Zaloguj

Federacja Anarchistyczna

Jesteś tu: Start / Sekcje FA /
A+ R A-
F.A. Poznań

F.A. Poznań

Aktywność poznańskiej sekcji FA stanowi szeroki wachlarz działań.

Z jednej strony są to różnorakie formy protestu i agitacji. Można by określić ten rodzaj aktywności jako aktywność doraźną. Charakteryzuje się ona "zewnętrznym" przesłaniem naszej grupy. Działalność ta daje nam możliwość wyrażenia swojego zdania, jest formą nacisku na władzę i inne instytucje oraz stanowi dla nas czynnik propagandowy. W tym zakresie działań mieszczą się zarówno akcje spektakularne takie jak demonstracje, happeningi, akcje bezpośrednie jak te mniej: petycje, plakaty, pisma etc.

Z drugiej zaś staramy się budować naszą rzeczywistość poprzez kreowanie świadomości na co dzień. Tworzymy wolnościową społeczność, która podejmuje działania na rzecz oddolnego, niezależnego i samorządnego życia. Działalność ta jest oparta o Rozbrat nadający grupie charakter stabilny. Federacja Anarchistyczna w roku 1997 otworzyła tu Bibliotekę Wolnościową, a w 2000 Klub Anarchistyczny gdzie znajdują się również biuro FA sekcja Poznań
O aktywności tej stabilnej wynikającej głównie z posiadania swojego miejsca można by pisać jeszcze bardzo dużo. Przede wszystkim Rozbrat daje nam możliwość bezpośredniego i łatwego kontaktu miedzy ludźmi. W oparciu o to miejsce możemy spotykać się z ludźmi mającymi podobny stosunek do otaczającego świata, rozmawiać, dyskutować, pomagać.

Adres witryny: http://www.rozbrat.org E-mail: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

W zeszłym tygodniu w poznańskiej fabryce samochodów Volkswagen OZZ Inicjatywa Pracownicza powołała organizację zakładową. Jednocześnie zwolniono trzy osoby, jedną dyscyplinarnie. Powodem zwolnień były wpisy na Facebooku mówiące o konieczności założenia związku zawodowego w obliczu pogarszających się warunków pracy. Oficjalnie firma uznała to za naruszenie dóbr osobistych koncernu. W rzeczywistości chodziło o to, aby w zakładzie nie powstała organizacja, która faktycznie będzie reprezentowała interesy załogi. Do tej pory monopol posiadała NSZZ „Solidarność”.

 

Ostatecznie dzięki determinacji pracowników w Volkswagenie udało się utworzyć nową komisję związku zawodowego, jednak trójka zaangażowanych w to osób nadal pozostaje bez pracy. Ich zwolnienie to nic innego jak represje za próbę organizowania się w walce o lepszą jakość życia wszystkich pracowników fabryki.

 

Niedawno w fabryce wprowadzono 17- tą zmianę, przypadającą w soboty i planuje się kolejną 18-stą zmianę, która będzie obejmować grafikowo niedziele (do tej pory były trzy zmiany w dni powszednie czyli 3x5 plus jedna zmiana w sobotę). Na zmiany zgodził się dotychczas działający w firmie związek Solidarność, co spotkało się z oburzeniem części załogi. Związek ten, który podaje, że walczy z zatrudnianiem w niedziele (np. w handlu), bez większego oporu zgadza się na dyktat zarządu Volkswagena, akceptując zmiany nocne z soboty na niedzielę.
dAq1pLH

Tymczasem w słowackiej fabryce Volkswagena 70% załogi wyszła na strajk żądając wyższych płac. Po 6 dniach strajku firma zgodziła się na 13,5% podwyżki i 500 euro jednorazowej wypłaty. Pracownicy poznańskich fabryk także nie chcą bezczynnie przyglądać się jak firma podkręca pracownikom śrubę, pensje pozostawiając na niezadowalającym poziomie. Załoga z Volkswagena zapowiada, iż śladem kolegów ze Słowacji będzie walczyć o lepsze płace i warunki pracy oraz o ludzi, którzy nie boją się walczyć o swoje prawa. 

LddrXnH
Dzisiaj, pod Odlewnią Volkswagena na Wildzie, miała miejsce konferencja prasowa z udziałem zwolnionych pracowników oraz ujawnionych działaczy nowej komisji. Rozdano także ulotki informujące o powołaniu nowej organizacji oraz sytuacji w zakładzie. Ulotkowania miały miejsce także w Antoninku. Planowane są kolejne akcje informacyjne, w Swarzędzu oraz we Wrześni.

Jeśli chcesz dołączyć do Komisji Międzyzakładowej OZZ IP przy Volkswagen Poznań lub masz jakiekolwiek pytania skontaktuj się: 

Andrzej Sobok 504 174 379

Przemysław Koterwa 534 024 346 

•••

Treść ulotki kierowanej do pracowników Volkswagena

Życie szeregowego pracownika w Volkswagenie to nie wakacje. Praca jest ciężka i monotonna, kierownictwo zmusza do nadgodzin, umowy agencyjne przedłużane  są latami, płace zbyt niskie, aby cieszyć się życiem, wynagrodzenia za nadgodziny wypłacane z rocznym opóźnieniem... Do tego wszystkiego mamy Solidarność. Związek, który trzyma sztamę z kierownictwem. Jego działaczy nie widać na halach produkcyjnych, gdyż chowają się w biurach. Ciężko liczyć na ich pomoc nawet w przypadku codziennych problemów. Solidarność niedawno zgodziła się na dodatkową 18 zmianę. Zrobiła to bez pytania pracowników. Jeżeli Solidarność nie reprezentuje woli pracowników, to co robi w tym zakładzie?

Równocześnie Volkswagen zwolnił trojkę naszych kolegów z Antoninka. Oficjalnym powodem były ich wpisy na Facebooku. Wszyscy jednak wiemy, że chodzi o to, aby w zakładzie nie powstał związek, który będzie reprezentował interesy pracowników a nie szefa. W odpowiedzi na bezprawne zwolnienie naszych kolegów i bezczynność Solidarności 6 sierpnia założyliśmy Międzyzakładową Komisję Pracowników Volkswagena przy związku Inicjatywa Pracownicza. W nowym związku:

- jesteśmy niezależni od zarządu, nie chcemy etatów ani służbowych aut w zamian za dobre stosunki z kierownikami,

- walczymy o lepsze warunki płacy i pracy dla wszystkich pracowników (zatrudnionych bezpośrednio i przez agencje),

- w naszej organizacji każdy pracownik ma równy głos, walczymy o poprawę życia nas wszystkich, a nie biurokracji związkowej.

Jeżeli masz dosyć wyciskania ostatnich potów za psie pieniądze, skorumpowanych związkowców, arogancji szefów i nie chcesz 18 zmianowego systemu, wstąp do Inicjatywy Pracowniczej. IP zrzesza pracowników zatrudnionych na stałe i tymczasowych, należących do innych związków zawodowych jak również niezrzeszonych, pracujących w Antoninku, Wrześni, Swarzędzu i Odlewni. 

Pojedynczo nie mamy szans z zarządem, ale gdy jesteśmy razem, nasza siła wzrasta.

Rq6VP49

N3olViK

W piątek 4 sierpnia policja opublikowała zdjęcia nacjonalistów podejrzewanych o stosowanie przemocy na ulicach Poznania. Publikacja ich wizerunków była związana z marcowym atakiem na Zemstę – anarchistyczny klub i księgarnię, będącą również siedzibą Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów.
Tego dnia pod Zemstą niemal pół dnia stał radiowóz. 20 min. przed napadem odjechał, by pojawić się ponownie 15 min. po jego zakończeniu. Trudno nam uwierzyć, że to był przypadek. Kontrolowana przez prawicowy rząd policja musi być przecież powściągliwa wobec nacjonalizmu i rasizmu obecnych na ulicach – w końcu zarówno ona, jak i nacjonaliści stoją dziś po tej samej stronie politycznej barykady. Przed nacjonalizmem możemy obronić się tylko sami. Ostracyzm społeczny muszą więc odczuwać nacjonaliści działający na ulicach, jak i ci, którzy zasiadają w sejmie, radach miast, na kierowniczych stanowiskach w mediach, w innych instytucjach państwowych i w przedsiębiorstwach prywatnych.

 

Organizacje pokroju Młodzieży Wszechpolskiej podżegają do przemocy wobec imigrantów, zagranicznych studentów czy opozycji politycznej. To Młodzież Wszechpolska po napadzie na lokal Stowarzyszenia Stonewall zachęcała do zrywania tęczowych flag i publikowała na swoim facebookowym profilu zdjęcia zdobytych "łupów". Nacjonalistyczni liderzy, podżegający do tych napadów, są powszechnie znani z imienia i nazwiska, występują chociażby w telewizji WTK i innych mediach. Poza tym Młodzież Wszechpolska jawnie spotyka się w salkach parafialnych udostępnianych przez kościół, o czym nasze środowisko informowało w lipcu.

 

Jednocześnie prokuratura, sądy i policja prowadzą 6 spraw przeciwko środowisku anarchistycznemu w Poznaniu, w których oskarżonych jest 12 osób. Większość toczących się postępowań dotyczy sprzeciwu wobec polityki obecnego prawicowego rządu i opiera się na wątpliwych zarzutach. W tym kontekście doniesienia mediów o naszej rzekomej współpracy z policją są niedorzeczne. Nigdy z nią nie współpracowaliśmy i nie zamierzamy zmieniać tego stanu rzeczy. Nasza niechęć do policji wynika z doświadczeń naszego środowiska i prowadzonych przez nas działań i walk. Marcowe zgłoszenie wynikało natomiast wyłącznie z przymusu ekonomicznego i nie wiązało się ze wskazaniem żadnych osób czy grup. Ograniczało się ono do formalnego zawiadomienia o rodzaju szkód materialnych, niezbędnego dla uzyskania odszkodowań z ubezpieczalni za notorycznie wybijane w Zemście szyby

6 lat temu powiedziałyśmy dość! zorganizowałyśmy się w Poznaniu, założyłyśmy związek zawodowy,  położyłyśmy się na tory żeby zwrócono uwagę na nas, na tych najmłodszych i na tych, którzy nie mają dostępu do żłobków publicznych, zablokowałyśmy prywatyzację żłobków […] Dziś solidaryzujemy się z Wami! Jesteśmy silne, łączymy się, nie damy się i działamy!

 

Agnieszka Komisja OZZ IP przy Zespołach Żłobków w Poznaniu

 

To praca naszych rąk, naszych ciał buduje bogactwo tego świata, i my wiemy jak te zyski odpowiednio przekierować. […] W taki dzień jak dzisiaj w wielu miastach tego globu pokazujemy jak silne jesteśmy. Globalny ruch, który rodzi się na naszych oczach reprezentuje 99% kobiet tego świata. Nie reprezentuje tych, które stoją u władzy.[…] Nie dajmy sobie powiedzieć, że jedyną szansą dla nas jest to żebyśmy zostały szefowymi, które będą wykorzystywać inne nasze siostry.

 

Agnieszka Komisja OZZ IP przy Amazon Polska

 

Jeśli jesteście w takiej sytuacji, w jakiej ja byłam  przez lata, że musicie harować po 16 godzin dziennie, za marne pieniądze, i za te pieniądze nie możecie kupić sobie jedzenia w miejscu, w którym pracujecie, a twój szef mówi ci, że niskie stawki wynagrodzą ci napiwki, musisz zacząć się organizować!

 

Agata Poznańska Międzyzakładowa Komisja Pracujących w Gastronomii

 

Nic nam nie jest w stanie stanąć na drodze do odzyskania kontroli nad naszym życiem, nad tym gdzie i w jakich warunkach mamy mieszkać. Jeżeli nie będziemy miały dostępu do godnych warunków mieszkaniowych, załatwimy je sobie same! Będziemy zajmować pustostany! [..] Nigdy żadna z nas nie będzie sama! Dziś wychodzimy na ulice jako lokatorki, pracownice, migrantki, w imieniu nas wszystkich w walce o prawa nas wszystkich!

 

Wielkopolskie Stowarzyszenie Lokatorów

 

Takie wypowiedzi usłyszeć można było na niedzielnej Manifie, która 5 marca po raz 12 przeszła ulicami Poznania. Podobne demonstracje odbyły się także w innych miastach, m.in Warszawie, Krakowie, Łodzi, Lublinie, Trójmieście, Wrocławiu, czy Toruniu. Wszystkie zorganizowano pod wspólnym hasłem “Przeciwko przemocy władzy”. Podkreślano w ten sposób, iż w ciągu ostatnich 27 lat żaden polski rząd nie poprawił warunków życia kobiet i ich rodzin, dlatego stale zmuszone jesteśmy wychodzić na ulicę. Demonstranci skandowali hasła: “Nie zaciskaj pasa, zaciśnij pięść”, “ miasto dla migrantek, nie dla narodowców”, “posłowie budują piekło kobiet”, “ każda władza nam przeszkadza”, “moje ciało, mój wybór”. 

Na Manifie rozdawano gazetę, poświęconą walkom i konfliktom, w których udział biorą głównie kobiety. Poniżej zamieszczamy jeden z opublikowanych w niej tekstów:

 

O co walczymy?

 

Przeciwko czemu protestujemy? Przeciwko wszelkim formom ucisku kobiet. Przeciwko niskim płacom, ciężkim warunkom pracy, cięciom zabezpieczeń socjalnych, niewydolnej służbie zdrowia, ograniczaniu dostępu do mieszkań, niedofinansowaniu opieki i edukacji, nadmiernemu obciążeniu pracą w domu, głodowym emeryturom, przyzwoleniu na przemoc, ograniczaniu praw migrantek i migrantów, zmuszaniu nas do bycia posłusznymi obywatelkami, pracownicami, matkami i żonami.

 

Czego chcemy? Całkowitego opłacenia naszej pracy, bez względu na to, czy wykonujemy ją w fabryce, w szkole, w biurze czy we własnym domu. Rozwoju publicznych instytucji opiekuńczych dla dzieci i osób starszych, dostępu do środków utrzymania, których potrzebujemy na co dzień, powszechnej opieki medycznej, bezpieczeństwa socjalnego, wpływu na wszystkie dziedziny naszego życia, wyzwolenia się z roli taniej siły roboczej.
75583 707090986117477 3540961988315341897 n
Przez ostatnie 27 lat w Polsce żaden rząd nie kwestionował neoliberalnego kursu prywatyzacji i cięć socjalnych. Ograniczanie wydatków na szkoły, szpitale, przedszkola, stołówki, świetlice itd. wciąż powoduje pogorszenie warunków życia wielu kobiet i rodzin pracowniczych. Między 1990 a 2005 r. liczba publicznych przedszkoli spadła o 38%, a żłobków o 74%. Odsetek dzieci uczęszczających na zajęcia pozalekcyjne zmniejszył się z 50% (w podstawówkach) oraz 70% (w liceach) do jedynie 10%. Państwo, uchylając się od obowiązku opieki nad osobami starszymi i dziećmi, przerzuca go na barki kobiet. Jednocześnie utrata lub obniżanie płac i wzrost cen środków utrzymania spowodowały „renesans” wielopokoleniowej rodziny z mężczyzną jako jej głową.

 

Demokracja bez dobrobytu

 

Polskie rządy postulat powszechnego dobrobytu dla wszystkich traktują jako niebezpieczną utopię blokującą rozwój prawdziwej demokracji, której podstawą ma być społeczeństwo obywatelskie. Społeczeństwo obywatelskie staje się natomiast synonimem demontażu państwowych instytucji opiekuńczych i zastępowania ich organizacjami pozarządowymi. W Polsce rozkwitowi trzeciego sektora towarzyszyło wprowadzenie pakietu antykryzysowego, cięcia socjalne, wydłużenie wieku emerytalnego, rozpowszechnienie umów śmieciowych, zniesienie 8-godzinnego dnia pracy, wprowadzenie rocznego okresu rozliczeniowego, kolejna fala zamykania szkół i przedszkoli, próba prywatyzacji żłobków, masowe eksmisje na bruk, sprzedawanie miejskich parków deweloperom itd. Obywatele uczestniczący w życiu publicznym mają amortyzować rezultaty liberalnej polityki zorientowanej na maksymalizację zysków, przywileje dla przedsiębiorców i rozwój indywidualnych karier dla wybrańców.
16938892 707094416117134 2692110992857711627 n
Wymownym tego przykładem były działania poznańskich władz, które w 2011 r. sporządziły projekt prywatyzacji miejskich żłobków określany jako „uspołecznienie”. Zakładał on przekazanie zarządu nad nimi stowarzyszeniom lub fundacjom wyłonionym na drodze konkursu. Radni przekonywali wówczas opiekunki, aby „przejmowały swoje zakłady pracy”, odwołując się do idei samorządności i demokracji. Opiekunki zdawały sobie jednak sprawę, że politycy próbują w ten sposób uniknąć odpowiedzialności za niedorozwój sektora opieki. Partycypacja sprowadzać się miała do zarządzania biedą i współdecydowania o tym, w jaki sposób obniżać niezbędne wydatki urzędu. Nie zakładano zwiększenia wpływu pracownic żłobków na miejski budżet i wzrostu wydatków na sektor opieki – o tym w dalszym ciągu decydować mieli jedynie radni. W odpowiedzi na zakusy polityków pracownice wstąpiły do związku zawodowego, zablokowały „uspołecznienie” (czyli prywatyzację) żłobków i plany podniesienia czesnego dla rodziców, a ponadto wywalczyły podwyżkę swoich skrajnie niskich płac. Społeczeństwu obywatelskiemu na modłę liberalną przeciwstawiły solidarność pracowniczą.

 

Feminizm liberalny??

 

Rozwój instytucji demokratycznych w ciągu ostatnich dekad szedł w parze z dramatycznym wzrostem nierówności społecznych. Nie dziwi więc fakt, że dla znaczącej części ubożejącego społeczeństwa, które słono płaci za wyczyny władz, demokracja jest pustym sloganem. Zamiast państwa demokratycznego i obywatelskiego woli ono posiadać dostęp do chociażby minimalnych zabezpieczeń socjalnych. Z perspektywy pracownic liberalne środowiska skupione wokół PO, Nowoczesnej i KOD-u są równie antydemokratyczne jak prawica spod znaku PiS czy kościół katolicki. Różnica między jednymi a drugimi polega obecnie na tym, że liberałowie w walce o utracone stołki, próbują wykorzystać niezadowolenie społeczne do własnych celów.
16996447 707089726117603 3721488007776857818 n

Od kwietnia 2016 r. mieliśmy do czynienia z falą protestów przeciwko projektowi Ordo Iuris delegalizującemu dostęp do aborcji. Demonstracje z 3 października były punktem kulminacyjnym kilkumiesięcznych mobilizacji. „Strajk kobiet” był z kolei hasłem mobilizacyjnym, które służyło wyrażeniu gniewu i podkreśleniu jego ekonomicznego tła. Nie była to żadna sformalizowana organizacja. Strajk jest formą nacisku stosowaną przez pracowników, w tym wypadku kobiety odmawiające wykonywania narzuconych im obowiązków. Strajk zwraca uwagę na podporządkowanie naszego życia regułom pracy, także pracy reprodukcyjnej. Od października kwestia dostępu do legalnej aborcji przestała być jedynie problemem wolnego wyboru i zaczęła dotyczyć miejsca kobiet w kapitalistycznym podziale pracy. Przez wiele miesięcy mówiły one o problemach, jakie wynikają z braku zabezpieczeń socjalnych, żłobków, przedszkoli, opieki zdrowotnej, tanich mieszkań. Poruszały kwestie umów śmieciowych i pracy w szarej strefie, co umożliwiały działania obecnego i wszystkich poprzednich rządów. To odróżniało ruch kobiet od ruchu kierowanego przez liberalne elity, którego jedynym celem jest przejęcie władzy obecnie sprawowanej przez PiS. Protesty przeciwko zaostrzeniu prawa do aborcji przez długi czas organizowane były w sposób niehierarchiczny, z udziałem bardzo wielu różnych środowisk i osób, bez liderek.
17103588 707078729452036 2561585660294007809 n
Ich sukces obecnie starają się wykorzystać środowiska liberalne. Kolejny Strajk Kobiet, organizowany, dwa tygodnie po pierwszym, przez środowisko związane z KOD-em, stawiał na jedną liderkę z Wrocławia. To samo środowisko stworzyło stowarzyszenie Ogólnopolski Strajk Kobiet, próbując wtłoczyć hasło mobilizacyjne w wąskie ramy własnej organizacji. Liberalne działaczki reprezentujące interesy klasy średniej próbują obecnie skanalizować czarny protest, aby ograniczał się jedynie do krytyki partii rządzącej, tak jak czynił to KOD. Środowiska liberalne usiłują wykorzystać niezadowolenie kobiet do ponownego zdobycia władzy po tym, jak utraciły ją w skali krajowej i w skali globalnej. Sytuacja ta zmusza nas do postawienia pytania, czy feminizm w ogóle ma coś wspólnego z liberalizmem, jakiego od dekad doświadczamy na własnej skórze? Czy feminizm polega na zasiadaniu kobiet w radach nadzorczych przedsiębiorstw lub na wysokich stanowiskach w instytucjach państwowych? Co jest przyczyną niskich płac kobiet, cięć zabezpieczeń społecznych, zakazu aborcji – brak kobiet w parlamencie czy system gospodarczy, który wzmaga nierówności społeczne?

 

Nasz feminizm

 

Walka z opresją kobiet musi iść w parze ze zmianami organizacji naszych społeczeństw. Krytykę tylko jednej konserwatywnej partii politycznej, odgórnie narzucone postulaty i zacieranie problemu nierówności ekonomicznych występujących pomiędzy kobietami, pozostawmy liberałkom – polityczkom, businesswomen, prezeskom organizacji pozarządowych. Ich „feminizm” pomija fakt, że żyjemy w społeczeństwie wzrastających podziałów klasowych. Ruch feministyczny nie zdobędzie uznania wśród tych, które go naprawdę potrzebują, dopóki nie zakwestionuje kapitalistycznego podziału pracy i wyzysku stosowanego również przez kobiety na uprzywilejowanych stanowiskach wobec reszty kobiet.
17103617 707091359450773 7737532303165856169 n

Nierzadko odpowiedź kobiecych grup na ucisk ekonomiczny sprowadza się do postulatu równości płac kobiet i mężczyzn zatrudnionych na tych samych stanowiskach. Choć to ważne żądanie, dotyczy ono często stanowisk kierowniczych i lepiej opłacanych zwodów. Kobiety i mężczyźni zatrudnieni przy pracach prostych, w lokalach gastronomicznych czy w instytucjach opiekuńczych są przeważnie równie nisko opłacani. Bardziej efektywne pod względem znoszenia nierówności społecznych jest przekierowanie środków publicznych na opiekę, służbę zdrowia i edukację (włączając w to finansowanie stołówek) – nie tylko rozwijanie działalności instytucji opiekuńczych, ale także podnoszenie płac zatrudnionych w nich osób. Zwiększenie świadczeń socjalnych i skrócenie długości dnia roboczego przy jednoczesnym podniesieniu płac to zasadnicze sposoby uzyskania niezależności przez kobiety, które obecnie są przykute do domów i miejsc pracy, gdzie niepodzielnie panuje patriarchat.
17103802 707083029451606 2500741713335616976 n

Żądania ekonomiczne wiążą się ze wszystkimi sferami życia kobiet utrzymujących się z pracy. Materialne warunki naszego życia wpływają bowiem chociażby na naszą seksualność. Dopóki jedyną regułą działania obecnego systemu gospodarczego pozostaje maksymalizacja zysków osiąganych przez elitę, tak długo nie będziemy miały wpływu na to, kiedy i w jakich warunkach urodzimy nasze potomstwo. Wciąż wmawia się nam, że spadek liczby urodzeń nie służy gospodarce, nikt jednak nie pyta, czy my i nasze dzieci chcemy jej służyć. Wyzwolenie kobiet polega na wyzwoleniu od konieczności podporządkowania naszego życia pracy.

 

gazeta rozdawana na tegorocznej Manifie - Strajk kobiet trwa!

17155224 707084592784783 6019473588142820313 n

17155359 707080286118547 5752833499629214723 n

 

W sobotnie popołudnie pod kawiarnią Starbucks zebrała się kilkudziesięcioosobowa grupa działaczy i działaczek Inicjatywy Pracowniczej, między innymi zrzeszonych w nowo powstałej Poznańskiej Międzyzakładowej Komisji Pracujących W Gastronomii.

 

Wydarzenie motywowane było ostatnimi działaniami sieci Starbucks, która oferowała polskim pracującym w sieci wyjazd do Niemiec na okres od 1 do 4 dni i pracę za niemiecką stawkę minimalną, celem zastąpienia na stanowiskach tamtejsze pracownice i pracowników, którzy w przypadku ewentualnego strajku mieliby opuścić stanowiska pracy.

 

Gewerkschaft Nahrung-Genuss-Gaststätten (NGG)- Związek zawodowy zrzeszający pracujących w gastronomii, hotelarstwie i branży spożywczej, ze względu na opór ze strony niemieckich pracodawców prowadzi strajk przygotowawczy. Niemieccy pracownicy i pracownice walczą o 6% podwyżki płac, które w tej chwili kształtują się na poziomie płacy minimalnej 8,84 euro za godzinę pracy.

 

Wydarzenie cieszyło się zainteresowaniem ze strony mediów relacjonujących wydarzenie.
Związkowcy zaznajomili przybyłych ze stanowiskiem związku odnośnie do próby złamania protestów niemieckich pracowników i zadeklarowali swoją solidarność z protestującymi, zaznaczyli, iż nie można pozwolić na równanie płac w dół do norm polskich, a trzeba doprowadzić do tendencji odwrotnej, doprowadzić do znacznych podwyżek płac na terenie kraju.

 

Po zakończeniu pikiety pod lokal przybyła wezwana grupa interwencyjna w postaci wynajętej ochrony, kiedy jednak dowiedzieli się, że pikieta zakończyła się oddalili się z miejsca.
Następnie działacze udali się do wszystkich kawiarni sieci w mieście celem zaznajomienia pracowników z obecną sytuacją i zachęcenia do wstępowania w szeregi związku.

 

PS. Solidarność pracownicza zwycieża

Jeszcze tego samego dnia Starbucks wycofuje się z rekrutowania łamistrajków do pracy w Niemczech:

 

Firma AmRest, która jest operatorem sieci kawiarni Starbucks w Europie Środkowej, Wschodniej i w Niemczech, przesłała wczoraj do mediów następujące oświadczenie podpisane przez Iwonę Sarachman, dyrektorkę PR AmRest Holdings

 

"Jest nam bardzo przykro, że cel oferty dobrowolnej pracy czasowej w Niemczech, jaką złożyliśmy naszym pracownikom w Polsce, został mylnie zinterpretowany przez część opinii publicznej. Podkreślamy, że naszą jedyną intencją było zapewnienie prawidłowego funkcjonowania naszych kawiarni i niezakłócona obsługa odwiedzających nas gości. Informujemy również, że nie podjęliśmy żadnych działań związanych z realizacją tej oferty dla pracowników i nie zamierzamy ich podejmować"

 

Jak widać akcje solidarnościowe organizowane tego dnia m.in w Poznaniu jak i w Warszawie, mogą być doskonałą bronią wspierającą walkę pracowników.

 

Poznańska Międzyzakładowa Komisja Pracujących w Gastronomii
Inicjatywa Pracownicza

 

English below

3 Grudnia odbyła się w Poznaniu 8 edycja ligi Freedom Fighters. Tym razem liga miała nieco innych charakter, mniej było walk, a więcej wydarzeń, w których uczestniczyć mógł każdy, bez względu na to, czy ma jakikolwiek staż w sztukach walki.

Impreza zaczęła się treningiem Brazylisjkiego Jiu-Jitsu prowadzonym przez czarny i purpurowy pas w tej dyscyplinie. Uczestniczyły w nim zarówno osoby już trenujące, jak i takie, dla których był to pierwszy kontakt z   „kulanką”. Nie zabrakło też takich, którzy na co dzień ćwiczą zupełnie inne dyscypliny, np. muaythai czy kickboxing a z BJJ nie mieli jeszcze kontaktu. Trening spełnił swoją rolę – większość jego uczestników stwierdziła, że sportem tym zajmie się na co dzień.

15178104 1764168360574690 1509227648576970558 n copy

Następnie miał miejsce mini-turnie BJJ w kategorii OPEN No-Gi. Zawodnicy,mimo różnic w wadze i doświadczeniu stanęli między sobą jak równi z równymi. Mimo, że rywalizację zwyciężył najwyższy pas, co nie było zaskoczeniem, atmosfera była jak najbardziej koleżeńska.

15421002 1764167880574738 7347323418840286894 n

Ostatnim oficjalnym punktem programu było spotkanie na temat książki „Społeczeństwo bez mięsa” z Jarosławem Urbańskim, autorem. Urbański jest badaczem i aktywistą, od lat 80 wegetarianinem, a jednocześnie aktywnym maratończykiem. Słuchacze mieli więc okazję do dyskusji na bardzo szerokim polu począwszy od wegetarianizmu i weganizmu w ujęciu historycznego rozwoju ludzkich społeczeństw, do jego zastosowania w sportach wyjątkowo obciążających organizm takich jak biegi długodystansowe, czy sporty walki.

15355781 1764167877241405 5396832563142223796 n

Wieczorem natomiast uczestnicy ligi zebrali się na skłocie Rozbrat, by wspólnie oglądać odbywającą się w tym czasie galę KSW, a później bawić się do rana na afterparty.

Jako organizatorzy dziękujemy serdecznie wszystkim przybyłym, zarówno zawodnikom, trenerom, jak i uczestnikom treningu BJJ, zarówno lokalsom jak i tym, którzy przybyli do nas zza granicy. Do zobaczenia wkrótce!
15390692 1764167667241426 1502642917187004393 n
On 3.12 8th edition of Freedom Fighters league took place in Poznań. This time it was organised in a way that everyone regardless of experience in martial arts could participate – there were less fights though.

The event started with open Brazilian Jiu-Jitsu training coached by black and purple belt. There were trainees that already had contact with BJJ and complete newbies including those who are already experienced in striking styles like muay thai or kickboxing. The aim of training was met. Most of the people taking part in it said they're likely to train the discipline from now on.

Next mini-tournament in BJJ took place (OPEN No-Gi). The fighter had different experience and weight but were fighting nicely. Hihgest belt was announced winner, you could expect that, but the atmosphere was full of friendship.

15391022 1764167233908136 9075336966302258399 n

Last point of the event was meeting with Jarosław Urbański, author of „Meatless society” book. Urbański, researcher, activist, vegetarian since 80's and long distance runner as well. Meeting was having very broad field for discussion starting with vegetarianism and veganism refering to the developement of human societies and it's role in high intensity (as combat sports and long distance running requires) sports.

At night participants gathered on Rozbrat squat to watch KSW event broadcasted the same time. Afterparty took place till early morning.

As organizers we'd like to thank all that came, locals and internationals, fighters, coaches, training participators. See you soon!

15326609 1764168437241349 8686200906346253487 n

Po czarnym proteście nieczyste zagrania policji widać jeszcze wyraźniej niż dotychczas. Poznańska policja zachowuje się bowiem jak złodziej, który przyłapany na kradzieży woła „łapać złodzieja” . Tymi złodziejami mają być poznańscy anarchiści, którzy – według słów policji – podręcznikowo i profesjonalnie przygotowali się do wszczęcia zamieszek podczas wspomnianego protestu.

 

W ten sposób próbuje się odwrócić uwagę od faktu, że to zachowanie policji raziło brutalnością i chaotycznością – dosłownym biciem na oślep.

 

Wizerunek policji został poważnie nadszarpnięty; by go ratować w oparach gazu łzawiącego urządzono łapankę i w konsekwencji zatrzymano trzy przypadkowe osoby. Wszystko to potwierdzają nie tylko anarchiści, ale też postronne uczestniczki demonstracji. Niektóre z nich same zostały poszkodowane w wyniku działań policji. Nie lepiej było na komisariacie: jedna z zatrzymanych mówiła mediom o złym traktowaniu – przyciskaniu do podłogi radiowozu, obelgach i wyzwiskach. Samo zatrzymanie również pozostawiało wiele do życzenia. Aktywiści byli szarpani, ciągnięci po ulicy i chodniku, wcześniej zostali spryskani gazem łzawiącym.

 

Znamy już zarzuty wobec trzech zatrzymanych osób – to paragraf 222 czyli naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza na służbie. Grozi za to do 3 lat więzienia. Policja podała, że złapała zamaskowanych chuliganów, a jeden z zatrzymanych mężczyzn był w przyszłości zatrzymany w podobnych incydentach.

 

Tak, to prawda – paragraf 222 jest nam dobrze znany: podobne zarzuty działaczom/działaczkom  poznańskiego środowiska anarchistycznego stawiano wielokrotnie. Jest to bowiem najłatwiejszy sposób na dyskredytowanie inicjatyw bezpośrednio uderzających w antyspołeczne poczynania władz. Zatrzymani – oraz wiele innych osób z naszego środowiska - nie raz brali udział w „podobnych incydentach”. Te incydenty to najczęściej blokowanie eksmisji, działanie na rzecz respektowania praw pracowniczych i reagowanie na policyjną przemoc, na przykład stosowanie biernego oporu gdy policja atakuje pokojowe demonstracje. Jedna z zatrzymanych osób została skazana z paragrafu 222 właśnie w wyniku blokowania eksmisji w Nowej Soli w 2010r. Niedawno wyszedł z więzienia nasz przyjaciel Łukasz Bukowski, który trafił za kraty z tej samej przyczyny. O jego sprawie głośno było w mediach ogólnopolskich.

 

W ten oto sposób kryminalizuje się działalność społeczną, a aktywistów i aktywistki sprowadza wyłącznie do roli zadymiarzy  i do znudzenia sadza w ławie oskarżonych. Za pomocą kolejnych wezwań, przesłuchań i rozpraw próbuje się po prostu tłumić opór społeczny. Pomóc w tym mają policyjne pałki, gaz łzawiący oraz wspomniany paragraf będący głównym orężem policji w walce z anarchistami. Podobnie - poprzez propozycje kolejnych ustaw i restrykcyjne prawo dotyczące aborcji - kryminalizuje się kobiety, które chcą decydować o sobie. Po demonstracji 3 października, władze próbują wmówić społeczeństwu, że w Poznaniu czarny protest zawłaszczyli anarchistyczni chuligani. Wszystko po to, by odwrócić uwagę od oporu stawianego przez tysiące kobiet i mężczyzn, które – wraz z anarchistami i anarchistkami jak i niezależnie od nich – ruszyły pod biuro PiS. To tam protestujący wyrazili swój gniew i przekroczyli granicę ram protestu, w które policja chce nas wpisać, by łatwiej spacyfikować i ujarzmić wszystkich niezadowolonych. Sprawić, by swój gniew skierowali nie przeciwko władzy a innym protestującym, czyli – w konsekwencji – by wystąpili przeciwko samym sobie.

 

Policja i prokuratura obecnie działa w wyjątkowym pośpiechu -  pod presją, z gotowymi tezami, bo sprawę chce się wykorzystać politycznie. Sygnatury spraw są znane już dwa tygodnie od zatrzymania, co zwykle się nie zdarza. Minister już drugiego dnia, jeszcze przed postawieniem zarzutów wiedział, kto jest winny i kto powinien być skazany. Dobrze wiemy, że ten pospiech nie jest przypadkowy. Dobrze też wiemy, że lokatorzy i pracownicy czekają na wyroki przeciwko nieuczciwym pracodawcom i kamienicznikom latami.

 

Nie zostawimy oskarżonych samych – byli oni wraz z tysiącem osób na proteście po to, żeby kobiety chcące decydować o swoim życiu nie szły do więzienia, ani nie były traktowane przez policję czy prokuraturę właśnie tak, jak trójka naszych przyjaciół. Jeśli policja chce zrobić z nas chuliganów, solidarnie odpowiadamy: wszyscy jesteśmy chuligankami!

3 października w poniedziałek na Pl. Adama Mickiewicza, mimo nieustannie padającego deszczu około 10 tysięcy osób protestowało przeciwko pomysłom zaostrzenia już i tak drakońskich przepisów antyaborcyjnych. Protest, który formalnie rozpoczął się już o godzinie 14:00, dał szansę na zabranie głosu w sprawie tym, które od lat są ignorowane, gdy tylko powracają tematy prawa do aborcji, rzetelnej edukacji seksualnej, dostępu do fachowej służby zdrowia, ochrony przed przemocą i dyskryminacją, czyli samym kobietom.

 

W wystąpieniach podkreślano, że walka toczy się o prawo do wyboru, które już teraz jest kobietom ograniczane, a zgodnie z projektem skierowanym do dalszych prac sejmowych ma im być de facto całkowicie zabrane. Starano się zwrócić uwagę, że wprowadzenie zmian nie zatrzyma zabiegów aborcyjnych - tak jak obecnie są i będą one dokonywane. Niestety restrykcyjne przepisy uderzą w kobiety w gorszej sytuacji materialnej, a niektóre narażą na dokonywanie zabiegów w niezwykle niebezpiecznych dla ich zdrowia i życia warunkach. Takie oczywistości nie docierają do głów ustawodawców, dopóki nie zostaną wystarczająco głośno wykrzyczane.

 

Na proteście nie zabrakło również matek, które same urodziły dzieci z poważnymi wadami. One również podkreślały swój sprzeciw wobec zaostrzania przepisów, potrzebę pozostawienia prawa do wyboru kobiecie, a także olbrzymi brak wsparcia dla tych kobiet, które zdecydują się urodzić dzieci obarczone poważnymi chorobami.

 

W trakcie wystąpień nie zapomniano również upomnieć się o prawa osób o innej niż heteroseksualna orientacji. Ich również dotkną proponowane zmiany w prawie, one również kolejny raz są wykluczane i pomijane jako te osoby, których głos się nie liczy.

 

Jasno wykazano, że zaostrzenie przepisów będzie prowadziło do tragedii takich jak niedawna, gdzie 12-letnia ofiara gwałtu urodziła dziecko. Przy aplauzie prawicowych publicystów ofiara przemocy została potraktowana jak żywy inkubator pozbawiony praw do samostanowienia o własnym ciele. Podobnych tragedii można i należy unikać.

 

Trudno oddać całą energię niektórych wystąpień oraz uczucie solidarności, które im towarzyszyło. Naprawdę wielkie brawa dla wszystkich uczestniczek i uczestników.

 

Po zakończeniu oficjalnej części manifestacji spora część zgromadzonych osób, pod hasłami „Jesteśmy wkurwione, idziemy pod PiS” oraz ze słowami przyśpiewki „Szydło, niestety, twój rząd obalą kobiety” wyruszyły pod biuro partii rządzącej Prawo i Sprawiedliwość na ulicy św. Marcin. Pod samym biurem przy nieustającym wznoszeniu haseł „Solidarność naszą bronią”, „To jest strajk ostrzegawczy”, doszło do drobnych przepychanek z pilnującą wejścia do biura partii policją. W wyniku interwencji funkcjonariuszy zostały zatrzymane prawdopodobnie trzy osoby. W stronę szpaleru policyjnego poleciały race i petardy. Przez długi czas protestujący nie dopuszczali do odjechania samochodu z zatrzymanymi, skandując „Solidarność naszą bronią” i „Uwolnić zatrzymanych”. Po około pół godziny manifestujący, skandując „Jeszcze tu wrócimy”, skierowali się w stronę Placu Wolności, gdzie protest dobiegł końca. Grupa około 200 osób udała się pod komisariat na Al. Marcinkowskiego, gdzie zorganizowano spontaniczną pikietę domagającą się wypuszczenia zatrzymanych.

 

Na zakończenie pragniemy zaapelować do malkontentek i malkontentów. Nie lamentujcie nad kilkoma petardami czy racami, które poleciały w stronę opancerzonych od stóp do głów policjantów prewencji. Nie lamentujcie nad tym, że w wyniku protestu zakorkowany został Poznań, a bogu ducha winni mieszkańcy miast mieli dziś utrudniony powrót do domu. Zacznijcie wreszcie lamentować nad realnymi zmianami, które wprowadza obecna władza. A władza będzie nas ignorować tak długo, aż nie zobaczy, że możemy po nich przyjść do ich biur poselskich, pod urzędy, a nawet pod domy tych posłów i posłanek. Czas walczyć o nasze prawa i pokazać, że w tej walce będziemy sięgać również po radykalne metody.

 

czytaj także:

(Akt) Zatrzymano Gosię z Zemsty! Oświadczenie kolektywu Zemsta

W środę (28 września) o godzinie 11:00 Wielkopolskie Stowarzyszenie Lokatorów przy wsparciu Federacji Anarchistycznej, zablokowało eksmisję „na bruk” trzech osób z mieszkania przy ul. 28 Czerwca. Mieszkanie należy do Spółdzielni Mieszkaniowej im. Hipolita Cegielskiego, gdzie prezesem zarządu jest Waldemar Witkowski – polityk, działacz spółdzielczy, były wicewojewoda wielkopolski, od 2006 r. przewodniczący Unii Pracy.

 

Bulwersujące przy tej eksmisji było kilka kwestii. Po pierwsze, jedna z osób, która miała być eksmitowana to mężczyzna, który od dziewięciu lat leży sparaliżowany. Żona podaje mu leki, jedzenie i płyny specjalną pompą.

 

Po drugie, lokatorzy zostali skreśleni z listy przydziału na mieszkanie socjalne (sprawa w toku, wyjaśniana w ZKZL). Od tygodnia WSL prowadziło rozmowy z zarządem ZKZL, aby lokatorzy otrzymali kolejna ofertę mieszkania socjalnego, odpowiednią dla osoby niepełnosprawnej. Poprzednia dotyczyła lokalu na poddaszu, gdzie nie było możliwości wniesienia chorego na noszach. Niestety samo pismo, że miasto złoży kolejną ofertę lokatorom, nie załatwiało sprawy. Wierzyciel był zdeterminowany przeprowadzić eksmisję.

 

O godz. 11:00 w mieszkaniu pojawił się komornik ze ślusarzem. Przyszły pracownice z MOPR i miejskiego Biura Spraw Lokalowych oraz prawnik reprezentujący wierzyciela. Nie krył swojej niechęci wobec działaczy i działaczek WSL, którzy byli zdeterminowani powstrzymać wysiedlenie. W ostatniej chwili prawnik spółdzielni dostał odgórne polecenie odroczenia eksmisji na około dwa miesiące, do otrzymania nowej oferty lokalu socjalnego.

 

Konflikt z jednej strony był wynikiem krótkowzroczności pracowników ZKZL (co do wskazania lokalu socjalnego), jak też wierzyciela, którego bezwzględność wobec sparaliżowanego lokatora była zaskakująca.

19 sierpnia 2016 roku o godzinie 9:40 kilkunastu anarchistów/ek uczciło minutą ciszy pamięć ofiar policyjnych nadużyć. Symboliczny protest odbył się w dniu rozprawy o przekroczenie uprawnień przez Macieja Kuźniewskiego, policyjnego bandytę rażącego paralizatorem uczestników happeningu na Uniwersytecie Ekonomicznym.

 

Funkcjonariusz nie pojawił na rozprawie, być może się bał, a jego pełnomocnik prawie nie zabierał głosu, prawdopodobnie zażenowany postawą swego klienta. Tymczasem koledzy Kuźniewskiego postanowili filmować protest przed sądem. Na wezwania do wylegitymowania funkcjonariusze zasłaniali się „wykonywaniem czynności służbowych”, licznie też obstawili wejście do budynku. Poniżej prezentujemy oświadczenie Federacji Anarchistycznej s. Poznań i Anarchistycznego Czarnego Krzyża nt. policyjnej przemocy – zarówno podczas wspomnianego wykładu, jak i obecnie:

 

WIĘCEJ UPRAWNIEŃ DLA POLICJI TO WIĘCEJ OFIAR!
DOŚĆ POLICYJNEGO BANDYTYZMU!

 

OŚWIADCZENIE

 

W grudniu 2013 roku, podczas skandalicznego pseudo-wykładu skrajnie prawicowego  ks. Pawła Bortkiewicza na Uniwersytecie Ekonomicznym w Poznaniu, miał miejsce anarchistyczny happening. Został on brutalnie zakłócony przez policjantów w cywilu. Jeden z nich raził prywatnym paralizatorem uczestników i uczestniczki zdarzenia. Po długim procesie sprawę umorzono. Teraz policjant odwołuje się i żąda całkowitego uniewinnienia. W kontekście zajść podczas wykładu, kiedy to pobito i rażono paralizatorem happenerów/rki, uznajemy to za skandaliczne i niedopuszczalne. Podczas sprawy trzech świadków będzie zeznawać na temat policyjnej przemocy tego dnia.
W ostatnich miesiącach bezkarność policji oraz liczba ofiar jej interwencji wciąż rośnie. Pojawiają się ofiary śmiertelne (ostatnia – w Szczecinie). Czas powiedzieć: stop policyjnej przemocy!

 

Statystyki dot. policyjnych przestępstw wskazują, że zaledwie 3,5 proc. spośród 16 tys. skarg na nadużycia ze strony policji prokuratura kieruje do sądu. Pozostałe umarza lub odmawia wszczęcia postępowania. Dane te dotyczą wymuszania zeznań przez policjantów, bezprawnej ochrony interesów wpływowych osób i znęcania się nad zatrzymanymi. W przypadku wymuszania zeznań biciem statystyka jest jeszcze gorsza: tylko 1,3 proc. spraw kończy się aktem oskarżenia. Do tego dochodzą przypadki policyjnych zabójstw.

Sprawa 25-letniego Igora z Wrocławia, zabitego przez policjantów, trafiła do świadomości odbiorców mediów tylko dzięki postawie kilkuset ludzi. Protestując przez wiele dni upominali się pod komisariatem, na którym doszło do zabójstwa, o pamięć Igora i sprawiedliwość dla jego oprawców.   Kilka dni temu policjanci zabili kolejną osobę – tym razem zastrzelono w Szczecinie chłopaka, który rzekomo nie zatrzymał się na wezwanie.  Sprawę opisały media, ale zabójca wciąż pozostaje na wolności. Nie pozwolimy na dalsze zamiatanie pod dywan policyjnego bandytyzmu! Dość bezkarności policji!

Obecnie stoimy przez realną groźbą zwiększenia się represji i policyjnej przemocy nie tylko wobec aktywistów, ale też całego społeczeństwa. Kontrowersyjna ustawa antyterrorystyczna, wcześniej kuriozalna  ustawa inwigilacyjna – wszystko  to oznacza w praktyce zgodę na ingerencję służb w prywatność każdego z nas!

 

Zadajemy więc pytanie: Czy więcej uprawnień dla policji oznacza więcej policyjnych ofiar? Obawiamy się, że odpowiedź na to pytanie jest jednoznaczna. Apelujemy o przeciwstawianie się policyjnemu bandytyzmowi i nagłaśnianie wszelkich przypadków policyjnych nadużyć! Stop bezkarności policji!

 

Federacja Anarchistyczna sekcja Poznań
Anarchistyczny Czarny Krzyż
20160819 094632

GOPR2535

20160819 094636

20160819 095313

Wczoraj o godzinie 14:30 pod Urzędem Miasta Poznania, miał miejsce protest przeciwko polityce brutalnych eksmisji. Dodatkowym impulsem do protestu, było zakończenie kary trzymiesięcznego pozbawienia wolności przez Łukasza Bukowskiego. Łukasz odsiadywał wyrok w związku z udział w blokadzie eksmisji w 2011 r.

 

Na wstępie podkreślono, że pomimo zmian personalnych we władzach miasta Poznania, i wiązanych z nimi nadziejami, antyspołeczna polityka brutalnych eksmisji względem lokatorów jest kontynuowana. Nie widać realnych zmian w polityce mieszkaniowej miasta, a kolejni lokatorzy muszą obawiać się wizyt komorników. [Oświadczenie - Poznań miastem brutalnych eksmisji ]

 

Korzystając z okazji, jako jeden z przemawiających na pikiecie, głos zabrał Łukasz Bukowski. Podkreślając, że chociaż z perspektywy więźniów jego wyrok był niezwykle krótki, pobyt w wiezieniu nie był dla niego łatwym doświadczeniem. To świadomość, że uczestniczy w działaniach w słusznej sprawie, dodawała mu sił, oraz wsparcie, jakie otrzymywał z zewnątrz w postaci listów. Podkreślił, jak ważnym doświadczeniem, był dla niego udział w pogrzebie zamordowanej działaczki lokatorskiej Jolanty Brzeskiej. Według wszelkiego prawdopodobieństwa, za jej śmiercią stały osoby związane ze środowiskiem właścicielki lokali uzyskanych dzięki reprywatyzacji. Mimo słów, o konieczności odpłacenia winnym bestialskiej śmierci, pięknym za nadobne, Łukasz podkreślił, że w jego odczuciu ruch lokatorski nie ma działać przeciwko komuś, ale we wspólnym interesie, w walce o prawdziwą sprawiedliwość społeczną.


13645123 10154406366142863 4029519607996043536 n

W trakcie pikiety podkreślono, że faktycznymi ofiarami represji, są nie tyle osoby takie jak Łukasz Bukowski zaangażowany w działania lokatorskie, ale przede wszystkim cała rzesza mieszkańców Poznania. To wobec mieszkańców, których nie stać na kredyt mieszkaniowy, stale wisi widmo braku tanich lokali mieszkalnych. To mieszkańcy o niskim statusie materialnym, byli przez długi czas straszeni zsyłko do getta kontenerów „socjalnych” i piętnowani określeniem „trudnych lokatorów”. To mieszkańcy, z wielu powodów – utraty pracy czy choroby – popadają w spiralę zadłużenia, muszą obawiać się wizyty komornika i widma eksmisji. Właśnie, dlatego tak ważna jest codzienna działalność w ramach ruchu lokatorskiego, polegająca na domaganiu się realnych zmian w polityce miasta, przy jednoczesnym okazywaniu wsparcia i solidarności zagrożonym eksmisjami lokatorom.

 

Najbliższą okazją do okazania takiego wsparcia, będzie, chociażby udział w rozprawie Sądu drugiej instancji, w sprawie jednego z mieszkańców ogródków działkowych. Schorowany lokator najpierw, nie mógł uzyskać od miasta lokalu socjalnego. Urzędnicy uznali, że skoro mieszka na działce - pomimo że to wbrew prawu - jego potrzeby lokalowe są zabezpieczone. Dziś, ci sami miejscy urzędnicy, wspólnie z przedstawicielami władz Rodzinnych Ogródków Działkowych domagają się eksmisji lokatora, bez prawa do lokalu socjalnego. Tak właśnie wygląda polityka mieszkaniowa i społeczna w mieście Poznaniu, która nie potrafiąc wywiązać się ze swoich zadań względem zabezpieczenia lokali socjalnych dla mieszkańców, uderza w nich widmem eksmisji de facto na bruk.

W styczniu tego roku w Polskim Teatrze Tańca w Poznaniu powstała komisja zakładowa Inicjatywy Pracowniczej. Należy do niej obecnie połowa załogi teatru, zarówno artyści, jak też pracownicy techniczni i administracyjni. Motywów powołania organizacji było kilka, jednym z nich – zmiana na stanowisku dyrektora instytucji. Po 27 latach z kierowania teatrem zrezygnowała Ewa Wycichowska. Załoga chciała mieć więc możliwość zabrania głosu w wyborze jej następczyni, która rozpocznie urzędowanie od 1 września.

 

Innym powodem były obowiązujące w teatrze stosunki pracy. Lista zarzutów pracownic i pracowników była w tym przypadku dość długa: od braku dialogu przy zarządzaniu instytucją, przez łamanie wielu przepisów Kodeksu pracy, po kwestie związane z wynagrodzeniami.

 

Ustępująca dyrektorka teatru z początku kompletnie ignorowała naszą organizację, co przejawiało się między innymi we wprowadzeniu zmian w regulaminie wynagradzania i regulaminie Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych bez niezbędnych konsultacji ze związkiem zawodowym, co oczywiście zostało przez nas oprotestowane. Ostatecznie związek zawodowy postanowił wejść w spór zbiorowy, o czym poinformował pracodawcę pod koniec maja, a w sam spór rozpoczął obowiązywać 6 czerwca br. Postulaty przedstawione dyrekcji dotyczyły kwestii płacowych. Zażądano likwidacji wysokiej premii uznaniowej (30%) i dodania jej do podstawy wynagrodzenia. Było to zgodne z zaleceniami zarządu województwa wielkopolskiego (instytucji nadrzędnej dla teatru) z kwietnia 2015 r. Po drugie zażądano 20% podwyżki płac.

 

Teatr, jak wiele innych instytucji publicznych, miał od początku 2009 r. tylko jedną (wprowadzoną w roku 2016) systemową podwyżkę płac w wysokości 90 zł brutto od osoby. A to oznacza, że od 2009 r. przynajmniej niektórym pracownikom płace realne spadały (szacunkowo: o 10-15%). Faktycznie na zebraniach związkowych pojawiały się głosy, że pensje są coraz niższe. Szczególnie na spadek realny płac narażeni byli pracownicy i pracownice np. przebywający na zwolnieniu chorobowym (w wyniku np. kontuzji). Dodatkowo niezadowolenie budził fakt wspomnianego manipulowania premiami uznaniowymi.

 

Na spór pracodawca zareagował zapowiadając lokaut i zwolnienie 60% załogi. W piśmie z dnia 15 czerwca zagroził bowiem, że jeżeli pracownicy nie przyjmą zmiany regulaminu wynagradzania dotyczącego zasad premiowania, wprowadzonej zarządzeniem dyrekcji w maju, to wypowie im umowy o prace. IP jednak wskazywała konsekwentnie, że zaproponowana zmiana warunków płacy była bezprawna, gdyż powstała z naruszeniem art. 772 §4 Kodeksu pracy (brak konsultacji związkowej), a zatem nie jest obowiązująca, a dodatkowo stała się przedmiotem sporu zbiorowego. Z tej perspektywy związek uznał działania dyrekcji za nielegalne.

 

Jednocześnie, na wniosek Inicjatywy Pracowniczej, w teatrze została przeprowadzona kontrola Państwowej Inspekcji Pracy, która potwierdziła szereg naszych zastrzeżeń, w tym nielegalność zamiaru zmiany umowy o pracę, a dalej ewentualnego zwolnienia 60% załogi. Lista nieprawidłowości wykazanych przez inspektora jest długa i dotyczy: (1) sprzeczności w zapisach obowiązującego regulaminu pracy i regulaminu wynagradzania; (2) wprowadzenia zmian w regulaminie wynagradzania i regulaminie funduszu świadczeń socjalnych bez konsultacji ze związkiem zawodowym; (3) nieterminowego przekazywania środków na zakładowy fundusz świadczeń socjalnych; (4) konieczności wypłacenia wyrównań z tytułu wynagrodzenia urlopowego (łącznie 6 osób na kwotę ponad 3900 zł netto); (5) przekraczania limitu godzin nadliczbowych (który i tak wynosił w zakładzie 416, przy czym niektórzy pracownicy w ciągu roku mieli nawet 700 nadgodzin); (6) nieterminowego wypłacania dodatku za pracę w nadgodzinach; (7) źle funkcjonujących okresów rozliczeniowych w stosunku do pracowników technicznych. Wreszcie (8) pojawił się problem dotyczący systemu przerywanego czasu pracy. Pracownicy artystyczni trzy z pięciu dni w tygodniu, pracowali od godziny 10 do 14, a następnie po czterogodzinnej przerwie od 18 do 22. Rozwiązanie takie przewiduje Kodeks pracy i choć okres przerwy nie wlicza się do czasu pracy, to jednak należy się za niego wynagrodzenie w wysokości 50% stawki postojowej (art. 139 § 1 K.p.). Tymczasem regulamin wynagradzania nie przewidywał tego i wielu pracowników utrzymuje, że nie otrzymywało postojowego. Kwestia ta była omawiana na spotkaniu Inspekcji Pracy z przedstawicielami i przedstawicielkami związku. Obecnie związek bada sprawę i nie wyklucza skierowania sprawy na drogę sądową, liczy jednak na jednoznaczne w tym zakresie stanowisko Inspekcji. W takim wypadku roszczenie może sięgnąć nawet pół miliona złotych ponieważ dotyczyć będzie okresu trzech lat, licząc średnio kilkanaście tysięcy złotych na osobę w stosunku do ok. 30 pracowników artystycznych.

 

Ostatecznie 24 czerwca, na jednoznaczne żądanie IP, odbyły się w Polskim Teatrze Tańca rokowania, w trakcie których strona związkowa stanęła na stanowisku, że dopóki nie zostaną prawidłowo sporządzone nowe regulaminy pracy i wynagradzania, trudno jest mówić o rozstrzygnięciu żądania dotyczącego odpowiedniego włączenia premii uznaniowej do wynagrodzenia, mimo że żądanie to, w takiej czy innej formie, zostanie spełnione. Co do 20 procentowej podwyżki zgodzono się, że rokowania w tej sprawie zostaną wznowione po urlopie, tj. na przełomie sierpnia i września. 27 czerwca doszło natomiast do osobnego spotkania w urzędzie marszałkowskim, gdzie urzędnicy omówili ze związkiem sytuację w teatrze, zgadzając się, co do tego, że potrzebne jest dogłębne zapoznanie się z wynikami kontroli PIP.

 

Komentując sytuację w Polskim Teatrze Tańca trzeba stwierdzić, że jest to kolejny przykład instytucji publicznej, która zamiast dawać przykład, jak funkcjonować by mogły stosunki pracy, raczej dała przykład tego, jak one wyglądać nie powinny. Lata jednoosobowego kierownictwa tą instytucją zrodziły paternalistyczne przyzwyczajenia, które ostatecznie doprowadziły do szeregu poważnych naruszeń prawa pracy. Dopiero powołanie związku zawodowego pozwoliło na ujawnienie szeregu nieprawidłowości, które powinny być wykryte już wcześniej przez Inspekcję Pracy (poprzednia kontrola miała miejsce w 2007 r.), a przede wszystkim przez urząd marszałkowski, sprawujący w tym przypadku nadzór. Ofiarami, jak to zwykle bywa, padli przede wszystkim pracownicy.

następna »

23 czerwca przy ul. Wolsztyńskiej w Poznaniu miało dojść do nielegalnych czynności komorniczych. Zostały one zablokowane w wyniku interwencji działaczek i działaczy Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów oraz Federacji Anarchistycznej. Sytuacja dotyczyła dwóch kobiet, które od 5 lat oczekują na przydział lokalu socjalnego. Schorowane lokatorki w podeszłym wieku od wielu miesięcy żyją bez wody, prądu, gazu oraz z zamurowanymi drzwiami wejściowymi (wchodzą przez okno balkonowe). Właściciel mieszkania bezkarnie stosował wobec kobiet metody "czyścicieli" kamienic, by, poprzez nękanie, wymusić szybszą wyprowadzkę.

 

Interwencja komornika Mieszko Cieślika rozpoczęła się o godzinie 13:00. Komornik wcześniej zapewniał, że celem wizyty nie będzie eksmisja. Niemniej jednak przed wyznaczoną godziną przed domem pojawiła się ciężarówka firmy, której pracownicy zostali poinformowani o tym, że będą wywozić rzeczy w związku z mającą się odbyć eksmisją. Komornik naciskał, że chce wejść przez okno do lokalu oraz wywieźć część rzeczy lokatorek. Po niespełna pół godziny na miejscu pojawiła się policja, która wezwana przez komornika miała pełnić asystę w czynnościach przez niego podejmowanych.

 

Komornik nie posiadał formalnego uzasadnienia podejmowanych dziś czynności. Nie przedstawił stosownych dokumentów zarówno przedstawicielkom WSL, mediom jak i policji. Należy pamiętać, że za każde działania komornicy otrzymują duże wynagrodzenie. Chęć zarobku oraz przyzwyczajenie do dotychczasowego trybu działania sprawiły, że Cieślik był wyraźnie zdziwiony, że musi posiadać i okazać formalne podstawy swoich działań. Po konsultacjach z prawnikami działacze i działaczki nie dopuścili do wyniesienia rzeczy lokatorek. Blokada trwała około 1,5 godziny. Komornik stwierdził, iż rezygnuje z podejmowanych czynności.

 

Zgromadzeni policjanci wylegitymowali oraz sprawdzili w systemowej bazie danych wszystkich działaczy i działaczki oraz wezwali odziały prewencji. Natomiast nie widzieli problemu w tym, iż komornik nie przedstawił im pisemnego uzasadnienia oraz opisu wykonywanych w dniu 23 czerwca czynności względem dłużniczek.

 

Po zakończonych działaniach, ze względu na zły stan zdrowia, lokatorkom udzielili wsparcia medycznego wezwani sanitariusze.

 

Za sytuację odpowiedzialność ponosi nie tylko komornik, ale także Zarząd Komunalnych Zasobów Lokalowych (ZKZL). Miesiąc temu, w dniu 18 maja działaczki WSL na spotkaniu z wiceprezydentem miasta i prezesem ZKZL przedstawiły sytuację obu eksmitowanych osób. Wcześniej, po pięciu latach oczekiwania, miasto wskazało seniorkom lokal socjalny, który kompletnie nie uwzględniał ich wieku i stanu zdrowia (III piętro, piece na węgiel itd.). Dlatego pismem z dnia 20 maja zwrócono się z prośbą o wskazanie innego lokalu. Przedstawiono też dokumentację medyczną. Niestety ZKZL przez ponad miesiąc nic w tej sprawie nie zrobił.

Rozpętanie wrzawy wokół oskarżenia trojga osób kojarzonych ze środowiskami anarchistycznymi o próbę podpalenia policyjnych radiowozów (a nie jak się sugeruje podłożenia bomby) jest sposobem na odwrócenie uwagi opinii publicznej od policyjnych nadużyć i zabójstw. Jednocześnie służy ona też jako uzasadnienie dla wprowadzenia większych uprawnień dla policji i innych służb poprzez wprowadzenie tzw. ustawy antyterrorystycznej. System zmierza w kierunku autorytarnym, wprowadza się reguły państwa stanu wyjątkowego, a strach – nieodłączny atrybut prawicowej polityki – stał się bronią w rękach polityków i policji.

 

Rosnąca od dłuższego czasu bezkarność policji, brutalność wobec demonstrantów, nielegalna inwigilacja mediów i obywateli, pobicia, a nawet interwencje kończące się śmiercią, budziły i budzą coraz większy sprzeciw społeczny. Wymiar sprawiedliwości nie był zainteresowany rozliczeniem funkcjonariuszy wykorzystujących swoją władzę. Nie byli i nie są tym zainteresowani politycy ani elity skrywające się za plecami policji. W istocie wielokrotnie byliśmy i jesteśmy świadkami, kiedy policja reprezentuje i chroni interesy jedynie uprzywilejowanych. Najlepszym tego przykładem było paradowanie najbardziej znanego w Polsce „czyściciela kamienic” w asyście policji i zastraszanie lokatorów. Tego typu przykładów jest więcej.

 

Przyjrzyjmy się statystykom policyjnych nadużyć. Jak donosił w połowie 2013 roku jeden z dzienników: „Policja nadużywa przemocy, bo funkcjonariusze mają duży margines bezkarności. Tylko 3,5 proc. skarg na pobicie przez policjantów prokuratura kieruje do sądu. Pozostałe umarza lub odmawia wszczęcia postępowania” (źródło). Z danych przedstawionych przez samą policję wynika, że w latach 2011–2012 do prokuratur trafiło aż 468 spraw o wymuszanie zeznań i 1044 sprawy o znęcanie się nad osobami pozbawionymi wolności. Przypadków takich jest jednak zdecydowanie więcej, bo np. wielu poszkodowanych nie wnosi skarg, nauczonych doświadczeniem, że są one bezskuteczne. Nic się od tego czasu nie zmieniło, choć o nadużyciach policji mówi się coraz więcej i coraz głośniej. Do odpowiednich działań w tej sprawie nawoływał np. dwa lata temu Europejski Komitet ds. Zapobiegania Torturom oraz Nieludzkiemu lub Poniżającemu Traktowaniu albo Karaniu. Jednocześnie jak wynika z danych samej policji, liczba funkcjonariusz pociągniętych do odpowiedzialności czy wydalonych ze służby z roku na rok spada (źródło).

 

Czy wobec powyższego może dziwić fakt, że ofiary policyjnej nagonki chcą się bronić? Tym bardziej że w poczuciu bezkarności policja posuwa się do najbrutalniejszych aktów. W 2010 roku w Warszawie policjant zastrzelił niewinnego człowieka, czarnoskórego imigranta Maxwella Itoyę, a w 2012 roku umorzono sprawę przeciwko sprawcom tej śmierci. Od tego czasu miało miejsce wiele podobnych przypadków. Ofiarami padały nie tylko notowane w policyjnych kartotekach osoby, ale niekiedy po prostu kompletnie niewinni obywatele, jak właśnie Maxwell Itoya, czy ciężko ranny w 2015 r.  górnik postrzelony w Jastrzębiu-Zdroju gumową amunicją.

 

Nie możemy dać się zastraszyć. Odwoływanie się do państwowego terroru ma uchronić skompromitowane postsolidarnościowe elity władzy przed ich ostateczną polityczną degradacją. Kapitalistyczne i neoliberalne eksperymenty dokonywane na społeczeństwie nie tylko skutkują wzrostem różnic klasowych, społecznych konfliktów, ale także obecnym kursem na autorytarne państwo.

 

Mówimy zatem zdecydowanie: Stop policyjnej przemocy! Stop państwu stanu wyjątkowego!

 

Federacja Anarchistyczna s. Poznań

 

Wybrane przykłady policyjnych napaści:

* 2016 r. – we Wrocławiu ginie Igor Stachowiak. Przyczyną śmierci była prawdopodobnie brutalność działań policji; niewykluczone, że celowa. Sprawa jest w toku.
* 2015 r. - w Knurowie 27-letni mężczyzna został raniony w okolice szyi, a po przewiezieniu do szpitala zmarł.
* 2015 r. - w Kutnie 29-letni mężczyzna został śmiertelnie postrzelony podczas przesłuchania na komisariacie.
* 2015 r. - w Legionowie podczas akcji policyjnej 19-letni Rafał W. połknął woreczek z marihuaną, który utknął mu w tchawicy, co doprowadziło do jego śmierci.
* 2015 r. - w Jastrzębiu-Zdroju 35-letni górnik z kopalni Zofiówka podczas protestu został postrzelony przez policjanta gumową kulą, w wyniku czego miał pękniętą czaszkę, obrzęk mózgu i złamaną nogę.
* 2013 r. - w Wałbrzychu policjanci skatowali na śmierć zatrzymanego mężczyznę.
* 2011 r. - w Lublinie policjant zgwałcił dwukrotnie studentkę farmacji
* 2010 r. – w Warszawie policjant zastrzelił niewinnego człowieka, czarnoskórego imigranta Maxwella Itoyę. W 2012 r. sprawę umorzono.
* 2007 rok – w Krakowie obywatel Rumunii Claudiu Crulica, zmarł w wyniku protestu głodowego w tamtejszym areszcie. Zarówno jego zatrzymanie przez policję, jak i nieudzielanie mu pomocy w trakcie protestu głodowego, nosiło znamiona jawnie rasistowskich i dyskryminacyjnych działań. Cała sprawa Claudia pełna była nieprawidłowości ze strony funkcjonariuszy służb, mimo to żaden funkcjonariusz policji, ani Aresztu Śledczego nie poniósł w związku z nią konsekwencji służbowych. O losach Crulica powstał polsko-rumuński film „Crulic - droga na drugą stronę”

 

Więcej przykładów można znaleźć tutaj: http://bezkarnoscpolicji.info

Łukasz Bukowski skazany na karę trzech miesięcy więzienia, został właśnie przeniesiony do Zakładu Karnego w Gorzowie Wlkp.

Szczegółowo o jego sprawie informowaliśmy tutaj. Pamiętajmy, że pobyt Łukasza w więzieniu to forma protestu i wypadkowa jego udziału w akcji antyeksmisyjnej. Na portalu społecznościowym powstał fanpage gdzie możecie znaleźć sporo informacji o sprawie Łukasza. Apelujemy o wysyłanie listów i kartek pocztowych celem udzielenia wsparcia i okazania solidarności z osadzonym. Jeśli nie wiecie jak rozpocząć taką korespondencje, zerknijcie tutaj. Oto nowy adres:

 

Łukasz Bukowski syn Zbigniewa

Zakład Karny Gorzów Wielkopolski P-2

ul. Podmiejska 17

66-400 Gorzów Wlkp.

 

SOLIDARNOŚĆ NASZĄ BRONIĄ!!!

W czwartek, 12 maja 2016 roku, w godzinach przedpołudniowych anarchiści i działacze lokatorscy zablokowali próbę eksmisji dwojga schorowanych ludzi zamieszkałych w kamienicy przy ul. Małeckiego. Najpierw zabarykadowano budynek od środka, nie wpuszczając policji. Kolejną formą nacisku była spontaniczna pikieta na zewnątrz, będąca wyrazem solidarności z eksmitowanymi. W wyniku tych działań udało się skłonić komornika i lekarzy do odstąpienia od wykonania eksmisji na bruk.

Małżeństwo dostało przydział na mieszkanie jeszcze w czasach PRL, potem po kamienicę zgłosił się spadkobierca. Broniony lokator przez 40 lat pracował w elektrociepłowni. Gdy stracił pracę, rodzina wpadła w długi. Miał trzy udary, z powodu miażdżycy grozi mu amputacja stopy, jego żona także choruje. Większość stosunkowo wysokiej emerytury pochłaniają leki oraz systematycznie spłacane zadłużenie. Według nowych przepisów nie przysługuje im mieszkanie socjalne ani komunalne, jednocześnie jednak są zbyt biedni, by wynająć mieszkanie na tzw. wolnym rynku.

Próba eksmisji trwała od godziny 9:00. Komornik, Paweł Bobek, próbował nasłać policję na blokujących kamienicę od wewnątrz anarchistów i działaczy lokatorskich. Aktywistom i aktywistkom grożono brutalną interwencją uzbrojonego oddziału policyjnego. Dzięki wspólnej determinacji udało się jednak powstrzymać policję przed wtargnięciem do budynku.
maleckiego3
Tymczasem część anarchistów i anarchistek zorganizowało na zewnątrz pikietę solidarnościową, skandując hasła przeciwko eksmisjom i za społeczną kontrolą pracy komorników. Liczne wsparcie, w tym poparcie części sąsiadów, sprawiły, że wahający się lekarz i komornik ostatecznie odstąpili od wykonania wyroku eksmisyjnego. Działacze WSL zadeklarowali pomoc w znalezieniu dla małżeństwa nowego mieszkania. Podkreślają też kategorycznie, że konieczne są zmiany systemowe, a eksmisje na bruk nie powinny mieć w ogóle miejsca, będą żądać od władz miasta interwencji w tej sprawie.

Kilka dni temu odbyła się demonstracja solidarności z Łukaszem Bukowskim, odsiadującym wyrok 3 miesięcy pozbawienia wolności za czynny udział w blokadzie eksmisji innego schorowanego małżeństwa – państwa Jenczów. Brutalna eksmisja na bruk wywołała oburzenie, podobnie jak agresywne zachowanie policji. Minęło kilka lat, zmieniła się władza, ale nadal za jedyne rozwiązanie problemów społecznych uznaje się brutalne eksmisje na bruk, a nowe przepisy umożliwiają nawet zdeterminowanym ludziom godne życie. Działacze lokatorscy są natomiast nękani przez policję i sądy , niektórzy – jak Łukasz Bukowski – odsiadują nawet wyroki więzienia, gdyż nie godzą się zaistniałą sytuacją. Żądamy zakazu eksmisji na bruk i zapewnienia godnych warunków mieszkaniowych!

EKSMISJE STOP! MIESZKANIE PRAWEM, NIE TOWAREM! SOLIDARNOŚĆ NASZA BRONIĄ!

Strona 1 z 20