Zaloguj

Federacja Anarchistyczna

Jesteś tu: Start / Artykuły /
A+ R A-

Urzędnicy postanowili zamknąć na noc Wyspę Słodową – która we Wrocławiu od lat stanowi miejsce spotkań studentów i jest jedyną wolną przestrzenią w centrum miasta, gdzie można spotkać się w większej grupie, a także pić alkohol za cichym przyzwoleniem policji i straży miejskiej. Zdarzają się oczywiście kontrole i mandaty, zwłaszcza pod koniec miesiąca, lub gdy są tam nieletni (np. 1 września lub w dzień wagarowicza).

Zamknięcie Wyspy rozeszło się sporym echem. Wrocławska Federacja Anarchistyczna od dwóch tygodni rozdawała tam ulotki informujące o wydarzeniu. W pobliskich sklepach można wciąż podpisać się pod petycją. Swoje ulotki rozdawali też Libertarianie, a Krytyka Polityczna zorganizowała foto-protest.

W piątek na wyspie zebrało się jakieś 2 tysiące ludzi czekając jak 6 ochroniarzy (na tyle został rozpisany przetarg) zacznie ich wypraszać. Ludzie zorganizowali się samodzielnie, niektórzy poprzynosili petardy, pojawili się uliczni grajkowie, były media, telewizja i radio studenckie, aktywiści. Przyjechali także członkowie Indignados z Hiszpanii i Włoch. Okazało się jednak, że tego samego dnia magistrat przeniósł zamknięcie Wyspy na poniedziałek.

Następnego dnia padał deszcz i mało kto był na Wyspie i właśnie wtedy pojawili się ochroniarze. Nikogo nie wypraszali, kilka grupek siedziało i piło piwo, nikt do nich nie podszedł. Podobnie wczoraj.

Dlaczego uważamy, że Wyspa powinna zostać otwarta? Ponieważ jest to jedyna przestrzeń dostępna osobom chcącym spędzić czas w plenerze w centrum miasta, gdzie nie trzeba kupować piwa w knajpie za 10zł. Można tam także robić grille. Jest to miejsce integracji studenckiej od wielu lat. Mimo że często kończy się po prostu piciem alkoholu, to nie wątpliwie jest to najpopularniejsze miejsce spotkań mieszkańców.

Nie zgadzamy się także na to aby miasto decydowało za mieszkańców w sprawach dotyczących ich bezpośrednio. Bez konsultacji, rozmów i bez brania pod uwagę sprzeciwu. Zamknięciu Wyspy sprzeciwiają się nie tylko studenci i aktywiści, ale także okoliczni mieszkańcy oraz okoliczne sklepy. Właściwie nie ma nikogo, kto popierałby takie rozwiązanie.

Czekamy aż zmieni się pogoda i zobaczymy jak 6 ochroniarzy poradzi sobie z kilku tysiącami ludzi.ludzie solidaryzują sie na wyspie

Relacje tutaj:

Facebook:
Twitter:
#OccupyWyspa
 
Centrum Informacji Anarchistycznej - Anarchists Information Center:

Kraków: Biletowe FAQ

28 lutego 2013 r. Dział: Publicystyka

W sieci na nowo rozgorzała dyskusja o niepłaceniu za bilety komunikacji miejskiej, drożyźnie i niewydolności komunikacji miejskiej w Krakowie (ale i wielu innych miastach, szczególnie aktywnie przyłącza się Warszawa :) ). Pytacie, co my na to, czasem rzucacie oskarżenia nieodpowiadające rzeczywistości. Poniżej krótko piszemy o naszych poglądach na te sprawy:


Popieracie to, że ludzie nie kasują biletów, dokładacie do deficytu MPK, wzywacie do kradzieży. Jak można?


Takie akcje są formą protestu. Protest popieramy, formy uznajemy za wymuszone okolicznościami. Debata publiczna, demonstracje – nie są słyszane przez „władze”. Nic dziwnego, że postawy ludzi się radykalizują.

 

Przeciwko czemu ten protest?


Ostatnie podwyżki cen biletów są horrendalne. Prowadzą do tego, że jednych nie stać na komunikację publiczną, inni przesiadają się do aut, bo taniej. Jedno i drugie szkodzi ludziom i całej społeczności. Chcemy, żeby transport publiczny był publicznie dostępny.

 

Bilety muszą być drogie, bo ZIKiT i MPK i tak nie wyrabiają.


Miejskie firmy nie wyrabiają, bo są źle zarządzane. Prywatni przewoźnicy są dużo tańsi mimo korzyści skali wielkiej floty MPK. Polityka cenowa też jest przejawem braku elementarnej wiedzy ekonomicznej. W Rzeszowie obniżka cen spowodowała wzrost przychodów tamtejszej komunikacji. Więcej na ten temat we wcz. artykule.

 

Czyli wystarczy, żeby było taniej?


Mogłoby też być za darmo. Takie rozwiązania w mniejszych miastach stosowane są od dekad, ostatnio duży, półmilionowy Tallin także zniósł opłaty dla mieszkańców (przyjezdni muszą kupować bilety). Wszyscy łożymy na komunikację, wszystkim ona służy, dlatego jest naturalne, że musi być uspołeczniona.

 

Uspołecznienie kosztów komunikacji miejskiej to dopiero prowadziłoby do marnotrawstwa – jest wiele przykładów!


Prawda. Dlatego wraz z uspołecznieniem kosztów transportu zbiorowego musi dojść do uspołecznienia zarządu nad organizacjami realizującymi to zadanie. Każdy mieszkaniec powinien mieć prawo do sprawowania nad nimi kontroli, a ich struktura i metody zarządzania muszą być proste i przejrzyste. Ogół mieszkańców powinien mieć wpływ na zarządzanie tymi organizacjami.

Przedstawiamy list otwarty ws. odpowiedzialnej walki ze smogiem w Krakowie. List w najbliższym czasie przekażemy krakowskim mediom. Inicjatorami listu są nasza Sekcja oraz Stowarzyszenie Krakowska Grupa Inicjatywna Obrony Praw Lokatorów, ale lista sygnatariuszy jest otwarta. Jeśli chcesz poprzeć inicjatywę, dopisz się w ankiecie pod listem.


Dbajmy o siebie – nawzajem

 

Wyeliminowanie skażenia powietrza jest dla Krakowa sprawą kluczową – to kwestia naszego zdrowia i życia. Jednak podejmując działania w tym kierunku musimy dbać o tych, dla których ogrzewanie paliwem stałym jest na razie jedyną możliwością ekonomiczną. W przeciwnym razie możemy obudzić się… w nie swoim mieście.


Sfinansowanie wymiany palenisk to jedno, a opłaty za gaz to drugie. Obecnie, przy cenach węgla na poziomie 750 zł za tonę (ekogroszek workowany), a gazu 1,25 zł za m3, możemy uzyskać za 1 złotówkę (licząc cenę gazu i zmiennej części opłaty sieciowej) 9,25 kWh energii z węgla, lub 5,83 kWh z gazu. Oznacza to, że utrzymanie podobnego poziomu ciepła w mieszkaniu po zmianie paleniska będzie o 59% droższe. Do tego dochodzą stałe opłaty za korzystanie z usług gazowni – ok. 50 zł miesięcznie. Tak więc małżeństwo, które na ogrzanie 50 m2 – 2 małych izb w starej kamienicy – wydawało 200 zł miesięcznie, teraz wyda 368 – blisko dwukrotnie więcej. Jeśli oboje zarabiają najniższą krajową, jest to 1/6 ich budżetu. Po dodaniu czynszu i pozostałych mediów okaże się, że naprawdę nie będą mieli za co żyć. Osób w podobnej sytuacji są w Krakowie tysiące.

 

Można szeroko się uśmiechnąć i stwierdzić, że jeśli nie stać ich na mieszkanie w kamienicy w Śródmieściu, to nie muszą – niech się przeprowadzą. Ale to tak, jakby zaproponować, by jedli ciastka, skoro nie mają chleba. Obecne prawo pozwala im na mieszkanie w lokalu z regulowanym czynszem – tym, i tylko tym lokalu, na które dostali przydział jeszcze w PRL, a pod pewnymi warunkami w lokalu komunalnym. Spytajmy, czy mamy – jako gmina – dość mieszkań, by zapewnić im dach nad głową, gdy już opuszczą centrum?

 

Musimy też zapytać, jak będzie wyglądało Śródmieście po ich odejściu. Czy świadoma polityka gminy – czyli nas wszystkich – zmierza w kierunku utworzenia „zakazanego miasta” dla najbogatszych? Czy oddajemy to, z czego jesteśmy najbardziej dumni – tętniące życiem centrum – garstce osób po to, by wkrótce wystawiły nam one rachunek za to, że z niego korzystamy?

 

Już teraz niektórzy właściciele kamienic próbują wykorzystać publiczny problem oczyszczenia powietrza do załatwienia swojego prywatnego „problemu” – „oczyszczenia” budynków z pozostałych lokatorów: Stawiają przed faktem dokonanym – będzie gaz w tym roku i już. Zgodnie z prawem lokatorzy mogą odmówić zgody na instalację. Każdemu, kto chce wymiany palenisk, powinno zależeć na pełnoprawnym, podmiotowym udziale w ogólnomiejskiej debacie na ten temat.

 

Niech nasza walka o czyste powietrze nie będzie walką z ludźmi. W latach 90. znacznie ubyło pieców niskiej emisji – i znacznie przybyło dzieci z alergiami oddechowymi. Przyjrzyjmy się innym źródłom skażenia: Dziesiątkom tysięcy kominów w okolicznych miejscowościach, górujących nad miastem – bynajmniej nie tylko biedacy palą tam węglem. Nieopanowanemu rozrostowi komunikacji samochodowej, który jest naturalną odpowiedzią na impotencję i drożyznę komunikacji publicznej. Nieodpowiedzialnym decyzjom urbanistycznym które czynią mury naszej „komory gazowej” coraz szczelniejszymi.

 

Federacja Anarchistyczna Kraków
Stowarzyszenie Krakowska Grupa Inicjatywna Obrony Praw Lokatorów
w imieniu strony społecznej Okrągłego Stołu Mieszkaniowego w Krakowie

Źródła danych:

http://solaris18.blogspot.com/2011/07/ogrzewasz-propan-buranem-czy-olejem.html
http://www.pgnig.pl/dladomu/taryfa/twoja_taryfa?r,main,activeId=40354


Dr hab. n. med. Andrzej Emeryk, dr med. Małgorzata Bartkowiak-Emeryk, „Odrębności kliniczne i terapeutyczne alergicznego nieżytu nosa u dzieci”, Przegląd Alergologiczny, nr 1 (1/2004)

 

Podpisać się pod listem można:

http://fakrakow.wordpress.com/2013/01/31/list-otwarty-walka-ze-smogiem-a-mieszkancy-kamienic/

Dziś między godziną 10 a 13 odbyła się eksmisja Kawiarni Naukowej. Miejsce setek niezależnych inicjatyw kulturalnych, a czasem także społecznych i politycznych nie pasowało do wizji władz Krakowa – firmy. Eksmisji dokonano za długi, które powstały poprzez samowolne naliczania karnego czynszu przez Zarząd Budynków Komunalnych. Nikt z ZBK nie poinformował prowadzących KN o naliczaniu kary. Eksmisja nie oznacza końca działalności! Dziś zgodnie z KNowym planem przy ulicy Jakuba 29 odbędzie się koncert zagra m.in. Translola. Start godzina 19. Pokażmy solidarność już dziś!

Info na facebooku: http://www.facebook.com/events/537409336284819/537429916282761/?comment_id=537439859615100&notif_t=event_mall_reply


Poniżej tekst Rafała Małęckiego “Ważą się losy KAwiarni Naukowej” szeroko prezentujący historię tego interesującego miejsca i wspaniałych ludzi je tworzących:

 

Trwa spór między krakowskim Zarządem Budynków Komunalnych a Kawiarnią Naukową. Legendarny klub aktywnie promujący kulturę niezależną po wielu latach dobrych relacji z miastem ostatecznie będzie musiał opuścić wynajmowany lokal. Tajemnicą poliszynela jest to, iż miasto za wszelką cenę próbuję łatać dziurę budżetową. Problem polega jedynie na tym, że prawdopodobnie żaden z urzędników nie zadał sobie trudu, by się dowiedzieć (bo trudno podejrzewać urzędników o zainteresowania kulturą spoza głównego nurtu), czym dla Krakowa jest Kawiarnia Naukowa.  Postanowiliśmy w tej sytuacji zaprezentować dziesięcioletni dorobek Naukowej.

 

W czasach osławionego kryzysu najłatwiej ciąć równo po wszystkim. W ten sposób pieniądze stały się bezpośrednią przyczyną zamknięcia słynnej progresywnej Galerii Manhattan w Łodzi* czy znamienitej Galerii Szarej w Cieszynie. Nad tym przygranicznym miastem ciąży doprawdy jakieś fatum, bo w tym samym czasie doszło do zamknięcia znanej w regionie Piwnicy Stary Targ, promującej lokalnych artystów undergroundu. Już nigdy festiwale cieszyńskie nie urządzą w tamtym miejscu swojego klubu festiwalowego. Rok 2012 będzie rekordowy jeśli chodzi o obniżone dotacje dla bibliotek publicznych, czytelnictwo kuleje (najgorszy rok od 20 lat), a na książki pieniędzy brak. Kryzys dotyka duże instytucje kultury, i retorycznie można zapytać, co w tej sytuacji mają powiedzieć kulturalne inicjatywy oddolne? A pomyśleć, że wszystko byłoby pięknie, gdyby nie źle skrojone budżety miejskie i gdyby nie marginalizowanie roli kultury. Tak też jest w przypadku krakowskiej Kawiarni Naukowej. Klub, który w zasadzie mógłby nosić nazwę „Dom Kultury Niezależnej” znalazł się pod finansową ścianą. Właściciele nie udźwigną opłat czynszowych nakładanych przez ZBK. Wprawdzie czynsz, o którym mowa jest nieco niższy niż czynsz komercyjny, jednak wciąż jest to kilka tysięcy złotych miesięcznie, zatem przyszłość Naukowej jest zagrożona. Trudno sobie wyobrazić, by lokal zniknął z kulturalnej mapy Krakowa, a jego wieloletnia działalność została zaprzepaszczona.

 

Dokonajmy teraz przeglądu wydarzeń, które tworzą historię tego miejsca. Kawiarnia Naukowa powstała w maju 2002 roku z inicjatywy Adama Kwaśnego i Lucjana Towpika. Działalność zainaugurowano koncertem Włodka Kiniorskiego, ojca stylu muzycznego flap, ciekawego zjawiska w polskiej muzyce, w którym mamy do czynienia z zupełnym muzycznym eklektyzmem. Wspaniałe wnętrza stanowiące połączenie „kamienia i elektroniki, gotyku i współczesności”, jak to się lirycznie określa w kręgach Naukowej, są wytworem działania stricte artystycznego. Maciej Gryglaszewski namalował na ścianie interesujący fresk, a Maciej Pęcak wykonał stół kamienny, którego sława sięga najwyraźniej poza granice kraju, skoro informacje o tymże obiekcie znalazły się w broszurze pokładowej belgijskich linii lotniczych. Klub w zamierzeniu miał być kontynuatorem stylistyki popularnego niegdyś Teatru Bückleina. Wielu artystów i wiele przedsięwzięć z Bückleina przeszło automatycznie pod skrzydła Naukowej i pomimo ograniczonych możliwości w pełni zadomowiło się w nowym miejscu na Kazimierzu.

 

Od początku klub starał się stworzyć niezależną scenę muzyczną pomagając armii młodych muzyków, którzy w świecie profesjonalistów stawiali dopiero pierwsze kroki. Tu powstała znana post-rockowa grupa New York Crasnals, która parę lat później, w 2008 roku, święciła triumfy na festiwalu Open’er. Innym projektem muzycznym, który narodził się w  Naukowej był zespół Translola. Hipnotyzująca muzyka post-punkowa wykonywana przez artystki Transloli zdobyła szersze uznanie. Grupa zaznaczyła także swoją aktywność na polu pojednania polsko-niemieckiego. W czasie występu w Niemczech, na placu, na którym kiedyś przemawiał Hitler, gdy niemieckie zespoły śpiewały „wiemy, że nam nigdy nie przebaczycie”, Translola zdobyła się na gest pojednania między Polską a Niemcami, oczarowując kompletnie niemiecką publiczność. Nie sposób wymienić wszystkie krakowskie zespoły związane z Naukową, wypada jednak, by w tym miejscu padły nazwy przynajmniej kilku z nich: Okularsy antidepresjon, CroDad & 100 years, Galician Glamour, Nucleon, Tele, Aloes, Halt.


Przez dziesięć lat działalności klubu w Naukowej odbyło się  ponad tysiąc koncertów.  Gościły tu znakomite zespoły i artyści z całego świata, z najróżniejszych scen muzycznych – od eksperymentalnej elektroniki poprzez indie rock, hip-hop po ciężki gitarowy noise, hard core czy scremo. Koncertowali Mount Erie, Sindre Bjerga, Emiter, Tomasz Chołoniewski, Mirna Ray, Prawatt, Towary Zastępcze, KamAs, Plum, Woddy Alien, Psychoformalina, Constans, Trottel, Sabot,  Constans, Pete the Pirate Squid,  Beyond Pink, Radio Burroughs, Alpinist, xTrue Naturex, Infekcja, Biała Gorączka, AJKS, Miraho, The Labrats Bugrand. Ta lista  jest bardzo, bardzo długa…

 

Kawiarnia Naukowa stale organizuje w swojej galerii wystawy malarstwa, grafiki, rysunku i  fotografii. Wystawiane są prace głównie młodych artystów.  Często są to ich pierwsze wystawy. Lokal przy Jakuba 29 jest  również miejscem spotkań i realizacji najróżniejszych projektów kół naukowych, organizacji pozarządowych oraz grup nieformalnych. To miejsce otwarte, które animuje oraz wspiera działania społeczno-kulturalne najróżniejszych krakowskich środowisk, których wspólnym mianownikiem jest potrzeba niezhierarchizowanej, antydyskryminacyjnej, oddolnej samoorganizacji. Tu odbywają się cyklicznie między innymi Kuchnia Społeczna, Cafecony, Radykalne Wieczorki Filmowe, Kino Bliskowschodnie czy Kulturkampff.


Te wszystkie działania kulturotwórcze nie były wspierane przez żadną instytucję, ani też przez miasto. Krakowskie Biuro Festiwalowe woli promować nowoczesną muzykę w inny sposób, np. organizując wspólnie z komercyjnym radiem RMF Maxxx imprezę o nazwie „WOW Night”, gdzie zapraszani są dj-e z zagranicy i tzw. gwiazdy, a KBF szczyci się na swoich stronach, że przez cały dzień RMF Maxxx nadaje program z płyty Rynku Głównego. Zaiste to wspaniałe osiągnięcie, tylko rodzi się pytanie, jak się w tej sytuacji miewa idea wspierania kultury rodzimej, która powstaje bez żadnego zaplecza.

 

Ale Kawiarnia Naukowa to także alternatywna scena teatralna i scena performance. Autorski spektakl Kuby Palacza „Anhelli” wg Słowackiego został tu przeniesiony z Teatru  Bückleina na początku działalności klubu. Przez kilka lat kształtował się charakter przedstawień tu wystawianych. Od 2008 roku grupa teatralna „Eloe Theater of Noise” ma tu regularnie dwie premiery rocznie. (Eloe – postać z Anhellego, piękna kobieta, która – o ironio – zwiastuje śmierć). Pomimo małej przestrzeni grupie udało się zrealizować Makbeta Szekspira, ambitny spektakl, który po Nocy Teatrów zyskał szersze uznanie, a grupa została zaproszona na występy w całym kraju. Ponadto „Eloe Theater of Noise” ma nowatorski pomysł na promowanie teatru w nowych mediach, powstają klipy teatralne, będące osobnym dziełem artystycznym, które można oglądać w Internecie. Teatralnie dzieje się w Naukowej wiele, na jej deskach obecna jest polska literatura współczesna. Wystawiano m.in. „Cafe lotnisko” Ewy Lachnit, „Made in Pornoland” Piotra Smolaka czy „Dzieci energii” albo ”Dramat na miarę naszych czasów” Kuby Palacza.

 

A skoro jest scena, to i znajdzie się na niej miejsce dla kabaretów. Wymienić wypada działalność „Kabaretu zwiększonego ryzyka”, który swego czasu ostro przecierał szlaki na scenie ogólnopolskiej. Z kolei zaprzyjaźniony z Naukową teatr aktora Adama Zduńczyka próbuje robić karierę nie poddając się komercjalizacji, co w Polsce nie mieści się w głowie, choć w Ameryce jest zupełnie normalne. I tak Kawiarnia Naukowa kreuje pojęcie kultury bez telenoweli. Nie sposób w tym miejscu nie przywołać programu telewizyjnego nagrywanego w Naukowej cyklicznie pt. „Rejony kultury”, w tej chwili bezcenne to archiwalia o kulturze tworzonej parę lat temu, do odkopania w TVP Kraków. Jeśli chodzi o twórczość audio-wizualną klub przez kilka lat był poniekąd związany z Krakowską Akademią im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego, to tu powstawały materiały do Krakowskiej Telewizji Internetowej i Radia Frycz.

 

Wymieniona powyżej lista inicjatyw offowych brzmi jak pośmiertne epitafium Kawiarni Naukowej. Na szczęście klub otacza wianuszek ludzi dobrej woli. To właśnie tu powstało Stowarzyszenie na rzecz Inicjatyw Twórczych Fabryka i Stowarzyszenie Kobieca Transmisja. Wiele środowisk wspiera działalność Kawiarni Naukowej, od genderowych po lewicowe, zapewne będą próbowały walczyć o to miejsce. Miejmy nadzieję, że nie jest to koniec Naukowej, bo o kulturę niezależną trzeba dbać, zwłaszcza w roku ogłoszonym rokiem kultury niezależnej.

 

http://www.e-splot.pl/index.php?pid=articles&id=2277

Helsińska Fundacja Praw Człowieka zwróciła się do Ministra Administracji i Cyfryzacji Michała Boniego z wystąpieniem, w którym apeluje o przeanalizowanie sprawy usunięcia miasteczka namiotowego z Rynku Głównego w Krakowie. Prawnicy fundacji zarzucają władzom miasta naruszenie prawa do wolności zgromadzeń.


Zastrzeżenia HFPC dotyczą podstaw rozwiązania legalnie zarejestrowanego zgromadzenia oraz bezczynności organów administracji w zakresie rozpatrzenia odwołań od decyzji o jego rozwiązaniu. Wojewoda Małopolski poinformował zainteresowanych, że ze względu na fakt niewydania pierwotnej decyzji administracyjnej przez Urząd Miasta Krakowa dotyczącej rozwiązania protestu, pisma organizatorów nie zostały uznane za odwołania i nie zostaną rozpatrzone. Skarżący nie otrzymali również dotychczas odpowiedzi na zażalenie na bezczynność Wojewody Małopolskiego, jakie zostało skierowane do Ministra Administracji i Cyfryzacji w lipcu 2012 r.

 

Sprawa ruchu “Oburzonych” w Krakowie nie jest jedynym przypadkiem, w którym miało miejsce ograniczenie wolności pokojowego gromadzenia się poprzez doręczanie organizatorom pism o niejasnej klasyfikacji prawnej. – czytamy w wystąpieniu HFPC – W demokratycznym państwie prawa za niedopuszczalną należy również uznać sytuację, w której obywatelowi, na mocy arbitralnej decyzji urzędników – w tym wypadku zakwalifikowania decyzji administracyjnej jako pisma innego typu – uniemożliwia się wykorzystanie przysługującej w innym przypadku drogi odwoławczej.


Pełny tekst wystąpienia TUTAJ

Wczoraj, w strugach deszczu, przed Urzędem Mista miało miejsce  niezwykłe wydarzenie. Reprezentacja FC Rozbrat strzelała karne prezydentowi miasta Poznania, w czasie kiedy na sali sesyjnej rady miasta trwała debata nad dziurą budżetową. Zawodników dopingowało kilkudziesięciu kibiców. Mecz relacjonowali i komentowali znani sprawozdawcy.

Zawodnicy zjawili się jeszcze przed godziną 12.00., na którą to zaplanowano początek meczu. Podczas ich rozgrzewki na trybunie zaczęły się rozlegać chóralne śpiewy: „Ole, Ole, Ole, budżet padł, jest źle…”, „My chcemy chleba, Grobelny, my chcemy chleba”, oraz – w związku z próbą likwidacji zaprzyjaźnionej drużyny: „Do boju, do boju, do boju Ósemki”. Kibice szaleli: "Kto nie skacze, ten z UEFA, hop, hop...". Atmosfera była gorąca, ale siły porządkowe nie interweniowały. Tym razem obyło się bez burd na trybunach, choć z przeciwległego sektora zajmowanego przez „Wiarę Rycha” słychać było prowokacyjne komentarze.

Jako pierwszy karne egzekwował zawodnik reprezentacji FC Rozbrat i kapitan drużyny, Łukasz Długonogi vel Krótkoręki. Trybuny na chwilę ucichły. Słuchać gwizdek sędziny i…. pudło. Poprzeczka. Ryk zawodu w sektorze zagorzałych fanatyków FC Rozbrat. Na szczęście dalsze egzekwowanie rzutów karnych przebiegło gładko. Gol za golem. Celnie strzelali Krzysztof Beckenbauer i Tomasz Lubański. Kilka celnych strzałów oddali także zawodnicy rekrutujący się z trybun. Grobelnu dostało się...:

Za zadłużenie miasta na granicy bankructwa.
Za łatanie deficytu kolejnymi kredytami i pożyczkami.
Za szukanie oszczędności poprzez likwidację szkół i przedszkoli.
Za cięcia wydatków na żłobki i kulturę,
Za droższe bilety komunikacji miejskiej, mniejszą ilość kursów i wyłączaną klimatyzację.
Za wyprzedaż majątku publicznego.
Za zwalnianie nauczycieli i pracowników służb komunalnych.
Za brak mieszkań komunalnych i socjalnych oraz blaszane puszki, które mają je zastąpić
Za Park Kulczyka (ciągle i nieustająco) i w intencji ozdrowienia mecenasa Kruszyńskiego
Za chybione a kosztowne inwestycje i te konieczne a niezrealizowane...

Po pewnym czasie pojawili się podejrzani działacze „Wiary Rycha” przekonując, że prezydent we własnej osobie gotowy jest stanąć na bramce. Nieufni zapewnieniom, nie przystaliśmy na to. Zresztą, w takich okolicznościach do strzelania koniecznym byłby karabin, którego na ten czas nie mieliśmy.

Tymczasem na sali sesyjnej napastnik gwardyjskiego klubu SLD, Tomasz Lewandowski, zaciekle atakował drużynę Grobelnego, zarzucając mu m.in. to, że lekką ręka opłaca się kurii (4,5 mln. złotych) za bezumowne korzystanie z budynku VIII Liceum, kiedy równocześnie, miasto nie pobiera czynszu od Gimnazjum Salezjanów. Powstrzymać go próbował stoper drużyny znanego potentata finansowego Jana Kulczyka, FC Platforma – Wojciech Kręglewski. Jego jednak bokserska kariera wyraźnie przygasła i nie wiadomo, co robi na boisku piłkarskim.

Co dalej z budżetem? Na jesień zapowiada się ostra rozgrywka. Do zobaczenia i usłyszenia zatem na ulicy – już niebawem: 10 czerwca, godz. 14.00., Teatr Wielki (Opera).