Zaloguj

Federacja Anarchistyczna

A+ R A-

Studia nad procesami dyskryminacyjnymi w Stanach Zjednoczonych mają już obszerną literaturę. Choć wyniki tych badań niewątpliwie rzucają cień na ideały amerykańskiej demokracji, to mimo wszystko trudno podważać zakorzeniony w potocznym myśleniu pogląd, w myśl którego Stany Zjednoczone od początków swego istnienia były miejscem schronienia dla przybyszów z całego świata. Ameryka oferowała przybyszom to czego nie mogli dostać nigdzie indziej, a więc nie tylko azyl czy szanse zarobku, ale również nieograniczone możliwości rozwoju indywidualnego.

 

W istocie znamy niewiele przykładów budowania nowoczesnego państwa jako projektu obywatelskiego, gdzie wszyscy są równi wobec prawa. Już jednak przegląd podstawowych prac na temat dziejów społecznych USA uzmysławia nam, że ideałom równości i tolerancji od początku towarzyszyła równie mocna reakcja natywistyczno-rasistowska, której podłożem było religijnie uzasadnione przekonanie o wyższości WASPs (White Anglo-Saxon Protestants) nad pozostałymi mieszkańcami kontynentu. Ofiarami tego myślenia stały się tysiące ciemnoskórych mieszkańców kontynentu, a później imigrantów przybywających masowo do Nowego Świata. Uboga ludność z Azji, a także wschodniej i śródziemnomorskiej części Europy, nie zawsze mogła się tam czuć bezpiecznie.

 

Krzysztof Wasilewski podjął się zadania niezwykle ambitnego – przedstawienia anatomii dyskursu medialnego w Stanach Zjednoczonych na przełomie XIX i XX wieku w odniesieniu do zjawisk imigracyjnych. Dokonał tego w oparciu o imponującą bazę źródłową oraz bogatą literaturę przedmiotu. Odważnie zapuścił się na niełatwe obszary badawcze i wyszedł z tej próby zadowalająco.

 

Społecznym skutkom gwałtownego napływu imigrantów od początku z niepokojem przyglądały się sfery rządowe i redakcje najbardziej wpływowych pism. Kwestie regulowania napływu taniej siły roboczej były w omawianym okresie nie tylko elementem polityki wewnętrznej i zagranicznej USA, ale przede wszystkim ważną częścią debaty publicznej. Określiła ona w znacznym stopniu charakter narodowy Amerykanów. Dyskusja na temat cudzoziemców doskonale pokazywała kształtowanie się jednego z bardziej istotnych filarów politycznego myślenia elit w okresie tzw. ery progresywnej, jego uwarunkowań oraz prób samodefiniowania siebie w oparciu o konstrukcję Innego. Liczne wypowiedzi publicystyczne prezentowane w omawianej publikacji przede wszystkim wskazują źródła postaw i zachowań dziennikarskich inspirowanych m.in. popularnością darwinizmu społecznego, teorii eugenicznych oraz wzrostu nastrojów nacjonalistycznych. Brak zdolności do akceptacji „obcych”, a także stopień narastania lęków społecznych, prowadził do wykluczania niektórych grup z procesów wzajemnego przenikania kultur.

 

Dysputy medialne na temat „problemu” imigrantów przybierały często agresywną formę. Jej skutków wielu doświadczyło na własnej skórze. Stanowiska zajmowane wobec obcokrajowców umieszczane na łamach najpoczytniejszych organów prasowych odzwierciedlały poglądy sfer wykształconych, finansjery oraz grup zawodowych określanych mianem tzw. white collars. Wszystkie wymienione warstwy społeczne łączyło przekonanie o etycznym wymiarze swojego postępowania. Postawy, które zajmowali, były w ich mniemaniu zgodne z duchem chrześcijańskiej myśli i swoiście pojmowanego interesu narodowego. Podtrzymywanie poczucia zagrożenia dawało możliwość skutecznego kontrolowania napływu taniej siły roboczej, traktowanej jak towar. Na kartach publikacji znajdziemy niezwykle bogaty materiał ilustrujący obrazy wroga, zarówno na łamach prasy elitarnej, jak i bulwarowej, jego stygmatyzację i dążenie do eliminacji z życia publicznego.

 

Książka Bezdomnych gromady niemałe… dostarcza szeroki wachlarz argumentów mówiących o szkodliwości imigrantów w rozwoju amerykańskiego społeczeństwa. Autor trafnie powiązał wpływ głęboko zakorzenionego rasizmu i ruchów natywistycznych na dyskurs prasowy w odniesieniu do imigrantów. Prześledził rozmaite formy nacisków medialnych na władze stanowe i federalne, aby wprowadzały ustawowe ograniczenia przyjmowania obcokrajowców. Obnażył oportunizm polityków największych partii amerykańskich, zarażonych paranoją antyimigracyjną, inicjujących proces legislacyjny, który przybrał postać uchwał dyskryminujących od słynnego Chinese Exclusion Act (Ustawy o wykluczeniu Chińczyków) z 1882 roku aż do Immigration Act z 1924 roku, która wprowadzała ograniczenia dla imigrantów z Europy. Starał się uwzględnić specyfikę poszczególnych grup etnicznych w określonym czasie, a także stopnie wrogości powodowane uprzedzeniami i stereotypami. Obserwujemy jak przemoc werbalna modyfikowała argumentację w zależności od typu Innego, przy jednoczesnym zachowaniu trójdzielnego schematu propagandy w oparciu o ekonomiczne, polityczne (cywilizacyjne) i społeczne (rasowe) ramy problemowe.

 

Interesującymi fragmentami pracy są te, w których wizerunki obcości ulegają metamorfozom, kiedy na atawistycznie zakorzenione lęki, przesądy i stereotypy nakładano nową wykładnię, przemyślaną i dostosowaną do aktualnych okoliczności społeczno-politycznych. Jest to widoczne szczególnie na przykładzie dwóch różnych negatywnych obrazów azjatyckich grup narodowościowych, Chińczyków i Japończyków. Równie ciekawie przedstawiono konfrontację pozytywnego wizerunku mieszkańców pochodzących z terenów Europy Zachodniej i Północnej z przedstawicielami tzw. nowej emigracji. Najbardziej chyba frapującym zjawiskiem, opisanym w książce, jest pewnego rodzaju paradoks, gdy rasistowskie postawy działały na korzyść białych imigrantów. Do takich wniosków możemy dojść czytając urywki odnoszące się do względnej sympatii Południa wobec cudzoziemców z Europy Wschodniej, dyktowanej troską o zachowanie dominacji białej rasy. Jednocześnie mamy świadomość, że w tym samym czasie na tych terenach dochodziło do wyjątkowo okrutnych mordów na przedstawicielach ludności czarnoskórej, co czyni problem ocen stopnia dyskryminacji m.in. grup słowiańskich w USA dużo bardziej skomplikowanym.

 

Istotnym elementem konstrukcyjnym książki, który trudno przeoczyć, są schematy teoretyczne, w które autor wpisuje swój typ badań empirycznych. Opierają się one na współczesnych koncepcjach socjologicznych, mających jak się wydaje ułatwić opisanie i zrozumienie mechanizmu medialnego kształtowania obrazu imigrantów w przeszłości. Sięga po dość kontrowersyjne teorie Edwarda Hermana i Noama Chomsky’ego, krytyków środków masowego przekazu, przekonanych o tym, że zadaniem mediów jest dążenie do utrzymania hegemonii kulturowej elit gospodarczo-politycznych w oparciu o ideologię (neo)liberalną. Dodać trzeba, że obaj myśliciele kwestionują także status niezależności mediów, gdyż były one i są, jak twierdzą, stałym składnikiem struktur władzy. W konsekwencji hamują wszelkie próby radykalnych zmian społecznych, które mogłyby zlikwidować wiele nierówności społecznych. Ważną częścią konstrukcji teoretycznej pracy jest również analiza ramowa Ervinga Goffmana porządkująca interpretacje oraz zjawiska społeczne w ramach określonego modelu wyjaśniającego.



Przy całej słuszności rozumowań zawartych w omawianej publikacji, warto byłoby jednak szerzej osadzić analizowany dyskurs prasowy w epoce. W ówczesnej Europie, która może stanowić punkt odniesienia dla Ameryki, debaty publiczne na temat mniejszości narodowych zaostrzyły się do niespotykanych wcześniej rozmiarów. Afera Dreyfusa pokazała antysemicką twarz ogromnej części francuskiego społeczeństwa. Dużo bardziej agresywne, wręcz karykaturalne narracje dyskryminacyjne miały miejsce w Niemczech i Rosji, nastąpiły po nich kampanie terroru i przemocy wobec obcych. Na tym tle Stany Zjednoczone jawią się nieco bardziej umiarkowanie, przynajmniej jeśli weźmiemy pod uwagę tamtejszy system społeczno-polityczny, sprzyjający m.in. rozwojowi prasy etnicznej. Można tam dostrzec w przestrzeni publicznej także opinie przychylne imigrantom. Autor rejestruje te nieliczne głosy rozsądku w kwestii traktowania nowych przybyszów. Mógłby jednak bardziej wyeksponować te fragmenty dyskursu prasowego, które informowały i komentowały działalność znaczących instytucji powołanych do życia przez grupy etniczne. W wielu przypadkach przywódcy stojący na czele swoich diaspor doświadczali swobód obywatelskich, manifestując dumę z poczucia przynależności do młodego imperium.

 

Wiele instytucji etnicznych brało czynny udział w ówczesnych grach politycznych, szczególnie w czasie kampanii przedwyborczych. Kto wie, czy wówczas nie okazałoby się, że front antyimigrancki nie był w Stanach Zjednoczonych aż tak mocny i zdyscyplinowany, jak wynika to z lektury pracy. Pytanie czy w ramach złożonych zjawisk, jakie obserwujemy w ciągu niemal półwiecza, zachodziły pewne odchylenia od normy, które pozwalałyby podważyć schemat propagandowy dyskursu medialnego zaproponowany przez Autora i tym samym wyjść poza odgórnie przyjęte założenia teoretyczne. Nie należy lekceważyć znaczenia rozmaitych kontaktów, form dialogu między ludnością o korzeniach anglosaskich z przedstawicielami innych kultur w omawianym okresie. Na różnych poziomach, w różnej skali dochodziło do wymiany doświadczeń, które powoli przełamywały uprzedzenia i kształtowały postawy akceptacji.



Prawdopodobnie nie zmieniłoby to ogólnego obrazu prasowego dyskursu, ani oceny efektów działalności dziennikarskiej w USA, przypadającej na lata 1875-1924. Prasa amerykańska odegrała niechlubną rolę w debacie publicznej na temat imigrantów, chociaż niektóre zjawiska z pewnością można było osadzić mocniej w kontekście historycznym. Warto zastanowić się, które z wypowiedzi stanowiły element zorganizowanych politycznych kampanii prasowych, a które pojawiały się wyłącznie jako spontaniczne odbicie typu myślenia o cudzoziemcach. Pewne formy narracji, które możemy uznać za dyskryminacyjne, obowiązywały niemal wszędzie i nawet prasa etniczna nie była wolna od rasistowsko-nacjonalistycznej narracji, czego dowodzą choćby badania Roberta M. Zeckera nad świadomością rasową słowackich osadników w Stanach Zjednoczonych.

 

Następne dekady XX wieku przyniosły eskalację antyimigranckich nastrojów w Ameryce, ale też dojście do głosu wpływowych nurtów społeczno-intelektualnych, które przeciwdziałały dyskryminacji. Pokazały one realne możliwości stworzenia wspólnoty ogólnoludzkiej, która nie musi być zawężona do jednego kręgu cywilizacyjnego. Ścieranie się odmiennych wizji wyobrażonej wspólnoty amerykańskiej przetrwało wiek XX i odradza się w dzisiejszych czasach. U jej podstaw wydają się często leżeć te same emocje i brak zdolności do refleksyjnego ustosunkowania się do rzeczywistości.

 

Daniel Kiper

www.histmag.org

 

15 czerwca będziemy informować mieszkanki i mieszkańców Rzeszowa o sytuacji w okupowanej Palestynie. Chcemy zwrócić uwagę społeczeństwa na brutalną odpowiedź izraelskich sił zbrojnych na demonstracje związane z 70 rocznicą Nakby (wypędzenia 700 – 900 tys. Palestynek i Palestyńczyków) oraz zaprotestować przeciw okupacji i masakrom ludności palestyńskiej.

 

data: 15 czerwca 2018

czas: 18:00 - 19:30

miejsce: teren przy Pomniku Czynu Rewolucyjnego w Rzeszowie

 

Zdjęcie: davehoggan.com

Młodzi ludzie dają się złapać na lep szybkiego sukcesu, głoszonego przez socjotechniczne hasła mówiące o pięknej przyszłości, a przyszłość kończy się trzeciorzędnym stanowiskiem w pracy oraz niewolą w kredycie na mieszkanie, samochód i pralkę.
COSTA, NERO ITP…
Któregoś dnia siedząc w jednej z warszawskich sieciowych kawiarni – może była to Costa, może Nero, na pewno nie Starbucks, bo kompromis z systemem musi mieć swoje granice – z uwagą przyglądałem się pracy barmanek. Cztery młode dziewczyny uwijały się niczym humanoidalne mechanizmy z powieści Philipa K. Dicka. Kawiarnia jest w Centrum, więc nieustanny napływ ludzi powodował, że kolejka utrzymywała się na stałym poziomie sześciu osób. Barmanki w pracowniczej hipnozie zarabiały pieniądze – parzyły czarną, latte, americano; zalewały indyjską, chińską, zieloną, owocową, miętową, mieszankę karaibską, leśną i zimową; wyciskały soki z pomarańczy, bananów i z grejpfrutów. Na deskach cięły ciasta z galaretką i z polewą z bitej śmietany, a w mikrofalach dopiekały sandwicze. Poza tym sprzątały stoły i wycierały ich blaty. Mopami polerowały zabłoconą podłogę, a założywszy długie gumowe rękawice, zamykały się w toaletach, by odświeżyć umywalki, sedesy i pisuary oraz by na koniec złożyć podpis na tabeli harmonogramu wzorowego wc-sprzątacza.
Zauważyłem, że do tych wszystkich obowiązków dochodzi jeszcze konieczność kontaktów także i z tą klientelą, która – co częste u ludzi mieszkających w stolicy – wyładowuje swoje frustracje i nerwowe napięcia na personelu czegokolwiek, grunt, że niższym. Wystarczy, by odrobinę poczuć w sobie siłę klienta-pana, a już bez opamiętania odreagowuje się na „zatrudnionych w branży usługowej” własną degradację do petenta-śmiecia, doznaną podczas wizyt w urzędach, biurach, przychodniach i szpitalach.
www.redflag.org.au
NIE MA NIC ZA DARMO
Barmanki, a także barmani, muszą znosić swój los z pokorą, mimo że czasem łzy cisną im się do oczu, pięści zaciskają się pod fartuchem, a w żołądku mdli z głodu i przemęczenia. Tak mija prawie cały dzień – pieniądze, liczenie, wydawanie reszty, sprzątanie, kolejny frustrat łypie spode łba, ktoś ma pretensje, że za wolno, że kawa bez smaku, że ciasto nieświeże, że w kasie nie ma drobnych, ale czy jest sens, by tłumaczyć, że to już siódma godzina pracy, a wczoraj do czwartej nad ranem trzeba było wkuwać do kolokwium na zarządzaniu, że szef każe oszczędzać na kawie, że każe wciskać wczorajsze croissanty w promocji, a drobnych nikt nie przynosi, bo do tego potrzebne jest dodatkowe stanowisko.
Praca wykonywana przez barmanki wydała mi się na tyle ciężka, że aby czuć z niej minimalną satysfakcję, na pełnym etacie trzeba by pracować najwyżej sześć godzin dziennie, za pensję nie niższą niż 2800 zł „na rękę” miesięcznie. W ogóle w polskich warunkach każda pensja niższa niż 2800 zł netto oznacza „kiepski żart” systemu, szczególnie, gdy ktoś w dużym mieście musi wynająć mieszkanie i planuje założenie rodziny. Co zatem skłoniło obserwowane przeze mnie osoby do frustrującej pracy ponad możliwości nawet zdrowego i młodego organizmu? Nie mam na myśli tego, że od zasuwania osiem godzin na dobę za ladą można umrzeć z wyczerpania, ale to, że po tygodniu każdej pracy w wyzysku trudno jest czerpać radość i satysfakcję z życia, że życie powoli staje się wegetacją, a samorozwój bolesną mrzonką. Być może właśnie z tej przyczyny – powodowani instynktem samozachowawczym – pracownicy i pracownice w „sieciówkach” zmieniają się tak często?
Fot. www.thecommentator.com
ZŁUDZENIA W ZAMIAN ZA ŻYCIE
Lukrowana cywilizacja kapitalizmu obiecuje wiele, ale daje bardzo mało – ten fakt staje się powoli powszechnie dostrzegalny. Specjaliści od sporządzania ofert pracy do karykaturalnych granic rozszerzają w Photoshopie uśmiechy tych, którzy swoim zadowoleniem mają świadczyć, że „ta oferta jest wyjątkowa”, że „czekamy właśnie na ciebie”, że „tu się rozwiniesz”. Młodzi ludzie dają się złapać na lep szybkiego sukcesu, głoszonego przez socjotechniczne hasła mówiące o pięknej przyszłości, a przyszłość kończy się trzeciorzędnym stanowiskiem w pracy oraz niewolą w kredycie na mieszkanie, samochód i pralkę. Jeśli przeciętny (niezamożny) młody człowiek nie ma mieszkania odziedziczonego po swoich dziadkach lub takiego, które dostał od rodziców, a chce mieszkać na przykład w Warszawie, to musi wynająć „kawalerkę” za minimum 1200 zł miesięcznie. Kwota ta równa się często prawie całej miesięcznej pensji. Jeśli chce żyć oszczędnie, to najczęściej, wraz z czterema współlokatorami, „kisi się” w trzypokojowym mieszkaniu z gipsowym przepierzeniem zmieniającym go w czteropokojowy „apartament z wielkiej płyty”. W mieszkaniu takim wszystko staje się tragikomiczne – konflikty o niepozmywane naczynia, o dym z papierosów, brudny sedes czy zbyt głośny seks za gipsową ścianą.
Dopijając kawę, zastanawiałem się, kiedy obserwowane przeze mnie barmanki, a także pracownicy i pracownice Tesco, Biedronki, Empiku i innych firm rządzących się neoliberalnym „maksimum zysku – minimum strat” zrozumieją, że cały czas są oszukiwani, rolowani, nabijani w butelkę kapitalizmu. System ten nieustannie potrzebuje niewolników, potrzebuje taniej siły roboczej, bo taka jest dynamika jego funkcjonowania, dynamika nierówności i wyzysku, które kapitalizm ze sobą niesie. Co musi się stać, by młodzi ludzie zrozumieli, że wykorzystuje się ich energię, młodość, nadzieję i marzenia dla korzyści właścicieli firm, udziałowców, prezesów i banków, które firmom udzieliły pożyczek na wysoki procent? Co musi się stać, by wszyscy oszukiwani w Polsce ludzie powiedzieli sobie, że mają dość rządów sprzyjających nie im, ale wysoko postawionym beneficjentom systemu i by zaczęli organizować się w silne związki zawodowe, realnie, a nie w sferze deklaracji, walczące o godne życie?
Pomyślałem – siedząc w Costa, a może w Nero – że ludzie ci muszą zrozumieć swoją wartość i niezwykłość swojej indywidualnej egzystencji, której nie wolno im marnować. Muszą także przestać czuć strach, muszą przestać się bać o to, że ktoś wyrzuci ich z pracy i zostaną wtedy bez mieszkania, bez jedzenia, z bankiem na gardle i komornikiem na plecach. Jednak strach zniknie tylko wtedy, gdy każda z tych osób uwierzy we własne siły i zrozumie, że jedynie wspólne działanie zagwarantuje przyszłość – działanie na przekór mechanizmom manipulacji, które nastawiają pracowników przeciwko sobie i potęgują trwającą we wzajemnej nieufności pogoń za mamoną.
tjo

Artykuł ukazał się w nr 8 “A-taku” (2018)

 

Jesteśmy osobami z zasady oraz od lat zaangażowanymi w ruchy społecznego protestu. Rozumiemy, solidaryzujemy się i wspieramy osoby, które od paru dni okupują Uczelnie w całym kraju. Rozumiemy, ponieważ w naszej organizacji działają bezpośrednio, lub we współpracy z nami studenci, doktorantki oraz profesorowie. Znamy rzeczywistość „fabryk wiedzy”, urok ciągłej wycieńczającej i bezsensownej parametryzacji ludzkiej aktywności umysłowej, grodzenie globalnej wiedzy i pobieranie z tego profitów, sztywną, neofeudalną hierarchię uniwersyteckich murów i praktyk, inercję niedomagających materialnie studentów. Aktualny stan Uczelni nie tworzy wspólnoty, chyba że wspólnoty w atomizacji, jedność wyobcowanych. Pod tym względem Gowin jest tylko następnym, naturalnym krokiem po Kudryckiej. Wiemy również jak trudno pogodzić pracę na Uniwersytecie z życiem osobistym, pracą najemną i aktywnością społeczno-polityczną. Wiemy jak przestraszony i konformistyczny jest Uniwersytet, jak trudno wykonać na nim jakikolwiek gest sprzeciwu, z jakimi konsekwencjami można się w takim wypadku liczyć. Z tych wszystkich względów rozumiemy was, bo nasza walka też tego dotyczy; z tych wszystkich względów dziękujemy wam i gratulujemy.


Widzimy jednocześnie, że tak jak na Uniwersytecie Jagiellońskim, Warszawskim, Łódzkim, Wrocławskim, czy Gdańskim, wszędzie mają szansę powstać przestrzenie, w których wszystkie te bolączki mogą zostać wyliczone i wykrzyczane. Teraz jest moment, by z tego korzystać! By nie tylko obronić stan gnijącego Uniwersytetu przed kolejnymi zakusami władzy, ale by stworzyć nowe pomysły, wizje, a nawet utopie, by stworzyć nowy sposób produkcji i uspołecznienia wiedzy. Mamy nadzieję, że sposoby oddolnego, anarchistycznego organizowania się, które obserwujemy właśnie w obozach i piknikach okupujących, pozwolą na taką przemianę społeczną, albo przynajmniej na jej początek. Wiedza musi wrócić do społeczeństwa, z którego wyrosła! Z tych powodów solidaryzujemy się z wami, z tym w jaki sposób działacie i rozmawiacie.


I ostatecznie wspieramy was, ponieważ wasz sprzeciw jest sprzeciwem uciśnionych, a my staliśmy i stać będziemy po stronie uciśnionych. Chociaż wśród was są zadeklarowane i zadeklarowani anarchiści, to wiemy, że jest nas i was więcej – nasze idee są we wszystkich głowach! Coraz więcej osób z dnia na dzień dołącza do walki o wolną i powszechną edukację, która przysługuje każdemu. To znak, że pragnienie wolności, szczęścia i dobrego życia jest wciąż aktualne. Wspieramy was, albowiem już tam jesteśmy, a wy już jesteście wśród nas; w każdej chwili możecie się do nas zwrócić. Wszyscy stoimy na straży świata, który nadchodzi.


Bez wolnej i wspólnej nauki nie ma wolnego i wspólnego społeczeństwa!


Podpisano


Federacja Anarchistyczna

Zapraszamy na spotkanie organizacyjne - najważniejsze pytanie na które mamy nadzieje znajdziemy po burzy mózgów odpowiedź to - Szto dziełać?

Zemsta godz. 18

https://www.facebook.com/events/1839068083062873/?active_tab=discussion

Szczegółowe informacje

14.00 - 15.30 projekcja filmu "Roza. Kraj dwóch rzek"
15.30 - 16.15 wykład "Turecka agresja i okupacja kantonu Efrin" (Paweł
Ziółkowski)
16.15 - 17.00 wykład "Funkcjonowanie systemu komitetów w Rożawie"
(Rafał Rudnicki)
17.00-17.45 - przerwa
17.45 - 18.30 - wykład "Niekurdyjskie grupy religijne i etniczne Syrii
i Iraku wobec
demokratycznego konfederalizmu (Paweł Ziółkowski)
18.30 - 20.00 - projekcja filmu "Gulistan. Ziemia Róż"

Miejsce: Uniwersytet Gdański, Wydział Nauk Społecznych

ul. Jana Bażyńskiego 4

Sala S 313 (I piętro)

Organizatorzy:

Zakład Pedagogiki Społecznej Uniwersytetu Gdańskiego

Inicjatywa Pracownicza UG

fb.com/KurdyjskaRewolucjawRojavie

https://www.facebook.com/kurdystan.info/

 

Wydarzenie na FB:

https://www.facebook.com/events/1854365784622667/



„Zaufanie... Moje zaufanie do rządu, do moich politycznych reprezentantów, niestety w pewnym stopniu również do moich współpracowników, zostało zniszczone. Raz na zawsze”.

Carne Ross przez 15 lat służył w brytyjskim korpusie dyplomatycznym. Wierzył wtedy, że zachodnia demokracja jest w stanie nas wszystkich ocalić. Gdy wybuchła wojna w Iraku, miał możliwość od środka ujrzeć wszystkie porażki, oszustwa i ukrywane motywacje; bezpośrednio odczuł jak władza deprawuje. Wojna pozbawiła go wszelkich złudzeń, porzucił pracę i zaczął poszukiwać odpowiedzi na pytanie, które wielu z nas sobie dziś zadaje – czy świat może wyglądać inaczej? Carne odnalazł rozwiązanie – anarchizm zaoferował alternatywę wobec przemocy kapitalizmu i spektaklu zwanego "demokracją". To propozycja świata, w którym ludzie mają kontrolę nad swoim własnym życiem. Film śledzi podróż Carne'a po całym globie w poszukiwaniu lepszego sposobu na organizację społeczeństwa – od kolektywnego rolnictwa w Hiszpanii, przez Occupy Wall Street, po Rożawę w pochłoniętej wojną Syrii – ta podróż przemieniła go w anarchistę.

Premiera w Polsce!
07.06.2018 (czwartek), 18:30
Cena biletu: 10 zł
Film w języku angielskim, projekcja z napisami w języku polskim.
Po filmie planujemy rozmowę poprzez wideoczat z producentem filmu lub samym Carnem Rossem.

ENG:
„Trust... My trust in government - to an extent, I'm afraid to say, my colleagues, too - was destroyed, once and for all”.

British diplomat Carne Ross worked on Iraq and its WMD, and resigned from the government over its lies before the 2003 invasion. His extraordinary personal and political odyssey culminates in a remarkable encounter with new forms of democracy in the midst of war – in Rojava, Syria. A profound examination of the political and economic problems that confront the world. Featuring Noam Chomsky and figures from the Occupy Movement, Accidental Anarchist explores the failings of governments worldwide to handle the great challenges facing society today.

First time in Poland!
07.06.2018 (Thursday), 18:30
Tickets: 10 zł
Film will be in English with additional Polish subtitles.
After the screening we are going to talk through a videochat with either one of the producers or Carne Ross himself.

--

Accidental Anarchist / 2017 / 1h 24min / Directors: John Archer, Clara Glynn / Writer: Carne Ross

Poznań - Freedom Fighters #10

16 czerwca 2018 r. Dział: Zapowiedzi

Zapraszamy na 10 edycję ligi Freedom Fighters. Obędzie się ona w dniach 16-17.06.2018 w Poznaniu, na skłocie Rozbrat. Tak, jak w latach poprzednich planujemy walki oraz, następnego dnia, seminarium szkoleniowe,oraz wydarzenia towarzyszące. Więcej szczegółów wkrótce.

 

https://www.facebook.com/events/160753091213603/



Style walk:

Boks
K-1 Rules
Muay Thai
BJJ gi/no-gi
MMA

Ze względów bezpieczeństwa do walk mogą zgłaszać się osoby mające co najmniej półroczny staż. Zawodnicy i zawodniczki będą dobierani ze względu na staż, ilość stoczonych walk (w BJJ dodatkowo wg. pasów). Tak jak podczas poprzednich edycji, nie będą obowiązywać kategorie wagowe, zawodnicy i zawodniczki będą dobierani w ten sposób, by maksymalna różnica wagi nie była większa niż 2 kg.

Zawodnicy i zawodniczki walczące w formule K-1 rules zapewniają sobie ochraniacze na piszczele i stopy (twarde lub miękkie – z zastrzeżeniem, żeby w walczącej parze były ochraniacze takiego samego typu), suspensory, ochraniacze zębów i owijki. Startujący w formule muay thai dodatkowo zapewniają sobie ochraniacze na łokcie. Opcjonalnie mogą walczyć w ochraniaczach na kolana. Kaski i rękawice (10 oz) zapewniane są przez organizatorów. Jeśli walczący w jednej parze zawodnicy i zawodniczki oboje się godzą, mogą walczyć w rękawicach o wadze 12 lub 14 oz, jednak muszą zapewnić je sobie we własnym zakresie. Zawodnicy i zawodniczki walczące w formule MMA zapewniają sobie jedynie ochraniacze na piszczele i stopy (miękkie), rękawice piąstkówki oraz suspensory. Kaski zapewniane są przez organizatorów. Zawodnicy i zawodniczki walczące w formule BJJ no-gi zobowiązani są do walki w rashguardzie.

Szczegółowe regulaminy, w których opisane są min. czas trwania walk, dozwolone i zakazane techniki znajdują się w załącznikach.
Zgłoszenia prosimy przesyłać jak najszybciej na adres Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. . Pod tym adresem udzielamy też szczegółowych informacji. Wczesne zgłoszenia umożliwią odpowiednie dobranie par walczących zawodników/zawodniczek. Walki sędziowane będą przez wykwalifikowanych sędziów. Podczas trwania walk na wydarzeniu obecna będzie pomoc medyczna. W zgłoszeniu prosimy zawrzeć następujące informacje:

Imię i Nazwisko/Ksywa
Wiek
Miasto, klub sportowy
Formuła
Staż treningowy, rekord walk (z wyszczególnionymi formułami)
Waga
Telefon kontaktowy

Przykładowy mail zgłoszeniowy:

Nestor Machno
21
Poznań, Freedom Fighters Gym
muay thai
3 lata, 2-1-0 (K-1, muay thai), 1-0-0 (MMA)
73,5 kg
606 066 660



10th edition of Freedom Fighters league will take place on 16-17.06.2018 in Poznań's Rozbrat squat. Just like in previous years, fights and the seminar next day, and more co-events will take place. More info soon.

Styles:
Boxing
K-1 Rules
Muay Thai
BJJ gi/no-gi
MMA

For security reasons we accept inquiries from fighters with at least 6 months practice. Fighters will be matched accordingly to time of practice (belts in BJJ), number of past fights. There is no weight division, fighters will be matched by weight with 2 kg tolerance. We provide head protector, boxing gloves (10 oz). Fighters can fight in heavier gloves (12 oz or 14 oz) if the opponent agree and also use 12 oz or 14 oz boxing gloves, but those must be brought by fighters. Fighters must have shin (hard or soft), groin, elbow (Muay Thai) protectors, MMA gloves (MMA) mouthguards and handwraps.Grapplers have to fight in rashguard.

All additional info and inquiries: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. . Please send it ASAP so fights can be properly arranged and all fighters can be matched.

We will have licensed referees and medical help during the event.

Inquiry should consist:

Name/Nickname
Age
City,Club
Style
Time of practice, fight record
Weight

Example:

Nestor Ivanovych Makhno/Bat'ko
21
Poznań, Freedom Fighters Gym
K-1 Rules
3 years, 2-1-0 (K-1), 1-0-0 (MMA)
73,5 kg

Zapraszamy na drugą edycję Anarchistycznego Festiwalu Filmowego w Warszawie! Wkrótce zaprezentujemy tytuły i tematykę filmów, które pokażemy Wam w tym roku.

https://www.facebook.com/events/1446122942200982/

***
Anarchistyczny Festiwal Filmowy stawia sobie za cel przybliżenie tematyki radykalnie lewicowego i anarchistycznego oporu wobec kapitalistycznej rzeczywistości oraz tworzenia wobec niej praktycznych alternatyw. AFF to pierwsze takie filmowe wydarzenie w Polsce, które stara się przyjrzeć aktualnym problemom i zagadnieniom z radykalnie lewicowej perspektywy, zaprezentować realizacje wolnościowych projektów idących na przekór kapitalizmowi zarówno dziś jak i wczoraj oraz przybliżyć filmowe klasyki niosące w sobie rewolucyjną treść. AFF to również spotkania z reżyserami, bohaterkami i bohaterami filmów, prelekcje, dyskusje oraz stoiska organizacji i wydawnictw związanych z ideami i tematami zaprezentowanymi na ekranie.

Głównym organizatorem wydarzenia jest Związek Zawodowy Inicjatywa Pracownicza Warszawa.

 

 

Wkrótce więcej informacji