Zaloguj

Federacja Anarchistyczna

Jesteś tu: Start / Sekcje FA /
A+ R A-
F.A. Poznań

F.A. Poznań

Aktywność poznańskiej sekcji FA stanowi szeroki wachlarz działań.

Z jednej strony są to różnorakie formy protestu i agitacji. Można by określić ten rodzaj aktywności jako aktywność doraźną. Charakteryzuje się ona "zewnętrznym" przesłaniem naszej grupy. Działalność ta daje nam możliwość wyrażenia swojego zdania, jest formą nacisku na władzę i inne instytucje oraz stanowi dla nas czynnik propagandowy. W tym zakresie działań mieszczą się zarówno akcje spektakularne takie jak demonstracje, happeningi, akcje bezpośrednie jak te mniej: petycje, plakaty, pisma etc.

Z drugiej zaś staramy się budować naszą rzeczywistość poprzez kreowanie świadomości na co dzień. Tworzymy wolnościową społeczność, która podejmuje działania na rzecz oddolnego, niezależnego i samorządnego życia. Działalność ta jest oparta o Rozbrat nadający grupie charakter stabilny. Federacja Anarchistyczna w roku 1997 otworzyła tu Bibliotekę Wolnościową, a w 2000 Klub Anarchistyczny gdzie znajdują się również biuro FA sekcja Poznań
O aktywności tej stabilnej wynikającej głównie z posiadania swojego miejsca można by pisać jeszcze bardzo dużo. Przede wszystkim Rozbrat daje nam możliwość bezpośredniego i łatwego kontaktu miedzy ludźmi. W oparciu o to miejsce możemy spotykać się z ludźmi mającymi podobny stosunek do otaczającego świata, rozmawiać, dyskutować, pomagać.

Adres witryny: http://www.rozbrat.org E-mail: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

Lokatorzy na sprzedaż

04 lutego 2014 r. | Dział: Wielkopolskie

Film przedstawia historię sprzeciwu grupy mieszkańców kamienicy mieszczącej się przy ulicy Stolarskiej w Poznaniu. Dzięki bezpośredniemu oporowi lokatorów po wielu latach udało się zdemaskować proceder nielegalnych, brutalnych wysiedleni, dokonywanych głównie na zlecenia banków i kamieniczników przez tzw. „czyścicieli kamienic".

 

Stolarska jest tylko jednym z przykładów globalnego problemu. Polityka mieszkaniowa, w której lokator jest utożsamiany z towarem i sprzedawany z kamienicą osiągnęła właśnie skrajny poziom dehumanizacji. Wymusza on coraz bardziej radykalne formy obrony -- lokatorzy z ul. Stolarskiej postanowili między innymi zamknąć drzwi kamienicy przed pracownikami spółki zawodowo zajmującej się nękaniem mieszkańców. Dzięki ich oporowi Stolarska stała się symbolem walki z tzw. „mafią mieszkaniową" silnie ugruntowaną w państwowych strukturach.

 

W zamyśle autorów filmu moralne oburzenie na krzywdę lokatorów z ul. Stolarskiej uwidacznia ten problem jednak głównym celem jest sprowokowanie szerszej dyskusji i próba zmiany myślenia na temat przyczyn a nie tylko skutków.

Film zrealizowany został przez niezależną grupę filmową Kontrplan"

KONCERT


Benefit na rzecz Anarchistycznego Czarnego Krzyża
- organizacji pomagającej więźniom i osobom
represjonowanym za anty-autorytarne
przekonania i działalność społeczno-polityczną.

 

CEASELESS DESOLATION - Lublin

http://odpowietrzagloduogniaiwojny.bandcamp.com/
https://pl-pl.facebook.com/Ceaseless.Desolation

 

HOUNDS OF ORDER - Poznań
http://houndsoforder.bandcamp.com/
https://www.facebook.com/houndsoforder

 

KAROSHI - Toruń
http://karoshi555.bandcamp.com/album/-
http://karoshi1312.wordpress.com/


Po koncercie na after zaprasza dj kudłaty (hity z satelity)

 

Tradycyjna już prośba o wsparcie poznańskiej sekcji jedzenia zamiast bomb. Przynosimy przyprawy, kasze, ryże, makarony, maka, olej, strączkowe też mile widziane. wszystko to co uważacie ze może przydać się ekipie do przygotowania ciepłych posiłków.

 

Na koncercie zbierać będziemy również książki i czasopisma, które zostaną przekazane na potrzeby więźniów Aresztu Śledczego w Poznaniu.

 

facebook

Anarchiści i anarchistki w minionym roku nie zaprzestali działań, których - zgodnie z logiką niesprawiedliwego państwa i jego aparatu represji – konsekwencją są sądowe procesy i szykany.


Maj

 

Uparte próby poznańskiej policji, skazania dwojga aktywistów, za rzekome przewodzenie protestowi podczas eksmisji rodziny państwa Jencz (październik 2011r.) zakończyły się porażką mundurowych, występujących na procesie w roli oskarżyciela społecznego [sic!]. Zawziętość poznańskiej policji, która tak licznie asystowała przy samej eksmisji, jak i pozbawiona wszelkich podstaw próba skazania aktywistów ruchu lokatorskiego, wyraźnie pokazują, że służby mundurowe nieprzypadkowo wybierają współpracę z niesławnym czyścicielem kamienic. Pomimo odwołania złożonego przez policję uniewinniający wyrok został utrzymany w mocy, a pełnomocnik oskarżonych wystąpiła o zwrot kosztów zastępstwa procesowego.

 

Czerwiec

 

18 czerwca zapadł wyrok nakazowy Sądu w Berlinie wobec jednego z uczestników poznańskiej sekcji Federacji Anarchistycznej. Sprawa dotyczyła uczestnictwa w protestach 1 maja 2012 roku w Berlinie. Oskarżony o udział w szczególnie ciężkim zakłóceniu porządku, próbę poważnego zranienia policjanta i maskowanie się w celu ukrycia tożsamości podczas zgromadzenia publicznego. Ostatecznie po odwołaniu od niekorzystnego wyroku aktywista został skazany za próbę poważnego zranienia policjanta na 7 miesięcy ograniczenia wolności w zawieszeniu na 3 lata

 

W nocy z 24 na 25 czerwca poznańska policja dokonała zatrzymania dwojga aktywistów. Podejrzewano ich o wykonanie kilkudziesięciu szablonów z anarchistycznym hasłem „ANI LEWICA, ANI PRAWICA, WOLNOŚĆ”. Aktywistów zatrzymano na 24 godziny, po czym zwolniono. Oboje odmówili składania wyjaśnień i nie przyznali się do zarzucanych czynów. Taka postawa skutkowała umorzeniem postępowania wobec nich. Zważając na medialną nagonkę na graficiarzy, należy uznać to za duży sukces. Malujcie mury, nie dajcie się złapać, nie dajcie się skazać!

 

Sierpień

 

Taki sam finał – w postaci uniewinnienia – miała sprawa antyfaszysty, którego oskarżono o zniszczenie dwóch radiowozów podczas blokady antyfaszystowskiej, która miała miejsce 17.09.2011.

W czasie przewodu sądowego przesłuchanych zostało trzech świadków – policjantów biorących udział w zabezpieczeniu marszu, organizowanego przez, rozwiązaną po licznych kompromitacjach, brygadę ONR. Zeznania policjantów przedstawiane przed sądem różniły się zarówno między sobą, jak też od zeznań składanych przez nich samych w dniu zatrzymania anarchisty. Niespójności w zeznaniach policjantów, jak i dowody przedstawione przez oskarżonego, pozwoliły uzyskać wyrok uniewinniający.

 

Wrzesień

 

Miesiąc przywitał nas dobrą wiadomością z Białorusi. 3 września jeden z trójki anarchistów - w których sprawie nadal prowadzimy akcję informacyjną – Aleksander Frankiewicz, opuścił ponure więzienne mury. Podobnie jak jego towarzysze Frankiewicz został skazany za „czyny chuligańskie” w sfingowanym i urągającym wszelkim standardom procesie. Ciesząc się z uwolnienia Aleksandra Frankiewicza, przypominamy o losie jego towarzyszy Mikołaja Dziedoka (4,5 roku) oraz Igora Oliniewicza (8 lat). Wspierajcie uwięzionych anarchistów przesyłając do nich listy, przypominające zarówno im, jak i władzy, że za murami są ludzie, którzy pamiętają i okazują solidarność uwięzionym.

 

Październik

 

25 października miała miejsce jedna z kolejnych akcji w obronie zagrożonego ewikcją skłotu Od:Zysk. Pikieta odbyła się pod jednym z oddziałów banku WBK S.A. Bank jest wierzycielem firmy, która wzięła kredyt pod zastaw budynku na ul Paderewskiego, w którym mieści się Od:Zysk. Protest odbywał się przed placówką, jak i w jej wnętrzu – gdzie czworo aktywistów rozstawiając namiot rozpoczęło happening polegający na okupacji placówki. Licznie przybyłe siły policji, spisały większość uczestników protestu. Placówka banku została w pewnym momencie zamknięta przez policję, a przebywających w jej wnętrzu aktywistów skuto i zatrzymano. Po kilkugodzinnym pobycie na komisariacie wszyscy zostali zwolnieni. Postawiono im zarzuty m.in. naruszenia miru domowego [sic!]. Proces w ich spawie rozpocznie się w tym roku.

 

Protest towarzyszył również samej licytacji budynku, w którym znajduje się skłot Od:Zysk. 30 października przed budynkiem Sądu trwała pikieta, mieszkańców skłotu i ich sympatyków. Policja utrudniała mieszkańcom wejście do budynku Sądu, jak i na samą licytację, długotrwałymi rewizjami wchodzących i spisywaniem pojedynczych osób. Licytacja zakończyła się pomyślnie dla skłotersów – nie znalazł się żaden podmiot zainteresowany wpłatą wymaganego wadium i udziałem w licytacji. Protest zakończono rzucając w kierunku sędziny pojemnikiem ze śmierdzącą substancją. Uzasadnienie działań aktywistów i aktywistek można przeczytać tutaj. Dwie osoby zostały zatrzymane i ukarane grzywną, od kary tej zostało złożone odwołanie. Rozstrzygnięcia sprawy można spodziewać się w tym roku. Również jeden z aktywistów biorący udział w solidarnościowej pikiecie przed sądem został oskarżony o przewodzenie nielegalnemu zgromadzeniu. Złożył sprzeciw od wyroku nakazowego. Należy się spodziewać kolejnego procesu.

 

Listopad

 

W związku z zatrzymaniem (30 października) działacza społecznego i aktywisty ruchu lokatorskiego – Piotra Ikonowicza – w dniu 7 listopada uczestnicy i uczestniczki poznańskiej sekcji Federacji Anarchistycznej zorganizowali solidarnościową pikietę.

Zamknięcie na 90 dni w areszcie Piotra Ikonowicza jest wynikiem przegranego procesu, w którym był oskarżony o rzekome pobicie kamienicznika podczas blokady eksmisji w 2000 roku. Nie godząc się z niesprawiedliwym wyrokiem skazującym go na prace społeczne, Ikonowicz chciał jasno pokazać, że blokując eksmisję „na bruk”, faktycznie bronił prawa, bowiem paradoksalnie już po skutecznej blokadzie owej eksmisji wyrok Trybunału Konstytucyjnego uznał taką formę eksmisji za niezgodną z konstytucją. czytaj tutaj

Na ręce Wojewody Wielopolskiego – przekazany został list protestacyjny. Ostatecznie po wpłaceniu grzywny przez rodzinę Piotr Ikonowicz opuścił areszt 12 listopada.

 

Grudzień

 

4 grudnia miała miejsce kolejna rozprawa procesu 11 osób, w tym związanych z poznańską sekcją FA, represjonowanych za wyrażenie sprzeciwu na światowej konferencji łupkowej i skuteczne jej zakłócenie. Dzień wcześniej aktywiści zorganizowali konferencję prasową chcąc przybliżyć zarówno powody swojego protestu, jak i jego kontekst.W sprawie wydobycia gazu łupkowego prym wiedzie koncern Chevron, czyli ten sam koncern, który wszelkimi metodami stara się zastraszyć i tym samym zakończyć protest mieszkańców Żurawlowa, niegodzących się na wydobycie gazu przez koncern. Postępowanie procesowe nadal trwa, rozstrzygnięcia można spodziewać się w bieżącym roku

 

5 grudnia policja pobiła i dotkliwie raziła paralizatorami uczestników protestu przeciwko odbywającemu się na Uniwersytecie Ekonomicznym wykładowi pt.: "Czy gender to dewastacja człowieka i rodziny?"
Happening przygotowany przez przeciwników wykładu i jego kłamliwych treści został szybko i brutalnie przerwany przez funkcjonariuszy „w cywilu”. Wobec osób użyto zarówno pałek, jak i paralizatorów. Zatrzymane zostały trzy osoby.
Następnego dnia pod komisariatem policji - w którym nadal przebywali zatrzymani aktywiści – odbyła się spontaniczna pikieta solidarnościowa z zatrzymanymi i przeciw brutalności policji.

Brutalne działania policji były szeroko komentowane, także przez środowiska akademickie – sprzeciwiające się dopuszczeniu przez władze uczelni do interwencji policji na terenie uniwersytetu.
Podobnie użycie paralizatorów – i wymijające wyjaśnienia policji co do zasadności i legalności tych narzędzi przymusu bezpośredniego – zasługują na szczególną uwagę.

Kolejny raz policja chroni swoich brutalnych funkcjonariuszy – prokuratura umarza postępowania wobec nich - karać chce jedynie protestujących. Wobec protestujących bowiem skierowane zostały wnioski o ukaranie m.in. za zakłócenie miru domowego i napaść na funkcjonariusza policji. Również jednej z uczestniczek pikiety solidarnościowej pod komisariatem grodzi proces o przewodniczenie nielegalnemu zgromadzeniu.

 

Podsumowanie

 

Nieprawomocnymi wyrokami skazującymi zakończyła się sprawa związana z blokadą eksmisji w Nowej Soli – w grudniu 2010 roku.

Nie rozstrzygnięta jest również sprawa aktywisty oskarżonego o naruszenie nietykalności policjanta w trakcie eksmisji rodziny Jenczów. Wyroku w tej sprawie można spodziewać się w tym roku.

Trwa postępowanie wobec aktywisty oskarżonego o znieważenie policjanta podczas brutalnej eksmisji skłotu Warsztat w sierpniu 2012 roku.

Od końca lipca intensyfikacji uległa ilość tekstów pojawiających się na stronie ACK, a to dzięki zaangażowaniu nowych osób. Dzięki temu częściej możecie przeczytać o represjach jakie dotykają anarchistów i anarchistki w innych krajach. W ramach analizowania narzędzi represji udało się zorganizować również spotkanie na temat monitoringu CCTV - "Monitoring? Nie, dziękuję!”

O sytuacji w więzieniach starano się również przypominać organizując pokaz filmu dokumentalnego - Bad Boys. Cela 425

W najbliższym czasie planowany jest druk zaktualizowanego poradnika ABC demonstranta – uaktualnionego o nowe przepisy odnośnie do prawa do zgromadzeń – jak i porady odnośnie do zatrzymań przez policję, można go przeczytać tutaj

 

Solidarność jest przestępstwem, którego popełniania nigdy się nie wyrzekniemy!

24 stycznia w Poznaniu blisko 150 osób zgromadziło się na pl. Wolności, aby uczcić pamięć ofiar zabitych przez Berkut w ostatnich dniach w Kijowie. Wyrażano również wyrazy wsparcia dla ruchu społecznego przeciwko represjom oraz prawu ograniczającemu wolność słowa i zgromadzeń. Zapalono setki zniczy, wznoszono hasła po ukraińsku i rozmawiano z mediami.

Na wiecu obecni byli członkowie i członkinie Federacji Anarchistycznej, którzy przynieśli banery z hasłami: „Przeciw dyktaturze i represjom. Za rewolucją społeczną” oraz „Support for left Maidan” (Poparcie dla lewicowego Majdanu). Pojawiły się również hasła przeciwko nacjonalizmowi w każdej postaci (czy to polskiemu, ukraińskiemu czy rosyjskiemu) oraz przemocy policyjnej. Na jednym banerze można było przeczytać: „Policja wszędzie taka sama w imieniu państwa, narodu, rządu – ukraińska, polska, rosyjska, niemiecka – bez różnicy”.

Więcej na temat ostatnich wydarzeń na Ukrainie czytaj tekst Niezależnego Związku Pracowników z Kijowa „ Anarchiści z Ukrainy: Prawicowi radykałowie są "koniem trojańskim" Janukowycza. W najbliższy poniedziałek w Poznaniu odbędzie się spotkanie z ukraińskimi działaczami i działaczkami ACK na temat m.in. ostatnich wydarzeń, represji i ruchu społecznego – więcej o spotkaniu.

Rozbrat na facebooku

20 stycznia 2014 r. | Dział: Wielkopolskie

Zapraszamy do polubienia oficjalnego fanpage`u Rozbratu. Pomimo kontrowersji, związanych chociażby z możliwościami inwigilacji i ograniczania prywatności przez portale społecznościowe, postanowiliśmy uruchomić nasz oficjalny fanpage na facebooku.

 

Znajdziecie tam zarówno informacje, które pojawiają się na stronie rozbrat.org, ale również niusy i wydarzenia związane z działaniami poznańskiego środowiska wolnościowego m.in poznańskiej sekcji Federacji Anarchistycznej.

 

Zachęcając do polubienia, jednocześnie zapraszamy do działalności poza gęstymi sieciami portali społecznościowych. Problemów społecznych, arogancji władzy, brutalności policji, neofaszystowskiej propagandy, wyzysku szefów czy eksmisji na bruk nie powstrzymamy poprzez klikanie „lubię to”.

12 grudnia uczestnicy i uczestniczki Federacji Anarchistycznej s. Poznań oraz szerokiego środowiska wolnościowego tradycyjnie postanowili uczcić rocznicę wprowadzenia stanu wojennego i oddać hołd ofiarom państwowego terroru. Poniżej relacja:

W około 30 osób stawiliśmy się z flagami, banerem, na którym widniały podobizny gen. Jaruzelskiego i B. Komorowskiego i hasło "Każda władza jest ślepa. W hołdzie ofiarom państwowego terroru" oraz zniczami pod pomnikiem Poznańskiego Czerwca '56. Podczas przemówień przypomniano o opresyjnym charakterze państwa, o ofiarach aparatu państwowego, o konsekwencjach stanu wojennego, o obecnej coraz bardziej restrykcyjnej polityce, paradoksalnie, utrwalanej przez byłe ofiary generalskiego przewrotu.

Pod Krzyżami pojawiło się też kilku członków stowarzyszenia Republikanie (wcześniej Młodzi Republikanie) i Młodych Demokratów, którzy z niecierpliwością czekali, aby dostać się pod pomnik. W końcu prowadzący ich demonstrację, po konsultacjach z policjantem zażądał, aby anarchiści przerwali swoją "nielegalną" akcję. Nasze wystąpienie nie była zgłoszone. Uważamy, że każdy ma prawo do publicznego głoszenia poglądów, a młodzieżówka jakiejkolwiek partii rządzącej jest ostatnią organizacją, która ma na to wyłączność. Gdy ich groźby okazały się bezskuteczne usiłowali zapraszać nas do udziału w swoim teatrzyku obłudy, z czego oczywiście nie skorzystaliśmy.

Warto dodać, że obecni na zgromadzeniu Młodych Demokratów Republikanie dwa lata temu wraz z istniejącym jeszcze wtedy w Poznaniu ONRem również wezwali przeciwko nam policję.

W tym roku stróże (nie)porządku znakomicie wpisali się w rolę rekonstruktorów ZOMO. W obwodach obecnych było kilkudziesięciu funkcjonariuszy prewencji w pełnym rynsztunku, wóz ze sprzętem do nagrywania oraz co najmniej dwa samochody tajniaków.

Po zapaleniu zniczy opuściliśmy Plac Mickiewicza, jednak po kilkudziesięciu metrach nasza grupa została zatrzymana przez prewencję w związku z "nielegalną demonstracją", pojawił się również policjant nagrywający spisywanych ludzi. Nawet po pouczeniu dowódcy, że jak dotąd bez rozwiązania żadne zgromadzenie nie jest nielegalne nie chcieli odstąpić od spisywania. Działań tych nie można sklasyfikować inaczej niż jako represja i szykany. Tym bardziej że w ostatnim czasie praktycznie po każdym wystąpieniu ludzie obecni na nich wzywani są na przesłuchania, a części z nich stawiane są absurdalne zarzuty. Niebawem opublikujemy film z akcji.

Oprócz akcji na Placu Mickiewicza w Klubo Kawiarni Zemsta wyświetlany był film "Stan Strachu", a na skłocie Od:zysk wywieszono banery porównujące zbrodnie gen. Jaruzelskeigo ze zbrodniami gen. Pinocheta. Jutro na Rozbracie w ramach upamiętnienia rocznicy wprowadzenia stanu wojennego wystąpią poznańskie składy hip-hopowe i raperzy: NAGŁY ATAK SPAWACZA,GŁOVA & SUB CITRUS i ŁYMPA

"Stop przemocy policyjnej!", "Ratunku policja!", „Dość represji za poglądy!”, „Policja kłamie!” - transparenty z takimi hasłami pojawiły się w piątek, 6 grudnia, pod komisariatem na poznańskim Starym Mieście. Trzymali je anarchiści, krzycząc: "Bandyci w mundurach!". Kilkadziesiąt osób protestowało przeciwko arogancji i bezkarnej policyjnej przemocy. Dzień  wcześniej policja, niczym grupa rekonstrukcyjna z okresu stanu wojennego, zaatakowała bardzo brutalnie happening wyśmiewający pseudonaukowy wykład „Gender – zagrożenie dla człowieka i rodziny”, promowany m.in. prze środowiska nacjonalistyczne. Policyjna przemoc spotkała się z ciepłym przyjęciem skrajnej prawicy. Szczególnym okrucieństwem wykazali się tajniacy, którzy używali paralizatorów. Andrzej Borowiak, rzecznik prasowy poznańskiej policji, do dziś kłamie, że taki sprzęt nie był i nie jest na wyposażeniu policji.
Podczas całego protestu policjanci blokowali wejście do komisariatu, filmowali protestujących. Anarchiści chcieli wejść do środka, gdzie ciągle byli przetrzymywani zatrzymani dzień wcześniej aktywiści (pisaliśmy o tym tu).

W momencie gdy część uczestników pikiety chciała wejść na komisariat – czyli do rzekomo publicznego budynku – celem zdobycia informacji na temat zatrzymanych dzień wcześniej aktywistów i aktywistek - doszło do przepychanek, a także prób naruszenia nietykalności cielesnej protestujących. Policja szczelnie odgrodziła wejście na komisariat  od uczestników pikiety, pokazując po raz kolejny prawdziwe oblicze władzy – i usprawiedliwiając najbardziej radykalne formy „dialogu” z nią. Podczas akcji nie zabrakło tajniaków, którzy tym razem powstrzymali się od „prywatnego” czy „służbowego” użycia paralizatorów, ale oczywiście gorliwie zbierali dane o aktywistach.
Policyjna przemoc  w uniwersyteckiej przestrzeni zszokowała wielu ludzi, którzy dotychczas skłonni byliby usprawiedliwiać „incydentalne przekraczanie uprawnień”  jakimś ogólniejszym „poczuciem bezpieczeństwa i ochrony porządku publicznego”.  Jednoznacznie sprawę przedstawia naoczny świadek użycia broni obezwładniającej, wykładowca z Instytutu Filozofii UAM.
 - Widziałem człowieka, który stał spokojnie, przyglądał się interwencji. Podszedł do niego mężczyzna, zaczął go szarpać. Spytałem, czy jest policjantem. Nie odpowiedział, ale widziałem, jak używał paralizatora – relacjonuje pracownik naukowy.
Do sali wkroczyli wezwani przez uczelnię policjanci w kaskach, z tarczami i pałkami.  Doktor filozofii oburzony podszedł do ich dowódcy.

- W sali jest mężczyzna, który atakował ludzi - wykładowca wskazał na niego palcem.

- To policjant – odpowiedział spokojnie dowódca „bandytów w mundurach”.
Policja nie skomentowała ani swego skandalicznego zachowania, ani spontanicznego zgromadzenia pod komisariatem dzień później. Żaden z  atakujących ludzi policjantów nie spotkał się z jakąkolwiek konsekwencja służbową za swe zachowanie. Happenerom grozi – zdaniem wstępnych szacunków prokuratury nawet do 10 lat więzienia m.in. za domniemaną czynną napaść na funkcjonariusza.

Policja pobiła i dotkliwie raziła paralizatorami uczestników protestu przeciwko odbywającemu się na Uniwersytecie Ekonomicznym wykładowi pt.: "Czy gender to dewastacja człowieka i rodziny?"

 
Wykład, prowadzony przez księdza Pawła Bortkiewicza został zorganizowany przez  „Korporację studentów uczelni Poznańskich K! Lechia”. Od początku wzbudzał on duże kontrowersje wśród najróżniejszych poznańskich środowisk, m.in. wśród pracowników naukowych, którzy wystosowali przeciwko niemu petycję. Z jawnie dyskryminującymi i wykluczającymi tezami wykładu nie zgadzała się także grupa aktywistów i aktywistek, która w ramach sprzeciwu zorganizowała happening.

Trwał on zaledwie kilka minut, kiedy okazało się, że na sali roi się od policjantów w cywilu starających się zatrzymać protestujących. Wykład został przerwany i poproszono ludzi o przeniesienie się do innej sali. W tym czasie policjanci zaczęli brutalnie szarpać, kopać i razić paralizatorami jednego z aktywistów, wrzucając go pod ławki. W reakcji na liczne wezwania do wylegitymowania się, policjanci nie przebierali w słowach, każąc aktywistom „spierdalać”. Wciąż razili ich paralizatorami.

Chwilę potem na salę wtargnęły oddziały prewencji w pełnym rynsztunku: w kaskach, pancerzach, z tarczami i gazem. Policja używała paralizatorów i pałek, bijąc dotkliwie kilka uczestniczących w wydarzeniu kobiet i starając się zepchnąć protestujących z siedzeń. Wtórowała im ochrona dusząc i uderzając uczestników happeningu.

Z biegiem czasu policja była coraz bardziej brutalna, funkcjonariusze bili ludzi, wciągali ich pomiędzy tarcze i dotkliwie uderzali pałkami. Rzucali ich między krzesła, narażając na poważne złamania. Prorektor ds. Edukacji i Studentów – Jacek Mizerka – groził sankcjami obecnej tam studentce. Po zatrzymaniu na sali kilku osób, reszta uczestników została brutalnie wypchnięta z sali bez możliwości kontrolowania działań policji.

Trzy osoby zostały zabrane na komisariat na Al. Marcinkowskiego bez podania im powodu zatrzymania. Aktywiści w ramach akcji solidarnościowej zbierają się pod komisariatem. Policja nie udziela wyjaśnień. Wciąż są przetrzymywane 2 osoby. Nie wiadomo, kiedy zostaną wypuszczone.
 
Nagrania z sytuacji można obejrzeć tutaj:
 

Brunatni bojówkarze kolejny raz pokazali swoją prawdziwą twarz. Ataki na niezależne centra społeczne i kulturalne – skłoty Przychodnia i Syrena – w trakcie wczorajszego Marszu Niepodległości, stanowią kwintesencję ideologii jego organizatorów. Podsycanie nacjonalizmu przez organizatorów marszu, m. in. Obóz Narodowo-Radykalny czy Młodzież Wszechpolską, jawnie odwołujących się zarówno do antysemickiej, bojówkarskiej i faszyzującej spuścizny polskich narodowych radykałów, jak i ściśle współpracujących z obecnie działającymi grupami neofaszystowskimi i skrajnie prawicowymi w Europie, może prowadzić jedynie do aktów nienawiści i przemocy.

 

Działania owych bojówek nie są żadnym novum. Już od początku lat 90. nacjonalistyczni bojówkarze dokonywali napadów i pobić wszystkich, którzy w ich mniemaniu nie spełniali standardów „Prawdziwego Polaka”. Na swoim koncie mają blisko 50 ofiar śmiertelnych. Nowe pokolenie faszyzujących radykałów równie chętnie sięga po przemoc. W ubiegłym roku mieliśmy do czynienia z napadem na Wrocławski Wagenburg – dom i miejsce kreowania i organizowania kultury alternatywnej – atak miał miejsce w nocy 11 listopada po manifestacji Narodowego Odrodzenia Polski. Po ataku szef NOP-u zamieścił w internecie wpis: „Dziękujemy im za to. Nie ustawajcie!”. Wcześniej, bo w maju 2012 r., bojówka grupy „Wielkopolscy Patrioci”, razem ze swoim liderem Maciejem Witzbergiem, próbowała zaatakować skłot Rozbrat w trakcie Festiwalu Sztuki DIY. Atak został odparty przez mniej liczną grupę skłotersów, a napastnikom udało się jedynie podpalić racami tablicę informacyjną przed bramą. Warto dodać, że w tym czasie trwały właśnie warsztaty dla dzieci odbywające się w ramach festiwalu. Atak miał miejsce po wcześniejszej manifestacji patriotycznej. Wczorajsze ataki bojówek neofaszystów stanowią więc jedynie kontynuację dawno obranego kierunku działania. Dowodem na planowanie ataków jest nie tylko przepuszczenie bojówkarzy przez tak zwaną straż marszu – co wyraźnie widać na materiałach filmowych – ale także ujawniona przez WikiLeaks korespondencja pomiędzy nacjonalistycznymi liderami ujawniająca ich taktykę obliczoną na „likwidację lewactwa”.

 

Władze w obliczu narastającej przemocy nacjonalistycznych bojówek przyjmują postawę całkowicie pasywną lub wykorzystują ich działania do bieżącej gry politycznej. Łatwo zyskać dodatkowe punkty sondażowe, grając rolę „twardego szeryfa”, który rozprawi się z bojówkarzami, na jakiego kreuje się minister MSW Bartłomiej Sienkiewicz. Z drugiej strony władze biorą udział w wybielaniu historii Żołnierzy Wyklętych, milcząco pomijając ich antysemickie i kolaboracyjne działania, czy w ramach święta niepodległości składając kwiaty pod pomnikiem głównego ideologa nacjonalistów Romana Dmowskiego, antysemity i propagatora gett ławkowych. Wczorajsze działania stołecznej policji również mogą wskazywać, że poprzez opóźnienie interwencji chciano rękami bojówkarzy uderzyć w środowisko, które kontestuje obecny system społeczno-polityczny i czynnie sprzeciwia się polityce niesprawiedliwości społecznej m. in. poprzez udział w blokadach eksmisji czy właśnie zajmowanie pustostanów.

 

Wobec działań nacjonalistycznych bojówkarzy nikt nie może pozostać obojętny, pasywność władz nie może być dla nas usprawiedliwieniem, sami musimy bronić się przed przemocą i agresją neofaszystów! Dość udawania, że próby podpalenia skłotów, zastraszania i pobicia to jedynie margines działań Ruchu Narodowego. Przemoc i nienawiść to jedyne, co mają do zaoferowania narodowcy, bez względu na to,pod jaką nazwą będą się kryli – Obóz Narodowo-Radykalny, Wielkopolscy Patrioci, Autonomiczni Nacjonaliści, Młodzież Wszechpolska, Narodowe Odrodzenie Polski…

 

Dość bierności! Razem przeciwko nacjonalizmowi!

Federacja Anarchistyczna - sekcja Poznań

Oświadczenie Kolektywu Syrena

Dziś, 7 listopada, wczesny popołudniem Federacja Anarchistyczna zorganizowała pikietę pod Urzędem Wojewódzkim. Wojewodzie Wielkopolskiemu przekazano pismo sygnowane przez Wielkopolskie Stowarzyszenie Lokatorów z żądaniem uwolnienia Piotra Ikonowicza, warszawskiego działacza Kancelarii Sprawiedliwości Społecznej, uwięzionego na 3 miesiące w związku z blokadą eksmisji „na bruk” w 2000 roku.

Warto przypomnieć, że ostatecznie wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego, eksmisje „na bruk” (bez przydziału jakiegokolwiek lokum, nawet tymczasowego) zostały uznane za niezgodne z konstytucją. Piotr Ikonowicz chciał zapobiec właśnie takiemu wysiedleniu pary starszych ludzi.

 

Także dziś, ale rano, w poznańskim Sądzie Rejonowym odbyła się rozprawa działacza Federacji Anarchistycznej. Miała ona związek z blokadą eksmisji do jakiej doszło w październiku 2011 roku, kiedy to działacze i działaczki lokatorscy i anarchistyczni starali się zablokować eksmisję kobiety na wózku inwalidzkim. Przed rozprawą w sądzie pojawiła się liczna grupa funkcjonariuszy, którzy wylegitymowali oraz sprawdzili wykrywaczem metali wszystkie osoby wchodzące na salę. Niektóre osoby zostały przeszukane. Policjanci nadzorowali cały przebieg rozprawy, przez cały czas przebywając na sali sądowej.

W następnym tygodniu przed sądem w Nowej Soli toczyć się będzie rozprawa przeciwko kilku innym działaczom poznańskiej FA za próbę blokady eksmisji jednej z nowosolskich rodzin, do której doszło przed świętami w grudniu 2010 roku.

 

W liście do Wojewody Wielkopolskiego WSL przypomniał, że wielokrotnie „instytucje państwowe jak policja, prokuratura i sądy okazywały swoje łaskawe oblicze, umarzając dochodzenia i postępowania w sprawach czyścicieli kamienic”. „I oto dziś – czytamy dalej w piśmie - mamy sytuację, kiedy działacz lokatorski, Piotr Ikonowicz, siedzi w więzieniu, a Piotr Śruba, znany Panu Wojewodzie osobiście poznański czyściciel kamienic, jest wolny. Pomimo, że jest on odpowiedzialny za nękanie dziesiątek rodzin. Wiele osób przypłaciło to zdrowiem i bezdomnością.”

Poznańska Federacja Anarchistyczna zapowiada dalsze protesty domagające się uwolnienia Ikonowicza.

relacja mediów lokalnych

Środowe (30.10.2013) starcia między zwolennikami Ruchu Narodowego a antyfaszystami zainteresowały media. Obecnie obserwuje się chęć zepchnięcia pełnej odpowiedzialności za wydarzenia z 30 października na ruch anarchistyczny. Chcielibyśmy przypomnieć, iż skłoty jak też miejsca działalności lewicowej i anarchistycznej, były w ostatnim czasie wielokrotnie atakowane przez nacjonalistyczne bojówki, także w Poznaniu. Przypomnijmy też, że w latach 90. przy poprzedniej fali prawicowej przemocy, zdarzały się napady na Rozbrat z użyciem broni. Ujawniona przez WikiLeaks korespondencji pomiędzy nacjonalistycznymi liderami ujawnia ich taktykę obliczoną na „likwidację lewactwa”. Obecnie ponownie zdarzają się nie tylko dewastacje, ale brutalne pobicia. Część z tych faktów została opisana na naszych stronach internetowych, ale nie zainteresowały one wówczas zbytnio mediów.

 

Nacjonalistyczni działacze w Poznaniu do tej pory korzystali z okazji, że miejsca ich spotkań, jak też działalności nie były nigdy doprecyzowane. Często pozostawali anonimowi i bezkarni. Obecnie jednak chcą wyjść z ukrycia i przedstawić się jako poważna siła polityczna i ofiary ataków. Już wcześniej wielokrotnie wskazywaliśmy na puby, które nie tylko stały się miejscem spotkań  skrajnej prawicy, ale też źródłem jej finansowania. To, że obecnie stały się celem ataku, nie może dziwić.

 

Inaczej mówiąc wydarzenia z 30 października są jedynie fragmentem już od  kilka lat toczącego się konfliktu i efektem polaryzacji politycznej w Polsce. Środowiska (nie tylko anarchistyczne) fizycznie atakowane, poniżane i zastraszane, nie chcą, co zrozumiałe, pozostać bierne. Będą się bronić tak długo, jak skrajna prawica, odwołująca się do przedwojennych tradycji ONR i Młodzieży Wszechpolskiej, będzie grozić pogromami i obnosić się ze swoimi antysemickimi i rasistowskimi przekonaniami.

 

My odpowiadamy się za zgodną współegzystencją różnych nacji, zniesieniem wszelkich granic, polityczną i ekonomiczną równością w tym także ze względu na płeć oraz za poszanowaniem wyborów jednostki, zwłaszcza gdy się to tyczy sfery jej seksualności. Jesteśmy przeciwko hierarchicznym strukturom, kultywowaniu jednoosobowego przywództwa i próbie narzucenia jednolitego światopoglądu przez kościół lub państwo, szczególnie kiedy odbywa się to pod przykrywką chrześcijaństwa i patriotyzmu. Postulaty i działania współczesnego ruchu nacjonalistycznego stoją zatem w jawnej sprzeczności z naszymi przekonaniami i zagrażają całemu społeczeństwu.

 

Dążenie skrajnej prawicy do zdobycia władzy jest w naszym odczuciu niebezpieczne, a fakt, iż zamierza tego dokonać opierając się na legalnych podstawach demokracji przedstawicielskiej, niczego według nas nie zmienia. „Ustawy norymberskie” też przyjęto w majestacie prawa. W walce tej nacjonaliści są wspierani przez wiele prawicowych mediów, kiedy w tym samym czasie, liberalna prasa wciąż wierzy, że zachowa „rozsądną”, „neutralną” pozycję, a interes – pomimo głębokiego kryzysu -  będzie się dalej kręcił. W istocie rzecz przez lata budowała ona grunt pod poparcie społeczne ludzi pokroju Janusza Korwina-Mikke. Walka o władzę zaostrza się, a skrajna prawica, aspirująca do zdobycia władzy, nigdy nie ukrywała swoich autorytarnych i antyegalitarnych aspiracji.

 

Obecne próby - przywódcy jednej z nacjonalistycznych grup – postawienia się w roli ofiary przemocy, uważamy za haniebną manipulację. Osoba która sama nawoływała i brała udział w działaniach bojówkarskich, po których ujawnieniu, również straszyła doniesieniami na policję, nie powinna być traktowana jako wiarygodny świadek. Z drugiej strony biorąc udział w budowaniu ruchu opierającego się o idee antysemityzmu, rasizmu i nienawiści, nawołując do przemocy i stosując tę przemoc, trzeba się liczyć, że ofiary będą się bronić i zastosują czynny opór.

30 października w godzinach wieczornych w jednym z poznańskich domów aukcyjnych miało odbyć się „spotkanie członków i sympatyków Ruchu Narodowego z udziałem Roberta Winnickiego i Krzysztofa Bosaka”. W ostatniej chwili jednak symboliczny sojusz narodu z kapitałem został przerwany, a imprezę przeniesiono do znanej ze wspierania działań nacjonalistów i neofaszystów Wyższej Szkoły Handlu i Usług na ul. Zwierzynieckiej.  Spotkanie jednak spotkało się ze zdecydowana reakcją społeczną.

 

Kilkudziesięciu nieznanych sprawców  rozbiło szybę gorliwie wspierającej Ruch Narodowy uczelni, a następnie wrzuciło do pomieszczenia słoik ze zgniłymi jajkami, symbolicznie ukazując realny smród nacjonalizmu. Przed szkołą zgromadzonych było kilkudziesięciu nacjonalistów, którzy zostali przepędzeni z miejsca. Policja nie zatrzymała żadnego z uczestników akcji, jednak szczelnie otoczyła wejście do szkoły i intensywnie patrolowała całą północną część Jeżyc.

 

W ostatnich miesiącach polscy neofaszyści czuli się dość pewnie w swym „marszu do władzy” i „walce z systemem”. Ta „antysystemowość” polegać ma m.in. na doskonałej współpracy z organami ścigania”, gdyż narodowcy pragną „odnowienia etosu policji”. „Walka z (demo-liberalnym) systemem”? Owszem, na kanapach Parlamentu Europejskiego. W swoich działaniach jak i propagandzie wielokrotnie stosowali i stosują przemoc, epatują rasizmem, nietolerancją, odbierając wszelkim opozycyjnym wobec nich ruchom prawo do funkcjonowania w życiu publicznym. W dniu wczorajszym poczuli, co w dość symbolicznym wydaniu, oznaczają ich własne metody  Co nacjonaliści oferują ludziom? Podziały społeczne, kult wodzostwa i tępej siły oraz propozycję silnie represyjnego państwa z rozbudowanym aparatem kontroli.

 

Ten systemowy terror  spotyka się i będzie spotykał ze zdecydowanym społecznym oporem.

30 października, odbyła się licytacja kamienicy, w której znajduje się skłot Od:zysk. Kamienica nie została sprzedana, ponieważ nie zjawił się żaden kupiec. Nie jest to jednak ostateczna wygrana, bowiem była to dopiero pierwsza próba sprzedaży kamienicy. Mamy świadomość, że czekają nas kolejne licytacje. Dziś udowodniliśmy po raz kolejny, że nie zaprzestaniemy obrony Od:zysku i do końca będziemy stawiać opór.

 

Nasza akcja obrzucenia sali sądowej zepsutymi jajkami miała na celu symboliczne podkreślenie, że w sądzie cały czas „śmierdzi” niesprawiedliwością – kamienica została wystawiona do licytacji bez względu na fakt, iż od niespełna roku mieszka tam kilkadziesiąt osób. Nie satysfakcjonuje nas korzystny obrót, jaki przybrała dzisiejsza sprawa w sądzie, ponieważ żadna licytacja budynku, w  którym mieszkają ludzie nie powinna mieć miejsca. Gdyby dziś jakiś inwestor kupił budynek, wkrótce czekałaby nas zgodna z prawem eksmisja na bruk. Nie zgadzamy się na takie prawo, ani na przedmiotowe traktowanie lokatorów i lokatorek. 

 

Naszą akcją chcemy pokazać, że każda osoba zasługuje na własne mieszkanie, w którym może czuć się  bezpiecznie. Istnieje wiele przykładów pokazujących, że prawo jest konstruowane i egzekwowane w taki sposób, by chronić przede wszystkim interesy właścicieli i kamieniczników. Mieszkańcy wielu kamienic, w Poznaniu i całym kraju, toczą długoletnie procesy z mafiami mieszkaniowymi, którzy działają na granicy prawa, nie respektując społeczności lokalnych. Dla lokatorów i lokatorek życie bez prądu, wody, w ciągłym stresie bywa natomiast namacalną codziennością. Do rangi symbolu urasta fakt, iż w sądzie podczas akcji obecny był czyściciel Piotr Śruba, który przez lata  nękał i nadal nęka dziesiątki lokatorów - w imię łatwego zysku. W jego wypadku ani policja, ani prokuratura nie kwapiły się, by zareagować i wesprzeć gnębionych mieszkańców. Dziś Śruba przechadzał się swobodnie korytarzami sądu, gdy w tym samym czasie działacz lokatorski, Piotr Ikonowicz, trafił za kratki za pomaganie wyrzucanym z mieszkań lokatorom. Czy można to nazwać sprawiedliwością? 

 

Wiele osób przyszło dziś, aby głośno zaprotestować przeciwko licytacji naszej kamienicy. Wszystkim dziękujemy za wsparcie. Stało się tak dzięki temu, że Od:zysk związany jest z różnorodnym poznańskim ruchem społecznym i stanowi siedzibę dla licznych inicjatyw. Jednak większość mieszkańców, którym grozi eksmisja czy licytacja zamieszkanej przez nich kamienicy, próbuje bezskutecznie, indywidualnie stawić czoła swoim problemom. Nierzadko przegrywają, bez obecności wspierających grup społecznych, artystów czy mediów. Pamiętajmy, że razem jesteśmy silniejsi i że wspólnie możemy skuteczniej stawiać czoła czyścicielom, nastawionym na zysk kamienicznikom oraz służącym im przedstawicielom władz. 

 

Nie poddamy się w  walce o Od:zysk będący naszym domem oraz miejscem, w którym wiele osób tworzy otwartą przestrzeń dla oddolnych działań artystycznych, społecznych i politycznych.

Pikieta w obronie skłotu OD:ZYSK

11 października 2013 r. | Dział: Wielkopolskie

10 października kilkanaście osób - aktywistek i aktywistów skłotu Od:zysk i poznańskiej sekcji Federacji Anarchistycznej - wzieło udział w pikiecie pod siedzibą firmy spółki Savills przy ulicy Wierzbięcice. Pikieta była kolejnym elementem kampanii w obronie zagrożonego skłotu Od:zysk znajdującego się u zbiegu ulic Paderewskiego i Szkolnej w Poznaniu. Kamienica, w której mieści się skłot ma być niebawem zlicytowana, jednym z wierzycieli jest wspomniana spółka Savillas.

 

Savills jest znanym grczem na europejskim rynku nieruchomości zamieszanym w działania spekulacyjne, łamanie praw lokatorów i brutalne eksmisje. Uczestnicy pikiety, którym towarzyszyła grająca na bębnach samba, wznosili hasła w obronie skłotu Od:zysk, przeciwko eksmisjom i łamaniu praw lokatorów. Przechodniom rozdawane były ulotki informujące o przyczynach protestu. Protestujący usiłowali również spotkać się z przedstawicielami spółki Savills, okazało się, że mimo, iż pikieta odbywała się w godzinach pracy biura spółki, nikogo nie udało się w nim zastać. Być może spekulujący nieruchomościami nie mieli ochoty konfrontować się z potencjalnymi ofiarami swojej polityki. Protestujący zapowiedzieli kolejne działania w obronie skłotu Od:zysk. Poniżej publikujemy oświadczenie Kolektywu Od:zysk.

 

Oświadczenie Kolektywu Od:zysk

 

Jednym z wierzycieli, na którego wniosek odbędzie się licytacja skłotu Od:zysk jest spółka Savills – wiodąca agencja doradcza na globalnym rynku nieruchomości. Savills co roku odnotowuje wielomilionowe zyski nawet po tym, jak bańka na rynku nieruchomości nadmuchana w wyniku spekulacji przez tego rodzaju spółki oraz banki, doprowadziła do kryzysu gospodarczego. Kryzys ten przekształcił się w kryzys mieszkaniowy, który dla wielu osób oznaczał utratę własnych domów i wyroki eksmisyjne. Przykładowo, w samej Hiszpanii w ciągu ostatnich 6 lat dach nad głową odebrano ponad 400 tysiącom rodzin. Na tamtejszym rynku znajduje się obecnie ponad 3 miliony pustostanów, którymi banki po „wyczyszczeniu” przestały się interesować.

 

Jednak ludzie, w obliczu masowych eksmisji w całej Europie, zaczęli stawiać opór. Protestowano pod siedzibami spółki Savills, m.in. w Dublinie oraz Londynie. Próby wysiedlenia przez spółkę farmerskiej rodziny w Kildare w Irlandii, doprowadziły do masowych demonstracji przeciwko sztucznemu zawyżaniu czynszów, wysokim opłatom i wyrzucaniu ludzi na bruk. Sytuacja była o tyle dramatyczna, że jeden z farmerów trafił do szpitala z powodu załamania nerwowego. To nie pierwsza ofiara takiej polityki, chociażby Jose Miquel Domingo, który odebrał sobie życie na kilka godzin przed planowaną eksmisją.

 

Bezdomność wzrasta w zastraszającym tempie – w Anglii, gdzie protesty przeciwko spółce Savills są już zauważalne: według oficjalnych danych, dwa lata temu 50 tysięcy rodzin nie posiadało dachu nad głową. W Poznaniu mówi się o 1,5 tysiąca osób bez dachu nad głową, podczas gdy 30 tysięcy lokali stoi pustych. Nie godzimy się na taką sytuację!

 

Stoimy więc w jednym szeregu z ludźmi sprzeciwiającym się temu procederowi na całym świecie – walka o Od:zysk jest też walką o to, by mieszkanie było prawem, a nie towarem. Twierdzimy, że czy to naszemu kolektywowi, czy to każdemu/każdej z nas z osobna, jak i innym oddolnym inicjatywom oraz wszystkim mieszkańcom/mieszkankom Poznania, należy się dach nad głową i miejsce umożliwiające nieskrępowaną realizację pasji, pozwalające podejmować twórcze działania.


Kolektyw Od:zysk

W obronie wyrzuconej na bruk lokatorki

04 października 2013 r. | Dział: Wielkopolskie

Dziś o godzinie 13:00 kilkanaście osób z Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów i poznańskiej sekcji Federacji Anarchistycznej pikietowało pod kamienicą na ulicy Szczanieckiej, wyrażając w ten sposób swoją solidarność z wyrzuconą na bruk lokatorką.

 

Jadwiga Troszczyńska, zamieszkująca kamienicę przy ulicy Sczanieckiej 1 w Poznaniu, w kwietniu 2012 roku dostała wyrok eksmisji z przydziałem do lokalu socjalnego. Właścicielom nieruchomości, którymi są Joanna i Piotr Borowiakowie, zależało jednak, by kobieta jak najszybciej opuściła zajmowane mieszkanie. Lokatorka miała aktualną umowę najmu, zameldowanie, regularnie płaciła czynsz. W grudniu 2012 roku Jadwiga Troszczyńska zastała opróżnione mieszkanie i wymienione zamki w drzwiach – zabrano wszystko: od ubrań, po meble. Właściciele wywieźli rzeczy do magazynu w Mogilnie. Nie wydano jej nowych kluczy. Zawiadomiona przez Jadwigę Troszczyńską policja nie chciała interweniować. Lokatorka znalazła się na bruku. Prosiła o pomoc miasto, aby przydzieliło jej należne mieszkanie socjalne – bez skutku.

 

Sprawa trafiła do Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów. Skierowano pozew do sądu o naruszenie posiadania. Wyrok zapadł w końcu czerwca 2013 roku. Nakazano w trybie natychmiastowym przywrócenie mieszkania Jadwidze Troszczyńskiej. Jednak właściciele go nie wykonali. Zwrócili się w tych okolicznościach do władz miasta o przydział lokalu socjalnego nielegalnie wysiedlonej przez nich lokatorce. A te – choć wcześniej nie chciały rozmawiać z lokatorką – z właścicielem owszem, zgodziły się pod warunkiem, że wyremontuje socjalne lokum. Sprawa zaczęła się jednak przeciągać. Tłumaczono to koniecznością prac remontowych. Urzędnicy ZKZL nie przychodzi na umówione spotkania. Kiedy wreszcie po wielu miesiącach nalegań we wrześniu przedstawiono lokatorce mieszkanie socjalne przy ulicy Dąbrowskiego, okazało się, że jest ono w ruinie, nie zostało wyremontowane i nie nadaje się do zamieszkania. 65 letnia Jadwiga Troszczyńska, pomimo korzystnego dla siebie wyroku sądu, jest nadal bezdomna. Niedługo minie rok, od kiedy tuła się, wysiedlona bezprawnie z zajmowanego przez nią wcześniej lokalu przy Sczanieckiej 1.

 

Sprawa ta jest skandaliczna przynajmniej z trzech powodów:

 

1. Kolejny raz obserwujemy kompletne ignorowanie praw lokatorskich i niemoc tzw. wymiaru sprawiedliwości. Poznańska prokuratura, swoim zwyczajem, umorzyła postępowanie, uznając, że działania Borowiaków nie mają znamion czynu zabronionego, choć sąd – jak się okazało później - nie miał już żadnych wątpliwości co do tego, że naruszono posiadanie Jadwigi Troszczyńskiej. Pozostaje pytanie czy w przypadku prokuratury (i policji) zabrakło woli czy inteligencji? Zachęceni jak widać postawą prokuratury, dziś właściciele ignorują wyroki sądu.

 

2. Po drugie, bulwersujący jest fakt, że w sukurs właścicielom idzie obecnie Zarząd Komunalnych Zasobów Lokalowych, reprezentujący politykę mieszkaniową miasta. ZKZL wcześniej ignorował potrzeby Jadwigi Troszczyńskiej, dziś dogaduje się (faktycznie za jej plecami) z właścicielami kamienicy łamiącymi prawa lokatorskie. Z obywatelskiego punktu widzenia jest to sytuacja kuriozalna. Nie jest to jednocześnie pierwszy tego typu przypadek, kiedy dla władz miasta (i wojewody wielkopolskiego) partnerem do rozmów są nie nękani mieszkańcy, ale ich oprawcy – czyściciele kamienic.

 

3. Wreszcie, najważniejsze – Jadwiga Troszczyńska, 65-letnia schorowana kobieta, od wielu miesięcy nie ma gdzie mieszkać, nie ma dostępu do swoich rzeczy osobistych, znosi upokorzenia, stała się ofiarą nie tylko brutalnego wysiedlenia, ale także polityki mieszkaniowej miasta.

Strona 6 z 19