Zaloguj

Federacja Anarchistyczna

Jesteś tu: Start / Artykuły / Działania FA / Łódzkie /
A+ R A-
Artykuły filtrowane wg daty: maja 2018

Nowy numer INNEGO ŚWIATA

27 maja 2018 r. Dział: Polska

Oto jest! Kolejny, nowy numer pisma anarchistycznego „INNY ŚWIAT”. O tym, że faszyzm nie znalazł swego stałego miejsca na śmietniku historii wie chyba każdy i każda z nas. Podejmujemy więc ten temat chyba nie przypadkowo... O brunatnym zagrożeniu oraz formach oporu przeciwko tej zarazie piszemy z różnych perspektywy, umiejscawiając się poprzez to w coraz szerszej dyskusji o sensowność antyfaszyzmu, jak od jakiegoś czasu trwa w polskim ruchu anarchistycznym i autonomicznym. Oczywiście nie znamy gotowych odpowiedzi, jednak mamy nadzieje, iż materiały zawarte w tym numerze będą przydatne zarówno w walce intelektualnej, jak i fizycznej. Oczywiście „Inny Świat” to nie tylko walka z faszyzmem. Znajdziecie w nowym numerze trochę teoretycznych rozważań dotyczących anarchizmu, pojmowania wolności czy kondycji ludzkości. Krytykujemy współczesne społeczeństwo jak i przypominamy o ważnych wydarzeniach czy postaciach z historii ruchu wolnościowego. Na koniec piszemy o kilku ciekawych pozycjach książkowych, jakie niedawno się ukazały na rynku. A oto szczegółowy spis treści:

 

- Rosja: Sprawa „Sieci” (Filip Gorlinski)

- Paul Z. Simons. Wspomnienie o radosnym nihiliście

- Czysta czerń. Rodzący się konsensus wśród niektórych towarzyszy? (Paul Z. Simons)

- Siedem tez o zabawia (Paul Z. Simons)

- Zasiać ziarno krytycyzmu... Wolna Biblioteka Wrocław

- Obcy kontra U.S.A. (wywiad z Krzysztofem Wasilewskim)

- „Sieg Hail!” zamiast witam (wywiad z Marcinem Pielużkiem)

- Faszyzm dzisiaj (wywiad z Shanem Burley)

- W obronie samoobrony. Przemyślenia dotyczące przemocy i sztuk walk (Paul Walker)

- Zbrojna wyzwoleńcza samoobrona społeczna. Stosunek do teorii (scott crow)

- Zawłaszczanie pojęć. Głos politycznej propagandy (Tymoteusz Onyszkiewicz)

- Czemu wolność nie jest tak ważna dla anarchisty, jak może mu się zdawać (jaś skoczkowski)

- Jesteśmy piekłem. Rozmowa o anarchistycznych korzeniach geografii (wywiad z Simonem Springerem)

- Precz z humanizmem (Sathaniell Zakalwe)

- „Giełdy” robotnicze w Królestwie Polskim podczas rewolucji 1905 roku (Aleksander Łaniewski)

- Nierozwikłana tajemnica morderstwa znanego anarchisty - Carlo Tresca (Jay Maeder)

- Dora Marsden. Prawdziwie Wolna Kobieta (Leon)

- Poprzez prerie Arizony (freejazz)

- Na zasady nie ma rady (Powsinoga)

- Bakunin na Łużycach (JKK)

- Czy motocykl może być anarchistyczny? (JKK)

- Ducha (Anarchii) nie gaście! (JKK)

- Więcej niż hałas (Typ spod czarnej gwiazdy)

 

„Inny Świat” można zakupić w redakcji pisma (kontakt: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. ), e-księgarni Bractwo Trojka (www.bractwotrojka.pl) oraz w sieci salonów EMPIK. Oto list EMPIKów do których powędrował „Inny Świat”:

 

Bielsko-Biała Sarni Stok

Bielsko-Biała Sfera

Bydgoszcz Focus Mall

Bydgoszcz Zielone Arkady

Częstochowa III Aleja

Dąbrowa Górnicza Pogoria

Elbląg Zielone Tarasy

Gdańsk Galeria Bałtycka

Gdańsk Główny

Gdańsk Matarnia

Gdynia Riviera

Katowice Silesia Mega

Katowice Trzy Stawy

Kielce Korona

Kraków Gal. Krakowska

Kraków Kazimierz

Kraków Plaza

Legnica Galeria Piastów

Łódź Galeria

Łódź Manufaktura Mega

Lublin Olimp

Lublin Plaza

Olsztyn Aura

Opole Arkadia

Opole Karolinka

Poznań King Cross

Poznań Megastore

Rybnik Focus Park

Rzeszów Galeria

Suwałki Plaza

Szczecin Galaxy

Szczecin Kaskada

Tczew Galeria Kociewska

Toruń Starówka

Tychy City Point

Wałbrzych Galeria Victoria

Wałbrzych Podzamcze

W-wa Arkadia Mega

W-wa Bielany

W-wa Blue City II (Nowy)

W-wa Centralna PKP

W-wa Gal. Mokotów Mega

W-wa Galeria Wileńska

W-wa Junior Mega

W-wa Nowy Świat Mega

W-wa Piaseczno

W-wa Skorosze

W-wa Wola Park

W-wa Złote Tarasy

Wrocław Magnolia Park

Wrocław Pasaż Grunwald.

Wrocław PKP

Wrocław Renoma

Zabrze M1

Zielona Góra Focus Park

 

Pismo można zamówić również poprzez sklep internetowy EMPKI (http://www.empik.com/inny-swiat,p1000256264,prasa-p) i odebrać w dowolnym EMPIKu na terenie całego kraju.

 

Będziemy wdzięczni za powielanie, przeklejanie i puszczanie dalej powyższej informacji.

 

Niech Matka Anarchia będzie z wami!!!

 

Reprywatyzacja stała się w ostatnim czasie nośnym hasłem. Powstają książki, media od lewa do prawa poruszają ten problem. Zmienia się prawo, powstała komisja reprywatyzacyjna. I oczywiście teraz wszyscy uważają, że to ich dzieło, efekt ich pracy, a do kolejki najszybciej ustawiają się partie.

Każdy uważny obserwator tematów społecznych wie, że jeszcze 10 lat temu reprywatyzacja była uznawana zarówno przez PiS, jak i PO oraz ich poprzedników za sprawiedliwość dziejową.
Artykuł opublikowany w 2004 r. w Wyborczej jasno prezentuje ówczesną atmosferę i opisuje „kruczki prawne” jakie wykorzystywano:
„Po 45 roku byli właściciele ponieśli ogromne straty - mówi Krzysztof Ratowski, kierownik wydziału spraw dekretowych i związków wyznaniowych w Biurze Gospodarki Nieruchomościami, Geodezji i Katastru Miasta Warszawy. - Należy im się wyrównanie krzywd. Przez ponad 40 lat działo się w Polsce bezprawie. My to bezprawie po prostu usuwamy.” (http://wyborcza.pl/1,75248,1952642.html)
Zauważmy, że wówczas prezydentem Warszawy był Lech Kaczyński, a wypowiedzi powyższej udzielił jego urzędnik. Pan Ratowski jest przesłuchiwany przez komisję ds. reprywatyzacji i wije się jak piskorz, próbując przypodobać się obecnej władzy, broniąc i oczyszczając administrację Kaczyńskiego z podejrzeń o udział w tym procederze.
Szybciej lub wolniej wspomniane wyżej „usuwanie krzywd właścicieli” trwało od lat 90. Posługiwano się przy tym kruczkami prawnymi lub wręcz łamaniem prawa. Mafia reprywatyzacyjna podszywała się pod reprezentantów 120-letnich właścicieli, którzy rzekomo cudownym zrządzeniem losu żyli gdzieś w Ameryce Południowej. Albo przekazali w testamencie majątek wysyłając np. jego treść z obozu koncentracyjnego albo getta. I dziwnym trafem był on napisany całkiem współczesnym długopisem. Taka forma „usuwania krzywd” oczywiście prowadziła do zadania realnej krzywdy niezliczonej liczbie wyrzucanych z domów ludzi. Trwało to latami, nic się nie zmieniało, i tylko od czasu do czasu pojawiały się w prasie łzawe artykuły na temat eksmitowanych osób. „No, ale co robić? Przecież, najważniejsze jest święte prawo własności!”.
Trwało to bezkarnie, dopóki nie powstały organizacje lokatorskie, które temat dogłębnie przeanalizowały i określiły źródła problemów. Osoby zaangażowane wypowiadały się kompetentnie w mediach i przede wszystkim zaczęły robić awantury na radach miasta, na komisjach sejmowych, na ulicach i wreszcie za pomocą akcji bezpośrednich - fizycznie blokując eksmisje.
Walka trwała bardzo długo. Pierwsze zalążki oporu pojawiły się już na początku lat dwutysięcznych, kiedy z jednej strony grupa skupiona wokół Piotra Ikonowicza, a z drugiej anarchiści i anarchistki zaczęły powoli zdobywać doświadczenia i próbować samoorganizacji. Np. Federacja Anarchistyczna we Wrocławiu prowadziła wtedy kampanię blokowania eksmisji, podobnie działo się w Warszawie i innych miejscowościach. Łączono to z dobrze merytorycznie przygotowanymi kampaniami informacyjnymi np. „Mieszkanie Prawem Nie Towarem”.
Zaczęły powstawać bardziej profesjonalne organizacje lokatorskie, z własnym zapleczem prawnym i merytorycznym: Warszawskie Stowarzyszenie Lokatorów, Kancelaria Sprawiedliwości Społecznej, Komitet Obrony Praw Lokatorów, Akcja Lokatorska we Wrocławiu, Wielkopolskie Stowarzyszenie Lokatorów w Poznaniu, Lubelska Akcja Lokatorska, itd.
Poza, przede wszystkim, anarchistami i anarchistkami, oraz niewielkim gronem tzw. lewicy społecznej nikt realnie nie stanął w obronie ofiar tej państwowo-prywatnej przemocy, która kosztowała nie tylko cierpienie, ale nawet życie eksmitowanych do przytułków, magazynów, byłych stajni, ogródków działkowych, czy po prostu na bruk często starszych ludzi. Odpowiedź mafii bywała brutalna i np. doprowadziła do zamordowania i spalenia w lesie warszawskiej działaczki WSL Jolanty Brzeskiej.
Wszyscy nas zawiedli, więc teraz jesteśmy anarchistami Znamienna była wypowiedź, jakiej udzielił jeden z lokatorów działający w KOPL dziennikarzowi Gazety Wyborczej, mówiąc, że „skoro nikt się, poza anarchistami, za nami nie wstawił, nikt nas nie bronił – ani państwo, ani żadna partia, to ja teraz też jestem anarchistą”.
Powstało na ten temat już sporo książek, ale zacytuję fragment najnowszej pt. „Reprywatyzując Polskę” Beaty Siemieniako:
„[Książka] ma też pokazać, ile zawdzięczamy ruchowi lokatorskiemu, anarchistycznemu i lewicowemu. W końcu to anarchiści i lewica społeczna, początkowo niemal jako jedyni, wsparli lokatorów w walce o ich podstawowe prawa i to oni przez lata drążyli kroplą skałę, próbując przekonać innych, że reprywatyzacja w obecnym kształcie doprowadza do wielu krzywd społecznych. To ich językiem mówią dziś niektórzy politycy, nazywając lokatorów poszkodowanymi, a reprywatyzację niesprawiedliwością społeczną”.
To jest „oczywista oczywistość” dla każdej osoby zainteresowanej tematem. Różne partie teraz próbują pod ten wagonik się podłączyć, ale nie zdobędą kontroli nad tym ruchem ani go nie spacyfikują i cały czas będą pod jego presją. Ponieważ ruch jest wtedy skuteczny, kiedy jest niezależny od partii i stoi pewnie na własnych nogach.
Ostatnio na fanpejdżu Lewica Wolnościowa, który prowadzę, pojawili się akolici pewnej młodej partii lewicowej i próbowali mi wmawiać, że dopóki ta partia nie powstała, to różne tematy „nie były w dyskursie”, a ruch lokatorski nic nie zdziałał. To obrazuje poziom oderwania od rzeczywistości niektórych partyjnych.
Np. temat śmieciówek podobno też nie był „w dyskursie” dopóki młodzi partyjni się za to nie „zabrali”. Przypomnijmy więc, że „śmieciówki” powstały jako pojęcie w łonie radykalnego ruchu związkowego „na lewo” od dużych central związkowych. Potem powoli zaczęły być wprowadzane do dyskursu dzięki licznym kampaniom informacyjnym, następnie zostały przejęte przez duże centrale, a w końcu eksplodowały w mediach. Żadnego pośrednika partyjnego nie było w tym procesie.
Można zaobserwować w narzędziu o nazwie Google Trends, że szczyt popularności pojęcia „umów śmieciowych” w Internecie przypada na lata 2012-2013.
Tymczasem partia Razem, o której mowa, powstała w maju 2015 i naprawdę jeszcze wiele jej zwolennicy oraz młodzi członkowie muszą się nauczyć i zdziałać, żeby osiągnąć choć ułamek tych dokonań. Trochę pokory by się przydało, bo pycha kroczy przed upadkiem.
Zarówno tematyka lokatorska, jak i pracownicza pokazują, że można wiele osiągnąć bez sięgania po narzędzie, jakim jest partia. Nie potrzebujemy żadnego pośrednika tego rodzaju, aby temat zaistniał w debacie publicznej. Lokatorzy i lokatorki, pracownice i pracownicy sami potrafią opowiedzieć o swojej sytuacji i nie potrzebują złotoustych partyjnych wyrazicieli ich interesów. Należy oddziaływać na całość systemu, na wszystkie partie, a nie uzależniać się od jednej. Któraś w końcu się złamie pod presją i zacznie choć część postulatów realizować. Ale nie będzie kontrolować ruchu, który musi cały czas być czujny, wywierać nieustanną presję i nie może dać się przekupić pięknymi słowami.
Nie osiągnęliśmy jeszcze pełnego zwycięstwa, bo i w obecnym systemie, dopóki trwa, jest ono niemożliwe. Ale jeśli garstka zaangażowanych i zdeterminowanych osób, tworzących wymienione wyżej organizacje, była w stanie zdziałać tak wiele, to do czego bylibyśmy zdolni i zdolne, gdyby było nas więcej? Wyobraźmy to sobie i uświadamiajmy ludziom jaką moc posiadają. Za pośrednictwem własnego przykładu, własnego zaangażowania. A sukcesy osiągnięte bez politycznych pośredników, własnymi siłami, na własnych warunkach podnoszą morale i dają wiarę we własne siły wszystkim. A kiedy ludzie masowo uwierzą w swoje siły, w swoje możliwości, ten system wyzysku i przemocy państwowej się nie ostanie.
Xavier Woliński Prowadzi bloga na facebook.com/wolnelewo
Aktywista i współzałożyciel wrocławskiego stowarzyszenia Akcja Lokatorska
Artykuł ukazał się w 8 numerze “A-taku”

Zapraszamy na występ multilingwistycznej grupy muzycznej Że Tę Że Co ?! oraz dodatkowe atrakcje :) Świętujemy urodziny naszych przyjaciół i pewną rocznicę :)

https://www.facebook.com/events/850017125183090/

Gatunek: muzyka pop-rewolucyjna.

Dwie gitary, trzy głosy i cztery języki. Specjalność zespołu to improwizacja. W repertuarze m. in. piosenki partyzanckie, poetycki, robotniczy, klasowy i animalistyczny pop oraz blues.

Koncert jest benefitem na osoby represjonowane za udział w Czarnym Proteście: http://www.rozbrat.org/informacje/krajowe/4607-polska-represje-za-czarny-protest-start-procesu-w-poznaniu

http://www.ack.most.org.pl/

Pokaz prapremierowy NIE-FILMU ''Sytuacja, która w Polsce się nie zdarzyła'' – eksperymentu twórczego artystki Katarzyny Górnej, poświęconego nieobecnemu w Polsce francuskiemu ruchowi awangardowemu sytuacjonistów.
Nie-film powstał z okazji 50. rocznicy maja ’68.



https://www.facebook.com/events/669518043423977/



Po projekcji odbędzie się DYSKUSJA z udziałem artystki oraz związkowców OZZ Inicjatywa Pracownicza Amazon, którzy są jednymi z bohaterów filmu.

Wydarzenie organizowane jest przez Anarchistyczny Klub/Księgarnię ZEMSTA oraz OZZ Inicjatywa Pracownicza Amazon w ramach programu POZNAŃ ART WEEK [http://www.poznanartweek.com/].


Anarchiści pojawiają się w białoruskich mediach okazjonalnie. W 2017 r. państwo po kilkuletniej przerwie znowu wzięło na celownik anarchistów, którzy byli jedną z najbardziej zauważalnych sił podczas protestów przeciwko „ustawie o pasożytach”. Zarówno w mediach państwowych jak i tzw. niezależnych ukazał się szereg materiałów propagandowych i dezinformacyjnych, dzięki którym anarchiści otrzymali swoje „15 minut sławy”.

Media państwowe

Podstawowym źródłem propagandy państwowej na Białorusi jest telewizja. W ciągu wiosny TV „Białoruś-1” (m.in. główne wydanie wiadomości „Panorama”; opisujący najgłośniejsze wydarzenia kryminalne w kraju program „Zona X”), wyświetliła kilka mniejszych reportaży dotyczących anarchistów. Ponadto puszczono dokumenty: Telefon do przyjaciela oraz Biały Legion czarnych dusz. Uzupełniała je prasa, w tym najważniejsza gazeta państwowa „SB. Biełaruś Siegodnia” (sb.by) i Internet z niepotrzebującymi komentarzy tytułami: Anarchia, matką...; Anarchistom anarchia, białoruskiemu narodowi śmierć czy Anarchia matką niebezpiecznej smuty. Ten ostatni, ze strony Białoruskiej państwowej agencji prasowej Belta.by, został przedrukowany przez kilkadziesiąt gazet i portali. Interesujące, że artykuł zaczynał się od listu do redakcji z prośbą o wytłumaczenie, kim są anarchiści? Jedno z pierwszych zdań dobitnie odzwierciedliło „wiedzę” redaktora, dla którego „to dziwne zjawisko polityczne w kraju ma zaledwie kilka lat”.
Jeden z najczęściej powtarzanych we wszystkich materiałach zarzutów dotyczył ukrywania twarzy pod kominiarkami, ponieważ „tworzy idealne możliwości dla socjopatów, maniaków, radykałów, ideowych fanatyków...”. Ze względu na zakaz zasłaniania twarzy podczas demonstracji, używane przez „anarchistyczne bojówki” kominiarki „szokują” Białorusinów, a siejący „chaos”, swoimi przemarszami demonstranci przypominają nazistów. Poza tym pokojowe akcje opisano jako te, które wywołały zamieszki wybuchające w ostatnich latach na Ukrainie. Euromajdan, będący natchnieniem dla anarchistów, doprowadził kraj do upadku. Właśnie Ukraina jest głównym destabilizatorem w regionie, ponieważ tam się znajdują obozy treningowe dla białoruskich anarchistów, którzy ściśle współpracują z bojówkami ukraińskich nacjonalistów. Stamtąd białoruscy „anarchochuligani” przywieźli wiedzę o wytwarzaniu materiałów wybuchowych. Klasyczny zabieg stosowany przez białoruskich propagandystów to gra kontrastów. Głos lektora mówiący o anarchistach uzupełnia się ujęciami z Majdanu, tu i ówdzie pojawiają się osoby z bronią, swastyki oraz inne symbole ukraińskich nacjonalistów.
Rewolucja na sprzedaż

Kolejny wątek to kwestia finansowania, które anarchiści – według białoruskiej propagandy − otrzymują zza granicy na każdą akcję. Na przykład od „międzynarodowej organizacji ACK z szeregiem siedzib w Europie” regularnie dostają 100—600 euro. W 2010 r. białoruscy aktywiści mieli dostać nawet 6 tys. euro na organizowanie akacji solidarnościowych z rosyjskimi towarzyszami, z którymi zdemolowali budynek administracji miejskiej w podmoskiewskich Chimkach. Najciekawszą informacją jednak jest to, że w latach 2014 —2015 mityczna organizacja Spaces for Radicals proponowała mińskim anarchistom aż 50 tys. euro. Co się stało z tą sumą niewiadomo, ale za to media białoruskie wiedzą o funkcjonowaniu kilku białoruskich grup anarchistycznych, w nazwach których pojawiły się wyrazy o dość pejoratywnym skojarzeniu: „narodowi socjaliści” lub „platforma bolszewicka”. Tylko jeden autor (mogilev.by) trafnie zauważył, że na Białorusi istnieją przynajmniej trzy skonfliktowane między sobą grupy, które nawet bez wtrącenia się państwa osłabiają się nawzajem.
Milicja

Pojawiły się również analizy anarchizmu określane jako naukowe. Anna Werusz, Wykładowczyni w Akademii Zarządzania przy Prezydencie Republiki Białoruś, pokusiła się o historyczno-politologiczną analizę anarchizmu pt. Anarchia matka porządku? Czyli komu jest potrzebny taki „porządek”. Znamienne, że jej artykuł ukazał się na stronie białoruskiego MSW (mvd.gov.by). Mimo braku nawet pobieżnej wiedzy na temat anarchizmu na Białorusi, autorka podkreśla, że ta „mglista i niebezpieczna” teoria zawsze towarzyszyła zrujnowaniu i rewolucjom. Dzisiaj takie procesy odbywają się w „najbiedniejszym kraju UE” Grecji, skąd generuje się młodzieżowa moda na anarchizm. Jej zdaniem, anarchizm jako idea jest dość ciekawa, ale wśród anarchistów są przeważnie ludzie bez stałej pracy i rodziny oraz „wolni od obowiązków społecznych”, a ich liderzy aspirujący do roli przyszłej „elity” i wykorzystujący innych do swoich celów, są przestępcami.
Mimo braku jakichkolwiek dowodów, anarchistom stale zarzucano posiadanie broni. W reportażu o rewizji w mieszkaniu 22-letniej anarchistki z Mozyrza, pokazano kamizelkę kuloodporną (nie powiedziano, że nie miała wkładów), dwa pistolety (ani słowa o tym, że jeden pneumatyczny, drugi airsoftowy), kominiarkę, nóż (gumowy), paralizator, broszury i czarno-czerwone flagi. Zapomniano tylko napomknąć, że rzeczy nie były objęte zakazem. Dziewczynę wkrótce uwolniono bez postawienia żadnych zarzutów, ale o tym widzów również nie poinformowano.
Wprowadzeniu odbiorców w błąd służy także powołanie się na autorytet „ekspertów”. W jednym z programów TV naczelnik mińskiej milicji Aleksander Barsukow oświadczył, że jeden z anarchistów był trzykrotnie karany z kodeksu karnego. W rzeczywistości aktywista ten tylko raz dostał karę grzywny za uszkodzenie mienia. Z kolei słowa „atakowi ogniem zostały poddane budynki Ministerstwa Obrony” dotyczyły rzucenia zwykłej racy dymnej na teren Sił Zbrojnych w Mińsku. Podsumowania propagandystów są dość przejrzyste anarchistyczne bojówki mogą doprowadzić do tragedii, która miała miejsce w Odessie 2 maja 2014 r., kiedy zginęło kilkadziesiąt osób, a setki zostały ranne.
„Nasza Niwa”
Ciekawie prezentuje się wizerunek anarchistów, kreowany przez tzw. media niezależne. Bodajże najwięcej wzmianek pojawiło się w najstarszej białoruskiej prawicowo-liberalnej gazecie „Nasza Niwa” (nn.by). Tekst pt. Pięć faktów o nowym więźniu politycznym Dmitrze Polijence na temat więzionego anarchisty pokazał, że redakcja wbrew etyce dziennikarskiej, bojąc się posądzenia o ekstremizm, nie podała źródła, z którego korzystała anarchistycznego portalu pramen.io. Z kolei w jednym z artykułów nazwę „Czarny Blok”, który został zaatakowany przez służby w mińskim trolejbusie 15 marca zamieniono wkrótce na bardziej łagodną „młodzież”. Niezwykle powierzchownym okazał się również artykuł pt. „Promień” przeciwko „Poszuh”, „Czarna Róża” і „Czarny Krzyż” — informator o grupach białoruskich anarchistów. W tekście redakcja zaznaczyła, iż anarchizm jest ideą „utopijną”, a próby jej realizacji w XX w. doprowadzały do konfliktów zbrojnych i ukształtowania reżimów totalitarnych. Z materiału wynika, że sympatie redakcji są po stronie etno-anarchizmu utożsamionego z lewicowym nacjonalizmem. Wspomniano też o marginalnych okolokibicowskich grupach na portalach społecznościowych, które z anarchizmem nic wspólnego nie mają. W artykule zabrakło jakiejkolwiek analizy programów i działalności różnych grup, m.in. zabrakło komentarzy od ważnej i znanej grupy ACK, a sam tekst pstrzy się od błędów wynikających z niewiedzy autora.
Przychylne głosy

Pierwszy taki artykuł pojawił się jeszcze przed rozpoczęciem protestów. Gruntowny reportaż pt. „Kiedy zięć krzyczy o bestiach, wychodzę z domu”. Jak aktywiści karmią bezdomnych dotyczył inicjatywy FNB. Tekst ukazał się na najczęściej odwiedzanym białoruskim portalu Tut.by. Tam również opublikowano stosunkowo rzetelny tekst pt. „Nie można się z nami dogadać”. Kim są anarchiści i po co wyszli na ulice. Inny neutralny materiał pt. Kolor protestu: czarny. Anarchiści są gotowi do użycia siły przygotowali reporterzy telewizji Biełsat (belsat.eu). W tych tekstach zaznaczano, że chociaż ruch nie jest jednolity, to współcześni białoruscy anarchiści nie są terrorystami. Podkreślono, że dla anarchistów ważny jest nie narodowy, ale społeczny kontekst i że nie popierają żadnego z liderów opozycyjnych. Dodawano, że wśród anarchistów są dorosłe osoby, panuje wysoka kultura bezpieczeństwa, a protest przeciwko dekretowi anarchiści rozpatrują w kategoriach walki o prawa pracownicze. Na zarzuty o „majdanomanię” odpowiedziano, że anarchiści byli tam nieznaczną siłą. Interesujące, iż pod jednym z tekstów znajduje się krótki komentarz Julii Nikitinej z Narodowej Akademii Nauk Białorusi o tym, iż anarchizm jako ruch społeczno-polityczny zawsze był aktywny, ale nie najbardziej radykalny. Nazizm w tej kwestii go wyprzedza.
Bardziej przychylne teksty ukazywały się także na mniej znanych portalach. W artykułach pt. Brześć: „darmozjady”, anarchiści, urzędnicy i dziecięcy pociąg do „jasnej przyszłości”… (Białoruska Prawda: belprauda.org) oraz pt. Odpowiedzi na pytanie dlaczego media państwowe zajęły się anarchistami (Trzeźwe Spojrzenie: spasemstranu.com) autorzy podkreślili, że anarchistom udało się bez zachodnich grantów i marketingu politycznego zdobyć duży kredyt zaufania społecznego. Władza, bojąc się jakiejkolwiek inicjatywności inicjatywy, a tym bardziej radykalnej i niekontrolowanej, poprzez media tworzy z anarchistów wizerunek „wroga”, siejąc strach i manipulując społeczeństwem.
Anarchiści się bronią

Anarchiści okazali się nieprzygotowani do wojny informacyjnej. Niemniej starali się zwalczać i prostować propagandę z obu stron białoruskiej medialnej dychotomii politycznej. M.in. na stronie bandaluki.info zamieszczali wzmianki o propagandystach. Co więcej, dwaj bardzo znani aktywiści niezależnie od siebie szukali sprawiedliwości przez pozwy sądowe przeciwko mediom państwowym. Bezskutecznie.
Najbardziej konsekwentnie broniła się grupa „Promień”, która opublikowała około dziesięciu odpowiedzi na medialne ataki wobec anarchistów. Problem polega na tym, że na Białorusi strona grupy jest zablokowana. Z kolei najciekawsza, chociaż spóźniona, inicjatywa należała do kolektywu „Anarchia mózgu”, który dopiero latem nakręcił dwa filmiki. W jednym z nich anarchiści wyjaśniali, czym dla nich jest anarchizm, drugi przedstawiał mini-sondę mieszkańców Mińska z wiedzy o anarchizmie.
Wyniki wojny informacyjnej

Białoruska propaganda państwowa poprzez techniki tworzenia wizerunku „wroga wewnętrznego” narzuca społeczeństwu wizerunek radykalnych młodzieńców z chaotycznymi i utopijnymi poglądami. Medialna informacja często przekształca się w kłamstwa i oszczerstwa, a państwowa manipulacja krzyżuję się z dezinformacją w mediach „niezależnych”. I chociaż brakuje danych socjologicznych do określenia, w jakim stopniu media wpłynęły na wizerunek anarchistów i na wiedzę społeczeństwa o ruchu i jego ideach, to można stwierdzić, że wraz z zakończeniem protestów zainteresowanie anarchistami zmalało. Mimo, że na pewien czas anarchistom udało się stworzyć pozytywny wizerunek, ani masowego rozwoju ruchu, ani szerokiego rozpowszechnienia idei nie odnotowano. Z pozytywnych tendencji można wymienić zainteresowanie „szeregowymi” aktywistami, m.in. przeprowadzenie wywiadów z kobietami uczestniczącymi w ruchu anarchistycznym. Niezależnie od ideologicznych preferencji mediów poza nielicznymi wyjątkami można odnotować brak wiedzy ogólnej na temat historii, różnorodności nurtów, a nawet elementarnej orientacji we współczesnym wolnościowym ruchu na Białorusi. Wydaje się, że ogrom analizowanych materiałów medialnych nie tylko nie przybliżył Białorusinom, kim są anarchiści, lecz zrobił ten temat jeszcze bardziej kontrowersyjnym i zagmatwanym.
Aleksander Łaniewski
@-TAK nr 8

Zapraszamy na kolejny wykład realizowany w ramach Anarchy 101. Tym razem macie okazję posłuchać aktywistek, które brały udział w obronie Puszczy Białowieskiej przed wycinką, a obecnie biorących udział w organizowaniu antyodkrywkowego Obozu dla Klimatu. Opowiedzą one o zielonym anarchizmie i konieczności ochrony środowiska naturalnego. Jeśli bliski jest Ci świat przyrody i chciałbyś/chciałabyś dowiedzieć się w jaki sposób anarchiści walczą w jego obronie - zapraszamy!

 

https://www.facebook.com/events/175402826507151/

(Nie)podważalna nauka

09 maja 2018 r. Dział: Publicystyka
Nie od dziś wiadomo, że wszelkiego rodzaju „autorytety” (naukowe, społeczne itd.) do wyrażania własnych poglądów wykorzystują możliwości przemawiania z katedr na uczelniach oraz publikowania swoich wypowiedzi na łamach prasy specjalistycznej. Skutkiem tego są niekiedy treści, które na pierwszy rzut oka mogłyby się wydawać rzetelne i eksperckie, ale w rzeczywistości są przesiąknięte materią publicystyczną – czyli byle widzimisię. Z kolei niektóre ważne dla sprawy kwestie są albo w cieniu, albo zupełnie się je pomija.


Wykład z dyskryminacji


Do napisania tego felietonu skłoniła mnie sytuacja w trakcie moich studiów, która miała miejsce podczas wykładu z prawa karnego (przedmiotu, w ramach którego można poznać wiele zagadnień irytujących anarchistów). Prowadzący, poza tytułem doktora habilitowanego przed imieniem, może się pochwalić nie tylko stanowiskiem kierownika katedry, ale od niedawna także stołkiem w trybunale konstytucyjnym — brzmi dumnie. Wykład tamtego dnia polegał przede wszystkim na zaprezentowaniu przez prowadzącego danych, które dotyczyły przestępstw zarówno w Polsce, jak i na świecie. Kiedy już przebrnięto przez morderstwa, pobicia, kradzieże itp. na ekranie wyświetlającym prezentację pojawił się wykres, na którym przedstawiono statystyki na temat gwałtów. Wykres ten sytuował na pierwszym miejscu Szwecję z wynikiem, którego słupek był dwukrotnie wyższy od kolejnych państw.
Nie byłoby w tym nic szczególnego, gdyby nie komentarz prowadzącego, który jako przyczyny takiego wyniku Szwecji wskazywał nieprzystosowanie seksualne migrantów do standardów europejskich. Gdy tylko to usłyszałem, niemal od razu zerknąłem do Internetu i w przeciągu kilkunastu minut znalazłem trzy raporty w języku szwedzkim i angielskim. Były tam uwagi na te same zarzuty, które funkcjonują w dyskursie prowokowanym przez skrajną prawicę, wyjaśniające przyczyny tak dużego wyniku figurującego w statystykach. Głównym powodem tego stanu jest sposób „liczenia” gwałtów, np. jeśli osoba zgłosi, że była gwałcona przez dwa miesiące, to liczy się to jako sześćdziesiąt przestępstw.
Definicja gwałtu w Szwecji jest bardzo szeroka, przez co mieści się w jej ramach najwięcej czynów. Odmienny jest również sposób, w jaki mieszkańcy tego kraju reagują na tego typu akty, a także świadomość i odwaga walki z tym zjawiskiem (przez co problem nie jest zamiatany pod dywan jak na przykład w Polsce). Co więcej, nie ma żadnych badań, które w jakikolwiek sposób odnosiłyby się w tej kwestii do migrantów. Danych takich nie zawierał również zaprezentowany przez doktora wykres, który niewątpliwie pochodził z jakiegoś zewnętrznego źródła.
Poddawaj krytyce

W świetle tego wszystkiego nie trudno dojść do wniosku, że wypowiedź prowadzącego wykład była podręcznikowym przykładem mowy nienawiści (tu fabrykowanie zarzutów), mającym na celu pogorszenie wizerunku już i tak ostro krytykowanej grupy społecznej.
Problem niestety nie dotyczy tylko tej jednej sytuacji. Tak zwane autorytety często wykorzystują możliwości przekoloryzowania obrazu, jaki przedstawiają swoim słuchaczom, dla własnych celów. Widać to szczególnie w polityce historycznej. Posługując się dalej przykładem wykładowcy/nauczyciela/prowadzącego ćwiczenia – problem ten polega na tym, że często studentom/uczniom nie chce się sprawdzać, czy to, czego się ich uczy, jest rzetelne. Natomiast ci, którzy to robią, boją się szerzej to zakomunikować z uwagi na konsekwencje jakimi mogą być na przykład dodatkowe problemy przy egzaminach.
Fałszywy przekaz z czasem dociera do coraz szerszego grona odbiorców, którzy będą go powtarzać i choć może sami nie poczują jego konsekwencji, to poczują je ludzie, których ta wypowiedź dotyczy i możliwe, że będzie to dla nich miało tragiczne skutki.
Skoro wspomniałem już, że takie sytuacje nie są jednostkowe, nasuwa się również refleksja dotycząca tego, jaką kondycję ma nauka i do czego doprowadza funkcjonując w takiej formie? Czy publiczne przekłamanie może swobodnie rozwijać się na arenie analiz? Musimy myśleć samodzielnie, nie dajmy się przekonywać tytułami i pozycjami w strukturach. Niekiedy można poznać (na przykład po tonie), co jest po myśli autora i wówczas temat należy drążyć. Przed manipulacją ochroni nas krytyczne myślenie.
Martes Zibellina
Tekst ukazał się w 8 nr Ataku.

sobota, 12 maja, godz. 19:00

 

W maju 1988 roku powstała Międzymiastówka Anarchistyczna, zwana również „siecią wymiany pozytywnej”. Zainicjowali ją członkowie Ruchu Społeczeństwa Alternatywnego, Ruchu Wolność i Pokój oraz Totartu. MA w 1989 r. przekształciła się w Federację Anarchistyczną.

 

Zapraszamy na dyskusję i pokaz archiwalnych nagrań.

 

Informacje o miejscu i innych szczegółach wydarzenia udzielane są po kontakcie telefonicznym (516 899 781), mailowym ( Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. ) lub na facebooku (fa.rzeszow).

Szczegółowe informacje
--- english below ---

To już czwarta edycja naszego wolnościowego turnieju sztuk walk. Tym razem odbędzie się w formie samodzielnego Bez Przegranych Fest z koncertami, seminariami, wykładami i masą innych atrakcji. Więcej informacji wkrótce. Tymczasem zapraszamy do zapisów.

Celem turnieju jest propagowanie zdrowego i sportowego trybu życia w szeroko rozumianym ruchu wolnościowym, anarchistycznym, scenie DIY. W sportowej walce, odbywającej się w przyjacielskiej atmosferze, mamy szansę podnieść oraz sprawdzić swoje umiejętności. Wydarzenie ma już swoją historię - pierwszy turniej został zorganizowany w 2010 roku, podczas 8 edycji festiwalu Punx Piknik, a pod nazwą "Bez Przegranych" został zorganizowany po raz pierwszy trzy lata temu. W tym roku walki będą odbędą się w następujących formułach:
K-1 / BJJ / Boks / MMA


KONCERTY:

ANGST - heavy hardcore
(Hanower, Niemcy)
Street Survival Records
www.facebook.com/angsthc/
www.angsthc.bandcamp.com/

VICIOUS X REALITY - hc/sxe/punk
(Częstochowa/Kraków)
Refuse Records / Black Wednesday Records
www.facebook.com/viciousxreality
www.viciousxreality.bandcamp.com

OHYDA - raw hardcore punk
(Lublin)
La Vida Es Un Mus Records
https://lavidaesunmus.bandcamp.com/album/s-t-lp-4

PROTEIN - youth crew hardcore sXe
(Warszawa/Kraków/Częstochowa)
Youth 2 Youth Records
www.youth2youthrecords.bandcamp.com/album/demo-2017

HUFF RAID - raw punk tornado
(Toruń)
self-released
https://huffraid.bandcamp.com/
https://www.facebook.com/huffraidpunx/


TURNIEJ:
Aby zgłosić się do turnieju należy wypełnić i przesłać zamieszczony poniżej formularz na adres: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. - na Wasze zgłoszenia czekamy do 1ego maja.
Warunkiem uczestnictwa jest posiadanie przynajmniej 6 miesięcznego stażu treningowego w formule walki, w której chcemy wystartować.
Organizatorzy zapewniają rękawice bokserskie oraz kaski ochronne. Zawodnicy oraz zawodniczki powinni/e posiadać własne owijki, ochraniacz na szczękę, ochraniacze na golenie oraz suspensor.
Walki dobierane będą z zachowaniem proporcji w stażach zawodników/czek oraz ich wagi. Przewidywana tolerancja w różnicy wag będzie wynosiła 2kg. Zawodnicy/czki będą informowani/e mailowo o dobraniu dla nich przeciwnika/czki.
Nad prawidłowym przebiegiem zawodów czuwać będą uprawnieni sędziowie oraz opieka medyczna.
Osoby startujące w turnieju, otrzymują darmową wejściówkę na afterparty.

Wszelkie pytania dotyczące turnieju prosimy kierować na adres: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

Czekamy na wasze zgłoszenia i do zobaczenia!

FORMULARZ ZGŁOSZENIOWY
IMIĘ/KSYWA:
WIEK:
WAGA:
GYM:
FORMUŁA WALKI:
TRENOWANE SZTUKI WALKI:
STAŻ W TRENOWANYCH SZTUKACH WALKI:
REKORD:


*** *** ***


We are pleased to invite You to the 4rd edition of Liberation Martial Arts Tournament 'NO DEFEATS' which will be held as a part of No Defeats Fest with concerts, workshops and seminars. More info soon.

Promoting sports and healthy lifestyle among broadly understood DIY scene and the anarchist movement is the main goal. Sports fighting will be run in friendly atmosphere where we will be able to improve and test our skills. The event has its own history- the first tournament was organized in 2010 during the 8th edition of Punx Picnic. A two years ago it was organized under a new name 'No Defeats'. It will be held in following formulas: K-1 / BJJ / BOXING / MMA


CONCERTS:

ANGST - heavy hardcore
(Hanower, Niemcy)
Street Survival Records
www.facebook.com/angsthc/
www.angsthc.bandcamp.com/

VICIOUS X REALITY - hc/sxe/punk
(Częstochowa/Kraków)
Refuse Records / Black Wednesday Records
www.facebook.com/viciousxreality
www.viciousxreality.bandcamp.com

OHYDA - raw hardcore punk
(Lublin)
La Vida Es Un Mus Records
https://lavidaesunmus.bandcamp.com/album/s-t-lp-4

PROTEIN - youth crew hardcore sXe
(Warszawa/Kraków/Częstochowa)
Youth 2 Youth Records
www.youth2youthrecords.bandcamp.com/album/demo-2017

HUFF RAID - raw punk tornado
(Toruń)
self-released
https://huffraid.bandcamp.com/
https://www.facebook.com/huffraidpunx/



TOURNAMENT:
To apply for the tournament You need to send an email application form (the form is placed below). The email address: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. - We are waiting for Your application forms till the 1st of May.
At least the 6 month experience in a formula You want to fight is a condition of taking part in the event. The promoters will provide boxing gloves and headgears. The participants should have their own handwraps, mouth guards, shin guards and jockstraps. The fights will be selected paying attention to experience of the participants. Expected weight disproportions are 2kg. The participants will be informed about their opponents by emails. Professional referees and medical assistance will be watched over the proper course of the tournament. The participants of the tournament will get a free entrance ticket for afterparty.

Please, direct all your questions connected with the tournament to Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. Looking forward to your application forms, See You soon!

AN APPLICATION FORM
NAME/NICKNAME:
AGE:
WEIGHT:
GYM:
FIGHTING FORMULA:
TRAINED MARTIAL ARTS:
EXPERIENCE (PERIOD OF TRAINING):
RECORD: