Zaloguj

Federacja Anarchistyczna

Jesteś tu: Start / Przyłącz się /
A+ R A-
Publicystyka

Publicystyka (214)

W artykule Dziennika Bałtyckiego pt. „Gdańsk uruchamia Centrum Treningu Umiejętności Społecznych dla dłużników lokali komunalnych” wiceprezydent Lisicki zaprezentował finansowany przez miasto nowy projekt rozwiązywania problemów społecznych związanych z kryzysem mieszkalnictwa komunalnego w Gdańsku.
Świadoma lektura kodów nowoczesnego miasta pozwoliłaby uzmysłowić sobie jaką  porcję odpowiedzialności (czy współwiny) posiada każdy z nas w coraz szerszym procesie dyskretnego wyłączania z przestrzeni wspólnej dużej części jej pełnoprawnych użytkowników, jaka jest skala manipulacji językiem przestrzeni1. W czwartek, 22 kwietnia z inicjatywy Pracowni Pytań Granicznych, w ramach konwersatorium o tematyce postkolonialnej, prowadzonego przez Monikę Bobako, odbyło się spotkanie z Joanną Rajkowską2. Nie chcąc powtarzać zbyt wielu informacji na temat artystki, które znaleźć można na Wikipedii oraz na jej stronie internetowej3wspomnę tylko, że jest ona twórczynią współczesną znaną przede wszystkim z dwóch instalacji w przestrzeni publicznej Warszawy: Pozdrowienia z Alej…
25 stycznia 2010

Poznań: Anarchizm w dobie globalizacji.

Opublikowane w Publicystyka Redaktor: F.A. Poznań
Czym jest globalizacja? Paweł Malendowicz najpierw pokrótce przedstawił podstawowe procesy składające się na to zjawisko. Jest to m. in. eksport demokracji zachodniej do innych części świata. Nie zawsze jest to proces pokojowy. Jaskrawymi przykładami narzucenia zachodniego systemu politycznego przy użyciu środków militarnych jest wojna w Afganistanie i Iraku. Ze swojej strony dodam, że są to jednak wydarzenia nieodległe w czasie. Szukając egzemplifikacji szerzenia zachodnich rozwiązań systemowych przy użyciu siły można cofnąć się do poczynań USA w Wietnamie, Nikaragui itp., gdzie za cenę życia i cierpienia setek tysięcy cywilów Stany Zjednoczone nie chciały dopuścić do rozwoju w tych miejscach alternatywnych względem…
Kiedy 20 lat temu upadał mur berliński, mieszkańcy Europy Środkowej dostali ostateczny sygnał, że klatka, w której wbrew swojej woli byli trzymani, rozpadła się. Mur nie zniknął od razu. Rozbiórka trwała kilka miesięcy i do dzisiaj na ulicach Berlina można spotkać jeszcze kawałki przypominające mieszkańcom niemieckiej stolicy o wcale nie tak dawnym przymusowym zamknięciu. Być może to właśnie duch muru odstrasza deweloperów od stawiania tam zamkniętych osiedli.
Rodzina Batdavaa pochodzi z Mongolii, w Polsce nielegalnie mieszka od 11 lat. Wielokrotnie starała się o zalegalizowanie pobytu, jednak wszystkie wnioski spotykały się z odmownymi decyzjami m.in. wojewody Stanisława Kracika. Ostatnio trafia do ośrodka dla uchodźców. Są tam i 11-latek urodzony już w Polsce i student AGH, który właśnie miał bronić pracy inżynierskiej. Jeszcze w grudniu ubiegłego roku Straż Graniczna zatrzymała ojca rodziny i umieściła go w tymczasowym ośrodku dla uchodźców w Przemyślu. Dwa tygodnie później trafiła tam jego żona, która w Krakowie pracowała jako biegła tłumaczka języka mongolskiego. Wraz z nią zatrzymany został urodzony już w Polsce 11-letni syn…
14 stycznia 2011

Poznań: Syci i zadowoleni?

Opublikowane w Publicystyka Redaktor: F.A. Poznań
W poprzednim tygodniu poznańska prasa ujawniła wyniki rankingu polskich miast, sporządzonego przez firmę konsultingową PwC (PricewaterhouseCoopers). Mój „ulubiony” neoliberalny ekonomista, wcześniej doradca prezydenta Kwaśniewskiego, dziś ekspert PwC, Witold Orłowski, stwierdził w komentarzu, że „Poznań to syte, zadowolone z siebie miasto…” Faktycznie, gdyby wierzyć temu rankingowi to Poznań bryluje zarówno z uwagi na wysoki PKB liczony na głowę mieszkańca (drugie miejsce za Warszawą i tuż przed Katowicami), a także z uwagi na „kapitał ludzki i społeczny” (drugie miejsce po Warszawie, a przed Wrocławiem). Jesteśmy zatem bogaci i zajebiści, ale – i tu zaskoczenie – w poziomie jakości życia PwC klasyfikuje Poznań…
"Stronie społecznej" w Poznaniu, czyli różnym organizacjom pozarządowym, ale przede wszystkim działaczom związanym ze środowiskami anarchistycznymi i Stowarzyszeniem My-Poznaniacy, udało się wymusić na władzach miasta podjęcie dyskusji nad budżetem miejskim. To konsekwencja naszych działań podjętych jeszcze rok temu, kiedy to po raz pierwszy zebraliśmy się, aby wspólnie omówić i przedstawić niezależne opinie nt. budżetu miasta na rok 2010. Choć wówczas dyskusja bezpośrednio nad finansami miasta zamarła po przyjęciu budżetu, to jej echa można było odnaleźć w innych działaniach i polemikach podejmowanych przez cały ubiegły rok.
07 stycznia 2011

Ci cholerni anarchiści

Opublikowane w Publicystyka Redaktor: F.A. Trójmiasto
Od chwili zaistnienia twórczego fermentu w Trójmieście, którego jednym z przejawów jest działalność lokatorska pod szyldem Grupy Inicjatywnej "Nic o nas bez nas" (NONBN), miejscowe władze próbują zabezpieczać się przed nim w różny, czasem zabawny sposób. I tak, od jakiegoś czasu czytelnicy gdańskiej prasy i tematycznych stron internetowych mają możliwość czytać dzieła wiceprezydenta Lisickiego, prezydenta Adamowicza i ich nadwornych propagandzistów, gdzie zamiennie używa się terminów “Nic o Nas Bez Nas” i “anarchiści”. Nijak nie można wytłumaczyć tym PO-litrukom, że w działalność pod szyldem NONBN angażuje się mniej więcej tyle samo osób o poglądach anarchistycznych, co wyznawców udomowionego liberalizmu, etatystycznego konserwatyzmu,…
Wybory samorządowe dobiegły końca. W Poznaniu strona społeczna, związana ze Stowarzyszeniem „My-Poznaniacy” tę rywalizację w sensie formalnym przegrała. Trzeba to powiedzieć jasno. Jednak zdobywając blisko 10 procentowe poparcie i nie uzyskując żadnego mandatu, przypadek „My-Poznaniaków” jawnie pokazuje, jak trudno wyjść poza obowiązującą ordynację wyborczą, preferującą silne partie finansowane z budżetu państwa i marketingowy styl zabiegania o głosy, które się po prostu kupuje. Wbrew wysławianiu zalet demokracji przedstawicielskiej przez oficjalny dyskurs, agencję reklamowe są bliższe prawdy, kiedy bezwstydnie ogłaszają, że bez ich zabiegów politycy nie mają szans. Obecny układ władzy potrafił się okopać na własnych pozycjach tak, iż każdy frontalny atak…
Już w najbliższy czwartek, 30 września otwarta zostanie kładka pieszo-rowerowa na Wiśle. Połączy ona Podgórze z Kazimierzem. Jak piszą z radością redaktorzy Gazety Wyborczej będzie ona szansą by Podgórze stało się drugim Kazimierzem. Tylko kto na tym skorzysta? Na pewno nie zwykli mieszkańcy. Około 100 metrów od mostu Piłsudskiego, po blisko 2 latach prac, za 38 milionów złotych powstała kładka pieszo-rowerowa łącząca Kazimierz i Podgórze. Można by się ucieszyć, że władze naszego miasta nareszcie pomyślały o rowerzystach i zwykłych, niekoniecznie zmotoryzowanych, mieszkańcach. Jednak nic bardziej mylnego. Most z założenia jest stworzony pod turystów. Chodzi o to by ci imprezujący na…
Strona 21 z 22