Zaloguj

Federacja Anarchistyczna

Jesteś tu: Start / Archiwalia / Trójmiasto /
A+ R A-
Wczoraj radni przyjęli plan ochrony dla Lasku Wolskiego i wzgórza św. Bronisławy. Na tym jednak dobre informacje się kończą ponieważ na sesji zadecydowano również o podwyżkach cen biletów w komunikacji miejskiej oraz czesnego w przedszkolach. Decyzję o powołaniu okrągłego stołu odłożono natomiast, na okres już po wyborach parlamentarnych…

Plan zagospodarowania przestrzennego dla tzw. zielonych płuc miasta czyli obszaru lasku Wolskiego i wzgórza św Bronisławy został przyjęty przez radnych jednogłośnie. Oznacza to, iż ten niezwykle ważny teren nie zostanie zabudowany co ocali jego przyrodnicze i rekreacyjne walory.

 

Niestety w kwestiach społecznych radni nie byli skłonni posłuchać mieszkańców. Zdecydowali oni o wprowadzeniu pierwszych podwyżek z zapowiadanego pakietu. Już po wakacjach za przejazdy komunikacją miejską będzie trzeba zapłacić więcej.  Za bilety jednorazowy 2,8 zł, a za godzinny 3,6 zł. Odpowiednio wzrosną też ceny biletów ulgowych.  Wycofano się jednak z wielu wcyeđniejsyzch pomysłów. Podwyżki nie obejmą m.in. cen biletów miesięcznych. Co ważne na starych tańszych biletach będzie można jezdzić do końca grudnia, więc opłaca się zrobić ich zapas. Radni zgodzili natomiast na drastyczne podwyżki cen za przedszkola. Z dotychczasowych 180 zł opłata miesięczna za opiekę wzrosła do 300 zł.

 

Niestety decyzja radnych odnośnie powołania okrągłego stołu mieszkaniowego utknęła w biurokratycznej  maszynie i mimo przyjęcia projektu nie prędko wejdzie on w życie. Nie dość że zwołanie okrągłego stołu odłożono na jesień to jeszcze w wypowiedziach na jego temat radni mówili o nim jako o kolejnym organie konsultacyjnym, którego postanowienia nie mają być w żaden sposób wiążące. W trakcie sesji głos zabrał też przedstawiciel lokatorów, który skrytykował takie stawianie sprawy i odkładanie powołania okrągłego stołu na okres w którym podwyżki czynszów będą już zatwierdzone, a po wyborach wola polityków do słuchania mieszkańców o wiele mniejsza.

Powołaniem okrągłego stołu do spraw mieszkaniowych oraz zabudową wzgórza św. Bronisławy i Lasku Wolskiego zajmą się na jutrzejszej sesji Rady Miasta włodarze Krakowa.


Pierwsza sprawa, o której głośno było już na ostatniej sesji to projekt powołanie okrągłego stołu do spraw mieszkaniowych. Miałby on się zajmować kształtowaniem miejskiej polityki mieszkaniowej, wyjaśniać sprawy nieuczciwego przejmowania kamienic, a przede wszystkim dać szansę realnego wpływu mieszkańcom na podejmowane decyzje. Ostatnio radni dyskutowali na ten temat na wniosek organizacji lokatorskich grubo po północy. Na jutrzejszej sesji zgodnie z jej harmonogramem około godziny 17-18 odbędzie się głosowanie, które zdecyduje o przyszłość mieszkaniowego okrągłego stołu.

 

Jutro w Magistracie ma też zapaść decyzja dotycząca przyjęcia ochronnego planu zagospodarowania przestrzennego dla Wzgórza św. Bronisławy i Lasku Wolskiego. Jeśli projekt zostanie przyjęty uratuje on ten urokliwy i wartościowy przyrodniczo teren przed dewastacją jaką planują tam dokonać deweloperzy. Natomiast jeśli plan nie zostanie jednak przyjęty w ciągu kilku tygodni na tym obszarze ruszy kilkaset inwestycji m.in. budowa ekskluzywne osiedle pod zakonem Kamedułów.

 

Podczas sesji ma być również dyskutowany projekt wpisania antykwariatów na listę zawodów, które na preferencyjnych warunkach mogą wynajmować od miasta lokale użytkowe. Zapis ten może ułatwić przetrwanie antykwariatu Krzyżanowskich.


Zaprotestujemy wspólnie na jutrzejszej sesji rady miasta za Krakowem przyjaznym dla mieszkańców! Początek przed godziną 10 rano na placu Wszystkich Świętych.

Małopolski Wojewódzki Konserwator Zabytków poparł protest organizacji lokatorskich i anarchistycznych w sprawie zachowania antykwariatu Krzyżanowskich.

Przypomnijmy istniejący niemal nieprzerwanie od 140. lat antykwariat „S.A. Krzyżanowski” przy ul. Św. Tomasza 26 jest zagrożony eksmisją. Prowadzącego go starszego małżeństwa, Henryka i Heleny Druć nie stać na opłacenie podwyższonej przez władze miasta stawki czynszu. Dzięki protestom udało się skłonić magistrat do ponownych negocjacji.

 

Ostatnio w piśmie adresowanym do prezydenta Krakowa Jacka Majchrowskiego pełne poparcie dla protestów wyraził Małopolski Konserwator Zabytków – Winno się bezwzględnie dążyć do utzymania takich miejsc w historycznym centrum miasta Krakowa – napisał Jan Janczykowski, wojewódzki konserwator zabytków w Krakowie. Zwrócił on również uwagę, iż sytuacja antykwariatu jest częścią procesu zachodzącego w centrum miasta, którego innym przejawem była ostatnio eksmisja apteki pod złotym słoniem.

 

Dzięki protestom, oprócz zmiękczenia stanowiska władz miasta, udało się również przyciągnąć większe zainteresowanie do samego Antykwariatu i poprawić jego sytuację. Sprawa nie jest jednak nadal rozstrzygnięta. Będziemy na bieżąco informować o rozwoju sytuacji.

Dzisiaj (21 czerwca) w Liceum Ogólnokształcącym św. Marii Magdaleny odbyły się „konsultacje” społeczne budżetu Miasta Poznań. Przed rozpoczęciem konsultacji uczestnicy Federacji Anarchistycznej sekcja Poznań oraz Stowarzyszenia My-Poznaniacy przeprowadzili pikietę i rozdali ulotki ponad stu mieszkańcom Poznania, którzy zostali wybrani przez władze miasta do uczestniczenia w zorganizowanym przez nie spektaklu. Poniżej treść ulotki.

To nie konsultacje tylko manipulacja – nie chcemy dzielić biedy

Poznań wchodzi w okres kryzysu. To oznacza, że większość z mieszkańców w przeciągu następnych lat może spodziewać się pogorszenia swojej sytuacji bytowej i materialnej. W poprzednich latach, władze lekką ręką przeznaczały setki milionów na „inwestycje”, których sensowność była co najmniej wątpliwa, nie pytając mieszkańców o ich zdanie. W wyniku takiej polityki mamy do czynienia ze wzrastającym zadłużeniem miasta, pogarszającą się sytuacją mieszkaniową, brakiem rozwoju komunikacji miejskiej. Czekają nas kolejne cięcia w dziedzinach opieki społecznej, oświaty, w kulturze. Dziś, kiedy odczuwamy oznaki kryzysu, władze miasta, które doprowadziły do takiej sytuacji, próbują przeprowadzić konsultacje budżetowe z mieszkańcami. Ci sami politycy, którzy w latach prosperity robili wszystko by zmarginalizować głos mieszkańców, a budżet przyjmowali w tempie ekspresowym, w momencie, kiedy zaczyna palić im się grunt pod nogami, odwołują się do grupy losowo wybranych 140 mieszkańców miasta.   

Oczywiste jest, że taka zmiana polityki nie ma na celu wzmocnienia obywatelskiej samorządności, a tym bardziej nie chodzi tu o realizację potrzeb przeciętnych mieszkańców Poznania. Powodem konsultacji budżetowych jest brak legitymizacji obecnych władz (zostały wybrane przez ok. 16 proc. mieszkańców uprawnionych do głosowania). Gorączkowo poszukują one sposobu uzyskania społecznego przyzwolenia na wprowadzanie kolejnych cięć w dziedzinach istotnych dla nas wszystkich. Wyjście z tej sytuacji upatrują w „konsultacjach” odbytych naprędce z ograniczoną liczbą mieszkańców.   

Idea konsultacji społecznych w przypadku planowanych konsultacji budżetowych przybiera formę zdegenerowaną. Nie mają one żadnej mocy sprawczej a o tym, które z ustaleń zostaną wdrożone w życie, ostatecznie zadecyduje prezydent miasta wedle własnego uznania. Władze zarówno decydują, co będzie dyskutowane, na jakich zasadach, oraz jakie ostatecznie zapadną ustalenia. Czyli zachowają one pełną kontrolę nad całym procesem decyzyjnym.

Wyraźnie to widać w materiałach przygotowanych na konsultacje. W wypadku szkół, przedszkoli, żłobków, polityki mieszkaniowej itp. pytania dotyczą jedynie tego jak zmniejszyć lub ograniczyć ich finansowanie (określane jako optymalizacja). Jedynie w przypadku sportu i turystyki, czy modernizacji infrastruktury i dróg możliwe zaznaczenie zwiększenia wydatków. Materiały wprowadzające do konsultacji przygotowane są w sposób sankcjonujący dotychczasową politykę poznańskiego samorządu. Nie znajdziemy w nich wyjaśnienia motywów finansowania dożywienia dla potrzebujących osób (w Polsce niedożywionych jest ponad 650 tys. samych dzieci, jest tylko w Bułgarii i Rumunii). Nie ma też możliwości opowiedzenia się za zwiększeniem nakładów finansowych na takie działania socjalne. Możemy natomiast przeczytać dlaczego miasto powinno ponieść nieplanowane wydatki rzędu 30-40 mln zł na stadion (wyższe od całej kwoty przeznaczonej w budżecie na realizację polityki zdrowotnej! ), lub jak ważne jest budowanie w mieszkańcach poczucia dumy z Poznania. Z ostatnią kwestią wiążą się wydatki na promocje miasta i polityków.

Zamiast współdecydować o zasadniczych kierunkach rozwoju władze obecnie proponują mieszkańcom decydowanie o cięciach wydatków w celu uniknięcia odpowiedzialności za sytuację, do której same doprowadziły. Dzielenie biedy nie oznacza partycypacji tylko unikanie odpowiedzialności przez ekipę od lat rządzącą tym mieście. Obecne konsultacje to nie partycypacja ale manipulacja, na którą miasto zamierza wydać 150 tys. złotych. Czy naprawdę chcesz brać w tym udział?

16 godzin czekali krakowscy lokatorzy by na wczorajszej sesji Rady Miasta Krakowa móc zabrać głos w sprawie planowanego okrągłego stołu do spraw mieszkaniowych. Udało się to dopiero po północy, radni po prawie godzinnej dyskusji jednak nic nie postanowili.


Wtorkowe posiedzenie krakowskich radnych było bardzo pracowite. Uwzględniono w nim ponad 70 punktów do przedyskutowania. W których na wszystkie możliwe strony roztrząsane były m.in. tak ważne kwestie jak brak systemu oddymiania na trybunie północnej stadionu miejskiego czy niedostateczna ilość miejsc parkingowych dla kibiców. Co jednak znamienne udało się ostatecznie ustalić, że  miasto wydało na budowę stadionu z publicznej kasy około 550 milionów złotych.

 

W wielogodzinnych dyskusjach podsumowano też budżet miasta Krakowa z roku 2010. Podkreślano jak wielkie Kraków ma zadłużenie, i że bez podwyżek się nie obędzie bo Regionalna Izba Obrachunkowa nie zgadza się na dalsze zaciąganie kredytów.

 

Mimo wcześniejszych zapowiedzi w harmonogramie sesji nie znalazły się sprawy mieszkaniowe. Miały się one pojawić w związku z postulatami utworzenia okrągłego stołu do spraw mieszkaniowych. Ciało to miałoby rozstrzygać w przypadkach nielegalnego przejmowania kamienic czy wyrzucania lokatorów. W jego skład mieliby wchodzić przedstawiciele miasta, lokatorzy oraz właściciele. Mimo niechęci władz wprowadzenie takiego punktu obrad udało się jednak wymóc organizacjom lokatorskim na przewodniczącym Rady. Co więcej zgodził się on, pod presją tłumu zabranego przed salą posiedzeń, na zabranie głosu przez przedstawicielkę środowiska lokatorskiego.

 

Pomimo, iż temat powołania okrągłego stołu rozpatrywano jako ostatni, już po północy dyskusja na jego temat potrwała prawie godzinę. Część radnych wyraziła poparcie dla projektu powołania okrągłego stołu jednak żadne wiążące decyzje nie zapadły.  Klimat debaty wskazywał, iż radni z jednej strony (w roku wyborczym) nie chcą występować w roli przeciwników mieszkańców, ale z drugiej obawiają się rozgrzebywania spraw wielu nielegalnych przejęć kamienic i łamania prawa przez ich właścicieli przy pozbywaniu się lokatorów.

 

Poniżej publikujemy tekst wystąpienia lokatorów:

 

W związku z przygotowaniami do zorganizowania  „okrągłego stołu mieszkaniowego”, dotyczącego polityki mieszkaniowej miasta Krakowa, z udziałem władz samorządowych, organizacji lokatorskich  oraz ekspertów od polityki społecznej i budownictwa mieszkaniowego, przedstawiamy jako organizacje lokatorskie naszego miasta główne tezy i założenia, jakie winny stać się przedmiotem prac zespołu, współdecydującego o polityce mieszkaniowej Krakowa.

 

Powołując się na wielokrotne starania naszych organizacji lokatorskich o zmianę polityki mieszkaniowej Władz Krakowa oraz w nawiązaniu do Petycji z dnia 9 maja 2011 r., niniejszym przedstawiamy główne tezy i założenia, jakie naszym zdaniem powinny być omówione w pierwszej kolejności w ramach prac zespołu „okrągłego stołu mieszkaniowego” a podjęte w ramach tych prac ustalenia i decyzje niezwłocznie przekazywane do realizacji.

 


I . W zakresie – zapotrzebowanie na lokale gminne i ich pozyskiwanie:


  • - wykonanie pilnych analiz ilościowych, dotyczących osób / rodzin, które aktualnie oczekują na mieszkania socjalne, oraz osób/rodzin kwalifikujących się do otrzymania mieszkania komunalnego, eksmitowanych z dotychczasowego miejsca zamieszkania ( z podziałem na dzielnice dotychczasowego zamieszkania)
  • - bieżąca analiza i aktualizacja danych o osobach / rodzinach dla których Gmina winna przeznaczyć mieszkania komunalne lub socjalne z powodu eksmisji tych lokatorów z zajmowanych mieszkań (z podziałem na dzielnice dotychczasowego zamieszkania)
  • - wykonanie kompletnych zestawień pustostanów będących w zasobach Gminy z podziałem na dzielnice, jak również z informacją o metrażu, ilości i przeznaczeniu pomieszczeń i ich stanie technicznym oraz umieszczenie tych informacji w internetowej bazie danych BIP
  • - wykonanie analizy i zestawienia kalkulacji nakładów finansowych, niezbędnych do pilnego wyremontowania mieszkań – pustostanów, pozostających w zasobach Gminy, celem przeznaczenia ich na mieszkania komunalne lub socjalne
  • - podniesienie kryterium dochodowego uprawniającego do najmu lokalu komunalnego oraz   kryterium dochodowego uprawniającego do najmu lokalu socjalnego
  • - podniesienie kryterium dochodowego uprawniającego do uzyskania pomocy gminnej w zakresie dopłat
  • - ograniczenie podwyżek czynszów komunalnych oraz podatków i opłat lokalnych, aby zapobiegać narastającemu  ubóstwu mieszkańców miasta, którzy ostatecznie ponoszą wszystkie konsekwencje podwyżek dokonywanych przez miasto
  • - umożliwienie kontroli społecznej nad przydziałem lokali wchodzących w skład mieszkaniowego zasobu gminy oraz remontami domów /mieszkań komunalnych
  • - zagwarantowanie powrotu najemcy do lokalu mieszkalnego po jego remoncie
  • - wykonanie podsumowania odszkodowań na rzecz prywatnych właścicieli kamienic zapłaconych w ostatnich 5-ciu latach przez Gminę, a będących skutkiem braku dostatecznej ilości mieszkań socjalnych
  • - zaprzestanie bezpodstawnego domagania się przez Gminę odszkodowań od lokatorów za bezumowne korzystanie z dotychczasowego lokalu po wyroku eksmisyjnym sądu przyznającym im lokal socjalny;
  • - pilne przeznaczenie terenów gminnych w każdej dzielnicy miasta pod budownictwo komunalne, z uwzględnieniem zapotrzebowania na transport i infrastrukturę handlowo- usługową oraz szkolno-oświatową, przy założeniu, iż lokatorzy komunalni i socjalni nie będą mieszkali w gettach i slumsach, a będą częścią istniejącej już lokalnej społeczności;
  • - sukcesywne przeznaczanie terenów pod budownictwo komunalne w uchwalanych planach zagospodarowania
  • - wystąpienie Gminy do budżetu państwa z wnioskiem o dotacje na gminne budownictwo mieszkaniowe
  • - traktowanie budownictwa mieszkaniowego jako sprawy priorytetowej w planowanym budżecie miasta na każdy rok
  • - ustalenie procentowego progu dla kwot przeznaczanych na budownictwo mieszkaniowe i remonty posiadanej substancji gminnej, a pozyskiwanych z każdorazowej  sprzedaży nieruchomości gminnych
  • - ustalenie procentowej ilości lokali przeznaczonych dla lokatorów gminnych w każdej inwestycji mieszkaniowej, realizowanej przez prywatnego dewelopera
  • - likwidacja i maksymalne ograniczenie istniejących barier w pozyskiwaniu przez mieszkańców Krakowa prawa do mieszkań gminnych i socjalnych
  • - zaniechanie działań zmierzających do wykluczenia społecznego różnych grup mieszkańców miasta, w tym w szczególności lokatorów eksmitowanych z prywatnych kamienic
  • - stworzenie gminnego programu „mieszkania dla młodych”, mającego na celu umożliwienie osobom i rodzinom  niezamożnym, startującym w dorosłe życie uzyskania prawa do mieszkania komunalnego na pierwsze lata samodzielnego życia

II. W zakresie procesów reprywatyzacyjnych:


  • - informowanie mieszkańców Krakowa o procesach reprywatyzacyjnych – baza danych toczących się spraw o  zwrot nieruchomości wina być dostępna w BIP, a ponadto urząd winien powiadamiać bezpośrednio mieszkańców kamienic, tak, by nie byli zaskoczeni nową sytuacją
  • - powoływanie z procesach reprywatyzacyjnych na świadków lokatorów kamienic, którzy niejednokrotnie dysponują szeroką wiedzą na temat historii kamienicy i jej właścicieli, a także są w posiadaniu unikalnych dokumentów
  • - udostępnienie w ramach informacji publicznej adresów nieruchomości w Krakowie, za które właściciele/spadkobiercy otrzymali odszkodowania indemnizacyjne
  • - kontrolowanie w procesach reprywatyzacyjnych zapisów traktatów indemnizacyjnych zawartych w latach 60-tych przez rząd polski z 12 państwami, (m.in.: Francją, Wielką Brytanią i Stanami Zjednoczonymi) w zakresie odszkodowań wypłaconych poszczególnym osobom za poszczególne nieruchomości; w razie potrzeby korzystanie z międzynarodowej pomocy prawnej
  • - udzielanie pomocy przez samorząd lokatorom reprywatyzowanych zasobów mieszkaniowych w przypadku konfliktu właściciel − lokator (np. postępowania mediacyjne)
  • - udzielanie pomocy przez samorząd lokatorom reprywatyzowanych zasobów mieszkaniowych, którzy zajmują dotychczasowe lokale mieszkalne na podstawie decyzji administracyjnych (przydziałów komunalnych) w zakresie pozyskania dla nich mieszkań komunalnych lub socjalnych 
  • - powołanie samorządowej komisji ds. nieprawidłowości w procesach reprywatyzacyjnych, w skład której wchodzić będą przedstawiciele strony społecznej oraz przedstawiciele rad dzielnic
  • - stworzenie w UMK  „komórki szybkiego reagowania”  na bezprawne działania właścicieli budynków, np. zakazu wstępu do części wspólnych budynków, zamurowywanie drzwi, odłączanie mediów, itp.

Uzasadnienie:

 

Władze gminne Krakowa od wielu lat nasilały swoje działania zmierzające do wykluczenia społecznego niektórych grup mieszkańców, w tym lokatorów, którzy nie z własnej winy stali się bezdomni lub wyrzuceni poza nawias społeczeństwa poprzez umieszczanie ich w gettach baraków socjalnych.

 

Kolejne budżety gminne uchwalane na poszczególne lata  nie przewidują, lub przewidują w śladowym zakresie, nakłady  środków gminnych na społeczne budownictwo czynszowe i socjalne.  Również znikome  środki są przeznaczane budżecie gminnym na niezbędne remonty gminnej substancji mieszkaniowej, co powoduje jej degradację w zastraszającym tempie.


Powolne i nieskoordynowane działania władz miasta w zakresie uchwalania planów zagospodarowania przestrzennego oraz brak przewidywania w nich  trenów gminnych pod budownictwo komunalne i socjalne, jak również odpowiedniej infrastruktury obiektów użyteczności publicznej również są powodem ogromnych problemów mieszkaniowych Krakowa.

 

Jednocześnie w szybkim tempie  wyprzedawane są deweloperom tereny gminne celem ratowania za wszelką cenę groźnego deficytu budżetowego gminy, powstałego na skutek niepotrzebnych i nieprzemyślanych inwestycji.

 

Przy narastającym nieustannie braku mieszkań komunalnych i socjalnych prowadzącym do bezdomności i wykluczenia coraz większej grupy społeczności lokatorskiej Krakowa głównym zadaniem urzędu gminy realizowanym z uporem godnym lepszej sprawy  jest stwarzanie coraz to nowych barier na drodze do uzyskania mieszkania z zasobów gminnych dla mieszkańców Krakowa.


Temu celowi służy m.in.  bardzo rygorystyczne kryterium dochodowe w zakresie dostępu do lokali komunalnych, ustalane arbitralnie i nie uwzględniające realiów rynku mieszkaniowego.


Lokatorzy relegowani z prywatnych kamienic to przeważnie ludzie starsi, nie posiadający zdolności kredytowej ani możliwości finansowych pozwalających na wynajęcie mieszkania na wolnym rynku.


W podobnej sytuacji są młodzi Krakowianie na starcie życiowym, których niewielkie zarobki nie pozwalają na zaciągnięcie kredytu mieszkaniowego.
Zaniechanie  budownictwa komunalnego i socjalnego nie pozwala na wyprowadzenie lokatorów prywatnych kamienic do kurczącej się za sprawą władz gminy  gminnej substancji mieszkaniowej. Powoduje to marnotrawienie  środków gminnych  na wypłaty odszkodowań właścicielom prywatnych kamienic. Wypłaty tych odszkodowań nie prowadzą w żadnej mierze do rozwiązania tragicznego problemu braku mieszkań w Krakowie, a jedynie do bezzasadnego napychania portfeli właścicielom kamienic kosztem budżetu gminnego. Odszkodowania te, wypłacane są w bardzo zawyżonej kwocie 25 zł/m kw.

 

W tak tragicznej sytuacji mieszkaniowej gmina lekką ręką sprzedaje swoje udziały
w kamienicach, pozbywając się tym samym problemów z lokatorami i  przekazując ich jak towar w ręce bezwzględnych kamieniczników.

 

Los mieszkańców krakowskich  kamienic – reprywatyzowanych w przeważającej mierze
w sposób przestępczy -  podzielają lokatorzy byłych mieszkań zakładowych, których gmina nie zamierza przejąć na swój majątek, chociaż ma takie możliwości ustawowe.

 

Władze Krakowa nie starają się od lat o pozyskanie dotacji na budownictwo komunalne, dostępnych z budżetu Państwa, wykazując tym samym brak podstawowych kompetencji do bycia gospodarzem naszego Miasta.

 

Władze Krakowa nie realizują obowiązków ustawy w zakresie zaspakajania potrzeb mieszkaniowych, ignorują środowiska lokatorskie, a gospodarowanie mieszkaniami z zasobu komunalnego i socjalnego odbywa się na korupcjogennych zasadach.

 

Władze samorządowe  prowadząc obecną karygodną politykę mieszkaniową  świadomie
i planowo wspomagają tym samym prywatnych właścicieli kamienic w degradacji prawnej, ekonomicznej i ostatecznie  fizycznej członków społeczności lokatorskiej Krakowa.

 

W związku z powyższym zwracamy się z  wnioskiem do Rady Miasta Krakowa o pilne przygotowanie i podjęcie uchwały, zatwierdzającej zakres i sposób działania „okrągłego stołu mieszkaniowego”. Uchwała winna zakładać powołanie do zespołu „okrągłego stołu mieszkaniowego” kompetentnych przedstawicieli Gminy i innych samodzielnych jednostek, których wiedza i zaangażowanie jest niezbędne do prowadzenia działań nad szybkim opracowaniem spójnej i długoterminowej polityki mieszkaniowej Krakowa. W uchwale winny zostać również zawarte zasady udziału w pracach zespołu przedstawicieli instytucji społecznych, ze szczególnym uwzględnieniem organizacji lokatorskich.

 

Powołany zespół winien posiadać takie kompetencje, aby  mieć możliwość działania w realnych terminach, uzyskiwać informacje i pomoc merytoryczną z różnych wydziałów UMK, w tym pomoc prawną, oraz podejmować wiążące ustalenia i decyzje, niezwłocznie przekazywane do realizacji.

 

Musimy razem stworzyć takie prawo lokalne, które pozwoli wszystkim mieszkańcom Krakowa poczuć, że Kraków jest ich miastem, a Władze tego miasta robią wszystko, aby mieszkańcom żyło się lepiej.

 

Jak powiedział św. Tomasz z Akwinu „Złe prawo nie jest prawem lecz bezprawiem” i wszyscy jesteśmy moralnie zobowiązani do tego, aby w Krakowie złe prawo przestało istnieć.

Jedni nieśli w rękach flagi z logo Platformy Obywatelskiej, inni transparenty z hasłami przeciwko niej i kartony. Pod Ergo Areną, w której odbywa się kongres PO spotkało się kilka grup protestujących. Wśród nich było aktywiści z grupy NIC O NAS BEZ NAS.
Trwała budowa
domów z kartonów.Na barierkach, które skutecznie odgradzały nieproszonych gości od Ergo Areny zawisły transparenty:"Patologia na swoje miejsce. Lisicki do kontenera" oraz "Budyń Szkodzi!". W ten sposób grupa NONBN po raz kolejny zamanifestowała swoje niezadowolenie z podwyżek czynszów w mieszkaniach komunalnych, które w Gdańsku zaczną obowiązywać od września.

W ostatnia niedzielę przez Kraków przeszło ok. 150 osób w Marszu Pustych Garnków. Był to protest przeciwko cięciom w budżecie miasta Krakowa oraz podwyżkom opłat za czynsze w mieszkaniach komunalnych, bilety MPK czy przedszkola.

 

Marsz Pustych Garnków to inicjatywa, której celem zwrócenie uwagi na to, iż Władze Krakowa kosztami łatania dziury budżetowej chcą obciążyć nas mieszkańców.


Miejscy urzędnicy poinformowali, że jesteśmy zadłużeni na 190 milinów złotych. Oczywiście zadłużenie to wygenerowali oni sami, poprzez swoją rozrzutność. Należy tu choćby wspomnieć o wydaniu grubo ponad pół miliarda złotych na stadiony oraz znamiennych sprawach, jak półdarmowy parkingu dla miejskich rajców w centrum, czy 10 milinach złotych premii, które ostatnio urzędnikom przyznał prezydent Jacek Majchrowski. Jednak to nie oni będą ponosić konsekwencje złego stanu miejskiej kasy. Kosztami ich polityki obciążeni mają zostać zwykli ludzi.

 

Prezydent Jacek Majchrowski zaproponował szereg podwyżek: czynszów w mieszkaniach komunalne (wzrost o blisko 30 proc.), cennik biletów komunikacji miejskiej, korzystanie z cmentarzy i urządzeń cmentarnych. W górę idą również przedszkola i żłobki, wróci podatek od psów, cennik za zajęcie pasa drogowego, woda i ścieki, podatek od środków transportu. Doliczyć należy do tego także likwidację becikowego, dodatkowo wypłacanego przez miasto. Propozycje te uderzą niestety najbardziej w osoby niezamożne. W związku z wzrostem opłat czynszowych, z miasta mogą zniknąć ostatnie tradycyjne punkty usługowe, takie jak chociażby antykwariat Krzyżanowskich, a perspektywa eksmisji może przybliżyć się do wielu głównie starszych lokatorów. Wzrost opłaty za komunikacje miejską poczują oczywiście zwykli ludzie, nie zachęcą one również do korzystania z niej i pozostawienia swojego samochodu w domu. Wzrosty cen w przedszkolach i żłobkach, będą najboleśniejsze dla samotnych matek i rodzin, których niestań na wynajęcie opiekunki.

 

W sytuacji kryzysu najpierw powinno się ciąć wydatki, szczególnie te niekonieczne, a dopiero potem myśleć o dodatkowych funduszach szczególnie tych z kieszeni podatników. Nie rozumieją tego miejscy decydenci fundując nam igrzyska, gdy coraz częściej zaczyna brakować chleba.

 

O ostatecznym wprowadzeniu i kształcie podwyżek mają zadecydować Miejscy Radni. Pokażmy im że nie zgadzamy się z prowadzoną przez nich polityką. Miasto powinno być przyjazne przede wszystkim dla mieszkańców a nie, tak jak jest to obecnie dla developerów i turystów. Zaprotestujmy wspólnie przeciw podwyżkom w niedzielę 12.06.2011 o godzinie 13 pod pomnikiem Adama Mickiewicza. Przynieśmy garnki, pokrywki, łyżki – pobębnimy tak by usłyszeli nas w Magistracie!

200 osób przeszło w czwartek ulicami Krakowa w obronie zagrożonego eksmisją antykwariatu Krzyżanowskich.


Przypomnijmy istniejący niemal nieprzerwanie od 140. lat antykwariat „S.A. Krzyżanowski” przy ul. Św. Tomasza 26 może wkrótce przestać istnieć. Prowadzącego go starszego małżeństwa, Henryka i Heleny Druć nie stać na opłacenie podwyższonej przez władze miasta stawki czynszu.

 

Protest zorganizowany przez Stowarzyszenia Obrony Praw Lokatorów i krakowską Federację Anarchistyczną przeszedł spod antykwariatu ulicami Tomasza, Floriańska i Grodzką do Urzędu Miasta. Tam na ręce przedstawiciela władz złożono petycję w obronie tego miejsca.  Żądano cofnięcia decyzji o podwyżce i zmiany polityki mieszkaniowej władz Krakowa. Protestujący wznosili hasła: „Miasto to nie firma – lokatorzy to nie meble”, „Książki antyczne są fantastyczne” czy „Kultura Krakowa nie jest na sprzedaż”.

 

Na zakończenie głos zabrali prowadzący antykwariat. – Dziękuję serdecznie! Ratujcie to, co nie damy rady my uratować – mówił ze łzami w oczach Henryk Druć, właściciel antykwariatu. Akcja stanowiła początek walki w obronie tego niezwykłego miejsca. Już 8 czerwca sąd ma zdecydować o jego dalszym losie.

29 maja z okazji Dnia Dziecka, Wydział Zdrowia i Polityki Społecznej wraz z "Caritasem" Archidiecezji Poznańskiej przygotował na Ostrowie Tumskim w Poznaniu festyn rodzinny. Podczas ostatniego posiedzenia Komisji Rodziny, Polityki Społecznej i Zdrowia wydział organizujący obchody Dnia Dziecka przedstawił projekt podwyżki opłat za umieszczenie dziecka w poznańskim żłobku o 175 zł. W związku z tym reprezentanci Stowarzyszenia Kobiet Konsola, Inicjatywy Pracowniczej, Stowarzyszenia My-Poznaniacy oraz Federacji Anarchistycznej zorganizowali akcję ulotkową mająca na celu nagłośnienie planowanej podwyżki oraz przedstawienie swojego stanowiska w tej sprawie. Stawiły się lokalne media, rozdano 2 tys. ulotek o poniższej treści:

Prezent władz na Dzień Dziecka? ŻŁOBKI DROŻSZE o 175 zł!

Wydział Zdrowia i Spraw Społecznych urzędu miasta chce podnieść opłaty za żłobki publiczne o 175 zł – do 525 zł/miesiąc. Przygotowany przez Wydział projekt zmian jest nie do przyjęcia. Odpowiedzialna i długofalowa polityka społeczna i edukacyjna to obowiązek władz miasta, utrzymywanych przez nas. Poznań jest miastem ludzi uczących się i studiujących, absolwentów trzeba zachęcić do pozostania w mieście. Dlatego tak ważne są nakłady na szkoły, żłobki i przedszkola. Gdyby obecny prezydent traktował opiekę nad dziećmi i edukację tak poważ-nie jak Euro 2012, to liczba miejsc w poznańskich żłobkach wzrosłaby kilkukrotnie.

Nie zgadzamy się na podwyżkę opłat za żłobki!

Projekt miasta jest nierzetelny i nie rozwiązuje problemów opiekuńczych rodziców. Podwyżka opłat uderzy w rodziców w najtrudniejszej sytuacji materialnej. 525 zł to blisko 40% płacy minimalnej, częstej w supermarketach – niektóre sponsorują dzisiejszy festyn. Polityka społeczna ma wspierać najuboższych, a nie opróżniać ich kieszenie!


Władze muszą stworzyć nowe miejsca w żłobkach!


Coraz więcej wniosków o miejsce w żłobku jest odrzucanych: od 120 w 2006 i 687 w 2008 r., do 1619 osób w 2010 r. Według norm UE, do 30% dzieci do 3 roku życia powinno być objętych opieką instytucjonalną! Według ankiety urzędu miasta 70% poznaniaków chce tanich żłobków publicznych. Prywatne preferuje 4,4% ankietowanych. Prezydent ignoruje te opinie.

Ważne są podwyżki płac dla pracowników żłobków!

Opiekunka w żłobku, zatrudniana obecnie przez samorząd, zarabia ok. 1580 zł brutto, salowa ok. 1100-1300 zł. Podwyżki opłat za żłobki nie poprawią ich sytuacji materialnej. W Poznaniu 100-150 osób pracuje w żłobkach, podwyżka dla nich o 200 zł to mały wydatek dla budżetu. Za opiekę nad najmłodszymi mieszkańcami Poznania nie wystarczy wdzięczność rodziców!

Żłobek to nie firma!

Żłobek to nie firma pracująca dla zysku. Polityka społeczna ma swoją wartość, na którą należy zagwarantować środki w budżecie. Przygotowania do  Euro 2012 spustoszyły budżet. Dziury w budżecie nie można łatać kosztem rodziców o najniższych dochodach.

Jako rodzice, przyszli rodzice, dziadkowie, opiekunowie dzieci oraz działacze i działaczki społeczne żądamy konsultacji społecznych ws. opłat za żłobki. Podwyżki nie zastąpią polityki społecznej, która ma doprowadzić do sprostania unijnym standardom. Żądamy nowych miejsc w żłobkach publicznych oraz podwyżek płac dla ich pracowników. Znalezienie w budżecie środków na ten cel powinny być priorytetem władz!

Apelujemy do mieszkańców o uczestnictwo w posiedzeniach Komisji Rodziny, Polityki Społecznej i Zdrowia rady miasta. Następna komisja odbędzie się prawdopodobnie 30 czerwca. Tylko wspólnie możemy spowodować sensowne działania władz miasta i zablokować podwyżki opłat.

Jeśli chcesz otrzymywać informacje o przyszłych spotkaniach, komisjach i akcjach protestacyjnych wyślij maila na adres: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. .

_DSC5976

„Zabierz znajomych, ubierz się na niebiesko, zrób sobie skrzydła motylka modraszka i przyjdź- 5.06 na Zakrzówek , a 8.06 na manifestacje pod Urząd Miasta przy Pl. Wszystkich Świętych” – zachęcają organizatorzy społecznej akcji w obronie Zakrzówka.


Happeningowa akcja jest kolejną próbą obrony Zakrzówka przed wielkim kapitałem, który chce tam postawić apartamentowce. Doprowadzi to do dewastacji tego niezwykle wartościowego przyrodniczo i rekreacyjnie obszaru. – Mamy jeszcze szanse, nie ma jeszcze skończonych planów rozwoju miasta dla tych terenów. – przekonują organizatorzy protestu – Teraz ważą się losy Modraszkowej Łąki – czy stanie się terenem budowlanym, czy Zielenią Publiczną – podkreślają. Inwestor, który chce wybudować na Zakrzówku osiedle i zrewitalizować teren obiecał zbudować m.in. bardzo atrakcyjny Park.

 

Modraszek telejus, który jest symbolem protestu to ginący w Europie gatunek motyla występującego m.in. właśnie na Zakrzówku. Symboliczne skrzydełka wykonać można własnoręcznie bądź wybrać się na warsztaty prowadzone przez Modraszkowy Kolektyw. Warto pamiętać, iż raz postawione osiedle zostanie tam już na wieki a szkody będą nieodwracalne.

Wczoraj pod budynkiem Sądu Rejonowego w Krakowie odbyła się pikieta „Mieszkanie prawem nie towarem”. Gdy na zewnątrz trwała demonstracja i grała samba w sądzie trwała rozprawa pani Marii Michty. Eksmitowana lokatorka domagała się odszkodowania od właścicielek mieszkania. Więcej o sprawie pisaliśmy tutaj.
Poprzez demonstracje chcieliśmy zaprotestować przeciwko podwyzkom czynszów, eksmisjom lokatorów do osiedli kontenerowych na Ruszczy oraz wyrazić naszą solidarność z panią Michtą.
Sprawa eksmitowanej lokatorski została odroczona.

Eksmitowana na bruk emerytka walczy w sądzie o odszkodowanie. Kobieta od ponad roku nie ma własnego dachu nad głową.


W najbliższą środę o godzinie 9:00 w Sądzie Rejonowym na ulicy Przy rondzie 7 odbędzie się sprawa o odszkodowanie dla bezprawnie eksmitowanej we wrześniu 2009 roku ponad 70 letnia emerytki Mari Michty. Kobieta została wyrzucona z komunalnego mieszkania przy ulicy Legionów Piłsudskiego, w którym żyła od 1961 roku. – Przez wszystkie lata regularnie płaciłam czynsz oraz na własny koszt robiłam remonty. – opowiada Maria Michta. Dlatego teraz domaga się odszkodowania od właścicielek mieszkania.

 

Problemy Pani Marii, podobnie jak tysięcy innych lokatorów, zaczęły się gdy po roku 1989 pojawili się spadkobiercy dawnych właścicieli. Rozpoczęli oni nękanie kobiety podwyżkami czynszu. Jej emerytura sekretarki w wysokości 1040 złotych nie pozwalała na płacenie wolno rynkowego czynszu. -W akcie protestu mimo podwyżek płaciłam starą stawkę – wyjaśnia Michta. Sąd uznał, że nie należy jej się też lokal socjalny. Właściciel kamienicy doprowadził więc do eksmisji.

 

Zgodnie z prawem w Polsce nie można eksmitować nikogo na bruk. Każdemu eksmitowanemu właściciel lokalu, z którego jest wyrzucany ma obowiązek zapewnić lokal tymczasowy o zbliżonym standardzie na okres 30 dni. W tym przypadku właściciel za pośrednictwem firmy Krak-consulting chciał eksmitować 70-latkę do magazyn za Krakowem położonego nieopodal oczyszczalni ścieków.

 

Lokal ten był wynajmowany na magazyn i nie nadawał się do zamieszkania. W tej sytuacji komornik Andrzej Drzymała nie powinien był dokonać eksmisji. Jednak mimo braku lokalu tymczasowego w asyście policji wyrzucił kobietę z mieszkania. nie pomogła też zorganizowana przez FA Kraków blokada eksmisji. Jednak dzięki niej sprawa zyskała rozgłos. Pani Michta została bez dachu nad głową a jej rzeczy zniknęły.

 

Od półtora roku kobieta mieszka u znajomych i włóczy się po sądach. Tam nadal toczą się liczne sprawy przeciwko komornikowi, właścicielowi mieszkania czy firmie Krak-consulting. W najbliższą środę Pani Maria będzie walczyć przed sądem o przyznanie jej odszkodowania od właściciela mieszkania. Już dziś zapraszamy na pikietę pod sąd która odbędzie się w trakcie rozprawy. Środa 30 marca, godzina 9.00 ulica Przy rondzie 7.

Rodzice, związkowcy „Sierpnia’80″ oraz aktywiści Federacji Anarchistycznej pikietowali w czwartek pod budynkiem filii przedszkola nr 125 na Os. Oświecenia. Protest dotyczył decyzji urzędników o połączeniu tej placówki z przedszkolem nr 64.


Warunki życia na poznańskich Jeżycach. Raport z badań niezależnych

1. Uwagi metodologiczne

2. Warunki mieszkaniowe. Przeludnienie

3. Struktura własnościowa

4. Ocena zamożności mieszkańców Jeżyc

5. Konsekwencje wzrostu czynszów i opłaty eksploatacyjnych

6. Warunki życia na Jeżycach

7. Zmiana miejsca zamieszkania czy wysiedlenia?

8. Podsumowanie

W grudniu 2010 roku studenci i studentki nauk społecznych, a jednocześnie działacze i działaczki związane z poznańskim środowiskiem anarchistycznym i skłotem Rozbrat, rozpoczęli badania na jednej z dzielnic Poznania – Jeżycach. Przedsięwzięciu przyświecały dwa cele. Po pierwsze chodziło o potwierdzenie przekonania, że problemy ekonomiczne wcale nie dotyczą wąskiego marginesu mieszkańców Poznania, ale dużej jego części tak, iż w istocie powinniśmy mówić o klasowych nierównościach społecznych. Po drugie, badania te nie były zlecone przez żadną instytucję, ani ośrodek władzy (jak ministerstwo, urząd miasta czy wyższa uczelnia). Przeprowadziliśmy je w pełni ze środków społecznych, a jego jedynym celem jest przekazanie wyników mieszkańcom badanej dzielnicy w przekonaniu, że pozwoli to na lepszą ich samoidentyfikację i samodzielne dookreślenie własnych interesów.

W badaniach odkryto szereg problemów, które z pewnością dotyczą mieszkańców także innych poznańskich dzielnic.  Jakość życia na trzydziestotysięcznych Jeżycach dalece odbiega od idealizującego życie w Poznaniu przekazu – „sytego i zadowolonego z siebie miasta”. W przypadku wielu rodzin mamy do czynienia ze zjawiskiem przeludnienia i trudnymi generalnie warunkami lokalowymi.  Wzrastające czynsze i opłaty eksploatacyjne powodują, że w powszechnym przekonaniu badanych, mieszkańcy Jeżyc mają problemy z ich opłaceniem i wielu z nich jest zagrożona utratą zajmowanego lokum, w tym eksmisją. 

Badani mieszkańcy Jeżyc postrzegają siebie nawzajem jako osoby „raczej biedne”, co najwyżej „średnio zamożne”. W tym drugim przypadku tak naprawdę oznacza to jedynie tyle, że część mieszkańców względnie radzi sobie z zaspokajaniem podstawowych potrzeb materialnych. Nadmierny ruch samochodowy i hałas, brak parkingów, brud na ulicach, zdewastowane klatki schodowe i budynki są najważniejszymi bolączkami mieszkania w dzielnicy, na które wskazują badani. Poważny odsetek kobiet uskarża się dodatkowo na brak bezpieczeństwa.

Proces „wyprowadzania się” mieszkańców dzielnicy jest przez badanych mieszkańców Jeżyc dobrze dostrzegalny. Ci którzy twierdzą, że przeprowadzki mają charakter masowy, przyczyn ich upatrują przede wszystkim w wysokich czynszach i eksmisjach. Jedna z badanych osób stwierdziła wprost, że biedniejsi mieszkańcy się wyprowadzają, a bogatsi wprowadzają, choć proces napływu ludzi majętnych (gentryfikacja) nie wydaje się jeszcze tak dobrze widoczny. Zdecydowanie rzadziej, jak wysoki czynsz i eksmisje, wskazuje się, że przyczyną wyprowadzek są złe warunki panujące w dzielnicy, brak bezpieczeństwa, zła sława Jeżyc. Motywem w takim przypadku byłaby dobrowolna chęć zmiany miejsca zamieszkania, czy nawet podniesienia standardu (wskazania, że ludzie zamieniają mieszkania na nowe, lepsze, wyprowadzając się np. za miasto). Wreszcie wskazywano na rotację wśród osób wynajmujących mieszkania w dzielnicy czy wreszcie na proces napływu studentów.













Podczas ostatniego posiedzenia Komisji Gospodarki Komunalnej i Polityki Mieszkaniowej odbytego 11 marca podjęto temat projektu budowy osiedla kontenerowego w Poznaniu. W posiedzeniu poza radnymi i przedstawicielami Zarządu Komunalnych Zasobów Lokalowych, którzy są odpowiedzialni za wdrożenie projektu, uczestniczyli przedstawiciele stowarzyszenia My-Poznaniacy, Fundacji Pomocy Wzajemnej Barka, związku zawodowego Inicjatywa Pracownicza, Skłotu Rozbrat i Federacji Anarchistycznej oraz szereg innych osób. W przeciwieństwie do stosunkowo licznie przybyłych mieszkańców Poznania na 14 radnych zasiadających w komisji liczba uczestniczących w posiedzeniu wahała się od 9 do 7.

Jako że realizacja projektu wybudowania osiedla kontenerowego na ul. Średzkiej planowana jest na kwiecień, osoby przybyłe na posiedzenie liczyły na poważne uzasadnienie realizacji tej „inwestycji”. W toku dyskusji okazało się, iż nikt z będących na sali obrad, wraz z dyrektorem ZKZL na czele, nie wie, kto jest pomysłodawcą całego projektu. Do tego decyzje dotyczące zakupu 25 kontenerów, przygotowania terenu pod ich postawienie, jak i ewentualnego wysiedlania do nich lokatorów dotychczas były podejmowane przez szefa ZKZL bez wiedzy Rady Miasta, nie wspominając o reszcie mieszkańców. Co prawda dyrektor Jarosław Pucek był w stanie określić przyczyny budowy osiedla kontenerowego, jako wynikające z potrzeby „rozwiązania problemu trudnych lokatorów”, to jednak sam stwierdził, że w ten sposób problem nie zostanie rozwiązany.

Tym samym obecne działania ZKZL wykonywane na polecenie prezydenta miasta wiążą się ze sporymi kosztami i „ukrywaniem” problemu lokatorów niepłacących czynszu do getta kontenerowego, podczas gdy równocześnie w bieżącym roku na pomoc w rozwiązywaniu podobnych problemów nie przeznaczono ani złotówki. Radny Michał Grześ cały problem próbował przedstawić jako kwestię techniczną – „mamy dwa rozwiązania, pozwolimy tym ludziom żyć w obecnie zajmowanych przez nich lokalach, które niszczeją, albo wysiedlimy ich do kontenerów”. Wraz z dyrektorem Puckiem twierdził, iż problemu „trudnych lokatorów” nie można rozwiązać inaczej niż poprzez skupienie ich w jednym miejscu. W odpowiedzi na to przedstawiciele Barki twierdzili, że zaistniały problem nie jest „kwestią techniczną”, lecz wynikiem braku prowadzenia polityki społecznej przez władze miasta – braku funduszy przeznaczanych na pomoc najuboższym, braku właściwych stosunków społecznych panujących w mieście i związanych z tym instytucji. Sprowadzanie problemu społecznego do kwestii technicznej powoduje w dalszej kolejności degradacje całej wspólnoty mieszkańców miasta i pogłębienie problemów społecznych.   

Jeśli chodzi o opinię prawną niezależnego zespołu specjalistów Komisji Krajowej Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Inicjatywa Pracownicza przedłożoną radnym, dyrektor Pucek poza stwierdzeniem, iż prowadzi działania zgodnie ze statutem ZKZL, nie był w stanie odnieść się do zapisów prawnych kwestionujących legalność postawienia osiedla kontenerowego. Analiza zostanie przedłożona miejskim prawnikom, którzy w odniesieniu do niej oszacują prawne podstawy postępowania ZKZL.

Urzędnicza bezkarność ujawniła się w całej okazałości, kiedy dyrektor stwierdził, iż osobiście wytypował 10 lokatorów, których zamierza przesiedlić do kontenerów. Kryteria wyboru są w znacznej mierze nieformalne i zależne od jego subiektywnego osądu – nie będą to całe rodziny, a lokatorzy niepłacący czynszu i sprawiający problemu sąsiadom. Urzędnik, którego profesją jest zarządzanie lokalami, zamierza decydować o zesłaniu do kontenerowego getta co najmniej 25 osób. Nie posiadając do tego żadnych kwalifikacji, gotowy jest decydować o życiu konkretnych mieszkańców Poznania.

Plany związane z budową osiedla kontenerowego wiążą się nie tylko z sytuacją najuboższych mieszkańców miasta. Brak realnej polityki społecznej oraz mieszkaniowej powoduje, iż znaczne grupy poznaniaków pozostają poza marginesem miejskiej społeczności. Równocześnie uciekanie przez władze miasta od odpowiedzialności za rozwój substancji lokalowej powoduje uzależnienie sporych grup od rozwiązań rynkowych. W tym przypadku mamy do czynienia z monopolem kilku deweloperów, którzy są w stanie określać ceny mieszkań znacznie powyżej możliwości finansowych poznaniaków. Wykorzystanie kontenerów jako mieszkań w dalszej konsekwencji (jak działo się to w innych miastach) doprowadzić może do tego, iż staną się one w przyszłości jednym dostępnym standardem mieszkań socjalnych. Procesy te przyczynią się do utrzymywania zawyżonych cen mieszkań w mieście, a z drugiej strony doprowadzą do powstania kolejnych enklaw wykluczenia, tym razem za pomocą mieszkań kontenerowych.

Wobec tych i szeregu innych kontrowersji jak również przy braku konkretnych danych na temat potencjalnych skutków wybudowania osiedla kontenerowego komisja podjęła głosowanie nad wnioskiem do prezydenta Grobelnego i ZKZL o wstrzymanie budowy osiedla do czasu wykonania ekspertyzy uwzględniającej społeczne skutki wybudowania osiedla oraz określenia możliwości prowadzenia programu opieki socjalnej nad lokatorami mającymi problem z utrzymaniem właściwego stanu zamieszkiwanych przez siebie lokali. Wniosek przy sprzeciwie radnego Jana Chudobieckiego, poplecznika prezydenta Grobelnego z klubu radnych JWDP, został przyjęty przez komisję.
Pomysł posadowienia osiedla kontenerowego w Poznaniu budzi słuszne sprzeciwy. Projekt ten realizowany jest przez Zarząd Komunalnych Zasobów Lokalowych i zarząd miasta Poznania, bez żadnej głębszej analizy socjologicznej. Ze zdumieniem dowiadujemy się, że podstawą wiedzy urzędników na temat osiedli kontenerowych są materiały umieszone na… stronach Rozbratu. Co więcej, działania ZKZL mogą okazać się także nielegalne w świetle obowiązującego na terenie Poznania prawa. 

Otrzymaliśmy opinię prawną, która jasno wskazuje, że ewentualne przesiedlenie mieszkańców Poznania do kontenerów, dokonane przez Zarząd Komunalnych Zasobów Lokalowych, przy akceptacji Prezydenta Miasta, będzie nielegalne. Wspólnota mieszkańców Poznania, nigdy nie zgodziła się, aby potrzeby mieszkaniowe, które ustawowo muszą być zaspakajane przez samorząd, były rozwiązywane w obiektach (w tym przypadku kontenerach), które Prawo budowlane nie uznaje za budynki.

Mówią o tym jasno uchwały Rady Miasta i Statut ZKZL. W opinii czytamy: „…obowiązujący w Mieście Poznań system zaspokajania potrzeb mieszkaniowych nie pozwala na zorganizowanie pomieszczeń tymczasowych w inny sposób niż w wydzielonych do tego celu lokalach, lub częściach lokali, wyodrębnionych z budynków znajdujących się w komunalnych zasobach miasta, bądź wynajętych w tym celu od innych podmiotów. Kontener, jako że nie jest budynkiem (tylko tymczasowym obiektem budowlanym), nie może też zawierać w sobie pomieszczenia tymczasowego. W związku z powyższym jest on bezużyteczny dla zaspokajania potrzeb mieszkaniowych członków wspólnoty samorządowej Miasta Poznania.” 

Krótko mówiąc ZKZL nigdy nie uzyskał zgody Rady Miasta Poznania, aby potrzeby mieszkaniowe realizować poprzez przesiedlenia do kontenerów, a taka zgoda jest w sensie prawnym wymagana - poprzez zmianę niektórych uchwał dotyczących mieszkalnictwa i Statutu ZKZL.

Sporną kwestią pozostaje też, czy miasto ma prawo wyprowadzać mieszkańców do kontenerów jako pomieszczenia tymczasowego, bez określenia docelowego terminu tego przesiedlenia, traktując kontenery nie jako obiekty tymczasowe, ale docelowe. ZKZL bowiem nie określa zasad, na jakich przesiedleni będą mogli w sposób trwały zaspokoić swoje potrzeby mieszkaniowe zgodnie z wymogami ustawowymi. Można uznać to za próbę obejścia Ustawy o ochronie praw lokatorów i Ustawy o samorządzie terytorialnym.
Plakat poznańskiej Federacji Anarchistycznej dotyczący kontenerów wywołał zainteresowanie lokalnych mediów. Ale nie chodzi tu bynajmniej o kwestie dotyczące miejskiej polityki wysiedleń, sytuacji finansowej i mieszkaniowej najuboższych warstw poznańskiego społeczeństwa, ale o wykorzystania miejskiego „layoutu” oraz motywu z oświęcimskiej bramy. 

Z jednej strony władze miasta, odwołując się do prawa, grożą sądem, roszcząc sobie wyłączność do posługiwania się pewną symboliką, która w naszym odczuciu należy do wszystkich mieszkańców Poznania. Ale cóż, możemy porozmawiać na temat kontenerowych gett i granic wolności słowa na sali sądowej, skoro ona ma być, według władz, odpowiednim miejscem debaty. Wolelibyśmy salę Rady Miasta, ale o kontenerach na niej się nie rozmawia.

Z drugiej, nie po raz pierwszy i zapewne nie ostatni, podnosi się zasadność użycia „świętych” symboli. Nie czujemy się w żadnym wypadku winni z tytułu użycia oświęcimskiej stylistyki. Chcieliśmy zwrócić uwagę nie czym się totalitaryzm kończy, ale przede wszystkim jak się zaczyna – niesprawiedliwościami takimi jak budowa kontenerowych gett, pogardą dla najuboższych, lekceważeniem problemów socjalnych i ochroną interesów uprzywilejowanych. Nasz ruch, do którego się ideologicznie i historycznie odnosimy, jako pierwszy stawił czoła faszyzmowi i poniósł tego dotkliwe konsekwencje, doświadczając najbardziej brutalnych represji. Dla nas zagrożenie autorytaryzmem trwa. Widmo Oświęcimia nie zniknie na skutek słownych zapewnień, ale dzięki zdecydowanemu zerwaniu z pewnego typu praktyką społeczną – m.in. trzeba poniechać wysiedlania ludzi do kontenerowych gett. 

Nie mówcie nam, że zagrożenia autorytaryzmem nie ma, kiedy marszałkowie maszerują ramię w ramię z nacjonalistami, a jeszcze nie tak dawno szefowie publicznych mediów pozdrawiali nas faszystowskim gestem. Udowodnicie to rezygnując z realizacji autorytarnych projektów! Uwolnicie nas od widma, które Wasze pomysły ciągle przywołują!

W poniedziałek koło południa wysłaliśmy do trójmiejskich mediów informację o organizowanej przez Grupę Inicjatywną “NIC O NAS BEZ NAS” serii spotkań informacyjnych w sprawie podwyżek czynszów. Trzy godziny później, Biuro Prasowe Urzędu Miasta Gdańska wystosowało oficjalny komunikat prasowy pt. “Akcja dez-informacja”, w którym rozpoczyna się słowami:

W związku z rozesłanym przez grupę inicjatywną zaproszeniem na cykl „Spotkań informacyjnych ws. podwyżek czynszów” raz jeszcze przypominamy, że grupa ta nie posiada pełnych i wyczerpujących informacji dotyczących wprowadzanych zmian i tym samym nie ma legitymacji do prowadzenia jakiejkolwiek kampanii informacyjnej.

W dalszej części tekstu (całość tutaj) przedstawiciele miasta zapewniają, że podwyżki wejdą w życie nie wcześniej niż w drugiej połowie roku i będą poprzedzone kilkumiesięczną kampanią informacyjną na temat “działań związanych z wprowadzeniem nowych regulacji polityki czynszowej dotyczącej lokali komunalnych”. Tłumacząc na polski: miasto w końcu poinformuje mieszkańców o podwyżkach czynszów. Tylko dlaczego każe czekać na taką informację już ponad rok od kiedy podwyżki zostały uchwalone przez Radę Miasta?

Próby wmawiania Gdańszczanom, że strona społeczna “nie posiada pełnych informacji” na temat podwyżek to kpiny porównywalne z zapewnieniami libijskiego dyktatora Kadaffiego, że prawdę o sytuacji w kraju pokazuje wyłącznie jego telewizja. Pełna informacja o nowych stawkach czynszów znajduje się w obowiązującym wieloletnim planie gospodarowania gminnym zasobem mieszkaniowym i nie jest żadną tajemnicą. Jedyne, co wnieść może planowana przez miasto kampania informacyjna, to owinięcie podwyżek w bawełnę zgodnie z zasadami “pijaru”, dzięki którym będą one łatwiejsze do przełknięcia dla niekumatych. Dlatego właśnie włodarze miasta są tak wściekli, że ktoś ich ubiega i zamiast medialnej propagandy podaje ludziom gołe fakty na temat tego, co ich czeka za sprawą “regulacji” Adamowicza i Lisickiego.

I tak jak kolejne kłamstwa dyktatorów tylko zwiększają gniew arabskiej ulicy, tak my spodziewamy się coraz większej frekwencji na naszych spotkaniach – najemcy lokali komunalnych to nie idioci i doskonale wiedzą, że skoro miasto tak desperacko próbuje zablokować informację o podwyżkach, to znaczy że będą one wyjątkowo drastyczne. Potwierdziło się to dziś w Nowym Porcie, gdzie rozpoczęliśmy naszą serię spotkań informacyjnych. Sala miejscowej Rady Osiedla z trudem pomieściła wszystkich mieszkańców przybyłych, aby dowiedzieć się prawdy o podwyżkach. A to dopiero początek.

Chodzą słuchy, że Paweł Adamowicz remontuje ulicę Słowackiego głównie po to, żeby w razie czego móc szybko ewakuować się na lotnisko. Póki co nie wiadomo, czy Arabia Saudyjska zgodzi się udzielić mu azylu politycznego.

Kontrolerzy pobili pasażera

27 stycznia 2011 r. Dział: Polska

W środę 26 stycznia o godzinie 13.30 w rejonie Ronda Mogilskiego kontrolerzy zaatakowali pasażera tramwaju linii nr 50 – donosi Gazeta Krakowska.

Szarpanina rozpoczęła się gdy tramwaj stanął  na przystanku, a drzwi automatycznie się otworzyły. Kontroler ze złością chwytał za głowę, szyję pasażera. Ten z kolei zaczął się bronić, krzyczeć. Pasażerowie próbowali powstrzymać napastników. Dzięki temu jadącemu bez biletów udało się uciec.

Strona 2 z 3