Zaloguj

Federacja Anarchistyczna

A+ R A-

Toruń - Relacja z Trenujemy Nawet w Deszcz # 20

 

Jubileuszowa edycja Trenujemy Nawet w Deszcz za nami. Według naszych odczuć i przemyśleń impreza udała się świetnie! Organizacyjnie wszystko było dopięte jak chyba nigdy, frekwencja była przyzwoita, a zabawa przednia.


Wydarzenie otworzyło seminarium muay thai, które poprowadził Łukasz „Lukas” Wójcicki z Ruchomego Klubu Sportowego „Gwiazda”. Program seminarium dawał możliwość uczestnictwa osobom o różnym stopniu umiejętności i wytrenowania. Skupiliśmy się głównie na ćwiczeniu użytecznych kombinacji oraz skutecznych taktyk obrony. Prowadzący dokładnie i spokojnie tłumaczył kolejne ćwiczenia, w razie potrzeby służąc radą i indywidualnym podejściem.
Po seminarium odbyły się sparingi, w których brylowali zawodnicy zaprzyjaźnionych gymów z różnych stron kraju. Widać było, że fajterzy potrafią zrobić użytek ze swoich kończyn, toteż publika doceniła ich starania gromkim aplauzem.

 

Chwilę później odbyły się zawody w dwuboju siłowym z odważnikami kettlebells (giriewoj sport). Zawodniczki i zawodnicy udowodnili_ły, że siniaki, odciski, zakwasy oraz ciężkie czajniki im niestraszne. Razem przerzucili ponad 11 ton! Ta debiutująca na TWND konkurencja została znakomicie przyjęta przez obserwujących, o czym świadczyć może generowany przez nich nieustanny i kreatywny doping. Warto odnotować obecność silnej ekipy z Poznania.

 

Przez cały czas trwania zawodów, skutki utraty kalorii świetnie minimalizowała wegańska strawa przygotowana przez niezawodną Marysię. W rozstawionym na terenie hali distro można było kupić jubileuszowe koszulki TWND#20 (nadal można, patrz: post niżej) oraz zaopatrzyć się w dobrą książkę.

 

Na koniec, tradycyjnie już popykaliśmy sobie w gałę. Najpierw odbyły się rozgrywki grupowe, po których do półfinałów awansowały drużyny: FC Esperal (czyli ciągle młodzi weterani z Bydgoszczy), którzy zmierzyli się ze zwycięzcą grupy A, budzącą postrach drużyną Jukka Pekka Kalimatta (tak to się pisze?), która zdominowała rywali w rozgrywkach grupowych. Esperal prezentował się bardzo dzielnie, ale to toruński (choć z fińska brzmiący) zespół okazał się lepszy i awansował do finału. Drugim finalistą okazała się drużyna Lab36, która po bardzo zaciętym meczu pokonała drużynę żałobników po Pilonie. Nie obyło się bez kontrowersji – pytanie: czy Pilon został okradziony z bramki? pozostanie zapewne bez odpowiedzi. Pilonowcy twierdzą: “jo”. Labownicy, że “nie-jo” bądź: “nie wiem, jo?” Tak czy siak, mamy do czynienia z kosą na miarę tej Apator-Elana ;). Podrażnieni zawodnicy Pilona, po chyba najlepszym meczu turnieju, rzutem na taśmę wygrali mecz o trzecie miejsce z Esperalem. Mecz finałowy pomiędzy JPK, a Lab 36 miał równie dramatyczny przebieg. Po remisie w regulaminowym czasie gry, zwycięzcę wyłonił konkurs rzutów karnych. W nim więcej szczęścia mieli zawodnicy Labu i to oni wznieśli do góry przystojny ceramiczny puchar wypalony specjalnie na nasze wydarzenie, przez utalentowaną toruńską rzeźbiarkę.

 

Na koniec części sportowej obyło się rozdanie medali i dyplomów dla wszystkich osób uczestniczących w naszym wydarzeniu. Zaraz potem cała załoga zawinęła się do klubu Koniec Świata, gdzie do tupania nogami i kiwania głowami zmuszały ją dźwięki wydobywane przez zacne kapele. Dzięki Glamour, Torn Shore, Telos i Woes! Był ogień!

 

Dziękujemy wszystkim obecnym na wydarzeniu oraz osobom zaangażowanym w jego przygotowanie i promocję! Wracamy z imprezą za rok, ale już zaraz zrobimy burzę mózgów, której efektem będzie kolejne piorunujące wydarzenie!

 

POZDRO 161,
ANTYFASZYSTOWSKI TORUŃ

Redakcja

Redakcja

Strona www: www.federacja-anarchistyczna.pl E-mail: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.