Obrona Machiavellego

Polki walczące, są nas tysiące
Mateusz, niestety twój rząd obalą kobiety
Rządzie polski, będzie piekło, nie zadzieraj z Polką wściekłą

hasła z II Międzynarodowego Strajku Kobiet, 2018 r.

Wspominaliśmy już w niniejszych rozważaniach o tym, że gwałt zadany Lukrecji
pozbawił tronu Tarkwiniuszy, a zamach na Wirginię doprowadził do utraty władzy decemwirów.
Dlatego też Arystoteles zalicza do najważniejszych przyczyn zdolnych
spowodować upadek tyrana zniewagi wyrządzane przez niego kobietom.
(…)
Zbuntowany lud winien natychmiast obrać sobie wodza z własnych szeregów,
aby nim kierował, utrzymywał w nim jedność i myślał o jego obronie. Jeśli lud tego nie uczyni,
to przekona się niechybnie o prawdziwości słów Liwiusza: że w masie jest potężny, ale w rozbiciu,
kiedy każdy zaczyna myśleć o własnym bezpieczeństwie, staje się tchórzliwy i słaby.
Niccolo Machiavelli, Rozważania nad pierwszym dziesięcioksięgiem historii Rzymu Liwiusza

Nie, Niccolò Machiavelli (1469-1527) nie był anarchistą. I nie chodzi już o to, że w jego czasach pojęcie „anarchizm” – w naszym 21-wiecznym rozumieniu tego słowa – nie istniało, choć istnieli przecież liczni buntownicy przeciwko ówczesnej władzy. Nie chodzi też o to, że mógł przewidzieć „Czarny Protest” czy ruchy feministyczne. Idzie raczej o to, że gdyby umiejscowić go na naszej skali pojęć, byłby demokratą i zwolennikiem republiki, chociaż jednocześnie jej wnikliwym krytykiem. Jednak jego osobiste, życiowe działania i twórczość pisarska to dwie różne rzeczy.

JACEK ŻEBROWSKI

Ten najbardziej wytrawny badacz systemów politycznych, posiadający głęboką wiedzę historyk i najbardziej przenikliwy analityk relacji władzy na 500 lat przed Michelem Foucaultem, nigdy w praktyce nie skorzystał ze swoich atutów. Jeśli więc florencki myśliciel pojawia się na łamach anarchistycznego dziennika, to warto wytłumaczyć i pokazać dlaczego Machiavellego mogą czytać dziś również anarchiści czy aktywiści, jak i myśliciele szeroko pojętej lewicy.

Intelektualista przeciwko politykom

Często wśród badaczy padało pytanie: czy Machiavelli był makiawelistą? Fakty, które znamy z jego biografii, temu zaprzeczają. Jego syn po śmierci ojca pisał: „Ojciec nasz, jak wiadomo, pozostawił nas w najgorszej biedzie”. Stary Machiavelli do końca życia wierzył w sprawę, o którą walczył i zapewne gdyby nie to, mógłby ze swoim talentem, wiedzą i przenikliwością zrobić zawrotną karierę w polityce. Tak się jednak nie stało. Nie miejsce tu na przytaczanie faktów z życia Florentczyka, odpowiednie źródła podaję na końcu artykułu. Był on jednak przede wszystkim intelektualistą, człowiekiem pióra, a nie wyzutym z zasad cynicznym politykiem, jak to zwykło mu się przypisywać (podobnie jak niesławny Markiz de Sade nie był przecież „sadystą”). Jak pisze Mieczysław Maneli: „Jeśli więc makiawelizm jest synonimem amoralności polityka, to Machiavelli makiawelistą nie był. Był wyznawcą postępowej, patriotycznej idei, któremu się wydawało, że naukowo kodyfikując zasady oszustwa, podstępu i zbrodni w świecie, w którym one rządzą, służy realizacji w tym właśnie świecie szczytnych ideałów”. Mimo to jego pisma od wieków służą cynikom i karierowiczom, a nierzadko zbrodniarzom i tyranom do zdobywania szczytów władzy. Ponieważ Machiavelli bezbłędnie analizował wszystkie wówczas – jak i przed nim – istniejące systemy polityczne, wskazywał nie tylko jak zdobyć władzę, ale również – jak ją obalić. I tu wiedza Machiavellego może się przydać tym, którzy chcą tego w jakiś sposób dokonać lub chociaż „tylko” poważnie władzy zaszkodzić. Żeby jednak nie schlebiać genialnemu autorowi: opisał on również jak władza ma radzić sobie ze zbuntowanym ludem, o czym świadczy pamflet pt. „O sposobie postępowania ze zbuntowaną ludnością Valdichiany”.

Jak obalać i przejmować władzę

Zarówno „Księcia”, jak i inne pisma Machiavellego, należy czytać z myślą, że w ówczesnych czasach każda próba opisania rzeczywistości politycznej – w naszym rozumieniu – wprost, zakończyłaby się dla delikwenta szubienicą, stosem lub w najlepszym wypadku wygnaniem i ekskomuniką. Wynika z tego również i estetyka epoki: popularne w okresie Renesansu były logiczne łamigłówki, podwójne sensy, ukryte znaczenia, wieloznaczne konotacje – swoje triumfy święciła alchemia i nauki hermetyczne. Jeśli wczytamy się więc w „Rozważania nad pierwszym dziesięcioksięgiem historii Rzymu Liwiusza”, to pomimo nudnego, historycznego tytułu, znajdziemy tam w rzeczy samej ponad trzysta stron rad i porad tak dla władców, jak i dla buntowników, tak dla rządzących, jak i dla opozycji: jak w skuteczny sposób przejmować, utrzymywać, obalać i znów przejmować władzę. Wszystko jest poparte mnóstwem przykładów z historii ludzkości od czasów najwcześniejszych znanych autorowi do jego współczesności. Mistrzostwo Machiavellego wynika z trzech istotnych elementów: niezwykle bogatej wiedzy historycznej, przenikliwości spojrzenia na opisywane przez niego procesy oraz wieloznaczności przekazu. Gdyby więc czytać jego pisma przewrotnie, to znaczy jako instruktaże tego czego nie robić, jest to równie pouczająca lektura: bez względu na pozycję w strukturze państwa, żaden element w analizie systemu nie został pominięty. Na przykład kilka rozdziałów o tym, czym są spiski przeciwko władzy oraz jak je przeprowadzać lub nie, to niemal podręcznik antypaństwowego terroryzmu! Oczywiście, kiedy odrzucimy starożytny lub renesansowy kostium, ujrzymy wtedy to, czego tak najbardziej zawsze obawiają się zwolennicy tzw. teorii krytycznej – naturę ludzką. Należy więc czytać Machiavella jak „Biesy” Dostojewskiego czy „Rozmowę w Katedrze” Mario Vargasa Llosy, które to powieści odkrywają coś więcej niż tylko suchą architekturę maszyny władzy – oczywiste jest, że kierują nią od wieków ludzkie namiętności. Mimo rewolucji społecznych, rozwoju edukacji i postępu technologicznego chciwość, pycha czy żądza władzy pozostają takie same jak w czasach Republiki Florenckiej. Pięćset lat później Ted „Unabomber” Kaczyński właściwie tylko zsamplował, zremiksował, przepisał i uwspółcześnił koncepcje Machiavella, ubierając je w nowoczesne dwudziestowieczne ciuchy.

Renesansowe WikiLeaks

Pisma Florentczyka zawierają potężny ładunek ironii, która szczególnie ujawnia się w „Księciu”, bo o ile „Rozważania” czy „O naturze wojny” są pismami bardzo serio, gdzie tylko niekiedy, gdzieś pomiędzy wierszami, wyczuwamy subtelny humor i ledwie zauważalny, jak na słynnym portrecie, uśmiech autora, o tyle „Książę” jest przecież satyrą i za taką powinna być uważana i dziś. Wiemy, że główny bohater był wzorowany na Wawrzyńcu Medyceuszu – wiedział o tym zapewne i sam zainteresowany – lecz były to czasy republiki, gdzie dopuszczano do głosu różne, także i skrajne opcje. Machiavelli w swoim władcy podziwiał ten, rzeklibyśmy dzisiaj, liberalizm, widział też jednak wady owego stylu rządzenia, gdy szala władzy przechylała się z woli ludu na stronę władcy. I właśnie przeciwko takim wypaczeniom ostrze „Księcia” było skierowane. Po gutenbergowskiej rewolucji dzieło Machiavellego było w Republice Florenckiej powszechnie i łatwo dostępne, będąc jednocześnie w swoich czasach pierwszą popularną lekturą ukazującą kulisy władzy, wywołując u niejednego ówczesnego czytelnika szok, porównywalny z dzisiejszymi akcjami WikiLeaks. Machiavelli jawi się dzisiaj kimś w rodzaju ówczesnego Juliana Assange’a czy Edwarda Snowdena.

Świat bez boga

„Autor »Księcia« przyjmuje, że człowiek jest zdany wyłącznie na własne możliwości. Świat, który przedstawia, jest światem bez Boga. Nie ma w nim miejsca na żadne pewniki” – pisze o nim prof. Stanisław Filipowicz. Subwersywny potencjał i otwartość interpretacji sprawiła więc, że wnikliwymi czytelnikami Makiawela byli m.in. Marks, Nietzsche, Althusser czy cała ekipa sytuacjonistów z Debordem i Sanguinettim na czele (pamiętny „Prawdziwy raport o ostatniej szansie uratowania kapitalizmu we Włoszech” autorstwa Cenzora). Kuriozalnego rodzaju współczesnego strachu przed pismami Florentczyka nie można tłumaczyć jedynie niewiedzą czy ignorancją. Państwo i metody jego działania opisane przez Makiawela są równocześnie tak samo przerażające i wszechogarniające, jak drobiazgowa analiza Spektaklu dokonana przez Guy Deborda czy opis niepohamowanej żądzy totalnej władzy nad drugim człowiekiem dokonany przez markiza de Sade. Jest to oczywiście rodzaj chwytu retorycznego, zręczności autora w przekonywaniu czytelnika do swoich racji, przez co trudno uchwycić tę granicę, za którą nie są to już tylko przymioty świata przedstawionego, ale właściwości otaczającej nas rzeczywistości. O ile więc w czasach prosperity używanie skrajnych sloganów nie prowadzi do niczego poza narażeniem się na śmieszność, w czasach kryzysu te same hasła traktowane są śmiertelnie serio: nagle w roku 2020 opadają maski z twarzy polityków, religijnych bigotów i kapitalistycznych posiadaczy.

Księgi Machiavellego

Był Machiavelli autorem wielu ksiąg i pism, nie tylko osławionego „Księcia”, ale również innych, tłumaczonych na język polski, z czego na uwagę zasługują „O sztuce wojny” (wydawnictwo Aletheia, 2008, przeł. Agnieszka Szopińska) oraz obszerny, 1200-stronicowy „Wybór pism” (PIW, 1972, różni tłumacze). Zachęcam szczególnie do przejrzenia, nawet pobieżnego, tej ostatniej pozycji, ale również do przeczytania kilku ciekawych opracowań, jak Mieczysława Manelego „Machiavelli” (Wiedza Powszechna, 1968, seria „Myśli i Ludzie”), wstęp Konstantego Grzybowskiego do „Księcia” (Biblioteka Narodowa 1979) oraz wstęp Jana Malarczyka do wymienionego „Wyboru pism”. Celowo podaję książki wydane za czasów PRL, bo oferują one analizę życia i twórczości Machiavellego z perspektywy walki klas, czego unikają dzisiejsi komentatorzy, choć głównie są to analizy pod kątem dawnej szkoły marksizmu. Obecnie analiz Machiavellego używa się – oczywiście – w biznesie i zarządzaniu, stąd chwytliwe tytuły podręczników w rodzaju „Machiavelli w Brukseli: sztuka lobbingu w Unii Europejskiej” czy „Machiavelli i zarządzanie”, nie mających z ideami słynnego myśliciela nic wspólnego.

A walka klas? No cóż, od 1989 roku już nie istnieje, a wszyscy jesteśmy przecież szczęśliwymi członkami konsumpcyjnego raju.

Artykuł ukazał się w nr 14 „A-taku” (listopad 2020) – pdf tu: http://www.akcja.type.pl/wp-content/uploads/2020/11/atak14_fin.pdf
Wspieraj fundusz propagujący anarchizm i wydawanie „A-taku” (np. poprzez dotację, zamówienie plakatów itp.). Kontakt: akoordynacja@op.pl
Udostępnij tekst
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *