Zaloguj

Federacja Anarchistyczna

A+ R A-
Dziś w samo południe zaplanowano w Zespole Szkół Gimnazjalno-Licealnych nr 33 otwarcie nowopowstałego obiektu sportowego tzw. „Orlika”. Na uroczystości zjawił się prezydent miasta Ryszard Grobelny w otoczeniu urzędników i radnych, przede wszystkim z własnego ugrupowania (PRO) oraz licznych mediów. Pojawiło się także kilkoro przedstawicieli Federacji Anarchistycznej, którzy zaczęli swój protest zaraz po przybyciu prezydenta.

Rozwinięto transparent z hasłem: ”Grobelny do kontenera”, wznoszono antyprezydenckie okrzyki. Na protestujących rzuciło się kilkoro organizatorów imprezy, próbując wyrwać transparent i zmusić aktywistów/aktywistki do opuszczenia terenu szkoły. Doszło do wymiany zdań i szarpaniny. Protestujący nie ustępowali, rozdano oświadczenia mediom. Pojawił się też wyższy rangą oficer miejscowej policji, który wezwał posiłki. Kiedy po 10 minutach protestujący postanowili zakończyć akcję, policjant z niecierpliwiony ciągle nalegał na „centrale” aby przesłała radiowozy: Posiłki pojawiły się jednak za późno, dodatkowo protest był całkowicie – w świetle polskiego prawa – legalny i uzasadniony.

Dziś wiemy, że to mieszkańcy miast zapłacą za „igrzyska”, jakimi są Mistrzostwa Europy w Piłce Nożnej (Euro 2012). Poznań, jak i inne miasta, które inwestowały w turniej stanęły faktycznie na skraju bankructwa. Zadłużenie w związku z kosztami organizacji Euro 2012 sięga miliardów złotych. Na wydatki związane z Euro lekką ręką przeznaczono ok. 96 mld zł. Za sumę wydaną na poznański stadion, czyli 750 mln złotych, można by w ciągu następnych 10 lat opłacać ponad 6 tys. miejsc w żłobkach publicznych lub wybudować 5 tysięcy nowych mieszkań komunalnych.

Próbuje się jednocześnie zakamuflować nieracjonalne z punktu widzenia finansów publicznych wydatki na komercyjny sport, urządzając medialny show w scenariusz, który wpisują się imprezy wokół budowy i oddawania do użytku boisk dla młodzieży - „Orlików”. Tej samej młodzieży, których rodzicom obecna polityka władz grozi bezrobociem, eksmisjami i wysiedlenia do kontenerowych osiedli.  Otwiera się boiska dla młodzieży jednocześnie „z oszczędności” zamyka się masowo szkoły i każe się uczniom i nauczycielom pracować w przepełnionych klasach. „Algorytm Grobelnego” stosuje się w przypadku edukacji, opieki zdrowotnej i socjalnej, rynku pracy, ale nie sportu, zwłaszcza w jego skomercjalizowanym wydaniu.

Poznań realizuje zadania z zakresu zapewnienia lokali socjalnych na poziomie 1-2 proc. rocznie. Ludzi eksmituje się do hoteli robotniczych, lub kontenerowych osiedli – co zapowiadają urzędnicy Grobelnego. Jednocześnie odrzucono zaproponowany przez stronę społeczną dialog w sprawie polityki społeczno-mieszkaniowej (tzw. „okrągły stół mieszkaniowy”). Nic nie pozostaje jak podjąć protest w jego tradycyjnej i jednoczesnej najbardziej dobitnej formie.
Dziś o godz. 13.00. podczas sesji rady Miasta Poznania odbywała się akcja przeciwko planom postawienia osiedla kontenerów socjalnych w Poznaniu. Wzięło w niej udział kilkanaście osób, głównie z Federacji Anarchistycznej, która wezwała do protestu (oświadczenie czytaj TUTAJ). Akcję poparło kilka osób ze środowiska poznańskiej Krytyki Politycznej.

Protestujący pierwotnie zebrali się pod salą sesyjną Rady Miasta rozdając oświadczenie wchodzącym i wychodzącym radnym oraz innym osobom. Następnie postanowiono wejść na salę. Prowadzący obrady Rady, w ewidentnie protekcjonalnym tonie stwierdził, że „wycieczka” zasłania widoki i poprosiły, aby przesunęła się w inne miejsce pomieszczenia. W odpowiedzi protestujący stwierdzili, że mają prawo protestować i stać w tym miejscu gdzie się znajdują. Na Sali zaoponował harmider. Sesję Rady przerwano, a radni zaczęli opuszczać salę. Protestujący wznosili okrzyki: „Nie dla getta kontenerów”. Interweniowała Straż Miejska i doszło do przepychanek. Sytuację próbował uspokajać przewodniczący Rady Grzegorz Ganowicz. Ostatecznie nikogo z protestujących nie zatrzymano. Już po wyjściu z magistratu na miejsce przyjechała policja.

Przypomnijmy, że w ubiegłym tygodniu dyrektor Zarządu Komunalnych Zasobów Lokalowych ogłosił swoją decyzję, iż rusza realizacją budowy kontenerowego osiedla w Poznaniu przy ulicy Średzkiej. W uzasadnieniu stwierdził, iż spowodowane jest to faktem, że Rada Miasta do końca czerwca 2011 roku nie rozpoczęła debaty na temat kontenerów. Stanowisko takie ze zdumieniem przyjął przewodniczący Komisji Gospodarki Komunalnej i Polityki Mieszkaniowej Rady Miasta, który stwierdził w wypowiedzi dla prasy, że ma pisemne zapewnienie prezydenta miasta, iż na potrzeby debaty zostaną przedstawione odpowiednia opracowania, które nigdy do rąk radnych nie trafiły.

Wobec arbitralnych decyzji dyrektora ZKZL, ignorujących opinię publiczną i Radę Miasta, należy stwierdzić, iż dzisiejszy incydent jest na to odpowiedzią. Władze miasta składały deklaracje, że kwestia kontenerów zostanie rzetelnie przeanalizowana i przedyskutowana. Okazuje się, że były to czcze deklaracje i zostały przekreślone decyzją jednego urzędnika.

Jako Federacja Anarchistyczna konsekwentnie domagamy się natychmiastowego odstąpienia od budowy kontenerowych osiedli w Poznaniu. W związku z ignorowaniem głosu opinii publicznej i Rady Miasta żądamy także odwołania ze stanowiska dyrektora ZKZL Jarosława Pucka. 

Pikietujący zapowiedzieli, że w razie kontynuacji projektu budowy osiedla kontenerów socjalnych, akcję protestacyjne się nasilą.
Podczas ostatniego posiedzenia Komisji Gospodarki Komunalnej i Polityki Mieszkaniowej odbytego 11 marca podjęto temat projektu budowy osiedla kontenerowego w Poznaniu. W posiedzeniu poza radnymi i przedstawicielami Zarządu Komunalnych Zasobów Lokalowych, którzy są odpowiedzialni za wdrożenie projektu, uczestniczyli przedstawiciele stowarzyszenia My-Poznaniacy, Fundacji Pomocy Wzajemnej Barka, związku zawodowego Inicjatywa Pracownicza, Skłotu Rozbrat i Federacji Anarchistycznej oraz szereg innych osób. W przeciwieństwie do stosunkowo licznie przybyłych mieszkańców Poznania na 14 radnych zasiadających w komisji liczba uczestniczących w posiedzeniu wahała się od 9 do 7.

Jako że realizacja projektu wybudowania osiedla kontenerowego na ul. Średzkiej planowana jest na kwiecień, osoby przybyłe na posiedzenie liczyły na poważne uzasadnienie realizacji tej „inwestycji”. W toku dyskusji okazało się, iż nikt z będących na sali obrad, wraz z dyrektorem ZKZL na czele, nie wie, kto jest pomysłodawcą całego projektu. Do tego decyzje dotyczące zakupu 25 kontenerów, przygotowania terenu pod ich postawienie, jak i ewentualnego wysiedlania do nich lokatorów dotychczas były podejmowane przez szefa ZKZL bez wiedzy Rady Miasta, nie wspominając o reszcie mieszkańców. Co prawda dyrektor Jarosław Pucek był w stanie określić przyczyny budowy osiedla kontenerowego, jako wynikające z potrzeby „rozwiązania problemu trudnych lokatorów”, to jednak sam stwierdził, że w ten sposób problem nie zostanie rozwiązany.

Tym samym obecne działania ZKZL wykonywane na polecenie prezydenta miasta wiążą się ze sporymi kosztami i „ukrywaniem” problemu lokatorów niepłacących czynszu do getta kontenerowego, podczas gdy równocześnie w bieżącym roku na pomoc w rozwiązywaniu podobnych problemów nie przeznaczono ani złotówki. Radny Michał Grześ cały problem próbował przedstawić jako kwestię techniczną – „mamy dwa rozwiązania, pozwolimy tym ludziom żyć w obecnie zajmowanych przez nich lokalach, które niszczeją, albo wysiedlimy ich do kontenerów”. Wraz z dyrektorem Puckiem twierdził, iż problemu „trudnych lokatorów” nie można rozwiązać inaczej niż poprzez skupienie ich w jednym miejscu. W odpowiedzi na to przedstawiciele Barki twierdzili, że zaistniały problem nie jest „kwestią techniczną”, lecz wynikiem braku prowadzenia polityki społecznej przez władze miasta – braku funduszy przeznaczanych na pomoc najuboższym, braku właściwych stosunków społecznych panujących w mieście i związanych z tym instytucji. Sprowadzanie problemu społecznego do kwestii technicznej powoduje w dalszej kolejności degradacje całej wspólnoty mieszkańców miasta i pogłębienie problemów społecznych.   

Jeśli chodzi o opinię prawną niezależnego zespołu specjalistów Komisji Krajowej Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Inicjatywa Pracownicza przedłożoną radnym, dyrektor Pucek poza stwierdzeniem, iż prowadzi działania zgodnie ze statutem ZKZL, nie był w stanie odnieść się do zapisów prawnych kwestionujących legalność postawienia osiedla kontenerowego. Analiza zostanie przedłożona miejskim prawnikom, którzy w odniesieniu do niej oszacują prawne podstawy postępowania ZKZL.

Urzędnicza bezkarność ujawniła się w całej okazałości, kiedy dyrektor stwierdził, iż osobiście wytypował 10 lokatorów, których zamierza przesiedlić do kontenerów. Kryteria wyboru są w znacznej mierze nieformalne i zależne od jego subiektywnego osądu – nie będą to całe rodziny, a lokatorzy niepłacący czynszu i sprawiający problemu sąsiadom. Urzędnik, którego profesją jest zarządzanie lokalami, zamierza decydować o zesłaniu do kontenerowego getta co najmniej 25 osób. Nie posiadając do tego żadnych kwalifikacji, gotowy jest decydować o życiu konkretnych mieszkańców Poznania.

Plany związane z budową osiedla kontenerowego wiążą się nie tylko z sytuacją najuboższych mieszkańców miasta. Brak realnej polityki społecznej oraz mieszkaniowej powoduje, iż znaczne grupy poznaniaków pozostają poza marginesem miejskiej społeczności. Równocześnie uciekanie przez władze miasta od odpowiedzialności za rozwój substancji lokalowej powoduje uzależnienie sporych grup od rozwiązań rynkowych. W tym przypadku mamy do czynienia z monopolem kilku deweloperów, którzy są w stanie określać ceny mieszkań znacznie powyżej możliwości finansowych poznaniaków. Wykorzystanie kontenerów jako mieszkań w dalszej konsekwencji (jak działo się to w innych miastach) doprowadzić może do tego, iż staną się one w przyszłości jednym dostępnym standardem mieszkań socjalnych. Procesy te przyczynią się do utrzymywania zawyżonych cen mieszkań w mieście, a z drugiej strony doprowadzą do powstania kolejnych enklaw wykluczenia, tym razem za pomocą mieszkań kontenerowych.

Wobec tych i szeregu innych kontrowersji jak również przy braku konkretnych danych na temat potencjalnych skutków wybudowania osiedla kontenerowego komisja podjęła głosowanie nad wnioskiem do prezydenta Grobelnego i ZKZL o wstrzymanie budowy osiedla do czasu wykonania ekspertyzy uwzględniającej społeczne skutki wybudowania osiedla oraz określenia możliwości prowadzenia programu opieki socjalnej nad lokatorami mającymi problem z utrzymaniem właściwego stanu zamieszkiwanych przez siebie lokali. Wniosek przy sprzeciwie radnego Jana Chudobieckiego, poplecznika prezydenta Grobelnego z klubu radnych JWDP, został przyjęty przez komisję.
Pomysł posadowienia osiedla kontenerowego w Poznaniu budzi słuszne sprzeciwy. Projekt ten realizowany jest przez Zarząd Komunalnych Zasobów Lokalowych i zarząd miasta Poznania, bez żadnej głębszej analizy socjologicznej. Ze zdumieniem dowiadujemy się, że podstawą wiedzy urzędników na temat osiedli kontenerowych są materiały umieszone na… stronach Rozbratu. Co więcej, działania ZKZL mogą okazać się także nielegalne w świetle obowiązującego na terenie Poznania prawa. 

Otrzymaliśmy opinię prawną, która jasno wskazuje, że ewentualne przesiedlenie mieszkańców Poznania do kontenerów, dokonane przez Zarząd Komunalnych Zasobów Lokalowych, przy akceptacji Prezydenta Miasta, będzie nielegalne. Wspólnota mieszkańców Poznania, nigdy nie zgodziła się, aby potrzeby mieszkaniowe, które ustawowo muszą być zaspakajane przez samorząd, były rozwiązywane w obiektach (w tym przypadku kontenerach), które Prawo budowlane nie uznaje za budynki.

Mówią o tym jasno uchwały Rady Miasta i Statut ZKZL. W opinii czytamy: „…obowiązujący w Mieście Poznań system zaspokajania potrzeb mieszkaniowych nie pozwala na zorganizowanie pomieszczeń tymczasowych w inny sposób niż w wydzielonych do tego celu lokalach, lub częściach lokali, wyodrębnionych z budynków znajdujących się w komunalnych zasobach miasta, bądź wynajętych w tym celu od innych podmiotów. Kontener, jako że nie jest budynkiem (tylko tymczasowym obiektem budowlanym), nie może też zawierać w sobie pomieszczenia tymczasowego. W związku z powyższym jest on bezużyteczny dla zaspokajania potrzeb mieszkaniowych członków wspólnoty samorządowej Miasta Poznania.” 

Krótko mówiąc ZKZL nigdy nie uzyskał zgody Rady Miasta Poznania, aby potrzeby mieszkaniowe realizować poprzez przesiedlenia do kontenerów, a taka zgoda jest w sensie prawnym wymagana - poprzez zmianę niektórych uchwał dotyczących mieszkalnictwa i Statutu ZKZL.

Sporną kwestią pozostaje też, czy miasto ma prawo wyprowadzać mieszkańców do kontenerów jako pomieszczenia tymczasowego, bez określenia docelowego terminu tego przesiedlenia, traktując kontenery nie jako obiekty tymczasowe, ale docelowe. ZKZL bowiem nie określa zasad, na jakich przesiedleni będą mogli w sposób trwały zaspokoić swoje potrzeby mieszkaniowe zgodnie z wymogami ustawowymi. Można uznać to za próbę obejścia Ustawy o ochronie praw lokatorów i Ustawy o samorządzie terytorialnym.
Plakat poznańskiej Federacji Anarchistycznej dotyczący kontenerów wywołał zainteresowanie lokalnych mediów. Ale nie chodzi tu bynajmniej o kwestie dotyczące miejskiej polityki wysiedleń, sytuacji finansowej i mieszkaniowej najuboższych warstw poznańskiego społeczeństwa, ale o wykorzystania miejskiego „layoutu” oraz motywu z oświęcimskiej bramy. 

Z jednej strony władze miasta, odwołując się do prawa, grożą sądem, roszcząc sobie wyłączność do posługiwania się pewną symboliką, która w naszym odczuciu należy do wszystkich mieszkańców Poznania. Ale cóż, możemy porozmawiać na temat kontenerowych gett i granic wolności słowa na sali sądowej, skoro ona ma być, według władz, odpowiednim miejscem debaty. Wolelibyśmy salę Rady Miasta, ale o kontenerach na niej się nie rozmawia.

Z drugiej, nie po raz pierwszy i zapewne nie ostatni, podnosi się zasadność użycia „świętych” symboli. Nie czujemy się w żadnym wypadku winni z tytułu użycia oświęcimskiej stylistyki. Chcieliśmy zwrócić uwagę nie czym się totalitaryzm kończy, ale przede wszystkim jak się zaczyna – niesprawiedliwościami takimi jak budowa kontenerowych gett, pogardą dla najuboższych, lekceważeniem problemów socjalnych i ochroną interesów uprzywilejowanych. Nasz ruch, do którego się ideologicznie i historycznie odnosimy, jako pierwszy stawił czoła faszyzmowi i poniósł tego dotkliwe konsekwencje, doświadczając najbardziej brutalnych represji. Dla nas zagrożenie autorytaryzmem trwa. Widmo Oświęcimia nie zniknie na skutek słownych zapewnień, ale dzięki zdecydowanemu zerwaniu z pewnego typu praktyką społeczną – m.in. trzeba poniechać wysiedlania ludzi do kontenerowych gett. 

Nie mówcie nam, że zagrożenia autorytaryzmem nie ma, kiedy marszałkowie maszerują ramię w ramię z nacjonalistami, a jeszcze nie tak dawno szefowie publicznych mediów pozdrawiali nas faszystowskim gestem. Udowodnicie to rezygnując z realizacji autorytarnych projektów! Uwolnicie nas od widma, które Wasze pomysły ciągle przywołują!
Odnosząc się do wywiadu z Tomaszem Sadowskim, założycielem Fundacji Barka (Gazeta Wyborcza z 14 lutego - możesz przeczytać TUTAJ) chciałbym, jako jeden z uczestników i inicjatorów protestu przeciwko budowie osiedli kontenerowych, dodać kilka kwestii. Byłem i jestem przeciwnikiem tego projektu z paru zasadniczych powodów. Niektóre z nich nie znajdują odzwierciedlenia w wywiadzie z Tomaszem Sadowskim, co jest rzeczą zrozumiałą - szef Barki odnosi się bowiem zasadniczo tylko do tego, co uparcie powtarzają urzędnicy argumentując za kontenerami: "Tam mieszkać będzie tylko patologia, uciążliwi sąsiedzi". Sądzę jednak, że dobrze byłoby przybliżyć je Czytelnikom.

Dziś  pod siedziba Zarządu Komunalnych Zasobów Lokalowych (ZKZL) odbyła się pikieta przeciwko planowi budowy w Poznaniu osiedla kontenerów socjalnych. Do protestu wezwała Federacja Anarchistyczna s. Poznań i PKM OZZ „Inicjatywa Pracownicza”. Przybyło na nią ok. 50 osób. W pobliżu ZKZL zjawiło się kilka policyjnych i municypalny radiowozów. Protest był monitorowany, a od środka wejścia pilnowali funkcjonariusze policji po cywilnemu.

 

Wyrażamy swój stanowczy sprzeciw wobec planowanej budowie osiedla kontenerowego oraz prowadzenia wysiedleń biedniejszej ludności miasta Poznania na jego peryferia i poza granice. Od połowy lat 90. obecne władz Poznania wybudowały niespełna 700 mieszkań komunalnych, kiedy ich zasoby skurczyły się o 10,5 tys.  W efekcie dziś blisko 2000 rodzin z wyrokami eksmisyjnymi oczekuje przydziału do mieszkań socjalnych.
Nie wywiązując się ze swoich ustawowych obowiązków miasto traci już ponad 10 mln. zł. rocznie na odszkodowania dla właścicieli kamienic, którzy wobec lokatorów uzyskali nakazy eksmisji do lokalu socjalnego, który powinno zagwarantować miasto. W 2011 roku na tego typu odszkodowania przeznaczy się zdecydowanie więcej niż na budownictwo komunalne. W takich warunkach forsowanie pomysłu budowy osiedla kontenerowego jest szukaniem tanich i szybkich rozwiązań oraz zaniżaniem standardów mieszkaniowych, które wkrótce mogą stać się powszechnie obowiązującą normą. Kontenerowe slumsy będą znakiem nowej polityki mieszkaniowej Poznania.

Nieprawdą jest, jak utrzymują władze miasta Poznania, iż kontenerowe osiedla są przeznaczone dla tzw. „trudnych lokatorów”. Z doświadczeń innych miast w Polsce wiemy, iż do osiedli kontenerowych są przesiedlani po prostu ci, którym miasto musi zapewnić dach nad głową, w tym kobiety z dziećmi, osoby starsze, chorzy. Wszędzie tam, gdzie miały powstać kontenery mieszkalne twierdzono początkowo, iż są przeznaczone dla „trudnych lokatorów”. Z czasem okazywało się, że eksmitowane do nich były osoby o zróżnicowany statusie społecznym. Ich jedyną cechą wspólną było to, iż pochodzili z najbiedniejszych warstw społecznych.

Budzi też sprzeciw fakt, iż miasto nie ukrywa, iż kontenerowe osiedla mają być narzędziem dyscyplinowania i karania krnąbrnych lokatorów, przy czym to urzędnicy, a nie sądy i kompetentne organizacje społecznej, mają orzekać, kto jest, a kto nie „trudnym lokatorem”. Choć miasto początkowo twierdziło, że problem „trudnych lokatorów” doczeka się specjalnego programu o charakterze „osłonowym” i socjalnym, to okazało się, że na rok 2011 nie zarezerwowano na ten cel żadnych środków w budżecie miasta. W istocie bowiem rzeczy nie chodzi tu o „trudnych lokatorów”, ale o możliwość dokonywania przesiedleń „biedoty” do budynków, które nie spełniają (wg prawa budowlanego) norm budynków mieszkalnych, a ich lokale oddać w ręce prywatne.
Ta segregacyjna polityka miasta nie może zostać zaakceptowana. Dlatego żądamy:

1. Jednoznacznej deklaracji na piśmie lub w formie oświadczenia dla mediów, ze strony dyrektora ZKZL lub członka Zarządu Miasta Poznania, że w Poznaniu nie powstanie osiedle kontenerowe.

2. Przedstawienia konkretnego projektu rozwiązania problemów mieszkaniowych w Poznaniu, zwłaszcza w stosunku do rodzin z wyrokami eksmisyjnymi do lokali zastępczych.

3. Przedstawienia długoletniego planu rozwoju budownictwa komunalnego i polepszenia warunków mieszkaniowych w przeludnionych dzielnicach miasta.

Poznań 8.02.2010 r.

Federacja Anarchistyczna s. Poznań
www.rozbrat.org

Poznańska Komisja Międzyzakładowa
OZZ Inicjatywa Pracownicza
www.ozzip.pl
Industrialny krajobraz, niezbyt szeroki asfaltowy trakt, po jednej stronie tory, po drugiej bliżej nieokreślone obiekty przemysłowe, w końcu stare ceglane budynki, podwórze zdarte czasem i zrównana ziemia z kilkoma wiekowymi drzewami w tle, otoczona wysokim murem. To skraj ulicy średzkiej w Poznaniu, gdzie jesienią 2010 roku mimo oficjalnych protestów i niezadowolenia okolicznej ludności, wstępnie został przygotowany teren pod wywołujące coraz większe kontrowersje kontenery socjalne.

Jesteśmy tu już po raz kolejny (poprzednią relację znajdziesz tu). Wyraźnie wydzielony, dość spory obszar otoczony wysokim betonowym płotem służył do niedawna nielicznej grupie mieszkańców sąsiadujących budynków, którzy zagospodarowali go i dostosowali do swoich potrzeb, wykorzystując w sposób przypominający ogródek działkowy.

Zapewne nie bez powodu lokalizacja została ustalona w miejscu, gdzie nikt nie zdecydowałby sie mieszkać dobrowolnie. Przeniesieni mają być tam lokatorzy sprawiający najwięcej problemów, czy aby na pewno? Znamy już przykład bydgoskich kontenerów, których lokalizacja jest równie peryferyjna, a eksmitowane zostały tam np. matki samotnie wychowujące dzieci i gdzie po roku użytkowania pomieszczenia nie nadają sie już do mieszkania chociażby z powodu zagrzybienia. Do tego dochodzą wysokie koszty eksploatacji. Również w Bydgoszczy władze początkowo zapewniały, że będzie to osiedle przeznaczone dla tzw. „trudnych lokatorów”. (O osiedlu kontenerowy w Bydgoszczy możesz przeczytać tu)

Zanosi sie na to, że w Poznaniu będzie podobnie. Mieszkańcy budynków sąsiadujących otrzymali już propozycje zamiany mieszkań. Za kaucja 8 tys. złotych mogą przeprowadzić sie do lokali zastępczych - co niektórzy wpłacili tę sumę, innych niestety nie stać. Do tego dochodzi oficjalny sprzeciw okolicznej ludności, którzy nie chce mieć getta wykluczonych w swojej dzielnicy.

Co w takim przypadku uczynią władze miasta? Czy po raz kolejny dopną swego nie licząc sie ze zdaniem społeczeństwa? Odpowiedź poznamy zapewne w bieżącym roku. Uważnie przyglądając się każdym działaniom podejmowanym w kierunku posadowienia osiedla kontenerowego, zamierzamy się temu zdecydowanie przeciwdziałać. Nie pozwolimy zamieść problemu pod dywan!


Więcej o kontenerowych gettach TUTAJ
5 stycznia w Gdańsku odbyła się wystawa zdjęć i debata na temat osiedli kontenerowych zorganizowana przez Federację Anarchistyczną (FA) i Inicjatywę Pracowniczą (IP) z Trójmiasta i Poznania oraz gdańską Grupę Inicjatywną „Nic o Nas Bez Nas”. Trwający od dłuższego czasu spór pomiędzy środowiskiem anarchistycznym w Gdańsku, a władzami tego miasta, dotyczący polityki mieszkaniowej, szeroko relacjonowany przez lokalną prasę, spowodował, iż na debatę wstawiło się blisko 100 osób. Świetlica „Krytyki Politycznej”, w której odbyło się spotkanie, pękała w szwach.  Przyszli działacze różnych organizacji (obok wyżej już wymienionych np. Młodzi Socjaliści), radni PiS i SLD, przedstawiciele organizacji pozarządowych, pracownicy ośrodków pomocy społecznej i zwykli lokatorzy związani z „Nic o Nas Bez Nas”, a także regionalna prasa, która dziś relacjonuje szeroko to wydarzenie.

Ogólnopolski Związek Zawodowy Inicjatywa Pracownicza, Grupa Inicjatywna „NIC O NAS BEZ NAS” oraz Federacja Anarchistyczna sekcja Poznań zapraszają do udziału w panelu dyskusyjnym poświęconym nowej polityce barakowej, połączonym z wystawą zdjęć ukazujących rzeczywistość polskich osiedli kontenerowych.

Mieszkańcy miast oczekujący w długich kolejkach do mieszkań socjalnych, są traktowani przez władze polskich miast jako problem, który trzeba załatwić najprostszym i najtańszym kosztem. Wobec braku chęci i funduszy na rzeczywistą pomoc osobom znajdującym się w trudnej sytuacji życiowej, szybkim i łatwym wyjściem staje się umieszczenie ich w kontenerach mieszkalnych na obrzeżach miast. Czy rzeczywiście jest to rozwiązanie problemu, czy raczej próba ukrycia go przed resztą społeczeństwa?

Niezwykle serio traktuję budowę społeczeństwa obywatelskiego – mówił przed wyborami Paweł Adamowicz i zapowiadał, że jego administracja dołoży wszelkich starań, aby usprawnić proces konsultacji społecznych i lepiej informować mieszkańców o swoich planach. Szumnie zapowiadana budowa społeczeństwa obywatelskiego, która miała być “konikiem” Adamowicza okazała się być cherlawą szkapą, i to już w kilka tygodni po wyborach.

Oto prawa ręka Adamowicza – Maciej Lisicki – otrzymał zaproszenie do uczestnictwa w debacie “Kontener – narzędzie segregacji społecznej?”, na której miałby szansę przedstawić swoje zamierzenia odnośnie budowy w Gdańsku osiedla kontenerowego oraz zastanowić się nad argumentami osób uznających takie plany za niedopuszczalne. Na łamach mediów Lisicki zapewniał, że nie uchyli się od merytorycznej dyskusji, jednak kiedy przyszło co do czego odmówił udziału w debacie zasłaniając się szeregiem niepoważnych wymówek.