Walka w Puszczy Białowieskiej się zaostrza. Pobito poznańskiego działacza

(Redakcja)

Straż Leśna pobiła jednego z poznańskich aktywistów związanego z Federacją Anarchistyczną blokujących wycinkę w Puszczy Białowieskiej. Był hospitalizowany. Poniżej publikujemy jego relację.

W poniedziałek 11 września odbyło się posiedzenie Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, który rozpatrywał kwestię nałożenia sankcji na Polskę za wycinkę w Puszczy Białowieskiej. Przed sądem stanął minister środowiska Jan Szyszko. Wszyscy znajdujący  się w tym czasie w Obozie Dla Puszczy, oraz osoby obserwujące tą sytuację w całym kraju oczekiwały, że będzie to dzień przełomowy w temacie obronie Puszczy. Mieliśmy nadzieję, że Szyszko po tym spotkaniu się opamięta i wycofa harwestery wraz ze Strażą Leśną z lasu, nie chcąc obciążać wszystkich kosztami jego planu walki z kornikiem, a tak naprawdę jego wydumanego ego, nakazującego mu walczyć z ekologami. Chce wygrać tę walkę za wszelką cenę, aby nie ponieść kolejnej klęski jak nad Rospudą. Aby tego dokonać ściąga siły Straży Leśnej ze wszystkich Regionalnych Dyrekcji Lasów Państwowych w kraju, których utrzymanie i wynagrodzenia powodują wycinkę z ekonomicznego punktu widzenia całkowicie nierentowną.


Rzeczywistość nas jednak zaskoczyła. Już we wtorek od rana stwierdziliśmy bardzo dużą aktywność zarówno maszyn tnących drzewa, jak i tirów wywożących je w najdalsze zakamarki kraju, gdzie ze względu na swoją wyjątkowo niską cenę są przerabiane na euro palety. Udało nam się zablokować ich wtorkowe działania, przez pokojową pikietę pod maszynami, dzięki czemu byli zmuszeni wrócić do bazy. Po sprawdzeniu terenu okazało się, że tego dnia pod piłę poszły liczne stuletnie świerki, stuletnie dęby. Jest to również teren na którym słyszeliśmy wcześniej sóweczkę i dzięcioła trójpalczastego.


W środę 13 września sytuacja powtórzyła się i maszyny po raz kolejny wyjechały w to miejsce, aby skończyć rzeź drzew. Postanowiliśmy działać. Około 10:00 weszliśmy do lasu mijając kilku blokujących wejście do niego strażników. Przebiegliśmy lasem w kierunku w tym już momencie stojących w miejscu harwestera i forwardera (który wywozi drzewo z lasu i układa na składnicach przygotowując do dalszego załadunku na tiry). W pewnym momencie w wyniku zamieszania zobaczyłem lukę pomiędzy strażnikami i postanowiłem ją wykorzystać, aby dobiec do forwardera i się do niego przypiąć. Pół metra od maszyny zostałem brutalnie powalony na ziemię przez dwóch strażników, którzy prawie jak w meczu futbolowym powalili mnie na ułożone pnie na składnicy po których biegłem. Uderzyłem przy tym głową o jeden z nich. Później skoczyli na mnie i zaczęli mnie butami i kolanami dogniatać do ziemi. Za wszelką cenę chcieli zabrać mi tubę, którą miałem wpiętą w rękę. Na początek zrzucili mi z głowy kamerę, tak aby nic się nie zarejestrowało. Jeden dwa razy uderzył moją głową o pień. Kolejny wciskał mi kciuki w okolice żuchwy i gardła, sprawiając ból abym puścił tubę. Zakładali dźwignie na palce, ręce, barki, i nogi. Wszystko to trwało kilka minut. W tym czasie nie reagowali na moje prośby o to, żeby przestali. Stwierdziwszy, że nie dadzą rady w czterech przenieśli mnie na ścieżkę, ciągnąc klatką piersiową po leżących pniach, gdzie rzucili twarzą w błoto i pokrzywy. Jeden stanął mi na ręce, na której miałem tubę, drugi zakładał bardzo bolesną dźwignię na bark, a trzeci kolanem dociskał głowę do ziemi, tak, że nie miałem czym oddychać. Po dłuższym czasie przyszedł inny dowódca, na którego rozkaz mnie podnieśli i przynieśli pogubione w czasie powalania mnie na ziemię rzeczy: telefon, kamerę, których oddania nie mogłem się wcześniej doprosić. Na moje żądanie została wezwana karetka, która zabrała mnie do szpitala. Zrobiono mi tam rentgen ręki, tomografię głowy, oraz podpięto pod kroplówkę. Po kilku godzinach wypuszczono mnie stwierdzając obrażenia głowy w postaci: powierzchniowych urazów głowy i urazów nadgarstka i ręki. Tomografia wykazała podskórnego krwiaka/ stłuczenie na lewej kości czołowej, oraz nierówny zarys łuski kości czołowej lewej z nierównością blaszki zewnętrznej.


Przemoc dotyczyła większej ilości osób. Przypinano ludzi kajdankami do linki obwiązanej wokół drzew, targano ich po ziemi, wobec dziewczyn stosowano seksistowskie okrzyki itd. itp. Nie jest to również pierwsza taka sytuacja. Sam już na poprzednich akcjach byłem w sytuacjach zagrażających życiu. Raz strażnicy leśni odcięli mi linę na której wisiałem na drzewie na wysokości ok 10 m. Innym razem operator forwardera próbował nas staranować, kiedy w czwórkę próbowaliśmy go zablokować. Ponieważ się nie zatrzymał, wskoczyłem na jego maskę w czasie jazdy. Ten mimo wszystko się nie zatrzymał i jechał dalej gwałtownie skręcając maszyną na drodze i wjeżdżając w gałęzie, tak aby mnie zrzucić. Dopiero po kilkuset metrach „wycieczki” udało mi się bezpiecznie zeskoczyć na ziemię. Inny uczestnik protestu miał pocięty nożem palec, po tym jak jeden ze strażników próbował odciąć linę, do której był przypięty. I to wszystko tylko w ostatnich tygodniach.


Straż leśna jest formacją kompletnie nieprzygotowaną do takich sytuacji. Posiada uprawnienia takie jak policja, uzbrojona w pałki teleskopowe, gazy, pistolety, jednocześnie nieprzygotowana do tego w jaki sposób zachować się w czasie pokojowego protestu (a przypomnę, że wszystkie akcje mają taki charakter). Tworzy to z niej jednostkę zagrażającą tak zdrowiu jak i życiu uczestników protestu. Widoczne jest również to, że  w ostatnim czasie coraz bardziej im się spieszy z wycinką i wywózką drewna, co powoduje, że jest ich więcej (nawet około 70 z całej Polski), są coraz bardziej brutalni i bezwzględni. Przez pychę jednego człowieka na stołku – Szyszkę – pewnego dnia w Puszczy może dojść do tragedii.


Mamy teraz kilka dni do ostatecznej decyzji TS, które leśnicy z pewnością będą starali się wykorzystać jak najbardziej intensywnie. My w Puszczy robimy wszystko na każdym polu aby zatrzymać wycinkę. Nie zrobimy jednak tego bez was. Organizujcie wszędzie pikiety, akcje, demonstracje, benefity na Obóz dla Puszczy. Nie będziemy w stanie wygrać tej bitwy bez wyniesienia jej na poziom protestu społecznego. Nie dajcie sobie wmówić, że działamy przeciwko ludności lokalnej, bo dzięki naszej pracy  (oraz jednoczesnej pracy maszyn w lasach) coraz więcej z nich jest przeciwko wycince (włączając lokalnych pilarzy). Przyjeżdżajcie do Obozu, jeśli macie czas. Wsparcie na miejscu jest również potrzebne. Dołączajcie do grupy Poznaniacy Przeciwko Myśliwym (i innych), działajcie lokalnie. Każda forma oporu przeciwko Szyszce jest ważna.
Walczmy dalej, pokazując, że nie pozwolimy zniszczyć siedziby zagrożonych gatunków zwierząt. Jeśli damy im wygrać tutaj, zniszczą ostatnie ślady dzikiej przyrody wszędzie, zamieniając jedną trzecią kraju (która jest zarządzana przez Lasy Państwowe) w las gospodarczy.


NieodPUSZCZAmy


Cała Puszcza Parkiem Narodowym!

 

Kawka

 

 

www.rozbrat.org

Redakcja

Redakcja

Strona www: www.federacja-anarchistyczna.pl E-mail: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

Ostatnie od Redakcja

W górę