Zaloguj

Federacja Anarchistyczna

A+ R A-
Redakcja

Redakcja

Adres witryny: http://www.federacja-anarchistyczna.pl E-mail: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

W nocy 13 lipca w centrum Poznania przy ul. Św. Marcin zawisł baner dotyczący podziałów zysków w korporacji Amazon, w ramach akcji solidarnościowej z pracownikami korporacji. Zdjęcie billboardu umieściła na swojej stronie poznańska grupa Manufaktura:

http://emfa.pl/?p=716

 

http://emfa.pl/?p=711

 

O godz. 11 odbyła się natomiast konferencja prasowa zorganizowana przez OZZ Inicjatywę Pracowniczą działającą w Amazonie na temat aktualnych działań związku i żądaniach pracowników. Pracownicy obecnie pracują na 11,5-godzinnych zmianach za niskie płace, w związku z trwającym obecnie gorącym okresem spowodowanym wyprzedażami, na których Jeff Bezos zarabia kolejne miliony.

Informacja od OZZ Inicjatywa Amazon:

Międzynarodowa akcja “Bezpieczna Paczka” w Amazonie. Pracujemy bezpiecznie i żądamy podwyżek!

W tym tygodniu w Amazonie obchodzono Prime Day – jedną z największych wyprzedaży w ciągu roku. Dla firmy oznacza to kolejne rekordy sprzedaży (amerykańscy analitycy szacują, że w zeszłym roku Amazon sprzedał tego dnia towar warty 600 mln dolarów), dla pracowników dodatkowe dni pracy, zamrożone urlopy przez pierwszą połowę lipca, zmiany po 11,5 godziny, zmęczenie spowodowane brakiem czasu na sen i życie prywatne. Dodatkowo od kilku miesięcy firma wzmaga presje na pracownikach, m.in. kontrolując ilość wyjść i minut spędzonych w toalecie czy zakazując rozmów w czasie pracy.

Dlatego w tym czasie Inicjatywa Pracownicza zorganizowała akcję “Bezpieczna Paczka”, przypominając pracownikom o tym, żeby w tym trudnym okresie pamiętali o swoim zdrowiu i bezpieczeństwie.

W ulotce do pracowników piszemy:

“Jedną z najczęstszych przyczyn wypadków przy pracy są POŚPIECH, PRESJA ZE STRONY PRZEŁOŻONYCH I RUTYNA! Pracując jak szaleni zapominamy o instrukcjach, przepisach, ostrożności, zbyt dużym obciążeniu fizycznym, konieczności uzupełnienia płynów, odpoczynku od rutyny. Tymczasem każdej czynności należy poświęcić odpowiednio dużo czasu, by mieć pewność, że została wykonana z zachowaniem wszelkich zasad bezpieczeństwa i jakości. Nie przesadzaj z tempem, pracuj bezpiecznie!”

Zobacz więcej nt. akcji “Bezpieczna Paczka”

Akcja ma charakter międzynarodowy, biorą w niej udział także pracownicy Francji i Niemiec. Aktualnie w kilku magazynach w Niemczech trwają strajki. Pracownicy domagają się Układu Zbiorowego, który gwarantowałby im wyższe płace.

My także upominamy się o podwyżki. W tych dniach firma po raz kolejny stara się bić rekordy wysłanych paczek. Co mają z tego pracownicy? Co najwyżej firmowe koszulki. Nie godzimy się na to. Żądamy, aby gigantyczne przychody firmy (35,7 mld dol. za pierwszy kwartał 2017 r.), które uzyskiwane są dzięki naszej pracy, znalazły swoje odzwierciedlenie w płacach pracowników.

Firma właśnie skończyła przegląd wynagrodzeń. Amazon ustala wysokość corocznych podwyżek na podstawie danych o stawkach w regionie i w branży, czy informacji o bezrobociu. Taki sposób wyliczania pensji prowadzi do utrwalania nierówności. Domagamy się, aby firma przestała traktować nas jak tanią siłę roboczą i podniosła nasze płace zgodnie z tym jakie przychody uzyskuje.

W kwietniu i maju 2017 r. IP przeprowadziła sondę, by zbadać nastroje załogi. Na ich podstawie skierowaliśmy do Amazona nowe żądania. Za najważniejsze postulaty uznano:

  1. Podwyżki stawki podstawowej o 30%
  2. Wprowadzenie trzynastej pensji na wzór francuskiego Amazona
  3. Podniesienie stażowego na wzór niemieckiego Amazona
  4. “Wczasy pod gruszą” z Funduszu Socjalnego

Żądanie podwyżek jest całkowicie uzasadnione w obliczu rosnących przychodów firmy, ożywienia gospodarczego, spadku bezrobocia i wzrostu płacy minimalnej. Stawki oferowane przez Amazon wcale nie są konkurencyjne: płace pracownika fizycznego w sektorze logistyki w Wielkopolsce wyniosły w 2016 r. między 2600 zł (pierwszy kwartyl) a 3900 zł (trzeci kwartyl), a na Dolnym Śląsku 2400 zł (pierwszy kwartyl), 3600 zł (trzeci kwartyl) – według raportu „Market Insights 2017. Rynek Nieruchomości Magazynowych” Colliers International. Oznacza to, że ¾ wszystkich pracowników logistyki zarabiało do 3600-3900 zł, podczas gdy w Amazonie wysokość średniego wynagrodzenia zasadniczego pracownika magazynowego (poziom 1) to średnio 2618,44 gr, a średnie wynagrodzenie brutto (łącznie z nadgodzinami, premią i dodatkami) wyniosło w pierwszym kwartale 2017 r. tylko 3072,58 zł (za informacją na temat Funduszu Płac).

Ogólnopolski Związek Zawodowy Inicjatywa Pracownicza

 

www.rozbrat.org

Od 17 lipca na terenie Puszczy Białowieskiej rusza spotkanie oddolnie działających ekip o anarchistycznym zacięciu.

Zapraszamy do współpracy tych, którym bliska jest idea tworzenia niehierarchicznej struktury opartej na zasadzie dobrowolności i hasło:

"Nie ma kompromisów w obronie Matki Ziemi"

Walka o zaprzestanie wycinki w Puszczy idzie w parze z postawą antykpitalistyczną, walką z nierównościami i niesprawiedliwością społeczną, walką o prawa pracownicze i lokatorskie oraz ideą totalnego wyzwolenia.

W trakcie dyskusji będziemy wypracowywać strategię obrony ekosystemu przed leśną mafią Szyszki.

Spotkanie jest okazją do ożywienia więzi środowisk anarchistycznych, wymiany doświadczeń i przeciwstawienia się grabieżczej polityce rządu wymierzonej w każdego z nas. Zapraszamy do KONTRAKCJI pod zielono-czarną flagą!

kontakt: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

   FA Poznań

PPM

* cyt. Hermann Hesse

Ukazł się właśnie @-TAK nr 6. a w nim m.in.
- Stop wycince w Puszczy Białowieskiej
- Callais jungle otwórzymy granice
- Gorąca wiosna 2017 na Białorusi
- Kongres indian w Chiapas
- 500 plus
- Anarchitektura
- Sytuacja pracowników gastronomii
- Smog, ubóstwo energetyczne
- Gwarancja dochodu - dyskusja
- Faszyzm / antyfaszyzm w kinie
- Wszyscy jesteśmy Neganem? Czyli anarchia w świecie zombi
- Pokot insurekcja wg Agnieszki Holland
- Zwierzęta, samochody i mięso  "z próbówki"
- Dni lokatorskie w LublinieZamawiajcie do dystrybucji w swoich miejscowościach.
Wspierajcie też finansowo.
Piszcie na: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

 

Numer w wersji pdf  http://www.akcja.type.pl/ksiazki/attachment/atak6_fl/

Organizacja szczytu G20 w Hamburgu miała być pokazem siły globalnych elit. To miasto jest portowym ośrodkiem skupiającym robotników i tradycyjnie ważnym ogniskiem buntów społecznych w Niemczech. Decyzja o jego wyborze na miejsce, w którym odbywa się G20, miała potwierdzić, że jego uczestnicy są w stanie zdusić wszelki opór wobec swoich planów narzucania polityki kryzysu, cięć zabezpieczeń socjalnych, militaryzmu i nacjonalizmu. Skala protestów mieszkańców Hamburga i grup przybyłych z całej Europy przerosła jednak wyobraźnię decydentów. Wbrew przekazom mediów mieszkańcy miasta stanowili istotną grupę wśród protestujących. Ich działania przybierały formy wieszania transparentów z okien domów, strajku nauczycieli i uczniów liceów, aktywnego udziału w demonstracjach, otwierania marketów w celu uzyskania dostępu do środków utrzymania, jak również samoobrony przed agresywnymi zachowaniami policji. To zrozumiałe, jeżeli weźmie się chociażby pod uwagę, że Hamburg słono zapłacił za organizację szczytu. Budżet miasta został uszczuplony o miliony euro. Tym samym na imprezę dla nielicznych składali się wszyscy mieszkańcy, z których część wyraziła swój sprzeciw na ulicach.Głównym celem protestów było centrum kongresowe leżące w sercu miasta. Niemieckie władze otoczyły je jednak kordonami policji, zasiekami, opancerzonymi transporterami i armatkami wodnymi. W związku z tym apogeum protestów miało miejsce w innych centralnych dzielnicach miasta - St. Pauli, Altona, Sternschanze. Kilkukrotnie doszło w nich do niszczenia banków, plądrowania marketów i sieciowych sklepów globalnych marek. W ten sposób protestujący wyrazili swój sprzeciw wobec policyjnej i politycznej opresji oraz odzyskiwali środki utrzymania, do których na co dzień mają ograniczony dostęp za sprawą niskich płac, bezrobocia i braku zabezpieczeń socjalnych. Politycy, a wraz z nimi media określają te wydarzenia jako piekło na ziemi. Z pewnością stan, w którym społeczeństwo odzyskuje wytworzone przez siebie bogactwo, z perspektywy elit jest piekłem na ziemi. Zamieszki żywnościowe są piekłem dla bogatych, którzy żyją z cudzej pracy, lecz dla biednych żyjących z pracy własnych rąk powszechny dostęp do środków utrzymania jest rajem. Politycy i biznes zwalczają związki zawodowe, dokonują eksmisji, niszczą służbę zdrowia itd., przez co ograniczają dostęp pracowników do wytworów ich własnej pracy. Część z tych, którzy w Hamburgu odważyli się sięgnąć po swoje, odczuła na własnej skórze brutalność niemieckich władz. Należy jednak mieć na uwadze, że skala państwowej przemocy, której doświadczyliśmy w ostatnich dniach, jest nieporównywalna z rzeziami dokonywanymi od lat w Syrii, Ukrainie, Iraku, Afganistanie i w innych miejscach na świecie, za które odpowiadają politycy spotykający się podczas kolejnych szczytów G20.Spotkanie G20 wywołało falę społecznego oporu na ulicach Hamburga, który przybrał różne formy. Władze twierdzą, że to przejaw lewicowego ekstremizmu, choć w rzeczywistości jest to spontaniczna i racjonalna reakcja na biedę i wyzysk, która powtarza się w ciągu całej historii kapitalizmu. Biznesowe i polityczne elity pogłębiają nierówności nie tylko w następstwie szczytów podobnych do G20, ale przede wszystkim przez odbieranie społeczeństwu owoców jego codziennej pracy. W związku z tym zwalczamy wyzysk, organizując się we własnych miastach, nie czekając na kolejne protesty przeciwko międzynarodowym szczytom.

 

Uczestnicy FA Poznań i Kolektywu Syrena

W dn. 6-8 lipca trwają w Hamburgu obrady G20. W kontrze do nich na ulice miasta wyszło tysiące osób protestujących przeciwko szczytowi, na którym zgromadzili się politycy zarządzający globalnym kapitalizmem. W proteście biorą też udział uczestnicy i uczestniczki poznańskiej Federacji Anarchistycznej oraz aktywiści z innych polskich miast.

G20 to grupa 20 liderów najbogatszych państw świata, spotykających się raz w roku, by dyskutować o wspólnej polityce finansowej – czyli o podziale łupów i planach dalszej ekspansji kapitalizmu, a wraz z nim wyzysku i globalnej niesprawiedliwości. Organizatorzy antyszczytu – antykapitalistyczna koalicja „G20-witamy w piekle” – w stanowisku zapraszającym na demonstracje podkreślali, że G20 symbolizuje to, przeciwko czemu na co dzień organizuje się tysiące lokalnych inicjatyw na świecie.Jest to przemoc cynicznego kłamstwa, że liderzy G20, Bank Światowy, Międzynarodowy Fundusz Walutowy, WTO służą pokojowi, prawom człowieka, walką z globalnym ociepleniem. Instytucje te w rzeczywistości zarządzają kapitalistyczną maszyną, której nierozłącznym elementem są wojny, rasizm i nacjonalizm, bańki spekulacyjne i gospodarcze kryzysy oraz grabieżcza dystrybucja bogactwa. Kosztów tych społecznych katastrof wcale nie poniosą ci, którzy je wywołują: Trump, Putin, Erdogan i reszta dziś debatująca w Hamburgu polityków.Demonstracjom, blokadom, przemarszom, happeningom, wiecom towarzyszą liczne konferencje, dyskusje i spotkania na temat organizowania się w kapitalizmie przeciwko niemu. Protestujący jednak w opozycji do „demokratycznych opozycji” nie szukają alternatyw, które uratowałyby skompromitowany model gospodarczy, ale dziś wyrażają idee radykalnego zerwania z wyzyskiem i wykluczeniem. Hamburg jest dziś wyrazem gniewu i antagonizmu, którego nie uspokoją żadne reformy ani półśrodki.To nie na salonach G20, ale a na jej obrzeżach i na ulicach Hamburga buduje się nowy świat, gdzie nie ma miejsca na dyskryminację ze względu na płeć, orientację seksualną, kolor skóry. Hamburg jest wyrazem radykalnego opowiedzenia się za globalną swobodą przemieszczenia się, przeciwko murom i zamkniętym granicom. G20 przeciwnie: chce odgradzać bogate enklawy otwierając granice nie dla ludzi, ale cyrkulujących towarów. Dziś w Hamburgu mówi się, że potrzebujemy globalnych sojuszy ponad narodowymi tożsamościowymi, pokazując, że więcej wspólnego mają pracownicy i pracownice produkujący towary na globalnym rynku oraz pracujący w sektorze logistyki – tak jak pracownik Amazon z Saran k. Orléanu, Amazon San Fernando de Henares k. Madrytu czy Amazona z Sadów k. Poznania. Kontakt między nimi jest ważniejszy niż kontakt naszych „narodowych” szefów, bo tylko globalny klasowy gniew może znieść piekło, które budują na ziemi liderzy G20. Albo zaczniemy wspólnie gasić pożary, które wywołują, albo ugotujemy się wszyscy.

 

www.rozbrat.org

Dziś pod kościołem p.w. św. Wawrzyńca w Poznaniu odbyła się akcja informacyjna mająca zwrócić uwagę na problem szerzenia się nacjonalizmu w Polsce.

Kościół został wybrany nieprzypadkowo - Stowarzyszenie Apostolstwa Katolickiego Księży Pallotynów od września zeszłego roku wynajmuje przykościelną salkę spotykającej się tam Młodzieży Wszechpolskiej - jednej z grup, która przeprowadza ataki na mniejszości narodowe, etniczne czy seksualne.

Akcja przebiegła w sposób pokojowy - rozdano ulotki i przeprowadzono rozmowy z wiernymi z parafii. Zainicjowali ją mieszkańcy Poznania, którzy sprzeciwiają się udostępnianiu jakiejkolwiek przestrzeni osobom nawołującym do nienawiści na tle rasowym czy ideologicznym. Domagamy się wzięcia odpowiedzialności przez księży Pallotynów za udostępnienie przestrzeni nacjonalistom i natychmiastowego usunięcia spotkań MW z kościoła. 

Poniżej treść rozdawanej ulotki:

Nacjonaliści u Pallotynów 

Czy wierzący godzą się na współpracę nacjonalistów z kościołem i wspieranie przez księży ruchu narodowego? Czy akceptują to, że hierachia kościelna umywa ręce i odcina się od problemu nienawiści na tle narodowościowym i religijnym pustymi sloganami i nic nie znaczącymi gestami? Czy wierzący sprzeciwiają się łączeniu chrześcijaństwa z nacjonalizmem i wykorzystywaniu struktur religijnych do szerzenia nienawiści? Czy godzicie się, aby Wasza parafia udzielała schronienia nacjonalistycznym bojówkom?

Mamy dowody, że w Waszym kościele spotykają sie osoby związane z ruchem nacjonalistycznym. Ale to nie jedyny taki przypadek. 16 czerwca 2017 r. w siedzibie NOT w Poznaniu odbył się zorganizowany przez Młodzież Wszechpolską (MW) wykład monarchisty Jacka Bartyzela pt. “Rola katolicyzmu w doktrynie polskiego nacjonalizmu”. Pod koniec wystąpienia Bartyzel stwierdził, że "nie można podzielić serca na dwa: katolickie i narodowe". W tej sprawie oficjalne stanowisko zajął episkopat, wydając dokument Chrześcijański kształt patriotyzmu, w którym można przeczytać, że nacjonalizm jest przeciwieństwem patriotyzmu i stanowi formę egoizmu. Przytacza się tam słowa Jana Pawła II, który na Zgromadzeniu Ogólnym ONZ w 1995 r. mówił, że:

"Należy ukazać zasadniczą różnicę, jaka istnieje między szaleńczym nacjonalizmem, głoszącym pogardę dla innych narodów i kultur, a patriotyzmem, który jest godziwą miłością do własnej ojczyzny".


Nacjonaliści na każdym kroku wzywają do budowy "wielkiej białej Polski narodowej", podsycają nienawiść do uchodźców i mniejszości, a także do wszystkich tych, którzy wyznają inny światopogląd. To właśnie narodowcy dzielą obywateli tego kraju na “prawdziwych Polaków” i “lewaków”, których należy wieszać na drzewach. To przecież poseł Robert Winnicki, jeden z liderów nacjonalistów, podczas Marszu Niepodległości podawał dłoń faszystom z Forza Nuova i oprowadzał ich po Sejmie.

Nie kto inny jak Robert Winnicki sprzeciwiał się wspieraniu przez niektóre Instytuty UAM organizacji antynacjonalistycznej i antyrasistowskiej demonstracji w Poznaniu, walce z ksenofobią i wykluczeniem, nazywając te działania “ideologizacją o wydźwięku antypaństwowym”. Następnie to właśnie członkowie Młodzieży Wszechpolskiej, wraz z innymi osobami o zbliżonych poglądach, zaatakowali uczestników tej demonstracji, napadając na nich w trakcie przemówień. Być może swoje działania zaplanowali w Waszym kościele. Widocznie nacjonalistyczna interpretacja "miłości bliźniego" zakłada wiele wyjątków, w ramach których można bić, poniżać i zastraszać nie tylko przedstawicieli mniejszości, ale także obywateli Polski o innych poglądach. W minioną sobotę (24.06.2017) grupa członków Młodzieży Wszechpolskiej napadła na demonstrację liberalnej opozycji odbywającą się w Radomiu z okazji uczczenia rocznicy radomskiego Czerwca '76 i pobiła uczestnika demonstracji.

Kolejnym przykładem "romansu" kościoła z nacjonalizmem są choćby demonstracje w Białymstoku i msze z uczestnictwem członków Obozu Narodowo-Radykalnego (ONR) czy słynne kazania Jacka Międlara.

Przykładem takim jest także udostępnianie Młodzieży Wszechpolskiej sal na spotkania przez Stowarzyszenie Apostolstwa Katolickiego Księży Pallotynów. To właśnie w murach kościołów rozwija się nienawiść. W murach kościołów organizowane są radykalnie nacjonalistyczne demonstracje i układane rasistowskie, szowinistyczne i ksenofobiczne hasła. Czy godzicie się na to?

Nagranie z akcji w serwisie YouTube

***
Poznaniacy wspólnie przeciw nacjonalizmowi

 

 

www.rozbrat.org

Dzisiejszemu czytelnikowi czy czytelniczce łatwo jest podejść do niniejszego albumu jako historycznej ciekawostki — wstrząsającej pamiątki z zamierzchłych, brutalnych czasów. Wygodnie jest wierzyć, że w naszym współczesnym, „pokojowym” i przewidywalnym świecie instytucje wojny i przemocy w pełni i skutecznie uczyniono zjawiskiem peryferyjnym. Ostatnich siedemdziesiąt lat przyzwyczaiło nas — obywateli świata zachodu — do względnego pokoju.

 

Czasy wojny nie dobiegły jednak końca wraz ze zwycięstwem Aliantów — konflik­ty zbrojne w niezmienionej formie trwają do dziś. Jedyną różnicą jest fakt, że zostały skutecz­nie usunięte z naszego pola widzenia: zamiast w centrum świata Zachodu, wydarzają się na jego peryferiach. Doświadczenie wojny zaburza nasz spokój jedynie pośrednio, jako medial­ny spektakl o odległym, bezsensownym okrucieństwie. Przemoc wojenna sprawia wrażenie obcej. W ciągu ostatnich siedemdziesięciu lat w naszej polityce dominowała strategia — na­zwijmy ją „liberalną” — oparta na neutralizacji i wyparciu wojny jako żywiołu, który jedynie od czasu do czasu penetruje nasze bezpieczne granice, forsuje mury bezkonfliktowej, spo­kojnej Europy. Ten nowy porządek miałby powstać na powojennych gruzach starego świa­ta, raz na zawsze pouczonego doświadczeniem wojennego zezwierzęcenia i irracjonalnego okrucieństwa. Odtąd „cywilizacja Zachodu” winszuje sobie przyszłości uporządkowanej, ra­cjonalnej i sytej. Jednak oczyszczony z jawnej przemocy Zachód, budując swą potęgę na tym pięknym, lecz zwodniczym marzeniu, ukrywa koszt, jakim jest ono okupione. Uwodząc swo­ich obywateli kapitalistyczną obietnicą nieustającego dobrobytu, nieposkromionego postępu i niezmąconego pokoju, buduje obojętność na wojnę i wyzysk pustoszące świat zewnętrzny. Nie zaprzątamy sobie głowy wojnami o ropę, sweatshopami w dalekiej Azji czy deregula­cją polityki wewnętrznej suwerennych państw dla ochrony interesów międzynarodowych korporacji, mimo że działania te stanowią fundament podtrzymujący nasz ład i piękny, beztroski sen. Skupieni na swoim jednostkowym dobrobycie obywatele świata zachodniego patrzą na destrukcyjne owoce swej dominacji z paternalistyczną litością i strapieniem. Prze­konani, że żyją w świecie światłych celów i dobrych chęci, nie wojny i wyzysku, w zdewasto­wanych peryferiach widzą świat absolutnej obcości — pamiątkę z zamierzchłych czasów, z czegoś, czego dawno już postanowili wyrosnąć. Jednak ten spektakl egzotycznego, anachronicz­nego bestialstwa ma jedynie odwracać uwagę od kruchości i tymczasowości naszej fanta­zmatycznej utopii — pozwala nie myśleć o tym, że ta zewnętrzna, peryferyjna przemoc jest owocem naszej polityki, co czyni ją nie cudzą — a naszą.

 

 

Strategia ta ma jednak i inną nieprzewidzianą konsekwencję. Dyskurs, który polityczną stabilność uzależnia od odraczanej bez końca obietnicy dobrobytu, nieodwra­calnie atomizuje społeczeństwo. W świecie, gdzie jedynym wspólnym językiem jest język dążenia do indywidualnego sukcesu (w pracy, życiu rodzinnym, rekreacji i rozwoju ducho­wym) niezwykle trudno pomyśleć i zbudować wspólnotę. Mało tego, na wyjałowionym z warto­ści gruncie alienacja ekonomiczna stanowiąca nieuchronną konsekwencję rozwarstwienia społecznego, do którego prowadzi kapitalistyczny sen, zostaje pozbawiona możliwości wy­razu. Nic więc dziwnego, że niezmierzone pokłady frustracji z powodzeniem udaje się zago­spodarować populistycznemu językowi prawicy. „Przegranym” w kapitalistycznym wyścigu szczurów oferuje się nową obietnicę — obietnicę powrotu do silnej wspólnoty, wartości mo­ralnych i realnego wpływu na rzeczywistość. Zamiast jednak zmierzać ku pojednaniu w walce z au­tentycznymi przyczynami niemożliwej do zignorowania alienacji będącej wynikiem kapitali­zmu, dyskurs prawicy reorganizuje społeczeństwo, przekierowując jego uwagę ku kolejnemu marzeniu. Tym razem jednak nie obiecuje nam się już mieszczańskiego spokoju, ale „praw­dziwą”, sprawczą wspólnotę. Jej siła płynie z jasnego wytyczenia granic, które jako gwarant najwyższych, wspólnych wartości domagają się obrony za wszelką cenę. Konsekwencją ta­kiego sposobu myślenia staje się dialektyka „swoich” i „obcych”, która daje poczucie sensu i nie domaga się wyjaśnienia. Zatem tak jak strategia liberalna odwracała naszą uwagę od chaosu świata zewnętrznego obiecując indywidualne spełnienie i sytość, strategia prawico­wa afirmuje ten chaos, wytyczając drogę urzeczywistnienia narodowej potęgi, której osią­gnięcie pozwoliłoby na jego uporządkowanie według „naszych wspólnych” wartości.

 

A skoro dyskurs liberalny odwracał uwagę od wojny czyniąc ją egzotyczną pamiątką z zamierzchłych czasów, narracja prawicowa robi, co w jej mocy, by ją uatrakcyjnić za sprawą uświę­cającej estetyzacji i romantyzacji bohaterskiej walki za ojczyznę. Paradygmat prawicowy nie rozwiązuje jednak problemu kluczowego — podobnie jak liberalny, nie ukazuje nam, że wojen nie prowadzi się w interesie obywateli, lecz dla maksymalizacji zysków globalnego kapitału (przypomnijmy chociażby współpracę „amerykańskich” korporacji IBM, GM, Ford i Coca-Cola z rządem nazistowskich Niemiec w czasie II Wojny Światowej czy ogromne pro­fity czerpane przez Haliburton i Blackwater dzięki wojnie w Iraku), a jedynie czyni ludo­bójstwo wzniosłym i atrakcyjnym. Obie strategie pozostają równie użyteczne dla kapitału, który wykorzystuje je jako sposób na urozmaicenie politycznego spektaklu. Niczym dwie strony tej samej monety, strategie te pozostają powiązane — ich konflikt, który nigdy nie wznosi się ponad pozorność dekoracji scenicznej, pozwala na dobranie stosownej dla panujących warunków kulturowych, ekonomicznych i społecznych strategii sublimacji społecznej frustracji. Choć ich zastosowanie ma realny wpływ na losy milionów, a nawet miliardów ludzi, pozostają scenicznymi rekwizytami, które wykorzystywać można ze względną wymiennością i w do­wolnej niemal konfiguracji. Niestety wywołane przez wojnę realne cierpienie i spustoszenie nie przestają istnieć, niezależnie od tego, czy staramy się o wojnie nie myśleć, czy czynimy ją najpiękniejszym i najwznioślejszym wydarzeniem w dziejach narodu i ojczyzny — obie nar­racje pomagają jedynie zapomnieć i wyprzeć istotę wojny, to jest ból i cierpienie.

 

 

W roku 1924, w świetle koszmaru pierwszej Wojny Światowej, Ernst Friedrich widział jasno, że aby przeciwdziałać wojnie, należy postawić ją w centrum naszej uwagi, nas z kolei w pozycji jej głównej przyczyny. Wojna nie jest bowiem zjawiskiem zewnętrz­nym, wyrasta na glebie stworzonej do hodowli żołnierzy; jest samospełniającą się przepo­wiednią, koszmarną realnością snu o bohaterskiej śmierci. Zgodnie z diagnozą Friedricha wojna jest bezpośrednim skutkiem patriotycznego wychowania wpajanego młodzieży i dzie­ciom przez Państwo na usługach kapitału; ten ostatni wszak wciąż głodny jest nowych żołnierzy gotowych z naiwną narodową dumą oddać życie w jego interesie. Friedrich pisze:

 

Uwolnijcie siebie z burżuazyjnych przekonań!

 

Walcz z kapitalizmem w sobie!

 

 

W naszych myślach i w naszych czynach wciąż czai się niewypowiedzianie wiele z filistra i żoł­nierza, i prawie w każdym kryje się zmusztrowany ,,młodszy rangą”, który chce dominować i do­wodzić, nawet jeśli tylko nad swoimi towarzyszami w rodzinie, swoją żoną czy dziećmi! (s. 28)

 

Zadanie, jakie stawia sobie Wojna wojnie polega na odsłonięciu połączenia po­między pro-państwowym wychowaniem a jego konsekwencjami — na wypowiedzeniu wojny wojnie, to jest zniszczeniu uwewnętrznionych przez ludzi warunków reproduku­jących przemysł śmierci. Ukazanie okrucieństwa wojny uniemożliwia bowiem zarówno wyparcie jej jako obcej naszej kulturze, jak i jej oswojenie wynikające z estetyzacji i pe­dagogicznej instrumentalizacji. Wstrząsająca brutalność albumu nie ma więc charakteru sensacyjnego, nie chce egzotyzować wojny, budować dystansu wobec jej bestialstwa — ze­stawienie pełnych chwały i wzniosłości propagandowych obrazów obowiązku patriotycz­nego z fotografiami przedstawiającymi realne skutki wojny zmusza nas do konfrontacji z pełnym spektrum konsekwencji naszego „bohaterstwa”. Przełamując tabu ofiary wojen­nej i zrujnowanego życia kombatantów, Friedrich rozbraja wizję przyodzianej w roman­tyczne szaty „sprawiedliwej wojny” za ojczyznę (polskim przykładem tej ostatniej może być choćby gloryfikacja „63 dni chwały”, która kompletnie ignoruje 200 tysięcy ofiar cywilnych). Nor­malizację wojny jako irracjonalnej, obcej akcydentalności jak i mężnego narodowego zry­wu, do którego wzywa nas dziejowa konieczność, przełamać można wyłącznie oddolnie, poprzez zmianę wychowania i zabicie w sobie wewnętrznego żołnierza.

 

 

Przykazanie wypowiedzenia wojny wojnie może sprawiać wrażenie prostej i na­iwnej negacji. Jednak jako potencjalne podmioty ludobójstwa, jego faktyczni wykonawcy, musimy zdać sobie sprawę z ogromu pracy, jakim okupiony jest pacyfizm. Niezależnie od ostatecznego celu punktem wyjścia uczynić trzeba opór, odmowę. Friedrich odwraca pa­triotyczną narrację o sile i bohaterstwie, nawołując do zdławienia przemocy w jej zarodku, do odstąpienia od karmienia wojny naszym biernym przyzwoleniem:

 

Silniejsze od wszelkiej przemocy, od szabli i karabinu, jest nasz duch, nasza wola!

 

Powtórz te dwa słowa: ,,Nie będę!”

 

Dodaj treść do tych słów i wszystkie wojny w przyszłości staną się niemożliwe. (s. 30)

 

Osadzeni w więzieniach i szpitalach psychiatrycznych dezerterzy, strajkujący pa­cyfiści, pedagodzy i anarchiści — oto bohaterowie i bohaterki wypowiadający i wypowia­dające w czasach Friedricha służbę kapitałowi pod maską „świętej trójcy”: Boga, Honoru i Ojczyzny. Opór pozostaje jednak jedynie pierwszym krokiem, jeszcze reaktywnym, lecz rozbudzającym w życiu potencję, którą zaktualizować można za sprawą nowych wartości: przyjaźni, wzajemnej pomocy i miłości. Mimo dojmującej rozpaczy, jaka przebija z kart albumu, Friedrich nie ulega pesymizmowi, zamiast tego wskazując drogę ku lepszej przy­szłości w pozytywnym projekcie pedagogicznym. Zarysowana przez Friedricha wojna po­między wychowaniem do śmierci i wychowaniem do życia do dziś pozostaje centralnym napięciem naszej kultury. Głównym celem szkół nie jest bowiem umożliwienie uczniom podważenia autorytetu, ani rozbudzenie odpowiedzialności za świat i drugiego człowieka czy niezgody na niesprawiedliwość, ale wychowanie osób bezkrytycznie przyjmujących wspólną, narzuconą odgórnie narrację, która w wygodny sposób porządkuje ich rzeczywi­stość. Dyskurs patriotyzmu zasadzający się na nekrofilskiej gloryfikacji śmierci jest zwy­czajnie najprostszym dostępnym narzędziem zmuszającym już przedszkolną młodzież do uznania państwa i narodu za wartości same w sobie. Tym właśnie sposobem zapętla się błędne koło kultu śmierci i polityki pamięci. Brak tu miejsca na refleksję, na pytanie: za co ginę? W imię jakich wartości? W imię jakiego życia państwo domaga się mojej śmierci? Spójrzmy na wiersz, którego do dziś od wieku przedszkolnego uczeni i uczone są młodzi Polacy i młode Polki (choć wiersz adresowany jest do domyślnego męskiego odbiorcy):

 

Kto ty jesteś?

Polak mały.

Jaki znak twój?

Orzeł biały.

Gdzie ty mieszkasz?

Między swemi.

W jakim kraju?

W polskiej ziemi.

Czym ta ziemia?

Mą ojczyzną.

Czym zdobyta?

Krwią i blizną.

Czy ją kochasz?

Kocham szczerze.

A w co wierzysz?

W Polskę wierzę.

Czym ty dla niej?

Wdzięczne dziecię.

Coś jej winien?

Oddać życie.

 

Jeżeli przyjrzymy się ostatnim dwóm wersom przez pryzmat analizy Friedricha, ich zaskakująca brutalność staje się absolutnie oczywista — uprzywilejowanie śmierci jako najwyższej realizacji ludzkiego życia jest nieodłączną konsekwencją prymatu abstraktów takich jak Naród i Państwo. Ślepa wiara, posłuszeństwo i fantazmatyczna wspólnota krwi zamykają drogę innym formom samorealizacji i wspólnotowości. Obywatel (Niemiec, Francuz, Polak) i jednostka nie są jednym i tym samym. Jednostka z konieczności stoi w kontrze do narodu, jej indywidualne pragnienia, potrzeby i relacje rozbijają jego absolu­tystyczną, dziejową narrację. Obywatela zaś wytwarza się, konstruuje dla realizacji okre­ślonych, narzuconych z góry celów. Uniformizacja wojskowa, szkolna i pracownicza służą jedynie zwiększeniu kontroli, odwróceniu uwagi jednostki od realnego cierpienia wynika­jącego z kapitalistycznych wojen, wyzysku i konfliktów zbrojnych będących nieuniknionym wynikiem polityki państw narodowych i ich szowinistycznego systemu edukacji. Nie ma tu znaczenia, czy środkiem znieczulającym wykorzystywanym przez systemy władzy będzie szkoła, kościół czy centrum handlowe — skutek pozostaje bez zmian: jest nim jednostka nieczuła na świat, cierpienie innych, potulna i pozbawiona sprawczości. W tak pomyśla­nym projekcie wychowawczym wszelka moc ustalania społecznych celów i wartości leży w rękach kapitalistycznej czy państwowej władzy, nie wspólnoty krytycznie myślących, wrażliwych jednostek. Doświadczenie pierwszej Wojny Światowej do podobnych konklu­zji, aczkolwiek o przeciwnym wektorze aksjologicznym, doprowadziło Benito Mussolinie­go. Dostrzegłszy, do jak wielkich poświęceń gotowi są na froncie żołnierze w imię fan­tazmatycznego mitu Narodu, Mussolini postanowił wykorzystać potęgę idei państwowej dla sformułowania doktryny faszyzmu: ideologii, która z premedytacją rozmywa granicę między jednostką i obywatelem:

 

Człowiek faszyzmu jest jednostką, która jest narodem i ojczyzną, prawem moralnem, które skupia jednostki i pokolenia więzią tradycji i misji, która niweczy instynkt życia zamkniętego w ciasnym kole rozkoszy, aby stworzyć nakazem obowiązku życie wyższe, wyzwolenie z granic czasu i przestrzeni: ży­cie, w którem poprzez samozaparcie, poprzez poświęcenie swoich osobistych korzyści, poprzez samą śmierć urzeczywistnia to istnienie nawskroś duchowe, w którem tkwi jego wartość jako człowieka.1

 

To, co w projekcie Mussoliniego szokuje, ale także — jak uczy nas historia — uwodzi, to porażająca brutalność i bezpośredniość, z jaką opisuje on technikę kontroli nad społe­czeństwem. Wydaje się, że choć opisane przez nas strategie, „liberalna” i „prawicowa” (jak i wszystkie ich formy pośrednie), starają się nie popadać w język faszyzmu, oba paradygmaty chętnie i z powodzeniem wykorzystują jego metodologię — sprawują kontrolę nad trzema kluczowymi elementami społecznej rzeczywistości: większą narracją, wspólnym mitem i obietnicą spełnienia w osiągnięciu wskazanego przez siebie celu.

 

Choć zmianie ulegać może treść, która wypełnia każdą z tych kategorii (narracja postępu albo silnego państwa; mit równych szans na wolnym rynku albo ducha narodu; indywidualny sukces albo odparcie zewnętrznych i wewnętrznych wrogów), mechanizm kontroli i podporządkowania pozostaje ten sam. U jego podstaw leży obłudna, bo niemoż­liwa do spełnienia, obietnica sprawczości — nierealizowalna, gdyż narzucona odgórnie, a przez to skazująca na wieczną bezradność i podległość względem tego, kto wskaże kolej­ny cel, kolejne marzenie, kolejny mit. Jedynym wyjściem z błędnego koła nieziszczonych snów i ucieczek ku innym, równie nieziszczalnym obietnicom wydaje się pogodzenie jed­nostki z własną skończonością i zależnością, przy jednoczesnym uwyraźnieniu spełnienia, jakie przynosi doświadczenie wykorzystania swych ograniczonych sił dla pomocy innym i współtworzenia lepszej rzeczywistości.

 

Głębia i piękno propozycji Friedricha leży w rozpoznaniu, że wartością człowieka nie jest bynajmniej obywatelska śmierć w imię Narodu czy konsumpcjonistyczne spełnienie, ale jednostkowy potencjał do miłości, troski i współudziału w naprawie rzeczywistości. Frie­drich uspokaja nas w zapewnieniu, że świat pozbawiony uniwersalnych wartości i ponadcza­sowych absolutów nie jest bynajmniej światem pozbawionym znaczenia i sensu; przeciwnie — dopiero uświadomiwszy sobie odpowiedzialność, jaka spoczywa na barkach pojedynczej jednostki, jak i całej jej wspólnoty możemy pomyśleć świat, w którym nie jesteśmy sobie wrogami, a przyjaciółmi. Dopiero wówczas, dzieląc odpowiedzialność za świat i siebie na­wzajem, możemy oprzeć się reprodukcji wartości, które nieuchronnie prowadzą do wojen. Życie bowiem nie może rozwijać się w odosobnieniu wyjałowionego z wartości liberalne­go świata kapitalizmu ani wiecznie spoglądać wstecz, karmiąc się snem o potędze narodu i bohaterskiej śmierci. Życie czynne i sprawcze musi opierać się na relacjach — niepodobna sprowadzić je do pośmiertnej chwały męczennika za sprawę narodu ani egoistycznej sytości, gdyż dokonuje się we współtworzeniu lepszej rzeczywistości.

 

Dopiero jednostka wolna od tyranii absolutnych idei zdolna jest odkryć swój nieograniczony społeczny potencjał — zapragnąć nie wiecznej pamięci na tablicy pomnika bohaterów, ale doczesności w samopomocy i miłości. Realizacją tego projektu była dla Friedricha działalność edukacyjno-pedagogiczna. Jego anarchistyczny elementarz Pro­letarischer Kindergarten („Proletariackie przedszkole”) mający na celu edukację dzieci ku wzajemnej pomocy i trosce, wciąż funkcjonujące, berlińskie Antywojenne muzeum, któ­rego działalności niniejsza książka jest odbiciem, a także założone w 1954 powojenne cen­trum spotkań niemieckiej i francuskiej młodzieży robotniczej „Île de la paix” (Wyspa po­koju) mające na celu nawiązanie dialogu i współpracy francuskiej i niemieckiej młodzieży na rzecz pokoju, są inspirującą reakcją na okrucieństwo otaczającej rzeczywistości, próbą otwarcia ludzi na perspektywę i odpowiedzialność stworzenia nowego, lepszego świata — świata bez wojny.

 

 

Andrzej Grzybowski, Maciej Łagodziński

 

 

 

 

1 Benito Mussolini, Doktryna faszyzmu, przeł. S. Gniadek, P. Sandauer, Lwów 1935, s. 18.

Anarchistyczny Festiwal Filmowy stawia sobie za cel przybliżenie tematyki radykalnie lewicowego i anarchistycznego oporu wobec kapitalistycznej rzeczywistości oraz tworzenia wobec niej praktycznych alternatyw. AFF to pierwsze takie filmowe wydarzenie w Polsce, które stara się przyjrzeć aktualnym problemom i zagadnieniom z radykalnie lewicowej perspektywy, zaprezentować wolnościowe projekty zrywające z logiką kapitalistyczną oraz przybliżyć filmowe klasyki niosące w sobie rewolucyjną treść.

AFF to również spotkania z reżyserami, bohaterkami i bohaterami filmów, prelekcje, dyskusje oraz stoiska organizacji i wydawnictw związanych z ideami i tematami zaprezentowanymi na ekranie.

Strona internetowa AFF: https://a-filmfest.org/


 Filmy zostały podzielone na cztery bloki tematyczne: Antyfaszyzm, Samorządność Pracownicza, Historia Anarchizmu, Klasyka Kina. Antyfaszyzm to blok, który spróbuje wyjść naprzeciw problemowi rozwoju skrajnej nacjonalistycznej prawicy. Zaprezentujemy filmy, które przyjrzą się bojowym ruchom antyfaszystowskim, demaskujące związki faszyzmu z kapitalizmem a także postaramy się ujrzeć faszystowską przemoc tam, gdzie często nie chcemy jej dostrzegać. Samorządność pracownicza to idea organizacji pracy pozbawionej szefa i kapitalistycznych form wyzysku. W tym bloku filmowym zaprezentujemy współczesną, praktyczną realizację idei demokracji ekonomicznej w różnych rejonach świata: w nowoczesnej Skandynawii, targanej kryzysem ekonomicznym Grecji oraz objętej wojną północnej Syrii. Z jakimi problemami w neoliberalnej rzeczywistości muszą mierzyć się samorządne zakłady pracy, czy stanowią one realną alternatywę dla kapitalizmu? To niektóre pytania nad którymi zastanowimy się podczas festiwalu.

Historia anarchizmu zabierze nas w podróż w czasie i opowie jak realizowała się w praktyce idea wolnościowego i równościowego społeczeństwa “bez Boga i bez pana” oraz na czym polegała działalność rewolucjonistów spod czarno-czerwonego sztandaru przeszło 80 lat temu w Hiszpanii. Klasyka Kina - to blok filmów tworzonych przez anarchistów i anarchistki, niosących rewolucyjne, lewicowe treści wyrażające się także w formie samych filmów. Prezentowane tytuły weszły w kanon światowej kinematografii, jednak w Polsce wciąż czekają na odkrycie.

Program festiwalu:

Piątek, 30 czerwca

Kino Muranów ul. Andersa 5 20:00 - Antyfaszyści [Po projekcji spotkanie z reżyserem i bohaterką filmu]

Sobota, 1 lipca – ADA ul. Puławska 37

12:30 – Czy damy radę?

13:45 - Okupuj! Stawiaj Opór! Produkuj! [Po projekcji rozmowa z reżyserem + dyskusja]

16:30 - A propos Nicei [Projekcję poprzedzi wstęp o Jeanie Vigo]

17:30 - Reportaż z ruchu rewolucyjnego w Barcelonie [Projekcję poprzedzi wstęp o kinematografii CNT-FAI]

18:00 - Niech żyje utopia!

20:00 - Faszyzm sp. z o.o.

Niedziela, 2 lipca – ADA ul. Puławska 37

13:00 - Roza. Kraj dwóch rzek [Po projekcji prezentacja na temat samorządności w Rojavie]

15:15 - Pała ze sprawowania 16:30 - Nawet jeśli moja ziemia płonie [Po projekcji dyskusja]

19:30 - Czy dialektyka może łamać cegły?

Opisy filmów:

Antyfaszyści (The Antifascists) Reż. Patrik Öberg, Emil Ramos Szwecja/Grecja, 2017 74’ /Antyfaszyzm/ Prezentowany dokument zabiera nas w podróż za kulisy działania grup antyfaszystowskich. Poznajemy kluczowe dla szwedzkiego i greckiego ruchu antyfaszystowskiego osoby, które opowiadają o swoich poglądach na radykalną politykę, ale także próbują odpowiedzieć na pytanie o stosunek do przemocy bezpośredniej. Po projekcji dyskusja z udziałem reżysera oraz bohaterów i bohaterek filmu Kiedy: piątek, 30.06, 20:00 Gdzie: Kino Muranów

A propos Nicei (À propos de Nice) Reż. Jean Vigo Francja, 1930 ‘25 /Klasyka kina/ Jean Vigo ukazuje miasto na Lazurowym Wybrzeżu jako arenę społecznych podziałów, podporządkowaną wakacyjnym potrzebom burżuazji. Film przedstawia dynamikę nowoczesnej przestrzeni publicznej, ale obfituje też w ironiczne zabiegi, podkreślające absurdalność burżuazyjnej próżności. Kiedy: sobota, 1.07, 16:30 Gdzie: ADA Puławska

Czy dialektyka może łamać cegły? (La Dialectique Peut-Elle Casser Des Briques?) Reż. Rene Viénet, Francja, 1973 ‘83 /Klasyka kina/ Jeden z bardziej znanych filmów sytuacjonistycznych. Polityczna parafraza filmu sztuk walki, która posłużyła do wysunięcia radykalnej krytyki kapitalistycznej hegemonii kulturowej, skompromitowanych nurtów lewicy i praktyk nowoczesnego społeczeństwa. Kiedy: niedziela, 2.07, 19:30 Gdzie: ADA Puławska

Czy damy radę? (Can We Do It Ourselves?) Patrik Witkowsky, Jesper Lundgren, André Nyström, Nils Säfström Szwecja, 2015 59 min. /Samorządność pracownicza/ „Czy damy radę?” przedstawia przykłady samorządnych przedsiębiorstw działających w Szwecji i Stanach Zjednoczonych polemizując z najczęstszymi zarzutami stawianymi idei demokracji ekonomicznej – oskarżeniom o „niską wydajność”, „brak elastyczności” i „niemożność konkurowania z przedsiębiorstwami kapitalistycznymi”. Kiedy: sobota, 1.07, 12:30 Gdzie: ADA Puławska

Faszyzm sp. z o.o. (Fasismos A.E.) Reż. Aris Chatzistefanou Grecja, 2014 ‘84 /Antyfaszyzm/ Film odkrywa przed nami nieznaną historię relacji i powiązań finansowych i przemysłowych elit z faszystowską władzą. Niezależnie od tego, czy mowa jest o hitlerowskich Niemczech, Włoszech Mussoliniego, czy dzisiejszym neonazistowskim Złotym Świcie w Grecji, pewne mechanizmy pozostają niezmienne. Kiedy: sobota, 1.07, 20:00 Gdzie: ADA Puławska

Nawet jeśli moja ziemia płonie (Even though my land is burning / גם אם אדמתי בוערת / حتى لو أرضي تحترق) Reż. Dror Dayan Niemcy 2016 77’ /Antyfaszyzm/ Historia izraelskiej okupacji Zachodniego Brzegu opowiedziana na przykładzie wioski Nabi Saleh, której mieszkańcy – wspólnie z izraelskimi aktywistami – od 2009 r. co piątek demonstrują przeciwko grabieży ziemi pod rozwój nielegalnego izraelskiego osiedla Halamish. Po projekcji zapraszamy na dyskusję nt. systemu apartheidu w Izraelu oraz pokojowych form oporu przeciwko polityce tego państwa wobec Palestyńczyków i Palestynek. Kiedy: niedziela, 2.07, 16:30 Gdzie: ADA Puławska

Niech żyje utopia! (Vivir la utopía) Reż. Juan Gamero Hiszpania, 1997 ‘96 /Historia anarchizmu/ Film opowiada o wcielaniu w życie anarchizmu, który do dziś uznany jest za jedną z najbardziej utopijnych wizji społeczeństwa. Zaprzeczają temu bohaterowie i bohaterki filmu - 30 osób, które będąc już w podeszłym wieku z pasją opowiadają o swojej działalności anarchistycznej w Hiszpanii w latach 30 XX. To także historia rewolucji społecznej na terenie Katalonii w okresie hiszpańskiej wojny domowej. Kiedy: sobota, 1.07, 18:00 Gdzie: ADA Puławska

Okupuj! Stawiaj Opór! Produkuj! (Occupy, Resist, Produce) reż. Dario Azzellini, Oliver Ressler Niemcy 2015 30’ /Samorządność pracownicza/ Historia zarządzanej przez pracowników i pracownice greckiej fabryki środków czystości Vio.Me., która po trzech latach walki została uspołeczniona i służy nie tylko robotnikom w niej pracującym, ale także społeczności lokalnej Salonik. Po projekcji zapraszamy na telekonferencję z reżyserem filmu oraz dyskusję. Kiedy: sobota, 1.07, 13:45 Gdzie: ADA Puławska

Pała ze sprawowania (Zéro de conduite) Reż. Jean Vigo Francja, 1933 ‘41 /Klasyka Kina/ Jeden z najbardziej znanych i cenionych filmów anarchistycznych. Klasyk wyreżyserowany przez Jeana Vigo opowiada historię chłopców wzniecających bunt w szkole z internatem, w której nauczają sadystyczni nauczyciele, a edukacja jest oparta na nieustannym represjonowaniu uczniów. Kiedy: niedziela, 2.07, 15:15 Gdzie: ADA Puławska

Reportaż z ruchu rewolucyjnego w Barcelonie (Reportaje del movimiento revolucionario en Barcelona) Reż. Mateo Santos Hiszpania 1936 ‘22 /Historia anarchizmu/ Unikatowa kronika ukazująca życie rewolucyjnej Barcelony w pierwszych dniach hiszpańskiej wojny domowej: uliczne barykady, walki z faszystami, anarchistyczne milicje wyruszające na front, samoorganizujących się robotników. Kiedy: sobota, 1.07, 17:30 Gdzie: ADA Puławska

Roza. Kraj dwóch rzek (Roza - Welatê Du Çeman) Reż. Kudbettin Cebe Rojava, 2016 ‘74 /Samorządność pracownicza/ Rewolucja w Rojavie najczęściej opowiadana jest przez pryzmat heroicznych walk Kurdyjek i Kurdów z Państwem Islamskim. Film ukazuje nam mało znany, społeczny wymiar zmian zachodzących w północnej Syrii: narodziny nowego społeczeństwa opartego na wyzwoleniu kobiet, spółdzielczości i demokracji bezpośredniej. Po projekcie zapraszamy na krótką prezentację na temat samorządności w Rojavie oraz dyskusję. Kiedy: niedziela, 2.07, 13:00 Gdzie: ADA Puławska

Cena biletu na film "Antyfaszyści" w kinie Muranów - 11 zł,

Pozostałe pokazy: wolna cena

Dla tych, którzy znają Chomskiego jedynie jako analityka mediów i krytyka polityki międzynarodowej, ta wszechstronna książka przedstawia jego studia nad lingwistyką, teorią anarchistyczną i radykalną krytyką polityczną.NACLA Report of the Americas.Chomsky pokazuje nam jak niewiele wspólnego z wolnością, jeśli w ogóle, mają frazy w rodzaju "wolność wypowiedzi", "wolny rynek" czy "wolny świat". Pokazuje nam on, że wśród miriad wolności, do jakich rości sobie pretensje rząd USA znajdują się też takie, jak wolność mordowania, unicestwiania i dominacji. Wolność finansowania i sponsorowania despotów oraz dyktatorów na całym świecie. Wolność szkolenia, uzbrajania i chronienia terrorystów. Wolność obalania wybranych w demokratycznych wyborach rządów. Wolność gromadzenia i używania broni masowej zagłady - chemicznej, biologicznej i nuklerarnej. Wolność wypowiadania wojny każdemu krajowi, którego rząd ma odmienne zapatrywania.Arundhati Roy indyjska pisarka i publicystka, działaczka
ruchów antywojennych i antyglobalistycznych.
Jest dwóch "Chomsky'ch". Jeden wprowadził nowe perspektywy w języku i ludzkiej inwencji twórczej, drugi drobiazgowo krytykował społeczną niesprawiedliwość i przemoc władz gdziekolwiek na świece by ona nie występowała. Oboje mogą być postrzegani jako jeden i ten sam spadkobierca tradycji Oświecenia.

John Maher profesor lingwistyki na International Christian University
w Japonii oraz autor książki "Chomsky for Beginners".
Spis treści:I. Terror, wojna i globalny kapitalizm
1. Badając globalny kapitalizm
2. Wielostronne porozumienie o inwestycjach (MAI)
3. Świat bez wojny
4. Terror i sprawiedliwa odpowiedź
5. Od "komunizmu" do "terroryzmu" "wojny z narkotykami"
6. Fatalny trójkąt: przerażająca asymetria
7. Mechanizmy międzynarodowego terroryzmu
kierowanego przez państwo
8. Operacja iracka przed i poII. W stronę utopii
9. Uwagi o anarchizmie
10. Świadomość klasowa a ideologia władzy
11. Aktualność anarchosyndykalizmu
12. Marksizm, anarchizm i alternatywne przyszłościIII. Język i polityka
13. Lingwistyka a polityka
14. Teoria języka a teoria sprawiedliwości
15. Polityka i nauka

 

21 czerwca w Sądzie Karnym na ul. Młyńskiej w Poznaniu odbyła się rozprawa uczestnika poznańskiej sekcji Federacji Anarchistycznej. Anarchisty został zatrzymany w wyniku działań funkcjonariuszy policji, po zakończeniu demonstracji przeciwko uwięzieniu Łukasza Bukowskiego w dniu 7 maja 2016 r. (więcej o proteście tutaj).

Funkcjonariusze policji działając po cywilnemu, zatrzymali tego dnia również jednego z warszawskich anarchistów, związanych z Kolektywem Syrena, oraz Piotra Ikonowicza z Ruchu Sprawiedliwości Społecznej. Po zakończeniu manifestacji, gdy jej uczestnicy już się rozchodzili, u zbiegu ulic Pułaskiego i Al. Wielkopolska grupa aktywistów została zaatakowana przez nieumundurowanych funkcjonariuszy policji. Po napaści ze strony "tajniaków" nadjechały dodatkowo cztery policyjne radiowozy z funkcjonariuszami prewencji w pełnym rynsztunku i w brutalny sposób zatrzymano cztery osoby. Zajście spowodowało, iż w geście solidarności grupa 100 aktywistów udała się na komisariat przy Al. Marcinkowskiego, gdzie przetrzymywano działaczy. Pod komisariatem odbyła się pikieta solidarnościowa, a część osób protestowało wewnątrz budynku, skandując „Uwolnić zatrzymanych!". Na miejscu pojawiły się oddziały prewencji.
Prokuratura oskarża dziś anarchistę o czyn z art.224 & 2 kk, czyli oto, iż działając wspólnie i w porozumieniu stosując przemoc w postaci popychania, szarpania i przetrzymywania funkcjonariusza policji podczas i w związku z pełnieniem przez niego obowiązków służbowych. Co dość znaczące osoba która, była wówczas przez policję ścigana, została już uniewinniona. Oznacza to, że całe zdarzenie i działanie policji było niepotrzebne.

Nie pierwszy raz policja stosuje wobec aktywistów i aktywistek społecznych niewspółmierne siły i środki. Stałe filmowanie i monitorowanie, nawet skromnych pikiet, obstawa policyjna, i usilne próby kryminalizowania działalności społecznej. Kilkakrotne próby oskarżania kolejnych uczestników i uczestniczek ruchu wolnościowego choćby o „przewodzenie nielegalnym zgromadzeniom" – w tych przypadkach wszystkie sprawy udawało się wygrać, uzyskiwać wyroki uniewinniające oraz nawiązki na rzecz osób oskarżanych z uwagi na ponoszone koszty obsługi prawnej.
Policja wykazuje się jednak zdecydowanie większym zaangażowaniem w działania przeciwko aktywistkom i aktywistom niż przeciwko, chociażby czyścicielom kamienic czy tym bardziej ich mocodawcom. Kolejne sprawy, wezwania na przesłuchania, czy pozyskiwane w wyniku działań policji dane osobowe, osób związanych z ruchem wolnościowym, to przejawy nieostrych, a jednak represji, z którymi najwyraźniej muszą się liczyć kontestujący porządek społeczno-polityczno-ekonomiczny.

Podczas rozprawy przesłuchano czterech świadków funkcjonariuszy policji. Oskarżony odmówił składania wyjaśnień.
Kolejne rozprawy odbędą się we wrześniu. Obserwatorami podczas rozprawy byli uczestnicy Anarchistycznego Czarnego Krzyża i Federacji Anarchistycznej.

www.ack.org.pl
www.rozbrat.org

Stop wycince! Cała Puszcza pod ochroną!
Nie ma kompromisu w obronie Matki Ziemi!

Puszcza Białowieska jest unikatowym miejscem na skalę światową. To jeden z ostatnich lasów naturalnych, w którym procesy biologiczne trwają nieprzetrwanie od setek, a nawet tysięcy lat. Masowa wycinka w tak wrażliwym ekosystemie powoduje ogromne straty. Jednak dla niektórych istotą nie jest zachowanie nielicznej w Europie dzikiej przyrody, a polityczne i biznesowe układy oraz wynikające z nich zyski.

Od co najmniej kilkunastu lat trwa oddolny, społeczny sprzeciw wobec masowych wycinek w Puszczy. Po przejęciu władzy przez PiS minister Szyszko zdecydował o zwiększonej wycince obejmującej również ponad 100-letnie drzewostany. Od tego czasu protesty zdecydowanie przybrały na sile. Władze, Lasy Państwowe oraz powiązane z nimi środowiska biznesowe wciąż kłamliwie uzasadniają konieczność takiej wycinki gradacją kornika drukarza, która rzekomo ma poważnie zagrażać kondycji Puszczy Białowieskiej. Jednak po czasie już nikt nie ma wątpliwości, że są to manipulacje i kłamstwa mające na celu wyłącznie zwiększenie pozyskania drewna i pokaz siły, a działania ministra nie mają nic wspólnego z ochroną środowiska, a raczej z jego dewastacją.

Sytuacja w Puszczy stopniowo pogarszała się, a ostatnio osiągnęła moment kulminacyjny. Niedawno sprowadzono z lasów gospodarczych harwestery. Są to maszyny wycinające około 200 drzew dziennie, niszczące ogromne obszary oraz wszystko, co spotkają na swojej drodze. Aktywiści i aktywistki z różnych niezależnych ruchów stworzyli więc pod koniec maja 2017 obóz w Puszczy, do którego przyjeżdżają osoby, które nie zgadzają się na przemysłową eksploatację lasów w imię partykularnych interesów. Zjeżdżają się tam ludzie z całej Polski oraz Europy. Do tej pory miały miejsce 3 udane blokady, które miały na celu całodniowe uniemożliwienie pracy harwesterów. Obrońcy Puszczy przypinają się ich elementów, nie pozwalając na kontynuację pracy wielkich maszyn. Do blokad przyłączają się lokalni mieszkańcy, którzy coraz wyraźniej dostrzegają hipokryzję rządzących, stopniowo odbierających im miejsca pracy oraz wpływ masowej wycinki na ekosystem. Odczuwają również wykluczenie ich z decyzyjności o swoim miejscu zamieszkania.

Od wczoraj trwa czwarta, największa do tej pory blokada harwesetera połączona z obozowiskiem, organizowana przez oddolne środowiska z Polski, Czech i Rumunii oraz Greenpeace. Aktywnie uczestniczy w niej około 50 osób. Część z nich od początku przypięta jest do siebie metalowymi rurami, które uniemożliwiają odłączenie protestujących, a co za tym idzie wyjazd harwestera z parkingu. Tutejsza społeczność licznie wspiera działania aktywistów i aktywistek. Przynoszą wodę, jedzenie, wypowiadają się do mediów. Sytuacja ta dzieje się w asyście policji oraz straży leśnej. Pomimo wcześniejszego spisania wszystkich, również dziennikarzy, policjanci pytając się czy wszystko w porządku, powtórnie zmuszali uczestników blokady do przedstawienia się, tym razem przed kamerą. Po pewnym czasie pojawiła się również straż leśna, otaczając nasz protest. Uzasadniali to zabezpieczeniem mienia, co nie miało żadnych podstaw prawnych. Było to jawne przekroczenie uprawnień, mające na celu zastraszenie aktywistów i aktywistek. Jednak po pewnym czasie protestujący odczytali ustawę o Lasach Państwowych dobitnie ujawniając niekompetencję strażników. Pod presją mediów oraz naszych argumentów, stopniowo zaczęli się wycofywać, nie do końca wiedząc jak mają postępować. Taśma Lasów Państwowych została zerwana i przystąpiliśmy do przygotowywania nocnego obozowiska. Dziś rano właściciel harwesterów wniósł skargę na zajmowanie jego mienia. Uczestnicy protestu konsekwentnie blokując maszyny, zostali ponownie spisani przez policję. Sytuacja jest dynamiczna.

 

Naszym wspólnym postulatem jest wycofanie harwesterów z Puszczy oraz kategoryczne zaprzestanie wycinki w ponad stuletnich drzewostanach. Drewno z Puszczy powinno być zarezerwowane wyłącznie na użytek lokalnych społeczności, a nie jak ma to miejsce obecnie eksportowane w masowej ilości, z czego zyski czerpią wyłącznie korporacje oraz Lasy Państwowe. Cała Puszcza musi zostać objęta ochroną! Będziemy protestować tak długo, dopóki nasze postulaty zostaną spełnione. Sprzeciwiamy się próbie przejęcia całkowitej władzy nad lasami, które stanowią dobro wspólne!
STOP WYCINCE!

 

www.rozbrat.org

W miniony piątek pod biurem partii Prawo i Sprawiedliwość w Poznaniu, zorganizowano protest przeciwko działaniom, mającym prowadzić do zniszczenia Puszczy Białowieskiej!. Blisko dwieście osób jasno i głośno wykrzyczało swój sprzeciw wobec działań Ministra Środowiska - Jana Szyszki i jego popleczników. Od kilku dni wzmożone zostały działania polegające na prowadzeniu intensywnej wycinki w Puszczy Białowieskie, wobec tych działań ruch ekologiczny nie pozostał obojętny. Cały czas trwają próby blokowania ciężkiego sprzętu – przez aktywistki aktywistów - i powstrzymania w ten sposób wycinki. Jednak ignorancja przedstawicieli ministerstwa i władz, musi spotkać się z jak najszerszym sprzeciwem również w miastach, tak odległych od terenów Puszczy Białowieskiej jak Poznań.

W trakcie protestu zabierający głos, przypomnieli o zaangażowaniu w inne akcje ekologiczne jak protest przeciwko budowie elektrowni atomowej, jeszcze w latach 80’ czy próby zatrzymania budowy elektrowni wodnej w Czorsztynie, plany budowy sieci autostrad (choćby przez Park Krajobrazowy na Górze Św. Anny) czy budowy obwodnicy przez Dolinę Rospudy. Nawet, jeśli nie wszystkie walki udawało się wygrać to każda pozwalała mobilizować ludzi i uświadamiać im skalę problemów ekologicznych, oraz całkowitą indolencję władz. Decydenci uznają, że przyroda jest ich własnością, a las traktują jak fabrykę drewna, a nie dobro wspólne. Za większością działań uderzających w środowisko naturalne stoją jednak interesy ekonomiczne nielicznych. To głównie środowiska deweloperskie skorzystały z niesławnego „Lex Szyszko” dającego szanse na niewymagającą zezwoleń wycinkę drzewostanu na prywatnych działkach. Zachowanie ministerstwa i jego działania pozwalają domniemywać, że również działania w Puszczy Białowieskiej nie wiążą się z próbą ochrony tego bezcennego obszaru, a mają jedynie pozwolić na wykorzystanie lasu jako zasobu, elementu, który ma napędzać przemysł drzewny i portfele wąskiego grona beneficjentów.

Podczas protestu można było zobaczyć happening, którzy dosadnie komentował obecną sytuację. Osoba w masce ojca Tadeusza Rydzyka najpierw udzieliła błogosławieństwa ministrowi Janowi Szyszce. Nawiązywano w ten sposób do ataków, jakie wysuwał wobec ekologów toruński redemptorysta i jego bezwarunkowe poparcie dla działań ministerstwa. Następnie minister dokonał symbolicznego oznaczenia ściętych, pieńków drzew. Wydaje się bowiem że pod rządami obecnej władzy Ministerstwo Środowiska powinno przemianować się na Ministerstwo Niszczenia Środowiska, bo do tego wydaje się dążyć, zapalony myśliwy Jan Szyszko.

W trakcie całego protestu do wznoszenia okrzyków zagrzewała ekipa Samby, a wśród skandowanych haseł można było usłyszeć: „Politycy precz od Puszczy”, ”Stop wycince”, „Nie ma kompromisu w obronie Matki Ziemi”.

Poniżej treść oświadczenia odczytanego na proteście:STOP WYCINCE W PUSZCZY BIAŁOWIESKIEJ!
NIE MA KOMPROMISU W OBRONIE MATKI ZIEMI!
Puszcza Białowieska jest jednym z niewielu ostatnich naturalnych lasów. Jakakolwiek wycinka w tak wrażliwym ekosystemie powoduje ogromne straty. Mimo to właśnie teraz na naszych oczach dokonywana jest bezwstydna degradacja w imię zysku i partykularnych interesów! Dla rządu PiS z ministrem Szyszko na czele, a także dla Lasów Państwowych oraz powiązanych z nimi szeregiem biznesowych układów środowisk Puszcza jest solą w oku, z której uciekają milionowe zyski. Po raz kolejny udowadniają one, że natura to dla nich wyłącznie potencjał do stworzenia wielkiej fabryki drewna – więc podstępem chcą zmieniać Puszczę w kolejną monokulturową uprawę gospodarczą. Nie wahają się w tym celu wprowadzać w błąd ani manipulować informacjami, ignorując zdanie społeczeństwa, lokalnych społeczności, organizacji pozarządowych, naukowców oraz międzynarodowych instytucji. Nazywają wszystkich, którzy są odmiennego zdania, ekoterrorystami lub pseudoekologami, tymczasem to właśnie oni przeprowadzają zamach na bezcenny przyrodniczo obszar.Od kilku tygodni prowadzona jest wycinka na niespotykaną dotąd skalę.
W Puszczy pojawiły się harwestery – maszyny wycinające 200 drzew dziennie. Wycinki objęły drzewostany ponad 100-letnie, czyli puszczańskie mateczniki. Aktywiści i aktywistki stworzyli na miejscu obóz i zatrzymują codziennie ciężki sprzęt rujnujący ogromne obszary. Kolejne nadleśnictwa wprowadzają więc zakaz wstępu do lasu, by ukryć skalę dewastacji i móc represjonować obrońców Puszczy Białowieskiej. Musimy dołożyć wszelkich starań, by w jak największym stopniu przenieść ten protest z poziomu jedynie walki aktywistów proekologicznych na poziom protestu społecznego! Przykłady europejskie pokazują, że jest to możliwe. Potwierdza to również coraz większe zainteresowanie tematem i oburzenie, jakie wzbudza w ludziach postępowanie władz wobec Puszczy. Dlatego przyłącz się do osób walczących w Białowieży lub wesprzyj obronę Puszczy, dołączając do protestu w swoim mieście! W tym tygodniu zostały zorganizowane lub planowane są akcje w Toruniu, Poznaniu, Bydgoszczy, Katowicach, Trójmieście, Częstochowie, Rzeszowie i Warszawie. By odnieść sukces, potrzebujemy działań nie tylko na miejscu wycinki, ale też wszędzie tam, gdzie głos sprzeciwu może zostać usłyszany!Nie ma kompromisu w obronie Matki Ziemi! Dlatego wspólnie protestujemy pod biurem PiS na ul. Św. Marcin! Mówimy stanowcze NIE wobec prób przejęcia całkowitej władzy nad lasami! Nie ma naszej zgody na oddawanie w ręce nielicznej grupy rządzących tego, co stanowi dobro wspólne! Jeśli nie włączymy się w działania na rzecz Puszczy już teraz, w przyszłości może być na to za późno! 
Federacja Anarchistyczna s. Poznań
Poznaniacy Przeciwko Myśliwym

 

Relacja pierwotnie ukazała się na www.rozbrat.org

Puszcza Białowieska jest jednym z niewielu ostatnich naturalnych lasów. Jakakolwiek wycinka w tak wrażliwym ekosystemie powoduje ogromne straty. Mimo to właśnie teraz na naszych oczach dokonywana jest bezwstydna degradacja w imię zysku i partykularnych interesów!

Dla rządu PiS z ministrem Szyszko na czele, a także dla Lasów Państwowych oraz powiązanych z nimi szeregiem biznesowych układów środowisk Puszcza jest solą w oku, z której uciekają milionowe zyski. Po raz kolejny udowadniają one, że natura to dla nich wyłącznie potencjał do stworzenia wielkiej fabryki drewna – więc podstępem chcą zmieniać Puszczę w kolejną monokulturową uprawę gospodarczą. Nie wahają się w tym celu wprowadzać w błąd ani manipulować informacjami, ignorując zdanie społeczeństwa, lokalnych społeczności, organizacji pozarządowych, naukowców oraz międzynarodowych instytucji. Nazywają wszystkich, którzy są odmiennego zdania, ekoterrorystami lub pseudoekologami, tymczasem to właśnie oni przeprowadzają zamach na bezcenny przyrodniczo obszar.

Od kilku tygodni prowadzona jest wycinka na niespotykaną dotąd skalę.W Puszczy pojawiły się harwestery – maszyny wycinające 200 drzew dziennie. Wycinki objęły drzewostany ponad 100-letnie, czyli puszczańskie mateczniki. Aktywiści i aktywistki stworzyli na miejscu obóz i zatrzymują codziennie ciężki sprzęt rujnujący ogromne obszary. Kolejne nadleśnictwa wprowadzają więc zakaz wstępu do lasu, by ukryć skalę dewastacji i móc represjonować obrońców Puszczy Białowieskiej.

Musimy dołożyć wszelkich starań, by w jak największym stopniu przenieść ten protest z poziomu jedynie walki aktywistów proekologicznych na poziom protestu społecznego! Przykłady europejskie pokazują, że jest to możliwe. Potwierdza to również coraz większe zainteresowanie tematem i oburzenie, jakie wzbudza w ludziach postępowanie władz wobec Puszczy.

Dlatego przyłącz się do osób walczących w Białowieży lub wesprzyj obronę Puszczy, dołączając do protestu w swoim mieście! By odnieść sukces, potrzebujemy działań nie tylko na miejscu wycinki, ale też wszędzie tam, gdzie głos sprzeciwu może zostać usłyszany!

NIE MA KOMPROMISU W OBRONIE MATKI ZIEMI!
Przyjdźmy wspólnie zaprotestować w PIĄTEK 9 CZERWCA o 16:00 pod biuro PiS na ul. Św. Marcin!

Powiedzmy stanowcze NIE wobec prób przejęcia całkowitej władzy nad lasami! Pokażmy, że nie ma naszej zgody na oddawanie w ręce nielicznej grupy rządzących tego, co stanowi dobro wspólne! Jeśli nie włączymy się w działania na rzecz Puszczy już teraz, w przyszłości może być na to za późno.

NIE CZEKAJ!
Federacja Anarchistyczna s. Poznań

 

https://www.facebook.com/events/1900277410233030/


 

NIE MA KOMPROMISU W OBRONIE MATKI ZIEMI!

 

 

 

Puszcza Białowieska jest jednym z niewielu ostatnich naturalnych lasów. Jakakolwiek wycinka w tak wrażliwym ekosystemie powoduje ogromne straty. Mimo to właśnie teraz na naszych oczach dokonywana jest bezwstydna degradacja w imię zysku i partykularnych interesów!

 

 

 

Rząd PiS z ministrem Szyszko na czele, Lasy Państwowe oraz powiązane z nimi szeregiem biznesowych układów środowiska, chcą podstępem zmieniać Puszczę w kolejną monokulturową uprawę gospodarczą. Od ponad roku nie wahają się w tym celu wprowadzać w błąd ani manipulować informacjami. Ignorując zdanie społeczeństwa, lokalnych mieszkańców, organizacji pozarządowych, naukowców oraz międzynarodowych instytucji.

 

 

Od kilku tygodni przeprowadzają wycinkę na niespotykaną dotąd skalę. W Puszczy pojawiły się harwestery – maszyny wycinające 200 drzew dziennie. Wycinki objęły drzewostany ponad 100-letnie, czyli puszczańskie mateczniki. Kolejne nadleśnictwa wprowadzają zakaz wstępu do lasu, by ukryć skalę dewastacji i móc represjonować obrońców Puszczy Białowieskiej.

 

 

 

WZYWAMY DO MIĘDZYMIASTOWEJ, OGÓLNOPOLSKIEJ AKCJI W TERMINIE 9-11.06.

 

Nastał moment kulminacyjny. Jako anarchiści i anarchistki powiedzmy stanowcze NIE wobec prób przejęcia całkowitej władzy nad lasami! Pokażmy, że nie ma naszej zgody na oddawanie w ręce nielicznej grupy rządzących tego, co stanowi dobro wspólne! Domagamy się zaprzestania działań na szkodę zwierząt i roślin, bo LAS TO NIE FIRMA!

 

 

 

Każda forma zamanifestowania sprzeciwu pod lokalnym biurem PIS-u, siedzibą Lasów Państwowych czy Urzędem Wojewódzkim jest w obecnej sytuacji niezwykle cenna, a wręcz niezbędna! Organizujmy się!

 

 

 

Prosimy o jak najszybszą informację kiedy i w jakich miastach chcecie zrobić akcje. Dokumentujcie swoje działania i prześlijcie materiały. Dzięki temu będziemy mogli zmontować relację.

 

 

 

 

 

STOP WYCINCE PUSZCZY!

 

PRECZ Z SZYSZKODNIKIEM!

 

Federacja Anarchistyczna - sekcja Poznań

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

26 maja Inicjatywa Pracownicza, Federacja Anarchistyczna  i jej sympatycy zorganizowali w kilku miastach akcje informacyjne dotyczące aktualnej sytuacji żłobków publicznych. Protest zainicjowała Komisja Międzyzakładowa OZZ IP przy Zespołach Żłobków w Poznaniu, która od wielu lat walczy o poprawę warunków opieki oraz pracy w publicznych placówkach dla dzieci. 

W Poznaniu kilkadziesiąt osób pikietowało pod Urzędem Wojewódzkim, skandując m.in: „Chcemy kasy na bobasy”, „Więcej siana w żłobkach”, „Dość arogancji państwa wobec kobiet”, „Nic o nas bez nas”. Obecne na pikiecie opiekunki złożyły wojewodzie Z. Hoffmanowi pismo z postulatami mającymi na celu wzmocnienie sektora opieki. Akcję wsparło środowisko organizujące poznańską Manifę.

W Rzeszowe rozdano ulotki z żądaniami pracownic żłobków oraz wezwaniem do wspólnego organizowania się. Rozdawano je w centrum miasta oraz pod Żłobkiem nr 12, gdzie mieści się zarząd Miejskiego Zespołu Żłobków. Osoby otrzymujące ulotki często wyrażały swoje poparcie dla działań na rzecz poprawy warunków pracy w żłobkach oraz wspominały o tym, że praca opiekunek jest niedoceniana.

Ulotkowania odbyły się także w Bydgoszczy, Bytomiu, Gdańsku, Szczecinie, Toruniu i Warszawie. 

Wszystkim, którzy wsparli protest dziękujemy. Mamy nadzieję, że uda nam się kontynuować wspólne działania dążące do przeorganizowania stosunków społecznych w taki sposób, aby opieka stała się priorytetem. 

 * * *

Odezwa pracownic żłobków: 

Miesiąc temu rząd przedstawił projekt zmian w tzw. “ustawie żłobkowej”. Zakładał on m.in. zwiększenie dopuszczalnej liczebności dzieci pod opieką jednej opiekunki z 8 do 10. Skazywało to dzieci na złą opiekę a opiekunki na pracę ponad siły. Aktualnie władze uginają się pod naporem nacisków społecznych twierdząc, że “nie chcą pogarszać jakości opieki”. Pytamy kiedy w końcu ulegnie ona poprawie? Choć rząd wycofał się z niektórych zapisów swojego projektu, my nie wycofamy się z walki o rozwój sektora opieki. Jako Komisja Międzyzakładowa OZZ Inicjatywa Pracownicza przy Zespołach Żłobków w Poznaniu:

• ŻĄDAMY maksimum 5 dzieci na jedną opiekunkę;

• ŻĄDAMY maksymalnie 25 dzieci w grupie;

 • ŻĄDAMY zwiększenia ilości miejsc w żłobkach poprzez 

zwiększenie finansowania sektora opieki; 

 • ŻĄDAMY doprecyzowania pojęcia: „dziecko wymagające 

szczególnej opieki”;

 • ŻĄDAMY skrócenia czasu pracy;

 • ŻĄDAMY zmiany nazewnictwa: z opiekun dziecięcy 

na opiekunka dziecięca.

Nie po raz pierwszy kosztem pracownic planuje się zwiększyć ilość miejsc w żłobkach. W 2011 r. rząd wprowadził zmiany zwiększające wymiar czasu pracy opiekunek. Wówczas żłobki przekazano samorządom, z których część podjęła decyzję o ich prywatyzacji. 

Prywatyzację zwaną „uspołecznieniem” planowano przeprowadzić m.in. w Poznaniu, jednak dzięki wspólnym działaniom opiekunek udało się zablokować ten szkodliwy projekt. W ramach związku zawodowego Inicjatywa Pracownicza od 2011 r. walczymy także o lepsze warunki pracy i płacy oraz dowartościowanie całego sektora opiekuńczego.

Nasza aktywność doprowadziła nie tylko do utrzymania publicznego charakteru poznańskich placówek, ale także do wzrostu płac o 30%, zwiększenia wydatków z budżetu miasta przeznaczanych na opiekę i powstrzymania wzrostu opłat za żłobki dla rodziców.

Obecnie znów musimy ogłosić mobilizację. Nasze doświadczenia pokazują, że musimy działać razem, utrzymywać ze sobą kontakt, dzielić się doświadczeniami. Od lat 90. (kiedy zamknięto wiele placówek opiekuńczych dla najmłodszych) nie było rządu, który realnie doceniłby wagę naszej pracy. Politycy tylko przerzucali na nas koszty swoich projektów, pogarszając warunki pracy oraz sytuację dzieci i ich rodziców.

Domagamy się zwiększenia ilości miejsc w żłobkach poprzez zwiększenie wydatków na sektor opieki, a nie poprzez zwiększanie obciążenia pracą i pogarszanie bezpieczeństwa dzieci!

Nasz głos jest szczególnie ważny, bowiem zmiany dotyczące opieki nie kończą się na warunkach pracy w żłobkach. Wyznaczają sposób myślenia o opiece w ogóle, która wpływa na jakość życia nas wszystkich. Brak dostępu do instytucji opieki powoduje wzrost darmowej domowej pracy kobiet i negatywnie wpływa na dalszy rozwój dzieci.

Dlatego walka o to, by lepiej działały instytucje opiekuńcze, dotyczy nas wszystkich! Jeśli chcesz nawiązać z nami kontakt, wymienić się doświadczeniami i działać na rzecz zmian w sektorze opieki, skontaktuj się z nami. 

Komisja Międzyzakładowa

OZZ Inicjatywa Pracownicza 

przy Zespołach Żłobków w Poznaniu

Strona 1 z 31