O socjalny strajk kobiet

Po sześciu dniach protestu i Strajku Kobiet coraz częściej słyszy się w liberalnych mediach utyskiwania na „radykalizację nastrojów”. Na to, że niepokoje społeczne odbiją się na kondycji gospodarki, a także, że niosą one dodatkowe zagrożenie epidemiczne. Opozycyjne elity próbują wykreować liderki ruchu kobiecego, które właśnie opublikowały swoje rekomendowane postulaty, wśród których dominuje bełkot w obronie systemu sądowniczego, zdemolowanego – wg ich opinii – przez PiS. Być może.

W istocie rzeczy system ten nigdy nie był sprawiedliwy, bezstronny i politycznie neutralny. Zwłaszcza dla kobiet. Zawsze wspierał solidarnościowe elity władzy i liberalny konsensus ekonomiczny za cenę wielkich społecznych nierówności. Popierał też tzw. konsensus aborcyjny, pomimo głośnych żądań liberalizacji przepisów.

Liberałowie zapomnieli, dlaczego stracili władzę. Stracili ją, ponieważ wiele grup społecznych miało dość ekonomicznego statusu ludzi drugiej kategorii. Zdominowany przez liberałów sejm śmiał się, kiedy mówiono w nim o głodujących w Polsce dzieciach. Był obojętny na postulaty dotyczące wyższych i równych płac. Wykazał się kompletną arogancją, wyrzucając do kosza dwa miliony podpisów w sprawie referendum dotyczącego skrócenia wieku emerytalnego. Wcześniej bez pytania podniósł wiek emerytalny kobiet o 7 lat. Liberalna władza likwidowała szkoły i żłobki oraz doprowadziła do całkowitej niewydolności służbę zdrowia.

To wszystko otworzyło prawicy i PiSowi drogę do władzy w 2015 roku. I wtedy nagle okazało się, że dochód narodowy można jednak podzielić inaczej, że można wydać miliardy złotych na program 500 plus, który nie tylko dociera do najuboższych grup społecznych, ale w większości także prosto do rąk kobiet; że można podnieść wynagrodzenia minimalne i obniżyć wiek emerytalny. To wszystko jest z ekonomicznego punktu widzenia istotniejsze nawet dla kobiet niż mężczyzn. Bo to kobiety ekonomicznie i politycznie są w Polsce upośledzone, są traktowane jako grupa gorszego sortu.

Na ulicach wrze. W zdecydowanej większości protestują właśnie kobiety. Jeżeli rząd w 95% składa się z mężczyzn, sejm to w 72% mężczyźni, Trybunał Konstytucyjny w 86%, a episkopat to oczywiście w 100% mężczyźni; jeżeli kobiety zarabiają przeciętnie 20-30% mniej od mężczyzn, to chyba nie ma wątpliwości, że ten system nie wymaga poprawy, naprawy czy jakiegoś delikatnego liftingu. On w całości jest do „wyjebania”. „Jebać PiS”? Owszem, ale także „jebać nierówności społeczne”, „jebać demokrację parlamentarną mężczyzn”, „jebać wyzysk pracy kobiet i niskie zarobki”! „Jebać kapitalizm”!

Kinga Krzysztofiak, Stanisław Krastowicz, Joanna K.Malinowska

www.rozbrat.org

Udostępnij tekst
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Jedna myśl na temat “O socjalny strajk kobiet

  • 31 października 2020 o 09:18
    Permalink

    Pełna zgoda. PZPR/SLD i inni oszuści zniszczyli lewicę w Polsce i dali pole PO/PISu prawicowym fanatykom i tylko w takiej formie PIS-owskiej dano ludziom 500+ i inne świadczenia socjalne, co jest jedynie małym dodatkiem do kapitalistycznego wyzysku.
    Trudno dotrzeć do ludzi, bo mają mózgi prane przez media , kler i szkolnictwo. A możliwości by stworzyć socjalne nowoczesne państwo są .
    Do tanga trzeba dwojga, czyli lud, a szczególnie młodzi muszą rozpocząć rewolucję i wtedy można myśleć o nowym systemie. A do tego potrzebni są aktywiści i liderzy muszący już dziś się samo kształcić, by rewolucja społeczna nie skończyła tym co zawsze, czyli powrotem do starej patologii. Twórzmy alter kulturę , sztukę , literaturę, by było na czym budować przyszły świat, jeśli przeżyje on środowiskowo i nie dojdzie do wojen nuklearnych.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *