Zaloguj

Federacja Anarchistyczna

Jesteś tu: Start / Artykuły / Filmy /
A+ R A-



W ciągu ostatnich kilku lat fala nacjonalizmu, rasizmu i ksenofobii rozlała się po całej Polsce. Rozwój tych idei, wspierany przez partię rządzącą, przybiera na sile z każdym dniem. Coraz częściej słyszy się o atakach na tle etnicznym i religijnym, na każdym kroku spotkać można kogoś głoszącego śmierć wrogom ojczyzny, a antyuchodźcze materiały pojawiające się w mediach stały się już normą. W 2015 roku liczba zgłoszonych przestępstw na tle rasowym i etnicznym wzrosła o 40 procent w stosunku do roku wcześniejszego. Ich ofiarami padły 954 osoby, przede wszystkim Żydzi (154 osoby), muzułmanie (140 osób) oraz Romowie (123 osoby). Większość obywateli naszego kraju sprzeciwia się obecności w Polsce osób z Afryki, 62 procent uważa za niekorzystną obecność Arabów, a 52 procent nie życzy tu sobie Turków.

Nacjonalizm to problem każdego i każdej z nas. Nie jest to tylko problem osób o „innym” kolorze skóry, regularnie atakowanych na ulicach miast w całym kraju. Nie dotyczy tylko zagranicznych studentów, którzy w obawie przed szykanami nie wychodzą ze swoich akademików. Nie dotyczy tylko migrantów zarobkowych, wyzyskiwanych i traktowanych jak niewolnicy przez swoich szefów. Nie dotyczy tylko wyznawców innych religii, uznawanych za potencjalnych terrorystów. Nie dotyczy też tylko kobiet, uprzedmiotawianych przez konserwatywnych fanów wielkiej białej Polski, którzy wzmacniają nieludzkie pomysły rządzących, takie jak zaostrzanie przepisów antyaborcyjnych lub ograniczanie dostępu do antykoncepcji, edukacji seksualnej i opieki okołoporodowej. Dotyczy on każdej osoby, która w jakikolwiek sposób odbiega od nacjonalistycznych ideałów „Polaka patrioty” i „Matki Polki”. Nacjonalizm zawsze łączy się z szowinizmem, rasizmem, faszyzmem, homofobią i innymi formami wykluczenia, przemocy oraz wyzysku, a wiara w jego „pozytywną odsłonę” jest wiarą w kłamstwo konsekwentnie budowane w celu pudrowania prawdziwego oblicza narodowców.

Nacjonalizm to ideologia służąca bogatym, umożliwiająca im wykorzystanie biednych do jeszcze większego bogacenia się. Nacjonalizm sprzyja budowaniu podziałów i hierarchii między ludźmi i zarządzanie nimi metodą dziel i rządź. Studenci, pracownicy czy emeryci zaczynają występować przeciwko sobie nawzajem, a nie przeciw władzy i innym, którzy odpowiadają za ich podstawowe problemy – biedę, przemoc, wyzysk, jakość edukacji i ograniczony do niej dostęp.

Nacjonalizm buduje fałszywy obraz przeszłości, tworząc propagandowe mity „Żołnierzy Wyklętych” – wrzucając do jednego zbioru wszystkich, od ofiar władzy komunistycznej po pospolitych bandytów mordujących kobiety i dzieci. Konserwatywnej władzy taki obraz przeszłości jest najwyraźniej potrzebny, bo oddala możliwość zarówno uczciwej debaty o przeszłości, jak i rozmowy o teraźniejszości. Społeczeństwo jest karmione mitami i kolejnymi historycznymi rocznicami. Lud ma jedynie bezrefleksyjnie śpiewać hymn i powtarzać wyuczone slogany. Radykalne nacjonalistyczne i faszyzujące organizacje doskonale odnajdują się właśnie w takiej rzeczywistości – bić i nie myśleć samodzielnie.

Parada nienawiści zorganizowana przez brunatne bojówki Młodzieży Wszechpolskiej w Poznaniu jest tylko jednym z przykładów bezczelności i ignorancji miłośników „żołnierzy wyklętych”. Organizacja współodpowiedzialna za wprowadzenie na uczelnie gett ławkowych w latach trzydziestych nie ma prawa powoływać się na etos uniwersytecki, nie ma prawa zastraszać studentów i pracowników uczelni, a tym bardziej nie ma prawa atakować bezbronnych ludzi i niszczyć budowanych przez nich inicjatyw.

Nie będziemy biernie obserwować rasistowskiej i nacjonalistycznej agresji! Sprzeciwiamy się włączaniu przedstawicieli jawnie nacjonalistycznych ugrupowań do debaty publicznej! Nie dyskutujemy z rasistami! Przeciwstawiamy się tej pełnej nienawiści ideologii! Tylko przełamując ograniczenia narodowe, będziemy w stanie zbudować równe i sprawiedliwe społeczeństwo.


Nacjonalizm nie przejdzie!


Poznań 8 kwietnia godz. 14  ul. Półwiejska 42


FB: https://www.facebook.com/events/258169607975776/?active_tab=about

Wczoraj, tj. 27 marca, odbyła się w Katowicach pikieta solidarnościowa z przebywajacymi w areszcie białoruskimi anarchistami.

Wierzymy, że trwające od 17 lutego białoruskie protesty są nie tylko wyrazem sprzeciwu wobec ustawie o pasożytnictwie społecznym, ale że są aktem i próbą sił wymierzonymi przeciwko Łukaszence, urzędnikom, milicji, służbom specjalnym i reszcie prawdziwych pasożytów, wysysających witalność z białoruskiego społeczeństwa.

Po Gdańsku, Krakowie i Warszawie i my pokazaliśmy, że solidarność, tak ważna dla anarchistów nie zna granic, nie ugina się przed dyktatorami i nie ucieka przed policjantami, którzy czekali już na nas gnieżdżąc się w suce w asyście starży miejskiej w drugim aucie, oraz funkcjonariuszami po cywilu i w mudurach, tuż koło Placu Teatralnego. Akcja była niezalegalizowana, świetnie wiedzieć, że nasz profil na Facebooku ma aż tak zróżnicowanych odbiorców. Sprawdzono tylko dowód osobisty jednego z uczestników pikiety.

Rozdaliśmy mnóstwo ulotek, a przechodnie z zaciekawieniem słuchali przemówień - wszak mieli ikazję dowiedzieć się o rzeczach, o których nie usłyszą w mediach.

Ślemy wyrazy poparcia dla naszych towarzyszy na Białorusi, tych na wolności jak i tych w areszcie. Wiemy o strajkach głodowych i czekamy na dalszy bieg wydarzeń.

Solidarność naszą bronią!

Walka pracownicza nie zna granic! 

Nasze społeczeństwo wkroczyło w fazę populizmu, jakiego nie doświadczyliśmy w ciągu ostatnich dziesięcioleci. Wyzysk pracowników i osób wykluczonych napędzany jest przez nacjonalistyczną i rasistowską retorykę, podżegającą ludzi przeciwko sobie nawzajem. Temu obrazowi świata pełnego nowych murów – zarówno na granicach, jak i w umysłach – musimy przeciwstawić projekt, który jest w stanie rozbić je wszystkie, a w ich miejsce stworzyć więzi między nami, pracownikami, oparte na solidarności i pomocy wzajemnej. Zamiast kultywować to co nas dzieli, powinniśmy skupić się na tym, co nas łączy w walce o lepsze warunki życia i - zgodnie z dążeniami anarcho-syndykalizmu – walczyć o świat bez wyzysku i dominacji.

FAU wzywa wszystkie osoby, inicjatywy, kolektywy i oddolne związki zawodowe, do wzięcia udziału w międzynarodowym dniu akcji na temat: „Praca i migracja“. W dniu 1 maja, chcemy wyrazić solidarność klasową z migrantami poprzez międzynarodową mobilizację przeciwko panującej ksenofobii, rasizmowi i nacjonalizmowi, które są bronią państwa i kapitału. Nasza walka z rasizmem skierowana jest przeciwko systemowi kapitalistycznemu, który opiera się na skrajnych nierównościach i - dla zapewnienia własnej ciągłości - zależny jest od podziałów społecznych.

Pracownikami w szczególnym stopniu wyzyskiwanymi i pozbawionymi uprawnień w naszym społeczeństwie są migranci, którzy – w wyniku rasistowskiej polityki migracyjnej – skazani są bądź na nielegalne zatrudnienie, zakazy pracy lub pracę przymusową. Zatrudniani głównie w branży gastronomicznej, sprzątającej czy budowlanej, o niskim poziomie uzwiązkowienia (lub żadnym), mają niewielkie możliwości walki z rosnącą prekaryzacją warunków pracy. Z kolei - oparte na idei dialogu społecznego - związki zawodowe „głównego nurtu“ wykazują niewielkie zainteresowanie w organizowaniu (nielegalnych) migrantów lub wspieraniu ich w walce o prawo do pobytu, czy też przeciwko barierom prawnym. Wręcz przeciwnie, koncentrując się na pracownikach zatrudnionych na stałe i kierując się logiką gospodarki narodowej, pogłębiają jedynie podziały społeczne.

Obecnemu stanowi rzeczy należy przeciwdziałać za pomocą solidarności i samoorganizacji - tak jak w przypadku naszych kolegów z Rumunii, którzy byli wyzyskiwani na placu budowy centrum handlowego w Berlinie (Mall of Berlin). Zmuszeni do życia i pracy w skandalicznych warunkach, zostali oni oszukani na wynagrodzeniu i spotkali się z groźbami. Samoorganizacja w FAU i wspólna walka pracownicza doprowadziły do tego, że Mall of Berlina został przemianowany na „Mall of Shame“ i stał się symbolem wyzysku migrantów w Niemczech. Tak oto, poprzez skuteczny opór przeciwko wyzyskowi, odpowiedzieliśmy na próby skierowania społecznej nienawiści przeciwko pracownikom z Europy Południowo-Wschodniej. Również w obecnych planach, by zmuszać uchodźców do podejmowania nieodpłatnej pracy w Niemczech, dostrzegamy próbę wykluczania i obniżania standardów pracy, co w konsekwencji negatywnie wpłynie na sytuację wszystkich pracowników. Jako klasa pracownicza powinniśmy solidarnie stawiać opór i walczyć nie tylko o prawo do swobodnego przemieszczania się dla wszystkich, ale także przeciwko wyzyskowi usankcjonowanemu przez rasizm.

Zgodnie z tradycją 1maja, wzywamy do solidarności z migrantami, by wspólnie protestować przeciw prekaryjnym warunkom pracy, przeciw kapitalistycznemu wyzyskowi, przeciw rasistowskiemu reżimowi granicznemu. Bez względu na to, jaką formę te protesty przyjmą – strajku, manifestacji, akcji informacyjnej, performance; nie ważne, czy na lokalnym lub ponadregionalnym poziomie; niezależnie od tego, czy jesteś pracownikiem/czką, osobą bezrobotną, studentem/tką, emerytem/ką, migrantem/ką lub uchodźcą/czynią, ważne jest, że wszyscy mają możliwość samoorganizacji przeciwko wyzyskowi. Tylko dzięki solidarności międzynarodowej i transgranicznej działalności związkowej, możemy stawiać opór kapitalizmowi. Dołącz do nas, by pod hasłem: „Walka pracownicza nie zna granic!“ wspólnie przeprowadzić akcję 1 maja. Wspólnie będziemy budować mosty, tam gdzie inni chcą wznosić mury.

 

Komitet ds. Międzynarodowych FAU

P.S. W razie jakichkolwiek pytań, zgłaszajcie się do nas. Jesteśmy otwarci na wszelkie pomysły, sugestie i komentarze. Cieszylibyśmy się z Waszego udziału w akcji 1 maja: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

Poniedziałkowa akcja solidarnościowa, która odbędzie się o godz. 17:00 na Placu Teatralnym w Katowicach, jest wyrazem solidarności z zatrzymanymi anarchistami na Białorusi.


15 marca w wielu białoruskich miastach odbyły się demonstracje, podczas których walczono z tzw. ustawą przeciwko pasożytnictwu społecznemu, podpisaną przez Łukaszenkę w 2015r. W ustawie zawarto sformułowanie, że każda osoba, która nie pracuje dłużej niż 6 miesięcy w ciągu roku, musi zapłacić państwu "podatek" na pokrycie "socjału" państwowego - darmowej, publicznej opieki medycznej oraz edukacji. Suma do zapłacenia była dla wielu osób zbyt wysoka - około 180 euro na rok, przy średnim wynagrodzeniu pomiędzy 200 a 300 euro miesięcznie, w zależności od regionu. Wybuchły protesty.

16 marca ok. 40 anarchistów stanęło przed sądem - wszyscy zostali skazani na ponad dwutygodniowy areszt za łamanie zapisu o zgromadzeniach publicznych, oraz stawienie oporu legalnym działaniom milicji.

Ogólnokrajowa akcja planowana jest na 25 marca w Mińsku. W związku z tym aresztowani są nie tylko anarchiści, ale dziennikarze, blogerzy, związkowcy, inni aktywiści. Do zatrzymań dochodzi w środkach komunikacji miejskiej, w mieszkaniach, autach. Do aresztu trafiła również osoba, która przyniosła zatrzymanym literaturę. 

Przyjdź i okaż swoją solidarność ze wszystkimi zatrzymanymi na Białorusi.

Solidarnośc naszą bronią!

Jeśli mozesz wesprzeć anarchistów represjonowanych na Białorusi, zawsze przekaż pieniądze na Anarchistyczny Czarny Krzyż poprzez:


paypal – Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.


bitcoin – 1CcxWEswKjXZgXQCds5KcHfemzrAASVbuv


lub przelew bankowy:


Nazwa: VpKK e.V. IBAN: DE 40850205 0000 0361 5700 BIC: BFSWDE33DRE Nazwa banku: Bank für Sozialwirtschaft Tytułem: Donation ABC-B

Zapraszamy do obejrzenia filmiku z wiosennych porządków. Przede wszystkim do wiosennych porządków i akcji bezpośrednich w waszych miejscowościach.

Nacjonalizm i rasizm  nie przejdzie, odzyskajmy ulice.

https://www.youtube.com/watch?v=9Yzmcz-v_bQ&feature=youtu.be

17 marca 2017r. w Rabce odbyła się demonstracja pod tytułem
,,Rabka-Zdrój - miasto dzieci, NIE nietolerancji" organizowana przez lokalnych anarchistów przy pomocy Federacji Anarchistycznej sekcji Kraków. Protestowaliśmy pod Miejskim Ośrodkiem Kultury, gdzie odbywał się wykład księdza Dariusza Oko pod tytułem ,,Gender - od tolerancji do totalitaryzmu".
Demonstracja rozpoczęła się przed godziną 18. Mieliśmy transparenty z  napisami takimi jak: ,,No Pasaran! Homofobia nie przejdzie.", ,,każdy inny wszyscy równi", ,,Gender znaczy wolność bycia sobą" czy ,,żyj jak chcesz i daj żyć innym". W zgromadzeniu wzięło udział kilkunastu uczestników. Przez megafon staraliśmy się uświadomić ludzi zmierzających na wykład, czym tak naprawdę jest gender, powtarzaliśmy, że homoseksualizm to nie choroba i że totalitaryzm płynie z NIEtolerancji. Rozdawaliśmy również ulotki, których treść można zobaczyć na fp. Anarchistycznej Rabki. Demonstracja trwało około pół godziny. Po jej zakończeniu poszliśmy zadawać pytania na wykład.

Wykład trwał około dwóch godzin podczas którego mogliśmy dowiedzieć się różnych ciekawych rzeczy w stylu: ,,popierający gender to dzieci komunistów" czy ,,Niemcy zawsze wszystko robią porządnie, jak gender to od razu kazirodzctwo czy pedofilia".
Po wykładzie był czas 10-15 minut na zadawanie pytań.
Uczestnicy demonstracji na swoje pytania zostali częściowo zabuczeni przez ludzi na sali i otrzymali wymijające odpowiedzi od Oka.

Demonstracje w tak małych miastach jak Rabka są potrzebne.
To właśnie w takich miejscach jest najbardziej promowana nietolerancja i na porządku dziennym spotykana jest nienawiść wobec "innych".

Dzięki pikiecie powiedzieliśmy głośno, że nie wszyscy zgadzają się na promowanie takich antywartości przez miejski ośrodek kultury.

Anarchistyczna Rabka
https://www.facebook.com/AntyfaszystowskaRabka/

6 lat temu powiedziałyśmy dość! zorganizowałyśmy się w Poznaniu, założyłyśmy związek zawodowy,  położyłyśmy się na tory żeby zwrócono uwagę na nas, na tych najmłodszych i na tych, którzy nie mają dostępu do żłobków publicznych, zablokowałyśmy prywatyzację żłobków […] Dziś solidaryzujemy się z Wami! Jesteśmy silne, łączymy się, nie damy się i działamy!

 

Agnieszka Komisja OZZ IP przy Zespołach Żłobków w Poznaniu

 

To praca naszych rąk, naszych ciał buduje bogactwo tego świata, i my wiemy jak te zyski odpowiednio przekierować. […] W taki dzień jak dzisiaj w wielu miastach tego globu pokazujemy jak silne jesteśmy. Globalny ruch, który rodzi się na naszych oczach reprezentuje 99% kobiet tego świata. Nie reprezentuje tych, które stoją u władzy.[…] Nie dajmy sobie powiedzieć, że jedyną szansą dla nas jest to żebyśmy zostały szefowymi, które będą wykorzystywać inne nasze siostry.

 

Agnieszka Komisja OZZ IP przy Amazon Polska

 

Jeśli jesteście w takiej sytuacji, w jakiej ja byłam  przez lata, że musicie harować po 16 godzin dziennie, za marne pieniądze, i za te pieniądze nie możecie kupić sobie jedzenia w miejscu, w którym pracujecie, a twój szef mówi ci, że niskie stawki wynagrodzą ci napiwki, musisz zacząć się organizować!

 

Agata Poznańska Międzyzakładowa Komisja Pracujących w Gastronomii

 

Nic nam nie jest w stanie stanąć na drodze do odzyskania kontroli nad naszym życiem, nad tym gdzie i w jakich warunkach mamy mieszkać. Jeżeli nie będziemy miały dostępu do godnych warunków mieszkaniowych, załatwimy je sobie same! Będziemy zajmować pustostany! [..] Nigdy żadna z nas nie będzie sama! Dziś wychodzimy na ulice jako lokatorki, pracownice, migrantki, w imieniu nas wszystkich w walce o prawa nas wszystkich!

 

Wielkopolskie Stowarzyszenie Lokatorów

 

Takie wypowiedzi usłyszeć można było na niedzielnej Manifie, która 5 marca po raz 12 przeszła ulicami Poznania. Podobne demonstracje odbyły się także w innych miastach, m.in Warszawie, Krakowie, Łodzi, Lublinie, Trójmieście, Wrocławiu, czy Toruniu. Wszystkie zorganizowano pod wspólnym hasłem “Przeciwko przemocy władzy”. Podkreślano w ten sposób, iż w ciągu ostatnich 27 lat żaden polski rząd nie poprawił warunków życia kobiet i ich rodzin, dlatego stale zmuszone jesteśmy wychodzić na ulicę. Demonstranci skandowali hasła: “Nie zaciskaj pasa, zaciśnij pięść”, “ miasto dla migrantek, nie dla narodowców”, “posłowie budują piekło kobiet”, “ każda władza nam przeszkadza”, “moje ciało, mój wybór”. 

Na Manifie rozdawano gazetę, poświęconą walkom i konfliktom, w których udział biorą głównie kobiety. Poniżej zamieszczamy jeden z opublikowanych w niej tekstów:

 

O co walczymy?

 

Przeciwko czemu protestujemy? Przeciwko wszelkim formom ucisku kobiet. Przeciwko niskim płacom, ciężkim warunkom pracy, cięciom zabezpieczeń socjalnych, niewydolnej służbie zdrowia, ograniczaniu dostępu do mieszkań, niedofinansowaniu opieki i edukacji, nadmiernemu obciążeniu pracą w domu, głodowym emeryturom, przyzwoleniu na przemoc, ograniczaniu praw migrantek i migrantów, zmuszaniu nas do bycia posłusznymi obywatelkami, pracownicami, matkami i żonami.

 

Czego chcemy? Całkowitego opłacenia naszej pracy, bez względu na to, czy wykonujemy ją w fabryce, w szkole, w biurze czy we własnym domu. Rozwoju publicznych instytucji opiekuńczych dla dzieci i osób starszych, dostępu do środków utrzymania, których potrzebujemy na co dzień, powszechnej opieki medycznej, bezpieczeństwa socjalnego, wpływu na wszystkie dziedziny naszego życia, wyzwolenia się z roli taniej siły roboczej.
75583 707090986117477 3540961988315341897 n
Przez ostatnie 27 lat w Polsce żaden rząd nie kwestionował neoliberalnego kursu prywatyzacji i cięć socjalnych. Ograniczanie wydatków na szkoły, szpitale, przedszkola, stołówki, świetlice itd. wciąż powoduje pogorszenie warunków życia wielu kobiet i rodzin pracowniczych. Między 1990 a 2005 r. liczba publicznych przedszkoli spadła o 38%, a żłobków o 74%. Odsetek dzieci uczęszczających na zajęcia pozalekcyjne zmniejszył się z 50% (w podstawówkach) oraz 70% (w liceach) do jedynie 10%. Państwo, uchylając się od obowiązku opieki nad osobami starszymi i dziećmi, przerzuca go na barki kobiet. Jednocześnie utrata lub obniżanie płac i wzrost cen środków utrzymania spowodowały „renesans” wielopokoleniowej rodziny z mężczyzną jako jej głową.

 

Demokracja bez dobrobytu

 

Polskie rządy postulat powszechnego dobrobytu dla wszystkich traktują jako niebezpieczną utopię blokującą rozwój prawdziwej demokracji, której podstawą ma być społeczeństwo obywatelskie. Społeczeństwo obywatelskie staje się natomiast synonimem demontażu państwowych instytucji opiekuńczych i zastępowania ich organizacjami pozarządowymi. W Polsce rozkwitowi trzeciego sektora towarzyszyło wprowadzenie pakietu antykryzysowego, cięcia socjalne, wydłużenie wieku emerytalnego, rozpowszechnienie umów śmieciowych, zniesienie 8-godzinnego dnia pracy, wprowadzenie rocznego okresu rozliczeniowego, kolejna fala zamykania szkół i przedszkoli, próba prywatyzacji żłobków, masowe eksmisje na bruk, sprzedawanie miejskich parków deweloperom itd. Obywatele uczestniczący w życiu publicznym mają amortyzować rezultaty liberalnej polityki zorientowanej na maksymalizację zysków, przywileje dla przedsiębiorców i rozwój indywidualnych karier dla wybrańców.
16938892 707094416117134 2692110992857711627 n
Wymownym tego przykładem były działania poznańskich władz, które w 2011 r. sporządziły projekt prywatyzacji miejskich żłobków określany jako „uspołecznienie”. Zakładał on przekazanie zarządu nad nimi stowarzyszeniom lub fundacjom wyłonionym na drodze konkursu. Radni przekonywali wówczas opiekunki, aby „przejmowały swoje zakłady pracy”, odwołując się do idei samorządności i demokracji. Opiekunki zdawały sobie jednak sprawę, że politycy próbują w ten sposób uniknąć odpowiedzialności za niedorozwój sektora opieki. Partycypacja sprowadzać się miała do zarządzania biedą i współdecydowania o tym, w jaki sposób obniżać niezbędne wydatki urzędu. Nie zakładano zwiększenia wpływu pracownic żłobków na miejski budżet i wzrostu wydatków na sektor opieki – o tym w dalszym ciągu decydować mieli jedynie radni. W odpowiedzi na zakusy polityków pracownice wstąpiły do związku zawodowego, zablokowały „uspołecznienie” (czyli prywatyzację) żłobków i plany podniesienia czesnego dla rodziców, a ponadto wywalczyły podwyżkę swoich skrajnie niskich płac. Społeczeństwu obywatelskiemu na modłę liberalną przeciwstawiły solidarność pracowniczą.

 

Feminizm liberalny??

 

Rozwój instytucji demokratycznych w ciągu ostatnich dekad szedł w parze z dramatycznym wzrostem nierówności społecznych. Nie dziwi więc fakt, że dla znaczącej części ubożejącego społeczeństwa, które słono płaci za wyczyny władz, demokracja jest pustym sloganem. Zamiast państwa demokratycznego i obywatelskiego woli ono posiadać dostęp do chociażby minimalnych zabezpieczeń socjalnych. Z perspektywy pracownic liberalne środowiska skupione wokół PO, Nowoczesnej i KOD-u są równie antydemokratyczne jak prawica spod znaku PiS czy kościół katolicki. Różnica między jednymi a drugimi polega obecnie na tym, że liberałowie w walce o utracone stołki, próbują wykorzystać niezadowolenie społeczne do własnych celów.
16996447 707089726117603 3721488007776857818 n

Od kwietnia 2016 r. mieliśmy do czynienia z falą protestów przeciwko projektowi Ordo Iuris delegalizującemu dostęp do aborcji. Demonstracje z 3 października były punktem kulminacyjnym kilkumiesięcznych mobilizacji. „Strajk kobiet” był z kolei hasłem mobilizacyjnym, które służyło wyrażeniu gniewu i podkreśleniu jego ekonomicznego tła. Nie była to żadna sformalizowana organizacja. Strajk jest formą nacisku stosowaną przez pracowników, w tym wypadku kobiety odmawiające wykonywania narzuconych im obowiązków. Strajk zwraca uwagę na podporządkowanie naszego życia regułom pracy, także pracy reprodukcyjnej. Od października kwestia dostępu do legalnej aborcji przestała być jedynie problemem wolnego wyboru i zaczęła dotyczyć miejsca kobiet w kapitalistycznym podziale pracy. Przez wiele miesięcy mówiły one o problemach, jakie wynikają z braku zabezpieczeń socjalnych, żłobków, przedszkoli, opieki zdrowotnej, tanich mieszkań. Poruszały kwestie umów śmieciowych i pracy w szarej strefie, co umożliwiały działania obecnego i wszystkich poprzednich rządów. To odróżniało ruch kobiet od ruchu kierowanego przez liberalne elity, którego jedynym celem jest przejęcie władzy obecnie sprawowanej przez PiS. Protesty przeciwko zaostrzeniu prawa do aborcji przez długi czas organizowane były w sposób niehierarchiczny, z udziałem bardzo wielu różnych środowisk i osób, bez liderek.
17103588 707078729452036 2561585660294007809 n
Ich sukces obecnie starają się wykorzystać środowiska liberalne. Kolejny Strajk Kobiet, organizowany, dwa tygodnie po pierwszym, przez środowisko związane z KOD-em, stawiał na jedną liderkę z Wrocławia. To samo środowisko stworzyło stowarzyszenie Ogólnopolski Strajk Kobiet, próbując wtłoczyć hasło mobilizacyjne w wąskie ramy własnej organizacji. Liberalne działaczki reprezentujące interesy klasy średniej próbują obecnie skanalizować czarny protest, aby ograniczał się jedynie do krytyki partii rządzącej, tak jak czynił to KOD. Środowiska liberalne usiłują wykorzystać niezadowolenie kobiet do ponownego zdobycia władzy po tym, jak utraciły ją w skali krajowej i w skali globalnej. Sytuacja ta zmusza nas do postawienia pytania, czy feminizm w ogóle ma coś wspólnego z liberalizmem, jakiego od dekad doświadczamy na własnej skórze? Czy feminizm polega na zasiadaniu kobiet w radach nadzorczych przedsiębiorstw lub na wysokich stanowiskach w instytucjach państwowych? Co jest przyczyną niskich płac kobiet, cięć zabezpieczeń społecznych, zakazu aborcji – brak kobiet w parlamencie czy system gospodarczy, który wzmaga nierówności społeczne?

 

Nasz feminizm

 

Walka z opresją kobiet musi iść w parze ze zmianami organizacji naszych społeczeństw. Krytykę tylko jednej konserwatywnej partii politycznej, odgórnie narzucone postulaty i zacieranie problemu nierówności ekonomicznych występujących pomiędzy kobietami, pozostawmy liberałkom – polityczkom, businesswomen, prezeskom organizacji pozarządowych. Ich „feminizm” pomija fakt, że żyjemy w społeczeństwie wzrastających podziałów klasowych. Ruch feministyczny nie zdobędzie uznania wśród tych, które go naprawdę potrzebują, dopóki nie zakwestionuje kapitalistycznego podziału pracy i wyzysku stosowanego również przez kobiety na uprzywilejowanych stanowiskach wobec reszty kobiet.
17103617 707091359450773 7737532303165856169 n

Nierzadko odpowiedź kobiecych grup na ucisk ekonomiczny sprowadza się do postulatu równości płac kobiet i mężczyzn zatrudnionych na tych samych stanowiskach. Choć to ważne żądanie, dotyczy ono często stanowisk kierowniczych i lepiej opłacanych zwodów. Kobiety i mężczyźni zatrudnieni przy pracach prostych, w lokalach gastronomicznych czy w instytucjach opiekuńczych są przeważnie równie nisko opłacani. Bardziej efektywne pod względem znoszenia nierówności społecznych jest przekierowanie środków publicznych na opiekę, służbę zdrowia i edukację (włączając w to finansowanie stołówek) – nie tylko rozwijanie działalności instytucji opiekuńczych, ale także podnoszenie płac zatrudnionych w nich osób. Zwiększenie świadczeń socjalnych i skrócenie długości dnia roboczego przy jednoczesnym podniesieniu płac to zasadnicze sposoby uzyskania niezależności przez kobiety, które obecnie są przykute do domów i miejsc pracy, gdzie niepodzielnie panuje patriarchat.
17103802 707083029451606 2500741713335616976 n

Żądania ekonomiczne wiążą się ze wszystkimi sferami życia kobiet utrzymujących się z pracy. Materialne warunki naszego życia wpływają bowiem chociażby na naszą seksualność. Dopóki jedyną regułą działania obecnego systemu gospodarczego pozostaje maksymalizacja zysków osiąganych przez elitę, tak długo nie będziemy miały wpływu na to, kiedy i w jakich warunkach urodzimy nasze potomstwo. Wciąż wmawia się nam, że spadek liczby urodzeń nie służy gospodarce, nikt jednak nie pyta, czy my i nasze dzieci chcemy jej służyć. Wyzwolenie kobiet polega na wyzwoleniu od konieczności podporządkowania naszego życia pracy.

 

gazeta rozdawana na tegorocznej Manifie - Strajk kobiet trwa!

17155224 707084592784783 6019473588142820313 n

17155359 707080286118547 5752833499629214723 n

 

Zebraliśmy się tutaj, by wyrazić swój sprzeciw wobec władzy – władzy, której ordynarna i przemocowa polityka stara się obedrzeć kobiety z ich fundamentalych praw. Władzy, która uosabia się nie tylko w postaci polityków, ale też kościoła katolickiego oraz kapitalizmu.
Od miesięcy widzimy narastającą agresję państwa, który kolejnymi ustawami chce zepchnąć kobiety do roli wyłącznie biologicznej i podporządkowanej patriachalnemu systemowi. Warunki są dyktowane przez instytucje kościoła i przekuwane w pseudopolityczny ton, który przejął narrację w mediach. To kościół chce odebrać nam godność, odbierając nam wolność wyboru – zarówno w kwestii aborcji, jak i antykoncepcji. Państwo jednocześnie uderza w rodziny – odmawiając im pomocy w finansowaniu zabiegów in vitro, marginalizując kwestię przemocy domowej i ustalając jedyny słuszny schemat rodziny.

Od najmłodszych lat dzieciom narzuca się narodowokatolicką edukację, obrzydzenie do własnych ciał i seksualności, nienawiść do osób homo- i transeksualnych. Edukacja seksualna praktycznie nie istnieje, a jeśli już, przemawia ona takim właśnie językiem.

Sprzeciwiamy się działaniom tej instytucji, która jest synonimem hipokryzji, demagogii oraz nienawiści.

Władza, której przeznaczeniem nie jest „służba obywatelom”, ale ochrona własnych interesów oraz podporządkowanie i zastraszenie społeczeństwa, sprzyja tej narracji. Zasypując kolejnymi projektami ustaw i nowelizacji odbiera kobietom człowieczeństwo, fundamentalne prawo do decydowania o sobie i swoim ciele. Nie możemy dopuścić, by przeczono albo w jakikolwiek sposób zaniżano naszą zdolność do myślenia, podejmowania decyzji lub stawiania oporu. Dlatego pokazujemy swoją solidarność i siłę.

Władza nie nienawdzi tylko kobiet – władza nienawidzi wszystkich ludzi, którzy walczą o swoją wolność i którzy ujawniają brutalność jej postępowania. Zawsze będzie próbowała nas zniewolić i zawsze będzie próbowała odebrać nam głos. Społeczeństwo oparte na hierarchii, kapitalizmie i religijnym fundametalizmie – to społeczeństwo oparte na strachu i poczuciu winy, posłuszne i nieświadome swojej siły.

Dlatego dzisiaj znów wyszłyśmy na ulice, by wspólnie powiedzieć NIE – nie dla prób przejęcia kontroli nad naszym życiem i naszymi wyborami. Nie dla systemu, który przelewa falę nienawiści na jakąkolwiek grupę społeczną, by skłócić ze sobą społeczeństwo. Występujemy przeciwko nietolerancji, hierarchizacji i przeciwko państwu.

http://wolnywroclaw.pl/relacje/manifa-2017/

Ceny kobiet wahają się w zależności od wieku i liczby posiadanych dzieci. Uprowadzone przez tzw. Państwo Islamskie jazydki wymieniane są pomiędzy dżihadystami lub sprzedawane na targach niewolnic i w Internecie. Część z nich już nigdy nie zostanie oswobodzona.

W sierpniu 2014 r. terroryści ISIS wtargnęli do zamieszkanego głównie przez jazydów dystryktu Sinjar, zabijając ponad 5 tys. osób. Czystki etniczne przeprowadzane przez dżihadystów dotknęły głównie wyznaniową kurdyjską mniejszość, która od zawsze stanowiła cel ataków – poczynając od czasów Imperium Osmańskiego, w trakcie rządów Saddama Husseina, a na tzw. Państwie Islamskim kończąc. Najazd ISIS wiązał się z próbami przymusowego nawracania jazydów na islam. Tysiące osób poniosło śmierć w wyniku odmowy, a ci, którym udało się uciec z Sinjaru napotkali szczelnie zamknięte granice Unii Europejskiej.

Dżihadyści w trakcie najazdu uprowadzili 7 tysięcy kobiet i dziewczynek, które potraktowane zostały jak łup wojenny. Część z nich wykupiono z niewoli, niektóre z jazydek zbiegły, inne zostały sprzedane na targu niewolnic m. in. do Algierii, Libii czy Arabii Saudyjskiej. Nazywane „trofeami”, gwałcone, zmuszane do aborcji i okaleczane kobiety, po uwolnieniu z rąk oprawców borykają się z zespołem stresu pourazowego (PTSD) i ciężką depresją. Odnotowano wiele przypadków samobójstw, także wśród dziewczynek, których wiek waha się pomiędzy 8–13 lat.

Kobietobójstwo – tym terminem najczęściej określa się masakrę jakiej dopuścili się na jazydkach islamisci – mówi szefowa Asudy, organizacji zwalczającej przemoc wobec kobiet w Iraku. – Uwolnione kobiety, którym udzielamy pomocy, przeżyły. Jednakżycie z tym bagażem doświadczeń jest koszmarem. Ofiary seksualnego wykorzystywania zostały okaleczone w sposób, który nigdy nie pozwoli im swobodnie funkcjonować w społeczeństwie.

Islamskie więzienie

Scenariusz zazwyczaj był ten sam: islamiści najeżdżali wieś i wywlekali kobiety z domów na ulicę. Nakazywali im siadać bądź kłaść się twarzą do ziemi. Poszturchiwali buciorami. Później, przystawiając broń do głów, zapędzali je na samochodowe przyczepy i transportowali do Mosulu bądź Rakki. – Dowodzący bandami mężczyźni przeprowadzali wstępną selekcję kobiet zanim weszłyśmy do aut – opowiada Lamiya, 24-letnia jazydka, która po ucieczce z domu swojego oprawcy trafiła do obozu dla uchodźczyń w irackim Duhok. Jej twarz pokryta jest siateczką drobnych blizn będących pozostałością po poparzeniu wrzątkiem. – To kara za nieposłuszeństwo – tłumaczy dziewczyna. Każdy opór karany jest w bestialski sposób – wyrażające sprzeciw kobiety są bite, przypalane, oblewane kwasem. Często dochodzi do obrażeń głowy czy złamań rąk.

Młode kobiety ze wsi Lamiyi w trakcie najazdu ISIS zostały odseparowane od starszych i przewiezione do dużej willi w centrum Mosulu. Tym samym transportem podróżowały dzieci jazydek; chłopców odebrano kobietom i wcielono do islamskich bojówek. – Już straciłam nadzieję, że kiedykolwiek zobaczę mojego syna – mówi Lamiya. – Jeśli Imar żyje, to kim teraz jest?Więźniem Państwa Islamskiego. Będzie mordował w imię ich Boga i uważał, że to co robi jest słuszne. Gdy go widziałam po raz ostatni miał 5 lat. Rozkładał i składał kałasznikowa, mówił po arabsku i nie reagował na moją obecność.

Ideą dżihadystów jest budowanie licznej armii, dlatego udział dzieci w walce jest czymś powszechnym. Kilkuletni kurdyjscy chłopcy, którzy zostali uprowadzeni, towarzyszą dorosłym mężczyznom na każdym kroku; w tym czasie uczą się mówić i pisać po arabsku, recytować Koran, poznają taktykę wojenną – posługiwanie się bronią różnego kalibru, od kałasznikowów po moździerze i bazooki. Dżihadyści wykorzystują dzieci także w celu sprawdzenia czy dany teren jest zaminowany lub strzeżony przez YPG (Kurdyjskie Jednostki Ochrony). Często młodzi chłopcy wysyłani są jako pierwsi na linię frontu w charakterze „żywych tarcz”.– Mężczyzna, który kupił mnie na aukcji żądał ode mnie żebym rodziła mu chłopców. Mówił, że mnie zabije jeśli urodzę dziewczynkę – wspomina Shadan. Kobieta została porwana wraz ze swoimi siostrami i sprzedana na targu niewolnic w stolicy ISIS w Syrii. Wcześniej sfotografowano ją siedzącą na kanapie w malutkim pomieszczeniu znajdującym się na tyłach więzienia dla jazydek. – Wszystkim więźniarkom nakazano trzymać dłonie na kolanach i patrzeć prosto w obiektyw – opowiada Shadan. – Dzieci sadzano wokół kobiet; młodsze na kolanach, starsze na podłodze. Pod żadnym pozorem nie wolno im było płakać; strażnicy mierzyli do nich z broni, dotykali lufami główek.

PiekłoShadan została zlicytowana na targowisku. Każda z kobiet wychodziła na komendę przed szereg i była oglądana przez potencjalnych „klientów”. Zęby, dłonie, stopy, włosy. Mężczyźni dotykali jazydek przez burki. Gdy wynegocjowali cenę, „sprzedawca” pobierał opłatę i odsyłał kobiety do domu „nabywcy”. Shadan trafiła do haremu imama, który na powitanie obił jej twarz. – Okładał mnie pięściami i krzyczał, że mam być skromna i posłuszna, że mam od tej pory obowiązki i powinnam słuchać się najstarszej z żon.

Lamiya, Shadan i wiele innych kobiet padały każdego dnia ofiarami przemocy seksualnej. Wymuszano na nich odbywanie stosunków płciowych bez zabezpieczeń bądź faszerowano tabletkami antykoncepcyjnymi niewiadomego pochodzenia. – Nie wiedziałam, co biorę. Żona imama podawała mi jedną kapsułkę każdego dnia, a ja bałam się zapytać o przeznaczenie leku. Zresztą nawet się nad tym nie zastanawiałam. Byłam przerażona jak zwierzę, gdy Mohammed wracał do domu i przywoływał mnie skinieniem ręki – opowiada dziewczyna. – Zabierał mnie do pokoju i rzucał na dywan. Gdy mnie gwałcił patrzyłam na popękany sufit i to mi jakoś pomagało, bo odwracało uwagę od zadawanego bólu.

Według relacji Lamiyi niektóre z kobiet poddawane były przymusowej aborcji, po których borykały się z powikłaniami lub umierały. Zabiegi dokonywane były w nieprzystosowanych do tego pomieszczeniach, bez zachowania podstaw higieny. – Kobiety zabierano do jakiegoś lekarza na przedmieściach. W pomieszczeniu przebywało kilku mężczyzn, którzy przytrzymywali je podczas zabiegu – mówi Dilal, wolontariuszka pracująca w jednym z obozów dla jazydek w Iraku. – Dziewczyny traciły bardzo dużo krwi podczas nieudolnie przeprowadzanych aborcji, dochodziło do okaleczania narządów płciowych i zakażeń. Wiem także, że niekiedy po porodzie stosowano eutanazję, jeśli okazywało się, że kobieta urodziła dziewczynkę.

 

Jazydki przechodzą piekło w granicach Państwa Islamskiego, ale ta niewola, w którą zostały wtrącone nie skończy się po ich uwolnieniu. To miejsce to więzienie bez reguł, bo każdy dżihadysta dyktuje swoje warunki, a kobiety zmuszone są pod groźbą utraty życia poddać się męskiej władzy – tłumaczy Gul, psycholożka z Erbil, która od początku wojny z ISIS pracuje z uchodźccami. – Niewolnictwo w XXI wieku ma się całkiem dobrze, a kraje „pomagające” w wojnie na Bliskim Wschodzie w niewielkim stopniu angażują się w pomoc uwolnionym już jazydom. Brakuje świadomości, że dochodzi obecnie do kolejnego ludobójstwa, podobnego temu, które przeprowadzone zostało podczas II wojny światowej w Europie.

 

Marta Senk

Tekst ukazał się pierwotnie w 5 nr Ulicznej Gazety Anarchistycznej A-Tak

Od kilku dni na przystankach MPK w Rzeszowie rozdawane są ulotki apelujące o ustanowienie w Rzeszowie darmowej komunikacji miejskiej. Organizatorem kampanii jest Koalicja Bezpłatna Komunikacja Miejska Rzeszów, w skład której wchodzi inicjująca kampanię Federacja Anarchistyczna sekcja Rzeszów oraz Ruch Obywatelskiego Nieposłuszeństwa składający się z mieszkańców popierających akcję.
Organizatorzy informują: „Żądamy darmowej komunikacji miejskiej, która i tak w znaczącej większości finansowana jest z pieniędzy podatników, przesunięcia potrzebnych środków z wydatków na administrację publiczną - w szczególności z wydatków związanych z funkcjonowaniem sejmu i radnych. Zaspokojenie potrzeby sprawnego i możliwie bezpiecznego dla środowiska przemieszczania się w miastach uważamy za równie ważne jak zdrowie i edukację. Miasto widzimy zarządzane w znacznie większym stopniu przez mieszkańców, a nie wybranych przez mniejszość przedstawicieli.”
Zawarte w rozdawanych ulotkach informację mają nakłonić mieszkańców do nacisków na władze miasta do wprowadzenia, wzorem niektórych miast w Polsce, darmowej komunikacji miejskiej.

 

https://www.facebook.com/Bezp%C5%82atna-Komunikacja-Miejska-Rzesz%C3%B3w-1245916328787383/

5 marca po raz kolejny wychodzimy na ulice. Tym razem chcemy wspólnie zaprotestować przeciw przemocy władzy.Kobiety mają dość władzy, która przemocą i przymusem chce rządzić ich życiem! 
 
Historia święta kobiet sięga 8 marca 1908 r., kiedy ulicami Nowego Jorku przeszedł marsz 15 tys. robotnic, domagających się praw politycznych i ekonomicznych. Zainspirowane tym wydarzeniem pracownice zakładów odzieżowych (głównie imigrantki) rozpoczęły trzymiesięczny strajk przeciwko wyzyskującym je właścicielom fabryk. Dwa lata później, również na początku marca, 130 kobiet zginęło w pożarze nowojorskiej fabryki, ponieważ były tam trzymane pod kluczem i nie miały szans na ucieczkę przed ogniem. Te wydarzenia spowodowały, że w 1910 r. Międzynarodówka Socjalistyczna w Kopenhadze ustanowiła 8 marca Międzynarodowym Dniem Kobiet, który służyć miał krzewieniu idei praw kobiet oraz budowaniu społecznego wsparcia dla walki o równouprawnienie i sprawiedliwość społeczną.
 
Organizowane każdego roku w okolicach 8 marca feministyczne manifestacje noszą nazwę Manif. Słowo „manifa” pochodzi od stworzonego przez opozycję antyrządową w latach 1980. slangowego skrótu słowa „manifestacja”. Pierwsza Manifa została zorganizowana w Warszawie w 2000 r. w proteście przeciwko policyjnej akcji w Lublińcu, gdzie na podstawie anonimowego donosu pacjentka została zatrzymana w czasie wizyty u ginekologa i zmuszona do poddania się badaniu kryminalistycznemu, sprawdzającego, czy nie doszło do zabiegu usunięcia ciąży. Ta demonstracja przerodziła się w ogólnopolską manifestację feministyczną i antydyskryminacyjną. Z czasem zaczęto organizować Manify również w innych miastach.
 
W tym roku ramach poznańskiej demonstracji organizujemy specjalny blok poświęcony kwestiom ekonomicznym, które w szczególny sposób dotyczą kobiet. Będziemy mówić o wyzysku w zakładach pracy i w domu, niedowartościowaniu pracy opiekuńczej, sytuacji lokatorek, problemach migrantek. 
 
Protesty o prawo do aborcji, które w zeszłym roku przetoczyły się przez Polskę i inne kraje, jak Argentyna, RPA, Korea Południowa… Antyrządowe demonstracje w Ameryce, poruszenie kobiet w Irlandii, liczne działania na rzecz międzynarodowego strajku kobiet pokazują, że stanowimy ogromną siłę, która może doprowadzić do istotnych zmian społecznych. Nie tylko bieda ma twarz kobiety. Rewolucja także!  
 

W Poznaniu spotykamy się 5 marca o godzinie 14.00 pod Teatrem Wielkim/Opera. Jeśli w twojej  miejscowości tego dnia nie odbywają się żadne działania protestacyjne, przyjedź do nas. Wspólnie wymówimy służbę władzy i kapitałowi! 


Zainteresowanych prosimy o kontakt na Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.