Dość bezkarności i przemocy policyjnej! Podsumowanie wydarzeń 9/12

Wczoraj pały znowu pokazały się od ‘najlepszej’ strony tradycyjnie próbując rozganiać protesty, tym razem oprócz codziennej już przemocy połamali jednej osobie rękę w trzech miejscach tak, kwalifukuje się do operacji a pies nie został nawet wylegitymowany.

Poniżej przeklejamy podsumowanie represji tego jednego – tylko jednego! – dnia za kolektywem Szpila, którego wsparcie prawne jest nieocenione.

***

Warszawa. środa, 9 grudnia. O godzinie 17:00 rozpoczął się SPACER DLA PRZYSZŁOŚCI – protest ruchów klimatycznych i OSK przeciwko veto polskiego rządu dla budżetu europejskiego. Osoby protestujące od początku podkreślały pokojowy charakter wydarzenia. Zablokowały al. Ujazdowskie w okolicy kancelarii premiera. Kilka osób zostało zatrzymanych, dlatego po zakończeniu blokady osoby przeniosły się pod komisariaty na ulicy Wilczej i Zakroczymskiej. Pod Wilczą doszło do kolejnych, brutalnych zatrzymań. Relacje osób zatrzymanych znajdziecie poniżej – uprzedzamy, że zawierają opis przemocy policyjnej.

Już na kilka dni wcześniej dochodziły do nas niepokojące sygnały o tym, że policja ma przyjąć strategię zatrzymywania niepełnoletnich uczestniczek i uczestników zdarzenia, oraz kierować sprawy do sądów rodzinnych. Byłyśmy więc gotowe na zatrzymania, ale nigdy do końca nie można być gotową na oglądanie przemocy policyjnej. Nie ma na nią zgody. Nigdy.

W „pierwszej turze” policja zatrzymała 5 osób. 3 z nich przewiezione zostały na ulice Zakroczymską, a 2 na Wilczą. Powodami tych zatrzymań wg policji były: niewylegitymowanie się oraz w dwóch przypadkach znieważenie funkcjonariusza (226 kk).

Druga seria zatrzymań zaczęła się tuż po godz. 22:00 pod komisariatem na Wilczej. Grupa funkcjonariuszy ruszyła na uczestników i uczestniczki demonstracji solidarnościowej. W brutalny sposób wyciągnięto i zamknięto w radiowozach 10 osób. Jednej z nich policjant wykręcił lewą rękę w taki sposób, że złamał ją w 3 miejscach. Na wypisie ze szpitala figuruje opis urazu: „Złamanie spiralne z odłamem pośrednim trzonu kości ramiennej lewej – kwalifikuje się do leczenia operacyjnego”. Oficjalnym powodem podjęcia interwencji było… ZAKŁÓCANIE SPOKOJU, czyli art. 51 kw – na takiej podstawie 9 z 10 zatrzymanych wtedy osób zaproponowano mandaty. Jedna osoba trafiła na komisariat, z którego wyszła około godziny 1:15 w nocy z zarzutem naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza.

Podsumowanie dnia w liczbach:

  • 6 osób trafiło na komisariat
  • 9 osób było przetrzymanych w radiowozach pod komisariatem na Wilczej
  • 1 osoba trafiła do szpitala i będzie musiała poddać się operacji z uwagi na skomplikowane złamanie ręki
  • 0 – tożsamość tylu funkcjonariuszy policji stosujących przemoc udało się do tej pory ustalić

Jeżeli byłyście/liście świadkami tych zdarzeń prosimy o kontakt pod adresem: szpila@riseup.net

Jeżeli posiadacie materiały filmowe lub fotografie, wyslijcie je na adres: nagrania-antyrep@riseup.net

Poniżej relacje osób, które doświadczyły przemocy ze strony policji pod komisariatem na Wilczej:

1.

Przed 22 sąsiedzi z Wilczej zaczęli krzyczeć z balkonu, że mamy się zamknąć. O 22 na miejsce przyszła psiara, która zaczęła kręcić krzyczącego sąsiada i wszystkie osoby w demo. Po 4-5 minutach ruszyło na nas 30-40 psiarzy szarpiąc ludzi jak leci i popychając na oślep. Przygnietli mnie do ściany i wykręcili mi rękę, mimo, że odsuwałem się jak mi kazali. Podzielili nas na kilka grupek, zawinęli Ł. i inne osoby, a potem znowu ruszyli na nas biegiem. Mieli wyciągnięte pały, którymi walili w ziemię i darli mordę jak nafurane dziki. Gdy odwróciłem się do nich plecami próbowali mnie wywrócić popchnięciami, więc zacząłem iść bokiem z bardzo nisko przesuniętym środkiem ciężkości, starałem się chronić werbel, który miałem na sobie. Pod Syreną wzięli nas w kocioł. Spisali wszystkie 4 osoby poza mną i puścili. Mi kazali iść do suki mimo, że byłem gotowy się wylegitymować na miejscu. Poprowadzili mnie pod komendę i poprosili o dowód. Nie chcieli się wylegitymować i za każdym razem jak prosiłem o ich dane to wkurwiali się niesamowicie i łapali mnie mówiąc, że idziemy na komendę. Nie wylegitymowali się, a gdy nie chciałem im dać dowodu do ręki to jeden ziomek mi go próbował wyrwać. Stało ich tam dookola mnie z 5-6 i odganiali chłopaka z prasy. (dostałem wtedy od kogoś notes, chętnie oddam). Czułem, że szukają pretekstu żeby mnie wsadzić na dołek, więc odpuściłem, dałem im dowód i zapakowali mnie do suki. Gdy chciałem wyciągnąć telefon to wszyscy psiarze wpadli w panikę i kazali mi go schować, bo stwarza zagrożenie. Mimo wielu moich próśb o zwracanie się do mnie męskimi zaimkami, wszyscy non stop z rozpędu mówili ‘pan’ i potem poprawiali się na ‘pani’. Wiem, że mieli szkolenia z Bodnarem i że doskonale wiedzą jak się do mnie zwracać, ale wciskali mi kit, że jeśli nie mam przy sobie sądowego poświadczenia, że jestem typem, to jestem laską. Przeszukali mi plecak dopierdalając się do cienkich markerów, że niby do mazania po ścianach. Amatorzy xD. Psiara, która trzepała mój plecak kazała mi odblokować telefon. Oczywiście jak zaprotestowałem, że nie muszę to znowu się zaczęli wszyscy spinać. Spisali mój nr imei i chcieli w telefonie chyba pogrzebać jak wyjdę z suki, ale na szczęście zapomnieli o tym jak przyszła prawniczka. Po 30 min w suce zapytali mnie czy chce pomocy prawnej (ale oni odradzają, bo już tu kończymy a to tylko przeciągnie). Zażądałem dostępu do prawniczki, wtedy okazało się, że stoi pod radiowozem i o mnie pyta. Zdecydowanie spuścili z tonu kiedy wsiadła, próbowali nawet używać poprawnych zaimków, jak ich opierdoliła, że powinni to robić. Dość szybko jednak ją wygonili i wypisywali dokumenty. Rzucali dużo komentarzy nt pomocy prawnej (że są tacy łaskawi, że ją dopuścili, a ona nawet ‘do widzenia’ nie powie), próbowali mnie wciągać w jakieś smutne gadki etc. Puścili mnie po ok godzinie, zabrali werbel i pałki jako dowód w sprawie. Zaproponowali mandat za zakłócanie spokoju, nie podali kwoty, nie przyjąłem.

2.

Cześć osoby, to ja – jedna z osób prowadzących ten kanał na telegramie [gdzie_co_wawa] – padłam wczoraj ofiarą przemocy policyjnej. Podczas demonstracji solidarnościowej z zatrzymanymi na komendzie na Wilczej, dokładnie o godzinie 22, policja rzuciła się na zebrany tłum, 10 osób zostało zabrane siłą do radiowozów, aby oskarżyć ich o zakłócanie ciszy nocnej, które swoją drogą nie jest zdefiniowane prawnie w żaden sposób. Ja najpierw trafiłam do kotła, w którym policja zamknęła kilka osób. Potem zostałam przyduszona poprzez ciągniecie mnie przez funkcjonariusza za szalik, następnie zaprowadzona siłą do radiowozu. Po drodze wykręcona została mi zupełnie niepotrzebnie lewa ręka – i tak byłam eskortowana przez kilku z nich, nie stawiałam oporu. Policjant który to zrobił, zrobił to z taką siłą, że złamał mi rękę, konkretniej, zacytuję, jest to „złamanie spiralne z odłamem pośrednim trzonu kości ramiennej lewej – kwalifikujące się do leczenia operacyjnego”. Co to oznacza? Że moja ręka jest złamana w kilku miejscach, unieruchomiona na trzy miesiące i muszę poddać się operacji, ponieważ jest to typ złamania, na które nie można założyć gipsu, a także mogę mieć w tej ręce zaburzenia unerwienia lub krążenia.

Oczywiście policjant, który to zrobił, był tego świadomy. Wrzucił mnie do radiowozu, a potem uciekł, abym nie dostała jego danych podczas legitymowania mnie. Tą czynność wykonywał inny funkcjonariusz. Dodatkowo, policja zafundowała mi kolejną, chyba jeszcze gorszą torturę: przez pół godziny odmówiono mi prawa do pomocy medycznej, gdy z okna radiowozu widziałam grupę medyków czekających po drugiej stronie ulicy. Karetkę zamówiła policjantka, która po pół godzinie przyszła do radiowozu, aby dokonać kontroli osobistej, ta odmówiła przyjazdu, bo wszyscy wiemy jak wyglada sytuacja pandemiczna i kryzys w ratownictwie medycznym. Tymczasem medycy nadal byli po drugiej stronie ulicy. Po około 45 minutach, gdy znalazł się funkcjonariusz, który zechciał mnie wylegitymować, oraz na miejsce przybyła prawniczka współpracująca ze Szpilą (dziękuję!), zostałam wyrzucona z radiowozu na ulicę. Na SOR transportował mnie poseł Szczerba, któremu również bardzo za to dziękuję. Diagnozę znacie. Zaraz jadę na obdukcję, potem znowu do szpitala na operację.

Doświadczałam przemocy policyjnej wcześniej, ale nigdy na taką skalę. Zresztą podczas obecnych protestów, takiej sytuacji chyba jeszcze nie było. I nie, to nie był „jeden zły” policjant. To każdy z nich swoją pracą wspiera władzę, która represjonuje ludzi. Tu nie chodzi o politykę, a o system. Nie mam zamiaru pozostawiać tego bez żadnych konsekwencji. Proszę was bardzo, jeśli byliście na Wilczej, macie nagrania, wyślijcie je na nagrania-antyrep@riseup.net, jeśli byliście świadkami tej sytuacji, szczególnie osobo, która siedziała ze mną w radiowozie, proszę, zgłoście się do Szpili. Zawsze powtarzam, szczególnie w telegramowych komunikatach, ze nikt z was nigdy przenigdy nie będzie szedł sam, więc teraz ja was proszę, żebyście nie pozwolili mi iść w tym samej.

Kochane osoby, jesteśmy z wami! Nigdy, przenigdy nie będziecie szły same!

***

Zobacz też: Nie damy się zastraszyć! Podsumowanie represji policyjnych w ciągu miesiąca

Udostępnij tekst
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *