Zaloguj

Federacja Anarchistyczna

Jesteś tu: Start / Sekcje FA /
A+ R A-
F.A. Poznań

F.A. Poznań

Aktywność poznańskiej sekcji FA stanowi szeroki wachlarz działań.

Z jednej strony są to różnorakie formy protestu i agitacji. Można by określić ten rodzaj aktywności jako aktywność doraźną. Charakteryzuje się ona "zewnętrznym" przesłaniem naszej grupy. Działalność ta daje nam możliwość wyrażenia swojego zdania, jest formą nacisku na władzę i inne instytucje oraz stanowi dla nas czynnik propagandowy. W tym zakresie działań mieszczą się zarówno akcje spektakularne takie jak demonstracje, happeningi, akcje bezpośrednie jak te mniej: petycje, plakaty, pisma etc.

Z drugiej zaś staramy się budować naszą rzeczywistość poprzez kreowanie świadomości na co dzień. Tworzymy wolnościową społeczność, która podejmuje działania na rzecz oddolnego, niezależnego i samorządnego życia. Działalność ta jest oparta o Rozbrat nadający grupie charakter stabilny. Federacja Anarchistyczna w roku 1997 otworzyła tu Bibliotekę Wolnościową, a w 2000 Klub Anarchistyczny gdzie znajdują się również biuro FA sekcja Poznań
O aktywności tej stabilnej wynikającej głównie z posiadania swojego miejsca można by pisać jeszcze bardzo dużo. Przede wszystkim Rozbrat daje nam możliwość bezpośredniego i łatwego kontaktu miedzy ludźmi. W oparciu o to miejsce możemy spotykać się z ludźmi mającymi podobny stosunek do otaczającego świata, rozmawiać, dyskutować, pomagać.

Adres witryny: http://www.rozbrat.org E-mail: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

30 października, odbyła się licytacja kamienicy, w której znajduje się skłot Od:zysk. Kamienica nie została sprzedana, ponieważ nie zjawił się żaden kupiec. Nie jest to jednak ostateczna wygrana, bowiem była to dopiero pierwsza próba sprzedaży kamienicy. Mamy świadomość, że czekają nas kolejne licytacje. Dziś udowodniliśmy po raz kolejny, że nie zaprzestaniemy obrony Od:zysku i do końca będziemy stawiać opór.

 

Nasza akcja obrzucenia sali sądowej zepsutymi jajkami miała na celu symboliczne podkreślenie, że w sądzie cały czas „śmierdzi” niesprawiedliwością – kamienica została wystawiona do licytacji bez względu na fakt, iż od niespełna roku mieszka tam kilkadziesiąt osób. Nie satysfakcjonuje nas korzystny obrót, jaki przybrała dzisiejsza sprawa w sądzie, ponieważ żadna licytacja budynku, w  którym mieszkają ludzie nie powinna mieć miejsca. Gdyby dziś jakiś inwestor kupił budynek, wkrótce czekałaby nas zgodna z prawem eksmisja na bruk. Nie zgadzamy się na takie prawo, ani na przedmiotowe traktowanie lokatorów i lokatorek. 

 

Naszą akcją chcemy pokazać, że każda osoba zasługuje na własne mieszkanie, w którym może czuć się  bezpiecznie. Istnieje wiele przykładów pokazujących, że prawo jest konstruowane i egzekwowane w taki sposób, by chronić przede wszystkim interesy właścicieli i kamieniczników. Mieszkańcy wielu kamienic, w Poznaniu i całym kraju, toczą długoletnie procesy z mafiami mieszkaniowymi, którzy działają na granicy prawa, nie respektując społeczności lokalnych. Dla lokatorów i lokatorek życie bez prądu, wody, w ciągłym stresie bywa natomiast namacalną codziennością. Do rangi symbolu urasta fakt, iż w sądzie podczas akcji obecny był czyściciel Piotr Śruba, który przez lata  nękał i nadal nęka dziesiątki lokatorów - w imię łatwego zysku. W jego wypadku ani policja, ani prokuratura nie kwapiły się, by zareagować i wesprzeć gnębionych mieszkańców. Dziś Śruba przechadzał się swobodnie korytarzami sądu, gdy w tym samym czasie działacz lokatorski, Piotr Ikonowicz, trafił za kratki za pomaganie wyrzucanym z mieszkań lokatorom. Czy można to nazwać sprawiedliwością? 

 

Wiele osób przyszło dziś, aby głośno zaprotestować przeciwko licytacji naszej kamienicy. Wszystkim dziękujemy za wsparcie. Stało się tak dzięki temu, że Od:zysk związany jest z różnorodnym poznańskim ruchem społecznym i stanowi siedzibę dla licznych inicjatyw. Jednak większość mieszkańców, którym grozi eksmisja czy licytacja zamieszkanej przez nich kamienicy, próbuje bezskutecznie, indywidualnie stawić czoła swoim problemom. Nierzadko przegrywają, bez obecności wspierających grup społecznych, artystów czy mediów. Pamiętajmy, że razem jesteśmy silniejsi i że wspólnie możemy skuteczniej stawiać czoła czyścicielom, nastawionym na zysk kamienicznikom oraz służącym im przedstawicielom władz. 

 

Nie poddamy się w  walce o Od:zysk będący naszym domem oraz miejscem, w którym wiele osób tworzy otwartą przestrzeń dla oddolnych działań artystycznych, społecznych i politycznych.

Pikieta w obronie skłotu OD:ZYSK

11 października 2013 r. | Dział: Wielkopolskie

10 października kilkanaście osób - aktywistek i aktywistów skłotu Od:zysk i poznańskiej sekcji Federacji Anarchistycznej - wzieło udział w pikiecie pod siedzibą firmy spółki Savills przy ulicy Wierzbięcice. Pikieta była kolejnym elementem kampanii w obronie zagrożonego skłotu Od:zysk znajdującego się u zbiegu ulic Paderewskiego i Szkolnej w Poznaniu. Kamienica, w której mieści się skłot ma być niebawem zlicytowana, jednym z wierzycieli jest wspomniana spółka Savillas.

 

Savills jest znanym grczem na europejskim rynku nieruchomości zamieszanym w działania spekulacyjne, łamanie praw lokatorów i brutalne eksmisje. Uczestnicy pikiety, którym towarzyszyła grająca na bębnach samba, wznosili hasła w obronie skłotu Od:zysk, przeciwko eksmisjom i łamaniu praw lokatorów. Przechodniom rozdawane były ulotki informujące o przyczynach protestu. Protestujący usiłowali również spotkać się z przedstawicielami spółki Savills, okazało się, że mimo, iż pikieta odbywała się w godzinach pracy biura spółki, nikogo nie udało się w nim zastać. Być może spekulujący nieruchomościami nie mieli ochoty konfrontować się z potencjalnymi ofiarami swojej polityki. Protestujący zapowiedzieli kolejne działania w obronie skłotu Od:zysk. Poniżej publikujemy oświadczenie Kolektywu Od:zysk.

 

Oświadczenie Kolektywu Od:zysk

 

Jednym z wierzycieli, na którego wniosek odbędzie się licytacja skłotu Od:zysk jest spółka Savills – wiodąca agencja doradcza na globalnym rynku nieruchomości. Savills co roku odnotowuje wielomilionowe zyski nawet po tym, jak bańka na rynku nieruchomości nadmuchana w wyniku spekulacji przez tego rodzaju spółki oraz banki, doprowadziła do kryzysu gospodarczego. Kryzys ten przekształcił się w kryzys mieszkaniowy, który dla wielu osób oznaczał utratę własnych domów i wyroki eksmisyjne. Przykładowo, w samej Hiszpanii w ciągu ostatnich 6 lat dach nad głową odebrano ponad 400 tysiącom rodzin. Na tamtejszym rynku znajduje się obecnie ponad 3 miliony pustostanów, którymi banki po „wyczyszczeniu” przestały się interesować.

 

Jednak ludzie, w obliczu masowych eksmisji w całej Europie, zaczęli stawiać opór. Protestowano pod siedzibami spółki Savills, m.in. w Dublinie oraz Londynie. Próby wysiedlenia przez spółkę farmerskiej rodziny w Kildare w Irlandii, doprowadziły do masowych demonstracji przeciwko sztucznemu zawyżaniu czynszów, wysokim opłatom i wyrzucaniu ludzi na bruk. Sytuacja była o tyle dramatyczna, że jeden z farmerów trafił do szpitala z powodu załamania nerwowego. To nie pierwsza ofiara takiej polityki, chociażby Jose Miquel Domingo, który odebrał sobie życie na kilka godzin przed planowaną eksmisją.

 

Bezdomność wzrasta w zastraszającym tempie – w Anglii, gdzie protesty przeciwko spółce Savills są już zauważalne: według oficjalnych danych, dwa lata temu 50 tysięcy rodzin nie posiadało dachu nad głową. W Poznaniu mówi się o 1,5 tysiąca osób bez dachu nad głową, podczas gdy 30 tysięcy lokali stoi pustych. Nie godzimy się na taką sytuację!

 

Stoimy więc w jednym szeregu z ludźmi sprzeciwiającym się temu procederowi na całym świecie – walka o Od:zysk jest też walką o to, by mieszkanie było prawem, a nie towarem. Twierdzimy, że czy to naszemu kolektywowi, czy to każdemu/każdej z nas z osobna, jak i innym oddolnym inicjatywom oraz wszystkim mieszkańcom/mieszkankom Poznania, należy się dach nad głową i miejsce umożliwiające nieskrępowaną realizację pasji, pozwalające podejmować twórcze działania.


Kolektyw Od:zysk

W obronie wyrzuconej na bruk lokatorki

04 października 2013 r. | Dział: Wielkopolskie

Dziś o godzinie 13:00 kilkanaście osób z Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów i poznańskiej sekcji Federacji Anarchistycznej pikietowało pod kamienicą na ulicy Szczanieckiej, wyrażając w ten sposób swoją solidarność z wyrzuconą na bruk lokatorką.

 

Jadwiga Troszczyńska, zamieszkująca kamienicę przy ulicy Sczanieckiej 1 w Poznaniu, w kwietniu 2012 roku dostała wyrok eksmisji z przydziałem do lokalu socjalnego. Właścicielom nieruchomości, którymi są Joanna i Piotr Borowiakowie, zależało jednak, by kobieta jak najszybciej opuściła zajmowane mieszkanie. Lokatorka miała aktualną umowę najmu, zameldowanie, regularnie płaciła czynsz. W grudniu 2012 roku Jadwiga Troszczyńska zastała opróżnione mieszkanie i wymienione zamki w drzwiach – zabrano wszystko: od ubrań, po meble. Właściciele wywieźli rzeczy do magazynu w Mogilnie. Nie wydano jej nowych kluczy. Zawiadomiona przez Jadwigę Troszczyńską policja nie chciała interweniować. Lokatorka znalazła się na bruku. Prosiła o pomoc miasto, aby przydzieliło jej należne mieszkanie socjalne – bez skutku.

 

Sprawa trafiła do Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów. Skierowano pozew do sądu o naruszenie posiadania. Wyrok zapadł w końcu czerwca 2013 roku. Nakazano w trybie natychmiastowym przywrócenie mieszkania Jadwidze Troszczyńskiej. Jednak właściciele go nie wykonali. Zwrócili się w tych okolicznościach do władz miasta o przydział lokalu socjalnego nielegalnie wysiedlonej przez nich lokatorce. A te – choć wcześniej nie chciały rozmawiać z lokatorką – z właścicielem owszem, zgodziły się pod warunkiem, że wyremontuje socjalne lokum. Sprawa zaczęła się jednak przeciągać. Tłumaczono to koniecznością prac remontowych. Urzędnicy ZKZL nie przychodzi na umówione spotkania. Kiedy wreszcie po wielu miesiącach nalegań we wrześniu przedstawiono lokatorce mieszkanie socjalne przy ulicy Dąbrowskiego, okazało się, że jest ono w ruinie, nie zostało wyremontowane i nie nadaje się do zamieszkania. 65 letnia Jadwiga Troszczyńska, pomimo korzystnego dla siebie wyroku sądu, jest nadal bezdomna. Niedługo minie rok, od kiedy tuła się, wysiedlona bezprawnie z zajmowanego przez nią wcześniej lokalu przy Sczanieckiej 1.

 

Sprawa ta jest skandaliczna przynajmniej z trzech powodów:

 

1. Kolejny raz obserwujemy kompletne ignorowanie praw lokatorskich i niemoc tzw. wymiaru sprawiedliwości. Poznańska prokuratura, swoim zwyczajem, umorzyła postępowanie, uznając, że działania Borowiaków nie mają znamion czynu zabronionego, choć sąd – jak się okazało później - nie miał już żadnych wątpliwości co do tego, że naruszono posiadanie Jadwigi Troszczyńskiej. Pozostaje pytanie czy w przypadku prokuratury (i policji) zabrakło woli czy inteligencji? Zachęceni jak widać postawą prokuratury, dziś właściciele ignorują wyroki sądu.

 

2. Po drugie, bulwersujący jest fakt, że w sukurs właścicielom idzie obecnie Zarząd Komunalnych Zasobów Lokalowych, reprezentujący politykę mieszkaniową miasta. ZKZL wcześniej ignorował potrzeby Jadwigi Troszczyńskiej, dziś dogaduje się (faktycznie za jej plecami) z właścicielami kamienicy łamiącymi prawa lokatorskie. Z obywatelskiego punktu widzenia jest to sytuacja kuriozalna. Nie jest to jednocześnie pierwszy tego typu przypadek, kiedy dla władz miasta (i wojewody wielkopolskiego) partnerem do rozmów są nie nękani mieszkańcy, ale ich oprawcy – czyściciele kamienic.

 

3. Wreszcie, najważniejsze – Jadwiga Troszczyńska, 65-letnia schorowana kobieta, od wielu miesięcy nie ma gdzie mieszkać, nie ma dostępu do swoich rzeczy osobistych, znosi upokorzenia, stała się ofiarą nie tylko brutalnego wysiedlenia, ale także polityki mieszkaniowej miasta.

Licytacja skłotu Od:zysk - oświadczenie

03 października 2013 r. | Dział: Dokumenty

30 października odbędzie się licytacja budynku, w którym znajduje się Od:zysk. Kamienica pod adresem Paderewskiego 1 została przez nas zajęta pod koniec zeszłego roku. Wcześniej przez 10 lat była pustostanem. Oficjalne otwarcie miało miejsce w tym roku, 26 kwietnia i wzbudziło spore zainteresowanie ze strony mieszkańców i mieszkanek Poznania. Przejęcie budynku jest próbą stworzenia samorządnego centrum społeczno-polityczno-kulturalnego, czyli przestrzeni otwartej na różnorakie niehierarchiczne i oddolne inicjatywy skierowane do wszystkich ludzi, bez względu na zasobność ich portfeli. Od:zysk to również dom dla kilkudziesięciu osób, pozbawionych możliwości wynajęcia mieszkań po komercyjnych stawkach.

 

Władze miasta wypróbowały już niemal wszystkie metody, by nas stąd usunąć. Na początku były to usiłowania wtargnięć policji, niezapowiedziane wizyty komornicze, czy częste odwiedziny inspektora budowlanego, które potwierdziły jednak, że użytkujemy budynek we właściwy sposób. Urzędnicy chcieli tę kamienicę wpisać na listę obiektów zabytkowych, przez co wielokrotnie nachodziła nas konserwatorka zabytków. Zaskakujący jest fakt, że władze nagle „zatroszczyły się” o kamienicę, w której znajduje się Od:zysk, niespodziewanie zauważając jej walory lokalizacyjne i zabytkowe oraz martwiąc się stanem technicznym budynku, a także o to, by użytkownikom nic złego się nie stało. Szkoda, że troski tej nie widać, gdy czyściciele kamienic terroryzują i usuwają lokatorów, a budynki są dewastowane. Wtedy Urząd Miasta umywa ręce i twierdzi, że to nie jego sprawa, tymczasem życie i zdrowie mieszkańców czyszczonych kamienic wystawiane jest każdego dnia na szwank. Jest dla nas oczywiste, że wzmożone zainteresowanie wokół kamienicy ma przede wszystkim charakter polityczny, stanowi reakcję na naszą aktywną i krytyczną postawę anarchistyczną.

 

Szacunkowo, w Poznaniu znajduje się do 30 tysięcy pustych lokali. Miasto nie robi nic, by je zagospodarować, wyremontować i oddać w ręce ludzi potrzebujących dachu nad głową. Zamiast tego buduje kontenery socjalne – czyli blaszane puszki, w których chce zamknąć najuboższych mieszkańców i mieszkanki. Młode osoby żyją przeważnie w beznadziejnych warunkach. Jeśli nie masz bogatych rodziców, jesteś skazana/-y na życie w jednym pokoju z kilkoma osobami. Czynsze osiągają horrendalny poziom, a w tym samym czasie wiele lokali jest pustych i niszczeje. Na mieszkania socjalne lub komunalne czeka się kilka lub nawet kilkanaście lat.

 

Skłotując kamienice na Starym Rynku chcemy pokazać, że jedynym rozwiązaniem w obliczu rosnących czynszów, eksmisji i antyspołecznej polityki miejskiej w ogóle, jest stawianie oporu i branie spraw w swoje ręce. Potencjalnym inwestorom mówimy, że ta kamienica nie jest na sprzedaż. Niepotrzebny jest nam kolejny bank, centrum handlowe czy klub go-go – zapewne tego rodzaju miejsce by tu powstało, ponieważ na wynajem lokali w centrum miasta stać jedynie korporacyjne spółki czy inwestorów robiących brudne interesy.

 

Jednym z wierzycieli, na którego wniosek odbędzie się licytacja Od:zysku jest spółka Savills – wiodąca agencja doradcza na globalnym rynku nieruchomości. Savills co roku odnotowuje wielomilionowe zyski, nawet po tym, jak bańka na rynku nieruchomości nadmuchana przez tego rodzaju przedsiębiorstwa oraz banki doprowadziła do światowego kryzysu gospodarczego. Kryzys ten przekształcił się w kryzys mieszkaniowy, który dla wielu osób oznaczał utratę własnych domów oraz wyroki eksmisyjne. Wiele z nich stawiało jednak opór – przykładowo, przed siedzibami Savills w Dublinie i Londynie odbywały się pikiety przeciwko sztucznemu zawyżaniu czynszów, wysokim opłatom i wyrzucaniu ludzi na bruk. Stoimy z tymi ludźmi w jednym szeregu, bo walka o Od:zysk jest też walką o to, by mieszkanie było prawem, nie towarem. Zarówno naszemu kolektywowi, każdemu i każdej z nas z osobna, jak i innym oddolnym inicjatywom oraz wszystkim mieszkankom/-ńcom Poznania należy się dach nad głową i miejsce umożliwiające realizację pasji, pozwalające podejmować twórcze działania.

 

Poprzez Od:zysk pokazujemy, że możemy organizować rzeczywistość na swoich zasadach. Nie musimy się wpisywać w kapitalistyczne reguły gry. Remontujemy kamienicę własnymi siłami. W ciągu pół roku stworzyliśmy/-łyśmy pracownie: rzeźby, malarstwa, litografii oraz scenę teatralną, salę koncertową, punkt wymiany odzieży (Freeshop) oraz bibliotekę. Przystosowałyśmy/-liśmy przestrzeń budynku tak, aby kilkadziesiąt osób mogło tu mieszkać oraz do działania wielu grup: teatralnych, animalistycznych, feministycznych i artystycznych. Organizujemy się oddolnie, na zasadach demokracji bezpośredniej. Każdy/każda może tu przyjść i wziąć udział w kreowaniu tego miejsca razem z nami – zamiast biernej konsumpcji wybieramy aktywne tworzenie. Wraz z budowaniem przestrzeni pojawia się wiele pomysłów; do tej pory odbyły się liczne wykłady, warsztaty, przedstawienia teatralne, pokazy filmowe czy zajęcia jogi. Osoby potrzebujące częstowane są ciepłymi posiłkami w ramach akcji Jedzenie Zamiast Bomb.

 

Jako część ruchu skłoterskiego i lokatorskiego zdajemy sobie sprawę, że nasza działalność przeszkadza miastu i kapitałowi. Nie zdziwi nas więc, jeśli nagle znajdzie się inwestor, który czy to dla spekulacji finansowych, czy dla inwestycji wykluczającej mieszkalną oraz otwartą funkcję, wiążącej się z wyrzuceniem nas z tego budynku, będzie chciał kupić tę kamienicę. Znamiennym jest fakt, że została ona wystawiona na sprzedaż nagle, gdy ją zajęliśmy/-łyśmy. Natomiast wcześniej przez 10 lat stała opustoszała, niszczejąc w samym centrum Poznania. Nikt nie był zainteresowany budynkiem, który dopiero my zagospodarowaliśmy/-łyśmy i stworzyliśmy/-łyśmy w nim nasz dom. Dlatego dobrowolnie go nie oddamy. Będziemy też zajmować kolejne budynki. Solidaryzujemy się z miejscami opartymi na oddolnych strukturach, sprzeciwiającymi się władzy kapitału i państwa. Nie zgadzamy się na świat, gdzie tylko bogaci mają prawo do działania i zaspokajania swoich potrzeb. Walczymy bowiem nie o jedną kamienicę, ale o przestrzenie wolne od dyktatu pieniądza i represji państwa.

Kolektyw Od:zysk

Odszedł nasz przyjaciel

23 września 2013 r. | Dział: Wielkopolskie

Z ogromnym smutkiem przyjęliśmy wiadomość o tragicznej śmierci naszego przyjaciela Karola Lubińskiego, uczestnika Federacji Anarchistycznej sekcja Poznań, Kolektywu Rozbrat, antyfaszysty.  

Karol inicjował protest przeciwko komercjalizacji edukacji w ramach tzw. procesu bolońskiego (inicjatywa UŁAM), angażował się w akcje antyfaszystowskie, liczne protesty w obronie praw pracowniczych, działania w obronie lokatorów. Zawsze stał na pierwszej linii frontu, bez względu na konsekwencje. Kilkukrotnie za swoje zaangażowanie odpowiadał przed sądem, m.in. po blokadzie eksmisji w Nowej Soli, okupację poznańskiego biura PO, w toku była jego sprawa sądowa związana z udziałem w blokadzie eksmisji rodziny Jenczów w Poznaniu. 

Brał udział w codziennym życiu Kolektywu Rozbrat, czynnie wspierał akcje w obronie skłotu Rozbrat – przez pewien okres był jego mieszkańcem – współorganizował i uczestniczył w wielu koncertach, spotkaniach i innych wydarzeniach kulturalnych odbywających się na Rozbracie.

Często wyjeżdżał na pikiety i demonstracje by wspierać towarzyszy z innych części Polski.  

Zapamiętamy Karola jako zawsze uśmiechniętego, pełnego pasji i gotowości do działania kolegę, który wierzył w to co robi, na którego zawsze można było liczyć w niejednej kryzysowej sytuacji.

Najgłębsze wyrazy współczucia składamy jego rodzinie oraz narzeczonej, z którą wspólnie wychowywał 6-letniego pasierba. Łącząc się w smutku pragniemy by na zawsze został w naszej pamięci.

Z okazji 224. rocznicy wybuchu Wielkiej Rewolucji Francuskiej poznańska sekcja Federacji Anarchistycznej zorganizowała happening: wieszanie poznańskich elit. O godzinie trzynastej wśród murów Starego Rynku rozbrzmiała Marsylianka, a następnie Niewidzialny Głos Rewolucji odczytał długą listę zarzutów, dobosz wybił rytm i jeden po drugim pojawili się na fasadzie budynku znani mniej lub bardziej panowie.

W wydarzeniu uczestniczyło wielu poznaniaków i poznanianek, wśród których pojawiały się różne komentarze: "Dlaczego tylko tylu powiesili?", "W dobie beznadziei, może to towarzystwo się opamięta", "Ciekawe jak długo powiszą, pewnikiem jutro od rana będą szukali paragrafów, jak to łamie prawo".

Kolejny raz przed siedzibą NoeBanku przy ulicy Gwarnej zebrali się lokatorzy i mieszkańcy Poznania oburzeni działalnością  czyścicieli kamienic i łamaniu praw lokatorów w naszym mieście. Jak można było się spodziewać, tak jak kilka miesięcy temu, placówka NeoBanku została blisko godzinę wcześniej niż planowo zamknięta, najwyraźniej w obawie przed protestem. Niestety przedstawiciele NeoBanku i powiązane z nimi spółki-córki nie miały obaw, gdy finansowały brutalną działalność czyściciela kamienic – Piotra Śruby – wówczas liczył się tylko zysk, nieważne, że kosztem zgotowania prawdziwej gehenny lokatorom.

Już w ponad 65 tureckich miastach obywatele wystąpili przeciwko władzy. Aresztowano blisko 1000 osób, są też ofiary śmiertelne policyjnej przemocy. Tureckie władze wprowadziły stan wojenny i nasiliły represje. Ale oddolny ruch protestu nie tylko nie słabnie, ale rośnie z dnia na dzień.

 
Ogniwem zapalnym była zapowiedź przebudowy stambulskiego placu Taksim. To tradycyjne miejsce, z którego wyruszają demonstracje. W miejscu placu i parku miało początkowo powstać centrum kultury i handlu, ale ostatecznie zdecydowano się na postawienie meczetu – co dla obywateli było symbolicznym przypieczętowaniem poczynań opętanego religijnym fanatyzmem tureckiego rządu.

W piątek rozpoczęła się okupacja terenu, przeciw wycince ponad stuletnich drzew. Mimo, że w proteście uczestniczyły całe rodziny i był on pokojowy, policja użyła gazu pieprzowego i armatek wodnych. O brutalnej pacyfikacji nie wspomniały żadne oficjalne media.

 

W ciągu następnych kilku dni liczba demonstracji urosła do blisko siedemdziesięciu. Mimo brutalnych policyjnych represji, tureccy rebelianci nie poddają się. Oddolna samoorganizacja oraz solidarność ponad podziałami to broń społeczeństwa przeciw autorytarnej władzy.

 

Na całym świecie odbyły się demonstracje poparcia dla tureckich rebeliantów. W Poznaniu ok. 50 osób zgromadziło się 3 czerwca 2013 roku o godzinie 15ej na placu Adama Mickiewicza. Na transparentach można było przeczytać hasła „Solidarity with Turkey”, „Occupy Gezi” czy „Stop Violence” – wspierające protestujących, a wymierzone w policyjna i państwową przemoc. Demonstranci okrążyli teren przy placu wraz z fontanną, wykrzykiwali hasła solidarności z rebeliantami, śpiewano zagrzewające do boju tureckie pieśni, a nawet „Międzynarodówkę”. 

 

Demonstrację wsparli też działacze i działaczki Federacji Anarchistycznej oraz jej sympatycy, symbolicznie wznosząc antyautorytarne okrzyki i zaznaczając swą obecność ciepło przyjętą czarną flagą. 

 

Jako anarchiści popieramy wszelkie formy samoorganizacji społeczeństwa przeciw autorytarnej władzy i policyjnej przemocy, popieramy oddolne ruchy obywatelskie, walczące o inny, lepszy świat. Solidarność naszą bronią!

W dniu dzisiejszym, mieszkańcy „czyszczonych kamienic” zrzeszeni w Wielkopolskim Stowarzyszeniu Lokatorów oraz aktywiści poznańskiej sekcji Federacji Anarchistycznej, postanowili odwiedzić Komendę Miejską przy ulicy Szylinga. Celem ich wizyty było przekazanie na ręce komendanta - mł. insp. Roman Kustera – “Dyplomu za wzorową współpracę w procederze czyszczenia kamienic” oraz indywidualnej nagrody “Złotej Śruby” dla funkcjonariusza policji, który wykazał się najgorliwszą współpracą z Pawłem Ż. Oraz Piotrem Ś. i ich mocodawcami.


Niestety okazało się, że komendant nie znajdzie czasu na odebranie dyplomu i nagrody, a jak informowano w dyżurce: „w takim wypadku należy się wcześniej umówić z Panem Komendantem”, „Ewentualnie może znajdzie czas dla interesantów popołudniu”. Reasumując czas Pana Komendanta jest niezwykle cenny, jeśli chodzi o spotykanie się z mieszkańcami miasta, za to wszystko wskazuje na to, że w przypadku kontaktów z Piotrem Śrubą wystarczy telefon, a może nawet sms, aby funkcjonariusze policji byli gotowi do spotkania i życzliwego dzielenia się informacjami z czyścicielem kamienic.

 

Na całej komendzie nie znalazł się żaden funkcjonariusz gotowy w zastępstwie komendanta na rozmowę z lokatorami oraz przyjęcie nagrody i dyplomu. Zamiast konfrontacji z pokrzywdzonymi przez czyściciela kamienic mieszkańcami, policjanci woleli chować się w zaciszach swoich gabinetów, ostatecznie dyplom i nagroda „Złotej Śruby” została przekazana na ręce Pani sekretarki.

Postawa poznańskiej policji, gotowej zarówno do asysty przy eksmisjach, biernej kiedy łamane są prawa lokatorów, a czynnej jeśli chodzi o pomoc czyścicielom kamienic, gwarantuje, że okazji do „nagradzania” policjantów nie zabraknie.

 

Oświadczenie

Przed rokiem Komendant Miejski Policji w Poznaniu - mł. insp. Roman Kuster – w swojej wypowiedzi wyznaczył kierunek działań dla poznańskich policjantów. Przypomnijmy, że naciskany wtedy przez lokatorów kamienic, nękanych przez bandytę Piotra Ś., komendant uznał, że policja nie ma możliwości ciągłych interwencji celem powstrzymania „czyścicieli kamienic” i jego ludzi. Zdaniem komendanta lokatorzy powinni wiedzieć, że: „Mamy wolny rynek i jeśli chcą państwo mieć całodobową ochronę, można skorzystać z usług firm ochroniarskich”.

 

Znamienne stwierdzenie szefa miejskiej policji pokazało, że w Poznaniu najważniejsze są brutalne prawa rynku, a nie prawa człowieka czy obywatela. Podwładni komendanta doskonale zrozumieli tą wolnorynkową lekcję. W czasach ciągłych narzekań na niedofinansowanie służb mundurowych, funkcjonariusze wykazali się pomysłowością i inicjatywą, rozpoczynając współpracę z prywatnym sektorem. Przynajmniej dwóch poznańskich funkcjonariuszy dzieliło się informacjami z „czyścicielami kamienic”. W czasie kiedy mieszkańcy Poznania byli informowani o zastraszaniu lokatorów z ul. Stolarskiej, odcinaniu im wody i innych mediów, szykanach i groźbach, poznańscy policjanci bez wahania donosili „czyścicielom kamienic” o działaniach lokatorów oraz innych policjantów. Co najmniej jeden funkcjonariusz był w stałym kontakcie telefonicznym z Pawłem Ż., wspólnikiem Piotra Ś., co potwierdzają SMS-y znalezione w jego telefonie. Czy takich funkcjonariuszy było więcej - trudno ocenić, ponieważ prokuratura w ogóle nie wykazała zainteresowania przypadkami zaskakującej współpracy „prywatnego biznesu” z policją. Również zwierzchnicy wspomnianego policjanta nie wykazują inicjatywy w zbadaniu sprawy. To jednak nie dziwi, gdy pamięta się wypowiedź komendanta Romana Kustera.

 

Policja i prokuratura nie wykazały też zainteresowania mocodawcami "czyścicieli", którzy zlecali nękanie lokatorów poznańskich kamienic. Chodzi o spółki córki NeoBanku i biznesmenów takich jak Lechosław Gawroński i Grzegorz Liberkowski. Oskarżono tylko "czyścicieli", pomijając osoby finansujące ich działalność i czerpiące z niej zyski. 

 

Nękanie lokatorów i ich opór wobec działań „czyścicieli kamienic” i jego mocodawców trwa w Poznaniu od dłuższego czasu. Brutalność i bezkarność  działań podejmowanych wobec lokatorów była wielokrotnie nagłaśniana dzięki samoorganizacji lokatorów (pikiety i demonstracje) i zainteresowaniu mediów. Nie jest więc możliwe, żeby policjanci w Poznaniu nie rozumieli, z jak poważnym problemem mają do czynienia. Należy więc jasno powiedzieć, że zarówno współpraca z „czyścicielami kamienic”, bierność wobec działań NeoBanku i biznesmenów, jak i próby ścigania i karania uczestników protestów lokatorskich – pod absurdalnymi i naciąganymi zrzutami, co potwierdziły już dwa wyroki uniewinniające – to sposób na pokazanie, że poznańska policja staje po stronie bogatych wyzyskiwaczy i bandytów, a nie po stronie krzywdzonych obywateli!

 

W związku z tym w symboliczny sposób pragniemy dziś uhonorować komendanta miejskiego policji Romana Kustera i jego ludzi - haniebnym dyplomem za owocną współpracę z „czyścicielem kamienic” oraz nagrodą indywidualną Złotej Śruby dla najbardziej gorliwego współpracownika Piotra Ś.

 

Nie licząc na sprawiedliwość, rzekomo gwarantowaną przez państwowy system prawny, mamy jednak nadzieje, że niebawem nie tylko Piotr Ś., ale też jego mocodawcy i współpracujący z nim policjanci odpowiedzą - w ten czy inny sposób - za swoje haniebne czyny! Dość policyjnego bandytyzmu.

 

Federacja Anarchistyczna – sekcja Poznań

14 maja Sąd Rejonowy uniewinnił dwoje aktywistów – oskarżonych o przewodniczenie protestu bez wymaganego powiadomienia – w trakcie eksmisji rodziny państwa Jencz, jaka miała miejsce w październiku 2011 roku. Poznańska policja przegrała kolejną sprawę wytoczoną, jak można mniemać, jedynie po to by nękać osoby angażujące się w działalność społeczno-polityczną.


W uzasadnieniu wyroku sędzia, wyraźnie podkreślił, że nawet dostarczony przez policję film z protestu  - film co podkreślała adwokat oskarżonych, nie pokazujący całego protestu, a jedynie fragmenty z udziałem oskarżonych – nie dowodzi faktu przewodzenia protestowi. Sąd zwrócił uwagę również na fakt, że policja nie udowodniła nawet faktu, że zgromadzenie nie zostało prawidłowo zgłoszone i że obwinieni o tym fakcie wiedzieli. Właściwie tyle można napisać o kolejnej nieudolnej próbie policji formułowania niedorzecznych oskarżeń.

 

Zdecydowanie więcej należałoby napisać o samym mechanizmie. Mechanizm ten pozwala składać policji kolejne wnioski o ukaranie, względem kolejnych osób biorących udział w protestach, czy to w obronie nękanych lokatorów, osób eksmitowanych, pracowników i związkowców narażonych na szykany pracodawców. Najwyraźniej żaden funkcjonariusz nie jest rozliczany z zasadności składania podobnych wniosków, jeśli pojawia się później w sądzie to jedynie w ramach obowiązków służbowych jako oskarżyciel publiczny lub świadek. Zeznania policjantów-świadków wielokrotnie są pełne przekłamań – w procesie dotyczącym protestu na terenie MTP, policjanci twierdzili, że wzywali tłum do rozejścia się, czego nie potwierdzały inne dowody i nie dał wiary sąd uniewinniając wszystkich oskarżonych. Pomimo tego nie słychać jakoś o oskarżeniach ze strony prokuratury o krzywoprzysięstwo względem świadków-policjantów. Podobnie przemoc stosowana przez policję, może być stosowana bez żadnych konsekwencji, prokuratura w takich przypadkach, albo odmawia podjęcia działań, albo daję wiarę wyjaśnieniom policji, bez rzetelnego analizowania sprawy. Przykładem może być sprawa poznańskiego aktywisty gdzie umorzono wszelkie postępowania wytoczone policji

 

Znając działanie tego mechanizmu nie mamy jednak zamiaru poddawać się jego prawom! Nawet jeśli ściany komisariatów nadal zdobią „dowcipne” hasła w rodzaju – „nie ma nie winnych, są tylko źle przesłuchiwani”, czy „dajcie mi człowieka a znajdzie się paragraf” – nie będzie to stanowiło przeszkody wobec naszej działalności.

 

Spodziewać się można więc, że rzecznikowi poznańskiej policji - Andrzejowi Borowiakowi, nadal, niczym u Pinokio, nos będzie rósł, gdy mówić będzie o zasadnych interwencjach policji i jej słusznych działaniach, a aktywiści i aktywistki nie zrezygnują z popełniania przestępstwa jakim jest solidarność z pokrzywdzonymi i represjonowanymi przez państwo i kapitał!

1 maja 2013 r. około 200 osób przeszło ulicami Wrocławia w proteście pod hasłem "Specjalna Strefa Wyzysku: Polska". Wśród demonstrantów znaleźli się też członkowie i członkinie OZZ Inicjatywa Pracownicza min. ze Śląska, Wrocławia, Poznania, Gorzowa Wielkopolskiego czy Warszawy. Protestowano przeciwko niskim zarobkom, głodowym emeryturom, umowom śmieciowym, czy represjom za organizowanie się w miejscu pracy. Manifestanci skandowali: "Najpierw ludzie, później zyski", "Dość terroru pracodawców", czy "Rząd do roboty za 1500 zł". Pojawiły się transparenty: „Jest opresja – jest opór”, „1 maja – walczymy o swoje od 1890” czy „8 godzin pracy i ani minuty dłużej”.

Organizatorem demonstracji była koalicja lokalnych środowisk lewicowych: Klubu Krytyki Politycznej we Wrocławiu, Polskiej Partii Socjalistycznej, Młodych Socjalistów oraz Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Inicjatywa Pracownicza.

 

Przemaszerowano przez centrum Wrocławia, zatrzymując się przed agencją pracy tymczasowej Work Service (skandując „Praca tymczasowa – dyskryminacja stała”), przed biurami Platformy Obywatelskiej (skandując „Wrocław wolny od Platformy”) oraz przy Agencji Rozwoju Przemysłu, instytucji odpowiedzialnej za Specjalne Strefy Ekonomiczne w regionie. Przy tej ostatniej OZZ Inicjatywa Pracownicza protestowała już kilkukrotnie po rozbiciu strajku w Chung Hong. 1 maja przemówił w tym miejscu ponownie Krzysztof Gazda – zwolniony z pracy działacz Inicjatywy Pracowniczej. Pytał: "Po co istnieje ta instytucja, jeśli nie jest w stanie zapewnić przestrzegania najbardziej podstawowych praw pracowniczych na strefach?". Pracownicy nieśli transparent: „Chung Hong wyzyskuje, LG zyskuje”.

 

Wrocławska 1 majowa manifestacja wzbudzała duże zainteresowanie przechodniów, którym organizatorzy rozdawali specjalnie wydrukowany na ten dzień biuletyn (gdzie znalazły się również materiały przygotowane przez Inicjatywę Pracowniczą): Zobacz PDF

 

Zobacz zdjęcia: mmwrocław.pl 1, 2


Manifest Koalicji 1 maja

Specjalna Strefa Wyzysku – Polska

 

Nasza codzienność to redukcje zatrudniania, zamykane zakłady pracy i rosnące bezrobocie; to likwidowane publiczne żłobki, przedszkola i szkoły, to podwyższenie wieku emerytalnego; to upadek kolei i służby zdrowia;to wzrost cen i kosztów życia, to rozbijanie prawa pracy, to nisko płatne nadgodziny, to niedające żadnego poczucia bezpieczeństwa praca czasowa i umowy śmieciowe; to mobbing w miejscu pracy, to obcięcie wydatków socjalnych i tych na edukację i kulturę; to dzieci idące do szkoły głodne; to dyskryminacja kobiet, ich niższe zarobki, ich ciężka niepłatna praca w domu; to emeryci i renciści,oszczędzający na jedzeniu, żeby mieć na leki; to call center i bary, gdzie pracować będzie po studiach nasza wyedukowana młodzież; to emigracja, coraz częściej jedyne wyjście dla wielu z nas.

 

Polska to poligon kapitalizmu w najgorszym w Europie wydaniu. Transformacja ustrojowa, wprowadziła w naszym kraju wyzysk niespotykany od przedwojnia. Polska stała się dla Europy i świata zasobem taniej siły roboczej. Tą tanią siłą roboczą jesteśmy właśnie my ?pracownicy. Zarabiamy mało, bez gwarancji na godną emeryturę, a jedyne co mamy na poziomie Europy Zachodniej, to ceny. Kolejne rządy to nic więcej jak syndyk masy upadłościowej po PRL, wyprzedające za bezcen wypracowany przez naszych rodziców i dziadków majątek,aby pokryć rosnące długi. Dialog społeczny nie istnieje, a demokracja w Polsce to tylko fasada. Dla polityków ważniejszy jest interes zagranicznych i krajowych inwestorów niż obywatele.

 

Fatalną socjalną sytuację Polaków potęguje tylko trwający właśnie kryzys ekonomiczny. Dlaczego jednak za kryzys płacić mają pracownicy, anie ci, którzy go wywołali – bankowcy, deweloperzy, politycy,wielkie firmy? Koszty ich chorobliwej żądzy zysku, zysku za wszelką cenę, płacimy my. Nie możemy na to pozwolić. Nie może być tak,że najmniej zarabiający fundują wysokie zarobki prezesów,menadżerów i polityków. To oni są przecież odpowiedzialni za aktualną sytuację gospodarczą. Jednak to nie kryzys jest przyczyną naszej sytuacji, to kapitalizm jest właśnie permanentnym kryzysem.Specjalne strefy ekonomiczne, do których nawiązujemy w haśle naszej demonstracji, to tylko wyraźny, namacalny symbol tych zmian,które czynią z naszego kraju raj dla turbokapitalizmu, raj wyzysku.

 

Politycy zasiadający w sejmie nie stoją dziś po stronie pracowników. Są ściśle związani z biznesem, zasiadają w zarządach prywatnych spółek,uchwalając korzystne tylko dla nich prawa. Jeżeli nie zaczniemy protestować, naciskać, żądać, wszystko będzie iść dalej w tym samym kierunku – biedni będą biednieć, bogaci się bogacić, a politycy w parlamencie to wszystko potwierdzą przegłosowując kolejne ustawy. Będą dalej rozmontowywać prawo pracy, likwidować osłony socjalne i uchwalać coraz to większe przywileje dla firm i przedsiębiorców. Dlatego chodźcie z nami świętować Międzynarodowe Święto Ludzi Pracy, bo tylko idąc razem jesteśmy w stanie to zatrzymać i sprawić, że nasz kraj przestanie być specjalną strefą wyzysku, a stanie się przyjaznym dla społeczeństwa i środowiska miejscem do życia dla nas i naszych dzieci, bez różnicy ze względu na płeć, wiek, rasę czy seksualną orientację.

 

Skrajna prawica szuka winnych naszej sytuacji gospodarczej wśród mniejszości, ale przecież to nie mniejszości seksualne płacą nam coraz niższe pensje, to nie mniejszości etniczne rozmontowują prawo pracy i oferują nam tylko umowy śmieciowe. Prawdziwy wróg tkwi w garniturze za biurkiem, przygotowując nam coraz gorsze warunki pracy, płacąc nam coraz niższe pensje, samemu żyjąc coraz wystawniej za wypracowane przez nas pieniądze. Tylko rozmawiając,protestując i współpracując przy prospołecznych inicjatywach możemy zmienić ten kraj. Inaczej grozi nam bieda, rasizm i wykluczenie społeczne. Nie bądźmy krajem – skansenem dziewiętnastowiecznego kapitalizmu, gdzie wyzysk biednych i pogarda bogatych rządzących są normą. Chodźcie z nami przeciw biedzie i wyzyskowi. Chodźcie z nami i zmieńmy ten kraj. Nikt nie zrobi tego za nas.

Dziś rada miasta miała debatować na dokumentem: „Polityka mieszkaniowa Miasta Poznania na lata 2012-2022”. Dyskusja się jednak nie odbyła. Radni mieli wiele wątpliwości, zarówno co do samego dokumentu, jak też szczegółów komercjalizacji Zarządu Komunalnych Zasobów Lokalowych. Założenia „Polityki mieszkaniowej…” skrytykowało też Wielkopolskie Stowarzyszenie Lokatorów. W przerwie sesji rady pojawili się aktywiści i aktywistki WSL oraz Federacji Anarchistycznej, aby przedstawić swoje obiekcje i punkt widzenia.

 

Wcześniej WSL dostał informacje od przewodniczącego Rady Miasta Grzegorza Ganowicza, oraz przewodniczącego Komisji Gospodarki Komunalnej i Polityki Mieszkaniowej Tomasza Lewandowskiego. Wynikało z nich, że po piątkowym posiedzeniu wspomnianej Komisji, prezydent wycofał z sesji projekt uchwały w sprawie polityki mieszkaniowej Poznania. Zapewniono też WSL, że przedstawiciele rady zapoznają się z jego uwagi i postulatami. Nie wiadomo dokładnie kiedy odbędzie się dyskusja na kierunkami polityki mieszkaniowej. Prawdopodobnie na następnej sesji.

 

Więcej o stanowisku WSL czytaj TUTAJ

Wolnościowy klub dyskusyjny zaprasza na spotkanie i dyskusję:

 

"SYTUACJA SPOŁECZNO POLITYCZNA, ORAZ PRAWA KOBIET

W KRÓLESTWIE NEPALU, OCZAMI NEPALSKICH ANARCHISTÓW"

 

Okazją do spotkania jest obecność w Poznaniu nepalskich anarchistów i

anarchistek, członków zespołu RAI KO RIS który w ramach swojej trasy

koncertowej po Europie - Ungovernable Anti-National Tour 2013!-

zawitał także do naszego kraju.

 

Członkowie zespołu są zaangażowani w działalność społeczno-polityczną,

w Katmandu prowadzą Kathmandu Radical Bookstore i Infoshop.

 

Po spotkaniu zapraszamy na koncert RAI KO RIS i  słowackiego

Dasa Fon Flasa. Koncert jest benefitem na działalność nepalskich

anarchistów

Dziś przed siedzibą Zarządu Komunalnych Zasobów Lokalowych odbyła się pikieta protestacyjna. Kilkunastu działaczy i działaczek Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów oraz Federacji Anarchistycznej domagało się lokali socjalnych dla osób nękanych przez „czyścicieli kamienic”. Lista osób, którym powinno się przyznać w trybie pilnym mieszkania socjalne jest długa, a miasto w dalszym ciągu nie odpowiada na potrzeby mieszkańców. Jednym ze sposobów było utrzymywanie zbyt restrykcyjnych zasad przyznawania lokali komunalnych.

 

W ostatnich dwóch latach „czyściciele kamienic” wysiedlili w Poznaniu mieszkańców przynajmniej kilkunastu budynków. Ofiarami czystek padły m.in. osoby, które miały orzeczony przez sąd przydział do lokali socjalnych. W niektórych przypadkach Zarząd Komunalnych Zasobów Lokalowych uznał, że po wysiedleniu zmieniając adres zamieszkania, osoby te zdołały zapewnić sobie lokum we własnym zakresie. Prawo do lokalu socjalnego zostało im automatycznie odebrane. Tymczasem wiele ofiar brutalnej polityki wysiedleń, nie ma się gdzie podziać. W dużej części są to osoby starsze, schorowane i nisko uposażone. Niektóre z nich trafiły do ośrodków dla bezdomnych.

 

Przykłady poszkodowanych osób

 

Grażyna – 62 letnia emerytka z orzeczeniem drugiej grupy inwalidzkiej. Wraz ze schorowanym mężem mieszkają w kamienicy przy ulicy Stolarskiej. Jako ostatnia z dwóch rodzin, przybywających tam cały czas. Mają orzeczony przydział do mieszkania socjalnego. Od 8 miesięcy żyją bez bieżącej wody i gazu. Ewentualne opuszczenie mieszkania na Stolarskiej grozi im utratą przydziału do lokalu socjalnego. Bierność miasta zmusza ich do dalszej walki z „czyścicielami” i życia w nieludzkich warunkach.

 

Maria – 60 letnia rencistka z drugą grupą inwalidzką, była mieszkanką „oczyszczonej” kamienicy przy ulicy Długiej. Aktualnie od roku bezdomna. Do momentu sprzedaży kamienicy i nękania ze strony Piotra Śruby prowadziła spokojne życie. Zmuszona do opuszczenia dotychczasowego mieszkania, przy niskiej rencie oraz niepełnosprawności, nie miała szans na wynajęcie lokum na wolnym rynku. Przedstawiciele ZKZL poinformowali ją, że aby ubiegać się o lokal socjalny, kobieta musi uzyskać status bezdomnej. Aktualnie Maria przebywa już ponad rok w ośrodku dla bezdomnych na ul. Borówki. Jej pierwsze pismo wysłane z ośrodka do ZKZL o możliwość otrzymania lokalu socjalnego, zostało odrzucone beż żadnej argumentacji. Dopiero po złożeniu odwołania i opisie działań Fabryki Mieszkań i Ziemi, została wpisana na listę oczekujących. Maria ze względów zdrowotnych bardzo źle znosi przebywanie w przepełnionym ośrodku dla bezdomnych. W ciągu roku kobieta już po raz ósmy trafiła do szpitala ze względu na ostro przebiegające i powracające choroby układu oddechowego.

 

Jadwiga – 67-letnia kobieta z pierwszą grupą inwalidzką stała się koleją ofiarą nierównej walki z właścicielem kamienicy.  Usunięto ją siłą z mieszkania przy ul. Szczanieckiej, wymieniając wszystkie zamki w drzwiach i nie wpuszczając do lokalu. Wszystkie rzeczy osobiste zostały bez jej wiedzy wywiezione przez właściciela. Posiadała przydział do mieszkania socjalnego, o którego przyspieszony przydział starała się od momentu orzeczenia eksmisji w kwietniu 2012 roku. Po przymusowym wysiedleniu zamieszkała „kątem” u swoich żyjących jeszcze rodziców (jej ojciec, były więzień obozu koncentracyjnego, liczy ponad 90 lat). ZKZL poinformował ją o utracie prawa do lokalu socjalnego.

 

Beata – samotna matka dwójki dorastających dzieci zamieszkała w kamienicy aktualnie „czyszczonej” na zlecenie G. Liberkowskiego przez Piotra Śrubę (ul. Niegolewskich). Obserwując walkę lokatorów na Stolarskiej postanowiła nie się nie poddawać. Na przydział mieszkania socjalnego czeka już kilka lat.

 

Chcemy mieszkań, nie deklaracji

 

Lista osób, którym powinno się przyznać w trybie pilnym mieszkania socjalne, jest dłuższa. Wielkopolskie Stowarzyszenie Lokatorów, stojące w obronie interesów mieszkańców, domaga się od miasta i ZKZL załatwienia w trybie natychmiastowym spraw dotyczących ofiar „czyścicieli kamienic” i przyznania im mieszkań socjalnych, do których mają (miały) formalne prawo. Ich sytuacja materialna, stan zdrowia i inne przesłanki, którymi kierował się sąd w momencie uzasadniania wyroku o przydziale mieszkania socjalnego, nie polepszyły się, a często uległy drastycznemu pogorszeniu.

 

Tymczasem miasto zmienia zasady ubiegania się o lokal socjalny. Nabędą do niego prawa m.in. osoby, które zamieszkały w sprywatyzowanych kamienicach na podstawie przydziału z urzędu miejskiego, o ile ukończyły 70 lat.

 

Podniesiono też też próg maksymalnych dochodów dla osób, które starają się o lokal socjalny. Przestaje też obowiązywać przepis, że jednym z warunków otrzymania przydziału jest pięcioletni okres zamieszkiwania w Poznaniu. Będą mogły się starać się o „komunałki” także osoby, które wcześniej zaskłotowały pustostany. Okazało się bowiem, że przez wiele lat w Poznaniu obowiązywały nazbyt restrykcyjne zasady przyznawania mieszkań z puli miasta. Zakwestionował je sąd administracyjny na wniosek prokuratora i rzecznika praw obywatelskich, do którego lokatorzy z nękanych kamienic wielokrotnie zwracali się z problemem.

 

Kwestia polega jednak nie tylko na tym, kto ma prawo do lokali komunalnych i socjalnych. Wiele osób, które posiada odpowiedni przydział, lokalu takiego nie doczekał się dlugimi latami. Nawet wówczas kiedy padli ofiarmi „czyścicieli kamienic”.

Dziś kilkunastu działaczy i działaczek Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów i Federacji Anarchistycznej zjawiło się w Urzędzie Wojewódzkim. Obdarowali oni wojewodę Piotra Florka zeschniętą, ale wciąż przystrojoną choinką przypominającą, że nie dotrzymali on deklaracji złożonych w grudniu ubiegłego roku lokatorom kamienicy przy ulicy Stolarskiej. Z okrzykiem: „Od wojewody żądamy wody” protestujący weszli do budynku i zostawili podarunek przy drzwiach do gabinetu wojewody.

 

Przed świętami Bożego Narodzenia, działacze i działaczki Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów i Federacji Anarchistycznej domagali się, aby władze wojewódzkie zajęły się losem lokatorów z czyszczonych kamienic. Wojewoda obiecał wówczas, że pochyli się łaskawie nad problemem i doprowadzi do przywrócenia bieżącej wody w kamienicy na ulicy Stolarskiej. Właśnie zbliżają się święta Wielkanocne, a wody na Stolarskiej jak nie było, tak nie ma.

 

Ponad 3 miesiące nie wystarczyły, aby służby podlegające Wojewodzie Wielkopolskiemu, przedstawiciela rządu w terenie, doprowadziły do sytuacji przestrzegania prawa lokatorskich. Powstaje pytanie czy Wojewoda w ogóle jeszcze pamięta o tym problemie? Czy pamięta o tym co obiecał i dlaczego spotykał się z Piotrem Śrubą, znanym poznańskim czyścicielem kamienic? Czy pamięta, że to Wojewódzki Inspektor Nadzoru Budowlanego uchyli decyzję o podłączeniu wody na Stolarskiej wydaną przez Inspektora Powiatowego? Czy pamięta, że Wojewódzka Stacja Sanepidu również nie interesuje się losem lokatorów pozbawionych bieżącej wody, a za to pracują w niej osoby posiadające udziały w firmach zajmujących się czyszczeniem kamienic?

 

Lokatorzy kamienicy przy ulicy Stolarskiej spędzą kolejne święta bez gazu i wody, ponieważ zarówno władze lokalne, jak też rząd okazały się kompletnie obojętne na los nękanych mieszkańców i spolegliwe wobec właścicieli czyszczonych kamienic. Wojewoda wielkopolski, podobnie jak wcześniej prezydent Ryszard Grobelny, udowodnił swoim brakiem zainteresowania i urzędniczą inercją, po czyjej realnie stronie opowiada się aparat państwa. Po stronie czyścicieli i bandytów.

 

Protestujący nie chcieli już rozmawiać z przedstawicielami Urzędu Wojewódzkiego. W zamian za to odśpiewano kolędę

Strona 7 z 20