Zaloguj

Federacja Anarchistyczna

Jesteś tu: Start / Przyłącz się / Publicystyka /
A+ R A-

5 X NIE dla ultraliberałów i faszystów!

W ostatnich dniach na ulicach Łodzi pojawiły się zaproszenia na marsz pod hasłem: „Dzień Gniewu – 5 X NIE," który ma przejść ulicami miasta 21 marca. Impreza, będąca według swych anonimowych organizatorów protestem przeciwko ACTA, podpisanemu przez Polskę paktowi fiskalnemu, niszczeniu oświaty, „bezprawiu ZUS-u" i rządowi Donalda Tuska jest też intensywnie promowana w Internecie: posiada własny profil na FB, a zaproszenia na nią pojawiły się między innymi na forach kibiców ŁKS i lokalnych organizacji pracodawców. Podobne protesty mają się odbyć w innych miastach kraju, w tym w Bydgoszczy i Warszawie. Jak piszą na Facebooku organizatorzy marszu: „nie reprezentujemy żadnej partii - wyrażamy pogląd znacznej części społeczeństwa, zmęczonej arogancją i niekompetencją obecnej władzy."  Wolne żarty!

Wystarczy pół godziny poszukiwań w sieci, by zorientować się kim są organizatorzy łódzkiej (i ogólnopolskiej) „antyrządowej manifestacji ponad podziałami" – jak się okazuje, administratorem facebookowego profilu łódzkiego marszu jest Adam Małecki, wschodząca gwiazda łódzkiego neofaszyzmu, lider lokalnej Młodzieży Wszechpolskiej i kibic Widzewa. Małecki „zabłysnął" po raz pierwszy jako organizator blokady zeszłorocznej Parady Równości w Łodzi, podczas której grupa około 200 szalikowców próbowała zaatakować przedstawicieli środowisk LGBT maszerujących ze Starego Rynku na Pasaż Schillera. To on koordynował również wyjazd łódzkich narodowców na zeszłoroczny Marsz Niepodległości, zakończony kolejną zadymą i zdemolowaniem przez „polskich patriotów" sporej części stolicy własnego kraju. Dowodzona przez Małeckiego łódzka bojówka dała się wtedy ponieść nastrojowi chwili i nie mogąc dotrzeć na miejsce zbiórki prawicowego spędu z powodu antyfaszystowskich blokad wyładowała swój gniew na elementach małej architektury – ławkach i koszach na śmieci, za co zjechał ją nawet prawicowy portal Fronda. Świadom ograniczonego, mówiąc oględnie, poparcia społecznego dla demolowania kawiarni i podpaleń wozów transmisyjnych nielubianych stacji telewizyjnych, wierny partyjnym rozkazom Małecki zajął się teraz organizowaniem w mieście akcji no logo, odnosząc na tym polu wymierny sukces – na zgłoszony przez niego protest przeciwko ACTA w styczniu tego roku zjawiło się około dwóch tysięcy młodych Łodzian, nieświadomych tego kto stoi za jego organizacją. Ceną za tę chwilę sławy było jednak dla narodowców zostawienie w domu ukochanych transparentów z mieczem Chrobrego i konieczność przełknięcia gorzkiej pigułki w postaci obecności na Piotrkowskiej konkurencyjnego protestu, zorganizowanego przez Młodych Socjalistów z udziałem licznej grupy łódzkich anarchistów. Same protesty przeciwko ACTA i stworzony w oparciu o nie ruch społeczny już po kilku tygodniach wymknęły się narodowcom z rąk, postanowili więc iść o krok dalej i spróbować podczepić się pod kolejną akcję no logo – tym razem w postaci Dnia Gniewu, wymyślonego przez trójmiejskiego kamienicznika i byłego aktywistę UPR Tomasza Urbasia.
Ten ultraliberalny blogger jest bez wątpienia „szarą eminencją" zapowiadanych na 21 marca protestów. Jak sam skromnie stwierdza w wywiadzie dla portalu Nowy Ekran: „Dokonanie resetu polskiej sceny politycznej to nie zadanie dla jednostki.(...) Wraz z wieloma liderami młodego pokolenia pracuję w zespole przygotowującym „Dzień Gniewu" w dniu 21 marca 2012 r" Bez wątpienia to jednak on jest pomysłodawcą i głównym organizatorem całego przedsięwzięcia, warto więc bliżej zapoznać się z poglądami i dotychczasową karierą tego samozwańczego animatora społecznego gniewu. Jedno i drugie znaleźć można na prowadzonym przez Urbasia blogu na portalu Onet.pl gdzie przeniósł się on po konflikcie z właścicielem Nowego Ekranu, podejrzewanym przez prawicowców o związki ze służbą bezpieczeństwa biznesmenem Ryszardem Oparą. Tomasz Urbaś przewodzi kanapowej, konserwatywno – liberalnej organizacji Ruch Wolność i Godność, łączącej w swym eklektycznym programie idee gospodarczego separatyzmu, neoliberalizm i katolicki konserwatyzm. Sam Urbaś polityką zainteresował się na początku studiów, w czasie pierwszych, częściowo demokratycznych wyborów parlamentarnych w roku 1989, i po krótkim epizodzie współpracy z postsolidarnościowymi Komitetami Obywatelskimi trafił w szeregi powstałej właśnie UPR. Po krótkiej, choć błyskotliwej karierze w jej szeregach młody finansista doszedł do słusznego wniosku, że ultraliberalny program gospodarczy Korwina – Mikkego nie ma szans na realizację – jest jedynie atrakcyjną dla młodych neoliberałów utopią. Rozczarowanie partią i osobą jej przywódcy nie skłoniło jednak Urbasia do zerwania z ultraliberalną ideologią – wręcz przeciwnie, po krótkim okresie pracy w jednym z banków zaczął ją wcielać w życie zarządzając należącymi do dziadka nieruchomościami na terenie Gdyni. Młody kamienicznik znalazł też wkrótce nowe pole do realizacji swych politycznych ambicji, zostając liderem lokalnego stowarzyszenia właścicieli nieruchomości, a następnie przekształcając je w organizację o ogólnopolskim zasięgu, zdolną skutecznie lobbować na rzecz korzystnych dla rentierów zmian w prawie. Sam Urbaś chwali się w swej oficjalnej, internetowej biografii „dokonaniami" na tym polu: „Przedstawiłem ideę walki z rujnującymi prywatnych właścicieli reliktami kwaterunku. Podkreślałem znaczenie walki o urynkowienie czynszów i przedstawianie naszych problemów z punktu widzenia ekonomicznego, a nie jak dotychczas równości wobec prawa, czy sprawiedliwości. Nakreślony przeze mnie kierunek zaczął przynosić sukcesy. Doprowadziliśmy do podważenia konstytucyjności przepisów o czynszu regulowanym (...)"
Wraz z narastaniem kryzysu gospodarczego i liberalnymi reformami, jakie w odpowiedzi na niego forsują rządzące elity podnosi się fala społecznego niezadowolenia. Dramatyczny spadek notowań rządu niewidziane od lat, wielotysięczne protesty uliczne przeciwko ACTA, cały szereg lokalnych inicjatyw przeciwko komercjalizacji komunalnych czynszów, likwidacji szkół czy zakładów opieki zdrowotnej, czy w końcu masowy sprzeciw wobec planowanego podniesienia wieku emerytalnego to fakty, z których zdają sobie sprawę tak przedstawiciele politycznego mainstreamu, jak i środowiska radykalnej lewicy. W radykalizacji społecznych nastrojów swą szansę zwietrzyły również indywidua pokroju Małeckiego i Urbasia, wegetujące przez lata na marginesie społecznych debat, w świecie kanapowych partyjek skrajnej prawicy, własnych urojeń i niszowych poglądów. Skompromitowani przywódcy prawicowych sekt szukają swej szansy w ukrywaniu własnych poglądów i przynależności partyjnej pod płaszczykiem 'no logo,' próbują kanalizować społeczny gniew wokół populistycznych haseł, za którymi nie idzie żaden określony program społeczny, a przy okazji zwerbować maksymalną liczbę nowych zwolenników. W ten sposób szeregi skrajnej prawicy, czy to w jej nacjonalistycznej czy konserwatywno- liberalnej wersji rosną w siłę, zaś rząd może spać spokojnie – mając takich wrogów nie potrzebuje już sojuszników. Dla każdego, kto ma choć blade pojęcie o polityce jasnym jest bowiem, że ani narodowy radykalizm spod znaku ONR czy Młodzieży Wszechpolskiej, ani ultraliberalizm popłuczyn po UPR nie stanowią żadnej alternatywy dla kapitalistycznego status quo – pierwsza z tych ideologii próbuje mierzyć się z problemami XXI wieku za pomocą XIX –wiecznych narzędzi, druga jest i zawsze będzie intelektualną spekulacją garstki wolnorynkowych fanatyków. Obie, jeśli zyskają popularność wśród mas polskich 'oburzonych' sprowadzą ruchy społecznego protestu na ideowe manowce, co skończy się ich kompromitacją lub ugrzęźnięciem w doktrynalnych sprzecznościach. Dlatego każdy, komu zależy na powodzeniu rodzących się właśnie ruchów sprzeciwu i prawdziwej zmianie relacji między rządzącymi a rządzonymi musi zrobić co w jego mocy, by zapobiec infiltracji nowych ruchów społecznych przez skrajnie prawicowe elementy. Zadanie to jest trudne, ale jak pokazały protesty przeciwko ACTA – możliwe do wykonania, a dla społecznej lewicy wszelkich odmian jego realizacja będzie mieć kluczowe znaczenie.

5 X NIE:
1. Nie dla infiltracji ruchów sprzeciwu przez neofaszystów
2. Nie dla ultraliberałów udających społeczną wrażliwość
3. Nie dla prawicowej propagandy pod płaszczykiem no logo
4. Nie dla użytecznych idiotów kapitalizmu
5. Nie dla zawłaszczania społecznych protestów przez partyjny plankton
Jedyny, prawdziwy Dzień Gniewu – Warszawa, 31 marca 2012!!!

Facebookowy profil marszu Małeckiego i Urbasia - napisz, co o nich myślisz:
http://www.facebook.com/pages/Dzie%C5%84-Gniewu/323636367673586
F.A. Łódź

F.A. Łódź

Początki działalności Federacji Anarchistycznej Łódź sięgają końca lat osiemdziesiątych i działającej w mieście Pomarańczowej Alternatywy.  Akcje w owym czasie skupiały się głównie na organizacji happeningów i  demonstracji  mających na celu zwiększenie zakresu swobód obywatelskich i dyskredytację ówczesnych  władz. Po okresie przemian systemowych łódzcy anarchiści skoncentrowali swoje działania wokół tematów ekologicznych i antymilitarystycznych, organizując demonstracje i wydając własne pismo „Ortodox”. Od połowy lat dziewięćdziesiątych łódzcy działacze poszerzają zakres swoich zainteresowań o tematy pracownicze (współtworząc związek zawodowy Inicjatywa Pracownicza), antyrasistowskie (demonstracje, konferencje, organizacja akcji Kolorowa Tolerancja), ekologiczne (pokazy filmowe i pikiety).  Osobną działalnością stanowi organizowana od 10 lat akcja rozdawania najbiedniejszym mieszkańcom naszego miasta darmowych posiłków (Food not Bombs), których udało się już wydać ponad 30 tysięcy.  W chwili obecnej działacze Federacji Anarchistycznej Łódź uczestniczą również w działaniach innych grup wolnościowych i ekologicznych w Łodzi.

E-mail: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.