Zaloguj

Federacja Anarchistyczna

Jesteś tu: Start / Artykuły / Działania FA / Śląskie /
A+ R A-

miniatura-srubDziś w gmachu Sadu Rejonowego Poznań Grunwald-Jeżyce członkinie i członkowie ruchu lokatorskiego, a także lokatorki i lokatorzy 5 poznańskich kamienic spotkali się na ogłoszeniu wyroku w sprawie czyścili kamienic.

Poznański ruch lokatorski 6 lat temu zorganizował zbiórkę publiczną pod hasłem „Solidarnie z Lokatorami”. To dzięki niej WSL mógł opłacić pełnomocniczkę, która reprezentowała mieszkańców w procesie przeciwko poznańskim czyścicielom kamienic. Jednocześnie, byliśmy przygotowani, na to, że polskie organy ścigania w tej sprawie nie będą działać szybko. Wówczas problem wysiedleń był marginalizowany i dewaluowany przez większość instytucji. Pomimo wygranej, w postaci wyroków skazujących Piotra Śrubę, Pawła Żukowskiego i Adriana Woźniaka na karę bezwzględnego wiezienia –  kolejno dwa lata, rok i dziesięć miesięcy – oraz konieczność wypłacenia odszkodowań na rzecz lokatorów, wysiedlenia w Poznaniu prawdopodobnie nadal będą problemem. Panowie z przysłowiowymi „grubymi karkami” występują również pod krawatem, jako „miejscy aktywiści”, często znajomi znajomych, stosując bardziej wysublimowane metody presji i realizując swoje biznesy

 

media1


Czy faktycznie wygrana, jest przełomowym momentem dla ruchu lokatorskiego i mieszkańców Poznania? Nie jesteśmy tego tacy pewni. Z jednej strony na ławie oskarżonych zasiedli jedynie wykonawcy, a nie zleceniodawcy wysiedleń, które były związane z poniżaniem i zastraszaniem, groźbami. Narażając czasem mieszkańców na utratę zdrowia i życia. Zdarzało się, że najstarsze osoby prześladowane przez czyścicieli nie dożyły końca procesu, np. umierając na zawał. Mocodawcy oraz osoby, które korzystały z usług „czyścicieli’ nazywanych „administrowaniem”, a sprowadzających się faktycznie do odpłatnego pozbywania się lokatorów,  „żywej wkładki”, „balastu obciążającego zasób i własność”, nadal pozostają bezkarne. Organy ściągania i prokuratura zrobiły wiele by absolutnie owych mocodawców, ani nie ujawniać, ani tym bardziej nie pociągnąć do odpowiedzialności. To wysiłki lokatorów, którzy stworzyli poznański ruch lokatorski, oraz wspierających ich dziennikarzy i mieszkańców doprowadziły do ujawnienia powiązań czyścicieli kamienic ze spółkami zależnymi od NeoBanku i konkretnych nazwisk osób zatrudniających m.in. Piotra Śrubę. Poznańska prokuratura zignorowała dokumenty świadczące o współpracy policji z Piotrem Śrubą. Zatem wyrok ten, jest tylko punktem wyjścia do dalszej dyskusji na temat skali prężnie rozwijającego się rynku usług związanego z nieruchomościami – świadczącego usługi wysiedleń. Przy wieloletnim przyzwoleniu ze strony państwa i władz lokalnych rozwijał się on prężnie, od co najmniej 20 lat. Lokatorzy nigdy nie zapomną cynicznych rad poznańskich policjantów – by wynajęli firmę ochroniarską, jeżeli chcą sobie zapewnić  bezpieczeństwo na wolnym rynku nieruchomości. Pamiętamy też współpracę policjantów z samym czyścicielem kamienic, polegającą m.in. na udzielaniu przez funkcjonariuszy informacji i ostrzeganiu przed działaniami ruchu lokatorskiego. W stosownym czasie poznańscy policjanci otrzymali odpowiednią nagrodę. Policji częściej i niezwykle łatwo przychodziło za to ściganie i represjonowanie uczestników ruchu lokatorskiego.

 

media-2

Z równym poczuciem wstydu dzisiejszy wyrok mogą odbierać politycy i urzędnicy związani z Poznaniem. Poczynając od byłego Wojewody Wielkopolskiego Piotra Florka, który obiecywał nękanym przez Piotra Śrubę lokatorom, przywrócenie dostaw wody; byłego Prezydenta Miasta Poznania Ryszarda Grobelnego, skutecznie chowającego się przed protestami lokatorskimi. Grobelny na wiele sposobów unikał wzięcia odpowiedzialności i za politykę mieszkaniową miasta oraz brak respektowania praw nękanych mieszkańców. Równie mocno powinien wstydzić się były szef ZKZL Jarosław Pucek. Pan Pucek starał się grać rolę jedynego sprawiedliwego, ostentacyjnie opuszczając studio jednej z telewizyjnych stacji „w proteście” przeciwko zaproszeniu do programu (o czym wiedział wcześniej) Piotra Śruby. Pusty gest Pucka nie przeszkadzał mu we wdrożeniu haniebnego programu getta kontenerowego dla tzw. trudnych lokatorów, stosujący przy tym tę samą retorykę, co Śruba, lub wprowadzać politykę miejskich wysiedleń, zamiast programów mieszkaniowych. Do dziś Jarosław Pucek szczyci się swoimi projektami, jednocześnie będąc prawnikiem nie wziął się za obronę mieszkańców „czyszczonych” kamienic. Warto o tym pamiętać w kontekście deklarowanych przez Jarosława Pucka ambicji politycznych.

wyrok1

 

Dzisiejszy wyrok jest sygnałem dla tych, którzy nadal dopuszczają się procederu czyszczenia kamienic. Liczne interwencję Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów związane z nielegalne eksmisjami, wysiedleniami oraz „czyszczeniem” kamienic trwają nadal. Zmieniają się tylko ludzie i metody. „Czyszczenie” kamienic to nie jest marginalny problem dotyczący kilkunastu lokatorów (jak wynika z dzisiejszego wyroku sądu, Śruba odpowiadał za nękanie ponad 50 lokatorów, ale było ich o wiele więcej). To problem systemowy związany z sytuacją ekonomiczną i stawianiem interesów deweloperów i banków ponad prawa mieszkańców.

 

Determinacja i wspólna walka lokatorek i lokatorów doprowadziły do procesu czyściciela kamienic.

Walczymy dalej!

 

www.rozbrat.org

 

Jubileuszowa edycja Trenujemy Nawet w Deszcz za nami. Według naszych odczuć i przemyśleń impreza udała się świetnie! Organizacyjnie wszystko było dopięte jak chyba nigdy, frekwencja była przyzwoita, a zabawa przednia.


Wydarzenie otworzyło seminarium muay thai, które poprowadził Łukasz „Lukas” Wójcicki z Ruchomego Klubu Sportowego „Gwiazda”. Program seminarium dawał możliwość uczestnictwa osobom o różnym stopniu umiejętności i wytrenowania. Skupiliśmy się głównie na ćwiczeniu użytecznych kombinacji oraz skutecznych taktyk obrony. Prowadzący dokładnie i spokojnie tłumaczył kolejne ćwiczenia, w razie potrzeby służąc radą i indywidualnym podejściem.
Po seminarium odbyły się sparingi, w których brylowali zawodnicy zaprzyjaźnionych gymów z różnych stron kraju. Widać było, że fajterzy potrafią zrobić użytek ze swoich kończyn, toteż publika doceniła ich starania gromkim aplauzem.

 

Chwilę później odbyły się zawody w dwuboju siłowym z odważnikami kettlebells (giriewoj sport). Zawodniczki i zawodnicy udowodnili_ły, że siniaki, odciski, zakwasy oraz ciężkie czajniki im niestraszne. Razem przerzucili ponad 11 ton! Ta debiutująca na TWND konkurencja została znakomicie przyjęta przez obserwujących, o czym świadczyć może generowany przez nich nieustanny i kreatywny doping. Warto odnotować obecność silnej ekipy z Poznania.

 

Przez cały czas trwania zawodów, skutki utraty kalorii świetnie minimalizowała wegańska strawa przygotowana przez niezawodną Marysię. W rozstawionym na terenie hali distro można było kupić jubileuszowe koszulki TWND#20 (nadal można, patrz: post niżej) oraz zaopatrzyć się w dobrą książkę.

 

Na koniec, tradycyjnie już popykaliśmy sobie w gałę. Najpierw odbyły się rozgrywki grupowe, po których do półfinałów awansowały drużyny: FC Esperal (czyli ciągle młodzi weterani z Bydgoszczy), którzy zmierzyli się ze zwycięzcą grupy A, budzącą postrach drużyną Jukka Pekka Kalimatta (tak to się pisze?), która zdominowała rywali w rozgrywkach grupowych. Esperal prezentował się bardzo dzielnie, ale to toruński (choć z fińska brzmiący) zespół okazał się lepszy i awansował do finału. Drugim finalistą okazała się drużyna Lab36, która po bardzo zaciętym meczu pokonała drużynę żałobników po Pilonie. Nie obyło się bez kontrowersji – pytanie: czy Pilon został okradziony z bramki? pozostanie zapewne bez odpowiedzi. Pilonowcy twierdzą: “jo”. Labownicy, że “nie-jo” bądź: “nie wiem, jo?” Tak czy siak, mamy do czynienia z kosą na miarę tej Apator-Elana ;). Podrażnieni zawodnicy Pilona, po chyba najlepszym meczu turnieju, rzutem na taśmę wygrali mecz o trzecie miejsce z Esperalem. Mecz finałowy pomiędzy JPK, a Lab 36 miał równie dramatyczny przebieg. Po remisie w regulaminowym czasie gry, zwycięzcę wyłonił konkurs rzutów karnych. W nim więcej szczęścia mieli zawodnicy Labu i to oni wznieśli do góry przystojny ceramiczny puchar wypalony specjalnie na nasze wydarzenie, przez utalentowaną toruńską rzeźbiarkę.

 

Na koniec części sportowej obyło się rozdanie medali i dyplomów dla wszystkich osób uczestniczących w naszym wydarzeniu. Zaraz potem cała załoga zawinęła się do klubu Koniec Świata, gdzie do tupania nogami i kiwania głowami zmuszały ją dźwięki wydobywane przez zacne kapele. Dzięki Glamour, Torn Shore, Telos i Woes! Był ogień!

 

Dziękujemy wszystkim obecnym na wydarzeniu oraz osobom zaangażowanym w jego przygotowanie i promocję! Wracamy z imprezą za rok, ale już zaraz zrobimy burzę mózgów, której efektem będzie kolejne piorunujące wydarzenie!

 

POZDRO 161,
ANTYFASZYSTOWSKI TORUŃ

miniatura-wyjazd21 kwietnia pojechaliśmy do niemieckiego miasteczka Ostritz, aby zaprotestować przeciwko odbywającemu się tam festiwalowi neonazistów „Schield & Schwert”. Dojazd na miejsce był utrudniony – po drodze przeszliśmy dwukrotnie dokładne kontrole policyjne i przeszukania naszych rzeczy.

Zatrzymywane były także samochody neonazistów, mieliśmy więc dobrą okazję, aby przyjrzeć się, kto zamierza kolejny dzień świętować urodziny Adolfa Hitlera. Samochody na polskich i niemieckich blachach wypełnione były ludźmi w koszulkach z nazistowskimi emblematami. Mężczyźni i bardzo nieliczne kobiety, niemal wszyscy wytatuowani w nazistowskie hasła i symbole, przechodzili także przez granicę pieszo – spali w Polsce. Na stronie neonazistowskiej imprezy oficjalnie ogłoszono, że warto przyjechać do Polski, a polscy neonaziści pomogą w organizacji noclegów etc. W naszym kraju nie brakuje zresztą „biznesmenów”, którzy nie mają żadnych skrupułów – po stronie polskiej ktoś ustawił budkę z piwem i to tam w sobotę od rana gromadziły się tłumy neonazistów.


ost1

 

ost2


Wydarzenie organizowane przez inicjatywę „Recht Rockt Nicht” okazało się aż nadto „pokojowe”. Był to przede wszystkim duży plac, na którym stała scena, otoczony przez stoiska z napojami, wodą i namioty, pod którymi można było schronić się przed palącym słońcem. Wszystko szczelnie otoczone przez policję. Na początku byliśmy przekonani, że z ogrodzonego terenu w ogóle nie można wyjść i czuliśmy się trochę jak w klatce. Po chwili okazało się, że z „klatki” można podejść na „wybieg” – mały miejski rynek, na którym odbywało się przygotowane przez władze miasta „Święto pokoju”. Namioty z piwem i jedzeniem, atrakcje dla dzieciaków i sporo innych stoisk cieszyły się sporym zainteresowaniem lokalnych mieszkańców. Panował tu zakaz wstępu dla neonazistów. Mimo to raz po raz mijały nas grupki zwolenników narodowego socjalizm, a wszelkie konfrontacje były w parę sekund rozganiane przez wszechobecną policję. Od czasu do czasu jakaś grupa ludzi, widząc przechodzących nazistów, decydowała się na jakąś pokojową formę sprzeciwu, np. sitting, ale zwykle nie trwało to długo. Po kilku godzinach spacerów i słuchania koncertów jedna z przedstawicielek wygłosiła krótkie przemówienie (jego tekst poniżej) ze sceny i zaczęliśmy przygotowywać się do powrotu do Poznania.


nazipig

 

nazpig2


Zarówno władze Ostritz, jak i inictatywa „Recht Rockt Nicht” zdecydowali się na pokojową, ale też bardzo pasywną formę sprzeciwu, która jednocześnie niespecjalnie przeszkadzała nazistom. Sprowadzało się to w dużym uproszczeniu do leżenia na trawie i picia/jedzenia w wydzielonym i chronionym przez policję obszarze. Choć główna przestrzeń Ostritz nie była dostępna dla nazistów i nie mogli oni swobodnie chodzić po mieście, to jednak zabrakło nam w tym wszystkim głośnego wyrażenia jednoznacznego sprzeciwu przeciwko ich pełnej nienawiści ideologii. Taka forma protestu, wynoszona na piedestał przez środowiska liberalne i uzyskująca aprobatę tzw. społeczeństwa obywatelskiego niczego nie zmienia. W rezultacie mieszkańcy Ostritz oddali swoje miasto we władanie policji, a naziści mogli bez większych przeszkód świętować parędziesiąt metrów od centrum.


ost4


Mimo to ważne, że tam byliśmy. Nie możemy pozwolić na przymykanie oczu na żadne przejawy nazizmu, faszyzmu, rasizmu itd. Będziemy zawsze tam, gdzie pokazują się i działają nacjonaliści. Wyjazd do Ostritz był także świetną okazją do zobaczenia, jak w praktyce działa niemieckie prawo dotyczące zgromadzeń, co na pewno przyda się nam wszystkim w przyszłości. Najważniejsze jest jednak to, że po raz kolejny udało nam się zmobilizować ludzi do wspólnego działania! Solidarność naszą bronią!



Treść przemówienia:


“We are here to protest against nazis festival. We are aware that there are also many polish nazis here and that the problem with racism, fascism, sexism and homophobia is not only a problem of those few extremists in Poland, Germany or Czech Republic but is rather a general tendency all over the world. We want to underline that this kind of danger ideas are getting stronger each time when people have to struggle with poor social conditions. Nationalism is a child of capitalist system. The natural consequence of capitalism is growing class division, exploitation and poverty of those who work for few rich people in charge. Capitalism make people feel week, frustrated and full of hate. Capitalism makes people fight against others to survive. In the end -  capitalism is strongly connected with social Darwinism. Therefore, fight with nationalism always go with fight against capitalism. We cannot keep our eyes shut both - for any signs of fascism and racism but also for any situation when human rights including right of workers and any other social group are broken. We are in this fight here, together and we are determined to change this situation. Solidarity is our weapon! Fuck nazism, fuck racism, fuck sexism and fuck capitalism. Allerta allerta antifasista!”


ost5 copy

 

ost6

 

ost8 copy

 

www.rozbrat.org

Przedstawiamy niewielki fragment wstępu Davida Graebera do książki „Rewolucja w Rożawie. Demokratyczna autonomia i wyzwolenie kobiet” autorstwa Michaela Knapp, Anji Flach i Ercana Ayboga, która ukaże się nakładem Oficyny Bractwo Trojka. Przypominamy też o trwającej wciąż zbiórce środków, dzięki której ta ważna pozycja będzie mogła się ukazać.

Link do zbiórki: http://bit.ly/zrzutka-rojava

WYDAJ Z NAMI KSIĄŻKĘ!

 

Jestem antropologiem, Rożawe odwiedziłem bardzo przelotnie – przebywałem tam, bez znajomości języka, nieco ponad tydzień - jednak fakt bycia antropologiem wyostrza moje zmysły na wszystko co dotąd nieznane. Zajęłoby mi lata aby pojąć, co tak naprawdę tam się dzieje, a w międzyczasie pewnie i tak wiele by się zmieniło. Jednak to, co udało mi się zobaczyć, było wystarczające aby zrozumieć, że to nie jest tylko uzasadniona i autentyczna rewolucja społeczna - w tym sensie, że istniała oczywista potrzeba nowo odkrytej wolności, godność i radość u napotkanych ludzi - ale również to, czego doświadczyłem było rzadko spotykanym, najlepszym scenariuszem dla masowej rewolucyjnej mobilizacji. Klasa rządząca w przeważającym stopniu uciekła, rząd dokonał samorozwiązania opróżniając swoje gabinety, komputery, niszcząc dokumenty i narzędzia tortur. Duży odsetek strategicznych budynków, zakładów przemysłowych oraz użytków rolnych wszedł w posiadanie społeczeństwa. Jednocześnie, należne pensje były cały czas wypłacane przez (w znacznym stopniu nieobecny) rząd centralny. W związku z tym, nawet najbardziej konserwatywne rodziny postrzegały organizatorów rewolucji jako część legalnego ruchu wyzwolenia narodowego.
Z drugiej jednak strony, sytuacja Rożawy była beznadziejna – ze wszystkich stron otoczona przez siły nieprzyjaciela, na rejon nałożono całkowite embargo, do tego rząd Turecki, który bez zawahania dąży do całkowitego zniszczenia Rożawy przy jednoczesnym wsparciu prawicowych Kurdów w Iraku, którzy gotowi są zagłodzić swoich Syryjskich krewnych byle tylko zadowolić swojego tureckiego sojusznika, Partia Baas przygotowująca się do zrekonstruowania swoich tajnych służb policyjnych, Państwo Islamskie gotowe zrobić wszystko aby zwyciężyć, cyniczne mocarstwa światowe takie jak Stany Zjednoczone i Rosja, gotowe wykorzystać poświęcenie i odwagę Rożawy w walce z Państwem Islamskim tak długo, jak długo będzie to korzystne dla ich celów po czym, jak wszystkim wiadomo, bez zawahania wbiją im nóż w plecy (jedyną niewiadomą jest to, które z mocarstw będzie pierwsze).
Sam fakt, że Rożawa przetrwała, ciągle się rozwija a nawet rośnie w siłę, pomimo wszystkich tych okoliczności przytoczonych powyżej, jest dowodem na to, że przypływ energii, odwagi i czystej ludzkiej zdolności kreowania może mieć swój upust w rewolucji. Ponad dziewięćdziesięciu pięciu procentom populacji na co dzień wmawiano, że nie ma żadnych perspektyw i szans na lepsze jutro, nagle zaś te dziewięćdziesiąt pięć procent populacji zdobywa się na odwagę aby wszystko zmienić. Niedookreślona masa ludzi doświadcza wpływu „kolektywnej mądrości” podczas, gdy dotychczasowe uciemiężenie przez władzę znika, jak ręką odjął.
David Graeber
Tłumaczenie: Patrycja

Turecka wojna z Kurdami

10 kwietnia 2018 r. Dział: Publicystyka

Kiedy po pierwszej wojnie światowej rozpadało się Imperium Osmańskie jednym z krajów powstałych na jego gruzach miał być początkowo Kurdystan. Miał, ale tak się nie stało. Zawarty w 1920 roku traktat z Sevres zakładał stworzenie w Turcji kurdyjskiej autonomii z zagwarantowanym prawem do secesji w ciągu roku .[1] Trzy lata później zawarto jednak nowy traktat, w Lozannie, w którym nie było już mowy o Kurdystanie.

 

Ta zmiana była wynikiem wojny jaką toczyły siły tureckie pod wodzą Mustafy Kemala „Ataturka” z państwami Ententy. Wojny której efektem było powstanie współczesnej Republiki Turcji. Trzeba zaznaczyć, że w jej trakcie wielu Kurdów poparło Ojca Turków (to oznacza przydomek Ataturk). Dziś są zazwyczaj uznawani za zdrajców, ale Witold Repetowicz zwraca uwagę, że wczesna retoryka Ataturka mówiła o dwóch równoprawnych narodach w ramach jednego państwa. Sytuacja uległa drastycznej zmianie dopiero kiedy Ataturk wygrał.[2]

 

pkk-kurdistan-workers-party-patrol-makhmour-iraq-guerrilla_fighters_of_kurdistan_joey_l_photographer_014-1.jpg

Patrol PKK.

 

Turcja miała być teraz krajem monoetnicznym, a Kurdowie stali się „Turkami górskimi”, którzy chwilowo zapomnieli o swoich korzeniach. Kurdyjska tożsamość etniczna, język, kultura miały umrzeć. A jeżeli Kurdowie mieli coś przeciwko temu, to mieli umrzeć razem z nimi. Zaczęła się trwająca już blisko wiek z przerwami wojna Turcji z Kurdami. Wojna o podłożu ideologicznym w imię tureckiego nacjonalizmu i totalitaryzmu przeciwko, początkowo kurdyjskiej tożsamości etnicznej, a z czasem przeciwko rewolucyjnym ideom ruch kurdyjskiego. Wojna w której agresorem zawsze była Turcja. I choć okresowo to inni z czterech zaborców dopuszczali się większych represji przeciwko Kurdom (vide ludobójstwo Al-Anfal w Iraku), to w skali całego tego okresu to Turcja była największym zagrożeniem.

Kurdowie nie pozostawali obojętni na represje. Pierwsze wystąpienie, powstanie w Koczgiri (Koçgiri) miało miejsce w 1920 roku.  Jego uczestnicy domagali się realizacji ustaleń traktatu z Sevres.[3] W 1921 zostali spacyfikowani.  Między 1923 a 1938 rokiem wybuchło 17 większych i mniejszych powstań kurdyjskich.[4] Zostały utopione we krwi, a władze tureckie rozpoczęły program deportacji ludności, który zrealizowano tylko częściowo – Kurdów było zbyt wielu.  Koniec tych wystąpień wiąże się z „Masakrą Dersin” w której turecka armia zamordowała nawet 40 tysięcy mieszkańców „niepokornego” regionu Dersin. Użyto między innymi broni chemicznej.[5] Nastał czas turkifikacji.

 

cxuopmgw8aeamze.jpgMoże i górscy, wszak „Kurdowie nie mają przyjaciół, tylko góry”, jak powtarzają z rozgoryczeniem, ale na pewno nie Turcy.

 

Ponowne „przebudzenie” Kurdów to druga połowa lat 60tych, czas kiedy na całym świecie budzą się ruchy niezależne. Aktywizują się głównie studenci. Działalność jest pokojowa i nastawiona na propagowanie kultury kurdyjskiej. Rząd reaguje represjami. Całe lata 70 te to coraz większe przykręcanie śruby, którego kulminacją staje się wojskowy zamach stanu w 1980 roku. Mimo to część ruchu kurdyjskiego będzie cały czas szukać pokojowych rozwiązań.

Część jednak zacznie się bronić. W 1984 roku Partia Pracujących Kurdystanu (PKK – Partiya Karkerên Kurdistanê) rozpocznie akcje zbrojne przeciwko Turcji. Trzeba tu wyjaśnić jedną rzecz. PKK przeszła na przestrzeni lat olbrzymią ewolucję. Zarzucanie obecnie PKK terroryzmu, czy separatyzmu jest bezpodstawne. Ale PKK ze swoich początków jak najbardziej była organizacją terrorystyczną. Atakowała nie tylko cele wojskowe, ale i cywilne (np. obiektami ataków byli nauczyciele), oraz prowadziła przymusową rekrutację w swoje szeregi. Tak wyglądało pierwsze dziesięć lat walki. Na swoim piątym kongresie,  w styczniu 1995 roku, PKK oficjalnie odrzuciła terroryzm i zobowiązała się przestrzegać Konwencji Genewskich:

 

„1. W konflikcie z tureckimi siłami państwowymi PKK zobowiązuje się przestrzegać konwencji genewskich z 1949 r. i pierwszego protokołu z 1977 r. dotyczących prowadzenia działań wojennych i ochrony ofiar wojny oraz traktować te zobowiązania jako mające moc prawną w ramach swoich sił i na obszarach znajdujące się pod ich kontrolą.

2. Aby rozstrzygnąć wszelkie niejasności, PKK postrzega następujące grupy jako część tureckich sił bezpieczeństwa, a zatem jako uzasadnione cele ataku:

a – członkowie tureckich sił zbrojnych;

b – członkowie tureckich sił antypartyzanckich;

c – członkowie Tureckiego Agencji Wywiadowczej (MIT);

d – członkowie tureckiej żandarmerii;

e – strażnicy wiejscy.[6]

PKK nie traktuje urzędników służby cywilnej jako członków sił bezpieczeństwa, chyba że wchodzą oni w zakres jednej z powyższych kategorii.

3. PKK będzie traktować pojmanych członków tureckich sił bezpieczeństwa jako jeńców wojennych.”

Oświadczenie PKK na konferencji prasowej w Genewie 24 stycznia 1995 r.[7]


c4yodufw8aeplsy.jpg

 

I PKK tych zasad przestrzegało, co potwierdzają między innymi zeznania tureckich żołnierzy, którzy dostali się do kurdyjskiej niewoli. Jednym z nich był Yannis Vasilis Yaylali, snajper armii tureckiej, który dostał sie do niewoli we wrześniu 1994 roku (czyli jeszcze przed publicznym ogłoszeniem nowych zasad). Opowiada:

„Zabrali mnie do małego obozu. Partyzanci przygotowywali posiłek nad wodą, korzystając z brzegu rzeki. Mieli ogień, ale ukryty, żeby nie było widać z daleka. Şerif Goyi przyszedł do mnie i powiedział: „Jesteś jeńcem wojennym i postępujemy zgodnie z konwencją genewską”. W 1994 roku PKK wprowadziło przestrzeganie Konwencji Genewskiej, a rok później oficjalnie do niej przystąpiło. (…) W grudniu 1996 r., po dwóch latach i trzech miesiącach, zostałem zwolniony.”[8]

 

yannis-1024x768-2-teliko-21

 

Yannis Vasilis Yaylali dzisiaj.

Zgoła inaczej postępowała armia turecka. Ten sam Yannis wspomina:

 

„Na moich oczach wojsko zabiło partyzanta PKK zrzucając go z helikoptera. Widziałem odcinanie uszu partyzantom. Widziałem członka MHP (Milliyetçi Hareket Partisi – turecka partia nacjonalistyczna) z naszyjnikiem zrobionym z uszu partyzantów.”

 

Jesienią 2016 roku wypłynęło nagranie, na którym armia turecka zabija dwie wzięte do niewoli partyzantki YJA-Star (Yekîneyên Jinên Azad ên Star, Oddziały Wolnych Kobiet – Gwiazda, kobiece oddziały PKK, męskie to Hêzên Parastina Gel‎). Schwytanym dziewczętom strzelono w tył głowy. Tak jak NKWD polskim jeńcom w Katyniu.[9] Celem  byli nie tylko partyzanci. Także cywile. Ponownie oddaje głos Yannisowi:

 

„Naciskaliśmy na kurdyjskich wieśniaków, aby nie pomagali partyzantom PKK. Nie pozwoliliśmy im zbierać plonów z pól. Zabieraliśmy ich jedzenie, ponieważ mogliby dać nadmiar partyzantom. Chcieliśmy aby mieszkańcy wioski byli głodni. (…)Ludność dwóch wiosek uciekła i  wioski zostały spalone przez wojsko. Ale ludzie z innej powiedzieli: „cokolwiek zrobicie, nie odejdziemy.” Wiec biliśmy ich dopóki nie opuścili swoich domów. Druga drużyna przybyła za nami i spaliła wioskę.”

 

1b8be66f-fdc6-466c-9c5b-fdb146e0b703Turecki oddział specjalny popełniający zbrodnie na konto PKK. W lewym dolnym rogu późniejszy generał Aydoğan Aydın.

 

Operacje przeciwko ludności cywilnej prowadziły także specjalne tajne jednostki wojskowe podległe   JİTEM (Jandarma İstihbarat ve Terörle Mücadele – Wywiad i Antyterroryzm Żandarmerii). Oddziały te przeprowadzały tajne operacje, w tym zbrodnie na cywilach, przebrane za PKK, które miały w ich zamyśle iść na konto partyzantki.[10] Kiedy w marcu 2017 roku zginął turecki generał Aydoğan Aydın, jeden z jego dawnych podwładnych ujawnił zdjęcie takiego oddziału w którym obaj służyli.

 

Jedną z głośniejszych zbrodni na ludności cywilnej była tzw. „Masakra Roboski”. 28 grudnia 2011 roku tureckie lotnictwo zaatakowało grupę 38 osób, 34 z nich, głównie nastolatków zostało zabitych.[11] Grupa ta zajmowała się przemytem, co było częstym zajęciem ludności kurdyjskiej wobec sytuacji celowego utrzymywania regionów przez nią zamieszkałych na niskim poziomie rozwoju gospodarczego. Władze tureckie stwierdziły, że atak był pomyłką i lotnictwo myślało, że atakuje oddział PKK. Jednak Frederike Geerdink, holenderska dziennikarka, która dokładnie zbadała sprawę i napisała o niej książkę uważa, że to kłamstwo, że siły tureckie doskonale wiedziały, że nie atakują partyzantów.[12]

 

20171227-roboski-victims2c05d7-imageOfiary „Masakry Roboski”.

 

Rankiem 8 marca 2017 roku turecka policja zniszczyła, wzniesiony cztery lata wcześniej, pomnik ofiar w Amed.[13] Amed możecie nie znaleźć na mapie. Szukajcie Diyarbakır. To jedna z wielu tureckich nazw nadanych kurdyjskim miejscowościom. To, że mimo to ten pomnik stanął było wynikiem zawieszenia broni i rozmów pokojowych, które toczyły sie od 2012 roku (oficjalnie ogłoszone 21 marca 2013 roku).

 

Wynikało to z dwóch rzeczy. Po pierwsze Ocalan i co za tym idzie PKK, odrzuciły koncepcję niepodległego państwa kurdyjskiego na rzecz rozwoju samorządu i demokracji wewnątrz istniejących organizmów państwowych. Juz od 1999 roku w kurdyjskich miastach i dzielnicach zaczęły dochodzić do głosu kurdyjskie samorządy.[14] Z drugiej strony rządząca od 2002 roku w Turcji partia Recepa Erdogana – Adalet ve Kalkınma Partisi (Partia Sprawiedliwości i Rozwoju) złagodziła dotychczasową politykę turecką wobec Kurdów. Nie zrobiła tego z dobroci serca. AKP to partia o charakterze religijnym i liczyła na poparcie mocno konserwatywnej kurdyjskiej społeczności na prowincji.

 

DYld1fqXUAA7U4v

 

Turecka armia obwiesiła tureckimi flagami zniszczone przez siebie kurdyjskie miasto Nusaybin w Turcji i pozuje do zdjęć na tle morza ruin.

Okazało się jednak, że odwilż doprowadziła do rozwoju kurdyjskich samorządów na południowym wschodzie kraju. Wspomniana przeze mnie pokojowa część ruchu kurdyjskiego zaadoptowała wiele z nowych rozwiązań ideowych Ocalana. Najbardziej widocznym tego przejawem było przyjęcie systemu współburmistrzów w kurdyjskich miastach, czyli jednoczesnego sprawowania tego urzędu przez kobietę i mężczyznę. Po wyborach samorządowych w 2014 roku takich miast i miasteczek było 102.[15] Jednym z nich było Amed. Dziś jego współburmistrz, Gültan Kışanak, siedzi w więzieniu, a turecka prokuratura chce ją skazać na… 230 lat więzienia.[16] Podobny los spotkał wielu innych kurdyjskich samorządowców.

Bodźcem do wznowienia wojny (trzeba tu podkreślić, że represje złagodzono, ale nie zaniechano w ogóle[17]) były wybory parlamentarne 7 czerwca 2015 roku. W wyborach tych AKP straciła bezwzględną większość w parlamencie. Dalej była najliczniejszą partia, ale nie mogła samodzielnie rządzić. Jednocześnie do parlamentu po raz pierwszy w historii weszła partia prokurdyjska. Do tej pory ruchowi kurdyjskiemu udawało się wprowadzać pojedynczych działaczy, ale wyśrubowany, dziesięcioprocentowy próg wyborczy uniemożliwiał wejście jako zorganizowana siła. Halkların Demokratik Partisi (Ludowa Partia Demokratyczna) zdobyła 13,12% głosów.

 

sur 04 07 2015 - 11 07 2017Skala zniszczeń w kurdyjskim Sur w Turcji. Zdjęcia wykonano 4 lipca 2015 roku i 11 lipca 2017 roku.

 

Reakcją Erdogana było wznowienie wojny. Wiele wskazuje jednak, że planowano ją wcześniej. Tzw. „Plan Kolaps” został opracowany już rok wcześniej.[18] Inaczej niż poprzednio, ta wojna była w znacznej mierze (choć nie tylko) wojną miejską, pierwszym celem stały się miasta z kurdyjskimi samorządami. A raczej prokurdyjskimi, bo nie tylko Kurdowie w nich zasiadali. Kiedy rozpoczęła się pacyfikacja miast do walki z turecką armią stanęła kurdyjska młodzież, która zrzeszyła się w oddziałach Yekîneyên Parastina Sivîl (Oddziałach Obrony Cywili) i ich kobiecym odpowiedniku Yekîneyên Parastina Sivîl Jin.[19] Nie mogli tej wojny wygrać.

3 października 2015 roku 24 letni Haci Birlik został najpierw raniony przez policyjnego snajpera, a kiedy ranny założył sobie opaskę uciskowa, dobity z bliska. W jego ciele było 28 kul. Następnie jego ciało wleczono za tureckim samochodem policyjnym. Haci był początkującym aktorem, jedyną jego zbrodnia było posiadanie szwagierki, posłanki z ramienia HDP.[20]

 

hb

 

Ciało Haci Birlika wleczone za samochodem policyjnym.

57 letnia Taybet İnan’ın została zamordowana 19 grudnia 2015 roku na ulicy w Silopi przez siły tureckie. Jej ciało leżało na tej ulicy przez tydzień. Jej szwagier, który usiłował odciągnąć zwłoki także został zabity.[21]

25 grudnia 2015 roku w Sur, gdzie nie było żadnych barykad, ani grup samoobrony, członkowie tureckich sił bezpieczeństwa zabili 3 miesięczną Miray İnce i jej 82 letniego pradziadka, Ramazana İnce. Miray została najpierw raniona, a następnie, podczas transportowania do szpitala pod biała flagą osoby niosące ją (dwóch mężczyzn i kobieta) zostały ponownie zaatakowane mimo telefonicznego uzgodnienia z policją transportu rannego dziecka. Dziewczynka ponownie trafiona zmarła, jej dziadek został śmiertelnie ranny i zmarł po kilku godzinach, ranna została też matka.[22]

 

nusaybin

 

Tureckie czołgi i transportery opancerzone w ruinach Nusaybin.

14 stycznia 2016 roku w dzielnicy Dağkapı turecka armia ostrzelała z moździerzy bawiące się dzieci. Zginęli Yusuf Akalın, lat 13 i Büşra Yürü, lat 11, Dilan Akalın, lat 10 została ciężko ranna. W okolicy nie było barykad.[23]

19 kwietnia 2016 roku w Van została śmiertelnie raniona przez turecką policję Remziye Bor. Remziye  była w ciąży. Cesarka uratowała dziecko, matka zmarła nie odzyskawszy przytomności.[24] To tylko kilka z wielu podobnych przypadków.

 

M60 Sirnak

 

Turecki czołg M60 Patton ostrzeliwujący Sirnak, kurdyjskie miasto w Turcji. Maj 2016.

Raport Human Rights Watch z lipca 2016 roku podaje między innymi:

– 22 miasta, lub dzielnice miejskie objęte represjami.
– Ponad 355 000 ludzi wygnanych z domów.
– Co najmniej 338 cywili zabitych do końca kwietnia (obliczenia Tureckiej Fundacji Praw Człowieka).
– Tylko pomiędzy 14 grudnia a 11 lutego 2016 władze tureckie zamordowały 66 mieszkańców Cizre, w tym 11 dzieci.
– Partia HDP ocenia liczbę zabitych w Cizre na 251osób, ale identyfikacja ofiar jeszcze trwa.
– Potwierdzone strzelanie do cywilów pod biała flagą.
– Potwierdzone zabijanie rannych.
– Potwierdzone umyślne zabijanie dzieci.
– Potwierdzone wykorzystywanie przez armię turecką szpitali do prowadzenia operacji militarnych.
– Potwierdzony ostrzał cywilów przez armię turecką z moździerzy.
– Potwierdzony ostrzał ludzi pomagających rannym.
– Cywile ginęli także w dzielnicach gdzie nie było żadnych walk z kurdyjską samoobroną.
– Niszczenie całych dzielnic na rozkaz rządu.
– W Cizre zidentyfikowano 95 000 m2 (9,5 hektara) zniszczonych domów.
– Brak reakcji rządu tureckiego na żądanie Wysokiego Komisarza ONZ d/s Praw Człowieka wpuszczenia komisji ONZ.
– Blokowanie dostępu organizacjom praw człowieka.
– Prawo z 23 czerwca zapewniające bezkarność popełniającym zbrodnie żołnierzom i funkcjonariuszom państwowym.
– Komisja Wenecka uznała przepisy na podstawie których wprowadzono godzinę policyjną za niezgodne z turecką konstytucją i umowami międzynarodowymi.
– Naruszenie godziny policyjnej miało być w teorii karane grzywną 100 lirów, ale w praktyce groziło zastrzelenie, lub więzienie.[25]

Opublikowany w marcu raport Biura Wysokiego Komisarza ONZ ds. Praw Człowieka[26] obejmujący okres od lipca 2015 do grudnia 2016 mówi już o 1200 zabitych, oraz od 355 tysięcy do pół miliona wygnanych z miejsca zamieszkania.  W jednym masowym mordzie w trzech piwnicach Cizre tureckie siły rządowe zamordowały do 189 osób (wg raportu ONZ, inne źródła podają inne dane, dokładna liczba jest trudna do ustalenia, bo władze tureckie dokładnie wyczyściły miejsce zbrodni).


Kampania terroru nie zakończyła się jednak 1 listopada 2015, kiedy to odbyły się ponowne wybory, które przywróciły AKP większość bezwzględną, ale trwała dalej.


Nagranie ostrzelania przez armię turecką grupy cywili w Cizre poruszających się pod białą flagą bo uprzednim ustaleniu ich przejścia z władzami.

W tej chwili trwa niszczenie kurdyjskich dzielnic w miastach i przesiedlenia ludności. Tyle tylko, że już z użyciem spychaczy i koparek, a nie czołgów i artylerii. I tak World Heritage Watch, organizacja monitorująca obiekty Światowego Dziedzictwa UNESCO podała, że destrukcja w Sur, wpisanym na listę UNESCO centrum miasta Amed (tureckie Diyarbakır) postępuje i do 4 marca 2017 objęła 35-40 hektarów[27]. Raport ten powstał przed najnowszą falą wyburzeń.[28]

Celem są nie tylko miasta ale i regiony wiejskie. W lutym 2017 roku armia odcięła na ponad dwa tygodnie od świata wioskę Xeraba Bavê (Koruköy) pod Nusaybin. Niszczono domy mieszkańców, zamordowano kilku z nich, kilku poddano torturom, uprowadzono dwie młode dziewczyny[29].

 

C4-dGG3WcAAxLAD2

 

Luty 2017 r. W wiosce Xeraba Bavê (Koruköy) turecki żołnierz demonstruje gest wilczego łba, pozdrowienie faszystowskich Szarych Wilków i turecki odpowiednik sieg heil, nad ciałem zamordowanego Kurda.

Jednocześnie z pacyfikacją miast, Turcja zaczęła ataki na tereny kurdyjskie w Syrii pod pretekstem walki z Daesh (ISIS vel Państwem Islamskim), która oczywiście nie miała miejsca. Aktywność ta nasiliła się w 2016 roku w ramach agresji o kryptonimie „Tarcza Eufratu” mającej na celu zapobiegnięcie połączeniu kurdyjskich kantonów w Syrii. Jej apogeum to agresja na kanton Efrin. Pominę ten temat ponieważ pisałem już o nim w tych dwóch artykułach:

Ostatnim przejawem tureckiej wojny przeciwko Kurdom jest agresja w Iraku. A dokładniej w Basur, „irackim” Kurdystanie. Celem są znajdujące się w pogranicznym rejonie bazy PKK. To znaczy celem oficjalnym, bo jak zwykle Turcja uderza głównie w cywili. Ataki na Basur nie są niczym nowym.[30] Zazwyczaj realizowało je lotnictwo, ale w październiku 2017 roku rozpoczęto działania naziemne.[31] Nasiliły się po zajęciu Efrin. Do 5 kwietnia siły tureckie weszły na głębokość 19 km[32] powodując ucieczkę ok. 120 rodzin.[33] Turcja ma wsparcie rządzącego w Basur klanu Barzanich. Ale to juz temat na osobny artykuł.

 

Paweł Ziółkowski


Muzyczny komentarz do zniszczonych kurdyjskich miast w Turcji.

 

[1] „Artykuł 62: Komisja zasiadająca w Konstantynopolu, w skład której wchodzi po trzech członków wyznaczonych przez rządy: brytyjski, francuski i włoski opracuje w ciągu sześciu miesięcy od wejścia w życie niniejszego traktatu projekt lokalnej autonomii dla obszarów o przeważającej liczbie ludności kurdyjskiej, położonych na wschód od Eufratu, na południe po południowej granicy Armenii, która zostanie w przyszłości wyznaczona oraz na północ od granicy Turcji z Syrią i Mezopotamią, ustalonej w artykule 27, II (2) i (3). Jeśli jakakolwiek kwestia nie zostanie rozstrzygnięta jednomyślnie, członkowie komisji zreferują ją swym rządom. Projekt zabezpieczy ochronę praw mniejszości asyro-chaldejskiej oraz innych mniejszości rasowych i religijnych na tych terenach. W tym celu komisja złożona z przedstawicieli Wielkiej Brytanii, Francji, Włoch, Persji i Kurdystanu uda się na miejsce, aby zbadać i zadecydować, czy i jakich poprawek należy dokonać na tym odcinku granicy Turcji, gdzie w myśl postanowień niniejszego traktatu zbiega się ona z granicą Persji.

 

Artykuł 63: Rząd turecki niniejszym akceptuje i zgadza się na wykonanie decyzji obu komisji wymienionych w artykule 62. w ciągu trzech miesięcy od zakomunikowania ich rzeczonemu rządowi.

Artykuł 64: Jeśli w ciągu jednego roku od wejścia w życie niniejszego traktatu ludność kurdyjska na ziemiach wymienionych w artykule 62. zwróci się do Rady Ligi Narodów i wykaże, że większość tych terenów pragnie uzyskać od Turcji niepodległość i jeśli Rada uzna, że ludność ta dojrzała do niepodległości i zaleci zagwarantowanie jej tej niepodległości, Turcja zgadza się niniejszym wykonać takie zalecenie, zrezygnuje ze wszystkich praw i tytułów do tych ziem.” cytat za:  S. Dudra, B. Nitschke „Kurdowie i Kurdystan” [w] „Przegląd Narodowościowy” nr 1/2012, wyd. Uniwersytet Zielonogórski, str. 14. Dostęp online: http://www.ip.uz.zgora.pl/index.php/przeglad-narodowosciowy/numery-issues/164-kurdowie-kurds-przeglad-narodowosciowy-journal-of-nations-no-1-2012

[2] W. Repetowicz „Naród i terytorium Kurdów – wymiar egzystencjalny migracji” [w:] „Humaniora. Czasopismo Internetowe, nr 1(17)/2017, str. 176. Dostęp online: http://humaniora.amu.edu.pl/sites/default/files/humaniora/Humaniora%2017/Repetowicz_Hum_1_17_S.pdf .

[3] K.P. Kaczorowski „Kurdyjskie starania o utrzymanie tożsamości kulturowej – przemiany politycznej reprezentacji Kurdów w Republice Tureckiej” [w:] „Władza sądzenia”  nr 4/2014, wyd. Uniwersytet Łódzki, str. 152-153. Dostęp online: http://wladzasadzenia.pl/2014/4/kurdyjskie-starania-o-utrzymanie-tozsamosci-kulturowej-przemiany-politycznej-reprezentacji-kurdow-w-republice-tureckiej.pdf .

[4] J. Niekrasz „Sytuacja Kurdów w Turcji na przestrzeni wieków” [w] „Przegląd…”, str. 28.

[5] H.L. Kieser „Dersim Massacre, 1937-1938”  https://www.sciencespo.fr/mass-violence-war-massacre-resistance/fr/node/3014 .

[6] Tzw “Strażnicy Wiosek” są formacją kolaboracyjną stworzoną przez władze tureckie. Rekrutacja w ich szeregi często (choć nie zawsze) była przymusowa. Więcej o nich: https://www.buzzfeed.com/borzoudaragahi/turkeys-longest-war .

[7] http://hartford-hwp.com/archives/51/009.html .

[8] https://corporatewatch.org/from-fascist-to-anti-militarist-an-interview-with-a-turkish-ex-soldier-2 .

[9] https://twitter.com/TurkeyUntold/status/792333485105115136 .

[10] https://anfenglish.com/features/turkish-special-units-are-prey-to-the-guerrilla-20387 , https://anfenglish.com/kurdistan/jItem-case-soldiers-dressed-up-like-guerrilla-to-commit-murder-22129 .

[11] https://anfenglish.com/kurdistan/stories-of-roboski-victims-23885 .

[12] https://frederikegeerdink.com/2013/04/05/the-truth-about-uludere-3 .

[13] http://ekurd.net/turkey-destroys-roboski-memorial-2017-01-09 .

[14] http://theregion.org/article/13040-from-homicide-to-memorycide-the-cultural-revolution-in-amed-which-led-to-the-decimation-of-sur .

[15] https://www.opendemocracy.net/nadje-al-ali-latif-tas-g-ltan-ki-anak/kurdish-women-s-battle-continues-against-state-and-patriarchy- .

[16] http://www.nrttv.com/En/Details.aspx?Jimare=11246 .

[17] Np. kurdyjska piosenkarka Nudem Durak została w kwietniu 2015 r. skazana na 10,5 roku więzienia. W lipcu 2016 r. wyrok podniesiono do 19 lat. Jedyną zbrodnią Nudem było śpiewanie i nauczanie dzieci kurdyjskich piosenek. http://voiceproject.org/takeaction/free-nudem-durak , https://corporatewatch.org/imprisoned-for-singing-in-kurdish-support-nudem-durak , http://songfornudemdurak.org .

[18] Artykuł po turecku: http://www.nerinaazad.org/columnists/oktay_yildiz/cokturme-plani .

[19] https://www.byline.com/column/57/article/1331 .

[20] http://observers.france24.com/en/20151008-turkey-police-dragged-streets-kurdish-video , http://www.dailymail.co.uk/news/article-3262116/Turkish-officials-defend-shooting-dead-Kurdish-protestor-dragging-body-streets-saying-corpse-booby-trapped.html , https://www.huffingtonpost.com/entry/turkey-dragged-kurdish-man-video_us_56142087e4b022a4ce5fc79e .

[21] https://www.reuters.com/article/us-turkey-kurds/turkish-cleansing-operation-rocks-southeastern-cities-idUSKBN0U80FQ20151226 , http://kurdishquestion.com/oldarticle.php?aid=dead-bodies-on-the-street-and-the-unforgiving-war-in-kurdistan , http://www.demokrathaber.org/guncel/taybet-inan-in-kizi-o-sokaga-her-baktigimda-annemin-yerde-h94332.html .

[22] https://www.hrw.org/news/2016/07/11/turkey-state-blocks-probes-southeast-killings .

[23] tamże.

[24] http://jinha.com.tr/en/ALL-NEWS/content/view/53209 .

[25] https://www.hrw.org/news/2016/07/11/turkey-state-blocks-probes-southeast-killings .

[26] http://www.ohchr.org/Documents/Countries/TR/OHCHR_South-East_TurkeyReport_10March2017.pdf .

[27] http://villa.org.pl/villa/wp-content/uploads/2017/06/WHW-Report-2017.pdf

[28] https://anfenglishmobile.com/kurdistan/latest-situation-in-amed-s-historic-sur-district-25111 .

[29] http://komnews.org/siege-kurdish-village-continues-6-people-killed-2-children-taken-hostage-reports

[30] https://anfenglish.com/kurdistan/clashes-at-southern-kurdistan-border-continue-22399 .

[31] http://www.hurriyetdailynews.com/turkish-army-engages-in-northern-iraq-for-first-time-in-nine-years-121032 .

[32] http://www.nrttv.com/en/Details.aspx?Jimare=19559 .

[33] https://anfenglishmobile.com/kurdistan/120-families-left-their-homes-due-to-turkish-attacks-on-bashur-25958 .

W ostatnim tygodniu bardzo dużo mówi się o współczuciu, o pomaganiu. Wszystko za sprawą Dominiki Kulczyk – współwłaścicielki firmy Kulczyk Investments działającej w 30 krajach na świecie oraz prezeski Kulczyk Foundation, również obecnej w 30 krajach (przypadek?). W związku z tą drugą działalnością występuje ona w serialu dokumentalnym „Efekt domina”, w którym, jak opisuje jeden z portali: „'Efektu domina' nie da się powstrzymać. Jeden dobry uczynek pociąga za sobą następny. Ten program to najlepszy przykład na to, iż każde mądre wsparcie może uruchomić serię pozytywnych zmian w życiu całych społeczności. Tym razem Dominika Kulczyk pomaga tam, gdzie problem głodu i niedożywienia, zwłaszcza wśród najmłodszych, jest najbardziej widoczny”. Koncepcja całkiem niezła i idea wydaje się słuszna, zwłaszcza że czas Wielkanocy, a Jezus nauczał o pomocy bliźniemu. W miastach w Polsce pojawiły się billboardy, na których widzimy Dominikę trzymającą czarnoskóre dziecko. Dzieci łapią za serce, więc nie dziwi, gdy w jednym z czasopism szybko pojawia się wywiad z bohaterką. Kulczyk przekonuje w nim, że taka działalność jest jej obowiązkiem. Bo jako nastolatka była bogatsza od innych rówieśników, gdyż miała mandarynki.



No i zaczął się efekt domina. Podczas tegorocznego rozdania Nagród Radia Tok FM im. Anny Laszuk aktywiści Obozu dla Puszczy wspomnieli, że sponsorująca tę nagrodę Kulczyk Investments robi coś niedobrego w Delcie Nigru, że to katastrofa ekologiczna. Z tego samego Obozu jedna z aktywistek rezygnuje z ubiegania się o inną nagrodę, bo nie chce stać ramię w ramię z Dominiką Kulczyk, także do niej nominowaną. W międzyczasie powstają teksty, opinie, felietony, ludzie spierają się w komentarzach. Jedni popierają Dominikę jako wyśmienitą filantropkę, bohaterkę „trzeciego świata” i oskarżają jej przeciwników, że zazdroszczą jej pieniędzy, które przecież ciężko zarobił jej tata. Wojciech Staszewski w swoim komentarzu do sprawy pisze o zawiści zjadaczy ziemniaków wobec zjadaczy mandarynek. Druga strona natomiast krzyczy, że Delta Nigru, że Tunezja. Jako mieszkaniec Poznania, w którym Jan Kulczyk zaczynał swoją biznesową karierę, pozwolę sobie dorzucić swoje trzy grosze.



Aby rozeznać się trochę w kwestii tego, jak Dominika Kulczyk jest w stanie pomagać dzieciom na całym świecie, trzeba zobaczyć, skąd pochodzą dochody jej, jak i prowadzonej przez nią fundacji. W tym celu wystarczy wejść na stronę Kulczyk Investments. Znajdziemy tam wszystkie inwestycje. Połowa z nich związana jest z wydobyciem surowców naturalnych takich jak ropa, gaz, węgiel i złoto w Afryce i Ameryce Łacińskiej, czyli najbardziej kontrowersyjne z punktu widzenia lokalnych społeczności biznesy, które nie bez przyczyny prowadzą do licznych protestów, często krwawo tłumionych. Na tych właśnie kontynentach pomocy udziela Kulczyk Foundation. Oczywiście nie tylko firmy znajdujące się pod kontrolą Kulczyków zyskują na eksploatacji surowców w krajach globalnego Południa. O znaczeniu tego typu przemysłu wydobywczego i jego konsekwencji mówi np. krótki filmy Instytutu Globalnej Odpowiedzialności, który warto obejrzeć przed lekturą następnej części tekstu: „Tajemnica twojego smartfona”.



Przyjrzyjmy się bliżej działalności niektórych konsorcjów rodziny Kulczyków. Zacznijmy od Neconde Energy Limited. Jej opis z wyżej wspomnianego portfolio brzmi: „Konsorcjum, które kupiło od Shell 45% udziału w licencji OML 42 w delcie Nigru, jednym z największych basenów węglowodorowych na świecie. Udział w konsorcjum Neconde daje Kulczyk Investments dostęp do bardzo atrakcyjnych aktywów wydobywczych na terenie Afryki.” Jest. Słynna i głośna w ostatnich dniach Delta Nigru, tak bardzo przywoływana przez ekologów. W 2008 i 2009 roku doszło tam do wycieków, które zanieczyściły wodę, zniszczyły ziemię uprawną, a plama ropy miała 200 km długości. Pozbawiło to wody pitnej i zrujnowało życie dziesiątek tysięcy osób w regionie. Wtedy pojawiło się Kulczykowe Neconde, które odkupiło licencje skompromitowanego Shella. Była to całkiem udana inwestycja – Shell pozostał z konsekwencjami i wyciekiem do posprzątania, a Neconde tanio nabyło „żyłę złota”. Nie było słychać wtedy o akcji humanitarnej z ich strony. Zarobili kosztem zniszczenia domu 30 milionów ludzi, w tym wielu dzieci, podczas gdy „Efekt domina” pomógł 600000 osób, zgodnie z tym, co mówi Dominika.



Kolejna spółka to Serinus, która wcześniej nazywała się Kulczyk Oil Ventures, w ostatnim czasie wykazuje tylko straty. Głównie za sprawą tego, że inwestuje w niestabilnych regionach, szukając ropy i gazu. Były to m.in. Syria przed wojną, Ukraina przed konfliktem zbrojnym oraz Tunezja. O inwestycjach w tym ostatnim kraju głośno było w ostatnim roku, kiedy to spółka straciła dostęp do pól naftowych okupowanych w ramach strajku przez pracowników. Było to spowodowane zwolnieniami w rafineriach. Ktoś powie – no ale chociaż na chwilę dostali pracę. Tylko niestety przemysł wydobywczy ma to do siebie, że pojawia się na jakimś terenie, zanieczyszcza środowisko, daje co prawda na jakiś czas pracę, ale zostawia później mieszkańców z wyjałowioną ziemią, bez perspektyw i możliwości przeżycia oraz ze zdestabilizowanym regionem. Pracownicy w Tunezji, walcząc o godne warunki życia, giną w czasie ataków policyjnych, a wszystko po to, aby spółki takie jak Kulczykowe Serinus mogły odzyskać za cenę krwi kontrolę nad swoimi inwestycjami. Przypomnijmy, że właśnie na tych ludziach i ich pracy w rafineriach i kopalniach ciężko zza biurka dorobili się Kulczykowie.



W czwartej edycji „Efektu domina” Dominika Kulczyk będzie prowadziła działania w obozie dla uchodźców. I tutaj warto przyjrzeć się kolejnej spółce – San Leon Energy. Wpisując tą nazwę w wyszukiwarkę, pojawia się wideo. Widać obóz dla uchodźców, sporo dzieci i protest przeciwko San Leon. Kobieta tłumaczy, że przez działalność tej spółki są pozbawieni podstawowych produktów, takich jak woda i nie chcą ich na swoim terenie. Już nie wspominając o tym, że spółka ta wydobywa dla okupanta, przez którego znaleźli się w tej sytuacji. Ciekawe, czy o nich też będzie program…



No i ostatnia spółka, której chcę się przyjrzeć. Autostrada Eksploatacja SA, czyli spółka posiadająca dużą część autostrady A2 będącej najdroższą autostradą w Europie. Było to sprytne zagranie, ponieważ początkowo Jan Kulczyk ściągał samochody zagranicznych marek do polski. Na tym zbił pierwszy majątek. Aby dodatkowo zarobić na tej inwestycji, dogadał się z polskim rządem i wszedł w budowę A2. Dzięki temu mógł zarobić po raz drugi na wysokich opłatach za przejazdy. A zarobek spory, bo w roku 2011 wynosił 400 mln zł. Kulczyk Investments tłumaczy się, że musi w całości pokrywać koszty utrzymania autostrady i do tego płacić podatek VAT od sprzedaży biletów. W tym czasie taka np. Szwajcaria potrafi skasować od kierowcy za rok tyle pieniędzy za przejazd wszystkimi autostradami, co Autostrada SA jednorazowo za przejazd w dwie strony. I nie jest w stanie oddać państwu 800 mln zł plus odsetki, na które okradła nas wszystkich (w tym szpitale, sierocińce i stołówki, w których działa Kulczyk Foundation), przeszacowując prognozy dotyczące przejazdu ciężarówek autostradą. Tak właśnie uczciwie zarabia rodzina Kulczyków na swoją działalność dobroczynną i na swoje mandarynki kosztem zjadaczy ziemniaków.



Na podstawie danych, które podsuwa sama strona Kulczyk Investments, można jednoznacznie stwierdzić, że Dominika Kulczyk nie jest filantropką. Jest zwykłą hipokrytką, która dorobiła się na nieszczęściu innych oraz na tym, że jej ojciec miał (co mu trzeba oddać) łeb do interesów. I podstawowym problemem nie jest tutaj – jak niektórzy pokroju Staszewskiego twierdzą – zawiść do zjadaczy mandarynek. Niech je jedzą. Problemem jest to, że sok z tych mandarynek wymieszany jest z ludzką krwią i łzami: pracujących w kopalniach oraz zabitych na protestach, a także tych, którzy zostali zmuszeni do opuszczenia swoich ziem, ponieważ na skutek katastrof ekologicznych nie nadają się one do życia. Jeśli faktycznie chce pomóc tym ludziom, powinna zamknąć interesy w krajach globalnego Południa, a pieniądze zarobione na nich zainwestować w rekultywację terenów i pomoc byłym pracownikom i rolnikom. A tak mamy „Efekt domina”: wykorzystać, zarobić, zniszczyć, przekazać ochłap na pomoc, żeby pokazać, jak się jest fajnym. Opowiedzieć o tym mediom, żeby pokazać, jak dzięki zarobionym pieniądzom można pomóc. A w międzyczasie wciąż eksploatować i na koniec porzucić interes, zostawiając ludność w nienadającym się do życia ekosystemie.

Kawka

 

 

www.rozbrat.org

 

 

 

3 marca w Poznaniu odbył się Socjalny Kongres Kobiet. Zainicjowały go poznańskie pracownice żłobków, instytucji kultury oraz lokatorki z Warszawy i Poznania. Zorganizowanie Kongresu wynikało z konieczności rozszerzenia walki o wyższe płace i niższe czynsze, którą wspólnie toczymy na gruncie związków zawodowych i stowarzyszeń lokatorskich. Walka ta jest często bezpośrednią odpowiedzą na antykobiecą politykę prowadzoną przez władze samorządowe. Obecne próby zaostrzenia prawa aborcyjnego traktujemy natomiast jako uzupełnienie tej samej antykobiecej polityki, lecz tym razem realizowanej na szczeblu centralnym. W związku z tym my również wychodzimy na ulice, gdyż jesteśmy częścią szerszego ruchu kobiecego. Poniższa lista postulatów nie jest bezpośrednią odpowiedzią na rządowe próby ograniczania dostępu do właściwej opieki medycznej w przypadku niechcianej ciąży. Niemniej brak takiej opieki skutkuje pogorszeniem naszego położenia ekonomicznego, a to wzbudza nasz sprzeciw.

 

 

1. Skrócenie długości tygodniowego czasu pracy do 35 godzin bez obniżenia płacy.


Poza tym, że pracownice zmagają się z obowiązkami zawodowymi, to na domiar złego wykonują darmową pracę w domu. Faktycznie w tygodniu pracują znacznie dłużej niż 40 godzin. Tymczasem ciągły wzrost wydajności pracy w gospodarce umożliwia skrócenie czasu pracy bez obniżenia płac. Jeżeli godziny pracy nie ulegają skróceniu, to na wzroście wydajności zyskuje tylko biznes, a tracą osoby pracujące. Ponadto wzrost wydajności pracy bez powszechnego skrócenia tygodnia roboczego w dłuższej perspektywie powoduje bezrobocie i biedę. Średni roczny czas pracy w Polsce jest o ok. 500 godzin dłuższy niż w Niemczech i należy do najdłuższych w Europie, co świadczy o naszym przepracowaniu. Potrzebujemy więcej czasu wolnego od pracy, w którym możemy realizować własne potrzeby. W przypadku pracownic żłobków i innych zatrudnionych w sektorze opiekuńczym występuje konieczność skrócenia czasu pracy do 25 godzin tygodniowo. Poziom ten obecnie przysługuje opiekunkom przedszkolnym i pozwala na właściwy odpoczynek.

 

 

2. Podwyższenie płac i zatrudnianie na umowy o pracę we wszystkich zakładach finansowanych z budżetu samorządowego lub państwowego.


Zwiększanie zadań instytucji finansowanych z budżetu samorządowego lub państwowego przy równoczesnym ograniczaniu liczby etatów powoduje wzrost obciążenia pracą. Za większą ilością pracy nie idzie jednak wzrost płac. Niskie płace, które są powszechne w miejskich instytucjach, zmuszają nas do „dorabiania” poza czasem pracy etatowej, w weekendy i podczas urlopów. Praca ta czasami jest wykonywana u tego samego pracodawcy, ale w innym zakresie obowiązków. Przepracowanie powoduje pogorszenie zdrowia: urazy, wypadki przy pracy, przewlekłe choroby, choroby zawodowe. Problemy te pogłębia zatrudnienie na umowy śmieciowe i outsourcing, dzięki którym instytucje tną koszty swojej działalności, obniżają płace i pogarszają warunki pracy. Ponadto umowy śmieciowe służą wzmaganiu podziałów pomiędzy pracownicami na te „lepsze” i „gorsze”, przy czym występowanie tych „gorszych” wywiera presję na te, które jeszcze mają stały etat.

 

 

3. Zwiększenie liczby miejsc w żłobkach i przedszkolach miejskich oraz obniżenie opłat za ich usługi.

Wieloletnie niedofinansowanie i cięcia wydatków publicznych, które zredukowały dostęp do żłobków, przedszkoli i innych instytucji opiekuńczych, bezpośrednio uderzają w kobiety. Ich darmowa bądź nisko płatna praca, wypełnia braki spowodowane ograniczonym dostępem do usług, żywności lub złymi warunkami mieszkaniowymi. W praktyce np. starsze kobiety muszą pracować na rzecz swoich dorosłych dzieci, sprawując opiekę nad własnymi wnukami. Niedorozwój publicznych instytucji opiekuńczych np. dla dzieci i osób starszych w rzeczywistości oznacza, przykucie kobiet do pracy w gospodarstwach domowych.

 

4. Wliczenie czasu przeznaczonego na dojazd do miejsca pracy w całkowity czas dnia roboczego.


Wysiłek związany z dojazdami do pracy nie jest traktowany jako praca, mimo że wiele zakładów działa wyłącznie dzięki zatrudnianiu ludzi, którzy nie mieszkają w ich najbliższym otoczeniu. Ludzie ci zmuszeni są do długich dojazdów ze względu na brak możliwości zatrudnienia „u siebie”. Kilkugodzinne dojazdy i praca na pełen etat uniemożliwiają realizację wszystkich obowiązków opiekuńczych w domu, nie wspominając o właściwym odpoczynku. Korzystanie z transportu pracowniczego, nierzadko podlega kontroli i różnym regulacjom, np. w autobusach dowożących pracowników do magazynów Amazona nie można spożywać posiłków ani napojów. Korzystanie z transportu publicznego naraża nas z kolei na opłaty, co jest absurdalną sytuacją. Nie dość, że dojazd do zakładu wiąże się ze stratą czasu i służy jedynie realizacji potrzeb przedsiębiorców, to jeszcze musimy za niego płacić. W konsekwencji tygodniowo oddajemy naszym szefom od kilku do kilkudziesięciu godzin naszego życia za darmo, a niejednokrotnie musimy jeszcze za to płacić.

 

28700806 912225092292256 8615037894583832466 o

 

5. Zwiększenie kontroli społecznej nad finansami i działaniami samorządu.


Finanse miasta nie są przejrzyste dla większości jego mieszkańców. Władze politykę zaciskania pasa uzasadniają względami ekonomicznymi, problem jednak nie jest brak funduszy lecz sposób ich podziału. Zbyt niskie zarobki w instytucjach opłacanych przez samorząd faktycznie wynikają z przyjęcia określonych priorytetów politycznych a nie z  „napiętego budżetu”. Wydatki na opiekę społeczną, usługi komunalne czy kulturę nie przynoszą wielkich zysków biznesowi, z zasady są więc traktowane jako strata, a ich niedofinansowanie jest normą. Natomiast budowa dróg czy stadionu umożliwiają transfer milionów do prywatnych kieszeni i w związku z tym wydatki te określa się jako „inwestycje rozwojowe”. Miejscy politycy w swoich decyzjach np. dotyczących finansowania instytucji kultury kierują się własnym gustem lub trendami politycznymi. W przypadku działalności instytucji opiekuńczych priorytetem jest utrzymywanie ich niewydolności, co zawsze może służyć jako pretekst do ich zamknięcia. My marnujemy nasz czas, głowiąc się nad strukturą budżetu, podczas gdy politycy używają go jako narzędzia do zabierania biednym i obdarowywania bogatych. Im bardziej niejasna struktura budżetu, tym łatwiej wyprowadzić z niego miliony, które trafiają do nielicznych.

 

 

6. Umożliwienie związkom zawodowym kontroli pracowniczej w zakresie norm pracy.


Brak szczegółowych zapisów w kodeksie pracy dotyczących norm pracy umożliwia przedsiębiorcom zwiększanie jej intensywności zgodnie z własnymi potrzebami. Normy, wskaźniki wydajności, ilość produktów na godzinę do wykonania przy liniach montażowych czy ilość dzieci w grupach w przypadku opiekunek żłobkowych, często przewyższa możliwości fizyczne zatrudnionych. Domagamy się kontroli pracowniczej nad regulacją norm, poprzez związki zawodowe lub reprezentacje załóg. Normy nie mogą rosnąć bez uzasadnienia (bez wprowadzania technologicznych usprawnień). Domagamy się zaprzestania zwolnień pod pretekstem niezrealizowania normy. Normy wydajności pracy muszą uwzględniać potrzeby i możliwości pracowników (zwłaszcza osób starszych czy niepełnosprawnych).

 

 

7. Planowanie czasu pracy (np. ustalania harmonogramów, zmian czy przerw w pracy) zgodnie z potrzebami zatrudnionych.


Elastyczne zatrudnienie służy jeszcze większemu usztywnieniu przedsiębiorców pod względem planowania czasu pracy. Spora część zakładów funkcjonuje w trybie 24-godzinnym, mimo że nie ma ku temu innego uzasadnienia niż zwiększenie zysków (nie mówimy o sektorach, które zaspokajają bieżące potrzeby takie jak służba zdrowia). Praca nocna, przymusowe nadgodziny, dodatkowe dyżury, coraz dłuższe okresy rozliczeniowe niszczą nasze zdrowie fizyczne i psychiczne. Zwłaszcza w przypadku pracy nocnej domagamy się dopasowania czasu pracy do naszych potrzeb (tj. możliwości ograniczenia jego długości i możliwości wyboru godzin przeznaczonych na pracę), jak również planowania czasu pracy z co najmniej trzymiesięcznym wyprzedzeniem. Niestabilne godziny pracy uderzają ze zdwojoną siłą w rodziców oraz osoby opiekujące się osobami starszymi lub niepełnosprawnymi. Krótkookresowe umowy agencyjne (np. dwutygodniowe czy miesięczne), na których pracuje się pół roku lub dłużej, służą przerzucaniu ryzyka biznesowego na ludzi pracy. Umowy te skutkują skrajną niepewnością i pracą ponad siły (nawet podczas przechodzenia choroby), aby „zasłużyć” na kolejną umowę. Ponadto przerwy, które są niezbędne, aby móc przepracować cały dzień roboczy, powinny być w całości poświęcone na odpoczynek, a nie na realizację dodatkowych zadań służbowych czy na dotarcie do miejsca samego odpoczynku.

 

28700875 912225188958913 7807619584412411592 o

 

8. Powszechne ubezpieczenie zdrowotne dla wszystkich osób zamieszkałych w Polsce. Zniesienie limitów na specjalistyczne świadczenia medyczne.


Powszechnie panujące niestabilne zatrudnienie i związane z nim częste okresy bezrobocia utrudniają dostęp do bezpłatnego, specjalistycznego lecznictwa i rehabilitacji. Z obecnego systemu ubezpieczeń społecznych mogą korzystać jedynie osoby zatrudnione na podstawie umowy o pracę. Osoby zatrudnione na umowach śmieciowych lub niezarejestrowane jako bezrobotne muszą płacić krocie za prywatną opiekę medyczną i leki. Taki stan w połączeniu z niskimi zarobkami zmusza je do pracy ponad siły. Brak środków na podejmowanie leczenia i profilaktyki powoduje, szczególnie wśród starszych osób, gwałtowne pogorszenie zdrowia. Koszty wynikające z wyniszczenia zdrowia przez pracę powinny ponosić państwo i przedsiębiorcy a nie pracownice, które są zmuszone często leczyć siebie i swoich bliskich metodami domowymi. Niezależnie od tego czy jesteśmy zatrudnione na podstawie umowy o pracę i czy posiadamy polskie obywatelstwo, przymus pracy wyciska piętno na naszym zdrowiu. W związku z tym wymagamy stałego, a nie ograniczonego, dostępu do opieki medycznej.

 

9. Powszechna emerytura na poziomie co najmniej płacy minimalnej.


Gwałtowny spadek wysokości dochodów po przejściu na emeryturę wymusza na seniorach, jeśli pozwala na to ich stan zdrowia, kontynuowanie pracy. Problem ten dotyka zwłaszcza osób samotnych i kobiety, które w okresie aktywności zawodowej są zwykle gorzej opłacane, więc uzyskują niższe emerytury. Zbyt niskie emerytury uniemożliwiają, chociażby opłacenie czynszu lub zakup niezbędnych leków co w dalszej perspektywie skazuje starsze osoby na eksmisję lub wczesną śmierć.

 

10.Rozwinięcie budownictwa komunalnego jako alternatywy dla komercyjnych mieszkań, a nie formy pomocy.


Podstawowy problem dzisiejszej polityki mieszkaniowej sprowadza się do tego, że w ostatnich dwóch dekadach struktura budownictwa mieszkaniowego sukcesywnie ulegała zmianie. W 2010 r. w podmioty uspołecznione oddały do użytku raptem 6,6% ze wszystkich nowych mieszkań, gdy tymczasem deweloperzy oddali ich ponad 40%. Spadek znaczenia budownictwa uspołecznionego jest szczególnie widoczny w miastach. To w nich deweloperzy oddają dziś do użytku 60-65% ogółu mieszkań (w 1995 r. – tylko 6,3%). Równocześnie następuje prywatyzacja komunalnych zasobów mieszkaniowych i gwałtowny spadek ich liczby. Raport NIK ujawnił, że władze miast realizują zapotrzebowanie na lokale socjalne na poziomie 1-2% rocznie! Rozwój budownictwa deweloperskiego i zapaść budownictwa uspołecznionego, w tym także komunalnego, sprzyja jedynie dużym inwestorom, firmom budowlanym i bankom kredytującym budownictwo prywatne. Brak konkurencji doprowadził do monopolu kilku deweloperów, który oznacza nadmierne wywindowanie cen nieruchomości na sprzedaż, jak i cen wynajmu. Celem przeciwdziałania takiej sytuacji konieczna jest zatem dywersyfikacja rynku nieruchomości i rozwój miejskich zasobów lokalowych. Tylko aktywna polityka samorządów, polegająca na wdrażaniu programów budownictwa socjalnego i komunalnego, jest w stanie zapewnić godne warunki mieszkaniowe, zapobiec wyludnianiu miast i wzrostowi nierówności społecznych.

 

11. Zatrzymanie reprywatyzacji nieruchomości i naprawa spowodowanych przez nią krzywd społecznych.


Reprywatyzacja polega na przejęciu w prywatne ręce przedwojennych majątków, w tym miejskiego zasobu lokalowego. W wielu miastach majątki te tworzone były za publiczne kredyty. W Warszawie po wojnie zostały one odbudowane dzięki darmowej i półdarmowej pracy, potrąceniom z pensji pracowników w całym kraju i materiałom z rozbiórki innych miast. Podobnie jak kiedyś „cały naród odbudowywał stolicę”, obecnie wszyscy zrzucamy się na fortuny dla kilku nowych właścicieli reprywatyzowanych nieruchomości. Poza reprywatyzacją tysięcy kamienic władze przeznaczają dziesiątki miliardów złotych na finansowe odszkodowania dla przedwojennych właścicieli. Wyłożenie tak dużych funduszy z budżetu stolicy było możliwe dzięki wprowadzeniu szeregu antyspołecznych reform: ratusz sprywatyzował stołówki szkolne i system energetyki cieplnej (SPEC), podwyższył czynsze w mieszkaniach komunalnych i ceny biletów komunikacji miejskiej. Z tej przyczyny reprywatyzacja jawi się jako największa grabież w historii powojennej Warszawy. Władze unikają jednak odpowiedzialności za społeczne krzywdy wynikające z tego procesu. Naprawa krzywd powinna polegać na: weryfikacji wszystkich przejęć nieruchomości, przywróceniu ich miastu, możliwości powrotu do lokalu komunalnego dla wszystkich lokatorów ze zreprywatyzowanych mieszkań, cofnięciu prywatyzacji i podwyżek usług publicznych oraz odtworzeniu i poszerzeniu zasobu mieszkań komunalnych.

 

12. Oddłużenie lokatorów oczekujących na przydział do lokali socjalnych i zmuszonych uiszczać tzw. karny czynsz (odszkodowanie za bezumowne korzystanie z lokalu).


Ponieważ zasób lokalowy gmin jest zbyt mały, to mieszkańcy po uzyskaniu prawa do lokalu socjalnego, nie mają możliwości z niego korzystać. Wówczas nadal zamieszkują dotychczasowe (najczęściej prywatne) lokale, a gmina wypłaca prywatnym właścicielom comiesięczne odszkodowania. W dalszej kolejności gminy żądają od owych mieszkańców zwrotu odszkodowań. Brak rozwiązania sprawy tzw. regresów (odszkodowań regresowych) powoduje, że za niedobór mieszkań socjalnych płacą lokatorzy. W rzeczywistości prawo do mieszkania ich nie obowiązuje i są obciążani wielotysięcznymi, niemożliwymi do spłacenia długami. Samo oczekiwanie na lokal socjalny zasądzony przez sąd trwa często ponad dziesięć lat. Konsekwencji takiego stanu rzeczy nie mogą ponosić lokatorki, szczególnie że ich prawo do lokalu socjalnego wynika z niskich dochodów i ze złej sytuacji materialnej.

 

28701446 912225068958925 2108180731498091263 o copy

 

13. Wprowadzenie całkowitego zakazu eksmisji do tzw. lokali tymczasowych, które są tylko zakamuflowaną formą eksmisji „na bruk”. Wprowadzenie także całkowitego zakazu traktowania ośrodków dla bezdomnych prowadzonych przez organizacje pozarządowe i gminy, jako lokale zastępcze.


Tzw. lokale tymczasowe dla eksmitowanych to przeważnie pokoje w hotelach pracowniczych opłacone przez władze miasta nie dłużej niż przez miesiąc. Toteż najczęściej po upływie miesiąca osoby eksmitowane i tak trafiają do ośrodków dla bezdomnych. Bywa, że opiekun prawny częściowo ubezwłasnowolnionych osób, zamiast bronić swoich podopiecznych, ułatwia właścicielowi dokonanie eksmisji. Ośrodki dla bezdomnych z zasady są schronieniem w sytuacjach kryzysowych i tak należy je traktować. W żadnym wypadku nie mogą pełnić funkcji lokali zastępczych czy socjalnych.

 

14. Urealnienie kryterium dochodowego przy przyznawaniu mieszkań komunalnych i socjalnych, zniesienie kryterium metrażowego oraz wprowadzenie zasad przyznawania lokali socjalnych odpowiadających realnym potrzebom mieszkańców i mieszkanek gmin.


Jeżeli władze gminy nie chcą wywiązać się z obowiązku dostarczenia odpowiedniej liczby lokali komunalnych i socjalnych, wówczas określają kryteria przydziałów mieszkań w taki sposób, aby ograniczyć uwzględnianie wniosków dużej części potrzebujących. Kryterium dochodowe eliminuje osoby, które osiągają zbyt wysokie dochody, aby starać się o przydział mieszkania komunalnego. Z drugiej strony osoby te zarabiają za mało, aby wynająć mieszkanie na rynku. Kolejnym problemem jest próg metrażowy, który uderza w osoby o niskich dochodach „uwięzionych” w stosunkowo dużych mieszkaniach czynszowych. Ostatecznie np. w Poznaniu zmiana określonych kryteriów uwzględniania wniosków spowodowała wzrost ich liczby i ujawniła dużą grupę potrzebujących.

 

15. Objęcie ochroną „frankowiczów”. Objęcie ochroną osób, które z powodu zadłużenia i niemożliwości spłat kredytu mieszkaniowego utracili prawo do swojego jedynego mieszkania zajmowanego na podstawie prawa własności; wskutek przewłaszczenia stają się bezdomni i nie obejmują ich przepisy ustawy o ochronie praw lokatorów (casus min. tzw. frankowiczów).

Według niektórych danych grupa zadłużonych tzw. frankowiczów liczy ok. 560 tys. osób. Problem zadłużenia związanego z zakupem mieszkania dotyczy całych rodzin, czyli  znacznie większej ilości ludzi.  W 2000 r. wysokość kredytów hipotecznych zaciągniętych przez Polaków i Polki ogółem wynosiła ok. 9,5 mld zł., obecnie jest to ok. 378 mld zł. W ciągu kilkunastu lat zadłużenie z tego tytułu wzrosło zatem o blisko 3900%. Niejednokrotnie zadłużone rodziny ze względu na zaprzestanie spłaty kredytu tracą prawo do zajmowanego lokalu, który jest jedynym miejscem, gdzie mogą zaspokoić swoje potrzeby mieszkaniowe. Utrata płynności finansowej gospodarstw domowych spowodowana jest głównie wysokimi ratami kredytu hipotecznego (często wcześniej denominowanego we frankach). Powody tego stanu rzeczy są różne, np. utrata pracy wskutek choroby czy innych okoliczności niezależnych od dłużników. W przypadku braku płynności spłat następuje licytacja i utrata prawa do zajmowanego lokalu. Nowy właściciel na podstawie aktu nabycia i przywłaszczenia mieszkania może bez konieczności wnoszenia sprawy do sądu od razu rozpocząć postępowanie z udziałem komornika, który automatycznie na jego zlecenie dokonuje eksmisji.

 

16. Podłączenie wszystkich mieszkań komunalnych do c.o., oddłużenie lokatorów zmuszonych do ogrzewania się prądem i wprowadzenie realnej regulacji cen energii.


Pomimo że ogrzewanie prądowe jest najdroższą formą ogrzewania, to w samej Warszawie niemal 70 proc. budynków zarządzanych przez gminę nie jest podłączona do sieci ciepłowniczej. Warunkiem uzyskania przydziału mieszkania komunalnego są niskie zarobki, lecz koszty ogrzewania prądem są wielokrotnie wyższe niż progi zarobków określone przez ratusz. Sytuacja ta jest szczególne trudna dla pracujących matek, które nie są w stanie oszczędzać na ogrzewaniu, gdyż muszą zapewnić dzieciom właściwe warunki. Za zaniedbania władz miast pod względem zapewnienia dostępu do taniej energii płacą więc lokatorki, podczas gdy urzędnicy chowają głowę w piasek. Do czasu podłączenia mieszkań do c.o. należy ulżyć lokatorom skazanym na drastyczne koszty ogrzewania, znosząc opłaty czynszowe. Ponieważ nieproporcjonalne koszty ogrzewania powodują zadłużenie i eksmisje najemców, to w ich wypadku konieczne jest również unieważnienie długów czynszowych i wstrzymanie eksmisji. Obecnie istniejące dodatki energetyczne sięgają 2 proc. realnych kosztów ogrzewania prądem, a w związku z tym należy uruchomić dopłaty wyrównawcze za prąd. Prywatyzacja sektora energetycznego jest przyczyną ciągłego wzrostu cen prądu, które powinny podlegać znacznie większej regulacji.

 

17. Wprowadzenie mieszkaniowych programów wsparcia dla cudzoziemców znajdujących się w niedostatku ekonomicznym, uchodźców i osób ubiegających się o azyl.


Wielkopolskie Stowarzyszenie Lokatorów od 2013 r. walczy o prawo do mieszkania dla  migrantów romskich, którzy ze względu na złą sytuację materialną zamieszkują np. opuszczone altany działkowe. Romowie nie mają możliwości rejestracji swojego pobytu w Polsce. Co za tym idzie instytucje miejskie jak i podmioty prywatne częściej stosują wobec nich nielegalne wysiedlenia i łamią Ustawę o Ochronie Praw Lokatorów. Niektóre gminy w Polsce odpowiadają za wysiedlenia Romów przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka. Wysiedlenia i nielegalne wyburzenia wiążą się z wydatkami z miejskich budżetów, które można by przeznaczyć na rozwój mieszkalnictwa. Osoby oczekujące na decyzję o uzyskaniu azylu lub innej formy ochrony, nie mogą podejmować legalnej pracy w Polsce. Ponadto nie mają możliwości uzyskania podstawowej ochrony w postaci mieszkania. W takiej sytuacji są one zmuszone do pracy na czarno, aby opłacić czynsze komercyjne.

 

28827067 912225158958916 2664185878557861203 o

 

18. Wprowadzenie regulacji dotyczących przemocy w rodzinie, polegających na tym, iż to sprawca przemocy zobowiązany jest do opuszczenia mieszkania.


Dotychczasowe formy ochrony ofiar przemocy nie są wystarczające pod względem ochrony praw lokatorskich. Niejednokrotnie to ofiary przemocy są zmuszone do opuszczenia mieszkania i wielomiesięcznego lub wieloletniego oczekiwania na zapadnięcie wyroków sądowych i na możliwość ubiegania się o pomoc mieszkaniową.

 

19. Wprowadzenie całkowitego zakazu budowy substandardów mieszkaniowych w postaci kontenerów socjalnych i baraków oraz wykorzystywanie ich jako mieszkania socjalne lub lokale tymczasowe dla najuboższych.


W Polsce w warunkach substandardowych mieszka około 5,5 mln osób. W 2012 r. Główny Urząd Statystyczny podał z kolei, że płaca przeciętnego mieszkańca Polski, umożliwia nabycie ok. pół metra kwadratowego mieszkania. To niemal dwa razy mniej niż dziesięć lat temu. W kolejce na przydział lokali socjalnych i komunalnych oczekują tysiące osób, natomiast gminy coraz częściej wdrażają mieszkania substandardowe w postaci baraków, kontenerów czy w domów z dykty. Działania te często łamią zapisy prawa budowlanego. Co więcej, lokalizowanie substandardowych osiedli na odseparowanych obrzeżach miast wzmaga segregację społeczną. „Socjalne getta biedy” są też straszakiem wykorzystywanym przeciwko tzw. „trudnym lokatorom”.

 

20.Ukaranie winnych morderstwa Jolanty Brzeskiej oraz winnych zacierania śladów tej zbrodni (policjantów i prokuratorów).


FILM Z POSTULATAMI


27540786 1596540487089211 6093259989704013831 n

 

 

www.rozbrat.org

Poznań - Fuck Fascism Fest # 6

13 kwietnia 2018 r. Dział: Zapowiedzi

Yo! kolejna edycja Fuck Fascism Fest się zbliża. Kapele zabookowane, kręcimy wydarzenia dodatkowe. Jedynym słowem działamy. W tym roku wspiera na ekipa z WiniaryBookings, wiadomo, w grupie siła :)

Data się nie zmieniła, 13-14 kwietnia 2018, można zaklepać terminy w kalendarzach, wypisać wnioski o urlop itd.

13.04.2018

DISCHARGE (UK) - Hardcore/Punk
https://www.facebook.com/Dischargeofficial/

Do zobaczenia pod sceną. Elo!

 

https://www.facebook.com/events/1396519850463575/