Zaloguj

Federacja Anarchistyczna

Jesteś tu: Start / Sekcje FA /
A+ R A-
F.A. Kraków

F.A. Kraków

Krakowska Sekcja Federacji Anarchistycznej działa nieprzerwanie od roku 1989. Na przestrzeni tego  okresu przez grupę przewinęło się wielu aktywistów. Do najważniejszych działań podejmowanych niegdyś przez krakowską sekcję należy zaliczyć „Akcję Kontrbal” czyli protesty przeciw pseudocharytatywnemu balowi organizowanemu corocznie przez prezydenta Krakowa, pomoc prawną dla obdżektorów, szereg inicjatyw związanych z ludobójczą wojną w Czeczenii m.in. Komitet Wolny Kaukaz, protesty antywojenne czy angażowanie się w ruchy protestu uczniów i studentów. W ostatnich latach nastąpiła w grupie znaczna zmiana pokoleniowa. Obecnie koncertuje ona swoje działania na promocji demokracji bezpośredniej, wspieraniu grup wykluczonych m.in. lokatorów i bezdomnych oraz działalności informacyjnej: spotkania filmowe, wydawanie broszur, prowadzenie strony internetowej i biblioteki.

Adres witryny: http://fakrakow.wordpress.com/ E-mail: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

Le Monde Diplomatique – edycja polska, Federacja Anarchistyczna Kraków i

Sekcja Socjologii Krytycznej KNSS UJ

zapraszają
na spotkanie i dyskusję wokół książki
Lewactwo. Historia dyskursu o polskiej lewicy radykalnej"

Pozycja obowiązkowa dla wszystkich zainteresowanych fenomenem Marszu Niepodległości, „Żołnierzy Wyklętych”, czy historią „ideologii gender”.

Prowadzenie:
Magdalena Kujda (Inicjatywa Pracownicza / Federacja Anarchistyczna)

 

W dyskusji wezmą udział:
Łukasz Drozda (politolog, Instytut Gospodarstwa Społecznego SGH)
dr Beata Kowalska (socjolożka, feministka, Instytut Socjologii UJ)
Jakub Rudnicki (historyk, były działacz Federacji Anarchistycznej)

 

O KSIĄŻCE:
„Autor bardzo wnikliwie zanalizował badane zjawiska, selekcjonując przy tym liczne absurdy wynikające z mitologizacji pojęcia „lewactwo”. To jedna z najbardziej oryginalnych prac naukowych na temat szeroko pojętej polskiej lewicy” – z recenzji prof. Rafała Chwedoruka (Instytut Nauk Politycznych UW)

„Lewactwo. Historia dyskursu o polskiej lewicy radykalnej” to książka objaśniająca jak narodziło się pojęcie „lewactwa”. Kiedyś rzadko spotykane, dzisiaj stanowi jeden z najbardziej znanych epitetów nadwiślańskiej polityki. Pozwala znajdywać swoje miejsce na mapie ideologicznych podziałów, obrażać przeciwnika, czy ironizować na temat samego siebie. Autor śledzi historię radykalnej lewicy i jej obrazu od Międzywojnia, przez czasy Polski Ludowej, aż po III RP. Sprawdza jak to się stało, że język bolszewików z „Dziecięcej choroby „lewicowości” w komunizmie” Lenina i późniejszych, twardogłowych stalinistów, przeniknął do ust i myśli dzisiejszych fanów Korwin-Mikkego, nastolatków w bluzach „Żołnierzy Wyklętych”, krytyków ideologii gender i przeciwników muzułmańskich uchodźców. Autor tłumaczy w jaki sposób łatka lewicowego wywrotowca i ekstremisty stała się określeniem demaskującym wszystkich wrogów skrajnej prawicy: od trockistów po liberalnych dziennikarzy „Gazety Wyborczej”. Książkę wzbogacają bogate badania historyczne i wywiady ze znanymi „lewakami”: między innymi sympatyzującą z trockizmem legendarną postacią historycznej „Solidarności”, Barbarą Labudą, czy komentatorem telewizyjnym, Piotrem Szumlewiczem. Lektura obowiązkowa na 11 listopada, oraz dla każdego zainteresowanego fenomenem polskiej popularności współczesnego prawicowego ekstremizmu.

 

Spotkanie rozpocznie się o 17.30 w Instytucie Socjologii UJ, ul. Grodzka 52, s. 60.

 

Wydarzenie w serwisie Facebook: on.fb.me/1TYNwVH

INSTYTUT HISTORII I STOSUNKÓW MIĘDZYNARODOWYCH UNIWERSYTETU SZCZECIŃSKIEGO    
III Konferencja Naukowa „Z dziejów anarchizmu”. W 80-lecie wybuchu wojny domowej w Hiszpanii  
Szczecin, 2–4 czerwca 2016   

 


W dziejach ruchu anarchistycznego anarchizm hiszpański stanowił pewien fenomen. Najsilniejszy, najlepiej zorganizowany i mający niezwykle szerokie poparcie społeczne, stanowił czynnik wpływający na życie polityczne i społeczne kraju. Wojna domowa, która rozpoczęła się wraz z puczem generała Franco w 1936 roku, w ostatecznym rozrachunku przetrąciła anarchistom hiszpańskim kręgosłup, ruch anarchistyczny jednak nie został zlikwidowany a po śmierci caudillo w 1975 roku mógł ponownie zafunkcjonować jawnie.

W wojnie domowej po obu stronach walczyli ochotnicy z całego świata, a pośród nich było wielu Polaków. Dlatego chcielibyśmy podczas konferencji przyjrzeć się następującym zagadnieniom:

- historia hiszpańskiego anarchizmu, jego związki z zagranicą;

- anarchiści podczas wojny domowej 1936–1939;

- udział anarchistów z innych państw (ze szczególnym uwzględnieniem Polaków) w Brygadach Międzynarodowych;

- sztuka i propaganda anarchistyczna z okresu wojny domowej i dotycząca wojny; 

- pamięć o wojnie domowej w kulturze anarchistycznej;

Tradycyjnie część obrad chcielibyśmy także poświęcić historii polskiego ruchu anarchistycznego, dlatego zapraszamy do udziału w konferencji badaczy zajmujących się polskim anarchizmem oraz uczestników ruchu. Zgłoszenia według załączonego wzoru prosimy przesyłać emailem na adres: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. do 30 kwietnia 2016. Koszt konferencji wynosi 200 zł, dojazdy oraz  noclegi uczestnicy pokrywają we własnym zakresie (na indywidualne życzenie organizatorzy będą pośredniczyć w rezerwacji noclegów). W opłacie konferencyjnej zawierają się obiady oraz materiały konferencyjne. Opłaty prosimy wnosić do 30 kwietnia 2016 na konto:  


Uniwersytet Szczeciński

ING Bank Śląski SA 46 1050 1559 1000 0022 8790 4474

W tytule wpisując: subkonto 0024  


Komitet organizacyjny:

Michał Przyborowski

Radosław Skrycki  

3 marca 2016 o godz. 18.00 zapraszamy do kawiarni Massolit Books&Cafe (ul. Felicjanek 4) na spotkanie z Tymoteuszem Onyszkiewiczem, autorem książek ”Opary anarchii, łzy rewolucji. Warszawski anarchista krąży wokół Antyszczytu 2004.” oraz „Czas: anarchia, tryb: rewolucja. Wspomnienia warszawskiego anarchisty 1989 – 1991”.

**O książce**Plakat v1

Od Autora: Głównym powodem napisania „Oparów Anarchii, Łez Rewolucji”, była chęć przedstawienia zdarzeń z pewnego okresu mojego życia – zdarzeń, które uznałem za interesujące, zabawne i nietypowe. Chciałem za sprawą tego twórczego zadania zatrzymać w literackim kadrze część związanej ze mną rzeczywistości, tak by przynajmniej w nikłej mierze nie uległa ona definitywnie procesowi przemijania. (…) „Opary Anarchii, Łzy Rewolucji” są, podobnie jak poprzednie wspomnienia, impresją na temat zdarzeń i ludzi, a nie uniwersytecką dysertacją, czy dziennikarskim sprawozdaniem. Mam jednak nadzieję, że z gmatwaniny opisywanych przeze mnie epizodów, incydentów i związanych z nimi emocji wyłoni się odpowiedź na pytanie, dlaczego sprawa wolnościowej kontestacji w Warszawie i związani z nią ludzie wyblakły, zlewając się z tłem popkulturowej cywilizacji.

***
– Byłem tam! Widziałem to! Robiłem to samo! – chciałoby się wykrzyknąć. Nawet jeśli nie brało się udziału w przygotowaniach do Antyszczytu, to i tak można się poczuć jak w oku cyklonu. Autor posiadł rzadką umiejętność wciągania nas – czytelników – w wydarzenia pozornie ekskluzywne, które jednakże okazują się być w dużej mierze naszymi wspólnymi doświadczeniami pokoleniowymi. Czy piętnaście lat po upadku Komunizmu można się jeszcze przeciwko czemuś buntować, skoro mamy barwne ciuchy i robimy zakupy w supermarketach? Jakie właściwie było to pokolenie, stojące w rozkroku pomiędzy totalitaryzmem a kapitalizmem w wersji turbo? Stracone? Wygrane? Czy rozproszone, rozpuszczone w jedno wielkie X? Czy rewolucja może się udać w takich warunkach społecznych? Przypomnijcie sobie. – Grzegorz Stompor

***

Zachwyciłam się „Oparami Anarchii”. Odkrywają zupełnie inną Warszawę, niby znaną, a jednak nową. Czytając, strona po stronie czułam, jak wchodzę w klimat alkoholowy miasta sprzed dekady. Historie, opisane przez autora, są nad wyraz emocjonalne, czasem smutne, a czasem bawią do łez. Zaskakujące, że zdarzyły się one naprawdę, a ludzie w nich uczestniczący są autentyczni. Aż miałabym ochotę przenieść się do 2004 roku! – Aleksandra Magryta

Kraków: CryptoParty [21.02]

15 lutego 2016 r. | Dział: Zapowiedzi

Zapraszamy Was na pierwsze w Krakowie CryptoPartyspotkanie mające na celu popularyzację technologii chroniących prywatność w Internecie. Jeśli chcesz się dowiedzieć czegoś nowego, albo po prostu porozmawiać na ten temat – zapraszamy!


CryptoParty – co to jest?

Internet zmienił życie nas wszystkich na dobre, ale nie łudźmy się – nie każda z tych zmian jest pozytywna. Informacje o nas wszystkich (tak, o Tobie też – więcej śmiałości) stały się pożądanym towarem. Analiza tego, co przegladasz w internecie, co „lajkujesz”, kto jest Twoim „znajomym” i wielu innych danych daje wielką władzę. Od firm reklamowych, które chcą „jak najlepiej Ci doradzić” lub „ułatwić Ci życie”, aż po rządy i (inne) organizacje przestępcze. W Internecie każdy chce Cię poznać, ale czy Ty też chcesz dać się poznać każdemu?

 

Z tych powodów narodził się ogólnoświatowy i oddolny ruch, mający na celu popularyzację wiedzy o tym, jak bronić swojego prawa do prywatności, tajemnicy korespondencji czy wolności wypowiedzi. Naucz się prostych zasad bezpieczeństwa i korzystania z ogólnodostępnego otwartego oprogramowania do ochrony prywatności.

 

 

 

Ain't no party like a crypto party!


Program:

Pierwsze 10-15 minut to wprowadzenie. Dowiecie się czemu robimy to, co robimy, i jakie jest tego znaczenie.
Będzie można się nauczyć trzech tematów:
- szyfrowanie dokumentów i wiadomości przy pomocy GPG,
- korzystanie z sieci TOR (a także krótka wzmianka o innych rodzajach sieci anonimizujących),
 - szyfrowanie swoich danych oraz ogólne sposoby ich zabezpieczania.

 

Jako, że każdy z tematów jest dość obszerny, podzielimy się na 3 grupy uczące się po jednym z nich. Ciężko się zdecydować? Nie ma problemu – w połowie zrobimy krótką przerwę, a po niej zmienimy się grupami.

 

Jeśli czas pozwoli, na sam koniec pomówimy o ogólnych zasadach bezpieczeństwa. Jeśli i po tym będzie Ci mało, można zostać i podzielić się spostrzeżeniami.

 

Co zabrać?
Komputer przenośny.

 

Gdzie i kiedy?
CryptoParty odbędzie się 21 lutego (niedziela) 2016 w Artefakt Cafe ul. Dajwór 3 w Krakowie.
Zaczynamy o godzinie 15:00.

Stop POPiSowej inwigilacji” – pod takim hasłem przeszliśmy ulicami Krakowa w ubiegłą niedzielę. Z Rynku Głównego, ulicą Floriańską pod Urząd Wojewódzki przemaszerowało około 150 osób. Demonstracja była spontaniczną odpowiedzią na nowelizację ustawy o policji. Wprowadzone przepisy poszerzają zakres możliwości inwigilowania społeczeństwa przez władzę.

 

Poniżej publikujemy treść jednego z wygłoszonych podczas demonstracji przemówień:

Przyszliśmy dziś tutaj wszyscy, by zaprotestować przeciwko niegodziwości władzy, która raz po raz odsłania swój łeb. Tym razem jest to łeb agenta, łeb szpiega, który zamierza śledzić każdy nasz ruch. Nowa ustawa policyjna to zamach na podstawowe prawa każdego człowieka – na jego wolność, na nasze prawo do prywatności. To, na czym nam wszystkim tak bardzo zależy. Oczywiście rządzący mówią nam, że jest to robione dla "bezpieczeństwa". My jednak pytamy: "czyjego?". O czyje bezpieczeństwo chodzi, jeżeli nie o bezpieczeństwo rządzących? Mówię o tych, którzy uważają się za "wolę narodu", za "suwerena", a tak naprawdę kompromitują siebie, próbując do tej kompromitacji wciągnąć i nas! My mówimy głośno i wyraźnie: "nie reprezentujecie nas!". Nie pozwolimy na inwigilację! PIS wprowadzając tę ustawę dobrze wie co robi, tak jak dobrze wiedziało PO, gdy szykowało taką ustawę już za swoich rządów. Nie dajmy się zwieść fałszywej opozycji! Tym bardziej fałszywej opozycji PO do PIS-u! Oni również chcieli zawiesić na nas swój wzrok i położyć na nas swoje łapska. Bądźmy przezorni! Nie powinniśmy dać się zwieść PO, nie powinniśmy dać się zwieść PIS-owi, nie powinniśmy dać się zwieść komukolwiek, kto przyjdzie po nich!

Na zakończenie chciałbym wspomnieć - chyba wszyscy zdajemy sobie z tego sprawę - że dzisiejszy protest nie jest ani początkiem, ani końcem pochodu oporu, który wielu z nas prowadzi od bardzo dawna. Walka trwa, a my nie możemy się poddawać! Naszą naczelną zasadą powinno być "nie ustawaj". Joe Hill, bard amerykańskiego ruchu związkowego, na swoim łożu śmierci powiedział: "Nie traćcie żadnego czasu na żałobę! Organizujcie się!". Powinniśmy wziąć te słowa za nasz drogowskaz. Nie dajmy się zniewolić pod czujnym okiem Wielkiego Brata!

Sejm przyjął nową ustawę o policji. Od teraz każdy może być szpiegowany bez powodu. Funkcjonariusze będą śledzić jakie strony internetowe oglądamy, z kim rozmawiamy, co kupujemy, jakich mamy znajomych, gdzie przebywamy, o której idziemy spać, Będą zbierać informacje, które mogą posłużyć do szantażu, do zastraszania krytyków władzy i tłumienia protestów społecznych. Nie możemy biernie przyglądać się temu jak władza chce coraz bardziej ograniczać naszą wolność. Musimy dobitnie pokazać im, że "1984" Orwella nie był instrukcją obsługi.

Spotykamy się w niedzielę o 13:00 na Rynku Głównym aby zablokować nową ustawę! Nie chcemy państwa policyjnego!

 

Każdego roku, 19 stycznia, w rocznicę zabójstwa Anastasii Baburowej i Stanisława Markiełowa, w Rosji i w wielu innych krajach odbywają się wydarzenia przypominające nie tylko o ich śmierci w 2009 roku, ale o wszystkich osobach, które straciły życie w wyniku działań rasistów i neonazistów. W ostatnich latach byli to m.in. antyfaszyści: Iwan Chutorskoj, Fiodor Fiłatow, Ilia Dżaparidze.

 Nasze towarzyszki i towarzysze zostali zabici przez rosyjskich neonazistów. Ludzi, których ani w Rosji, ani w ogóle na świecie być nie powinno. Wciąż nie zatarła się pamięć o tym, ile osób zginęło z ich rąk w ubiegłym wieku, a jednak nazizm wciąż istnieje.

W ciągu ostatnich dziesięciu lat ponad 600 osób zostało zabitych z powodu nienawiści rasowej i ksenofobii. Stracili życie tylko dlatego, że mieli „niewłaściwy kolor skóry”, „niewłaściwy kształt oczu”, „niewłaściwe pochodzenie” czy „nieprawidłowe poglądy”.

Obecnie przemoc na ulicach rosyjskich miast jest już zjawiskiem o mniejszej skali, ale wydaje się to być tylko pozorną zmianą. Dalej kwitnie ksenofobia wśród zwykłych obywateli, urzędników państwowych i przedstawicieli organów ścigania. Przejawia się to na wiele sposobów: uchodźcy nie dostają azylu, nawet jeżeli pochodzą z krajów, w których panuje wojna, odbywają się regularne naloty przeciwko migrantom, dzieci migrantów bez meldunku nie mogą uczyć się w szkołach, podpisywane są tysiące aktów wydalenia.

 W październiku tego roku w Petersburgu zmarł pięciomiesięczny Umarali Nazarow, który został odebrany swoim rodzicom; przyjechali oni z Tadżykistanu i oskarżono ich o nielegalny pobyt w kraju. Matka Umaraliego została wydalona. Wersja oficjalna mówi, że nikt nie jest winny śmierci dziecka, że jest to jedynie wynik choroby. Jednak mały Umarali zawsze był okazem zdrowia.

Po tym wypadku nie było demonstracji, żadnych poważniejszych fal protestu – to, co się wydarzyło, nie przeszkadza większości obywateli. Obojętność jest chorobą każdego społeczeństwa, które nie zauważa, jak szybko powiększa się liczba osób społecznie odrzucanych.

 Większość milczy, gdy wprowadzane są przepisy dyskryminujące całe grupy społeczne, kiedy aktywiści są zabijani na ulicy, kiedy osoby walczące z rasizmem idą do więzienia na podstawie sfabrykowanych „dowodów”, w wyniku sterowanych odgórnie spraw sądowych.
Większość milczy i czuje się bezpiecznie wśród własnych złudzeń, a taka ignorancja jest żyzną glebą dla wszelkich rodzajów nienawiści.

Jeśli chcemy się temu przeciwstawiać, powinniśmy stawić odważny i pozytywny opór. W naszym codziennym życiu, a zwłaszcza w dniu tak tragicznej rocznicy, nie może zabraknąć naszej pamięci o ludziach, którzy zginęli w walce z neonazizmem. Więcej, trzeba przypomnieć milczącej większości o tym dniu – by nie dać zapomnieć, by niewiedza o neonazistowskiej przemocy w końcu przestała panować w społeczeństwie.

 

 

Wstajemy każdego dnia po to by przyjmować rozkazy. Odliczamy minuty do końca pracy, dni do weekendu, tygodnie do wakacji. Pozwalamy naszemu życiu przelatywać nam przez palce. Gonimy za pieniądzem, aby zapewnić byt sobie i swojej rodzinie. Problemem jest to, że odtwarzany przez nas każdego dnia świat nie jest zbudowany po to by służyć naszym potrzebom, a my nie mamy nad nim kontroli. Nie jesteśmy ludźmi a trybikami w maszynie mającej tylko jeden cel: zysk. Wszystkie rządy świata pracują nad utrzymaniem tego porządku, czasem wykorzystując do tego "marchewki" w postaci demokracji i opieki społecznej, a czasem "kija" w postaci dyktatury i działań wojennych. To nie jest nasz świat. Razem możemy jednak stworzyć coś innego. Świat oparty na wolności, równości i wspólnocie.

Serdecznie zapraszamy na otwarte spotkanie, na którym porozmawiamy o obecnym systemie, jego mechanizmach i jednej z alternatyw, którą moglibyśmy system ten zastąpić. Zapraszamy do dyskusji i współdziałania.

Spotkanie odbędzie się 3 grudnia 2015, o 18.00 w Massolit Books and Cafe (ul. Felicjanek 4).

W ubiegłą sobotę (12.09) mieliśmy okazję w ramach szerokiej kolacji, wraz z Amnesty International Kraków i kolektywem Koniec Stagnacji, współorganizować demonstrację Uchodźcy mile widziani.

Poniżej publikujemy nasze wspólne oświadczenie:

Uchodźcy Witamy Was serdecznie!
 
Każdy człowiek ma prawo do bezpieczeństwa. Dlatego przyjęcie migrantów uciekających przed wojną jest naszym obowiązkiem. Ale nędza i głód to także groźba dla życia i godności człowieka. Nikt nie ryzykuje życia swojego i swojej rodziny po to, by mając dobrze – mieć jeszcze lepiej. Dlatego sprzeciwiamy się dzieleniu migrantów na dobrych uchodźców wojennych i złych” – ekonomicznych.
 
Jedni i drudzy są ofiarami wielkiej polityki i rządów państw nie wyłączając naszego. To mocarstwa destabilizują całe regiony, od Czarnej Afryki po Donbas. To międzynarodowe powiązania polityki i kapitału czerpią krociowe zyski z agonii całych społeczeństw. Liczy się handel bronią i ropa.
Zło wyrządzone przez rządy i korporacje naprawiamy sami. Nie oglądając się na instytucje, nie czekając na sygnał z góry. Sieć ludzi dobrej woli oplata całą Europę i wspiera migrantów w ich trudnej wędrówce. My, krakowianie i krakowianki, bez niczyjej inspiracji i pomocy, włączamy się w ten ruch. Walczymy z propagandą nienawiści i niesiemy konkretną, wymierną pomoc potrzebującym. Witajcie w Krakowie!
 
Jednocześnie nie ustajemy w naciskach na państwo polskie, Unię Europejską i NATO, by wykorzystały swój potencjał dla ulżenia doli migrantów. Domagamy się przede wszystkim powstrzymania przemocy w Syrii, gdzie połowa przedwojennej ludności została zmuszona do migracji:
1. Ustanowienia strefy zakazu lotów nad terytorium Syrii.
2. Rzeczywistego wstrzymania dostaw broni dla wojsk B. al-Asada i Państwa Islamskiego.
3. Natychmiastowego otwarcia granicy turecko-syryjskiej w stronę Syrii, aby możliwa stała się odbudowa terenów uwolnionych od islamistów po ciężkich walkach oraz powrót tysięcy uchodźców.
 
 
W demonstracji wzięło udział ponad 500 osób. Zagrała SambaKa, było głośno i kolorowo! Wznosiły się hasła: Chcę arabkę za sąsiadkę!, Gość w dom - Bóg w dom!, Inna kultura - jedno cierpienie!, Żaden człowiek nie jest nielegalny!.
Nie obyło się bez odwiedzin przeciwników przyjęcia uchodźców, niestety spożyty przed demonstracją alkohol nie pomagał im w merytorycznej dyskusji, w końcu po rzęsistym obfotografowaniu przez dziennikarzy zasiedli w cieniu pomnika Adam Mickiewicza.

To jeszcze nie koniec naszych działań! Skupieni w ramach projektu Witajcie w Krakowie! planujemy kolejne akcje - chcesz się dołączyć? Napisz do nas: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. .

 

29 czerwca na krakowskim Rynku odbyła się pikieta solidarnościowa z Brazylijczykami, przeciw przemocy FIFA, kapitału i państwa. Akcja współorganizowana była przez mieszkających w Krakowie Brazylijczyków i Hiszpanów przy wsparciu krakowskiej sekcji Federacji Anarchistycznej oraz Samby-Ka.

Protest rozpoczęliśmy od happeningu w ramach niego osoby oznaczone jako media, FIFA, policja, służby państwowe, bankierzy odebrali graczom piłkę i zdeptali wartości. Następnie rozegraliśmy mecz nierównych szans podczas, którego piłka burzyła napotkane na swojej trajektorii budynki. Rozdaliśmy 1000 ulotek w wersji polskiej i angielskiej.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Oto kilka słów wyjaśnienia dlaczego zdecydowaliśmy się na współorganizowanie tej pikiety:

Największą porażkę Brazylijczycy ponieśli jeszcze przed półfinałem. Ponieśli ją kiedy władza zdecydowała o organizacji Mistrzostw Świata w piłce nożnej. Oto wyniki rozgrywki między władzą a obywatelami:

- 250 000 osób zostało wysiedlonych ze swoich domów – bez wcześniejszego powiadomienia, bez możliwości negocjacji,

- 11 osób zginęło na budowach, dziesiątki w favelach (w tym 4 dzieci),

- ponad 100 osób zostało aresztowanych za udział w demonstracjach, wiele innych jest ściganych za „spiski” i „terroryzm”,

- zakazano pracy drobnym sklepikarzom i ulicznym artystom,

- niektóre dzielnice miast pozostają pod kontrolą wojskową,

- ponad 0.5 miliona dzieci i kobiet padło ofiarami przemocy seksualnej,

- na Mundial wydano ponad 11 miliardów dolarów z czego 83% zostało pokryte z pieniędzy publicznych, wykonano tylko 20% z obiecanych prac na rzecz transportu publicznego,

- 2 miliardów dolarów wydano na broń i środki represji przeciwko protestującym.

Kara trzech lat więzienia - oto efekt procesu pokazowego w jakim zostali osądzeni Carlos i Carmen mieszkańcy Granady (Hiszpania) i uczestnicy strajku generalnego, którzy po pikiecie ulicznej weszli do baru i wygłosili w nim kilka sloganów. Na wszelki wypadek, aby uniemożliwić im ubieganie się o zmniejszenie kary decyzję podjął sąd drugiej instancji.

 

W Hiszpanii trwa kryzys polityczny i ekonomiczny, dziennie dochodzi do 216 ewikcji, bezrobocie sięga 26%, 56% wśród młodych osób. Państwowy reżim nasila represje wobec ruchów społecznych wymierzając nieproporcjonalne kary i stosując środki przymusu. Z tego powodu 29 marca 2012 roku odbył się strajk generalny.

 

Więcej informacji o Carlosie i Carmen znajdziecie w tym filmie (film w języku hiszpańskim z napisami w języku angielskim).

 

Na Twitterze trwa akcja solidarnościowa z Carlosem i Carmen oznaczona hashtagiem #libertadcarlosycarmen, w której bierzemy udział. Tym samym inaugurujemy działalność naszej sekcji na Twitterze. Znajdziecie nas tutaj.

Dziesiątki zabitych, ćwierć miliona wyrzuconych z domów. Nagminne łamanie praw człowieka, w tym prewencyjne aresztowania i całkowicie rozpasana przemoc policji. 11 mld USD z publicznej kasy dla prywatnych firm. To nie są nasze mistrzostwa - piłkę odebrano ludziom.

Mieszkający w Krakowie Brazylijczycy, przy wsparciu FA, organizują w niedzielę demonstrację przeciw MŚ w piłce nożnej i całemu syfowi z tym związanemu. Naturalnie, Kraków - miasto, które uniknęło groźby organizacji Igrzysk Olimpijskich dzięki pokojowej akcji ruchów oddolnych - popiera tych, którym się to nie udało, stracili domy, czy siedzą po więzieniach.

 

W programie m.in.:

  • - mecz nierównych szans,
  • - deptanie wartości,
  • - pokaz piłki burzącej,

i wiele innych atrakcji.

 

Pikieta odbędzie się w niedzielę (29.06), o 13.00, Rynek Główny.
Zapraszamy.

Jak rozpoznać kanara? Jak zachować się gdy kontroler jest agresywny? Do czego mamy prawo? Ale przede wszystkim dlaczego warto obniżyć ceny biletów lub je całkowicie zlikwidować mowa  była podczas wczorajszego “Święcie darmowej komunikacji miejskiej”. Radosną imprezę niestety popsuli funkcjonariusze policji, którzy zatrzymali tramwaj z aktywistami blokując ruch na ulicy Starowiślnej.

 

Na placu Wszystkich Świętych zaaranżowana została scenka typowa dla krakowskiej Komunikacji Miejskiej. Do tramwaju wsiadł kontroler. Gdy tramwaj ruszył od razu przystąpił do sprawdzania biletów. Pasażerka, która nie zdążyła jeszcze zakupić biletu została zwymyślana, inna, która długo nie mogła znaleźć biletu otrzymała od kontrolera propozycję łapówki. Gdy stwierdziła, że jej nie zapłaci ten zaczął ją szarpać… Tym razem wszystko odbywało się na niby.

 

Po odśpiewaniu tramwajowej piosenki i wręczeniu przedstawicielce urzędu miasta biletomatu (które gdy wprowadzona zostanie bezpłatna komunikacja miejska nie będą potrzebne), zgromadzeni ruszyli tramwajem linii numer 1 w stronę Wzgórz Krzesławickich. Niestety obecność kolorowo ubranych ludzi i transparentów nie spodobała się “inspektorowi MPK”, który wezwał “na pomoc” policję. Gdy tramwaj zamknął drzwi by wreszcie odjechać, funkcjonariusze ruszyli w pościg. Ścigając jadący tramwaj z samochodów próbowali zdzierać wywieszone transparenty. Dopadli je jednak dopiero na skrzyżowaniu Starowiślna-Dietla. Tam z postanowili usunąć z wagonu uczestników happeningu. W ten sposób uniemożliwiali odjazd tramwaju, blokując ruch (“ogonek” tramwajów kończył się za Pocztą, powstał też spory korek samochodowy). Utrudnienia spowodowały 2 patrole samochodowe, obsługa “suki” oraz osoby nieumundurowane (tajniacy, ORMO-wcy?) – w sumie kilkunastu pracowników, oczywiście na koszt podatnika.

 

Zdjęcia z akcji mozna obejrzeć na blogu FA Kraków: http://fakrakow.wordpress.com/2013/04/21/o-bezplatna-komunikacje-miejska-dla-krakowa/

Drobny ułamek budżetu Dzielnicy I Krakowa zostanie rozdysponowany w sposób partycypacyjny, w ramach przedsięwzięcia zwanego Priorytetem Obywatelskim. Jest to mały kroczek w dobrym kierunku. Federacja Anarchistyczna Kraków czynnie go popiera, zaznaczając jednak, że do prawdziwego budżetu partycypacyjnego jeszcze daleka droga.

 

Priorytet Obywatelski jest wspólną inicjatywą części mieszkańców i radnych „Jedynki". Polega na tym, że większą część lub całość wolnych środków z budżetu dzielnicy na 2014 r. zostanie przeznaczona na projekty zgłoszone, przedyskutowane i przegłosowane przez samych mieszkańców (a także być może osób pracujących i uczących się na jej terenie – jest to jeszcze kwestia dyskusyjna).

 

Promile demokracji

 

Trzeba zaznaczyć, że „budżet partycypacyjny" to nie to samo co „partycypacyjny ułamek budżetu". Zdecydowanie, nie ma więc mowy o rewolucji, o wprowadzaniu „budżetu partycypacyjnego". Radni dzielnicy chcę przeznaczyć na Priorytet Obywatelski 30-50 tys. zł, tj. 0,6-1% całości. Nic dziwnego, że najczęstsza spontaniczna reakcja mieszkańców jest sceptyczna: 30 tysięcy – chyba na waciki.

 

A jednak angażujemy się w to, ponieważ wierzymy, że będzie przykładem, pokazującym niedowiarkom, że się da. Zawsze będziemy uważać, że wspólnota mieszkańców najlepiej zna swoje potrzeby „wystarczy", więc stworzyć narzędzia umożliwiające jej udział w decydowaniu. Zdajemy sobie sprawę, że nie jest to łatwe. Dlatego godzimy się na reglamentację „budżetu partycypacyjnego" wyłącznie w celach taktycznych. Na widoku jest pełne uczestnictwo ludzi w decydowaniu o całym budżecie dzielnic i miasta.

 

Wypracować rozwiązania

 

Choć wiemy, co chcemy osiągnąć, „diabeł tkwi w szczegółach". Istnieje szereg spraw, które wymagają rozwiązania w zastanych warunkach społecznych i prawnych. Jako członkowie rady programowej projektu „Dzielnice się Liczą", obserwujemy, jak ludzie zawodowo (tj. za wynagrodzeniem) zajmujący się upowszechnianiem partycypacji społecznej, odkrywają na nowo i z dziwnym zdumieniem problemy znane z historii oraz analizy bieżących uwarunkowań. My, anarchiści, także nie mamy gotowych recept. Nie chcemy ich mieć. Chcemy je wypracowywać, ale najlepiej w ramach wspólnot w których żyjemy. Czy partycypacja nie powinna mieć miejsce na wszystkich etapach? Czy poczucie odpowiedzialności nie będzie wtedy większe niż gdy ktoś z zewnątrz zaprosi nas do kolejnego głosowania?

 

Już teraz rysują się praktyczne rozwiązania konkretnych problemów, oraz palący postulat radykalnej zmiany ustroju samorządu terytorialnego, bez którego prawdziwa partycypacja we władzy nie będzie możliwa. Właśnie dla zgromadzenia i sformułowania tych wniosków warto przeprowadzić Priorytet Obywatelski.

 

Byśmy chcieli sięgnąć po władzę

 

Jedną z podstawowych przeszkód na drodze do rozwoju samorządu w Polsce jest wmówione ludziom przekonanie, że jedyną właściwą partycypacją we władzy jest udział w wyborach. Fałszywe wyobrażenie, że system władzy jest czymś poza „zwykłymi ludźmi", stało się samospełniającą się przepowiednią. Priorytet Obywatelski to szansa na to, by przynajmniej krakowian wyprowadzić z tego błędu i przekonać, że władzę mogą, i powinni sprawować sami. Uważamy, że osiągnięcie tego celu warte jest poświęcenia zarówno naszej pracy, jak i niezbyt daleko idących kompromisów z wybranymi elementami tegoż systemu.

 

Zapraszamy każdego, niezależnie od przekonań, do udziału w pracy nad Priorytetem Obywatelskim Dzielnicy I. Zapraszamy również każdego mieszkańca Dzielnicy do udziału w tym procesie.

Kraków: Biletowe FAQ

28 lutego 2013 r. | Dział: Publicystyka

W sieci na nowo rozgorzała dyskusja o niepłaceniu za bilety komunikacji miejskiej, drożyźnie i niewydolności komunikacji miejskiej w Krakowie (ale i wielu innych miastach, szczególnie aktywnie przyłącza się Warszawa :) ). Pytacie, co my na to, czasem rzucacie oskarżenia nieodpowiadające rzeczywistości. Poniżej krótko piszemy o naszych poglądach na te sprawy:


Popieracie to, że ludzie nie kasują biletów, dokładacie do deficytu MPK, wzywacie do kradzieży. Jak można?


Takie akcje są formą protestu. Protest popieramy, formy uznajemy za wymuszone okolicznościami. Debata publiczna, demonstracje – nie są słyszane przez „władze”. Nic dziwnego, że postawy ludzi się radykalizują.

 

Przeciwko czemu ten protest?


Ostatnie podwyżki cen biletów są horrendalne. Prowadzą do tego, że jednych nie stać na komunikację publiczną, inni przesiadają się do aut, bo taniej. Jedno i drugie szkodzi ludziom i całej społeczności. Chcemy, żeby transport publiczny był publicznie dostępny.

 

Bilety muszą być drogie, bo ZIKiT i MPK i tak nie wyrabiają.


Miejskie firmy nie wyrabiają, bo są źle zarządzane. Prywatni przewoźnicy są dużo tańsi mimo korzyści skali wielkiej floty MPK. Polityka cenowa też jest przejawem braku elementarnej wiedzy ekonomicznej. W Rzeszowie obniżka cen spowodowała wzrost przychodów tamtejszej komunikacji. Więcej na ten temat we wcz. artykule.

 

Czyli wystarczy, żeby było taniej?


Mogłoby też być za darmo. Takie rozwiązania w mniejszych miastach stosowane są od dekad, ostatnio duży, półmilionowy Tallin także zniósł opłaty dla mieszkańców (przyjezdni muszą kupować bilety). Wszyscy łożymy na komunikację, wszystkim ona służy, dlatego jest naturalne, że musi być uspołeczniona.

 

Uspołecznienie kosztów komunikacji miejskiej to dopiero prowadziłoby do marnotrawstwa – jest wiele przykładów!


Prawda. Dlatego wraz z uspołecznieniem kosztów transportu zbiorowego musi dojść do uspołecznienia zarządu nad organizacjami realizującymi to zadanie. Każdy mieszkaniec powinien mieć prawo do sprawowania nad nimi kontroli, a ich struktura i metody zarządzania muszą być proste i przejrzyste. Ogół mieszkańców powinien mieć wpływ na zarządzanie tymi organizacjami.

Strona 2 z 12