Historia prałata Jankowskiego

Wizyta premier Wielkiej Brytanii Margaret Thatcher w Polsce – ks. Henryk Jankowski, Lech Wałęsa i Margaret Thatcher. Gdańsk, 04.11.1988. Fot. PAP/W. Kryński

Część katolików rozumie otwartość Kościoła na świat jako zgodę na wszystko, przyjęli oni fałszywą wizję tolerancji, że trzeba wszystko akceptować. Objawia się w tym słabość wiary i lęk, że zostaną odrzuceni przez samozwańcze elity, przez samozwańcze autorytety. Zapomnieli o papieskim, tak często ponawianym zawołaniu: „nie lękajcie się”. Konieczny jest słuszny sprzeciw wobec tego, co niszczy nas i naszą Ojczyznę. Konieczny jest sprzeciw wobec fałszywej tolerancji” – odezwa prałata Jankowskiego do narodu polskiego, maj 2005

.
I prałat Henryk Jankowski sprzeciwiał się jeszcze „fałszywej tolerancji” przez kolejne pięć lat, do swojej śmierci 12 lipca 2010 roku. Następne osiem lat aż do dziś to czas publicznych sporów o życie oraz działalność nieżyjącego kapelana „Solidarności”. Za życia wzbudzał swoim zachowaniem, postawą oraz głoszonymi poglądami kontrowersje nie mniejsze niż Tadeusz Rydzyk. Gdański kościół świętej Brygidy będący ostoją robotników z gdańskiej stoczni im. Lenina w latach 80-tych, po 1990 roku stała się miejscem agitacji politycznej, ksenofobii oraz antysemityzmu. Wystrój grobów pańskich w kościele świętej Brygidy wywoływał konsternacje i były powszechnie krytykowane nie tylko przez przeciwników prałata Jankowskiego. Wystawny, karykaturalny styl życia prałata z parafii świętej Brygidy w Gdańsku dawał powody do krytykowania duchownego.
.
Irytował mnie jego styl bycia, ten blichtr, przepych, jego portrety naturalnej wielkości na plebanii. To się dla mnie kłóciło z tym, jak starał się prezentować – jako ksiądz wspierający podziemie i Solidarność” – tłumaczył Bogdan Borusewicz. Wśród jego krytyków był także Jan Karski, który tuż przed swoją śmiercią w 2000 roku ostrzegał Polaków przed nim oraz Rydzykiem i szkodliwą dla kraju ich działalnością. Zwolennicy obu duchownych uważają, że krytykują ich środowiska niepolskie – żydowskie, masońskie oraz lewackie.
.
Wieniec był potrzebny, bo tu jest prawdziwa „Solidarność”. I solidarność z człowiekiem, który nie bał się w 80. roku przyjść do stoczniowców” – mówił Piotr Duda przewodniczący NSZZ „Solidarność”, co do którego istnieją wątpliwości, po której stronie stał w sierpniu 1980 roku. Takie wątpliwe autorytety jak pan Duda będą bronić „bohaterów” takich jak Henryk Jankowski celem przykrycia smutnego obrazu niedawnej przeszłość Polski. Dla wielu byłych stoczniowców ich kapelan to krystalicznie czysta postać. Nie kuło ich w oczy ostentacyjne życie prałata oraz podejrzenia, że jego życie prywatne dalekie jest od celibatu. Kiedy w 2004 roku wyszło na jaw, że prałat wykorzystywał seksualnie nieletnich jego obrońcy zwarli szyki i przepuścili atak na media informujące o złych skłonnościach gdańskiego duchownego. Wiele osób nie wierzyło i nie chciało wierzyć (zresztą do dziś) w pedofilskie skłonności Jankowskiego. Najmniej tu szło o dobro dzieci oraz ofiar księdza, a jedynie o dobre samopoczucie dostojników kościelnych i jego zwolenników. Legenda „Solidarności” i były prezydent Polski, Lech Wałęsa pisze na twitterze o swoim nieżyjącym przyjacielu:
.
Nie do wyobrażenia jest zwycięstwo Solidarności czy pozycja Wałęsy bez udziału fizycznego Ks. Jankowskiego. To co słyszę dziś na temat zachowań ks. Jankowskiego jest nieprawdopodobne i nie jestem w stanie w to uwierzyć .Wiele wiele lat byłem w pobliżu i nic podobnego nie widziałem.. Nikt też za życia księdza nie poinformował mnie i nie zgłosił podobnych uwag. Był moim przyjacielem i tak pozostanie. Tylko Pan Bóg może to wyjaśnić i osądzić”.
.
Do byłego prezydenta nie dociera, że nawet po śmierci duchowny, a raczej jego postawa życiowa podlega ocenie innych. Henryk Jankowski stawiany jest przez środowiska prawicowe jako wzór do naśladowania i upamiętniania go pomnikami oraz nazwami ulic, placów, skwerów, chociaż od dawna wiadomo jak bardzo kontrowersyjną był postacią. Obrona Jankowskiego ze strony dawnych stoczniowców oraz władz NSZZ „Solidarności” wpisuje się w dramatyczną walkę o zachowanie mitu kościoła katolickiego w Polsce jako oparcia dla działaczy pierwszego wolnego związku zawodowego w bloku komunistycznym. Prawda jest taka, że w „Solidarności” byli wspaniali ludzie, którzy dziś są nikim, karierowicze pokroju Wałęsy, Borusewicza czy Frasyniuka czy inni odszczepieńcy prawicowi jak Macierewicz. Otaczały ich dwulicowe postacie, a do nich można zaliczyć prałata z kościoła świętej Brygidy w Gdańsku. Wałęsa broni dobrego imienia księdza Jankowskiego, warto mu przypomnieć w jakich mediach występował przez lata. Radio Maryja od dawana wrogie byłemu prezydentowi, często gościło Jankowskiego na antenie, gdzie mógł spokojnie głosić swoje antysemickie triady. Środowisko oraz media związane z toruńskim redemptorystą ostro atakowały byłego przewodniczącego „Solidarności”, sugerując jego agenturalną działalność. Prałat nigdy Radia Maryja za to nie skrytykował. Lojalność Wałęsy względem zmarłego musi budzić zdziwienie. Po 30. latach postacie związane z „Solidarnością” kompromitują się lub idą w niebyt ludzkiej pamięci. Prałat Henryk Jankowski już dawno nie był autorytetem dla wielu, dziś już nawet pomnik oraz skwer położone nieopodal gdańskiej parafii świętej Brygidy, gdzie dopuszczał się aktów seksualnych wobec nieletnich nie są w stanie już zmienić wizerunku księdza w oczach opinii publicznej. Kościół katolicki w Polsce już za kilka lat będzie się mierzyć z pustymi świątyniami oraz powszechną krytyką społeczną. Prałatowi Jankowskiemu będą pamiętane przede wszystkim wyskoki antysemickie i nacjonalistyczne, polityczne kazania głoszone na mszach, obłuda oraz krzywdzenie dzieci.
.
Robert
Udostępnij tekst
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *