Zaloguj

Federacja Anarchistyczna

Jesteś tu: Start / Archiwalia /
A+ R A-

DNI LOKATORSKIE 
20-22 maja 2016, Lublin

 

 
Dni Lokatorskie to trzydniowe wydarzenie organizowane przez Lubelską Akcję Lokatorską między 20-22 maja 2016 r. w Lublinie.

Chcemy wyeksponować problemy lubelskie na tle kraju.
Jest to kontynuacja, rozpoczętej przez nas rok temu, dyskusji m.in. o masowych eksmisjach mieszkanek i mieszkańców Lublina, nieudolnej polityce mieszkaniowej władz miasta, w tym braku odpowiedniej ilości lokali komunalnych i socjalnych oraz braku realnie funkcjonującego programu oddłużeniowego.
Przyjrzymy się również zjawisku kryminalizacji lokatorów przez władze miasta. Zlecaniu eksmisji prywatnej firmie. Wpływaniu mediów na kreowanie wizerunku "trudnego lokatora" oraz procesowi gentryfikacji.

Coraz więcej ludzi z naszego miasta skazywanych jest na popadanie w stan zadłużenia, a często także na bezdomność. Miasto nie podejmuje konkretnych działań, by ta sytuacja uległa poprawie. Wiele z tych zaniedbań opisuje w ostatnim raporcie Najwyższa Izba Kontroli oraz przeprowadzony w listopadzie 2015 roku Audyt Kontrolny w Zarządzie Nieruchomości Komunalnych Lublin.

 

 

 

PROGRAM DNI LOKATORSKICH:

Lokal mieszkalny – rozumiany jako przestrzeń, gdzie człowiek może się schronić, odpocząć, znaleźć miejsce żeby usiąść i ogrzać się, oderwać od zarobkowej i ulicznej gonitwy życia codziennego, zaznać chwili spokoju, dystansując się od często męczącej i przykrej rzeczywistości – jest jedną z pierwszych i podstawowych potrzeb człowieka. Podobnie, jak w przypadku innych elementarnych potrzeb ludzkich, dostęp do kawałka dachu i czterech ścian jest warunkiem życia we względnym zdrowiu, tak fizycznym, jak i mentalnym, stanowiąc tym samym punkt wyjścia dla realizowania jakichkolwiek innych potrzeb oraz prawidłowego i godnego rozwoju jednostek oraz całych grup społecznych. Jednakowoż, w dobie neoliberalnej polityki, jaką uskutecznia zarówno państwo na poziomie centralnym, jak i tzw. samorządy na poziomie lokalnym, pojęcie dachu nad głową, utożsamiane z pojęciem mieszkania, stało się elementem szeroko zakrojonej narracji rynkowej. Innymi słowy, mieszkanie jako takie, jest obecnie częściej postrzegane jak towar, często ekskluzywny, którego cena jest uzależniana od – indukowalnych i nierzadko sztucznie kreowanych zjawisk ekonomicznych – popytu i podaży. Lokale mieszkaniowe budowane przez prywatne firmy mają ceny na tyle wysokie, że najczęściej są zamieszkiwane przez osoby uwiązane na lata kredytami, albo po prostu stoją puste, dając deweloperom możliwość spekulowania i windowania potencjalnych zysków. Jednocześnie ilość mieszkań komunalnych, jakimi dysponują miasta, jest niewystarczająca dla pokrycia społecznego zapotrzebowania lokalowego, stan techniczny wielu z nich czyni je nienadającymi się do użytkowania, a ponadto część jest odsprzedawana prywatnym inwestorom. Władze miast z reguły wolą inwestować w budowę kompleksów wizerunkowych: sportowych, rekreacyjnych, handlowych czy rozrywkowych (nawet pomimo zadłużenia), niż wznosić obiekty z przeznaczeniem na cele społeczne. Tymczasem liczebność populacji ciągle rośnie, zaś zamieszkiwane domy i mieszkania nie są w stanie pomieścić każdej ilości osób. Wobec powyższego, wielu ludzi staje przed wyborem: kredyt na mieszkanie (który przecież nie każdemu będzie udzielony), bezdomność lub zajęcie pustostanu…

Dziś, 20 listopada 2013 r, decyzją lubelskich radnych, Miasto Lublin sprzedało prywatnemu inwestorowi górkę przy ulicy Wieniawskiej – jedną z ostatnich zielonych przestrzeni w centrum miasta. Znajdują się też tutaj trzy unikalne, przedwojenne wille, które od kilkudziesięciu lat służą lokalnym organizacjom społecznym na ich siedziby oraz dla dobra wspólnego mieszkańców Lublina.
W jednej z nich, od ponad 7 lat aktywnie działa Przestrzeń Inicjatyw Twórczych TEKTURA – niezależne centrum kultury, które łączy oddolną działalność społeczną z niezależnymi wydarzeniami kulturalnymi.

Próba zamurowania drzwi jednej z lokatorek oraz wyłamania i zabranie drugich z innego mieszkania. To tylko działania z ostatnich trzech dni jakie podjęła współwłaścicielka kamienicy Agnieszka Leszczyńska by pozbyć się jej mieszkańców.


We wtorek Leszczyńska przyprowadziła robotników, którzy mieli zamurować drzwi do mieszkania Pani Elżbiety. Na szczęście w porę udało się przegonić robotników. Oczywiście nie obyło się bez kolejnej wizyty policji. We środę syn Leszczyńskiej – Filip- przed godz. 11 włamał się do mieszkania Pani Barbary. Wyłamał jedno skrzydło drzwi, wyrwał zabezpieczającą je kłódkę (wcześniej drzwi również zabrał), zdjął z zawiasów i schował je na pierwszym piętrze w zamkniętych pomieszczeniach. Narobił przy tym bałaganu i jak okazało się z mieszkania lokatorki zginęła również złota obrączka. Gdy przyjechała epika policyjna, zdjęła odciski palców i zakwalifikowała czyn jako włamanie z kradzieżą syn właścicielki uciekł wyskakując przez okno na parterze. Jak relacjonują lokatorki Agnieszka Leszczyńska w ich towarzystwie doradzała synowi, żeby nie wracał do domu i ukrył się u rodziny.

 

Policja nakazała otworzyć pomieszczenia na pierwszym piętrze – zdjęte drzwi się znalazły, na co Leszczyńska oświadczyła, że są jej. Cały czas  ze strony właścicieli do mieszkanek oraz broniących ich członkiń stowarzyszeń lokatorskich i anarchistów padały niewybredne teksty oraz próby wyrzucenia ich z kamienicy. Lokatorki – Pani Elżbieta i Pani Barbara cały czas zajmują mieszkania zgodnie z prawem. Nie dostały prawomocnych wypowiedzeń nie mają też sądowych wyroków eksmisyjnych. Kobiety zapowiedziały, że będą skarżyć Leszczyńską i jej syna o stalking.

Próba dokonania dzikiej eksmisji przy ulicy Benedykta 9 została zablokowana. “Właścicielka” Agnieszka Leszczyńska chciała dokonać jej w czasie gdy trwał pogrzeb jednego z lokatorów, który nie wytrzymał całej dramatycznej sytuacji.

 


Przypomnijmy. Dramat lokatorów trwa odkąd kamienicę w niejasny sposób przejęła Agnieszka Leszczyńska. Kilka tygodni temu udało się zablokować eksmisję jednej z lokatorek. Od tego czasu “właścicielka” nęka lokatorów m.in. zamurowała im odpływy, powybijała szyby, zakręciła wodę, nasyłała na mieszkańców swojego syna Filipa Leszczyńskiego z paralizatorem i rozlała na klatce schodowej kwas masłowy. Dzień po próbie eksmisji lokatorki zmarł jeden ze starszych mieszkańców kamienicy.

 


Wczoraj wynajęci przez Agnieszkę Leszczyńską robotnicy zabrali drzwi do mieszkania jednej z lokatorek. Wezwana policja stwierdziła, że kamienicznica może zabrać drzwi gdyż należą do niej. “Właścicielka” obkleiła też cały budynek klepsydrami z cynicznymi kondolencjami dla rodziny zmarłego mężczyzny.

 


Dziś po godzinie 10 Leszczyńska wraz synem (uzbrojonym w paralizator) przyszła by wynieść rzeczy lokatorki i w ten sposób dokonać dzikiej eksmisji. Pora została wybrana nieprzypadkowo – o godzinie 10 odbywał się pogrzeb lokatora, który nie wytrzymał całej sytuacji. Na szczęście dzięki szybkiej mobilizacji środowisk broniących lokatorów oraz błyskawicznemu przybyciu policji Agnieszka Leszczyńska i jej syn zostali zmuszeni do opuszczenia kamienicy.
22 czerwca upłynął w Poznaniu spod znakiem protestu lokatorów. Działacze i działaczki Federacji Anarchistycznej i Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów pojawili się przed południem w kamienicy przy ulicy Stolarskiej, a po południu pod Urzędem Miasta, gdzie w obronie praw lokatorów pikietowało ponad 50 osób. Punktem zapalnym stała się sytuacja w dwóch kamienicach przejętych przez Fabrykę Mieszkań, powiązaną z Neobankiem.

Chcą wyrzucić na bruk kilkuset lokatorów z ulicy Józefa i Bożego Ciała, a jednocześnie otwierają ekskluzywną restauracje z mini browarem w Starej Zajezdni przy ulicy Warzyńca – zakon Kanoników Laterańskich Regularnych miłość bliźniego zamienił na żądzę zysku.
 

Przypomnijmy, w kamienicach przy ulicach Bożego Ciała 24 oraz Józefa 9 i 11, należących do Zakonu Kanoników Laterańskich Regularnych mieszka około 300 osób i mieści się kilka punktów usługowych. Dwa lata temu budynki zostały wydzierżawione firmie De Silva Haus, która zamierza opróżnić je z lokatorów i przekształcić w luksusowe centrum konferencyjno-hotelowe.

Zakon broni się że nie stać go na utrzymywanie i odnawienie zabytkowych kamienic. Jednak z samych czynszów jak wyliczają najemcy rocznie uzyskuje dochód przekraczający 400 tyś złotych. Wszystkie remonty i naprawy lokatorzy wykonują od lat na własmy koszt. Ostatnio nowi administratorzy współpracujący z zakonem zwolnili dozorcę.

Kanonicy są właścicielami terenów pomiędzy ulicami Bożego Ciała, Józefa oraz św. Wawrzyńca. Właśnie przy tej ostatniej zlokalizowana jest zabytkowa zajezdnia z 1913 roku. Powstała ona dla potrzeb pierwszej w Krakowie linii tramwajów szerokotorowych.  Teraz zajezdnia jest odnawiana, a przy głównej bramie, na informacyjnej tablicy może przeczytać że inwestorem prowadzącym prace jest właśnie zakon. We wnętrzu ogromnej hali Starej Zajezdni ma powstać scena. W przypadku koncertów ma pomieści 700 widzów. Na co dzień sala ma pełnić funkcje eleganckiej restauracji. Atrakcją, jak twierdzą współpracujący z zakonem przedstawicielie firmy De Silva Haus, ma być znajdujący się na miejscu minibrowar.

Z jednej strony zakon pozbywa się swoich parafian, a z drugiej inwestuje w komercyjne lokale rozrywkowe.

Przeciwko eksmisjom, obciążaniu kosztami kryzysu społeczeństwa, za demokracją bezpośrednią m.in. pod takimi hasłami rozpoczęła się dziś okupacja Rynku Głównego w naszym mieście. Akcja będzie trwała bez przerwy przez tydzień.

Relacja na bieżąco:

niedziela

16.00 Prezentacja projektu uchwały Statutu Gminy Kraków wprowadzającego budżety partycypacyjne. Prowadzenie: Łukasz Dąbrowiecki
16.30 Praktyczne warsztaty tworzenia budżetów partycypacyjnych
18.00 Spotkanie: zbieramy pomysły na kolejne działania jak i strategie długo i krótkoterminowe, przygotowanie do konferencji poniedziałkowej.

 

sobota godzina 10.36

Dzisiejsze warsztaty odbędą się na Rynku Głównym pomiędzy “fontanną” a ulicą Floriańską. Godzina 11.00 warsztat socjologiczny “Prawo do miasta”, 16.00 warsztat na temat Karty Lipskiej a potem malowanie miasteczka.

piątek godzina 17.27

Zakończył się warsztat prowadzony przez socjologa miejskiego związanego z Bunkrem Sztuki. Na koniec zaśpiewano Międzynarodówkę. Pojawił się wielki baner przygotowany przez emigrantów z rosyjskiej grupy streetartowej Wojna przedstawiający ludzi za kratami oraz duży plakat z napisem: “W tym miejscu 25 maja 2012 roku został zadany kolejny cios dogorywającej Polskiej demokracji. Nie poddajemy się terrorowi kapitalistycznego totalitaryzmu. Opór Trwa!”. Straż miejska spisuje zgromadzonych.

piątek godzina 14.20

Kilka ogłoszeń. DZIŚ o 16.30 na Rynku warsztat “Prawo do miasta” w SOBOTĘ o 16 happening “malowanie miasteczka” i warsztaty o Karcie Lipskiej. DZIŚ po warsztatach na Rynku, mamy zaproszenie do Bunkra na 18:30 , tam wykład dr. Billerta, który wczoraj był z nami w miasteczku.

piątek godzina 12.30

Dostaliśmy oficjalne zaproszenie od Bunkra Sztuki by przenieść miasteczko na ich teren zlokalizowany przy plantach.

piątek godzina 12

Próbowaliśmy odwiedzić konferencję prasową prezydenta Jacka Majchrowskiego dotyczącą Occupy Kraków. Niestety drzwi do sali zagrodzili strażnicy miejscy. Z przecieków od sympatyzujący z nami dziennikarzami  wiemy że drogi(dosłownie) prezydent przyznał otwarcie przed zgromadzonymi dziennikarzami, że gorączkowo szukano kruczków, by przerwać protest, aby nie wstydzić się przed zagranicznymi dziennikarzami, którzy przyjadą na Euro, za to obozowisko w sercu miasta…

godzina 9:45

Zatrzymane osoby są już na wolności.

godzina 9:00

Pod komiasriatem przy ul. Szerokiej trwa pikieta solidarnościowa z zatrzymanymi podczas pacyfikacji miasteczka.

piątek godzina 7:25

Straż miejska wraz z policją zlikwidowały miasteczko namiotowe na Rynku Głównym. Akcję nadzorował wice dyrektor ZIKiT Andrzej Olewicz oraz rzecznik prasowy straży miejskiej Marek Anioł. Zostały zatrzymane 2 osoby. Przewieziono je na komisariat przy ul. Szerokiej. Prosimy o dzwonienie i pytanie o zatrzymanych (012) 615-77-00 i (012) 61-57-317.

piątek godzina 6.21

O  godzinie 6 pojawiły się znaczne siły policji, straży miejskiej w towarzystwie Adama Młota szefa Urzędu Miasta Krakowa do spraw imprez masowych. Młot mówi że jesteśmy zbiegowiskiem i mamy się rozejść. Potrzeba wsparcia!

piątek godzina 1.10

W miasteczku pozostaje około 40 osób. Atmosfera mimo co raz wyraźniejszego zmęczenia jest bardzo dobra. Cały czas pojawiają się nowe osoby. Ktoś przyniósł akordeon i grą na nim umila czas zgromadzonym. Jest dużo chłodniej niż zeszłej nocy więc wszystkim wybierającym się do nas radzimy zabrać śpiwory/koce.

czwartek godzina 22.00

Koniec spotkania. Dyskutowaliśmy o kwestiach bezpieczeństwa w związku z planowanym przez władze Krakowa bezprawnym atakiem na namiotowe miasteczko, zachowania porządku i podniesienia estetyki banerów. Planujemy wydarzenia na kolejne dni. Cały czas przybywa ludzi teraz jest ponad 40 osób. Dostaliśmy też miłą informację, że w Warszawie na koncercie R.U.T.Y kawałek “Z batogami” został zadedykowany okupującym Rynek w Krakowie!

czwartek godzina 18.00

Właśnie skończył się wykład dr. Billerta na temat procesów rewitalizacji – bardzo inspirujący. Niebawem  rozpoczyna się spotkanie miasteczka namiotowego.

czwartek godzina 14

Odbyła się konferencja prasowa. Przybyło kilkunastu dziennikarzy głównie z lokalnych mediów. Dostaliśmy od nich informację że w Urzędzie Miasta odbyło się spotkanie na którym zapadła decyzja o likwidacji miasteczka tej nocy. To jeden z ostatnich wpisów dziś. Komputery zostawiamy w domach, z obawy przed zniszczeniem w razie interwencji. Sprawę od dziś monitoruje również Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich. Test demokratycznego państwa prawa już dziś. Liczymy na wasze wsparcie!

czwartek godzina 9.00

Noc przebiegła spokojnie. Rano pojawili się strażnicy miejscy wraz z urzędnikami – fotografowali obóz. Ponieważ cały czas poza namiotami było około 20 osób nie podjęli interwencji. Na godzinę 13.00 w miasteczku zapowiedziano konferencję prasową.

godzina 00.55

Miasteczko stoi i znacznie się rozrosło. W tym momencie przebywa w nim ok 40 – 50osób. Jest gitara, wspólne rozmowy, gra w szachy. Straż Miejska na razie odpuściła – biorą nas na przeczekanie? Jutro mają przybyć kolejne osoby i namioty. Dołączyli się rodzice protestujący przeciwko likwidacji szkół. Dziś będziemy jeszcze długo siedzieć. Wbijajcie!! Jutro ogólne spotkanie około 18.

godzina 22.00

Właśnie zakończył się występ SambyKA. Na wcześniejszym spotkaniu przyjęliśmy wspólne postulaty. Miasteczko otacza Straż Miejska jest nas obecnie 60-70 osób. Władze chcą po północy “usunąć” protest z Rynku. Pojawiła się też informacja, że będziemy zmuszeni do płacenia karnego czynszu za wynajem(sic!) Rynku! W miasteczku panuje bojowy nastrój. Pojawiły się dwa nowe namioty. Nie zgadzamy się na gwałcenie prawa do zgromadzeń nie opuścimy Rynku! Demokracja bezpośrednia teraz! postulaty:

http://fakrakow.wordpress.com/2010/05/23/postulaty-okupantow-z-krakowa/

 

godzina 17.40

Urząd Miasta chce nas usunąć do godziny 24 bez podania podstawy prawnej. Trwa wymiana pism urzędowych. Co się stanie po 24? Szykujemy się na obronę miasteczka. Spotkanie o 18 odbywa się planowo. Potem samba i ciepły posiłek. Jeśli ktoś może przybyć dziś na noc i pomóc w utrzymaniu okupacji – zapraszamy.

godzina 16.00

Znowu są urzędnicy i policja. Chcą usunąć miasteczko! Uznali nasz protest za nielegalny (“demokracja”). Kto może niech pędzi na rynek. Teraz to wygląda bardzo groźnie!


godzina 13.00

Trwa happening “Sprzątanie Rynku”. Jak się dowiedzieliśmy władze próbowały usunąć namioty pod pretekstem sprzątania. Oczywiście się to nie udało i miasteczko trwa nadal.

 

godzina 11.00

 Sytuacja się uspokoiła, na razie władze ustąpiły. Dalej jednak potrzebne jest wsparcie na wypadek powrotu funkcjonariuszy. Panuje piknikowa atmosfera, okupujacy opalają się i grają w gry :)

środa godzina 8.55

 Noc przebiegła spokojnie. Przed chwilą do protestujących przybyli policjanci i oznajmili że zgromadzenie zostało rozwiązane przez władze miasta. Rzekomym powodem jest to że w miasteczku jest poniżej 15 osób. Jednak funkcjonariusze nie zwrócili uwagi na to że większość osób spała jeszcze w namiotach. Być może za moment rozpocznie się pacyfikacja zgromadzenia. Wszyscy na Rynek i to jak najprędzej!

wtorek godzina 23.59

Dobiega końca drugi dzień okupacji Rynku Głównego. Kilka minut temu zakończyły się projekcje filmów dokumentalnych na temat Okupantów z Wallstreet oraz dotyczących teologii wyzwolenia. W miasteczku pozostaje kilkadziesiąt osób, czyli 3-4 razy więcej niż wczoraj. Trwają luźne dyskusje nad postulatami i kwestiami organizacyjnymi. Pojawił się kolejny namiot. Mamy nadzieję, że ta noc minie bez problemowo.

wtorek godzina 22.00

Zakończyło sie spotkanie miasteczka namiotowego.  Główne hasło protestu to: Kraków to nie firma – miasto to my! Powstała tablica na której będziemy zbierać postulaty i pomysły. Od jutra ruszają warsztaty partycypacyjne. Na płycie Rynku pojawiły się k


Cały czas nas przybywa!

olejne namioty, teraz jest ich 8. Za moment rozpoczną się pokazy filmów o ruchu oburzonych z Wallstreet. Zapraszamy!

wtorek godzina 16.00

Zgromadzonych w miasteczku jest coraz więcej osób. Wielu przechodniów zatrzymuje się i wypytuje o szczegóły. Trochę brakuje wspólnych klarownych postulatów. Mają one być dziś ustalane na spotkaniu przed wieczorną projekcją filmów.

wtorek godzina 14.00

W miasteczku namiotowym cały czas przebywa kilkadziesiąt osób. Trwają prace porządkowe. Dostaliśmy informacje od zaprzyjaźnionych dziennikarzy o tym że władze miasta zastanawiają się jak usunąć niewygodnych mieszkańców. Wszyscy są bardzo zdeterminowani by zostać. Dziś wieczorem odbędzie się pokaz filmów dokumentalnych. Zapraszamy wszystkich serdecznie do przybycia i porozmawiania!

wtorek godzina 6.00 rano

Miasteczko namiotowe przetrwało noc! :) Przybywajcie! Przez całą noc kilkoro z nas czuwało i robiło za punkt informac


Pierwszy dzień okupacji

yjny. Zaskakująco (nawet mnie) dobre przyjecie. Łącznie z wiwatami. Lokalni ochroniarze spędzili z nami kilka godzin gawędząc, policmajstry też bardzo spoko – życzyli wytrwałości :) Świetne przyjecie ze strony wychodzących z pracy barmanek i kelnerów. Jest moc. Ale także trzeba znacznie lepszej organizacji. Dobrze byłoby przygotować jakieś wydarzenia na cały tydzień. Potrzeba materiałów informacyjnych, lampek przenośnych z własnym zasilaniem na noc, etc. Na miejscu dowiecie się o potrzebach. Przede wszystkim bądźcie – umawiajcie się na spotkania w miasteczku, zapraszajcie znajomych. OCCUPY KRK TRWA.


Impuls do rozpoczęcia okupacji dali lokatorzy, którzy od roku byli wodzenie za nos przez władze miasta w rozbudowanych konsultacjach społecznych organizowanych pod hasłem Okrągłego Stołu Mieszkaniowego. Wbrew początkowym obietnicom władz nikt z rządzących miastem nie  wziął pod uwagę zdania lokatorów w kwestiach bezpośrednio ich dotyczących. Dlatego dziś od 16.00 rozpoczęła się okupacja Rynku Głównego. Nieopodal pomnika Mickiewicza rozbitych zostało 6 namiotów. Od godziny 16 trwała organizacja obozu, a później rozmowy, wspólny posiłek, występy muzyczne czy gra w siatkówkę. Do akcji dołączyli się ludzie z Federacji Anarchistycznej, krakowskich skłotów, kolektywu Food not bombs oraz SambyKa.

link do FB  http://www.facebook.com/events/157790144351096/
Jeśli możecie jedźcie (nawet teraz!) na Rynek ze wsparciem, z materacem, z namiotem, z jedzeniem, z piciem, z dobrym słowem – okupacja rozpoczęta i trwa!


Wyzwiska, poniżanie, przeszukiwanie osobistych rzeczy- tak wyglądała eksmisja krakowskiej działaczki lokatorskiej Małgorzaty Witkowskiej. Kobieta wraz ze swoją siostrzenicą zostały eksmitowane do lokalu socjalnego z mieszkania które ich rodzina zajmowała od 56 lat.

Eksmisje rozpoczęła się 28 marca o godzinie 9:30. Fakt przyznania Pani Małgorzacie Witkowskiej i jej siostrzenicy lokalu socjalnego oraz psychiczne wycieńczenie walką o prawo do godnych warunków życia zdecydowały o rezygnacji z prób wstrzymania eksmisji. Niestety nawet to nie umożliwiło przeprowadzenia eksmisji w humanitarny sposób (o ile eksmisje w ogóle mogą takie być). Jak relacjonowali świadkowie wyrzucania Pani Małgorzaty ze strony urzędników padały wyzwiska od meneli, wichrzycieli i mętów społecznych, po deklarowanie, że osoby takie trzeba eliminować. Rzeczy Pani Małgorzaty były przeszukiwane urzędnicy zaglądali do szuflad, korespondencji, pism urzędowych i prywatnych zapisków. Komornik decydował co i ile może zostać zabrane do lokalu socjalnego. Rzeczy ładowano do worów jak leci, reszta na podłogę, niezależnie od emocjonalnej wartości czy przeznaczenia.

 

Małgorzatę Witkowską przesiedlono przymusowo z mieszkania o powierzchni 59 m2 zlokalizowanego przy ulicy Ogrodowej, do lokalu socjalnego o powierzchni 30 m2. Jej rodzina mieszkała tam od 1956 roku. Wtedy to ojciec pani Małgorzaty, architekt zaprojektował za darmo, a Gmina Kraków wybudowała piętro na parterowym wówczas budynku – jedno z trzech powstałych mieszkań otrzymała w zamian rodzina Witkowskich. Gmina Kraków nie wpisała tych udziałów do księgi wieczystej, ale brak też jest dokumentów przekazania tego piętra właścicielowi jednopiętrowego budynku. Mimo to sąd wydał wyrok eksmisji.

 

Całe 56 – letnie zamieszkiwanie rodziny i ponad 50-letnie zamieszkiwanie Pani Małgorzaty zebrano pośpiesznie do worów, na samochód i wrzucono do mieszkania socjalnego. Nie było czasu na segregowanie, opisywanie pudeł i worków. Eksmisji dokonał urzędnik państwowy Komornik Sądowy przy Sądzie Rejonowym dla Krakowa – Śródmieścia – Dariusz Ulfig wraz z kierownikiem kancelarii komorniczej Wojciechem Pisarkiem, dwiema pracowniczkami tejże kancelarii i firmy przewozowej A. Baran.

 

Małgorzata Witkowska została prawie bez środków do życia ponieważ obciążono ją kosztami postępowania sądowego i eksmisji. Zabrano jej ponad 50-letnie centrum życiowe, dorobek, pamiątki po rodzicach, miejsce w którym chciała i umiała żyć.

 

Dlatego przekazujemy apel środowiska lokatorskiego o pomoc finansową dla Pani Małgorzaty. W chwili obecnej komornik będzie egzekwował zapłatę za eksmisję ze środków wpływających na jej konto.

 

Pomóc Małgorzacie Witkowskiej można dokonując wpłat na konto, którego numer znajduje się TU

Przedstawiciele Watykanu nie pomogą w rozwiązaniu sytuacji lokatorów z ulic Józefa i Bożego Ciała. Odpowiedź Nuncjatury Apostolskiej w Polsce na list mieszkańców  poza tym informuje, iż zakon Kanoników Laterańskich Regularnych już od kilku lat planował dzierżawę budynków, a co za tym idzie eksmijsę lokatorów.


Przypomnijmy, w kamienicach przy ulicach Bożego Ciała 24 oraz Józefa 9 i 11, należących do Zakonu Kanoników Laterańskich Regularnych mieszka około 300 osób i mieści się kilka punktów usługowych. Ponad rok temu budynki zostały wydzierżawione firmie De Silva Haus, która zamierza opróżnić je z lokatorów i przekształcić w luksusowe centrum konferencyjno-hotelowe.

 

Mieszkańcy kamienic przy wsparciu Federacji Anarchistycznej Kraków rozpoczęli akcję protestacyjną. Zebrano kilka tysięcy podpisów pod petycją w sprawie zachowania charakteru budynków, w koście odpowiedzialnym za plany eksmisji odbyła się msza zamówiona przez lokatorów w intencji zachowania ich domostw. Ostatnio zwrócono się z prośbą o pomoc do przedstawicieli Watykanu w Polsce. - Poszliśmy za radą księdza Roberta Nęcka [przypis red. rzecznika archidiecezji krakowskiej]. Tłumaczył nam że zakon nie podlega kurii tlyko bezpośrednio Watykanowi - wyjaśnia Jakub Wróblewski z Federacji Anarchistycznej.

 

W liście skierowanym do nuncjusz apostolski abp Celestino Migliore oraz opat generalny Zakonu Kanoników Regularnych Laterańskich o. Bruno Giuliani napisano: „Od pokoleń związani jesteśmy z Kościołem Bożego Ciała i Zakonem. Wszystkie najważniejsze etapy w naszym duchowym życiu były nierozerwalnie związane z tą parafią. To tu większość z nas była chrzczona, przystępowała do Komunii Świętej oraz Bierzmowania, zawierała sakrament małżeństwa i żegnała swoich najbliższych. Dlatego jest dla nas bardzo bolesnym zwracanie się do Waszej Ekscelencji z prośbą o interwencję. Prosimy Waszą Ekscelencję o wstawiennictwo w obronie naszych rodzin. Wierzymy, iż ojciec przeor Dariusz Kaczyński może dostrzec krzywdę, jaką nam wyrządza, i cofnąć decyzję o wydzierżawieniu budynków”.

 

W odpowiedzi  Nuncjatura Apostolska w Polsce pisze: „Sprawa jest trudna gdyż dotyczy Państwa mieszkania. Sprawy tego typu winny być załatwiane zgodnie z procedurami przewidzianymi przez prawo polskie oraz we współpracy z właścicielem mieszkań. Z informacji otrzymanych od właściciela budynków wynika, że już sześć lat temu została zasygnalizowana wola podjęcia rozwiązań, które dziś są realizowane. Zapewne dalsze rozmowy, prowadzone z dobrą wolą z obu stron, pozwolą na znalezienie zadowalających rozwiązań.” 


Zdaniem lokatorów w odpowiedzi nie ma żadnych konkretów. – Władze kościelne robią wszystko, żeby zepchnąć odpowiedzialność na innych – mówi pani Teresa. lokatorka z ulicy Józefa. – Kuria, na Watykan, Watykan na ojca Przeora, a ojciec Przeor nie chce z nami rozmawiać – wylicza.  Lokatorów niezwykle zbulwersowała informacja, że o planach zakonu dowiedzieli się już po fakcie. Jak mówią pięć lat za późno. - Przez ten okres, wiedząc że mamy trafić na bruk, nie inwestowalibyśmy w remonty naszych mieszkań i budynków – podkreśla.

W Krakowie od października odbywa się Okrągły Stół Mieszkaniowy. 12.12. o 17,00 w budynku Urzędu Miasta przy Pl. Wszystkich Świętych 3/4 odbędzie się trzecia debata na temat nielegalnych przejęć kamienic w Krakowie i eksmitowania z tych kamienic lokatorów, którzy zostali skierowani do zamieszkania tam decyzjami administracyjnymi.


Chcemy zmusić miasto, policje, prokuraturę, aby sprawdzili dokumentację na podstawie której kamienice były i sa przejmowane (za wiele z nich zostały wypłacone odszkodowania indemnizacyjne). Chcemy też aby zostały sprawdzone osoby, które w ostatnich latach „otrzymały” bądź „zakupiły” po kilkanaście kamienic. Chcemy zmusic władze miasta, aby wywiązywały się z ustawowego obowiązku budowania mieszkań komunalnych (zamiennych i socjalnych) oraz mieszkań czynszowych pod wynajem.


Oficjalna strona OSM na dialoguj.pl. (choć to strona urzędowa i oni zamieszczają tam minimum informacji)


Dorota, uczestniczka ruchu lokatorskiego

Z trzech kamienic na Kazimierzu eksmitowanych może zostać wkrótce 300 osób oraz kilkanaście punktów usługowych. Zakon Kanoników Regularnych Laterańskich wydzierżawił budynki wraz z lokatorami.
 
 

Problemy mieszkańców kamienic przy ulicy Józefa 9 i 11 oraz Bożego Ciała 24 zaczęły się, gdy Zakon postanowił wydzierżawić budynki firmie The Silva House. Chce ona stworzyć w nich ekskluzywne centrum hotelarsko-konferencyjne. Nowa administracja rozpoczęła nękanie lokatorów i najemców podwyżkami czynszów. Często w taki właśnie sposób właściciele chcą wpędzić lokatorów w długi, które stają się powodem eksmisji. Mogą one czekać 70 rodzin zamieszkujących budynki.

 

W zabytkowych kamienicach przy ulicach Józefa oraz Bożego Ciała mieści się również kilkanaście urokliwych pracowni, galerii i pubów. Są tam m.in. sklep zielarski, pracownia Jagamakota, Psotatota, Galeria Sztuki Naiwnej, Art Factory, Bill Hickman czy pub Eszeweria. Administracja zapewniła jednak prowadzących punkty usługowe, że „opróżnienie budynków z lokatorów” może zająć im nawet dwa lata. Przez ten czas będą oni mogli prowadzić swoją działalność. Niestety już teraz, podobnie jak lokatorom, podniesiono im czynsze nawet o kilkaset złotych. Miejsca, które tworzą niepowtarzalny klimat tej części Kazimierza, często prowadzone są przez pasjonatów i nie generują wystarczających dochodów, by pozwolić na opłacenie podwyższonych czynszów.

 

Sytuacja mieszkańców jest niezwykle trudna, ponieważ Zakon jest niezależny w swoich działaniach i podlega tylko Watykanowi. Sprawa nie jest jednak przesądzona. Inwestycję mogą skutecznie zablokować władze miasta. Nowy właściciel złożył już dwa wnioski o zgodę na inwestycję u Wojewódzkiego Konserwatora zabytków – oba zostały odrzucone. Kamienica jest jednak w fatalnym stanie technicznym, od lat nie była remontowana. Jak twierdzą jej lokatorzy jest to robione celowo, by w ten sposób doprowadzić do katastrofy budowlanej i pozbyć się przeszkody na drodze do przeprowadzenia intratnej inwestycja.

 

Właściciele galerii i pracowni wraz z mieszkańcami nie zamierzają jednak dać się tak łatwo wyrzucić. Wspólnie z organizacjami lokatorskimi i Federacją Anarchistyczną organizują protest. Obecnie zbierane są podpisy pod petycją adresowaną do władz państwowych i kościelnych. Petycję podpisać można w lokalach przy ulicy Józefa, na skłocie C-10 lub za pośrednictwem internetu na stronie: http://www.petycjeonline.com/ulica_jozefa_w_krakowie

Trybunał Konstytucyjny postanowił, że 17 listopada zostanie uchylony przepis, który nie pozwala eksmitować ludzi na bruk za zaleganie z czynszem. Dla wielu mieszkańców Krakowa może to oznaczać przyspieszenie eksmisji.
 

Decyzja TK uchyla przepisy, zakazujące wyrzucania na ulicę osób, którym sąd w wyroku eksmisyjnym nie przyznał prawa do lokalu socjalnego. Takich ludzi w lokalach gminnychw Krakowie jest ok. 900. A w prywatnych kamienicach nawet dwa razy więcej. Do końca marca lokatorów będzie jeszcze bronił zimowy okres ochronny, ale później prywatni właściciele mieszkań łatwo pozbędą się „trudnych” lokatorów. Dziś muszą zapewniać im lokale tymczasowe. Aby dostać lokal socjalny, nie można zarabiać więcej niż 1090 zł. W rodzinie dwuosobowej limit to 910 zł „na głowę”, a w wielodzietnej 728 zł. Ludzie zarabiają ciut więcej, prawa do lokalu nie mają, ale pieniędzy na wynajęcie czegoś na rynku też nie wystarcza.

Trybunał uchyla przepis, bo uznał, że jest on niedoprecyzowany. Nie było jasne, kto ma zadbać o miejsce dla eksmitowanych . Zdecydowano, że to zadanie gminy. Do tego nowe prawo ma wprowadzić możliwość eksmitowania osób do schronisk. Od roku było wiadomo, że zmiana przepisów będzie konieczna. Posłowie i rząd nie przygotowali jednak wcześniej nowego prawa.  Gdy przepis przestanie obowiązywać, lokatorzy będą jednak chronieni prawem, które w zimie nie pozwala nikogo wyrzucać z mieszkania. Problem jednak pojawi się z końcem marca, kiedy okres ochronny minie.

Władze miasta zapewnia, że sama nikogo na ulicę wyrzucać nie będzie. Myśli jednak o kwaterowaniu dłużników bez prawa do własnego lokalu od gminy do mieszkań wspólnych. Alarmuje też Rzecznik Praw Obywatelskich w Warszawie. Wystąpił już do ministra sprawiedliwości, aby ten w trybie pilnym przygotował projekt zmian zapobiegający eksmisji ludzi na bruk.

Problem jednak w tym, że posłowie mogą nie zdążyć na czas uchwalić nowego prawa. Jesienią będą wybory. Minie sporo czasu, zanim zbierze się nowy Sejm. Dopiero później parlamentarne komisje wrócą do debaty. A czas ucieka.

GK

Powołaniem okrągłego stołu do spraw mieszkaniowych oraz zabudową wzgórza św. Bronisławy i Lasku Wolskiego zajmą się na jutrzejszej sesji Rady Miasta włodarze Krakowa.


Pierwsza sprawa, o której głośno było już na ostatniej sesji to projekt powołanie okrągłego stołu do spraw mieszkaniowych. Miałby on się zajmować kształtowaniem miejskiej polityki mieszkaniowej, wyjaśniać sprawy nieuczciwego przejmowania kamienic, a przede wszystkim dać szansę realnego wpływu mieszkańcom na podejmowane decyzje. Ostatnio radni dyskutowali na ten temat na wniosek organizacji lokatorskich grubo po północy. Na jutrzejszej sesji zgodnie z jej harmonogramem około godziny 17-18 odbędzie się głosowanie, które zdecyduje o przyszłość mieszkaniowego okrągłego stołu.

 

Jutro w Magistracie ma też zapaść decyzja dotycząca przyjęcia ochronnego planu zagospodarowania przestrzennego dla Wzgórza św. Bronisławy i Lasku Wolskiego. Jeśli projekt zostanie przyjęty uratuje on ten urokliwy i wartościowy przyrodniczo teren przed dewastacją jaką planują tam dokonać deweloperzy. Natomiast jeśli plan nie zostanie jednak przyjęty w ciągu kilku tygodni na tym obszarze ruszy kilkaset inwestycji m.in. budowa ekskluzywne osiedle pod zakonem Kamedułów.

 

Podczas sesji ma być również dyskutowany projekt wpisania antykwariatów na listę zawodów, które na preferencyjnych warunkach mogą wynajmować od miasta lokale użytkowe. Zapis ten może ułatwić przetrwanie antykwariatu Krzyżanowskich.


Zaprotestujemy wspólnie na jutrzejszej sesji rady miasta za Krakowem przyjaznym dla mieszkańców! Początek przed godziną 10 rano na placu Wszystkich Świętych.

Małopolski Wojewódzki Konserwator Zabytków poparł protest organizacji lokatorskich i anarchistycznych w sprawie zachowania antykwariatu Krzyżanowskich.

Przypomnijmy istniejący niemal nieprzerwanie od 140. lat antykwariat „S.A. Krzyżanowski” przy ul. Św. Tomasza 26 jest zagrożony eksmisją. Prowadzącego go starszego małżeństwa, Henryka i Heleny Druć nie stać na opłacenie podwyższonej przez władze miasta stawki czynszu. Dzięki protestom udało się skłonić magistrat do ponownych negocjacji.

 

Ostatnio w piśmie adresowanym do prezydenta Krakowa Jacka Majchrowskiego pełne poparcie dla protestów wyraził Małopolski Konserwator Zabytków – Winno się bezwzględnie dążyć do utzymania takich miejsc w historycznym centrum miasta Krakowa – napisał Jan Janczykowski, wojewódzki konserwator zabytków w Krakowie. Zwrócił on również uwagę, iż sytuacja antykwariatu jest częścią procesu zachodzącego w centrum miasta, którego innym przejawem była ostatnio eksmisja apteki pod złotym słoniem.

 

Dzięki protestom, oprócz zmiękczenia stanowiska władz miasta, udało się również przyciągnąć większe zainteresowanie do samego Antykwariatu i poprawić jego sytuację. Sprawa nie jest jednak nadal rozstrzygnięta. Będziemy na bieżąco informować o rozwoju sytuacji.

16 godzin czekali krakowscy lokatorzy by na wczorajszej sesji Rady Miasta Krakowa móc zabrać głos w sprawie planowanego okrągłego stołu do spraw mieszkaniowych. Udało się to dopiero po północy, radni po prawie godzinnej dyskusji jednak nic nie postanowili.


Wtorkowe posiedzenie krakowskich radnych było bardzo pracowite. Uwzględniono w nim ponad 70 punktów do przedyskutowania. W których na wszystkie możliwe strony roztrząsane były m.in. tak ważne kwestie jak brak systemu oddymiania na trybunie północnej stadionu miejskiego czy niedostateczna ilość miejsc parkingowych dla kibiców. Co jednak znamienne udało się ostatecznie ustalić, że  miasto wydało na budowę stadionu z publicznej kasy około 550 milionów złotych.

 

W wielogodzinnych dyskusjach podsumowano też budżet miasta Krakowa z roku 2010. Podkreślano jak wielkie Kraków ma zadłużenie, i że bez podwyżek się nie obędzie bo Regionalna Izba Obrachunkowa nie zgadza się na dalsze zaciąganie kredytów.

 

Mimo wcześniejszych zapowiedzi w harmonogramie sesji nie znalazły się sprawy mieszkaniowe. Miały się one pojawić w związku z postulatami utworzenia okrągłego stołu do spraw mieszkaniowych. Ciało to miałoby rozstrzygać w przypadkach nielegalnego przejmowania kamienic czy wyrzucania lokatorów. W jego skład mieliby wchodzić przedstawiciele miasta, lokatorzy oraz właściciele. Mimo niechęci władz wprowadzenie takiego punktu obrad udało się jednak wymóc organizacjom lokatorskim na przewodniczącym Rady. Co więcej zgodził się on, pod presją tłumu zabranego przed salą posiedzeń, na zabranie głosu przez przedstawicielkę środowiska lokatorskiego.

 

Pomimo, iż temat powołania okrągłego stołu rozpatrywano jako ostatni, już po północy dyskusja na jego temat potrwała prawie godzinę. Część radnych wyraziła poparcie dla projektu powołania okrągłego stołu jednak żadne wiążące decyzje nie zapadły.  Klimat debaty wskazywał, iż radni z jednej strony (w roku wyborczym) nie chcą występować w roli przeciwników mieszkańców, ale z drugiej obawiają się rozgrzebywania spraw wielu nielegalnych przejęć kamienic i łamania prawa przez ich właścicieli przy pozbywaniu się lokatorów.

 

Poniżej publikujemy tekst wystąpienia lokatorów:

 

W związku z przygotowaniami do zorganizowania  „okrągłego stołu mieszkaniowego”, dotyczącego polityki mieszkaniowej miasta Krakowa, z udziałem władz samorządowych, organizacji lokatorskich  oraz ekspertów od polityki społecznej i budownictwa mieszkaniowego, przedstawiamy jako organizacje lokatorskie naszego miasta główne tezy i założenia, jakie winny stać się przedmiotem prac zespołu, współdecydującego o polityce mieszkaniowej Krakowa.

 

Powołując się na wielokrotne starania naszych organizacji lokatorskich o zmianę polityki mieszkaniowej Władz Krakowa oraz w nawiązaniu do Petycji z dnia 9 maja 2011 r., niniejszym przedstawiamy główne tezy i założenia, jakie naszym zdaniem powinny być omówione w pierwszej kolejności w ramach prac zespołu „okrągłego stołu mieszkaniowego” a podjęte w ramach tych prac ustalenia i decyzje niezwłocznie przekazywane do realizacji.

 


I . W zakresie – zapotrzebowanie na lokale gminne i ich pozyskiwanie:


  • - wykonanie pilnych analiz ilościowych, dotyczących osób / rodzin, które aktualnie oczekują na mieszkania socjalne, oraz osób/rodzin kwalifikujących się do otrzymania mieszkania komunalnego, eksmitowanych z dotychczasowego miejsca zamieszkania ( z podziałem na dzielnice dotychczasowego zamieszkania)
  • - bieżąca analiza i aktualizacja danych o osobach / rodzinach dla których Gmina winna przeznaczyć mieszkania komunalne lub socjalne z powodu eksmisji tych lokatorów z zajmowanych mieszkań (z podziałem na dzielnice dotychczasowego zamieszkania)
  • - wykonanie kompletnych zestawień pustostanów będących w zasobach Gminy z podziałem na dzielnice, jak również z informacją o metrażu, ilości i przeznaczeniu pomieszczeń i ich stanie technicznym oraz umieszczenie tych informacji w internetowej bazie danych BIP
  • - wykonanie analizy i zestawienia kalkulacji nakładów finansowych, niezbędnych do pilnego wyremontowania mieszkań – pustostanów, pozostających w zasobach Gminy, celem przeznaczenia ich na mieszkania komunalne lub socjalne
  • - podniesienie kryterium dochodowego uprawniającego do najmu lokalu komunalnego oraz   kryterium dochodowego uprawniającego do najmu lokalu socjalnego
  • - podniesienie kryterium dochodowego uprawniającego do uzyskania pomocy gminnej w zakresie dopłat
  • - ograniczenie podwyżek czynszów komunalnych oraz podatków i opłat lokalnych, aby zapobiegać narastającemu  ubóstwu mieszkańców miasta, którzy ostatecznie ponoszą wszystkie konsekwencje podwyżek dokonywanych przez miasto
  • - umożliwienie kontroli społecznej nad przydziałem lokali wchodzących w skład mieszkaniowego zasobu gminy oraz remontami domów /mieszkań komunalnych
  • - zagwarantowanie powrotu najemcy do lokalu mieszkalnego po jego remoncie
  • - wykonanie podsumowania odszkodowań na rzecz prywatnych właścicieli kamienic zapłaconych w ostatnich 5-ciu latach przez Gminę, a będących skutkiem braku dostatecznej ilości mieszkań socjalnych
  • - zaprzestanie bezpodstawnego domagania się przez Gminę odszkodowań od lokatorów za bezumowne korzystanie z dotychczasowego lokalu po wyroku eksmisyjnym sądu przyznającym im lokal socjalny;
  • - pilne przeznaczenie terenów gminnych w każdej dzielnicy miasta pod budownictwo komunalne, z uwzględnieniem zapotrzebowania na transport i infrastrukturę handlowo- usługową oraz szkolno-oświatową, przy założeniu, iż lokatorzy komunalni i socjalni nie będą mieszkali w gettach i slumsach, a będą częścią istniejącej już lokalnej społeczności;
  • - sukcesywne przeznaczanie terenów pod budownictwo komunalne w uchwalanych planach zagospodarowania
  • - wystąpienie Gminy do budżetu państwa z wnioskiem o dotacje na gminne budownictwo mieszkaniowe
  • - traktowanie budownictwa mieszkaniowego jako sprawy priorytetowej w planowanym budżecie miasta na każdy rok
  • - ustalenie procentowego progu dla kwot przeznaczanych na budownictwo mieszkaniowe i remonty posiadanej substancji gminnej, a pozyskiwanych z każdorazowej  sprzedaży nieruchomości gminnych
  • - ustalenie procentowej ilości lokali przeznaczonych dla lokatorów gminnych w każdej inwestycji mieszkaniowej, realizowanej przez prywatnego dewelopera
  • - likwidacja i maksymalne ograniczenie istniejących barier w pozyskiwaniu przez mieszkańców Krakowa prawa do mieszkań gminnych i socjalnych
  • - zaniechanie działań zmierzających do wykluczenia społecznego różnych grup mieszkańców miasta, w tym w szczególności lokatorów eksmitowanych z prywatnych kamienic
  • - stworzenie gminnego programu „mieszkania dla młodych”, mającego na celu umożliwienie osobom i rodzinom  niezamożnym, startującym w dorosłe życie uzyskania prawa do mieszkania komunalnego na pierwsze lata samodzielnego życia

II. W zakresie procesów reprywatyzacyjnych:


  • - informowanie mieszkańców Krakowa o procesach reprywatyzacyjnych – baza danych toczących się spraw o  zwrot nieruchomości wina być dostępna w BIP, a ponadto urząd winien powiadamiać bezpośrednio mieszkańców kamienic, tak, by nie byli zaskoczeni nową sytuacją
  • - powoływanie z procesach reprywatyzacyjnych na świadków lokatorów kamienic, którzy niejednokrotnie dysponują szeroką wiedzą na temat historii kamienicy i jej właścicieli, a także są w posiadaniu unikalnych dokumentów
  • - udostępnienie w ramach informacji publicznej adresów nieruchomości w Krakowie, za które właściciele/spadkobiercy otrzymali odszkodowania indemnizacyjne
  • - kontrolowanie w procesach reprywatyzacyjnych zapisów traktatów indemnizacyjnych zawartych w latach 60-tych przez rząd polski z 12 państwami, (m.in.: Francją, Wielką Brytanią i Stanami Zjednoczonymi) w zakresie odszkodowań wypłaconych poszczególnym osobom za poszczególne nieruchomości; w razie potrzeby korzystanie z międzynarodowej pomocy prawnej
  • - udzielanie pomocy przez samorząd lokatorom reprywatyzowanych zasobów mieszkaniowych w przypadku konfliktu właściciel − lokator (np. postępowania mediacyjne)
  • - udzielanie pomocy przez samorząd lokatorom reprywatyzowanych zasobów mieszkaniowych, którzy zajmują dotychczasowe lokale mieszkalne na podstawie decyzji administracyjnych (przydziałów komunalnych) w zakresie pozyskania dla nich mieszkań komunalnych lub socjalnych 
  • - powołanie samorządowej komisji ds. nieprawidłowości w procesach reprywatyzacyjnych, w skład której wchodzić będą przedstawiciele strony społecznej oraz przedstawiciele rad dzielnic
  • - stworzenie w UMK  „komórki szybkiego reagowania”  na bezprawne działania właścicieli budynków, np. zakazu wstępu do części wspólnych budynków, zamurowywanie drzwi, odłączanie mediów, itp.

Uzasadnienie:

 

Władze gminne Krakowa od wielu lat nasilały swoje działania zmierzające do wykluczenia społecznego niektórych grup mieszkańców, w tym lokatorów, którzy nie z własnej winy stali się bezdomni lub wyrzuceni poza nawias społeczeństwa poprzez umieszczanie ich w gettach baraków socjalnych.

 

Kolejne budżety gminne uchwalane na poszczególne lata  nie przewidują, lub przewidują w śladowym zakresie, nakłady  środków gminnych na społeczne budownictwo czynszowe i socjalne.  Również znikome  środki są przeznaczane budżecie gminnym na niezbędne remonty gminnej substancji mieszkaniowej, co powoduje jej degradację w zastraszającym tempie.


Powolne i nieskoordynowane działania władz miasta w zakresie uchwalania planów zagospodarowania przestrzennego oraz brak przewidywania w nich  trenów gminnych pod budownictwo komunalne i socjalne, jak również odpowiedniej infrastruktury obiektów użyteczności publicznej również są powodem ogromnych problemów mieszkaniowych Krakowa.

 

Jednocześnie w szybkim tempie  wyprzedawane są deweloperom tereny gminne celem ratowania za wszelką cenę groźnego deficytu budżetowego gminy, powstałego na skutek niepotrzebnych i nieprzemyślanych inwestycji.

 

Przy narastającym nieustannie braku mieszkań komunalnych i socjalnych prowadzącym do bezdomności i wykluczenia coraz większej grupy społeczności lokatorskiej Krakowa głównym zadaniem urzędu gminy realizowanym z uporem godnym lepszej sprawy  jest stwarzanie coraz to nowych barier na drodze do uzyskania mieszkania z zasobów gminnych dla mieszkańców Krakowa.


Temu celowi służy m.in.  bardzo rygorystyczne kryterium dochodowe w zakresie dostępu do lokali komunalnych, ustalane arbitralnie i nie uwzględniające realiów rynku mieszkaniowego.


Lokatorzy relegowani z prywatnych kamienic to przeważnie ludzie starsi, nie posiadający zdolności kredytowej ani możliwości finansowych pozwalających na wynajęcie mieszkania na wolnym rynku.


W podobnej sytuacji są młodzi Krakowianie na starcie życiowym, których niewielkie zarobki nie pozwalają na zaciągnięcie kredytu mieszkaniowego.
Zaniechanie  budownictwa komunalnego i socjalnego nie pozwala na wyprowadzenie lokatorów prywatnych kamienic do kurczącej się za sprawą władz gminy  gminnej substancji mieszkaniowej. Powoduje to marnotrawienie  środków gminnych  na wypłaty odszkodowań właścicielom prywatnych kamienic. Wypłaty tych odszkodowań nie prowadzą w żadnej mierze do rozwiązania tragicznego problemu braku mieszkań w Krakowie, a jedynie do bezzasadnego napychania portfeli właścicielom kamienic kosztem budżetu gminnego. Odszkodowania te, wypłacane są w bardzo zawyżonej kwocie 25 zł/m kw.

 

W tak tragicznej sytuacji mieszkaniowej gmina lekką ręką sprzedaje swoje udziały
w kamienicach, pozbywając się tym samym problemów z lokatorami i  przekazując ich jak towar w ręce bezwzględnych kamieniczników.

 

Los mieszkańców krakowskich  kamienic – reprywatyzowanych w przeważającej mierze
w sposób przestępczy -  podzielają lokatorzy byłych mieszkań zakładowych, których gmina nie zamierza przejąć na swój majątek, chociaż ma takie możliwości ustawowe.

 

Władze Krakowa nie starają się od lat o pozyskanie dotacji na budownictwo komunalne, dostępnych z budżetu Państwa, wykazując tym samym brak podstawowych kompetencji do bycia gospodarzem naszego Miasta.

 

Władze Krakowa nie realizują obowiązków ustawy w zakresie zaspakajania potrzeb mieszkaniowych, ignorują środowiska lokatorskie, a gospodarowanie mieszkaniami z zasobu komunalnego i socjalnego odbywa się na korupcjogennych zasadach.

 

Władze samorządowe  prowadząc obecną karygodną politykę mieszkaniową  świadomie
i planowo wspomagają tym samym prywatnych właścicieli kamienic w degradacji prawnej, ekonomicznej i ostatecznie  fizycznej członków społeczności lokatorskiej Krakowa.

 

W związku z powyższym zwracamy się z  wnioskiem do Rady Miasta Krakowa o pilne przygotowanie i podjęcie uchwały, zatwierdzającej zakres i sposób działania „okrągłego stołu mieszkaniowego”. Uchwała winna zakładać powołanie do zespołu „okrągłego stołu mieszkaniowego” kompetentnych przedstawicieli Gminy i innych samodzielnych jednostek, których wiedza i zaangażowanie jest niezbędne do prowadzenia działań nad szybkim opracowaniem spójnej i długoterminowej polityki mieszkaniowej Krakowa. W uchwale winny zostać również zawarte zasady udziału w pracach zespołu przedstawicieli instytucji społecznych, ze szczególnym uwzględnieniem organizacji lokatorskich.

 

Powołany zespół winien posiadać takie kompetencje, aby  mieć możliwość działania w realnych terminach, uzyskiwać informacje i pomoc merytoryczną z różnych wydziałów UMK, w tym pomoc prawną, oraz podejmować wiążące ustalenia i decyzje, niezwłocznie przekazywane do realizacji.

 

Musimy razem stworzyć takie prawo lokalne, które pozwoli wszystkim mieszkańcom Krakowa poczuć, że Kraków jest ich miastem, a Władze tego miasta robią wszystko, aby mieszkańcom żyło się lepiej.

 

Jak powiedział św. Tomasz z Akwinu „Złe prawo nie jest prawem lecz bezprawiem” i wszyscy jesteśmy moralnie zobowiązani do tego, aby w Krakowie złe prawo przestało istnieć.

W ostatnim czasie daje się zauważyć większe poruszenie społeczne w sprawach lokatorskich. Gminy nie wywiązują się bowiem z obowiązku zapewnienia mieszkańcom dachu nad głową: ilość i jakość taniego budownictwa budzi przerażenie, na mieszkanie socjalne oczekuje się nawet w kilkunastoletnich kolejkach, coraz więcej słyszy się o pozbawionych domu rodzinach zajmujących pustostany. 

Tymczasem według raportu „Ubóstwo i wykluczenie społeczne w Polsce”(1), ponad połowa polaków żyje na krawędzi bezpieczeństwa egzystencjalnego (6% ludności Polski żyje w skrajnym ubóstwie, natomiast kolejne 43% zagrożone jest wykluczeniem społecznym ze względu na niskie dochody). Autorzy raportu podają, że od dwóch lat ilość osób zagrożonych biedą rośnie, sądzić zatem należy, że potrzeby dotyczące mieszkań komunalnych również będą wzrastać.

Kiedy coraz więcej ludzi nie jest w stanie zapewnić sobie ani swojej rodzinie podstawowych środków do życia i dachu nad głową, brak tanich mieszkań rozwiązuje się za pomocą mieszkalnictwa kontenerowego, bo tak jest taniej i wygodniej. Kontenery z początku przeznaczone dla trudnych lokatorów, z czasem stają się antidotum na głód budownictwa komunalnego dotykający w szczególności najbardziej niewydolne finansowo grupy -samotne matki i emerytów. Narastającą biedę łatwiej jest patologizować i wyrzucać do gett za miastem niż wystarczająco wesprzeć, wyprowadzając z ciężkiej sytuacji. 

Ignorując potrzeby niezamożnych mieszkańców, władze samorządowe tłumaczą się przywołując stereotyp, iż nasza sytuacja materialna jest wynikiem przede wszystkim naszych osobistych wyborów. Natomiast ludzie domagający się pomocy od miasta to roszczeniowa patologa, którą cechuje lenistwo, niezaradność i przekonanie, że "wszystko im się należy". Są to "pasożyty", którym nie chce się pracować. 

Taka retoryka dotknęła pewną mieszkankę Wałbrzycha, która w  odpowiedzi na wyrok eksmisyjny z zajętego przez siebie pustostanu, oskarżyła władze miasta o niewywiązywanie się z zadań własnych, do których należy m.in. zaspokojenie potrzeb mieszkaniowych ludności. Sąd wydał wyrok korzystny dla skarżącej miasto lokatorki. Władze Wałbrzycha złożyły jednak apelację, tłumacząc się następująco: "Fakt uzyskania niewielkich dochodów, brak wykształcenia nie są zdarzeniami o charakterze wyjątkowym, na które powódka nie miała wpływu lecz konsekwencją dokonanych przez nią wyborów i decyzji życiowych" w dodatku "fakt posiadania dzieci nie jest ograniczeniem możliwości zarobkowania". Z apelacji dowiadujemy się, że zajmując pustostan powódka wykazała "bierną postawę" bowiem "nie podejmuje próby skorzystania z usług instytucji udzielającej pomocy dla bezdomnych" (czyt. przytułku). Ani wykształcenie, ani tym bardziej wysokość płac nie zależą tylko i wyłącznie, a nawet przede wszystkim, od nas.  Jesteśmy uwarunkowani swoim m.in. pochodzeniem, miejscem zamieszkania, płcią (czy z „bierności” kobiety zarabiają przeciętnie ponad 20% miej na tych samych stanowiskach pracy co mężczyźni?). To, że możliwy jest awans społeczny w sensie indywidualnym, niestety nie przekreśla tego, że w sensie statystycznym w swoich wyborach jesteśmy ograniczeni. W apelacji nie bierze się też pod uwagę, że obecnie wykształcenie nie gwarantuje satysfakcjonujących zarobków i pracy. 

Tak czy inaczej, argumentacja strony pozwanej umożliwia odwrócenie uwagi opinii publicznej od zaniedbań miasta oraz na zrzucenie całej winy i całej odpowiedzialności za kryzys mieszkaniowy na cechy charakteru lub wybory życiowe przedstawicieli uboższych warstw społeczeństwa. Do tego dochodzi nieuzasadnione obarczanie ich negatywnymi cechami, takimi jak bierność, niezaradność, lenistwo, roszczeniowość. 

Utrwalanie obrazu lokatorów mieszkań socjalnych i opuszczonych budynków lub osób zalegających z czynszem jako patologii, której nic się nie chce i którą trzeba utrzymywać z pieniędzy ciężko pracujących podatników, jest dla władz bardzo wygodne. Myśląc tymi kategoriami, nie bierze się jednak pod uwagę, że każdego dnia wykonują oni w swoich domach obowiązki opiekuńcze (tzw. praca reprodukcyjna) umożliwiające funkcjonowanie całego społeczeństwa. Miasto upadłoby gdyby nie zasiedlali go mieszkańcy, a mieszkańcy żyją, uczą się i pracują dzięki codziennej pracy domowej, zapewniającej ich przetrwanie. 

Bez pracy kobiet i mężczyzn polegającej na karmieniu, wychowywaniu, ubieraniu, sprzątaniu, remontowaniu, gotowaniu, praniu, pielęgnowaniu, pomaganiu w lekcjach, itd., kapitalistyczne społeczeństwa nie mogłoby się rozwijać. Praca domowa pozwala bowiem na przeżycie całych mas ludzi, które następnie wykorzystywane są przez państwa i kapitał jako najemna  i nienajemna siła robocza. 

Kapitał posługuje się także gospodarstwem domowym, aby utrzymać funkcje biologiczne, rezerwowej armii pracowników. Rodzina stanowi bowiem niezwykle ważny punkt oparcia, utrzymując przy życiu osoby, które straciły pracę zarobkową. Pełni więc rolę zaplecza, pozwalającego przetrwać  pozbawionym środków  do życia bezrobotnym, aby mogli być wykorzystani przez kapitał, kiedy będą potrzebni.

Obowiązki umożliwiające reprodukcję pracowników w największym stopniu spoczywają na kobietach. W 2006 r. oszacowano, iż kobiety posiadające dzieci poświęcają na pracę domową około 7 godzin dziennie. Mężczyźni pracują w domu 2,5 godziny dziennie. Nietrudno zauważyć, że w przypadku kobiet jest to prawie cały etat, wykonywany jednak całkowicie nieodpłatnie. Społeczeństwa kapitalistyczne opierają się zatem w dużym stopniu na darmowej pracy kobiet, czyli ich eksploatacji w ramach gospodarstwa domowego. 

Włoskie feministki Selma James i Mariarossa Dalla Costa utrzymują, że praca reprodukcyjna nie jest naturalnie przypisana do kobiet i nie stanowi ich obowiązku. Nie jest też esencjalistycznie ujmowaną "kobiecą pracą", tylko formą usług wchodzącą w skład produkcji kapitalistycznej. Dlatego feministki zanegowały wcześniejsze teoretyczne wykluczenie rodziny z procesu produkcji, uniewidaczniające społeczny potencjał i siłę kobiet. Ich zdaniem w systemie kapitalistycznym, rodzina, jest centrum konsumpcji oraz rezerwowej armii siły roboczej, a przede wszystkim centrum produkcji społecznej:   "towar, który produkują (kobiety), w odróżnieniu od innego rodzaju towarów, jest wyjątkowy dla kapitalizmu: jest to żywa istota ludzka, "robotnik sam w sobie" (2). Działaczki określiły kobietę jako producentkę ludzkiego życia, specyficznego towaru, który nie jest "rzeczą", musi natomiast przebywać dziewięć miesięcy w łonie matki, później musi być karmiony, ubierany i wychowywany (trained). Życie większości ludzi jest zużywane w procesie produkcji. W obecnie panujących stosunkach społecznych zadaniem kobiety jest produkować i reprodukować siłę roboczą w taki sposób, aby była zdolna do pracy dla kapitału. 

Podobne zdanie na ten temat mają feministki materialistyczne, które podkreślają, że "każde społeczeństwo, aby przeżyć, musi tworzyć dobra materialne (produkcja) i byty ludzkie (reprodukcja)" (3). Christine Delphy utrzymuje, że w aktualnej organizacji społeczeństwa mamy do czynienia z dwoma sposobami produkcji: przemysłowym, w ramach którego wytwarza się większość towarów handlowych oraz rodzinnym, który obejmuje usługi na rzecz domu, opiekę nad rodziną oraz produkcje części towarów, przeznaczonych na wymianę handlową. Delphy pisze, że "pierwszy sposób produkcji umożliwia eksploatację kapitalistyczną", a drugi "eksploatację rodzinną albo dokładniej patriarchalną". (4) 

W powszechnym przekonaniu, darmowy charakter pracy domowej, jej "nie-wartość" wynika z jej właściwości. Opinia ta po części opiera się na istniejącym przez lata przeświadczeniu, że działania produktywne to takie, które tworzą "wartości wymienne" i "wartość dodaną", nie są to natomiast te czynności, które wytwarzają "wartość użytkową". Według feministek jest odwrotnie: "Nie dość, że to nie natura prac wykonywanych przez kobiety tłumaczy ich stosunki produkcji, ale to te stosunki produkcji tłumaczą wykluczenie ich prac ze świata wartości rynkowych. To kobiety są wykluczone z rynku ( z wymiany) jako czynniki ekonomiczne, a nie ich produkcja" (5).

Obrazuje to analiza stosunków produkcji w jakie wciągnięte są kobiety. Wcześniej wiele zajęć, należących do obowiązków płci żeńskiej była nieopłacana. Należało do nich pieczenie chleba, szycie ubrań, przetwarzanie żywności, obrabianie zwierząt i inne. W momencie kiedy przestały one stanowić część typowych działań większości gospodarstw domowych i stały się, podlegającymi księgowaniu, wyrobami produkowanymi na rynku, sytuacja ta uległa zmianie. Zanim to nastąpiło, szycie i pieczenie uznane było za "naturalny" obowiązek kobiety. Obecnie uważa się je za dział produkcji, a jednostki, które dostarczają pieczywa i ubrań, za producentów. Podobnie jest z opieką nad dziećmi, osobami starszymi i chorymi oraz sprzątaniem, które są opłacane, kiedy wykonuje się je poza domem i nieopłacane, gdy są świadczone w celu zapewnienia przetrwania rodzinie. Wyłączenie darmowej działalności przedstawicielek płci żeńskiej z procesu wymiany powoduje, że nie ma ono w konsekwencji żadnej wartości, a cały koszt utrzymania siły roboczej przenoszony jest na gospodarstwa domowe. 

Aby przedstawić finansową wartość pracy domowej dowiedziono, iż dostarcza ona od 28% do 45% polskiego PKB. Miesięczna wartość pracy domowej jednej osoby w Polsce to ok. 2 tysiące zł. ONZ podaje natomiast, że roczna wartość pracy opiekuńczej wykonywanej na świecie to 11 trylionów dolarów. (6) Mimo tych obliczeń, czynności domowe, wykonywane w ramach rodziny pozostają nieopłacane. 

W tak ukształtowanych relacjach społecznych, dom jest dla osoby wykonującej pracę opiekuńczą tym czym fabryka dla robotnika, inaczej mówiąc '"fabryka", w której pracuje klasa robotnicza, to społeczeństwo jako całość, „fabryka społeczna" (7). Robotnicy najemni muszą stale toczyć boje o swoje prawa: do podwyżki, świadczeń socjalnych, współdecydowania o sobie i zakładzie, w którym pracują a wreszcie o przejęcie zakładów pracy. Osoby pracujące w domu także muszą walczyć: o uznanie, o płace, o zniesienie podziałów miedzy robotnikami i o uspołecznienie środków produkcji jakimi są także - z perspektywy pracownika domowego - mieszkania. 

Dopóki funkcjonujemy w ramach sytemu wolnorynkowego, w którym życie każdego zależne jest od płacy, musimy walczyć o wzmacnianie pracujących poprzez poprawę ich warunków materialnych. Natomiast pozbawianie gospodarstw domowych łatwego dostępu do tanich mieszkań, to nic innego jak odbieranie im jedynego wynagrodzenia za wykonywaną całe życie pracę, bez której kapitalistyczny sposób produkcji nie mógłby być odtwarzany. Musimy zmienić postrzeganie postulatu dotyczącego dostępu do tanich mieszkań jako zachcianki "roszczeniowych nierobów". Musimy głośno mówić, że postulat ten wychodzi od PRACOWNIKÓW, których codzienny wysiłek należy uznać za pracę wymagającą godnej formy wynagrodzenia. Za lata darmowej pracy domowej i opiekuńczej, mieszkania nam się bezwzględnie należą!  

Batalia o łatwy dostęp do taniego budownictwa nie sprowadza się zatem tylko do sporu o to, ile mieszkań komunalnych wybuduje miasto i kto będzie upoważniony do tego, żeby w nich mieszkać. Jest to walka o przejęcie kontroli nad swoim życiem; walka o zerwanie niekończących się sieci zależności między lokatorami a narzucającymi wysokie czynsze właścicielami, spółdzielniami, urzędami miast, deweloperami czy opieką społeczną. W końcu, jest to walka o inną organizację społeczeństwa; o społeczeństwo, w którym praca opiekuńcza nie jest niewolniczym obowiązkiem kobiet, darmowo wykonywanym przez całe ich życie. Społeczeństwo, w którym dach nad głową nie jest bezcennym luksusowym towarem, o który zmuszeni jesteśmy walczyć na śmierć i życie, i który staje się źródłem głębokich podziałów między ludźmi. Jest to walka o społeczeństwo, w którym liczy się człowiek a nie zysk, dom natomiast jest powszechnie dostępnym dobrem wspólnym, umożliwiającym każdemu godne życie, rozwój i niezależność.  


1) „Ubóstwo i wykluczenie społeczne w Polsce”, Raport krajowy Polskiej Koalicji Social Watch i Polskiego Komitetu European Anti-Poverty Network, dostępny na www.kph.org.pl

2) S. James, M. Dalla Costa, The power of women and the subversion of the community, Falling Wall Press, Bristol 1972

3) Ch. Delphy, Wróg Zasadniczy, przeł. M. Solarska, M. Borowicz, (w:) E. Dobosz (red.), Francuski materializm feministyczny, Instytut Historii UAM, Poznań 2007, s. 71

4) Ibidem, s. 85.

5) Ibidem, s. 73

6) Interdyscyplinarna Grupa Gender Studies, Niewidzilana gospodarka, niewidzialana praca, niewidzialny dochód, Wrocław 2011

7) H.Cleaver, Polityczne czytanie kapitału, książka ukaże się wkrótce nakładem Oficyny Wydawniczej Bractwa "Trojka".



Więcej informacji na temat pracy reprodukcyjnej szukaj w Przeglądzie Anarchistycznym numery 11 i 12 oraz na stronie www.ekologiasztuka.pl
Wczoraj pod budynkiem Sądu Rejonowego w Krakowie odbyła się pikieta „Mieszkanie prawem nie towarem”. Gdy na zewnątrz trwała demonstracja i grała samba w sądzie trwała rozprawa pani Marii Michty. Eksmitowana lokatorka domagała się odszkodowania od właścicielek mieszkania. Więcej o sprawie pisaliśmy tutaj.
Poprzez demonstracje chcieliśmy zaprotestować przeciwko podwyzkom czynszów, eksmisjom lokatorów do osiedli kontenerowych na Ruszczy oraz wyrazić naszą solidarność z panią Michtą.
Sprawa eksmitowanej lokatorski została odroczona.

Eksmitowana na bruk emerytka walczy w sądzie o odszkodowanie. Kobieta od ponad roku nie ma własnego dachu nad głową.


W najbliższą środę o godzinie 9:00 w Sądzie Rejonowym na ulicy Przy rondzie 7 odbędzie się sprawa o odszkodowanie dla bezprawnie eksmitowanej we wrześniu 2009 roku ponad 70 letnia emerytki Mari Michty. Kobieta została wyrzucona z komunalnego mieszkania przy ulicy Legionów Piłsudskiego, w którym żyła od 1961 roku. – Przez wszystkie lata regularnie płaciłam czynsz oraz na własny koszt robiłam remonty. – opowiada Maria Michta. Dlatego teraz domaga się odszkodowania od właścicielek mieszkania.

 

Problemy Pani Marii, podobnie jak tysięcy innych lokatorów, zaczęły się gdy po roku 1989 pojawili się spadkobiercy dawnych właścicieli. Rozpoczęli oni nękanie kobiety podwyżkami czynszu. Jej emerytura sekretarki w wysokości 1040 złotych nie pozwalała na płacenie wolno rynkowego czynszu. -W akcie protestu mimo podwyżek płaciłam starą stawkę – wyjaśnia Michta. Sąd uznał, że nie należy jej się też lokal socjalny. Właściciel kamienicy doprowadził więc do eksmisji.

 

Zgodnie z prawem w Polsce nie można eksmitować nikogo na bruk. Każdemu eksmitowanemu właściciel lokalu, z którego jest wyrzucany ma obowiązek zapewnić lokal tymczasowy o zbliżonym standardzie na okres 30 dni. W tym przypadku właściciel za pośrednictwem firmy Krak-consulting chciał eksmitować 70-latkę do magazyn za Krakowem położonego nieopodal oczyszczalni ścieków.

 

Lokal ten był wynajmowany na magazyn i nie nadawał się do zamieszkania. W tej sytuacji komornik Andrzej Drzymała nie powinien był dokonać eksmisji. Jednak mimo braku lokalu tymczasowego w asyście policji wyrzucił kobietę z mieszkania. nie pomogła też zorganizowana przez FA Kraków blokada eksmisji. Jednak dzięki niej sprawa zyskała rozgłos. Pani Michta została bez dachu nad głową a jej rzeczy zniknęły.

 

Od półtora roku kobieta mieszka u znajomych i włóczy się po sądach. Tam nadal toczą się liczne sprawy przeciwko komornikowi, właścicielowi mieszkania czy firmie Krak-consulting. W najbliższą środę Pani Maria będzie walczyć przed sądem o przyznanie jej odszkodowania od właściciela mieszkania. Już dziś zapraszamy na pikietę pod sąd która odbędzie się w trakcie rozprawy. Środa 30 marca, godzina 9.00 ulica Przy rondzie 7.


Warunki życia na poznańskich Jeżycach. Raport z badań niezależnych

1. Uwagi metodologiczne

2. Warunki mieszkaniowe. Przeludnienie

3. Struktura własnościowa

4. Ocena zamożności mieszkańców Jeżyc

5. Konsekwencje wzrostu czynszów i opłaty eksploatacyjnych

6. Warunki życia na Jeżycach

7. Zmiana miejsca zamieszkania czy wysiedlenia?

8. Podsumowanie

W grudniu 2010 roku studenci i studentki nauk społecznych, a jednocześnie działacze i działaczki związane z poznańskim środowiskiem anarchistycznym i skłotem Rozbrat, rozpoczęli badania na jednej z dzielnic Poznania – Jeżycach. Przedsięwzięciu przyświecały dwa cele. Po pierwsze chodziło o potwierdzenie przekonania, że problemy ekonomiczne wcale nie dotyczą wąskiego marginesu mieszkańców Poznania, ale dużej jego części tak, iż w istocie powinniśmy mówić o klasowych nierównościach społecznych. Po drugie, badania te nie były zlecone przez żadną instytucję, ani ośrodek władzy (jak ministerstwo, urząd miasta czy wyższa uczelnia). Przeprowadziliśmy je w pełni ze środków społecznych, a jego jedynym celem jest przekazanie wyników mieszkańcom badanej dzielnicy w przekonaniu, że pozwoli to na lepszą ich samoidentyfikację i samodzielne dookreślenie własnych interesów.

W badaniach odkryto szereg problemów, które z pewnością dotyczą mieszkańców także innych poznańskich dzielnic.  Jakość życia na trzydziestotysięcznych Jeżycach dalece odbiega od idealizującego życie w Poznaniu przekazu – „sytego i zadowolonego z siebie miasta”. W przypadku wielu rodzin mamy do czynienia ze zjawiskiem przeludnienia i trudnymi generalnie warunkami lokalowymi.  Wzrastające czynsze i opłaty eksploatacyjne powodują, że w powszechnym przekonaniu badanych, mieszkańcy Jeżyc mają problemy z ich opłaceniem i wielu z nich jest zagrożona utratą zajmowanego lokum, w tym eksmisją. 

Badani mieszkańcy Jeżyc postrzegają siebie nawzajem jako osoby „raczej biedne”, co najwyżej „średnio zamożne”. W tym drugim przypadku tak naprawdę oznacza to jedynie tyle, że część mieszkańców względnie radzi sobie z zaspokajaniem podstawowych potrzeb materialnych. Nadmierny ruch samochodowy i hałas, brak parkingów, brud na ulicach, zdewastowane klatki schodowe i budynki są najważniejszymi bolączkami mieszkania w dzielnicy, na które wskazują badani. Poważny odsetek kobiet uskarża się dodatkowo na brak bezpieczeństwa.

Proces „wyprowadzania się” mieszkańców dzielnicy jest przez badanych mieszkańców Jeżyc dobrze dostrzegalny. Ci którzy twierdzą, że przeprowadzki mają charakter masowy, przyczyn ich upatrują przede wszystkim w wysokich czynszach i eksmisjach. Jedna z badanych osób stwierdziła wprost, że biedniejsi mieszkańcy się wyprowadzają, a bogatsi wprowadzają, choć proces napływu ludzi majętnych (gentryfikacja) nie wydaje się jeszcze tak dobrze widoczny. Zdecydowanie rzadziej, jak wysoki czynsz i eksmisje, wskazuje się, że przyczyną wyprowadzek są złe warunki panujące w dzielnicy, brak bezpieczeństwa, zła sława Jeżyc. Motywem w takim przypadku byłaby dobrowolna chęć zmiany miejsca zamieszkania, czy nawet podniesienia standardu (wskazania, że ludzie zamieniają mieszkania na nowe, lepsze, wyprowadzając się np. za miasto). Wreszcie wskazywano na rotację wśród osób wynajmujących mieszkania w dzielnicy czy wreszcie na proces napływu studentów.













Strona 1 z 2