Zaloguj

Federacja Anarchistyczna

Jesteś tu: Start /
A+ R A-
20 czerwca 2018 | Dział: Wielkopolskie

 

CZARNY PROTEST – strona solidarności z represjonowanymi:

https://www.facebook.com/Solidarnie-z-represjonowanymi-po-Czarnym-Protescie-1826110957697591/

Kalendarium

03.10.2016

Między godziną 14:00 a 18:00 na pl. A. Mickiewicza w Poznaniu odbył się protest przeciwko zaostrzeniu ustawy aborcyjnej. Po zakończeniu zgromadzenia (ok godziny 18:00) nastąpił spontaniczny przemarsz grupy części protestujących (1500 osób) na ulicę św. Marcin 43 pod siedzibę Biura poselskiego PIS. Na miejscu na demonstrantów oczekiwali policjanci, którzy dostali polecenie ochrony biura partii rządzącej. Z tłumu w ich stronę rzucono kilka świec dymnych po czym protestujący zatrzymali się, rozłożyli transparenty i spokojnie wykrzykiwali polityczne hasła. Po chwili spanikowani policjanci, do których dołączyło wsparcie w postaci większej liczby funkcjonariuszy, zaczęli na oślep napierać na zgromadzonych ludzi, bić ich pałkami oraz kaskami. Policja rozpyliła także gaz pieprzowy, którego działanie dotknęło bardzo dużą liczbę przypadkowych ludzi. W wyniku tych zdarzeń zatrzymano 3 osoby: Macieja H., Jacka S. i Gosię C. Zgromadzeni demonstranci jeszcze przez jakiś czas pokojowo domagali się informacji na temat zatrzymanych oraz ich uwolnienia, po czym przeszli pod komisariat Stare Miasto na al. Marcinkowskiego. Choć pod komisariatem zjawiła się prawniczka, która domagała się możliwości rozmowy z zatrzymanymi, policja nie wpuściła jej do budynku. Sami zatrzymani nie uzyskali informacji na temat podstawy prawnej zatrzymania. W wyniku działań policji wiele osób odniosło mniejsze lub większe obrażenia, zostało pobitych i poparzonych gazem pieprzowym.

04.10.2016

Po nocy spędzonej na Policyjnej Izbie Zatrzymań, bez dostępu do prawnika, informacji na temat przyczyny zatrzymania, a nawet wody, ok. godziny 16:00 (po upływie 23 godzin) osoby zatrzymane
wypuszczono z postawionymi zarzutami naruszenia nietykalności cielesnej funkcjonariuszy.

07.10.2016

Grupa osób poszkodowanych podczas zajść pod siedzibą PISu stara się złożyć zawiadomienie o przekroczeniu uprawnień przez policję. Osobom tym, z wyjątkiem Joanny M., uniemożliwiono rozmowę z dyżurującą prokuratorką. W trakcie składania zawiadomienia (PR 1 Ds. 2795.2016) Joanna M. została przez prokuraturę potraktowana w sposób skandaliczny – prokuratorka krzyczała na nią, zarzucając, że marnuje jej czas, upokarzała ją oraz bagatelizowała i nieuprzejmie komentowała jej zeznania.

(Iwona J. oraz Julia H. także składają zawiadomienia o przekroczeniu uprawnień – obie sprawy zostają natychmiastowo umorzone).

11.10.2016

Dostajemy zawiadomienie, że prokurator Rejonowy Poznań Stare Miasto w Poznaniu wszczął śledztwo w sprawie naruszenia nietykalności cielesnej funkcjonariuszy policji w Poznaniu.

12.10.2016

Powołanie biegłego Laboratorium kryminalistyki Komendy wojewódzkiej policji w Poznaniu – pracowni daktyloskopii w celu: ujawnienia i zabezpieczenia na przesłanych przedmiotach śladów linii papilarnych z materiału dowodowego, czyli petard hukowych w ilości 2 szt. oraz granatów dymnych w ilości 4 szt. Na ubraniach i ciałach zatrzymanych nie wykryto żadnych śladów obecności materiałów pirotechnicznych.

18.10.2016

Postanowienie o powołaniu biegłego z Laboratorium Kryminalistycznego Komendy Wojewódzkiej w Poznaniu – pracownia fizykochemii w celu udzielenia odpowiedzi na pytania – czy na przesłanym materiale dowodowym znajdują się pozostałości substancji wchodzących w skład środków pirotechnicznych. Przesłano pobrane podczas zatrzymania wymazy z rąk, włosów i ubrań. Przesłano też dowody rzeczowe m.in. czapki i kurtki.

31.10.2016

Maciej H. składa skargę na czynności policji do Komendy wojewódzkiej policji.

15.11.2016

Prokuratura wysyła Joannie M. postanowienie o odmowie wszczęcia śledztwa w sprawie o przekroczenie uprawnień przez policję.

16.12.2016

Joanna M. składa do sądu zażalenie w sprawie oddalenia śledztwa przeciwko policji. Sprawa ta trafia do raportu Rzecznika Praw Obywatelskich na temat nadużyć władzy w policji.

23.03.2017

Rozprawa związana z zażaleniem Joanny M., na której Sąd nakazuje prokuraturze wszczęcie śledztwa przeciwko policji (sygn. PR 1 Ds 1286.2017).

18.04.2017

Oficjalne wszczęcie śledztwa (sygn. PR 1 Ds 1286.2017) w sprawie o nadużycie władzy przez policję.

23.05.2017

Przesłuchanie Joanny M. w Biurze Spraw Wewnętrznych Policji na Kochanowskiego w charakterze pokrzywdzonej w sprawie przekroczenia uprawnień.

24.05.2017

Joanna M. zostaje wezwana na prokuraturę, gdzie zostaje przesłuchana jako podejrzana w śledztwie przeciwko zatrzymanym podczas demonstracji osobom. Przesłuchująca ją prokuratorka uczestniczyła w trakcie składania przez Joannę M. zeznań przeciwko policji (dzieliła ona biuro z prokuratorką, która przyjmowała zawiadomienie o przekroczeniu uprawnień przez policję). W trakcie przesłuchania Joanna. M. zeznaje, że uczestniczyła w proteście ze swoim partnerem, Pawłem B. Prokuratorka przedstawia jej zarzuty: uczestnictwo w nielegalnym zgromadzeniu ze świadomością, że jego uczestnicy zamierzają dokonać gwałtowny zamach na funkcjonariuszy policji oraz utrudnianie wykonywania obowiązków policji poprzez kopanie radiowozu, otwieranie jego drzwi, rzucanie się na maskę radiowozu, stanie i siadanie przed radiowozem, wysypanie na jego szybę białego proszku niewiadomego pochodzenia oraz chwycenie się krat na przedniej szybie radiowozu. Prokuratorka zaznaczyła, że na podstawie zgromadzonych materiałów dowodowych wie ona, że Joanna M. nie popełniła wszystkich zarzucanych jej czynów, ale, w jej mniemaniu, ponosi ona „zbiorową odpowiedzialność” za każde wykroczenie, które miało miejsce podczas zgromadzenia.

29.05.2017

Joanna M. otrzymuje listownie wcześniej sformułowane zarzuty. Zarzut udziału w nielegalnym zgromadzeniu otrzymuje także Paweł B., którego Joanna M. wymieniła wcześniej jako swojego partnera i świadka zdarzeń. Oboje zostają dołączeni do sprawy przeciwko Maciejowi H., Gosi C. i Jackowi S. Do sprawy dołączona zostaje także Iwona J. która wcześniej również złożyła zawiadomienie o przekroczeniu uprawnień przez policję.

06.06.2017

Odmowna odpowiedź prokuratury na wniosek z dnia 05.06.2017 o udostępnienie akt sprawy toczącego się śledztwa. W międzyczasie prokuratorka prowadząca sprawę przeciwko zatrzymanym na demonstracji oraz osobom, które złożyły zawiadomienie o nadużyciu uprawnień przez policję (Monika Rutkowska) dostaje awans.

22.09.2017

Przesłuchanie Małgorzaty C. i Macieja H. w charakterze podejrzanych w Prokuraturze Rejonowej Stare Miasto w Poznaniu.

22.09.2017

Postanowienie o przedstawieniu zarzutów przez prokuraturę Gosi C., Maciejowi H. i Jackowi S. o przestępstwo z art. 222 par. 1 kk i art. 157 par. 2 w związku z art. 11 par. 2 kk
oraz o przestępstwo z art. 254 par. 1 kk.

31.10.2017

Prokuratura zamyka śledztwo przeciwko zatrzymanym.

06.11.2017

Prokuratura Rejonowa Poznań – Stare Miasto przedstawia akt oskarżenia przeciwko:

1.Małgorzacie C.:
- dokonała naruszenia nietykalności cielesnej funkcjonariusza policji Dawida B. w ten sposób, że podczas wykonywanych przez niego czynności służbowych kopała go po nogach, szarpała powodując u ww. obrażenia ciała w postaci skręcenia stawu śródręczno – paliczkowego palca I ręki prawej, powierzchownego otarcia naskórka palca I ręki prawej, które to obrażenia naruszyły czynności narządów ciała na czas poniżej 7 dni (art. 222 par. 1 kk i art. 157 par. 2 w związku z art. 11 par. 2 kk);
- brała udział w zbiegowisku w rejonie budynku nr 43 przy ulicy św. Marcin wiedząc, że jego uczestnicy wspólnymi siłami dopuszczają się gwałtownego zamachu na funkcjonariuszy policji wykonujących w tym miejscu obowiązki służbowe (art. 254 par. 1 kk).

2. Joannie M.:
- brała udział w zbiegowisku w rejonie budynku nr 43 przy ulicy św. Marcin wiedząc, że jego uczestnicy wspólnymi siłami dopuszczają się gwałtownego zamachu na funkcjonariuszy policji wykonujących w tym miejscu obowiązki służbowe (art. 254 par. 1 kk).
- działając wspólnie i w porozumieniu z osobami o nieustalonej tożsamości w celu zmuszenia funkcjonariuszy policji […] do zaniechania prawnej czynności służbowej i odstąpienia od zatrzymania i przetransportowania do KP Poznań-Stare Miasto osób podejrzewanych o popełnienie przestępstwa w przebiegu zgromadzenia odbywającego się w rejonie ulicy św. Marcin w Poznaniu, utrudniała odjazd radiowozu z ww. w ten sposób, że stawała i siadała przed pojazdem, usiłowała otworzyć drzwi, uderzała rękoma i kopała w jego karoserię, wysypała na szybę samochodu biały proszek nieustalonego pochodzenia utrudniając kierowcy widoczność, a nadto położyła się na masce radiowozu i chwyciła rękoma za kraty zabezpieczające przednią jego szybę (art. 224 par. 2 kk; art.254 par. 1 kk).

3. Iwonie J.:
- brała udział w zbiegowisku w rejonie budynku nr 43 przy ulicy św. Marcin wiedząc, że jego uczestnicy wspólnymi siłami dopuszczają się gwałtownego zamachu na funkcjonariuszy policji wykonujących w tym miejscu obowiązki służbowe (art. 254 par. 1 kk).

4. Jackowi S.:
- o to, że dokonał naruszenia nietykalności cielesnej funkcjonariuszy policji […] w ten sposób, że podczas wykonywanych przez funkcjonariuszy czynności służbowych kopał ich po nogach i odpychał (art.222 par. 1 kk);
- brał udział w zbiegowisku w rejonie budynku nr 43 przy ulicy św. Marcin wiedząc, że jego uczestnicy wspólnymi siłami dopuszczają się gwałtownego zamachu na funkcjonariuszy policji wykonujących w tym miejscu obowiązki służbowe (art. 254 par. 1 kk).

5. Maciejowi H. o przestępstwo z art.222 par. 1 kk; z art. 254 par. 1 kk
- o to, że dokonał naruszenia nietykalności cielesnej funkcjonariuszy policji […] w ten sposób, że podczas wykonywanych przez funkcjonariuszy […] czynności służbowych kopał ich po nogach i uderzał pięściami po klatce piersiowej oraz funkcjonariusza policji […] w ten sposób, że podczas wykonywanych przez policjanta czynności służbowych szarpał go za mundur, odpychał i uderzał rękoma (art.222 par. 1 kk);
- brał udział w zbiegowisku w rejonie budynku nr 43 przy ulicy św. Marcin wiedząc, że jego uczestnicy wspólnymi siłami dopuszczają się gwałtownego zamachu na funkcjonariuszy policji wykonujących w tym miejscu obowiązki służbowe (art. 254 par. 1 kk).

6. Pawłowi B.:
- brał udział w zbiegowisku w rejonie budynku nr 43 przy ulicy św. Marcin wiedząc, że jego uczestnicy wspólnymi siłami dopuszczają się gwałtownego zamachu na funkcjonariuszy policji wykonujących w tym miejscu obowiązki służbowe (art. 254 par. 1 kk).

7.11.2017

Akt oskarżenia przesłany do Sądu Rejonowego Poznań – Stare Miasto.

24.11.2017

Powołanie Zakładu Medycyny Sądowej UM w Poznaniu w celu zweryfikowania obrażeń, których doznali poszkodowani przez policję.

13.12.2017

Prokuratura przesłuchuje Małgorzatę C. w roli świadka w sprawie o nadużycie władzy przez Policję.

19.02.2018

Prokuratura umarza śledztwo w sprawie przekroczenia uprawnień przez policję [sygn. PR 1 Ds 1286.2017]. Fragmenty uzasadnienia (pisownia oryginalna):

„Wskazać należy, a czego nie można pominąć mając na uwadze stan faktyczny niniejszej sprawy, iż do kręgu osób pokrzywdzonych w niniejszym postępowaniu należą osoby, które działają w poznańskim ruchu anarchistycznym (Federacja Anarchistyczna Poznań, Rozbrat) bądź są ze wskazanym ruchem w inny sposób powiązane. Członkowie tego ruchu biorą udział w rozmaitych protestach próbując poprzez swoje zachowania prowokacyjne, zaczepne w trwającym proteście deprecjonować działania organów państwa – w tym szczególności Policji.
Na stronie internetowej Federacji Anarchistycznej znajduje się szereg porad dotyczących demonstrowania w tym nawiązujących do konieczności zakładania masek na twarz, odbijania aresztowanych i inne. W niniejszej sprawie można spostrzec typowe tego rodzaju działania w szczególności prowokacyjne – jako korzystanie z masek, rzucanie w funkcjonariuszy kamieniami, racami, kierowanie słów wulgarnych i obraźliwych pod adresem funkcjonariuszy policji. Większość tych zachowań jest niebezpieczna dla życia i zdrowia.
[…] Jednakże zeznania pokrzywdzonych, w kontekście pozostałego materiału dowodowego zgromadzonego w sprawie – uznano za subiektywne albowiem są one niespójne z pozostałym materiałem dowodowym w sprawie, w tym ze zgromadzonymi dokumentami i zeznaniami pozostałych świadków (przypominamy, że pozostali świadkowie są funkcjonariuszami policji! – przypis. autorów raportu). W szczególności trudno również przyjąć, by funkcjonariusze celowo upokarzali i stosowali zbędną przemoc wobec nieznanych i obcych osób, nie mając w tym żadnego osobistego interesu, a nadto ryzykując własnym życiem i zdrowiem oraz utratą zatrudnienia.
[…] Zdaniem prokuratora nadzorującego, funkcjonariusze policji podejmowali pilne, mające istotne znaczenie dla ochrony życia i zdrowia decyzje i czynności w dynamicznej i niebezpiecznej sytuacji jaką jest niewątpliwie konfrontacja z ponad tysięcznym tłumem. Jak również, działali z narażeniem własnego życia i zdrowia w wyjątkowo stresogennej i bezpośrednio zagrażającej życiu, zdrowiu oraz mieniu sytuacji. Należy podkreślić, iż niekontrolowane reakcje tłumu są wyjątkowo niebezpieczne.
Nie można o tym zapomnieć dokonując oceny zachowania funkcjonariuszy policji, gdyż łatwo oceniać tego rodzaju sytuacje w bezpiecznym zaciszu swojego gabinetu czy prywatnego mieszkania. Zatem kwestia wezwania do zachowania zgodnego z prawem w kontekście wypełnienia warunków z art. 34 ust 2 ustawy o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej nie ma żadnego znaczenia.”

26.03.2018

PIERWSZA ROZPRAWA Sąd Rejonowy Poznań – Stare Miasto.

16.04.2018

Zawiadomienie od prokuratury o przyjęciu zażalenia na postanowienie o umorzeniu śledztwa (sygn. PR 1 Ds 1286.2017).

18.04.2018

DRUGA ROZPRAWA Sąd Rejonowy Poznań – Stare Miasto.

28.05.2018

Posiedzenie sądu w sprawie zażalenie na postanowienie o umorzeniu śledztwa (sygn. PR 1 Ds 1286.2017). Sąd utrzymuje w mocy umorzenie śledztwa.

04.06.2018

TRZECIA ROZPRAWA Sąd Rejonowy Poznań – Stare Miasto

Kolejne wokandy zostały wyznaczone na dni:
20.08.2018
10.09.2018
01.10.2018

 

30 kwietnia 2018 | Dział: Wielkopolskie

miniatura-srubDziś w gmachu Sadu Rejonowego Poznań Grunwald-Jeżyce członkinie i członkowie ruchu lokatorskiego, a także lokatorki i lokatorzy 5 poznańskich kamienic spotkali się na ogłoszeniu wyroku w sprawie czyścili kamienic.

Poznański ruch lokatorski 6 lat temu zorganizował zbiórkę publiczną pod hasłem „Solidarnie z Lokatorami”. To dzięki niej WSL mógł opłacić pełnomocniczkę, która reprezentowała mieszkańców w procesie przeciwko poznańskim czyścicielom kamienic. Jednocześnie, byliśmy przygotowani, na to, że polskie organy ścigania w tej sprawie nie będą działać szybko. Wówczas problem wysiedleń był marginalizowany i dewaluowany przez większość instytucji. Pomimo wygranej, w postaci wyroków skazujących Piotra Śrubę, Pawła Żukowskiego i Adriana Woźniaka na karę bezwzględnego wiezienia –  kolejno dwa lata, rok i dziesięć miesięcy – oraz konieczność wypłacenia odszkodowań na rzecz lokatorów, wysiedlenia w Poznaniu prawdopodobnie nadal będą problemem. Panowie z przysłowiowymi „grubymi karkami” występują również pod krawatem, jako „miejscy aktywiści”, często znajomi znajomych, stosując bardziej wysublimowane metody presji i realizując swoje biznesy

 

media1


Czy faktycznie wygrana, jest przełomowym momentem dla ruchu lokatorskiego i mieszkańców Poznania? Nie jesteśmy tego tacy pewni. Z jednej strony na ławie oskarżonych zasiedli jedynie wykonawcy, a nie zleceniodawcy wysiedleń, które były związane z poniżaniem i zastraszaniem, groźbami. Narażając czasem mieszkańców na utratę zdrowia i życia. Zdarzało się, że najstarsze osoby prześladowane przez czyścicieli nie dożyły końca procesu, np. umierając na zawał. Mocodawcy oraz osoby, które korzystały z usług „czyścicieli’ nazywanych „administrowaniem”, a sprowadzających się faktycznie do odpłatnego pozbywania się lokatorów,  „żywej wkładki”, „balastu obciążającego zasób i własność”, nadal pozostają bezkarne. Organy ściągania i prokuratura zrobiły wiele by absolutnie owych mocodawców, ani nie ujawniać, ani tym bardziej nie pociągnąć do odpowiedzialności. To wysiłki lokatorów, którzy stworzyli poznański ruch lokatorski, oraz wspierających ich dziennikarzy i mieszkańców doprowadziły do ujawnienia powiązań czyścicieli kamienic ze spółkami zależnymi od NeoBanku i konkretnych nazwisk osób zatrudniających m.in. Piotra Śrubę. Poznańska prokuratura zignorowała dokumenty świadczące o współpracy policji z Piotrem Śrubą. Zatem wyrok ten, jest tylko punktem wyjścia do dalszej dyskusji na temat skali prężnie rozwijającego się rynku usług związanego z nieruchomościami – świadczącego usługi wysiedleń. Przy wieloletnim przyzwoleniu ze strony państwa i władz lokalnych rozwijał się on prężnie, od co najmniej 20 lat. Lokatorzy nigdy nie zapomną cynicznych rad poznańskich policjantów – by wynajęli firmę ochroniarską, jeżeli chcą sobie zapewnić  bezpieczeństwo na wolnym rynku nieruchomości. Pamiętamy też współpracę policjantów z samym czyścicielem kamienic, polegającą m.in. na udzielaniu przez funkcjonariuszy informacji i ostrzeganiu przed działaniami ruchu lokatorskiego. W stosownym czasie poznańscy policjanci otrzymali odpowiednią nagrodę. Policji częściej i niezwykle łatwo przychodziło za to ściganie i represjonowanie uczestników ruchu lokatorskiego.

 

media-2

Z równym poczuciem wstydu dzisiejszy wyrok mogą odbierać politycy i urzędnicy związani z Poznaniem. Poczynając od byłego Wojewody Wielkopolskiego Piotra Florka, który obiecywał nękanym przez Piotra Śrubę lokatorom, przywrócenie dostaw wody; byłego Prezydenta Miasta Poznania Ryszarda Grobelnego, skutecznie chowającego się przed protestami lokatorskimi. Grobelny na wiele sposobów unikał wzięcia odpowiedzialności i za politykę mieszkaniową miasta oraz brak respektowania praw nękanych mieszkańców. Równie mocno powinien wstydzić się były szef ZKZL Jarosław Pucek. Pan Pucek starał się grać rolę jedynego sprawiedliwego, ostentacyjnie opuszczając studio jednej z telewizyjnych stacji „w proteście” przeciwko zaproszeniu do programu (o czym wiedział wcześniej) Piotra Śruby. Pusty gest Pucka nie przeszkadzał mu we wdrożeniu haniebnego programu getta kontenerowego dla tzw. trudnych lokatorów, stosujący przy tym tę samą retorykę, co Śruba, lub wprowadzać politykę miejskich wysiedleń, zamiast programów mieszkaniowych. Do dziś Jarosław Pucek szczyci się swoimi projektami, jednocześnie będąc prawnikiem nie wziął się za obronę mieszkańców „czyszczonych” kamienic. Warto o tym pamiętać w kontekście deklarowanych przez Jarosława Pucka ambicji politycznych.

wyrok1

 

Dzisiejszy wyrok jest sygnałem dla tych, którzy nadal dopuszczają się procederu czyszczenia kamienic. Liczne interwencję Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów związane z nielegalne eksmisjami, wysiedleniami oraz „czyszczeniem” kamienic trwają nadal. Zmieniają się tylko ludzie i metody. „Czyszczenie” kamienic to nie jest marginalny problem dotyczący kilkunastu lokatorów (jak wynika z dzisiejszego wyroku sądu, Śruba odpowiadał za nękanie ponad 50 lokatorów, ale było ich o wiele więcej). To problem systemowy związany z sytuacją ekonomiczną i stawianiem interesów deweloperów i banków ponad prawa mieszkańców.

 

Determinacja i wspólna walka lokatorek i lokatorów doprowadziły do procesu czyściciela kamienic.

Walczymy dalej!

 

www.rozbrat.org

04 kwietnia 2018 | Dział: Wielkopolskie

 

 

 

3 marca w Poznaniu odbył się Socjalny Kongres Kobiet. Zainicjowały go poznańskie pracownice żłobków, instytucji kultury oraz lokatorki z Warszawy i Poznania. Zorganizowanie Kongresu wynikało z konieczności rozszerzenia walki o wyższe płace i niższe czynsze, którą wspólnie toczymy na gruncie związków zawodowych i stowarzyszeń lokatorskich. Walka ta jest często bezpośrednią odpowiedzą na antykobiecą politykę prowadzoną przez władze samorządowe. Obecne próby zaostrzenia prawa aborcyjnego traktujemy natomiast jako uzupełnienie tej samej antykobiecej polityki, lecz tym razem realizowanej na szczeblu centralnym. W związku z tym my również wychodzimy na ulice, gdyż jesteśmy częścią szerszego ruchu kobiecego. Poniższa lista postulatów nie jest bezpośrednią odpowiedzią na rządowe próby ograniczania dostępu do właściwej opieki medycznej w przypadku niechcianej ciąży. Niemniej brak takiej opieki skutkuje pogorszeniem naszego położenia ekonomicznego, a to wzbudza nasz sprzeciw.

 

 

1. Skrócenie długości tygodniowego czasu pracy do 35 godzin bez obniżenia płacy.


Poza tym, że pracownice zmagają się z obowiązkami zawodowymi, to na domiar złego wykonują darmową pracę w domu. Faktycznie w tygodniu pracują znacznie dłużej niż 40 godzin. Tymczasem ciągły wzrost wydajności pracy w gospodarce umożliwia skrócenie czasu pracy bez obniżenia płac. Jeżeli godziny pracy nie ulegają skróceniu, to na wzroście wydajności zyskuje tylko biznes, a tracą osoby pracujące. Ponadto wzrost wydajności pracy bez powszechnego skrócenia tygodnia roboczego w dłuższej perspektywie powoduje bezrobocie i biedę. Średni roczny czas pracy w Polsce jest o ok. 500 godzin dłuższy niż w Niemczech i należy do najdłuższych w Europie, co świadczy o naszym przepracowaniu. Potrzebujemy więcej czasu wolnego od pracy, w którym możemy realizować własne potrzeby. W przypadku pracownic żłobków i innych zatrudnionych w sektorze opiekuńczym występuje konieczność skrócenia czasu pracy do 25 godzin tygodniowo. Poziom ten obecnie przysługuje opiekunkom przedszkolnym i pozwala na właściwy odpoczynek.

 

 

2. Podwyższenie płac i zatrudnianie na umowy o pracę we wszystkich zakładach finansowanych z budżetu samorządowego lub państwowego.


Zwiększanie zadań instytucji finansowanych z budżetu samorządowego lub państwowego przy równoczesnym ograniczaniu liczby etatów powoduje wzrost obciążenia pracą. Za większą ilością pracy nie idzie jednak wzrost płac. Niskie płace, które są powszechne w miejskich instytucjach, zmuszają nas do „dorabiania” poza czasem pracy etatowej, w weekendy i podczas urlopów. Praca ta czasami jest wykonywana u tego samego pracodawcy, ale w innym zakresie obowiązków. Przepracowanie powoduje pogorszenie zdrowia: urazy, wypadki przy pracy, przewlekłe choroby, choroby zawodowe. Problemy te pogłębia zatrudnienie na umowy śmieciowe i outsourcing, dzięki którym instytucje tną koszty swojej działalności, obniżają płace i pogarszają warunki pracy. Ponadto umowy śmieciowe służą wzmaganiu podziałów pomiędzy pracownicami na te „lepsze” i „gorsze”, przy czym występowanie tych „gorszych” wywiera presję na te, które jeszcze mają stały etat.

 

 

3. Zwiększenie liczby miejsc w żłobkach i przedszkolach miejskich oraz obniżenie opłat za ich usługi.

Wieloletnie niedofinansowanie i cięcia wydatków publicznych, które zredukowały dostęp do żłobków, przedszkoli i innych instytucji opiekuńczych, bezpośrednio uderzają w kobiety. Ich darmowa bądź nisko płatna praca, wypełnia braki spowodowane ograniczonym dostępem do usług, żywności lub złymi warunkami mieszkaniowymi. W praktyce np. starsze kobiety muszą pracować na rzecz swoich dorosłych dzieci, sprawując opiekę nad własnymi wnukami. Niedorozwój publicznych instytucji opiekuńczych np. dla dzieci i osób starszych w rzeczywistości oznacza, przykucie kobiet do pracy w gospodarstwach domowych.

 

4. Wliczenie czasu przeznaczonego na dojazd do miejsca pracy w całkowity czas dnia roboczego.


Wysiłek związany z dojazdami do pracy nie jest traktowany jako praca, mimo że wiele zakładów działa wyłącznie dzięki zatrudnianiu ludzi, którzy nie mieszkają w ich najbliższym otoczeniu. Ludzie ci zmuszeni są do długich dojazdów ze względu na brak możliwości zatrudnienia „u siebie”. Kilkugodzinne dojazdy i praca na pełen etat uniemożliwiają realizację wszystkich obowiązków opiekuńczych w domu, nie wspominając o właściwym odpoczynku. Korzystanie z transportu pracowniczego, nierzadko podlega kontroli i różnym regulacjom, np. w autobusach dowożących pracowników do magazynów Amazona nie można spożywać posiłków ani napojów. Korzystanie z transportu publicznego naraża nas z kolei na opłaty, co jest absurdalną sytuacją. Nie dość, że dojazd do zakładu wiąże się ze stratą czasu i służy jedynie realizacji potrzeb przedsiębiorców, to jeszcze musimy za niego płacić. W konsekwencji tygodniowo oddajemy naszym szefom od kilku do kilkudziesięciu godzin naszego życia za darmo, a niejednokrotnie musimy jeszcze za to płacić.

 

28700806 912225092292256 8615037894583832466 o

 

5. Zwiększenie kontroli społecznej nad finansami i działaniami samorządu.


Finanse miasta nie są przejrzyste dla większości jego mieszkańców. Władze politykę zaciskania pasa uzasadniają względami ekonomicznymi, problem jednak nie jest brak funduszy lecz sposób ich podziału. Zbyt niskie zarobki w instytucjach opłacanych przez samorząd faktycznie wynikają z przyjęcia określonych priorytetów politycznych a nie z  „napiętego budżetu”. Wydatki na opiekę społeczną, usługi komunalne czy kulturę nie przynoszą wielkich zysków biznesowi, z zasady są więc traktowane jako strata, a ich niedofinansowanie jest normą. Natomiast budowa dróg czy stadionu umożliwiają transfer milionów do prywatnych kieszeni i w związku z tym wydatki te określa się jako „inwestycje rozwojowe”. Miejscy politycy w swoich decyzjach np. dotyczących finansowania instytucji kultury kierują się własnym gustem lub trendami politycznymi. W przypadku działalności instytucji opiekuńczych priorytetem jest utrzymywanie ich niewydolności, co zawsze może służyć jako pretekst do ich zamknięcia. My marnujemy nasz czas, głowiąc się nad strukturą budżetu, podczas gdy politycy używają go jako narzędzia do zabierania biednym i obdarowywania bogatych. Im bardziej niejasna struktura budżetu, tym łatwiej wyprowadzić z niego miliony, które trafiają do nielicznych.

 

 

6. Umożliwienie związkom zawodowym kontroli pracowniczej w zakresie norm pracy.


Brak szczegółowych zapisów w kodeksie pracy dotyczących norm pracy umożliwia przedsiębiorcom zwiększanie jej intensywności zgodnie z własnymi potrzebami. Normy, wskaźniki wydajności, ilość produktów na godzinę do wykonania przy liniach montażowych czy ilość dzieci w grupach w przypadku opiekunek żłobkowych, często przewyższa możliwości fizyczne zatrudnionych. Domagamy się kontroli pracowniczej nad regulacją norm, poprzez związki zawodowe lub reprezentacje załóg. Normy nie mogą rosnąć bez uzasadnienia (bez wprowadzania technologicznych usprawnień). Domagamy się zaprzestania zwolnień pod pretekstem niezrealizowania normy. Normy wydajności pracy muszą uwzględniać potrzeby i możliwości pracowników (zwłaszcza osób starszych czy niepełnosprawnych).

 

 

7. Planowanie czasu pracy (np. ustalania harmonogramów, zmian czy przerw w pracy) zgodnie z potrzebami zatrudnionych.


Elastyczne zatrudnienie służy jeszcze większemu usztywnieniu przedsiębiorców pod względem planowania czasu pracy. Spora część zakładów funkcjonuje w trybie 24-godzinnym, mimo że nie ma ku temu innego uzasadnienia niż zwiększenie zysków (nie mówimy o sektorach, które zaspokajają bieżące potrzeby takie jak służba zdrowia). Praca nocna, przymusowe nadgodziny, dodatkowe dyżury, coraz dłuższe okresy rozliczeniowe niszczą nasze zdrowie fizyczne i psychiczne. Zwłaszcza w przypadku pracy nocnej domagamy się dopasowania czasu pracy do naszych potrzeb (tj. możliwości ograniczenia jego długości i możliwości wyboru godzin przeznaczonych na pracę), jak również planowania czasu pracy z co najmniej trzymiesięcznym wyprzedzeniem. Niestabilne godziny pracy uderzają ze zdwojoną siłą w rodziców oraz osoby opiekujące się osobami starszymi lub niepełnosprawnymi. Krótkookresowe umowy agencyjne (np. dwutygodniowe czy miesięczne), na których pracuje się pół roku lub dłużej, służą przerzucaniu ryzyka biznesowego na ludzi pracy. Umowy te skutkują skrajną niepewnością i pracą ponad siły (nawet podczas przechodzenia choroby), aby „zasłużyć” na kolejną umowę. Ponadto przerwy, które są niezbędne, aby móc przepracować cały dzień roboczy, powinny być w całości poświęcone na odpoczynek, a nie na realizację dodatkowych zadań służbowych czy na dotarcie do miejsca samego odpoczynku.

 

28700875 912225188958913 7807619584412411592 o

 

8. Powszechne ubezpieczenie zdrowotne dla wszystkich osób zamieszkałych w Polsce. Zniesienie limitów na specjalistyczne świadczenia medyczne.


Powszechnie panujące niestabilne zatrudnienie i związane z nim częste okresy bezrobocia utrudniają dostęp do bezpłatnego, specjalistycznego lecznictwa i rehabilitacji. Z obecnego systemu ubezpieczeń społecznych mogą korzystać jedynie osoby zatrudnione na podstawie umowy o pracę. Osoby zatrudnione na umowach śmieciowych lub niezarejestrowane jako bezrobotne muszą płacić krocie za prywatną opiekę medyczną i leki. Taki stan w połączeniu z niskimi zarobkami zmusza je do pracy ponad siły. Brak środków na podejmowanie leczenia i profilaktyki powoduje, szczególnie wśród starszych osób, gwałtowne pogorszenie zdrowia. Koszty wynikające z wyniszczenia zdrowia przez pracę powinny ponosić państwo i przedsiębiorcy a nie pracownice, które są zmuszone często leczyć siebie i swoich bliskich metodami domowymi. Niezależnie od tego czy jesteśmy zatrudnione na podstawie umowy o pracę i czy posiadamy polskie obywatelstwo, przymus pracy wyciska piętno na naszym zdrowiu. W związku z tym wymagamy stałego, a nie ograniczonego, dostępu do opieki medycznej.

 

9. Powszechna emerytura na poziomie co najmniej płacy minimalnej.


Gwałtowny spadek wysokości dochodów po przejściu na emeryturę wymusza na seniorach, jeśli pozwala na to ich stan zdrowia, kontynuowanie pracy. Problem ten dotyka zwłaszcza osób samotnych i kobiety, które w okresie aktywności zawodowej są zwykle gorzej opłacane, więc uzyskują niższe emerytury. Zbyt niskie emerytury uniemożliwiają, chociażby opłacenie czynszu lub zakup niezbędnych leków co w dalszej perspektywie skazuje starsze osoby na eksmisję lub wczesną śmierć.

 

10.Rozwinięcie budownictwa komunalnego jako alternatywy dla komercyjnych mieszkań, a nie formy pomocy.


Podstawowy problem dzisiejszej polityki mieszkaniowej sprowadza się do tego, że w ostatnich dwóch dekadach struktura budownictwa mieszkaniowego sukcesywnie ulegała zmianie. W 2010 r. w podmioty uspołecznione oddały do użytku raptem 6,6% ze wszystkich nowych mieszkań, gdy tymczasem deweloperzy oddali ich ponad 40%. Spadek znaczenia budownictwa uspołecznionego jest szczególnie widoczny w miastach. To w nich deweloperzy oddają dziś do użytku 60-65% ogółu mieszkań (w 1995 r. – tylko 6,3%). Równocześnie następuje prywatyzacja komunalnych zasobów mieszkaniowych i gwałtowny spadek ich liczby. Raport NIK ujawnił, że władze miast realizują zapotrzebowanie na lokale socjalne na poziomie 1-2% rocznie! Rozwój budownictwa deweloperskiego i zapaść budownictwa uspołecznionego, w tym także komunalnego, sprzyja jedynie dużym inwestorom, firmom budowlanym i bankom kredytującym budownictwo prywatne. Brak konkurencji doprowadził do monopolu kilku deweloperów, który oznacza nadmierne wywindowanie cen nieruchomości na sprzedaż, jak i cen wynajmu. Celem przeciwdziałania takiej sytuacji konieczna jest zatem dywersyfikacja rynku nieruchomości i rozwój miejskich zasobów lokalowych. Tylko aktywna polityka samorządów, polegająca na wdrażaniu programów budownictwa socjalnego i komunalnego, jest w stanie zapewnić godne warunki mieszkaniowe, zapobiec wyludnianiu miast i wzrostowi nierówności społecznych.

 

11. Zatrzymanie reprywatyzacji nieruchomości i naprawa spowodowanych przez nią krzywd społecznych.


Reprywatyzacja polega na przejęciu w prywatne ręce przedwojennych majątków, w tym miejskiego zasobu lokalowego. W wielu miastach majątki te tworzone były za publiczne kredyty. W Warszawie po wojnie zostały one odbudowane dzięki darmowej i półdarmowej pracy, potrąceniom z pensji pracowników w całym kraju i materiałom z rozbiórki innych miast. Podobnie jak kiedyś „cały naród odbudowywał stolicę”, obecnie wszyscy zrzucamy się na fortuny dla kilku nowych właścicieli reprywatyzowanych nieruchomości. Poza reprywatyzacją tysięcy kamienic władze przeznaczają dziesiątki miliardów złotych na finansowe odszkodowania dla przedwojennych właścicieli. Wyłożenie tak dużych funduszy z budżetu stolicy było możliwe dzięki wprowadzeniu szeregu antyspołecznych reform: ratusz sprywatyzował stołówki szkolne i system energetyki cieplnej (SPEC), podwyższył czynsze w mieszkaniach komunalnych i ceny biletów komunikacji miejskiej. Z tej przyczyny reprywatyzacja jawi się jako największa grabież w historii powojennej Warszawy. Władze unikają jednak odpowiedzialności za społeczne krzywdy wynikające z tego procesu. Naprawa krzywd powinna polegać na: weryfikacji wszystkich przejęć nieruchomości, przywróceniu ich miastu, możliwości powrotu do lokalu komunalnego dla wszystkich lokatorów ze zreprywatyzowanych mieszkań, cofnięciu prywatyzacji i podwyżek usług publicznych oraz odtworzeniu i poszerzeniu zasobu mieszkań komunalnych.

 

12. Oddłużenie lokatorów oczekujących na przydział do lokali socjalnych i zmuszonych uiszczać tzw. karny czynsz (odszkodowanie za bezumowne korzystanie z lokalu).


Ponieważ zasób lokalowy gmin jest zbyt mały, to mieszkańcy po uzyskaniu prawa do lokalu socjalnego, nie mają możliwości z niego korzystać. Wówczas nadal zamieszkują dotychczasowe (najczęściej prywatne) lokale, a gmina wypłaca prywatnym właścicielom comiesięczne odszkodowania. W dalszej kolejności gminy żądają od owych mieszkańców zwrotu odszkodowań. Brak rozwiązania sprawy tzw. regresów (odszkodowań regresowych) powoduje, że za niedobór mieszkań socjalnych płacą lokatorzy. W rzeczywistości prawo do mieszkania ich nie obowiązuje i są obciążani wielotysięcznymi, niemożliwymi do spłacenia długami. Samo oczekiwanie na lokal socjalny zasądzony przez sąd trwa często ponad dziesięć lat. Konsekwencji takiego stanu rzeczy nie mogą ponosić lokatorki, szczególnie że ich prawo do lokalu socjalnego wynika z niskich dochodów i ze złej sytuacji materialnej.

 

28701446 912225068958925 2108180731498091263 o copy

 

13. Wprowadzenie całkowitego zakazu eksmisji do tzw. lokali tymczasowych, które są tylko zakamuflowaną formą eksmisji „na bruk”. Wprowadzenie także całkowitego zakazu traktowania ośrodków dla bezdomnych prowadzonych przez organizacje pozarządowe i gminy, jako lokale zastępcze.


Tzw. lokale tymczasowe dla eksmitowanych to przeważnie pokoje w hotelach pracowniczych opłacone przez władze miasta nie dłużej niż przez miesiąc. Toteż najczęściej po upływie miesiąca osoby eksmitowane i tak trafiają do ośrodków dla bezdomnych. Bywa, że opiekun prawny częściowo ubezwłasnowolnionych osób, zamiast bronić swoich podopiecznych, ułatwia właścicielowi dokonanie eksmisji. Ośrodki dla bezdomnych z zasady są schronieniem w sytuacjach kryzysowych i tak należy je traktować. W żadnym wypadku nie mogą pełnić funkcji lokali zastępczych czy socjalnych.

 

14. Urealnienie kryterium dochodowego przy przyznawaniu mieszkań komunalnych i socjalnych, zniesienie kryterium metrażowego oraz wprowadzenie zasad przyznawania lokali socjalnych odpowiadających realnym potrzebom mieszkańców i mieszkanek gmin.


Jeżeli władze gminy nie chcą wywiązać się z obowiązku dostarczenia odpowiedniej liczby lokali komunalnych i socjalnych, wówczas określają kryteria przydziałów mieszkań w taki sposób, aby ograniczyć uwzględnianie wniosków dużej części potrzebujących. Kryterium dochodowe eliminuje osoby, które osiągają zbyt wysokie dochody, aby starać się o przydział mieszkania komunalnego. Z drugiej strony osoby te zarabiają za mało, aby wynająć mieszkanie na rynku. Kolejnym problemem jest próg metrażowy, który uderza w osoby o niskich dochodach „uwięzionych” w stosunkowo dużych mieszkaniach czynszowych. Ostatecznie np. w Poznaniu zmiana określonych kryteriów uwzględniania wniosków spowodowała wzrost ich liczby i ujawniła dużą grupę potrzebujących.

 

15. Objęcie ochroną „frankowiczów”. Objęcie ochroną osób, które z powodu zadłużenia i niemożliwości spłat kredytu mieszkaniowego utracili prawo do swojego jedynego mieszkania zajmowanego na podstawie prawa własności; wskutek przewłaszczenia stają się bezdomni i nie obejmują ich przepisy ustawy o ochronie praw lokatorów (casus min. tzw. frankowiczów).

Według niektórych danych grupa zadłużonych tzw. frankowiczów liczy ok. 560 tys. osób. Problem zadłużenia związanego z zakupem mieszkania dotyczy całych rodzin, czyli  znacznie większej ilości ludzi.  W 2000 r. wysokość kredytów hipotecznych zaciągniętych przez Polaków i Polki ogółem wynosiła ok. 9,5 mld zł., obecnie jest to ok. 378 mld zł. W ciągu kilkunastu lat zadłużenie z tego tytułu wzrosło zatem o blisko 3900%. Niejednokrotnie zadłużone rodziny ze względu na zaprzestanie spłaty kredytu tracą prawo do zajmowanego lokalu, który jest jedynym miejscem, gdzie mogą zaspokoić swoje potrzeby mieszkaniowe. Utrata płynności finansowej gospodarstw domowych spowodowana jest głównie wysokimi ratami kredytu hipotecznego (często wcześniej denominowanego we frankach). Powody tego stanu rzeczy są różne, np. utrata pracy wskutek choroby czy innych okoliczności niezależnych od dłużników. W przypadku braku płynności spłat następuje licytacja i utrata prawa do zajmowanego lokalu. Nowy właściciel na podstawie aktu nabycia i przywłaszczenia mieszkania może bez konieczności wnoszenia sprawy do sądu od razu rozpocząć postępowanie z udziałem komornika, który automatycznie na jego zlecenie dokonuje eksmisji.

 

16. Podłączenie wszystkich mieszkań komunalnych do c.o., oddłużenie lokatorów zmuszonych do ogrzewania się prądem i wprowadzenie realnej regulacji cen energii.


Pomimo że ogrzewanie prądowe jest najdroższą formą ogrzewania, to w samej Warszawie niemal 70 proc. budynków zarządzanych przez gminę nie jest podłączona do sieci ciepłowniczej. Warunkiem uzyskania przydziału mieszkania komunalnego są niskie zarobki, lecz koszty ogrzewania prądem są wielokrotnie wyższe niż progi zarobków określone przez ratusz. Sytuacja ta jest szczególne trudna dla pracujących matek, które nie są w stanie oszczędzać na ogrzewaniu, gdyż muszą zapewnić dzieciom właściwe warunki. Za zaniedbania władz miast pod względem zapewnienia dostępu do taniej energii płacą więc lokatorki, podczas gdy urzędnicy chowają głowę w piasek. Do czasu podłączenia mieszkań do c.o. należy ulżyć lokatorom skazanym na drastyczne koszty ogrzewania, znosząc opłaty czynszowe. Ponieważ nieproporcjonalne koszty ogrzewania powodują zadłużenie i eksmisje najemców, to w ich wypadku konieczne jest również unieważnienie długów czynszowych i wstrzymanie eksmisji. Obecnie istniejące dodatki energetyczne sięgają 2 proc. realnych kosztów ogrzewania prądem, a w związku z tym należy uruchomić dopłaty wyrównawcze za prąd. Prywatyzacja sektora energetycznego jest przyczyną ciągłego wzrostu cen prądu, które powinny podlegać znacznie większej regulacji.

 

17. Wprowadzenie mieszkaniowych programów wsparcia dla cudzoziemców znajdujących się w niedostatku ekonomicznym, uchodźców i osób ubiegających się o azyl.


Wielkopolskie Stowarzyszenie Lokatorów od 2013 r. walczy o prawo do mieszkania dla  migrantów romskich, którzy ze względu na złą sytuację materialną zamieszkują np. opuszczone altany działkowe. Romowie nie mają możliwości rejestracji swojego pobytu w Polsce. Co za tym idzie instytucje miejskie jak i podmioty prywatne częściej stosują wobec nich nielegalne wysiedlenia i łamią Ustawę o Ochronie Praw Lokatorów. Niektóre gminy w Polsce odpowiadają za wysiedlenia Romów przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka. Wysiedlenia i nielegalne wyburzenia wiążą się z wydatkami z miejskich budżetów, które można by przeznaczyć na rozwój mieszkalnictwa. Osoby oczekujące na decyzję o uzyskaniu azylu lub innej formy ochrony, nie mogą podejmować legalnej pracy w Polsce. Ponadto nie mają możliwości uzyskania podstawowej ochrony w postaci mieszkania. W takiej sytuacji są one zmuszone do pracy na czarno, aby opłacić czynsze komercyjne.

 

28827067 912225158958916 2664185878557861203 o

 

18. Wprowadzenie regulacji dotyczących przemocy w rodzinie, polegających na tym, iż to sprawca przemocy zobowiązany jest do opuszczenia mieszkania.


Dotychczasowe formy ochrony ofiar przemocy nie są wystarczające pod względem ochrony praw lokatorskich. Niejednokrotnie to ofiary przemocy są zmuszone do opuszczenia mieszkania i wielomiesięcznego lub wieloletniego oczekiwania na zapadnięcie wyroków sądowych i na możliwość ubiegania się o pomoc mieszkaniową.

 

19. Wprowadzenie całkowitego zakazu budowy substandardów mieszkaniowych w postaci kontenerów socjalnych i baraków oraz wykorzystywanie ich jako mieszkania socjalne lub lokale tymczasowe dla najuboższych.


W Polsce w warunkach substandardowych mieszka około 5,5 mln osób. W 2012 r. Główny Urząd Statystyczny podał z kolei, że płaca przeciętnego mieszkańca Polski, umożliwia nabycie ok. pół metra kwadratowego mieszkania. To niemal dwa razy mniej niż dziesięć lat temu. W kolejce na przydział lokali socjalnych i komunalnych oczekują tysiące osób, natomiast gminy coraz częściej wdrażają mieszkania substandardowe w postaci baraków, kontenerów czy w domów z dykty. Działania te często łamią zapisy prawa budowlanego. Co więcej, lokalizowanie substandardowych osiedli na odseparowanych obrzeżach miast wzmaga segregację społeczną. „Socjalne getta biedy” są też straszakiem wykorzystywanym przeciwko tzw. „trudnym lokatorom”.

 

20.Ukaranie winnych morderstwa Jolanty Brzeskiej oraz winnych zacierania śladów tej zbrodni (policjantów i prokuratorów).


FILM Z POSTULATAMI


27540786 1596540487089211 6093259989704013831 n

 

 

www.rozbrat.org

26 marca 2018 | Dział: Wielkopolskie

minatura-cz.proces3 października 2016r. na ulice wielu polskich miast wyszło dziesiątki tysięcy osób protestujących przeciwko obywatelskiemu projektowi ustawy autorstwa Ordo Iuris, całkowicie zakazującemu aborcji. Demonstracje zorganizowane pod nazwą Czarny Protest odbiły się głośnym echem nie tylko w Polsce, ale też w zagranicznych mediach. Protesty solidarnościowe zorganizowano również m. in. we Włoszech, w Niemczech, Czechach, Norwegii, Chinach i Kanadzie. Nie obyło się też bez represji wymierzonych w środowisko anarchistyczne.

 

Akcje bezpośrednie w Kielcach i Krakowie


W organizacji Czarnego protestu udział wzięli również anarchiści i anarchistki. Przemawiając podkreślali powiązania kapitalizmu z patriarchatem. W podobnym tonie utrzymane były też hasła umieszczone na banerach i potykaczach przygotowanych przez anarchistyczne organizacje. Przeprowadzono  kilka akcji bezpośrednich. W Kielcach zniszczona została homofobiczna „wystawa” zorganizowana przez fundację Życie i Rodzina. Zdjęcia, które za zgodą m. in. wiceprezydenta miasta Andrzeja Syguta, pokazano na kieleckim rynku, opatrzone były hasłami typu:  „Homoseksualizm poważnie szkodzi życiu i zdrowiu” czy „Pedofilia wiąże się z homoseksualizmem”. „Wystawa”  została zerwana i pocięta przez aktywistów i aktywistki uczestniczące w Czarnym Proteście.  Fundacja Życie i Rodzina wniosła w związku z tym oskarżenie przeciwko 4 osobom. Jeden z kieleckich anarchistów otrzymał wyrok zaoczny w postaci 380 zł kary za zniszczenie homofobicznej „wystawy”.  Przeciwko reszcie oskarżonych toczyła się sprawa w sądzie. Ta sama fundacja dodatkowo oskarżyła anarchistę o zniszczenie tejże „wystawy” poprzez naklejenie anarchistycznej wlepki.  16 marca odbyła się ostatnia rozprawa, zakończona wyrokiem skazującym. Anarchista otrzymał karę w wysokości 100 zł + 30 zł kosztów sądowych. Pozostali oskarżeni musieli zapłacić łącznie 500 zł kary, w tym część na rzecz fundacji Życie i Rodzina.

 

W Krakowie natomiast powstał symboliczny skłot – zajęto pustostan należący do kościoła katolickiego. Zawisły na nim czarne flagi i baner z hasłem: „Dom wyjęty spod władzy kościoła. Strajk kobiet” Do drzwi wejściowych przybito manifest zatytułowany „Nasze macice! Nasze ulice! Nasze kamienice! Strajk lokatorek teraz!”

 

Starcia z policją w Poznaniu


Poznański Czarny Protest po oficjalnej części miał też spontaniczny ciąg dalszy pod biurem PiS na ulicy Św. Marcin. Osoby tam zebrane śpiewały „Szydło, niestety, twój rząd obalą kobiety” i skandowały hasła typu: „Solidarność naszą bronią”, „To jest strajk ostrzegawczy”.  W pewnej chwili doszło do nieznacznych przepychanek z policją, która bezmyślnie napierała na wzbierający tłum ludzi. W stronę mundurowych  poleciały w końcu świece dymne i petardy. Policja straciła nad sobą panowanie i wtargnęła w tłum kopiąc i bijąc pałkami przypadkowe osoby i strzelając na oślep z gazu. Cała sytuacja była niezwykle dynamiczna i chaotyczna. Chaos ten swym nieumiejętnym i niebezpiecznym zachowaniem pogłębiała przede wszystkim policja. Wiele osób przewróciło się uciekając przed agresywnymi funkcjonariuszami, a wiele kolejnych potykało się o nie i również upadało. Sytuację tę wykorzystali mundurowi próbując wyciągać z tłumu osoby leżące na ziemi. Wiele z nich udało się „uratować” z rąk policji, dzięki solidarnej postawie innych protestujących. Niestety, nie wszyscy mieli tyle szczęścia. Zatrzymano 3 osoby – wszystkie związane z poznańskim środowiskiem anarchistycznym. Dwie z nich wyłowiono, gdy podbiegłyby pomóc przewróconym na ziemię osobom. Bezpośrednio po wydarzeniach na Św. Marcinie, około 200 osób zorganizowało akcję solidarnościową pod komisariatem na al. Marcinkowskiego, gdzie przetrzymywano zatrzymanych. Wszyscy zostali wypuszczeni na drugi dzień. Oskarżono ich o udział w zbiegowisku „wiedząc, że jego uczestnicy wspólnymi siłami dopuszczają się gwałtownego zamachu na osobę lub mienie” oraz naruszenie nietykalności cielesnej policjanta.

 

Trzy to za mało


Trzy uczestniczki Czarnego Protestu, obecne podczas demonstracji pod biurem PiS, wniosły skargę na działania policji. Zażalenie starszej kobiety, która w wyniku pobicia przez policję straciła przytomność i trafiła do szpitala, zostało odrzucone. Skargi dwóch pozostałych uczestniczek także zostały odrzucone, ale wróciły do prokuratury. Sąd nakazał ich ponowne rozpatrzenie, gdyż według jego rozeznania prokuratura nie podjęła wszystkich kroków niezbędnych do ich prawidłowego rozpatrzenia. Na niewiele się to zdało, gdyż ostatecznie prokuratura nie dopatrzyła się żadnych nieprawidłowości w zachowaniu policji. Oskarżeni i oskarżone dostali kuriozalne uzasadnienie odrzucenia rzeczonej skargi, które omówimy w osobnym tekście. Adwokatka złożyła zażalenie na tę decyzję. Obecnie oczekujemy na reakcję prokuratury, choć już wiemy oczywiście, jaka ona będzie. Od początku było jasne, że skarga zostanie odrzucona – nadużycia ze strony policji niemal nigdy nie są poważnie traktowane i ostatecznie prokuratura, w sprawach dotyczących środowiska anarchistycznego, zawsze je odrzuca. W tym konkretnym przypadku stało się jednak coś więcej – aktywistki składające skargę oraz osoba, którą podano jako świadka, otrzymały status oskarżonych. Nie były wcześniej zatrzymane, ale prokuratura uznała za wystarczające samo to, że znajdowały się na miejscu podczas protestu. W ten sposób z trzech osób oskarżonych zrobiło się sześć i doszło do absurdalnej sytuacji: istnieje bowiem uzasadnione ryzyko, że osoby, które oskarżeni chcieliby powołać na świadków obrony, będą również stawiane w stan oskarżenia! Jak więc mamy się bronić?

Powoli zbliżamy się do odpowiedzi, gdyż pierwsza odsłona tej tragi-komedii odbyła się 26 marca o godz. 9 w sali nr 1 (sąd na ul. Młyńskiej).

 

 

www.rozbrat.org


Solidarność naszą bronią!

25 marca 2018 | Dział: Wielkopolskie

24 marca w samo południe, przy pomniku Starego Marycha na ul.Półwiejskiej w Poznaniu, kilkanaście osób wzięło udział w pikiecie solidarnościowej z Kurdyjkami i Kurdami oraz innymi mniejszościami etnicznymi regionu. Obecnie sytuacja Kurdów zamieszkujących północno-zachodni rejon Syrii – region Afrin jest wyjątkowo dramatyczna. Trwa ofensywa wojsk tureckich, które nie licząc się z losem ludności cywilnej prowadzi regularną wojnę z Kurdami.

 

Do niedawna Kurdowie i Kurdyjki jako jedyni skutecznie stawiali opór działaniom bojowników Daisz (tzw. Państwa Islamskiego). Nie jest tajemnicą, że w tym czasie Turcja twierdząc, że również zwalcza Daisz, faktycznie współpracowała z fundamentalistami, kupując od nich ropę, czy udzielając schronienia i pomocy rannym bojownikom. To wszystko działo się w czasie, kiedy tureckie wojsko szczelnie zamykało granice przed uchodźcami, a także ochotnikami próbującymi wesprzeć Kurdów w nierównej walce przeciw Daisz.
Obecnie reżim Erdogana całkowicie bezkarnie prowadzi działania militarne przeciwko zarówno Kurdom jak i przedstawicielom innych mniejszości etnicznych, które szukały schronienia w rejonie Afrin. Opinia międzynarodowa, nawet jeśli wyraża oburzenie działaniami Turcji w regionie, nie robi nic, by je zatrzymać.



Właśnie dlatego, zebrani na pikiecie uczestnicy i uczestniczki starali się głośno przypomnieć o tragedii, jaka dzieje się na naszych oczach w Afrin. Zabierający głos na proteście podkreślali, że w regionie, choć znajduje się on w stałym zagrożeniu działaniami militarnymi, prowadzone są od lat ważne działania społeczno-polityczne. Kurdowie starają się budować społeczność w oparciu o demokracje bezpośrednią, z poszanowaniem praw kobiet i mniejszości etnicznych, co zapewne dodatkowo naraża ich na gniew tak autorytarnych polityków jak turecki prezydent Erdogan. Starano się również zaznaczyć, jak istotne jest niesienie pomocy i udzielenie faktycznego wsparcia uchodźcom, którzy próbują znaleźć schronienie w Europie. W Afrin trwa regularna wojna, i naszym obowiązkiem jest udzielić wszelkiej pomocy osobom, które uciekają przed jej okrucieństwem.



W trakcie pikiety wznoszono hasła „Solidarność międzynarodowa”, „Świat debatuje, Turcja morduje” „Erdogan terrorysta”. Przechodniom rozdawano ulotki oraz najnowszy numer anarchistycznej gazety ulicznej A-tak, w której zamieszczono sporo informacji o sytuacji w Afrin. Podobne pikiety odbyły się również w innych miastach w Polsce i na świecie w ramach Światowego Dnia Solidarności z Afrin.



Poniżej treść rozdawanej na pikiecie ulotki:

 



Kurdowie i Kurdyjski nie są same. Gele Kurd Ne Tene Ye!
Solidarnie przeciwko terrorowi Turcji i antymigracyjnej polityce UE!

W 2014 roku cały świat z zapartym tchem obserwował bohaterską obronę miasta Kobane w Syrii przed tzw. Państwem Islamskim. Dzięki poświęceniu bojowników i bojowniczek kurdyjskich nie doszło do zbrodni, jakiej wcześniej fundamentaliści islamscy dokonali na Jazydach, mordując mężczyzn, a kobiety porywając jako niewolnice seksualne. Kosztem znacznych ofiar udało się nie tylko obronić miasto, ale nawet zdobyć stolicę samozwańczego kalifatu w Raqqa.

Na wyzwolonych terenach, w tzw. Rożawie, wprowadzany jest wyjątkowy w skali świata system społeczny oparty o równość płci, demokracje bezpośrednią w miejscu zamieszkania i pracy oraz poszanowanie praw mniejszości religijnych i etnicznych. Jego istnienie jest obecnie zagrożone przez turecki reżim prezydenta Edrogana, który najpierw dokonał zbrojnej napaści na region i miasto Afrin, a teraz grozi atakiem na resztę Rożawy.

Położone w północno-zachodniej Syrii Afrin, dotychczas było oazą spokoju w siedmioletniej krwawej wojnie domowej. Tysiące ludzi uciekło tam m.in. ze zrównanego z ziemią Aleppo. Dziś są oni ofiarami czystki etnicznej przeprowadzanej przez naszego „sojusznika” z NATO. To co nie udało się Państwu Islamskiemu w Kobane dokonało się rękami tureckiej armii oraz wspomagających ją bojówek religijnych fanatyków. Prezydent Erdogan w swych wypowiedziach od początku dawał do zrozumienia, że celem jest zmiana struktury etnicznej regionu. Dziś staje się to faktem. Kilkaset tysięcy ludzi musiało uciekać z domów. Ci którzy zostali, są przepytywani ze znajomości Koranu i zmuszani do udziału w upokarzających uroczystościach na część „wyzwolicieli”. Tragedia Afrin wpisuje się w długą listę tureckich zbrodni - historyczne ludobójstwo dokonanego na Ormianach i Grekach i współczesne prześladowania Kurdów, ale również Turków będących przeciwnikami obecnej władzy. Nic nie wskazuję, aby reżim Erdogana na tym poprzestał. Już teraz zapowiada on dalszą inwazję i zbrodnie.

Nie możemy na to pozwolić! Reagujmy za nim będzie za późno!

Wszelkimi sposobami musimy wywierać nacisk nie tylko na władze tureckie, ale również polskie i europejskie, aby interweniowały w tej sprawie.

 

29512214 752388528265132 4808979879736153515 n

29542144 752388371598481 2684032897158093835 n

 

 

www.rozbrat.org

01 marca 2018 | Dział: Wielkopolskie

8 marca – Dzień Kobiet – w swoich początkach upamiętniał demonstracje amerykańskich robotnic, które w 1908 roku domagały się praw pracowniczych i prawa głosu, występując pod hasłem „chleba i róż“. Chcemy kontynuować tę tradycję.

 

Socjalny Kongres Kobiet

 

Z okazji Dnia Kobiet w różnych miastach w Polsce odbędą się Manify. Jako wydarzenie towarzyszące, Inicjatywa Pracownicza w Poznaniu organizuje „Socjalny Kongres Kobiet“ (3 marca). Będzie to pierwsze wydarzenie tego typu, którego celem jest zebranie kobiet i dziewczyn, które walczą głównie na dwóch polach: na polu pracy i na polu lokatorskim. Już dawno zrozumiałyśmy, że problemy pracownicze i lokatorskie – tzn. kwestia wysokości zarobków i czynszów – są ze sobą związane. A dla kobiet, gorzej traktowanych na rynku pracy i zarazem na które zrzuca się większą odpowiedzialność za prace opiekuńcze i domowe, jest szczególnie ważne, by organizować się w tych dwóch obszarach. To się dzieje – od kilku lat widać, że ruchy lokatorskie i komisje związkowe zrzeszone w ramach IP coraz bardziej się feminizują. Kobiety działają aktywnie na pierwszej linii: to one blokują eksmisje, piszą i rozdają przed zakładami pracy ulotki, udzielają porad innym, biorą odpowiedzialność za budowanie i rozwijanie naszych struktur.

 

Czego chcemy?

 

Nazwałyśmy nasz kongres socjalnym z podtytułem „O wysokie płace i niskie czynsze“ – w kontrze do „Kongresu Kobiet“, na którym często występują polityczki czy przedstawicielki organizacji pracodawców. One nas nie reprezentują, nie mówią w naszym imieniu. My chcemy rozmawiać o wspólnych doświadczeniach i potrzebach: o tym, jak się bronić przed pracą, która zmienia nasze życie w koszmar; przed drożyzną, która zmusza nas do jeszcze cięższej pracy; przed politykami i szefami, którzy ignorują nasze potrzeby. Żądamy podwyżek płac i stabilnego zatrudnienia bez względu na to, czy pracujemy w fabryce, instytucji kultury, żłobku czy w markecie. Żądamy opłacania pracy, którą musimy wykonywać za darmo we własnych gospodarstwach domowych. Żądamy skrócenia długości dnia pracy, co oznacza więcej czasu wolnego dla nas i naszych bliskich. Zakończenia eksmisji i powszechnego dostępu do mieszkań, w których nie będziemy marzły zimą. Rozwoju publicznych instytucji opiekuńczych dla dzieci i osób starszych. Darmowej komunikacji miejskiej i nieograniczonego dostępu do opieki medycznej.

Pierwsza część spotkania będzie otwartą dyskusję o problemach, z którymi borykamy się w naszych miejscach pracy i w miejscach zamieszkania. W drugiej części będziemy rozmawiać o planach i o dotychczasowych formach protestu, o tym, jak skutecznie budować kobiece ruchy społeczne, jakie strategie na teraz i na jutro są właściwe.

 

Społeczne walki o prawa kobiet

 

W 2016 r. wybuchły masowe protesty przeciwko drastycznemu zaostrzeniu prawa do aborcji – miały miejsce Czarne Protesty i Strajk Kobiet. Również dla kobiet zrzeszonych w naszym związku było to ważne wydarzenie. Mobilizacje miała miejsce w ponad 150 miastach i miasteczkach, a tam gdzie działamy jako IP, byłyśmy obecne: przemawiałyśmy na wiecach, przygotowałyśmy gazetę, malowałyśmy transparenty. Chcemy jednak, by Strajk Kobiet został wpisany w szerszą historię społecznych walk o prawa kobiet.

Protesty kobiet nie zaczęły się w Polsce w 2016 r. – one toczą się na różnych polach od lat. Przykładowo, dziewczyny ze żłobków z naszego związku organizują się w Poznaniu od 2011 r. – wywalczyły bardzo dużo: podwyżki dla najbardziej zapomnianej grupy pracowników samorządowych, poprawę warunków pracy, ale też zablokowanie prywatyzacji żłobków publicznych. Przez Polskę przelewały się też fale protestów pielęgniarek, niedawno pracownic supermarketów, pracownic socjalnych, opiekunek dzieci niepełnosprawnych i inne. Najczęściej nie etykietowały się one jako protesty feministyczne, ale dla nas było jasne, że poruszają ważne dla kobiet kwestie sprawiedliwościowi społecznej.

Postulaty pracownic żłobków nie ograniczały się tylko do wąsko rozumianych kwestii pracowniczych. Dziewczyny z kilkunastu żłobków w Poznaniu zaczęły wspólnie domagać się zmiany polityki społecznej i budżetowej miasta sprzeciwiając się marginalizacji tych sfer, do których przypisane są kobiety m.in. opieki, pomocy społecznej, edukacji, kultury. Zaczęły też głośno mówić o tym, że to na ich barkach zwykle spoczywają obowiązki domowe związane z utrzymaniem rodziny, dlatego nie przestaną walczyć o powszechnie dostępną służbę zdrowia oraz o możliwość decydowania, czy chcą mieć dzieci czy nie. To właśnie dla nas oznacza feminizm.

 

Zaciskanie pasa uderza w kobiety

 

Gdy w 2016 r. ktoś zapytałby naszych koleżanek ze związku, dlaczego wychodzą na ulicę, usłyszałby: „Ciężko pracujemy, a atak na prawa kobiet dolał tylko oliwy do ognia. Po wielu latach harowania na śmieciówkach, za niskie płace, często na dwa etaty, pracując ponad siły na akord, bez dostępu do usług medycznych, bez dostępu do tanich żłobków. A wszystko w czasach, gdy mówiło nam, że Polska z kryzysu 2008 r. wyszła obronną ręką.”

Przez ostatnie 28 lat w Polsce ograniczano wydatki na szkoły, szpitale, przedszkola, stołówki, świetlice – a to powodowało pogorszenie warunków życia wielu kobiet i rodzin pracowniczych. Między 1990 a 2005 r. liczba publicznych przedszkoli spadła o 38%, a żłobków o 74%. Odsetek dzieci uczęszczających na zajęcia pozalekcyjne zmniejszył się z 50% w podstawówkach i 70% w liceach, do jedynie 10%. Państwo, uchylając się od obowiązku opieki nad osobami starszymi i dziećmi, przerzucało go na barki kobiet.

 

Drastyczne ograniczenie legalnego prawa do aborcji spowodowałoby dalsze pogorszenie sytuacji ubogich kobiet, których nie stać będzie na zabieg za granicą. Już dziś w Polsce kwitnie podziemie aborcyjne, gdzie zabiegi są drogie i nie zawsze bezpieczne. Koleżanki z Inicjatywy Pracownicze z Amazona podkreślały, że oburza je ograniczanie dostępu do badań prenatalnych oraz decydowanie za kobiety. Wiele z nas – mówiły – ciężko pracuje fizycznie, na nockach, podnosząc paczki, wyrabiając normy, pod stałą presją, chodząc wiele kilometrów dziennie. Musząc dojeżdżać długie godziny do pracy nie dosypiamy. Charakter pracy ma wpływ na nasze zdrowie, może rosnąć ryzyko ciąż zagrożonych albo niebezpiecznych dla naszego zdrowia czy życia. Trudno nam sobie wyobrazić, że możemy mieć państwo policyjne, które będzie nas pilnować, jeśli któraś z nas zajdzie w taką niechcianą ciążę.

 

Codzienny strajk kobiet

 

Kobiety w Polsce od dawna po swojemu strajkują – nie rodząc zbyt dużo dzieci. Mamy jeden z najmniejszych wskaźników dzietności w Europie. I bez względu na to, jakie zorganizowane siły polityczne będą się angażować w walkę o prawa kobiet, to ta odmowa rodzenia przez masy kobiet jest kluczowa. To ona doprowadziła do tego, że wprowadzono 500+ czyli dość wysoki dodatek dla dzieci, aby skłonić nas o rodzenia.

„Strajk kobiet” to dobre hasło mobilizacyjne, które służy wyrażeniu gniewu i podkreśleniu jego ekonomicznego tła. Strajku Kobiet nie przeprowadziła – i nie może przeprowadzić – żadna sformalizowana organizacja. Strajk jest formą nacisku stosowaną przez pracowników, w tym wypadku kobiety, odmawiające wykonywania narzuconych obowiązków. Strajk zwraca uwagę na podporządkowanie naszego życia regułom pracy, także pracy reprodukcyjnej (opiekuńczej i domowej).

To bardzo ważne, że to właśnie idea strajku – nawet gdy w rzeczywistości miały miejsce wiece, protesty, przemarsze, czasem po pracy, podobnie będzie 8 marca – poruszyła tłumy i przemawia również do nas. To odróżnia ruch kobiet od ruchu kierowanego przez liberalne elity, którego jedynym celem jest przejęcie władzy obecnie sprawowanej przez PiS. Protesty przeciwko zaostrzeniu prawa do aborcji przez długi czas organizowane były w sposób niehierarchiczny, z udziałem bardzo wielu różnych środowisk i osób, bez wyraźnych liderek.

 

Przeciwko wykorzystywaniu oddolnego oporu kobiet

 

Jednak od dwóch lat liberałowie, którzy utracili władzę, próbują wykorzystywać niezadowolenie kobiet, aby ponownie zdobyć poparcie społeczne. Głosowanie nad projektem “Ratujmy Kobiety” dobitnie potwierdziło, ile warta jest liberalna opozycja. My nie potrzebujemy polityków i polityczek. Hasło “władza jest kobietą” to fałsz.

Czy nasza sytuacja uległa zmianie od kiedy w parlamencie pojawiło się więcej kobiet? Czy nasze płace są wyższe, kiedy to kierowniczki a nie kierownicy nadzorują naszą pracę? Co jest przyczyną niskich płac kobiet, cięć zabezpieczeń społecznych, zakazu aborcji – brak kobiet u władzy czy system gospodarczy, który działa tylko dzięki utrzymywaniu nierówności społecznych? Dla nas szczególnie irytujące było to, że opozycja przyklejała się do kobiecych protestów przez długi czas, część skutecznie wchodziła w oddolne struktury i próbowała je zmonopolizować, dziś np. działa organizacja „Ogólnopolski Strajk Kobiet“, który według nas przestał być oddolną strukturą i próbuje zawłaszczyć dorobek oddolnego ruchu.

My nie jesteśmy przedstawicielkami biznesu, czy polityki. Nie chcemy występować w roli ekspertek, liderek czy businesswomen. Działamy w związkach zawodowych, organizacjach lokatorskich, w stowarzyszeniach edukacyjnych i innych grupach walczących z wyzyskiem, biedą i brakiem wpływu na otaczającą nas rzeczywistość.

 

Nasza odpowiedź: to my mamy siłę!

 

Masowy ruch przeciwko zaostrzenia prawa do aborcji pokazał nam, jaką mamy siłę. Chcemy iść dalej i wiązać żądania feministyczne z żądaniami pracowniczymi i socjalnymi. Wspólnie zorganizowane stanowimy realne zagrożenie dla władzy. Nie ma praw kobiet bez godnych warunków pracy, bez dostępnych instytucji opiekuńczych, bez dachu nad głową.

Nasze koleżanki ze związku – które nigdy wcześniej nie brały udziały w ruchu pro-choice –  teraz głośno mówią: „Każda z nas ma swoje sumienie i będzie się sama ze sobą rozliczała z własnych wyborów. Kobiety muszą jednak mieć coś do powiedzenia: to one ponoszą trud i konsekwencje ciąży i porodu, przez długie lata. Poza tym żyjemy na półperyferiach Zachodniej Europy, gdzie politycy chcą, abyśmy rodziły, ale później już się nami nie interesują, a nasza praca nie jest dobrze płatna".

Bardzo wiele kobiet w Polsce pracuje na śmieciówkach, przez agencje pracy, podwykonawców, za mniej niż 2 tys. na rękę, spędzając czas na dojazdach do odległych zakładów pracy, bo w małych miastach nie ma pracy. Przykładowo, do Amazona ludzie dojeżdżają codziennie nawet 100 km w jedną stronę. Opowiadamy sobie te historie codziennie w pracy: o braku tanich mieszkań, o rosnących cenach, o braku terminów na badania lekarskie, o tym, że znów któraś z nas nie zdążyła przed pójściem na nockę uściskać dziecka, o lęku przed zajściem w ciążę w takich okolicznościach, zastanawiając się, czy nie wyjechać za granicę. Pracownice, które mają dzieci, wracają z nocki do domu o 7 rano, często od razu idą odprowadzić dzieci do szkoły, po powrocie gotują, piorą, śpią między 10 a 13, odbierają dzieci i o godz. 15 muszą wychodzić na autobus pracowniczy. Nie chcemy tak żyć.

Dlatego organizujemy się w ramach IP, aby zwiększyć naszą siłę przetargową, jest dla nas jasne, że zasługujemy na wyższe pensje, ale też coraz częściej mówimy o tym, że chcemy pracować krócej, i też pod mniejszą presją. Zarówno dziewczyny ze żłobków mówią o tym, że dzieci w grupach jest zbyt dużo, a w Amazonie powtarzamy, że za wysokie są normy. Dla nas więc walka o prawa kobiet jest ściśle związana z walką o prawa pracownicze, prawa lokatorskie i inne prawa socjalne. Działamy na różne sposoby: w sytuacji pracownic samorządowych jest to wywieranie nacisku na władze lokalne, przez pikiety na sesjach rady miejskiej, budowanie koalicji z rodzicami. Oczywiście IP korzysta z narzędzi, jakie daje nam ustawa o związkach zawodowych: wchodzimy w spory zbiorowe, organizujemy referenda strajkowe i protesty, prowadzimy dyżury związkowe, działamy w komisjach bhp, budujemy sojusze ponadnarodowe, rozwijamy nasze lokalne struktury. I będzie nas więcej!

 

Organizatorki Socjalnego Kongresu Kobiet
12 lutego 2018 | Dział: Wielkopolskie

W minionym roku działania poznańskiej sekcji Federacji Anarchistycznej skupiały się głównie na kontynuacji własnej aktywności, jak i wspieraniu takich inicjatyw jak Wielkopolskie Stowarzyszenie Lokatorów, Komisja Międzyzakładowa OZZ IP, Poznaniacy Przeciwko Myśliwym czy Jedzenie Zamiast Bomb Poznań

18 lutego w ramach walki z lobby myśliwskim uczestniczyliśmy w happeningu i akcji informacyjnej w trakcie targów myślistwa "Knieje 2017" na terenie MTP

Duże znaczenia miało również dalsze zaangażowanie w walkę o prawa kobiet, w związku z wcześniejszym zaangażowaniem w Czarny Protest.

W marcu uczestniczyliśmy zarówno w przygotowaniach, jak i przebiegu poznańskiej Manify. Przygotowano wspólnymi siłami okolicznościową gazetę Strajk kobiet trwa!

W miarę możliwości wspieraliśmy również międzynarodowe akcje antyfaszystowskie m.in. Blokadę marszu neofaszystów w Lipsku oraz te krajowe – w Bydgoszczy i w Warszawie.

Konsekwencją nieprzejednanej antyfaszystowskiej postawy były ataki miejscowych neofaszystów. Najczęściej sprowadzały się one do malowania symboli neofaszystowskich na murach miasta i w okolicy skłotu Rozbrat. W marcu doszło jednak do bezpośredniego ataku na Anarchistyczną Klubo Księgarnie Zemsta. Miał on miejsce tuż po demonstracji Młodzieży Wszechpolskiej. Kolektyw księgarni wydał oświadczenie po ataku.

Odpowiedzią naszego środowiska, nie tylko wobec ataku na Zemstę, ale także wobec ataków na obcokrajowców czy osoby związane ze środowiskiem LGBT, do jakich doszło w Poznaniu, oraz wobec wyraźnego wzrostu nastrojów rasistowskich i ksenofobicznych w kraju, było przygotowanie antynacjonalistycznego protestu. W przygotowanie demonstracji staraliśmy się zaangażować różne środowiska, w tym m.in. akademickie. Właśnie, dlatego zwróciliśmy uwagę na zachowanie władz UAM, które starały się utrudniać zaangażowanie zarówno studentów i studentek, jak i pracowników naukowych w propagowaniu demonstracji.

W sobotę 8 kwietnia odbyła się demonstracja „Nacjonalizm nie przejdzie”. Był to protest zorganizowany przeciw wzrastającej od miesięcy fali przemocy na tle rasistowskim i homofobicznym. Demonstracja wzięła sobie za cel pokazanie tej fali jako skutku wyzysku, jaki niesie system gospodarczy. Demonstrację wsparły różne środowiska, od mieszkających w Poznaniu cudzoziemców po organizacje feministyczne, LGBTQIA+, środowisko akademickie i ludzi kultury. Łącznie uczestniczyło w niej ok. 800 osób. Demonstracja rozpoczęła się pod centrum handlowym Starym Browar, jednym z miejsc rasistowskiego ataku na polskiego obywatela pochodzenia syryjskiego. Po odczytaniu oświadczenia „Nacjonalizm nie przejdzie” demonstracja została zaatakowana przez kilku nacjonalistów. Bardzo szybko na atak zareagowali sami uczestnicy i uczestniczki demonstracji. Efektem był nokaut jednego z agresorów, pozostawionego przez swoich kompanów. Jednym z atakujących był Remigiusz Stalewski, właściciel „patriotycznego” sklepu ”Narodowy” znajdującego się przy pl. Cyryla Ratajskiego w Poznaniu. Policja wykazała się całkowitym brakiem przygotowania i najpierw dopuściła do ataku nacjonalistów, później de facto ułatwiła im ucieczkę. Próbowała też zatrzymać antyfaszystów, chcących odeprzeć atak..
Atak ten nie przeszkodził jednak w dalszym przebiegu demonstracji. Do kolejnej próby jej zakłócenia doszło w pobliżu biura PiS na ul. Św. Marcin. Funkcjonariusze zaatakowali kilkoro demonstrantów i demonstrantek znajdujących się przed główną grupą protestujących. Policja użyła pałek (które razem z tarczami częściowo pogubiła), gazu, w pogotowiu też dzierżąc broń gładkolufową. Kolejny raz ich działanie można odebrać jedynie jako próbę rozbicia legalnego protestu. Funkcjonariusze prewencji – najwyraźniej pozbawieni wsparcia swoich dowódców, czy choćby tak często obecnego na demonstracjach policyjnego „Zespołu Antykonfliktowego”, (którego tym razem zabrakło) – wyraźnie dążyli to eskalacji przemocy. Blokowano trasę legalnego protestu, wstrzymując sam protest oraz ruch tramwajowy i samochodowy na sąsiednich ulicach i nadal usiłując zatrzymywać osoby uczestniczące w demonstracji. Zatrzymano łącznie siedem osób. Pomimo działań policji i nacjonalistów udało się doprowadzić przemarsz do końca, czyli pod Anarchistyczną Klubo Księgarnie Zemsta. Dzięki solidarnej postawie uczestniczek i uczestników pokazano, że nie ma zgody na działania nacjonalistycznych bojówek w Poznaniu, a wszelkie ataki z ich strony spotkają się ze zdecydowaną reakcją.

26 kwietnia delegacja Federacji Anarchistycznej Poznań oraz Międzyzakładowej Komisji Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Inicjatywa Pracownicza, upamiętniła symbolicznie wiązanką kwiatów, cześć dziewięciu poznańskich kolejarzy zamordowanych 97 lat temu przez endeckie władze Poznania.

W maju wsparliśmy logistycznie, organizacyjnie i fizycznie kolejną edycję wydarzenia sportowego, czyli już 9 edycję wolnościowej ligi sportów walki Freedom Fighters.

9 czerwca współorganizowaliśmy razem z grupą Poznaniacy Przeciwko Myśliwym protest w związku z trwającą wycinką w Puszczy Białowieskiej. Blisko dwieście osób jasno i głośno wykrzyczało swój sprzeciw wobec działań Ministra Środowiska - Jana Szyszki i jego popleczników.

W lipcu wraz z szeroką międzynarodową koalicją aktywistów i aktywistek braliśmy udział w protestach przeciw spotkaniu i polityce grupy G20 w Hamburgu w Niemczech.

W sierpniu wspieraliśmy nowo powstałą Komisji Międzyzakładowej OZZ IP przy Volkswagen Poznań.

We wrześniu braliśmy udział i współorganizowaliśmy 23 urodziny Rozbratu. Skłot Rozbrat od wielu już lat służy swoją przestrzenią również na spotkania Federacji Anarchistycznej.

Uczestnicy i uczestniczki Federacji Anarchistycznej przez cały czas angażowali się również w działania przeciw wycince w Puszczy Białowieskiej, przebywając w Obozie Dla Puszczy i biorąc udział w jego działaniach. Konsekwencją tego zaangażowania było pobicie przez Straż Leśną jednego z poznańskich aktywistów związanego z Federacją Anarchistyczną blokujących wycinkę w Puszczy Białowieskiej.

W listopadzie przedstawiciele i przedstawicielki pojechali do Warszawy, by wziąć udział w okupacji siedziby Lasów Państwowych. Był to kolejny element walki w obronie Puszczy Białowieskiej. Za udział w tej akcji wielu jej uczestników, w tym osoby z naszego środowiska, ma postawione zarzuty. Podobnie jest w przypadku naszego udziału w bezpośrednich blokadach wycinek w Puszczy Białowieskiej.

W środę, 15 listopada w ramach koalicji Poznań Przeciwko Nacjonalizmowi organizowaliśmy protest przeciwko wizycie w naszym mieści Roberta Winnickiego. Powodem zgromadzenia „Nacjonalizm nie przejdzie #2. Wygwizdujemy Winnickiego”, było pokazanie niezgody środowisk poznańskich na wzrastający nacjonalizm, ataki rasistowskie i neonazizm, który coraz bardziej jest obecny na polskich ulicach. W Poznaniu nie ma miejsca dla posła siejącego nienawiść, podsycającego nagonkę na uchodźców i odwołującego się wraz ze swoją organizacją do tradycji przedwojennych faszyzujących ugrupowań. Winnicki, znany między innymi z nieudanego ataku na romskie koczowisko we Wrocławiu, stał się twarzą faszyzującej skrajnej prawicy. Ostatecznie spotkanie z faszystowskim posłem było wielokrotnie przerywane, a hałas generowany przez zgromadzenie zagłuszał jego bełkot.  Protest ten dziś nabiera dodatkowego znaczenia, w związku z kolejnym ujawnieniem powiązań Roberta Winnickiego z neofaszystami. Poseł miał nawet interweniować w prokuraturze by ta, nie ścigała szerzących neofaszystowską propagandę. Związek Ruchu Narodowego czy Młodzieży Wszechpolskiej z wielbicielami Hitlera, tak oczywisty dla antyfaszystek i antyfaszystów, został też wreszcie dostrzeżony przez szerszą opinię publiczną i media głównego nurtu.

Konsekwencją prowadzonej działalności są również zatrzymania przez policję i sprawy prowadzone wobec aktywistów i aktywistek. W czerwcu rozpoczął się proces anarchisty, który został zatrzymany w wyniku działań funkcjonariuszy policji, po zakończeniu demonstracji przeciwko uwięzieniu Łukasza Bukowskiego w dniu 7 maja 2016 r.
W trakcie działań policji na kwietniowej demonstracji „Nacjonalizm nie przejdzie”, został zatrzymany również jeden antyfaszysta, wobec którego postawiono zarzut udziału w bójce, jego sprawa rozpoczęła się w listopadzie, więc na jej rozstrzygnięcie będziemy musieli jeszcze poczekać. Na rozpoczęcie czeka również sprawa aktywistki i aktywistów zatrzymanych po demonstracji w ramach Czarnego Protestu w październiku 2016 roku – łącznie sześć osób

W przypadku represji ze strony policji i aparatu (nie)sprawiediwości staramy się zawsze wspierać osoby zarówno własną wiedzą i doświadczeniem, jak i fachową pomocą prawną. Zachęcamy też do stałego wspierania aktywności ACK również poprzez benefity.

W ciągu całego roku nie zapomnieliśmy również o działaniach propagandowych. Wielokrotnie organizowaliśmy akcje plakatowe, kolportowaliśmy również vlepki, czy ulotki.
Współtworzymy pismo A-tak, do którego kolportażu i zaangażowania w jego redagowanie zachęcamy. W minionym roku można było również sięgnąć po kolejne książki wydane w ramach Wydawnictwa Bractwa Trojka.

Zachęcamy do stałego angażowania się w działania poznańskiej sekcji Federacji Anarchistycznej. Zapraszamy do czynnego uczestniczenia w spotkaniach w każdy wtorek o godz., 19 w Klubie Anarchistycznym na Rozbracie (ul.Pułaskiego 21a).

24 stycznia 2018 | Dział: Wielkopolskie

W 2017 r. Wielkopolskiemu Stowarzyszeniu Lokatorów przy wsparciu działaczy i działacze z Federacji Anarchistycznej udało się zablokować 8 eksmisji, udzielono pomocy interwencyjnej w 34 przypadkach (ok. 200 rodzinom), przeprowadzono do mieszkań wspólnych 25 rodzin, udzielano ciągłego wsparcia 100-150 osobowej grupie Romów pochodzenia rumuńskiego. W dalszym ciągu blokowaliśmy ściąganie tzw. regresów (430 przypadków) i wysiedlenia z rodzinnych ogrodów działkowych.

 

1. Regresy
W sprawie regresów w zasadzie panuje sytuacja zawieszenia (patrz sprawozdanie WSL za rok 2016). We wrześniu okazało się, że miasto ponownie uruchomiło procesy przeciwko zadłużonym osobom, które latami musiały oczekiwać na przydział mieszkań socjalnych od miasta i naliczano im tzw. karny czynsz (odszkodowanie za bezumowne korzystanie z lokalu). Prywatni właściciele obciążali nim miasto, które z kolei rozpoczęło dochodzić ich od lokatorów. W 2016 roku rozpoczęliśmy w tej sprawie kampanie. Problem dotyczy prawdopodobnie ok. 430 przypadków. Po wznowieniu procesów WSL zorganizowało pikietę pod urzędem miasta i wydało oświadczenie. Miasto złożyło deklaracje, że nie zostaną uruchomione egzekucje i podpisze korzystną dla lokatorów ugodę, a długi starsze niż 3 lata uzna za przedawnione. Wznowione procesy także zakończą się ugodą. Wymiernym efektem tego jest to, że kilka milionów złotych zostanie w kieszeni lokatorów i lokatorek.

 

2. Eksmisje Stop
Można przyjąć, że w 2017 roku udało się zablokować 8 eksmisji. Rok 2017 był też kolejnym, w którym odnotowaliśmy znaczący spadek liczby eksmisji z zasobów komunalnych. Jest to efekt presji, jaka od lat organizuje WSL dla zaprzestania eksmisji i masowych wysiedleń.
tabelka

3. Przeciwko ewikcjom mieszkańców ogrodów działkowych
Przypomnijmy, że na przełomie 2015 i 2016 roku podjęliśmy współpracę z mieszkańcami ogrodów działkowych. Ustalono wspólną strategię w celu nagłośnienia problemu mieszkańców działek w kontekście nowej ustawy o Rodzinnych Ogrodach Działkowych, która zabrania zamieszkiwania na działkach, nakazuje rozbiórkę tzw. nadmetrażowych altan oraz umożliwia wysiedlenia dotychczasowych mieszkańców. Głównym kierunkiem działań w 2017 roku była organizacja współpracy z innymi ośrodkami niezależnych działkowców. W tym celu odbyło się szereg ogólnopolskich spotkań. Pierwsze z nich miało miejsce 26 listopada 2016 roku w Poznaniu, kolejne 28 stycznia 2017 roku w Warszawie, 26 marca 2017 r. – także w Warszawie oraz 4 czerwca 2017 r. w Zielonej Górze.
Doprowadzono także do zorganizowania konferencji działkowców w Sejmie na temat konieczności zmian ustawowych w tym względzie, która odbyła się 29 listopada. Rafał Zawadzki z Poznania, działkowiec i jednocześnie członek WSL, przedstawił w tej sprawie swój referat.
Wydano także specjalną broszurę z dokumentami przyjętymi podczas spotkań niezależnych działkowców w celu rozkolportowania ich decydentom (m.in. parlamentarzystom i radnym wybranych ośrodków miejskich)


działkowcy



4. Imigranci romscy
Wielkopolskie Stowarzyszenie Lokatorów w roku 2017 kontynuowało współpracę z rodzinami cudzoziemskimi zamieszkującymi ogródki działkowe w Poznaniu. Miniony rok stanowił próbę rozwiązania kwestii formalno-prawnych związanych z barierami w rejestracji pobytu oraz dostępu do systemu opieki zdrowotnej dla rodzin zamieszkałych w Poznaniu. W wyniku wcześniej podjętych działań, m.in. raportu diagnozującego sytuację na poziomie ogólnopolskim i zaangażowaniu biura RPO w Poznaniu powstała grupa przy UM Poznań składająca się z różnych podmiotów i instytucji, która ma na celu wypracowanie spójnej polityki migracyjnej, ze szczególnym uwzględnieniem sytuacji imigrantów romskich pochodzenia rumuńskiego.
Mamy nadzieje, że w 2018 roku w jednej ze szkół podstawowych znajdujących się w sąsiedztwie koczowiska powstanie nowa klasa wraz ze stanowiskami asystentów romskich, tak by więcej dzieci mogło korzystać w praktyce z prawa do edukacji.
W roku 2017 odbyło się kilka spotkań w sprawie równoprawnego korzystania z edukacji, rynku pracy i służby zdrowia przez Romów pochodzenia rumuńskiego zamieszkałych w Polsce. Spotkania odbywały się na poziomie lokalnym (przy udziale m.in.: Wydziału Zdrowia, Edukacji i Oświaty, Wydziale ds. Cudzoziemców, Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie, Pełnomocniczki ds. Przeciwdziałania Wykluczeniu, Szkoły Podstawowej nr 26), jak również ogólnopolskim – 20 marca odbył się międzysektorowy zjazd, w którym udział wzięły grupy z Poznania, Wrocławia oraz Gdańska.
Aktywiści i aktywistki WSL w minionym roku interweniowali w 4 przypadkach ataków na koczowisko i jego społeczność. Podczas ataków Romom wybijano w nocy okna płytami chodnikowymi, zastraszano i grożono – również dzieciom.
Przez cały rok kontynuowane było wsparcie prawne dla jednego z mieszkańców koczowiska. Zostało złożone odwołanie od krzywdzącego wyroku, który sąd wydał bez udziału oskarżonego (pozytywnie rozpatrzone przez sąd wyższej instancji). W drugiej sprawie mógł liczyć na wsparcie w kontakcie z adwokatem, podczas badań lekarskich i podczas rozpraw.
W grudniu 2017 roku dwie rodziny zamieszkałe na terenie byłych ogródków działkowych skorzystały z oferty miast w zakresie wprowadzenia się do tzw. mieszkania wspólnego.

 

uw-1

 

5. Program mieszkań wspólnych ze wsparciem
W roku 2017 ruszył pilotażowy program „Mieszkań socjalnych ze wsparciem treningowym”, przez nas nazywanych „mieszkaniami wspólnymi”, w którym działaczki WSL biorą czynny udział. Od początku roku powstała komisja opracowująca zasady, regulamin i sposób rekrutacji do tych lokali. W maju ogłoszono konkurs na operatorów tych mieszkań. Obecnie WSL wprowadziło lokatorów i lokatorki do 25 lokali. W mieszkaniach zamieszkały głównie samotne kobiety z dziećmi z różnych ośrodków dla bezdomnych (12), starsze kobiety z wyczyszczonych kamienic (6),wielodzietne rodziny i trzech mężczyzn, którzy wprowadzą się w styczniu 2018 r. Mieszkania te znajdują się na Wildzie i Łazarzu, w centrum miasta, w starych kamienicach, niejednokrotnie dziś odnowionych. Rejony te (zwłaszcza Łazarz) w przeszłości były (i są) miejscem „czyszczenia kamienic” i  masowych wysiedleń rodzin o niższym statusie materialnym. Obecnie część z nich powraca do swoich danych dzielnic.
Mieszkania są wyremontowane i wyposażone w podstawowe meble. Każdy uczestnik programu ma do dyspozycji prawnika, psychologa, pracownika socjalnego i wsparcie działaczy i działaczek WSL. Mieszkania są wyposażone w pralki w łazienkach, pokoje w lodówki oraz wspólną kuchnię całkowicie umeblowaną.

 


6. Interwencje bezpośrednie WSL
Do najważniejszych działań, obok wymieszonych wyżej  blokad eksmisji, możemy zaliczyć w sumie 34 przypadków interwencji indywidualnych i w sprawach całych czyszczonych kamienic. Dotyczą one przede wszystkim takich kwestii jak:
* Próby wywarcia nacisku na lokatorów do „czyszczenia kamieniec” włącznie (np. Kościelna 48/Jeżycka 1, Kolejowa 46, Małeckiego 25, Małeckiego 21, Winklera 36, 28 Czerwca 166, Pamiątkowa). W sprawach tych wsparcie otrzymało ok. 100 rodzin. Najwięcej miejsca w 2017 r. zajęła sprawa  Małeckiego 25 i czyszczenie prowadzone przez jednego z kamieniczników; obecnie wszyscy (3 rodziny) zostali wyprowadzeni, uzyskali pomoc i wsparcie w uzyskaniu lokali od miasta.
* Podwyżki czynszów i próby zadłużania lokatorów (np. Lodowa 29, 28 Czerwca 181, Fabryczna, Głogowska 45, Chwiałkowskiego 5, 28 Czerwca 187, Wawrzyniaka 32, Jeżycka). Pomoc polegała przede wszystkim na zakwestionowaniu podwyżek (kilkanaście przypadków)
* Pomoc w otrzymaniu lokalu (np. Poznańska 5, Prądzyńskiego 13, Wierzbięcice 43, Jeżycka, 23 Lutego, itd.).
* Ciężkie remonty i odłączanie mediów (np. Kantaka 8/9, Samarzewskiego 28). W sprawie Kantaka 8/9 uzyskano wstrzymanie ciężkich robót budowlanych w kamienicy do czasu wyprowadzenia zagrożonych lokatorów z powodu złego stanu budynku, części lokatorom udzielona pomocy w przyznaniu lokalu w trybie pilnym. W innym przypadku przywrócono – po interwencji WSL – prąd.
* Inne interwencje i pomoc prawna (Matejki 6, Limanowskiego 12, Górna Wilda 94, Czechosłowacka 75, Kosińskiego 25, Kossaka, Sucha 4, Kościelna 15)
1 Jednocześnie udzielono licznych porady, monitorowano każdą ze spraw aż do jej zakończenia, negocjowano z ZKZL, wypisywano wnioski mieszkaniowe, pomagano przy zbieraniu potrzebnej dokumentacji, udzielano podstawowej pomocy prawnej.
2 Do tego należy dodać trzy pikiety:
*  17 lipca pod Urzędem Wojewódzkim w sprawie czyszczenia kamienic i osób, które jako właściciele mieszkań, tracą prawo do zajmowanego lokalu i nie są chronieni przez ustawę o ochronie praw lokatorów;
*  18 września pod Urzędem Miasta Poznania w sprawie tzw. regresów i wznowienia procesów w tych sprawach;
*  14 października pikieta pod kurią w sprawie rodziny z ulicy Zielonej.

 

7. Oświadczenia i stanowiska
WSL wydało także szereg oświadczeń min.: w marcu 2017 r. w sprawie materiałów prasowych na temat społeczności imigrantów romskich pochodzenia rumuńskiego w Poznania; w maju opublikowaliśmy dokument pt. "Mieszkania w ręce potrzebujących lokatorów i lokatorek", w sprawie mieszkań wspólnych; w lipcu w sprawie osób, które jako właściciele mieszkań, tracą prawo do zajmowanego lokalu i nie są chronione przez ustawę o ochronie praw lokatorów; we wrzesień – w sprawie tzw. regresów; wreszcie w grudniu WSL wydał uwagi do dokumentu: „Polityka mieszkaniowa Miasta Poznania na lata 2017-2027”.

 

konfa1 copy

 

8. Współpraca krajowa i międzynarodowa
W październiku 2017 roku nasze Stowarzyszenie było organizatorem ogólnopolskiego spotkania „Miasta dla ludzi – nie dla zysku”; do Poznania przyjechali działacze lokatorscy z Warszawy i Lublina. Podczas spotkania podjęto decyzje na temat współpracy międzymiastowej w kwestii kampanii dotyczącej ubóstwa energetycznego, eksmisji i polityki mieszkaniowej.
W dniach 8-12.11.2017 odbyła się kolejna konferencja Europejskiej Koalicji na rzecz Prawa do Mieszkania i Miasta (European Action Coalition for the Right to Housing and to the City), w której skład wchodzi również Wielkopolskie Stowarzyszenie Lokatorów. Spotkania koalicji odbywają się co pół roku, w listopadzie 2015 gospodarzem zjazdu było poznańskie WSL. Od kilku lat, co pół roku 20 grup z różnych krajów europejskich spotyka się w celu wymiany doświadczeń, koordynowania międzynarodowych działań i kampanii. Tym razem gospodarzami zjazdu była cypryjska grupa Movement Against Forecloseusers (ΚΙΝΗΜΑ ΕΝΑΝΤΙΑ ΣΤΙΣ ΕΚΠΟΙΗΣΕΙΣ). WSL wysłał na Cypr dwójkę delegatów. Zjazd członkiń i członków koalicji, umożliwił również lokalnej grupie naświetlenie problemów lokatorskich i wzmocnienie lokalnych działań w ramach kampanii #HandsOffOurHomes Campaign! Organizowanie się przeciwko finansjeryzacji, prywatyzacji zasobów mieszkaniowych, wysiedleniom i spekulacjom na rynku mieszkaniowym min. poprzez aktywną współpracę z tożsamymi grupami w całej Europie wzmacnia nasze lokalne walki dając możliwość większego nacisku na decydentów, jak i pojedyncze instytucje. Jednocześnie wymiana wiedzy i doświadczeń pozwala na lepsze formy organizacji.
Podczas kilku dni dyskutowano nad większą koordynacją międzynarodowych działań, ulepszeniem strategii działania, jak i współpracą z innymi podmiotami (np. związkami zawodowymi). Procesy takie jak gentryfikacja, finansjeryzacja, wysiedlenia, czy spekulacje na rynku mieszkaniowym występują wszędzie, jednak ich przebieg jest uwarunkowany od lokalnego kontekstu. Dlatego też ważne jest by poszczególne przykłady tych procesów oraz prowadzonych walk umieć połączyć, nadając zachodzącym zjawiskom globalny kontekst. W tym celu wewnątrz koalicji istnieje kilka grup roboczych, WSL znajduje się w grupie zajmującej opracowywaniem badań. Nasza następna publikacja będzie dotyczyć substandardów mieszkaniowych w neoliberalnym mieście. Poszczególne grupy (min. grupa badawcza, medialna, mobilizacyjna) wyznaczyły sobie cele i zadania na kolejne miesiące działalności.
Dla WSLu współpraca międzynarodowa jest istotną i potrzebną częścią działalności, dzięki której walka prowadzona lokalnie może tylko i wyłącznie zyskać. W planach na 2018 rok jest wydanie wspólnej broszury dot. substandardowych warunków mieszkaniowych w języku polskim i angielskim.


manifa-1

 

www.rozbrat.org

31 grudnia 2017 | Dział: Wielkopolskie

Około 200 osób, pracowników samorządowych oraz instytucji i placówek podlegających miastu, demonstrowało w Poznaniu, domagając się wyższych płac. Tego samego dnia odbywała się sesja rady miasta, podczas której decydowały się losy budżetu, a zatem samych podwyżek. Pikietę zorganizowały wspólnie związki zawodowe: Solidarność, OPZZ, ZNP oraz Inicjatywa Pracownicza. Łącznie  reprezentują one interes 9200 pracowników, których wynagrodzenia zależą od decyzji miasta, a ściślej prezydenta – Jacka Jaśkowiaka. Na pikiecie obecni byli m.in. przedstawiciele Geopozu, Biblioteki Raczyńskich, Zespołów Żłobków, Teatru 8 Dnia, Teatru Muzycznego, MOPR, Centrum Kultury Zamek i wielu innych.



Wcześniej w poniedziałek 18 grudnia ok. 500 osób przyszło do ratusza wręczyć prezydentowi list, w którym wyrażano rozczarowanie z powodu fiaska rozmów płacowych. Związki domagają się od dłuższego czasu, by za kadencji Jacka Jaśkowiaka nastąpiły podwyżki w wysokości 700 zł brutto do podstawy wynagrodzenia. Z tej kwoty pracownicy otrzymali do tej pory 300 zł.

Jednak na ostatni, czwarty rok kadencji Jaśkowiaka zaplanowano jedynie podwyżkę w wysokości 100 zł brutto. Kwota ta nie zadowoliła związków zawodowych, które domagają się zwiększenia zaplanowanych na 2018 r. podwyżek do wysokości 400 zł.

Zarząd miasta zapowiedział obecnie, że dołoży jeszcze do zaplanowanych podwyżek jeden milion złotych oraz półtora miliona z tytułu poczynionych oszczędności (jeżeli one wystąpią), z przeznaczeniem dla osób, których zarobki są najniższe (mowa łącznie o 1700 etatach). Dotyczyć to ma niektórych placówek kultury i opiekuńczo-wychowawczych. Jednak związki uznają tę kwotę w dalszym ciągu za niewystarczającą. Pensje wielu pracowników i pracownic oscylują w granicach 2000 zł na rękę, chociaż zdążają się także dużo niższe.



Związki zawodowe zapowiadają dalsze protesty w tej sprawie.

 

pikieta pod UM 2017

16 listopada 2017 | Dział: Wielkopolskie

 

W środę, 15 listopada o godzinie 18:00 w Poznaniu przy ul. Rybaki odbyła się pikieta „Nacjonalizm nie przejdzie #2. Wygwizdujemy Winnickiego”. Organizatorem akcji było porozumienie Poznań Przeciwko Nacjonalizmowi. Mieszkańcy Poznania udowodnili, że nie dadzą zastraszyć się faszystom podającym fałszywe informacje na temat wydarzenia - faszystowska strategia polegająca na budowaniu napięcia i atmosfery strachu nie zadziałała! Na antyfaszystowskiej pikiecie stawiło się około 700 osób.

 

 

Wbrew masowo produkowanym przez prawicę kaczkom dziennikarskim, stolica Wielkopolski nie została zdemolowana przez bojówkarzy z „Antify”. Wszyscy ci, którzy usiłują tworzyć symetrię między postawą antyfaszystowską, a faszyzmem, nacjonalizmem czy homofobią, muszą czuć się rozczarowani.

 

 

Powodem zgromadzenia „Nacjonalizm nie przejdzie #2. Wygwizdujemy Winnickiego”, było pokazanie niezgody środowisk poznańskich na wzrastający nacjonalizm, ataki rasistowskie i neonazizm, który coraz bardziej jest obecny na polskich ulicach. W Poznaniu nie ma miejsca dla posła siejącego nienawiść, podsycającego nagonkę na uchodźców i odwołującego się wraz ze swoją organizacją do tradycji przedwojennych faszyzujących ugrupowań. Winnicki, znany między innymi z nieudanego ataku na romskie koczowisko we Wrocławiu, stał się twarzą faszyzującej skrajnej prawicy. Do Poznania przyjechał tego dnia po to, by spotkać się z lokalnymi wszechpolakami w jednej z piwnic przy poznańskich Rybakach. Swój sprzeciw postanowiły wyrazić: Poznań Wolny Od Nienawiści, Grupa Stonewall, Łańcuch Światła Poznań, Federacja Anarchistyczna s. Poznań i wiele innych grup. Obecność „ważnego gościa” to próba legitymizacji bandyckich działań nacjonalistów. Przykłady faszystowskiej działalności Młodzieży Wszechpolskiej w Poznaniu to m.in. napady na demonstracje, w tym Marsze Równości, lokale działaczy LGBT, Anarchistyczną klubo-księgarnię Zemsta. Głośno było także o organizowanych przez nich publicznych seansach nienawiści przeciw uchodźcom i migrantom. Ostatnie dni dodatkowo przyniosły potwierdzenie tego wizerunku. Rzecznik prasowy MW określił poglądy tej grupy jako „separatyzm rasowy”, a nacjonaliści szli podczas sobotniego Marszu Niepodległości pod hasłem „Europa Będzie Biała Albo Bezludna”.

 

 

Licznie zgromadzeni manifestanci przynieśli ze sobą gwizdki, maski z karykaturą Roberta Winnickiego i własnoręcznie zrobione potykacze z hasłami antyfaszystowskimi. Nie zabrakło nadającej całości odpowiedni rytm Samby oraz masowo skandowanych okrzyków: „Faszyzm stop”, „Nacjonalizm won z Poznania”, „Raz, dwa, trzy, cztery – dość z Winnickim do cholery”, „Wolność, Równość. Pomoc wzajemna”.

 

 

Ostatecznie spotkanie z faszystowskim posłem było wielokrotnie przerywane, a hałas generowany przez zgromadzenie zagłuszał jego bełkot.

 

 

Licznie zgromadzeni uczestnicy i uczestniczki manifestacji złożyli na koniec wydarzenia białe róże, symbolicznie wyrażające sprzeciw wobec wzrastającej fali neonazizmu. Biała Róża była niemiecką organizacją antyhitlerowską, działającą w latach 1942 – 1943.
 

NACJONALIZM NIE PRZEJDZIE!
POZNAŃ WOLNY OD NACJONALIZMU!

 

04 listopada 2015 | Dział: Mazowieckie

Już za 3 dni odbędzie się jedna z najważniejszych demonstracji w tym roku - współorganizowaną przez warszawską sekcję FA "Solidarność zamiast nacjonalizmu". Zapraszamy na nią wszystkich, którzy nie godzą się na obecność skrajnej prawicy na scenie publicznej i w sejmie.

http://federacja-anarchistyczna.pl/index.php/artykuly/zapowiedzi/item/1027-warszawa-demonstracja-solidarno%C5%9Bc-zamiast-nacjonalizmu-07112015

Dla chętnych spoza Wawy zorganizowany jest transport, wystarczy napisać:

Lublin:
Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
Poznań:
Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

Śląsk:

Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
Konin:
Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

Wpadajcie! Pokażmy im, że jesteśmy i że faszyzm nie przejdzie!

Warszawska Federacja Anarchistyczna

03 czerwca 2015 | Dział: Mazowieckie

KONGRESONO 2015

Dziękujemy Wam wszystkim serdecznie za udział w tegorocznym Ogólnopolskim Kongresie Anarchistycznym! Dziękujemy zarówno prelegentom i prelegentkom, jak i wszystkim uczestniczącym w ciekawych i burzliwych dyskusjach. Dziękujemy organizatorom i organizatorkom targów książki i tym, którzy nas wspierali i pomagali nam, a bez których to wydarzenie nigdy nie doszłoby do skutku.

Tegoroczne wystąpienia pozwoliły poznać między innymi analizy funkcjonowania gospodarki i alternatywy dla kapitalizmu, rolę śmiechu w kulturze czy znaczenie kooperacji społecznej. Zastanawialiśmy się nad naszą rolą w budżecie partycypacyjnym, nad tym, czym jest antyfaszyzm i jak działa, jaka jest relacja między queerem a anarchizmem i dlaczego te pojęcia wzajemnie się uzupełniają. Mówiliśmy o walce o prawa pracownicze w dzisiejszych czasach, o zagrożeniach jakie niesie ze sobą umowa TTIP i o jej antyspołecznych konsekwencjach, o teoriach anarchistycznych i ich zastosowaniu, o sytuacji ruchu anarchistycznego na Ukrainie w obliczu konfliktu zbrojnego, o tym, jak ważna jest współpraca międzyludzka, solidarność i empatia w codziennym życiu i o tym, jak dbać o relacje grupowe i przeciwdziałać wypaleniu aktywistycznemu.

Chcemy wyraźnie podkreślić, że w tych wystąpieniach przebijał się jeden bardzo ważny wniosek: środowisko wolnościowe jest różnorodne. Nasza aktywność rozciąga się od walki o prawa pracownicze, poprzez skłoting i ruchy lokatorskie, ekologię i weganizm, aż po ruchy queer, happeningi i sztukę. Mieliśmy okazję zobaczyć, że ludzi myślących nieszablonowo, chcących tworzyć alternatywną rzeczywistość jest dużo i razem mamy ogromne możliwości. Kongresono było merytoryczną, inkluzywną inicjatywą, skierowaną do osób zarówno już działających w ruchu anarchistycznym, jak i do tych, które dopiero chcą się o nim czegoś dowiedzieć. Udało nam się pokazać, jak bogaty w treści i praktyczne metody działań jest cały ruch. Jak wielu jest współczesnych myślicieli anarchistycznych w naukach politycznych, filozoficznych, socjologicznych, ekonomicznych czy psychologicznych; jak dużo jest stref oporu i jakie sukcesy osiąga oddolna współpraca ludzi.

Przykro nam, że podczas drugiego dnia kongresu doszło do nieprzyjemnego incydentu. Mamy nadzieję, że ci, którzy słusznie poczuli się zniesmaczeni tą sytuacją, nie zrażą się do anarchizmu i nie przestaną szukać możliwości zmiany opresyjnego status quo.

Kongresono nie jest jednorazowym wydarzeniem. To inicjatywa, którą będziemy kontynuować. Naszym celem jest przedstawienie wielu możliwości jakie daje anarchizm w budowaniu społeczeństwa opartego o zasady dobrowolności i równości, wymiana doświadczeń między uczestnikami i uczestniczkami ruchu anarchistycznego oraz stworzenie szansy wzajemnego poznania się. Pierwszym krokiem, który podejmujemy po tegorocznym Kongresonie jest wydanie biuletynu z tekstami wystąpień i fragmentami dyskusji. W nadchodzących miesiącach będziemy organizować imprezy benefitowe na nasz kolejne spotkanie. Potrzebujemy Waszej pomocy, by nasz projekt trwał. Zróbmy to razem!

Trzymajcie się!

Zachęcamy do przesyłania nam Waszych opinii i komentarzy o Kongresonie. Chętnie usłyszymy też, co moglibyśmy zmienić, by następnym razem było jeszcze lepiej.

Śledźcie nas na stronie www.kongresono.bzzz.net i na Facebooku (www.facebook.com/kongresono), piszcie na adres: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

22 stycznia 2015 | Dział: Mazowieckie

Federacja Anarchistyczna ma przyjemność zaprosić wszystkich na kolejne spotkanie w ramach Kongresona – ogólnopolskiego kongresu anarchistycznego, po raz drugi odbywającego się w Warszawie.

Wstępny termin to połowa maja (15/16/17). Na konspekty z tematami czekamy do 1 marca (standardowy rozmiar konspektu to minimum 0,5 strony A4. Oczywiście mogą być także dłuższe teksty.) Ponieważ – jak w przypadku pierwszej edycji – formuła spotkania jest otwarta, czekamy również na inne propozycje manifestów, performance'ów, warsztatów oraz sposobów wyrażenia własnego zdania, krytyki systemu lub anarchistycznych idei.

Chmurą, w której należy się poruszać, jest bezkompromisowy anarchizm – nie chcemy propozycji w rodzaju z kim należy wchodzić w układy; nie chcemy politykowania (co najwyżej z jego radykalną krytyką), żadnych romansów z ideami o totalitarnym odchyleniu.

Nadesłane propozycje zostaną przedyskutowane oraz pogrupowane w odpowiednie bloki. Wyrażamy nadzieję, że naszym spotkaniem zainteresują się nie tylko aktywiści, ale również postronni dotąd ludzie. Słowem- zapraszamy wszystkich do współpracy i pomocy.

Kontakt: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
w temacie maila prosimy wpisać “konfresono/propozycja”

O wszelkich decyzjach i postanowieniach będziemy odtąd informować w podobnych komunikatach oraz na niebawem ruszającej stronie Kongresona oraz WFA.

Z @ pozdrowieniami, wolnościowcy

 

08 listopada 2014 | Dział: Mazowieckie

Aktualizacja - Aktywista z Poznania został już zwolniony. Postawiono mu zarzut z Art.222 tj. o naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza policji.

Dziś, w przeddzień Międzynarodowego Dnia Walki z Faszyzmem i Antysemityzmem odbyła się w Warszawie demonstracja antyfaszystowska pod hasłem „razem przeciwko nacjonalizmowi”. Licznie brało w niej udział poznańskie środowisko anarchistyczne.

 

Poprzez przemarsz przez stolicę upamiętniono ofiary Nocy Kryształowej atakowane przez faszystów oraz potępiano przemoc stosowaną przez skrajną prawicę i nacjonalistów współcześnie. Ponad tysiąc osób niosło transparenty i wznosiło hasła: „Broń wolności. Zwalczaj nacjonalizm”, „Razem przeciwko faszyzmowi”, „Warszawa wolna od faszyzmu”.

 

Przeciwko demonstrantom zgromadzono liczne siły policyjne. Już na samym początku doszło do brutalnej interwencji policji i zatrzymania poznańskiego anarchisty. Funkcjonariusze agresywnie zaczęli przepychać zgromadzonych ludzi. Kilkoro policjantów powaliło członka Kolektywu Rozbrat na ziemię, dociskając go kolanami, mimo że leżał i nie stawiał oporu wykręcano mu ręce i głowę. W efekcie tuż po zatrzymaniu antyfaszysta trafił do szpitala. Mimo że to on stał się ofiarą policyjnej agresji, to jemu zostaną przedstawione zarzuty czynnej napaści na funkcjonariusza. Aresztowany działacz wciąż przebywa w warszawskim areszcie.

 

Film z zatrzymania

 

Jest to kolejny przykład nieuzasadnionego zatrzymania i stosowania represji wobec środowiska antyfaszystowskiego ze strony policji. Domagamy się natychmiastowego wypuszczenia zatrzymanego oraz oczyszczenia z wszelkich zarzutów!

 

Apelujemy o wykonywanie telefonów na komisariat przy ul. Wilczej w Warszawie. Dzwoniąc i dopytując się o status i stan zdrowia wywieramy nacisk na policjantów. Muszą wiedzieć, że zatrzymany nie jest sam i że będziemy pilnie śledzić, co będzie się z nim działo w kolejnych godzinach. W przeszłości efektem takich solidarnościowych było lepsze traktowanie czy wypuszczenie zatrzymanej osoby. Dzwoniąc, pytajcie o osobę z Poznania, która była podczas zatrzymania przewieziona do szpitala. Oficer dyżurny KRP na ul. Wilczej: tel. 22-603-70-55, tel. 22-621-89-09

 

Atakując jednego z nas, władza atakuje nas wszystkich!

Solidarność naszą bronią!

Nasze miasta wolne od faszyzmu!

24 marca 2012 | Dział: Mazowieckie
Kilka tysięcy osób przeszło ulicami Warszawy w proteście przeciwko likwidacji skłotu Elba. Uczestnicy marszu przy wtórze muzyki i okrzyków przeszli spod stołecznego ratusza na pl. Konstytucji.

"Elba jest odpowiedzią na istniejący od lat w Warszawie problem mieszkaniowy, który zaczyna się na braku jakiejkolwiek wizji władz miasta w kwestii polityki lokalowej, a kończy bandyckimi procesami gentryfikacji" - napisali w zapowiedzi marszu jego organizatorzy.

Demonstracja rozpoczęła się pod siedzibą władz stolicy, następnie przeszła Senatorską, Krakowskim Przedmieściem, Nowym Światem, Żurawią, Kruczą i Hożą do Marszałkowskiej i pl. Konstytucji. Niesiono transparenty: "Elba zostaje", "Skłot nie pod młot" i "Warszawa bez Elby jest jak Wisła bez Syrenki".

Na Krakowskim Przedmieściu, demonstranci zatrzymali się przed kamienicą przejętą przez kamienicznika Mossakowskiego. Przypomniano, że walka o Elbę jest częścią szerszego ruchu społecznego i że Elba pada ofiarą tej samej polityki, która doprowadziła do nędzy dziesiątki tysięcy lokatorów komunalnych.

Na Nowym Świecie odpalono race, petardy i świece dymne. Podczas demonstracji skandowano: "Elba zostaje", "Miasto dla ludzi, nie dla zysku". Po zakończeniu demonstracji doszło do prowokacji policji, która bez wyraźnego powodu zapakowała do radiowozów co najmniej kilka osób. Jak relacjonuje jeden z uczestników "Podczas koncertów na pl. Konstytucji towarzyszących obronie Elby nasza przyjaciółka została zapakowana do radiowozu, gdzie mundurowi obrażali ją, obmacywali i grozili: "Będziesz robić lachę albo pojedziesz na Kolską!". " Organizatorzy proszą o zgłaszanie się osób, które zostały spotkały podobne akty przemocy ze strony "stróżów prawa".

Wcześniej poparcie dla Elby wyrazili w liście do prezydent Warszawy Obywatele Kultury, czytam w nim min. "Obywatele Kultury z niepokojem obserwują sytuację, w jakiej znalazł się warszawski squat Elba, który od wielu lat jest ciekawym i ważnym uzupełnieniem kulturalnej mapy stolicy. Po brutalnej akcji firmy ochroniarskiej wspieranej przez oddziały policji Elbie zdaje się grozić likwidacja. Byłaby to strata dla kulturalnej różnorodności Warszawy. Elba to znane nie tylko w Warszawie i Polsce miejsce, gdzie setki artystów i setki tysięcy uczestników niezliczonych imprez współtworzyło kulturę niezależną. O randze tego miejsca świadczą nie tylko liczby i reakcje występujących w jego obronie mediów, ale też fakt, że przeciw atakowi na Elbę demonstrowano nie tylko w Warszawie, lecz także za granicą. Między innymi przed siedzibą obecnego właściciela terenu w Helsinkach. Mamy świadomość, że nieformalne instytucje kultury, jakimi są m.in. squaty, stanowią wyzwanie dla władzy publicznej. Jesteśmy jednak przekonani, że ich istnienie ma istotne znaczenie nie tylko w społecznym krajobrazie miast, lecz także w procesie tworzenia wielowymiarowej kultury, który ze swej natury wykracza poza formalne ramy."

Pod listem podpisali się min. Agnieszka Holland i Krzysztof Krazue.
05 grudnia 2011 | Dział: Mazowieckie
Na przełomie listopada i grudnia 2011, prezesi największych spośród koncernów wydobywczych, przybyli do hotelu Intercontinental w Warszawie na konferencję "Shale Gas World Europe 2011". Grupa ludzi sprzeciwiających się działalności koncernów łupkowych przerwała fetę, skutecznie blokując inauguracyjną przemowę konferencji. Poniższy film nie chce być jedynie dokumentacją zdarzenia- wolą autorek jest zainspirowanie ludzi do aktów obywatelskiego nieposłuszeństwa wobec erozji demokracji w kraju. *** Wydobycie gazu łupkowego ("szczelinowanie"), zostało zakazane w wielu regionach wobec szkód społecznych i środowiskowych, jakie przynosi. Moratorium na szczelinowanie ogłoszono m.in. w Quebecu (Kanada), amerykańskich stanach Nowy Jork, Maryland, New Jersey, Delaware, a także we Francji, RPA, itd. Oszacowano, że Polska ma największe pokłady gazu łupkowego w Europie. Stąd, międzynarodowe korporacje znane z łamania praw człowieka na całym świecie, wywierają ogromny nacisk na nasze władze i lokalne społeczności w celu zmiany prawa na swoją korzyść i maksymalizacji zysków. Protesty mieszkańców są ignorowane.
29 listopada 2011 | Dział: Mazowieckie
Zatrzymano 11 osóby, w tym trzy z Rozbratu związane z poznańską sekcją Federacji Anarchistycznej. Grupie działaczy lewicowych i anarchistycznych, w tym kilkoro z Poznania, udało się zablokować rozpoczęcie konferencji o wydobywaniu gazu łupkowego. Interweniowała policja. Protestujących siłą usunięto z sali w warszawskim hotelu Intercontinental. Główne obawy przeciwników gazu łupkowego to ekologiczne konsekwencje metod wydobywczych.

Według naszych informacji zatrzymano 11 aktywistów i aktywistek, w tym troje zwianych z Rozbratem, Zostali przewiezieni na komisariat przy ulicy Wilczej, gdzie natychmiast zorganizowano akcję solidarnościową. Zatrzymny zarzucono naruszenia miru domowego i prawdopodobnie nie rozejście się na wezwania policji.

W Warszawie trwa zamknięta międzynarodowa konferencja dotycząca wydobycia gazu łupkowego, gdzie spotykają się przedstawiciele firm z całego świata wydobywających ten surowiec. Jak podają  ogólnopolskie media, grupa ekologów rozpoczęła okupację sali. Zablokowano konferencję na dwie godziny. Główne obawy przeciwników to ekologiczne konsekwencje metod wydobywczych polegających na wstrzykiwaniu chemikaliów do wnętrza ziemi, by w ten sposób uwalniać gaz. Oprócz tego protestujący sprzeciwiają się wchodzącym od stycznia nowym regulacjom w prawie górniczym ułatwiającym koncernom wydobywczym pracę w Polsce. Według nich zdejmą one z firm odpowiedzialność, oraz pozwolą na zminimalizowanie kosztów choćby przez użytkowanie za darmo wody, która do wydobywania gazu łupkowego potrzebna jest w wielkich ilościach i na długo pozostaje zanieczyszczona.

Akcja bezpośrednia przeciwko wydobyciu gazu łupkowego - oświadczenie

Zrobimy wszystko, żeby protesty społeczne

nie powstrzymały wydobycia gazu łupkowego w Polsce.

- Bernard Błaszczyk, wiceminister środowiska.
Korzystanie z wód kopalnianych dla zaspokojenia potrzeb

koncernów wydobywczych jest bezpłatne.

- prawo geologiczne i górnicze, art. 20,

Konferencja korporacji dzielących się zyskami z wydobycia gazu łupkowego w Warszawie zablokowana przez inicjatywę Stop Szczelinowaniu.
Dnia 28.11.2011 ruszyła w Warszawie konferencja Shale Gas World Europe 2011 - spotkanie największych energetycznych korporacji świata, które z dala od kamer i dziennikarzy, w ukryciu przed opinią publiczną, dzielą spodziewane zyski z eksploatacji gazu łupkowego w Polsce.
Mieszkańcy regionów Polski, gdzie doszło do pierwszych odwiertów, od razu odczuli skutki metody hydraulicznego szczelinowania (fracking) na własnej skórze. Od Lubelszczyzny po Kaszuby ludzie próbują wszystkiego - protestów, skarg prawnych, akcji bezpośrednich - by zapobiec zniszczeniu ich życia i środowiska naturalnego.
Inicjatywa Stop Szczelinowaniu zablokowała główną salę konferencyjną w hotelu InterContinental, zmuszając przedstawicieli korporacji do zgromadzenia się w holu. Blokujący zorganizowali w tym czasie alternatywną konferencję, na której zabrali głos solidaryzując się ze społecznościami w różnych rejonach Polski, gdzie pomimo zorganizowanych protestów odbywają się odwierty i szczelinowanie.
Dwanaście protestujących osób zostało usuniętych z sali konferencyjnej przez policję przy użyciu środków przymusu bezpośredniego i przewiezionych na komendę na ulicy Wilczej w Warszawie. Wszystkim zatrzymanym osobom zostały postawione zarzuty naruszenia miru domowego, za co grozi pozbawienie wolności do roku.
Jest to zarzut kuriozalny. Podczas gdy aktywistom i aktywistkom przedstawiane są zarzuty, to właśnie korporacje burzą spokój mieszkańców odwiertami, które powodują pękanie ścian ich domów i zatrucie wód gruntowych. Najbardziej skrajną formą naruszania miru domowego lokalnych społeczności jest wywłaszczanie ich i wyrzucanie z domów w imię korporacyjnego zysku. Wszystko to usankcjonowane jest prawnie w nowej ustawie o geologii i górnictwie.
Lokalne samorządy i społeczności na mocy znowelizowanej ustawy o prawie geologicznym i górniczym zostały wyłączone z procesu podejmowania decyzji: wydobycie gazu łupkowego uznano za "istotny interes publiczny", a wywłaszczanie ludzi z ziemi, wjeżdżanie ciężkim sprzętem na działki rolników, stało się zgodnie z nowymi przepisami szybką i prostą procedurą. Opinie ludzi, którzy ponoszą w praktyce koszty szczelinowania, zbywane są zaś jako "niewystarczająco poparte teorią z zakresu geologii".
Wobec coraz węższej gamy instrumentów prawnych, zagrożeni przez korporacje i pozostawieni przez władze, ludzie w Polsce, tak jak wcześniej w innych krajach, zmuszeni są do wzięcia inicjatywy w swoje ręce. Mimo absurdalnych szykan o "działanie wbrew interesom narodu", do tej pory okazuje się to jedyną szansą na zatrzymanie lokalnych tragedii. To protestów społecznych najbardziej obawiają się władze pokroju wiceministra Błaszczyka, a także międzynarodowe koncerny.

Inicjatywa Stop Szczelinowaniu

09 października 2011 | Dział: Mazowieckie
Podczas warszawskiego spotkania Porozumienia 11 Listopada ogólnopolska Federacja Anarchistyczna przystąpiła do koalicji, organizującej tegoroczną blokadę marszu neofaszystów i środowisk skrajnej prawicy w Warszawie w dniu polskiego święta niepodległości.

Uczestnicy i sekcje Federacji Anarchistycznej już w latach ubiegłych brali aktywny udział w warszawskich blokadach neofaszystowskich marszy, jak i w pracach koalicji organizującej te wydarzenia.

11 lipca 2011 | Dział: Łódzkie

W budowę liksusowego kompleksu apartamentów w Łodzi, przy Piotrkowskiej 235/241, która doprowadziła trwającego od miesiąca protestu okolicznych mieszkańców przeciwko likwidacji zadrzewionego skweru w miejscu, gdzie ma powstać apartamentowiec, i  nielegalnej wycinki większości rosnących na nim drzew zaangażowana jest spółdzielnia mieszkaniowa, która zobowiązała się do zniszczenia przeszkadzającego w budowie skweru i dwie prywatne firmy: inwestor, i przedsiębiorstwo budowlane nielegalnie wycinające drzewa na Piotrkowskiej 235/241.

 
Spółdzielnią mieszkaniową, która planuje sprzedać teren pod budowę pomimo protestów własnych członków, i uparcie odrzuca oferty wymiany działek z miastem, umożliwiające uratowanie spornego skweru jest SM Śródmieście, kierowana przez prezesa Krzysztofa Diducha:

 Spółdzielnia Mieszkaniowa „Śródmieście” w Łodzi

Sienkiewicza 113, 90-301 Łódź

Tel.: 42 636-12-43

Fax: 42 636-45-88

 

Głównym inwestorem, zamierzającym wybudować apartamentowiec wraz z nadziemnym parkingiem przy Piotrkowskiej 235/241 jest łódzka spółka komandytowa Real Development, dysponująca kapitałem własnym ponad 36 milionów złotych. Firma jest jednym z liderów gentryfikacji w Łodzi, oferując luksusowe mieszkania w cenach, przekraczających wielokrotnie możliwości finansowe zwykłych mieszkańców miasta. Reklamując na swej stronie internetowej mieszkania w mającym powstać w miejscu zlikwidowanego skweru apartamentowców nie pozostawia wątpliwości, do jakiej klienteli kieruje swą ofertę:

„PIOTRKOWSKA PRESTIGE to luksusowy, o najwyższej klasie apartamentowiec, który powstanie w pięknym otoczeniu zielonego skweru z fontanną, w samym centrum Łodzi, w odległości zaledwie kilku minut spacerem do kompleksu Silver Screen, Galerii Łódzkiej i deptaka przy ul. Piotrkowskiej.
PIOTRKOWSKA PRESTIGE to wielkie przeszklenia, duża ilość naturalnego kamienia i stali nierdzewnej. Luksusowo urządzone wejścia i korytarze, komfortowe windy, klimatyzacja w każdym apartamencie, rozbudowany system zabezpieczeń, nowoczesne bezsłuchawkowe wideodomofony z kolorowym wyświetlaczem, dzrwi antywłamaniowe z zamkiem elektronicznym - to tylko niektóre z udogodnień czekających na przyszłych domowników. Wyposażona sala klubowa ze stołem bilardowym oraz sauna pozwolą mieszkańcom nie tylko zrelaksować się po pracy, ale może także zawrzeć nowe przyjaźnie”

REAL Development Świeboda i Wspólnicy Spółka Komandytowa
91-336 Łódź, ul. Gliniana 29/31 (wjazd i wejście od ul. Rumuńskiej 24)
tel. 42 659-55-66

fax: 42 659-56-66
Pracuje od poniedziałku do piątku w godzinach 8:00-16:00.

 (http://www.realdevelopment.pl/):

 

Według dostępnym informacji wycinką drzew na skwerze zajmuje się najprawdopodobniej, pod opieką przez opłaconych przez spółdzielnię ochroniarzy, przedsiębiorstwo budowlane Maxbud z Kleszczowa pod Bełchatowem, kierowane przez Krzysztofa Rutkowskiego. Firma działa od 1995 roku. Na początku swej działalności firma realizowała inwestycje na terenie województwa łódzkiego, głównie usługi ogólnobudowlane i remontowe. Stopniowo zwiększała zakres wykonywanych prac, obecnie jej działalność prowadzona jest na terenie całego kraju.

MAXBUD - Przedsiębiorstwo Budowlano Usługowe

Krzysztof Rutkowski

ul. Główna 44

97-410 Kleszczów

tel./fax: (044) 731-33-65

http://www.maxbud-kleszczow.pl/

 

Strona protestu przeciwko likwidacji skweru na Piotrkowskiej:  http://www.facebook.com/Ratujmy.skwer.przy.Piotrkowskiej

09 lipca 2011 | Dział: Łódzkie
Pomimo decyzji sądu o wstrzymaniu wycinki drzew na skwerze przy Piotrkowskiej 241 do czasu rozpatrzenia wniesionej przez obrońców skweru sprawy w sobotę około 5:30 rano przy Piotrkowskiej 235 pojawili się pilarze z firmy Max Bud w towarzystwie ponad 50 ochroniarzy, i przystąpili do wycinania drzew, nie zważając na zaparkowane pod nimi samochody mieszkańców okolicznych bloków, i przewód wysokiego napięcia zawieszony na jednym z nich. Na miejscu pojawili się protestujący przeciwko likwidacji skweru mieszkańcy okolicy, na następnie zaalarmowane przez nich: policja i miejscy oficjele z wiceprezydentem Łodzi Markiem Cieślakiem. Około 9 wycinka została wstrzymana, do tego czasu pracownicy Max Budu wycięli jedno z drzew i ponacinali pnie 6 innych tak, że prawdopodobnie nie da się ich uratować. Ocalały jedynie dwa.

 Walka w obronie skweru, na którym ma powstać apartamentowiec i wielopoziomowy parking trwa od 18 czerwca. Wspierani m.in przez łodzkich anarchistów mieszkańcy okolicznych bloków kilkakrotnie blokowali wycinkę drzew na skwerze, doszło do starć z ochroną i policją, w których kilku protestujących zostało poturbowanych. Ostatecznie władze miasta zaproponowały spółdzielni mieszkaniowej Śródmieście, do której należy skwer, wymianę gruntów pozwalającą na uratowanie skweru i budowę apartamentowca w innym miejscu, jednak rada nadzorcza spółdzielni nie zgodziła się na takie rozwiązanie. Wtedy mieszkańcy wnieśli skargę do łódzkiego Sądu Okręgowego, a ten 5 lipca wydał postanowienie, które wstrzymuje wycinkę drzew do czasu wyjaśnienia sytuacji.Trwa również zlecony przez magistrat audyt dokumentacji, w tym pozwoleń na budowę i wycinkę drzew na skwerze, wydanych przed dwoma laty. Nie powstrzymało to jednak inwestora od nielegalnej likwidacji skweru w sobotę wczesnym rankiem.

Z nielegalnej wycinki drzew próbował tłumaczyć się właściciel firmy Max Bud, Mariusz Rutkowski, który przyjechał na miejsce wraz z robotnikami i ochroną:
- 22 czerwca 2011 roku dostaliśmy pismo ze spółdzielni, w którym wzywano nas do rozpoczęcia prac - mówi Mariusz Rutkowski. - W piątek skontaktowaliśmy się ze spółdzielnią mówiąc, że w sobotę wchodzimy na teren budowy. Spółdzielnia zabezpieczyła nam ochronę i lawety, na których mieliśmy wywieźć samochody z parkingu. Nic nam nie mówiła o jakimkolwiek wyroku sądu, który by wstrzymywał wycinkę.

Po interwencji policji prace wstrzymano, zaś w poniedziałek pracownicy zieleni miejskiej mają zabezpieczyć linami uszkodzone drzewa, za co rachunek zostanie wystawiony firmie prowadzącej wycinkę.
Nielegalną likwidację skweru potępił przybyły na miejsce wiceprezydent Cieślak:
Na miejsce przyjechał też wiceprezydent Marek Cieślak, który jeszcze w poniedziałek 4 lipca słyszał zapewnienia od prezesa Diducha, że wycinki nie będzie.
- Takiej głupoty to ja jeszcze nie widziałem.- To prowokacja. Do wycinki przystąpiono, mimo słowa danego przez prezesa, że poczeka do wyników audytu dokumentów i znalezienia terenu zastępczego, i mimo wyroku sądu. Nie tylko zniszczono drzewa. Do wycinki przystąpiono przy parkingu pełnym samochodów. Tu złamano prawo. W poniedziałek zgłosimy zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. Do poniedziałku tego terenu będzie pilnowała straż miejska. Przyjrzymy się też możliwości wywłaszczenia spółdzielni z tego terenu.
Prezes spółdzielni mieszkaniowej Śródmieście Krzysztof Diduch był w sobotę niedostępny dla mediów.

KOMENTARZ: Łódź – miasto przyjazne inwestorom
Jeszcze nie opadł pył po secesyjnej willi przy ulicy Zgierskiej, zburzonej przez prywatnego inwestora na dwa dni przed uprawomocnieniem się decyzji o wpisaniu jej do rejestru zabytków, by zwolnić miejsce pod komercyjną inwestycję a kolejna łódzka firma kpi w żywe oczy z prawa, o świcie wycinając chronione decyzją sądu drzewa na Piotrkowskiej 235.

Po nagłośnionym przez lokalne media wyburzeniu na Zgierskiej władze miasta zapewniały solennie, że to już ostatni raz, że nigdy więcej zabytkowe budynki czy chronione przez prawo tereny nie padną ofiarą deweloperów, metodą faktów dokonanych wydzierających miastu kolejne miejsca, służące dotychczas wszystkim jego mieszkańcom bądź posiadające historyczną wartość. I wyszło jak zwykle – drwale ochraniani przez prywatną firmę przez prawie trzy godziny bezkarnie dewastowali skwer na Piotrkowskiej 235, chroniony przed wycinką przez decyzje sądu, zaś połowa magistratu wraz z komendantem jednego ze śródmiejskich posterunków policji przyglądali się temu bezradnie zza ogrodzenia. Teraz miejskie władze udają oburzenie i obiecują ukaranie winnych , co zapewne oznacza mandat 500 PLN dla kierownika Max Budu – niewielka cena za pozbycie się drzew, blokujących wartą miliony złotych inwestycje. Niestety, wycięte drzewa od tego nie odrosną, nie ma skweru – nie ma problemu, budowa może ruszyć, do kieszeni inwestorów wkrótce popłynie strumień pieniędzy za luksusowe apartamenty w centrum miasta.

Na Piotrkowskiej 235 zostały dwa ostatnie drzewa – mieszkańcom okolicznych bloków, od miesiąca bez względu na guzy i mandaty broniącym ostatniego zadrzewionego miejsca w okolicy radzę powiesić na nich krzyż, i ogłosić, że na skwerze objawiła się jednemu z nich Matka Boska – najlepiej z prezydentem Kaczyńskim w klapie. W końcu jesteśmy w Polsce – gdzie prawo gówno znaczy, jeśli staje na drodze pieniądzom, za to krzyża nikt nie ruszy.
30 czerwca 2011 | Dział: Łódzkie
Pomimo protestów okolicznych mieszkańców, trwających od ponad tygodnia blokad miejsca budowy (w ktorych udział biorą łódzcy anarchiści, w tym osoby z FA Łódź) i apeli prezydent miasta, która zaproponowała alternatywne miejsce budowy władze łódzkiej spółdzielni mieszkaniowej Śródmieście nie zrezygnowały z planów wycięcia drzew na skwerze przy ulicy Piotrkowskiej 235 pod budowę apartamentowca i podziemnego parkingu.

Podczas dzisiejszego zgromadzenia przedstawicieli członków spółodzielni, na które przybyli protestujący,  prezes Śródmieścia Krzysztof Diduch wycofał się ze złożonych publicznie deklaracji, że zgodzi się na proponowaną przez miasto wymianę działek ze spółdzielnią. Dzięki niej skwer przy Piotrkowskiej 235 przeszedł by na własność miasta, zaś rosnące na nim drzewa zostały by uratowane, zaś nowy, luksusowy blok powstał by w innym miejscu.  Zdaniem prezesa, zerwanie kontraktu na budowę przy Piotrkowskiej 235 naraziłoby spółdzielnię na wielomilionowe kary.
Na dzisiejsze zebranie przedstawicieli, zwołane przez prezesa Diducha w ośrodku wczasowym Prząśniczka w Arturówku przybyło około 60 delegatów, jak również grupa ponad 40 protestujących członków spółdzielni z okolic spornego skweru. Pomimo zapisów statutu spółdzielni, zgodni z którymi zebrania przedstawicieli są otwarte dla wszystkich spółdzielców, wynajęci przez Diducha ochroniarze przez ponad 2 godziny nie wpuścili protestujących na salę obrad. Doszło do przepychanek, interweniowała policja której funkcjonariusze wynegocjowali wejście na salę 3 delegatów protestujących - jednak pozbawionych na mocy statutu prawa do zabierania głosu.
Zebranie przedstawicieli spółdzielni nie ma prawa decydowania o inwestycjach ani dysponować gruntami spółdzielni, stanowi to jedno z uprawnień rady nadzorczej spółdzielni która ma zebrać się w najbliższych dniach. Jej przewodnicząca odmawia jak na razie zajęcia jednoznacznego stanowiska w sporze, a dziś nie odbierała telefonów od dziennikarzy lokalnych mediów.
Na sali obrad byli obecni przedstawiciele łódzkiego SLD, który rozdawali protestującym partyjne ulotki. Ci nie kryli jednak swojego rozczarowania nieobecnością lokalnego lidera Sojuszu, który wcześniej zaangażował się w spór i negocjacje między protestującymi a władzami spółdzielni.

W związku ze zmianą stanowiska spółdzielni i  pogłoskami o planowanej w najbliższych dniach wycince drzew na skwerze przy Piotrkowskiej 235 mieszkańcy okoliczych bloków wznowili patrole okolicy i zapowiadają kolejne blokady miejsca budowy apartamentowca. Zwracają się równocześnie z apelem do wszyskich osób i środowisk wspierających ich akcję o pomoc w pilnowaniu skweru i blokadzie wycinki drzew.

Aktualne informacje o sytuacji na Piotrkowskiej na profilu łódzkiej blokady na Facebooku:
http://www.facebook.com/Ratujmy.skwer.przy.Piotrkowskiej
08 maja 2011 | Dział: Łódzkie
Na piątkowe spotkanie z wicepremierem i ministrem gospodarki Waldemarem Pawlakiem, odbywające się w auli Wydziału Organizacji i Zarządzania Politechniki Łódzkiej przybyła grupa łódzkich aktywistów antyatomowych. Pomimo obecności znacznych sił policji, w tym funkcjonariuszy po cywilnemu, przybyłym udało się wnieść do auli sześciometrowy transparent: „Czarnobyl 1986, Fukushima 2011, teraz Polska?" który rozwinęli podczas wystąpienia wicepremiera.

 Transparent skupił uwagę tak ponad setki uczestników spotkania, jak i samego Waldemara Pawlaka który skwitował jego rozwinięcie stwierdzeniem: „O widzę że Państwo też tu są...".
W swym przemówieniu wicepremier kilkakrotnie nawiązywał do planów budowy w Polsce elektrowni atomowych, starannie jednak unikał (być może ze względu na obecność przeciwników atomu) zajęcia jednoznacznego stanowiska w tej sprawie. Wskazywał za to na konieczność dyskusji w sprawie przyszłości polskiej energetyki, znaczenie alternatywnych źródeł energii i potrzebę ponownej oceny bezpieczeństwa i ekonomicznych aspektów energetyki atomowej po katastrofie w elektrowni atomowej Fukushima I. Ze względu na to, że możliwość zadawania pytań premierowi miały jedynie 3 osoby wyznaczone przez prowadzących spotkanie pracowników politechniki, aktywistom nie udało się zmusić wicepremiera do zajęcia bardziej konkretnego stanowiska w sprawie budowy elektrowni atomowych w Polsce.
27 kwietnia 2011 | Dział: Łódzkie
W godzinach popołudniowych łódzkie środowiska anarchistyczne i ekologiczne rozpoczęły już po raz trzeci w ostatnich dniach akcje przeciwko planom budowy elektrowni atomowej w Polsce. Kilka dni wcześniej odbyła się pikieta i spotkanie w jednym z łódzkich klubów z weteranem protestów antyatomowych, Januszem Waluszką. Tym razem przeciwnicy zgromadzili się w centrum miasta na Placu Wolności, gdzie przemawiano do zgromadzonej publiczności i Łodzian, informując o zagrożeniach i kosztach inwestycji atomowej w naszym kraju. Następnie pochód ruszył ul. Piotrkowską symbolicznie wywożąc na taczkach atomowe beczki, za którymi niesiono transparent „Czernobyl 1986 Fukushima 2011 teraz Polska?". Pochód po 40 minutach przy dźwiękach samby dotarł do pasażu Rubinsteina, gdzie ponownie odbył się odczyt i rozdawanie ulotek przechodniom. Po kilkunastu minutach zgromadzeni w tym miejscu rowerzyści ruszyli karawaną rowerową do Rogoźna, gdzie wieczorem odbyło się ognisko i impreza integracyjna.
19 marca 2011 | Dział: Łódzkie

W sobotnie popołudnie kilkudziesięcioosobowa grupa aktywistów protestowała w Łodzi przeciwko budowie elektrowni atomowej w Polsce. Część uczestników miała na twarzach maski przeciwgazowe i rozdawała łodzianom ulotki informujące o niebezpieczeństwach energetyki atomowej. „Chcemy poinformować społeczeństwo o skutkach, zanim decyzje zapadną i rząd zdecyduje o budowie elektrowni. Wbrew temu, co mówią eksperci, nie będzie ona ani nowoczesna, ani w pełni bezpieczna. W każdym reaktorze są pierwiastki promieniotwórcze, które mogą skazić środowisko” - mówił przez megafon Łukasz Nawrot z Federacji Anarchistycznej Łódź. Aktywiści żądali ogólnokrajowej debaty a następnie referendum, które dałoby odpowiedź czy społeczeństwo rzeczywiście chce budowy tak niebezpiecznego źródła energii.

16 lutego 2011 | Dział: Łódzkie
Łódzka biblioteka anarchistyczna "Słowo" znowu działa!!! Jak piszą twórcy projektu na jego nowej stronie internetowej, www.biblioteka.bzzz.net :
"Biblioteka "Słowo" funkcjonuje od kilku lat przy łódzkiej sekcji Federacji Anarchistycznej. Nazwa pochodzi od anarchistycznej Spółdzielni Wydawniczej "Słowo" powstałej w Łodzi w 1946 roku, które zajmowało się publikowaniem dzieł klasyków anarchizmu.Na początku 2011 roku Biblioteka przeszła remont - zmieniła stronę, lokalizację, ułatwiła wgląd w swe zbiory. Unowocześniła się.

02 stycznia 2011 | Dział: Łódzkie
W Łodzi otwarta została biblioteka z literaturą poświęconą szeroko pojętemu anarchizmowi i prawom zwierząt. WYZWOLENIE, taką nazwę nosi nowa inicjatywa, mieści się w sklepie wegetariańskim Bliżej Natury przy ulicy Wschodniej 64 (jest też wejście przez bramę od Piotrkowskiej 44), czynna jest od poniedziałku do piątku w godzinach 10 – 18 i w soboty od 10 do 14.

13 grudnia 2010 | Dział: Łódzkie

W niedzielę 13 grudnia na łódzkim Pasażu Rubinsteina zebrało się około 50 przedstawicieli łódzkich środowisk anarchistycznych, lewicowych i antyfaszystowskich wspierani przez gości z Niemiec i warszawską sambę, która wspólnie z łódzkim Rythms of Resistance rozgrzewała uczestników protestu. Protest przeciwko przemocy państwa, zwołany w przeddzień rocznicy wprowadzenia stanu wojennego miał związek z zabójstwem 46 – letniego Łodzianina przez pijanego funkcjonariusza wydziału kryminalnego łódzkiej policji, w zeszły czwartek.

22 lipca 2017 | Dział: Podkarpackie

„Posługując się językiem lewicowego chrystianizmu, a także korzystając z jungowskich archetypów, mogę powiedzieć, że jeśli autorytaryzm i kapitalizm są dziełem Szatana, to socjalizm jest dziełem Chrystusa, a anarchizm humanistyczny stanowi pełne dzieło Boga”, to zdanie z książki "Mój anarchizm" Tymoteusza Onyszkiwicza, której promocja odbyła się 15.07.2017 r. w Rzeszowie.

 

Tym razem w murach prowadzonej przez rzeszowskie Stowarzyszenie Pogranicze galerii TO TU, spotkaliśmy się z Tymkiem, by porozmawiać o jego najnowszej książce. W otoczeniu wiszących na ścianach prac malarskich Jerzego Wojciecha Bieleckiego z Olsztyna, kilkanaście osób wysłuchało wypowiedzi autora.

 

We wprowadzeniu do dyskusji autor opowiedział o genezie powstania publikacji, w której znaczącą rolę odegrały dyskusje i sugestie w szczególności krakowskiego środowiska anarchistycznego, wspomniał również o swoich związkach i rozterkach z ideologią anarchistyczną. Poruszył wiele istotnych kwestii z doktryn klasycznej myśli anarchistycznej i filozoficznej, orbitujących wokół stosowania przemocy w walce politycznej. Negatywnie odniósł się do wydarzeń i postaw z historii ruchu anarchistycznego, gdzie przemoc odegrała kluczową rolę. Usprawiedliwiając je jedynie tym, że „Anarchista i anarchistka mogą, powodowani rozpaczą, nędzą, chęcią zemsty, dopuścić się aktu przemocy, ale akt ten nie tworzy anarchizmu, nie wzmacnia jego ideowej siły, ale ją osłabia”. Pomimo tego, że „Gdy Życie stoi na drodze do tworzenia kolejnych fortun, jak w Czeczenii, Syrii, Iraku, Afganistanie, wówczas jest bezlitośnie niszczone za pomocą pocisków, bomb i broni chemicznej – za pomocą buldożerów, pił łańcuchowych i policyjnych pałek” autor książki wierząc w człowieka, dobro utożsamiane z absolutem, postuluje stosowanie anarchizmu humanistycznego, który oparty na myśli Tołstoja, Fromma, Thoreau, Gandhiego, ma dokonać zmiany wizerunku anarchizmu i świata, dzięki „odpowiedniej zmianie sposobu myślenia, pozwalającej na dostrzeżenie swej „wolnościowej natury”, która nastąpi poprzez stanowczą, świadomą walkę taktykami nie stosującymi przemocy fizycznej.

 

Tezy zawarte w wystąpieniu autora i samej książce wywołały żywą dyskusję, w której przywoływano niedawne wydarzenia w Hamburgu przy okazji G20, odnoszono się do przywoływanych cytatów i sformułowań z książki, zmuszając autora do wyjaśniania kwestii zawartych w książce.

Niewątpliwie, ta niewielka, dwuczęściowa publikacja wywołała w rzeszowskim środowisku spore emocje i jeszcze długo będzie stanowić przedmiot rozmów i rozmyślań.

 

Zbyszek – FA Rzeszów

 

15 lipca 2017 | Dział: Podkarpackie

Solidaryzujemy się z wszystkimi represjonowanymi i aresztowanymi podczas protestów przeciwko szczytowi G20 w Hamburgu. Nie chcemy by cyniczni politycy i biznesmeni decydowali o nas bez nas. Uważamy, że w wyniku aktualnej sytuacji społecznej, stworzonej przez rządzących i kapitalistów, walki uliczne są najstosowniejszą, choć nie jedyną, formą sprzeciwu wobec grabieżczych podatków, opłat, zezwoleń, biurokracji, inwigilacji stosowanych wobec pracownic i pracowników. Winimy uczestników G20 za kryzys uchodźczy, głód i biedę krajów globalnego Południa, degradację środowiska naturalnego, trwające wojny, dyktatury, wprowadzane w imię zysków, interesów i chciwości garstki ludzi.

 

Federacja Anarchistyczna sekcja Rzeszów

 

 
http://rzeszow-news.pl/rzeszowscy-anarchisci-bronia-protestujacych-szczytu-g20-hamburgu/

 

14 czerwca 2017 | Dział: Podkarpackie

 

Oświadczenie Federacji Anarchistycznej sekcja Rzeszów:

 

Oświadczamy, że walka o Puszczę Białowieską trwa i przybiera na swej radykalności. Jest ona wynikiem ignorancji władz. Pomimo takiej postawy rządzących nie mamy zamiaru biernie przyglądać się wycince prowadzonej przez Lasy Państwowe. W pełni popieramy aktywistów i aktywistki, którzy stworzyli w Puszczy Białowieskiej obóz i codziennie zatrzymują sprzęt ciężki niszczący las. Dołożymy wszelkich starań, by protest ten odbywał się również w Rzeszowie.
Postulujemy o:
- natychmiastowe wstrzymanie cięć w Puszczy,
- wycofanie ciężkiego sprzętu z puszczańskich nadleśnictw,
- cofnięcie zakazu wstępu do lasu, który od kilku tygodni obowiązuje w nadleśnictwach Hajnówka i Białowieża,
- udostępnienie Puszczy społeczności lokalnej i turystom,
- respektowanie okresu ochronnego ptaków,
- a także rozpoczęcie prac legislacyjnych zmierzających do powiększenia Białowieskiego Parku Narodowego na teren całej polskiej części Puszczy Białowieskiej.
Nawołujemy wszystkich Rzeszowian do wyrażania swej dezaprobaty dla wycinania drzew w Puszczy Białowieskiej w dowolnej formie. Interweniowania w biurach posłów PiS, wspierania walczących w Rzeszowie i całym kraju. Zapowiadamy, że w przypadku niezrealizowania naszych postulatów protest będzie się radykalizował i zaostrzał nie tylko w Rzeszowie.

Kiedy niszczy się Puszczę tnąc drzewa, nie ma już czasu na szukanie kompromisu i rozmowy, a za doprowadzenie do takiej sytuacji obwiniamy rząd Prawa i Sprawiedliwości. Walka trwa.

 
Federacja Anarchistyczna Rzeszów

 

 

Relacje medialne i pozostałe zdjęcia z Rzeszowa:

http://supernowosci24.pl/anarchisci-z-rzeszowa-przeciwko-wycince-puszczy-bialowieskiej/

http://rzeszow-news.pl/rzeszowscy-anarchisci-protestuja-przeciwko-wycince-puszczy-bialowieskiej/

http://rzeszow.wyborcza.pl/rzeszow/7,34962,21949740,transparent-na-podkarpackim-urzedzie-wojewodzkim-federacja.html?disableRedirects=true

http://www.nowiny24.pl/wiadomosci/rzeszow/g/wytnij-rzad-ocal-puszcze-w-rzeszowie-pojawily-sie-banery-przeciwko-wycince-puszczy-bialowieskiej,12170820,24249566/

10 czerwca 2017 | Dział: Podkarpackie

Po wielu trudach, o których dziś już nikt nie pamięta, odbył się 4 czerwca 2017 r. w Rzeszowie Zjazd Czarnej Galicji. Organizatorzy, sekcje krakowska i rzeszowska Federacji Anarchistycznej, przewidzieli trzy bloki tematyczne tyczące się historii, strategii, praktyki oraz dyskusję podsumowującą.

22 kwietnia 2017 | Dział: Podkarpackie

Spotkaliśmy się w skromnym gronie i dość specyficznym czasie tj. według tradycji chrześcijańskiej w wielki piątek 14 kwietnia 2017 r., by rozważać o sensie stosowania przemocy.

Pomimo, że treść naszego wydarzenia nie nawiązywała do powyższej tradycji to zbieżność dat i sam temat mógł nasuwać pewne skojarzenia.

Rozpoczęliśmy od energetycznej i osobliwej monorecytacji Talal Fleischmann, który zaprezentował w autorskim wykonaniu cztery utwory z projektu DK of CollageCore zatytułowane: „Evelyn McHale”, „Katolickie kurewstwo”, „Smród Przewidywalnego Miasta”, „Konsumencka Schizofrenia”.

Prelekcja Tymoteusza Onyszkiewicza rozpoczęła się od krótkiego wprowadzenia, po czym nastąpiły właściwe treści skupione wokół przemocy, jej historycznego rysu w dziejach anarchizmu, funkcji jaką pełniła, formy stosowanych przemocy, jej negatywnym, w perspektywie czasowej, oddziaływaniu społecznym, jak również przemocy jako formie samoobrony w bezpośrednim zagrożeniu zdrowia i życia.
Sam autor prezentacji uznał, że jedynie próbuje określić się, nie rozstrzygnąć, dość trudną kwestię stosowania przemocy w działaniach społecznych i politycznych. Jednak z prezentowanych argumentów i sposobów interpretacji przedstawionych treści można było odczuć, że prelegent opowiada się, za co najmniej zminimalizowaniem przemocy do stosowania jej jedynie w formie samoobrony w przypadku bezpośredniego zagrożenia życia i zdrowia. W szerszym jej stosowaniu widzi zaś więcej negatywów i niebezpieczeństw. Przyznaje, że „nieuzasadniona samoobroną przemoc rodzi jeszcze większą eskalację zjawiska, które w konsekwencji nie służy żadnej ze skonfliktowanych stron”. Ofiary przemocy widzi zarówno po stronie sprawczej jak i krzywdzonej. Jako alternatywną formę oddziaływań społecznych Tymoteusz Onyszkiewicz podaje szeroko rozumiany dialog społeczny, obywatelskie nieposłuszeństwo, bierny opór i unikanie opresyjnych sytuacji. Nie bez znaczenia według Tymka jest sposób w jaki jednostka reaguje na przejaw przemocy, na ile jest przygotowana świadomościowo i jakie posiada sposoby radzenie sobie z nią. W czasie wystąpienia starał się zwrócić uwagę, że anarchizm jako alternatywa dla ociekającego przemocą systemu kapitalistycznego, powinien obrać kierunek zdecydowanie przeciwny co do używania przemocy. W takiej postawie widzi wręcz możliwość szerszego propagowania idei wolności, dla której przemoc wydaje się zaprzeczeniem.

W dyskusji po prelekcji podejmowanych było wiele wątków ściślej lub luźniej związanych z prezentowanym tematem. Poruszano m.in. problematykę skuteczności postawy bezprzemocowej, rozważano na ile przemoc klas krzywdzonych spowodowała ustępstwa ze strony grupy posiadającej władzę, omawiano propagandowy aspekt przemocy, sabotaż i dywersję skierowaną na obiekty infrastruktury kapitalistyczno-publicznej, sytuację w krajach rażąco łamiących prawa i potrzeby człowieka (Białoruś, Indie). Dyskutujący próbowali rozgraniczyć przemoc fizyczną od innych jej form, doprecyzowywano stosowanie uzasadnionej przemocy i samoobrony.

Pomimo, że wywołany temat wykazał wiele różnic i kontrowersji, to podejmowanie go jest uzasadnione w warunkach narastającej wokół nas agresji i przemocy. Prelekcja i dyskusja w Rzeszowie nie wyczerpała tego obszernego i dość kontrowersyjnego zagadnienia, pozwoliła jednak zauważyć różnice w postawach wobec zjawiska przemocy.

 

 

Zbyszek - FA Rzeszów

05 marca 2017 | Dział: Podkarpackie

Od kilku dni na przystankach MPK w Rzeszowie rozdawane są ulotki apelujące o ustanowienie w Rzeszowie darmowej komunikacji miejskiej. Organizatorem kampanii jest Koalicja Bezpłatna Komunikacja Miejska Rzeszów, w skład której wchodzi inicjująca kampanię Federacja Anarchistyczna sekcja Rzeszów oraz Ruch Obywatelskiego Nieposłuszeństwa składający się z mieszkańców popierających akcję.
Organizatorzy informują: „Żądamy darmowej komunikacji miejskiej, która i tak w znaczącej większości finansowana jest z pieniędzy podatników, przesunięcia potrzebnych środków z wydatków na administrację publiczną - w szczególności z wydatków związanych z funkcjonowaniem sejmu i radnych. Zaspokojenie potrzeby sprawnego i możliwie bezpiecznego dla środowiska przemieszczania się w miastach uważamy za równie ważne jak zdrowie i edukację. Miasto widzimy zarządzane w znacznie większym stopniu przez mieszkańców, a nie wybranych przez mniejszość przedstawicieli.”
Zawarte w rozdawanych ulotkach informację mają nakłonić mieszkańców do nacisków na władze miasta do wprowadzenia, wzorem niektórych miast w Polsce, darmowej komunikacji miejskiej.

 

https://www.facebook.com/Bezp%C5%82atna-Komunikacja-Miejska-Rzesz%C3%B3w-1245916328787383/

01 lutego 2017 | Dział: Podkarpackie

Z okazji 27 stycznia, w Międzynarodowy Dzień Pamięci o Ofiarach Holokaustu postanowiliśmy przygotować ulotkę na temat eksterminacji Żydów w czasach II wojny światowej, a także tego w jaki sposób dzisiaj niektóre grupy etniczne są piętnowane z powodu swojej narodowości.
Tego samego dnia w Rzeszowie odbywały się obchody Dnia Pamięci, które mimo, iż były otwarte, skupiały się jednak przede wszystkim wokół środowisk akademickich. Dlatego wydrukowane przez nas ulotki zdecydowaliśmy się skierować do reszty mieszkańców, którzy mogli nie być w ogóle świadomi z czym wiąże się 27 stycznia. Nasze materiały rozdawaliśmy w miejscu bardzo mocno związanym z Holokaustem, w ścisłym centrum miasta, nieopodal synagogi – na pl. Ofiar Getta, w którym w czasach II wojny światowej mieściło się getto żydowskie.

21 września 2016 | Dział: Podkarpackie

Na Wędrowny Obóz Wolnościowy wyruszyliśmy z pewnymi obawami. W szczególności o pogodę, jak i nową formę aktywności w sekcji rzeszowskiej.

Po sprawnym dotarciu na miejsce i rozbiciu namiotów, postanowiliśmy wyruszyć na bieszczadzkie wzniesienia. Osiągniętym celem była Mała i Wielka Rawka. Sąsiadujące z sobą szczyty przywitały nas mocnym wiatrem i widoczną już jesienną aurą, a mgły dodawały uroku tym miejscom.

Zarówno wyjście, jak i zejście obfitowało w wielorakość wątków dyskusji rozpoczętych jeszcze w autobusie. Ich apogeum osiągnięte zostało przy wieczornym ognisku, do którego prócz nas, dołączyli pozostali w schronisku amatorzy bieszczadzkich szlaków. Wielu zaciekawionych naszymi informacjami i koncepcjami dopytywało o szczegóły, stronę internetową, kontakty. Nawiązane zostały nowe znajomości, a niektórzy z nas spotkali starych znajomych, którzy na jakiś czas związali się z tą krainą lub wędrowali jak my. Jak to w bieszczadzie, śpiewom i dyskusjom nie było końca, znoszone z lasu drzewo co rusz znikało w płomieniach i dopiero chłodny przedświt zapędził nas do namiotów.
Późny poranek przyniósł niespodziankę, jak się okazało, sprawcą której był grasujący w okolicy lis chytrusek. Nie był to jego pierwszy wyczyn, a w naszym przypadku podprowadził pozostawioną w namiocie żywność. Śniadanie uskuteczniliśmy wspierając się tym co zostało.
Tego dnia podziwialiśmy widoki z i sam masyw Połoniny Caryńskiej, a po późnym obiedzie w Ustrzykach Górnych, w trakcie powrotu do bazy, zostaliśmy zroszeni słabym deszczem i zaczęliśmy odczuwać trudy wędrówki.

Pomimo od czasu do czasu padającej mżawki, wieczór nabrał rozmachu w schroniskowej świetlico-jadalni, gdzie dość ciasno stłoczeni wędrowcy, pijąc różnorakie płyny, śpiewali, dyskutowali, a nawet udało się rozegrać kilka partii szachów. Jak i w poprzedni wieczór, tak i w ten dyskusje weszły głęboko w noc i nasze jestestwa.
W skromnym, kilkuosobowym gronie, bo nie wszystkim udało się dojechać, wróciliśmy w niedzielę z nowym zapałem i pomysłami do dalszych zmagań z rzeczywistością. Mamy nadzieję, że czekają nas kolejne wyjazdy w ramach Wędrownego Obozu Wolnościowego. Więc do zobaczenia.

 

 

FA Rzeszów

28 sierpnia 2016 | Dział: Podkarpackie

Kilka osób z sekcji rzeszowskiej FA wybrało się z ulotkami i anarchistyczną gazetą uliczną (A)-tak na organizowany w Straszęcinie koło Dębicy Czad Festiwal (https://czadfestiwal.pl/). To chyba druga co do wielkości impreza plenerowa w naszej okolicy.

Ulotka zawierała krótką informację z kontaktami na sekcję rzeszowską i uatrakcyjniona została graficznie logiem sekcji, a ideologicznie cytatem Bakunina. Ostatni numer (A)-tak zawierał szerszą informację i artykuły poświęcone problematyce ruchu anarchistycznego.

W trakcie dystrybucji zdarzały się krótkie rozmowy z osobami bliżej lub dalej związanymi z anarchizmem. Ogólnie uczestnicy festiwalu przyjęli nas pozytywnie, co zaowocowało rozdaniem 150 szt. gazety i 400 szt. ulotek.

W następnym roku planujemy powtórzyć akcję, jednak ze znacznie większą ilością materiałów.

 

FA Rzeszów

23 sierpnia 2016 | Dział: Podkarpackie

Jeszcze we mnie gdzieś pobrzmiewa szum górskich strumieni, przesuwają się obrazy gór i twarzy przy ognisku, a tu już zakończył się pobyt na tegorocznym Obozie Anarchistycznym.

Z Rzeszowa pojawiliśmy się w kilka osób, niektórzy pierwszy raz. Nie wszystkim dane było pozostać na cały obóz i musieli wracać do codziennych spraw.

Jak było? Dużo deszczu i dużo słońca, tak pół na pół. Dość chłodne noce i ciepłe towarzyskie pogawędki. Wspólne posiłki, wykłady i wieczorne dyskusje przy ognisku. Niektórzy wybrali się na majaczącą w zarysie horyzontu Babią Górę i byli pod wrażeniem.

Dowiedzieliśmy się co u kogo i jak tam leci. Prelegenci i prelegentki opisali nam sytuację w rosyjskich więzieniach, na Białorusi i Turcji. Była możliwość posłuchania gorzkich refleksji nad małą radykalnością ruchu, jak i indywidualną sytuacją jednostki uwikłanej w realia kapitalistycznej codzienności.

Każdy dzień kończył się upiększonymi humorem dyskusjami, a chwilami fantasmagorycznymi wywodami poszerzającymi obszary poznawcze. Bywało, że zabrakło drzewa przed świtem, a sen ustępował miejsca płomiennym wypowiedziom.

Ci co byli pewnie nie żałują, Ci co nie byli niech próbują za rok, może to miejsce i czas też jest dla nich.

 

FA Rzeszów – Zbych

26 października 2016 | Dział: Zachodniopomorskie
FA Szczecina wspierała "Czarny Protest" kobiet. Pojawiliśmy się z takim transparentem, a także
z herbatą przygotowaną przez kolektyw Food Not Bombs, która była rozdawana dla wszystkich
protestujących.

 
24 lutego 2011 | Dział: Zachodniopomorskie
W czwartek 24 lutego odbyła się akcja informacyjna dotycząca warunków panujących w zakładach na terenie Goleniowa i w okolicach. Akcja organizowana była komisje Inicjatywy Pracowniczej z Poznania i Goleniowa, brali w niej udział działacze poznańskiej Federacji Anarchistycznej.

O sytuacji w zakładach Swedwood można przeczytać więcej na witrynie Inicjatywy Pracowniczej. Do działaczy pikietujących pod Swedwoodem wyszli przedstawiciele działającego na terenie przedsiębiorstwa związku zawodowego „Budowlani” (OPZZ). W rozmowie zgodzono się, że trzeba podjąć energiczne kroki w kierunku  polepszenia warunków pracy i płacy w zakładach.

12 lutego 2011 | Dział: Zachodniopomorskie
11 lutego w Goleniowie odbyły się dwie pikiety informacyjne przeciwko zwolnieniom działacza i działaczek związkowych Inicjatywy Pracowniczej z fabryki Baltic Spinning w Goleniowskim Parku Przemysłowym. Kilkanaście osób ze Inicjatywy Pracowniczej z Goleniowa i Poznania, w tym działacze poznańskiej sekcji Federacji Anarchistycznej, w południe rozdało ulotki na głównym placu Goleniowa, po czym pikietowało pod główną bramą Baltic Spinning.

16 września 2011 | Dział: Pomorskie

 

Co z mieszkaniami i pracą?

 

W ostatnich dwóch tygodniach media raczą społeczeństwo wyborczą papką. Gazety i telewizja żyją dyskusją o dyskusjach czy i kiedy odbędzie się debata Tuska z Kaczyńskim. Mniej ważna jest kwestia, co mogliby powiedzieć nam politycy. Wielkim tabu odbywającego się spektaklu jest sprawa sytuacji mieszkaniowej w Polsce. Nie słyszeliśmy dotychczas, żadnej ciekawej deklaracji ideowej ani propozycji wyborczej w sprawie mieszkań i rynku pracy. Rząd Tuska kilka dniu temu, co prawda ogłosił raport o sytuacji młodych Polaków odkrywając z przerażeniem sprawę umów śmieciowych. Jednak wątpię, aby ktokolwiek nabrał się na autentyzm troski polityków w tej sprawie. Ogłoszenie konieczności załagodzenia tej sytuacji, jakiej doświadcza wielu młodych ludzi w tym kraju na kilka dni przed wyborami nie można nazwać inaczej jak kiełbasą wyborczą Platformy Obywatelskiej skierowanej do młodszej części elektoratu PO. Trudno uwierzyć w to, że rząd nie mógł w tej sprawie działać wcześniej. I nie ma się, co dziwić, że wspomniane tematy są niewygodne dla rządzącej ekipy. W tej kwestii obecny rząd oraz obsadzone przez PO samorządy w Polsce konsekwentnie wiele psuły, udając teraz zdziwienie i troskę zachowują się trochę jak zamachowiec, który w trakcie przeprowadzania akcji mającej zniszczyć przeciwnika w pewnym momencie stwierdza z przerażeniem: A CO JEŚLI ICH ZABIJEMY?! Ale o tym poniżej…

 

Na lewicy (nie mylić z SLD) zorientowanej na tworzenie społeczeństwa obywatelskiego wspomniane tematy pozostają na szczęście nadal w centrum uwagi. I tak niedawno miałem przysłuchiwać się dyskusjom w Gdańskim szczycie społecznym odbywającym się pod hasłem „O mieszkanie i godną pracę”. Udział w spotkaniu wzięli działacze związków zawodowych, Federacji Anarchistycznej, lokatorzy oraz członkowie gdańskiej Grupy Nic o Nas bez Nas.

Spotkanie otworzył Grzegorz Ilnicki z Konfederacji Pracy. Tytułem wstępu przedstawiono tło wdrażania gdańskiej reformy komunalnej. Na kilka dni przed debatą Paweł Adomowicz (prezydent Gdańska) zamieścił na swoim blogu wpis: „Ponad połowa badanych respondentów (56,9%) wszystkich osób wspólnie gospodarujących jest nieaktywnych zawodowo.” Wniosek ten prezydent Gdańska oparł na zamówionym raporcie o sytuacji w zasobie komunalnym. Niemniej jednak w raporcie możemy przeczytać, iż większość zalegających z opłatami to ludzie pracujący, których nie stać na utrzymanie mieszkań (patrz str.15 http://www.adamowicz.pl/wp-content/uploads/2011/08/MOPS-raport-komunalny.pdf). Przykład okazuje się być symptomatyczny dla atmosfery wprowadzania podwyżek czynszów mieszkań w całej Polsce. Neoliberałowie wmawiają społeczeństwu tezę o mieszkalnictwie komunalnym jako artefakcie poprzedniego systemu, w którym schronili się ludzie, którzy nie chcą pracować.

 

Szczyt podzielony był na dwa bloki tematyczne. Pierwszy: blok lokatorski skupiał się na omówieniu polityki mieszkaniowej w Polsce. Z kolei w drugiej części podjęto dyskusję nad stabilnością zatrudnienia w naszym kraju.

 

Łukasz Muzioł z Grupy Nic o Nas bez Nas przedstawił sposób wdrażania tzw. „reformy” komunalnej w Gdański. Podkreślał, że słowo reforma w tym przypadku ma wymiar propagandowy i oznacza jedynie podwyżkę czynszów o 150% obecnej stawki. Mówił, że trudno nazwać nowy projekt polityki nad zasobem komunalnym reformom rozumianą jako poprawę obecnej sytuacji lokatorów - w przypadku, gdy za podwyżką nie idzie w parze zmiana wielkości budżetu, który miasto chce przeznaczyć na remonty mieszkań.

Gdańsk wzoruje nową ustawę o mieszkalnictwie komunalnym na reformie przeprowadzonej w Białym Stoku, która jednak pomimo wielu kontrowersji miała na celu zwiększenie budżetu na gospodarowanie podlegającym magistratowi lokalom.

 

Ta niesamowita inżynieria społeczna ma swojego architekta Pawła Lisickiego (zastępca prezydenta Gdańska odpowiedzialny m.in. za mieszkalnictwo komunalne), który uprawia politykę szykan i oszczerstw będącą częścią kampanii przygotowującej do reformy. Urzędnikom nie przeszkadza sprzeczność mówienia o tym, że w mieszkaniach komunalnych mieszka wielu zamożnych obywateli będących jednocześnie patologią niepłacącą czynszów, nadającą się do kontenerów. Przyglądając się tej polityce nie mogę odmówić jej strategii. Ktoś mógłby powiedzieć, aby się władze Gdańska zdecydowały czy w zasobie komunalnym mieszkają bogaci czy patologia. Ale przecież o to chodzi, aby w tym schizofrenicznym przekazie dotrzeć do tych, co nie lubią bogatych i do tych, co gardzą patologią. W końcu ciężko byłoby wprowadzać radykalne podwyżki za pomocą czytelnych i spójnych komunikatów: GDAŃSK NIE LUBIMY TU BIEDNYCH.

 

Przedstawicielka Kancelarii Sprawiedliwości Społecznej Agata Nosal opowiadała o rządowym projekcie zmian w ustawie o ochronie praw lokatorów. I tutaj rząd ma się jednak, czym chwalić w przygotowanych zmianach w ustawie pojawiają się zapisy umożliwiające eksmisje na bruk, brak możliwości dziedziczenia mieszkań socjalnych, umowy najmu na czas określony oraz komercjalizacja czynszów.

 

Mamy także w Polsce nowy standard mieszkalnictwa komunalnego, który inspiruje wiele Polskich miast. O polityce kontenerowej i jej skutkach społecznych opowiedziała Katarzyna Czarnota z Federacji Anarchistycznej. Coraz więcej polskich miast stawia na obrzeżach aglomeracji kontenery mieszkalne. Standardy tych pomieszczeń dyskwalifikują je jako całoroczne mieszkania. Czarnota jako naoczny świadek tego, jak wygląda życie w kontenerach zwraca uwagę na zjawisko gettoizacji najbiedniejszych oraz na urągające ludzkiej godności warunki w nich panujące – grzyb, wilgoć, brak wentylacji pomieszczeń kontenerowych powodują, że zaczynają one gnić po 3 m/c od zamieszkania. Kolejnym problem jest ogrzewanie kontenerów w okresie zimowym, które z uwagi na przepisy BHP można ogrzewać jedynie prądem. Lokatorzy, którzy trafiają do kontenerów z powodu zadłużenia mieszkań komunalnych są wpędzeni przez gminy w pętlę zadłużenia. Mając do wyboru płacić czynsze czy ogrzać za kilkaset złotych prądem kontener wybierają to drugie, co też nie zawsze jest możliwe z powodu wielkości opłat za dostarczenie mediów do pomieszczeń z blachy i plastiku.

 

Gminy mające już kontenery czy dopiero planujące wprowadzić ten nowy standard mieszkalnictwa socjalnego (np. Gdańsk) prowadzą tę politykę przy akompaniamencie retoryki gróźb i kar. Mówiąc, że do kontenera zsyłana będzie patologia i najgorszy element społeczny mylą swój mandat społeczny: ustawodawczy i wykonawczy z sądowniczym.

 

Warszawa z kolei ma swój sposób na reprywatyzacje mieszkań. Piotr Ciszewski z Warszawskiego Stowarzyszenia Lokatorów opowiedział o zjawisku „odzyskiwania” kamienic przez firmy specjalizujące się w odnajdywaniu spadkobierców właścicielu przedwojennych kamienic. Od których następnie wykupywane są roszczenia do budynków, z których pozbywa się lokatorów wprowadzając drakońskie podwyżki. W jednym z przypadków było to ustalenie czynszu w wysokości 100,00 zł na m2 mieszkania. Ciszewski stawia tezę, iż firmy te muszą działać za cichym przyzwoleniem władz gdyż głównie urzędnicy mają dostęp do informacji, kto był właścicielem kamienic przed wojną.

Krytyka Polityczna pisała niedawno o jednej z ofiar tej polityki zmarłej tragicznie w niewyjaśnionych okolicznościach Jolancie Brzeskiej, nękanej w ostatnich miesiącach życia przez firmę chcącą pozbawić jej prawa do mieszkania.

 

W bloku poświęconym stabilności zatrudnienia w Polsce pierwszy zabrał głos Jarosław Urbański z Inicjatywy Pracowniczej. Omówione zostały wady i zalety stabilności i elastyczności zatrudnienia. Urbański zauważył, że w Polsce mamy do czynienia z sytuacją, w której pracodawcy skutecznie dyktują warunki zatrudnienia a dominują umowy na czas określony. Zwrócił jednocześnie uwagę na złożoność walki o stabilność pracy, która to nie zawsze musi być korzystna dla pracowników.

 

Grzegorz Ilnicki z Konfederacji Pracy polemicznie do wystąpienia Urbańskiego wyjaśniał, dlaczego jedynie forma umowy o pracę na czas nieokreślony w obecnej sytuacji prawnej gwarantuje stabilność zatrudnienia. W przypadku takich umów pracodawcę obowiązuje 3 m/c okres wypowiedzenia oraz w przypadku zwolnienia konieczność podania konkretnej weryfikowalnej i zrozumiałej dla pracownika przyczyny. W obecnym ustawodawstwie pracodawcy unikają podpisywania umów dających osłonę prawną pracownikom wykorzystując niewiedzę zatrudnionych do naruszania ich interesów. Pomimo to, że w wielu sytuacjach charakter wykonywanej pracy implikuje podpisanie umowy o pracę pracodawcy proponują umowy śmieciowe. W takich sytuacjach w przypadku zwolnienia z pracy pracownik ma szansę ustalić w sądzie faktyczny stosunek pracy i żądać wypłaty należnych nadgodzin, pensji czy przywrócenia do pracy.

 

O zagrożeniach płynących z outsourcingu opowiedział Jarosław Niemiec ze Związku Zawodowego Górników w Polsce. Outsourcing sam w sobie nie jest złem, jeśli jest wykorzystywany zgodnie ze swoim przeznaczeniem jako jednorazowe lub okresowe świadczenie usług dla firmy, która, na co dzień trudni się działalnością odmienną niż ta, którą oferuje firma zewnętrzna. Problem w tym, że firmy ouotsourcingowe stają się w swojej działalności nieprzejrzyste i przenikają na rynku pracy coraz więcej przedsiębiorstw. Taka tendencja powoduje odpływ stabilnych etatów z firm na rzecz elastycznie świadczonych usług przez pracowników zatrudnianych w agencjach pracy tymczasowej. Aby zrozumieć skalę niebezpieczeństwa wystarczy zauważyć, że na 280 zarejestrowanych w Polsce firm outsourcingowych wartych 4 miliardy złotych, firmy te wykazują jedynie 100 tyś. zatrudnionych osób na umowę o pracę.

 

Karolina Montygierd (z Grupy Nic o Nas bez Nas) przedstawiła sytuację wolontariatu w Gdańsku. Opowiedziała jak wolontariat rozumiany kiedyś jako bezinteresowna pomoc bliźniemu zostaje przewartościowany w miejsce płatnych etatów, na których Gdańsk próbuje zaoszczędzić. I tak w ofercie wolontariatu znajdziemy prace biurowe w urzędzie miasta czy też przymusowe uczestnictwo uczniów szkół podstawowych w przeprowadzeniu próby przeciwpożarowej na nowopowstałej PGE Arenie.

W sytuacji, w której rząd dyskutuje o wprowadzeniu wynagrodzenia za staże i praktyki może warto byłoby także, przyjrzeć się działalności administracji i jej wpływowi na przemieszczanie się płatnych miejsc pracy w miejsce nieodpłatnej. Przy takiej ofercie rynku pracy młodzi ludzie są skazywani na brak perspektyw i uniki ze strony pracodawców zatrudnienia pracowników. Obecna sytuacja zachęca do nieustannej wymiany praktykantów i przepływu wolontariuszy przez miejsca dawniej zarezerwowane dla odpłatnej pracy.

W pierwszej fali kryzysu gospodarczego mieliśmy do czynienie z uspołecznieniem strat i prywatyzacją zysków czyżby kolejnym etapem miało być ucharytatywnienie płatnej pracy i prywatyzacja zysków?

 

Na koniec bloku o stabilności zatrudnienia Bartosz Kantorczyk z Inicjatywy pracowniczej omówił plusy i minusy związków zawodowych. Mówił między innymi o upolitycznieniu i zagubieniu interesów pracowniczych wśród dużych związków zawodowych oraz niezależności małych związków okupionej ciężarem istnienia ciągłego konfliktu miedzy związkowcami a pracodawcą. Następnie omówił ryzyko nagłaśniania medialnego sporów między pracownikiem a zakładem pracy. Podkreślał, ze ta strategia ma jedynie sens w sytuacji dużej pewności wygranej pracownika i poparcia ze strony związku w innym przypadku pracownik naraża się na utratę pracy, ostracyzm ze strony pracodawców i brak perspektywy zatrudnienia z powodu etykietki „związkowca i zadymiarza”.

 

W zdesubstancjalizowanej polityce nie będziemy mieli okazji usłyszeć, żadnej konkretniej propozycji na wskazane wyżej problemy. Najbliższe dni pokażą czy politycy w ogóle odważą się podjąć temat stabilności zatrudnienia i mieszkań w Polsce. Pewnie SLD i PIS-owi przyjdzie łatwiej składać w tej sprawie obietnice z uwagi na niewielkie szanse tych partii na wejście po wyborach do rządzącej koalicji. W Polsce jeszcze długo będziemy oglądać rozgrywki karteli politycznych w zamkniętym obiegu tych samych ludzi między tymi samymi partiami. Byłoby naprawdę beznadziejnie gdyby tak jak tego chcą politycy na tym się kończyło. Demokracja na szczęście to nie tylko oddanie, co cztery lata głosu na któregoś z polityków. Jest jeszcze polityka oddolna i społeczeństwo obywatelskie, które stawia opór organizuje się i jak pokazał Gdański Szczyt Społeczny również ze sobą dyskutuje.

 

16 września 2011 | Dział: Pomorskie
Widzowie telewizji CNN International na całym świecie mieli dziś okazję aby dowiedzieć się o gdańskich podwyżkach czynszów. W nadawanym na żywo z Długiego Targu programie „Eye on Poland” wystąpili aktywiści NONBN prezentujący przetłumaczony na język angielski napis „Stop podwyżkom czynszów w Gdańsku”.

Tematyka mieszkaniowa była niespodzianką dla ekipy CNN, która swój program planowała poświęcić głównie przygotowaniom do mistrzostw Europy w piłce nożnej (wczoraj filmowano m.in. stadion w Letnicy). My jednak postanowiliśmy zaprezentować światu koszty rzekomych „sukcesów” Gdańska w tej dziedzinie.

Jeśli miasto nie wycofa się z najbardziej kontrowersyjnych zapisów „reformy” mieszkaniowej, to podobne akcje promocyjne będziemy przeprowadzać przy każdej nadarzającej się okazji. Szczególnie przed i w trakcie EURO2012.

26 lipca 2011 | Dział: Pomorskie
W niedzielę 28 sierpnia o godzinie 12:00 pod Złotą Bramą rozpocznie się czwarty już Marsz Pustych Garnków przeciwko podwyżkom czynszów i antyspołecznej polityce władz Gdańska. Zapraszamy do udziału mieszkańców lokali komunalnych, jak też wszystkie inne osoby mające dość ponoszenia kosztów decyzji podejmowanych ponad głowami społeczeństwa. Razem wyjdźmy na ulicę i pokażmy, że mieszkańcy Gdańska nie będą biernie poddawać się kaprysom Pawła Adamowicza i jego dworu!

1 września wchodzą w życie nowe stawki czynszowe w mieszkaniach komunalnych, które dla zdecydowanej większości najemców oznaczać będą drastyczną podwyżkę opłat, nawet o 150%. Podwyżka o takiej skali bez wątpienia stanie się przyczyną dramatu wielu rodzin, które nie będąc w stanie regulować należności popadną w długi i staną przed widmem utraty mieszkań. Przewidując zwiększoną liczbę eksmisji, władze miasta dopuszczają nawet budowę podmiejskiego osiedla kontenerowego, do którego będą wykwaterowywać dłużników. Sprzedaż zabranych lokatorom mieszkań pomoże łatać rosnącą miejską dziurę budżetową, co zdaje się być głównym celem planowanych podwyżek.

Skutki polityki zadłużania miasta dziś ponosić mają najemcy mieszkań komunalnych, ale prędzej czy później dotkną one nas wszystkich. Nasze miasto, na skutek megalomanii jego władz oraz pazerności krążących wokól nich biznesmenów coraz szybciej podąża ścieżką niekontrolowanego zadłużania się, której koniec jest zawsze taki sam – koszty spłaty gigantycznych zobowiązań ponosi społeczeństwo. Pierwsze objawy już widzimy w postaci coraz wyższych opłat, zamykania niedochodowych szkół, przymusowego przekształcania miejskich instytucji socjalnych w finansowane z grantów organizacje „pozarządowe”, czy obcinania funduszy na projekty społeczne kiedy brakuje kilkuset milionów na prowadzący do nikąd tunel. W miare powstawania kolejnych stadionów, hal sportowych, ECSów czy Teatrów Szekspirowskich zjawiska te będą się tylko nasilać.

Musimy już teraz głośno powiedzieć STOP takiej polityce, jeśli chcemy w Gdańsku uniknąć scenariusza greckiego, w którym wierzyciele przejmują publiczny majątek, bogacze uciekają z nagromadzonym kapitałem, a zwykłym ludziom każe się zaciskać pasa.  Jeśli dziś pozwolimy władzom miasta ograbić naszą sąsiadkę-emerytkę z „komunałki” wyższym czynszem, to jutro ograbią i nas.

Dlatego w niedzielę 28 sierpnia wszyscy solidarnie przyjdźmy pod Złotą Bramę z garnkami i łyżkami. Niech ten marsz będzie największą do tej pory demonstracją niezadowolenia z polityki zadłużania miasta kosztem społeczeństwa. Niech dźwięk pustych garnków przypomni Adamowiczowi, że władza ma służyć mieszkańcom, a nie odwrotnie!

13 czerwca 2011 | Dział: Pomorskie
Jedni nieśli w rękach flagi z logo Platformy Obywatelskiej, inni transparenty z hasłami przeciwko niej i kartony. Pod Ergo Areną, w której odbywa się kongres PO spotkało się kilka grup protestujących. Wśród nich było aktywiści z grupy NIC O NAS BEZ NAS.
Trwała budowa
domów z kartonów.Na barierkach, które skutecznie odgradzały nieproszonych gości od Ergo Areny zawisły transparenty:"Patologia na swoje miejsce. Lisicki do kontenera" oraz "Budyń Szkodzi!". W ten sposób grupa NONBN po raz kolejny zamanifestowała swoje niezadowolenie z podwyżek czynszów w mieszkaniach komunalnych, które w Gdańsku zaczną obowiązywać od września.
15 maja 2011 | Dział: Pomorskie
"Sześć osób odurzonych gazem zabrała karetka, kilkanaście innych, poturbowanych odeszło o własnych siłach. Tak zakończył się Marsz Pustych Garnków, który przeszedł przez centrum Gdańska pod hasłem “Solidarnie przeciwko podwyżkom czynszów”. Marsz odbywał się podczas wizyty prezydenta Bronisława Komorowskiego w Gdańsku.

Władze miasta, które w sobotę , o tej samej porze, brały udział w uroczystościach wmurowywania kamienia węgielnego pod budowę Europejskiego Centrum Solidarności, od protestujących mieszkańców odgrodziły się barierkami. Za nimi stała cała armia policji i straży miejskiej. Funkcjonariusze jednak nie zareagowali i stali w oddali z założonymi rękami, podczas gdy pracownicy firmy ochroniarskiej Taurus taranowali tarczami i metalowymi barierkami m.in. starsze kobiety stojące w pierwszym rzędzie. Mimo, że marsz był pokojowy, ochroniarze jego uczestników potraktowali gazem. Jedna z osób zemdlała."
22 kwietnia 2011 | Dział: Pomorskie
Nieformalna Grupa „26 kwietnia” zawiesiła w Gdańsku Wrzeszczu na wiadukcie kolejowym w pobliżu Galerii Bałtyckiej kilkumetrowy transparent nakłaniający do udziału w demonstracji przeciwko budowie w Polsce elektrowni jądrowej. 26 kwietnia wypada rocznica katastrofy w Czarnobylu i tego dnia o godz. 17.00 w Gdańsku jak i w innych miastach Polski planowane są demonstracje. Właśnie 26 kwietnia warto przypomnieć, że elektrownie atomowe nie są w pełni bezpieczne. Czarnobyl, Fukushima czy niedawne kłopoty w elektrowni w Czechach dowodzą, że awarie w elektrowniach nuklearnych są nieuniknione. Według raportów Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej od początku lat 70–tych na świecie zdarzyło się ok. 400 wypadków tzw. poważnych.

Zarówno w Czarnobylu jak i w Fukushimie władze bagatelizowały początkowo rozmiar katastrofy nie informując w pełni obywateli o zagrożeniu i i skali skażenia powstałego w wyniku awarii. Podobnie zachowują się władze w Polsce, które wmawiają teraz obywatelom, że w Fukushimie nic się nie stało, a wcześniej bez publicznej debaty podjęły arbitralną decyzja o budowie elektrowni nuklearnej. Podczas gdy kolejne kraje jak Włochy czy Niemcy po awarii w Fukushimie wycofują się z programu energetyki jądrowej, rząd w Polsce wciąż nieugięcie stoi na stanowisku, że jest to technologia bezpieczna i opłacalna. Tymczasem dyskusji publicznej czy analizy krytycznej projektu, jak nie było, tak nie ma, a jedyne z czym mamy do czynienia to finansowana przez rząd z publicznych pieniędzy proatomowa propaganda.

Dlatego zachęcamy do udziału w demonstracji w Gdańsku o godz 17 na placu przy kinie Krewetka wszystkich tych, którzy uważają, że energetyka jądrowa nie jest ani bezpieczna, ani ekologiczna, ani tania. Zapraszamy wszystkich tych, którzy sądzą, że inwestowanie w energetykę ze źródeł odnawialnych, zmodernizowanie linii przesyłowych
to alternatywy wobec kosztownych i niebezpiecznych planów budowy elektrowni jądrowej w Polsce.

RIOT NOW! OR NEVER

07 kwietnia 2011 | Dział: Pomorskie
W niedzielę 27 marca odbył się drugi Marsz Pustych Garnków, który przeszedł ulicami gdańskiej Starówki, między innymi pod oknami jednego z mieszkań należących do prezydenta miasta Pawła Adamowicza. Wszystkim uczestnikom dziękujemy za wspólny protest i wiarę w to, że razem zatrzymamy podwyżki czynszów. Następnym razem będzie nas jeszcze więcej!
23 lutego 2011 | Dział: Pomorskie

W poniedziałek koło południa wysłaliśmy do trójmiejskich mediów informację o organizowanej przez Grupę Inicjatywną “NIC O NAS BEZ NAS” serii spotkań informacyjnych w sprawie podwyżek czynszów. Trzy godziny później, Biuro Prasowe Urzędu Miasta Gdańska wystosowało oficjalny komunikat prasowy pt. “Akcja dez-informacja”, w którym rozpoczyna się słowami:

W związku z rozesłanym przez grupę inicjatywną zaproszeniem na cykl „Spotkań informacyjnych ws. podwyżek czynszów” raz jeszcze przypominamy, że grupa ta nie posiada pełnych i wyczerpujących informacji dotyczących wprowadzanych zmian i tym samym nie ma legitymacji do prowadzenia jakiejkolwiek kampanii informacyjnej.

W dalszej części tekstu (całość tutaj) przedstawiciele miasta zapewniają, że podwyżki wejdą w życie nie wcześniej niż w drugiej połowie roku i będą poprzedzone kilkumiesięczną kampanią informacyjną na temat “działań związanych z wprowadzeniem nowych regulacji polityki czynszowej dotyczącej lokali komunalnych”. Tłumacząc na polski: miasto w końcu poinformuje mieszkańców o podwyżkach czynszów. Tylko dlaczego każe czekać na taką informację już ponad rok od kiedy podwyżki zostały uchwalone przez Radę Miasta?

Próby wmawiania Gdańszczanom, że strona społeczna “nie posiada pełnych informacji” na temat podwyżek to kpiny porównywalne z zapewnieniami libijskiego dyktatora Kadaffiego, że prawdę o sytuacji w kraju pokazuje wyłącznie jego telewizja. Pełna informacja o nowych stawkach czynszów znajduje się w obowiązującym wieloletnim planie gospodarowania gminnym zasobem mieszkaniowym i nie jest żadną tajemnicą. Jedyne, co wnieść może planowana przez miasto kampania informacyjna, to owinięcie podwyżek w bawełnę zgodnie z zasadami “pijaru”, dzięki którym będą one łatwiejsze do przełknięcia dla niekumatych. Dlatego właśnie włodarze miasta są tak wściekli, że ktoś ich ubiega i zamiast medialnej propagandy podaje ludziom gołe fakty na temat tego, co ich czeka za sprawą “regulacji” Adamowicza i Lisickiego.

I tak jak kolejne kłamstwa dyktatorów tylko zwiększają gniew arabskiej ulicy, tak my spodziewamy się coraz większej frekwencji na naszych spotkaniach – najemcy lokali komunalnych to nie idioci i doskonale wiedzą, że skoro miasto tak desperacko próbuje zablokować informację o podwyżkach, to znaczy że będą one wyjątkowo drastyczne. Potwierdziło się to dziś w Nowym Porcie, gdzie rozpoczęliśmy naszą serię spotkań informacyjnych. Sala miejscowej Rady Osiedla z trudem pomieściła wszystkich mieszkańców przybyłych, aby dowiedzieć się prawdy o podwyżkach. A to dopiero początek.

Chodzą słuchy, że Paweł Adamowicz remontuje ulicę Słowackiego głównie po to, żeby w razie czego móc szybko ewakuować się na lotnisko. Póki co nie wiadomo, czy Arabia Saudyjska zgodzi się udzielić mu azylu politycznego.

12 lutego 2011 | Dział: Pomorskie
W dniu 8 lutego 2011 roku mieszkańcy dzielnicy Jelitkowo spotkali się z prezydentem Gdańska Pawłem Adamowiczem w celu przedstawienia argumentów przemawiających za umożliwieniem im wykupu najmowanych mieszkań komunalnych. Miasto odmawia wykupu, planując przeznaczenie nadmorskiego terenu Jelitkowa “dla turystów” i jednocześnie drastycznie podnosi czynsze w mieszkaniach komunalnych – nawet o 150% – tłumacząc, że ma to “zachęcić ludzi do wykupu”. Przedstawiamy zapis audio ze spotkania.
10 lutego 2011 | Dział: Pomorskie
Jak podaje maszemiasto.pl w Gdańsku wybuchła dyskusja wokół projektowanej wystawy zdjęć przedstawiających warunki panujące w osiedlu kontenerowym w Bydgoszczy. Radna Jolanta Banach poprosiła przewodniczącego Rady Miasta Gdańska o wyznaczenie miejsca na ekspozycję. Odmówiono jej, ewidentnie uchylając się od rzeczowej debaty na temat sensowności tego typu rozwiązań.

09 maja 2017 | Dział: Dolnośląskie

1 Maja zorganizowaliśmy demonstrację pierwszomajową, mającą upamiętnić walkę XIX-wiecznego ruchu pracowniczego. Chcieliśmy tym również zaznaczyć, że święto pracy ma anarchistyczne korzenie. Pod hasłem “pracownicy zjednoczeni są niezwyciężeni” w ok. 200 osób przeszliśmy przez Wrocław świętując nasz dzień, dzień ludzi pracy. Agitowaliśmy za samorządnością w zakładach pracy, samoorganizacją pracowników w celu polepszenia swego bytu materialnego, solidarnością międzyludzką. Demonstracja odbyła się w ramach anarchistycznej majówki, podczas której odbył się również poprzedzający manifestację ogólnopolski kongres anarchistyczny Kongresono. Po wydarzeniu w Centrum Reanimacji Kultury Jacek Zawadzki wystawił spektakl “Moskwa-Pietuszki”, a po nim działacze Związku Syndykalistów Polski nakreślili zainteresowanym jak skutecznie prowadzić walkę w miejscu pracy. Późnym wieczorem odbył się koncert wieńczący program całej majówki.

Zaproszenie na demonstrację
„Po co 1 maja?”. Przemówienie z demonstracji pierwszomajowej we Wrocławiu
„Walka klasowa, nie narodowa!”. Przemówienie z demonstracji pierwszomajowej we Wrocławiu
Strona kongresu anarchistycznego Kongresono

Relacja TVP Wrocław

Więcej filmów można znaleźć na stronie wydarzenia. Fotorelacja znajduje się na stronie wrocławskiej sekcji Federacji Anarchistycznej.

11 marca 2017 | Dział: Dolnośląskie

Zebraliśmy się tutaj, by wyrazić swój sprzeciw wobec władzy – władzy, której ordynarna i przemocowa polityka stara się obedrzeć kobiety z ich fundamentalych praw. Władzy, która uosabia się nie tylko w postaci polityków, ale też kościoła katolickiego oraz kapitalizmu.
Od miesięcy widzimy narastającą agresję państwa, który kolejnymi ustawami chce zepchnąć kobiety do roli wyłącznie biologicznej i podporządkowanej patriachalnemu systemowi. Warunki są dyktowane przez instytucje kościoła i przekuwane w pseudopolityczny ton, który przejął narrację w mediach. To kościół chce odebrać nam godność, odbierając nam wolność wyboru – zarówno w kwestii aborcji, jak i antykoncepcji. Państwo jednocześnie uderza w rodziny – odmawiając im pomocy w finansowaniu zabiegów in vitro, marginalizując kwestię przemocy domowej i ustalając jedyny słuszny schemat rodziny.

Od najmłodszych lat dzieciom narzuca się narodowokatolicką edukację, obrzydzenie do własnych ciał i seksualności, nienawiść do osób homo- i transeksualnych. Edukacja seksualna praktycznie nie istnieje, a jeśli już, przemawia ona takim właśnie językiem.

Sprzeciwiamy się działaniom tej instytucji, która jest synonimem hipokryzji, demagogii oraz nienawiści.

Władza, której przeznaczeniem nie jest „służba obywatelom”, ale ochrona własnych interesów oraz podporządkowanie i zastraszenie społeczeństwa, sprzyja tej narracji. Zasypując kolejnymi projektami ustaw i nowelizacji odbiera kobietom człowieczeństwo, fundamentalne prawo do decydowania o sobie i swoim ciele. Nie możemy dopuścić, by przeczono albo w jakikolwiek sposób zaniżano naszą zdolność do myślenia, podejmowania decyzji lub stawiania oporu. Dlatego pokazujemy swoją solidarność i siłę.

Władza nie nienawdzi tylko kobiet – władza nienawidzi wszystkich ludzi, którzy walczą o swoją wolność i którzy ujawniają brutalność jej postępowania. Zawsze będzie próbowała nas zniewolić i zawsze będzie próbowała odebrać nam głos. Społeczeństwo oparte na hierarchii, kapitalizmie i religijnym fundametalizmie – to społeczeństwo oparte na strachu i poczuciu winy, posłuszne i nieświadome swojej siły.

Dlatego dzisiaj znów wyszłyśmy na ulice, by wspólnie powiedzieć NIE – nie dla prób przejęcia kontroli nad naszym życiem i naszymi wyborami. Nie dla systemu, który przelewa falę nienawiści na jakąkolwiek grupę społeczną, by skłócić ze sobą społeczeństwo. Występujemy przeciwko nietolerancji, hierarchizacji i przeciwko państwu.

http://wolnywroclaw.pl/relacje/manifa-2017/

02 lutego 2017 | Dział: Dolnośląskie
Zapraszamy do Wrocławia w długi weekend kwietniowo-majowy.

 

W ciągu trzech dni (29.04-01.05) w naszym mieście odbędzie się seria wydarzeń, mających na celu promowanie idei anarchistycznych. Będziemy rozmawiać na temat teorii i sposobów praktyki anarchistycznej. Dążymy do umocnienia więzi i wymiany doświadczeń wewnątrz ruchu wolnościowego.

 

Pierwsze dwa dni skupią się na III Kongresie Anarchistycznym KONGRESONO. Jego celem jest stworzenie przestrzeni dla spotkań w jak najszerszym gronie, dyskusji na nurtujące nas tematy, zaprezentowanie idei anarchistycznych, odniesienie się do aktualnej sytuacji politycznej oraz problemów ruchu i zastanowienie się nad przyszłością naszych działań, ich celami, skutkami i możliwościami aktywizmu.
 
Trzeciego dnia spotykamy się wspólnie na demonstracji pracowniczej. Wracamy do tradycji pierwszomajowej, która, mimo że w Polsce kojarzy się głównie z okresem PRL, jest o wiele starsza. Odwołujemy się do tradycji ruchów pracowniczych, walczących o ośmiogodzinny dzień pracy, prawo do zwolnień lekarskich, etc. Mimo że od kiedy zaczęliśmy walkę o te podstawowe prawa minęło przeszło sto lat, dziś nadal są nam wydzierane. Będziemy manifestować naszą pracowniczą dumę, agitować za samoorganizacją oraz samorządnością w zakładach pracy. W najbliższym czasie opublikujemy oficjalne zaproszenie na wrocławski Dzień Ludzi Pracy.

 

Aktualne informacje na temat wydarzenia można znaleźć na stronie www.wolnywroclaw.pl/majowka

21 lipca 2016 | Dział: Dolnośląskie

FA Wrocław zaprasza wszystkich na Święto Policji 24.07.
https://www.facebook.com/events/1626317034350723/

W dniu tak ważnego dla wszystkich święta, drogie Policjantki i Policjanci życzymy Wam wszystkiego najlepszego. Jesteśmy pełni podziwu, że tak wspaniale pielęgnujecie tradycję. Niewielu potrafi tak jak Wy przenosić najważniejsze jej elementy do współczesności.  Duma i radość rozpiera nasze serca na myśl ile dla Was znaczy etos Granatowych Policjantów. Podobnie jak oni podczas II Wojny Światowej błyskawicznie rozprawiali się z Żydami pilnując gett , Wy także każdego dnia dbacie o czystość na naszych ulicach. Rozumiemy z jakiego powodu puszczacie oko do praworządnych neofaszystów. Słusznie, że  zwykle trochę później wkraczacie do akcji kiedy bici są obcokrajowcy i malowane swastyki na murach. Tak musi być. To zrozumiałe, że kolor skóry i pochodzenie jest dla Was istotne. Dość już panoszących się cyganów i kolorowych dość imigrantów i wykolejeńców. Wystarczy zboczeńców chorujących na gender.  Rozumiemy to, tradycja to rzecz święta.  Pamięć i duma. Duma i radość tych słów nigdy za wiele. Jesteśmy pod wielkim wrażeniem, że nie zapomnieliście również o dzielnych Milicjantach z niebieskich radiowozów, agentach Służby Bezpieczeństwa łamiących życiorysy i funkcjonariuszach Zmechanizowanych Oddziałów Milicji Obywatelskiej. Wiemy, że bez ich nauki nie było by Was tu dzisiaj. Któż lepiej nauczyłby młodzież niż starsi koledzy. Nikt nie wie lepiej tego, że policyjna pałka  potrafi wyprostować skrzywiony życiorys. Lata praktyki i oddanie pracy każdemu noszącemu mundur  pozwoli na opanowanie tych kilku prostych zasad. Nigdy po nerkach, najlepiej przez książkę telefoniczną, zawsze z kolegą, tylko bez świadków.
Starsi koledzy to do Was ten apel. Pomóżcie młodszym i wybaczcie pomyłki. Świeżo po szkole pełni nadziei na zmianę świata z mlekiem pod nosem i tą śmieszną wrażliwością jeszcze nie potrafią mocno przyłożyć. Dajcie im więcej czasu i cierpliwości. Tylko o to prosimy. Wkrótce i oni zaczną myśleć regulaminowo. Bez zadawania zbędnych pytań wykonają każdy rozkaz .
Nasi obrońcy i Stróże Prawa!!!  My rozumiemy, że czasem trzeba wrócić  z komendy po pijaku samochodem. Kielicha komisarzowi się nie odmawia, zwłaszcza na służbie. I nawet jeśli jest już za późno bo wypić trzeba o ósmej rano my o Was pamiętamy. Alkoholizm to narodowa choroba, każdy ją zna. Pamiętajcie, że ośrodki terapeutyczne są w każdym mieście, to żaden wstyd zapiąć się w pasy. Dellirka trwa kilka dni, później na pewno będzie lepiej.
Wiemy jak ciężka jest Wasza praca dlatego spokojnie. Możecie bić nie tylko w pracy. Katujcie żony, lejcie pasami własne dzieciaki. Na pewno im się należało. Posłuszeństwo, karność i bark dyskusji. Bo panie Policjancie tak między Bogiem a prawdą gdzie się najlepiej pierze brudy  jeśli nie w domu?
My wiemy, że tylko tak można wychować przyszłe pokolenie. Być może za klika Wam podziękują i kolejny mundur usiądzie do obiadu w niedzielę. Wtedy nic tak nie uskrzydli prawdziwego ojca policjanta jak wspólny toast z synem w mundurze.
Wiele nas smuci i o tym również trzeba dzisiaj powiedzieć. Dlaczego dzieci wciąż wybierają strażaków  i skąd ta niechęć do Waszej służby. Martwi nas także, ze się nie wysypiacie skuleni w radiowozach na ogródkach działkowych. Trapi nas brak amunicji i rzadkie strzelanie i że rowery tak skrzętnie znaczone nigdy się nie odnajdują. Z troską myślimy o Policjantkach które ścieżkę kariery muszą zaczynać w łóżku przełożonego. Nie rozumiemy braku szacunku i arogancji.  Czasem myślimy o Was z żałością, że Wasze matki strasznie się wstydzą i że ta praca zmienia człowieka tworząc maszynę gotową na wszystko.
Dosyć już tego. Święto to święto więc się radujmy. Wiwat Policja !!!

21 listopada 2014 | Dział: Dolnośląskie

Konferencja podczas zjazdu FA była niezwykle różnorodną i inspirującą prezentacją postaw wolnościowych, pełną pomysłów i wiary w przyszłość.

Niezwykle ciekawe wykłady i bardzo pozytywni ludzie, niecodzienne historie, niezwykłe doświadczenia. Dostaliśmy potężną motywację aby działać dalej, jeszcze prężniej i skuteczniej niż dotychczas.

Pierwszego dnia odbyło się spotkanie „Stara-Nowa ekonomia. Spółdzielczość, odpowiedzialność, etyka w wyborach konsumenckich”. Na początku Tomek z Federacji Anarchistycznej przedstawił etykę systemu kapitalistycznego, oraz metody multikorporacji, które tworzą pozorną konkurencję, tak naprawdę sprawiając, że rynek ekonomiczny jest zupełnie nie przychylny innym formom działalności (małe firmy, spółdzielnie).

 05

Następnie Paulina z Wielobranżowej Spółdzielni Socjalnej PANATO przedstawiła zasady na jakich działają spółdzielnie, plusy i minusy takiej formy działalności oraz zarys podstaw prawnych. Gdyby ktoś był zainteresowany tematem to można się kontaktować: biuro@panato.org.

http://www.panato.org/

W tym tygodniu można także zasięgnąć darmowej porady jak zakładać firmę bądź spółdzielnię we wrocławskim stowarzyszeniu „W tonacji serca”:

https://www.facebook.com/pages/W-Tonacji-Serca/295988320460100?ref=ts&fref=ts

Kolejną prezentacją był projekt COHOTO, który służy pomocy przy funkcjonowaniu lub tworzeniu wspólnot colivingowych oraz cohousingowych.

https://cohoto.net/glowna

Romek opowiedział także o projekcie Okrągłego Miasteczka, które w założeniu ma być dobrowoną wspólnotą ludzi, budujących domy kopułowe, pomagających sobie nawzajem w codziennych czynnościach. Projekt dopiero się rozpoczął, o jego idei można przeczytać na stronie:

http://okraglemiasteczko.cohoto.net/okragle-miasteczko/

Następny prowadzący: Jasiek z ruchu TZM przedstawił prezentację dotyczącą automatyzacji i całkowitej robotyzacji pracy zarobkowej, który może spowodować koniec kapitalizmu i sprawiedliwe wykorzystywanie zasobów, bez udziału walut wymiennych.

http://tzmpolska.org/

Na zakończenie obejrzeliśmy wywiad z Marcinem z Kooperatywy Spożywczej, który zachęca do wspólnych zakupów, wspierania rolników ekologicznych i lokalnych.

http://kooperatywawroclaw.wordpress.com/

video: http://www.dailymotion.com/video/x2afx0a_kooperatywa

W przerwie mieliśmy możliwość zjeść posiłek przygotowany przez Food Not Bombs:

https://www.facebook.com/fnbwro

Spotkanie odbyło się w Utopii w Centrum Reanimacji Kultury.

http://crk.wroclaw.pl/

W niedzielę zamiast pójść na wybory wysłuchaliśmy kilku ciekawych wykładów:

Antoni Kamiński opowiedział o pobycie Bakunina we Wrocławiu oraz o napisanych przez siebie książkach o Bakuninie „Życie i Myśl”:

http://www.bractwotrojka.pl/index.php?option=com_virtuemart&page=shop.product_details&flypage=flypage.tpl&product_id=3001&Itemid=116

oraz o zbiorze cytatów i aforyzmów zebranych przez wydawnictwo Trojka: „Myśli”

http://www.bractwotrojka.pl/index.php?option=com_virtuemart&page=shop.product_details&flypage=flypage.tpl&product_id=3694&Itemid=116

Kolejna osoba: Tymoteusz Onyszkiewicz przedstawił swoje wspomnienia z lat 80tych i 90tych, które pełne są bohaterskich czynów, walk ulicznych i happeningów, a dzieją się w Warszawie. (Wydane przez Wydawnictwo Nowy Świat)

http://www.bractwotrojka.pl/index.php?option=com_virtuemart&page=shop.product_details&flypage=flypage.tpl&product_id=3903&Itemid=116

Xavier z ZSP opowiedział o sile akcji bezpośrednich w walkach pracowniczych współcześnie (http://wroclaw.zsp.net.pl/), a Magda z Krakowa przedstawiła metody i techniki przesłuchań policyjnych stosowane w Polsce.

Na zakończenie Metys z poznańskiej Federacji Anarchistycznej opowiedział o 25 latach istnienia FA, ideach i wartościach, które zmieniały się, dorastały i przenikały tworząc to czym zajmujemy się obecnie.

Podczas spotkania można było obejrzeć materiały prasowe i fotografie z wystawy FUCK89, a także zakupić książki od Bractwa Trojka

http://www.bractwotrojka.pl/

oraz zaopatrzyć się na stoisku Planu W:

http://www.planw.pl/01

02

03

04

05 maja 2014 | Dział: Dolnośląskie

Demonstracja wystartowała o godz. 13.00 z placu 1 Maja i przeszła przez całe centrum miasta zatrzymując się pod agencją pracy tymczasowej Work Service, pod siedzibą PO, w okolicy Uniwersytetu. Działacze i aktywistki z różnych ugrupowań, z Federacji Anarchistycznej, z Inicjatywy Pracowniczej, ze Związku Syndykalistów Polski, a także Q Alternatywie wygłosili przemowy, omawiając aktualną sytuację pracowników w Polsce. Udział w demonstracji wzięły różne ugrupowania, część anarchistów szła w czarnym bloku. Po demonstarcji odbyła się posiadówka na CRK a wieczorem koncert i impreza. Food Not Bombs przygotowało ciepły posiłek. Wszystkim uczestnikom bardzo dziękujemy za miłą atmosferę!

fawroclaw.wordpress.com/2014/05/02/1-maja-2014-we-wroclawiu/
https://www.facebook.com/media/set/?set=a.700437016679048.1073741862.179726758750079&type=1

30 kwietnia 2014 | Dział: Dolnośląskie

DOŁĄCZ DO NAS!

Przyjedź na ogólnopolską demonstrację do Wrocławia 1-ego maja.

Zapraszamy do uczestnictwa w bloku radykalnym podczas demonstracji!

 

Zapraszamy na obchody 1 Maja we Wrocławiu!

 

W tym roku maszerujemy pod hasłami:

Czas na strajk Generalny!

Odbierzmy nasze prawa pracownicze!

 

Zaczynamy o godz. 13.00, na pl. 1 Maja (aktualnie pl. Jana Pawła II,  fontanna pod Lwami).

 

Trasa przemarszu: Pl. Jana Pawła II – ul. Ruska (przystanek przy Work Sevice) – ul. Kazimierza Wielkiego – ul. Szewska (platforma zatrzymuje się, uczestnicy dochodzą na ul. Oławską przy biurach poselskich) – powrót do ul. Szewskiej – następnie uczestnicy zatrzymają się przy ul. Wita Stwosza – dalej ul. Szewską – ul. Grodzka (przystanek przy Uniwersytecie); przejście chodnikami: most Uniwersytecki; ul. Drobnera, ul. Łokietka, pl. Św. Macieja (rozwiązanie zgromadzenia).

 

Po demonstracji zapraszamy na piknik na podwórku Centrum Reanimacji Kultury (ul. Jagiellończyka 10 c). Udamy się tam zaraz po zakończeniu demo. W planach: ciepła strawa z FNB, gry zespołowe. O godz. 20.00 koncert: zagra dla nas ROOTS CONTROLA SOUNDSYSTEM (Utopia CRK)

 

Dlaczego demonstrujemy?

 

W lutym 1886 roku trwał strajk w jednej z fabryk w Chicago. Robotnicy domagali się poprawy warunków pracy i wprowadzenia 8-godzinnego dnia pracy. Strajk zakończył się lokautem, zwolniono wszystkich robotników, a na ich miejsce zatrudniono nowych. W geście solidarności organizowano wiece i demonstracje, w których brało udział ponad kilkadziesiąt tysięcy osób. Podczas jednego z tych protestów, na początku maja, policja zaczęła strzelać do robotników, zginęło kilka osób. By upamiętnić te wydarzenia II Międzynarodówka uznała 1 Maja Świętem Pracy. W 2013 roku rząd podwyższył wiek emerytalny do 67 roku życia i wprowadził 12-miesięczny okres rozliczeniowy. Musimy pracować dłużej za te same płace. Dziś, podobnie jak pod koniec XIX w. znowu musimy walczyć o 8-godzinny dzień pracy, a także o wiele innych kwestii wcześniej wywalczonych przez ruch robotniczy, a obecnie stopniowo odbieranych przez kolejne rządy: jak powszechna opieka zdrowotna, zabezpieczenia emerytalne, rentowe i od utraty pracy, publiczne żłobki i przedszkola, ogólnodostępne i darmowe szkolnictwo i kulturę. Śmieciowe warunki pracy i pensje oraz ograniczanie dostępu do usług publicznych dotyczą nasz wszystkich. Dlatego 1 maja we Wrocławiu po raz kolejny wychodzimy na ulice, by przypomnieć, że czas już na strajk generalny!

Po demonstarcji zapraszamy wszystkich na wspólne pisanie listów do władz miasta. Jeżeli chcieliście zapytać o coś prezydenta, macie dość wydawania naszych pieniędzy, macie dość wycinania drzew, stawiania nowych apartamentowców macie okazję to zrobić! Spotykamy się na CRK ul. Jagiellończyka 10c/d

09 marca 2014 | Dział: Dolnośląskie

W tym roku FA Wrocław uczestniczyła w Manifie pod własnym banerem, jednak idee anarchistyczne słychać było w wielu przemówieniach różnych grup. Główne hasło tegorocznej Manify brzmiało “Przeciw Przemocy Władzy”.

Manifa rozpoczęła się o godz. 14.00 w rytmach Podwórkowej Samby, było słonecznie i kolorowo. Flagi anarcho-feministyczne obok tęczowych, a także sporo rodziców z dziećmi. Problemy, które zostały poruszone nie tylko na transparentach, ale także w przemowach to głównie problemy społeczne: niskie emerytury i płace, brak usług publicznych takich jak żłobki i przedszkola, nadużywanie umów śmieciowych, wyzysk w miejscach pracy, utrudnianie działalności związkowej. Oprócz tego zwrócono uwagę na problem nietolerancji w mieście, która prowadzi do wykluczeń społecznych, nie tylko względem Romów, ale każdego kto wygląda bądź zachowuje się inaczej niż większość społeczeństwa.

Oberwało się głównie władzy miejskiej, za stadiony, złą gospodarkę mieszkaniową, uciekanie przed problemami. Niszczenie miasta nie tylko politycznie ale także czysto wizualnie. Tegorczna Manifa pokazała, że walka o miasto bez przemocy to głównie walka z władzą polityczną, z elitami, także z kapitalizmem.

Manifa przeszła bez zakłóceń, po wcześniejszej “antymanifie” nie było ani śladu. Praktyczie wszyscy zachowali formę “No Logo”, pokazując to co nas łączy, a nie dzieli.

Tutaj można przeczytać całość oświadczenia Wrocławskiej FA: http://federacja-anarchistyczna.pl/index.php/artykuly/dzialania-fa/dolnoslaskie/item/904-przeciw-przemocy-wladzy

08 marca 2014 | Dział: Dolnośląskie

Drogie przyjaciółki i przyjaciele!!!

    8 marca powinniśmy się na chwilę zatrzymać, przypomnieć, wskazać i zrobić widoczną tą część społeczeństwa która ponosi główny ciężar neoliberalnych przemian i jest częstym obiektem seksistowskich ataków werbalnych, zaczynając od reklam a kończąc na bezpośredniej przemocy fizycznej. Tą część społeczeństwa która staje się ofiarą każdej wojny i aktorem każdej odbudowy. Nie tylko w Polsce, ale i na Świecie. Jest to ta część społeczeństwa, która w Europie na co dzień ma być niewidzialna wówczas kiedy ponosi widoczne ciężary nieopłaconej pracy w zakresie wychowania, pielęgnowania i opieki zdrowotnej. Ma być niewidoczna, gdy za tą samą pracę otrzymuje połowę pensji. Ma być niewidoczna gdy mówimy o sprawach socjalnych. Ma być niewidoczna gdy mówimy o równych szansach w podnoszeniu kwalifikacji zawodowych. Ma być niewidoczna gdy europejska polityka oszczędnościowa obniża standardy społeczne we wszystkich krajach. Ma być niewidoczna gdy faszyści, antysemici, patrioci i inni szowiniści próbują wtłoczyć swoje połamane role matki-polki i skostniały podział obowiązków.
    Ten podział, to podział władzy. Ten podział to podział przemocy. Wyzwolenie kobiet jest także wyzwoleniem mężczyzn z ich współuczestnictwa w tej przemocy.

Przyjaciele!!!

Ile razy w ciągu ostatniego roku z niemałym trudem odkładałyście i odkładaliście ostatnie pieniądze, aby kupić za nie lekarstwa, najpotrzebniejsze rzeczy dla dzieci. Ile razy odmawialiście sobie drobnych przyjemności. Ile razy zalegaliście ze spłatą kredytu. Ilu z waszych znajomych tego nie wytrzymało i popełniło samobójstwo.  
Czy zastanawialiście się kiedykolwiek dlaczego wysocy urzędnicy państwowi, prezesi dużych korporacji, wybrani przez was politycy i duchowieństwo nie mają takich problemów?
Jeśli pojawiły się wśród was takie pytania ja zadam kolejne: Dlaczego nigdy nie będzie was stać na podróż życia? Dlaczego galerie handlowe mogą wam zaoferować jedynie bezpłatną toaletę? Dlaczego wasze dzieci pomimo własnych zdolności nigdy ich nie zrealizują? Dlaczego nie będą choć bardzo chcą jeździć konno, pływać trzy razy w tygodniu na basenie i grać na fortepianie wspaniałe melodie zachwycając zebranych gości?
Jestem przekonany że pod skórą znacie odpowiedz. Życie z godnością, prawdziwe wynagrodzenie pracy, przyjemności, smaki życia, marzenia i spokój, zarezerwowane są tylko dla wybrańców.
Pewnie nie raz uwierzyliście w polityczne zapewnienia, że dobrobyt będzie waszym udziałem. Wypowiadali je ludzie których ręce są gładsze niż dłonie dziecka.  Technokraci którzy nie znają trudów życia. Wyuczone frazesy zawsze przynoszą skutek. Wybory i cztery lata spokoju. Później wszystko wraca do normy.
Jacek Kurski z PiS-u może sobie pozwolić na to aby skwitować to jednym zdaniem „Ciemny naród wszystko kupi” Mirosław Drzewiecki z PO doda do tego „Polska to dziki kraj” Donald Tusk bezceremonialnie podczas konferencji dotyczącej wydobycia gazu łupkowego zrobi reklamę Biedronce oddając przysługę potężnemu lobbyście z Portugalii, Rafał Dutkiewicz w wężowej kurtce i gangsterskich pantofelkach będzie się wdzięczył podczas otwarcia nowej restauracji w Rynku. Nikt mu nie zabroni za nasze pieniądze zostać mecenasem kultury i sportu. Nikt mu nie zabroni odbyć szereg fascynujących podróży do najodleglejszych miejsc Świata, za łączną kwotę 91 tysięcy złotych. Bynajmniej nie swoich – Naszych. Wypracowanych przeze mnie i przez was.
Niestety jesteśmy nikim, masą która jedynie podpisuje listy, uwiarygadnia tych którzy od zawsze byli politykami.  Sponsorujemy ich ekscesy, łożymy na darmowe przeloty z Wrocławia do Warszawy, aby przez 20 minut zaistnieć w programie Babilon, Kawa na Ławę i innych telewizyjnych produkcjach.
Ci których wybraliście mają was w dupie. Realizują tylko program wyborczy swojego wodza. Kropka
Zrozumcie, każda władza deprawuje, zmienia ludzi. Znacie Zegana, wrocławskiego boksera, społecznika i zapalonego propagatora sportu. Czy sprawdzaliście co się z nim stało? W którym narożniku zostawił własne przekonania i jak małpa powtarza frazesy.
Władza, politycy, partie, programy, obietnice, papka medialna którą was karmią żeby o tym nie mówić. Znamy to na pamięć.
Kryzys wyborczy, niska frekwencja wyborcza mówią same prze siebie. Mamy ich dosyć. Wiele razy z pewnością mówiliście – Nie ma alternatywy. Jest. My nią jesteśmy, Wy nią jesteście. Wasza samodzielność i zaradność, wasza wrażliwość i pomoc wzajemna. To nasza siła. Aby żyć godnie nie potrzebujemy struktury państwa. Nie musimy pracować na darmozjadów z wiejskiej i Sali plenarnej wrocławskiego ratusza. Wszystko może się zmienić. Wszystko możecie zmienić.  
Anarchia, to brak rządu, Anarchizm to ty i ja razem, bez premiera, prezydenta, króla i ministra. Federacja Anarchistyczna to struktura która jest, oddycha, krzyczy, czuje, myśli, kocha i nienawidzi władzy.
Szczególnie dziś 8 marca musimy jasno powiedzieć o tym co przynosi każdy kolejny dzień. Każdy dzień pełen szarości, zmęczenia, zniewolenia i umniejszania. Władza która krzyczy do nas z nagłówków tabloidów, idiotycznych programów, społecznych oczekiwań, seksistowskich reklam, jest władzą powstałą tu, w tym społeczeństwie.
Tworzą ją kobiety które uwierzyły że rola im przypisana jest jedyną, tworzą ją mężczyźni którzy dla własnej wygody, z własnej niemocy , w szumie pogoni za materialnymi  przyjemnościami zapomnieli o godności własnych żon, matek, kochanek i sióstr.
Jeśli mówimy o odpowiedzialności społecznej, o heroicznej walce, o wyrzeczeniach, mówimy o kobietach. Mówimy o nas samych. Bohaterstwo przypisywane mężom stanu jest taką samą manipulacją jak pojęcie feminizmu jako kaprysu stworzonego dla zabicia czasu.
Cała odpowiedzialność tego zepsutego Świata spada na nas, to my musimy opatrywać rany, organizować żywność, kształcić dzieci i zapewniać im miłość, podczas gdy świetnie przygotowani do swojej roli samców alfa mężczyźni walczą na wojnie toczonej w korporacji.
Jeśli mówimy o ponoszeniu kosztów, o rezygnacji z planów, rezygnacji z rozwoju, zamknięciu w wąskim oczekiwaniu na spełnienie roli matki, kucharki, sprzątaczki, nauczycielki i kochanki mówimy o nas samych.
Jednak tu, i teraz jest czas i miejsce aby przekroczyć wody Styksu. Aby wyjść z krainy śmierci obronną ręką. Jest czas aby koszty decyzji politycznych właścicieli korporacji, polityków i duchowieństwa przenieść na nich. I tylko na nich.
Anarchistki i Anarchiści muszą zrozumieć w jakim impasie tkwimy od końca lat 90-tych. Musimy postawić pytanie o stosunki władzy na nowo, i opuścić subkulturowe zabawy tkwiące w kulturowych maskaradach. Musimy odkryć na nowo materialne stosunki społeczeństwa w jakim żyjemy, i zbudować pomost do społeczeństwa. Musimy zakończyć izolację i reprodukowanie tych samych struktur władzy przeciwko którym występujemy,
Żeby to zmienić musimy zacząć od zmiany naszego stosunku do tej części społeczeństwa, która w zamierzeniu władzy ma być niewidzialna.

13 grudnia 2013 | Dział: Dolnośląskie

 

 

Od wydarzeń w 2011 roku, Narodowe Święto Niepodległości stało się jednym z najgorętszych wydarzeń medialnych jesieni. Konfrontacja Marszu Patriotów z Kolorową Niepodległą przy niemałym udziale policji oraz dziennikarzy, odbiła się szerokim echem w społeczeństwie.

 

Nacjonaliści związani z organizacjami o różnorakim prawicowym charakterze, odnieśli w tej materii spektakularne zwycięstwo. Owe podzielone i zmarginalizowane grupy, urosły w dyskursie społecznym do rangi istotnej siły politycznej.

 

Można wskazywać tutaj wiele przyczyn, w czym zresztą prześcigali się różnoracy komentatorzy. Nie zostało jednak wystarczająco wyszczególnione to, że pod sztandarem patriotyzmu swój interes zaczęły realizować różnorakie prawicowe i „antysystemowe” organizacje.

 

Udział w Marszu Patriotów grup kibiców Legii i Polonii Warszawa (które to grupy na zakończenie marszu pobiły się wzajemnie) był podyktowany nie tyle pobudkami ideologicznymi lecz wojną, którą kibice wypowiedzieli rządowi Donalda Tuska po zaostrzeniu prawa dotyczącego przepisów bezpieczeństwa w czasie imprez masowych.

 

Akty przemocy, do których doszło w Warszawie w blasku fleszy, zostały przypisane działaniu lewicowych prowokatorów, antify, policji i organizatorów Kolorowej Niepodległej. Organizatorzy w iście polityczny sposób odcięli się od kibiców na tyle ostrożnie, aby nie skonfliktować się z owym pożytecznym sprzymierzeńcem. Tym czasem we Wrocławiu podobne wydarzenia obyły się wyłącznie w blasku pochodni, niesionych przez członków i sympatyków Narodowego Odrodzenia Polski.

 

 

 

Narodowe Odrodzenie Polski w marszu organizowanym przez Młodzież Wszechpolską oraz Obóz Narodowo Radykalny nie bierze udziału. Historia konfliktu sięga 2006 roku, w którym MW doniosła na policję w sprawie pikiety antyhomoseksualnej organizowanej przez NOP. W związku z tym wydarzeniem, z okazji 11 listopada swoje marsze NOP urządza w stolicy Dolnego Śląska.

 

Wrocław stał się domem dla nacjonalistów nie bez przyczyny. Skrajna prawica od zawsze posiadała tutaj silną pozycję. Z Wrocławia wywodziła się czołówka nacjonalistycznych i neonazistowskich zespołów – Honor, Konkwista 88, czy znany na scenie metalowej Graveland. To z wrocławskich list wyborczych startuje przy każdej możliwej okazji Adam Gmurczyk – zamieszkały w Warszawie ojciec założyciel NOPu, dzięki czemu zebrać może więcej wyborczych okruszków niż w swoim rodzimym mieście.

 

Skrajna prawica nie jest więc we Wrocławiu młodym wynalazkiem. Posiada swoją długą tradycję, jednakże nie stanowiła ona obiektu większego zainteresowania mediów głównego nurtu. Sytuacja ta zmieniła się jednak na przestrzeni ostatnich lat, kiedy NOP skutecznie wypracował sobie alians z neopogańską Zadrugą oraz kibicami Śląska i Sparty Wrocław, którzy na własnym podwórku przyłączyli się do walki politycznej, a raczej antyrządowej kampanii pod przebraniem nacjonalistycznym.

 

To właśnie na fali owego przymierza doszło w naszym mieście do kilku dość spektakularnych aktów przemocy. O ile jeszcze bez większego echa przeszły incydenty z Synagogą pod Białym Bocianem i wegetariańską restauracją Złe Mięso, o tyle napaść na Wagenburg bezpośrednio po marszu 11 listopada oraz próba zakłócenia wykładu Zygmunta Baumana znalazła się w czołówkach programów telewizyjnych. Dutkiewicz przyznał, że przegapił moment, w którym grupy te urosły w siłę. Media rozpisywały się o wzroście tendencji neofaszystowskich. Widmem neonazizmu stał się Roman Zieliński, którego ogłoszono omalże ideologiem wrocławskiej skrajnej prawicy.

 

Dla Narodowego Odrodzenia Polski była to nie tylko darmowa reklama i forma nobilitacji. Dutkiewicz w swojej naiwności roztrąbił w mediach dofinansowanie policji, mającej skuteczniej rozprawiać się neofaszystowskim zagrożeniem, przez co pogłębił tylko antagonizację stanowisk i utwierdził w przekonaniu Kibiców Śląska, że są ofiarami walki politycznej z opozycją antyrządową. Zieliński odniósł podwójne zwycięstwo – nie tylko zyskał darmową reklamę swojej napisanej przed laty ksiązki, ale także obnażone zostało dyletanctwo dziennikarzy, którzy bez jej lektury powoływali się na sam jej tytuł, wypełniając doskonale założenia prowokacji. Narodowe Odrodzenie Polski, będąc grupą o marginalnym popraciu społecznym i potencjale kadrowym przybrało postać polskiego „Złotego Świtu”.

 

 

 

Zauważalne wzmożenie ruchów nacjonalistycznych na polskich stadionach, nie jest w istocie niczym dziwnym. Podobne zjawiska miały miejsce w Anglii oraz są wciąż żywe wśród wielu ekip kibicowskich za granicą. Przykład angielski daje nam jednak najciekawsze porównanie. W latach reform gospodarczych za rządów Thatcher i polityki zaciskania pasa, brytyjski National Front prowadził szeroko zakrojoną kampanię wśród kibiców angielskiej piłki.

 

Podobna sytuacja ma miejsce obecnie na naszym podwórku. O ile specyficznie rozumiane prowadzenie polityki historycznej przez kibiców w Polsce oraz zdecydowane nastawienie antykomunistyczne stanowiło część krajobrazu sceny kibicowskiej od wielu lat, o tyle grupy te miały charakter w istocie apolityczny.

 

Kibice (także Śląska Wrocław) prowadzili różnorakie akcje popierania określonych sił politycznych (także liberalnych), jeżeli mieli w tym interes dotyczący ich futbolowego światka. Poszerzenie pola walki nastąpiło wraz z obostrzeniem przepisów bezpieczeństwa na stadionach, prewencyjnym aresztowaniem Piotra Staruchowskiego w Warszawie oraz wzmożonym medialnym spektaklem zagrożenia porządku społecznego ze strony kibiców.

 

Opozycja parlamentarna w osobie niektórych polityków Prawa i Sprawiedliwości, postanowiła cynicznie wykorzystać ów wzrost napięcia do ataku na rząd Donalda Tuska. Atak ów wyrażony został w kategoriach patriotycznych, powielających znane od czasu dyskusji nad integracją europejską argumenty dotyczące suwerenności i interesu narodowego.

 

W tej właśnie niszy umiejscowili się nacjonaliści różnej maści – od korwinistów, poprzez Młodzież Wszechpolską na Narodowym Odrodzeniu Polski skończywszy. Można powiedzieć, że sprawą zainteresowali się profesjonalni i profesjonalizujący się politycy oraz ideowcy mający nieco szersze interesy niż swobody obywatelskie w czasie rozgrywek piłkarskich. Podobnie jak w latach siedemdziesiątych w Anglii, dzisiaj polscy nacjonaliści budują sobie poparcie na polskich stadionach. Jak widać na przykładzie wrocławskim, zdarza im się robić to skutecznie, choć nie bez przeszkód.

 

Odtrąbiony w mediach rozłam pomiędzy kibicami a NOPem, jaki rzekomo miał nastąpić na trybunach Śląska Wrocław okazał się w istocie niewielkim zgrzytem i efektem trać wewnętrznych w grupach kibiców. Część środowiska bardzo szybko określiła powiesznie antynopowskiego baneru na trybunie prowokacją służb i próbą rozbicia jednośći wśród kibiców. Wydarzenie to obnażyło jednak pewną tendencję w obrębie grup kibicowskich – brak zgody na jednoznaczną interpretację historii Polski i kwestii martyrologii, oraz brak zgody na polityczne wykorzystywanie środowiska kibicowskiego.

 


 

Pomijając to, kto próbował podłożyć ogień pod omawiany sojusz, interesująca jest sama kwestia tego jakie argumenty faktycznie przyczyniły się do owego rozbicia stanowisk wewnątrz grupy o rzadko spotykanym w naszych czasach stopniu spójności. Argumentem tym była współpraca Narodowego Odrodzenia polski z ukraińską „Swobodą”, organizacją nacjonalistyczną popierającą czystki etniczne na Ukrainie, których ofiarami byli między innymi Polacy. Co ciekawe tąpnięcie musiało być na tyle silne, że stronnicy wrocławskiego NOPu – ustami między innymi Zielińskiego w przykładny polityczny sposób obrócili problem ze „współpracy” na „rozmawianie”.

 

Owych „rozmów” NOP prowadził więcej. Zanim bowiem rozpoznali oni swojego sojusznika wewnątrz kraju, poszukiwali oni aliansu z różnymi środowiskami nacjonalistycznymi w Europie. Przykładów hipokryzji - charakterystycznej dla wszystkich ugrupowań politycznych poszukujących popracia wśród innych grup odnaleźć można na stronie NOPu wiele. Każdy zainteresowany w łatwy sposób znajdzie opisy rozmów z organizacjami, które wielokrotnie występowały przeciwko Polakom – jak chociażby wspomiany już brytyjski National Front, który prowadził kampanię przeciwko polskim emigrantom. Wybiórczość polskich nacjonalistów nie przeszkadza im jednak, w byciu nacjonalistami na emigracji i płaceniu podatków na rzecz wspierającego znienawidzoną przez nich lewacką politykę wielokulturowości i ochrony mniejszości rządu brytyjskiego.

 

Wybiórczość jest zresztą podstawową cechą charakteryzującą nacjonalistów z NOPu. Przejawia ona się w wielu kwestiach dotyczących filozofii polityki, koncepcji narodu, etniczności, obyczajowości oraz etosu ulicy. Granicę śmieszności wyznacza tutaj podtrzymywanie postawy antypolicyjnej (zapożyczonej na okazję współpracy z kibicami) przy jednoczesnym, zawartym w programie głoszeniu konieczności utworznie silnej i wysoce dofinansowanej policji, oraz okazjonalnym składaniem przez NOP doniesień do prokuratury w sytuacjach, w których naruszono prawa i interesy organizacji.

 

W ciekawym świetle wyglądają także pozostałe postulaty nopowskich nacjonalistów – ich antykapitalistyczne poglądy gospodarcze w postaci dystrybucjonizmu, negowanie procesu transformacji ustrojowej oraz demokracji parlamentarnej w ogóle, radykalna postawa antynarkotykowa, chrześcijańskie podwaliny definicji państwa i narodu czyli w istocie treść przekonań politycznych stanowi tło dla tego, z czego NOP jest znany – antysemityzmu, ksenofobii, czy homofobii.

 

Narodowcy są jednak na tyle świadomi źródeł swojego potencjalnego poparcia społecznego, że starannie starają się ukryć ową właściwą, polityczną treść swojego ruchu. W warunkach polskich wiadomym jest, że więcej osób przyjdzie protestować przeciwko homoseksualistom niż powstaniu nowej restauracji McDonalds. Promowanie dystrybucjonizmu nie ma żadnego sensu w obliczu możliwości przywołania argumentów dotyczących żydowskiego kapitalizmu i manipulacji przez ową mniejszość mediami. Podobnie jak negowanie demokracji parlamentarnej i Unii Europejskiej nie przeszkadza narodowcom w systematycznym braniu udziału w wyborach do obydwu instytucji. Wreszcie radykalna postawa antynarkotykowa również nie znajdzie podatnego gruntu w środowiskach kibicowskich, wśród których legalne i nielegalne postaci stymulantów stanowią codzienność i źródło dochodu pewnych grup.

 

Ów powszechnie spotykany, polityczny pragmatyzm czyli zwyczajna hipokryzja nie jest niczym wyjątkowym i ideologom nacjonalistycznym również nie przeszkadza wybiórczość na drodze do narodowej rewolucji, która jest celem ostatecznym. Problem jednak w tym, że ideologia owej rewolucji wyrażona jest w kategoriach etnicznych. To zaś, czym jest naród i kto jest Polakiem stanowi jeden z największych problemów NOPu.

 

To zaś czym jest naród i co oznacza bycie jego częścią jest kwestią arbitralną. Zależność tą doskonale opisał B. Anderson, twierdząc, że narody są wspólnotami wyobrażonymi. Nie wchodząc tutaj w zawiłości antropologii etniczności, warto zauważyć w jaki sposób ową wspólnotę wyobrażają sobie nacjonaliści. Nie ma ona bowiem nic wspólnego ze wspólnotą instytucjonalną, którą konstytuuje kwestia obywatelstwa. I w tym miejscu znajduje się największy błąd intelektualny ideologów Narodowego Odrodzenia Polski. Postrzegając naród i państwo jako byty absolutne o podłożu religijnym, praktykują oni wizję narodu i państwa w sposób arbitralny i wyobrażony. Mianem Polaka nie mogą mienić się ateiści, osoby o przekonaniach lewicowych, mniejszości seksualne, liberałowie, czytelnicy Gazety Wyborczej, narkomani, komuniści i inni wrogowie polskości.

 

Ci ostatni jednakże także podlegają kwestii wyboru moralnego. Próżno szukać działań NOPu, które wymierzone byłyby w prawdziwe środowiska neonazistowskie. Wręcz przeciwnie, Blood and Honour jest stałym gościem NOPowskich manifestacji 11 listopada, i co oczywiste znajdują się tam na własne życzenie, oczywiście bez oficjalnych deklaracji wzajemnych sympatii. Z dwojga totalitaryzmów, które doprowadziły do zniszczenia II Rzeczypospolitej, wystepuje się wprost jedynie przeciwko komunistom, często podnosząc argument, że Stalin jest odpowiedzialny za śmierć większej ilość jednostek niż Hitler.

 

Jednocześnie wspólnotą wyobrażoną są także mityczni „komuniści”, którzy zależnie od interesu politycznego są albo członkami i władzami Platformy Obywatelskiej, właścicielami TVNu, czytelnikami Krytyki Politycznej, ateistami lub – co z naszego punktu widzenia najzabawniejsze – anarchistami. Tymczasem próżno by szukać jakiegokolwiek sprzeciwu członków NOPu przeciwko dawnym aparatczykom PZPR (oprócz Jaruzelskiego) czy byłym funkcjonariuszom SB (np. zabójcy księdza Popiełuszki), których pełno jest np. w firmach ochroniarskich. Starzy komuniści i esbecy żyją sobie spokojnie, nie niepokojeni przez „prawdziwych patriotów”, gdy ci polują na plastikowe tygrysy.

 

Sprawy religijne także nie stanowią szerszego problemu moralnego dla nacjonalistów, którzy wyłącznie dzięki podobnej definicji wroga, ochoczo współpracują z pogańską Zadrugą, a osoba Mariusza Szczerskiego, autora antychrześcijańskiej retoryki zespołu Honor – legendy wrocławskiego nacjonalizmu, także nie przychodzi z trudem do zaakceptowania na mocy klasyka gatunku.

 

Zamiast tego na celowniku narodowców znajduje się rewizjonista marksistowski Zygmunt Bauman, który w istocie jest ziszczeniem czarnego snu narodowca – pracownik służb PRL, morderca Żołnieży Wyklętych, komunista i Żyd. Sęk w tym, że pierwszą instytucją, która doprowadziła do wyrzucenia Baumana z Polski była PZPR i rozłamy wśród funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa, który rozpętał nacjonalistyczną i antysemicką nagonkę na żydowskich intelektualistów w 1968 roku.

 

Pokazuje to w dobitny sposób istotny pewien fakt, za który NOP i jego poplecznicy nie są odpowiedzialni i którego zapewne nie są do końca świadomi. Polska w sposób prakyczny przerabiała okres nacjonalizmu nie w dwudziestuleciu międzywojennym, gdzie ruch ów był częscią sceny politycznej, ale w czasach komuny. Przywołując znaną powszechnie metaforę – rządy komunistyczne jakkolwiek głoszące internacjonalizm i połącznie proletariuszy wszystkich krajów – były jak rzodkiewki. Czerwone na zewnątrz i białe w środku. W czasach Zbrodniczego Systemu Komunistycznego, realizowano faktyczną politykę nacjonalistyczną, ksenofobiczną, homofobiczną i anysemicką. I podobnie jak w przypadku NOPu afiszowano się inną ideologią niż ta, którą faktycznie realizowano.

 

Nikt inny jak nacjonaliści zogniskowani w Zjednoczeniu Patriotycznym Grunwald poparli Jaruzelskiego i stan wojenny 1981 roku. I nikt inny jak NOP i nacjonaliści powtarza te same argumenty i odwołuje się do tej samej ideologii, tylko że ubranej w inne szaty.

 

 

Federacja Anarchistyczna Wrocław

 

 

08 marca 2018 | Dział: Śląskie

W sobotę 3 marca, o godz. 11:00 w dwóch strategicznych miejscach Katowic, odbyła się pikieta solidarnościowa pod hasłem Solidarność to broń, której nigdy się nie wyrzekniemy – stop torturom rosyjskich aktywistów!

Fala aresztowań i tortur wezbrała na terenie Rosji wraz ze zbliżającymi się wyborami prezydenckimi i mistrzostwami świata w piłce nożnej.

Podczas pikiety mówiliśmy o sytuacji Wiktora Filinkowa, Igora Szyszkina, Ilja Kapustina, czy Jewgienija Karakaszewa, rozdawaliśmy materiały informacyjne, oraz gazetę anarchistyczną A-TAK.

Tym symbolicznym gestem, jakim jest pikieta informacyjna, chcieliśmy pokazać naszą solidarność ze wszystkim zatrzymanymi.

Nie dalej niż przedwczoraj obchodziliśmy rocznicę zabójstwa założycielki i działaczki Warszawskiego Stowarzyszenia Lokatorów – Jolanty Brzeskiej, której zwęglone zwłoki znaleziono porzucone w lesie. Tak, jak nie zapomnieliśmy o Jolancie Brzeskiej, tak nie mamy zamiaru milczeć w sprawie torturowanych towarzyszy.

W Rosji, gdzie Putin nie zawaha się przed najbardziej obrzydliwymi ruchami, by nadal sprawować władzę, w Polsce, gdzie ludzie umierają na komisariatach, a władcami życia i śmierci okazuje się mafia czyścicieli kamienic, na całym świecie – władza i jej organy są takie same. Nie pozwolimy, by jej okrutne akty przeszły bez echa. Wspieramy i czekamy na wieści od rosyjskich aktywistów.

Solidarność Naszą Bronią!

Federacja Anarchistyczna Śląsk

 

19 listopada 2017 | Dział: Śląskie

Po wydarzeniach z 19 kwietnia 2015 , kiedy akcja okupacyjna pustostanu zorganizowana w ramach Antykongresu zakończyła się wezwaniem na miejsce jednostki antyterrorystycznej, sąd rejonowy w Katowicach dopiero w lutym 2016 dostarczył zatrzymanym akt oskarżenia. Oskarżono nas o naruszenie miru domowego - " wdarcie się do cudzego domu, mieszkania, lokalu, pomieszczenia..".

Wyznaczono termin pierwszej rozprawy, na którą oprócz oskarżonych przyszło kilkanaście osób w charakterze publiczności w celu okazania wsparcia. Osoby te nie zostały wpuszczone na salę obrad.

Po kilku miesiącach postępowania 15 z zatrzymanych wtedy osób, zdecydowało się przyjąć warunkowe umorzenie postępowania. Jednak 5 z nich nie zgodziło się na kompromis, dla nich walka  się nie skończyła - nie przyznali się do winy.

Na pierwszą rozprawę ws. pozostałej piątki przybyło wiele osób nie tylko po to, aby zademonstrować wsparcie dla aktywistów, ale też aby pokazać władzy, że represje wobec oddolnych ruchów społecznych zawsze spotykają się ze stanowczą reakcją ze strony ruchu anarchistycznego. Każdy z zatrzymanych złożył oświadczenie.  Nikt nie przyznał się do winy, każdy podkreślił polityczny charakter akcji. W trakcie rozprawy osoby obecne na publiczności rozwinęły wielki baner z napisem Solidarność Nasza Bronią. Policja zaczęła wyrzucać osoby z sali, szarpiąc je i wypychając siłą. Sędzia zakończyła rozprawę przed czasem wyznaczając cztery kolejne posiedzenia. W ich trakcie mieli zostać przesłuchani wszyscy policjanci, którzy wzięli udział w akcji na Mariackiej. Zażądaliśmy też odpowiedzi na pytania, kto wydał polecenie użycia jednostki antyterrorystycznej, czyją własnością jest kamienica na Mariackiej, czy policja została rozliczona po całej akcji i jakie były jej koszty dla budżetu publicznego.

Wyznaczono kilka rozpraw w ciągu najbliższego miesiąca, każdy z oskarżonych pracował,  jeden musiał dojeżdżać aż z Poznania,  podzielono się więc tak, żeby na każdej rozprawie ktoś z nich był obecny. Jednocześnie planowaliśmy kolejną akcję na nadchodzącą rozprawę tak, żeby ponownie zachwiać spokojem w budynku sądu. Niestety wymiar "sprawiedliwości" po raz kolejny pokazał swoje prawdziwe oblicze. Na drugiej z wyznaczonych 4 rozpraw sąd oświadczył, że po konsultacjach z prokuratorem wspólnie ustalono, iż niema zasadności dla przeprowadzania kolejnych posiedzeń sądu ponieważ sprawa jest jasna, nie budzi żadnych wątpliwości sądu i prokuratora, a dalsze jej prowadzenie będzie przeciąganiem całej sprawy i świadczyć będzie o przewlekłości postępowania. Dlatego sąd orzekł o winie 5 uczestników protestu i zasądził im prace społeczne w wymiarze około 40godz., zaś jednemu z oskarżonych zasądził grzywnę 550zl (ze względu na jego niezdolność do pracy). Taki obrót sprawy był dla nas zaskoczeniem. Przygotowywaliśmy się na dalszą walkę, do przesłuchania policjantów, przygotowywaliśmy kolejną akcję, jednakże sąd i prokuratura ucięli sprawę nie dając nam szans na obronę.

Każdemu wyznaczono kuratora i wymiar prac społecznych - 40 godzin rozłożono na 4 miesiące. Jest to najlżejszy wymiar kary. Oczywiście nikt nie podjął prac społecznych. Według nas jest to tożsame z przyznaniem się do winy. Dlatego po kilku miesiącach policjanci zaczęli poszukiwać oskarżonych w ich domach rodzinnych. Nie udało się ustalić ich miejsca pobytu, uznano że ukrywają się przed "wymiarem sprawiedliwości". Dlatego w ciągu ostatnich kilku miesięcy odbyły się posiedzenia, na których sąd zarządził zmianę prac społecznych na pozbawienie wolności. Jako, że konstrukcja naszego prawa jest absurdalna, pozbawiając kogoś wolności zasądza mu się połowę wymiaru prac społecznych. I tak z najlżejszego wyroku jednego z aktywistów (40 godzin do odrobienia w ciągu 4 miesięcy) zasądzono 2 miesiące aresztu! Za 40 godzin do odpracowania, za grzywnę w wysokości 550zl nasi Towarzysze mogą pójść do aresztu na ponad 60 dni.

Oto skutki policyjnego terroru w trakcie Antykongresu:

- 21 protestujących zatrzymanych,

- 3 osoby odwiezione do szpitala,

- 10 osób obciążonych dozorem policyjnym, w tym dwie dozorowane dwa razy w tygodniu,

- wejścia do domów zatrzymanych i ich rodzin,

– nachodzenie lokalu organizacyjnego,

- zastraszanie aktywistów.

Jednocześnie Antykongres okazał się dla nas nie tylko szeregiem bezpośrednich ulicznych akcji i wykładów z alternatywnych teorii. Zaistniałe sytuacje wytworzyły w nas poczucie wspólnoty, które rezonować będzie jeszcze długo, napędzając kolejne działania. Dziękujemy wam za akcje solidarnościowe! Po raz kolejny przekonaliśmy się na własnej skórze o brutalności policji - mamy ma prawo się bronić, zaś protest jest formą obrony przed władzą!

27 maja 2017 | Dział: Śląskie

Polskie władze chcą zmienić ustawę regulującą funkcjonowanie żłobków m.in. zwiększając dopuszczalną ilość przebywających w  nim dzieci o 30%. Przy wzroście obciążenia pracą o 30%, nie mówi się o wzroście płac opiekunek.

26 maja w Dzień Kobiet, wsparliśmy inicjatywę Komisji Międzyzakładowej OZZ IP przy Zespołach Żłobków w Poznaniu, w Miejskim Przedszkolu nr 1 w Bytomiu. Rozdając materiały informacyjne i rozmawiąjąc z rodzicami odbierającymi dzieci z placówki, żądaliśmy i nadal będziemy żądać:

- maksimum 5 dzieci na jedną opiekunkę,

- maksymalnie 25 dzieci w grupie,

- zwiększenia ilości miejsc w żłobkach, poprzez zwiększenie finansowania sektora opieki,

- doprecyzowania pojęcia: 'dziecko szczególnej opieki'.

- skrócenia czasu pracy,

- zmiany nazewnictwa z opiekun dziecięcy, na opiekunka dziecięca.

11 maja 2017 | Dział: Śląskie

Śląscy anarchiści w ramach protestu przeciwko Europejskiemu Kongresowi Gospodarczemu odbywającemu się w Katowicach przeprowadzili akcję plakatowania, rozrzucania ulotek oraz zabarwili na czerwono wodę w fontannie obok centrum kongresowego.

“10 maja 2017 po raz 9 w Katowicach odbywa się festyn wolnego rynku, Europejski Kongres Ekonomiczny. Wezmą w nim udział światowej klasy zbrodniarze i złodzieje. Rozmowy w tym doborowy towarzystwie będą dotyczyć nowych strategii zdobywania bogactw i poszerzania dominacji ekonomicznej nad ludnością Europy. Wszystko to oczywiście przepięknie usprawiedliwione nazwiskami celebrytów wolnego rynku, profesorów wyzysku, władców osiągających duże sukcesy w okradaniu tych, którym mówią, że służą, gwiazd charytatywności i oczywiście ekologów, którzy dla władzy i zysku starają się umieścić środowisko naturalne na giełdzie. Wszystko ku chwale naszego nowego boga – kapitalizmu.

Jednym z głównych tematów kongresu jest bezpieczeństwo energetyczne. Możliwe, że nawet dojdzie do przedstawienia 2 rożnych wizji: czy energia będzie bezpieczna w rękach państwa, czy w rękach wielkich prywatnych firm. Bezpieczna oczywiście oznacza tyle co jak najlepiej nie doprowadzić do sytuacji, w której mogłaby się stać dobrem wspólnym, zarządzanym przez wszystkich. Wątpimy czy to ma jakiekolwiek znaczenie dla nas, zwyczajnych zjadaczy chleba, bo czym ma znaczenie dla okradanego jakie imię nosi złodziej?

Inna kwestia jest równie „interesująca” co poprzednia – cała seria paneli na temat moralności w biznesie według współczesnych piewców wolnego rynku. Etyczne prowadzenie interesów, w sposób oczywiście pokazowy, staje się opłacalne. Znamy przecież takie przykłady ze współczesnego świata, niejedna wielka korporacja w naszym Pierwszym Świecie lansuje się na odpowiedzialną i uczciwą, a jednak wyzyskuje ludność i niszczy środowisko naturalne w krajach Trzeciego Świata. Kongresmeni będą sobie nawzajem przedstawiać różne sposoby okłamywania nas i wyzyskiwania naszych braci w innych miejscach globu.

Rozmowy będą się również toczyć na temat dosyć niepokojący, szczególnie w kwestii naszej prywatności. Dotyczyć będą efektywnego zbierania i wykorzystywania naszych danych, które niestety sami często oddajemy w internecie. Kongresmeni chcą efektywniej je wykorzystywać, by wciskać nam ich nikomu niepotrzebne produkty, tak, aby nas przekonać, że tego właśnie chcemy. Chcą również wiedzieć jak nas lepiej szpiegować, by w odpowiednim momencie móc tych, którym nie podoba się aktualny stan rzeczy na świecie, unieszkodliwić. Wszystko to można oczywiście usprawiedliwić mówiąc o zagrożeniu terrorystycznym, jednak warto się zastanowić, kto tu naprawdę tym terrorystą jest.

To tylko część z wielu powodów, dla których jesteśmy przeciwko kongresowi ekonomicznemu. Namawiamy do protestowania przeciwko niemu, ale nie z powodu samego faktu, że się odbywa, lecz by pokazać swój sprzeciw wobec nieuczciwości możnych tego świata. Nawet jeśli nie jesteśmy w stanie się ich pozbyć, to przynajmniej spróbujmy ograniczyć ich chęć bogacenia się i poszerzania swojej władzy, by przestały w końcu płynąć rzeki krwi mordowanych i wykorzystywanych robotników, niewinnych, ale mających pecha mieszkać w „złej” części naszej planety. Zatrzymajmy chociaż własne morza łez wylewanych z racji niepewnej sytuacji ekonomicznej i wmówionych nam potrzeb , którym nie jesteśmy w stanie podołać.”

28 marca 2017 | Dział: Śląskie

Wczoraj, tj. 27 marca, odbyła się w Katowicach pikieta solidarnościowa z przebywajacymi w areszcie białoruskimi anarchistami.

Wierzymy, że trwające od 17 lutego białoruskie protesty są nie tylko wyrazem sprzeciwu wobec ustawie o pasożytnictwie społecznym, ale że są aktem i próbą sił wymierzonymi przeciwko Łukaszence, urzędnikom, milicji, służbom specjalnym i reszcie prawdziwych pasożytów, wysysających witalność z białoruskiego społeczeństwa.

Po Gdańsku, Krakowie i Warszawie i my pokazaliśmy, że solidarność, tak ważna dla anarchistów nie zna granic, nie ugina się przed dyktatorami i nie ucieka przed policjantami, którzy czekali już na nas gnieżdżąc się w suce w asyście starży miejskiej w drugim aucie, oraz funkcjonariuszami po cywilu i w mudurach, tuż koło Placu Teatralnego. Akcja była niezalegalizowana, świetnie wiedzieć, że nasz profil na Facebooku ma aż tak zróżnicowanych odbiorców. Sprawdzono tylko dowód osobisty jednego z uczestników pikiety.

Rozdaliśmy mnóstwo ulotek, a przechodnie z zaciekawieniem słuchali przemówień - wszak mieli ikazję dowiedzieć się o rzeczach, o których nie usłyszą w mediach.

Ślemy wyrazy poparcia dla naszych towarzyszy na Białorusi, tych na wolności jak i tych w areszcie. Wiemy o strajkach głodowych i czekamy na dalszy bieg wydarzeń.

Solidarność naszą bronią!

24 listopada 2016 | Dział: Śląskie

W Sądzie Rejonowym w Katowicach odbyła się rozprawa 5 z 21 zatrzymanych podczas Antykongesu 2015 przez AT anarchistów. Obecna była widownia, solidaryzująca się z oskarżonymi. Poniżej oświadczenie wygłoszone na sali rozpraw. Oczekujcie video z wydarzenia.

My, anarchiści i anarchistki, postanowiliśmy wykorzystać sposobność, która nadarzyła się w Katowicach podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego w 2015 r. i zaprotestować przeciwko niemu, jednocześnie tworząc alternatywę dla tego wydarzenia. Wystąpiliśmy wtedy między innymi przeciwko międzynarodowej umowie TTIP, chcieliśmy w teorii i praktyce udowodnić, że poprzez samoorganizację i radykalne działanie społeczeństwo jest w stanie przeciwstawić się dyktaturze biurokracji i pieniądza, reprezentowanej przez uczestników kongresu. Chcieliśmy stworzyć otwartą przestrzeń dyskusji dla wszystkich tych, którym korporacyjno-rządowe elity odmawiają prawa głosu, pokazać, że nie ma naszej zgody na dalsze rządy skompromitowanej oligarchii.
Administracja państwa próbując ukarać nas za nasze działania, które miały na celu aktywizację społeczeństwa poprzez zwrócenie uwagi na zaistniałe problemy ekonomiczne, jasno pokazuje że nie ma w Polsce miejsca dla inicjatyw oddolnych.
Nasza odpowiedź na zarzuty zakłócenia miru domowego, które zostały nam przedstawione, dotyka prawdy o wiele głębszej. Jako oskarżeni, stajemy przeciwko machinie przestępczej władzy, posługującej się policją i sądem. Mamy na to dowód - jest to opuszczony budynek, który zarówno wtedy jak i dzisiaj stoi pusty i zaniedbany. Władzy zależało na tym, żeby tego dnia do opinii publicznej nie przedostała się żadna informacja o proteście przeciwko organizowanemu spotkaniu biznesowemu, kuriozalnie zwanym Forum Ekonomicznym.
W związku z tym oczekujemy odpowiedź na nasze pytania :
- KTO WYDAŁ POLECENIE UŻYCIA GRUPY ANTYTERRORYSTYCZNEJ
- CZYJĄ WŁASNOŚCIĄ JEST KAMIENICA NA MARIACKIEJ
- CZY POLICJA ZOSTAŁA ROZLICZONA ZA CAŁĄ AKCJĘ I JAKIE BYŁY KOSZTY UŻYCIA JEDNOSTKI AT.
Pewne jest, że władza upozorowała zakłócenie miru domowego, użyła swoich paragrafów by stłumić protest stricte polityczny.

Wyznaczono terminy kolejnych trzech rozpraw. 

Video z wydarzenia: 
1. https://www.youtube.com/watch?v=p-xBqN6zJYs
2. https://www.youtube.com/watch?v=sPr-c2_r9IY

13 stycznia 2016 | Dział: Śląskie

Władza próbuje kontrolować nas coraz bardziej i szuka o nas coraz więcej informacji. W sejmowym zaciszu przy wyłączonych kamerach i poza uwagą społeczeństwa, likwiduje się resztki wolności i pozory demokracji. Niedawno do Sejmu trafił nowy projekt ustawy, która pozwala policji i służbom specjalnym na szpiegowanie każdego i to bez powodu. To nie pierwszy raz, kiedy władze chcą się dobrać do naszych telefonów i łączy internetowych (patrz ACTA). PiS robi to samo, co poprzednie ekipy rządzące, próbuje jednak radykalnie zwiększyć możliwość szpiegowania obywateli. Lobby policyjne zaciera ręce.

Co chce dać służbom nowa władza? Wg nowej ustawy, policjanci i agenci będą mogli śledzić każdego przez nadajnik GPS np. w telefonie i nie będą musieli uzyskać na to zgody sądu. Służby specjalne będą mogły przechowywać pozyskane tajemnice zawodowe, osobiste i nie będą musiały ich niszczyć. Funkcjonariusze systemu będą mieć możliwość poznania, co mówimy w tajemnicy adwokatowi, czy lekarzowi. Policja będzie mogła nas “billingować” i obserwować, co robimy w internecie bez konkretnego powodu (prawdopodobnie będą wykorzystywać programy szpiegujące).

Władza pokazała swoje oblicze… i bardzo dobrze – zmobilizuje nas to do działania. Tak, jak zablokowaliśmy ACTA, tak teraz powstrzymamy zakusy władzy na naszą prywatność. Musimy się bronić przed coraz bardziej brutalnym i rozpasanym molochem policyjno-kontrolnym. Tendencje do szpiegowania widoczne są na całym świecie – Rosja, USA, azjatyckie dyktatury, a i w Unii Europejskiej służby policyjne w coraz większym stopniu posługują się technikami inwigilacji obywateli. Państwo wykorzystuje coraz chętniej techniki inwigilacji do tłumienia obywatelskich protestów i szantażowania tych, którzy nie godzą się na ich działania. Polski rząd pilnie uczy się zamordyzmu.

Pierwszą akcje protestacyjną mamy już za sobą. 09.01 Śląsk zapoczątkował pikietą w Katowicach ruch protestacyjny. Wydarzenia, które miały miejsce przy okazji ostatniego wiecu wołają o pomstę do nieba - rozbicie demonstracji, zatrzymanie jednego z organizatorów i osób biorących w niej udział, gazowanie uczestników, którzy chcieli się dowiedzieć co z zatrzymanymi. Jednak tak samo jak nie damy się uciszyć w internecie, tak samo nie skończymy stawiać oporu na ulicach, póki nie osiągniemy celu.

Niezgadzamy się na bezkarność policji! Dlatego w dniach 18.01 do 24.01 wzywamy wszystkich do obywatelskiego oporu i protestów przeciwko nowym pomysłom inwigilacji społeczeństwa! Zablokujmy politykom możliwość szpiegowania nas. Uczyńmy te dni tygodnie protestu przeciwko inwigilacji. Łapy precz od naszego życia!

NIE ZGADZAMY SIĘ NA TWORZENIE PAŃSTWA POLICYJNEGO!
DOŚĆ BEZKARNOŚCI POLITYKÓW TWORZĄCYCH PRAWO!
ZABLOKUJMY PRAWO POLICJI DO SZPIEGOWANIA!

Federacja Anarchistyczna Śląsk

09 lutego 2015 | Dział: Śląskie

W czwartkowe popołudnie na ul. Dworcowej w Bytomiu odbyła się pikieta solidarnościowa z górnikami protestującymi w Jastrzębskiej Spółce Węglowej. Podczas trwania pikiety działacze i działaczki Federacji Anarchistycznej Śląsk oraz OZZ Inicjatywa Pracownicza rozdali 300 ulotek informująych o sytuacji w JSW oraz nawołujących do solidarności z górnikami.

13 czerwca 2012 | Dział: Śląskie

Uczestnicy częstochowskiej Federacji Anarchistycznej i Związku Zawodowego Federacja Pracownicza w dniu 9 czerwca zorganizowali kolejną pikietę solidarnościową z pracownikami salonów empiku. Rozkolportowano kilkaset ulotek skierowanych do pracowników i klientów. Mimo niesprzyjającej aury akcja cieszyła się dużym zainteresowaniem i przebiegła bez zakłóceń.

03 czerwca 2012 | Dział: Śląskie
(FA s. Częstochowa / ZSP s. Górny Śląsk / ZZ Federacja Pracownicza)

Akcje solidarnościowe z pracownikami Empiku - zwycięzcy konkursu „Najgorszy Pracodawca Roku 2011". W pierwsza sobotę czerwca miały miejsce dwie akcje ulotkowe skierowane zarówno do pracowników, jak i klientów salonów Empik w Katowicach (Empik przy ul. Księdza Piotra Skargi oraz Empik w Silesia City Center). W sumie wśród klientów i pracowników Empiku rozdano ponad 400 ulotek. W pierwszym z miejsc akcja przebiegała bez zakłóceń. W centrum „Silesia", pod koniec akcji, do jej uczestników wyszedł ochroniarz w cywilnym ubraniu i roztrzęsionym głosem domagał się zaprzestania działań na terenie salonu. Oświadczył też: „ulotki możecie sobie rozdawać poza salonem Empiku". W międzyczasie - w trakcie tej pogawędki - udało się rozkolportować resztę ulotek. Kiedy akcja była już zakończona, pojawiła się ochrona Silesia City Center. Wychodzący w tym momencie spokojnym krokiem z centrum „Silesia" uczestnicy i uczestniczki, dosłownie otarli się w drzwiach z przybyłą prewencją ochrony Silesia City Center. Gratulujemy ochroniarzom bystrości;)!

Treść kolportowanych ulotek:

„Empik" czyżby pełna kultura?
DO KLIENTÓW „EMPIK-u"

„Empik" posiada w całej Polsce sieć salonów, gdzie sprzedawana jest prasa, multimedia oraz książki. Za eleganckim wizerunkiem salonów sprzedaży kryje się smutna prawda o warunkach w jakich są zatrudnieni pracownicy sieci „Empik". A prawda jest taka, że zysk jest tam ważniejszy, niż prawa pracownicze. O to przykłady łamania tych praw udokumentowane w wielu salonach Empik:

1. Brak ewidencji godzin (bezpłatne nadgodziny).
2. Nie pokrywanie kosztów prania odzieży firmowej.
3. Zmuszanie pracowników do wykonywania zadań za innych, w tym rozkładanie ciężkich kontenerów.
4. Brak właściwego ogrzewania w miejscu pracy.
5. Likwidacja funduszu socjalnego.
6. Brak prawdziwych szkoleń BHP.
7. Brak szkoleń dotyczących sprzedawanych towarów.
8. Brak płatnych zwolnień chorobowych, groźby zwolnienia w razie zachorowania.
9. Mobbing, strasznie zwolnieniami.

Tak wygląda praca w sieci sprzedaży, której hasłem jest: Pełna kultura. Jeżeli tak wygląda kultura pracy w wykonaniu tej sieci, to warto sobie zadać pytanie: czy sam chciałbyś/chciałabyś pracować na takich warunkach? Na umowie śmieciowej, nie wiedząc, czy zostanie przedłużona, w ciągłej niepewności i pod presją groźby zwolnienia, bez żadnych osłon socjalnych ze strony firmy, bez zwolnienia na czas choroby, pracując w nadgodzinach bez dodatkowego wynagrodzenia... Kolejny raz, „Empik" zdobył nagrodę Najgorszego Pracodawcy Roku, w konkursie organizowanym przez Związek Syndykalistów Polski. W tym roku zdobył pierwsze miejsce!

Powyższe dowody mówią same za siebie. Zastanów się, czy warto tu kupować swoją ulubioną grę, gazetę, czasopismo, film czy książkę. Nie wspieraj wyzysku pracowników! Twój wybór ma znaczenie!

Związek Syndykalistów Polski – www.zsp.net.pl
Federacja Anarchistyczna / ZZ Federacja Pracownicza

Prawda o pracy w „Empiku"
DO PRACOWNIKÓW „EMPIK-u"

Salon „Empik" jest miejscem Twojej pracy. Czas jaki w nim spędzasz poświęcasz klientom, obsłudze kas, wypakowywaniu towaru z kartonów i umieszczaniu go na odpowiednim miejscu. W wielu salonach pracownicy w zamian otrzymują brak ewidencji godzin (bezpłatne nadgodziny), nie pokrywanie kosztów prania odzieży firmowej, zmuszanie do wykonywania zadań za inne osoby, w tym rozładowywanie ciężkich kontenerów, brak ogrzewania w salonach, co naraża Twoje zdrowie. W wypadku zachorowania w wielu salonach grozi się zwolnieniami.

W relacjach z przełożonymi wielu z Was ma do czynienia z mobbingiem i groźbą wyrzucenia z pracy, bo przecież jak mówią przełożeni „jest tylu chętnych na Twoje miejsce". Wielu skarżyło się na brak szkoleń BHP i funduszu socjalnego. Wielu z Was pracuje na umowach, które niczego Wam nie gwarantują. Czy chcesz, żeby było tak nadal? W milczeniu złościć się i dalej znosić takie traktowanie? Właściciele „Empik-u" zwiększają zyski, oszczędzając na Tobie. Jeżeli nie wierzysz, to zajrzyj na fora internetowe, a wtedy przekonasz się, że nie jesteś odosobnionym przypadkiem.

Możesz jednak walczyć o swoje prawa w miejscu zatrudnienia. Nie bądź bierny, bo właśnie na bierności oparty jest wyzysk, z którym masz do czynienia!

Twoi pracodawcy nie myślą o Tobie, ale wyłącznie o swoim własnym interesie. A na ich sukces pracujesz Ty, w zamian powinieneś mieć zapewnione godne wynagrodzenie oraz godne warunki pracy.

Związek Syndykalistów Polski – www.zsp.net.pl
Federacja Anarchistyczna / ZZ Federacja Pracownicza
24 marca 2016 | Dział: Małopolskie

Krakowska krwawa wiosna to historia pracowników zakładów cukierniczych i przemysłowych, którzy w 1936 r. wobec głodowych pensji upomnieli się o podwyżki i zaprzestanie wydłużania czasu pracy, a także zażądali przywrócenia zwolnionych związkowców. Niektórzy z nich przypłacili to życiem.
2 marca 1936 r. rozpoczęła się okupacja Polsko-Szwajcarskiej Fabryki Czekolady „Suchard”, a 18 marca do protestu dołączyli robotnicy Polskich Zakładów Gumowych „Semperit”. W nocy z 20 na 21 marca policja przystąpiła do krwawego tłumienia strajku.
23 marca 20 tysięcy osób zebrało się, aby zamanifestować swoją solidarność z załogami „Suchardu” i „Semperitu” walczącymi o pracownicze prawa. Policja jeszcze raz wykazała się niezwykłą brutalnością, otworzyła ogień do zebranych robotników, zabijając 8 osób, a raniąc 45.

Federacja Anarchistyczna sekcja Kraków i komisja środowiskowa Inicjatywy Pracowniczej przyszły 23 marca pod pomnik Krakowskiego Czynu Rewolucyjnego, by oddać hołd zamordowanym robotnicom i robotnikom; tym, których życie nie zakończyło się 23 marca, tak jak chcieli tego policjanci oddający do tłumu salwę. Chcąc wymazać nieposłusznych, którzy walczyli o swoją godność, brutalna władza tylko ich unieśmiertelniła. Bo kto dziś pamięta o zhańbionych, którzy bezmyślnie słuchali rozkazów? Nikt. Za to zamordowani robotnicy żyją w naszej pamięci. Niech wybrzmią ich imiona:

Józef Cieślik
Jan Jędrygas
Janina Krasicka
Andrzej Proc
Jan Szwed
Jan Szybiak
Piotr Wrona
Antoni Żłobiński

Przychodzimy tu i przychodzić będziemy rokrocznie, by złożyć kwiaty i zapalić znicz, by nie zapomnieć o nich, o męczennikach i męczennicach ruchu robotniczego, o tych, którzy walczyli o lepszy świat. Takimi okolicznościami łączymy historię, pokazujemy prawdę naszego dziedzictwa. Oni nie żądali, aby ich chwalono, czynili wszystko z prostego poczucia solidarności, z potrzeby walki o sprawiedliwość, o wspólną godność; o to wszystko, do czego i my dziś dążymy.

Areszty, przemoc i groźby – to wszystko na co było stać – jakże dziś idealizowaną – sanację. Sojusz kapitału i państwa potrafił robotnikom zaoferować jedynie ucisk, bezrobocie i ogólną nędzę. Robotnicy przeciwstawili temu strajk i solidarność. Pokazali nam, że nasza siła jest siłą wspólnoty. Ruch pracowniczy musi dziś tworzyć właśnie tak szlachetną wspólnotę. Walka trwa.

26 stycznia 2016 | Dział: Małopolskie

Stop POPiSowej inwigilacji” – pod takim hasłem przeszliśmy ulicami Krakowa w ubiegłą niedzielę. Z Rynku Głównego, ulicą Floriańską pod Urząd Wojewódzki przemaszerowało około 150 osób. Demonstracja była spontaniczną odpowiedzią na nowelizację ustawy o policji. Wprowadzone przepisy poszerzają zakres możliwości inwigilowania społeczeństwa przez władzę.

 

Poniżej publikujemy treść jednego z wygłoszonych podczas demonstracji przemówień:

Przyszliśmy dziś tutaj wszyscy, by zaprotestować przeciwko niegodziwości władzy, która raz po raz odsłania swój łeb. Tym razem jest to łeb agenta, łeb szpiega, który zamierza śledzić każdy nasz ruch. Nowa ustawa policyjna to zamach na podstawowe prawa każdego człowieka – na jego wolność, na nasze prawo do prywatności. To, na czym nam wszystkim tak bardzo zależy. Oczywiście rządzący mówią nam, że jest to robione dla "bezpieczeństwa". My jednak pytamy: "czyjego?". O czyje bezpieczeństwo chodzi, jeżeli nie o bezpieczeństwo rządzących? Mówię o tych, którzy uważają się za "wolę narodu", za "suwerena", a tak naprawdę kompromitują siebie, próbując do tej kompromitacji wciągnąć i nas! My mówimy głośno i wyraźnie: "nie reprezentujecie nas!". Nie pozwolimy na inwigilację! PIS wprowadzając tę ustawę dobrze wie co robi, tak jak dobrze wiedziało PO, gdy szykowało taką ustawę już za swoich rządów. Nie dajmy się zwieść fałszywej opozycji! Tym bardziej fałszywej opozycji PO do PIS-u! Oni również chcieli zawiesić na nas swój wzrok i położyć na nas swoje łapska. Bądźmy przezorni! Nie powinniśmy dać się zwieść PO, nie powinniśmy dać się zwieść PIS-owi, nie powinniśmy dać się zwieść komukolwiek, kto przyjdzie po nich!

Na zakończenie chciałbym wspomnieć - chyba wszyscy zdajemy sobie z tego sprawę - że dzisiejszy protest nie jest ani początkiem, ani końcem pochodu oporu, który wielu z nas prowadzi od bardzo dawna. Walka trwa, a my nie możemy się poddawać! Naszą naczelną zasadą powinno być "nie ustawaj". Joe Hill, bard amerykańskiego ruchu związkowego, na swoim łożu śmierci powiedział: "Nie traćcie żadnego czasu na żałobę! Organizujcie się!". Powinniśmy wziąć te słowa za nasz drogowskaz. Nie dajmy się zniewolić pod czujnym okiem Wielkiego Brata!

17 stycznia 2016 | Dział: Małopolskie

Każdego roku, 19 stycznia, w rocznicę zabójstwa Anastasii Baburowej i Stanisława Markiełowa, w Rosji i w wielu innych krajach odbywają się wydarzenia przypominające nie tylko o ich śmierci w 2009 roku, ale o wszystkich osobach, które straciły życie w wyniku działań rasistów i neonazistów. W ostatnich latach byli to m.in. antyfaszyści: Iwan Chutorskoj, Fiodor Fiłatow, Ilia Dżaparidze.

 Nasze towarzyszki i towarzysze zostali zabici przez rosyjskich neonazistów. Ludzi, których ani w Rosji, ani w ogóle na świecie być nie powinno. Wciąż nie zatarła się pamięć o tym, ile osób zginęło z ich rąk w ubiegłym wieku, a jednak nazizm wciąż istnieje.

W ciągu ostatnich dziesięciu lat ponad 600 osób zostało zabitych z powodu nienawiści rasowej i ksenofobii. Stracili życie tylko dlatego, że mieli „niewłaściwy kolor skóry”, „niewłaściwy kształt oczu”, „niewłaściwe pochodzenie” czy „nieprawidłowe poglądy”.

Obecnie przemoc na ulicach rosyjskich miast jest już zjawiskiem o mniejszej skali, ale wydaje się to być tylko pozorną zmianą. Dalej kwitnie ksenofobia wśród zwykłych obywateli, urzędników państwowych i przedstawicieli organów ścigania. Przejawia się to na wiele sposobów: uchodźcy nie dostają azylu, nawet jeżeli pochodzą z krajów, w których panuje wojna, odbywają się regularne naloty przeciwko migrantom, dzieci migrantów bez meldunku nie mogą uczyć się w szkołach, podpisywane są tysiące aktów wydalenia.

 W październiku tego roku w Petersburgu zmarł pięciomiesięczny Umarali Nazarow, który został odebrany swoim rodzicom; przyjechali oni z Tadżykistanu i oskarżono ich o nielegalny pobyt w kraju. Matka Umaraliego została wydalona. Wersja oficjalna mówi, że nikt nie jest winny śmierci dziecka, że jest to jedynie wynik choroby. Jednak mały Umarali zawsze był okazem zdrowia.

Po tym wypadku nie było demonstracji, żadnych poważniejszych fal protestu – to, co się wydarzyło, nie przeszkadza większości obywateli. Obojętność jest chorobą każdego społeczeństwa, które nie zauważa, jak szybko powiększa się liczba osób społecznie odrzucanych.

 Większość milczy, gdy wprowadzane są przepisy dyskryminujące całe grupy społeczne, kiedy aktywiści są zabijani na ulicy, kiedy osoby walczące z rasizmem idą do więzienia na podstawie sfabrykowanych „dowodów”, w wyniku sterowanych odgórnie spraw sądowych.
Większość milczy i czuje się bezpiecznie wśród własnych złudzeń, a taka ignorancja jest żyzną glebą dla wszelkich rodzajów nienawiści.

Jeśli chcemy się temu przeciwstawiać, powinniśmy stawić odważny i pozytywny opór. W naszym codziennym życiu, a zwłaszcza w dniu tak tragicznej rocznicy, nie może zabraknąć naszej pamięci o ludziach, którzy zginęli w walce z neonazizmem. Więcej, trzeba przypomnieć milczącej większości o tym dniu – by nie dać zapomnieć, by niewiedza o neonazistowskiej przemocy w końcu przestała panować w społeczeństwie.

 

 

16 września 2015 | Dział: Małopolskie

W ubiegłą sobotę (12.09) mieliśmy okazję w ramach szerokiej kolacji, wraz z Amnesty International Kraków i kolektywem Koniec Stagnacji, współorganizować demonstrację Uchodźcy mile widziani.

Poniżej publikujemy nasze wspólne oświadczenie:

Uchodźcy Witamy Was serdecznie!
 
Każdy człowiek ma prawo do bezpieczeństwa. Dlatego przyjęcie migrantów uciekających przed wojną jest naszym obowiązkiem. Ale nędza i głód to także groźba dla życia i godności człowieka. Nikt nie ryzykuje życia swojego i swojej rodziny po to, by mając dobrze – mieć jeszcze lepiej. Dlatego sprzeciwiamy się dzieleniu migrantów na dobrych uchodźców wojennych i złych” – ekonomicznych.
 
Jedni i drudzy są ofiarami wielkiej polityki i rządów państw nie wyłączając naszego. To mocarstwa destabilizują całe regiony, od Czarnej Afryki po Donbas. To międzynarodowe powiązania polityki i kapitału czerpią krociowe zyski z agonii całych społeczeństw. Liczy się handel bronią i ropa.
Zło wyrządzone przez rządy i korporacje naprawiamy sami. Nie oglądając się na instytucje, nie czekając na sygnał z góry. Sieć ludzi dobrej woli oplata całą Europę i wspiera migrantów w ich trudnej wędrówce. My, krakowianie i krakowianki, bez niczyjej inspiracji i pomocy, włączamy się w ten ruch. Walczymy z propagandą nienawiści i niesiemy konkretną, wymierną pomoc potrzebującym. Witajcie w Krakowie!
 
Jednocześnie nie ustajemy w naciskach na państwo polskie, Unię Europejską i NATO, by wykorzystały swój potencjał dla ulżenia doli migrantów. Domagamy się przede wszystkim powstrzymania przemocy w Syrii, gdzie połowa przedwojennej ludności została zmuszona do migracji:
1. Ustanowienia strefy zakazu lotów nad terytorium Syrii.
2. Rzeczywistego wstrzymania dostaw broni dla wojsk B. al-Asada i Państwa Islamskiego.
3. Natychmiastowego otwarcia granicy turecko-syryjskiej w stronę Syrii, aby możliwa stała się odbudowa terenów uwolnionych od islamistów po ciężkich walkach oraz powrót tysięcy uchodźców.
 
 
W demonstracji wzięło udział ponad 500 osób. Zagrała SambaKa, było głośno i kolorowo! Wznosiły się hasła: Chcę arabkę za sąsiadkę!, Gość w dom - Bóg w dom!, Inna kultura - jedno cierpienie!, Żaden człowiek nie jest nielegalny!.
Nie obyło się bez odwiedzin przeciwników przyjęcia uchodźców, niestety spożyty przed demonstracją alkohol nie pomagał im w merytorycznej dyskusji, w końcu po rzęsistym obfotografowaniu przez dziennikarzy zasiedli w cieniu pomnika Adam Mickiewicza.

To jeszcze nie koniec naszych działań! Skupieni w ramach projektu Witajcie w Krakowie! planujemy kolejne akcje - chcesz się dołączyć? Napisz do nas: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. .

 
23 stycznia 2015 | Dział: Małopolskie

Dziękujemy za Waszą postawę. Przywracacie nadzieję tysiącom ludzi przy maszynach, kasach, biurkach – wystraszonym, pozbawianym zarobku i godności. Śledzimy Wasze zmagania, staramy się Was wspierać i zastanawiamy się – co dalej?

 

Nie ma wątpliwości – pod kontrolą państwa, czy pod kontrolą prywatnego kapitału – nacisk na to, by „przywileje”, czyli głównie stabilne zatrudnienie i wynagrodzenia z dodatkami Wam odebrać, będą rosły. Na państwowym wolniej, ale również. Czasem w dyskusjach, także w mediach pada hasło własności pracowniczej. To może być najsensowniejsza odpowiedź na pytanie „co dalej”.

Da się.

 

Pierwsza wątpliwość jest dość powszechna – czy to się może udać? Skoro w ogóle nie słychać o takich firmach? Druga: Może to dobre dla warzywniaka, czy agencji reklamowej, ale nie dla dużego, skomplikowanego zakładu przemysłowego. Na pierwszą odpowiedzmy sobie sami – przez prawie tydzień „nie słychać było” poza regionem o Waszym proteście. Nie należy mylić medialnej fikcji z rzeczywistością. W Polsce działa ok. 1500 spółek pracowniczych oraz spółdzielni produkcyjnych i pracy.

Można mnożyć przykłady wielkich zakładów bez szefów – posiadanych i zarządzanych przez załogi. Skupmy się na kilku, których historie mogą być inspiracją w Polsce.

FaSinPat – fabryka ceramiki budowlanej w Argentynie. Gdy prywatny właściciel fabryki (zbudowanej na darowanym mu przez państwo terenie, za pożyczone pieniądze) postanowił nie spłacać długów i zamknąć fabrykę, ok. 270 pracowników wdarło się na jej teren siłą. Argentyński sąd zgodził się, aby przejęli 40 proc. stanu magazynu jako formę zapłaty za zaległe pobory. Jednak robotnicy zaczęli okupować firmę i rozpoczęli produkcję na własną rękę, wprowadzając kompletnie demokratyczne procedury podejmowania decyzji. Obecnie fabryka zatrudnia 470 pracowników i eksportuje swoje wybory do 25 krajów na świecie. Po 9 latach walk sądowych, po odparciu siłą kilku prób eksmisji, we wrześniu 2009 roku sąd argentyński uznał prawo załogi do fabryki, za częściowym odszkodowaniem dla byłego właściciela.

New Era – fabryka okien PCV w Chicago, USA. W 2012 roku właściciel postanowił „zwinąć żagle”. Pracownicy zajęli budynki, a następnie uruchomili produkcję. Mieli już doświadczenie z poprzednich walk i poparcie społeczne (4 lata wcześniej byli w podobnej sytuacji). Ostatecznie udało im się wykupić majątek firmy. Obecnie zakład ma formę spółdzielni produkcyjnej.

VioMe – fabryka klejów budowlanych w greckich Salonikach. Tu miał miejsce dokładnie ten sam scenariusz, co FaSinPat, tyle że w Grecji, gdzie, jak wiadomo, politycy cały kraj sprzedali bankierom. Właściciele narobili długów i prysnęli. Pracownicy zabezpieczyli zakład, a następnie podjęli produkcję. Wówczas właściciele zainteresowali się na powrót swoją „świętą” własnością i starali się ją odzyskać. Pracownicy wygrali jednak batalię rynkową i sądową. Nie tylko odzyskali rynki zbytu, ale wprowadzili nowe produkty i obecnie rozwijają działalność. Trudny okres, gdy kapitalistyczni kontrahenci nie chcieli z nimi rozmawiać, przetrwali dzięki wsparciu lokalnej społeczności oraz datkom ludzi z całego świata.

W Polsce istnieje wiele firm produkcyjnych pod kontrolą pracowników. Są to głównie przedsiębiorstwa średnie. Jeśli chodzi o wielkie – politycy nigdy nie zgodzili się na to, by pracownicy samorządnie ośmieszyli jedynie słuszną linię prywatyzacji kapitalistycznej. Ale warto przypomnieć, że np. strajk czynny (czyli rozpoczęcie produkcji przez strajkujących pracowników i przejęcie przez nich zysków) w 1992 r. w KGHM odstraszył rząd od decyzji rujnujących polskie górnictwo miedzi i uratował kombinat, który jest dziś perłą w koronie polskiego przemysłu.

Jaka własność pracownicza?

Zasadniczo, polskie prawo przewiduje dwie możliwe formy własności pracowniczej – spółdzielnię (kooperatywę) i spółkę pracowniczą. Najważniejsza różnica jest taka, że w spółdzielni każdy członek ma tak samo ważny głos, a w spółce – waga głosu odpowiada wartości udziałów. A że udziałami można handlować, można też pozyskać kapitał do firmy wprowadzając zewnętrznego inwestora – w większości przypadków w Polsce spółki pracownicze prawie nie różnią się od zwykłych firm kapitalistycznych – pracownicy stopniowo stracili kontrolę nad zakładem. To też jest zagrożenie, które warto przemyśleć.

Aby się udało, potrzebne są dwie rzeczy. Pierwsza – to poparcie społeczeństwa. Wy je macie. Druga – pamiętać nie tylko o ekonomii i miejscach pracy, ale też wartościach: solidarności – tej codziennej, przez małe „s”, czyli pomocy wzajemnej, równości i wolności w zarządzaniu wspólną kopalnią, dla korzyści wszystkich i każdego z osobna.

Czy warto?

 

Państwo nie chce kopalni, prywaciarz nie chce Waszej godności, jedynie Waszego wysiłku. Jedynie sami sobie możecie zagwarantować szacunek i bezpieczeństwo – ekonomiczne, oraz fizyczne, bo przecież górnictwo to nie rurki z kremem. Ile razy jeszcze będziecie musieli strajkować?

A jeśli teraz wygracie i kopalnia będzie nadal państwowa?

 

Warto zatroszczyć się wtedy o kontrolę nad zarządem i otoczeniem kopalni. Nie jest tajemnicą, że dyrektorzy rzadko działają korzystnie dla kopalni. Może taki jest plan, a może to po prostu bezinteresowna głupota. A nawet jeśli zdarzy się ktoś porządniejszy, to wokół jest setka spółek i spółeczek – kontrahentów, wyciągających z kopalni ile się da. Musicie patrzeć na ręce zarządzającym, czytać umowy, faktury. Na gruncie obecnego prawa możliwości są ograniczone – silna i mądra działalność związkowa i rada pracownicza. Pamiętajcie jednak, że prawo określa minimum, a nie maksimum udziału pracowników w zarządzaniu przedsiębiorstwem.

Pamiętajcie, że jesteśmy z Wami my i tysiące, jeśli nie miliony ludzi. Damy Wam wszelkie możliwe wsparcie nie (tylko) dlatego, że chcemy, by ludzie sami sobą rządzili. Dlatego, że jesteśmy Wam to winni.

06 listopada 2014 | Dział: Małopolskie

Dnia 5 listopada 2014 r. o godz. 14.00 przed Konsulatem Generalnym Republiki Francuskiej w Krakowie przy ul. Stolarskiej 15 odbyła się pikieta, w której wzięły udział krakowskie środowiska wolnościowe, m.in. uczestnicy i uczestniczki Federacji Anarchistycznej, inicjatywy Koniec Stagnacji oraz niezrzeszeni aktywiści miejscy. Krakowscy dziennikarze tradycyjnie zignorowali wydarzenie. A jeden z nich, Dawid Kuciński, Zastępca Redaktora Naczelnego portalu lovekrakow.pl na list z informacją o planowanej akcji odpowiedział następująco: „Z tego, co pan pisze, widać raczej, że winni i gorsi od stróżów prawa są pikietujący. Radzę zostać w domu i zająć się pożytecznymi rzeczami”. Dobrze to świadczy to o jego dziennikarskiej neutralności.
Akcja miała na celu uczczenie pamięci zamordowanego przez żandarmerię 25 października br. 21-letniego Rémiego Fraisse. Aktywiści zapalili koło budynku konsulatu znicze oraz postawili portret zamordowanego. Ponadto pikietujący chcieli wyrazić swoje oburzenie brutalnym zachowaniem policji zarówno podczas pacyfikacji protestów francuskich ekologów oraz alterglobalistów broniących mokradeł Testet – w dolinie rzeki Tescou na południowym-zachodzie Francji, (właśnie tam, w okolicach lasu Sivens gdzie został zamordowany Rémie Fraisse  władze planowały budowę zapory), jak też podczas demonstracji, które odbyły się w różnych miastach Francji po zamordowaniu eko-aktywisty. Pikietujący, chcąc zwrócić uwagę mieszkańców Krakowa na zajścia we Francji, rozdawali naświetlające sprawę ulotki oraz trzymali transparent „Policja i kapitał to wróg ludzi i przyrody”. Uczestnicy akcji złożyli także w konsulacie list protestacyjny, który został przyjęty przez nieświadomą omawianych wydarzeń pracowniczkę Instytutu Francuskiego w Krakowie. Zachowująca się bardzo kulturalnie pani poprosiła również o ulotkę i zadeklarowała, iż przekaże list do konsula. Akcja trwała około 30 minut i spotkała się nie tylko z zainteresowaniem przechodniów, ale również policji. Należy przypomnieć, że przy niewielkiej ulicy Stolarskiej w Krakowie znajdują się aż trzy konsulaty oprócz francuskiego również niemiecki i amerykański. Właśnie dlatego przez całą dobę stoi tam radiowóz policyjny. Po rozdaniu ulotek, złożeniu listu oraz wygłoszeniu przemówień pikietujący zostali poproszeni o dowody osobiste oraz o sprzątnięcie zniczy.

W trakcie 47 minut po zakończeniu niezgłoszonej pikiety 9 (z 13 obecnych) uczestników i uczestniczek akcji zostali spisani/ne. Zdezorientowana jak to zazwyczaj bywa całą akcją policja dzwoniła do przełożonych, konsultując się, co ma uczynić z pokojowymi demonstrantami. Nawoływania do posprzątania zniczy oraz grożenie, iż sprawa trafi do sądu w wyniku nieprzyjęcia mandatów za zaśmiecanie pozostały jednak bez skutku. Po wezwaniu pomocy w ilości dwóch radiowozów oraz dokładnego sprawdzenia danych aktywistów dwóch „stróżów prawa” udało się do konsulatu w celu zapytania się czy znicze mogą pozostać. Okazało się, że mogą! Po niewielkiej dyskusji o „wolnym kraju” i absurdalności zachowań policji oraz oddaniu wszystkich dowodów pikietujący rozeszli się. Znicze i portret Rémiego pozostały przy budynku konsulatu.
Nie minuta ciszy, tylko całe życie w walce!
GRUPA ZIELONYCH ANARCHISTÓW I ANARCHISTEK KRAKOWA

12 lipca 2014 | Dział: Małopolskie

29 czerwca na krakowskim Rynku odbyła się pikieta solidarnościowa z Brazylijczykami, przeciw przemocy FIFA, kapitału i państwa. Akcja współorganizowana była przez mieszkających w Krakowie Brazylijczyków i Hiszpanów przy wsparciu krakowskiej sekcji Federacji Anarchistycznej oraz Samby-Ka.

Protest rozpoczęliśmy od happeningu w ramach niego osoby oznaczone jako media, FIFA, policja, służby państwowe, bankierzy odebrali graczom piłkę i zdeptali wartości. Następnie rozegraliśmy mecz nierównych szans podczas, którego piłka burzyła napotkane na swojej trajektorii budynki. Rozdaliśmy 1000 ulotek w wersji polskiej i angielskiej.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Oto kilka słów wyjaśnienia dlaczego zdecydowaliśmy się na współorganizowanie tej pikiety:

Największą porażkę Brazylijczycy ponieśli jeszcze przed półfinałem. Ponieśli ją kiedy władza zdecydowała o organizacji Mistrzostw Świata w piłce nożnej. Oto wyniki rozgrywki między władzą a obywatelami:

- 250 000 osób zostało wysiedlonych ze swoich domów – bez wcześniejszego powiadomienia, bez możliwości negocjacji,

- 11 osób zginęło na budowach, dziesiątki w favelach (w tym 4 dzieci),

- ponad 100 osób zostało aresztowanych za udział w demonstracjach, wiele innych jest ściganych za „spiski” i „terroryzm”,

- zakazano pracy drobnym sklepikarzom i ulicznym artystom,

- niektóre dzielnice miast pozostają pod kontrolą wojskową,

- ponad 0.5 miliona dzieci i kobiet padło ofiarami przemocy seksualnej,

- na Mundial wydano ponad 11 miliardów dolarów z czego 83% zostało pokryte z pieniędzy publicznych, wykonano tylko 20% z obiecanych prac na rzecz transportu publicznego,

- 2 miliardów dolarów wydano na broń i środki represji przeciwko protestującym.

03 lipca 2014 | Dział: Małopolskie

Kara trzech lat więzienia - oto efekt procesu pokazowego w jakim zostali osądzeni Carlos i Carmen mieszkańcy Granady (Hiszpania) i uczestnicy strajku generalnego, którzy po pikiecie ulicznej weszli do baru i wygłosili w nim kilka sloganów. Na wszelki wypadek, aby uniemożliwić im ubieganie się o zmniejszenie kary decyzję podjął sąd drugiej instancji.

 

W Hiszpanii trwa kryzys polityczny i ekonomiczny, dziennie dochodzi do 216 ewikcji, bezrobocie sięga 26%, 56% wśród młodych osób. Państwowy reżim nasila represje wobec ruchów społecznych wymierzając nieproporcjonalne kary i stosując środki przymusu. Z tego powodu 29 marca 2012 roku odbył się strajk generalny.

 

Więcej informacji o Carlosie i Carmen znajdziecie w tym filmie (film w języku hiszpańskim z napisami w języku angielskim).

 

Na Twitterze trwa akcja solidarnościowa z Carlosem i Carmen oznaczona hashtagiem #libertadcarlosycarmen, w której bierzemy udział. Tym samym inaugurujemy działalność naszej sekcji na Twitterze. Znajdziecie nas tutaj.

21 kwietnia 2013 | Dział: Małopolskie

Jak rozpoznać kanara? Jak zachować się gdy kontroler jest agresywny? Do czego mamy prawo? Ale przede wszystkim dlaczego warto obniżyć ceny biletów lub je całkowicie zlikwidować mowa  była podczas wczorajszego “Święcie darmowej komunikacji miejskiej”. Radosną imprezę niestety popsuli funkcjonariusze policji, którzy zatrzymali tramwaj z aktywistami blokując ruch na ulicy Starowiślnej.

 

Na placu Wszystkich Świętych zaaranżowana została scenka typowa dla krakowskiej Komunikacji Miejskiej. Do tramwaju wsiadł kontroler. Gdy tramwaj ruszył od razu przystąpił do sprawdzania biletów. Pasażerka, która nie zdążyła jeszcze zakupić biletu została zwymyślana, inna, która długo nie mogła znaleźć biletu otrzymała od kontrolera propozycję łapówki. Gdy stwierdziła, że jej nie zapłaci ten zaczął ją szarpać… Tym razem wszystko odbywało się na niby.

 

Po odśpiewaniu tramwajowej piosenki i wręczeniu przedstawicielce urzędu miasta biletomatu (które gdy wprowadzona zostanie bezpłatna komunikacja miejska nie będą potrzebne), zgromadzeni ruszyli tramwajem linii numer 1 w stronę Wzgórz Krzesławickich. Niestety obecność kolorowo ubranych ludzi i transparentów nie spodobała się “inspektorowi MPK”, który wezwał “na pomoc” policję. Gdy tramwaj zamknął drzwi by wreszcie odjechać, funkcjonariusze ruszyli w pościg. Ścigając jadący tramwaj z samochodów próbowali zdzierać wywieszone transparenty. Dopadli je jednak dopiero na skrzyżowaniu Starowiślna-Dietla. Tam z postanowili usunąć z wagonu uczestników happeningu. W ten sposób uniemożliwiali odjazd tramwaju, blokując ruch (“ogonek” tramwajów kończył się za Pocztą, powstał też spory korek samochodowy). Utrudnienia spowodowały 2 patrole samochodowe, obsługa “suki” oraz osoby nieumundurowane (tajniacy, ORMO-wcy?) – w sumie kilkunastu pracowników, oczywiście na koszt podatnika.

 

Zdjęcia z akcji mozna obejrzeć na blogu FA Kraków: http://fakrakow.wordpress.com/2013/04/21/o-bezplatna-komunikacje-miejska-dla-krakowa/

03 kwietnia 2013 | Dział: Małopolskie

Drobny ułamek budżetu Dzielnicy I Krakowa zostanie rozdysponowany w sposób partycypacyjny, w ramach przedsięwzięcia zwanego Priorytetem Obywatelskim. Jest to mały kroczek w dobrym kierunku. Federacja Anarchistyczna Kraków czynnie go popiera, zaznaczając jednak, że do prawdziwego budżetu partycypacyjnego jeszcze daleka droga.

 

Priorytet Obywatelski jest wspólną inicjatywą części mieszkańców i radnych „Jedynki". Polega na tym, że większą część lub całość wolnych środków z budżetu dzielnicy na 2014 r. zostanie przeznaczona na projekty zgłoszone, przedyskutowane i przegłosowane przez samych mieszkańców (a także być może osób pracujących i uczących się na jej terenie – jest to jeszcze kwestia dyskusyjna).

 

Promile demokracji

 

Trzeba zaznaczyć, że „budżet partycypacyjny" to nie to samo co „partycypacyjny ułamek budżetu". Zdecydowanie, nie ma więc mowy o rewolucji, o wprowadzaniu „budżetu partycypacyjnego". Radni dzielnicy chcę przeznaczyć na Priorytet Obywatelski 30-50 tys. zł, tj. 0,6-1% całości. Nic dziwnego, że najczęstsza spontaniczna reakcja mieszkańców jest sceptyczna: 30 tysięcy – chyba na waciki.

 

A jednak angażujemy się w to, ponieważ wierzymy, że będzie przykładem, pokazującym niedowiarkom, że się da. Zawsze będziemy uważać, że wspólnota mieszkańców najlepiej zna swoje potrzeby „wystarczy", więc stworzyć narzędzia umożliwiające jej udział w decydowaniu. Zdajemy sobie sprawę, że nie jest to łatwe. Dlatego godzimy się na reglamentację „budżetu partycypacyjnego" wyłącznie w celach taktycznych. Na widoku jest pełne uczestnictwo ludzi w decydowaniu o całym budżecie dzielnic i miasta.

 

Wypracować rozwiązania

 

Choć wiemy, co chcemy osiągnąć, „diabeł tkwi w szczegółach". Istnieje szereg spraw, które wymagają rozwiązania w zastanych warunkach społecznych i prawnych. Jako członkowie rady programowej projektu „Dzielnice się Liczą", obserwujemy, jak ludzie zawodowo (tj. za wynagrodzeniem) zajmujący się upowszechnianiem partycypacji społecznej, odkrywają na nowo i z dziwnym zdumieniem problemy znane z historii oraz analizy bieżących uwarunkowań. My, anarchiści, także nie mamy gotowych recept. Nie chcemy ich mieć. Chcemy je wypracowywać, ale najlepiej w ramach wspólnot w których żyjemy. Czy partycypacja nie powinna mieć miejsce na wszystkich etapach? Czy poczucie odpowiedzialności nie będzie wtedy większe niż gdy ktoś z zewnątrz zaprosi nas do kolejnego głosowania?

 

Już teraz rysują się praktyczne rozwiązania konkretnych problemów, oraz palący postulat radykalnej zmiany ustroju samorządu terytorialnego, bez którego prawdziwa partycypacja we władzy nie będzie możliwa. Właśnie dla zgromadzenia i sformułowania tych wniosków warto przeprowadzić Priorytet Obywatelski.

 

Byśmy chcieli sięgnąć po władzę

 

Jedną z podstawowych przeszkód na drodze do rozwoju samorządu w Polsce jest wmówione ludziom przekonanie, że jedyną właściwą partycypacją we władzy jest udział w wyborach. Fałszywe wyobrażenie, że system władzy jest czymś poza „zwykłymi ludźmi", stało się samospełniającą się przepowiednią. Priorytet Obywatelski to szansa na to, by przynajmniej krakowian wyprowadzić z tego błędu i przekonać, że władzę mogą, i powinni sprawować sami. Uważamy, że osiągnięcie tego celu warte jest poświęcenia zarówno naszej pracy, jak i niezbyt daleko idących kompromisów z wybranymi elementami tegoż systemu.

 

Zapraszamy każdego, niezależnie od przekonań, do udziału w pracy nad Priorytetem Obywatelskim Dzielnicy I. Zapraszamy również każdego mieszkańca Dzielnicy do udziału w tym procesie.

02 maja 2011 | Dział: Lubuskie
Tegoroczna demonstracja 1 Maja zorganizowana przez Inicjatywę Pracowniczą i wsparta przez przedstawicieli różnych organizacji występujących w obronie praw lokatorskich, odbyła się w Nowej Soli pod hasłami: „Nie dla pracy czasowej! W obronie praw lokatorów”. Wzięli w niej udział około 100 aktywistów z Nowej Soli, Zielonej Góry, Gorzowa, Kostrzynia, Wrocławia, Szczecina, Poznania, Warszawy, Torunia, Konina, Krakowa i ze Śląska. 

Manifestacja rozpoczęła się o godzinie 12.00. po czym przemaszerowała ulicami miasta. W trakcie akcji, rozdawano wszystkim napotkanym mieszkańcom specjalnie przygotowane ulotki i gazetę, podejmując rozmowy i wyjaśniając cele protestu. (Oświadczenie dotyczące 1 Maja możesz zobaczyć tutaj)Demonstracja najpierw dotarła pod siedzibę lubuskiej organizacji pracodawców, a następnie pod urząd miasta, gdzie do wiecu dołączyło kilkudziesięciu mieszkańców Nowej Soli. Następnie udano się do bloku socjalnego, w którym panują najgorsze warunki mieszkaniowe. Tylko w ostatnim roku, zmarło tam na gruźlicę troje mieszkańców.

Dalej protestujący przeszli pod komisariat, gdzie zatrzymano kilku działaczy Inicjatywy Pracowniczej, którzy starali się zablokować jedną z eksmisji w Nowej Soli w grudniu 2010 roku. Tu oprócz skandowania haseł wybuchają także petardy. Demonstranci następnie przemieścili się pod zakłady Gedia, jednego z najważniejszych pracodawców w mieście. Wiec pod Gedią był okazją do zademonstrowania stanowiska IP w sprawie przede wszystkim śmieciowych umów o pracę, a także w sprawie łamania praw pracowniczych w specjalnych strefach ekonomicznych, w tym strefie kostrzyńsko-słubickiej.

Następnie protestujący wrócili ulicami Nowej Soli do miejsca rozpoczęcia demonstracji, aby po mniej więcej 2,5 godzinach zakończyć akcję. W przemówieniach końcowych podkreślano wagę tego typu akcji w powiatowych miejscowościach, gdzie łamanie praw pracowniczych i lokatorskich odbywa się niekiedy z dużo większą brutalnością niż w stolicach województw. Stwierdzono także, że manifestacja ta była także wyrazem jedności Inicjatywy Pracowniczej. Najbliższa kolejna akcja odbędzie się m.in. w Goleniowie w związku z procesem trojga działaczy Inicjatywy Pracowniczej z firmy Balic Spinning działającej w Kostrzyńsko-Słubickiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej.

Organizatorzy dziękują przedstawicielom i przedstawicielkom Akcji Lokatorskiej (Wrocław), Inicjatywy Lokatorskiej (Toruń) i Lewicowej Alternatywy (Warszawa), a także działaczom Federacji Anarchistycznej oraz wszystkim innym za pomoc, poświęcony czas i włożony wysiłek podczas protestu, jak też wcześniej przy debacie nt. ruchu lokatorskiego.

Poznańscy działacze i działaczki Rozbratu oraz Federacji Anarchistycznej wzięli również udział w Rewolucyjnej demonstracji pierwszomajowej w Berlinie. Demonstracja, przebiegająca pod hasłami walki klasowej i sprzeciwu wobec gentryfikacji, zaczęła się o godz. 18.00 tradycyjnie w dzielnicy Kreuzberg, wzięło w niej udział około 10 tys. osób, demonstranci udali się do emigranckiej dzielnicy Neukölln, po drodze zniszczonych zostało kilka banków. Około 21.00 na Hermannstrasse, demonstracja została zaatakowana przez policję, która nakazała jej przerwanie, doszło do starć, aresztowano co najmniej kilkanaście osób.  Demonstranci w eskorcie policji udali się w kierunku Kreuzberga, gdzie demonstracje mają być kontynuowane.

Zdjęcia z Berlina (indymedia.de):


 



Nowa Sól:
14 grudnia 2010 | Dział: Lubuskie

14 grudnia 2010 r. o godzinie 9.00 komornik dokonał eksmisji domu państwa Ostrowskich w Nowej Soli. Eksmisji próbowało zapobiec ok. 20 działaczy Inicjatywy Pracowniczej i Federacji Anarchistycznej z Nowej Soli i Poznania, zostali jednak zaatakowani przez kilkudziesięciu funkcjonariuszy prewencji policji, 6 osób trafiło na komisariat przy ul. Piłsudskiego. Komornik wchodził do domu przez, wczesniej wybite, okno. Około godziny 15.00 wszyscy zatrzymani zostali wypuszczeni, postawiono im zarzuty m.in. naruszenia nietykalności funkcjonariusza policji i utrudniania wykonywania czynności służbowych. Część zatrzymanych była przez cały czas pobytu na komisariacie w zakutych kajdankach, wszystkim zabrano z portfeli pieniądze "na poczet kary". Najprawdopodobniej dzięki ogólnopolskiej akcji solidarnościowych telefonów i zainteresowaniu mediów, nie zatrzymano ich na dłużej.

24 maja 2015 | Dział: Lubelskie

Lokal mieszkalny – rozumiany jako przestrzeń, gdzie człowiek może się schronić, odpocząć, znaleźć miejsce żeby usiąść i ogrzać się, oderwać od zarobkowej i ulicznej gonitwy życia codziennego, zaznać chwili spokoju, dystansując się od często męczącej i przykrej rzeczywistości – jest jedną z pierwszych i podstawowych potrzeb człowieka. Podobnie, jak w przypadku innych elementarnych potrzeb ludzkich, dostęp do kawałka dachu i czterech ścian jest warunkiem życia we względnym zdrowiu, tak fizycznym, jak i mentalnym, stanowiąc tym samym punkt wyjścia dla realizowania jakichkolwiek innych potrzeb oraz prawidłowego i godnego rozwoju jednostek oraz całych grup społecznych. Jednakowoż, w dobie neoliberalnej polityki, jaką uskutecznia zarówno państwo na poziomie centralnym, jak i tzw. samorządy na poziomie lokalnym, pojęcie dachu nad głową, utożsamiane z pojęciem mieszkania, stało się elementem szeroko zakrojonej narracji rynkowej. Innymi słowy, mieszkanie jako takie, jest obecnie częściej postrzegane jak towar, często ekskluzywny, którego cena jest uzależniana od – indukowalnych i nierzadko sztucznie kreowanych zjawisk ekonomicznych – popytu i podaży. Lokale mieszkaniowe budowane przez prywatne firmy mają ceny na tyle wysokie, że najczęściej są zamieszkiwane przez osoby uwiązane na lata kredytami, albo po prostu stoją puste, dając deweloperom możliwość spekulowania i windowania potencjalnych zysków. Jednocześnie ilość mieszkań komunalnych, jakimi dysponują miasta, jest niewystarczająca dla pokrycia społecznego zapotrzebowania lokalowego, stan techniczny wielu z nich czyni je nienadającymi się do użytkowania, a ponadto część jest odsprzedawana prywatnym inwestorom. Władze miast z reguły wolą inwestować w budowę kompleksów wizerunkowych: sportowych, rekreacyjnych, handlowych czy rozrywkowych (nawet pomimo zadłużenia), niż wznosić obiekty z przeznaczeniem na cele społeczne. Tymczasem liczebność populacji ciągle rośnie, zaś zamieszkiwane domy i mieszkania nie są w stanie pomieścić każdej ilości osób. Wobec powyższego, wielu ludzi staje przed wyborem: kredyt na mieszkanie (który przecież nie każdemu będzie udzielony), bezdomność lub zajęcie pustostanu…

29 marca 2015 | Dział: Lubelskie

W sobotę, 28 marca 2015, około godziny 14, pod Bramą Krakowską w Lublinie miała miejsce pikieta, zorganizowana przez Federację Anarchistyczną sekcję Lublin oraz lubelską grupę Jedzenie Zamiast Bomb. Celem demonstrujących było wyrażenie sprzeciwu wobec planowanego zwiększenia wydatków ze środków publicznych na zbrojenia, modernizację armii czy szkolenia wojskowe kosztem realnych potrzeb społecznych, oraz zwrócenie uwagi na fakt stwarzania przez władzę nastroju zagrożenia wojną w celu manipulowania opinią publiczną.

 

11 czerwca 2014 | Dział: Lubelskie

Protest jest wtedy, gdy mówię, że się z czymś nie zgadzam...
...opór wtedy, gdy nie pozwalam innym, aby robili to na co się nie zgadzam.
UM


3 czerwca br. minął rok od momentu, w którym mieszkańcy oraz mieszkanki Żurawlowa i okolic rozpoczęli czynny, fizyczny opór przeciwko działaniom globalnej korporacji, próbującej siłą ingerować w ich życie i otoczenie. Rok temu, z samego rana, najemnicy firmy Chevron podjęli próbę przeprowadzenia wierceń w poszukiwaniu gazu łupkowego na obszarze koncesyjnym „Grabowiec” na Zamojszczyźnie, co spotkało się z szybką reakcją lokalnej społeczności, która już wcześniej wielokrotnie protestowała przeciwko poszukiwaniu i wydobywaniu gazu łupkowego na tym terenie. Spontanicznie zablokowano wjazd pojazdów transportujących sprzęt niezbędny do rozpoczęcia prac wiertniczych na wydzierżawione przez Chevron do tego celu pole. Pomimo przeciwności losu, trudnych warunków, nieprzychylności lokalnych i centralnych władz, zastraszania i prowokacji ze strony korporacyjnych agresorów, blokada trwa nadal. Protestujący ludzie, dzięki ogromnej determinacji, szerokiej świadomości ekologicznej i społecznej, rozwiniętej współpracy opartej o niehierarchiczny podział ról i kolektywną decyzyjność, niestrudzenie bronią ziemi, na której żyją. Przez cały ten czas otrzymują również pomoc i wsparcie z zewnątrz – z kraju i zza jego granic. W protest zaangażowali się liczni aktywiści i aktywistki, reprezentujący różne grupy i środowiska z całego świata, w tym również osoby uczestniczące w Federacji Anarchistycznej.

 

18 lipca 2021 | Dział: Zapowiedzi

Zapraszamy wszystkie i wszystkich na pierwszy w Polsce Obóz dla Klimatu!

Więcej informacji o inicjatywie oraz wydarzeniu znajdziecie na stronie

www.obozdlaklimatu.org

We are more than happy to invite You all for first Climat Camp in Poland!

You will find more information about the event and our initiative on our web side

www.obozdlaklimatu.org

 

https://www.facebook.com/events/208313893102884/



29 czerwca 2018 | Dział: Zapowiedzi

Zapraszamy na drugą edycję Anarchistycznego Festiwalu Filmowego w Warszawie! Wkrótce zaprezentujemy tytuły i tematykę filmów, które pokażemy Wam w tym roku.

https://www.facebook.com/events/1446122942200982/

***
Anarchistyczny Festiwal Filmowy stawia sobie za cel przybliżenie tematyki radykalnie lewicowego i anarchistycznego oporu wobec kapitalistycznej rzeczywistości oraz tworzenia wobec niej praktycznych alternatyw. AFF to pierwsze takie filmowe wydarzenie w Polsce, które stara się przyjrzeć aktualnym problemom i zagadnieniom z radykalnie lewicowej perspektywy, zaprezentować realizacje wolnościowych projektów idących na przekór kapitalizmowi zarówno dziś jak i wczoraj oraz przybliżyć filmowe klasyki niosące w sobie rewolucyjną treść. AFF to również spotkania z reżyserami, bohaterkami i bohaterami filmów, prelekcje, dyskusje oraz stoiska organizacji i wydawnictw związanych z ideami i tematami zaprezentowanymi na ekranie.

Głównym organizatorem wydarzenia jest Związek Zawodowy Inicjatywa Pracownicza Warszawa.

 

 

Wkrótce więcej informacji

16 czerwca 2018 | Dział: Zapowiedzi

Zapraszamy na 10 edycję ligi Freedom Fighters. Obędzie się ona w dniach 16-17.06.2018 w Poznaniu, na skłocie Rozbrat. Tak, jak w latach poprzednich planujemy walki oraz, następnego dnia, seminarium szkoleniowe,oraz wydarzenia towarzyszące. Więcej szczegółów wkrótce.

 

https://www.facebook.com/events/160753091213603/



Style walk:

Boks
K-1 Rules
Muay Thai
BJJ gi/no-gi
MMA

Ze względów bezpieczeństwa do walk mogą zgłaszać się osoby mające co najmniej półroczny staż. Zawodnicy i zawodniczki będą dobierani ze względu na staż, ilość stoczonych walk (w BJJ dodatkowo wg. pasów). Tak jak podczas poprzednich edycji, nie będą obowiązywać kategorie wagowe, zawodnicy i zawodniczki będą dobierani w ten sposób, by maksymalna różnica wagi nie była większa niż 2 kg.

Zawodnicy i zawodniczki walczące w formule K-1 rules zapewniają sobie ochraniacze na piszczele i stopy (twarde lub miękkie – z zastrzeżeniem, żeby w walczącej parze były ochraniacze takiego samego typu), suspensory, ochraniacze zębów i owijki. Startujący w formule muay thai dodatkowo zapewniają sobie ochraniacze na łokcie. Opcjonalnie mogą walczyć w ochraniaczach na kolana. Kaski i rękawice (10 oz) zapewniane są przez organizatorów. Jeśli walczący w jednej parze zawodnicy i zawodniczki oboje się godzą, mogą walczyć w rękawicach o wadze 12 lub 14 oz, jednak muszą zapewnić je sobie we własnym zakresie. Zawodnicy i zawodniczki walczące w formule MMA zapewniają sobie jedynie ochraniacze na piszczele i stopy (miękkie), rękawice piąstkówki oraz suspensory. Kaski zapewniane są przez organizatorów. Zawodnicy i zawodniczki walczące w formule BJJ no-gi zobowiązani są do walki w rashguardzie.

Szczegółowe regulaminy, w których opisane są min. czas trwania walk, dozwolone i zakazane techniki znajdują się w załącznikach.
Zgłoszenia prosimy przesyłać jak najszybciej na adres Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. . Pod tym adresem udzielamy też szczegółowych informacji. Wczesne zgłoszenia umożliwią odpowiednie dobranie par walczących zawodników/zawodniczek. Walki sędziowane będą przez wykwalifikowanych sędziów. Podczas trwania walk na wydarzeniu obecna będzie pomoc medyczna. W zgłoszeniu prosimy zawrzeć następujące informacje:

Imię i Nazwisko/Ksywa
Wiek
Miasto, klub sportowy
Formuła
Staż treningowy, rekord walk (z wyszczególnionymi formułami)
Waga
Telefon kontaktowy

Przykładowy mail zgłoszeniowy:

Nestor Machno
21
Poznań, Freedom Fighters Gym
muay thai
3 lata, 2-1-0 (K-1, muay thai), 1-0-0 (MMA)
73,5 kg
606 066 660



10th edition of Freedom Fighters league will take place on 16-17.06.2018 in Poznań's Rozbrat squat. Just like in previous years, fights and the seminar next day, and more co-events will take place. More info soon.

Styles:
Boxing
K-1 Rules
Muay Thai
BJJ gi/no-gi
MMA

For security reasons we accept inquiries from fighters with at least 6 months practice. Fighters will be matched accordingly to time of practice (belts in BJJ), number of past fights. There is no weight division, fighters will be matched by weight with 2 kg tolerance. We provide head protector, boxing gloves (10 oz). Fighters can fight in heavier gloves (12 oz or 14 oz) if the opponent agree and also use 12 oz or 14 oz boxing gloves, but those must be brought by fighters. Fighters must have shin (hard or soft), groin, elbow (Muay Thai) protectors, MMA gloves (MMA) mouthguards and handwraps.Grapplers have to fight in rashguard.

All additional info and inquiries: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. . Please send it ASAP so fights can be properly arranged and all fighters can be matched.

We will have licensed referees and medical help during the event.

Inquiry should consist:

Name/Nickname
Age
City,Club
Style
Time of practice, fight record
Weight

Example:

Nestor Ivanovych Makhno/Bat'ko
21
Poznań, Freedom Fighters Gym
K-1 Rules
3 years, 2-1-0 (K-1), 1-0-0 (MMA)
73,5 kg

15 czerwca 2018 | Dział: Zapowiedzi

15 czerwca będziemy informować mieszkanki i mieszkańców Rzeszowa o sytuacji w okupowanej Palestynie. Chcemy zwrócić uwagę społeczeństwa na brutalną odpowiedź izraelskich sił zbrojnych na demonstracje związane z 70 rocznicą Nakby (wypędzenia 700 – 900 tys. Palestynek i Palestyńczyków) oraz zaprotestować przeciw okupacji i masakrom ludności palestyńskiej.

 

data: 15 czerwca 2018

czas: 18:00 - 19:30

miejsce: teren przy Pomniku Czynu Rewolucyjnego w Rzeszowie

 

Zdjęcie: davehoggan.com

11 czerwca 2018 | Dział: Zapowiedzi

Zapraszamy na spotkanie organizacyjne - najważniejsze pytanie na które mamy nadzieje znajdziemy po burzy mózgów odpowiedź to - Szto dziełać?

Zemsta godz. 18

https://www.facebook.com/events/1839068083062873/?active_tab=discussion

07 czerwca 2018 | Dział: Zapowiedzi

„Zaufanie... Moje zaufanie do rządu, do moich politycznych reprezentantów, niestety w pewnym stopniu również do moich współpracowników, zostało zniszczone. Raz na zawsze”.

Carne Ross przez 15 lat służył w brytyjskim korpusie dyplomatycznym. Wierzył wtedy, że zachodnia demokracja jest w stanie nas wszystkich ocalić. Gdy wybuchła wojna w Iraku, miał możliwość od środka ujrzeć wszystkie porażki, oszustwa i ukrywane motywacje; bezpośrednio odczuł jak władza deprawuje. Wojna pozbawiła go wszelkich złudzeń, porzucił pracę i zaczął poszukiwać odpowiedzi na pytanie, które wielu z nas sobie dziś zadaje – czy świat może wyglądać inaczej? Carne odnalazł rozwiązanie – anarchizm zaoferował alternatywę wobec przemocy kapitalizmu i spektaklu zwanego "demokracją". To propozycja świata, w którym ludzie mają kontrolę nad swoim własnym życiem. Film śledzi podróż Carne'a po całym globie w poszukiwaniu lepszego sposobu na organizację społeczeństwa – od kolektywnego rolnictwa w Hiszpanii, przez Occupy Wall Street, po Rożawę w pochłoniętej wojną Syrii – ta podróż przemieniła go w anarchistę.

Premiera w Polsce!
07.06.2018 (czwartek), 18:30
Cena biletu: 10 zł
Film w języku angielskim, projekcja z napisami w języku polskim.
Po filmie planujemy rozmowę poprzez wideoczat z producentem filmu lub samym Carnem Rossem.

ENG:
„Trust... My trust in government - to an extent, I'm afraid to say, my colleagues, too - was destroyed, once and for all”.

British diplomat Carne Ross worked on Iraq and its WMD, and resigned from the government over its lies before the 2003 invasion. His extraordinary personal and political odyssey culminates in a remarkable encounter with new forms of democracy in the midst of war – in Rojava, Syria. A profound examination of the political and economic problems that confront the world. Featuring Noam Chomsky and figures from the Occupy Movement, Accidental Anarchist explores the failings of governments worldwide to handle the great challenges facing society today.

First time in Poland!
07.06.2018 (Thursday), 18:30
Tickets: 10 zł
Film will be in English with additional Polish subtitles.
After the screening we are going to talk through a videochat with either one of the producers or Carne Ross himself.

--

Accidental Anarchist / 2017 / 1h 24min / Directors: John Archer, Clara Glynn / Writer: Carne Ross

03 czerwca 2018 | Dział: Zapowiedzi

Szczegółowe informacje

14.00 - 15.30 projekcja filmu "Roza. Kraj dwóch rzek"
15.30 - 16.15 wykład "Turecka agresja i okupacja kantonu Efrin" (Paweł
Ziółkowski)
16.15 - 17.00 wykład "Funkcjonowanie systemu komitetów w Rożawie"
(Rafał Rudnicki)
17.00-17.45 - przerwa
17.45 - 18.30 - wykład "Niekurdyjskie grupy religijne i etniczne Syrii
i Iraku wobec
demokratycznego konfederalizmu (Paweł Ziółkowski)
18.30 - 20.00 - projekcja filmu "Gulistan. Ziemia Róż"

Miejsce: Uniwersytet Gdański, Wydział Nauk Społecznych

ul. Jana Bażyńskiego 4

Sala S 313 (I piętro)

Organizatorzy:

Zakład Pedagogiki Społecznej Uniwersytetu Gdańskiego

Inicjatywa Pracownicza UG

fb.com/KurdyjskaRewolucjawRojavie

https://www.facebook.com/kurdystan.info/

 

Wydarzenie na FB:

https://www.facebook.com/events/1854365784622667/



26 maja 2018 | Dział: Zapowiedzi

Pokaz prapremierowy NIE-FILMU ''Sytuacja, która w Polsce się nie zdarzyła'' – eksperymentu twórczego artystki Katarzyny Górnej, poświęconego nieobecnemu w Polsce francuskiemu ruchowi awangardowemu sytuacjonistów.
Nie-film powstał z okazji 50. rocznicy maja ’68.



https://www.facebook.com/events/669518043423977/



Po projekcji odbędzie się DYSKUSJA z udziałem artystki oraz związkowców OZZ Inicjatywa Pracownicza Amazon, którzy są jednymi z bohaterów filmu.

Wydarzenie organizowane jest przez Anarchistyczny Klub/Księgarnię ZEMSTA oraz OZZ Inicjatywa Pracownicza Amazon w ramach programu POZNAŃ ART WEEK [http://www.poznanartweek.com/].


25 maja 2018 | Dział: Zapowiedzi

Zapraszamy na występ multilingwistycznej grupy muzycznej Że Tę Że Co ?! oraz dodatkowe atrakcje :) Świętujemy urodziny naszych przyjaciół i pewną rocznicę :)

https://www.facebook.com/events/850017125183090/

Gatunek: muzyka pop-rewolucyjna.

Dwie gitary, trzy głosy i cztery języki. Specjalność zespołu to improwizacja. W repertuarze m. in. piosenki partyzanckie, poetycki, robotniczy, klasowy i animalistyczny pop oraz blues.

Koncert jest benefitem na osoby represjonowane za udział w Czarnym Proteście: http://www.rozbrat.org/informacje/krajowe/4607-polska-represje-za-czarny-protest-start-procesu-w-poznaniu

http://www.ack.most.org.pl/

19 maja 2018 | Dział: Zapowiedzi

Szczegółowe informacje
--- english below ---

To już czwarta edycja naszego wolnościowego turnieju sztuk walk. Tym razem odbędzie się w formie samodzielnego Bez Przegranych Fest z koncertami, seminariami, wykładami i masą innych atrakcji. Więcej informacji wkrótce. Tymczasem zapraszamy do zapisów.

Celem turnieju jest propagowanie zdrowego i sportowego trybu życia w szeroko rozumianym ruchu wolnościowym, anarchistycznym, scenie DIY. W sportowej walce, odbywającej się w przyjacielskiej atmosferze, mamy szansę podnieść oraz sprawdzić swoje umiejętności. Wydarzenie ma już swoją historię - pierwszy turniej został zorganizowany w 2010 roku, podczas 8 edycji festiwalu Punx Piknik, a pod nazwą "Bez Przegranych" został zorganizowany po raz pierwszy trzy lata temu. W tym roku walki będą odbędą się w następujących formułach:
K-1 / BJJ / Boks / MMA


KONCERTY:

ANGST - heavy hardcore
(Hanower, Niemcy)
Street Survival Records
www.facebook.com/angsthc/
www.angsthc.bandcamp.com/

VICIOUS X REALITY - hc/sxe/punk
(Częstochowa/Kraków)
Refuse Records / Black Wednesday Records
www.facebook.com/viciousxreality
www.viciousxreality.bandcamp.com

OHYDA - raw hardcore punk
(Lublin)
La Vida Es Un Mus Records
https://lavidaesunmus.bandcamp.com/album/s-t-lp-4

PROTEIN - youth crew hardcore sXe
(Warszawa/Kraków/Częstochowa)
Youth 2 Youth Records
www.youth2youthrecords.bandcamp.com/album/demo-2017

HUFF RAID - raw punk tornado
(Toruń)
self-released
https://huffraid.bandcamp.com/
https://www.facebook.com/huffraidpunx/


TURNIEJ:
Aby zgłosić się do turnieju należy wypełnić i przesłać zamieszczony poniżej formularz na adres: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. - na Wasze zgłoszenia czekamy do 1ego maja.
Warunkiem uczestnictwa jest posiadanie przynajmniej 6 miesięcznego stażu treningowego w formule walki, w której chcemy wystartować.
Organizatorzy zapewniają rękawice bokserskie oraz kaski ochronne. Zawodnicy oraz zawodniczki powinni/e posiadać własne owijki, ochraniacz na szczękę, ochraniacze na golenie oraz suspensor.
Walki dobierane będą z zachowaniem proporcji w stażach zawodników/czek oraz ich wagi. Przewidywana tolerancja w różnicy wag będzie wynosiła 2kg. Zawodnicy/czki będą informowani/e mailowo o dobraniu dla nich przeciwnika/czki.
Nad prawidłowym przebiegiem zawodów czuwać będą uprawnieni sędziowie oraz opieka medyczna.
Osoby startujące w turnieju, otrzymują darmową wejściówkę na afterparty.

Wszelkie pytania dotyczące turnieju prosimy kierować na adres: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

Czekamy na wasze zgłoszenia i do zobaczenia!

FORMULARZ ZGŁOSZENIOWY
IMIĘ/KSYWA:
WIEK:
WAGA:
GYM:
FORMUŁA WALKI:
TRENOWANE SZTUKI WALKI:
STAŻ W TRENOWANYCH SZTUKACH WALKI:
REKORD:


*** *** ***


We are pleased to invite You to the 4rd edition of Liberation Martial Arts Tournament 'NO DEFEATS' which will be held as a part of No Defeats Fest with concerts, workshops and seminars. More info soon.

Promoting sports and healthy lifestyle among broadly understood DIY scene and the anarchist movement is the main goal. Sports fighting will be run in friendly atmosphere where we will be able to improve and test our skills. The event has its own history- the first tournament was organized in 2010 during the 8th edition of Punx Picnic. A two years ago it was organized under a new name 'No Defeats'. It will be held in following formulas: K-1 / BJJ / BOXING / MMA


CONCERTS:

ANGST - heavy hardcore
(Hanower, Niemcy)
Street Survival Records
www.facebook.com/angsthc/
www.angsthc.bandcamp.com/

VICIOUS X REALITY - hc/sxe/punk
(Częstochowa/Kraków)
Refuse Records / Black Wednesday Records
www.facebook.com/viciousxreality
www.viciousxreality.bandcamp.com

OHYDA - raw hardcore punk
(Lublin)
La Vida Es Un Mus Records
https://lavidaesunmus.bandcamp.com/album/s-t-lp-4

PROTEIN - youth crew hardcore sXe
(Warszawa/Kraków/Częstochowa)
Youth 2 Youth Records
www.youth2youthrecords.bandcamp.com/album/demo-2017

HUFF RAID - raw punk tornado
(Toruń)
self-released
https://huffraid.bandcamp.com/
https://www.facebook.com/huffraidpunx/



TOURNAMENT:
To apply for the tournament You need to send an email application form (the form is placed below). The email address: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. - We are waiting for Your application forms till the 1st of May.
At least the 6 month experience in a formula You want to fight is a condition of taking part in the event. The promoters will provide boxing gloves and headgears. The participants should have their own handwraps, mouth guards, shin guards and jockstraps. The fights will be selected paying attention to experience of the participants. Expected weight disproportions are 2kg. The participants will be informed about their opponents by emails. Professional referees and medical assistance will be watched over the proper course of the tournament. The participants of the tournament will get a free entrance ticket for afterparty.

Please, direct all your questions connected with the tournament to Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. Looking forward to your application forms, See You soon!

AN APPLICATION FORM
NAME/NICKNAME:
AGE:
WEIGHT:
GYM:
FIGHTING FORMULA:
TRAINED MARTIAL ARTS:
EXPERIENCE (PERIOD OF TRAINING):
RECORD:

13 czerwca 2018 | Dział: Publicystyka

Studia nad procesami dyskryminacyjnymi w Stanach Zjednoczonych mają już obszerną literaturę. Choć wyniki tych badań niewątpliwie rzucają cień na ideały amerykańskiej demokracji, to mimo wszystko trudno podważać zakorzeniony w potocznym myśleniu pogląd, w myśl którego Stany Zjednoczone od początków swego istnienia były miejscem schronienia dla przybyszów z całego świata. Ameryka oferowała przybyszom to czego nie mogli dostać nigdzie indziej, a więc nie tylko azyl czy szanse zarobku, ale również nieograniczone możliwości rozwoju indywidualnego.

 

W istocie znamy niewiele przykładów budowania nowoczesnego państwa jako projektu obywatelskiego, gdzie wszyscy są równi wobec prawa. Już jednak przegląd podstawowych prac na temat dziejów społecznych USA uzmysławia nam, że ideałom równości i tolerancji od początku towarzyszyła równie mocna reakcja natywistyczno-rasistowska, której podłożem było religijnie uzasadnione przekonanie o wyższości WASPs (White Anglo-Saxon Protestants) nad pozostałymi mieszkańcami kontynentu. Ofiarami tego myślenia stały się tysiące ciemnoskórych mieszkańców kontynentu, a później imigrantów przybywających masowo do Nowego Świata. Uboga ludność z Azji, a także wschodniej i śródziemnomorskiej części Europy, nie zawsze mogła się tam czuć bezpiecznie.

 

Krzysztof Wasilewski podjął się zadania niezwykle ambitnego – przedstawienia anatomii dyskursu medialnego w Stanach Zjednoczonych na przełomie XIX i XX wieku w odniesieniu do zjawisk imigracyjnych. Dokonał tego w oparciu o imponującą bazę źródłową oraz bogatą literaturę przedmiotu. Odważnie zapuścił się na niełatwe obszary badawcze i wyszedł z tej próby zadowalająco.

 

Społecznym skutkom gwałtownego napływu imigrantów od początku z niepokojem przyglądały się sfery rządowe i redakcje najbardziej wpływowych pism. Kwestie regulowania napływu taniej siły roboczej były w omawianym okresie nie tylko elementem polityki wewnętrznej i zagranicznej USA, ale przede wszystkim ważną częścią debaty publicznej. Określiła ona w znacznym stopniu charakter narodowy Amerykanów. Dyskusja na temat cudzoziemców doskonale pokazywała kształtowanie się jednego z bardziej istotnych filarów politycznego myślenia elit w okresie tzw. ery progresywnej, jego uwarunkowań oraz prób samodefiniowania siebie w oparciu o konstrukcję Innego. Liczne wypowiedzi publicystyczne prezentowane w omawianej publikacji przede wszystkim wskazują źródła postaw i zachowań dziennikarskich inspirowanych m.in. popularnością darwinizmu społecznego, teorii eugenicznych oraz wzrostu nastrojów nacjonalistycznych. Brak zdolności do akceptacji „obcych”, a także stopień narastania lęków społecznych, prowadził do wykluczania niektórych grup z procesów wzajemnego przenikania kultur.

 

Dysputy medialne na temat „problemu” imigrantów przybierały często agresywną formę. Jej skutków wielu doświadczyło na własnej skórze. Stanowiska zajmowane wobec obcokrajowców umieszczane na łamach najpoczytniejszych organów prasowych odzwierciedlały poglądy sfer wykształconych, finansjery oraz grup zawodowych określanych mianem tzw. white collars. Wszystkie wymienione warstwy społeczne łączyło przekonanie o etycznym wymiarze swojego postępowania. Postawy, które zajmowali, były w ich mniemaniu zgodne z duchem chrześcijańskiej myśli i swoiście pojmowanego interesu narodowego. Podtrzymywanie poczucia zagrożenia dawało możliwość skutecznego kontrolowania napływu taniej siły roboczej, traktowanej jak towar. Na kartach publikacji znajdziemy niezwykle bogaty materiał ilustrujący obrazy wroga, zarówno na łamach prasy elitarnej, jak i bulwarowej, jego stygmatyzację i dążenie do eliminacji z życia publicznego.

 

Książka Bezdomnych gromady niemałe… dostarcza szeroki wachlarz argumentów mówiących o szkodliwości imigrantów w rozwoju amerykańskiego społeczeństwa. Autor trafnie powiązał wpływ głęboko zakorzenionego rasizmu i ruchów natywistycznych na dyskurs prasowy w odniesieniu do imigrantów. Prześledził rozmaite formy nacisków medialnych na władze stanowe i federalne, aby wprowadzały ustawowe ograniczenia przyjmowania obcokrajowców. Obnażył oportunizm polityków największych partii amerykańskich, zarażonych paranoją antyimigracyjną, inicjujących proces legislacyjny, który przybrał postać uchwał dyskryminujących od słynnego Chinese Exclusion Act (Ustawy o wykluczeniu Chińczyków) z 1882 roku aż do Immigration Act z 1924 roku, która wprowadzała ograniczenia dla imigrantów z Europy. Starał się uwzględnić specyfikę poszczególnych grup etnicznych w określonym czasie, a także stopnie wrogości powodowane uprzedzeniami i stereotypami. Obserwujemy jak przemoc werbalna modyfikowała argumentację w zależności od typu Innego, przy jednoczesnym zachowaniu trójdzielnego schematu propagandy w oparciu o ekonomiczne, polityczne (cywilizacyjne) i społeczne (rasowe) ramy problemowe.

 

Interesującymi fragmentami pracy są te, w których wizerunki obcości ulegają metamorfozom, kiedy na atawistycznie zakorzenione lęki, przesądy i stereotypy nakładano nową wykładnię, przemyślaną i dostosowaną do aktualnych okoliczności społeczno-politycznych. Jest to widoczne szczególnie na przykładzie dwóch różnych negatywnych obrazów azjatyckich grup narodowościowych, Chińczyków i Japończyków. Równie ciekawie przedstawiono konfrontację pozytywnego wizerunku mieszkańców pochodzących z terenów Europy Zachodniej i Północnej z przedstawicielami tzw. nowej emigracji. Najbardziej chyba frapującym zjawiskiem, opisanym w książce, jest pewnego rodzaju paradoks, gdy rasistowskie postawy działały na korzyść białych imigrantów. Do takich wniosków możemy dojść czytając urywki odnoszące się do względnej sympatii Południa wobec cudzoziemców z Europy Wschodniej, dyktowanej troską o zachowanie dominacji białej rasy. Jednocześnie mamy świadomość, że w tym samym czasie na tych terenach dochodziło do wyjątkowo okrutnych mordów na przedstawicielach ludności czarnoskórej, co czyni problem ocen stopnia dyskryminacji m.in. grup słowiańskich w USA dużo bardziej skomplikowanym.

 

Istotnym elementem konstrukcyjnym książki, który trudno przeoczyć, są schematy teoretyczne, w które autor wpisuje swój typ badań empirycznych. Opierają się one na współczesnych koncepcjach socjologicznych, mających jak się wydaje ułatwić opisanie i zrozumienie mechanizmu medialnego kształtowania obrazu imigrantów w przeszłości. Sięga po dość kontrowersyjne teorie Edwarda Hermana i Noama Chomsky’ego, krytyków środków masowego przekazu, przekonanych o tym, że zadaniem mediów jest dążenie do utrzymania hegemonii kulturowej elit gospodarczo-politycznych w oparciu o ideologię (neo)liberalną. Dodać trzeba, że obaj myśliciele kwestionują także status niezależności mediów, gdyż były one i są, jak twierdzą, stałym składnikiem struktur władzy. W konsekwencji hamują wszelkie próby radykalnych zmian społecznych, które mogłyby zlikwidować wiele nierówności społecznych. Ważną częścią konstrukcji teoretycznej pracy jest również analiza ramowa Ervinga Goffmana porządkująca interpretacje oraz zjawiska społeczne w ramach określonego modelu wyjaśniającego.



Przy całej słuszności rozumowań zawartych w omawianej publikacji, warto byłoby jednak szerzej osadzić analizowany dyskurs prasowy w epoce. W ówczesnej Europie, która może stanowić punkt odniesienia dla Ameryki, debaty publiczne na temat mniejszości narodowych zaostrzyły się do niespotykanych wcześniej rozmiarów. Afera Dreyfusa pokazała antysemicką twarz ogromnej części francuskiego społeczeństwa. Dużo bardziej agresywne, wręcz karykaturalne narracje dyskryminacyjne miały miejsce w Niemczech i Rosji, nastąpiły po nich kampanie terroru i przemocy wobec obcych. Na tym tle Stany Zjednoczone jawią się nieco bardziej umiarkowanie, przynajmniej jeśli weźmiemy pod uwagę tamtejszy system społeczno-polityczny, sprzyjający m.in. rozwojowi prasy etnicznej. Można tam dostrzec w przestrzeni publicznej także opinie przychylne imigrantom. Autor rejestruje te nieliczne głosy rozsądku w kwestii traktowania nowych przybyszów. Mógłby jednak bardziej wyeksponować te fragmenty dyskursu prasowego, które informowały i komentowały działalność znaczących instytucji powołanych do życia przez grupy etniczne. W wielu przypadkach przywódcy stojący na czele swoich diaspor doświadczali swobód obywatelskich, manifestując dumę z poczucia przynależności do młodego imperium.

 

Wiele instytucji etnicznych brało czynny udział w ówczesnych grach politycznych, szczególnie w czasie kampanii przedwyborczych. Kto wie, czy wówczas nie okazałoby się, że front antyimigrancki nie był w Stanach Zjednoczonych aż tak mocny i zdyscyplinowany, jak wynika to z lektury pracy. Pytanie czy w ramach złożonych zjawisk, jakie obserwujemy w ciągu niemal półwiecza, zachodziły pewne odchylenia od normy, które pozwalałyby podważyć schemat propagandowy dyskursu medialnego zaproponowany przez Autora i tym samym wyjść poza odgórnie przyjęte założenia teoretyczne. Nie należy lekceważyć znaczenia rozmaitych kontaktów, form dialogu między ludnością o korzeniach anglosaskich z przedstawicielami innych kultur w omawianym okresie. Na różnych poziomach, w różnej skali dochodziło do wymiany doświadczeń, które powoli przełamywały uprzedzenia i kształtowały postawy akceptacji.



Prawdopodobnie nie zmieniłoby to ogólnego obrazu prasowego dyskursu, ani oceny efektów działalności dziennikarskiej w USA, przypadającej na lata 1875-1924. Prasa amerykańska odegrała niechlubną rolę w debacie publicznej na temat imigrantów, chociaż niektóre zjawiska z pewnością można było osadzić mocniej w kontekście historycznym. Warto zastanowić się, które z wypowiedzi stanowiły element zorganizowanych politycznych kampanii prasowych, a które pojawiały się wyłącznie jako spontaniczne odbicie typu myślenia o cudzoziemcach. Pewne formy narracji, które możemy uznać za dyskryminacyjne, obowiązywały niemal wszędzie i nawet prasa etniczna nie była wolna od rasistowsko-nacjonalistycznej narracji, czego dowodzą choćby badania Roberta M. Zeckera nad świadomością rasową słowackich osadników w Stanach Zjednoczonych.

 

Następne dekady XX wieku przyniosły eskalację antyimigranckich nastrojów w Ameryce, ale też dojście do głosu wpływowych nurtów społeczno-intelektualnych, które przeciwdziałały dyskryminacji. Pokazały one realne możliwości stworzenia wspólnoty ogólnoludzkiej, która nie musi być zawężona do jednego kręgu cywilizacyjnego. Ścieranie się odmiennych wizji wyobrażonej wspólnoty amerykańskiej przetrwało wiek XX i odradza się w dzisiejszych czasach. U jej podstaw wydają się często leżeć te same emocje i brak zdolności do refleksyjnego ustosunkowania się do rzeczywistości.

 

Daniel Kiper

www.histmag.org

 

11 czerwca 2018 | Dział: Publicystyka
Młodzi ludzie dają się złapać na lep szybkiego sukcesu, głoszonego przez socjotechniczne hasła mówiące o pięknej przyszłości, a przyszłość kończy się trzeciorzędnym stanowiskiem w pracy oraz niewolą w kredycie na mieszkanie, samochód i pralkę.
COSTA, NERO ITP…
Któregoś dnia siedząc w jednej z warszawskich sieciowych kawiarni – może była to Costa, może Nero, na pewno nie Starbucks, bo kompromis z systemem musi mieć swoje granice – z uwagą przyglądałem się pracy barmanek. Cztery młode dziewczyny uwijały się niczym humanoidalne mechanizmy z powieści Philipa K. Dicka. Kawiarnia jest w Centrum, więc nieustanny napływ ludzi powodował, że kolejka utrzymywała się na stałym poziomie sześciu osób. Barmanki w pracowniczej hipnozie zarabiały pieniądze – parzyły czarną, latte, americano; zalewały indyjską, chińską, zieloną, owocową, miętową, mieszankę karaibską, leśną i zimową; wyciskały soki z pomarańczy, bananów i z grejpfrutów. Na deskach cięły ciasta z galaretką i z polewą z bitej śmietany, a w mikrofalach dopiekały sandwicze. Poza tym sprzątały stoły i wycierały ich blaty. Mopami polerowały zabłoconą podłogę, a założywszy długie gumowe rękawice, zamykały się w toaletach, by odświeżyć umywalki, sedesy i pisuary oraz by na koniec złożyć podpis na tabeli harmonogramu wzorowego wc-sprzątacza.
Zauważyłem, że do tych wszystkich obowiązków dochodzi jeszcze konieczność kontaktów także i z tą klientelą, która – co częste u ludzi mieszkających w stolicy – wyładowuje swoje frustracje i nerwowe napięcia na personelu czegokolwiek, grunt, że niższym. Wystarczy, by odrobinę poczuć w sobie siłę klienta-pana, a już bez opamiętania odreagowuje się na „zatrudnionych w branży usługowej” własną degradację do petenta-śmiecia, doznaną podczas wizyt w urzędach, biurach, przychodniach i szpitalach.
www.redflag.org.au
NIE MA NIC ZA DARMO
Barmanki, a także barmani, muszą znosić swój los z pokorą, mimo że czasem łzy cisną im się do oczu, pięści zaciskają się pod fartuchem, a w żołądku mdli z głodu i przemęczenia. Tak mija prawie cały dzień – pieniądze, liczenie, wydawanie reszty, sprzątanie, kolejny frustrat łypie spode łba, ktoś ma pretensje, że za wolno, że kawa bez smaku, że ciasto nieświeże, że w kasie nie ma drobnych, ale czy jest sens, by tłumaczyć, że to już siódma godzina pracy, a wczoraj do czwartej nad ranem trzeba było wkuwać do kolokwium na zarządzaniu, że szef każe oszczędzać na kawie, że każe wciskać wczorajsze croissanty w promocji, a drobnych nikt nie przynosi, bo do tego potrzebne jest dodatkowe stanowisko.
Praca wykonywana przez barmanki wydała mi się na tyle ciężka, że aby czuć z niej minimalną satysfakcję, na pełnym etacie trzeba by pracować najwyżej sześć godzin dziennie, za pensję nie niższą niż 2800 zł „na rękę” miesięcznie. W ogóle w polskich warunkach każda pensja niższa niż 2800 zł netto oznacza „kiepski żart” systemu, szczególnie, gdy ktoś w dużym mieście musi wynająć mieszkanie i planuje założenie rodziny. Co zatem skłoniło obserwowane przeze mnie osoby do frustrującej pracy ponad możliwości nawet zdrowego i młodego organizmu? Nie mam na myśli tego, że od zasuwania osiem godzin na dobę za ladą można umrzeć z wyczerpania, ale to, że po tygodniu każdej pracy w wyzysku trudno jest czerpać radość i satysfakcję z życia, że życie powoli staje się wegetacją, a samorozwój bolesną mrzonką. Być może właśnie z tej przyczyny – powodowani instynktem samozachowawczym – pracownicy i pracownice w „sieciówkach” zmieniają się tak często?
Fot. www.thecommentator.com
ZŁUDZENIA W ZAMIAN ZA ŻYCIE
Lukrowana cywilizacja kapitalizmu obiecuje wiele, ale daje bardzo mało – ten fakt staje się powoli powszechnie dostrzegalny. Specjaliści od sporządzania ofert pracy do karykaturalnych granic rozszerzają w Photoshopie uśmiechy tych, którzy swoim zadowoleniem mają świadczyć, że „ta oferta jest wyjątkowa”, że „czekamy właśnie na ciebie”, że „tu się rozwiniesz”. Młodzi ludzie dają się złapać na lep szybkiego sukcesu, głoszonego przez socjotechniczne hasła mówiące o pięknej przyszłości, a przyszłość kończy się trzeciorzędnym stanowiskiem w pracy oraz niewolą w kredycie na mieszkanie, samochód i pralkę. Jeśli przeciętny (niezamożny) młody człowiek nie ma mieszkania odziedziczonego po swoich dziadkach lub takiego, które dostał od rodziców, a chce mieszkać na przykład w Warszawie, to musi wynająć „kawalerkę” za minimum 1200 zł miesięcznie. Kwota ta równa się często prawie całej miesięcznej pensji. Jeśli chce żyć oszczędnie, to najczęściej, wraz z czterema współlokatorami, „kisi się” w trzypokojowym mieszkaniu z gipsowym przepierzeniem zmieniającym go w czteropokojowy „apartament z wielkiej płyty”. W mieszkaniu takim wszystko staje się tragikomiczne – konflikty o niepozmywane naczynia, o dym z papierosów, brudny sedes czy zbyt głośny seks za gipsową ścianą.
Dopijając kawę, zastanawiałem się, kiedy obserwowane przeze mnie barmanki, a także pracownicy i pracownice Tesco, Biedronki, Empiku i innych firm rządzących się neoliberalnym „maksimum zysku – minimum strat” zrozumieją, że cały czas są oszukiwani, rolowani, nabijani w butelkę kapitalizmu. System ten nieustannie potrzebuje niewolników, potrzebuje taniej siły roboczej, bo taka jest dynamika jego funkcjonowania, dynamika nierówności i wyzysku, które kapitalizm ze sobą niesie. Co musi się stać, by młodzi ludzie zrozumieli, że wykorzystuje się ich energię, młodość, nadzieję i marzenia dla korzyści właścicieli firm, udziałowców, prezesów i banków, które firmom udzieliły pożyczek na wysoki procent? Co musi się stać, by wszyscy oszukiwani w Polsce ludzie powiedzieli sobie, że mają dość rządów sprzyjających nie im, ale wysoko postawionym beneficjentom systemu i by zaczęli organizować się w silne związki zawodowe, realnie, a nie w sferze deklaracji, walczące o godne życie?
Pomyślałem – siedząc w Costa, a może w Nero – że ludzie ci muszą zrozumieć swoją wartość i niezwykłość swojej indywidualnej egzystencji, której nie wolno im marnować. Muszą także przestać czuć strach, muszą przestać się bać o to, że ktoś wyrzuci ich z pracy i zostaną wtedy bez mieszkania, bez jedzenia, z bankiem na gardle i komornikiem na plecach. Jednak strach zniknie tylko wtedy, gdy każda z tych osób uwierzy we własne siły i zrozumie, że jedynie wspólne działanie zagwarantuje przyszłość – działanie na przekór mechanizmom manipulacji, które nastawiają pracowników przeciwko sobie i potęgują trwającą we wzajemnej nieufności pogoń za mamoną.
tjo

Artykuł ukazał się w nr 8 “A-taku” (2018)
27 maja 2018 | Dział: Publicystyka
Reprywatyzacja stała się w ostatnim czasie nośnym hasłem. Powstają książki, media od lewa do prawa poruszają ten problem. Zmienia się prawo, powstała komisja reprywatyzacyjna. I oczywiście teraz wszyscy uważają, że to ich dzieło, efekt ich pracy, a do kolejki najszybciej ustawiają się partie.

Każdy uważny obserwator tematów społecznych wie, że jeszcze 10 lat temu reprywatyzacja była uznawana zarówno przez PiS, jak i PO oraz ich poprzedników za sprawiedliwość dziejową.
Artykuł opublikowany w 2004 r. w Wyborczej jasno prezentuje ówczesną atmosferę i opisuje „kruczki prawne” jakie wykorzystywano:
„Po 45 roku byli właściciele ponieśli ogromne straty - mówi Krzysztof Ratowski, kierownik wydziału spraw dekretowych i związków wyznaniowych w Biurze Gospodarki Nieruchomościami, Geodezji i Katastru Miasta Warszawy. - Należy im się wyrównanie krzywd. Przez ponad 40 lat działo się w Polsce bezprawie. My to bezprawie po prostu usuwamy.” (http://wyborcza.pl/1,75248,1952642.html)
Zauważmy, że wówczas prezydentem Warszawy był Lech Kaczyński, a wypowiedzi powyższej udzielił jego urzędnik. Pan Ratowski jest przesłuchiwany przez komisję ds. reprywatyzacji i wije się jak piskorz, próbując przypodobać się obecnej władzy, broniąc i oczyszczając administrację Kaczyńskiego z podejrzeń o udział w tym procederze.
Szybciej lub wolniej wspomniane wyżej „usuwanie krzywd właścicieli” trwało od lat 90. Posługiwano się przy tym kruczkami prawnymi lub wręcz łamaniem prawa. Mafia reprywatyzacyjna podszywała się pod reprezentantów 120-letnich właścicieli, którzy rzekomo cudownym zrządzeniem losu żyli gdzieś w Ameryce Południowej. Albo przekazali w testamencie majątek wysyłając np. jego treść z obozu koncentracyjnego albo getta. I dziwnym trafem był on napisany całkiem współczesnym długopisem. Taka forma „usuwania krzywd” oczywiście prowadziła do zadania realnej krzywdy niezliczonej liczbie wyrzucanych z domów ludzi. Trwało to latami, nic się nie zmieniało, i tylko od czasu do czasu pojawiały się w prasie łzawe artykuły na temat eksmitowanych osób. „No, ale co robić? Przecież, najważniejsze jest święte prawo własności!”.
Trwało to bezkarnie, dopóki nie powstały organizacje lokatorskie, które temat dogłębnie przeanalizowały i określiły źródła problemów. Osoby zaangażowane wypowiadały się kompetentnie w mediach i przede wszystkim zaczęły robić awantury na radach miasta, na komisjach sejmowych, na ulicach i wreszcie za pomocą akcji bezpośrednich - fizycznie blokując eksmisje.
Walka trwała bardzo długo. Pierwsze zalążki oporu pojawiły się już na początku lat dwutysięcznych, kiedy z jednej strony grupa skupiona wokół Piotra Ikonowicza, a z drugiej anarchiści i anarchistki zaczęły powoli zdobywać doświadczenia i próbować samoorganizacji. Np. Federacja Anarchistyczna we Wrocławiu prowadziła wtedy kampanię blokowania eksmisji, podobnie działo się w Warszawie i innych miejscowościach. Łączono to z dobrze merytorycznie przygotowanymi kampaniami informacyjnymi np. „Mieszkanie Prawem Nie Towarem”.
Zaczęły powstawać bardziej profesjonalne organizacje lokatorskie, z własnym zapleczem prawnym i merytorycznym: Warszawskie Stowarzyszenie Lokatorów, Kancelaria Sprawiedliwości Społecznej, Komitet Obrony Praw Lokatorów, Akcja Lokatorska we Wrocławiu, Wielkopolskie Stowarzyszenie Lokatorów w Poznaniu, Lubelska Akcja Lokatorska, itd.
Poza, przede wszystkim, anarchistami i anarchistkami, oraz niewielkim gronem tzw. lewicy społecznej nikt realnie nie stanął w obronie ofiar tej państwowo-prywatnej przemocy, która kosztowała nie tylko cierpienie, ale nawet życie eksmitowanych do przytułków, magazynów, byłych stajni, ogródków działkowych, czy po prostu na bruk często starszych ludzi. Odpowiedź mafii bywała brutalna i np. doprowadziła do zamordowania i spalenia w lesie warszawskiej działaczki WSL Jolanty Brzeskiej.
Wszyscy nas zawiedli, więc teraz jesteśmy anarchistami Znamienna była wypowiedź, jakiej udzielił jeden z lokatorów działający w KOPL dziennikarzowi Gazety Wyborczej, mówiąc, że „skoro nikt się, poza anarchistami, za nami nie wstawił, nikt nas nie bronił – ani państwo, ani żadna partia, to ja teraz też jestem anarchistą”.
Powstało na ten temat już sporo książek, ale zacytuję fragment najnowszej pt. „Reprywatyzując Polskę” Beaty Siemieniako:
„[Książka] ma też pokazać, ile zawdzięczamy ruchowi lokatorskiemu, anarchistycznemu i lewicowemu. W końcu to anarchiści i lewica społeczna, początkowo niemal jako jedyni, wsparli lokatorów w walce o ich podstawowe prawa i to oni przez lata drążyli kroplą skałę, próbując przekonać innych, że reprywatyzacja w obecnym kształcie doprowadza do wielu krzywd społecznych. To ich językiem mówią dziś niektórzy politycy, nazywając lokatorów poszkodowanymi, a reprywatyzację niesprawiedliwością społeczną”.
To jest „oczywista oczywistość” dla każdej osoby zainteresowanej tematem. Różne partie teraz próbują pod ten wagonik się podłączyć, ale nie zdobędą kontroli nad tym ruchem ani go nie spacyfikują i cały czas będą pod jego presją. Ponieważ ruch jest wtedy skuteczny, kiedy jest niezależny od partii i stoi pewnie na własnych nogach.
Ostatnio na fanpejdżu Lewica Wolnościowa, który prowadzę, pojawili się akolici pewnej młodej partii lewicowej i próbowali mi wmawiać, że dopóki ta partia nie powstała, to różne tematy „nie były w dyskursie”, a ruch lokatorski nic nie zdziałał. To obrazuje poziom oderwania od rzeczywistości niektórych partyjnych.
Np. temat śmieciówek podobno też nie był „w dyskursie” dopóki młodzi partyjni się za to nie „zabrali”. Przypomnijmy więc, że „śmieciówki” powstały jako pojęcie w łonie radykalnego ruchu związkowego „na lewo” od dużych central związkowych. Potem powoli zaczęły być wprowadzane do dyskursu dzięki licznym kampaniom informacyjnym, następnie zostały przejęte przez duże centrale, a w końcu eksplodowały w mediach. Żadnego pośrednika partyjnego nie było w tym procesie.
Można zaobserwować w narzędziu o nazwie Google Trends, że szczyt popularności pojęcia „umów śmieciowych” w Internecie przypada na lata 2012-2013.
Tymczasem partia Razem, o której mowa, powstała w maju 2015 i naprawdę jeszcze wiele jej zwolennicy oraz młodzi członkowie muszą się nauczyć i zdziałać, żeby osiągnąć choć ułamek tych dokonań. Trochę pokory by się przydało, bo pycha kroczy przed upadkiem.
Zarówno tematyka lokatorska, jak i pracownicza pokazują, że można wiele osiągnąć bez sięgania po narzędzie, jakim jest partia. Nie potrzebujemy żadnego pośrednika tego rodzaju, aby temat zaistniał w debacie publicznej. Lokatorzy i lokatorki, pracownice i pracownicy sami potrafią opowiedzieć o swojej sytuacji i nie potrzebują złotoustych partyjnych wyrazicieli ich interesów. Należy oddziaływać na całość systemu, na wszystkie partie, a nie uzależniać się od jednej. Któraś w końcu się złamie pod presją i zacznie choć część postulatów realizować. Ale nie będzie kontrolować ruchu, który musi cały czas być czujny, wywierać nieustanną presję i nie może dać się przekupić pięknymi słowami.
Nie osiągnęliśmy jeszcze pełnego zwycięstwa, bo i w obecnym systemie, dopóki trwa, jest ono niemożliwe. Ale jeśli garstka zaangażowanych i zdeterminowanych osób, tworzących wymienione wyżej organizacje, była w stanie zdziałać tak wiele, to do czego bylibyśmy zdolni i zdolne, gdyby było nas więcej? Wyobraźmy to sobie i uświadamiajmy ludziom jaką moc posiadają. Za pośrednictwem własnego przykładu, własnego zaangażowania. A sukcesy osiągnięte bez politycznych pośredników, własnymi siłami, na własnych warunkach podnoszą morale i dają wiarę we własne siły wszystkim. A kiedy ludzie masowo uwierzą w swoje siły, w swoje możliwości, ten system wyzysku i przemocy państwowej się nie ostanie.
Xavier Woliński Prowadzi bloga na facebook.com/wolnelewo
Aktywista i współzałożyciel wrocławskiego stowarzyszenia Akcja Lokatorska
Artykuł ukazał się w 8 numerze “A-taku”
13 maja 2018 | Dział: Publicystyka
Anarchiści pojawiają się w białoruskich mediach okazjonalnie. W 2017 r. państwo po kilkuletniej przerwie znowu wzięło na celownik anarchistów, którzy byli jedną z najbardziej zauważalnych sił podczas protestów przeciwko „ustawie o pasożytach”. Zarówno w mediach państwowych jak i tzw. niezależnych ukazał się szereg materiałów propagandowych i dezinformacyjnych, dzięki którym anarchiści otrzymali swoje „15 minut sławy”.

Media państwowe

Podstawowym źródłem propagandy państwowej na Białorusi jest telewizja. W ciągu wiosny TV „Białoruś-1” (m.in. główne wydanie wiadomości „Panorama”; opisujący najgłośniejsze wydarzenia kryminalne w kraju program „Zona X”), wyświetliła kilka mniejszych reportaży dotyczących anarchistów. Ponadto puszczono dokumenty: Telefon do przyjaciela oraz Biały Legion czarnych dusz. Uzupełniała je prasa, w tym najważniejsza gazeta państwowa „SB. Biełaruś Siegodnia” (sb.by) i Internet z niepotrzebującymi komentarzy tytułami: Anarchia, matką...; Anarchistom anarchia, białoruskiemu narodowi śmierć czy Anarchia matką niebezpiecznej smuty. Ten ostatni, ze strony Białoruskiej państwowej agencji prasowej Belta.by, został przedrukowany przez kilkadziesiąt gazet i portali. Interesujące, że artykuł zaczynał się od listu do redakcji z prośbą o wytłumaczenie, kim są anarchiści? Jedno z pierwszych zdań dobitnie odzwierciedliło „wiedzę” redaktora, dla którego „to dziwne zjawisko polityczne w kraju ma zaledwie kilka lat”.
Jeden z najczęściej powtarzanych we wszystkich materiałach zarzutów dotyczył ukrywania twarzy pod kominiarkami, ponieważ „tworzy idealne możliwości dla socjopatów, maniaków, radykałów, ideowych fanatyków...”. Ze względu na zakaz zasłaniania twarzy podczas demonstracji, używane przez „anarchistyczne bojówki” kominiarki „szokują” Białorusinów, a siejący „chaos”, swoimi przemarszami demonstranci przypominają nazistów. Poza tym pokojowe akcje opisano jako te, które wywołały zamieszki wybuchające w ostatnich latach na Ukrainie. Euromajdan, będący natchnieniem dla anarchistów, doprowadził kraj do upadku. Właśnie Ukraina jest głównym destabilizatorem w regionie, ponieważ tam się znajdują obozy treningowe dla białoruskich anarchistów, którzy ściśle współpracują z bojówkami ukraińskich nacjonalistów. Stamtąd białoruscy „anarchochuligani” przywieźli wiedzę o wytwarzaniu materiałów wybuchowych. Klasyczny zabieg stosowany przez białoruskich propagandystów to gra kontrastów. Głos lektora mówiący o anarchistach uzupełnia się ujęciami z Majdanu, tu i ówdzie pojawiają się osoby z bronią, swastyki oraz inne symbole ukraińskich nacjonalistów.
Rewolucja na sprzedaż

Kolejny wątek to kwestia finansowania, które anarchiści – według białoruskiej propagandy − otrzymują zza granicy na każdą akcję. Na przykład od „międzynarodowej organizacji ACK z szeregiem siedzib w Europie” regularnie dostają 100—600 euro. W 2010 r. białoruscy aktywiści mieli dostać nawet 6 tys. euro na organizowanie akacji solidarnościowych z rosyjskimi towarzyszami, z którymi zdemolowali budynek administracji miejskiej w podmoskiewskich Chimkach. Najciekawszą informacją jednak jest to, że w latach 2014 —2015 mityczna organizacja Spaces for Radicals proponowała mińskim anarchistom aż 50 tys. euro. Co się stało z tą sumą niewiadomo, ale za to media białoruskie wiedzą o funkcjonowaniu kilku białoruskich grup anarchistycznych, w nazwach których pojawiły się wyrazy o dość pejoratywnym skojarzeniu: „narodowi socjaliści” lub „platforma bolszewicka”. Tylko jeden autor (mogilev.by) trafnie zauważył, że na Białorusi istnieją przynajmniej trzy skonfliktowane między sobą grupy, które nawet bez wtrącenia się państwa osłabiają się nawzajem.
Milicja

Pojawiły się również analizy anarchizmu określane jako naukowe. Anna Werusz, Wykładowczyni w Akademii Zarządzania przy Prezydencie Republiki Białoruś, pokusiła się o historyczno-politologiczną analizę anarchizmu pt. Anarchia matka porządku? Czyli komu jest potrzebny taki „porządek”. Znamienne, że jej artykuł ukazał się na stronie białoruskiego MSW (mvd.gov.by). Mimo braku nawet pobieżnej wiedzy na temat anarchizmu na Białorusi, autorka podkreśla, że ta „mglista i niebezpieczna” teoria zawsze towarzyszyła zrujnowaniu i rewolucjom. Dzisiaj takie procesy odbywają się w „najbiedniejszym kraju UE” Grecji, skąd generuje się młodzieżowa moda na anarchizm. Jej zdaniem, anarchizm jako idea jest dość ciekawa, ale wśród anarchistów są przeważnie ludzie bez stałej pracy i rodziny oraz „wolni od obowiązków społecznych”, a ich liderzy aspirujący do roli przyszłej „elity” i wykorzystujący innych do swoich celów, są przestępcami.
Mimo braku jakichkolwiek dowodów, anarchistom stale zarzucano posiadanie broni. W reportażu o rewizji w mieszkaniu 22-letniej anarchistki z Mozyrza, pokazano kamizelkę kuloodporną (nie powiedziano, że nie miała wkładów), dwa pistolety (ani słowa o tym, że jeden pneumatyczny, drugi airsoftowy), kominiarkę, nóż (gumowy), paralizator, broszury i czarno-czerwone flagi. Zapomniano tylko napomknąć, że rzeczy nie były objęte zakazem. Dziewczynę wkrótce uwolniono bez postawienia żadnych zarzutów, ale o tym widzów również nie poinformowano.
Wprowadzeniu odbiorców w błąd służy także powołanie się na autorytet „ekspertów”. W jednym z programów TV naczelnik mińskiej milicji Aleksander Barsukow oświadczył, że jeden z anarchistów był trzykrotnie karany z kodeksu karnego. W rzeczywistości aktywista ten tylko raz dostał karę grzywny za uszkodzenie mienia. Z kolei słowa „atakowi ogniem zostały poddane budynki Ministerstwa Obrony” dotyczyły rzucenia zwykłej racy dymnej na teren Sił Zbrojnych w Mińsku. Podsumowania propagandystów są dość przejrzyste anarchistyczne bojówki mogą doprowadzić do tragedii, która miała miejsce w Odessie 2 maja 2014 r., kiedy zginęło kilkadziesiąt osób, a setki zostały ranne.
„Nasza Niwa”
Ciekawie prezentuje się wizerunek anarchistów, kreowany przez tzw. media niezależne. Bodajże najwięcej wzmianek pojawiło się w najstarszej białoruskiej prawicowo-liberalnej gazecie „Nasza Niwa” (nn.by). Tekst pt. Pięć faktów o nowym więźniu politycznym Dmitrze Polijence na temat więzionego anarchisty pokazał, że redakcja wbrew etyce dziennikarskiej, bojąc się posądzenia o ekstremizm, nie podała źródła, z którego korzystała anarchistycznego portalu pramen.io. Z kolei w jednym z artykułów nazwę „Czarny Blok”, który został zaatakowany przez służby w mińskim trolejbusie 15 marca zamieniono wkrótce na bardziej łagodną „młodzież”. Niezwykle powierzchownym okazał się również artykuł pt. „Promień” przeciwko „Poszuh”, „Czarna Róża” і „Czarny Krzyż” — informator o grupach białoruskich anarchistów. W tekście redakcja zaznaczyła, iż anarchizm jest ideą „utopijną”, a próby jej realizacji w XX w. doprowadzały do konfliktów zbrojnych i ukształtowania reżimów totalitarnych. Z materiału wynika, że sympatie redakcji są po stronie etno-anarchizmu utożsamionego z lewicowym nacjonalizmem. Wspomniano też o marginalnych okolokibicowskich grupach na portalach społecznościowych, które z anarchizmem nic wspólnego nie mają. W artykule zabrakło jakiejkolwiek analizy programów i działalności różnych grup, m.in. zabrakło komentarzy od ważnej i znanej grupy ACK, a sam tekst pstrzy się od błędów wynikających z niewiedzy autora.
Przychylne głosy

Pierwszy taki artykuł pojawił się jeszcze przed rozpoczęciem protestów. Gruntowny reportaż pt. „Kiedy zięć krzyczy o bestiach, wychodzę z domu”. Jak aktywiści karmią bezdomnych dotyczył inicjatywy FNB. Tekst ukazał się na najczęściej odwiedzanym białoruskim portalu Tut.by. Tam również opublikowano stosunkowo rzetelny tekst pt. „Nie można się z nami dogadać”. Kim są anarchiści i po co wyszli na ulice. Inny neutralny materiał pt. Kolor protestu: czarny. Anarchiści są gotowi do użycia siły przygotowali reporterzy telewizji Biełsat (belsat.eu). W tych tekstach zaznaczano, że chociaż ruch nie jest jednolity, to współcześni białoruscy anarchiści nie są terrorystami. Podkreślono, że dla anarchistów ważny jest nie narodowy, ale społeczny kontekst i że nie popierają żadnego z liderów opozycyjnych. Dodawano, że wśród anarchistów są dorosłe osoby, panuje wysoka kultura bezpieczeństwa, a protest przeciwko dekretowi anarchiści rozpatrują w kategoriach walki o prawa pracownicze. Na zarzuty o „majdanomanię” odpowiedziano, że anarchiści byli tam nieznaczną siłą. Interesujące, iż pod jednym z tekstów znajduje się krótki komentarz Julii Nikitinej z Narodowej Akademii Nauk Białorusi o tym, iż anarchizm jako ruch społeczno-polityczny zawsze był aktywny, ale nie najbardziej radykalny. Nazizm w tej kwestii go wyprzedza.
Bardziej przychylne teksty ukazywały się także na mniej znanych portalach. W artykułach pt. Brześć: „darmozjady”, anarchiści, urzędnicy i dziecięcy pociąg do „jasnej przyszłości”… (Białoruska Prawda: belprauda.org) oraz pt. Odpowiedzi na pytanie dlaczego media państwowe zajęły się anarchistami (Trzeźwe Spojrzenie: spasemstranu.com) autorzy podkreślili, że anarchistom udało się bez zachodnich grantów i marketingu politycznego zdobyć duży kredyt zaufania społecznego. Władza, bojąc się jakiejkolwiek inicjatywności inicjatywy, a tym bardziej radykalnej i niekontrolowanej, poprzez media tworzy z anarchistów wizerunek „wroga”, siejąc strach i manipulując społeczeństwem.
Anarchiści się bronią

Anarchiści okazali się nieprzygotowani do wojny informacyjnej. Niemniej starali się zwalczać i prostować propagandę z obu stron białoruskiej medialnej dychotomii politycznej. M.in. na stronie bandaluki.info zamieszczali wzmianki o propagandystach. Co więcej, dwaj bardzo znani aktywiści niezależnie od siebie szukali sprawiedliwości przez pozwy sądowe przeciwko mediom państwowym. Bezskutecznie.
Najbardziej konsekwentnie broniła się grupa „Promień”, która opublikowała około dziesięciu odpowiedzi na medialne ataki wobec anarchistów. Problem polega na tym, że na Białorusi strona grupy jest zablokowana. Z kolei najciekawsza, chociaż spóźniona, inicjatywa należała do kolektywu „Anarchia mózgu”, który dopiero latem nakręcił dwa filmiki. W jednym z nich anarchiści wyjaśniali, czym dla nich jest anarchizm, drugi przedstawiał mini-sondę mieszkańców Mińska z wiedzy o anarchizmie.
Wyniki wojny informacyjnej

Białoruska propaganda państwowa poprzez techniki tworzenia wizerunku „wroga wewnętrznego” narzuca społeczeństwu wizerunek radykalnych młodzieńców z chaotycznymi i utopijnymi poglądami. Medialna informacja często przekształca się w kłamstwa i oszczerstwa, a państwowa manipulacja krzyżuję się z dezinformacją w mediach „niezależnych”. I chociaż brakuje danych socjologicznych do określenia, w jakim stopniu media wpłynęły na wizerunek anarchistów i na wiedzę społeczeństwa o ruchu i jego ideach, to można stwierdzić, że wraz z zakończeniem protestów zainteresowanie anarchistami zmalało. Mimo, że na pewien czas anarchistom udało się stworzyć pozytywny wizerunek, ani masowego rozwoju ruchu, ani szerokiego rozpowszechnienia idei nie odnotowano. Z pozytywnych tendencji można wymienić zainteresowanie „szeregowymi” aktywistami, m.in. przeprowadzenie wywiadów z kobietami uczestniczącymi w ruchu anarchistycznym. Niezależnie od ideologicznych preferencji mediów poza nielicznymi wyjątkami można odnotować brak wiedzy ogólnej na temat historii, różnorodności nurtów, a nawet elementarnej orientacji we współczesnym wolnościowym ruchu na Białorusi. Wydaje się, że ogrom analizowanych materiałów medialnych nie tylko nie przybliżył Białorusinom, kim są anarchiści, lecz zrobił ten temat jeszcze bardziej kontrowersyjnym i zagmatwanym.
Aleksander Łaniewski
@-TAK nr 8
09 maja 2018 | Dział: Publicystyka
Nie od dziś wiadomo, że wszelkiego rodzaju „autorytety” (naukowe, społeczne itd.) do wyrażania własnych poglądów wykorzystują możliwości przemawiania z katedr na uczelniach oraz publikowania swoich wypowiedzi na łamach prasy specjalistycznej. Skutkiem tego są niekiedy treści, które na pierwszy rzut oka mogłyby się wydawać rzetelne i eksperckie, ale w rzeczywistości są przesiąknięte materią publicystyczną – czyli byle widzimisię. Z kolei niektóre ważne dla sprawy kwestie są albo w cieniu, albo zupełnie się je pomija.


Wykład z dyskryminacji


Do napisania tego felietonu skłoniła mnie sytuacja w trakcie moich studiów, która miała miejsce podczas wykładu z prawa karnego (przedmiotu, w ramach którego można poznać wiele zagadnień irytujących anarchistów). Prowadzący, poza tytułem doktora habilitowanego przed imieniem, może się pochwalić nie tylko stanowiskiem kierownika katedry, ale od niedawna także stołkiem w trybunale konstytucyjnym — brzmi dumnie. Wykład tamtego dnia polegał przede wszystkim na zaprezentowaniu przez prowadzącego danych, które dotyczyły przestępstw zarówno w Polsce, jak i na świecie. Kiedy już przebrnięto przez morderstwa, pobicia, kradzieże itp. na ekranie wyświetlającym prezentację pojawił się wykres, na którym przedstawiono statystyki na temat gwałtów. Wykres ten sytuował na pierwszym miejscu Szwecję z wynikiem, którego słupek był dwukrotnie wyższy od kolejnych państw.
Nie byłoby w tym nic szczególnego, gdyby nie komentarz prowadzącego, który jako przyczyny takiego wyniku Szwecji wskazywał nieprzystosowanie seksualne migrantów do standardów europejskich. Gdy tylko to usłyszałem, niemal od razu zerknąłem do Internetu i w przeciągu kilkunastu minut znalazłem trzy raporty w języku szwedzkim i angielskim. Były tam uwagi na te same zarzuty, które funkcjonują w dyskursie prowokowanym przez skrajną prawicę, wyjaśniające przyczyny tak dużego wyniku figurującego w statystykach. Głównym powodem tego stanu jest sposób „liczenia” gwałtów, np. jeśli osoba zgłosi, że była gwałcona przez dwa miesiące, to liczy się to jako sześćdziesiąt przestępstw.
Definicja gwałtu w Szwecji jest bardzo szeroka, przez co mieści się w jej ramach najwięcej czynów. Odmienny jest również sposób, w jaki mieszkańcy tego kraju reagują na tego typu akty, a także świadomość i odwaga walki z tym zjawiskiem (przez co problem nie jest zamiatany pod dywan jak na przykład w Polsce). Co więcej, nie ma żadnych badań, które w jakikolwiek sposób odnosiłyby się w tej kwestii do migrantów. Danych takich nie zawierał również zaprezentowany przez doktora wykres, który niewątpliwie pochodził z jakiegoś zewnętrznego źródła.
Poddawaj krytyce

W świetle tego wszystkiego nie trudno dojść do wniosku, że wypowiedź prowadzącego wykład była podręcznikowym przykładem mowy nienawiści (tu fabrykowanie zarzutów), mającym na celu pogorszenie wizerunku już i tak ostro krytykowanej grupy społecznej.
Problem niestety nie dotyczy tylko tej jednej sytuacji. Tak zwane autorytety często wykorzystują możliwości przekoloryzowania obrazu, jaki przedstawiają swoim słuchaczom, dla własnych celów. Widać to szczególnie w polityce historycznej. Posługując się dalej przykładem wykładowcy/nauczyciela/prowadzącego ćwiczenia – problem ten polega na tym, że często studentom/uczniom nie chce się sprawdzać, czy to, czego się ich uczy, jest rzetelne. Natomiast ci, którzy to robią, boją się szerzej to zakomunikować z uwagi na konsekwencje jakimi mogą być na przykład dodatkowe problemy przy egzaminach.
Fałszywy przekaz z czasem dociera do coraz szerszego grona odbiorców, którzy będą go powtarzać i choć może sami nie poczują jego konsekwencji, to poczują je ludzie, których ta wypowiedź dotyczy i możliwe, że będzie to dla nich miało tragiczne skutki.
Skoro wspomniałem już, że takie sytuacje nie są jednostkowe, nasuwa się również refleksja dotycząca tego, jaką kondycję ma nauka i do czego doprowadza funkcjonując w takiej formie? Czy publiczne przekłamanie może swobodnie rozwijać się na arenie analiz? Musimy myśleć samodzielnie, nie dajmy się przekonywać tytułami i pozycjami w strukturach. Niekiedy można poznać (na przykład po tonie), co jest po myśli autora i wówczas temat należy drążyć. Przed manipulacją ochroni nas krytyczne myślenie.
Martes Zibellina
Tekst ukazał się w 8 nr Ataku.
22 kwietnia 2018 | Dział: Publicystyka

Przedstawiamy niewielki fragment wstępu Davida Graebera do książki „Rewolucja w Rożawie. Demokratyczna autonomia i wyzwolenie kobiet” autorstwa Michaela Knapp, Anji Flach i Ercana Ayboga, która ukaże się nakładem Oficyny Bractwo Trojka. Przypominamy też o trwającej wciąż zbiórce środków, dzięki której ta ważna pozycja będzie mogła się ukazać.

Link do zbiórki: http://bit.ly/zrzutka-rojava

WYDAJ Z NAMI KSIĄŻKĘ!

 

Jestem antropologiem, Rożawe odwiedziłem bardzo przelotnie – przebywałem tam, bez znajomości języka, nieco ponad tydzień - jednak fakt bycia antropologiem wyostrza moje zmysły na wszystko co dotąd nieznane. Zajęłoby mi lata aby pojąć, co tak naprawdę tam się dzieje, a w międzyczasie pewnie i tak wiele by się zmieniło. Jednak to, co udało mi się zobaczyć, było wystarczające aby zrozumieć, że to nie jest tylko uzasadniona i autentyczna rewolucja społeczna - w tym sensie, że istniała oczywista potrzeba nowo odkrytej wolności, godność i radość u napotkanych ludzi - ale również to, czego doświadczyłem było rzadko spotykanym, najlepszym scenariuszem dla masowej rewolucyjnej mobilizacji. Klasa rządząca w przeważającym stopniu uciekła, rząd dokonał samorozwiązania opróżniając swoje gabinety, komputery, niszcząc dokumenty i narzędzia tortur. Duży odsetek strategicznych budynków, zakładów przemysłowych oraz użytków rolnych wszedł w posiadanie społeczeństwa. Jednocześnie, należne pensje były cały czas wypłacane przez (w znacznym stopniu nieobecny) rząd centralny. W związku z tym, nawet najbardziej konserwatywne rodziny postrzegały organizatorów rewolucji jako część legalnego ruchu wyzwolenia narodowego.
Z drugiej jednak strony, sytuacja Rożawy była beznadziejna – ze wszystkich stron otoczona przez siły nieprzyjaciela, na rejon nałożono całkowite embargo, do tego rząd Turecki, który bez zawahania dąży do całkowitego zniszczenia Rożawy przy jednoczesnym wsparciu prawicowych Kurdów w Iraku, którzy gotowi są zagłodzić swoich Syryjskich krewnych byle tylko zadowolić swojego tureckiego sojusznika, Partia Baas przygotowująca się do zrekonstruowania swoich tajnych służb policyjnych, Państwo Islamskie gotowe zrobić wszystko aby zwyciężyć, cyniczne mocarstwa światowe takie jak Stany Zjednoczone i Rosja, gotowe wykorzystać poświęcenie i odwagę Rożawy w walce z Państwem Islamskim tak długo, jak długo będzie to korzystne dla ich celów po czym, jak wszystkim wiadomo, bez zawahania wbiją im nóż w plecy (jedyną niewiadomą jest to, które z mocarstw będzie pierwsze).
Sam fakt, że Rożawa przetrwała, ciągle się rozwija a nawet rośnie w siłę, pomimo wszystkich tych okoliczności przytoczonych powyżej, jest dowodem na to, że przypływ energii, odwagi i czystej ludzkiej zdolności kreowania może mieć swój upust w rewolucji. Ponad dziewięćdziesięciu pięciu procentom populacji na co dzień wmawiano, że nie ma żadnych perspektyw i szans na lepsze jutro, nagle zaś te dziewięćdziesiąt pięć procent populacji zdobywa się na odwagę aby wszystko zmienić. Niedookreślona masa ludzi doświadcza wpływu „kolektywnej mądrości” podczas, gdy dotychczasowe uciemiężenie przez władzę znika, jak ręką odjął.
David Graeber
Tłumaczenie: Patrycja
10 kwietnia 2018 | Dział: Publicystyka

Kiedy po pierwszej wojnie światowej rozpadało się Imperium Osmańskie jednym z krajów powstałych na jego gruzach miał być początkowo Kurdystan. Miał, ale tak się nie stało. Zawarty w 1920 roku traktat z Sevres zakładał stworzenie w Turcji kurdyjskiej autonomii z zagwarantowanym prawem do secesji w ciągu roku .[1] Trzy lata później zawarto jednak nowy traktat, w Lozannie, w którym nie było już mowy o Kurdystanie.

 

Ta zmiana była wynikiem wojny jaką toczyły siły tureckie pod wodzą Mustafy Kemala „Ataturka” z państwami Ententy. Wojny której efektem było powstanie współczesnej Republiki Turcji. Trzeba zaznaczyć, że w jej trakcie wielu Kurdów poparło Ojca Turków (to oznacza przydomek Ataturk). Dziś są zazwyczaj uznawani za zdrajców, ale Witold Repetowicz zwraca uwagę, że wczesna retoryka Ataturka mówiła o dwóch równoprawnych narodach w ramach jednego państwa. Sytuacja uległa drastycznej zmianie dopiero kiedy Ataturk wygrał.[2]

 

pkk-kurdistan-workers-party-patrol-makhmour-iraq-guerrilla_fighters_of_kurdistan_joey_l_photographer_014-1.jpg

Patrol PKK.

 

Turcja miała być teraz krajem monoetnicznym, a Kurdowie stali się „Turkami górskimi”, którzy chwilowo zapomnieli o swoich korzeniach. Kurdyjska tożsamość etniczna, język, kultura miały umrzeć. A jeżeli Kurdowie mieli coś przeciwko temu, to mieli umrzeć razem z nimi. Zaczęła się trwająca już blisko wiek z przerwami wojna Turcji z Kurdami. Wojna o podłożu ideologicznym w imię tureckiego nacjonalizmu i totalitaryzmu przeciwko, początkowo kurdyjskiej tożsamości etnicznej, a z czasem przeciwko rewolucyjnym ideom ruch kurdyjskiego. Wojna w której agresorem zawsze była Turcja. I choć okresowo to inni z czterech zaborców dopuszczali się większych represji przeciwko Kurdom (vide ludobójstwo Al-Anfal w Iraku), to w skali całego tego okresu to Turcja była największym zagrożeniem.

Kurdowie nie pozostawali obojętni na represje. Pierwsze wystąpienie, powstanie w Koczgiri (Koçgiri) miało miejsce w 1920 roku.  Jego uczestnicy domagali się realizacji ustaleń traktatu z Sevres.[3] W 1921 zostali spacyfikowani.  Między 1923 a 1938 rokiem wybuchło 17 większych i mniejszych powstań kurdyjskich.[4] Zostały utopione we krwi, a władze tureckie rozpoczęły program deportacji ludności, który zrealizowano tylko częściowo – Kurdów było zbyt wielu.  Koniec tych wystąpień wiąże się z „Masakrą Dersin” w której turecka armia zamordowała nawet 40 tysięcy mieszkańców „niepokornego” regionu Dersin. Użyto między innymi broni chemicznej.[5] Nastał czas turkifikacji.

 

cxuopmgw8aeamze.jpgMoże i górscy, wszak „Kurdowie nie mają przyjaciół, tylko góry”, jak powtarzają z rozgoryczeniem, ale na pewno nie Turcy.

 

Ponowne „przebudzenie” Kurdów to druga połowa lat 60tych, czas kiedy na całym świecie budzą się ruchy niezależne. Aktywizują się głównie studenci. Działalność jest pokojowa i nastawiona na propagowanie kultury kurdyjskiej. Rząd reaguje represjami. Całe lata 70 te to coraz większe przykręcanie śruby, którego kulminacją staje się wojskowy zamach stanu w 1980 roku. Mimo to część ruchu kurdyjskiego będzie cały czas szukać pokojowych rozwiązań.

Część jednak zacznie się bronić. W 1984 roku Partia Pracujących Kurdystanu (PKK – Partiya Karkerên Kurdistanê) rozpocznie akcje zbrojne przeciwko Turcji. Trzeba tu wyjaśnić jedną rzecz. PKK przeszła na przestrzeni lat olbrzymią ewolucję. Zarzucanie obecnie PKK terroryzmu, czy separatyzmu jest bezpodstawne. Ale PKK ze swoich początków jak najbardziej była organizacją terrorystyczną. Atakowała nie tylko cele wojskowe, ale i cywilne (np. obiektami ataków byli nauczyciele), oraz prowadziła przymusową rekrutację w swoje szeregi. Tak wyglądało pierwsze dziesięć lat walki. Na swoim piątym kongresie,  w styczniu 1995 roku, PKK oficjalnie odrzuciła terroryzm i zobowiązała się przestrzegać Konwencji Genewskich:

 

„1. W konflikcie z tureckimi siłami państwowymi PKK zobowiązuje się przestrzegać konwencji genewskich z 1949 r. i pierwszego protokołu z 1977 r. dotyczących prowadzenia działań wojennych i ochrony ofiar wojny oraz traktować te zobowiązania jako mające moc prawną w ramach swoich sił i na obszarach znajdujące się pod ich kontrolą.

2. Aby rozstrzygnąć wszelkie niejasności, PKK postrzega następujące grupy jako część tureckich sił bezpieczeństwa, a zatem jako uzasadnione cele ataku:

a – członkowie tureckich sił zbrojnych;

b – członkowie tureckich sił antypartyzanckich;

c – członkowie Tureckiego Agencji Wywiadowczej (MIT);

d – członkowie tureckiej żandarmerii;

e – strażnicy wiejscy.[6]

PKK nie traktuje urzędników służby cywilnej jako członków sił bezpieczeństwa, chyba że wchodzą oni w zakres jednej z powyższych kategorii.

3. PKK będzie traktować pojmanych członków tureckich sił bezpieczeństwa jako jeńców wojennych.”

Oświadczenie PKK na konferencji prasowej w Genewie 24 stycznia 1995 r.[7]


c4yodufw8aeplsy.jpg

 

I PKK tych zasad przestrzegało, co potwierdzają między innymi zeznania tureckich żołnierzy, którzy dostali się do kurdyjskiej niewoli. Jednym z nich był Yannis Vasilis Yaylali, snajper armii tureckiej, który dostał sie do niewoli we wrześniu 1994 roku (czyli jeszcze przed publicznym ogłoszeniem nowych zasad). Opowiada:

„Zabrali mnie do małego obozu. Partyzanci przygotowywali posiłek nad wodą, korzystając z brzegu rzeki. Mieli ogień, ale ukryty, żeby nie było widać z daleka. Şerif Goyi przyszedł do mnie i powiedział: „Jesteś jeńcem wojennym i postępujemy zgodnie z konwencją genewską”. W 1994 roku PKK wprowadziło przestrzeganie Konwencji Genewskiej, a rok później oficjalnie do niej przystąpiło. (…) W grudniu 1996 r., po dwóch latach i trzech miesiącach, zostałem zwolniony.”[8]

 

yannis-1024x768-2-teliko-21

 

Yannis Vasilis Yaylali dzisiaj.

Zgoła inaczej postępowała armia turecka. Ten sam Yannis wspomina:

 

„Na moich oczach wojsko zabiło partyzanta PKK zrzucając go z helikoptera. Widziałem odcinanie uszu partyzantom. Widziałem członka MHP (Milliyetçi Hareket Partisi – turecka partia nacjonalistyczna) z naszyjnikiem zrobionym z uszu partyzantów.”

 

Jesienią 2016 roku wypłynęło nagranie, na którym armia turecka zabija dwie wzięte do niewoli partyzantki YJA-Star (Yekîneyên Jinên Azad ên Star, Oddziały Wolnych Kobiet – Gwiazda, kobiece oddziały PKK, męskie to Hêzên Parastina Gel‎). Schwytanym dziewczętom strzelono w tył głowy. Tak jak NKWD polskim jeńcom w Katyniu.[9] Celem  byli nie tylko partyzanci. Także cywile. Ponownie oddaje głos Yannisowi:

 

„Naciskaliśmy na kurdyjskich wieśniaków, aby nie pomagali partyzantom PKK. Nie pozwoliliśmy im zbierać plonów z pól. Zabieraliśmy ich jedzenie, ponieważ mogliby dać nadmiar partyzantom. Chcieliśmy aby mieszkańcy wioski byli głodni. (…)Ludność dwóch wiosek uciekła i  wioski zostały spalone przez wojsko. Ale ludzie z innej powiedzieli: „cokolwiek zrobicie, nie odejdziemy.” Wiec biliśmy ich dopóki nie opuścili swoich domów. Druga drużyna przybyła za nami i spaliła wioskę.”

 

1b8be66f-fdc6-466c-9c5b-fdb146e0b703Turecki oddział specjalny popełniający zbrodnie na konto PKK. W lewym dolnym rogu późniejszy generał Aydoğan Aydın.

 

Operacje przeciwko ludności cywilnej prowadziły także specjalne tajne jednostki wojskowe podległe   JİTEM (Jandarma İstihbarat ve Terörle Mücadele – Wywiad i Antyterroryzm Żandarmerii). Oddziały te przeprowadzały tajne operacje, w tym zbrodnie na cywilach, przebrane za PKK, które miały w ich zamyśle iść na konto partyzantki.[10] Kiedy w marcu 2017 roku zginął turecki generał Aydoğan Aydın, jeden z jego dawnych podwładnych ujawnił zdjęcie takiego oddziału w którym obaj służyli.

 

Jedną z głośniejszych zbrodni na ludności cywilnej była tzw. „Masakra Roboski”. 28 grudnia 2011 roku tureckie lotnictwo zaatakowało grupę 38 osób, 34 z nich, głównie nastolatków zostało zabitych.[11] Grupa ta zajmowała się przemytem, co było częstym zajęciem ludności kurdyjskiej wobec sytuacji celowego utrzymywania regionów przez nią zamieszkałych na niskim poziomie rozwoju gospodarczego. Władze tureckie stwierdziły, że atak był pomyłką i lotnictwo myślało, że atakuje oddział PKK. Jednak Frederike Geerdink, holenderska dziennikarka, która dokładnie zbadała sprawę i napisała o niej książkę uważa, że to kłamstwo, że siły tureckie doskonale wiedziały, że nie atakują partyzantów.[12]

 

20171227-roboski-victims2c05d7-imageOfiary „Masakry Roboski”.

 

Rankiem 8 marca 2017 roku turecka policja zniszczyła, wzniesiony cztery lata wcześniej, pomnik ofiar w Amed.[13] Amed możecie nie znaleźć na mapie. Szukajcie Diyarbakır. To jedna z wielu tureckich nazw nadanych kurdyjskim miejscowościom. To, że mimo to ten pomnik stanął było wynikiem zawieszenia broni i rozmów pokojowych, które toczyły sie od 2012 roku (oficjalnie ogłoszone 21 marca 2013 roku).

 

Wynikało to z dwóch rzeczy. Po pierwsze Ocalan i co za tym idzie PKK, odrzuciły koncepcję niepodległego państwa kurdyjskiego na rzecz rozwoju samorządu i demokracji wewnątrz istniejących organizmów państwowych. Juz od 1999 roku w kurdyjskich miastach i dzielnicach zaczęły dochodzić do głosu kurdyjskie samorządy.[14] Z drugiej strony rządząca od 2002 roku w Turcji partia Recepa Erdogana – Adalet ve Kalkınma Partisi (Partia Sprawiedliwości i Rozwoju) złagodziła dotychczasową politykę turecką wobec Kurdów. Nie zrobiła tego z dobroci serca. AKP to partia o charakterze religijnym i liczyła na poparcie mocno konserwatywnej kurdyjskiej społeczności na prowincji.

 

DYld1fqXUAA7U4v

 

Turecka armia obwiesiła tureckimi flagami zniszczone przez siebie kurdyjskie miasto Nusaybin w Turcji i pozuje do zdjęć na tle morza ruin.

Okazało się jednak, że odwilż doprowadziła do rozwoju kurdyjskich samorządów na południowym wschodzie kraju. Wspomniana przeze mnie pokojowa część ruchu kurdyjskiego zaadoptowała wiele z nowych rozwiązań ideowych Ocalana. Najbardziej widocznym tego przejawem było przyjęcie systemu współburmistrzów w kurdyjskich miastach, czyli jednoczesnego sprawowania tego urzędu przez kobietę i mężczyznę. Po wyborach samorządowych w 2014 roku takich miast i miasteczek było 102.[15] Jednym z nich było Amed. Dziś jego współburmistrz, Gültan Kışanak, siedzi w więzieniu, a turecka prokuratura chce ją skazać na… 230 lat więzienia.[16] Podobny los spotkał wielu innych kurdyjskich samorządowców.

Bodźcem do wznowienia wojny (trzeba tu podkreślić, że represje złagodzono, ale nie zaniechano w ogóle[17]) były wybory parlamentarne 7 czerwca 2015 roku. W wyborach tych AKP straciła bezwzględną większość w parlamencie. Dalej była najliczniejszą partia, ale nie mogła samodzielnie rządzić. Jednocześnie do parlamentu po raz pierwszy w historii weszła partia prokurdyjska. Do tej pory ruchowi kurdyjskiemu udawało się wprowadzać pojedynczych działaczy, ale wyśrubowany, dziesięcioprocentowy próg wyborczy uniemożliwiał wejście jako zorganizowana siła. Halkların Demokratik Partisi (Ludowa Partia Demokratyczna) zdobyła 13,12% głosów.

 

sur 04 07 2015 - 11 07 2017Skala zniszczeń w kurdyjskim Sur w Turcji. Zdjęcia wykonano 4 lipca 2015 roku i 11 lipca 2017 roku.

 

Reakcją Erdogana było wznowienie wojny. Wiele wskazuje jednak, że planowano ją wcześniej. Tzw. „Plan Kolaps” został opracowany już rok wcześniej.[18] Inaczej niż poprzednio, ta wojna była w znacznej mierze (choć nie tylko) wojną miejską, pierwszym celem stały się miasta z kurdyjskimi samorządami. A raczej prokurdyjskimi, bo nie tylko Kurdowie w nich zasiadali. Kiedy rozpoczęła się pacyfikacja miast do walki z turecką armią stanęła kurdyjska młodzież, która zrzeszyła się w oddziałach Yekîneyên Parastina Sivîl (Oddziałach Obrony Cywili) i ich kobiecym odpowiedniku Yekîneyên Parastina Sivîl Jin.[19] Nie mogli tej wojny wygrać.

3 października 2015 roku 24 letni Haci Birlik został najpierw raniony przez policyjnego snajpera, a kiedy ranny założył sobie opaskę uciskowa, dobity z bliska. W jego ciele było 28 kul. Następnie jego ciało wleczono za tureckim samochodem policyjnym. Haci był początkującym aktorem, jedyną jego zbrodnia było posiadanie szwagierki, posłanki z ramienia HDP.[20]

 

hb

 

Ciało Haci Birlika wleczone za samochodem policyjnym.

57 letnia Taybet İnan’ın została zamordowana 19 grudnia 2015 roku na ulicy w Silopi przez siły tureckie. Jej ciało leżało na tej ulicy przez tydzień. Jej szwagier, który usiłował odciągnąć zwłoki także został zabity.[21]

25 grudnia 2015 roku w Sur, gdzie nie było żadnych barykad, ani grup samoobrony, członkowie tureckich sił bezpieczeństwa zabili 3 miesięczną Miray İnce i jej 82 letniego pradziadka, Ramazana İnce. Miray została najpierw raniona, a następnie, podczas transportowania do szpitala pod biała flagą osoby niosące ją (dwóch mężczyzn i kobieta) zostały ponownie zaatakowane mimo telefonicznego uzgodnienia z policją transportu rannego dziecka. Dziewczynka ponownie trafiona zmarła, jej dziadek został śmiertelnie ranny i zmarł po kilku godzinach, ranna została też matka.[22]

 

nusaybin

 

Tureckie czołgi i transportery opancerzone w ruinach Nusaybin.

14 stycznia 2016 roku w dzielnicy Dağkapı turecka armia ostrzelała z moździerzy bawiące się dzieci. Zginęli Yusuf Akalın, lat 13 i Büşra Yürü, lat 11, Dilan Akalın, lat 10 została ciężko ranna. W okolicy nie było barykad.[23]

19 kwietnia 2016 roku w Van została śmiertelnie raniona przez turecką policję Remziye Bor. Remziye  była w ciąży. Cesarka uratowała dziecko, matka zmarła nie odzyskawszy przytomności.[24] To tylko kilka z wielu podobnych przypadków.

 

M60 Sirnak

 

Turecki czołg M60 Patton ostrzeliwujący Sirnak, kurdyjskie miasto w Turcji. Maj 2016.

Raport Human Rights Watch z lipca 2016 roku podaje między innymi:

– 22 miasta, lub dzielnice miejskie objęte represjami.
– Ponad 355 000 ludzi wygnanych z domów.
– Co najmniej 338 cywili zabitych do końca kwietnia (obliczenia Tureckiej Fundacji Praw Człowieka).
– Tylko pomiędzy 14 grudnia a 11 lutego 2016 władze tureckie zamordowały 66 mieszkańców Cizre, w tym 11 dzieci.
– Partia HDP ocenia liczbę zabitych w Cizre na 251osób, ale identyfikacja ofiar jeszcze trwa.
– Potwierdzone strzelanie do cywilów pod biała flagą.
– Potwierdzone zabijanie rannych.
– Potwierdzone umyślne zabijanie dzieci.
– Potwierdzone wykorzystywanie przez armię turecką szpitali do prowadzenia operacji militarnych.
– Potwierdzony ostrzał cywilów przez armię turecką z moździerzy.
– Potwierdzony ostrzał ludzi pomagających rannym.
– Cywile ginęli także w dzielnicach gdzie nie było żadnych walk z kurdyjską samoobroną.
– Niszczenie całych dzielnic na rozkaz rządu.
– W Cizre zidentyfikowano 95 000 m2 (9,5 hektara) zniszczonych domów.
– Brak reakcji rządu tureckiego na żądanie Wysokiego Komisarza ONZ d/s Praw Człowieka wpuszczenia komisji ONZ.
– Blokowanie dostępu organizacjom praw człowieka.
– Prawo z 23 czerwca zapewniające bezkarność popełniającym zbrodnie żołnierzom i funkcjonariuszom państwowym.
– Komisja Wenecka uznała przepisy na podstawie których wprowadzono godzinę policyjną za niezgodne z turecką konstytucją i umowami międzynarodowymi.
– Naruszenie godziny policyjnej miało być w teorii karane grzywną 100 lirów, ale w praktyce groziło zastrzelenie, lub więzienie.[25]

Opublikowany w marcu raport Biura Wysokiego Komisarza ONZ ds. Praw Człowieka[26] obejmujący okres od lipca 2015 do grudnia 2016 mówi już o 1200 zabitych, oraz od 355 tysięcy do pół miliona wygnanych z miejsca zamieszkania.  W jednym masowym mordzie w trzech piwnicach Cizre tureckie siły rządowe zamordowały do 189 osób (wg raportu ONZ, inne źródła podają inne dane, dokładna liczba jest trudna do ustalenia, bo władze tureckie dokładnie wyczyściły miejsce zbrodni).


Kampania terroru nie zakończyła się jednak 1 listopada 2015, kiedy to odbyły się ponowne wybory, które przywróciły AKP większość bezwzględną, ale trwała dalej.


Nagranie ostrzelania przez armię turecką grupy cywili w Cizre poruszających się pod białą flagą bo uprzednim ustaleniu ich przejścia z władzami.

W tej chwili trwa niszczenie kurdyjskich dzielnic w miastach i przesiedlenia ludności. Tyle tylko, że już z użyciem spychaczy i koparek, a nie czołgów i artylerii. I tak World Heritage Watch, organizacja monitorująca obiekty Światowego Dziedzictwa UNESCO podała, że destrukcja w Sur, wpisanym na listę UNESCO centrum miasta Amed (tureckie Diyarbakır) postępuje i do 4 marca 2017 objęła 35-40 hektarów[27]. Raport ten powstał przed najnowszą falą wyburzeń.[28]

Celem są nie tylko miasta ale i regiony wiejskie. W lutym 2017 roku armia odcięła na ponad dwa tygodnie od świata wioskę Xeraba Bavê (Koruköy) pod Nusaybin. Niszczono domy mieszkańców, zamordowano kilku z nich, kilku poddano torturom, uprowadzono dwie młode dziewczyny[29].

 

C4-dGG3WcAAxLAD2

 

Luty 2017 r. W wiosce Xeraba Bavê (Koruköy) turecki żołnierz demonstruje gest wilczego łba, pozdrowienie faszystowskich Szarych Wilków i turecki odpowiednik sieg heil, nad ciałem zamordowanego Kurda.

Jednocześnie z pacyfikacją miast, Turcja zaczęła ataki na tereny kurdyjskie w Syrii pod pretekstem walki z Daesh (ISIS vel Państwem Islamskim), która oczywiście nie miała miejsca. Aktywność ta nasiliła się w 2016 roku w ramach agresji o kryptonimie „Tarcza Eufratu” mającej na celu zapobiegnięcie połączeniu kurdyjskich kantonów w Syrii. Jej apogeum to agresja na kanton Efrin. Pominę ten temat ponieważ pisałem już o nim w tych dwóch artykułach:

Ostatnim przejawem tureckiej wojny przeciwko Kurdom jest agresja w Iraku. A dokładniej w Basur, „irackim” Kurdystanie. Celem są znajdujące się w pogranicznym rejonie bazy PKK. To znaczy celem oficjalnym, bo jak zwykle Turcja uderza głównie w cywili. Ataki na Basur nie są niczym nowym.[30] Zazwyczaj realizowało je lotnictwo, ale w październiku 2017 roku rozpoczęto działania naziemne.[31] Nasiliły się po zajęciu Efrin. Do 5 kwietnia siły tureckie weszły na głębokość 19 km[32] powodując ucieczkę ok. 120 rodzin.[33] Turcja ma wsparcie rządzącego w Basur klanu Barzanich. Ale to juz temat na osobny artykuł.

 

Paweł Ziółkowski


Muzyczny komentarz do zniszczonych kurdyjskich miast w Turcji.

 

[1] „Artykuł 62: Komisja zasiadająca w Konstantynopolu, w skład której wchodzi po trzech członków wyznaczonych przez rządy: brytyjski, francuski i włoski opracuje w ciągu sześciu miesięcy od wejścia w życie niniejszego traktatu projekt lokalnej autonomii dla obszarów o przeważającej liczbie ludności kurdyjskiej, położonych na wschód od Eufratu, na południe po południowej granicy Armenii, która zostanie w przyszłości wyznaczona oraz na północ od granicy Turcji z Syrią i Mezopotamią, ustalonej w artykule 27, II (2) i (3). Jeśli jakakolwiek kwestia nie zostanie rozstrzygnięta jednomyślnie, członkowie komisji zreferują ją swym rządom. Projekt zabezpieczy ochronę praw mniejszości asyro-chaldejskiej oraz innych mniejszości rasowych i religijnych na tych terenach. W tym celu komisja złożona z przedstawicieli Wielkiej Brytanii, Francji, Włoch, Persji i Kurdystanu uda się na miejsce, aby zbadać i zadecydować, czy i jakich poprawek należy dokonać na tym odcinku granicy Turcji, gdzie w myśl postanowień niniejszego traktatu zbiega się ona z granicą Persji.

 

Artykuł 63: Rząd turecki niniejszym akceptuje i zgadza się na wykonanie decyzji obu komisji wymienionych w artykule 62. w ciągu trzech miesięcy od zakomunikowania ich rzeczonemu rządowi.

Artykuł 64: Jeśli w ciągu jednego roku od wejścia w życie niniejszego traktatu ludność kurdyjska na ziemiach wymienionych w artykule 62. zwróci się do Rady Ligi Narodów i wykaże, że większość tych terenów pragnie uzyskać od Turcji niepodległość i jeśli Rada uzna, że ludność ta dojrzała do niepodległości i zaleci zagwarantowanie jej tej niepodległości, Turcja zgadza się niniejszym wykonać takie zalecenie, zrezygnuje ze wszystkich praw i tytułów do tych ziem.” cytat za:  S. Dudra, B. Nitschke „Kurdowie i Kurdystan” [w] „Przegląd Narodowościowy” nr 1/2012, wyd. Uniwersytet Zielonogórski, str. 14. Dostęp online: http://www.ip.uz.zgora.pl/index.php/przeglad-narodowosciowy/numery-issues/164-kurdowie-kurds-przeglad-narodowosciowy-journal-of-nations-no-1-2012

[2] W. Repetowicz „Naród i terytorium Kurdów – wymiar egzystencjalny migracji” [w:] „Humaniora. Czasopismo Internetowe, nr 1(17)/2017, str. 176. Dostęp online: http://humaniora.amu.edu.pl/sites/default/files/humaniora/Humaniora%2017/Repetowicz_Hum_1_17_S.pdf .

[3] K.P. Kaczorowski „Kurdyjskie starania o utrzymanie tożsamości kulturowej – przemiany politycznej reprezentacji Kurdów w Republice Tureckiej” [w:] „Władza sądzenia”  nr 4/2014, wyd. Uniwersytet Łódzki, str. 152-153. Dostęp online: http://wladzasadzenia.pl/2014/4/kurdyjskie-starania-o-utrzymanie-tozsamosci-kulturowej-przemiany-politycznej-reprezentacji-kurdow-w-republice-tureckiej.pdf .

[4] J. Niekrasz „Sytuacja Kurdów w Turcji na przestrzeni wieków” [w] „Przegląd…”, str. 28.

[5] H.L. Kieser „Dersim Massacre, 1937-1938”  https://www.sciencespo.fr/mass-violence-war-massacre-resistance/fr/node/3014 .

[6] Tzw “Strażnicy Wiosek” są formacją kolaboracyjną stworzoną przez władze tureckie. Rekrutacja w ich szeregi często (choć nie zawsze) była przymusowa. Więcej o nich: https://www.buzzfeed.com/borzoudaragahi/turkeys-longest-war .

[7] http://hartford-hwp.com/archives/51/009.html .

[8] https://corporatewatch.org/from-fascist-to-anti-militarist-an-interview-with-a-turkish-ex-soldier-2 .

[9] https://twitter.com/TurkeyUntold/status/792333485105115136 .

[10] https://anfenglish.com/features/turkish-special-units-are-prey-to-the-guerrilla-20387 , https://anfenglish.com/kurdistan/jItem-case-soldiers-dressed-up-like-guerrilla-to-commit-murder-22129 .

[11] https://anfenglish.com/kurdistan/stories-of-roboski-victims-23885 .

[12] https://frederikegeerdink.com/2013/04/05/the-truth-about-uludere-3 .

[13] http://ekurd.net/turkey-destroys-roboski-memorial-2017-01-09 .

[14] http://theregion.org/article/13040-from-homicide-to-memorycide-the-cultural-revolution-in-amed-which-led-to-the-decimation-of-sur .

[15] https://www.opendemocracy.net/nadje-al-ali-latif-tas-g-ltan-ki-anak/kurdish-women-s-battle-continues-against-state-and-patriarchy- .

[16] http://www.nrttv.com/En/Details.aspx?Jimare=11246 .

[17] Np. kurdyjska piosenkarka Nudem Durak została w kwietniu 2015 r. skazana na 10,5 roku więzienia. W lipcu 2016 r. wyrok podniesiono do 19 lat. Jedyną zbrodnią Nudem było śpiewanie i nauczanie dzieci kurdyjskich piosenek. http://voiceproject.org/takeaction/free-nudem-durak , https://corporatewatch.org/imprisoned-for-singing-in-kurdish-support-nudem-durak , http://songfornudemdurak.org .

[18] Artykuł po turecku: http://www.nerinaazad.org/columnists/oktay_yildiz/cokturme-plani .

[19] https://www.byline.com/column/57/article/1331 .

[20] http://observers.france24.com/en/20151008-turkey-police-dragged-streets-kurdish-video , http://www.dailymail.co.uk/news/article-3262116/Turkish-officials-defend-shooting-dead-Kurdish-protestor-dragging-body-streets-saying-corpse-booby-trapped.html , https://www.huffingtonpost.com/entry/turkey-dragged-kurdish-man-video_us_56142087e4b022a4ce5fc79e .

[21] https://www.reuters.com/article/us-turkey-kurds/turkish-cleansing-operation-rocks-southeastern-cities-idUSKBN0U80FQ20151226 , http://kurdishquestion.com/oldarticle.php?aid=dead-bodies-on-the-street-and-the-unforgiving-war-in-kurdistan , http://www.demokrathaber.org/guncel/taybet-inan-in-kizi-o-sokaga-her-baktigimda-annemin-yerde-h94332.html .

[22] https://www.hrw.org/news/2016/07/11/turkey-state-blocks-probes-southeast-killings .

[23] tamże.

[24] http://jinha.com.tr/en/ALL-NEWS/content/view/53209 .

[25] https://www.hrw.org/news/2016/07/11/turkey-state-blocks-probes-southeast-killings .

[26] http://www.ohchr.org/Documents/Countries/TR/OHCHR_South-East_TurkeyReport_10March2017.pdf .

[27] http://villa.org.pl/villa/wp-content/uploads/2017/06/WHW-Report-2017.pdf

[28] https://anfenglishmobile.com/kurdistan/latest-situation-in-amed-s-historic-sur-district-25111 .

[29] http://komnews.org/siege-kurdish-village-continues-6-people-killed-2-children-taken-hostage-reports

[30] https://anfenglish.com/kurdistan/clashes-at-southern-kurdistan-border-continue-22399 .

[31] http://www.hurriyetdailynews.com/turkish-army-engages-in-northern-iraq-for-first-time-in-nine-years-121032 .

[32] http://www.nrttv.com/en/Details.aspx?Jimare=19559 .

[33] https://anfenglishmobile.com/kurdistan/120-families-left-their-homes-due-to-turkish-attacks-on-bashur-25958 .

04 kwietnia 2018 | Dział: Publicystyka

W ostatnim tygodniu bardzo dużo mówi się o współczuciu, o pomaganiu. Wszystko za sprawą Dominiki Kulczyk – współwłaścicielki firmy Kulczyk Investments działającej w 30 krajach na świecie oraz prezeski Kulczyk Foundation, również obecnej w 30 krajach (przypadek?). W związku z tą drugą działalnością występuje ona w serialu dokumentalnym „Efekt domina”, w którym, jak opisuje jeden z portali: „'Efektu domina' nie da się powstrzymać. Jeden dobry uczynek pociąga za sobą następny. Ten program to najlepszy przykład na to, iż każde mądre wsparcie może uruchomić serię pozytywnych zmian w życiu całych społeczności. Tym razem Dominika Kulczyk pomaga tam, gdzie problem głodu i niedożywienia, zwłaszcza wśród najmłodszych, jest najbardziej widoczny”. Koncepcja całkiem niezła i idea wydaje się słuszna, zwłaszcza że czas Wielkanocy, a Jezus nauczał o pomocy bliźniemu. W miastach w Polsce pojawiły się billboardy, na których widzimy Dominikę trzymającą czarnoskóre dziecko. Dzieci łapią za serce, więc nie dziwi, gdy w jednym z czasopism szybko pojawia się wywiad z bohaterką. Kulczyk przekonuje w nim, że taka działalność jest jej obowiązkiem. Bo jako nastolatka była bogatsza od innych rówieśników, gdyż miała mandarynki.



No i zaczął się efekt domina. Podczas tegorocznego rozdania Nagród Radia Tok FM im. Anny Laszuk aktywiści Obozu dla Puszczy wspomnieli, że sponsorująca tę nagrodę Kulczyk Investments robi coś niedobrego w Delcie Nigru, że to katastrofa ekologiczna. Z tego samego Obozu jedna z aktywistek rezygnuje z ubiegania się o inną nagrodę, bo nie chce stać ramię w ramię z Dominiką Kulczyk, także do niej nominowaną. W międzyczasie powstają teksty, opinie, felietony, ludzie spierają się w komentarzach. Jedni popierają Dominikę jako wyśmienitą filantropkę, bohaterkę „trzeciego świata” i oskarżają jej przeciwników, że zazdroszczą jej pieniędzy, które przecież ciężko zarobił jej tata. Wojciech Staszewski w swoim komentarzu do sprawy pisze o zawiści zjadaczy ziemniaków wobec zjadaczy mandarynek. Druga strona natomiast krzyczy, że Delta Nigru, że Tunezja. Jako mieszkaniec Poznania, w którym Jan Kulczyk zaczynał swoją biznesową karierę, pozwolę sobie dorzucić swoje trzy grosze.



Aby rozeznać się trochę w kwestii tego, jak Dominika Kulczyk jest w stanie pomagać dzieciom na całym świecie, trzeba zobaczyć, skąd pochodzą dochody jej, jak i prowadzonej przez nią fundacji. W tym celu wystarczy wejść na stronę Kulczyk Investments. Znajdziemy tam wszystkie inwestycje. Połowa z nich związana jest z wydobyciem surowców naturalnych takich jak ropa, gaz, węgiel i złoto w Afryce i Ameryce Łacińskiej, czyli najbardziej kontrowersyjne z punktu widzenia lokalnych społeczności biznesy, które nie bez przyczyny prowadzą do licznych protestów, często krwawo tłumionych. Na tych właśnie kontynentach pomocy udziela Kulczyk Foundation. Oczywiście nie tylko firmy znajdujące się pod kontrolą Kulczyków zyskują na eksploatacji surowców w krajach globalnego Południa. O znaczeniu tego typu przemysłu wydobywczego i jego konsekwencji mówi np. krótki filmy Instytutu Globalnej Odpowiedzialności, który warto obejrzeć przed lekturą następnej części tekstu: „Tajemnica twojego smartfona”.



Przyjrzyjmy się bliżej działalności niektórych konsorcjów rodziny Kulczyków. Zacznijmy od Neconde Energy Limited. Jej opis z wyżej wspomnianego portfolio brzmi: „Konsorcjum, które kupiło od Shell 45% udziału w licencji OML 42 w delcie Nigru, jednym z największych basenów węglowodorowych na świecie. Udział w konsorcjum Neconde daje Kulczyk Investments dostęp do bardzo atrakcyjnych aktywów wydobywczych na terenie Afryki.” Jest. Słynna i głośna w ostatnich dniach Delta Nigru, tak bardzo przywoływana przez ekologów. W 2008 i 2009 roku doszło tam do wycieków, które zanieczyściły wodę, zniszczyły ziemię uprawną, a plama ropy miała 200 km długości. Pozbawiło to wody pitnej i zrujnowało życie dziesiątek tysięcy osób w regionie. Wtedy pojawiło się Kulczykowe Neconde, które odkupiło licencje skompromitowanego Shella. Była to całkiem udana inwestycja – Shell pozostał z konsekwencjami i wyciekiem do posprzątania, a Neconde tanio nabyło „żyłę złota”. Nie było słychać wtedy o akcji humanitarnej z ich strony. Zarobili kosztem zniszczenia domu 30 milionów ludzi, w tym wielu dzieci, podczas gdy „Efekt domina” pomógł 600000 osób, zgodnie z tym, co mówi Dominika.



Kolejna spółka to Serinus, która wcześniej nazywała się Kulczyk Oil Ventures, w ostatnim czasie wykazuje tylko straty. Głównie za sprawą tego, że inwestuje w niestabilnych regionach, szukając ropy i gazu. Były to m.in. Syria przed wojną, Ukraina przed konfliktem zbrojnym oraz Tunezja. O inwestycjach w tym ostatnim kraju głośno było w ostatnim roku, kiedy to spółka straciła dostęp do pól naftowych okupowanych w ramach strajku przez pracowników. Było to spowodowane zwolnieniami w rafineriach. Ktoś powie – no ale chociaż na chwilę dostali pracę. Tylko niestety przemysł wydobywczy ma to do siebie, że pojawia się na jakimś terenie, zanieczyszcza środowisko, daje co prawda na jakiś czas pracę, ale zostawia później mieszkańców z wyjałowioną ziemią, bez perspektyw i możliwości przeżycia oraz ze zdestabilizowanym regionem. Pracownicy w Tunezji, walcząc o godne warunki życia, giną w czasie ataków policyjnych, a wszystko po to, aby spółki takie jak Kulczykowe Serinus mogły odzyskać za cenę krwi kontrolę nad swoimi inwestycjami. Przypomnijmy, że właśnie na tych ludziach i ich pracy w rafineriach i kopalniach ciężko zza biurka dorobili się Kulczykowie.



W czwartej edycji „Efektu domina” Dominika Kulczyk będzie prowadziła działania w obozie dla uchodźców. I tutaj warto przyjrzeć się kolejnej spółce – San Leon Energy. Wpisując tą nazwę w wyszukiwarkę, pojawia się wideo. Widać obóz dla uchodźców, sporo dzieci i protest przeciwko San Leon. Kobieta tłumaczy, że przez działalność tej spółki są pozbawieni podstawowych produktów, takich jak woda i nie chcą ich na swoim terenie. Już nie wspominając o tym, że spółka ta wydobywa dla okupanta, przez którego znaleźli się w tej sytuacji. Ciekawe, czy o nich też będzie program…



No i ostatnia spółka, której chcę się przyjrzeć. Autostrada Eksploatacja SA, czyli spółka posiadająca dużą część autostrady A2 będącej najdroższą autostradą w Europie. Było to sprytne zagranie, ponieważ początkowo Jan Kulczyk ściągał samochody zagranicznych marek do polski. Na tym zbił pierwszy majątek. Aby dodatkowo zarobić na tej inwestycji, dogadał się z polskim rządem i wszedł w budowę A2. Dzięki temu mógł zarobić po raz drugi na wysokich opłatach za przejazdy. A zarobek spory, bo w roku 2011 wynosił 400 mln zł. Kulczyk Investments tłumaczy się, że musi w całości pokrywać koszty utrzymania autostrady i do tego płacić podatek VAT od sprzedaży biletów. W tym czasie taka np. Szwajcaria potrafi skasować od kierowcy za rok tyle pieniędzy za przejazd wszystkimi autostradami, co Autostrada SA jednorazowo za przejazd w dwie strony. I nie jest w stanie oddać państwu 800 mln zł plus odsetki, na które okradła nas wszystkich (w tym szpitale, sierocińce i stołówki, w których działa Kulczyk Foundation), przeszacowując prognozy dotyczące przejazdu ciężarówek autostradą. Tak właśnie uczciwie zarabia rodzina Kulczyków na swoją działalność dobroczynną i na swoje mandarynki kosztem zjadaczy ziemniaków.



Na podstawie danych, które podsuwa sama strona Kulczyk Investments, można jednoznacznie stwierdzić, że Dominika Kulczyk nie jest filantropką. Jest zwykłą hipokrytką, która dorobiła się na nieszczęściu innych oraz na tym, że jej ojciec miał (co mu trzeba oddać) łeb do interesów. I podstawowym problemem nie jest tutaj – jak niektórzy pokroju Staszewskiego twierdzą – zawiść do zjadaczy mandarynek. Niech je jedzą. Problemem jest to, że sok z tych mandarynek wymieszany jest z ludzką krwią i łzami: pracujących w kopalniach oraz zabitych na protestach, a także tych, którzy zostali zmuszeni do opuszczenia swoich ziem, ponieważ na skutek katastrof ekologicznych nie nadają się one do życia. Jeśli faktycznie chce pomóc tym ludziom, powinna zamknąć interesy w krajach globalnego Południa, a pieniądze zarobione na nich zainwestować w rekultywację terenów i pomoc byłym pracownikom i rolnikom. A tak mamy „Efekt domina”: wykorzystać, zarobić, zniszczyć, przekazać ochłap na pomoc, żeby pokazać, jak się jest fajnym. Opowiedzieć o tym mediom, żeby pokazać, jak dzięki zarobionym pieniądzom można pomóc. A w międzyczasie wciąż eksploatować i na koniec porzucić interes, zostawiając ludność w nienadającym się do życia ekosystemie.

Kawka

 

 

www.rozbrat.org

12 marca 2018 | Dział: Publicystyka
Jesteśmy ekoanarchistycznym ruchem „Platforma Ekologiczna” (Экологическая платформа) ze Lwowa (Ukraina). Do głównego kierunku naszej aktywności należy działalność oświatowa: organizowanie pokazów filmowych, wykładów, uroczystości dla wegan, jak również organizacja pikiet i demonstracji na rzecz praw zwierząt. Oprócz tego angażujemy się w obronę lwowskich parków przed zabudową, udzielamy pomocy schroniskom dla zwierząt oraz organizujemy akcje bezpośrednie.
Na przestrzeni ostatnich miesięcy czujemy na sobie ogromną presję państwa oraz radykalnej prawicy. Sytuację komplikują sprzedajne media oraz pasywność społeczeństwa. 28 lutego nasza pikieta przed lwowskim cyrkiem została brutalne rozpędzona przez oddziały specjalne policji. Przyczyną do rozpędzenia była prowokacja ultraprawicowców, którzy rzucali w uczestników akcji racami dymnymi. Rzecz symptomatyczna, że dwa autobusy policyjne i kilka radiowozów przybyły na pikietę wcześniej od organizatorów, a funkcjonariusze zaczęli wszystko nagrywać pół godziny przed rozpoczęciem akcji. Czyli od początku było zrozumiałe, kto zostanie zatrzymany. Od razu po odpaleniu rac przez ultraprawicowców, eko-anarchiści zostali okrążeni przez policję, która ogłosiła, że są zatrzymani. Przy tym funkcjonariusze nie podali przyczyny zatrzymania, demonstrując rażącą nielogiczność. Działania skrajniej prawicy były koordynowane przez generała policji, ponadto widzieliśmy bliską i towarzyską komunikację między neonazistami i szeregowymi policjantami. W trakcie zatrzymania funkcjonariusze policji dopuścili się rażących naruszeń podstawowych praw człowieka - aktywistów bito, rzucano na ziemię, przeszukiwano oraz zatrzymano na więcej niż trzy godziny, co jest niezgodne z prawem.
Aktywiści upublicznili naruszenie swych praw przez policję, na nasze posty umieszczone na portalach społecznościowych zareagował szereg organizacji społecznych, obrońcy praw człowieka, a nawet rzecznik praw człowieka. Wynikiem tego rezonansu społecznego stał się szereg spraw kryminalnych przeciwko funkcjonariuszom policji. W odwecie policja przekazała ultraprawicowcom wszystkie dane osobowe aktywistów Ekoplatformy. Na prawicowych portalach zauważyliśmy swoje zdjęcia, jak też imiona, adresy, rodzaj naszej działalności - całą informację, którą „stróże prawa” otrzymali podczas sporządzania protokołów zatrzymanych aktywistów.
Uczestnicy Ekoplatformy są w niebezpieczeństwie i w każdym momencie mogą zostać napadnięci lub doznać represji. Od tamtego momentu żadne z wydarzeń organizowanych przez Ekoplatformę nie odbyło się bez prób prowokacji ze strony skrajnej prawicy, we współdziałaniu z tymi samymi oddziałami policji. Schemat ich działań wygląda następująco: neonaziści atakują ekoaktywistów podczas dotarcia na wydarzenie lub po rozejściu się po akcji. Jeżeli zechcemy stawiać opór, kilka pojawiających się znikąd radiowozów jest gotowych do naszego zatrzymania. Tak więc jesteśmy w sytuacji nie do pozazdroszczenia i stajemy przed wyborem - albo zostać pobitymi, albo postawić się neonazistom i trafić do więzienia. Dotychczas udawało się nam unikać prowokacji dzięki skoordynowaniu działań, aczkolwiek - jak się wydaje - urazy cielesne lub sprawy sądowe, to tylko kwestia czasu.
Sytuacja robi się coraz bardziej napięta przez działania mediów - największa stacja TV w kraju emituje opłacone materiały o „weganach-terrorystach”, pstrzące się manipulacjami, skażeniem faktów i otwartym kłamstwem. Na przykład jako dowody naszego terroryzmu są wykorzystywane filmiki wspomnianego wyżej odpalenia rac przez prawicowców. Kilka , na pierwszy rzut oka, niezwiązanych ze sobą sił działa w jednym kierunku, ich celem jest likwidacja naszego ruchu. Policja, SBU, radykalna prawica oraz media zjednoczyły się przeciwko nam. Nie jesteśmy pewni, co do przyczyn tej sytuacji. Możliwe, że nasz ruch stoi w gardle prawicowych organizacji „ekologicznych” i „broniących praw zwierząt”, które istnieją tylko nominalnie, w rzeczywistości zaś nie robią nic. Najwidoczniej kogoś denerwuje fakt, że Ekoplatforma zajęła praktycznie wszystkie obszary danej działalności we Lwowie i rozpoczęło się oczyszczanie terenu dla opłaconych ruchów prawicowych, które dążą do uzyskania poparcia społecznego, byle dorwać się do władzy.
Dziękujemy za solidarność oraz za to, że zgodziliście się na opublikowanie tego tekstu. Chcemy, żeby jak najwięcej osób dowiedziało się o bezprawiu na Ukrainie i postarało się nie doprowadzić do podobnych sytuacji u siebie.
Tekst nadesłany do redakcji Ataku przez aktywistkę Ekoplatformy.
Za tłumaczenie z rosyjskiego dziękujemy Aleksandrowi.
20 czerwca 2018 | Dział: Polska

„W kieracie ubojni” to pozycja przedstawiająca z aktywistycznej perspektywy kwestie rozwoju przemysłu mięsnego. Ilona Rabizo we Wstępie do swojej książki pisze: "... w mojej analizie ważne jest spojrzenie na proces produkcji całościowo: od strony technologicznej, pracowniczej i od strony zwierząt zaprzęgniętych w system produkcji przemysłowej. Istotne są tu też kwestie własnościowe i dotyczące koncentracji kapitału. Z kolei zatrudnienie się w zakładzie pracy, przeprowadzenie wywiadów z pracownikami, to tylko jeden z kroków, by lepiej zrozumieć i przeanalizować problem, jakim jest wyzysk ludzi i zwierząt. I by w konsekwencji ten wyzysk przezwyciężyć.
Celem mojej pracy jest zatem ujawnienie realnych warunków pracy w przemyśle mięsnym oraz tego, jak w trakcie procesu produkcji traktuje się zwierzęta i ludzi".

 

FB książki:

 

https://www.facebook.com/W-kieracie-ubojni-1828296223895463/

 

Na stronie Bractwo Trojka:

 

https://www.bractwotrojka.pl/index.php?option=com_virtuemart&page=shop.product_details&flypage=flypage.tpl&product_id=5471&Itemid=116



27 maja 2018 | Dział: Polska

Oto jest! Kolejny, nowy numer pisma anarchistycznego „INNY ŚWIAT”. O tym, że faszyzm nie znalazł swego stałego miejsca na śmietniku historii wie chyba każdy i każda z nas. Podejmujemy więc ten temat chyba nie przypadkowo... O brunatnym zagrożeniu oraz formach oporu przeciwko tej zarazie piszemy z różnych perspektywy, umiejscawiając się poprzez to w coraz szerszej dyskusji o sensowność antyfaszyzmu, jak od jakiegoś czasu trwa w polskim ruchu anarchistycznym i autonomicznym. Oczywiście nie znamy gotowych odpowiedzi, jednak mamy nadzieje, iż materiały zawarte w tym numerze będą przydatne zarówno w walce intelektualnej, jak i fizycznej. Oczywiście „Inny Świat” to nie tylko walka z faszyzmem. Znajdziecie w nowym numerze trochę teoretycznych rozważań dotyczących anarchizmu, pojmowania wolności czy kondycji ludzkości. Krytykujemy współczesne społeczeństwo jak i przypominamy o ważnych wydarzeniach czy postaciach z historii ruchu wolnościowego. Na koniec piszemy o kilku ciekawych pozycjach książkowych, jakie niedawno się ukazały na rynku. A oto szczegółowy spis treści:

 

- Rosja: Sprawa „Sieci” (Filip Gorlinski)

- Paul Z. Simons. Wspomnienie o radosnym nihiliście

- Czysta czerń. Rodzący się konsensus wśród niektórych towarzyszy? (Paul Z. Simons)

- Siedem tez o zabawia (Paul Z. Simons)

- Zasiać ziarno krytycyzmu... Wolna Biblioteka Wrocław

- Obcy kontra U.S.A. (wywiad z Krzysztofem Wasilewskim)

- „Sieg Hail!” zamiast witam (wywiad z Marcinem Pielużkiem)

- Faszyzm dzisiaj (wywiad z Shanem Burley)

- W obronie samoobrony. Przemyślenia dotyczące przemocy i sztuk walk (Paul Walker)

- Zbrojna wyzwoleńcza samoobrona społeczna. Stosunek do teorii (scott crow)

- Zawłaszczanie pojęć. Głos politycznej propagandy (Tymoteusz Onyszkiewicz)

- Czemu wolność nie jest tak ważna dla anarchisty, jak może mu się zdawać (jaś skoczkowski)

- Jesteśmy piekłem. Rozmowa o anarchistycznych korzeniach geografii (wywiad z Simonem Springerem)

- Precz z humanizmem (Sathaniell Zakalwe)

- „Giełdy” robotnicze w Królestwie Polskim podczas rewolucji 1905 roku (Aleksander Łaniewski)

- Nierozwikłana tajemnica morderstwa znanego anarchisty - Carlo Tresca (Jay Maeder)

- Dora Marsden. Prawdziwie Wolna Kobieta (Leon)

- Poprzez prerie Arizony (freejazz)

- Na zasady nie ma rady (Powsinoga)

- Bakunin na Łużycach (JKK)

- Czy motocykl może być anarchistyczny? (JKK)

- Ducha (Anarchii) nie gaście! (JKK)

- Więcej niż hałas (Typ spod czarnej gwiazdy)

 

„Inny Świat” można zakupić w redakcji pisma (kontakt: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. ), e-księgarni Bractwo Trojka (www.bractwotrojka.pl) oraz w sieci salonów EMPIK. Oto list EMPIKów do których powędrował „Inny Świat”:

 

Bielsko-Biała Sarni Stok

Bielsko-Biała Sfera

Bydgoszcz Focus Mall

Bydgoszcz Zielone Arkady

Częstochowa III Aleja

Dąbrowa Górnicza Pogoria

Elbląg Zielone Tarasy

Gdańsk Galeria Bałtycka

Gdańsk Główny

Gdańsk Matarnia

Gdynia Riviera

Katowice Silesia Mega

Katowice Trzy Stawy

Kielce Korona

Kraków Gal. Krakowska

Kraków Kazimierz

Kraków Plaza

Legnica Galeria Piastów

Łódź Galeria

Łódź Manufaktura Mega

Lublin Olimp

Lublin Plaza

Olsztyn Aura

Opole Arkadia

Opole Karolinka

Poznań King Cross

Poznań Megastore

Rybnik Focus Park

Rzeszów Galeria

Suwałki Plaza

Szczecin Galaxy

Szczecin Kaskada

Tczew Galeria Kociewska

Toruń Starówka

Tychy City Point

Wałbrzych Galeria Victoria

Wałbrzych Podzamcze

W-wa Arkadia Mega

W-wa Bielany

W-wa Blue City II (Nowy)

W-wa Centralna PKP

W-wa Gal. Mokotów Mega

W-wa Galeria Wileńska

W-wa Junior Mega

W-wa Nowy Świat Mega

W-wa Piaseczno

W-wa Skorosze

W-wa Wola Park

W-wa Złote Tarasy

Wrocław Magnolia Park

Wrocław Pasaż Grunwald.

Wrocław PKP

Wrocław Renoma

Zabrze M1

Zielona Góra Focus Park

 

Pismo można zamówić również poprzez sklep internetowy EMPKI (http://www.empik.com/inny-swiat,p1000256264,prasa-p) i odebrać w dowolnym EMPIKu na terenie całego kraju.

 

Będziemy wdzięczni za powielanie, przeklejanie i puszczanie dalej powyższej informacji.

 

Niech Matka Anarchia będzie z wami!!!

 

26 marca 2018 | Dział: Polska

Zapraszamy do kolportażu i wsparcia wydawania gazety.

W numerze m.in.

Turecka agresja na Efrin

Walka pracownicza i represje na poczcie polskiej

Kryzys uchodźczy na wschodzie twierdzy Europa

Bóg Honor Polacja

Walka ruchu lokatorskiego z mafia mieszkaniową

Kontrakcja dodatek zielonego anarchizmu

Białoruski anarchizm na celowniku propagandy

Pilarski zawsze po stronie pokrzywdzonych

Faszyzm / antyfaszyzm w kinie cz. 3

Globalizm czyli nacjonalistyczne ksero chroni kapitalizm

Podsumowanie działań Federacji Anarchistycznej w 2017r.

Kuszenie nacjonalizmu

 

Te i inne teksty nie zapomną tobie przestać myśleć a mamy nadzieje ze poruszą do działania.

Poza tym zapowiedzi wydarzeń, akcji, reklamy inicjatyw wolnościowych, recenzje.

Pisz na maila Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

 

15 lutego 2018 | Dział: Polska

Michael Knapp, Anja Flach, Ercan Ayboga -

Rewolucja w Rojavie. Demokratyczna autonomia i wyzwolenie kobiet w syryjskim Kurdystanie

Wstęp: David Graeber



Pierwsza książka oddająca w pełni wyjątkową sytuację polityczno – społeczną w Rojavie (Syria)

Prosimy was o wsparcie w wydaniu tej ważnej książki. Podpisaliśmy już umowę na jej wydanie w wydawnictwem Pluto Press. Obecnie trwa tłumaczenie.

Zebrane pieniądze zostaną przeznaczone na częściowe pokrycie kosztów zakupu praw do książki, druku, tłumaczenia, składu i promocji książki.

Dzięki wam książka ta może się ukazać jeszcze w tym roku!

Jeśli uda nam się zebrać kwotę większą, niż potrzebna jest do wydania książki, każdą dodatkową złotówkę wykorzystamy na kolejne projekty wydawnicze Trojki.



OPIS KSIĄŻKI:

Mieszkańcy syryjskich kantonów Rojavy tworzą jedno z najbardziej postępowych społeczeństw na naszej planecie. Zachodni turyści są zdumieni sukcesem projektu, jakim jest wspólnotowa demokracja bezpośrednia, która uznaje równość kobiet za nieodzowną i odrzuca reakcyjną ideologię nacjonalistyczną, a jednocześnie jest zaciekle antykapitalistyczna.

Rewolucja w Rojavie jest pierwszym całościowym opracowaniem transformacji społecznej i politycznej trwającej w syryjskim Kurdystanie. Jest to pierwszy autentyczny wgląd w złożone wymiary rewolucji.

Jej autorzy wykorzystują własne doświadczenia z pracy i walki w regionie, aby stworzyć obraz nadziei dla polityki i społeczeństwa na Bliskim Wschodzie, oraz ukazać niezwykłą historię walki z przeciwnościami losu.

Autorką zdjęć widocznych na profilu jest MarSe

 

http://bit.ly/zrzutka-rojava

 


05 stycznia 2018 | Dział: Polska

Projekt Posłuchaj o Anarchizmie doczekał się swojej strony internetowej.

Mamy nadzieję, że pomoże to w jakimś stopniu przybliżyć jak największej rzeszy osób podstawy naszej idei.

Przesyłajcie znajomym, niech posłuchają!

 

posłuchajoanarchizmie.tk

10 listopada 2017 | Dział: Polska

@-TAK nr 7

a w nim m.in. ( bo to nie wszystko):

- Nacjonalizm ratuje Balcerowicza

- Utracona historia Antify

- Amerykańskie korzenie rasizmu

- Zniewolenie na dole kompletny rozpieprz na górze - rozmowa z Tomaszem Piątkiem

   autorem książki  ''Macierewicz i jego tajemnice''

- Wojna wojnie

- Korporacja, depresja i płace dla prezesów

- Medycyna / Koncerny / Władza  część I

- Rozmowa z pracownikiem Amazona

- Lokals przeciwko wycińce puszczy

- Amnesty pożyteczni idioci polityki tureckiego rządu

- Manifest biblioteczego anarchisty

- Hassa Fathy i dobrowolność

- Faszyzm / Antyfaszyzm w kinie część 2

- 11 listopada

- Seria wydawnicza TIKN

Poza tym: sporo ilustracji, zdjęć, komiksów, koloru, dział regionalny - z aktywności ruchu @, komentarze redakcyjne i  zaproszenie do dyskusji na łamach kolejnych numerów,

Nie obyło się bez błędów i wtop za co bijemy się w piersi i obiecujemy poprawę.

Jeśli chcesz nas wesprzeć lub kolportować @-TAK pisz na Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

 

 

19 września 2017 | Dział: Polska

Słowo „tikkun” w tradycji kabalistycznej oznacza naprawę – naprawę świata. A świat naprawiony, jak opisują go kabaliści, bardzo przypomina świat z anarchistycznego marzenia: ustaje tu wszelka władza, prawo zostaje pozbawione jakiejkolwiek treści.

 

Naprawa wymaga nie tyle zniszczenia zła, ile poszukiwania i chronienia tego, co w tym świecie może przynieść ocalenie. Kabaliści mówią o iskrach boskiego światła, które już tu są, trzeba je tylko odnaleźć i uwolnić. Gilles Deleuze będzie pisał o „wspólnocie odkrywców” przepełnionej „wiarą, a raczej zaufaniem – nie wiarą w inny świat, lecz zaufaniem do tego świata”. Naprawa dokonać się może tylko wewnątrz tego świata i tylko naszymi rękami.

 

Wiara w świat nie ma nic wspólnego z zasiedziałym zadowoleniem. W 2000 roku francuski kolektyw Tiqqun wskazywał, że jedyną drogą wyjścia z nocy, jaka pochłania dziś nasze myślenie, jest porzucenie twierdzy tożsamości, odkrycie, że wszystko, czym jesteśmy, pozostaje ostatecznie nie nasze, obce, tymczasowo używane. W miejsce przywiązania do spektaklu polskości, europejskości, Polski Walczącej czy kariery senior managera – potrzebujemy odwagi błądzenia, wędrowania, migrowania. Tym, co łączy nas z innymi jest właśnie wspólne doświadczenie istot, które dziwią się samym sobie.

 

W wędrówce ku wspólnocie z innymi mogą nas wspomóc książki, które pozwalają dostrzec coś nieznanego, myśleć inaczej niż dotąd. Dla grupy Tiqqun jedną z takich książek była Wspólnota, która nadchodzi Giorgio Agambena. W 2001 roku, jedenaście lat po wydaniu tej książki, Agamben dodał do niej część zatytułowaną „Tiqqun de la noche”. To znak sympatii dla francuskiego kolektywu, ale nocny tikkun to także praktyka czytania przez noc święta Szawuot tekstów, które pomagają naprawić świat.

 

W języku jidysz, języku Żydów Europy Wschodniej, słowo „tikkun” brzmiało „tikn”. Nie jest chyba przypadkiem, że w początkach XX wieku w naszej części świata anarchizm zyskał właśnie wśród Żydów szczególnie silny odzew. Michel Löwy twierdził, że ideały wolnościowe łączy z koncepcją tikn szczególny związek – powinowactwo z wyboru.

 

Seria „Tikn” powstaje we współpracy z Oficyną Wydawniczą Bractwa Trojka. Zamierzamy wydawać krótkie teksty, których autorki i autorzy nie zawsze deklarowali się jako „anarchiści”, a jednak wiązało ich z anarchistycznym ideałem takie właśnie powinowactwo. Chcemy, by te teksty stały się szeroko dostępne, chcemy uwolnić je od akademickiej powagi i przywrócić powszechnemu użyciu. Wierzymy, że te małe i tanie książeczki, które łatwo można nosić ze sobą, pomogą naprawiać świat.

www.bractwotrojka.pl

https://www.facebook.com/SeriaTikn/

13 lipca 2017 | Dział: Polska

Ukazł się właśnie @-TAK nr 6. a w nim m.in.
- Stop wycince w Puszczy Białowieskiej
- Callais jungle otwórzymy granice
- Gorąca wiosna 2017 na Białorusi
- Kongres indian w Chiapas
- 500 plus
- Anarchitektura
- Sytuacja pracowników gastronomii
- Smog, ubóstwo energetyczne
- Gwarancja dochodu - dyskusja
- Faszyzm / antyfaszyzm w kinie
- Wszyscy jesteśmy Neganem? Czyli anarchia w świecie zombi
- Pokot insurekcja wg Agnieszki Holland
- Zwierzęta, samochody i mięso  "z próbówki"
- Dni lokatorskie w LublinieZamawiajcie do dystrybucji w swoich miejscowościach.
Wspierajcie też finansowo.
Piszcie na: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

 

Numer w wersji pdf  http://www.akcja.type.pl/ksiazki/attachment/atak6_fl/

25 czerwca 2017 | Dział: Polska

Dla tych, którzy znają Chomskiego jedynie jako analityka mediów i krytyka polityki międzynarodowej, ta wszechstronna książka przedstawia jego studia nad lingwistyką, teorią anarchistyczną i radykalną krytyką polityczną.NACLA Report of the Americas.Chomsky pokazuje nam jak niewiele wspólnego z wolnością, jeśli w ogóle, mają frazy w rodzaju "wolność wypowiedzi", "wolny rynek" czy "wolny świat". Pokazuje nam on, że wśród miriad wolności, do jakich rości sobie pretensje rząd USA znajdują się też takie, jak wolność mordowania, unicestwiania i dominacji. Wolność finansowania i sponsorowania despotów oraz dyktatorów na całym świecie. Wolność szkolenia, uzbrajania i chronienia terrorystów. Wolność obalania wybranych w demokratycznych wyborach rządów. Wolność gromadzenia i używania broni masowej zagłady - chemicznej, biologicznej i nuklerarnej. Wolność wypowiadania wojny każdemu krajowi, którego rząd ma odmienne zapatrywania.Arundhati Roy indyjska pisarka i publicystka, działaczka
ruchów antywojennych i antyglobalistycznych.
Jest dwóch "Chomsky'ch". Jeden wprowadził nowe perspektywy w języku i ludzkiej inwencji twórczej, drugi drobiazgowo krytykował społeczną niesprawiedliwość i przemoc władz gdziekolwiek na świece by ona nie występowała. Oboje mogą być postrzegani jako jeden i ten sam spadkobierca tradycji Oświecenia.

John Maher profesor lingwistyki na International Christian University
w Japonii oraz autor książki "Chomsky for Beginners".
Spis treści:I. Terror, wojna i globalny kapitalizm
1. Badając globalny kapitalizm
2. Wielostronne porozumienie o inwestycjach (MAI)
3. Świat bez wojny
4. Terror i sprawiedliwa odpowiedź
5. Od "komunizmu" do "terroryzmu" "wojny z narkotykami"
6. Fatalny trójkąt: przerażająca asymetria
7. Mechanizmy międzynarodowego terroryzmu
kierowanego przez państwo
8. Operacja iracka przed i poII. W stronę utopii
9. Uwagi o anarchizmie
10. Świadomość klasowa a ideologia władzy
11. Aktualność anarchosyndykalizmu
12. Marksizm, anarchizm i alternatywne przyszłościIII. Język i polityka
13. Lingwistyka a polityka
14. Teoria języka a teoria sprawiedliwości
15. Polityka i nauka

 

24 stycznia 2018 | Dział: Świat

Mamy dla Was przykrą wiadomość. W poniedziałek odeszła od nas wybitna pisarka, zadeklarowana anarchistka i feministka Ursula Kroeber Le Guin. Miała 88 lat.

 

Była jedną z najbardziej rozpoznawalnych autorek powieści o tematyce science-fiction i fantasy. Wiele jej książek przeszło do klasyki gatunku, była laureatką dziesiątek nagród. W jej twórczości widoczne jest zainteresowanie antropologią kulturową. Inspirowała się taoizmem filozoficznym, który uważała za formę proto-anarchizmu. Jako jedna z pierwszych pisarek SF i fantasy uwypukliła w swoich powieściach problemy płci i koloru skóry. Jej książki służyły jako inspiracja dla autorów takich jak Neil Gaiman, Terry Pratchett, David Mitchell, Salman Rushdie czy Zadie Smith, która powiedziała, że „Le Guin pisze tak dobrze jak żaden inny żyjący pisarz spoza gatunku [science-fiction]”.


W swojej twórczości nie unikała odwołań do anarchizmu. Jej pierwszą książką, która bezpośrednio nawiązywała do tej idei była wydana w 1974 roku powieść "Wydziedziczeni", której akcja ma miejsce na rywalizujących planetach: Urras i jej satelicie Anarres. Mieszkańcy tej drugiej wywodzą się z rewolucyjnego anarchistycznego ruchu Odo. Ponad sto lat przed wydarzeniami opisywanymi w książce wyzwolili się spod władzy urraskich kapitalistów i osiedlili na satelicie. Co ciekawe wydawca "Wydziedziczonych" nie polubił jej z powodu anarchistycznej tematyki i poprosił o skrócenie jej o połowę. Ursula odmówiła i polubownie zerwała kontakt. Jak mówiła w wywiadzie: "tak naprawdę myślę, że uważał rzecz za kompletnie nudne, bezsensowne dno i w ogóle jej nie zrozumiał". "Wydziedziczonych" oraz inne tytuły autorstwa Ursuli K. Le Guin można nabyć w internetowej księgarni anarchistycznej Oficyna Trojka.

 

Wywiady z Ursulą pojawiały się w polskiej prasie anarchistycznej, m.in. w piśmie Inny Świat (nr 30/2009 i 46/2017).

02 sierpnia 2016 | Dział: Świat

W ciągu roku, od czasu pierwszego 25 lipca Międzynarodowego Dnia Solidarności z Antyfaszystowskimi Wieźniami w 2015 r. znacząco wzrosła aktywność międzynarodowa środowisk skrajnej prawicy.

Każdy dzień przynosi kolejne informacje o falach protestów i demonstracjach w imię nazcjonalizmu i bezpieczeństwa narodowego, co jednocześnie demonizuje uchodźców i imigrantów, podsyca nienawiść do Muzłumanów, atakuje środowiska LGBTQ oraz wszytskie inne opresjonowane grupy walczące o wolność.

Obserwujemy Nigel'a FARAGE oraz UKIP (Partię Niepodległości Zjednoczonego Królestwa) w Wielkiej Brytani, Front Narodowy we Francji, Donald'a TRUMPA w Stanach Zjednoczonych. Wszędzie stawiane są takie same rasistowskie żądania, używające praktycznie takiej samej skrajnie prawicowej retoryki. W rekacji, antyfaszyści z Polski, Tajlandii, Malezji, Anglii, Australii, Brazyli, Burmy, Grecji, Francji, Szwecji czy ze Stanów Zjednoczonych mają taką samą odpowiedź na to gówno:

NO PSARAN!

Antyfaszyści są na głównej linii forntu w walce przeciwko faszyzmowi, Skrajnej Prawicy i nacjonalistycznemu koszmarowi. W Stanach Zjednoczonych zaobserwowaliśmy już znaczny wzrost fali aresztowań aktywistów antyfaszystowskich, głównie podczas różnych demonstracji przeciwko KKK i podobnym organizacjom. Zwiększyła się również aktywność antyfaszystów na ulicach USA, co wiąże sie oczywiście z rosnącymi represjami ze strony państwa. Dlatego nie pozowlimy aby nasi towarzysze - otoczeni stalowymi kratami i betonowymi ścianami - zostali zapomnieni!

25 lipca został zapoczątkowany w 2014 roku pod nazwą Dzień Solidanrości z Jock PALFREEMAN - australijskim aktywistom skazanym na 20 lat więzienia w Bułgarii, za obronę dwóch Romów, którzy zostali zaatakowani przez faszystowską bojówkę. W 2015 roku rozszerzyliśmy nasze działania solidarnościowe tak, aby objąć wszytskich więźniów-antyfaszystów na całym świecie. W tym czasie miejsce miały różne akcje w różnych miejscach na świecie: benefity, akcje bezpośrednie, koncerty, akcje solidarnościowe, banery, projekcje filmów, wykłady, działaność wydawnicza.

Wzywamy zatem do międzynarodowego anty-faszystowskiego działania i solidarności ze wszytskim zatrzymanymi Towarzyszami!

Rozważcie zorganizowanie akcji poświęconej zatrzymanym. Oni są tam dla nas, my jesteśmy tu dla nich!

NO PASARAN!

DOPÓKI WSZYSCY NIE ZOSTANĄ UWOLNIENI!

Poniżej znajduje się lista antyfaszystowskich więźniów. Proszę, skontaktuj się z nami jeśli znasz jakiegoś zaginionego antyfaszystę z ww. listy. Jeśli planujesz jakąś akcję daj znać na adres: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

EUROPA:

  • Białoruś:

ROMAN BOGDAN został aresztowany w kwietniu 2015 roku, w wyniku długoterminowych represji antyfaszytsów w Brest. W październiku Roman został skazany na 8 lat więzienia w kolonii karnej i musiał zapłacić 3500 euro grzywny. W grudniu 2015 roku sąd złagodził wyrok Romana do 2 lat.

Roman potrafi czytać po rosyjsku i torchę po angielsku.

213010 Shklov

p. Molodezhnyj, IK-17, otryad 12

Mogilevskaya obl.

BELARUS

http://abc-belarus.org/?p=6153&lang=en

VLAD LENKO antyfaszytsa z Ivatsevichi. Został aresztowany w grudniu 2014 roku i okarżony o udział w bójce przeciwko lokalnym neo-nazistom. Vladowi zarzucono udział w grupie huligańskiej i kwalifikowane uszkodzenie ciała. Jego wyrok to 6 lat w kolonii karnej. Obecnie aktywiści z Białorusi starają się zebrać fundusze na apelację, licząc przynajmniej na redukcję wyroku o połowę. Potrzebne jest również 1000 euro tytułem kosztów sądowych i grzywny, którą Vlad musi zapłacić. Pieniądze zbierane są na konta:

$ Z418615316084

€ E146518161935

Vlad zna język rosyjski i torchę angielski:

Lenko Vlad Igorevich

211300 Vitebskaya obl.

Vitebskiy rajon, Vitba, IK-3

BELARUS

www.abc-belarus.org/?p=6240&lang=en

 

DZMITRY STSYASHENKA aresztowany w październiku 2013 roku za udział w bójce z grupą neo-nazistów i "posłanie" jednego z nich do szpitala. Został skazany na 4 lata więzienia, ale w wyniku amnestii zredukowano jego karę do 1 roku.

Niestety w kwietniu 2015 roku, wznowiono inną sprawę z 2013 roku, w której Dzmitry był rownież oskarżony o udział w bójce i skazano go ponownie na 5 lat kolonii karnej i 500 euro grzywny.  W grudniu sąd odwoławczy zredukował tę karę do 2 lat .

Dzmitry zna język rosyjski i angielski:

213800 Bobruisk,

ul. Sikorskogo 1a, IK-2, otryad 14

Mogilevskaya obl.

BELARUS

http://abc-belarus.org/?cat=3&lang=en

 

  • BUŁGARIA

JOCK PALFREEMAN australijski antyfaszysta i więzień polityczny skazany na 20 lat więzienia w Bułgarii za śmierść jednego z neo-nazistwoskich bojówkarzy, którzy zaatakowali dwóch Romów w Sofii w 2007 roku. Jock stanął w obronie zaatakowanych i szybko stał się głównym celem akatku. Władze Bułgarii zrobiły wszystko co mogły aby utwierdzić Nas, że Jock nie otrzymał sprawiedliwego procesu. Odmówiono mu przeniesienia do więzienia do Australii tak aby mógł być bliżej rodziny i przyjaciół - tym samym władze Bugłarii złamały wiążące ich umowy międzynarodowe z Australią.

Jock zna angielski i bułgarski:

Jock Palfreeman

Sofia Central Prison

21 General Stoletov Boulevard

Sofia 1309, BULGARIA

www.brightonabc.org.uk/jock.html

  • ANGLIA

MICHELLE SMITH została aresztowana w styczniu 2016 r. za udział w blokadzie anty-imigranckiego wiecu zorganizowanego przez różne środowiska skarajnie prawicowe w Dover. Michelle jest matką wychowującą dwójkę dzieci. Została zatrzymana w miejscu swojej pracy, a wcześniej nachodzono ją w domu. Została skazana w lipcu tego roku na karę 12 miesięcy pozbawienia wolności z powodu rzucania kamieniami w faszystów, którzy korzystali z silnej ochrony policji podczas ww. protestu - tego jak i każdego innego.

Michelle zna angielski. Jesli chcesz do niej napisać, odezwij się do jej przyjaciół www.facebook.com/MerseyAFN którzy przekażą ci adres.

  • ROSJA

ALEKSANDR KOLCHENKO został aresztowany w maju 2014 r. i wraz z kilkoma towarzyszami został oskarżony o udział w grupie terrorystycznej, która planowała podłożenie ładunków wybuchowywch w pobliżu pomniku Lenina, oraz która jest podejżewana o sabotowanie linii kolejowych i elektrycznych. Aleksander jest również oskarżony o rzekome przeprowadzenie dwóch podpaleń w kwietniu - jedno pod siedzibą Rosyjskiej Partii Jedności oraz pod siedzibą Rosyjskiej Wspólnoty Krymu. Został przeniesiony do Moskwy i jest przetrzymywany w drakońskich warunkach. Wobec jego adwokata stosowane są absurdalne środki uniemożliwiające mu stosowanie podstawowych narzędzi obrony Alekdandra. Towarzysza czeka 15 do 20 lat w obozie pracy. Właze Rosji utrzymują, że Aleksander jest członkiem skrajnie prawicowych ugrupowań ukaińskich jednak, jak podkreślają jego przyjaciele i rodzina, Alekdandr nie ma i nie miał żadnych powiązań z tym środowiskiem. Aleksandr jest antyfaszytsą i anarchistą, który walczy z ruchem narodowym na Krymie i ciagle mieżył się z atakami faszytsowskimi z powodu swojego aktywizmu.

Sprawa Alekdandra jest bardzo polityczna, koszty jego obrony wynoszą 850 euro na miesiąc. Dochodzenie znacznie obciążyło finansowo lokalny ACK, dlatego wzywają oni o pomoc. Możesz przekazac pieniądze przez PayPal na rzecz Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. albo robiąc przelew bankowy (żeby uzyskać dane konta napisz na podany wyżej e-mail).

Listy w obcym języku nie przechodzą przez rosyjski system więziennictwa. Dlatego napisz po rosyjsku lub wyślij kartke/zdjęcie:

Kolchenko Aleksandru Aleksandrovichu

344082

Rostov-na-Donu

Bolshaya Sadovaya str, 31

SIZO-4

RUSSIA

 

ALEXEY SUTUGA jest anarchistą i antyfaszystą aresztowanym w kwietniu 2014 r. za udział w bójce z członkami ultra prawicowego ruchu w Moskwie. Został skazany na 3 lata i miesiąc więzienia. Wyrok ten zapadł w kontekście jego wczesniejszej sprawy z kwietnia 2012 r.

Sutuga Alexey Vladimirovich 1986 g.r

Ispravitelnaya Koloniya № 2

Pervy Promyshlenniy massiv

kvartal 47

d. 6 g. Angarsk 665809

Irkutskaya oblast

RUSSIA

http://wiki.avtonom.org/en/index.php/Alexey_Sutuga

 

  • SZWECJA

Walka z faszyzmem w Szwecji jest bardzo agresywna i wielu z antyfaszystów którzy zostali zatrzymani sa oskarżani o udział w organizacjach bojowych. Obecnie w szweckich więzieniach znajduje się większa liczba antyfaszystów, którzy jednak nie chcą aby ujawniać ich imiona. Jeśli chcielibyście się z nimi skontaktować piszcie na adres http://www.fanggruppen.com/

JOEL ALMGREN został skazany na 5 i pół roku więzienia za obronę lokalnej społeczności, która zorganizowała antyfaszystowską demonstrację w Sztokholmie, przeciwko brutalności ataków nazistowskich z dnia 23 grudnia 2013 r. Pokojowy protest przeciwko nazistom oraz rozpowszechnianiu przez nich retoryki skrajnie prawicowej w lokalnych szkołach, został zaatakowany przez uzbrojonych w noże, butelki i pałki grupy bojówkarzy neo-nazistowskich.  Antyfaszyści uczestniczący w demonstracji podjęli sie obrony swojego życia oraz życia osób biorących udział w zgromadzeniu.

Joel został ponadto obarczony karą grzywny w wysokości  4080 dolarów, aby wesprzeć go finansowo można przesyłać pieniądze:

IBAN: SE0680000832799438650120

Bic: SWEDSESS

Joel zna angielski i szwecki:

Joel Almgren

KVA Tidaholm

Skogsholmvägen

522 85 Tidaholm

SWEDEN

www.fanggruppen.com/write-to-prisoners-1/

www.facebook.com/freejoel

 

  • STANY ZJEDNOCZONE AMERYKI

LUKE O'DONOVAN został wypuszczony 25 lipca tego roku!! Zachęcamy wszytskich o wsparcie finansowe dla naszego Towarzysza. Więcej info na stronie letlukego.com

Luke spędził imprezę noworczoną w 2013 roku ze swoim partnerem, tańcząc i bawiąc się jak inni. Został jednak zaatakowany przez grupę innych uczestników z imprezy. Luke starał sie wycofać z bójki jednak, jak twierdza naoczni świadkowie, przeciwnicy zaczęli okładać go z zamiarem wyrządzenia poważnej szkody, został kilkukrotnie dźgnięty nożem. Luke'a zatrzymano i oskarżono o udział w bójce, z użyciem śmiertelnych narzędzi oraz o dopuszczenie się wysokiego uszczerbku na cudzym zdrowiu i życiu.

źródło: https://nycantifa.wordpress.com/2016/06/21/july-25-2016-antifa-prisoners/

 

 

Więcej na:

www.ack.most.org.pl

18 lipca 2016 | Dział: Świat

London Anarchist Bookfair 2016 odbędzie się w tym roku 29 pażdziernika.

Będą tam też obecne anarchistyczne publikacje w języku polskim.

Więcej informacji na https://www.facebook.com/events/592732617575110/

22 maja 2016 | Dział: Świat

Anarchista Aleksander Kolczenko i reżyser Oleg Sencow to krymscy aktywiści, którzy już od dwóch lat znajdują się w rosyjskich koloniach karnych, skazani za „terroryzm” w sfabrykowanym procesie. Nie tylko przebieg procesu budził wiele wątpliwości (m.in. zeznania wymuszane torturami), ale sam fakt, że do niego doszło – Kolczenko i Sencow nigdy nie zrzekli się ukraińskiego obywatelstwa, a w czasie odczytywania wyroku 10 i 20 lat więzienia odśpiewali hymn Ukrainy. W Kijowie zawiązał się Komitet Solidarności z „krymskimi więźniami” organizujący dla nich pomoc prawną, wysyłający im paczki z żywnością i książkami oraz starający się nagłośnić ich historię.
Gorąco zachęcamy do kupna koszulek-cegiełek, ze sprzedaży których cały dochód zostanie przekazany kijowskiemu komitetowi.
Cena koszulki 30 zł. Aktualnie dostępne rozmiary:
męskie: S, M
damskie: L
Formularz do zamówienia.

Na zdjęciu tył oraz przód koszulki.
13235146_1092550247473075_1459505116142731496_o

21 stycznia 2015 | Dział: Świat
Apel o bałkańską, europejską i światową solidarność z bułgarskimi antyfaszystami i wszystkimi ludźmi cierpiącymi przez obecność faszystów w Bułgarii
od członków Centrum Społecznego ADELANTE w Sofii (Bułgaria)*.
Wszędzie nastały ciężkie czasy, a szczególnie w Europie, gdzie mamy do czynienia z wybuchem silnych tendencji faszystowskich. Ukraina pokazała nam, do czego może doprowadzić faszyzm, i w Bułgarii chcielibyśmy powstrzymać tę tendencję. Niestety, w kraju, w którym 25 lat kapitalizmu doprowadziło do zubożenia ludności, w którym Unia Europejska nie spełniła oczekiwań, i w którym silnie przejawia się antykomunizm, zjawiskiem społecznym staje się nacjonalizm, przejmujący hegemonię na ulicach (w każdym mieście w Bułgarii można zobaczyć wiele swastyk) a obecnie także w parlamencie.
Od roku 2003 corocznie odbywa się Marsz Łukowa, faszystowski pochód upamiętniający bułgarskiego kolaboranta z okresu narodowego socjalizmu. Ukraina ma swojego Banderę, a Bułgaria swojego generała Christo Łukowa. Łukow utrzymywał z III Rzeszą bardzo ścisłe relacje, i ustanowił faszystowską organizację pod nazwą Bułgarskich Legionów Narodowych. Będąc ministrem wojny planował działania wojenne i napaści skierowane przeciw większości krajów sąsiednich. Marsz Łukowa, zwoływany przez organizacje i partie nacjonalistyczne, zyskał nawet poparcie zagranicznych członków ugrupowania Blood and Honour, którzy kilka lat temu przyjechali wspólnie maszerować. Co roku miejscowi działacze [antyfaszystowscy] próbują nakłonić mera Sofii do odwołania zgody na pochód, ze względu na jego narodowo-socjalistyczny charakter. Jak na razie, bez powodzenia.
Od wybuchu wojny w Syrii, Bułgaria ma do czynienia z bezprecedensową skalą napływu uchodźców. Uchodźcy i imigranci, przedstawiani w mass-mediach jako obce zagrożenie, stali się zjawiskiem wybijającym niebezpieczne ideologie na popularność, a nienawiść do nie-Bułgarów zaczęła być postrzegana za coś zrozumiałego i logicznego. To przyczyniło się do wzrostu przemocy na ulicach oraz do utworzenia w parlamencie prawicowej koalicji, w której obecna jest także partia "patriotyczna". Słyszeliśmy z parlamentu niesłyszane dotąd wypowiedzi ziejące nienawiścią. Romów wyzywano od pół-ludzi, Romki od kurew, a o ich dzieciach powiedziano, że bawią się ze świniami. Lekarzom radzono nie zajmować się pacjentami romskiej narodowości.
Teraz my, ułamek społeczeństwa Bułgarii, my bułgarscy wrogowie władzy, wrogowie kapitału i anarchiści, apelujemy o antyfaszystowską solidarność! Jako wrogów wszelkich represyjnych ideologii, nasz głos jest odosobniony, nawet gdy odwołujemy się do człowieczeństwa. Antyrasistowskie demonstracje w stolicy zwykle gromadzą nie więcej jak 100 osób. Tego roku, ponieważ rasizm sięga po panowanie na ulicy i u władz, chcemy zażądać zakazu przeprowadzenia Marszu Łukowa, zbierając się na kontrmanifestacji 14 lutego o 12:00, na kilka godzin przed wyjściem nazistów na ulice (17:30). Do przyłączenia się do nas zapraszamy wszystkich, którzy mają silne przekonania co do tej sprawy, a szczególnie osoby z sąsiednich krajów. Nigdy więcej panowania faszystów!
NO PASARAN!
Więcej informacji uzyskacie kontaktując się z CS Adelante lub na stronie centrum społecznego.*)
http://sc-adelante.org/(strona po bułgarsku)
 
15 października 2013 | Dział: Świat

10 października minęło 5 lat od dnia zamordowania jednego z najbardziej znanych organizatorów i uczestników ruchu antyfaszystowskiego w Rosji Fjodora Fiłatowa (Fiediaja), lidera Moscow Trojan Skinheads:

 

http://wikibit.net/clip/Trojan-Skinhead

 

Okoliczności jego zabójstwa są dzisiaj badane razem z szeregiem innych głośnych zabójstw dokonanych przez grupę „BORN” (Bojowa Organizacja Rosyjskich Nacjonalistów).

 

Adwokatem Fiediaja powinien był zostać Stanisław Markiełow, który stał się kolejną ofiarą neonazistów. Właśnie o Fiłatowie mówił Markiełow na zgromadzeniu pod pomnikiem Gribojedowa w Moskiwe 30 listopada 2008 roku: „ Jestem zmęczony czytać listy zamordowanych i odnajdywać tam imiona osób, których bronię. Ostatnio zamordowano antyfaszystę Fiłatowa prosto przed klatką schodową. Tojuż niejestpraca, tojestkwestiaprzetrwania”.

 

http://vk.com/radical_leftist_antifascist?z=video185759243_165993068%2F5b95fcaf7443b67220

 

Teledysk Bystreet o Fiłatowie:

http://www.streetmob.org/news/900-fedyaj-my-pomnim

 

Nowy film o Stanisławie Markiełowie:

http://www.youtube.com/watch?v=P3M29krmm8Y

 

W listopadzie również przypada kolejna tragiczna rocznica - 5 lat temu został zamordowany przyjaciel Fiediaja - antyfaszysta Iwan Chutorskij (Kostołom)

 

Zwiastun filmu o Kostołomie:

http://www.youtube.com/watch?v=jmRxfg4gWco

 

Nie zapomnimy, nie wybaczymy!

08 kwietnia 2013 | Dział: Świat

Przed rozpoczęciem Uniwersjady władze Kazani (Rosja) urządziły czystki w mieście: przeciwko pięciu antyfaszystom fabrykuje się sprawa karna


3 kwietnia o ósmej rano pracownicy Centrum Zwalczania Ekstremizmu jednocześnie przeszukali cztery domy, gdzie mieszkali antyfaszyści. Po przeszukaniu aktywiści Rusłan Rostow, Oleg Kapustjanow, Dmitrij Iljeczew, Arciom Szer zostali przywiezieni do budynku MSW.


Przeszukania odbyły się z widocznymi naruszeniami. W trakcie zatrzymania aktywistom nie zostały przedstawione żadne dokumenty: wezwania albo nakazy sądowe lub prokuratorskie. Czterech młodych ludzi pod groźbą użycia siły wsadzono do samochodów i odwieziono do budynku MSW Republiki Tatarstanu po to - jak podaje policja - aby „porozmawiać". Podczas przeszukiwań dwaj aktywiści (w tym Arciom Szer, obywatel Izraela) zostali pobici. Później odbyło się przeszukanie w miejscu pracy antyfaszystki, która została wypuszczona w charakterze podejrzanej. Oprócz pracowników Centrum Zwalczania Ekstremizmu podczas przeszukania obecni byli także pracownicy FSB. W postanowieniu o przeprowadzeniu przeszukania jest podana informacja, że „podejrzana należy do nieformalnej młodzieżowej grupy Antifa".


Według wersji policji, czterech chłopców i jedna dziewczyna w noc na 24 lutego pobili dwóch młodych mężczyzn. Ze słów policji wynika, że aktywiści mogą zostać oskarżeni o chuligaństwo i użycie siły z powodu ideologicznej nienawiści (art. 116 i art. 213 KK FR).


Wszyscy zatrzymani są studentami. Wszyscy mają poglądy antyfaszystowskie, ale nikt nie jest członkiem jakiejkolwiek organizacji lub partii politycznej, nikt nie brał udziału w akcjach bezpośrednich. Aktywiści mówią, że w nocy z 23 na 24 lutego byli w innym miejscu miasta. Policja próbuje przedstawić antyfaszystów jako agresywnych chuliganów z ulicy, którzy użyli przemocy wobec swoich przeciwników politycznych – neonazistów.

 

Wszystkie osoby, które zostały przeszukane są znane policji miasta Kazań, aktywiści systematycznie brali udział w akcjach ekologicznych i społecznych. Przeciwko jednemu z zatrzymanych (Oleg Kapustjanow) pracownicy Centrum Zwalczania Ekstremizmu już próbowali sfabrykować sprawę karną, która trafiła do sądu, ale z powodu dużej ilości błędów została jednak odesłana do dalszej analizy. Teraz, widocznie, Centrum chce skończyć rozpoczętą sporawę, likwidując grupę „ekstremistów".


Od razu przypomina się znana sprawa „Antifa-Rash" z rosyjskiego miasta Niżnij Nowgorod, kiedy policjanci sfabrykowali sprawę karną i próbowali połączyć antyfaszystów lokalnych w grupę ekstremistyczną (obecnie sąd po raz kolejny rozpatruje tę sprawę). Dlatego obawiamy się, że władze, podobnie jak w Niżniem Nowgorodzie, spróbują wymyślić jakąś „społeczność ekstremistyczną".


3 kwietnia o godzinie 19.00 czasu moskiewskiego Oleg Kapustjanow bez obecności prawnika został poddany identyfikacji przez "poszkodowanych" neonazistów. Oleg odmawia składania zeznań. O fakcie, że neonaziści współpracują z policją, świadczy informacja w sieci społecznościowej Vkontakte.ru. Ta informacja pojawiła się w sieci dzień przed przeszukiwaniami i aresztami, są w niej umieszczone prywatne dane antyfaszystów z Kazani. Wśród wszystkich kazańskich antyfaszystów neonaziści rozmieścili informacje tylko o 5 aktywistach, którzy następnego dnia zostali zatrzymani. Zaistniała sytuacja świadczy o tym, że w tej sprawie policjanci aktywnie współpracują z neonazistami, którzy są zawsze gotowi do składania fałszywych zeznań i „rozpoznania" tego, na kogo wskaże policja.


Jesteśmy pewni, że wszystkie wymienione działania policji, są związane z Uniwersjadą, która powinna się odbyć w mieście latem. Fabrykując sprawy karne, władze pozbywają się osób myślących inaczej, aby one nie zepsuły wizerunek uroczystości i powszechnej jedności.


Rusłan Rostow, Oleg Kapustjanow odmówili składania zeznać powołując się na art. 51 Konstytucji. Sąd przedłuzył areszt Olega i Rusłana do 4 maja. Przyjaciele antyfaszystów obawiają się, że za ten czas policjanci spróbują uzyskać od zatrzymanych przyznania się do winy.

 

Aktywiści potrzebują pieniędzy na prawników. Będziemy wdzięczni za każdą pomoc.


Pieniądze można przekazać na Webmoney (nr rachunku R189119935020 )
Kontakt: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.


Anarchistyczny Czarny Krzyż Kazań

01 marca 2013 | Dział: Świat
W internecie ukazał się ktrótki film (z napisami po angielsku) poświęcony anarchiście Aliaksandrowi Frantskevichowi, który kilka dni temu po raz kolejny trafił do karceru. Film został nagrany w ramach serii opowiadającej o białoruskich więźniach politycznych. Przypominamy, że Aliaksandr Frantskevich zostałó zatrzymany 3 września 2010 r. Na chwilę obecną w więzieniach Białorusi znajduje się 11 więźniów politycznych, z których czterech są anarchistami:

Mikałaj Dziadok - 4,5 lata pozbawienia wolności
Adres: 212011, г. Могилев, ул. Крупской, 99А, тюрьма №4, камера 150

Ihar Aliniewicz - 8 lat pozbawienia wolności
Adres: ИК-10: 211440, г. Новополоцк Витебской области, ул. Техническая, 8, отр. 12

Aliaksandr Frantskevich - 3,5 lat pozbawienia wolności
Adres: ИК-22 “Волчьи норы”, 225295 Брестская обл. Ивацевичский р-н. ст. Доманово, отряд №2

Artsiom Prakapenka - 7 lat pozbawienia wolności
Adres: 212013, г. Могилев, Славгородское шоссе, 183, ИК-15

Źriódło:
Революционное Действие (Akcja Rewolucyjna): http://revbel.org/2013/02/sprava-anarhistau-pa-myanushtsy-gvozd-mini-fil-m-pry-svechany-alyaksandru-frantskevichu/
29 stycznia 2013 | Dział: Świat
W internecie ukazał się ktrótki film poświęcony tzw. "bobrujskiej sprawie". Autorzy filmu próbują nakreślić prawdziwe motywy uczestników spektakularnego ataku na budynek KGB w Bobrujsku (Białoruś) 16 października 2010 r. Film został nagrany w ramach serii opowiadającej o białoruskich więźniach politycznych. 

Przypominamy, że Yauhen Vaskovich (członek Białoruskiej Cgrześcjańskiej Demokracji), Artsiom Prakapenka i Pavel Syramolatau (został zwolniony 27 wrzenia 2012 r. po tym jak podpisał prośbę o ułaskowienie) 17 października 2010 r. usiłowali podpalić budynek KGB w Bobrujsku. 18 maja 2011 Sąd w Bobrujsku skazał trzech aktywistów na siedem lat kolonii. Wszyscy zostali uznani za winnych na podstawie art. 218 pkt. 3 umyślne zniszczenie lub uszkodzenie mienia) oraz 339 pkt. 2 kodeksu karnego (chuligaństwo) kodeksu karnego.

Na chwilę obecną w więzieniach Białorusi przebywa 12 więźniów politycznych, z których czterech są anarchistami:

Mikałaj Dziadok - 4,5 lata pozbawienia wolności
Adres: 212011, г. Могилев, ул. Крупской, 99А, тюрьма №4, камера 150

Ihar Aliniewicz - 8 lat pozbawienia wolności
Adres: ИК-10: 211440, г. Новополоцк Витебской области, ул. Техническая, 8, отр. 12

Aliaksandr Frantskevich - 3,5 lat pozbawienia wolności
Adres: ИК-22 “Волчьи норы”, 225295 Брестская обл. Ивацевичский р-н. ст. Доманово, отряд №2

Artsiom Prakapenka - 7 lat pozbawienia wolności
Adres: 212013, г. Могилев, Славгородское шоссе, 183, ИК-15

Źriódła:
Centrum obrony praw człowieka "Wiosna"   http://spring96.org/be/news/60902
Anarchistyczny Czarny Krzyż - Białoruś   http://abc-belarus.org/?cat=3
11 grudnia 2012 | Dział: Świat
Film o białoruskim więźniu politycznym, anarchiście Igoru Oliniewiczu, który w maju 2011 r. został skazany na 8 lat kolonii karnej o wzmocnionym rygorze.

Z kolei inny białoruski anarchista Mikołaj Dziedok został przeniesiony do więznienia w Mohylewie.
Nowy adres do korespondecji:

212011, г. Могилев, ул. Крупской, 99А, тюрьма №4

Żródła: http://anarcho-news.com/movie-43; http://abc-belarus.org/