Zaloguj

Federacja Anarchistyczna

Jesteś tu: Start / Artykuły / Działania FA /
A+ R A-
Redakcja

Redakcja

Adres witryny: http://www.federacja-anarchistyczna.pl E-mail: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

Nowy numer INNEGO ŚWIATA

27 maja 2018 r. | Dział: Polska

Oto jest! Kolejny, nowy numer pisma anarchistycznego „INNY ŚWIAT”. O tym, że faszyzm nie znalazł swego stałego miejsca na śmietniku historii wie chyba każdy i każda z nas. Podejmujemy więc ten temat chyba nie przypadkowo... O brunatnym zagrożeniu oraz formach oporu przeciwko tej zarazie piszemy z różnych perspektywy, umiejscawiając się poprzez to w coraz szerszej dyskusji o sensowność antyfaszyzmu, jak od jakiegoś czasu trwa w polskim ruchu anarchistycznym i autonomicznym. Oczywiście nie znamy gotowych odpowiedzi, jednak mamy nadzieje, iż materiały zawarte w tym numerze będą przydatne zarówno w walce intelektualnej, jak i fizycznej. Oczywiście „Inny Świat” to nie tylko walka z faszyzmem. Znajdziecie w nowym numerze trochę teoretycznych rozważań dotyczących anarchizmu, pojmowania wolności czy kondycji ludzkości. Krytykujemy współczesne społeczeństwo jak i przypominamy o ważnych wydarzeniach czy postaciach z historii ruchu wolnościowego. Na koniec piszemy o kilku ciekawych pozycjach książkowych, jakie niedawno się ukazały na rynku. A oto szczegółowy spis treści:

 

- Rosja: Sprawa „Sieci” (Filip Gorlinski)

- Paul Z. Simons. Wspomnienie o radosnym nihiliście

- Czysta czerń. Rodzący się konsensus wśród niektórych towarzyszy? (Paul Z. Simons)

- Siedem tez o zabawia (Paul Z. Simons)

- Zasiać ziarno krytycyzmu... Wolna Biblioteka Wrocław

- Obcy kontra U.S.A. (wywiad z Krzysztofem Wasilewskim)

- „Sieg Hail!” zamiast witam (wywiad z Marcinem Pielużkiem)

- Faszyzm dzisiaj (wywiad z Shanem Burley)

- W obronie samoobrony. Przemyślenia dotyczące przemocy i sztuk walk (Paul Walker)

- Zbrojna wyzwoleńcza samoobrona społeczna. Stosunek do teorii (scott crow)

- Zawłaszczanie pojęć. Głos politycznej propagandy (Tymoteusz Onyszkiewicz)

- Czemu wolność nie jest tak ważna dla anarchisty, jak może mu się zdawać (jaś skoczkowski)

- Jesteśmy piekłem. Rozmowa o anarchistycznych korzeniach geografii (wywiad z Simonem Springerem)

- Precz z humanizmem (Sathaniell Zakalwe)

- „Giełdy” robotnicze w Królestwie Polskim podczas rewolucji 1905 roku (Aleksander Łaniewski)

- Nierozwikłana tajemnica morderstwa znanego anarchisty - Carlo Tresca (Jay Maeder)

- Dora Marsden. Prawdziwie Wolna Kobieta (Leon)

- Poprzez prerie Arizony (freejazz)

- Na zasady nie ma rady (Powsinoga)

- Bakunin na Łużycach (JKK)

- Czy motocykl może być anarchistyczny? (JKK)

- Ducha (Anarchii) nie gaście! (JKK)

- Więcej niż hałas (Typ spod czarnej gwiazdy)

 

„Inny Świat” można zakupić w redakcji pisma (kontakt: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. ), e-księgarni Bractwo Trojka (www.bractwotrojka.pl) oraz w sieci salonów EMPIK. Oto list EMPIKów do których powędrował „Inny Świat”:

 

Bielsko-Biała Sarni Stok

Bielsko-Biała Sfera

Bydgoszcz Focus Mall

Bydgoszcz Zielone Arkady

Częstochowa III Aleja

Dąbrowa Górnicza Pogoria

Elbląg Zielone Tarasy

Gdańsk Galeria Bałtycka

Gdańsk Główny

Gdańsk Matarnia

Gdynia Riviera

Katowice Silesia Mega

Katowice Trzy Stawy

Kielce Korona

Kraków Gal. Krakowska

Kraków Kazimierz

Kraków Plaza

Legnica Galeria Piastów

Łódź Galeria

Łódź Manufaktura Mega

Lublin Olimp

Lublin Plaza

Olsztyn Aura

Opole Arkadia

Opole Karolinka

Poznań King Cross

Poznań Megastore

Rybnik Focus Park

Rzeszów Galeria

Suwałki Plaza

Szczecin Galaxy

Szczecin Kaskada

Tczew Galeria Kociewska

Toruń Starówka

Tychy City Point

Wałbrzych Galeria Victoria

Wałbrzych Podzamcze

W-wa Arkadia Mega

W-wa Bielany

W-wa Blue City II (Nowy)

W-wa Centralna PKP

W-wa Gal. Mokotów Mega

W-wa Galeria Wileńska

W-wa Junior Mega

W-wa Nowy Świat Mega

W-wa Piaseczno

W-wa Skorosze

W-wa Wola Park

W-wa Złote Tarasy

Wrocław Magnolia Park

Wrocław Pasaż Grunwald.

Wrocław PKP

Wrocław Renoma

Zabrze M1

Zielona Góra Focus Park

 

Pismo można zamówić również poprzez sklep internetowy EMPKI (http://www.empik.com/inny-swiat,p1000256264,prasa-p) i odebrać w dowolnym EMPIKu na terenie całego kraju.

 

Będziemy wdzięczni za powielanie, przeklejanie i puszczanie dalej powyższej informacji.

 

Niech Matka Anarchia będzie z wami!!!

 

„Zaufanie... Moje zaufanie do rządu, do moich politycznych reprezentantów, niestety w pewnym stopniu również do moich współpracowników, zostało zniszczone. Raz na zawsze”.

Carne Ross przez 15 lat służył w brytyjskim korpusie dyplomatycznym. Wierzył wtedy, że zachodnia demokracja jest w stanie nas wszystkich ocalić. Gdy wybuchła wojna w Iraku, miał możliwość od środka ujrzeć wszystkie porażki, oszustwa i ukrywane motywacje; bezpośrednio odczuł jak władza deprawuje. Wojna pozbawiła go wszelkich złudzeń, porzucił pracę i zaczął poszukiwać odpowiedzi na pytanie, które wielu z nas sobie dziś zadaje – czy świat może wyglądać inaczej? Carne odnalazł rozwiązanie – anarchizm zaoferował alternatywę wobec przemocy kapitalizmu i spektaklu zwanego "demokracją". To propozycja świata, w którym ludzie mają kontrolę nad swoim własnym życiem. Film śledzi podróż Carne'a po całym globie w poszukiwaniu lepszego sposobu na organizację społeczeństwa – od kolektywnego rolnictwa w Hiszpanii, przez Occupy Wall Street, po Rożawę w pochłoniętej wojną Syrii – ta podróż przemieniła go w anarchistę.

Premiera w Polsce!
07.06.2018 (czwartek), 18:30
Cena biletu: 10 zł
Film w języku angielskim, projekcja z napisami w języku polskim.
Po filmie planujemy rozmowę poprzez wideoczat z producentem filmu lub samym Carnem Rossem.

ENG:
„Trust... My trust in government - to an extent, I'm afraid to say, my colleagues, too - was destroyed, once and for all”.

British diplomat Carne Ross worked on Iraq and its WMD, and resigned from the government over its lies before the 2003 invasion. His extraordinary personal and political odyssey culminates in a remarkable encounter with new forms of democracy in the midst of war – in Rojava, Syria. A profound examination of the political and economic problems that confront the world. Featuring Noam Chomsky and figures from the Occupy Movement, Accidental Anarchist explores the failings of governments worldwide to handle the great challenges facing society today.

First time in Poland!
07.06.2018 (Thursday), 18:30
Tickets: 10 zł
Film will be in English with additional Polish subtitles.
After the screening we are going to talk through a videochat with either one of the producers or Carne Ross himself.

--

Accidental Anarchist / 2017 / 1h 24min / Directors: John Archer, Clara Glynn / Writer: Carne Ross

Reprywatyzacja stała się w ostatnim czasie nośnym hasłem. Powstają książki, media od lewa do prawa poruszają ten problem. Zmienia się prawo, powstała komisja reprywatyzacyjna. I oczywiście teraz wszyscy uważają, że to ich dzieło, efekt ich pracy, a do kolejki najszybciej ustawiają się partie.

Każdy uważny obserwator tematów społecznych wie, że jeszcze 10 lat temu reprywatyzacja była uznawana zarówno przez PiS, jak i PO oraz ich poprzedników za sprawiedliwość dziejową.
Artykuł opublikowany w 2004 r. w Wyborczej jasno prezentuje ówczesną atmosferę i opisuje „kruczki prawne” jakie wykorzystywano:
„Po 45 roku byli właściciele ponieśli ogromne straty - mówi Krzysztof Ratowski, kierownik wydziału spraw dekretowych i związków wyznaniowych w Biurze Gospodarki Nieruchomościami, Geodezji i Katastru Miasta Warszawy. - Należy im się wyrównanie krzywd. Przez ponad 40 lat działo się w Polsce bezprawie. My to bezprawie po prostu usuwamy.” (http://wyborcza.pl/1,75248,1952642.html)
Zauważmy, że wówczas prezydentem Warszawy był Lech Kaczyński, a wypowiedzi powyższej udzielił jego urzędnik. Pan Ratowski jest przesłuchiwany przez komisję ds. reprywatyzacji i wije się jak piskorz, próbując przypodobać się obecnej władzy, broniąc i oczyszczając administrację Kaczyńskiego z podejrzeń o udział w tym procederze.
Szybciej lub wolniej wspomniane wyżej „usuwanie krzywd właścicieli” trwało od lat 90. Posługiwano się przy tym kruczkami prawnymi lub wręcz łamaniem prawa. Mafia reprywatyzacyjna podszywała się pod reprezentantów 120-letnich właścicieli, którzy rzekomo cudownym zrządzeniem losu żyli gdzieś w Ameryce Południowej. Albo przekazali w testamencie majątek wysyłając np. jego treść z obozu koncentracyjnego albo getta. I dziwnym trafem był on napisany całkiem współczesnym długopisem. Taka forma „usuwania krzywd” oczywiście prowadziła do zadania realnej krzywdy niezliczonej liczbie wyrzucanych z domów ludzi. Trwało to latami, nic się nie zmieniało, i tylko od czasu do czasu pojawiały się w prasie łzawe artykuły na temat eksmitowanych osób. „No, ale co robić? Przecież, najważniejsze jest święte prawo własności!”.
Trwało to bezkarnie, dopóki nie powstały organizacje lokatorskie, które temat dogłębnie przeanalizowały i określiły źródła problemów. Osoby zaangażowane wypowiadały się kompetentnie w mediach i przede wszystkim zaczęły robić awantury na radach miasta, na komisjach sejmowych, na ulicach i wreszcie za pomocą akcji bezpośrednich - fizycznie blokując eksmisje.
Walka trwała bardzo długo. Pierwsze zalążki oporu pojawiły się już na początku lat dwutysięcznych, kiedy z jednej strony grupa skupiona wokół Piotra Ikonowicza, a z drugiej anarchiści i anarchistki zaczęły powoli zdobywać doświadczenia i próbować samoorganizacji. Np. Federacja Anarchistyczna we Wrocławiu prowadziła wtedy kampanię blokowania eksmisji, podobnie działo się w Warszawie i innych miejscowościach. Łączono to z dobrze merytorycznie przygotowanymi kampaniami informacyjnymi np. „Mieszkanie Prawem Nie Towarem”.
Zaczęły powstawać bardziej profesjonalne organizacje lokatorskie, z własnym zapleczem prawnym i merytorycznym: Warszawskie Stowarzyszenie Lokatorów, Kancelaria Sprawiedliwości Społecznej, Komitet Obrony Praw Lokatorów, Akcja Lokatorska we Wrocławiu, Wielkopolskie Stowarzyszenie Lokatorów w Poznaniu, Lubelska Akcja Lokatorska, itd.
Poza, przede wszystkim, anarchistami i anarchistkami, oraz niewielkim gronem tzw. lewicy społecznej nikt realnie nie stanął w obronie ofiar tej państwowo-prywatnej przemocy, która kosztowała nie tylko cierpienie, ale nawet życie eksmitowanych do przytułków, magazynów, byłych stajni, ogródków działkowych, czy po prostu na bruk często starszych ludzi. Odpowiedź mafii bywała brutalna i np. doprowadziła do zamordowania i spalenia w lesie warszawskiej działaczki WSL Jolanty Brzeskiej.
Wszyscy nas zawiedli, więc teraz jesteśmy anarchistami Znamienna była wypowiedź, jakiej udzielił jeden z lokatorów działający w KOPL dziennikarzowi Gazety Wyborczej, mówiąc, że „skoro nikt się, poza anarchistami, za nami nie wstawił, nikt nas nie bronił – ani państwo, ani żadna partia, to ja teraz też jestem anarchistą”.
Powstało na ten temat już sporo książek, ale zacytuję fragment najnowszej pt. „Reprywatyzując Polskę” Beaty Siemieniako:
„[Książka] ma też pokazać, ile zawdzięczamy ruchowi lokatorskiemu, anarchistycznemu i lewicowemu. W końcu to anarchiści i lewica społeczna, początkowo niemal jako jedyni, wsparli lokatorów w walce o ich podstawowe prawa i to oni przez lata drążyli kroplą skałę, próbując przekonać innych, że reprywatyzacja w obecnym kształcie doprowadza do wielu krzywd społecznych. To ich językiem mówią dziś niektórzy politycy, nazywając lokatorów poszkodowanymi, a reprywatyzację niesprawiedliwością społeczną”.
To jest „oczywista oczywistość” dla każdej osoby zainteresowanej tematem. Różne partie teraz próbują pod ten wagonik się podłączyć, ale nie zdobędą kontroli nad tym ruchem ani go nie spacyfikują i cały czas będą pod jego presją. Ponieważ ruch jest wtedy skuteczny, kiedy jest niezależny od partii i stoi pewnie na własnych nogach.
Ostatnio na fanpejdżu Lewica Wolnościowa, który prowadzę, pojawili się akolici pewnej młodej partii lewicowej i próbowali mi wmawiać, że dopóki ta partia nie powstała, to różne tematy „nie były w dyskursie”, a ruch lokatorski nic nie zdziałał. To obrazuje poziom oderwania od rzeczywistości niektórych partyjnych.
Np. temat śmieciówek podobno też nie był „w dyskursie” dopóki młodzi partyjni się za to nie „zabrali”. Przypomnijmy więc, że „śmieciówki” powstały jako pojęcie w łonie radykalnego ruchu związkowego „na lewo” od dużych central związkowych. Potem powoli zaczęły być wprowadzane do dyskursu dzięki licznym kampaniom informacyjnym, następnie zostały przejęte przez duże centrale, a w końcu eksplodowały w mediach. Żadnego pośrednika partyjnego nie było w tym procesie.
Można zaobserwować w narzędziu o nazwie Google Trends, że szczyt popularności pojęcia „umów śmieciowych” w Internecie przypada na lata 2012-2013.
Tymczasem partia Razem, o której mowa, powstała w maju 2015 i naprawdę jeszcze wiele jej zwolennicy oraz młodzi członkowie muszą się nauczyć i zdziałać, żeby osiągnąć choć ułamek tych dokonań. Trochę pokory by się przydało, bo pycha kroczy przed upadkiem.
Zarówno tematyka lokatorska, jak i pracownicza pokazują, że można wiele osiągnąć bez sięgania po narzędzie, jakim jest partia. Nie potrzebujemy żadnego pośrednika tego rodzaju, aby temat zaistniał w debacie publicznej. Lokatorzy i lokatorki, pracownice i pracownicy sami potrafią opowiedzieć o swojej sytuacji i nie potrzebują złotoustych partyjnych wyrazicieli ich interesów. Należy oddziaływać na całość systemu, na wszystkie partie, a nie uzależniać się od jednej. Któraś w końcu się złamie pod presją i zacznie choć część postulatów realizować. Ale nie będzie kontrolować ruchu, który musi cały czas być czujny, wywierać nieustanną presję i nie może dać się przekupić pięknymi słowami.
Nie osiągnęliśmy jeszcze pełnego zwycięstwa, bo i w obecnym systemie, dopóki trwa, jest ono niemożliwe. Ale jeśli garstka zaangażowanych i zdeterminowanych osób, tworzących wymienione wyżej organizacje, była w stanie zdziałać tak wiele, to do czego bylibyśmy zdolni i zdolne, gdyby było nas więcej? Wyobraźmy to sobie i uświadamiajmy ludziom jaką moc posiadają. Za pośrednictwem własnego przykładu, własnego zaangażowania. A sukcesy osiągnięte bez politycznych pośredników, własnymi siłami, na własnych warunkach podnoszą morale i dają wiarę we własne siły wszystkim. A kiedy ludzie masowo uwierzą w swoje siły, w swoje możliwości, ten system wyzysku i przemocy państwowej się nie ostanie.
Xavier Woliński Prowadzi bloga na facebook.com/wolnelewo
Aktywista i współzałożyciel wrocławskiego stowarzyszenia Akcja Lokatorska
Artykuł ukazał się w 8 numerze “A-taku”

Zapraszamy na występ multilingwistycznej grupy muzycznej Że Tę Że Co ?! oraz dodatkowe atrakcje :) Świętujemy urodziny naszych przyjaciół i pewną rocznicę :)

https://www.facebook.com/events/850017125183090/

Gatunek: muzyka pop-rewolucyjna.

Dwie gitary, trzy głosy i cztery języki. Specjalność zespołu to improwizacja. W repertuarze m. in. piosenki partyzanckie, poetycki, robotniczy, klasowy i animalistyczny pop oraz blues.

Koncert jest benefitem na osoby represjonowane za udział w Czarnym Proteście: http://www.rozbrat.org/informacje/krajowe/4607-polska-represje-za-czarny-protest-start-procesu-w-poznaniu

http://www.ack.most.org.pl/

Pokaz prapremierowy NIE-FILMU ''Sytuacja, która w Polsce się nie zdarzyła'' – eksperymentu twórczego artystki Katarzyny Górnej, poświęconego nieobecnemu w Polsce francuskiemu ruchowi awangardowemu sytuacjonistów.
Nie-film powstał z okazji 50. rocznicy maja ’68.



https://www.facebook.com/events/669518043423977/



Po projekcji odbędzie się DYSKUSJA z udziałem artystki oraz związkowców OZZ Inicjatywa Pracownicza Amazon, którzy są jednymi z bohaterów filmu.

Wydarzenie organizowane jest przez Anarchistyczny Klub/Księgarnię ZEMSTA oraz OZZ Inicjatywa Pracownicza Amazon w ramach programu POZNAŃ ART WEEK [http://www.poznanartweek.com/].


Anarchiści pojawiają się w białoruskich mediach okazjonalnie. W 2017 r. państwo po kilkuletniej przerwie znowu wzięło na celownik anarchistów, którzy byli jedną z najbardziej zauważalnych sił podczas protestów przeciwko „ustawie o pasożytach”. Zarówno w mediach państwowych jak i tzw. niezależnych ukazał się szereg materiałów propagandowych i dezinformacyjnych, dzięki którym anarchiści otrzymali swoje „15 minut sławy”.

Media państwowe

Podstawowym źródłem propagandy państwowej na Białorusi jest telewizja. W ciągu wiosny TV „Białoruś-1” (m.in. główne wydanie wiadomości „Panorama”; opisujący najgłośniejsze wydarzenia kryminalne w kraju program „Zona X”), wyświetliła kilka mniejszych reportaży dotyczących anarchistów. Ponadto puszczono dokumenty: Telefon do przyjaciela oraz Biały Legion czarnych dusz. Uzupełniała je prasa, w tym najważniejsza gazeta państwowa „SB. Biełaruś Siegodnia” (sb.by) i Internet z niepotrzebującymi komentarzy tytułami: Anarchia, matką...; Anarchistom anarchia, białoruskiemu narodowi śmierć czy Anarchia matką niebezpiecznej smuty. Ten ostatni, ze strony Białoruskiej państwowej agencji prasowej Belta.by, został przedrukowany przez kilkadziesiąt gazet i portali. Interesujące, że artykuł zaczynał się od listu do redakcji z prośbą o wytłumaczenie, kim są anarchiści? Jedno z pierwszych zdań dobitnie odzwierciedliło „wiedzę” redaktora, dla którego „to dziwne zjawisko polityczne w kraju ma zaledwie kilka lat”.
Jeden z najczęściej powtarzanych we wszystkich materiałach zarzutów dotyczył ukrywania twarzy pod kominiarkami, ponieważ „tworzy idealne możliwości dla socjopatów, maniaków, radykałów, ideowych fanatyków...”. Ze względu na zakaz zasłaniania twarzy podczas demonstracji, używane przez „anarchistyczne bojówki” kominiarki „szokują” Białorusinów, a siejący „chaos”, swoimi przemarszami demonstranci przypominają nazistów. Poza tym pokojowe akcje opisano jako te, które wywołały zamieszki wybuchające w ostatnich latach na Ukrainie. Euromajdan, będący natchnieniem dla anarchistów, doprowadził kraj do upadku. Właśnie Ukraina jest głównym destabilizatorem w regionie, ponieważ tam się znajdują obozy treningowe dla białoruskich anarchistów, którzy ściśle współpracują z bojówkami ukraińskich nacjonalistów. Stamtąd białoruscy „anarchochuligani” przywieźli wiedzę o wytwarzaniu materiałów wybuchowych. Klasyczny zabieg stosowany przez białoruskich propagandystów to gra kontrastów. Głos lektora mówiący o anarchistach uzupełnia się ujęciami z Majdanu, tu i ówdzie pojawiają się osoby z bronią, swastyki oraz inne symbole ukraińskich nacjonalistów.
Rewolucja na sprzedaż

Kolejny wątek to kwestia finansowania, które anarchiści – według białoruskiej propagandy − otrzymują zza granicy na każdą akcję. Na przykład od „międzynarodowej organizacji ACK z szeregiem siedzib w Europie” regularnie dostają 100—600 euro. W 2010 r. białoruscy aktywiści mieli dostać nawet 6 tys. euro na organizowanie akacji solidarnościowych z rosyjskimi towarzyszami, z którymi zdemolowali budynek administracji miejskiej w podmoskiewskich Chimkach. Najciekawszą informacją jednak jest to, że w latach 2014 —2015 mityczna organizacja Spaces for Radicals proponowała mińskim anarchistom aż 50 tys. euro. Co się stało z tą sumą niewiadomo, ale za to media białoruskie wiedzą o funkcjonowaniu kilku białoruskich grup anarchistycznych, w nazwach których pojawiły się wyrazy o dość pejoratywnym skojarzeniu: „narodowi socjaliści” lub „platforma bolszewicka”. Tylko jeden autor (mogilev.by) trafnie zauważył, że na Białorusi istnieją przynajmniej trzy skonfliktowane między sobą grupy, które nawet bez wtrącenia się państwa osłabiają się nawzajem.
Milicja

Pojawiły się również analizy anarchizmu określane jako naukowe. Anna Werusz, Wykładowczyni w Akademii Zarządzania przy Prezydencie Republiki Białoruś, pokusiła się o historyczno-politologiczną analizę anarchizmu pt. Anarchia matka porządku? Czyli komu jest potrzebny taki „porządek”. Znamienne, że jej artykuł ukazał się na stronie białoruskiego MSW (mvd.gov.by). Mimo braku nawet pobieżnej wiedzy na temat anarchizmu na Białorusi, autorka podkreśla, że ta „mglista i niebezpieczna” teoria zawsze towarzyszyła zrujnowaniu i rewolucjom. Dzisiaj takie procesy odbywają się w „najbiedniejszym kraju UE” Grecji, skąd generuje się młodzieżowa moda na anarchizm. Jej zdaniem, anarchizm jako idea jest dość ciekawa, ale wśród anarchistów są przeważnie ludzie bez stałej pracy i rodziny oraz „wolni od obowiązków społecznych”, a ich liderzy aspirujący do roli przyszłej „elity” i wykorzystujący innych do swoich celów, są przestępcami.
Mimo braku jakichkolwiek dowodów, anarchistom stale zarzucano posiadanie broni. W reportażu o rewizji w mieszkaniu 22-letniej anarchistki z Mozyrza, pokazano kamizelkę kuloodporną (nie powiedziano, że nie miała wkładów), dwa pistolety (ani słowa o tym, że jeden pneumatyczny, drugi airsoftowy), kominiarkę, nóż (gumowy), paralizator, broszury i czarno-czerwone flagi. Zapomniano tylko napomknąć, że rzeczy nie były objęte zakazem. Dziewczynę wkrótce uwolniono bez postawienia żadnych zarzutów, ale o tym widzów również nie poinformowano.
Wprowadzeniu odbiorców w błąd służy także powołanie się na autorytet „ekspertów”. W jednym z programów TV naczelnik mińskiej milicji Aleksander Barsukow oświadczył, że jeden z anarchistów był trzykrotnie karany z kodeksu karnego. W rzeczywistości aktywista ten tylko raz dostał karę grzywny za uszkodzenie mienia. Z kolei słowa „atakowi ogniem zostały poddane budynki Ministerstwa Obrony” dotyczyły rzucenia zwykłej racy dymnej na teren Sił Zbrojnych w Mińsku. Podsumowania propagandystów są dość przejrzyste anarchistyczne bojówki mogą doprowadzić do tragedii, która miała miejsce w Odessie 2 maja 2014 r., kiedy zginęło kilkadziesiąt osób, a setki zostały ranne.
„Nasza Niwa”
Ciekawie prezentuje się wizerunek anarchistów, kreowany przez tzw. media niezależne. Bodajże najwięcej wzmianek pojawiło się w najstarszej białoruskiej prawicowo-liberalnej gazecie „Nasza Niwa” (nn.by). Tekst pt. Pięć faktów o nowym więźniu politycznym Dmitrze Polijence na temat więzionego anarchisty pokazał, że redakcja wbrew etyce dziennikarskiej, bojąc się posądzenia o ekstremizm, nie podała źródła, z którego korzystała anarchistycznego portalu pramen.io. Z kolei w jednym z artykułów nazwę „Czarny Blok”, który został zaatakowany przez służby w mińskim trolejbusie 15 marca zamieniono wkrótce na bardziej łagodną „młodzież”. Niezwykle powierzchownym okazał się również artykuł pt. „Promień” przeciwko „Poszuh”, „Czarna Róża” і „Czarny Krzyż” — informator o grupach białoruskich anarchistów. W tekście redakcja zaznaczyła, iż anarchizm jest ideą „utopijną”, a próby jej realizacji w XX w. doprowadzały do konfliktów zbrojnych i ukształtowania reżimów totalitarnych. Z materiału wynika, że sympatie redakcji są po stronie etno-anarchizmu utożsamionego z lewicowym nacjonalizmem. Wspomniano też o marginalnych okolokibicowskich grupach na portalach społecznościowych, które z anarchizmem nic wspólnego nie mają. W artykule zabrakło jakiejkolwiek analizy programów i działalności różnych grup, m.in. zabrakło komentarzy od ważnej i znanej grupy ACK, a sam tekst pstrzy się od błędów wynikających z niewiedzy autora.
Przychylne głosy

Pierwszy taki artykuł pojawił się jeszcze przed rozpoczęciem protestów. Gruntowny reportaż pt. „Kiedy zięć krzyczy o bestiach, wychodzę z domu”. Jak aktywiści karmią bezdomnych dotyczył inicjatywy FNB. Tekst ukazał się na najczęściej odwiedzanym białoruskim portalu Tut.by. Tam również opublikowano stosunkowo rzetelny tekst pt. „Nie można się z nami dogadać”. Kim są anarchiści i po co wyszli na ulice. Inny neutralny materiał pt. Kolor protestu: czarny. Anarchiści są gotowi do użycia siły przygotowali reporterzy telewizji Biełsat (belsat.eu). W tych tekstach zaznaczano, że chociaż ruch nie jest jednolity, to współcześni białoruscy anarchiści nie są terrorystami. Podkreślono, że dla anarchistów ważny jest nie narodowy, ale społeczny kontekst i że nie popierają żadnego z liderów opozycyjnych. Dodawano, że wśród anarchistów są dorosłe osoby, panuje wysoka kultura bezpieczeństwa, a protest przeciwko dekretowi anarchiści rozpatrują w kategoriach walki o prawa pracownicze. Na zarzuty o „majdanomanię” odpowiedziano, że anarchiści byli tam nieznaczną siłą. Interesujące, iż pod jednym z tekstów znajduje się krótki komentarz Julii Nikitinej z Narodowej Akademii Nauk Białorusi o tym, iż anarchizm jako ruch społeczno-polityczny zawsze był aktywny, ale nie najbardziej radykalny. Nazizm w tej kwestii go wyprzedza.
Bardziej przychylne teksty ukazywały się także na mniej znanych portalach. W artykułach pt. Brześć: „darmozjady”, anarchiści, urzędnicy i dziecięcy pociąg do „jasnej przyszłości”… (Białoruska Prawda: belprauda.org) oraz pt. Odpowiedzi na pytanie dlaczego media państwowe zajęły się anarchistami (Trzeźwe Spojrzenie: spasemstranu.com) autorzy podkreślili, że anarchistom udało się bez zachodnich grantów i marketingu politycznego zdobyć duży kredyt zaufania społecznego. Władza, bojąc się jakiejkolwiek inicjatywności inicjatywy, a tym bardziej radykalnej i niekontrolowanej, poprzez media tworzy z anarchistów wizerunek „wroga”, siejąc strach i manipulując społeczeństwem.
Anarchiści się bronią

Anarchiści okazali się nieprzygotowani do wojny informacyjnej. Niemniej starali się zwalczać i prostować propagandę z obu stron białoruskiej medialnej dychotomii politycznej. M.in. na stronie bandaluki.info zamieszczali wzmianki o propagandystach. Co więcej, dwaj bardzo znani aktywiści niezależnie od siebie szukali sprawiedliwości przez pozwy sądowe przeciwko mediom państwowym. Bezskutecznie.
Najbardziej konsekwentnie broniła się grupa „Promień”, która opublikowała około dziesięciu odpowiedzi na medialne ataki wobec anarchistów. Problem polega na tym, że na Białorusi strona grupy jest zablokowana. Z kolei najciekawsza, chociaż spóźniona, inicjatywa należała do kolektywu „Anarchia mózgu”, który dopiero latem nakręcił dwa filmiki. W jednym z nich anarchiści wyjaśniali, czym dla nich jest anarchizm, drugi przedstawiał mini-sondę mieszkańców Mińska z wiedzy o anarchizmie.
Wyniki wojny informacyjnej

Białoruska propaganda państwowa poprzez techniki tworzenia wizerunku „wroga wewnętrznego” narzuca społeczeństwu wizerunek radykalnych młodzieńców z chaotycznymi i utopijnymi poglądami. Medialna informacja często przekształca się w kłamstwa i oszczerstwa, a państwowa manipulacja krzyżuję się z dezinformacją w mediach „niezależnych”. I chociaż brakuje danych socjologicznych do określenia, w jakim stopniu media wpłynęły na wizerunek anarchistów i na wiedzę społeczeństwa o ruchu i jego ideach, to można stwierdzić, że wraz z zakończeniem protestów zainteresowanie anarchistami zmalało. Mimo, że na pewien czas anarchistom udało się stworzyć pozytywny wizerunek, ani masowego rozwoju ruchu, ani szerokiego rozpowszechnienia idei nie odnotowano. Z pozytywnych tendencji można wymienić zainteresowanie „szeregowymi” aktywistami, m.in. przeprowadzenie wywiadów z kobietami uczestniczącymi w ruchu anarchistycznym. Niezależnie od ideologicznych preferencji mediów poza nielicznymi wyjątkami można odnotować brak wiedzy ogólnej na temat historii, różnorodności nurtów, a nawet elementarnej orientacji we współczesnym wolnościowym ruchu na Białorusi. Wydaje się, że ogrom analizowanych materiałów medialnych nie tylko nie przybliżył Białorusinom, kim są anarchiści, lecz zrobił ten temat jeszcze bardziej kontrowersyjnym i zagmatwanym.
Aleksander Łaniewski
@-TAK nr 8

Zapraszamy na kolejny wykład realizowany w ramach Anarchy 101. Tym razem macie okazję posłuchać aktywistek, które brały udział w obronie Puszczy Białowieskiej przed wycinką, a obecnie biorących udział w organizowaniu antyodkrywkowego Obozu dla Klimatu. Opowiedzą one o zielonym anarchizmie i konieczności ochrony środowiska naturalnego. Jeśli bliski jest Ci świat przyrody i chciałbyś/chciałabyś dowiedzieć się w jaki sposób anarchiści walczą w jego obronie - zapraszamy!

 

https://www.facebook.com/events/175402826507151/

(Nie)podważalna nauka

09 maja 2018 r. | Dział: Publicystyka
Nie od dziś wiadomo, że wszelkiego rodzaju „autorytety” (naukowe, społeczne itd.) do wyrażania własnych poglądów wykorzystują możliwości przemawiania z katedr na uczelniach oraz publikowania swoich wypowiedzi na łamach prasy specjalistycznej. Skutkiem tego są niekiedy treści, które na pierwszy rzut oka mogłyby się wydawać rzetelne i eksperckie, ale w rzeczywistości są przesiąknięte materią publicystyczną – czyli byle widzimisię. Z kolei niektóre ważne dla sprawy kwestie są albo w cieniu, albo zupełnie się je pomija.


Wykład z dyskryminacji


Do napisania tego felietonu skłoniła mnie sytuacja w trakcie moich studiów, która miała miejsce podczas wykładu z prawa karnego (przedmiotu, w ramach którego można poznać wiele zagadnień irytujących anarchistów). Prowadzący, poza tytułem doktora habilitowanego przed imieniem, może się pochwalić nie tylko stanowiskiem kierownika katedry, ale od niedawna także stołkiem w trybunale konstytucyjnym — brzmi dumnie. Wykład tamtego dnia polegał przede wszystkim na zaprezentowaniu przez prowadzącego danych, które dotyczyły przestępstw zarówno w Polsce, jak i na świecie. Kiedy już przebrnięto przez morderstwa, pobicia, kradzieże itp. na ekranie wyświetlającym prezentację pojawił się wykres, na którym przedstawiono statystyki na temat gwałtów. Wykres ten sytuował na pierwszym miejscu Szwecję z wynikiem, którego słupek był dwukrotnie wyższy od kolejnych państw.
Nie byłoby w tym nic szczególnego, gdyby nie komentarz prowadzącego, który jako przyczyny takiego wyniku Szwecji wskazywał nieprzystosowanie seksualne migrantów do standardów europejskich. Gdy tylko to usłyszałem, niemal od razu zerknąłem do Internetu i w przeciągu kilkunastu minut znalazłem trzy raporty w języku szwedzkim i angielskim. Były tam uwagi na te same zarzuty, które funkcjonują w dyskursie prowokowanym przez skrajną prawicę, wyjaśniające przyczyny tak dużego wyniku figurującego w statystykach. Głównym powodem tego stanu jest sposób „liczenia” gwałtów, np. jeśli osoba zgłosi, że była gwałcona przez dwa miesiące, to liczy się to jako sześćdziesiąt przestępstw.
Definicja gwałtu w Szwecji jest bardzo szeroka, przez co mieści się w jej ramach najwięcej czynów. Odmienny jest również sposób, w jaki mieszkańcy tego kraju reagują na tego typu akty, a także świadomość i odwaga walki z tym zjawiskiem (przez co problem nie jest zamiatany pod dywan jak na przykład w Polsce). Co więcej, nie ma żadnych badań, które w jakikolwiek sposób odnosiłyby się w tej kwestii do migrantów. Danych takich nie zawierał również zaprezentowany przez doktora wykres, który niewątpliwie pochodził z jakiegoś zewnętrznego źródła.
Poddawaj krytyce

W świetle tego wszystkiego nie trudno dojść do wniosku, że wypowiedź prowadzącego wykład była podręcznikowym przykładem mowy nienawiści (tu fabrykowanie zarzutów), mającym na celu pogorszenie wizerunku już i tak ostro krytykowanej grupy społecznej.
Problem niestety nie dotyczy tylko tej jednej sytuacji. Tak zwane autorytety często wykorzystują możliwości przekoloryzowania obrazu, jaki przedstawiają swoim słuchaczom, dla własnych celów. Widać to szczególnie w polityce historycznej. Posługując się dalej przykładem wykładowcy/nauczyciela/prowadzącego ćwiczenia – problem ten polega na tym, że często studentom/uczniom nie chce się sprawdzać, czy to, czego się ich uczy, jest rzetelne. Natomiast ci, którzy to robią, boją się szerzej to zakomunikować z uwagi na konsekwencje jakimi mogą być na przykład dodatkowe problemy przy egzaminach.
Fałszywy przekaz z czasem dociera do coraz szerszego grona odbiorców, którzy będą go powtarzać i choć może sami nie poczują jego konsekwencji, to poczują je ludzie, których ta wypowiedź dotyczy i możliwe, że będzie to dla nich miało tragiczne skutki.
Skoro wspomniałem już, że takie sytuacje nie są jednostkowe, nasuwa się również refleksja dotycząca tego, jaką kondycję ma nauka i do czego doprowadza funkcjonując w takiej formie? Czy publiczne przekłamanie może swobodnie rozwijać się na arenie analiz? Musimy myśleć samodzielnie, nie dajmy się przekonywać tytułami i pozycjami w strukturach. Niekiedy można poznać (na przykład po tonie), co jest po myśli autora i wówczas temat należy drążyć. Przed manipulacją ochroni nas krytyczne myślenie.
Martes Zibellina
Tekst ukazał się w 8 nr Ataku.

Zapraszamy wszystkie i wszystkich na pierwszy w Polsce Obóz dla Klimatu!

Więcej informacji o inicjatywie oraz wydarzeniu znajdziecie na stronie

www.obozdlaklimatu.org

We are more than happy to invite You all for first Climat Camp in Poland!

You will find more information about the event and our initiative on our web side

www.obozdlaklimatu.org

 

https://www.facebook.com/events/208313893102884/



miniatura-srubDziś w gmachu Sadu Rejonowego Poznań Grunwald-Jeżyce członkinie i członkowie ruchu lokatorskiego, a także lokatorki i lokatorzy 5 poznańskich kamienic spotkali się na ogłoszeniu wyroku w sprawie czyścili kamienic.

Poznański ruch lokatorski 6 lat temu zorganizował zbiórkę publiczną pod hasłem „Solidarnie z Lokatorami”. To dzięki niej WSL mógł opłacić pełnomocniczkę, która reprezentowała mieszkańców w procesie przeciwko poznańskim czyścicielom kamienic. Jednocześnie, byliśmy przygotowani, na to, że polskie organy ścigania w tej sprawie nie będą działać szybko. Wówczas problem wysiedleń był marginalizowany i dewaluowany przez większość instytucji. Pomimo wygranej, w postaci wyroków skazujących Piotra Śrubę, Pawła Żukowskiego i Adriana Woźniaka na karę bezwzględnego wiezienia –  kolejno dwa lata, rok i dziesięć miesięcy – oraz konieczność wypłacenia odszkodowań na rzecz lokatorów, wysiedlenia w Poznaniu prawdopodobnie nadal będą problemem. Panowie z przysłowiowymi „grubymi karkami” występują również pod krawatem, jako „miejscy aktywiści”, często znajomi znajomych, stosując bardziej wysublimowane metody presji i realizując swoje biznesy

 

media1


Czy faktycznie wygrana, jest przełomowym momentem dla ruchu lokatorskiego i mieszkańców Poznania? Nie jesteśmy tego tacy pewni. Z jednej strony na ławie oskarżonych zasiedli jedynie wykonawcy, a nie zleceniodawcy wysiedleń, które były związane z poniżaniem i zastraszaniem, groźbami. Narażając czasem mieszkańców na utratę zdrowia i życia. Zdarzało się, że najstarsze osoby prześladowane przez czyścicieli nie dożyły końca procesu, np. umierając na zawał. Mocodawcy oraz osoby, które korzystały z usług „czyścicieli’ nazywanych „administrowaniem”, a sprowadzających się faktycznie do odpłatnego pozbywania się lokatorów,  „żywej wkładki”, „balastu obciążającego zasób i własność”, nadal pozostają bezkarne. Organy ściągania i prokuratura zrobiły wiele by absolutnie owych mocodawców, ani nie ujawniać, ani tym bardziej nie pociągnąć do odpowiedzialności. To wysiłki lokatorów, którzy stworzyli poznański ruch lokatorski, oraz wspierających ich dziennikarzy i mieszkańców doprowadziły do ujawnienia powiązań czyścicieli kamienic ze spółkami zależnymi od NeoBanku i konkretnych nazwisk osób zatrudniających m.in. Piotra Śrubę. Poznańska prokuratura zignorowała dokumenty świadczące o współpracy policji z Piotrem Śrubą. Zatem wyrok ten, jest tylko punktem wyjścia do dalszej dyskusji na temat skali prężnie rozwijającego się rynku usług związanego z nieruchomościami – świadczącego usługi wysiedleń. Przy wieloletnim przyzwoleniu ze strony państwa i władz lokalnych rozwijał się on prężnie, od co najmniej 20 lat. Lokatorzy nigdy nie zapomną cynicznych rad poznańskich policjantów – by wynajęli firmę ochroniarską, jeżeli chcą sobie zapewnić  bezpieczeństwo na wolnym rynku nieruchomości. Pamiętamy też współpracę policjantów z samym czyścicielem kamienic, polegającą m.in. na udzielaniu przez funkcjonariuszy informacji i ostrzeganiu przed działaniami ruchu lokatorskiego. W stosownym czasie poznańscy policjanci otrzymali odpowiednią nagrodę. Policji częściej i niezwykle łatwo przychodziło za to ściganie i represjonowanie uczestników ruchu lokatorskiego.

 

media-2

Z równym poczuciem wstydu dzisiejszy wyrok mogą odbierać politycy i urzędnicy związani z Poznaniem. Poczynając od byłego Wojewody Wielkopolskiego Piotra Florka, który obiecywał nękanym przez Piotra Śrubę lokatorom, przywrócenie dostaw wody; byłego Prezydenta Miasta Poznania Ryszarda Grobelnego, skutecznie chowającego się przed protestami lokatorskimi. Grobelny na wiele sposobów unikał wzięcia odpowiedzialności i za politykę mieszkaniową miasta oraz brak respektowania praw nękanych mieszkańców. Równie mocno powinien wstydzić się były szef ZKZL Jarosław Pucek. Pan Pucek starał się grać rolę jedynego sprawiedliwego, ostentacyjnie opuszczając studio jednej z telewizyjnych stacji „w proteście” przeciwko zaproszeniu do programu (o czym wiedział wcześniej) Piotra Śruby. Pusty gest Pucka nie przeszkadzał mu we wdrożeniu haniebnego programu getta kontenerowego dla tzw. trudnych lokatorów, stosujący przy tym tę samą retorykę, co Śruba, lub wprowadzać politykę miejskich wysiedleń, zamiast programów mieszkaniowych. Do dziś Jarosław Pucek szczyci się swoimi projektami, jednocześnie będąc prawnikiem nie wziął się za obronę mieszkańców „czyszczonych” kamienic. Warto o tym pamiętać w kontekście deklarowanych przez Jarosława Pucka ambicji politycznych.

wyrok1

 

Dzisiejszy wyrok jest sygnałem dla tych, którzy nadal dopuszczają się procederu czyszczenia kamienic. Liczne interwencję Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów związane z nielegalne eksmisjami, wysiedleniami oraz „czyszczeniem” kamienic trwają nadal. Zmieniają się tylko ludzie i metody. „Czyszczenie” kamienic to nie jest marginalny problem dotyczący kilkunastu lokatorów (jak wynika z dzisiejszego wyroku sądu, Śruba odpowiadał za nękanie ponad 50 lokatorów, ale było ich o wiele więcej). To problem systemowy związany z sytuacją ekonomiczną i stawianiem interesów deweloperów i banków ponad prawa mieszkańców.

 

Determinacja i wspólna walka lokatorek i lokatorów doprowadziły do procesu czyściciela kamienic.

Walczymy dalej!

 

www.rozbrat.org

 

Jubileuszowa edycja Trenujemy Nawet w Deszcz za nami. Według naszych odczuć i przemyśleń impreza udała się świetnie! Organizacyjnie wszystko było dopięte jak chyba nigdy, frekwencja była przyzwoita, a zabawa przednia.


Wydarzenie otworzyło seminarium muay thai, które poprowadził Łukasz „Lukas” Wójcicki z Ruchomego Klubu Sportowego „Gwiazda”. Program seminarium dawał możliwość uczestnictwa osobom o różnym stopniu umiejętności i wytrenowania. Skupiliśmy się głównie na ćwiczeniu użytecznych kombinacji oraz skutecznych taktyk obrony. Prowadzący dokładnie i spokojnie tłumaczył kolejne ćwiczenia, w razie potrzeby służąc radą i indywidualnym podejściem.
Po seminarium odbyły się sparingi, w których brylowali zawodnicy zaprzyjaźnionych gymów z różnych stron kraju. Widać było, że fajterzy potrafią zrobić użytek ze swoich kończyn, toteż publika doceniła ich starania gromkim aplauzem.

 

Chwilę później odbyły się zawody w dwuboju siłowym z odważnikami kettlebells (giriewoj sport). Zawodniczki i zawodnicy udowodnili_ły, że siniaki, odciski, zakwasy oraz ciężkie czajniki im niestraszne. Razem przerzucili ponad 11 ton! Ta debiutująca na TWND konkurencja została znakomicie przyjęta przez obserwujących, o czym świadczyć może generowany przez nich nieustanny i kreatywny doping. Warto odnotować obecność silnej ekipy z Poznania.

 

Przez cały czas trwania zawodów, skutki utraty kalorii świetnie minimalizowała wegańska strawa przygotowana przez niezawodną Marysię. W rozstawionym na terenie hali distro można było kupić jubileuszowe koszulki TWND#20 (nadal można, patrz: post niżej) oraz zaopatrzyć się w dobrą książkę.

 

Na koniec, tradycyjnie już popykaliśmy sobie w gałę. Najpierw odbyły się rozgrywki grupowe, po których do półfinałów awansowały drużyny: FC Esperal (czyli ciągle młodzi weterani z Bydgoszczy), którzy zmierzyli się ze zwycięzcą grupy A, budzącą postrach drużyną Jukka Pekka Kalimatta (tak to się pisze?), która zdominowała rywali w rozgrywkach grupowych. Esperal prezentował się bardzo dzielnie, ale to toruński (choć z fińska brzmiący) zespół okazał się lepszy i awansował do finału. Drugim finalistą okazała się drużyna Lab36, która po bardzo zaciętym meczu pokonała drużynę żałobników po Pilonie. Nie obyło się bez kontrowersji – pytanie: czy Pilon został okradziony z bramki? pozostanie zapewne bez odpowiedzi. Pilonowcy twierdzą: “jo”. Labownicy, że “nie-jo” bądź: “nie wiem, jo?” Tak czy siak, mamy do czynienia z kosą na miarę tej Apator-Elana ;). Podrażnieni zawodnicy Pilona, po chyba najlepszym meczu turnieju, rzutem na taśmę wygrali mecz o trzecie miejsce z Esperalem. Mecz finałowy pomiędzy JPK, a Lab 36 miał równie dramatyczny przebieg. Po remisie w regulaminowym czasie gry, zwycięzcę wyłonił konkurs rzutów karnych. W nim więcej szczęścia mieli zawodnicy Labu i to oni wznieśli do góry przystojny ceramiczny puchar wypalony specjalnie na nasze wydarzenie, przez utalentowaną toruńską rzeźbiarkę.

 

Na koniec części sportowej obyło się rozdanie medali i dyplomów dla wszystkich osób uczestniczących w naszym wydarzeniu. Zaraz potem cała załoga zawinęła się do klubu Koniec Świata, gdzie do tupania nogami i kiwania głowami zmuszały ją dźwięki wydobywane przez zacne kapele. Dzięki Glamour, Torn Shore, Telos i Woes! Był ogień!

 

Dziękujemy wszystkim obecnym na wydarzeniu oraz osobom zaangażowanym w jego przygotowanie i promocję! Wracamy z imprezą za rok, ale już zaraz zrobimy burzę mózgów, której efektem będzie kolejne piorunujące wydarzenie!

 

POZDRO 161,
ANTYFASZYSTOWSKI TORUŃ

miniatura-wyjazd21 kwietnia pojechaliśmy do niemieckiego miasteczka Ostritz, aby zaprotestować przeciwko odbywającemu się tam festiwalowi neonazistów „Schield & Schwert”. Dojazd na miejsce był utrudniony – po drodze przeszliśmy dwukrotnie dokładne kontrole policyjne i przeszukania naszych rzeczy.

Zatrzymywane były także samochody neonazistów, mieliśmy więc dobrą okazję, aby przyjrzeć się, kto zamierza kolejny dzień świętować urodziny Adolfa Hitlera. Samochody na polskich i niemieckich blachach wypełnione były ludźmi w koszulkach z nazistowskimi emblematami. Mężczyźni i bardzo nieliczne kobiety, niemal wszyscy wytatuowani w nazistowskie hasła i symbole, przechodzili także przez granicę pieszo – spali w Polsce. Na stronie neonazistowskiej imprezy oficjalnie ogłoszono, że warto przyjechać do Polski, a polscy neonaziści pomogą w organizacji noclegów etc. W naszym kraju nie brakuje zresztą „biznesmenów”, którzy nie mają żadnych skrupułów – po stronie polskiej ktoś ustawił budkę z piwem i to tam w sobotę od rana gromadziły się tłumy neonazistów.


ost1

 

ost2


Wydarzenie organizowane przez inicjatywę „Recht Rockt Nicht” okazało się aż nadto „pokojowe”. Był to przede wszystkim duży plac, na którym stała scena, otoczony przez stoiska z napojami, wodą i namioty, pod którymi można było schronić się przed palącym słońcem. Wszystko szczelnie otoczone przez policję. Na początku byliśmy przekonani, że z ogrodzonego terenu w ogóle nie można wyjść i czuliśmy się trochę jak w klatce. Po chwili okazało się, że z „klatki” można podejść na „wybieg” – mały miejski rynek, na którym odbywało się przygotowane przez władze miasta „Święto pokoju”. Namioty z piwem i jedzeniem, atrakcje dla dzieciaków i sporo innych stoisk cieszyły się sporym zainteresowaniem lokalnych mieszkańców. Panował tu zakaz wstępu dla neonazistów. Mimo to raz po raz mijały nas grupki zwolenników narodowego socjalizm, a wszelkie konfrontacje były w parę sekund rozganiane przez wszechobecną policję. Od czasu do czasu jakaś grupa ludzi, widząc przechodzących nazistów, decydowała się na jakąś pokojową formę sprzeciwu, np. sitting, ale zwykle nie trwało to długo. Po kilku godzinach spacerów i słuchania koncertów jedna z przedstawicielek wygłosiła krótkie przemówienie (jego tekst poniżej) ze sceny i zaczęliśmy przygotowywać się do powrotu do Poznania.


nazipig

 

nazpig2


Zarówno władze Ostritz, jak i inictatywa „Recht Rockt Nicht” zdecydowali się na pokojową, ale też bardzo pasywną formę sprzeciwu, która jednocześnie niespecjalnie przeszkadzała nazistom. Sprowadzało się to w dużym uproszczeniu do leżenia na trawie i picia/jedzenia w wydzielonym i chronionym przez policję obszarze. Choć główna przestrzeń Ostritz nie była dostępna dla nazistów i nie mogli oni swobodnie chodzić po mieście, to jednak zabrakło nam w tym wszystkim głośnego wyrażenia jednoznacznego sprzeciwu przeciwko ich pełnej nienawiści ideologii. Taka forma protestu, wynoszona na piedestał przez środowiska liberalne i uzyskująca aprobatę tzw. społeczeństwa obywatelskiego niczego nie zmienia. W rezultacie mieszkańcy Ostritz oddali swoje miasto we władanie policji, a naziści mogli bez większych przeszkód świętować parędziesiąt metrów od centrum.


ost4


Mimo to ważne, że tam byliśmy. Nie możemy pozwolić na przymykanie oczu na żadne przejawy nazizmu, faszyzmu, rasizmu itd. Będziemy zawsze tam, gdzie pokazują się i działają nacjonaliści. Wyjazd do Ostritz był także świetną okazją do zobaczenia, jak w praktyce działa niemieckie prawo dotyczące zgromadzeń, co na pewno przyda się nam wszystkim w przyszłości. Najważniejsze jest jednak to, że po raz kolejny udało nam się zmobilizować ludzi do wspólnego działania! Solidarność naszą bronią!



Treść przemówienia:


“We are here to protest against nazis festival. We are aware that there are also many polish nazis here and that the problem with racism, fascism, sexism and homophobia is not only a problem of those few extremists in Poland, Germany or Czech Republic but is rather a general tendency all over the world. We want to underline that this kind of danger ideas are getting stronger each time when people have to struggle with poor social conditions. Nationalism is a child of capitalist system. The natural consequence of capitalism is growing class division, exploitation and poverty of those who work for few rich people in charge. Capitalism make people feel week, frustrated and full of hate. Capitalism makes people fight against others to survive. In the end -  capitalism is strongly connected with social Darwinism. Therefore, fight with nationalism always go with fight against capitalism. We cannot keep our eyes shut both - for any signs of fascism and racism but also for any situation when human rights including right of workers and any other social group are broken. We are in this fight here, together and we are determined to change this situation. Solidarity is our weapon! Fuck nazism, fuck racism, fuck sexism and fuck capitalism. Allerta allerta antifasista!”


ost5 copy

 

ost6

 

ost8 copy

 

www.rozbrat.org

Poznań - Freedom Fighters #10

16 czerwca 2018 r. | Dział: Zapowiedzi

Zapraszamy na 10 edycję ligi Freedom Fighters. Obędzie się ona w dniach 16-17.06.2018 w Poznaniu, na skłocie Rozbrat. Tak, jak w latach poprzednich planujemy walki oraz, następnego dnia, seminarium szkoleniowe,oraz wydarzenia towarzyszące. Więcej szczegółów wkrótce.

 

https://www.facebook.com/events/160753091213603/



Style walk:

Boks
K-1 Rules
Muay Thai
BJJ gi/no-gi
MMA

Ze względów bezpieczeństwa do walk mogą zgłaszać się osoby mające co najmniej półroczny staż. Zawodnicy i zawodniczki będą dobierani ze względu na staż, ilość stoczonych walk (w BJJ dodatkowo wg. pasów). Tak jak podczas poprzednich edycji, nie będą obowiązywać kategorie wagowe, zawodnicy i zawodniczki będą dobierani w ten sposób, by maksymalna różnica wagi nie była większa niż 2 kg.

Zawodnicy i zawodniczki walczące w formule K-1 rules zapewniają sobie ochraniacze na piszczele i stopy (twarde lub miękkie – z zastrzeżeniem, żeby w walczącej parze były ochraniacze takiego samego typu), suspensory, ochraniacze zębów i owijki. Startujący w formule muay thai dodatkowo zapewniają sobie ochraniacze na łokcie. Opcjonalnie mogą walczyć w ochraniaczach na kolana. Kaski i rękawice (10 oz) zapewniane są przez organizatorów. Jeśli walczący w jednej parze zawodnicy i zawodniczki oboje się godzą, mogą walczyć w rękawicach o wadze 12 lub 14 oz, jednak muszą zapewnić je sobie we własnym zakresie. Zawodnicy i zawodniczki walczące w formule MMA zapewniają sobie jedynie ochraniacze na piszczele i stopy (miękkie), rękawice piąstkówki oraz suspensory. Kaski zapewniane są przez organizatorów. Zawodnicy i zawodniczki walczące w formule BJJ no-gi zobowiązani są do walki w rashguardzie.

Szczegółowe regulaminy, w których opisane są min. czas trwania walk, dozwolone i zakazane techniki znajdują się w załącznikach.
Zgłoszenia prosimy przesyłać jak najszybciej na adres Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. . Pod tym adresem udzielamy też szczegółowych informacji. Wczesne zgłoszenia umożliwią odpowiednie dobranie par walczących zawodników/zawodniczek. Walki sędziowane będą przez wykwalifikowanych sędziów. Podczas trwania walk na wydarzeniu obecna będzie pomoc medyczna. W zgłoszeniu prosimy zawrzeć następujące informacje:

Imię i Nazwisko/Ksywa
Wiek
Miasto, klub sportowy
Formuła
Staż treningowy, rekord walk (z wyszczególnionymi formułami)
Waga
Telefon kontaktowy

Przykładowy mail zgłoszeniowy:

Nestor Machno
21
Poznań, Freedom Fighters Gym
muay thai
3 lata, 2-1-0 (K-1, muay thai), 1-0-0 (MMA)
73,5 kg
606 066 660



10th edition of Freedom Fighters league will take place on 16-17.06.2018 in Poznań's Rozbrat squat. Just like in previous years, fights and the seminar next day, and more co-events will take place. More info soon.

Styles:
Boxing
K-1 Rules
Muay Thai
BJJ gi/no-gi
MMA

For security reasons we accept inquiries from fighters with at least 6 months practice. Fighters will be matched accordingly to time of practice (belts in BJJ), number of past fights. There is no weight division, fighters will be matched by weight with 2 kg tolerance. We provide head protector, boxing gloves (10 oz). Fighters can fight in heavier gloves (12 oz or 14 oz) if the opponent agree and also use 12 oz or 14 oz boxing gloves, but those must be brought by fighters. Fighters must have shin (hard or soft), groin, elbow (Muay Thai) protectors, MMA gloves (MMA) mouthguards and handwraps.Grapplers have to fight in rashguard.

All additional info and inquiries: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. . Please send it ASAP so fights can be properly arranged and all fighters can be matched.

We will have licensed referees and medical help during the event.

Inquiry should consist:

Name/Nickname
Age
City,Club
Style
Time of practice, fight record
Weight

Example:

Nestor Ivanovych Makhno/Bat'ko
21
Poznań, Freedom Fighters Gym
K-1 Rules
3 years, 2-1-0 (K-1), 1-0-0 (MMA)
73,5 kg

Zapraszamy na drugą edycję Anarchistycznego Festiwalu Filmowego w Warszawie! Wkrótce zaprezentujemy tytuły i tematykę filmów, które pokażemy Wam w tym roku.

https://www.facebook.com/events/1446122942200982/

***
Anarchistyczny Festiwal Filmowy stawia sobie za cel przybliżenie tematyki radykalnie lewicowego i anarchistycznego oporu wobec kapitalistycznej rzeczywistości oraz tworzenia wobec niej praktycznych alternatyw. AFF to pierwsze takie filmowe wydarzenie w Polsce, które stara się przyjrzeć aktualnym problemom i zagadnieniom z radykalnie lewicowej perspektywy, zaprezentować realizacje wolnościowych projektów idących na przekór kapitalizmowi zarówno dziś jak i wczoraj oraz przybliżyć filmowe klasyki niosące w sobie rewolucyjną treść. AFF to również spotkania z reżyserami, bohaterkami i bohaterami filmów, prelekcje, dyskusje oraz stoiska organizacji i wydawnictw związanych z ideami i tematami zaprezentowanymi na ekranie.

Głównym organizatorem wydarzenia jest Związek Zawodowy Inicjatywa Pracownicza Warszawa.

 

 

Wkrótce więcej informacji

Przedstawiamy niewielki fragment wstępu Davida Graebera do książki „Rewolucja w Rożawie. Demokratyczna autonomia i wyzwolenie kobiet” autorstwa Michaela Knapp, Anji Flach i Ercana Ayboga, która ukaże się nakładem Oficyny Bractwo Trojka. Przypominamy też o trwającej wciąż zbiórce środków, dzięki której ta ważna pozycja będzie mogła się ukazać.

Link do zbiórki: http://bit.ly/zrzutka-rojava

WYDAJ Z NAMI KSIĄŻKĘ!

 

Jestem antropologiem, Rożawe odwiedziłem bardzo przelotnie – przebywałem tam, bez znajomości języka, nieco ponad tydzień - jednak fakt bycia antropologiem wyostrza moje zmysły na wszystko co dotąd nieznane. Zajęłoby mi lata aby pojąć, co tak naprawdę tam się dzieje, a w międzyczasie pewnie i tak wiele by się zmieniło. Jednak to, co udało mi się zobaczyć, było wystarczające aby zrozumieć, że to nie jest tylko uzasadniona i autentyczna rewolucja społeczna - w tym sensie, że istniała oczywista potrzeba nowo odkrytej wolności, godność i radość u napotkanych ludzi - ale również to, czego doświadczyłem było rzadko spotykanym, najlepszym scenariuszem dla masowej rewolucyjnej mobilizacji. Klasa rządząca w przeważającym stopniu uciekła, rząd dokonał samorozwiązania opróżniając swoje gabinety, komputery, niszcząc dokumenty i narzędzia tortur. Duży odsetek strategicznych budynków, zakładów przemysłowych oraz użytków rolnych wszedł w posiadanie społeczeństwa. Jednocześnie, należne pensje były cały czas wypłacane przez (w znacznym stopniu nieobecny) rząd centralny. W związku z tym, nawet najbardziej konserwatywne rodziny postrzegały organizatorów rewolucji jako część legalnego ruchu wyzwolenia narodowego.
Z drugiej jednak strony, sytuacja Rożawy była beznadziejna – ze wszystkich stron otoczona przez siły nieprzyjaciela, na rejon nałożono całkowite embargo, do tego rząd Turecki, który bez zawahania dąży do całkowitego zniszczenia Rożawy przy jednoczesnym wsparciu prawicowych Kurdów w Iraku, którzy gotowi są zagłodzić swoich Syryjskich krewnych byle tylko zadowolić swojego tureckiego sojusznika, Partia Baas przygotowująca się do zrekonstruowania swoich tajnych służb policyjnych, Państwo Islamskie gotowe zrobić wszystko aby zwyciężyć, cyniczne mocarstwa światowe takie jak Stany Zjednoczone i Rosja, gotowe wykorzystać poświęcenie i odwagę Rożawy w walce z Państwem Islamskim tak długo, jak długo będzie to korzystne dla ich celów po czym, jak wszystkim wiadomo, bez zawahania wbiją im nóż w plecy (jedyną niewiadomą jest to, które z mocarstw będzie pierwsze).
Sam fakt, że Rożawa przetrwała, ciągle się rozwija a nawet rośnie w siłę, pomimo wszystkich tych okoliczności przytoczonych powyżej, jest dowodem na to, że przypływ energii, odwagi i czystej ludzkiej zdolności kreowania może mieć swój upust w rewolucji. Ponad dziewięćdziesięciu pięciu procentom populacji na co dzień wmawiano, że nie ma żadnych perspektyw i szans na lepsze jutro, nagle zaś te dziewięćdziesiąt pięć procent populacji zdobywa się na odwagę aby wszystko zmienić. Niedookreślona masa ludzi doświadcza wpływu „kolektywnej mądrości” podczas, gdy dotychczasowe uciemiężenie przez władzę znika, jak ręką odjął.
David Graeber
Tłumaczenie: Patrycja
Strona 1 z 36