Zaloguj

Federacja Anarchistyczna

Jesteś tu: Start / Płaszczyzna / Publicystyka /
A+ R A-

Siła oporu lokatorskiego rośnie

Jarosław Urbański, Łukasz Weber

Niedługo wejdą w życie zmiany przepisów prawa karnego. Zwiększy się ochrona lokatorów nękanych przez czyścicieli kamienic. To bez wątpienia jeden z sukcesów polskiego ruchu lokatorskiego i akcji podejmowanych m.in. przez Wielkopolskie Stowarzyszenie Lokatorów.

 

Przypomnijmy, że jeszcze niedawno podobnego typu inicjatywy ustawodawcze, mające na celu zwiększenie ochrony lokatorów, sejm i rząd odrzucał. Tak stało się z pomysłem poznańskiego posła Tadeusza Dziuby (PiS), który pod wpływem wydarzeń, jakie miały miejsce w Poznaniu, spowodował wniesienie odpowiedniej nowelizacji (w 2013 roku) dotyczącej odcinania wody mieszkańcom. Chodziło o to, żeby czyściciele kamienicy nie mogli bezkarnie pozbawiać lokatorów dostępu do bieżącej wody. Zarówno rząd, jak i specjalna komisja sejmowa odniosła się do projektu negatywnie i de facto przepadł on w parlamentarnych odmętach. Dzisiaj, kiedy notowania rządzącej koalicji lecą na łeb na szyję i traci ona władzę, uznano, że kwestie mieszkaniowe są faktycznie jednym z istotnych punktów zapalnych, który wpływa na negatywne postrzeganie poczynań rządu. Rozpoczęto gorączkowe zmiany ustawodawcze, czego wspomniana modyfikacja prawa karnego jest efektem. Nie dopuszcza ona utrudniania innej osobie „korzystania z zajmowanego lokalu mieszkalnego".

 

Oczywiście sama modyfikacja prawa nic nie znaczy, jeżeli lokatorzy nie stają w obronie własnych interesów, nie tylko przeciwko czyścicielom kamienic, właścicielom, ale też bankom i władzom politycznym odpowiedzialnym za politykę mieszkaniową. Mamy tę satysfakcję, że zmiany dokonują się pod presją, także naszych działań, czyli Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów i zaprzyjaźnionego z nami Warszawskiego Stowarzyszenia Lokatorów, którego działania przed powołaniem poznańskiej organizacji były dla nas wzorem. Ostatnio bardzo aktywna stała się lokatorska grupa w Lublinie, która w krótkim czasie zdołała zablokować kilka eksmisji przeprowadzanych na zlecenia miasta przez prywatną firmę szczycącą się dokonaniem kilku tysięcy ewikcji. Firma ma siedzibę we Wrocławiu, a eksmisje w Lublinie przeprowadzał komornik ze... Świebodzina. Jak pisze Piotr Ciszewski, ważnym sukcesem warszawskiego WSL-u było ostatnio wywalczenie dostępu do informacji o reprywatyzacji. „W Warszawie najpierw udało się wymusić na lokalnych władzach stworzenie listy nieruchomości objętych roszczeniami reprywatyzacyjnymi. Lista ta jest obecnie dostępna na stronie internetowej Urzędu Miasta, pomimo że z początku władze lokalne nie chciały jej ujawniać”. Przykłady zarówno Lublina, jak i Warszawy pokazują, że władze polityczne (lokalne czy krajowe) są wyjątkowo niechętne ruchowi lokatorskiemu i bronią interesów biznesu oraz spekulantów funkcjonujących na rynku nieruchomości.

 

W Poznaniu WSL zaczęło formalnie działać od początku 2012 roku, choć poznańskie środowisko anarchistyczne było aktywne na tym polu już wcześniej. Między innymi blisko 15 lat temu przystąpiliśmy do porozumienia „Poznań – miasto dla ludzi”, które blokowało w latach 2001-2002 eksmisje i starało się prowadzić porady dla lokatorów. Ostatnio nasz kolega z grupy przypominał nam, jak kilka lat temu pomogliśmy jego rodzicom i innym lokatorom, gdy właściciel kamienicy rozmontował dach w czasie trzydniowej nawałnicy. Właściciel kamienicy umywał ręce, a nadzór budowlany chciał wysiedlić cały budynek. Dwie rodziny musiały uciekać, bo ich lokale były totalnie zdewastowane. Wielu anarchistów i anarchistek przez kilka godzin w deszczu zabezpieczało dach, aby nie doszło do kolejnych wyprowadzek. Potem rozpoczęliśmy m.in. kampanię przeciwko kontenerom socjalnym i domagaliśmy się budowy mieszkań komunalnych.

 

WSL powstało w czyszczonej kamienicy przy ulicy Piaskowej, gdzie zebrali się nękani lokatorzy tam mieszkający i zaproszeni przez nich działacze i działaczki z Federacji Anarchistycznej. Przez w sumie 3 i pół roku zdołaliśmy wspólnie wywalczyć ok. pół miliona zł odszkodowań dla nękanych mieszkańców. Największe z nich wynosiło 135 tys. zł - dla rodziny szczególnie brutalnie przepędzonej z kamienicy na poznańskim Łazarzu. Zmusiliśmy miasto do przyznania przynajmniej kilkunastu lokali socjalnych i komunalnych dla najbardziej potrzebujących. Różnymi sposobami, także bezpośrednio, zablokowaliśmy wiele eksmisji. Pomogliśmy w inny sposób wręcz setkom rodzin. Dzięki zdobytym przez nas pieniądzom możliwe było zapewnienie prawnej reprezentacji lokatorów w procesie karnym przeciwko najbardziej brutalnym czyścicielom kamienic. Na wyrok czeka dziś ok. 100 poznańskich rodzin, które – niewykluczone – czyścicielom wytoczą następnie procesy cywilne. Kiedy było trzeba, ścieraliśmy się z policją, odkręcaliśmy mieszkańcom wodę, remontowaliśmy niszczone przez czyścicieli dachy. Nie prowadzimy dokładnych statystyk, bo zdajemy sobie sprawę, że wszystkie te przykłady to tylko „wierzchołek góry lodowej”. Naszym celem są zmiany systemowe, które jednak następują także pod presją tych „cząstkowych” walk, przeciągających się w czasie konfliktów i wzbierającej powoli fali lokatorskiego oporu. Te zmiany widać, ale trzeba dalej napierać.

 

Warto w tym miejscu także przypomnieć o przypadkach współpracy policjantów z czyścicielami kamienic czy właścicielami budynków. Taka współpraca często polegała na udzielaniu informacji o działaczach i działaczkach ruchu lokatorskiego lub wspólnym patrolowaniu wysiedlanych kamienic, co miało m.in. legitymizować poczynania czyścicieli. Mieszkańcy byli często zdezorientowani. Dokonywało się bezprawie w majestacie prawa. Niewykluczone, że właśnie z uwagi na ową współpracę policja tak niemrawo i bez zaangażowania reagowała na skargi szykanowanych lokatorów. Na ową opieszałość policji nakłada się inercja ze strony urzędników i władz miasta. Inercja, którą trzeba przełamywać kolejnymi wizytami w urzędach czy częściej organizując protesty. Jedynie ciągły nacisk zmusza biurokrację do działań, do których winna czuć się zobligowana już istniejącymi przepisami prawa. 

 

Wszystko to nie obywa się bez „kosztów”. Aktywiści i aktywistki ruchu lokatorskiego mają na swoim karku wyroki karne za blokowanie eksmisji czy zostali ukarani za udział lub przewodzenie protestom lokatorów. Inni tracą pracę lub są szykanowani/szykanowane w miejscu zamieszkania. Przypomina nam się przykład młodego prawnika po studiach, „na aplikacji”, który przez 6 miesięcy w poznańskim WSL prowadził porady prawne dla lokatorów. Pomógł - z pobudek nie profesjonalnych, lecz z przekonania - dziesiątkom osób, spotykając się z nimi co piątek po pracy i do późna w nocy pisząc im pisma, pozwy, doradzając. Dowiedzieli się o tym jego szefowie i zagrozili: „albo WSL, albo aplikacja”. Kazali mu zerwać z nami natychmiast wszystkie kontakty, obawiając się, że może to grozić utratą kontraktu na obsługę prawną banku zamieszanego w proceder czyszczenia kamienic. I tak się stało, „młody prawnik” znikł.

 

Najwyższą cenę za angażowanie się w ruch lokatorski zapłaciła oczywiście Jola Brzeska, działaczka warszawskiego WSL. Została w bestialski sposób zamordowana. Do dziś okoliczności jej śmierci pozostają niewyjaśnione, ale wszystko wskazuje na to, że zabitą ją z powodu aktywności lokatorskiej. Próbowano też zastraszyć niektórym z nas. Grożono, że podpalony zostanie Rozbrat.

 

Piszemy o tym wszystkim nie tylko z powodu wspomnianej na początku nowelizacji prawa, ale także dlatego, że tu i ówdzie, w środowisku anarchistycznym, podnosi się głos, że WSL (ten, czy tamten) jest reformistycznym NGO-sem niezdolnym do przyjęcia prawdziwej rewolucyjnej perspektywy. Co na to odpowiedzieć? I czy warto? Odpowiedzią może być tylko zachęta do dalszych działań na rzecz praw lokatorów. Doskonale zdajemy sobie sprawę, że bez ruchu lokatorskiego wszelkie przepisy pozostają martwymi zapisami w zakurzonych kodeksach, nie zmienią się systemowe uwarunkowania, nie pojawi się perspektywa na radykalną zmianę. Jedynie ludzie zdeterminowani mogą tego dokonać. Zapraszamy do codziennego współdziałania.