Zaloguj

Federacja Anarchistyczna

Jesteś tu: Start / Archiwalia / Trójmiasto /
A+ R A-
Pomysł posadowienia osiedla kontenerowego w Poznaniu budzi słuszne sprzeciwy. Projekt ten realizowany jest przez Zarząd Komunalnych Zasobów Lokalowych i zarząd miasta Poznania, bez żadnej głębszej analizy socjologicznej. Ze zdumieniem dowiadujemy się, że podstawą wiedzy urzędników na temat osiedli kontenerowych są materiały umieszone na… stronach Rozbratu. Co więcej, działania ZKZL mogą okazać się także nielegalne w świetle obowiązującego na terenie Poznania prawa. 

Otrzymaliśmy opinię prawną, która jasno wskazuje, że ewentualne przesiedlenie mieszkańców Poznania do kontenerów, dokonane przez Zarząd Komunalnych Zasobów Lokalowych, przy akceptacji Prezydenta Miasta, będzie nielegalne. Wspólnota mieszkańców Poznania, nigdy nie zgodziła się, aby potrzeby mieszkaniowe, które ustawowo muszą być zaspakajane przez samorząd, były rozwiązywane w obiektach (w tym przypadku kontenerach), które Prawo budowlane nie uznaje za budynki.

Mówią o tym jasno uchwały Rady Miasta i Statut ZKZL. W opinii czytamy: „…obowiązujący w Mieście Poznań system zaspokajania potrzeb mieszkaniowych nie pozwala na zorganizowanie pomieszczeń tymczasowych w inny sposób niż w wydzielonych do tego celu lokalach, lub częściach lokali, wyodrębnionych z budynków znajdujących się w komunalnych zasobach miasta, bądź wynajętych w tym celu od innych podmiotów. Kontener, jako że nie jest budynkiem (tylko tymczasowym obiektem budowlanym), nie może też zawierać w sobie pomieszczenia tymczasowego. W związku z powyższym jest on bezużyteczny dla zaspokajania potrzeb mieszkaniowych członków wspólnoty samorządowej Miasta Poznania.” 

Krótko mówiąc ZKZL nigdy nie uzyskał zgody Rady Miasta Poznania, aby potrzeby mieszkaniowe realizować poprzez przesiedlenia do kontenerów, a taka zgoda jest w sensie prawnym wymagana - poprzez zmianę niektórych uchwał dotyczących mieszkalnictwa i Statutu ZKZL.

Sporną kwestią pozostaje też, czy miasto ma prawo wyprowadzać mieszkańców do kontenerów jako pomieszczenia tymczasowego, bez określenia docelowego terminu tego przesiedlenia, traktując kontenery nie jako obiekty tymczasowe, ale docelowe. ZKZL bowiem nie określa zasad, na jakich przesiedleni będą mogli w sposób trwały zaspokoić swoje potrzeby mieszkaniowe zgodnie z wymogami ustawowymi. Można uznać to za próbę obejścia Ustawy o ochronie praw lokatorów i Ustawy o samorządzie terytorialnym.

Pani Emila Rokosz od wielu miesięcy nie ma gdzie mieszkać. Od roku czeka na lokal zastępczy od gminy. Tymczasem prywatny właściciel do tego stopnia uprzykrza lokatorce życie, że ta woli pomieszkiwać u znajomych.

- Problemy zaczęły się w 2008 roku, kiedy pojawiły się osoby podające się za właścicieli kamienicy. Stopniowo odcinali mi wodę i gaz. Teraz wymontowali zamki w drzwiach – skarży się pani Rokosz, która mieszka przy ul. św. Marka 18 od 20 lat.

Mieszkanie to w tym momencie ruina. Drzwi zamykane są na haczyk, bo zamków nie ma. Pani Emilia wszystkie swoje rzeczy przeniosła do jednego pomieszczenia, zamknęła na klucz i wyprowadziła się do koleżanki. – Boję się sama tu przychodzić. Zarządca założył monitoring i pojawia się zawsze wtedy, kiedy tu jestem. Straszą mnie – opowiada lokatorka. – Od miesięcy proszę gminę o jakieś mieszkanie – dodaje.

 

Kobiecie pomaga stowarzyszenie Forum w Obronie Godności i Jedności Lokatorów i Bezdomnych. – Nikt się nie liczy z lokatorami. Chcą ich wykończyć, żeby wynieśli się z kamienicy – podkreśla Jan Zych z Forum. Stowarzyszenie skierowało pisma w tej sprawie do Ministerstwa Sprawiedliwości i prokuratury.

 

20 stycznia sąd orzekł eksmisję Emilii Rokosz z jednoczesnym uprawnieniem do otrzymania lokalu socjalnego z zasobów gminy Gminy Kraków. W wydziale mieszkalnictwa powiedziano nam, że lokal dla pani Emilii już jest. – Po zakończeniu remontu zostanie wskazany pani Rokosz – zapewnia Katarzyna Bury, dyrektorka wydziału.



Ma to nastąpić do końca kwietnia. Urzędnicy podkreślają, że kwestia terminu eksmisji nie jest rolą UMK, a prywatnego właściciela nieruchomości. – Na pewno nie nastąpi to jednak przed oddaniem zastępczego lokalu socjalnego – zapewnia urzędniczka.

Za: Gazetą Krakowską

W poniedziałek koło południa wysłaliśmy do trójmiejskich mediów informację o organizowanej przez Grupę Inicjatywną “NIC O NAS BEZ NAS” serii spotkań informacyjnych w sprawie podwyżek czynszów. Trzy godziny później, Biuro Prasowe Urzędu Miasta Gdańska wystosowało oficjalny komunikat prasowy pt. “Akcja dez-informacja”, w którym rozpoczyna się słowami:

W związku z rozesłanym przez grupę inicjatywną zaproszeniem na cykl „Spotkań informacyjnych ws. podwyżek czynszów” raz jeszcze przypominamy, że grupa ta nie posiada pełnych i wyczerpujących informacji dotyczących wprowadzanych zmian i tym samym nie ma legitymacji do prowadzenia jakiejkolwiek kampanii informacyjnej.

W dalszej części tekstu (całość tutaj) przedstawiciele miasta zapewniają, że podwyżki wejdą w życie nie wcześniej niż w drugiej połowie roku i będą poprzedzone kilkumiesięczną kampanią informacyjną na temat “działań związanych z wprowadzeniem nowych regulacji polityki czynszowej dotyczącej lokali komunalnych”. Tłumacząc na polski: miasto w końcu poinformuje mieszkańców o podwyżkach czynszów. Tylko dlaczego każe czekać na taką informację już ponad rok od kiedy podwyżki zostały uchwalone przez Radę Miasta?

Próby wmawiania Gdańszczanom, że strona społeczna “nie posiada pełnych informacji” na temat podwyżek to kpiny porównywalne z zapewnieniami libijskiego dyktatora Kadaffiego, że prawdę o sytuacji w kraju pokazuje wyłącznie jego telewizja. Pełna informacja o nowych stawkach czynszów znajduje się w obowiązującym wieloletnim planie gospodarowania gminnym zasobem mieszkaniowym i nie jest żadną tajemnicą. Jedyne, co wnieść może planowana przez miasto kampania informacyjna, to owinięcie podwyżek w bawełnę zgodnie z zasadami “pijaru”, dzięki którym będą one łatwiejsze do przełknięcia dla niekumatych. Dlatego właśnie włodarze miasta są tak wściekli, że ktoś ich ubiega i zamiast medialnej propagandy podaje ludziom gołe fakty na temat tego, co ich czeka za sprawą “regulacji” Adamowicza i Lisickiego.

I tak jak kolejne kłamstwa dyktatorów tylko zwiększają gniew arabskiej ulicy, tak my spodziewamy się coraz większej frekwencji na naszych spotkaniach – najemcy lokali komunalnych to nie idioci i doskonale wiedzą, że skoro miasto tak desperacko próbuje zablokować informację o podwyżkach, to znaczy że będą one wyjątkowo drastyczne. Potwierdziło się to dziś w Nowym Porcie, gdzie rozpoczęliśmy naszą serię spotkań informacyjnych. Sala miejscowej Rady Osiedla z trudem pomieściła wszystkich mieszkańców przybyłych, aby dowiedzieć się prawdy o podwyżkach. A to dopiero początek.

Chodzą słuchy, że Paweł Adamowicz remontuje ulicę Słowackiego głównie po to, żeby w razie czego móc szybko ewakuować się na lotnisko. Póki co nie wiadomo, czy Arabia Saudyjska zgodzi się udzielić mu azylu politycznego.

Zapraszamy na pierwsze w 2011 roku spotkanie “NIC O NAS BEZ NAS”. na którym przeanalizujemy naszą obecną sytuację i zaplanujemy działania na najbliższe tygodnie.

11 marca trójmiejska sekcja Federacji Anarchistycznej wzięła udział w rozmowach z przedstawicielami władz Gdańska. Spotkanie dotyczyło planowanych na przyszły rok drastycznych podwyżek czynszów w mieszkaniach komunalnych i dobitnie pokazało, że obecna polityka miasta ma się nijak do faktycznych oczekiwań mieszkańców oraz to, jak niesamowicie aroganccy są neoliberałowie rządzący dziś Gdańskiem. Zapraszamy do przeczytania relacji z rozmów.

Strona 2 z 2