Zaloguj

Federacja Anarchistyczna

Jesteś tu: Start / Artykuły /
A+ R A-

Żądamy odwołania Pucka

14 grudnia 2014 r. Dział: Wielkopolskie

12 grudnia grupa działaczy i działaczek anarchistycznych demonstrowała przed siedzibą ZKZL. Domagano się zmiany polityki mieszkaniowej i odwołania Jarosława Pucka. Choć sam protest przyjął formę happeningu, zarzuty stawiane dotychczasowemu szefowi ZKZL są poważne.

 

Jarosław Pucek był jednym z urzędników najbardziej oddanych Ryszardowi Grobelnemu, co potwierdził porzucając przed wyborami szeregi PO i startując do sejmiku wojewódzkiego z listy byłego prezydenta. Za jego rządów przybyło eksmisji. Próbowano je przeprowadzić nawet wobec kobiet w ciąży czy osób starszych.  Pucek też ostatecznie zrealizował posadowienie 10 kontenerów socjalnych – projekt który budził wiele kontrowersji. Z drugiej strony torpedował próby niezależnej społecznej dyskusji nad kierunkami rozwoju mieszkalnictwa w Poznaniu. Podstawowe zarzuty sprecyzowaliśmy w osobnym oświadczeniu (czytaj TUTAJ).

 

Nasze pytania brzmią: Czy można radykalnie zmienić kierunki polityki mieszkaniowej bez zmiany na stanowisku szefa ZKZL? Czy nowe władze dalej będą tolerować masowe eksmisje z zasobów komunalnych i istnienie kontenerów socjalnych?

Oświadczenie

Dziś przed siedzibą Zarządu Komunalnych Zasobów Lokalowych odbyła się pikieta protestacyjna. Kilkunastu działaczy i działaczek Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów oraz Federacji Anarchistycznej domagało się lokali socjalnych dla osób nękanych przez „czyścicieli kamienic”. Lista osób, którym powinno się przyznać w trybie pilnym mieszkania socjalne jest długa, a miasto w dalszym ciągu nie odpowiada na potrzeby mieszkańców. Jednym ze sposobów było utrzymywanie zbyt restrykcyjnych zasad przyznawania lokali komunalnych.

 

W ostatnich dwóch latach „czyściciele kamienic” wysiedlili w Poznaniu mieszkańców przynajmniej kilkunastu budynków. Ofiarami czystek padły m.in. osoby, które miały orzeczony przez sąd przydział do lokali socjalnych. W niektórych przypadkach Zarząd Komunalnych Zasobów Lokalowych uznał, że po wysiedleniu zmieniając adres zamieszkania, osoby te zdołały zapewnić sobie lokum we własnym zakresie. Prawo do lokalu socjalnego zostało im automatycznie odebrane. Tymczasem wiele ofiar brutalnej polityki wysiedleń, nie ma się gdzie podziać. W dużej części są to osoby starsze, schorowane i nisko uposażone. Niektóre z nich trafiły do ośrodków dla bezdomnych.

 

Przykłady poszkodowanych osób

 

Grażyna – 62 letnia emerytka z orzeczeniem drugiej grupy inwalidzkiej. Wraz ze schorowanym mężem mieszkają w kamienicy przy ulicy Stolarskiej. Jako ostatnia z dwóch rodzin, przybywających tam cały czas. Mają orzeczony przydział do mieszkania socjalnego. Od 8 miesięcy żyją bez bieżącej wody i gazu. Ewentualne opuszczenie mieszkania na Stolarskiej grozi im utratą przydziału do lokalu socjalnego. Bierność miasta zmusza ich do dalszej walki z „czyścicielami” i życia w nieludzkich warunkach.

 

Maria – 60 letnia rencistka z drugą grupą inwalidzką, była mieszkanką „oczyszczonej” kamienicy przy ulicy Długiej. Aktualnie od roku bezdomna. Do momentu sprzedaży kamienicy i nękania ze strony Piotra Śruby prowadziła spokojne życie. Zmuszona do opuszczenia dotychczasowego mieszkania, przy niskiej rencie oraz niepełnosprawności, nie miała szans na wynajęcie lokum na wolnym rynku. Przedstawiciele ZKZL poinformowali ją, że aby ubiegać się o lokal socjalny, kobieta musi uzyskać status bezdomnej. Aktualnie Maria przebywa już ponad rok w ośrodku dla bezdomnych na ul. Borówki. Jej pierwsze pismo wysłane z ośrodka do ZKZL o możliwość otrzymania lokalu socjalnego, zostało odrzucone beż żadnej argumentacji. Dopiero po złożeniu odwołania i opisie działań Fabryki Mieszkań i Ziemi, została wpisana na listę oczekujących. Maria ze względów zdrowotnych bardzo źle znosi przebywanie w przepełnionym ośrodku dla bezdomnych. W ciągu roku kobieta już po raz ósmy trafiła do szpitala ze względu na ostro przebiegające i powracające choroby układu oddechowego.

 

Jadwiga – 67-letnia kobieta z pierwszą grupą inwalidzką stała się koleją ofiarą nierównej walki z właścicielem kamienicy.  Usunięto ją siłą z mieszkania przy ul. Szczanieckiej, wymieniając wszystkie zamki w drzwiach i nie wpuszczając do lokalu. Wszystkie rzeczy osobiste zostały bez jej wiedzy wywiezione przez właściciela. Posiadała przydział do mieszkania socjalnego, o którego przyspieszony przydział starała się od momentu orzeczenia eksmisji w kwietniu 2012 roku. Po przymusowym wysiedleniu zamieszkała „kątem” u swoich żyjących jeszcze rodziców (jej ojciec, były więzień obozu koncentracyjnego, liczy ponad 90 lat). ZKZL poinformował ją o utracie prawa do lokalu socjalnego.

 

Beata – samotna matka dwójki dorastających dzieci zamieszkała w kamienicy aktualnie „czyszczonej” na zlecenie G. Liberkowskiego przez Piotra Śrubę (ul. Niegolewskich). Obserwując walkę lokatorów na Stolarskiej postanowiła nie się nie poddawać. Na przydział mieszkania socjalnego czeka już kilka lat.

 

Chcemy mieszkań, nie deklaracji

 

Lista osób, którym powinno się przyznać w trybie pilnym mieszkania socjalne, jest dłuższa. Wielkopolskie Stowarzyszenie Lokatorów, stojące w obronie interesów mieszkańców, domaga się od miasta i ZKZL załatwienia w trybie natychmiastowym spraw dotyczących ofiar „czyścicieli kamienic” i przyznania im mieszkań socjalnych, do których mają (miały) formalne prawo. Ich sytuacja materialna, stan zdrowia i inne przesłanki, którymi kierował się sąd w momencie uzasadniania wyroku o przydziale mieszkania socjalnego, nie polepszyły się, a często uległy drastycznemu pogorszeniu.

 

Tymczasem miasto zmienia zasady ubiegania się o lokal socjalny. Nabędą do niego prawa m.in. osoby, które zamieszkały w sprywatyzowanych kamienicach na podstawie przydziału z urzędu miejskiego, o ile ukończyły 70 lat.

 

Podniesiono też też próg maksymalnych dochodów dla osób, które starają się o lokal socjalny. Przestaje też obowiązywać przepis, że jednym z warunków otrzymania przydziału jest pięcioletni okres zamieszkiwania w Poznaniu. Będą mogły się starać się o „komunałki” także osoby, które wcześniej zaskłotowały pustostany. Okazało się bowiem, że przez wiele lat w Poznaniu obowiązywały nazbyt restrykcyjne zasady przyznawania mieszkań z puli miasta. Zakwestionował je sąd administracyjny na wniosek prokuratora i rzecznika praw obywatelskich, do którego lokatorzy z nękanych kamienic wielokrotnie zwracali się z problemem.

 

Kwestia polega jednak nie tylko na tym, kto ma prawo do lokali komunalnych i socjalnych. Wiele osób, które posiada odpowiedni przydział, lokalu takiego nie doczekał się dlugimi latami. Nawet wówczas kiedy padli ofiarmi „czyścicieli kamienic”.

Dziś odbyła się pikieta protestacyjna pod Zarządem Komunalnych Zasobów Lokalowych. Miała ona związek z planowanymi jutro,  tj. 11 stycznia, rozprawami o eksmisje. W proteście wzięli udział działaczki i działacze Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów (m.in. byli mieszkańcy kamienicy przy ulicy Małeckiego, a także lokatorzy ze Stolarskiej i Niegolewskich) i Federacji Anarchistycznej.

 

W jednej z mających się odbyć jutro spraw, ZKZL występuje bezpośrednio, chcąc usunąć z mieszkania socjalnego rodzinę, która – wg Zarządu - miała utracić do niego prawo. Ustalenia WSL wskazują, że najemcy zostali wprowadzeni w błąd oraz potraktowani w sposób nie do przyjęcia, a próba ich eksmisji jest niepotrzebną eskalacją konfliktu.

 

Z początku zaproponowano im zamianę zajmowanego przez nich lokalu na odpowiednie mieszkanie komunalne oraz zapewniono na piśmie, że będą mogli pozostać w obecnym mieszkaniu dopóki ZKZL nie zagwarantuje im stosownego lokalu. Kiedy lokatorzy zgodzili się na takie warunki, ZKZL wycofał się z umowy, a lokatorów obrzucano wyzwiskami i obelgami twierdząc, że dewastują lokal (małżeństwo dokonało gruntownego remontu zajmowanego przez siebie mieszkania, jednocześnie podwyższając jego standard) oraz nie płacą czynszu. Powoływanie się przez ZKZL na fakty całkowicie odbiegające od prawdy pokazuje brak kompetencji urzędników oraz ich schematyczne podejście do mieszkańców lokali socjalnych. Lokatorom tym odmówiono także prawa do obrońcy z urzędu.

 

Druga sprawa toczy się przeciwko lokatorce mieszkania prywatnego. W wyniku splotu różnych życiowych okoliczności, została ona obciążona długiem, którego nie jest w stanie regularnie spłacać ze względu na bardzo niskie dochody (od 900 – 1300 zł netto). Z racji niskich zarobków oraz samodzielnego wychowywania nastoletniej córki lokatorka domaga się mieszkania socjalnego. W sprawie tej wystąpić ma pełnomocnik ZKZL, który prawdopodobnie będzie się domagał, aby nie przyznano lokatorce mieszkania socjalnego, za powód podając ich brak. Ten proceder „automatycznego” występowania władz miasta do sądu z wnioskiem o niezasądzanie mieszkania socjalnego, trwa od kilku lat. Nie wnikając w realną sytuację socjalną lokatorów, ZKZL stara się już na tym etapie uchylić się od swoich obowiązków, przekonując sądy, że przyznanie lokalu socjalnego jest niezasadne.

 

Sprawa jest o tyle kuriozalna, że lokatorka jest pracownicą poznańskich żłobków, w których od 2009 roku - pomimo wzrastających czynszów i kosztów eksploatacji mieszkań – nie rewaloryzowano płac. Z tego powodu pracownice żłobków od dwóch lat domagają się 30% podwyżek. Do tej pory doczekały się jedynie niewielkiego wyrównania pensji. Nie dość, że władze miasta nie chcą zagwarantować zatrudnionym przez siebie pracownikom godnych płac, to dodatkowo dopuszczają się eksmisji i robią wszystko, aby uchylić się od obowiązku zapewnienia mieszkania socjalnego. Eksmisja lokatorki, wraz z odmową przyznania jej lokalu socjalnego przy jednoczesnym blokowaniu podwyżek płac w żłobkach jest wyrazem antyspołecznej polityki prowadzonej przez władze Poznania.

Rok 2012 zapamiętamy jako czas, w którym zostało ujawnionych jak dotąd najwięcej konfliktów lokatorskich. Należy jednak przypomnieć, że „czyszczenie kamienic” jak i nielegalne eksmisje były już wcześniej stałym elementem krajobrazu Poznania. Na przestrzeni ostatnich 10 lat powstał nowy rynek usług – spółek zawodowo zajmujących się nękaniem lokatorów na zlecenie kamieniczników. Zarówno władze miejskie, reprezentowane między innymi przez Jarosława Pucka jak i zachęceni przez jego bezwzględną politykę wobec lokatorów mieszkań komunalnych kamienicznicy wdrażali swój własny plan masowych eksmisji, zastraszania i marginalizowania problemów lokatorskich.

Każdy kolejny atak, czy to w postaci odcinania mediów, nielegalnego wyrzucenia z mieszkania, czy grubiańskich wpisów urzędników miejskich na facebooku w godzinach „pracy”, był przejawem poniżania i nękania lokatorów. Wprowadzono również nowy standard „mieszkań socjalnych” umieszczając ludzi w kontenerach, zamiast budować normalne mieszkania. Władze, ustawowo zobowiązane do zapewniania mieszkańcom podstawowych potrzeb poprzez budowę odpowiedniej ilości mieszkań, zamiast tego naciskają na sądy, aby te nie orzekały o przydziale mieszkań komunalnych, bo ich nie ma.

Oprócz prowadzenia poszczególnych walk, Federacja Anarchistyczna s. Poznań oraz Wielkopolskie Stowarzyszenie Lokatorów starało się doprowadzić do skonsolidowania rozproszonych po Poznaniu osób, które do tej pory musiały radzić sobie z problemem na własną rękę, co najczęściej z góry stawiało ich na przegranej pozycji. Oddolna samoorganizacja i kolektywna walk lokatorek i lokatorów, działaczek i działaczy dała w efekcie początek prężnego ruchu lokatorskiego. Mamy nadzieję, że w przyszłym roku nastąpi dalszy rozwój ruchu lokatorskiego, tak by mógł on działać bardziej radykalnie, gdyż jak widać, znajdują się kolejni zwabieni możliwością szybkiego zysku kamienicznicy, a urzędowy bezwład daje ich bandyckim metodom pełne przyzwolenie.

Kalendarium

Marzec

22 marca w pięć miesięcy po nielegalnej eksmisji, przydział na mieszkanie komunalne dostali państwo Jencz, wspierani przez FA i WSL. Pani Katarzyna jest ciężko chora, stale wymaga opieki męża, a o przydział „komunałki” starali się od 8 lat. Za udział w blokadzie ich eksmisji cztery osoby mają sprawy wytoczone przez policję, z tego dwie o przestępstwo. Jedna już została skazana prawomocnym wyrokiem, również za przestępstwo. Informacja na temat wywalczenia przydziału TUTAJ.

Maj

1. W tym miesiącu wybuchł najgłośniejszy konflikt lokatorski w Poznaniu – na ul. Stolarskiej. Kamienica została kupiona przez Lechosława Gawrońskiego i Grzegorza Liberkowskiego, poznańskich biznesmenów, którzy wynajęli Piotra Śrubę i Pawła Żukowskiego, żeby jak najszybciej pozbyć się lokatorów przy użyciu takich metod jak zastraszanie, obrażanie, odcinanie  mediów czy dewastacja budynku. Mimo tego, lokatorzy wspierani najpierw przez WSL, FA i środowisko związane z Rozbratem, a później przez Koalicję dla Mieszkańców Stolarskiej (https://stolarska.wordpress.com/) postanowili walczyć o kamienicę. Pod koniec sierpnia Lokatorzy postanowili zabarykadować się w budynku, aby uniemożliwić wejście pracownikom Śruby. Jednocześnie zadbali o to, by ich przypadek stał się odniesieniem dla innych poznańskich lokatorów, będących ofiarami nieuczciwych kamieniczników, czy miejskiej administracji. Poprzez niezliczone pikiety, akcje happeningowe, niezapowiedziane wizyty w Urzędzie Miasta czy Urzędzie Wojewódzkim i wreszcie okupację zajmowanego budynku lokatorzy wraz ze wspierającymi ich walkę osobami i organizacjami nadali prospołeczny ton w debacie na temat mieszkalnictwa, prawa własności czy funkcjonowania mechanizmów i instytucji władzy w Poznaniu.

2. Kamienica na rogu Małeckiego i Rynku Łazarskiego była kolejną nieruchomością wykupioną przez firmę córkę Neo Banku, który zatrudnił Fabrykę Mieszkań i Ziemi w celu oczyszczenia kamienicy z lokatorów. Scenariusz był taki sam jak zawsze: odcięcie mediów, zastraszanie, stopniowa dewastacja kamienicy. Na szczęście lokatorzy zareagowali szybko i postanowili się zorganizować, żeby móc wspólnie walczyć z Neo Bankiem i Fabryką Mieszkań i Ziemi. Dzięki szybkiej reakcji lokatorów i medialnemu nagłośnieniu bank, w obawie o swoje „dobre” imię,  wycofał się ze współpracy z Fabryką Mieszkań i Ziemi, a lokatorzy znaleźli nowe mieszkania.

Wywiad z lokatorką kamienicy przy ulicy Małeckiego, która opowiada o mechanizmach i metodach przeciwdziałania „czyścicielom kamienic” czytaj TUTAJ.

Czerwiec

Interwencja w sprawie jednej z rodzi mieszkającej w barakach w Krzesinach. Zajęła ona lokal po zmarłej sąsiadce (wcześniej małżeństwo z małym dzieckiem mieszkało u rodziców ). Regularnie płacili czynsz i rachunki oraz wyremontowali zajmowane lokum. ZKZL tolerował obecność rodziny w lokalu przez 3 lata, ale ostatecznie wystąpił o eksmisję. 2 lipca odbyło się spotkanie z przedstawicielem ZKZL-u. Na stronie rozbrat.org wspominamy o nim TUTAJ.

Lipiec

1. 3 lipca na zlecenie kamieniczka Macieja Schultza, ochroniarze nielegalnie eksmitowali mieszkańca kamienicy przy ul. Chwiałkowskiego. Podczas pobytu p. Ryszarda na komisariacie w celu wyjaśnienia sytuacji, właściciel zajął jego mieszkanie, wyrzucił wszystkie rzeczy i wymienił zamki. (Czytaj TUTAJ)

Dwa dni później p. Ryszard wraz z grupą działaczy i działaczek z Rozbratu, rozwiercając zamki wszedł do swojego mieszkania, w którym miał pełne prawo przebywać. Ta sytuacja kolejny raz pokazuje jak bezkarni czują się kamienicznicy oraz że miasto w żaden sposób nie stara się chronić swoich mieszkańców.

2. Zgłosiła się lokatorka, której sytuacja ujawnia mechanizmy działania władz miasta.  Administratorem jej mieszkania jest Spółdzielnia Mieszkaniowa. Po śmierci męża i jego matki, została sama w wynajmowanym lokalu, niestety bez zameldowania. Od wielu lat walczy ze spółdzielnią, która chcę się jej pozbyć z mieszkania oraz z miastem, które obiecywało mieszkanie w TBSach, a później, w ramach przydziału lokalu socjalnego zaproponowało mieszkanie bardzo oddalone od centrum i o gorszym standardzie.

3. 20 lipca ciężarna kobieta z trójką dzieci zajęła miejski pustostan. W obawie przed kolejnym skandalem, po próbie usunięcia kobiety przez wynajętą przez MPGM firmę ochroniarską, na miejscu w asyście mediów pojawił się sam dyrektor ZKZL – Jarosław Pucek, zaprzeczając swoim wcześniejszym wypowiedziom. (czytaj TUTAJ)

4. Działacze i działaczki Federacji Anarchistycznej zorganizowali pikietę pod domem radnego Michała Tomczaka. Protestowano przeciwko nadużyciom władzy.  Wcześniej Głos Wielkopolski ujawnił, ze Tomczak zajmuje mieszkanie TBS, choć nie spełnia odpowiednich wymogów formalnych. Więcej czytaj TUTAJ i TUTAJ

Sierpień

1. 6 sierpnia dzięki pomocy Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów i Federacji Anarchistycznej udało się zablokować eksmisję kobiety z dziećmi, która zajęła pustostan. Lokatorka ma również orzeczony wyrok eksmisyjny z przydziałem do lokalu socjalnego. Jarosław Pucek postanowił jednak wyrzucić ją z domu zanim wyrok się uprawomocnił. Ten przykład ukazuje doskonale mechanizmy działania eksmisji. Czytaj TUTAJ

2. Okazuje się, że problemy z czyścicielami mają nie tylko najemcy lokali, ale również współwłaściciele. Przykładem są mieszkańcy domu przy ul. Litewskiej na Sołaczu, wykładowcy na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza. Od 2008 roku walczą o prawo do normalnego życia i mieszkania w swoim domu z Piotrem Burdzińskim, cieszącym się złą sławą kamienicznikiem, właścicielem kilkudziesięciu nieruchomości w Poznaniu, który już wcześniej pokazywał jak traktuje ludzi, oczyszczając kamienicę metodami Piotr Śruby i dewastując nawet zabytkowe elementy przejętych budynków. Historia właścicieli mieszkania w willi przy ul. Litewskiej TUTAJ.

3. 24 sierpnia miała miejsce pikieta przeciwko prześladowaniu lokatorów pod domem jednego z dwóch współwłaścicieli kamienicy przy ul. Stolarskiej – Lechosława Gawrońskiego. Relację znajdziecie TUTAJ

Wrzesień

Miasto konsekwentnie, pomimo silnego sprzeciwu mieszkańców Poznania i niezbitym argumentom przeciwko tworzeniu osiedli kontenerowych, otwiera osiedle kontenerowe (czytaj TUTAJ).

Październik

1. Mieszkańcy kamienicy przy ul. Półwiejskiej, która przylega do Starego Browaru mieszkają w lokalu, który jest notorycznie zalewany przez wody gruntowe, przez co standard lokalu praktycznie uniemożliwia normalne funkcjonowanie. Budowa centrum handlowego państwa Kulczyk przyczyniła się do zmian w przepływie wód gruntowych, natomiast właściciele wspomnianej kamienicy nie zadbali o zabezpieczenie budynku. W konsekwencji, mieszkania na parterze są zapleśniałe, a cały budynek zaczyna pękać i grozi zawaleniem. Rozmowy z właścicielami okazały się bezskuteczne, lokatorzy zwrócili się więc o pomoc do miasta, jednak nie otrzymali nawet odpowiedzi na pismo. Jak się później okazało, urzędnicy po prostu zapomnieli wysłać odpowiedzi… Oprócz tego lokatorzy dowiedzieli się, że mogą się ubiegać o lokal do kapitalnego remontu (których miasto wystawiło tylko kilka), lokal zamienny (gdzie potrzebna jest decyzja Państwowego Inspektora Nadzoru Budowlanego, którą otrzymali właściciele, natomiast lokatorzy nie mają do niej dostępu) lub lokal socjalny (przy czym zapisując się teraz, rozpoczęcia rozpatrywania wniosku o przydział takiego lokalu należy się spodziewać dopiero w 2014r.).

2. 16 października ZKZL dokonał eksmisji kobiety w ciąży z lokalu przy ul. Rycerskiej. Lokatorka, znajdującą się w trudnej sytuacji materialnej, zadłużona, została eksmitowana, mimo że wyrok zapadł klika lat temu, dopiero kiedy kobieta wniosła odwołanie od decyzji, ZKZL, nie czekając na rozpatrzenie sprawy, postanowił wysiedlić ją do hotelu robotniczego przy ul. Torowej, przy czym to eksmitowana ma pokryć koszty pobytu. MOPR nie poinformował jej o możliwościach i prawach, które jej przysługują. 17 października Wielkopolskie Stowarzyszenie Lokatorów zorganizowało pikietę pod siedzibą ZKZL w tej sprawie. Więcej czytaj TUTAJ i TUTAJ.

3. 20 października Demonstracja Lokatorska przeszła ulicami Łazarza. Był to protest przeciwko obecnej polityce mieszkaniowej uprawianej przez władze Poznania, polegającej na brutalnych wysiedleniach, rosnących czynszach, braku mieszkań komunalnych i socjalnych, monopolizacji rynku mieszkaniowego przez deweloperów, budowie getta kontenerowego. Demonstracja zgromadziła ponad 200 osób. Przybyli głównie lokatorzy z „czyszczonych” kamienic oraz inni solidaryzujący się z nimi mieszkańcy Poznania. Lokatorzy na trasie przemarszu opowiadali o procederze wyrzucania na siłę mieszkańców z ich dotychczasowych lokali. Protest spotkał się z żywym i przyjaznym odzewem ze strony mieszkańców Łazarza, którym był dedykowany. FILM


Listopad

1. Na przełomie października i listopada w kamienicy przy ul. Niegolewskich 14 w asyście policji pojawili się przedstawiciele nowego właściciela, Grzegorza Liberkowskiego, który odpowiada również za dramatyczną sytuację lokatorów z ul. Stolarskiej. Następnym krokiem było nachodzenie mieszkańców z zamiarem nakłonienia ich do podpisania porozumienia, na mocy którego właściciel zobowiązuje się do wypłacenia kwoty 4 tysięcy złotych, umorzenia ewentualnych zaległości oraz do niepodejmowania remontu. Z kolei wynajmujący lokal ma opuścić swoje mieszkanie do końca roku, z wymeldowaniem oraz zrzeka się wszelkich roszczeń. Jest to prosty i sprytny wybieg ominięcia znacznie dłuższej procedury związanej z wypowiedzeniem umowy najmu i wypłaty odstępnego. Niepokój lokatorów, oprócz obecności policji, wzbudził też fakt, że pełnomocnikiem nowego właściciela jest znany z doniesień medialnych Adrian Woźniak, wierny pracownik Piotra Śruby. Mieszkańcy niezwłocznie udali się do przedstawicieli władz miasta, a nawet do wojewody, jednak do dzisiaj czekają na odpowiedź, nie mówiąc już o konkretnych działaniach.

Bierność władz miasta ośmieliła właściciela - w nocy z 29 na 30 grudnia ludzie Śruby uszkodzili instalację, co spowodowało zalanie kilku mieszkań i klatki schodowej. Czytaj TUTAJ

2. Wróciła sprawa kamienicy przy ul. Piaskowej, którą zajmowaliśmy się w roku 2011. Lokatorzy, których próbowano eksmitować w brutalny i bezprawny sposób, założyli w sądzie sprawę przeciwko firmie Kappa Invest, która jest odpowiedzialna za sytuację sprzed roku. Krótko po wniesieniu oskarżenia, lokatorzy otrzymali pismo, z którego wynika, że kamienica, w której mieszkają, przeszła w ręce kolejnej firmy - Spółki Plus z siedzibą przy ul. Grunwaldzkiej 41a/4. Nowy właściciel domaga się jak najszybszego opuszczenia budynku przez lokatorów pod pretekstem kapitalnego remontu. Więcej informacji na temat tej kamienicy TUTAJ i TUTAJ

3. Kolejnym przejawem ułomności miejskiej polityki mieszkaniowej i bezczelności urzędników jest historia państwa Sybiłło i ich 12 letniej niepełnosprawnej córki. Rodzina od wielu lat czekała na przydział lokalu socjalnego. W końcu ZKZL postanowił się nimi zająć. Jednak to, co im zaproponowali – pomieszczenie w zaniedbanym baraku w Krzesinach – urąga wszelkim standardom.  Więcej TUTAJ

Grudzień

1. Po raz kolejny w tym roku przyszło nam usłyszeć o Macieju Schulzu, który tym razem w środku zimy za wszelką cenę chce wyrzucić z mieszkania schorowanego, starszego mężczyznę. Problemy z Schultzem mieli i mają też inni lokatorzy w tej kamienicy.

2. 19 grudnia wspólnie z lokatorami udaliśmy się do wojewody po wodę, której podobnie jak gazu i prądu, brakuje w wielu poznańskich kamienicach przez nielegalne działania właścicieli. W czasie rozmowy z wojewodą Piotrem Florkiem i przedstawicielem Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego lokatorzy zostali zapewnieni o podjęciu konkretnych kroków, między innymi próby podłączenia wody na Stolarskiej przed świętami oraz kolejnych spotkaniach (Czytaj TUTAJ)

Niestety, zamiast pracowników przysłanych przez wojewodę, na Stolarskiej 23 grudnia pojawili się pracownicy Piotra Śruby i zniszczyli instalację elektryczną (czytaj TUTAJ)

3.  20 grudnia odbyła się pikieta pod domem drugiego współwłaściciela kamienicy przy ul. Stolarskiej – Grzegorza Liberkowskiego. RELACJA

4. 24 grudnia odbyła się akcja solidarnościowa z mieszkankami i mieszkańcami ulicy Stolarskiej 2 w Poznaniu. W dzień poprzedni tj 23.12 w godzinach wieczornych pracownicy znanej poznańskiej firmy zajmującej się zawodowym nękaniem lokatorów – Fabryka Mieszkań i Ziemi włamali się do zamkniętej przed nimi kamienicy przy ul. Stolarskiej w Poznaniu. Odcięli przy pomocy siekiery kable, tym samym odcinając ostatnie medium. Lokatorzy bowiem żyją bez wody i gazu już 8 miesięcy. Podczas akcji solidarnościowej został oddany do użytku lokatorom agregat prądotwórczy, przywieziony w nocy przez aktywistów z Warszawy. Natomiast mieszkańcy Poznania przywieźli lokatorom butle gazowe, palniki, paliwo oraz baniaki z wodą.

5. W 2012 roku zrealizowano dwa filmy dokumentalne (premiery w lutym 2013). Pierwszy z nich jest dokumentem o nowym polskim standardzie mieszkań socjalnych w kontenerach. Przedstawia zarówno historie poszczególnych mieszkańców, jak i cały mechanizm działania władz. Opisuje procesu wdrażania projektu w Polsce. Drugi film to dokument o pierwszej tak długiej walce lokatorów z kamienicznikami i „czyścicielami” kamienic w Poznaniu – dokument o Stolarskiej 2. Informacje o dokładnej dacie i miejscu pokazów będą dostępne na stronie Rozbratu.

6. Realizacja materiału wideo o skutkach antyspołecznej polityki miejskiej w oparciu o wywiady z byłymi mieszkankami „czyszczonych” kamienic w Poznaniu. Część z byłych lokatorek jest zmuszona do życia w ośrodkach dla bezdomnych. Materiał wkrótce dostępny w dziale „Filmy” na stronie rozbratu.

Dodajmy, że do Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów zgłosiło się wiele innych lokatorek i lokatorów z poznańskich kamienic.
Kilkunastoletnie zaniedbania w polityce socjalno-mieszkaniowej doprowadziły do wielu negatywnych zjawisk, z którymi mamy obecnie do czynienia w Poznaniu. Ujawniły się one przede wszystkim w postaci brutalnych eksmisji zarówno z zasobów lokali prywatnych jak też spółdzielczych i komunalnych. Uświadomiły one licznym gremiom w mieście powagę problemu i popchnęło do podjęcia debaty. Dyskusje trwają od wielu miesięcy. W niczym nie zmieniły one sytuacji lokatorów, którzy stali się ofiarami dotychczasowej polityki.

 

Nie zmieniło się także postępowanie władz miasta, które mniej lub bardziej chętnie podejmują rozmowy, ale nie zamierzają w żadnym przypadku ustępować, kiedy strona społeczna domaga się konkretnych zmian. Tak było w przypadku dyskusji nad projektem budowy osiedla kontenerowego, kiedy urząd miasta i ZKZL zignorowały nie tylko stronę społeczną, ale także radę miasta. Podobnie stało się w przypadku próby powołania „mieszkaniowego okrągłego stołu”. W obu tych konkretnych przypadkach władze miasta wypięły się na tzw. dialog społeczny i kontynuowały swoją antyspołeczną politykę.

 

Obecnie znowu jesteśmy w sytuacji, kiedy ruchy i organizacje społeczne są zapraszane do stołu, aby prowadzić debatę o polityce mieszkaniowej. Jednakże coraz trudniej jest prowadzić rozmowy, kiedy od dłuższego czasu, codziennie, deptane są podstawowe prawa lokatorów. Trudno jest zaakceptować fakt, że politykę mieszkaniową miasta reprezentuje w rozmowach osoba odpowiedzialna za brutalne eksmisje ciężarnych matek z dziećmi, inwalidów i seniorów. Czy osoba taka może być partnerem do rozmów, które mają przenieść radykalny zwrot w polityce społeczno-mieszkaniowej miasta? Jeżeli się ten zwrot nawet dokona,  w co mamy prawo wątpić, to w takich okolicznościach nie uwzględni z pewnością potrzeb i interesów mieszkańców o niższym statusie materialnym. Traktuje się ich w tej debacie w najlepszym przypadku paternalistycznie i protekcjonalnie, a w najgorszym z głęboką pogardą - nie jak podmiot na równych prawach.

 

Mamy dziś do czynienia z pogłębiającą się asymetrią w relacjach pomiędzy lokatorami a deponentami  i właścicielami lokali. Dzięki szerzonemu i podtrzymywanemu mitowi o tzw. trudnym lokatorze (problem ten w Poznaniu w najlepszym wypadku dotyczy 200 lokali na 237.000)  właściciele i dysponenci mieszkań na wynajem na gruncie prawa i w praktycznym działaniu, pogłębiają z każdym rokiem tę dysproporcję. W efekcie tej polityki mamy zawyżone stawki czynszowe i ekstremalnie wywindowane w górę ceny mieszkań zarówno tych oferowanych na rynku wtórnym, jak też pierwotnym. Czy stan taki sprzyja tzw. szaremu obywatelowi? Przy dzisiejszym niedoborze mieszkań, rosnącym cenom czynszów i kosztom eksploatacji, o równowadze pomiędzy lokatorem i właścicielem czy dysponentem lokalu mowy być nie może. Dlatego lokatorzy padają coraz częściej ofiarami eksmisji.

 

W Poznaniu szacuje się, że istnieje od 15.000 do nawet ponad 30.000 pustostanów w zasobach prywatnych, spółdzielczych i miejskich. Tymczasem wiele rodzin żyje w warunkach przeludnienia.  Rozwiązanie bieżących problemów mieszkaniowych nasuwa się samo. Leży ono w konieczności wykorzystania obecnych zasobów. Z drugiej strony konieczna jest aktywna polityka miasta w zakresie budownictwa komunalnego. Realizacja tych dwóch punktów doprowadziłaby do spadku cen zarówno czynszów mieszkaniowych, ale także cen lokali na rynku deweloperskim. W oczywisty sposób uderzyłoby to w zyski deweloperów, agencji obrotu nieruchomości, banki, właścicieli kamienic itd. Znając jednocześnie skład rady miasta i innych decydenckich gremiów, naiwnością jest sądzić, iż ten układ władzy, który reprezentuje interesy deweloperów i kamieniczników, jest zdolny do głębokiej zmiany na gruncie polityki społeczno-mieszkaniowej. Byłoby polityczną niedorzecznością wierzyć, że rozmowy z dotychczasową miejską nomenklaturą, mogą radykalnie odmienić sytuację średnio czy nisko zarabiających, bezrobotnych, emerytów i rencistów. Jeżeli nawet jakieś elementy programu prezentowanego przez stronę społeczną zostaną wykorzystane przez władze, to można być pewnym, że stanie się to elementem dotychczasowej gry interesów. A w takim przypadku debata na temat problematyki społeczno-mieszkaniowej z naszym udziałem jedynie legitymizowałaby eksmisje, które w dalszym ciągu trwają.

 

Co więcej, dotychczasowa forma prowadzenia rozmów dotyczących polityki mieszkaniowej jest realnym zagrożeniem dla uwikłanych w nie, organizujących się oddolnie, ruchów, bowiem w żaden sposób nie przekładają się ona na decyzje polityczne i praktyczne działania władz. Stwarza się tylko tego pozory, jednocześnie „wyciszając” głos protestu i zaciemniając konsekwencje antyspołecznej polityki, takie jak choćby wzrastające zagrożenie bezdomnością.

 

Jedyną drogą, aby dokonać zmiany, jest w tym sporze występowanie z pozycji od władz niezależnych, tworzenia alternatywnych debat prowadzonych u „samego dołu”, a nie przy „kawce i ciasteczku” w ratuszu. Konieczne jest dążenie do zmian politycznych poprzez odwołanie prezydenta i rady miasta w dzisiejszym składzie; propagowanie i wspieranie akcji społecznego przejmowania oraz wykorzystywania niszczejących i niezagospodarowanych zasobów lokalowych. Czynnie przeciwstawiajmy się brutalnym eksmisjom poprzez blokady kamienic. Wreszcie powiedzmy sobie jasno, że zaległości w płaceniu czynszów, to efekt polityki socjalnej i ekonomicznej dotychczasowych władz, na którą się nie godzimy. W efekcie nie tylko nie możemy, ale nie chcemy płacić spekulacyjnie wywindowanych cen najmu, a nasza odmowa to nic innego jak strajk czynszowy.

 

Jak zatem widać istnieje wiele możliwości i płaszczyzn działania, co sprawia, że nie musimy uczestniczyć w obecnych stosunkach władzy, aby stanowić realne zmiany społeczne, polityczne i ekonomiczne.


Wielkopolskie Stowarzyszenie Lokatorów
Federacja Anarchistyczna s. Poznań
Poznańska Komisja Międzyzakładowa OZZ Inicjatywa Pracownicza
W środę 17 października odbyła się pikieta pod siedzibą Zarządu Komunalnych Zasobów Lokalowych, w ktorej uczestniczyło kilkanaście osób z Federacji Anarchistycznej i Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów. Powodem była wtorkowa eksmisja kobiety w ciąży, której dokonano „na zlecenie” ZKZL pomimo, że Zarząd był poinformowany o stanie w jakim znajduje się lokatorka.

O sprawie tej pisaliśmy wczoraj (czytaj TUTAJ). Na dzisiejszym proteście pojawiły się poznańskie media. Żywo reagowali przechodnie. Protestujący domagali się zaprzestania brutalnych wysiedleń. Poszkodowana lokatorka będzie dochodzić swoich praw przed sądem.

Demonstracja Lokatorska

20 października 2012 r. Dział: Zapowiedzi
Koalicjanci na Rzecz Mieszkańców Stolarskiej, Wielkopolskie Stowarzyszenie Lokatorów, Stowarzyszenie My-Poznaniacy, Federacja Anarchistyczna sekcja Poznań zapraszają na demonstracje lokatorską szlakiem gentryfikowango Łazarza oraz spotkanie z prof. Margit Mayer.

20 października o godzinie 13 spod kamienicy na ul. Stolarskiej 2 ulicami Poznania przejdzie demonstracja lokatorska. Pierwszy raz będziemy demonstrować nie w centrum miasta, ale w obrębie jednej z jego dzielnic – Łazarza. W ten sposób chcemy unaocznić wszystkim skutki antyspołecznej polityki mieszkaniowej. Jej efektem jest zarówno wyłonienie się nowego standardu mieszkań - kontenerów socjalnych, jak też przyzwolenie władz miast na masowe eksmisje, "oczyszczanie" prywatnych kamienic z lokatorów, zanik budownictwa komunalnego, prywatyzacja zasobów lokalowych miasta i budownictwa mieszkaniowego.

Skutki tej polityki możemy zaobserwować na Łazarzu, gdzie oczyszczonych z lokatorów zostało wiele kamienic, część stoi latami pustych, a dotychczasowi mieszkańcy, o niższym statusie materialnym, są „wypychani” z dzielnicy. Proces ten – nazywany obecnie gentryfikacją – trwał latami, ale dziś przybrał na sile i wywołał szereg konfliktów społecznych. Od 2010 roku, broniąc się, lokatorzy protestowali w łazarskich kamienicach przy ulicy Strusia, Niegolewskich, Stolarskiej, Małeckiego, Rynek Łazarski itd. „Czyściciele” nachodzą lokatorów w kolejnych budynkach, jak przy ulicy Kanałowej.

W demonstracji między innymi udział weźmie prof. Margit Mayer z Berlina – jedna z międzynarodowych sygnatariuszy Apelu o Solidarność z Mieszkańcami Stolarskiej badaczka ruchów społecznych oraz polityki miejskiej, współredaktorka (wraz z prof. Neilem Brennerem i prof. Peterem Marcuse'm z Nowego Jorku książki „Miasto dla ludzi, nie dla zysku”. O godz. 17.00 w klubokawiarni „Głośna” (ul. św. Marcin 30) odbędzie się wykład oraz dyskusja z prof. Mayer poświęcone globalnemu wymiarowi gentryfikacji, obecnemu kryzysowi finansowemu oraz strategiom przybieranym przez ruchy miejskie na świecie.

http://www.facebook.com/events/496722447013313/

Dlaczego warto pójść z nami? Obecna polityka władz miasta jest ściśle powiązana ze zjawiskami, jakie możemy zaobserwować na rynku mieszkaniowym: wysiedlania, wysokie czynsze, spekulacje, wywindowane w górę ceny nowo wybudowanych mieszkań. Rezygnacja samorządu ze wspierania budownictwa komunalnego i uspołecznionego, doprowadziła do tego, że deweloperzy zmonopolizowali rynek, a ceny mieszkań w ostatnim czasie wzrosły kilkukrotnie. Wieloletnie zaniedbania doprowadziły do tego, ze Poznań wywiązuje się z obowiązku zabezpieczenia mieszkań socjalnych na poziomie 1-2%. To jeden z najniższych odsetek w kraju. Jednocześnie działając pod presją 2600 orzeczonych eksmisji do lokali socjalnych, które powinien zagwarantować samorząd Poznania, władze, aby się wywiązać z ustawowego obowiązku, stosują obecnie bezwzględną politykę wysiedleń z własnych zasobów. Opróżnione lokale dostosowują pod potrzeby mieszkań socjalnych, które charakteryzują się niskim standardem. Powstają getta kontenerowe które są mają wyznaczyć nowy, jeszcze niższy standard, mieszkań socjalnych. Z drugiej strony, prywatni właściciele kamienic, nie chcąc już czekać i nie wierząc w efektywność działań miasta w tym względzie, dokonują brutalnych eksmisji na własną rękę.
Jednocześnie przypadki takie jak na ul. Stolarskiej to jedynie wierzchołek góry lodowej, jakim są wieloletnie zaniedbania w polityce mieszkaniowej w Polsce. Niemal połowa polskich mieszkań jest przeludniona, w porównaniu do 17% w całej Unii Europejskiej. Blisko 20% Polaków, mimo że są samodzielni i aktywni zawodowo, wciąż miesza z rodzicami. Kolejne 20% musi spłacać przez długie lata kredyt hipoteczny często zaciągnięty na niemal lichwiarskich warunkach. Wszystkich dotykają ciągłe podwyżki cen usług komunalnych. Nawet podczas rzekomego „boomu” budowlanego z ostatniej dekady, w Polsce oddano ilość mieszkań, która jest niewystarczająca w stosunku do realnych potrzeb. To ilustruje dramatyczność sytuacji mieszkaniowej w Polsce. Tymczasem powszechny dostęp do mieszkań jest podstawą prawidłowego funkcjonowania wspólnoty miejskiej. Brak polityki mieszkaniowej w Poznaniu jest wyrazem lekceważenia potrzeb mieszkańców przez władze.

Dlatego 20 października wyjdziemy na łazarskie ulice. Będzie to głos sprzeciwu wobec dotychczasowej polityki miasta, wyraz solidarności z tymi, którzy zdecydowali się walczyć o swoje prawa, oraz głos mieszkańców Poznania, oraz gości z Polski i ze świata, w sprawie mieszkaniowej.

Pamiętaj: mieszkanie jest twoim prawem, a nie przywilejem dla wybranych!

http://www.facebook.com/events/482875085079856
Na dniach, jak donoszą poznańskie media, do kontenerów socjalnych przy ulicy Średzkiej ma się wprowadzić pierwszy lokator. Pan Bogdan ma być na z tego faktu zadowolony. Trudno się dziwić, skoro – według rzucanych co jakiś czas przez dyrektora ZKZL Jarosława Pucka gróźb – alternatywą było znalezienie się „pod mostem”. Po drugie, pan Bogdan jeszcze nie zdążył zderzyć się z realnymi problemami jakie powstają w trakcie korzystania z kontenerów socjalnych: wysokie opłaty za energię elektryczną i wady obiektu, które ujawniają się dopiero w trakcie eksploatacji (brak należytej wentylacji, zagrzybienie, trudność utrzymania temperatury, wypaczające się profile drzwi i okien itd.).

Co było przyczyną, że biednie ale schludnie wyglądający, co widać na zdjęciach opublikowanych dziś przez Głos Wielkopolski na swoich stronach internetowych, mężczyzna został zmuszony do zamieszkania w kontenerze? Pada tylko jedna odpowiedź: dług. Przez wiele miesięcy Jarosław Pucek jednak utrzymywał, że kontenery powstają dla „trudnych lokatorów”. Tymczasem okazuje się, że już pierwszy z lokatorów na Średzkiej, zdaje się tego kryterium nie spełniać.  Czy dewastował klatki schodowe?  Straszył siekierą sąsiadów? Urządzał częste i huczne libacje? Nic takiego z publikacji Głosu Wielkopolskiego, ewidentnie powstającej za wiedzą ZKZL, nie wynika. Jarosław Pucek po raz kolejny zakpił sobie z opinii publicznej.

Kiedy w kwietniu 2011 roku odbyła się debata dotycząca kontenerów w Gazecie Wyborczej, przedstawiciele Federacji Anarchistycznej mówili o mechanizmie budowania przyzwolenia społecznego dla takiego typu kontrowersyjnych projektów jak kontenery socjalne. Za przykład posłużyła nam Bydgoszcz. Najpierw pisano tam w lokalnych gazetach o „trudnych lokatorach”, potem – kiedy kontenery już stały – starano się przedstawić je w zupełnie innym świetle, jako próbę rozwiązania przez miasto problemów mieszkań socjalnych. Nie szczędzono pochwał i pochlebstw (wyrażanych też przez zdesperowanych mieszkańców), aż do momentu kiedy nadeszła zima i wyszła na jaw cała prawda o tego typu rozwiązaniach.  Wówczas Jarosław Pucek zarzekał się, ze w przypadku Poznania chodzi tylko i wyłącznie o „trudnych lokatorów”. Dziś natomiast mamy do czynienia dokładnie z tym samy zwrotem w uzasadnieniu projektu, co w Bydgoszczy, czego publikacja Głosu Wielkopolskiego jest najlepszym dowodem. Pucek - przy różnych okazjach - uzasadniając istnienie kontenerów, mówi dziś coraz częściej między innymi o ratowaniu miejskiego budżetu i potrzebie na gwałt pozyskiwania nowych lokali socjalnych, aby obniżyć rosnące wciąż roszczenia odszkodowawcze, ze strony właścicieli mieszkań, zajmowanych przez osoby (rodziny) z orzeczonymi eksmisjami do mieszkań socjalnych, których ZKZL nie jest wstanie zagwarantować (wskutek wieloletnich zaniedbań). 

Strona społeczna, w tym Federacja Anarchistyczna,  przekonywała, że powstanie kontenerów socjalnych jest podyktowane szukaniem nowego standardu mieszkań socjalnych, a ostatecznie lokatorami ich zostaną po prostu nie najbardziej agresywni, ale najubożsi. Nota bene gdyby naprzykrzanie się i szkodzeniem spokojnym lokatorom było podstawowym kryterium zesłania do kontenerów, widzielibyśmy w nich przede wszystkim panów Gawrońskiego, Liberkowskiego, Śrubę i Żukowskiego oraz wielu innych. Ofiarą tego typu kamieniczników i administratorów padli mieszkańcy kamienic przy Piaskowej, Strusia, Niegolewskich, Małeckiego, Stolarskiej i wielu innych przypadkach. Debaty na temat „trudnych właścicieli” miasto jakoś podjąć nie zamierza.
Dziś na godzinę 12 zaplanowana była eksmisja matki z dwójką dzieci mierszkających na ulicy Gnieźnieńskiej. Na miejsce dotarli przedstawiciele Federacji Anarchistycznej i Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów oraz rodzina eksmitowanej w sile łącznie ok. 20 osób. Przybyły również media. Obecne były także pracownice  MOPR-u. Komornik odstąpił od eksmisji do połowy października.

Pustostan na Gnieźnieńskiej Sylwia zajęła w 2007 roku. Wcześniej starała się o mieszkanie socjalne, ale jej nie przyznano. Pomimo usilnych prób, urzędnicy nie pozwolili jej legalnie wynająć zajmowanego dziś mieszkania. Wszystkie płatności czynszowe, a w zasadzie opłata za nielegalne użytkowanie lokalu („karny czynsz”) były przez lokatorkę uiszczane. W tym roku Sylwia złożyła  sprawę o przyznanie lokalu socjalnego. Wygrała w pierwszej instancji. Wyrok jest nieprawomocny i dla ZKZL-u nie było to powodem, aby wstrzymać eksmisje, która została zasądzona w 2008 roku.

Pucek chce przyspieszyć eksmisję. Nie zgadza się on na lokal socjalny dla Sylwii, która ma dwójkę dzieci i jest w 8 tygodniu ciąży (złożył już apelację) oraz chce odzyskać mieszkanie, w którym obecnie mieszka Sylwia z dziećmi. Rodzina miała wylądować w hotelu robotniczym na Towarowej.

Przedstawiciel ZKZL-u obecny na eksmisji, rozmawiając przez telefon komentował ciąże Sylwii, że nie trzeba się martwić, bo w każdej chwili może poronić! Mówił tak głośno, że wszyscy obecni to słyszeli, łączni z przyszłą matką! Na pytanie pracownika socjalnego, dlaczego ZKZL nie chce przydzielić eksmitowanej mieszkania, skoro miał by wtedy płacony czynsz, przedstawiciel tej instytucji powiedział, że im się to nie opłaca, bo przecież „pani Sylwia i tak płaci”. Dodatkowo zarówno urzędnik jak i komornik przekonywali poszkodowaną, że na pewno przegra apelacje, bo w świetle prawa osobom, które nielegalnie zajęły lokal nie przysługuje mieszkanie socjalne. To nie jest prawda. Sądy przyznają w takich sytuacjach prawo do lokalu socjalnego.

Matka Sylwii nie może zrozumieć dlaczego ZKZL chce eksmitować jej córkę z wnuczkami bez prawa do lokalu socjalnego, w sytuacji gdy mnóstwo mieszkań stoi pustych i niszczeje. Dlaczego ludzie, których nie stać na wynajem mieszkania na rynku prywatnym, nie mogą korzystać z tych zasobów komunalnych i o nie dbać? W polityce mieszkaniowej Jarosława Pucka nie liczą się ludzie i ich problemy, ale jakiś wyimaginowany zysk.
W sobotę, 25 lutego po ulicach Poznania jeździł niecodzienny autobus. Happening autobusowy „Drugie Oblicze Poznania”, zabrał pasażerów do miejsc, które dla wielu mieszkańców jest jedynym obliczem i szarą codziennością…  Niestety nie wszyscy zainteresowani mieli możliwość wejścia na pokład. Liczba zgłoszeń znacznie przekroczyła oczekiwania organizatorów. Do wzięcia udziału zgłosiło się ponad 90 osób… W związku z tak dużym zainteresowaniem organizatorzy przewidują kolejne działania. Organizatorem była Grupa Inicjatywna Drugie Oblicze Poznania, skupiająca artystów, naukowców, oraz organizacje pozarządowe, w skład której weszli między innymi Rafał Jakubowicz, Mikołaj Irański, Monika Bobako, Andrzej W. Nowak, Dorota Grobelna, Renata Klin, Wielkopolskie Stowarzyszenie Lokatorów, Federacja Anarchistyczna s. Poznań oraz przedstawiciele Kolektywu Rozbrat.

Happeningu nie można na pewno zaliczyć do zabawnych, bowiem wielu uczestników było zdegustowanych, patrząc na efekty antyspołecznej polityki władz. Przed zbliżającym się Euro władze Poznania usilnie próbują ukazać miasto jako cud gospodarności, w którym wszystkim żyje się najlepiej. Kreacja ta ma więcej wspólnego z przysłowiowym „malowaniem trawników” niż z realną, choćby próbą zmian.

Odwiedziliśmy miejsca, których nie da się „schować” czy „pomalować” przed Euro, pomijane oraz celowo zapominane przez urzędników i specjalistów kreowania pozytywnego wizerunku, w mieście Poznań – które w końcu „wie jak”…generować problemy społeczne.

O zapomnieniu jednak trudno mówić, choćby w przypadku mieszkańców kamienicy przy ulicy Piaskowej, który zwyczajnie nie dali o sobie zapomnieć organizując uliczne demonstracje i nagłaśniając swoją trudną sytuację. Nowy dość tajemniczy właściciel kamienicy starał się „wykurzyć” ich ze swojej „świętej własności” organizując pseudo remonty, które faktycznie służyły jako pretekst do niezapowiadanego wyłączania większości mediów. Codziennością było zastraszanie za pośrednictwem osiłków udających nowych „administratorów”, wymontowywanie drzwi, okien i dachu. Lokatorzy jednak nie dali się zastraszyć i nadal walczą o swoje prawa. Powołali wspólnie z innymi zainteresowanymi Wielkopolskie Stowarzyszenie Lokatorów przekonując się na własnej skórze, że zapewnienia Ryszarda Grobelnego o pomocy ze strony miasta to tylko polityczna „paplanina” wymuszona ich ulicznymi protestami.

O braku woli realnej pomocy ze strony miasta dla pewnej grupy mieszkańców najlepiej świadczy projekt budowy kontenerowego getta na ulicy Średzkiej. W jego sprawie prezydent Poznania właściwie nie sili się nawet na wypowiedzi. Do obrony i realizacji tego skandalicznego projektu ma lojalnego urzędnika – dyrektora ZKZL Jarosława Pucka. Organizatorzy „zwiedzania” drugiego oblicza Poznania, postanowili więc na ulicy Średzkiej choćby symbolicznie przywołać Ryszarda Grobelnego do wzięcia politycznej odpowiedzialności za nieudolny projekt blaszanego barakowiska. W happeningowej formie przedstawiono więc uroczyste otwarcie osiedla kontenerów „socjalnych”, było powitanie chlebem i solą, przecięcie wstęgi i przemówienie – przemówienie dość bełkotliwe w którym jedynie słowa o „nienawiści do biednych” były wyraźnie słyszalne. Nie sposób bowiem inaczej niż nienawiścią tłumaczyć pomysł zamykania ludzi w metalowych puszkach. Potwierdzeniem tego, że są to jedynie blaszane baraki jest choćby fakt, że nadzór budowlany nie dokonał ich odbioru, zauważając oczywisty fakt, iż nie nadają się do zamieszkania dla ludzi. Ludzi których według słów pana Pucka dalszy los zupełnie nie obchodzi, ludzi którzy na ukrytej przed wzrokiem przypadkowych przechodniów zaniedbanej ulicy Średzkiej mają popaść w zapomnienie. Warto też wspomnieć, że nasz „Pan Dyrektor” do zsyłki wytypował chorych i niepełnosprawnych, co ostatnio ujawiła kontrola pracowników MOPR…

Jak łatwo zauważyć każda kolejna lokalizacja na trasie „zwiedzania” drugiego oblicza Poznania, ma pewne cechy wspólne, to miejsca zlokalizowane gdzieś w pobliżu kolejowych torów, gdzie jedynym przejawem aktywności są sprawnie funkcjonujące skupy złomu, obok najczęściej już zamkniętych podniszczonych budynków magazynowych.

W podobnym krajobrazie znajduje się hotel robotniczy, który miasto wybrało jako punkt „zsyłki” eksmitowanych lokatorów. Umowy już podpisane, a kolejne masowe zsyłki już w marcu! Choć budynek nie straszy zniszczoną fasadą, to wystarczająco zniszczony jest okoliczny krajobraz. Znaczne oddalenie od centrum, jeden autobus. Hotelik opłacony na tydzień. Wprost idealne warunki dla prawidłowej egzystencji. W pobliżu duży drogowskaz  znacząco wskazuje kierunek gdzie znajduje się Ośrodek dla Bezdomnych.

Na granicy bezdomności jeszcze niedawno żyli ludzie w obecnie opuszczonych barakach na Starołęce. Trafiali tutaj najczęściej eksmitowani przez prywatnych właścicieli. Egzystowali całymi rodzinami w lokalach które rozsypywały się na ich oczach. Urzędnicy miejscy jak zwykle w takich sytuacjach potrafili reagować jedynie znacząco rozkładając ręce. Kolejna kategoria ludzi, o których najłatwiej po prostu zapomnieć i których najprościej nie zauważać.

Osoby, których dotyka taka urzędnicza obojętność, muszą liczyć na własne siły.  Zdesperowani i pozbawieni wsparcia zajęli część baraków przy ulicy Opolskiej. Nie czekając na programy rewitalizacji, sami za własne pieniądze zrewitalizowali niegdyś domy i zapewnili sobie dach nad głowa, wyręczając w tym miasto. Mimo niewielkich środków finansowych łatwiej wyremontować zrujnowane lokum w baraku niż liczyć na pomoc „miasta know-how”.

Ostatecznie bowiem klasa polityczno-urzędniczych aparatczyków usadowiona wygodnie w odnowionej kamienicy na ulicy Matejki – siedzibie Zarządu Komunalnych Zasobów Lokalowych, potrafi jedynie naliczać horrendalne czynsze. Zgodnie z treścią banera zawieszonego przez uczestników wyprawy skrót ZKZL należy odczytywać jako – Zasadniczo Kiwamy Zdezorientowanych Lokatorów.

Za „panowania” Ryszarda Grobelnego miasto popada nie tylko w coraz większe zadłużenie, ale też wydaje się być na trwałe pozbawione woli rozwiązywania problemów mieszkaniowych i egzystencjalnych pewnej grupy mieszkańców. Drugie Oblicze Poznania tak właściwie jest Prawdziwym Obliczem Poznania…

Inne relacje: GW | poznan.naszemiasto.pl

Hakerzy zaatakowali strony ZKZL

28 stycznia 2012 r. Dział: Polska
Jak doniosły poznańskie media, dziś rano zaatakowano stronę internetową Zarządu Komunalnych Zasobów Lokalowych. Witryna została unieruchomiona na ponad 2 godziny. Dyrektor ZKZL, Jarosław Pucek, stwierdził w komentarzach, że jest „zaszczycony”, że znalazł się w tak „szacownym gronie jak kancelaria premiera i Centrale Biuro Śledcze”. 

Słowa te świadczą, że Jarosław Pucek, jako członek PO, wyraźnie identyfikuje się z rządem i jego liderem Donaldem Tuskiem. Premier przyjął Pucka w zeszłym roku w apogeum konfliktu między rządem a kibicami. Szef ZKZL, jako jednocześnie działacz stowarzyszenia „Wiara Lecha” miał reprezentować podczas tych rozmów kibiców. Teraz najwyraźniej deklaruje się po drugie stronie barykady – po stronie rządu. Czyżby był też zwolennikiem podpisania ACTA?

Przypomnijmy, że Pucek jest wykonawcą polityki  masowych i brutalnych wysiedleń, prowadzonych przez zarząd miasta Poznania, których ofiarą padają najbiedniejsi mieszkańcy. Dzięki swojej bezwzględnej postawie zyskuje przychylność elit władzy i pnie się szybko po drabinie w górę do tego stopnia, iż jest wymieniany jako jeden z kandydatów na fotel prezydenta w następnych wyborach samorządowych.

Mijający rok 2011w kontekście poznańskich działań lokatorskich oceniamy dwojako.

Z jednej strony bowiem, był to rok przełomowy, głównie ze względu na nawiązanie współpracy z mieszkańcami Poznania. Coraz większa część społeczności miasta zaczęła bezpośrednio odczuwać wzrastające skutki kryzysu związane z antyspołeczną polityką władzy oraz brakiem realnego wpływu na zarządzanie budżetem.

Władze miasta, wolały ponosić olbrzymie koszta budowy stadionu, i promocji Euro 2012 niż zająć się realnymi problemami mieszkańców. Rozpoczęto także program masowych eksmisji, a zamiast mieszkań socjalnych postawiono getto kontenerowe przy ul. Średzkiej.

Aktywiści wspólnie z mieszkańcami blokowali eksmisje, brali udział w posiedzeniach miejskich rad, debatach o skutkach poznańskiej „rewitalizacji”, prowadzili niezależne badania w rewitalizowanej dzielnicy Jeżyce,  oraz wspólnie wychodzili na ulicę protestując i walcząc o swoje prawa.

W ramach kampanii przeciwko kontenerom socjalnym zostały przeprowadzone badania uczestniczące w miastach Skoczów, Bytom, Sosnowiec, Żory,  Nowa  Sól oraz Józefów.

Jednym z pierwszych działań wychodzących naprzeciw poznańskim lokatorom były niezależne badania  ukazujące sytuację mieszkańców w objętej planem rewitalizacji dzielnicy Jeżyce. Celem tej pracy, było ukazanie realnej sytuacji oraz podjęcie wspólnej dyskusji z mieszkańcami na temat jakości życia oraz problemów związanych z wrastającymi kosztami utrzymania. Opublikowany raport otrzymali wszyscy mieszkańcy. Odbyło się także otwarte spotkanie zorganizowane na skłocie Rozbrat.

Poznańscy aktywiści w związku z narastają liczbą osób zgłaszających się z indywidualnymi problemami mieszkaniowo – bytowymi ogłosili ogólnodostępną linię telefoniczną pod hasłem „eksmisje –stop”. Organizując tym samym pole współpracy zarówno poprzez budowanie wspólnej strategii walki, nagłaśnianie problemów, blokady eksmisji, czy darmową pomocy w zakresie prawnym.

Udało się powołać Wielkopolskie Stowarzyszenie Lokatorów, które ma ułatwić lokatorom dalsze działanie na rzecz ich praw, a przeciwko nieuczciwym posunięciom właścicieli lokali i włodarzy miasta.

 

Natomiast największą porażką jest niewątpliwie fakt postawienia w Poznaniu 10 kontenerów socjalnych przy ulicy Średzkiej, które mają być zasiedlone już w styczniu…Jest to jednak porażka Ryszarda Grobelnego i Zarząd Komunalnych Zasobów Lokalowych w Poznaniu, decyzją o zakupie i postawieniu kontenerów dowiodła, iż władza nie liczy się ze zdaniem zarówno organizacji pozarządowych, mieszkańców jak i radnych. Z jednej strony urzędnicy sami przyznawali,, że getto na ulicy Średzkiej to nie jest sposób na rozwiązanie problemu, trudnych lokatorów, z drugiej strony władze miasta były głuche na argumenty pracowników socjalnych, aktywistów czy radnych i dalej, usiłowały doprowadzić do powstania osiedla. Na nic się zdały protesty, domaganie się rzetelnej dyskusji, przedstawienie przez władze miasta raportu na temat skutków społeczno-ekonomicznych powstania osiedla (raport nie powstał, podobnie jak jakikolwiek program socjalny dla przyszłych mieszkańców getta). Władza postawiła na swoim, a za jej błędne decyzje ponownie zapłacą mieszkańcy.

Współpraca ogólnopolska ze środowiskami lokatorskimi oraz członkami związku zawodowego Inicjatywa Pracownicza również zacieśniła się poprzez szereg dyskusji, wymianę doświadczeń oraz udział w akcjach bezpośrednich, które miały miejsce w Nowej Soli, Warszawie, Gdańsku, Łodzi. Przed nami konieczność dyskusji na temat strategii ścisłej współpracy w kontekście ogólnopolskich podwyżek czynszów, kurczeniu się mieszkaniowych zasobów komunalnych.

Dotychczas wspólnie dyskutowano głównie o możliwych formach oporu wobec podwyżek oraz o fakcie zastępowania mieszkań socjalnych kontenerami pod płaszczykiem „kary dla trudnych lokatorów”. Na tym polu środowiska poznańskie zaczynają również pracę na Górnym Śląsku, której głównym celem jest założenie Stowarzyszenia Lokatorów Kontenerów Socjalnych, co ułatwiłoby walkę o godne warunki mieszkaniowe.


Kalendarium wybranych działań:

 

5 stycznia 2011 roku poznańscy działacze Federacji Anarchistycznej oraz Inicjatywy Pracowniczej wspólnie z działaczami i działaczkami gdańskiej inicjatywy „Nic o Nas Bez Nas” przeprowadzili spotkanie informacyjne oraz pierwszą w Gdańsku otwartą debatę na temat projektu zastąpienia mieszkań kontenerami przez władze miasta Gdańsk.Czytaj więcej


11 marca miało miejsce posiedzenie komisji gospodarki komunalnej w sprawie kontenerów socjalnych. Na spotkaniu obecna była liczna strona społeczne. Przedstawiciele Federacji Anarchistycznej, związku Zawodowego Inicjatywa Pracownicza, Fundacja Barka, Krytyka Polityczna, Stowarzyszenie My Poznaniacy oraz sami mieszkańcy. Dyskusja dowiodła jak duży poziom niewiedzy panuje zarówno wśród radnych poznania jak i osób bezpośrednio forsujących projekt kontenerów, czyli pracowników poznańskiego ZKZL. Efektem kilkugodzinnej debaty było uchwalenie przez radę konieczności przeprowadzanie analiz skutków społecznych i ekonomicznych wprowadzenia w życie projektu osiedli kontenerowych. Strona społeczna pomimo dalszych zapewnień ze strony wice prezydenta Poznania o braku zgody na jakiekolwiek dalsze prace związane z kontenerami bez otrzymania tych analiz przekonała się jesienią iż ZKZL zignorował nie tylko mieszkańców i szereg wcześniejszych analiz ale także głos radnych. Jarosław Pucek, dyrektor ZKZL-u postanowił zastosować metodę faktów dokonanych ignorując szereg analiz oraz decyzję radnych. Czytaj więcej


W kwietniu aktywiści lokatorscy brali udział w debacie organizowanej przez Gazetę Wyborczą oraz zorganizowali spotkanie informacyjne na podstawie raportu z badań przeprowadzonych wśród społeczności dolnośląskich osiedli kontenerowych. Głównym celem tych działań była próba zmiany rozumienia problemu. Bowiem kontener w rzeczywistości staje się realnym zagrożeniem i „lekarstwem” na zaspokojenie ciągle rosnących potrzeb mieszkaniowych.Więcej informacji oraz tutaj

Powstałą również kolejna opinia prawna dotycząca legalności wykorzystywania kontenerów w ramach zasobów lokalowych poszczególnych gmin. Czytaj więcej


12 lipca została przerwana sesja Rady Miejskiej. Protestujący z oświadczeniami i zdjęciami dokumentującymi warunki życia w polskich gettach kontenerowych weszli na salę przerywając obrady. Gdy strona społeczna próbowała zabrać głos, przewodniczący rady wezwał straż miejską ogłaszając przerwę na kawę i uciekł z sali. Więcej onformacji


30 sierpnia na wezwanie Federacji Anarchistycznej s. Poznań i Poznańskiej Komisji Międzyzakładowej Inicjatywy Pracowniczej, odbył się kolejny protest przeciwko budowie osiedla kontenerowego i masowym eksmisjom na bruk. Pod ratusz, w którym trwała Rada Miasta, stawiło się ok. 50 osób głównie z FA i IP, ale także ze Stowarzyszenia „Pomoc Eksmisyjna”, Stowarzysznia My-Poznaniacy i Krytyki Politycznej. W ramach Jedzenie Zamiast Bomb (Eksmisji) rozdawano darmowe wegańskie posiłki. Pikieta cieszyła się dużym zainteresowanie lokalnych mediów, jak też policji i Straży Miejskiej. Krzyczano „Ryszard Grobelny do kontenera”, „Eksmisje stop”, „Kto sieje biedę, zbiera gniew”. Relacja


5 września odbyła się na poznańskim Minikowie pikieta przed siedzibą firmy, która wzięła udział w pierwszym przetargu na posadowienie kontenerów socjalnych w Poznaniu. W proteście uczestniczyło kilkanaście osób związanych z Inicjatywą Pracowniczą i Federacją Anarchistyczną s. Poznań. Właściciel firmy, stwierdził ostatecznie, że w kolejnym przetargu nie weźmie udziału. Czytaj więcej


18 października odbył się kolejny protest dotyczący budowy osiedla kontenerowego w Poznaniu. W południe na wezwanie Federacji Anarchistycznej na Pl. Kolegiackim wstawiło się około 20 osób, w tym kilka związanych z Krytyką Polityczną. Pikietujący ustawili się przed salą sesyjną urzędu miasta, gdzie odbywało się posiedzenie rady miasta. Celem akcji było m.in. przekazanie radnym oświadczenia. Urząd miasta przygotował na to wydarzenie z pieniędzy podatników liczą obstawę Straży Miejskiej i Policji. Czytaj więcej


25 października doszło do eksmisji Katarzyny Jencz, kobiety poważnie chorej, od wielu lat poruszające się na wózku. Dla jej przeprowadzenia zmobilizowano duże siły policji, która zjawiła się na kilka godzin przed zaplanowaną ewikcją, blokując dostęp do kamienicy i lokalu. Zgromadzonych na zewnątrz ok. 70 aktywistów próbowało powstrzymać wysiedlenie. Do protestu dołączyli też mieszkańcy dzielnicy, ale w konsekwencji Katarzyna Jencz z uwagi na stan zdrowia została odwieziona do szpitala wojskowego, a komornik zabezpieczył mieszkanie. Państwo Jencz trafili do miejskiego ośrodka antykryzysowego. Aktualnie nadal się w nim znajdują.Wiecej informacji


26 października odbyła się kolejną brutalna eksmisja. Zleceniodawcą był Zarząd Komunalnych Zasobów Lokalowych. Eksmitowano dwie kobiety. Pomimo wcześniejszych trudności finansowych lokatorek, czynsz za lokal był regularnie opłacany od 2008 roku. W wyniku wcześniejszych kłopotów narosło jednak zadłużenie. Dyrektor ZKZL, Jarosław Pucek wielokrotnie zapewniał, że Zarząd będzie starał się pomóc każdej zagrożonej eksmisją osobie, która wyrazi wolę współpracy oraz spłaty długu. Lokatorki chciały zapłacić zaległy czynsz, dyrektor Pucek nie chciał im jednak tego umożliwić. Eksmitowane musiały znaleźć mieszkanie na własną rękę. Czytaj więcej


28 października Przez ulice miasta przeszła demonstracja zorganizowana przez mieszkańców kamienicy przy ulicy Piaskowej, którym nowy, prywatny właściciel groził eksmisjami. Pomimo medialnych doniesień władze miasta biernie przyglądały się rozwojowi sytuacji. Protest miał charakter spontaniczny. Na Placu Wolności zebrało się ok. 150 osób, które następnie przemaszerowały pod urząd miasta na Pl. Kolegiackim, gdzie trwała feta w 400 rocznicę powstania Uniwersytetu A. Mickiewicza z udziałem prezydenta B. Komorowskiego. Około 36 rodzin było nękanych przez ”grupa odzianych w czarne skóry osiłków”, którzy próbowali w imieniu nowego właściciela zmusić siłą mieszkańców do opuszczenia kamienicy w związku z planami wybudowania tam dyskoteki. Przedstawili się jako „ekipa rozbiórkowa”. Odcięto m.in. internet i telewizję, a częściowo również gaz. 03.11 mieszkańcy ponownie wyszli na ulice miasta. Demontaże zostały powstrzymane. Mieszkańcy wraz z aktywistami lokatorskimi powołali Wielkopolskie Stowarzyszenie Lokatorów oraz zapowiadają dalszą wspólną walkę. Więcej informacji


9 listopada kolejny protest lokatorów kamienicy przy ulicy Piaskowej. Mieszkańcy i wspierający ich działacze z Rozbratu i innych grup, zebrali się pod Neobankiem, który prawdopodobnie, poprzez spółki zależne, jest właścicielem ok. 50 proc. udziałów w kamienicy. Protestujący żądali, aby bank ujawnił właściciela nieruchomości i okoliczności jej przejęcia. Przed bankiem zebrało się ok. 70 osób z potykaczkami i transparentami. Czytaj więcej


24 grudnia Akcja „Dziś opłatek jutro kontener”. Wigilia pod Rondem nie do końca przebiegała według tradycji tego typu spotkań. Choć było wspólne śpiewanie kolęd, dzielenie się opłatkiem i skromny poczęstunek, wśród zaproszonych gości po raz pierwszy od lat zabrakło przedstawicieli miasta Poznania. Uczestnicy Federacji Anarchistycznej obecni na spotkaniu wigilijnym, na krótko przerwali wystąpienie, wicewojewody wielkopolskiego Przemysławowi Pacie. Zamiast życzeń „Zdrowych spokojnych…” uczestnikom spotkania przypomniano, że dziś władza dzieli się z nim opłatkiem, tylko po to by jutro zesłać ich do getta kontenerowego lub po prostu na bruk. Uczestnikom wigilijnego spotkania rozdano również ulotki poniższej treści.

Zasady działania Zarządu Komunalnych Zasobów Lokalowych budzą coraz większy  społeczny sprzeciw. Pod przykrywką walki z „trudnymi lokatorami” i „zalegającymi z czynszami” ZKZL prowadzi eksmisje, a odzyskane tą drogą mieszkania kieruje na sprzedaż, aby ratować budżet miasta. Swoją aspołeczną politykę przedstawia jako sukces ekonomiczny, nie zważając na szersze konsekwencje społeczne.

Pomimo deklaracji i zapewnień, nie zawsze ZKZL jest skłonny podpisywać ugodę z lokatorami, którzy popadli, nie z własnej winy, w tarapaty finansowe. Nawet jak spłacą swoje zobowiązania, biurokraci z ZKZL odmawiają im możliwości podpisania ugody, co może doprowadzić do wyroków odbierających im prawa do lokalu komunalnego.

17 listopada pod siedzibą ZKZL odbył się protest związany z sytuacją dwóch lokatorek mieszkania komunalnego, matki i córki. Z powodu choroby i błędów w naliczeniu zaliczek na poczet opłat za gaz, lokatorki zadłużyły się na kilka tysięcy złotych. Zapłaciły wszystkie należności, pomimo iż kwestionowały niektóre naliczenia. ZKZL nie był w stanie zweryfikować reklamacji, ponieważ dokumentacja zniknęła w czeluściach wynajętej wcześniej przez Zarząd  firmy administrującej (Feroma). Jednocześnie i bez skrupułów ZKZL skierował sprawę do sądu, a ten grozi w przypadku nie podpisania ugody z Zarządem,  niekorzystnym wyrokiem dla lokatorek. Jednocześnie dowiadujemy się, że ZKZL zamierza wystawić lokal na sprzedaż i poprzez przedłużanie biurokratycznych procedur, chce doprowadzić do przepadku prawa dotychczasowych mieszkanek do najmu tego lokalu komunalnego.

To kolejny przykład jak realnie działają mechanizmy ZKZL i dyrektor Jarosław Pucek, który opowiada niestworzone rzeczy o swoich dokonaniach, które polegają głównie na masowych eksmisjach, podwyżkach czynszów, wysprzedaży majątku komunalnego, realizacji kompletnie bzdurnego projektu budowy osiedla kontenerowego. Pod naciskiem społecznym miasto co prawda zdecydowało się uruchomić projekt budownictwa komunalnego, ale jego zakres dalece odbiega od zapotrzebowania narosłego w skutego kilkunastoletnich zaniedbań.

Protest zorganizowała poznańska sekcja Federacji Anarchistycznej,  w pikiecie dział wzięli także przedstawiciele Młodych Socjalistów i Krytyki Politycznej. Wypowiadała się również poszkodowana lokatorka. W trakcie trwania pikiety J. Pucek organizował konferencję prasową chwaląc się efektami programu eksmisji na bruk realizowanych przez władze miasta.
17 października w Zarządzie Komunalnych Zasobów Lokalowych (ZKZL) odbyło się spotkanie państwa Jencz, którym towarzyszyli przedstawiciele Federacji Anarchistycznej (na zdjęciu) i szef miejskiej komisji polityki mieszkaniowej Tomasz Lewandowski, z dyrektorem Zarządu Jarosławem Puckiem. Państwu Jencz grozi niebawem eksmisja do hotelu robotniczego. Dzisiejsze spotkanie niczego nie zmieniło – dyrektor ZKZL okazało się może swobodnie ludzi z lokali wyrzucać, nie może natomiast, nawet w tak dramatycznej sytuacji, mieszkań komunalnych zapewnić.

Państwo Jencz zgłosili się na prowadzony przez FA telefon antyeksmisyjny. Sprawą zajęły się lokalne media. Okazało się, że choć pani Katarzyna Jencz jest niepełnosprawna (wózek) to, aby doczekać się pomocy ze strony miasta, musi stać się jeszcze dodatkowo bezdomną.

Katarzyna Jencz w wieku 29 lat zachorowała na nowotwór. Liczne operacje i leki wyniszczyły organizm. W 2000 r. lekarze rozpoznali osteoporozę, pękł jej kręgosłup. Pani Katarzyna porusza się o kulach lub na wózku inwalidzkim. Z mężem mieszka w prywatnej kamienicy. Ryszard Jencz kilka lat temu stracił pracę. Nowej znaleźć nie może, bo przez większość dnia musi opiekować się żoną i nie jest dyspozycyjny. Jenczowie zalegają z czynszem 62 tys. zł. Przez ten czas od blisko 8 lat Jenczowie prosili bezskutecznie miasto o lokal socjalny, ale urzędnicy uważali, że rodzina posiada za dobre warunki mieszkaniowe. Po najnowszej interwencji otrzymali odpowiedź, że złożony wniosek został zarejestrowany jako prośba o pomoc na rok… 2013 i że przyśpieszyć sprawę może jedynie eksmisja.

Być może w środę dojdzie do spotkania Jenczów z wiceprezydentem Kruszyńskim, jeżeli nie, albo spotkanie też nic nie przyniesie, to we wtorek 25 października może dojść do eksmisji.
Dziś odbyła się na poznański Minikowie pikieta przed siedzibą firmy, która dwa tygodniu temu wzięła udział w przetargu na posadowienie kontenerów socjalnych w Poznaniu. W proteście uczestniczyło kilkanaście osób związanych z Inicjatywą Pracowniczą i Federacją Anarchistyczną s. Poznań. Właściciel firmy, najpierw oburzony atakami na jego przedsiębiorstwo, stwierdził ostatecznie, że w kolejnym przetargu nie weźmie udział. Rozstrzygnięcie już 7 września w środę.

Przypomnijmy, iż dokładanie dwa tygodniu temu odbył się przetarg, który został unieważniony, ponieważ wzięła w nim udział jedna firma i dodatkowa przedstawiła kosztorys o 100 tys. zł. wyższych od zaplanowanego. Miasto ogłosiło kolejny przetarg, które rozstrzygnięcie będzie miło miejsce 7 września.

Według pomysłu miejskich urzędników 10 blaszanych kontenerów „mieszkalnych” ma stanąć na ulicy Średzkiej jeszcze w tym roku. Ich lokatorami, mają stać się bliżej nie określenie tzw. ”trudni lokatorzy”, według zapewnień urzędników, samotni mężczyźni. Spędzenie do getta 10 mężczyzn ma być sposobem na rozwiązanie problemu uciążliwych lokatorów w skali ponad 500 tysięcznego miasta. Strona społeczna sprzeciwiająca się budowie getta, wnikliwie zbadała, jak wygląda funkcjonowanie tego typu osiedli, które niestety powstały już w naszym kraju. Wielokrotne odwiedziny w miejscowościach takich jak Żory, Nowa Sól, Bytom, Skoczów, Józefów czy Bydgoszcz pozwoliły ocenić realne, jak funkcjonuje tego typu miejsce. A rzeczywistość osiedli kontenerowych daleko odbiega od urzędniczych zapewnień. Właściwie we wszystkich istniejących osiedlach wedle założeń mieli mieszkać jedynie „trudni”, „uciążliwi”, a nawet „źli” lokatorzy, zawsze też powtarzano, że będą to mężczyźni. Obecnie jednak większość mieszkańców osiedli stanowią osoby starsze, schorowane i kobiety z dziećmi. Kontenery socjalne to nowy standard budownictwa socjalnego, który się obecnie realizuje w Polsce. Jeżeli pozwolimy w Poznaniu na postawienie pierwszych 10 kontenerów – jutro powstaną następne.

Uczestnicy protestu skandowali: „Nie dla getta kontenerów”, „Mieszkanie prawem nie towarem”. Do protestujących wszedł właściciel firmy oburzony, jak stwierdził, ostrą retoryką niektórych wypowiedzi. Zadeklarował jednak, że nie weźmie udział w kolejnym przetargu, za co zebrani nagrodzili go brawami. Przy ulicy na której mieści się siedziba firmy, kolportowano ulotki wyjaśniające powód protestu.
Dziś, na wezwanie Federacji Anarchistycznej s. Poznań i Poznańskiej Komisji Międzyzakładowej Inicjatywy Pracowniczej, odbył się kolejny protest przeciwko budowie osiedla kontenerowego i masowym eksmisjom na bruk. Pod ratusz, w którym trawa Rada Miasta, stawiło się ok. 50 osób głównie z FA i IP, ale także ze Stowarzyszenia „Pomoc Eksmisyjna”, Stowarzyszenia My-Poznaniacy i Krytyki Politycznej. W ramach Jedzenie Zamiast Bomb (Eksmisji) rozdawano darmowe wegańskie posiłki. Pikieta cieszyła się dużym zainteresowanie lokalnych mediów, jak też policji i Straży Miejskiej. Krzyczano „Ryszard Grobelny do kontenera”, „Eksmisje stop”, „Kto sieje biedę, zbiera gniew”.

Główne wyrażano sprzeciw wobec faktu, że Rada nie znalazła czasu na przedyskutowanie palącej kwestii dotyczącej działań podejmowanych w ostatnich tygodniach przez Zarząd Komunalnych Zasobów Lokalowych. Chodziło o posadowienie osiedla kontenerowego przy ulicy Średzkiej i przeprowadzeniu masowych eksmisji ok. 300 rodzin, w tym – jak wynika z danych Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie – dzieci, kobiet w ciąży i osób chorych. Federacja Anarchistyczna s. Poznań oraz Poznańska Komisja Międzyzakładowa OZZ „Inicjatywa Pracownicza” żądały: (1) natychmiastowego odstąpienia od budowy kontenerowych osiedli w Poznaniu i  ogłoszenie decyzji publicznie; (2) zaprzestania zapowiadanych przez ZKZL eksmisji do hoteli robotniczych, które faktycznie są „eksmisjami na bruk”; (3) w związku z prowadzoną antyspołeczną polityką, ignorowaniem głosu opinii publicznej i Rady Miasta odwołania ze stanowiska dyrektora ZKZL Jarosława Pucka.

Strona społeczna przedstawiła szereg analiz i ekspertyz, socjologicznych i prawnych, dotyczących osiedli kontenerowych, na które nie doczekała się żadnej odpowiedzi. Zarząd miasta nie przedstawił w tej sprawie żadnych analiz, których oficjalnie domagała się Komisja Gospodarki Komunalnej i Polityki Mieszkaniowej Rady Miasta. Jej stanowisko zostało zignorowane. Władze miasta nie wywiązały się także z publicznie złożonych obietnic dotyczących podjęcia rzeczowej dyskusji w sprawie kontenerów.

Federacja Anarchistyczna i Inicjatywa Pracownicza przedstawiły swoje stanowisko w specjalnym oświadczeniu skierowanym wczoraj do wszystkich radnych.

W trakcie posiedzenia Rady stanowisko zajął Tomasz Lewandowski radny SLD i jednocześnie przewodniczących Komisji Gospodarki Komunalnej i Polityki Mieszkaniowej. Wezwał prezydenta Grobelne do zatrzymania eksmisji. W swoim oświadczeniu stwierdził m.in., że wyroki zapadały zaocznie, a gdyby część osób wytypowanych do eksmisji uczestniczyła w postępowaniu, dostaliby lokal socjalny. Takie postępowanie doprowadzi do wzrostu bezdomności, a na bruk trafią także starsi i chorzy. Radny Lewandowski mówił o 800 pustostanach, które powstały m.in. z powodu złego planu rewitalizacji miejskich kamienic, kiedy z budynków wysiedlano mieszkańców, a potem ich nie remontowano. W tym samym czasie, kiedy eksmituje się dłużników, pustych stoi 11 miejskich kamienic. Prezydent godzi się na ponoszenie kosztów utrzymania tych budynków i brak zysku z nich, biernie obserwuje, jak niszczeją. Za dewastację pojedynczego lokalu mieszkańców czeka zsyłka do blaszanego kontenera, jaka więc będzie kara dla prezydenta za to, że całe miejskie kamienice niszczeją? – pytał Lewandowski.

Działacze Stowarzyszenia „Pomocy Eksmisyjnej” (przy współpracy ze związkiem zawodowym  Sierpniem’80) skierowali do prokuratury zawiadomienie o przestępstwie w związku z budową kontenerowego osiedla.

Federacja Anarchistyczna s. Poznań zapowiada w tym względzie kolejne protesty. Wobec autorytarnego postępowania władzy lokalnych nie pozostaje nic innego, jak na bezwzględną przemoc stosowaną wobec najuboższych warstw mieszkańców Poznania, odpowiedzieć radykalnymi krokami.

Mieszkańcy Poznania!

Powstrzymajmy eksmisje, przepędźmy darmozjadów z ratusza!

Nie pozwólmy wybudować GETTA KONTENERÓW!


przeczytaj oświadczenie

PRZYŁĄCZCIE SIĘ DO OPORU!!!

Obwieszczenie Federacji Anarchistycznej s. Poznań!

Mieszkańcy Poznania!

Powstrzymajmy eksmisje, przepędźmy darmozjadów z ratusza!

 

Władze miasta rozpoczęły bezwzględne działania wymierzony we wszystkich z nas. Przy coraz gorszej sytuacji w zakładach pracy, rosnących kosztach utrzymania, większym bezrobociu, każdemu może zabraknąć na czynsz czy opłaty. Zawiśnie nad nim groźba eksmisji. Jednak biurokratów z ratusza to nie obchodzi!

Tego lata zapadła decyzja o przymusowym wysiedleniu z komunalnych mieszkań ok. 300 rodzin, w tym kobiet w ciąży, dzieci i osób schorowanych. Brutalna akcja eksmisyjna do hoteli robotniczych, a potem „pod most” – trwa! Po cichu cały czas trwają eksmisje z lokali należących do prywatnych właścicieli, a liczba ich nie jest znana.

Za powód podaje się zadłużenie lokatorów. Ale czy miejscy biurokraci i prywatni kamienicznicy patrzą skąd się to zadłużenie wzięło? Nie! Może trzeba było wybierać między lekarstwami dla dzieci, a czynszem? Między łapówka dla lekarza, a rachunkiem za prąd? Ci którzy zarabiają wielokrotnie więcej niż przeciętny Poznaniak – miejscy wyżsi urzędnicy, prezydenci, radni i biznesmeni – są na to obojętni. Liczy się tylko rachunek, choćby nawet kosztem zdrowia czy życia.

Prezydent Grobelny twierdzi, że nad wszystkimi eksmitowanymi ciąży wyrok sądu. Ale czy tych, którzy stracili mieszkanie wyrokiem sądu, stać było na swojego adwokata? Nie! Czy zatem ten spór z prawnikami miasta był uczciwy? Nie! W konfrontacji z biurokratyczną machiną państwa, z góry byli skazani na porażkę. 

Federacja Anarchistyczna zapowiada bezpardonową walkę o prawa każdego do mieszkania, do życia w godnych warunkach. 

Będziemy bronić tych, których machina biurokratyczna przeznaczyła na wysiedlenie pod most czy do blaszanego kontenera.

 

Przyłącz się do oporu!

Bojkotuj skorumpowaną władzę i wybory do parlamentu!

Poinformuj innych o treściach zawartych w tym obwieszczeniu!


Oświadczenie przesłane do Radnych Miasta Poznania

 

Oświadczenie

w sprawie eksmisji i budowy kontenerowych osiedli mieszkalnych

W związku z zaplanowanym na 30 sierpnia posiedzenia Rady Miasta Poznania wyrażamy swój zdecydowany sprzeciw i oburzenie. Po raz kolejny w programie posiedzenia nie znaleziono miejsca na przedyskutowanie palącej kwestii dotyczącej działań podejmowanych w ostatnich tygodniach przez Zarząd Komunalnych Zasobów Lokalowych, który wbrew – jak rozumiemy – intencji Rady i bez jej ostatecznej akceptacji, podjął działania w celu posadowienia osiedla kontenerowego przy ulicy Średzkiej.

Rada milczy i wydaje się być też obojętna wobec zaplanowanej i realizowanej przez ZKZL akcji eksmisyjnej dotyczącej 300 rodzin, w tym – jak wynika z danych Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie – dzieci, kobiet w ciąży i osób chorych. Wysiedlenia te odbywają się przy akceptacji prezydenta Grobelnego, który zasłaniając się wyrokami sądowymi, publicznie przyznał, że nie będzie dyskutował w tej sprawie z Radą. Do tej bezczelności posuwa się osoba, na której ciążą poważne zarzuty korupcyjne! Tymczasem społeczne konsekwencje brutalnych, masowych wysiedleń faktycznie dotykają wszystkich mieszkańców Poznania, nie tylko wskazanych do usunięcia z lokalów „na bruk”.

 

Federacja Anarchistyczna s. Poznań oraz Poznańska Komisji Międzyzakładowa OZZ „Inicjatywa Pracownicza” żądają:

- Natychmiastowego odstąpienia od budowy kontenerowych osiedli w Poznaniu i  ogłoszenie decyzji publicznie.

- Żądamy zaprzestania zapowiadanych przez ZKZL eksmisji do hoteli robotniczych, które faktycznie są „eksmisjami na bruk”.

- W związku z prowadzoną antyspołeczną polityką, ignorowaniem głosu opinii publicznej i Rady Miasta żądamy odwołania ze stanowiska dyrektora ZKZL Jarosława Pucka.

 

Przypominamy, że strona społeczna przedstawiła szereg analiz i ekspertyz, socjologicznych i prawnych, dotyczących osiedli kontenerowych, na które nie doczekała się żadnej odpowiedzi, nie mówiąc, że nie zostały one przedyskutowane. Zarząd miasta nie przedstawił w tej sprawie żadnych analiz, których oficjalnie domagała się Komisja Gospodarki Komunalnej i Polityki Mieszkaniowej. Jej stanowisko zostało zignorowane. Władze miasta nie wywiązały się także z publicznie złożonych obietnic dotyczących podjęcia rzeczowej dyskusji w sprawie kontenerów. Wobec tego dictum władzy nie pozostaje nic innego, jak na bezwzględną przemoc stosowaną wobec najuboższych warstw mieszkańców Poznania, odpowiedzieć radykalnymi krokami.