Zaloguj

Federacja Anarchistyczna

Jesteś tu: Start / Sekcje FA /
A+ R A-
F.A. Poznań

F.A. Poznań

Aktywność poznańskiej sekcji FA stanowi szeroki wachlarz działań.

Z jednej strony są to różnorakie formy protestu i agitacji. Można by określić ten rodzaj aktywności jako aktywność doraźną. Charakteryzuje się ona "zewnętrznym" przesłaniem naszej grupy. Działalność ta daje nam możliwość wyrażenia swojego zdania, jest formą nacisku na władzę i inne instytucje oraz stanowi dla nas czynnik propagandowy. W tym zakresie działań mieszczą się zarówno akcje spektakularne takie jak demonstracje, happeningi, akcje bezpośrednie jak te mniej: petycje, plakaty, pisma etc.

Z drugiej zaś staramy się budować naszą rzeczywistość poprzez kreowanie świadomości na co dzień. Tworzymy wolnościową społeczność, która podejmuje działania na rzecz oddolnego, niezależnego i samorządnego życia. Działalność ta jest oparta o Rozbrat nadający grupie charakter stabilny. Federacja Anarchistyczna w roku 1997 otworzyła tu Bibliotekę Wolnościową, a w 2000 Klub Anarchistyczny gdzie znajdują się również biuro FA sekcja Poznań
O aktywności tej stabilnej wynikającej głównie z posiadania swojego miejsca można by pisać jeszcze bardzo dużo. Przede wszystkim Rozbrat daje nam możliwość bezpośredniego i łatwego kontaktu miedzy ludźmi. W oparciu o to miejsce możemy spotykać się z ludźmi mającymi podobny stosunek do otaczającego świata, rozmawiać, dyskutować, pomagać.

Adres witryny: http://www.rozbrat.org E-mail: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

20 marca odbędzie się druga licytacja kamienicy, w której znajduje się Od:zysk i która stanowi dom dla kilkudziesięciu osób oraz oddolnych inicjatyw. Od poprzedniej licytacji cena wywoławcza nieruchomości znacznie spadła, co dla inwestora może być mylącym znakiem, że oferta ta jest bardziej atrakcyjna. Nic bardziej mylnego! Stanowczo informujemy, że kamienica, w której mieści się Od:zysknie jest i nie będzie na sprzedaż.

 

Licytacja naszego domu odbędzie się półtorej godziny po zamknięciu gmachu sądowego, za zamkniętymi drzwiami i w obecności policji. Stosując taki zabieg komornik słusznie przeczuwa, że wzrasta napięcie i społeczny opór skierowany przeciw bezwzględnemu prawu własności, pisanemu pod dyktat bogatych. Słusznie spodziewają się, że nie podłożymy karnie głów pod topór i nie będziemy bierni wobec sprzedaży kamienicy wraz z jej mieszkańcami i mieszkankami.

 

Te podstępne działania wpisują się w dotychczasową, antyspołeczną politykę władz miasta i deweloperów, która ignoruje prawa lokatorskie tysięcy ludzi na rzecz interesów nielicznych biznesmenów i powiązanych z nimi polityków.
Od:zysk nie jest pierwszy. Doskonale znamy historie czyszczonych kamienic przy ulicach Jackowskiego, Strusia, Stolarskiej i wielu innych. Szykanowanie lokatorów poprzez odłączanie mediów, prowadzenie fikcyjnych, pogarszających stan budynków „remontów” czy zastraszanie lokatorów przez rozpylanie gazu na klatkach schodowych, nielegalne wymienianie zamków pod nieobecność lokatorów i administracyjne uchylanie decyzji sądów – to wiele przykładów haniebnej kooperacji inwestorów i władz miasta w bezprawnym usuwaniu mieszkańców z ich mieszkań. Nieludzcy właściciele i czyściciele kamienic nie zwracają uwagi ani na wiek ani stan zdrowia krzywdzonych osób. Interesuje ich tylko zysk.

 

Wiele kamienic wcześniej wyczyszczonych pozostaje nadal pustych. W kamienicy na ul. Podgórze, gdzie stworzyliśmy skłot Warsztat, po 5 miesiącach remontowania i uzdatniania kamienicy, pojawił się właściciel, który wraz z pomocą policji wyrzucił lokatorów. Uzbrojona po zęby policja brutalnie potraktowała osoby protestujące, stosując wobec nich gaz pieprzowy. Co znamienne, właściciel pojawił się dwa dni po ewikcji wraz z ekipą “budowlaną”, która zniszczyła doszczętnie kamienicę – powybijała szyby w oknach, zburzyła niektóre ze ścian, połamała wszystkie meble znajdujące się w środku. Do dzisiaj kamienica stoi pusta i niszczeje.

 

W budynku, w której mieści się Od:zysk mieszka kilkadziesiąt osób. Jako lokatorzy i lokatorki, którym grozi eksmisja na bruk, nie jesteśmy stroną w licytacji. Sprzedawanie budynku wraz z lokatorami jest często spotykaną praktyką na rynku nieruchomości. Czyściciele kamienic bez ogródek nazywają ludzi „mięsną wkładką”, której trzeba się pozbyć.

 

Szacuje się, że tylko w samym Poznaniu znajduje się ponad 30 tysięcy pustych lokali. Część z nich to własność miasta, jednak nie są one przeznaczane na mieszkania komunalne bądź socjalne, często latami czekają puste na wykupienie przez inwestora. Taki stan rzeczy jest na rękę deweloperom, którzy korzystając z ogromnego zapotrzebowania, sztucznie windują wartości nieruchomości. W rezultacie mieszkania osiągają ceny nieprzystępne dla przeciętnego mieszkańca. Władzom miasta nie zależy na rozwiązaniu głodu mieszkaniowego, wręcz przeciwnie – w wyniku ich polityki z roku na rok rośnie ilość eksmisji na bruk i zadłużenie mieszkańców i mieszkanek.

 

Ta sytuacja trwa już od wielu lat i pogarsza się z każdym rokiem, pomimo licznych protestów społecznych przy wsparciu Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów, dziesiątków artykułów w lokalnej prasie, czy setek godzin spędzonych na rozprawach sądowych.
Jako Od:zysk przeprowadziliśmy w ubiegłym roku kilka happeningów i akcji wymierzonych w spółkę developerską Savills oraz w BZ WBK. Są to dwie korporacje szczególnie zainteresowane zyskami płynącymi ze zlicytowania budynku u zbiegu Paderewskiego i Szkolnej. W istocie tożsamość poszczególnych banków czy deweloperów nie ma tutaj znaczenia. Każda z tego rodzaju instytucji wpisuje się w logikę osiągania zysków kosztem ludzi.
Za nasz obowiązek uważamy przeciwstawienie się wszelkim takim praktykom, bez różnicy, czy stoją za nimi WBK, NeoBank, Fabryka Mieszkań i Ziemi, Savills, wspierający ich urzędnicy z ZKZL i Urzędu Miasta czy sam prezydent Grobelny.

 

Dzięki zajęciu kamienicy przez kolektyw Od:zysk dom znalazło kilkadziesiąt osób i kilka bezdomnych wcześniej inicjatyw. To jest droga którą chcemy podążać. Zamierzamy nie tylko walczyć z brutalną polityką władz miasta i deweloperów przeciw mieszkańcom, ale także promować ideę samoorganizacji i zajmowania pustostanów jako lek na pogardę i lekceważenie okazywane ludziom przez władzę i kapitał.

 

Zapraszamy wszystkich na demonstrację 20 marca!

Szczegółowe informacje wkrótce.

Kolektyw Od:zysk

Protesty - Bośniacka wiosna

17 lutego 2014 r. | Dział: Publicystyka

Od 4 lutego 2014r. w Bośni i Hercegowinie trwają protesty, które rozpoczęły się w mieście Tuzla (miasto górnicze, największy ośrodek przemysłowy na terenie Bośni i Hercegowiny) i wkrótce rozlały po całym kraju.  Państwo federacyjne składające się z federacji Bośni i Hercegowiny oraz Republiki Serbskiej od lat boryka się problemami ekonomicznymi, wciąż rosnącym bezrobociem , korupcją władz  i do tej pory nie niewyjaśnionymi konfliktami politycznymi, trwającymi od zakończenia wojny w 1995 roku.

Protesty wybuchły w Tuzli. Niezadowolenie i frustracja społeczna wyrażona przez pracowników fabryk, których właściciele ogłosili bankructwo przerodziła się w ruch społeczny. Wydarzenia mające miejsce w Bośni i Hercegowinie ogłoszone zostały największymi protestami  od roku 1995. Uśpiony kraj obudził się z letargu.

 

W ostatnich latach na terenie Bośni i Hercegowiny, min. w Tuzli zamknięto wiele prywatyzowanych fabryk – spowodowało to znaczny wzrost stopy bezrobocia, która dziś sięga 44 %. Obietnice władz o dofinansowaniu podupadających niegdyś państwowych, a dziś sprywatyzowanych fabryk okazały się fałszywe. Właściciele zakładów przestali wypłacać pensje pracownikom i ogłosili upadłość.

Prywatyzacja, która rozpoczęła się w 1998 roku, doprowadziła do tego, że w liczącej 3,8 mln mieszkańców Bośni i Hercegowinie, 80 procent zakładów zamknięto, pół miliona robotników straciło pracę. Jeden na pięciu mieszkańców tego kraju żyje w ubóstwie (dane wg rozgłośni Deutshe Welle). Rozczarowani i wściekli pracownicy fabryk wyszli na ulice i rozpoczęli protesty, które przerodziły się w ruch łączący nie tylko ich samych, lecz wszystkie grupy społeczne. Ich główną składową, zaraz po  pracownikach fabryk. tworzy grupa młodych bezrobotnych czy też pracujących w zadłużonych przedsiębiorstwach, którzy mają poczucie, że zostali oszukani. Frustracja ludzi żyjących w kraju bez perspektyw sięgnęła zenitu. Rzeczywistość  niewiele się zmienia, bowiem od zakończenia wojny w 1995 roku wszystkie obietnice władz okazały się pustymi słowami. Problemy kraju nie ujawniły się nagle. Stan marazmu utrzymuje się w Bośni od prawie 20-tu lat.

 

Protesty od Tuzli rozlały się do Sarajewa poprzez wszystkie mniejsze miasta BiH – w sumie rozruchy trwają w 33 ośrodkach miejskich w kraju. W obliczu społecznej mobilizacji, podziały polityczne pomiędzy serbskimi Bośniakami a Bośniakami żyjącymi w części Bośniackiej Federacji, okazały się nieistotne wobec oporu przeciwko władzy, która tak samo poprzez realizację antyspołecznej polityki uciska wszystkich obywateli. Ludzie zrozumieli, że konflikty narodowe generowane przez polityczny dyskurs są tematem zastępczym, który ma odwrócić ich uwagę od prawdziwych problemów dręczących kraj i jego mieszkańców.

Protesty nabierają coraz większego rozmachu – demonstranci atakują siedziby rządowe, komisariaty policji. Podkreslić jednak należy, że pomimo spektakularnej charakterystyki wielu działań mających miejsce na ulicach bośniackich miast,  protesty przebiegają  w pokojowy sposób. Do dymisji podała się cześć lokalnych władz m.in. w czterech na dziesięć kantonów, na które dzieli się muzułmańsko-chorwacka federacja Bośni i Hercegowiny

 

Protestujący min. na ulicach Sarajewa jasno określają swoje postulaty,  wśród nich: żądanie dymisji władz obu federacji. Początkowo demonstrowano jedynie niezadowolenie z tego, co wydarza się w kraju – dziś demonstranci  uważają, że celem powinno być obalenie obecnego rządu. Nie są to postulaty wąskiej grupy radykalnych aktywistów, lecz szerokiego ruchu społecznego. Wielu prywatnych przedsiębiorców również przyłącza się do protestów – zamykają swoje sklepy i zakłady usługowe chcąc wspólnie z resztą demonstrantów  wyrazić zdecydowany sprzeciw wobec dotychczasowych poczynań władz. W związku z faktem, że bardzo wielu demonstrantów zostało aresztowanych, podczas ostatnich kilku dni pod komisariatami policji i podczas demonstracji  we wszystkich miastach BiH odbywają się pikiety solidarnościowe, których celem jest wywarcie na władzy presji tak, by wypuściła przetrzymywanych demonstrantów.

 

Uczestnicy protestów ulicznych okazują swoje oburzenie na to jak lokalne media manipulują przekazem, deprecjonując wagę wydarzeń i ich prawdziwe powody. Media głównego nurtu przestawiają protesty jako akcje ograniczające się do chuligańskich wybryków anonimowego tłumu, skupiając się na ukazywaniu obrazów miast pogrążonych w chaosie i ludzi epatujących przemocą. Wartość jaką niosą dla osób biorących w protestach wydarzenia ostatnich dni, została w mediach lokalnych zupełnie zdeprecjonowana.  Nie wspomina się o powodach protestów. Przemilczane zostały  najistotniejsze w tej społecznej mobilizacji, wspólne dla całego kraju postulaty wypowiadane podczas demonstracji, pikiet i na plenach organizowanych oddolnie przez mieszkańców poszczególnych miast. Zaangażowani w protesty Bośniacy wciąż podkreślają, że to co wydarza się w kraju nie jest spontaniczną, kilkunastodniową mobilizacją marginesu społecznego, lecz świadomym działaniem wielu grup społecznych, których postulaty dyktowane są przez doświadczenie życia w kraju pogrążonym w kryzysie.

 

Plena organizowane oddolnie przez protestujących obywateli stały się bardzo istotnym elementem mających miejsce w ostatnich dniach protestów. Te swego rodzaju fora obywatelskie powstały w Sarajewie, Tuzli, Zenicy, Mostarze i Bugojnie – spotkania odbywają się zazwyczaj na uniwersytetach. Publiczne debaty wszystkich osób zaangażowanych w protesty pozwalają wypracować wspólne dla wszystkich grup postulaty i pozwalają na  poddanie refleksji i analizie, temu co dynamicznie wydarza się w całym kraju. W spotkaniach plenum, może uczestniczyć każdy, tak wypowiada się jeden z uczestników plenum odbywającym się na terenie uniwersytety w Sarajewie:„My, obywatele wiemy najlepiej czego chcemy. Wiemy jakie jest nasze położenie, dlatego też sami musimy wypracować dalszą linię działania”.(1) Do udziału w obradach plenum zorganizowanego przez grupę inicjatywną zaproszeni zostali wszyscy mieszkańcy Sarajewa, prócz członków partii i ugrupowań politycznych. „Na spotkaniu  plenum każdy z nas mówi za siebie, każdy będzie wysłuchany. Decydować będziemy co jest dla nas ważne, jak zaplanować kolejne wydarzenia – zastanowimy się, które postulaty są dla nas najuważniejsze, jak je nagłośnić i osiągnąć” (2) mówi Svetlana Nadimović, jedna z inicjatorek plenum w Sarajewie. Na spotkaniu plenum w Sarajewie, wezwano min. do protestów, które mają odbywać się codziennie w samo południe.Bośniakom obiecywano ekonomiczny rozwój i nowe miejsca pracy, zamiast tego kraj doświadcza rosnącego bezrobocia, korupcji i agresywnej prywatyzacji.

Zmiany w kodeksie pracy wprowadzone w ostatnich latach sprawiły, że sytuacja pracowników uległa pogorszeniu. Dodatkowo prawo dotyczące ograniczeń organizowania strajków w zakładach pracy, właściwie uniemożliwia jakąkolwiek walkę o prawa pracownicze. Wszystkie te problemy są obecne w obu federacjach BiH – stąd też podziały polityczne w obliczu frustracji i wściekłości obywateli stały się  dziś nieistotne.

 

Oczy obywateli wszystkich byłych republik Jugosławii zwrócone są w kierunku Bośni i Hercegowiny. Okazuje się bowiem, że sytuacja tych krajów jest podobna. W Serbii, Chorwacji, Macedonii i Czarnogórze odbywają się akcje solidarnościowe. Ruchy anarchistyczne i wolnościowe wzywają do mobilizacji. Oprócz poparcia dla demonstrujących, w BiH obywatele  krajów byłej Jugosławii zaczynają organizować protesty w swoich krajach. Demonstracje solidarnościowe z protestującymi Bośniakami  odbyły się w Zagrzebiu, Belgradzie i Skopje. Wśród haseł wykrzykiwanych podczas demonstracji jednoczącej kilkuset uczestników zorganizowanej w stolicy Chorwacji padały zdania: „Spotkaliśmy się tu aby poprzeć walkę obywateli  Bośni i Hercegowiny, którzy zorganizowali się przeciwko brutalnej kapitalistycznej polityce władz. Walka bośniackich pracowników prywatyzowanych zakładów pracy jest tez nasza walką!” (3). Chorwaci prócz wyrazów solidarności z Bośnią nawoływali również do rozpoczęcia protestów w swoim kraju.

 

Demonstracja solidarnościowa odbyła się także 10 lutego na ulicach Belgradu. Serbowie podkreślali fakt, iż wszystkie kraje bałkańskie mają podobne problemy. Aktywiści nawoływali do tworzenia międzynarodowych sieci oporu. Zgodnie stwierdzili, że nadszedł najwyższy czas aby podjąć szerszą walkę przeciwko władzom, których polityka bez względu na kraj jest tak samo dotkliwa, a życie większości obywateli republik byłej Jugosławii pogarsza się z roku na rok. Rosnące bezrobocie i ubóstwo nie jest bowiem problemem tylko Bośni i Hercegowiny lecz wszystkich krajów ościennych. W związku  z faktem, że BiH jest krajem do dziś dnia monitorowanym przez ONZ, protesty na Bałkanach wzbudziły niepokoje także na arenie międzynarodowej.

 

Aktywiści z belgradzkiej grupy Anarhosindikalistička Inicjativa mówią: „Wzywamy wszystkich pracowników Serbii i całych Bałkanów, by podążyli drogą zapoczątkowaną przez obywateli Bośni i Hercegowiny. Właśnie teraz jest czas abyśmy zbudowali wspólny ruch, który może wpłynąć na poprawę bytu wszystkich pracowników. Za mało jest ugrupowań, który wyrażałyby sprzeciw w imieniu zdezorientowanych i wściekłych ludzi, którzy wychodzą dziś na ulicę” (4).

 

Wsparcie dla uczestników protestów na Bałkanach wyrazili aktywiści z całego Świata. Policja  w Sarajewie, Tuzli i innych miastach przetrzymuje wielu demonstrantów oraz dziennikarzy. Ze strony służb podejmowane są próby grożenia i prześladowania, skierowane w kierunku dziennikarzy i  aktywistów, którzy publikują materiały z zamieszek dokumentujące brutalność bośniackiej policji.

 

Poznańska sekcja Federacji Anarchistycznej wyraża swoją solidarność w walkami prowadzonymi na ulicach miast Bośni i Hercegowiny!  

 

Przypisy
1) http://kontra-punkt.info/kontra-tv/iz-inicijative-za-plenum-u-sarajevu-gradani-dobro-znaju-sta-hoce
2) http://kontra-punkt.info/kontra-tv/iz-inicijative-za-plenum-u-sarajevu-gradani-dobro-znaju-sta-hoce
3) http://kontra-punkt.info/pamflet/podrska-borbi-radnog-naroda-bih
4) http://inicijativa.org/tiki/tiki-read_article.php?articleId=2823

W minionym roku uczestnicy i uczestniczki poznańskiej sekcji Federacji Anarchistycznej wspierali działalność na rzecz praw pracowniczych oraz lokatorskich. Konsekwencją społeczno - politycznej aktywności sekcji były mniej lub bardziej dotkliwe formy represji, o których pisaliśmy szerzej tutaj.

Dopełnieniem opisu ubiegłorocznej aktywności środowiska anarchistycznego jest poniższe kalendarium.

 

Styczeń

16 stycznia w ramach protestu wobec antyspołecznej polityki komunikacyjnej władz miasta – prowadzącej do podwyżek cen biletu, realnego odpływu pasażerów komunikacji publicznej, chaosu komunikacyjnego, braku woli do dialogu z mieszkańcami – ogłoszono Wielkopolskie Powstanie Komunikacyjne. W akcie obywatelskiego nieposłuszeństwa, grupa około 100 osób wyruszyła dwoma tramwajami, nie kasując biletów, z przystanku na Moście Teatralnym w kierunku skweru przy ulicy Półwiejskiej, gdzie odbyła się dalsza część akcji. W ramach działań sprzeciwiających się podwyżkom cen biletów, w ciągu całego miesiąca kolportowano plakaty wzywające do protestu.

 

Luty

W ramach akcji na rzecz praw zwierząt wspierano działania Stowarzyszenia „Otwarte Klatki”, m.in. akcje pod hasłem „Wyślij pocztówkę – odeślij futro do historii”

 

Marzec

21 marca zorganizowano solidarnościową pikietę z Ewą Wójciak, dyrektorką Teatru Ósmego Dnia. We wtorek rada miasta zadecydowała o jej odwołaniu. Pretekstem stały się słowa Ewy Wójciak dotyczące nowo wybranego papieża, którego ostro skrytykowała za wspieranie dyktatury wojskowej. Użyła przy tym dosadnego słowa. Sto metrów dalej, pod teatrem, pikietę zorganizowała radna PiS Lidia Dudziak, domagając się od prezydenta usunięcia Wójciak.

23 marca antyfaszyści i antyfaszystki z Poznania – łącznie około 50 osób – wsparli we Wrocławiu paradę antydyskryminacyjną, będąca odpowiedzią na eskalację nacjonalistycznej przemocy w tym mieście

 

Kwiecień

W dniach 4 i 5 kwietnia przedstawiciele Oficyny Bractwa Trojka i FA s. Poznań biorą udział w „Kongresono” czyli Pierwszy Kongres Anarchistyczny zorganizowany przez aktywistów związanych z Warszawską Federacją Anarchistyczną. Pełną relację z tego wydarznia znajdziecie tutaj.

27 kwietnia następuje otwarcie skłotu Od:zysk - określającego się mianem zaskłotowanego centrum społecznego, w którego otwarcie zaangażowane są również osoby z FA-Poznań. Od:zysk mieści się w opuszczonej i niszczejącej od lat kamienicy u zbiegu ulic Padereskiego i Szkolnej.

 

Maj

6 maja ma miejsce pierwsza otwarta debata na terenie skłotu Od:zysk. Spotkanie pt. "Wiosna Ludzi - Wiosna Arabska. Samoorganizacja i opór w Tunezji" wzbudza spore zainteresowanie.

13 maja w tym samym miejscu ma miejsce spotkanie na temat hiszpańskiego ruchu lokatorskiego.

 

Czerwiec

W dniach 1-2 czerwca odbyły się w Poznaniu pierwsze zorganizowane przez środowiska wolnościowe – w tym uczestników i uczestniczki naszej sekcji FA - dni sportów walki. Największym zainteresowaniem cieszyły się pojedynki przeprowadzone w formułach boks i K-1 w ramach turnieju Freedom Fighters. Ponadto można było uczestniczyć w ciekawym wykładzie pt. "Sport w polskim ruchu antyfaszystowskim przed 1939 r." - czytaj 1 , 2. - w nocnym kryterium kolarskim i oczywiście imprezie integracyjnej. Zobacz film.

 

Lipiec

15 lipca z okazji 224. rocznicy wybuchu Wielkiej Rewolucji Francuskiej poznańska sekcja Federacji Anarchistycznej zorganizowała happening: wieszanie poznańskich elit. O godzinie trzynastej wśród murów Starego Rynku rozbrzmiała Marsylianka, a następnie Niewidzialny Głos Rewolucji odczytał długą listę zarzutów, dobosz wybił rytm i jeden po drugim pojawili się na fasadzie budynku znani mniej lub bardziej panowie. W wydarzeniu uczestniczyło wielu poznaniaków i poznanianek. Happpening miał też swój dalszy ciąg w postaci ogłoszenia publicznej aukcji portretów powieszonych tyranów.

 

Październik

10 października kilkanaście osób - aktywistek i aktywistów skłotu Od:zysk i poznańskiej sekcji Federacji Anarchistycznej - wzieło udział w pikiecie pod siedzibą firmy spółki Savills przy ulicy Wierzbięcice. Pikieta była kolejnym elementem kampanii w obronie zagrożonego skłotu Od:zysk znajdującego się u zbiegu ulic Paderewskiego i Szkolnej w Poznaniu. Kamienica, w której mieści się skłot ma być niebawem zlicytowana, jednym z wierzycieli jest wspomniana spółka Savillas.
Do kolejnych akcji w obronie Odzysku doszło 25 października oraz w 30 października – w trakcie sądowej licytacji. Licytacja zakończyła się pomyślnie dla skłotersów – nie znalazł się żaden podmiot zainteresowany wpłatą wymaganego wadium i udziałem w licytacji. O działaniach w obronie Odzysku pisaliśmy przy okazji podsumowania represji.

 

Listopad

30 listopada odbyła się druga edycja wolnościowej ligi sportów walki Freedom Fighters. Tym razem odbyło się 9 pojedynków w formułach K-1 Rules, Boks i Grappling, w tym jedna walka kobiet (będąca jednym z lepszych pojedynków). Pełną relację można znaleźć tutaj.

 

Grudzień

12 grudnia uczestnicy i uczestniczki Federacji Anarchistycznej s. Poznań oraz szerokiego środowiska wolnościowego tradycyjnie postanowili uczcić rocznicę wprowadzenia stanu wojennego i oddać hołd ofiarom państwowego terroru.

Zakończenie roku podsumowały dwie akcje anarchistów z manufaktury, jedna odnosząca się do corocznej świątecznej konsumpcji, a druga tycząca sie problematyki lokatorskiej.

Lokatorzy na sprzedaż

04 lutego 2014 r. | Dział: Wielkopolskie

Film przedstawia historię sprzeciwu grupy mieszkańców kamienicy mieszczącej się przy ulicy Stolarskiej w Poznaniu. Dzięki bezpośredniemu oporowi lokatorów po wielu latach udało się zdemaskować proceder nielegalnych, brutalnych wysiedleni, dokonywanych głównie na zlecenia banków i kamieniczników przez tzw. „czyścicieli kamienic".

 

Stolarska jest tylko jednym z przykładów globalnego problemu. Polityka mieszkaniowa, w której lokator jest utożsamiany z towarem i sprzedawany z kamienicą osiągnęła właśnie skrajny poziom dehumanizacji. Wymusza on coraz bardziej radykalne formy obrony -- lokatorzy z ul. Stolarskiej postanowili między innymi zamknąć drzwi kamienicy przed pracownikami spółki zawodowo zajmującej się nękaniem mieszkańców. Dzięki ich oporowi Stolarska stała się symbolem walki z tzw. „mafią mieszkaniową" silnie ugruntowaną w państwowych strukturach.

 

W zamyśle autorów filmu moralne oburzenie na krzywdę lokatorów z ul. Stolarskiej uwidacznia ten problem jednak głównym celem jest sprowokowanie szerszej dyskusji i próba zmiany myślenia na temat przyczyn a nie tylko skutków.

Film zrealizowany został przez niezależną grupę filmową Kontrplan"

KONCERT


Benefit na rzecz Anarchistycznego Czarnego Krzyża
- organizacji pomagającej więźniom i osobom
represjonowanym za anty-autorytarne
przekonania i działalność społeczno-polityczną.

 

CEASELESS DESOLATION - Lublin

http://odpowietrzagloduogniaiwojny.bandcamp.com/
https://pl-pl.facebook.com/Ceaseless.Desolation

 

HOUNDS OF ORDER - Poznań
http://houndsoforder.bandcamp.com/
https://www.facebook.com/houndsoforder

 

KAROSHI - Toruń
http://karoshi555.bandcamp.com/album/-
http://karoshi1312.wordpress.com/


Po koncercie na after zaprasza dj kudłaty (hity z satelity)

 

Tradycyjna już prośba o wsparcie poznańskiej sekcji jedzenia zamiast bomb. Przynosimy przyprawy, kasze, ryże, makarony, maka, olej, strączkowe też mile widziane. wszystko to co uważacie ze może przydać się ekipie do przygotowania ciepłych posiłków.

 

Na koncercie zbierać będziemy również książki i czasopisma, które zostaną przekazane na potrzeby więźniów Aresztu Śledczego w Poznaniu.

 

facebook

Anarchiści i anarchistki w minionym roku nie zaprzestali działań, których - zgodnie z logiką niesprawiedliwego państwa i jego aparatu represji – konsekwencją są sądowe procesy i szykany.


Maj

 

Uparte próby poznańskiej policji, skazania dwojga aktywistów, za rzekome przewodzenie protestowi podczas eksmisji rodziny państwa Jencz (październik 2011r.) zakończyły się porażką mundurowych, występujących na procesie w roli oskarżyciela społecznego [sic!]. Zawziętość poznańskiej policji, która tak licznie asystowała przy samej eksmisji, jak i pozbawiona wszelkich podstaw próba skazania aktywistów ruchu lokatorskiego, wyraźnie pokazują, że służby mundurowe nieprzypadkowo wybierają współpracę z niesławnym czyścicielem kamienic. Pomimo odwołania złożonego przez policję uniewinniający wyrok został utrzymany w mocy, a pełnomocnik oskarżonych wystąpiła o zwrot kosztów zastępstwa procesowego.

 

Czerwiec

 

18 czerwca zapadł wyrok nakazowy Sądu w Berlinie wobec jednego z uczestników poznańskiej sekcji Federacji Anarchistycznej. Sprawa dotyczyła uczestnictwa w protestach 1 maja 2012 roku w Berlinie. Oskarżony o udział w szczególnie ciężkim zakłóceniu porządku, próbę poważnego zranienia policjanta i maskowanie się w celu ukrycia tożsamości podczas zgromadzenia publicznego. Ostatecznie po odwołaniu od niekorzystnego wyroku aktywista został skazany za próbę poważnego zranienia policjanta na 7 miesięcy ograniczenia wolności w zawieszeniu na 3 lata

 

W nocy z 24 na 25 czerwca poznańska policja dokonała zatrzymania dwojga aktywistów. Podejrzewano ich o wykonanie kilkudziesięciu szablonów z anarchistycznym hasłem „ANI LEWICA, ANI PRAWICA, WOLNOŚĆ”. Aktywistów zatrzymano na 24 godziny, po czym zwolniono. Oboje odmówili składania wyjaśnień i nie przyznali się do zarzucanych czynów. Taka postawa skutkowała umorzeniem postępowania wobec nich. Zważając na medialną nagonkę na graficiarzy, należy uznać to za duży sukces. Malujcie mury, nie dajcie się złapać, nie dajcie się skazać!

 

Sierpień

 

Taki sam finał – w postaci uniewinnienia – miała sprawa antyfaszysty, którego oskarżono o zniszczenie dwóch radiowozów podczas blokady antyfaszystowskiej, która miała miejsce 17.09.2011.

W czasie przewodu sądowego przesłuchanych zostało trzech świadków – policjantów biorących udział w zabezpieczeniu marszu, organizowanego przez, rozwiązaną po licznych kompromitacjach, brygadę ONR. Zeznania policjantów przedstawiane przed sądem różniły się zarówno między sobą, jak też od zeznań składanych przez nich samych w dniu zatrzymania anarchisty. Niespójności w zeznaniach policjantów, jak i dowody przedstawione przez oskarżonego, pozwoliły uzyskać wyrok uniewinniający.

 

Wrzesień

 

Miesiąc przywitał nas dobrą wiadomością z Białorusi. 3 września jeden z trójki anarchistów - w których sprawie nadal prowadzimy akcję informacyjną – Aleksander Frankiewicz, opuścił ponure więzienne mury. Podobnie jak jego towarzysze Frankiewicz został skazany za „czyny chuligańskie” w sfingowanym i urągającym wszelkim standardom procesie. Ciesząc się z uwolnienia Aleksandra Frankiewicza, przypominamy o losie jego towarzyszy Mikołaja Dziedoka (4,5 roku) oraz Igora Oliniewicza (8 lat). Wspierajcie uwięzionych anarchistów przesyłając do nich listy, przypominające zarówno im, jak i władzy, że za murami są ludzie, którzy pamiętają i okazują solidarność uwięzionym.

 

Październik

 

25 października miała miejsce jedna z kolejnych akcji w obronie zagrożonego ewikcją skłotu Od:Zysk. Pikieta odbyła się pod jednym z oddziałów banku WBK S.A. Bank jest wierzycielem firmy, która wzięła kredyt pod zastaw budynku na ul Paderewskiego, w którym mieści się Od:Zysk. Protest odbywał się przed placówką, jak i w jej wnętrzu – gdzie czworo aktywistów rozstawiając namiot rozpoczęło happening polegający na okupacji placówki. Licznie przybyłe siły policji, spisały większość uczestników protestu. Placówka banku została w pewnym momencie zamknięta przez policję, a przebywających w jej wnętrzu aktywistów skuto i zatrzymano. Po kilkugodzinnym pobycie na komisariacie wszyscy zostali zwolnieni. Postawiono im zarzuty m.in. naruszenia miru domowego [sic!]. Proces w ich spawie rozpocznie się w tym roku.

 

Protest towarzyszył również samej licytacji budynku, w którym znajduje się skłot Od:Zysk. 30 października przed budynkiem Sądu trwała pikieta, mieszkańców skłotu i ich sympatyków. Policja utrudniała mieszkańcom wejście do budynku Sądu, jak i na samą licytację, długotrwałymi rewizjami wchodzących i spisywaniem pojedynczych osób. Licytacja zakończyła się pomyślnie dla skłotersów – nie znalazł się żaden podmiot zainteresowany wpłatą wymaganego wadium i udziałem w licytacji. Protest zakończono rzucając w kierunku sędziny pojemnikiem ze śmierdzącą substancją. Uzasadnienie działań aktywistów i aktywistek można przeczytać tutaj. Dwie osoby zostały zatrzymane i ukarane grzywną, od kary tej zostało złożone odwołanie. Rozstrzygnięcia sprawy można spodziewać się w tym roku. Również jeden z aktywistów biorący udział w solidarnościowej pikiecie przed sądem został oskarżony o przewodzenie nielegalnemu zgromadzeniu. Złożył sprzeciw od wyroku nakazowego. Należy się spodziewać kolejnego procesu.

 

Listopad

 

W związku z zatrzymaniem (30 października) działacza społecznego i aktywisty ruchu lokatorskiego – Piotra Ikonowicza – w dniu 7 listopada uczestnicy i uczestniczki poznańskiej sekcji Federacji Anarchistycznej zorganizowali solidarnościową pikietę.

Zamknięcie na 90 dni w areszcie Piotra Ikonowicza jest wynikiem przegranego procesu, w którym był oskarżony o rzekome pobicie kamienicznika podczas blokady eksmisji w 2000 roku. Nie godząc się z niesprawiedliwym wyrokiem skazującym go na prace społeczne, Ikonowicz chciał jasno pokazać, że blokując eksmisję „na bruk”, faktycznie bronił prawa, bowiem paradoksalnie już po skutecznej blokadzie owej eksmisji wyrok Trybunału Konstytucyjnego uznał taką formę eksmisji za niezgodną z konstytucją. czytaj tutaj

Na ręce Wojewody Wielopolskiego – przekazany został list protestacyjny. Ostatecznie po wpłaceniu grzywny przez rodzinę Piotr Ikonowicz opuścił areszt 12 listopada.

 

Grudzień

 

4 grudnia miała miejsce kolejna rozprawa procesu 11 osób, w tym związanych z poznańską sekcją FA, represjonowanych za wyrażenie sprzeciwu na światowej konferencji łupkowej i skuteczne jej zakłócenie. Dzień wcześniej aktywiści zorganizowali konferencję prasową chcąc przybliżyć zarówno powody swojego protestu, jak i jego kontekst.W sprawie wydobycia gazu łupkowego prym wiedzie koncern Chevron, czyli ten sam koncern, który wszelkimi metodami stara się zastraszyć i tym samym zakończyć protest mieszkańców Żurawlowa, niegodzących się na wydobycie gazu przez koncern. Postępowanie procesowe nadal trwa, rozstrzygnięcia można spodziewać się w bieżącym roku

 

5 grudnia policja pobiła i dotkliwie raziła paralizatorami uczestników protestu przeciwko odbywającemu się na Uniwersytecie Ekonomicznym wykładowi pt.: "Czy gender to dewastacja człowieka i rodziny?"
Happening przygotowany przez przeciwników wykładu i jego kłamliwych treści został szybko i brutalnie przerwany przez funkcjonariuszy „w cywilu”. Wobec osób użyto zarówno pałek, jak i paralizatorów. Zatrzymane zostały trzy osoby.
Następnego dnia pod komisariatem policji - w którym nadal przebywali zatrzymani aktywiści – odbyła się spontaniczna pikieta solidarnościowa z zatrzymanymi i przeciw brutalności policji.

Brutalne działania policji były szeroko komentowane, także przez środowiska akademickie – sprzeciwiające się dopuszczeniu przez władze uczelni do interwencji policji na terenie uniwersytetu.
Podobnie użycie paralizatorów – i wymijające wyjaśnienia policji co do zasadności i legalności tych narzędzi przymusu bezpośredniego – zasługują na szczególną uwagę.

Kolejny raz policja chroni swoich brutalnych funkcjonariuszy – prokuratura umarza postępowania wobec nich - karać chce jedynie protestujących. Wobec protestujących bowiem skierowane zostały wnioski o ukaranie m.in. za zakłócenie miru domowego i napaść na funkcjonariusza policji. Również jednej z uczestniczek pikiety solidarnościowej pod komisariatem grodzi proces o przewodniczenie nielegalnemu zgromadzeniu.

 

Podsumowanie

 

Nieprawomocnymi wyrokami skazującymi zakończyła się sprawa związana z blokadą eksmisji w Nowej Soli – w grudniu 2010 roku.

Nie rozstrzygnięta jest również sprawa aktywisty oskarżonego o naruszenie nietykalności policjanta w trakcie eksmisji rodziny Jenczów. Wyroku w tej sprawie można spodziewać się w tym roku.

Trwa postępowanie wobec aktywisty oskarżonego o znieważenie policjanta podczas brutalnej eksmisji skłotu Warsztat w sierpniu 2012 roku.

Od końca lipca intensyfikacji uległa ilość tekstów pojawiających się na stronie ACK, a to dzięki zaangażowaniu nowych osób. Dzięki temu częściej możecie przeczytać o represjach jakie dotykają anarchistów i anarchistki w innych krajach. W ramach analizowania narzędzi represji udało się zorganizować również spotkanie na temat monitoringu CCTV - "Monitoring? Nie, dziękuję!”

O sytuacji w więzieniach starano się również przypominać organizując pokaz filmu dokumentalnego - Bad Boys. Cela 425

W najbliższym czasie planowany jest druk zaktualizowanego poradnika ABC demonstranta – uaktualnionego o nowe przepisy odnośnie do prawa do zgromadzeń – jak i porady odnośnie do zatrzymań przez policję, można go przeczytać tutaj

 

Solidarność jest przestępstwem, którego popełniania nigdy się nie wyrzekniemy!

24 stycznia w Poznaniu blisko 150 osób zgromadziło się na pl. Wolności, aby uczcić pamięć ofiar zabitych przez Berkut w ostatnich dniach w Kijowie. Wyrażano również wyrazy wsparcia dla ruchu społecznego przeciwko represjom oraz prawu ograniczającemu wolność słowa i zgromadzeń. Zapalono setki zniczy, wznoszono hasła po ukraińsku i rozmawiano z mediami.

Na wiecu obecni byli członkowie i członkinie Federacji Anarchistycznej, którzy przynieśli banery z hasłami: „Przeciw dyktaturze i represjom. Za rewolucją społeczną” oraz „Support for left Maidan” (Poparcie dla lewicowego Majdanu). Pojawiły się również hasła przeciwko nacjonalizmowi w każdej postaci (czy to polskiemu, ukraińskiemu czy rosyjskiemu) oraz przemocy policyjnej. Na jednym banerze można było przeczytać: „Policja wszędzie taka sama w imieniu państwa, narodu, rządu – ukraińska, polska, rosyjska, niemiecka – bez różnicy”.

Więcej na temat ostatnich wydarzeń na Ukrainie czytaj tekst Niezależnego Związku Pracowników z Kijowa „ Anarchiści z Ukrainy: Prawicowi radykałowie są "koniem trojańskim" Janukowycza. W najbliższy poniedziałek w Poznaniu odbędzie się spotkanie z ukraińskimi działaczami i działaczkami ACK na temat m.in. ostatnich wydarzeń, represji i ruchu społecznego – więcej o spotkaniu.

Rozbrat na facebooku

20 stycznia 2014 r. | Dział: Wielkopolskie

Zapraszamy do polubienia oficjalnego fanpage`u Rozbratu. Pomimo kontrowersji, związanych chociażby z możliwościami inwigilacji i ograniczania prywatności przez portale społecznościowe, postanowiliśmy uruchomić nasz oficjalny fanpage na facebooku.

 

Znajdziecie tam zarówno informacje, które pojawiają się na stronie rozbrat.org, ale również niusy i wydarzenia związane z działaniami poznańskiego środowiska wolnościowego m.in poznańskiej sekcji Federacji Anarchistycznej.

 

Zachęcając do polubienia, jednocześnie zapraszamy do działalności poza gęstymi sieciami portali społecznościowych. Problemów społecznych, arogancji władzy, brutalności policji, neofaszystowskiej propagandy, wyzysku szefów czy eksmisji na bruk nie powstrzymamy poprzez klikanie „lubię to”.

12 grudnia uczestnicy i uczestniczki Federacji Anarchistycznej s. Poznań oraz szerokiego środowiska wolnościowego tradycyjnie postanowili uczcić rocznicę wprowadzenia stanu wojennego i oddać hołd ofiarom państwowego terroru. Poniżej relacja:

W około 30 osób stawiliśmy się z flagami, banerem, na którym widniały podobizny gen. Jaruzelskiego i B. Komorowskiego i hasło "Każda władza jest ślepa. W hołdzie ofiarom państwowego terroru" oraz zniczami pod pomnikiem Poznańskiego Czerwca '56. Podczas przemówień przypomniano o opresyjnym charakterze państwa, o ofiarach aparatu państwowego, o konsekwencjach stanu wojennego, o obecnej coraz bardziej restrykcyjnej polityce, paradoksalnie, utrwalanej przez byłe ofiary generalskiego przewrotu.

Pod Krzyżami pojawiło się też kilku członków stowarzyszenia Republikanie (wcześniej Młodzi Republikanie) i Młodych Demokratów, którzy z niecierpliwością czekali, aby dostać się pod pomnik. W końcu prowadzący ich demonstrację, po konsultacjach z policjantem zażądał, aby anarchiści przerwali swoją "nielegalną" akcję. Nasze wystąpienie nie była zgłoszone. Uważamy, że każdy ma prawo do publicznego głoszenia poglądów, a młodzieżówka jakiejkolwiek partii rządzącej jest ostatnią organizacją, która ma na to wyłączność. Gdy ich groźby okazały się bezskuteczne usiłowali zapraszać nas do udziału w swoim teatrzyku obłudy, z czego oczywiście nie skorzystaliśmy.

Warto dodać, że obecni na zgromadzeniu Młodych Demokratów Republikanie dwa lata temu wraz z istniejącym jeszcze wtedy w Poznaniu ONRem również wezwali przeciwko nam policję.

W tym roku stróże (nie)porządku znakomicie wpisali się w rolę rekonstruktorów ZOMO. W obwodach obecnych było kilkudziesięciu funkcjonariuszy prewencji w pełnym rynsztunku, wóz ze sprzętem do nagrywania oraz co najmniej dwa samochody tajniaków.

Po zapaleniu zniczy opuściliśmy Plac Mickiewicza, jednak po kilkudziesięciu metrach nasza grupa została zatrzymana przez prewencję w związku z "nielegalną demonstracją", pojawił się również policjant nagrywający spisywanych ludzi. Nawet po pouczeniu dowódcy, że jak dotąd bez rozwiązania żadne zgromadzenie nie jest nielegalne nie chcieli odstąpić od spisywania. Działań tych nie można sklasyfikować inaczej niż jako represja i szykany. Tym bardziej że w ostatnim czasie praktycznie po każdym wystąpieniu ludzie obecni na nich wzywani są na przesłuchania, a części z nich stawiane są absurdalne zarzuty. Niebawem opublikujemy film z akcji.

Oprócz akcji na Placu Mickiewicza w Klubo Kawiarni Zemsta wyświetlany był film "Stan Strachu", a na skłocie Od:zysk wywieszono banery porównujące zbrodnie gen. Jaruzelskeigo ze zbrodniami gen. Pinocheta. Jutro na Rozbracie w ramach upamiętnienia rocznicy wprowadzenia stanu wojennego wystąpią poznańskie składy hip-hopowe i raperzy: NAGŁY ATAK SPAWACZA,GŁOVA & SUB CITRUS i ŁYMPA

"Stop przemocy policyjnej!", "Ratunku policja!", „Dość represji za poglądy!”, „Policja kłamie!” - transparenty z takimi hasłami pojawiły się w piątek, 6 grudnia, pod komisariatem na poznańskim Starym Mieście. Trzymali je anarchiści, krzycząc: "Bandyci w mundurach!". Kilkadziesiąt osób protestowało przeciwko arogancji i bezkarnej policyjnej przemocy. Dzień  wcześniej policja, niczym grupa rekonstrukcyjna z okresu stanu wojennego, zaatakowała bardzo brutalnie happening wyśmiewający pseudonaukowy wykład „Gender – zagrożenie dla człowieka i rodziny”, promowany m.in. prze środowiska nacjonalistyczne. Policyjna przemoc spotkała się z ciepłym przyjęciem skrajnej prawicy. Szczególnym okrucieństwem wykazali się tajniacy, którzy używali paralizatorów. Andrzej Borowiak, rzecznik prasowy poznańskiej policji, do dziś kłamie, że taki sprzęt nie był i nie jest na wyposażeniu policji.
Podczas całego protestu policjanci blokowali wejście do komisariatu, filmowali protestujących. Anarchiści chcieli wejść do środka, gdzie ciągle byli przetrzymywani zatrzymani dzień wcześniej aktywiści (pisaliśmy o tym tu).

W momencie gdy część uczestników pikiety chciała wejść na komisariat – czyli do rzekomo publicznego budynku – celem zdobycia informacji na temat zatrzymanych dzień wcześniej aktywistów i aktywistek - doszło do przepychanek, a także prób naruszenia nietykalności cielesnej protestujących. Policja szczelnie odgrodziła wejście na komisariat  od uczestników pikiety, pokazując po raz kolejny prawdziwe oblicze władzy – i usprawiedliwiając najbardziej radykalne formy „dialogu” z nią. Podczas akcji nie zabrakło tajniaków, którzy tym razem powstrzymali się od „prywatnego” czy „służbowego” użycia paralizatorów, ale oczywiście gorliwie zbierali dane o aktywistach.
Policyjna przemoc  w uniwersyteckiej przestrzeni zszokowała wielu ludzi, którzy dotychczas skłonni byliby usprawiedliwiać „incydentalne przekraczanie uprawnień”  jakimś ogólniejszym „poczuciem bezpieczeństwa i ochrony porządku publicznego”.  Jednoznacznie sprawę przedstawia naoczny świadek użycia broni obezwładniającej, wykładowca z Instytutu Filozofii UAM.
 - Widziałem człowieka, który stał spokojnie, przyglądał się interwencji. Podszedł do niego mężczyzna, zaczął go szarpać. Spytałem, czy jest policjantem. Nie odpowiedział, ale widziałem, jak używał paralizatora – relacjonuje pracownik naukowy.
Do sali wkroczyli wezwani przez uczelnię policjanci w kaskach, z tarczami i pałkami.  Doktor filozofii oburzony podszedł do ich dowódcy.

- W sali jest mężczyzna, który atakował ludzi - wykładowca wskazał na niego palcem.

- To policjant – odpowiedział spokojnie dowódca „bandytów w mundurach”.
Policja nie skomentowała ani swego skandalicznego zachowania, ani spontanicznego zgromadzenia pod komisariatem dzień później. Żaden z  atakujących ludzi policjantów nie spotkał się z jakąkolwiek konsekwencja służbową za swe zachowanie. Happenerom grozi – zdaniem wstępnych szacunków prokuratury nawet do 10 lat więzienia m.in. za domniemaną czynną napaść na funkcjonariusza.

Policja pobiła i dotkliwie raziła paralizatorami uczestników protestu przeciwko odbywającemu się na Uniwersytecie Ekonomicznym wykładowi pt.: "Czy gender to dewastacja człowieka i rodziny?"

 
Wykład, prowadzony przez księdza Pawła Bortkiewicza został zorganizowany przez  „Korporację studentów uczelni Poznańskich K! Lechia”. Od początku wzbudzał on duże kontrowersje wśród najróżniejszych poznańskich środowisk, m.in. wśród pracowników naukowych, którzy wystosowali przeciwko niemu petycję. Z jawnie dyskryminującymi i wykluczającymi tezami wykładu nie zgadzała się także grupa aktywistów i aktywistek, która w ramach sprzeciwu zorganizowała happening.

Trwał on zaledwie kilka minut, kiedy okazało się, że na sali roi się od policjantów w cywilu starających się zatrzymać protestujących. Wykład został przerwany i poproszono ludzi o przeniesienie się do innej sali. W tym czasie policjanci zaczęli brutalnie szarpać, kopać i razić paralizatorami jednego z aktywistów, wrzucając go pod ławki. W reakcji na liczne wezwania do wylegitymowania się, policjanci nie przebierali w słowach, każąc aktywistom „spierdalać”. Wciąż razili ich paralizatorami.

Chwilę potem na salę wtargnęły oddziały prewencji w pełnym rynsztunku: w kaskach, pancerzach, z tarczami i gazem. Policja używała paralizatorów i pałek, bijąc dotkliwie kilka uczestniczących w wydarzeniu kobiet i starając się zepchnąć protestujących z siedzeń. Wtórowała im ochrona dusząc i uderzając uczestników happeningu.

Z biegiem czasu policja była coraz bardziej brutalna, funkcjonariusze bili ludzi, wciągali ich pomiędzy tarcze i dotkliwie uderzali pałkami. Rzucali ich między krzesła, narażając na poważne złamania. Prorektor ds. Edukacji i Studentów – Jacek Mizerka – groził sankcjami obecnej tam studentce. Po zatrzymaniu na sali kilku osób, reszta uczestników została brutalnie wypchnięta z sali bez możliwości kontrolowania działań policji.

Trzy osoby zostały zabrane na komisariat na Al. Marcinkowskiego bez podania im powodu zatrzymania. Aktywiści w ramach akcji solidarnościowej zbierają się pod komisariatem. Policja nie udziela wyjaśnień. Wciąż są przetrzymywane 2 osoby. Nie wiadomo, kiedy zostaną wypuszczone.
 
Nagrania z sytuacji można obejrzeć tutaj:
 

Brunatni bojówkarze kolejny raz pokazali swoją prawdziwą twarz. Ataki na niezależne centra społeczne i kulturalne – skłoty Przychodnia i Syrena – w trakcie wczorajszego Marszu Niepodległości, stanowią kwintesencję ideologii jego organizatorów. Podsycanie nacjonalizmu przez organizatorów marszu, m. in. Obóz Narodowo-Radykalny czy Młodzież Wszechpolską, jawnie odwołujących się zarówno do antysemickiej, bojówkarskiej i faszyzującej spuścizny polskich narodowych radykałów, jak i ściśle współpracujących z obecnie działającymi grupami neofaszystowskimi i skrajnie prawicowymi w Europie, może prowadzić jedynie do aktów nienawiści i przemocy.

 

Działania owych bojówek nie są żadnym novum. Już od początku lat 90. nacjonalistyczni bojówkarze dokonywali napadów i pobić wszystkich, którzy w ich mniemaniu nie spełniali standardów „Prawdziwego Polaka”. Na swoim koncie mają blisko 50 ofiar śmiertelnych. Nowe pokolenie faszyzujących radykałów równie chętnie sięga po przemoc. W ubiegłym roku mieliśmy do czynienia z napadem na Wrocławski Wagenburg – dom i miejsce kreowania i organizowania kultury alternatywnej – atak miał miejsce w nocy 11 listopada po manifestacji Narodowego Odrodzenia Polski. Po ataku szef NOP-u zamieścił w internecie wpis: „Dziękujemy im za to. Nie ustawajcie!”. Wcześniej, bo w maju 2012 r., bojówka grupy „Wielkopolscy Patrioci”, razem ze swoim liderem Maciejem Witzbergiem, próbowała zaatakować skłot Rozbrat w trakcie Festiwalu Sztuki DIY. Atak został odparty przez mniej liczną grupę skłotersów, a napastnikom udało się jedynie podpalić racami tablicę informacyjną przed bramą. Warto dodać, że w tym czasie trwały właśnie warsztaty dla dzieci odbywające się w ramach festiwalu. Atak miał miejsce po wcześniejszej manifestacji patriotycznej. Wczorajsze ataki bojówek neofaszystów stanowią więc jedynie kontynuację dawno obranego kierunku działania. Dowodem na planowanie ataków jest nie tylko przepuszczenie bojówkarzy przez tak zwaną straż marszu – co wyraźnie widać na materiałach filmowych – ale także ujawniona przez WikiLeaks korespondencja pomiędzy nacjonalistycznymi liderami ujawniająca ich taktykę obliczoną na „likwidację lewactwa”.

 

Władze w obliczu narastającej przemocy nacjonalistycznych bojówek przyjmują postawę całkowicie pasywną lub wykorzystują ich działania do bieżącej gry politycznej. Łatwo zyskać dodatkowe punkty sondażowe, grając rolę „twardego szeryfa”, który rozprawi się z bojówkarzami, na jakiego kreuje się minister MSW Bartłomiej Sienkiewicz. Z drugiej strony władze biorą udział w wybielaniu historii Żołnierzy Wyklętych, milcząco pomijając ich antysemickie i kolaboracyjne działania, czy w ramach święta niepodległości składając kwiaty pod pomnikiem głównego ideologa nacjonalistów Romana Dmowskiego, antysemity i propagatora gett ławkowych. Wczorajsze działania stołecznej policji również mogą wskazywać, że poprzez opóźnienie interwencji chciano rękami bojówkarzy uderzyć w środowisko, które kontestuje obecny system społeczno-polityczny i czynnie sprzeciwia się polityce niesprawiedliwości społecznej m. in. poprzez udział w blokadach eksmisji czy właśnie zajmowanie pustostanów.

 

Wobec działań nacjonalistycznych bojówkarzy nikt nie może pozostać obojętny, pasywność władz nie może być dla nas usprawiedliwieniem, sami musimy bronić się przed przemocą i agresją neofaszystów! Dość udawania, że próby podpalenia skłotów, zastraszania i pobicia to jedynie margines działań Ruchu Narodowego. Przemoc i nienawiść to jedyne, co mają do zaoferowania narodowcy, bez względu na to,pod jaką nazwą będą się kryli – Obóz Narodowo-Radykalny, Wielkopolscy Patrioci, Autonomiczni Nacjonaliści, Młodzież Wszechpolska, Narodowe Odrodzenie Polski…

 

Dość bierności! Razem przeciwko nacjonalizmowi!

Federacja Anarchistyczna - sekcja Poznań

Oświadczenie Kolektywu Syrena

Dziś, 7 listopada, wczesny popołudniem Federacja Anarchistyczna zorganizowała pikietę pod Urzędem Wojewódzkim. Wojewodzie Wielkopolskiemu przekazano pismo sygnowane przez Wielkopolskie Stowarzyszenie Lokatorów z żądaniem uwolnienia Piotra Ikonowicza, warszawskiego działacza Kancelarii Sprawiedliwości Społecznej, uwięzionego na 3 miesiące w związku z blokadą eksmisji „na bruk” w 2000 roku.

Warto przypomnieć, że ostatecznie wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego, eksmisje „na bruk” (bez przydziału jakiegokolwiek lokum, nawet tymczasowego) zostały uznane za niezgodne z konstytucją. Piotr Ikonowicz chciał zapobiec właśnie takiemu wysiedleniu pary starszych ludzi.

 

Także dziś, ale rano, w poznańskim Sądzie Rejonowym odbyła się rozprawa działacza Federacji Anarchistycznej. Miała ona związek z blokadą eksmisji do jakiej doszło w październiku 2011 roku, kiedy to działacze i działaczki lokatorscy i anarchistyczni starali się zablokować eksmisję kobiety na wózku inwalidzkim. Przed rozprawą w sądzie pojawiła się liczna grupa funkcjonariuszy, którzy wylegitymowali oraz sprawdzili wykrywaczem metali wszystkie osoby wchodzące na salę. Niektóre osoby zostały przeszukane. Policjanci nadzorowali cały przebieg rozprawy, przez cały czas przebywając na sali sądowej.

W następnym tygodniu przed sądem w Nowej Soli toczyć się będzie rozprawa przeciwko kilku innym działaczom poznańskiej FA za próbę blokady eksmisji jednej z nowosolskich rodzin, do której doszło przed świętami w grudniu 2010 roku.

 

W liście do Wojewody Wielkopolskiego WSL przypomniał, że wielokrotnie „instytucje państwowe jak policja, prokuratura i sądy okazywały swoje łaskawe oblicze, umarzając dochodzenia i postępowania w sprawach czyścicieli kamienic”. „I oto dziś – czytamy dalej w piśmie - mamy sytuację, kiedy działacz lokatorski, Piotr Ikonowicz, siedzi w więzieniu, a Piotr Śruba, znany Panu Wojewodzie osobiście poznański czyściciel kamienic, jest wolny. Pomimo, że jest on odpowiedzialny za nękanie dziesiątek rodzin. Wiele osób przypłaciło to zdrowiem i bezdomnością.”

Poznańska Federacja Anarchistyczna zapowiada dalsze protesty domagające się uwolnienia Ikonowicza.

relacja mediów lokalnych

Środowe (30.10.2013) starcia między zwolennikami Ruchu Narodowego a antyfaszystami zainteresowały media. Obecnie obserwuje się chęć zepchnięcia pełnej odpowiedzialności za wydarzenia z 30 października na ruch anarchistyczny. Chcielibyśmy przypomnieć, iż skłoty jak też miejsca działalności lewicowej i anarchistycznej, były w ostatnim czasie wielokrotnie atakowane przez nacjonalistyczne bojówki, także w Poznaniu. Przypomnijmy też, że w latach 90. przy poprzedniej fali prawicowej przemocy, zdarzały się napady na Rozbrat z użyciem broni. Ujawniona przez WikiLeaks korespondencji pomiędzy nacjonalistycznymi liderami ujawnia ich taktykę obliczoną na „likwidację lewactwa”. Obecnie ponownie zdarzają się nie tylko dewastacje, ale brutalne pobicia. Część z tych faktów została opisana na naszych stronach internetowych, ale nie zainteresowały one wówczas zbytnio mediów.

 

Nacjonalistyczni działacze w Poznaniu do tej pory korzystali z okazji, że miejsca ich spotkań, jak też działalności nie były nigdy doprecyzowane. Często pozostawali anonimowi i bezkarni. Obecnie jednak chcą wyjść z ukrycia i przedstawić się jako poważna siła polityczna i ofiary ataków. Już wcześniej wielokrotnie wskazywaliśmy na puby, które nie tylko stały się miejscem spotkań  skrajnej prawicy, ale też źródłem jej finansowania. To, że obecnie stały się celem ataku, nie może dziwić.

 

Inaczej mówiąc wydarzenia z 30 października są jedynie fragmentem już od  kilka lat toczącego się konfliktu i efektem polaryzacji politycznej w Polsce. Środowiska (nie tylko anarchistyczne) fizycznie atakowane, poniżane i zastraszane, nie chcą, co zrozumiałe, pozostać bierne. Będą się bronić tak długo, jak skrajna prawica, odwołująca się do przedwojennych tradycji ONR i Młodzieży Wszechpolskiej, będzie grozić pogromami i obnosić się ze swoimi antysemickimi i rasistowskimi przekonaniami.

 

My odpowiadamy się za zgodną współegzystencją różnych nacji, zniesieniem wszelkich granic, polityczną i ekonomiczną równością w tym także ze względu na płeć oraz za poszanowaniem wyborów jednostki, zwłaszcza gdy się to tyczy sfery jej seksualności. Jesteśmy przeciwko hierarchicznym strukturom, kultywowaniu jednoosobowego przywództwa i próbie narzucenia jednolitego światopoglądu przez kościół lub państwo, szczególnie kiedy odbywa się to pod przykrywką chrześcijaństwa i patriotyzmu. Postulaty i działania współczesnego ruchu nacjonalistycznego stoją zatem w jawnej sprzeczności z naszymi przekonaniami i zagrażają całemu społeczeństwu.

 

Dążenie skrajnej prawicy do zdobycia władzy jest w naszym odczuciu niebezpieczne, a fakt, iż zamierza tego dokonać opierając się na legalnych podstawach demokracji przedstawicielskiej, niczego według nas nie zmienia. „Ustawy norymberskie” też przyjęto w majestacie prawa. W walce tej nacjonaliści są wspierani przez wiele prawicowych mediów, kiedy w tym samym czasie, liberalna prasa wciąż wierzy, że zachowa „rozsądną”, „neutralną” pozycję, a interes – pomimo głębokiego kryzysu -  będzie się dalej kręcił. W istocie rzecz przez lata budowała ona grunt pod poparcie społeczne ludzi pokroju Janusza Korwina-Mikke. Walka o władzę zaostrza się, a skrajna prawica, aspirująca do zdobycia władzy, nigdy nie ukrywała swoich autorytarnych i antyegalitarnych aspiracji.

 

Obecne próby - przywódcy jednej z nacjonalistycznych grup – postawienia się w roli ofiary przemocy, uważamy za haniebną manipulację. Osoba która sama nawoływała i brała udział w działaniach bojówkarskich, po których ujawnieniu, również straszyła doniesieniami na policję, nie powinna być traktowana jako wiarygodny świadek. Z drugiej strony biorąc udział w budowaniu ruchu opierającego się o idee antysemityzmu, rasizmu i nienawiści, nawołując do przemocy i stosując tę przemoc, trzeba się liczyć, że ofiary będą się bronić i zastosują czynny opór.

30 października w godzinach wieczornych w jednym z poznańskich domów aukcyjnych miało odbyć się „spotkanie członków i sympatyków Ruchu Narodowego z udziałem Roberta Winnickiego i Krzysztofa Bosaka”. W ostatniej chwili jednak symboliczny sojusz narodu z kapitałem został przerwany, a imprezę przeniesiono do znanej ze wspierania działań nacjonalistów i neofaszystów Wyższej Szkoły Handlu i Usług na ul. Zwierzynieckiej.  Spotkanie jednak spotkało się ze zdecydowana reakcją społeczną.

 

Kilkudziesięciu nieznanych sprawców  rozbiło szybę gorliwie wspierającej Ruch Narodowy uczelni, a następnie wrzuciło do pomieszczenia słoik ze zgniłymi jajkami, symbolicznie ukazując realny smród nacjonalizmu. Przed szkołą zgromadzonych było kilkudziesięciu nacjonalistów, którzy zostali przepędzeni z miejsca. Policja nie zatrzymała żadnego z uczestników akcji, jednak szczelnie otoczyła wejście do szkoły i intensywnie patrolowała całą północną część Jeżyc.

 

W ostatnich miesiącach polscy neofaszyści czuli się dość pewnie w swym „marszu do władzy” i „walce z systemem”. Ta „antysystemowość” polegać ma m.in. na doskonałej współpracy z organami ścigania”, gdyż narodowcy pragną „odnowienia etosu policji”. „Walka z (demo-liberalnym) systemem”? Owszem, na kanapach Parlamentu Europejskiego. W swoich działaniach jak i propagandzie wielokrotnie stosowali i stosują przemoc, epatują rasizmem, nietolerancją, odbierając wszelkim opozycyjnym wobec nich ruchom prawo do funkcjonowania w życiu publicznym. W dniu wczorajszym poczuli, co w dość symbolicznym wydaniu, oznaczają ich własne metody  Co nacjonaliści oferują ludziom? Podziały społeczne, kult wodzostwa i tępej siły oraz propozycję silnie represyjnego państwa z rozbudowanym aparatem kontroli.

 

Ten systemowy terror  spotyka się i będzie spotykał ze zdecydowanym społecznym oporem.

Strona 6 z 20