Zaloguj

Federacja Anarchistyczna

Jesteś tu: Start / Artykuły / Działania FA / Opolskie /
A+ R A-

Kolejny raz przed siedzibą NoeBanku przy ulicy Gwarnej zebrali się lokatorzy i mieszkańcy Poznania oburzeni działalnością  czyścicieli kamienic i łamaniu praw lokatorów w naszym mieście. Jak można było się spodziewać, tak jak kilka miesięcy temu, placówka NeoBanku została blisko godzinę wcześniej niż planowo zamknięta, najwyraźniej w obawie przed protestem. Niestety przedstawiciele NeoBanku i powiązane z nimi spółki-córki nie miały obaw, gdy finansowały brutalną działalność czyściciela kamienic – Piotra Śruby – wówczas liczył się tylko zysk, nieważne, że kosztem zgotowania prawdziwej gehenny lokatorom.

W dniu dzisiejszym, mieszkańcy „czyszczonych kamienic” zrzeszeni w Wielkopolskim Stowarzyszeniu Lokatorów oraz aktywiści poznańskiej sekcji Federacji Anarchistycznej, postanowili odwiedzić Komendę Miejską przy ulicy Szylinga. Celem ich wizyty było przekazanie na ręce komendanta - mł. insp. Roman Kustera – “Dyplomu za wzorową współpracę w procederze czyszczenia kamienic” oraz indywidualnej nagrody “Złotej Śruby” dla funkcjonariusza policji, który wykazał się najgorliwszą współpracą z Pawłem Ż. Oraz Piotrem Ś. i ich mocodawcami.


Niestety okazało się, że komendant nie znajdzie czasu na odebranie dyplomu i nagrody, a jak informowano w dyżurce: „w takim wypadku należy się wcześniej umówić z Panem Komendantem”, „Ewentualnie może znajdzie czas dla interesantów popołudniu”. Reasumując czas Pana Komendanta jest niezwykle cenny, jeśli chodzi o spotykanie się z mieszkańcami miasta, za to wszystko wskazuje na to, że w przypadku kontaktów z Piotrem Śrubą wystarczy telefon, a może nawet sms, aby funkcjonariusze policji byli gotowi do spotkania i życzliwego dzielenia się informacjami z czyścicielem kamienic.

 

Na całej komendzie nie znalazł się żaden funkcjonariusz gotowy w zastępstwie komendanta na rozmowę z lokatorami oraz przyjęcie nagrody i dyplomu. Zamiast konfrontacji z pokrzywdzonymi przez czyściciela kamienic mieszkańcami, policjanci woleli chować się w zaciszach swoich gabinetów, ostatecznie dyplom i nagroda „Złotej Śruby” została przekazana na ręce Pani sekretarki.

Postawa poznańskiej policji, gotowej zarówno do asysty przy eksmisjach, biernej kiedy łamane są prawa lokatorów, a czynnej jeśli chodzi o pomoc czyścicielom kamienic, gwarantuje, że okazji do „nagradzania” policjantów nie zabraknie.

 

Oświadczenie

Przed rokiem Komendant Miejski Policji w Poznaniu - mł. insp. Roman Kuster – w swojej wypowiedzi wyznaczył kierunek działań dla poznańskich policjantów. Przypomnijmy, że naciskany wtedy przez lokatorów kamienic, nękanych przez bandytę Piotra Ś., komendant uznał, że policja nie ma możliwości ciągłych interwencji celem powstrzymania „czyścicieli kamienic” i jego ludzi. Zdaniem komendanta lokatorzy powinni wiedzieć, że: „Mamy wolny rynek i jeśli chcą państwo mieć całodobową ochronę, można skorzystać z usług firm ochroniarskich”.

 

Znamienne stwierdzenie szefa miejskiej policji pokazało, że w Poznaniu najważniejsze są brutalne prawa rynku, a nie prawa człowieka czy obywatela. Podwładni komendanta doskonale zrozumieli tą wolnorynkową lekcję. W czasach ciągłych narzekań na niedofinansowanie służb mundurowych, funkcjonariusze wykazali się pomysłowością i inicjatywą, rozpoczynając współpracę z prywatnym sektorem. Przynajmniej dwóch poznańskich funkcjonariuszy dzieliło się informacjami z „czyścicielami kamienic”. W czasie kiedy mieszkańcy Poznania byli informowani o zastraszaniu lokatorów z ul. Stolarskiej, odcinaniu im wody i innych mediów, szykanach i groźbach, poznańscy policjanci bez wahania donosili „czyścicielom kamienic” o działaniach lokatorów oraz innych policjantów. Co najmniej jeden funkcjonariusz był w stałym kontakcie telefonicznym z Pawłem Ż., wspólnikiem Piotra Ś., co potwierdzają SMS-y znalezione w jego telefonie. Czy takich funkcjonariuszy było więcej - trudno ocenić, ponieważ prokuratura w ogóle nie wykazała zainteresowania przypadkami zaskakującej współpracy „prywatnego biznesu” z policją. Również zwierzchnicy wspomnianego policjanta nie wykazują inicjatywy w zbadaniu sprawy. To jednak nie dziwi, gdy pamięta się wypowiedź komendanta Romana Kustera.

 

Policja i prokuratura nie wykazały też zainteresowania mocodawcami "czyścicieli", którzy zlecali nękanie lokatorów poznańskich kamienic. Chodzi o spółki córki NeoBanku i biznesmenów takich jak Lechosław Gawroński i Grzegorz Liberkowski. Oskarżono tylko "czyścicieli", pomijając osoby finansujące ich działalność i czerpiące z niej zyski. 

 

Nękanie lokatorów i ich opór wobec działań „czyścicieli kamienic” i jego mocodawców trwa w Poznaniu od dłuższego czasu. Brutalność i bezkarność  działań podejmowanych wobec lokatorów była wielokrotnie nagłaśniana dzięki samoorganizacji lokatorów (pikiety i demonstracje) i zainteresowaniu mediów. Nie jest więc możliwe, żeby policjanci w Poznaniu nie rozumieli, z jak poważnym problemem mają do czynienia. Należy więc jasno powiedzieć, że zarówno współpraca z „czyścicielami kamienic”, bierność wobec działań NeoBanku i biznesmenów, jak i próby ścigania i karania uczestników protestów lokatorskich – pod absurdalnymi i naciąganymi zrzutami, co potwierdziły już dwa wyroki uniewinniające – to sposób na pokazanie, że poznańska policja staje po stronie bogatych wyzyskiwaczy i bandytów, a nie po stronie krzywdzonych obywateli!

 

W związku z tym w symboliczny sposób pragniemy dziś uhonorować komendanta miejskiego policji Romana Kustera i jego ludzi - haniebnym dyplomem za owocną współpracę z „czyścicielem kamienic” oraz nagrodą indywidualną Złotej Śruby dla najbardziej gorliwego współpracownika Piotra Ś.

 

Nie licząc na sprawiedliwość, rzekomo gwarantowaną przez państwowy system prawny, mamy jednak nadzieje, że niebawem nie tylko Piotr Ś., ale też jego mocodawcy i współpracujący z nim policjanci odpowiedzą - w ten czy inny sposób - za swoje haniebne czyny! Dość policyjnego bandytyzmu.

 

Federacja Anarchistyczna – sekcja Poznań

Dziś kilkunastu działaczy i działaczek Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów i Federacji Anarchistycznej zjawiło się w Urzędzie Wojewódzkim. Obdarowali oni wojewodę Piotra Florka zeschniętą, ale wciąż przystrojoną choinką przypominającą, że nie dotrzymali on deklaracji złożonych w grudniu ubiegłego roku lokatorom kamienicy przy ulicy Stolarskiej. Z okrzykiem: „Od wojewody żądamy wody” protestujący weszli do budynku i zostawili podarunek przy drzwiach do gabinetu wojewody.

 

Przed świętami Bożego Narodzenia, działacze i działaczki Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów i Federacji Anarchistycznej domagali się, aby władze wojewódzkie zajęły się losem lokatorów z czyszczonych kamienic. Wojewoda obiecał wówczas, że pochyli się łaskawie nad problemem i doprowadzi do przywrócenia bieżącej wody w kamienicy na ulicy Stolarskiej. Właśnie zbliżają się święta Wielkanocne, a wody na Stolarskiej jak nie było, tak nie ma.

 

Ponad 3 miesiące nie wystarczyły, aby służby podlegające Wojewodzie Wielkopolskiemu, przedstawiciela rządu w terenie, doprowadziły do sytuacji przestrzegania prawa lokatorskich. Powstaje pytanie czy Wojewoda w ogóle jeszcze pamięta o tym problemie? Czy pamięta o tym co obiecał i dlaczego spotykał się z Piotrem Śrubą, znanym poznańskim czyścicielem kamienic? Czy pamięta, że to Wojewódzki Inspektor Nadzoru Budowlanego uchyli decyzję o podłączeniu wody na Stolarskiej wydaną przez Inspektora Powiatowego? Czy pamięta, że Wojewódzka Stacja Sanepidu również nie interesuje się losem lokatorów pozbawionych bieżącej wody, a za to pracują w niej osoby posiadające udziały w firmach zajmujących się czyszczeniem kamienic?

 

Lokatorzy kamienicy przy ulicy Stolarskiej spędzą kolejne święta bez gazu i wody, ponieważ zarówno władze lokalne, jak też rząd okazały się kompletnie obojętne na los nękanych mieszkańców i spolegliwe wobec właścicieli czyszczonych kamienic. Wojewoda wielkopolski, podobnie jak wcześniej prezydent Ryszard Grobelny, udowodnił swoim brakiem zainteresowania i urzędniczą inercją, po czyjej realnie stronie opowiada się aparat państwa. Po stronie czyścicieli i bandytów.

 

Protestujący nie chcieli już rozmawiać z przedstawicielami Urzędu Wojewódzkiego. W zamian za to odśpiewano kolędę

Dziś odbyła się pikieta Federacji Anarchistycznej pod Wojewódzką Stacją Sanitarno-Epidemiologiczną. Wzięli w niej udział też działacze i działaczki Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów. Razem przybyło kilkanaście osób. Protestowano  przeciwko zatrudnianiu przez Sanepid osób winnych czyszczenia kamienic.

 

„Każdego dnia – czytamy na stronach internetowych SANEPIDU - nasi pracownicy robią wszystko, aby chronić Państwa zdrowie. Skuteczność tych działań zapewniają wysokie kwalifikacje zawodowe pracowników…” Tymczasem w Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Poznaniu pracuje osoba, która jest współodpowiedzialna za tzw. czyszczenie kamienic - Agnieszka Szymczak-Śruba. Występuje ona jako właścicielka firmy Fabryka Mieszkań. Jej mąż, Piotr Śruba, z którym współdziała, jest właścicielem firmy Fabryka Mieszkań i Ziemi - znanej z wyjątkowo brutalnych działań skierowanych przeciwko lokatorom wielu poznańskich kamienic. Agnieszka Szymczak-Śruba, pracując w SANEPIDZIE jest jednocześnie odpowiedzialna za celowe zalania mieszkań, wyłączenia wody,  niszczenie kanalizacji, pozbawiania mieszkańców dostępu do gazu czy energii elektrycznej. Nie ogląda się na to, że ofiarami tych działań padają osoby starsze, schorowane, dzieci. Cel - zmuszanie lokatorów do wyprowadzki - uświęca środki, którymi posługują się czyściciele kamienic. Agnieszka Szymczak-Śruba pracując w Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej ma obowiązek chronić zdrowie mieszkańców, jednak równocześnie zajmuje się nękaniem lokatorów, podejmując przy tym działania jawnie sprzeczne z misją SANEPIDU. Naraża lokatorów na utratę zdrowia i życia.

 

Jest też rzeczą zastanawiającą, że zarówno Wojewódzki Inspektor Nadzoru Budowlanego, jak i Wojewódzka Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna podlegając Wojewodzie Wielkopolskiemu, nie tylko nie wzięły w obronę lokatorów, ale faktycznie swoimi decyzjami i inercją pogorszyły ich sytuację. Sam Wojewoda podejmując rozmowy z czyścicielem kamienic, Piotrem Śrubą, najpierw uwiarygodnił go w oczach opinii publicznej, a teraz okazuje się, że pomimo deklaracji nie zdołał doprowadzić do sytuacji, kiedy zdrowie i życie lokatorów byłoby odpowiednio chronione. Od połowy grudnia ubiegłego roku, kiedy lokatorzy ze Stolarskiej zwrócili się do niego o interwencję, nie wydarzyło się nic w sprawie przywrócenia gazu czy wody w zamieszkiwanej przez nich kamienicy. Stąd pojawia się uzasadnione pytanie: po czyjej stronie jest Wojewoda i jego służby?

W miniony czwartek (24 stycznia) czyściciel kamienic, Piotr Śruba, pojawił się na Niegolewskich 14 w asyście policji i próbował sforsować drzwi jednego z zamieszkałych lokali. Twierdził, że ma prawo w nim przebywać. Na dowód przedstawiał umowę najmu podpisaną ze właścicielem, prawdopodobnie Grzegorzem Liberkowskim. Natychmiast zareagowali mieszkańcy kamienicy, żądając od policji i Piotra Śruby wyjaśnień. Przyjechali działacze i działaczki Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów (WSL) i Federacji Anarchistycznej oraz media.

 

Nagle okazało się, że działania Śruby niekoniecznie są legalne, a policja zaczęła zabezpieczać ślady na drzwiach wyłamanych na ich oczach. Wcześniej twierdziła, że należą do Piotra Śruby, który ma prawo z nimi robić co chce. Pojawił się naczelnik pobliskiego komisariatu i zadecydował, że nie będzie prowadzona żadna eksmisja. Po ok. 60 minutach policjanci odjechali, a za nimi Piotr Śruba, który ma ponoć złożyć zażalenie, że policja nie pomogła mu ostatecznie wyrzucić okatorów.

 

Wobec zaatakowanych dziś mieszkańców orzeczono sądownie eksmisję, ale – wg wiedzy WSL – nie podjęto żadnych procedur komorniczych. Co więcej lokatorzy złożyli odpowiednie pisma sądowe, domagając się jeszcze raz rozpatrzenia sprawy, bowiem – jak utrzymują – nie zostali prawidłowo poinformowani o sprawie i wyroku eksmisyjnym. Kilka dni temu powiadomili też policję, że Piotr Śruba grozi im wyrzuceniem z mieszkania.

 

Trudno powiedzieć co skłoniło policję, że asystowała przy próbie wywarzenia drzwi przez Śrubę. Jeżeli uważano wcześniej, że jego działania są legalne, zmieniono zdanie zaraz po przyjeździe dziennikarzy i interwencji WSL. Jedno jest pewne, funkcjonariusze za plecami dwóch osiłków kopiących w drzwi, rozbijających szyby, wyłamujących zamki, rozgrzeszała w oczach lokatorów te poczynania. Jak się później okazało, niezgodne jednak z prawem. Gdyby nie reakcja innych lokatorów, działaczy i mediów bylibyśmy świadkami eksmisji na bruk w środku zimy. Ofiary nie stawiałyby nawet oporu, widząc policjantów i obawiając się, że będę interweniować w obronie Śruby, a nie ich.

 

Wielu z mieszkańców kamienicy przy Niegolewskich mówiło mediom, że po prostu się boją, że dzieci nie chcą zostawać same w domach, że nie wiedzą, czy zaraz nie wydarzy się coś jeszcze „gorszego”. Być może taki był cel działań Śruby – nie odzyskanie jednego mieszkaniem, ale sterroryzowania wszystkich lokatorów. Nie tylko na ulicy Niegolewskich. A policja mu w tym dziś skutecznie pomogła. Nikt już z poszkodowanych lokatorów, na nią nie liczy. Sama zresztą przyznaje, że będzie wobec konfliktów lokatorskich neutralna. Na Niegolewskich właśnie tę neutralność zademonstrowano.

Dziś odbyła się pikieta protestacyjna pod Zarządem Komunalnych Zasobów Lokalowych. Miała ona związek z planowanymi jutro,  tj. 11 stycznia, rozprawami o eksmisje. W proteście wzięli udział działaczki i działacze Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów (m.in. byli mieszkańcy kamienicy przy ulicy Małeckiego, a także lokatorzy ze Stolarskiej i Niegolewskich) i Federacji Anarchistycznej.

 

W jednej z mających się odbyć jutro spraw, ZKZL występuje bezpośrednio, chcąc usunąć z mieszkania socjalnego rodzinę, która – wg Zarządu - miała utracić do niego prawo. Ustalenia WSL wskazują, że najemcy zostali wprowadzeni w błąd oraz potraktowani w sposób nie do przyjęcia, a próba ich eksmisji jest niepotrzebną eskalacją konfliktu.

 

Z początku zaproponowano im zamianę zajmowanego przez nich lokalu na odpowiednie mieszkanie komunalne oraz zapewniono na piśmie, że będą mogli pozostać w obecnym mieszkaniu dopóki ZKZL nie zagwarantuje im stosownego lokalu. Kiedy lokatorzy zgodzili się na takie warunki, ZKZL wycofał się z umowy, a lokatorów obrzucano wyzwiskami i obelgami twierdząc, że dewastują lokal (małżeństwo dokonało gruntownego remontu zajmowanego przez siebie mieszkania, jednocześnie podwyższając jego standard) oraz nie płacą czynszu. Powoływanie się przez ZKZL na fakty całkowicie odbiegające od prawdy pokazuje brak kompetencji urzędników oraz ich schematyczne podejście do mieszkańców lokali socjalnych. Lokatorom tym odmówiono także prawa do obrońcy z urzędu.

 

Druga sprawa toczy się przeciwko lokatorce mieszkania prywatnego. W wyniku splotu różnych życiowych okoliczności, została ona obciążona długiem, którego nie jest w stanie regularnie spłacać ze względu na bardzo niskie dochody (od 900 – 1300 zł netto). Z racji niskich zarobków oraz samodzielnego wychowywania nastoletniej córki lokatorka domaga się mieszkania socjalnego. W sprawie tej wystąpić ma pełnomocnik ZKZL, który prawdopodobnie będzie się domagał, aby nie przyznano lokatorce mieszkania socjalnego, za powód podając ich brak. Ten proceder „automatycznego” występowania władz miasta do sądu z wnioskiem o niezasądzanie mieszkania socjalnego, trwa od kilku lat. Nie wnikając w realną sytuację socjalną lokatorów, ZKZL stara się już na tym etapie uchylić się od swoich obowiązków, przekonując sądy, że przyznanie lokalu socjalnego jest niezasadne.

 

Sprawa jest o tyle kuriozalna, że lokatorka jest pracownicą poznańskich żłobków, w których od 2009 roku - pomimo wzrastających czynszów i kosztów eksploatacji mieszkań – nie rewaloryzowano płac. Z tego powodu pracownice żłobków od dwóch lat domagają się 30% podwyżek. Do tej pory doczekały się jedynie niewielkiego wyrównania pensji. Nie dość, że władze miasta nie chcą zagwarantować zatrudnionym przez siebie pracownikom godnych płac, to dodatkowo dopuszczają się eksmisji i robią wszystko, aby uchylić się od obowiązku zapewnienia mieszkania socjalnego. Eksmisja lokatorki, wraz z odmową przyznania jej lokalu socjalnego przy jednoczesnym blokowaniu podwyżek płac w żłobkach jest wyrazem antyspołecznej polityki prowadzonej przez władze Poznania.

Rok 2012 zapamiętamy jako czas, w którym zostało ujawnionych jak dotąd najwięcej konfliktów lokatorskich. Należy jednak przypomnieć, że „czyszczenie kamienic” jak i nielegalne eksmisje były już wcześniej stałym elementem krajobrazu Poznania. Na przestrzeni ostatnich 10 lat powstał nowy rynek usług – spółek zawodowo zajmujących się nękaniem lokatorów na zlecenie kamieniczników. Zarówno władze miejskie, reprezentowane między innymi przez Jarosława Pucka jak i zachęceni przez jego bezwzględną politykę wobec lokatorów mieszkań komunalnych kamienicznicy wdrażali swój własny plan masowych eksmisji, zastraszania i marginalizowania problemów lokatorskich.

Każdy kolejny atak, czy to w postaci odcinania mediów, nielegalnego wyrzucenia z mieszkania, czy grubiańskich wpisów urzędników miejskich na facebooku w godzinach „pracy”, był przejawem poniżania i nękania lokatorów. Wprowadzono również nowy standard „mieszkań socjalnych” umieszczając ludzi w kontenerach, zamiast budować normalne mieszkania. Władze, ustawowo zobowiązane do zapewniania mieszkańcom podstawowych potrzeb poprzez budowę odpowiedniej ilości mieszkań, zamiast tego naciskają na sądy, aby te nie orzekały o przydziale mieszkań komunalnych, bo ich nie ma.

Oprócz prowadzenia poszczególnych walk, Federacja Anarchistyczna s. Poznań oraz Wielkopolskie Stowarzyszenie Lokatorów starało się doprowadzić do skonsolidowania rozproszonych po Poznaniu osób, które do tej pory musiały radzić sobie z problemem na własną rękę, co najczęściej z góry stawiało ich na przegranej pozycji. Oddolna samoorganizacja i kolektywna walk lokatorek i lokatorów, działaczek i działaczy dała w efekcie początek prężnego ruchu lokatorskiego. Mamy nadzieję, że w przyszłym roku nastąpi dalszy rozwój ruchu lokatorskiego, tak by mógł on działać bardziej radykalnie, gdyż jak widać, znajdują się kolejni zwabieni możliwością szybkiego zysku kamienicznicy, a urzędowy bezwład daje ich bandyckim metodom pełne przyzwolenie.

Kalendarium

Marzec

22 marca w pięć miesięcy po nielegalnej eksmisji, przydział na mieszkanie komunalne dostali państwo Jencz, wspierani przez FA i WSL. Pani Katarzyna jest ciężko chora, stale wymaga opieki męża, a o przydział „komunałki” starali się od 8 lat. Za udział w blokadzie ich eksmisji cztery osoby mają sprawy wytoczone przez policję, z tego dwie o przestępstwo. Jedna już została skazana prawomocnym wyrokiem, również za przestępstwo. Informacja na temat wywalczenia przydziału TUTAJ.

Maj

1. W tym miesiącu wybuchł najgłośniejszy konflikt lokatorski w Poznaniu – na ul. Stolarskiej. Kamienica została kupiona przez Lechosława Gawrońskiego i Grzegorza Liberkowskiego, poznańskich biznesmenów, którzy wynajęli Piotra Śrubę i Pawła Żukowskiego, żeby jak najszybciej pozbyć się lokatorów przy użyciu takich metod jak zastraszanie, obrażanie, odcinanie  mediów czy dewastacja budynku. Mimo tego, lokatorzy wspierani najpierw przez WSL, FA i środowisko związane z Rozbratem, a później przez Koalicję dla Mieszkańców Stolarskiej (https://stolarska.wordpress.com/) postanowili walczyć o kamienicę. Pod koniec sierpnia Lokatorzy postanowili zabarykadować się w budynku, aby uniemożliwić wejście pracownikom Śruby. Jednocześnie zadbali o to, by ich przypadek stał się odniesieniem dla innych poznańskich lokatorów, będących ofiarami nieuczciwych kamieniczników, czy miejskiej administracji. Poprzez niezliczone pikiety, akcje happeningowe, niezapowiedziane wizyty w Urzędzie Miasta czy Urzędzie Wojewódzkim i wreszcie okupację zajmowanego budynku lokatorzy wraz ze wspierającymi ich walkę osobami i organizacjami nadali prospołeczny ton w debacie na temat mieszkalnictwa, prawa własności czy funkcjonowania mechanizmów i instytucji władzy w Poznaniu.

2. Kamienica na rogu Małeckiego i Rynku Łazarskiego była kolejną nieruchomością wykupioną przez firmę córkę Neo Banku, który zatrudnił Fabrykę Mieszkań i Ziemi w celu oczyszczenia kamienicy z lokatorów. Scenariusz był taki sam jak zawsze: odcięcie mediów, zastraszanie, stopniowa dewastacja kamienicy. Na szczęście lokatorzy zareagowali szybko i postanowili się zorganizować, żeby móc wspólnie walczyć z Neo Bankiem i Fabryką Mieszkań i Ziemi. Dzięki szybkiej reakcji lokatorów i medialnemu nagłośnieniu bank, w obawie o swoje „dobre” imię,  wycofał się ze współpracy z Fabryką Mieszkań i Ziemi, a lokatorzy znaleźli nowe mieszkania.

Wywiad z lokatorką kamienicy przy ulicy Małeckiego, która opowiada o mechanizmach i metodach przeciwdziałania „czyścicielom kamienic” czytaj TUTAJ.

Czerwiec

Interwencja w sprawie jednej z rodzi mieszkającej w barakach w Krzesinach. Zajęła ona lokal po zmarłej sąsiadce (wcześniej małżeństwo z małym dzieckiem mieszkało u rodziców ). Regularnie płacili czynsz i rachunki oraz wyremontowali zajmowane lokum. ZKZL tolerował obecność rodziny w lokalu przez 3 lata, ale ostatecznie wystąpił o eksmisję. 2 lipca odbyło się spotkanie z przedstawicielem ZKZL-u. Na stronie rozbrat.org wspominamy o nim TUTAJ.

Lipiec

1. 3 lipca na zlecenie kamieniczka Macieja Schultza, ochroniarze nielegalnie eksmitowali mieszkańca kamienicy przy ul. Chwiałkowskiego. Podczas pobytu p. Ryszarda na komisariacie w celu wyjaśnienia sytuacji, właściciel zajął jego mieszkanie, wyrzucił wszystkie rzeczy i wymienił zamki. (Czytaj TUTAJ)

Dwa dni później p. Ryszard wraz z grupą działaczy i działaczek z Rozbratu, rozwiercając zamki wszedł do swojego mieszkania, w którym miał pełne prawo przebywać. Ta sytuacja kolejny raz pokazuje jak bezkarni czują się kamienicznicy oraz że miasto w żaden sposób nie stara się chronić swoich mieszkańców.

2. Zgłosiła się lokatorka, której sytuacja ujawnia mechanizmy działania władz miasta.  Administratorem jej mieszkania jest Spółdzielnia Mieszkaniowa. Po śmierci męża i jego matki, została sama w wynajmowanym lokalu, niestety bez zameldowania. Od wielu lat walczy ze spółdzielnią, która chcę się jej pozbyć z mieszkania oraz z miastem, które obiecywało mieszkanie w TBSach, a później, w ramach przydziału lokalu socjalnego zaproponowało mieszkanie bardzo oddalone od centrum i o gorszym standardzie.

3. 20 lipca ciężarna kobieta z trójką dzieci zajęła miejski pustostan. W obawie przed kolejnym skandalem, po próbie usunięcia kobiety przez wynajętą przez MPGM firmę ochroniarską, na miejscu w asyście mediów pojawił się sam dyrektor ZKZL – Jarosław Pucek, zaprzeczając swoim wcześniejszym wypowiedziom. (czytaj TUTAJ)

4. Działacze i działaczki Federacji Anarchistycznej zorganizowali pikietę pod domem radnego Michała Tomczaka. Protestowano przeciwko nadużyciom władzy.  Wcześniej Głos Wielkopolski ujawnił, ze Tomczak zajmuje mieszkanie TBS, choć nie spełnia odpowiednich wymogów formalnych. Więcej czytaj TUTAJ i TUTAJ

Sierpień

1. 6 sierpnia dzięki pomocy Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów i Federacji Anarchistycznej udało się zablokować eksmisję kobiety z dziećmi, która zajęła pustostan. Lokatorka ma również orzeczony wyrok eksmisyjny z przydziałem do lokalu socjalnego. Jarosław Pucek postanowił jednak wyrzucić ją z domu zanim wyrok się uprawomocnił. Ten przykład ukazuje doskonale mechanizmy działania eksmisji. Czytaj TUTAJ

2. Okazuje się, że problemy z czyścicielami mają nie tylko najemcy lokali, ale również współwłaściciele. Przykładem są mieszkańcy domu przy ul. Litewskiej na Sołaczu, wykładowcy na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza. Od 2008 roku walczą o prawo do normalnego życia i mieszkania w swoim domu z Piotrem Burdzińskim, cieszącym się złą sławą kamienicznikiem, właścicielem kilkudziesięciu nieruchomości w Poznaniu, który już wcześniej pokazywał jak traktuje ludzi, oczyszczając kamienicę metodami Piotr Śruby i dewastując nawet zabytkowe elementy przejętych budynków. Historia właścicieli mieszkania w willi przy ul. Litewskiej TUTAJ.

3. 24 sierpnia miała miejsce pikieta przeciwko prześladowaniu lokatorów pod domem jednego z dwóch współwłaścicieli kamienicy przy ul. Stolarskiej – Lechosława Gawrońskiego. Relację znajdziecie TUTAJ

Wrzesień

Miasto konsekwentnie, pomimo silnego sprzeciwu mieszkańców Poznania i niezbitym argumentom przeciwko tworzeniu osiedli kontenerowych, otwiera osiedle kontenerowe (czytaj TUTAJ).

Październik

1. Mieszkańcy kamienicy przy ul. Półwiejskiej, która przylega do Starego Browaru mieszkają w lokalu, który jest notorycznie zalewany przez wody gruntowe, przez co standard lokalu praktycznie uniemożliwia normalne funkcjonowanie. Budowa centrum handlowego państwa Kulczyk przyczyniła się do zmian w przepływie wód gruntowych, natomiast właściciele wspomnianej kamienicy nie zadbali o zabezpieczenie budynku. W konsekwencji, mieszkania na parterze są zapleśniałe, a cały budynek zaczyna pękać i grozi zawaleniem. Rozmowy z właścicielami okazały się bezskuteczne, lokatorzy zwrócili się więc o pomoc do miasta, jednak nie otrzymali nawet odpowiedzi na pismo. Jak się później okazało, urzędnicy po prostu zapomnieli wysłać odpowiedzi… Oprócz tego lokatorzy dowiedzieli się, że mogą się ubiegać o lokal do kapitalnego remontu (których miasto wystawiło tylko kilka), lokal zamienny (gdzie potrzebna jest decyzja Państwowego Inspektora Nadzoru Budowlanego, którą otrzymali właściciele, natomiast lokatorzy nie mają do niej dostępu) lub lokal socjalny (przy czym zapisując się teraz, rozpoczęcia rozpatrywania wniosku o przydział takiego lokalu należy się spodziewać dopiero w 2014r.).

2. 16 października ZKZL dokonał eksmisji kobiety w ciąży z lokalu przy ul. Rycerskiej. Lokatorka, znajdującą się w trudnej sytuacji materialnej, zadłużona, została eksmitowana, mimo że wyrok zapadł klika lat temu, dopiero kiedy kobieta wniosła odwołanie od decyzji, ZKZL, nie czekając na rozpatrzenie sprawy, postanowił wysiedlić ją do hotelu robotniczego przy ul. Torowej, przy czym to eksmitowana ma pokryć koszty pobytu. MOPR nie poinformował jej o możliwościach i prawach, które jej przysługują. 17 października Wielkopolskie Stowarzyszenie Lokatorów zorganizowało pikietę pod siedzibą ZKZL w tej sprawie. Więcej czytaj TUTAJ i TUTAJ.

3. 20 października Demonstracja Lokatorska przeszła ulicami Łazarza. Był to protest przeciwko obecnej polityce mieszkaniowej uprawianej przez władze Poznania, polegającej na brutalnych wysiedleniach, rosnących czynszach, braku mieszkań komunalnych i socjalnych, monopolizacji rynku mieszkaniowego przez deweloperów, budowie getta kontenerowego. Demonstracja zgromadziła ponad 200 osób. Przybyli głównie lokatorzy z „czyszczonych” kamienic oraz inni solidaryzujący się z nimi mieszkańcy Poznania. Lokatorzy na trasie przemarszu opowiadali o procederze wyrzucania na siłę mieszkańców z ich dotychczasowych lokali. Protest spotkał się z żywym i przyjaznym odzewem ze strony mieszkańców Łazarza, którym był dedykowany. FILM


Listopad

1. Na przełomie października i listopada w kamienicy przy ul. Niegolewskich 14 w asyście policji pojawili się przedstawiciele nowego właściciela, Grzegorza Liberkowskiego, który odpowiada również za dramatyczną sytuację lokatorów z ul. Stolarskiej. Następnym krokiem było nachodzenie mieszkańców z zamiarem nakłonienia ich do podpisania porozumienia, na mocy którego właściciel zobowiązuje się do wypłacenia kwoty 4 tysięcy złotych, umorzenia ewentualnych zaległości oraz do niepodejmowania remontu. Z kolei wynajmujący lokal ma opuścić swoje mieszkanie do końca roku, z wymeldowaniem oraz zrzeka się wszelkich roszczeń. Jest to prosty i sprytny wybieg ominięcia znacznie dłuższej procedury związanej z wypowiedzeniem umowy najmu i wypłaty odstępnego. Niepokój lokatorów, oprócz obecności policji, wzbudził też fakt, że pełnomocnikiem nowego właściciela jest znany z doniesień medialnych Adrian Woźniak, wierny pracownik Piotra Śruby. Mieszkańcy niezwłocznie udali się do przedstawicieli władz miasta, a nawet do wojewody, jednak do dzisiaj czekają na odpowiedź, nie mówiąc już o konkretnych działaniach.

Bierność władz miasta ośmieliła właściciela - w nocy z 29 na 30 grudnia ludzie Śruby uszkodzili instalację, co spowodowało zalanie kilku mieszkań i klatki schodowej. Czytaj TUTAJ

2. Wróciła sprawa kamienicy przy ul. Piaskowej, którą zajmowaliśmy się w roku 2011. Lokatorzy, których próbowano eksmitować w brutalny i bezprawny sposób, założyli w sądzie sprawę przeciwko firmie Kappa Invest, która jest odpowiedzialna za sytuację sprzed roku. Krótko po wniesieniu oskarżenia, lokatorzy otrzymali pismo, z którego wynika, że kamienica, w której mieszkają, przeszła w ręce kolejnej firmy - Spółki Plus z siedzibą przy ul. Grunwaldzkiej 41a/4. Nowy właściciel domaga się jak najszybszego opuszczenia budynku przez lokatorów pod pretekstem kapitalnego remontu. Więcej informacji na temat tej kamienicy TUTAJ i TUTAJ

3. Kolejnym przejawem ułomności miejskiej polityki mieszkaniowej i bezczelności urzędników jest historia państwa Sybiłło i ich 12 letniej niepełnosprawnej córki. Rodzina od wielu lat czekała na przydział lokalu socjalnego. W końcu ZKZL postanowił się nimi zająć. Jednak to, co im zaproponowali – pomieszczenie w zaniedbanym baraku w Krzesinach – urąga wszelkim standardom.  Więcej TUTAJ

Grudzień

1. Po raz kolejny w tym roku przyszło nam usłyszeć o Macieju Schulzu, który tym razem w środku zimy za wszelką cenę chce wyrzucić z mieszkania schorowanego, starszego mężczyznę. Problemy z Schultzem mieli i mają też inni lokatorzy w tej kamienicy.

2. 19 grudnia wspólnie z lokatorami udaliśmy się do wojewody po wodę, której podobnie jak gazu i prądu, brakuje w wielu poznańskich kamienicach przez nielegalne działania właścicieli. W czasie rozmowy z wojewodą Piotrem Florkiem i przedstawicielem Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego lokatorzy zostali zapewnieni o podjęciu konkretnych kroków, między innymi próby podłączenia wody na Stolarskiej przed świętami oraz kolejnych spotkaniach (Czytaj TUTAJ)

Niestety, zamiast pracowników przysłanych przez wojewodę, na Stolarskiej 23 grudnia pojawili się pracownicy Piotra Śruby i zniszczyli instalację elektryczną (czytaj TUTAJ)

3.  20 grudnia odbyła się pikieta pod domem drugiego współwłaściciela kamienicy przy ul. Stolarskiej – Grzegorza Liberkowskiego. RELACJA

4. 24 grudnia odbyła się akcja solidarnościowa z mieszkankami i mieszkańcami ulicy Stolarskiej 2 w Poznaniu. W dzień poprzedni tj 23.12 w godzinach wieczornych pracownicy znanej poznańskiej firmy zajmującej się zawodowym nękaniem lokatorów – Fabryka Mieszkań i Ziemi włamali się do zamkniętej przed nimi kamienicy przy ul. Stolarskiej w Poznaniu. Odcięli przy pomocy siekiery kable, tym samym odcinając ostatnie medium. Lokatorzy bowiem żyją bez wody i gazu już 8 miesięcy. Podczas akcji solidarnościowej został oddany do użytku lokatorom agregat prądotwórczy, przywieziony w nocy przez aktywistów z Warszawy. Natomiast mieszkańcy Poznania przywieźli lokatorom butle gazowe, palniki, paliwo oraz baniaki z wodą.

5. W 2012 roku zrealizowano dwa filmy dokumentalne (premiery w lutym 2013). Pierwszy z nich jest dokumentem o nowym polskim standardzie mieszkań socjalnych w kontenerach. Przedstawia zarówno historie poszczególnych mieszkańców, jak i cały mechanizm działania władz. Opisuje procesu wdrażania projektu w Polsce. Drugi film to dokument o pierwszej tak długiej walce lokatorów z kamienicznikami i „czyścicielami” kamienic w Poznaniu – dokument o Stolarskiej 2. Informacje o dokładnej dacie i miejscu pokazów będą dostępne na stronie Rozbratu.

6. Realizacja materiału wideo o skutkach antyspołecznej polityki miejskiej w oparciu o wywiady z byłymi mieszkankami „czyszczonych” kamienic w Poznaniu. Część z byłych lokatorek jest zmuszona do życia w ośrodkach dla bezdomnych. Materiał wkrótce dostępny w dziale „Filmy” na stronie rozbratu.

Dodajmy, że do Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów zgłosiło się wiele innych lokatorek i lokatorów z poznańskich kamienic.
W nocy 29 grudnia, w kamienicy przy ulicy Niegolewskich 14 zalano kilka mieszkań. Właścicielem nieruchomości jest Grzegorz Liberkowski a administracją zajmuje się Piotr Śruba - ten sam duet co na Stolarskiej.

 

Późno w nocy woda ze znajdującego się pustostanu zaczęła zalewać cały szereg mieszkań w jednej z klatek w kamienicy przy ulicy Niegolewskich 14. Mieszkańcy, którzy od kilku tygodni utrzymują stały kontakt z Wielkopolskim Stowarzyszeniem Lokatorów, powiadomili WSL. Na miejsce wezwana została policja. Wyłączony został cały pion i część mieszkańców została pozbawiona dostępu do wody. Najbardziej ucierpiało mieszkanie jednej z lokatorek, która w ostatnim czasie czynnie uczestniczyła w pracach i działaniach WSL

 

Jasno z tego wynika, że Piotr Śruba, zachęcony wyraźnie ciepłym przyjęciem ze strony wojewody wielkopolskiego, Piotra Florka, który ostatnio dwukrotnie przyjął czyściciela kamienic, postanowił działać dalej według tych samych metod. Zalanie mieszkań na Niegolewskich świadczy dobitnie o tym, że czyściciele kamienic nie zamierzają ani o jotę zmienić swoich metod działania. I nie można się temu dziwić widząc postawę władz publicznych, które pokazują swoją kompletną niemoc i inercję, albo nawet starają się takie metody usprawiedliwić, powołując się na „święte prawo własności prywatnej”.

 

Nie możemy dalej tolerować dotychczasowej sytuacji. Piotr Śruba tylko na chwilę został przywołany do porządku - dziś działa dalej. Zastraszanie lokatorów i pokazanie, że nie mają oni żadnych możliwości upomnienia się o swoje, że ustawa o ochronie praw lokatorów to jedynie świstek papieru, jest na rękę właścicielom pokroju Liberkowskiego, Gawrońskiego czy Schultza. Ale czyszczą lub czyścili kamienice też inni, jak choć senator PO Filip Libicki, uważając zapewne, że prawa lokatorów muszą – tak czy inaczej – ustąpić ich prawu własności. Co tu dużo kryć, państwo ujawnia tutaj swój jednoznaczny klasowych charakter przymykając oko na bandytów działających na zlecenie właścicieli kamienic, którzy na krzywdzie zwykłych lokatorów, dorabiają się majątków. Osławiona „niewidzialna ręka rynku” odcina mieszkańcom wodę, gaz, prąd, podrzuca szczury i insekty, kilofem dewastuje klatki schodowe i niszczy rury kanalizacyjne - ta sama ręka ściska też dłoń przedstawicieli władzy.

Dziś odbyło się zapowiadane wcześniej spotkanie u wojewody wielkopolskiego w sprawie sytuacji w kamienicy na ulicy Stolarskiej. Na rozmowy przybyli oprócz lokatorów przedstawicielki i przedstawiciele Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów, Federacji Anarchistycznej i poznańskie media. Rozmowy niewiele przyniosły. Jeszcze wiele tygodni mieszkańcy będą się musieli obyć bez gazu i wody.

 

Bezpośrednią przyczyną – przypomnijmy – z powodu której sprawa Stolarskiej trafiła do Urzędu Wojewódzkiego, było wstrzymanie przez Wojewódzkiego Inspektora Nadzoru Budowlanego decyzji Inspektora Powiatowego, nakazującego podłączenie wody na Stolarskiej. Lokatorzy chcieli się już z początkiem grudnia spotkać z wojewodą w celu wyjaśnienia sytuacji, ale ten ich zbywał. Dopiero przedświąteczna akcja, 19 grudnia, polegająca na wizycie lokatorów z wiadrami w urzędzie, doprowadziła do zainteresowania się ze strony Piotra Florka problemem. Wyraził wówczas opinię, że niechybnie na święta woda na Stolarskiej będzie. Nie było. Dodatkowo w niedzielę wieczorem robotnicy Piotra Śruby odcięli prąd, a wojewoda Florek wyłączył telefon, bo lokatorzy i media, zbyt jak widać natarczywie, chcieli się dowiedzieć - co dalej?

 

Na dzisiejsze spotkanie Piotr Śruba przybył w asyście swojego prawnika. Na salę, gdzie miało odbyć się spotkanie, nie wpuszczono przedstawicielki Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów, Katarzyny Czarnoty. Wojewoda zawahał się nawet czy może wejść mecenas Agnieszkę Rybak-Starczak, która reprezentuje lokatorów ze Stolarskiej. Tym samym Piotr Florek wysłał jasny sygnał opinii publicznej – w spotkaniu mógł wziąć udział Piotr Śruba i usiąść obok lokatorów, za nękanie których zabroniono mu zbliżania się do kamienicy na odległość nie większą niż 100 metrów, przeciw któremu toczy się szereg postępowań prokuratorskich, a jego działalność jako czyściciela kamienic jest dobrze znana i udokumentowana. Odmówiono wstępu natomiast osobie, która stara się bronić praw lokatorskich. Postępowanie wojewody, jego uwagi i zachowanie broniące Piotra Śrubę, decyzje podlegających jemu służb, ewidentnie świadczą, że przyjęto opcję broniącą czyścicieli kamienic, a nie ich ofiar – lokatorów. Być może Piotr Florek zna się z właścicielami Stolarskiej, Liberkowskim i Garwońskim, a przynajmniej się zachowuje, jakby był kolegą ich wykidajły, Piotra Śruby.

 

Wojewoda Florek nie chciał rozmawiać z mediami. Chyba żeby znowu z gęby nie zrobić sobie cholewy. Ma wydać specjalny komunikat. Ustalono jedynie, że przeprowadzona zostanie na Stolarskiej ekspertyza budowlana, która ma przesądzić o stanie budynku i czy nadaje się on do zamieszkania. Mają ją sporządzić specjaliści na zlecenie… właścicieli kamienicy. Ma się to odbyć do końca stycznia przyszłego roku, a to oznacza, że jeszcze wiele tygodni lokatorzy na Stolarskiej nie będą mieli wody, ani innych mediów. Tym samym, może nie w świetle kulawego i wybiórczo stosowanego prawa, ale moralnej odpowiedzialności, do starkingu, czyli uporczywego nękania lokatorów, przyłożył się nie tylko Piotr Śruba, ale jego już dobry, jak widać, kolega, Piotr Florek – wojewoda wielkopolski.

Wieczorem 23 grudnia robotnicy Piotra Śruby wtargnęli do kamienicy na ulicy Stolarskiej i zniszczyli instalację elektryczną. Lokatorzy są pozbawieni gazu, wody, instalacji telefonicznej, a teraz także prądu. Ta bezwzględność postępowania czyścicieli kamienic musi doczekać się równie bezpośredniego odzewu.

 

Już wcześniej informowaliśmy, że działacze i działacze Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów (WSL) obawiają się, że na dniach dojdzie to takiej sytuacji. Pracownicy Fabryki Mieszkań i Ziemi byli widziani na terenie posesji już kilka dni temu. Próbowali zatkać kanalizację, ale im się nie udało. W piątek, 21 grudnia, lokatorzy ze stolarskiej i WSL zwołani w tej sprawie na godz. 13.00. konferencję prasową – nikt z mediów niestety nie dotarł.

 

Pomimo obietnic zlożłonych w ostatnią środę przez Wojewodę Wielkopolskiego Piotra Florka, na Stolarskiej nie pojawił także nikt z urzędników w sprawie podłączenia wody (o akcji czytaj TUTAJ). Wojewoda zaprosił działaczy lokatorskich na rozmowy dopiero po świętach – 28 grudnia.

 

Dramatyczna sytuacja lokatorów doprowadziła do spontanicznej akcji solidarnościowej zwołanej na dzień 24 grudnia godzinę 12:00. Po wczorajszym zniszczeniu w kamienicy na Stolarskiej przyłącza prądu, z Warszawy do Poznania został przywieziony, a następnie uruchomiony agregat prądotwórczy. Do tej chwili działa i zapewnia mieszkańcom elektryczność. Przywieziono butle z gazem, paliwo do agregatu, dziesiątki baniaków i zgrzewek wody. Przybyli działacze i działaczki Federacji Anarchistycznej, Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów i My–Poznaniaków, jak też wielu niezrzeszonych poznaniaków i poznanianek.

 

Wojewoda Piotr Florek, który wcześniej obiecał pomóc lokatorom, najpierw telefonicznie oznajmił, że nie może nic zrobić, a następnie wyłączył telefon. 24 grudnia w godzinach porannych spotkał się natomiast z czyścicielem Piotrem Śrubą, a dopiero potem z samymi lokatorami. Zaoferował zgrzewki wody i interwencyjny nocleg w hotelu; Piotr Śruba w wypowiedzi dla mediów stwierdził zaś, że przywróci elektryczność, jeżeli lokatorzy zapłacą 300 tys. zł.

 

Przypomnijmy, że podający się za administrującego kamienicą Piotr Śruba nie przedstawił żadnych dokumentów, które wskazywałyby, że jest upoważniony do pobierania czynszów. Lokatorzy złożyli kilka miesięcy temu wnioski do sądu o ustanowienie depozytów na ten cel. To w takich wypadkach standardowa procedura, kiedy nie wiadomo komu naprawdę należy płacić czynsz, jednak jakiekolwiek posiedzenie w tej sprawie jeszcze się nie odbyło. To kolejny dowód na inercję państwa w tej kwestii. Dodatkowo, w związku z pozbawieniem lokatorów dostępu do podstawowych mediów, reprezentująca ich przed sądem mecenas Agnieszka Rybak-Starczak, żąda znaczącego obniżenia należnego czynszu za ostatnie pół roku.

 

Jest rzeczą zdumiewającą, że wojewoda zdecydował się rozmawiać ze Śrubą, który ma zakaz zbliżania się do kamienicy z powodu nękania lokatorów. Istnieje szereg dobrze udokumentowanych przypadków czyszczenia przez niego kamienic – nie tylko przy Stolarskiej – ulice Strusia, Niegolewskich, Piaskowej itd. Co więcej, wojewoda dał Śrubie wiarę i faktycznie uwiarygadnia jego osobę i działania.

 

Kolejne spotkanie wojewody z lokatorami (i Piotrem Śrubą?) w tej sprawie ma się odbyć 28 grudnia.

Wczoraj o 17.00 odbyła się pikieta pod domem Grzegorza Liberkowskiego na ul. Mostowej 19h/12, współwłaściciela kamiennicy na ul. Stolarskiej 2 i na ul. Niegolewskich 14.  Kilkanaście osób weszło na teren luksusowego apartamentowca, by poinformować mieszkańców o tym, z jakim sąsiadem mają do czynienia. Samego Liberkowskiego nie zastano, chyba, że nie miał odwagi otworzyć drzwi. Podobna akcja odbyła się kilka miesięcy temu pod domem Lechosława Gawrońskiego, relacja TUTAJ.

 

Przypomnijmy, że to właśnie Liberkowski wraz z Gawrońskim  z premedytacją nasyłają na lokatorów firmę Piotra Śruby, który w urągający wszelkim standardom prawnym i moralnym stara się wyrzucić lokatorów. Cel jest jeden - szybki zysk biznesmenów pokroju Liberkowskiego.

 

Wcześniej ofiarami Śruby padli mieszkańcy kamienic przy Strusia, Niegolewskich, Piaskowej, Małeckiego. Metody nękania wszędzie są podobne: zastraszanie i szantaż, odłączenie mediów (wody, gazu, telefonów, kanalizacji i prądu), skuwanie tynków, zalewanie mieszkań, wypuszczanie szczurów, itd. Wszyscy mieszkańcy Poznania, w tym sąsiedzi, współpracownicy, znajomi, kooperanci – powinni jednoznacznie dać do zrozumienia panu Liberkowskiemu, że przekroczył granice. Nie wolno nikomu w ten sposób traktować lokatorów.

 

Odpowiedzią powinien być społeczny i instytucjonalny bojkot pana Liberkowskiego. Nie kooperujmy z Grzegorzem Liberkowskim, ani żadną z jego firm (rodzinna firma Liberkowskich- Dexter). Potępmy wszystkich tych, którzy stają za nagonkami  na lokatorów, a związani są często z dużymi przedsiębiorstwami i instytucjami, brylują na salonach i w galeriach, przyjmowani są z otwartymi rękoma w urzędach.

W środę, 19 grudnia grupa kilkudziesięciu działaczy i działaczek Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów i Federacji Anarchistycznej udała się do Urzędu Wojewódzkiego z wiadrami… po wodę.

W tym przedświątecznym okresie wielu mieszkańców została pozbawiona dostępu do bieżącej wody, gazu i prądu w wyniku nielegalnych działań kamieniczników. Czyściciele kamienic obserwując długotrwały bezwład urzędu miasta i rządu, czują się bezkarni. Wyłączają mieszkańcom media, często tuż przed świętami, aby zmusić ich do wyprowadzki.  Cierpią lokatorzy z ulicy Stolarskiej, Matejki, Kościelnej, Kilińskiego, Litewskiej.... Byliśmy zapytać wojewodę, co on na to?

 

Po wodę do wojewody przyszli także mieszkańcy Stolarskiej, którzy już 8 miesiąc są zmuszeni żyć bez niej. W zeszłym tygodniu jedna z lokatorek, nieomal przepłaciła to życiem. Powiatowy Inspektor Nadzoru Powiatowego nakazał przyłączyć wodę w kamienicy, ale decyzje uchylił Nadzór Wojewódzki, polegający wojewodzie.

 

Lokatorów przyjął wojewoda Piotr Florek w asyście Wojewódzkiego Inspektora Nadzoru Budowlanego. Obiecał zainteresować się sprawą i podjąć próbę podłączenia wody na Stolarskiej jeszcze do świąt; po świętach natomiast spotkać z Wielkopolskim Stowarzyszeniem Lokatorów.

 

Tymczasem czyściciele działają. Lokatorzy kamienicy przy ulicy Niegolewskich 14 zostali poinformowani przez Piotra Śrubę, że od 1 stycznia „poradzi sobie z nimi inaczej”, czyli odetnie media. Tylko w zeszłym tygodniu do Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów zgłosili się lokatorzy z czterech kamienic należących do Macieja Schultza. Niektórzy z nich latami żyli bez dostępu do mediów.

Demonstracja Lokatorska

20 października 2012 r. Dział: Zapowiedzi
Koalicjanci na Rzecz Mieszkańców Stolarskiej, Wielkopolskie Stowarzyszenie Lokatorów, Stowarzyszenie My-Poznaniacy, Federacja Anarchistyczna sekcja Poznań zapraszają na demonstracje lokatorską szlakiem gentryfikowango Łazarza oraz spotkanie z prof. Margit Mayer.

20 października o godzinie 13 spod kamienicy na ul. Stolarskiej 2 ulicami Poznania przejdzie demonstracja lokatorska. Pierwszy raz będziemy demonstrować nie w centrum miasta, ale w obrębie jednej z jego dzielnic – Łazarza. W ten sposób chcemy unaocznić wszystkim skutki antyspołecznej polityki mieszkaniowej. Jej efektem jest zarówno wyłonienie się nowego standardu mieszkań - kontenerów socjalnych, jak też przyzwolenie władz miast na masowe eksmisje, "oczyszczanie" prywatnych kamienic z lokatorów, zanik budownictwa komunalnego, prywatyzacja zasobów lokalowych miasta i budownictwa mieszkaniowego.

Skutki tej polityki możemy zaobserwować na Łazarzu, gdzie oczyszczonych z lokatorów zostało wiele kamienic, część stoi latami pustych, a dotychczasowi mieszkańcy, o niższym statusie materialnym, są „wypychani” z dzielnicy. Proces ten – nazywany obecnie gentryfikacją – trwał latami, ale dziś przybrał na sile i wywołał szereg konfliktów społecznych. Od 2010 roku, broniąc się, lokatorzy protestowali w łazarskich kamienicach przy ulicy Strusia, Niegolewskich, Stolarskiej, Małeckiego, Rynek Łazarski itd. „Czyściciele” nachodzą lokatorów w kolejnych budynkach, jak przy ulicy Kanałowej.

W demonstracji między innymi udział weźmie prof. Margit Mayer z Berlina – jedna z międzynarodowych sygnatariuszy Apelu o Solidarność z Mieszkańcami Stolarskiej badaczka ruchów społecznych oraz polityki miejskiej, współredaktorka (wraz z prof. Neilem Brennerem i prof. Peterem Marcuse'm z Nowego Jorku książki „Miasto dla ludzi, nie dla zysku”. O godz. 17.00 w klubokawiarni „Głośna” (ul. św. Marcin 30) odbędzie się wykład oraz dyskusja z prof. Mayer poświęcone globalnemu wymiarowi gentryfikacji, obecnemu kryzysowi finansowemu oraz strategiom przybieranym przez ruchy miejskie na świecie.

http://www.facebook.com/events/496722447013313/

Dlaczego warto pójść z nami? Obecna polityka władz miasta jest ściśle powiązana ze zjawiskami, jakie możemy zaobserwować na rynku mieszkaniowym: wysiedlania, wysokie czynsze, spekulacje, wywindowane w górę ceny nowo wybudowanych mieszkań. Rezygnacja samorządu ze wspierania budownictwa komunalnego i uspołecznionego, doprowadziła do tego, że deweloperzy zmonopolizowali rynek, a ceny mieszkań w ostatnim czasie wzrosły kilkukrotnie. Wieloletnie zaniedbania doprowadziły do tego, ze Poznań wywiązuje się z obowiązku zabezpieczenia mieszkań socjalnych na poziomie 1-2%. To jeden z najniższych odsetek w kraju. Jednocześnie działając pod presją 2600 orzeczonych eksmisji do lokali socjalnych, które powinien zagwarantować samorząd Poznania, władze, aby się wywiązać z ustawowego obowiązku, stosują obecnie bezwzględną politykę wysiedleń z własnych zasobów. Opróżnione lokale dostosowują pod potrzeby mieszkań socjalnych, które charakteryzują się niskim standardem. Powstają getta kontenerowe które są mają wyznaczyć nowy, jeszcze niższy standard, mieszkań socjalnych. Z drugiej strony, prywatni właściciele kamienic, nie chcąc już czekać i nie wierząc w efektywność działań miasta w tym względzie, dokonują brutalnych eksmisji na własną rękę.
Jednocześnie przypadki takie jak na ul. Stolarskiej to jedynie wierzchołek góry lodowej, jakim są wieloletnie zaniedbania w polityce mieszkaniowej w Polsce. Niemal połowa polskich mieszkań jest przeludniona, w porównaniu do 17% w całej Unii Europejskiej. Blisko 20% Polaków, mimo że są samodzielni i aktywni zawodowo, wciąż miesza z rodzicami. Kolejne 20% musi spłacać przez długie lata kredyt hipoteczny często zaciągnięty na niemal lichwiarskich warunkach. Wszystkich dotykają ciągłe podwyżki cen usług komunalnych. Nawet podczas rzekomego „boomu” budowlanego z ostatniej dekady, w Polsce oddano ilość mieszkań, która jest niewystarczająca w stosunku do realnych potrzeb. To ilustruje dramatyczność sytuacji mieszkaniowej w Polsce. Tymczasem powszechny dostęp do mieszkań jest podstawą prawidłowego funkcjonowania wspólnoty miejskiej. Brak polityki mieszkaniowej w Poznaniu jest wyrazem lekceważenia potrzeb mieszkańców przez władze.

Dlatego 20 października wyjdziemy na łazarskie ulice. Będzie to głos sprzeciwu wobec dotychczasowej polityki miasta, wyraz solidarności z tymi, którzy zdecydowali się walczyć o swoje prawa, oraz głos mieszkańców Poznania, oraz gości z Polski i ze świata, w sprawie mieszkaniowej.

Pamiętaj: mieszkanie jest twoim prawem, a nie przywilejem dla wybranych!

http://www.facebook.com/events/482875085079856
Dzisiejszego popołudnia lokatorzy z kamienicy przy ulicy Stolarskiej kolejny raz postanowili przypomnieć o swojej sytuacji, tym razem przede wszystkim nominalnym właścicielom kamienicy – Lechosławowi Gawrońskiemu i Grzegorzowi Liberkowskiemu. Pocztą pantoflową do lokatorów docierały informacje, że w swoim środowisku – przypomnijmy: dobrze sytuowanych i obeznanych ze światkiem kultury i sztuki – obaj właściciele tłumaczą trwający od przeszło czterech miesięcy konflikt w kamienicy brakiem chęci i woli do rozmów ze strony lokatorów. Oczywiście jest to teza z gruntu fałszywa, konflikt trwa ponieważ właściciele kamienicy zamiast rozmów wybrali metodę zastraszania, odcinania mediów i całkowitego lekceważenia lokatorów. Wielokrotne próby nawiązania kontaktu z właścicielami zawsze kończyły się fiaskiem.

 

Uczestnicy dzisiejszej akcji skupieni w Koalicji dla  Mieszkańców Stolarskiej (w której zaangażowani są również uczestnicy/czki FA-P-ń), postanowili wywiesić duży i wyraźny transparent, tak, aby nikt nie miał wątpliwości, że pomimo gehenny zgotowanej przez Piotra Śrubę – wynajętego „czyściciela kamienic” – nadal są gotowi rozmawiać z jego szefami: Lechosławem Gawrońskim i Grzegorzem Liberkowskim.
Podczas akcji nie zabrakło także poczęstunku w postaci pysznego barszczu, przywiezionego przez jednego z mieszkańców Poznania w geście solidarności z lokatorami.

 

Przypominając apel o wsparcie lokatorów – sam apel i lista jego sygnatariuszy wielokrotnie był zrywany przez ludzi Piotra Śruby – wypisano na ścianie wyraźnie powody, dla których pod apelem m.in. podpisali się:

  • Jacek Żakowski, Gazeta Wyborcza: “Bo prawo własności nie uprawnia do okrucieństwa”,
  • prof. Bohdan Jałowiecki, Uniwersytet Warszawski: “Bo prawo do dachu nad głową powinno być ponad prawem własności”,
  • Maciej Nowak, dyrektor Instytutu Teatralnego: “Bo uważam, że mieszkania powinny być wyprowadzone z obrotu spekulacyjnego!”,
  • Sylwia Chutnik, pisarka, laureatka Paszportu Polityki: “Bo powinniśmy wspólnie wyczyścić miasta z czyścicieli kamienic!”,
  • Łukasz Dziedzic, Galeria Szara: „Bo byłem kiedyś w podobnej sytuacji, gdzie bezsilność i życiowa tragedia konfrontuje się z zimną kalkulacją i brakiem wyobraźni”.

 

Niestety, jak można się było spodziewać i tym razem żaden z właścicieli nie skorzystał z zaproszenia do rozmów. Najwyraźniej nadal preferują oni bandyckie metody dialogu stosowane przez Piotra Śrubę. Obecnie symbolem tych metod staje się niewywożony od kilku miesięcy kontener stojący przed wejściem do kamienicy. Po telefonie do firmy będącej jego właścicielem, okazało się, że nie ma możliwości wywiezienia pełnego śmieci i gruzu kontenera, dopóki Piotr Śruba nie uiści za tę usługę zapłaty. Wysypujące się z kontenera śmieci i towarzyszący im smród nie przeszkadzają funkcjonariuszom Straży Miejskiej. Nic nie wiadomo o tym, by miejskie służby ukarały Śrubę za nie wywożenie przepełnionego kontenera. Władze miasta, poczynając od prezydenta, a kończąc na strażnikach miejskich, najwyraźniej postanowiły zrobić wszystko, by nie utrudniać nękania lokatorów, nie mówiąc już o zapobieganiu takim praktykom.

stolarska2

W środę, 5 września rano, do kamienicy przy ulicy Stolarskiej, blokowanej przez lokatorów, ponownie chcieli wtargnąć robotnicy Piotra Śruby. Pretekstem była kontrola Nadzoru Budowlanego. Wejść wraz z inspektorami do budynku chcieli - powołując się na niejasne pełnomocnictwa. Na miejsce przybyła też policja. Obecnych było kilkunastu działaczy Federacji Anarchistycznej i Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów.

Mieszkańcy początkowo nie wpuścili nikogo, po pertraktacjach weszli inspektorzy, dwoje funkcjonariuszy i przedstawiciel Piotra Śruby, który ostatecznie opuścił budynek po zakończeniu kontroli.

Dziś robotnicy Śruby okazywali się też umowami najmu, twierdzili przy tym, że są mieszkańcami kamienicy. Pod tym pretekstem żądali, aby ich wpuścić.

Również dziś lokatorzy blokujący kamienicę otrzymali pisma, w których wzywa się ich do natychmiastowego opuszczenia mieszkań.

Lokatorzy mają uzasadnione podstawy by nie wpuszczać na teren kamienicy pracowników, których szef jest oskarżony o nękanie oraz wydano względem niego zakaz zbliżania na odległość 100 metrów do kamienicy.

Mieszkańcy kamienicy żądają przyjazdu właścicieli – Lechosława Gawrońskiego oraz Grzegorza Liberkowskiego, którzy jak dotąd wyzbywają się odpowiedzialności za zlecanie nękania.

Piknik solidarnościowy

02 września 2012 r. Dział: Wielkopolskie
Mieszkańcy kamienicy przy ulicy Stolarskiej nadal kontynuują swój protest. Nie mogąc liczyć na realną pomoc ze strony miejskich decydentów, postanowili zaapelować do zwykłych mieszkańców Poznania. Tak właśnie narodził się pomysł dwudniowego pikniku. W przygotowanie pikniku oprócz samych lokatorów włączyli się uczestnicy i uczestniczki poznańskiej sekcji Federacji Anarchistycznej, Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów, artyści Teatru 8 dnia i Stowarzyszenie „My Poznaniacy”.

Poznaniacy, którzy przybyli na piknik, mogli na własne oczy zobaczyć bandytów Piotra Śruby, regularnie „patrolujących” okolice kamienicy, podczas gdy ich szef z przepisowej odległości stu metrów, przekazuje im polecenia przez telefon. Na szczęście ani Piotrowi Śrubie, ani momentami irracjonalnie zachowującym się poznańskim policjantom – pojawiającym się co jakiś czas pod kamienicą w znacznej liczbie – nie udało się zepsuć atmosfery pikniku.

Mieszkańcom zależało by jak najwięcej osób usłyszało i zobaczyło jak wygląda ich codzienna egzystencja w zabarykadowanej kamienicy. To właśnie okupacja budynku pozwala uratować go przed dalszą dewastacją czy odcięciem prądu - wszystkie inne media zostały już wyłączone przez bezkarnych „czyścicieli”. Zainteresowani usłyszeli więc o historii protestu lokatorów oraz działaniach „czyścicieli kamienic”, którym już nie jeden raz udało się w Poznaniu pokonać i zgnębić lokatorów. Bezkarne działanie „czyścicieli kamienic” jest możliwe tylko dzięki nieudolności władz. Nniestety żaden przedstawiciel Urzędu Miasta nie miał odwagi pojawić się na pikniku, najwyraźniej to ponownie mieszkańcy będą musieli niebawem przypomnieć o swoim losie decydentom.

Sam piknik nie spełniłby swojej roli, gdyby nie stanowił dla mieszkańców oraz zaproszonych gości momentu oderwania się od ich trudnej codzienności. Nie zabrakło więc wspólnej zabawy, rozmów, jedzenia słodkości, popijanych kawą lub herbatą. Organizatorzy podeszli też do problemu braku wody w kamienicy. W ramach zorganizowanego happeningu przeprowadzono wyścig po wodę w plastikowych butlach z najbliższego ujęcia dla lokatorów.  Nie zabrakło też elementów muzycznych w postaci małego koncertu. Na zakończenie pierwszego dnia pikniku zorganizowano pokaz filmu o tematyce eksmisyjnej.

Drugi dzień niestety przywitał uczestników znacznie gorszą pogodą. Nie zraziło to przybyłych i lokatorzy kontynuowali piknik. W piątek można było zobaczyć występ Ewy Wójciak z Teatru 8 Dnia z poezją o domu i potrzebie wspólnoty. Kontynuowano również happening z dostarczaniem wody do kamienicy. Nie zabrakło słodkiego poczęstunku, a imprezę zakończył Kuba Kapral i Agata Elsner, happeningiem: “Mieszkanie dla kosmitów”
Dziś rano mieszkańcy kamienicy przy ulicy Stolarskiej i grupa działaczy z Rozbratu zabarykadowali się wewnątrz budynku, aby uniemożliwić wejście robotnikom Piotra Śruby. Na miejscu pojawiła się policja. Od wielu miesięcy szefostwo Fabryki Mieszkań i Ziemi nęka lokatorów, a lokalne władze rozkładają ręce. Pomimo zakazu zbliżania się Piotra Śruby do kamienicy na odległość mniejszą niż 100 metrów, prześladowanie lokatorów trwa.

Od kiedy lokatorom odcięto wodę i gaz, wielokrotnie zapowiadali zaostrzenie form protestu. Przed dziesięcioma dniami przez 4 godziny okupowali hol urzędu miasta przy Placu Kolegiackim. Wydawało się wówczas, że po wielu miesiącach konfliktu, władze lokalne są skłonne podjąć odpowiednie kroki, aby kamienicznicy respektowali prawa lokatorów. Względny spokój trwał jednak tylko kilka dni. Robotnicy Śruby wrócili na posesję. W zeszły piątek działacze Federacji Anarchistycznej, Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów i mieszkańcy Stolarskiej przerwali konferencje prasową prezydenta Ryszarda Grobelnego. Ponad półgodzinna dyskusja z nim nic nie przyniosła. Tego samego dnia pracownicy Śruby zniszczyli skrzynkę jednego z telekomunikacyjnych operatorów, tym razem pozbawiając mieszkańców dostępu do Internetu i telefonów stacjonarnych.

W takich okolicznościach nie może dziwić akt dzisiejszej okupacji kamienicy.  Zastosowane środki prewencyjne przeciwko Śrubie są całkowicie nieskuteczne. On i jego mocodawcy kompletnie nie liczą się z lokatorami. Mieszkańcy teoretycznie mają trzy lata na ewentualną zmianę miejsca zamieszkania.  Właściciele chcą ich usunąć natychmiast. „Oczyszczoną” kamienice prawdopodobnie mają zamiar jak najszybciej sprzedać z zyskiem.

Miasto próbuje się zdystansować od problemu, twierdząc, że to spór pomiędzy mieszkańcami prywatnej kamienicy i jej właścicielami. Tymczasem – po pierwsze – na samorządzie spoczywa ustawowy obowiązek zadbania o potrzeby mieszkaniowe Poznaniaków. W przypadku Stolarskiej mamy sytuację kryzysową i miasto powinno np. zaproponować odpowiednie komunalne lokale zastępcze. Urząd prawdopodobnie boi się, że tego typu sytuacji i roszczeń może być więcej i zamiast szukać rozwiązania, woli udać, że to nie jego sprawa. Lub pozoruje działania, powołując przykładowo jakiś zespół roboczy pod kierownictwem Aleksandry Koniecznej, który w sprawie Stolarskiej niczego realnie nie zrobił.

Po drugie – miasto samo dyktuje pewne standardy poprzez politykę wysiedlania forsowaną przez Zarząd Komunalnych Zasobów Lokalowych. Ostentacyjna brutalność w postępowaniu pana Pucka, przekłada się na metody działania pana Śruby. Z innej strony, ZKZL nie zapewnia też dostatecznej liczby lokali socjalnych (brakuje ich w Poznaniu przynajmniej 2600) co powoduje, że prywatni właściciele, powodowani inercją lokalnych władz, niejednokrotnie na własną rękę, pozbywają się lokatorów w sposób nie zawsze legalny, a bywa że bezwzględny.

Okupacja Stolarskiej przez lokatorów, to kolejna odsłona opisywanego konfliktu i problemu, od którego miasto nie ucieknie. Do Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów zgłosiło się już kilka kamienic (łącznie ok. 150 rodzin), których sytuacja jest bardzo trudna i oczekują one pomocy ze strony samorządu, a to tylko przysłowiowy „czubek góry lodowej”.
Wczoraj o godzinie 9 rozpoczął się wspólny protest Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów i mieszkańców Stolarskiej. Kilkunastu protestujących przez cztery godziny siedziało w holu głównym ratusza, domagając się spotkania z kompetentnym urzędnikiem, który doprowadziłby ostatecznie do zapewnienia dostaw bieżącej wody w kamienicy przy Stolarskiej 2.

O sytuacji i walce lokatorów pisaliśmy wielokrotnie (przeczytaj artykuły poniżej w rubryce „Artykuły podobne”). Po dwóch godzinach na miejscu pojawili się przedstawiciele biura prasowego Urzędu Miasta i Aleksandra Konieczna, wicedyrektor Wydziału Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej. Mieszkańcy Stolarskiej żądali, aby sprawę wreszcie załatwić w ciągu 24 godzin. Po rozmowie z protestującymi Konieczna udała się do Aquanet. Protest został zawieszony do 3 sierpnia (piątek) do godz. 13.00.

Jednocześnie o godz. 6 rano policja zatrzymała w jego mieszkaniu Piotra Śrubę, szefa Fabryki Mieszkań i Ziemi i zarządcę kamienicy przy Stolarskiej. Paweł Żukowski był poszukiwany, ale z tego co się dowiadujemy jest już też w areszcie. Obu mężczyznom mają zostać postawione dodatkowe zarzuty.

Aktualizacja:
Dziś władze  miasta i Aquanet starali się połączyć wodę do kamienicy przy ul. Stolarskiej. Okazało się jednak, że na zlecenie Fabryki Mieszkań i Ziemi, wycięto kilkanaście metrów rur, doprowadzających wodę do pionów. W tych okolicznościach nie zdecydowano się oczywiście na odkręcenie głównego zaworu. Z naszych informacji wynika, że rury wycięto prawdopodobnie we wrotek lub środę.

Interwencja miasta, którą podjęto pod wpływem wczorajszego protestu (czytaj TUTAJ) była zatem spóźniona. Mieszkańcy jednak nie składają broni i zapowiadają dalsze działania. Jeżeli w dalszym ciągu nie da się wody doprowadzić do mieszkań, będą się domagać lokali zastępczych.

Dzisiaj został uwolniony Piotr Śruba i Paweł Żukowski. O zatrzymaniu szefów Fabryki Mieszkań i Ziemi informowaliśmy wczoraj. Nie zastosowano wobec nich tymczasowego aresztu, ale mają się nie zbliżać do kamienicy na odległość mniejszą niż 100 metrów.