Zaloguj

Federacja Anarchistyczna

Jesteś tu: Start / Archiwalia / Trójmiasto /
A+ R A-

Lokal mieszkalny – rozumiany jako przestrzeń, gdzie człowiek może się schronić, odpocząć, znaleźć miejsce żeby usiąść i ogrzać się, oderwać od zarobkowej i ulicznej gonitwy życia codziennego, zaznać chwili spokoju, dystansując się od często męczącej i przykrej rzeczywistości – jest jedną z pierwszych i podstawowych potrzeb człowieka. Podobnie, jak w przypadku innych elementarnych potrzeb ludzkich, dostęp do kawałka dachu i czterech ścian jest warunkiem życia we względnym zdrowiu, tak fizycznym, jak i mentalnym, stanowiąc tym samym punkt wyjścia dla realizowania jakichkolwiek innych potrzeb oraz prawidłowego i godnego rozwoju jednostek oraz całych grup społecznych. Jednakowoż, w dobie neoliberalnej polityki, jaką uskutecznia zarówno państwo na poziomie centralnym, jak i tzw. samorządy na poziomie lokalnym, pojęcie dachu nad głową, utożsamiane z pojęciem mieszkania, stało się elementem szeroko zakrojonej narracji rynkowej. Innymi słowy, mieszkanie jako takie, jest obecnie częściej postrzegane jak towar, często ekskluzywny, którego cena jest uzależniana od – indukowalnych i nierzadko sztucznie kreowanych zjawisk ekonomicznych – popytu i podaży. Lokale mieszkaniowe budowane przez prywatne firmy mają ceny na tyle wysokie, że najczęściej są zamieszkiwane przez osoby uwiązane na lata kredytami, albo po prostu stoją puste, dając deweloperom możliwość spekulowania i windowania potencjalnych zysków. Jednocześnie ilość mieszkań komunalnych, jakimi dysponują miasta, jest niewystarczająca dla pokrycia społecznego zapotrzebowania lokalowego, stan techniczny wielu z nich czyni je nienadającymi się do użytkowania, a ponadto część jest odsprzedawana prywatnym inwestorom. Władze miast z reguły wolą inwestować w budowę kompleksów wizerunkowych: sportowych, rekreacyjnych, handlowych czy rozrywkowych (nawet pomimo zadłużenia), niż wznosić obiekty z przeznaczeniem na cele społeczne. Tymczasem liczebność populacji ciągle rośnie, zaś zamieszkiwane domy i mieszkania nie są w stanie pomieścić każdej ilości osób. Wobec powyższego, wielu ludzi staje przed wyborem: kredyt na mieszkanie (który przecież nie każdemu będzie udzielony), bezdomność lub zajęcie pustostanu…

Mieszkańcy ulicy Myśliwskiej w Płaszowie walczą o możliwość zabrania głosu w sprawie budowy wieżowców w ich bezpośrednim sąsiedztwie.


O tym, że naprzeciwko ich jednorodzinnych domów planowana jest duża inwestycja mieszkańcy ulicy Myśliwskiej dowiedzieli się gdy na teren wjechały koparki. Deweloper planuje zbudowanie trzech budynków o wysokości do 30 metrów, z podziemnymi garażami. Jak twierdzą mieszkańcy inwestycja oznaczać będzie zniszczenie okolicznej zieleni, placu zabaw, zmianę poziomu wód gruntowych i pękanie oraz całkowite zacienienie ich domów.

 

Dlatego we wtorek 9.10. o godzinie 17,00 w Płaszowie, ul. Myśliwska 64 w budynku Sz.P. 47 odbędzie się spotkanie w sprawie planu zagospodarowania terenu, okolic ul. Myśliwskiej. Mieszkańcy skarżą się że urzędnicy robią, co chcą, a wszelkie protesty są ignorowane.

 

Materiał TVP Kraków na temat sytuacji: http://www.tvp.pl/krakow/aktualnosci/spoleczne/mieszkancy-ul-mysliwskiej-protestuja/5585028

Kilkadziesiąt osób wzięło udział w proteście przeciwko likwidacji najstarszego w Polsce antykwariatu SA Krzyżanowski.  Rozdano kilkaset ulotek informujących postępującym procesie gentryfikacji centrum Krakowa oraz o antyspołecznej polityce władz miasta.
Zarząd Budynków Komunalnych znów chce podnosić czynsz Krzyżanowskim. Przyjęta po zeszłorocznych protestach uchwała Rady Miasta Krakowa o wpisaniu antykwariatów na listę branż chronionych została zignorowana przez prezydenta Jacka Majchrowskiego.

Przypomnijmy, antykwariat “S.A. Krzyżanowski” przy ulicy Tomasza 26 posiada 140 letnią historię. Na jego półkach znajduje się ponad 40 tysięcy woluminów, w tym największy zbiór nut w Krakowie. Miejsce to, prowadzone od ponad czterdziestu lat przez Państwa Druć, przetrwało zatem zarówno nazistowską okupację, jak i okres PRL-u. Dzisiaj zagraża mu krakowski Zarząd Budynków Komunalnych. Właściciele lokalu od 2010 roku borykają się z nałożoną na nich stuprocentową podwyżką czynszu, której nie są w stanie spłacać ze względu na małe dochody. Długi, będące wynikiem nałożonych przez miasto opłat, pogrążają już i tak złą sytuację finansową antykwariatu, nad którym zawisło widmo eksmisji.

 

Ze względu na tradycję miejsca, sprawa szybko nabrała wymiaru ogólnospołecznego. W jego obronie stanęli mieszkańcy Krakowa. W odpowiedzi na protest, który odbył się w czerwcu 2011, Rada Miasta przyjęła uchwałę wprowadzającą działalność antykwariatów do grona branż zanikających objętych specjalną ochroną:

 

Rada Miasta Krakowa podjęła uchwałę w sprawie zmiany uchwały nr LXXXI/1060/09 z dnia 23 września 2009 r. w sprawie przyjęcia programu gospodarczego wspierania przedsiębiorczości w zakresie branż chronionych i zanikających. Do listy branż chronionych, preferowanych i zanikających dodane zostały antykwariaty oraz księgarnie, pod warunkiem, że sprzedaż książek stanowi ich jedyną działalność. Kraków jako miasto kultury zobowiązany jest promować oraz chronić tę zanikającą formę przedsiębiorczości. Zmiana uchwały jest także odpowiedzią na społeczne zapotrzebowanie wyrażone akcją poparcia dla antykwariatu przy ul. Św. Tomasza 26.
(Sprawozdanie z działalności Rady Miasta Krakowa pierwszy rok VI kadencji)

 

Decyzja ta nie została jednak wprowadzone w życie przez prezydenta Majchrowskiego, a ZBK znów weszło na drogę prawną przeciwko antykwariatu “S.A. Krzyżanowski”. Warto wspomnieć, że w obronie historycznego miejsca ujął się również Jan Janczykowski wojewódzki konserwator zabytków w Krakowie, zaznaczając ważną rolę kulturotwórczą miejsca i zwracając uwagę na powszechny problem zanikania “lokali o historycznej funkcji”.

Problem, z którym boryka się antykwariat Państwa Druciów nie jest jednostkowy. Polityka miasta Krakowa stała się sprzeczna z interesem społeczności lokalnej. Komercjalizacja przestrzeni publicznej to radykalne podwyżki czynszów, które pociągają za sobą falę eksmisji. Ofiarami padają również takie szkoły, przedszkola czy miejskie domy kultury. W zamian za to, z myślą o turystach powstają coraz to nowe hotele i restauracje. Centrum traci swoją użytkową funkcję dla przeciętnych mieszkańców, którzy przestają mieć jakikolwiek pożytek z publicznych pieniędzy w nie inwestowanych. To z ich podatków budowana jest prestiżowa fasada, za którą rozgrywają się ludzkie dramaty.

 

Zaprotestujmy razem przeciwko eksmisji antykwariatu!
Spotykamy się w środę 20.06. o godz. 17.00 przy ul. Św. Tomasza 26!

Nie oddamy miasta w ręce polityków!

Jednego z ostatnich tradycyjnych kin Krakowa zmieni się w “galerię” handlową. 30 kwietnia z powodu drastycznej podwyżki czynszu zniknie kino ARS.


- Po 17 latach kino ARS przestaje istnieć – oznajmił na dzisiejszej konferencji prasowej Andrzej Kucharczyk, dyrektor i założyciel kina.  Mieszcząca się przy ulicy świętego Jana 6 prawdziwa instytucja kulturalna zostanie zamknięte 30 kwietnia 2012 roku. Wszystko z powodu podwyżki czynszu aż o 100%. Właścicieli kina nie stać na zapłacenie wygórowanej stawki. Nie chcą też podnosić cen biletów.  – Byłoby to dla nas po protu samobójstwo – wyjaśniał Kucharczyk.

 

Właściciele kina zapowiedzieli, że będą szukać dla niego innej lokalizacji. Nie ukrywają, iż liczą na budynek od miasta. – Byłbym wdzięczny, gdyby władze miasta przyznały nam jakiś lokal. Mamy 540 miejsc dla widzów i trzeba to wszystko gdzieś przenieśćmówił Kucharczyk. Co znajdzie się w miejscu ARSu? Na razie oficjalnie nic nie wiadomo. Jak dowiedziała się Gazeta Wyborcza będzie to prawdopodobnie galeria handlowa, a jednym z oferentów jest Carrefour.

Mieszkańcy kamienic przy ul. Józefa oraz Federacja Anarchistyczna zapraszają na protest przeciwko budowie centrum hotelowo-konferencyjnego w najbliższą niedzielę. Dla przypomnienia: z 3 kamienic (tj. ul.Józefa 9,11 i Bożego Ciała 24) może zostać wkrótce wysiedlonych prawie 300 osób i zlikwidowanych kilkanaście punktów usługowych. Właściciel kamienic – Zakon Kanoników Regularnych – wydzierżawił budynki wraz z mieszkańcami firmie De Silva Haus, która ma ponad 300. letnie kamienice chce przerobić na hotel.

 


Oprócz tego, że dach nad głową straci masa osób, to inwestycja ta spowoduje nieodwracalne straty kulturalne, a nasz magiczny Kazimierz powoli zacznie przeobrażać się w kolejną, bezduszną, komercyjną komórkę pełną banków, fastfoodów i ekskluzywnych butików.  Więcej o sprawie pisaliśmy tutaj;

 

PROGRAM:


18.09 (niedziela), ul. Józefa w Krakowie


12.15 – Msza w kościele przy ul. Bożego Ciała (czyli w tym odpowiedzialnym za planowane eksmisje) w intencji lokatorów.


Specjale upominki dla księży do dostania w bramie kościoła od 11.45 – wyjątkowo w tym wypadku zachęcamy do rzucania na tacę.


13.00 – Wspólny obiad przy rytmach SambyKA


13.30 – Hyde Park


14.00 – Kino społeczne w bramie kamienicy nr 9 („Burżuazja wraca do centrum”)


15.00 – koncert Leśne Dziupła w galerii Jagamakota


16.00 – Drugi seans kina społecznego


17.00 – Koncert Dajabara


od 18.30 – wspólna gra w Gentrobuissnes


19.00 – Fireshow

 

W międzyczasie żonglerka, wegetariańskie posiłki, darmowa szafa, budowa osiedla kartonowego im. Jacka Majchrowskiego oraz wiele innych atrakcji.

 

Biuletyn na dzień protestu do ściągnięcia TUTAJ.

 

Zapraszamy!

Małopolski Wojewódzki Konserwator Zabytków poparł protest organizacji lokatorskich i anarchistycznych w sprawie zachowania antykwariatu Krzyżanowskich.

Przypomnijmy istniejący niemal nieprzerwanie od 140. lat antykwariat „S.A. Krzyżanowski” przy ul. Św. Tomasza 26 jest zagrożony eksmisją. Prowadzącego go starszego małżeństwa, Henryka i Heleny Druć nie stać na opłacenie podwyższonej przez władze miasta stawki czynszu. Dzięki protestom udało się skłonić magistrat do ponownych negocjacji.

 

Ostatnio w piśmie adresowanym do prezydenta Krakowa Jacka Majchrowskiego pełne poparcie dla protestów wyraził Małopolski Konserwator Zabytków – Winno się bezwzględnie dążyć do utzymania takich miejsc w historycznym centrum miasta Krakowa – napisał Jan Janczykowski, wojewódzki konserwator zabytków w Krakowie. Zwrócił on również uwagę, iż sytuacja antykwariatu jest częścią procesu zachodzącego w centrum miasta, którego innym przejawem była ostatnio eksmisja apteki pod złotym słoniem.

 

Dzięki protestom, oprócz zmiękczenia stanowiska władz miasta, udało się również przyciągnąć większe zainteresowanie do samego Antykwariatu i poprawić jego sytuację. Sprawa nie jest jednak nadal rozstrzygnięta. Będziemy na bieżąco informować o rozwoju sytuacji.

200 osób przeszło w czwartek ulicami Krakowa w obronie zagrożonego eksmisją antykwariatu Krzyżanowskich.


Przypomnijmy istniejący niemal nieprzerwanie od 140. lat antykwariat „S.A. Krzyżanowski” przy ul. Św. Tomasza 26 może wkrótce przestać istnieć. Prowadzącego go starszego małżeństwa, Henryka i Heleny Druć nie stać na opłacenie podwyższonej przez władze miasta stawki czynszu.

 

Protest zorganizowany przez Stowarzyszenia Obrony Praw Lokatorów i krakowską Federację Anarchistyczną przeszedł spod antykwariatu ulicami Tomasza, Floriańska i Grodzką do Urzędu Miasta. Tam na ręce przedstawiciela władz złożono petycję w obronie tego miejsca.  Żądano cofnięcia decyzji o podwyżce i zmiany polityki mieszkaniowej władz Krakowa. Protestujący wznosili hasła: „Miasto to nie firma – lokatorzy to nie meble”, „Książki antyczne są fantastyczne” czy „Kultura Krakowa nie jest na sprzedaż”.

 

Na zakończenie głos zabrali prowadzący antykwariat. – Dziękuję serdecznie! Ratujcie to, co nie damy rady my uratować – mówił ze łzami w oczach Henryk Druć, właściciel antykwariatu. Akcja stanowiła początek walki w obronie tego niezwykłego miejsca. Już 8 czerwca sąd ma zdecydować o jego dalszym losie.

21 maja w Warszawie odbyło się kolejne spotkanie Klubu Dyskusyjnego Lewicowej Alternatywy. Było ono poświęcone zjawisku gentryfikacji, czyli wyrzucaniu z atrakcyjniejszych dzielnic miast ich dotychczasowych mieszkańców, aby zastąpić ich przedstawicielami klas wyższych. W spotkaniu wzięło udział kilkadziesiąt osób.

Głównym mówcą był Polak, który działał w ruchach lokatorskich w berlińskiej dzielnicy Kreuzberg. Opowiedział on o podobieństwach i różnicach między polskim a niemieckim ruchem lokatorskim. Jego zdaniem w kwestach mieszkaniowych możemy mówić nie tylko o walce, ale i wojnie Społecznej, ponieważ podważane jest podstawowe prawo do dachu nad głową.

Gentryfikacja w skrócie oznacza proces komercjalizacji i prywatyzacji przestrzeni miejskiej danej dzielnicy lub na danym obszarze miasta. Od pewnego czasu możemy zaobserwować rozwój tego zjawiska w wielu polskich miastach: Warszawie, Poznaniu, Trójmieście. Wszędzie, gdzie gentryfikacja ma miejsce dochodzi do podwyżek czynszów, eksmisji lokatorów, którzy nie mogą sprostać podwyższonym opłatom; małe sklepiki i punkty usługowe są wypierane z gentryfikowanych obszarów, a ich miejsce zajmują banki, drogie restaurację i luksusowe apartamenty przeznaczone dla najbogatszych. Konsekwencją gentryfikacji jest więc zmiana struktury społecznej danego obszaru (zmuszenie do przeprowadzki osób uboższych i otrzymujących średnie dochody) i jego infrastruktury.

Przemianom tym często towarzyszy rozwój nadzoru nad gentryfikowanym obszarem: budowa sieci monitoringu wizyjnego, zwiększenie ilości i częstotliwości patroli policyjnych, coraz częstsza obecność prywatnych firm ochroniarskich. Przestrzeń miejska traci swój wspólnotowy charakter i staje się obszarem podporządkowanym i służącym jedynie elitom finansowym.

Zapraszamy na pierwsze w 2011 roku spotkanie “NIC O NAS BEZ NAS”. na którym przeanalizujemy naszą obecną sytuację i zaplanujemy działania na najbliższe tygodnie.
Kiedy 20 lat temu upadał mur berliński, mieszkańcy Europy Środkowej dostali ostateczny sygnał, że klatka, w której wbrew swojej woli byli trzymani, rozpadła się. Mur nie zniknął od razu. Rozbiórka trwała kilka miesięcy i do dzisiaj na ulicach Berlina można spotkać jeszcze kawałki przypominające mieszkańcom niemieckiej stolicy o wcale nie tak dawnym przymusowym zamknięciu. Być może to właśnie duch muru odstrasza deweloperów od stawiania tam zamkniętych osiedli.

Już w najbliższy czwartek, 30 września otwarta zostanie kładka pieszo-rowerowa na Wiśle. Połączy ona Podgórze z Kazimierzem. Jak piszą z radością redaktorzy Gazety Wyborczej będzie ona szansą by Podgórze stało się drugim Kazimierzem. Tylko kto na tym skorzysta? Na pewno nie zwykli mieszkańcy.

Około 100 metrów od mostu Piłsudskiego, po blisko 2 latach prac, za 38 milionów złotych powstała kładka pieszo-rowerowa łącząca Kazimierz i Podgórze. Można by się ucieszyć, że władze naszego miasta nareszcie pomyślały o rowerzystach i zwykłych, niekoniecznie zmotoryzowanych, mieszkańcach. Jednak nic bardziej mylnego. Most z założenia jest stworzony pod turystów. Chodzi o to by ci imprezujący na Kazimierzu, gdy najdzie ich ochota na zmianę knajpy mogli łatwiej przedostać się na drugi brzeg Wisły i tam korzystać z nowo powstałych lokali.