Zaloguj

Federacja Anarchistyczna

Jesteś tu: Start / Sekcje FA / Wrocław /
A+ R A-
Kilkuset uczniów, rodziców, nauczycieli, oraz solidaryzujących się z nimi mieszkańców Krakowa spotkało się 10 stycznia przed Magistratem, by głośno zaprotestować przeciwko polityce wiceprezydent Anny Okońskiej-Walkowicz oraz Rady Miasta. Czy uda się obronić przed likwidacją kilkanaście placówek? Obecnie woli walki i zaangażowania nie brakowało, padały deklaracje solidarnego działania na rzecz ratowania wszystkich szkół. Już teraz przedstawiciele Gimnazjum 27 zapowiedzieli, że jeśli władze się nie wycofają rozpoczną protest głodowy.

Niemal rok temu, w podobnych okolicznościach ważyły się losy innych przeznaczonych do likwidacji placówek. Walcząc o przetrwanie większość z nich działała indywidualnie, próbując dogadywać się z wydziałem edukacji UMK i radnymi. Dochodziło do kuriozalnych sytuacji, gdzie dyrektorzy czy rodzice licytowali się, która ze szkół powinna przetrwać. Padały stwierdzenia: “likwidować trzeba, ale nasza szkoła została wpisana na czarną listę przypadkowo”. Efekt był taki, że zamknięto 4 placówki (w tym Przedszkole 114 z atrakcyjnym budynkiem przy ulicy Stradom), które miały najmniej zaprzyjaźnionych radnych. Jakiegokolwiek wsparcia ze strony innych szkół, w tym tych zagrożonych likwidacją obecnie, nie było.

 

Wiele się zmieniło


Uczestnicząc w proteście można było odnieść wrażenie, że historia się powtarza. Podobne hasła i okoliczności. Na pozór podobna konwencja samej demonstracji. Jednak wiele przez ten rok się zmieniło. Teraz “nierentowni” protestowali razem, a nie obok siebie. Głosu nie zabierała ani Anna Okońska-Walkowicz, ani radni. Nie dlatego, że nie dano im takiej możliwości, ale dlatego że schowali się w budynku Urzędu Miasta. Protestujący, gdy nie pozwolono im wejść do siedziby władz, siłą wymusili otwarcie przed nimi drzwi magistratu.

 

Warto podkreślić, że podobnie jak rok temu, zwracano uwagę na konflikt interesów prezydent Okońskiej-Walkowicz, która równocześnie rządzi oświatą publiczną i jest prezesem Społecznego Towarzystwa Oświatowego. STO posiadające sieć placówek oświatowych wprost deklaruje “tworzenie nowych kół i szkół, w tym poprzez monitorowanie możliwości tworzenia szkół STO na bazie likwidowanych szkół publicznych”.

 

Wyciągamy wnioski


Bez wątpienia doświadczenia całego roku zmagań z Anną Okońską-Walkowicz, przy okazji walki o przetrwanie MDK-ów, szkół, sprzeciwu wobec drastycznych cięć w finansowaniu oświaty były niezbędne. Osoby, które uczestniczyły w 6-miesięcznym wodzeniu za nos nazwanym przez władze Okrągłym Stołem Edukacyjnym, doświadczyły “otwartości” władz na opinie mieszkańców. Tych, którzy próbowali negocjować z prezydent, ale też z radnymi, takimi jak Małgorzata Jantos czy Grzegorz Stawowy, nie trzeba już przekonywać, że rozmowy z nimi nie prowadzą do żadnych konstruktywnych rezultatów. Władze Krakowa, które traktują nas mieszkańców przedmiotowo, nie rozumieją siły argumentów, można z nimi niestety rozmawiać tylko argumentami siły. Inaczej, jak pokazuje praktyka, po prostu się nie da.

Żądamy informacji – AKCJA!

15 listopada 2012 r. Dział: Zapowiedzi

Po raz kolejny “władze” miasta pokazują, jak bardzo cenią podmiotowość swojego mocodawcy – społeczeństwa. Magistrat wytypował do zamknięcia 25 szkół, ale nie chce powiedzieć, których. Może jesteśmy zbyt głupi lub nieodpowiedzialni, by to wiedzieć? Otóż nawet państwo wspaniałomyślnie przyznaje nam do tego prawo.


Tymczasem wiceprezydent Krakowa ds. edukacyjnych oświadczyła publicznie, że “każdy dyrektor szkoły może się domyślić, czy jego placówka jest zagrożona likwidacją. (…) Nie ma sensu, by już teraz informować szkoły o zagrożeniu.”

 

Każdy z nas może zaprotestować w dość skuteczny sposób, co lepsze, nie ruszając się z domu. Wystarczy wypełnić i wysłać wniosek o udostępnienie informacji publicznej. Urząd będzie miał obowiązek odpowiedzieć. Nawet, jeśli odpowiedź będzie wymijająca, możemy domagać się jej na piśmie, co już pociąga za sobą pracę urzędników i pewne koszty.

 

Pokażmy urzędnikom, gdzie ich miejsce!


Jak to zrobić?


1. Wypełniasz wniosek i wysyłasz do urzędu. Możesz także wypełnić podobny wniosek na stronie urzędu. Lub pobrać plik DOC, uzupełnić swoje dane, wydrukować i wysłać pocztą.
2. Urząd odpowie, że sposób dostarczenia danych np. na płycie kosztuje tyle a tyle i zapyta, czy chcesz tych danych dokładnie w tej formie.
3. Możesz wtedy odpisać, że wystarczy on-line. To ważne, bo jeśli tego nie zrobisz, mogą Cię obciążyć kosztami wykonania kopii.

 

Żeby akcja była skuteczna, musi być masowa. Poinformuj znajomych!

"Wolne szkoły, wolne uczelnie" - 20.04.1989 r.

Dziś pod Urzędem Miasta Krakowa zgromadzili się rodzice, uczniowie, nauczyciele i mieszkańcy Krakowa, niezgadzający się z polityką wiceprezydent ds edukacji Anny Okońskiej-Walkowicz. Wśród zgromadzonych obecni byli przedstawiciele i przedstawicielki ZNP, “Solidarności”, Porozumienia Szkół, Forum Rad Rodziców, Krytyki Politycznej oraz Federacji Anarchistycznej Kraków.


Zgromadzeni zwracali uwagę na obciążanie przez władze skutkami swojej niegospodarności najmłodszych mieszkańców naszego miasta. – To że jest kryzys nie oznacza że można oszczędzać na oświacie, na naszych dzieciach!  – podkreślała przewodnicząca rady rodziców VIII LO. Protestujący domagali się również szerokiej debaty publicznej na temat zmian w oświacie z uwzględnieniem stanowiska strony społecznej.

 

Do zgromadzonych wyszła prezydent Okońska-Walkowicz jednak próby zabrania przez nią głosu były przerywane okrzykami zgromadzonych. Protest trwał ponad godzinę.

W związku z działaniami naszej dotychczasowej prezes p. Anny Okońskiej-Walkowicz, zarząd główny Społecznego Towarzystwa Oświatowego postanawia o jej natychmiastowym usunięciu z pełnionej funkcji i wykluczeniu z dalszego członkostwa w STO. - podało na swojej stronie Społeczne Towarzystwo Oświatowe.


W oświadczeniu uzasadniającym decyzję napisano: Decyzje o likwidacji szkół i przedszkoli publicznych które podjęła jako wiceprezydent Krakowa uważamy za wysoce niestosowne. Odpłatne szkoły które prowadzimy posiadają wystarczająco dużo atutów, dzięki którym nie musimy uciekać się do nieuczciwego likwidowania konkurencji.


Ponadto zarząd STO uznał działania Anny Okońskiej-Walkowicz za mijające się  z ideami stowarzyszenia i wyraził ubolewanie z ich powodu. Działania te są sprzeczne nie tylko z misją i statutem STO, ale również z polskim prawem które odbiera decyzyjność samorządowcom w przypadku gdy może występować konflikt interesów własnych z publicznymi. Jednocześnie pragniemy przeprosić wszystkich rodziców i dzieci dotknięte tym wielce niepedagogicznym procesem.


Informacje przekazali nam czytelnicy bloga.

- Nie chcę, żeby kryzys uderzał bezpośrednio w dzieci - ogłosił wczoraj Jacek Majchrowski podejmując decyzję o wstrzymaniu komercjalizacji szkolnych stołówek i masowych zwolnień pedagogów. Likwidacja szeregu szkół i przedszkola nie zostanie zawieszona. Dziś prezydent wycofuje się z części obietnic.


Władze Krakowa wycofują się z błyskotliwego pomysłu komercjalizacji szkolnych i przedszkolnych stołówek, o którym pisaliśmy kilka dni temu. Przypomnijmy, że oznaczało by to nawet trzykrotny wzrost cen posiłków i w efekcie uniemożliwiło korzystanie z nich przez większość dzieci. Wpływ ugięcie się władz miały liczne protesty rodziców.

 

Wczoraj podczas spotkaniu z przedstawicielami Związku Nauczycielstwa Polskiego prezydent Jacek Majchrowski oznajmił, że wstrzymuje projekt likwidacji stołówek :. – Zdaję sobie sprawę, że nawet niewielki wzrost cen za obiady uderzy w mniej zamożne rodziny. Ze względu na sytuację finansową szukamy oszczędności w praktycznie wszystkich dziedzinach życia miasta, nie chcę jednak, żeby kryzys bezpośrednio uderzał w dzieci – mówił prezydent. Oprócz tego poinformował, że również zwolnienia pracowników będą wstrzymane. – Chcę jednak, by do końca roku placówki pracowały w takim składzie, jak to zostało zaplanowane we wrześniu ubiegłego roku. Będziemy jednak prowadzić rozmowy o takiej organizacji pracy w nowym roku szkolnym, by została zapewniona dzieciom odpowiednia opieka, a z drugiej strony by samorząd podołał temu finansowo.

 

Dziś na łamach gazety “wyborczej” prezydent jednak wycofał się z decyzja o wstrzymaniu masowych zwolnień. - Nastąpiło nieporozumienie. Nie wstrzymuję redukcji etatów w przedszkolach do końca roku. Zmiany będziemy przeprowadzać na bieżąco. Zanim to jednak nastąpi, chcę przeprowadzić analizę sytuacji każdej placówki z osobna i wspólnie z ich dyrektorami zadecydujemy, gdzie można ciąć, a gdzie cięcia te zagrożą bezpieczeństwu dzieci. - oznajmił Majchrowski.

 

Podczas spotkania z przedstawicielami ZNP, Majchrowski zaznaczył, że władza nie rezygnuje z planów “reformy” sieci placówek oświatowych. Prezydent dostał zapewnienie ZNP o poparciu i współpracy w działaniach, których celem jest zagwarantowania przez rząd finansowania pensji nauczycielskich, a także finansowania opieki przedszkolnej z subwencji oświatowej.

Władze Krakowa chcą zamienić szkolne stołówki w komercyjne punkty gastronomiczno. Obiady będą w nich kosztować nawet 4 razy tyle co obecnie. Skutki proponowanych zmian odczują jak zwykle najbiedniejsi.


Szukając oszczędności rządzący Krakowem po raz kolejny postanowili sięgnąć do systemu edukacji. Po decyzji o likwidacji kilku sprawnie funkcjonujących szkół i przedszkoli postanowili, że uczniowie nie potrzebują spożywać obiadów. Ich pomysł jest niezwykle prosty istniejące szkolne stołówki, z których mógł skorzystać każdy chcą sprywatyzować. – Nie mówimy o likwidacji, ale o przekształceniu. Przestaną prowadzić je szkoły, natomiast z chętnymi osobami, dotychczas zatrudnianymi w szkołach, będą podpisywane umowy ajencyjne. Ewentualnie prowadzony będzie catering – tłumaczy na łamach Gazety Krakowskiej Katarzyna Fiedorowicz z urzędu miasta.

 

Szkolne stołówki funkcjonują głównie w podstawówkach. Dla wielu uczniów są jedyną szansą na zjedzenie ciepłego posiłku w ciągu dnia. Coraz częściej dzieci w szkole siedzie od 7 do 17 – czyli od początku lekcji aż do zamknięcia świetlicy. Obecnie jeden obiad składający się z dwóch dań w szkolnej stołówce kosztuje 4 złote. Zarobione pieniądze przeznaczane są na bieżące funkcjonowanie. Z budżetu miasta natomiast wypłacane są pensje dla kucharzy.

 

Prywatne punkty gastronomiczne wsparcia z miejskiej kasy już nie otrzymają. Więc ceny obiadów pójdą w górę. – Żeby nie odnotować straty jeden pełny obiad będzie kosztować około 15 złotych – oceniają kucharki. Rodziców większości dzieci, którym nie przysługują darmowe posiłki z pomocy społecznej, nie będzie stać by zapłacić po kilkaset złotych miesięcznie za obiady w szkole.

27 lutego w poniedziałek zapraszamy na pikietę przeciw likwidacji placówek oświatowych, część ogólnopolskiego protestu, pod UM na Pl. Kolegiackim o godz. 17.00.

Sprawy oświaty dotyczą nas wszystkich. Jesteśmy rodzicami, dziadkami, młodzieżą. To będzie pół godziny - można przyjść będąc na spacerze, podjechać rowerem, podejść w przerwie w zajęciach. Idea ogólnopolskiego protestu wzięła się z likwidowania szkół i przedszkoli w całym kraju. Edukacja jest dobrem publicznym! Tym goręcej zapraszamy na protest, że już następnego dnia, 28 lutego, poznańscy radni będą podejmowali decyzje o likwidacji kolejnych szkół. Chcemy rzeczywistej dyskusji o potrzebie podnoszenia poziomu kształcenia, a nie niejednokrotnie nieprzemyślanej, opartej na wątpliwych argumentach likwidacji szkół i przedszkoli. A co choćby w kontekście wyżu demograficznego za kilka lat?

"Restrukturyzacja", która dokonuje się w wielu miastach, miasteczkach i gminach wiejskich Polski to nie podnoszenie jakości kształcenia a oszczędzanie na oświacie. Cięcia dotykają uczniów, rodziców i nauczycieli m.in. w Bytomiu, Krakowie, Warszawie, Radomiu, Gdańsku, Wałbrzychu, Szczecinie. Wszędzie tam dochodziło już do protestów przeciw działaniom władzy, która nie potrafi prowadzić dialogu ze społeczeństwem, a niejednokrotnie używa argumentu siły i straszy, choćby okupujących szkołę uczniów, czy głodujących rodziców.

Na wczorajszej sesji rady miasta Krakowa zapadła decyzja o likwidacji Gimnazjum nr3, Gimnazjum nr 31, Zespół Szkół Ekonomicznych nr 3 oraz Przedszkola nr 114. Radni zignorowali społeczne koszta tych decyzji oraz nie wzięli pod uwagę nie przedstawienia przez Annę Okońską-Walkowicz alternatywy dla korzystających obecnie z placówek dzieci i młodzieży.


W medialnym szumie informacji o niżu demograficznym, nie opłacalności funkcjonowania szkół i konieczności oszczędzania zapadły decyzje motywowane partykularnym interesem poszczególnych miejskich urzędników. Głosami radnych klubu „Przyjazny Kraków” i „Platformy Obywatelskiej” (z wyjątkiem Marty Pateny) przyjęto drastyczne propozycję Urzędu Miasta.

 

Oszczędności w przypadku zamknięcia wszystkich proponowanych placówek ( 5 się uratowało) miały wynieść 26 milionów złotych. W przypadku zamknięcia trzech wyniosą więc mniej niż połowa tej kwoty. Warto przypomnieć, że tylko w 2011 roku premie dla urzędników kosztowały mieszkańców krakowian 10 milionów złotych, a projekt nowego magistratu 11 milnów. 


Większość z zamykanych placówek nie miała też najmniejszego problemu z naborem. Do przedszkola numer 114 i gimnazjum nr 3 nie dostały się dziesiątki osób, tylko dlatego, że władze zabroniły (mimo miejsca) otwierania kolejnych oddziałów klasowych.

 

Warto zauważyć, że Anna Okońska-Walkowicz jest również prezeską Społecznego Towarzystwa Oświatowego i zarządza siecią komercyjnych szkół w naszym mieście. Wczoraj przy pomocy radnych udało jej się zlikwidować konkurencję. Występuje tu więc jawny konflikt interesów.

 

Anna Okońska-Walkowicz odniosła sukces dzięki skorzystaniu z starej goebbelsowskiej zasady mówiącej, że kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą.

Dzień przed sesją Rady Miasta Krakowa na której ma zapaść decyzja o likwidacji szeregu placówek edukacyjnych przed Urzędem Miasta odbył się protest uczniów, rodziców, nauczycieli skupionych w Porozumieniu Szkół. Pomimo siarczystego mrozu akcja zgromadziła około 100 osób.

We wtorek o godz. 17 pod Urzędem Miasta odbędzie się demonstracja Porozumienia Szkół przeciwko planom likwidacji szkół i przedszkoli.


Porozumienia Szkół to inicjatywa łącząca rodziców i uczniów z zagrożonych likwidacją placówek edukacyjnych ( Gimnazjum nr 3, Specjalnego Ośrodka Szkolno Wychowawczego nr 5, Przedszkola 114, Zespołu Szkół Mechanicznych nr 4, Specjalnej Szkoły Podstawowej nr 121, Zespołu Szkół Ekonomicznych nr 3 ) w celu zmiany polityki oświatowej władz Krakowa. Protest wspiera Federacja Anarchistyczna sekcja Kraków.

 

Konferencja dotyczyła trudnej sytuacji w jakiej znalazła się krakowska oświata w związku z planem reform zaproponowanych przez Prezydent Annę Okońską-Walkowicz.  Przedstawiciele placówek przeznaczonych przez Annę Okońską-Walkowicz do likwidacji przedstawili swoją sytuację.

 

Dramatem może zakończyć się likwidacja Specjalnego Ośrodka Szkolno Wychowawczego nr 5, w którym uczą się m.in. osoby upośledzone umysłowe, autystyczne, niesłyszące. Specyfika  placówki wymusza zatrudnienie w niej odpowiednio przygotowanych pedagogów oraz funkcjonowanie w odpowiednio zaadaptowanym budynku. Wbrew opinii Anny Okońskiej-Walkowicz podopiecznych szkoły nie można przenieść do zwykłych placówek. – Taka młodzież w zwykłych szkołach jest marginalizowana, a w przypadkach ataków choroby do szkół wzywana jest policja bo nauczyciele nie wiedzą jak reagować – mówiła Joanna Wróblewska, Przewodniczącą Rady Rodziców SOSW nr 5.

 

Zebrani w porozumieniu podkreślali, że argumenty za likwidacją ich placówek są najczęściej delikatnie mówiąc niejasne. Często jako powód zamykania szkół władze podają, że mają one kiepski nabór. – Nikt nie wspomina, że wynika on z braku zgody władz na otwieranie kolejnych klas. – mówi Aleksandra Kułakowska, Wiceprzewodnicząca Rady Rodziców Gimnazjum nr 3.

 

Zdaniem przedstawicieli porozumienia polityka władz miast polega na tworzeniu atmosfery współzawodnictwa między przeznaczonymi do likwidacji szkołami. Podczas indywidualnych spotkań z władzami mówi się przedstawicielom każdej z placówek, że akurat ta na liście znalazła się przez przypadek.

 

Zwrócono też uwagę na fakt, iż część likwidowanych placówek posiada świeżo wyremontowane budynki w centrum miasta. – Nasze przedszkole przy ulicy Stradom ma być zamknięte z powodu rzekomego zagrożenia katastrofą budowlaną w sąsiedniej kamienicy – mówi Agata Kotula, rodzic podopiecznej przedszkola nr 114 im. Hans Christian Andersen. – Mamy informację z Nadzoru Budowlanego, iż zagrożenia nie ma – wyjaśnia.  Również budynek Gimnazjum numer 3 niedawno przeszedł gruntowny remont. Sfinansowany z pieniędzy wygenerowanych przez samą placówkę oraz z funduszu Społecznego Komitetu Odnowy Zabytków Krakowa.

 

Cięcia w oświacie mają posłużyć doraźnemu ratowaniu budżetu miasta. Nikt jednak nie zastanowił się jakie będą koszta społeczne likwidacji placówek. Czy stać nas więc na pozornie tanią edukację?

 

Nagrania z konferencji.

 

O sytuacji Specjalnego Ośrodka Szkolno Wychowawczego nr 5:

1

 

O sytuacji Gimnazjum nr 3:

2

 

O sytuacji przedszkola nr 114:

3

7 lutego (w ten wtorek!) o godzinie 17.00 zapraszamy wszystkich przed Urząd Miasta - by wspólnie ponad podziałami bronić krakowskich szkół i przedszkoli przed likwidacją forsowaną przez wiceprezydent Krakowa Annę Okońską Walkowicz! Dzień później Rada Miasta Krakowa zajmie się jej projektem i zdecyduje czy zamkniętych zostanie szeregu szkół gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych oraz przedszkoli. Przybywajcie! Dla zmarzluchów ciepła herbata i atmosfera :)


Lista placówek przeznaczonych do likwidacji:
Przedszkole nr 114
Gimnazjum nr 3
Gimnazjum nr 14
XXIX LO
XXXI LO
Zespół Szkół Mechanicznych nr 4
Specjalny Ośrodek Szkolno-Wychowawczy nr 5
Zespół Szkół Specjalnych nr 2
Zespołu Szkół Ekonomicznych nr 3
Gimnazjum nr 31


Budżet Krakowa na edukację wynosi 1 mld 143 mln złotych. Z tej kwoty 675 mln stanowi subwencja oświatowa, czyli pieniądze przekazane bezpośrednio z budżetu państwa. Resztę czyli około 468 mln złotych dokłada Kraków z własnych środków. Zdaniem pani prezydent kwota ta jest stanowczo za duża. Dla porównania warto przytoczyć, iż na pensje miejskich urzędników z budżetu Krakowa przeznaczono 1,2 mld złotych.


Dramatem może zakończyć się likwidacja Specjalnego Ośrodka Szkolno Wychowawczego nr 5, w którym uczą sięm.in. osoby upośledzone umysłowe, autystyczne, niesłyszące. Specyfika placówki wymusza zatrudnienie w niej odpowiednio przygotowanych pedagogów oraz funkcjonowanie w odpowiednio zaadaptowanym budynku. Wbrew opinii Anny Okońskiej-Walkowicz podopiecznych szkoły nie można przenieść do zwykłych placówek.


Argumenty władz za likwidacją ich placówek są najczęściej delikatnie mówiąc niejasne. Często jako powód zamykania szkół władze podają, że mają one kiepski nabór. Nikt nie wspomina, że wynika on z braku zgody władz na otwieranie kolejnych klas.


Część likwidowanych placówek posiada wyremontowane, za publiczne pieniądze budynki w centrum miasta. Przedszkole nr 114 przy ulicy Stradom ma być zamknięte z powodu rzekomego zagrożenia katastrofą budowlaną w sąsiedniej kamienicy. Rodzice mają jednak informację z Nadzoru Budowlanego, iż zagrożenia nie ma. Również budynek Gimnazjum numer 3 niedawno przeszedł gruntowny remont.


Demonstracja organizowana jest przez Porozumienie Szkół. Inicjatywa ta łączy rodziców i uczniów z zagrożonych likwidacją placówek edukacyjnych ( Gimnazjum nr 3, Specjalnego Ośrodka Szkolno Wychowawczego nr 5, Przedszkola 114, Zespołu Szkół Mechanicznych nr 4, Specjalnej Szkoły Podstawowej nr 121, Zespołu Szkół Ekonomicznych nr 3 ) w celu zmiany polityki oświatowej władz Krakowa. Protest wspiera Federacja Anarchistyczna sekcja Kraków.


Demonstracja będzie miała pokojowy charakter, została zalegalizowana, a władze miasta wyraziły na nią zgodę.


Wszystkich chcących pomóc w organizacji protestu zapraszamy w poniedziałek o godzinie 17 na malowanie transparentów, które odbędzie się przy ulicy Józefa 11 w galerii JAgamakota!

Zlikwidujemy stołówkę!; My obniżymy temperaturę w salach o 5 stopni!; A my o 6! – do takiej licytacji skłaniają dyrektorów szkół przeznaczonych do likwidacji władze miasta. Radni, a o zgrozo i dziennikarze mamią ich perspektywą ocalenia najbardziej elastycznych placówek. Nikt jednak nie chce przyjąć do wiadomości, że zamykanie szkół jest częścią procesu komercjalizacji oświaty. Jeśli nie ulegnie zmianie myślenie o edukacji, to szkoły, które ocaleją w tym roku, i tak prędzej czy później zostaną zamknięte.


Reorganizacja krakowskiej oświaty – jak eufemistycznie nazywają drastyczną reformę Urzędnicy Magistratu – to proces, którego celem jest zmniejszenie wydatków z budżetu miasta na edukację.  Główną przyczyną podjęcia tych działań jest 200 milionowa dziura budżetowa oraz szumnie zapowiadany niż demograficzny, który wpłynie na zmniejszenie subwencji oświatowej. Władze Krakowa postanowiły więc ciąć. Cięcie niestety odbywa się na oślep lub co gorsza zgodnie z czyimiś interesami. Wiele likwidowanych placówek posiada atrakcyjne, wyremontowane budynki w centrum miasta. Do tego Pani Prezydent Anna Okońska-Walkowicz związana jest ze szkolnictwem niepublicznym, które w oczywisty sposób może zyskać na pogorszeniu się jakości kształcenia w szkołach państwowych.

 

Załóżmy jednak przez moment, że władze po prostu działają na oślep. Może dowodzić tego fakt, że do zlikwidowania przeznaczono placówki zupełnie „rentowne” jak np. XXXI LO oraz takie, które ze względu na specyficzny charakter np. praca z niepełnosprawnymi dziećmi, jak w przypadku Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego nr 5, po prostu muszą kosztować więcej. Decyzję o likwidacji wielu szkół władze argumentują też niskim poziomem naboru. Co ciekawe rządzący nie pamiętają, że sami nie godzili się na otwarcie większej ilości klas, mimo że chętnych nie brakowało. Taka sytuacja miała miejsce m.in. w przypadku Gimnazjum numer 3. W przypadku ostatniej szkoły sytuacja jest również niezwykle kontrowersyjna, gdyż jej uczniowie mają zostać przeniesieni do gimnazjum numer 6, którego plan likwidacji w kolejnym roku jest tajemnicą poliszynela.

 

Ratowanie szkół rodzice, dyrektorzy rozpoczęli od kolędowania u  radnych oraz od rozmów z prezydent Okońską-Walkowicz. Ci pierwsi ostrożnie zapowiedzieli weto dla planów likwidacji przynajmniej części szkół. Działanie miejskich rajców w obronie placówek oświatowych, o którym na łamach krakowskiej Gazety Wyborczej pisała Olga Szpunar, jest pozorne. Nie trudno doszukać się w nim z jednej strony chęci pokrzyżowania planów prezydenta Jacka Majchrowskiego, a z drugiej zyskania miana obrońców uciskanych. Warto zwrócić również uwagę na fakt, iż radni nie negują zaproponowanego kierunku zmian, a jedynie zręcznie lawirują, mówiąc o błędach formalnych i zbyt późnym przedstawieniu projektu. Jedynym rozwiązaniem problemu zdaje się zmiana myślenia o edukacji. Traktowanie jej jako przedsięwzięcia, które ma generować zysk finansowy, jest delikatnie mówiąc krótkowzroczne. Jedyną szansą uratowania i jednoczesnego uzdrowienia krakowskiej oświaty jest danie prawa do decydowania o niej samym zainteresowanym rodzicom, nauczycielom oraz uczniom.

 

Na jednym ze spotkań z rodzicami prezydent Krakowa Anna Okońska-Walkowicz wprost powiedział, że „nigdy w życiu swojego dziecka do publicznej szkoły by nie posłała”. Taka wypowiedź osoby odpowiedzialnej za owe szkoły nie może pozostawiać wątpliwości co do intencji pani prezydent. Trudno jednak dziwić się, że osoba, która szczerze wyznaje taki pogląd, dąży do zamykania publicznych szkół. Skoro są siedliskiem zła, to należy je likwidować. Wszak w prywatnych szkołach nie ma patologii, a uczniowie nie muszą patrzeć na biedniejszych kolegów i koleżanki. Tylko kogo będzie stać na niepubliczną oświatę, a przede wszystkim jaki los czeka tych, którzy pozostaną w szkołach państwowych? Czy stać nas na pozornie tanią edukację, bo społeczne koszta reform mogą być o wiele wyższe niż doraźne oszczędności w miejskiej kasie.

20 uczniów i uczennic rozpoczęło w poniedziałek późnym wieczorem okupację Technikum Żywienia i Gospodarstwa Domowego w Zatorze. W ten sposób sprzeciwiają się planom starostwa w Wadowicach, które postanowiło zlikwidować placówkę i sprzedać budynek.


Jedna z protestujących uczennic Paulina Wołczyk z II klasy powiedziała, że zgromadzili się w sali gimnastycznej. Mają ze sobą materace, śpiwory oraz żywność i napoje. Przynieśli też podręczniki. Podczas okupacji szkoły lekcje będą się odbywały normalnie. – Będziemy tu do czwartku. Chcemy w ten sposób pokazać, że bardzo nam zależy na utrzymaniu szkoły, w tym lub innym budynku. W szkolę uczy się w sumie 47 osób. Nasi koledzy dołączą jutro lub pojutrze – powiedziała uczennica.

 

Czteroletnie technikum jest filią powiatowej szkoły, która mieści się w oddalonej o około 10 km Radoczy. Uczęszcza tam ponad 500 osób.

 

Opuszczony budynek starostwo chce sprzedać, a uzyskane w ten sposób pieniądze przeznaczyć na planowaną budowę pawilonu łóżkowego w szpitalu powiatowym w Wadowicach.

„Dziecko to nie koszt, Panie Prezydencie“ – tymi słowami Aleksandra Sołtysiak ze Stowarzyszenia My-Poznaniacy skwitowała politykę prezydenta Grobelnego podczas wczorajszej (21 grudnia) debaty na temat restrukturyzacji poznańskiej oświaty. Dyskusje o przyszłości lokalnych placówek oświatowych toczą się w Poznaniu od kilku tygodni. Cięcia budżetowe, forsowane przez władze zakładają przekształcenia (łączenie lub przenoszenie) lub likwidację szeregu przedszkoli, gimnazjów i szkół średnich, czemu sprzeciwia się społeczność miejska.

Podczas wczorajszej debaty, zorganizowanej przez Głos Wielkopolski, próbowano odpowiedzieć na pytanie: czy proponowane przez Prezydenta zmiany w oświacie są konieczne i dlaczego przeprowadzane są w taki, a nie inny sposób?

Na spotkanie zaproszono prezydentów Ryszarda Grobelnego i Sławomira Hinca, radnych Joannę Frankiewicz, Marka Sternalskiego, Przemysława Foligowskiego i Tomasza Lewandowskiego, Aleksandrę Sołtysiak ze Stowarzyszenia My-Poznaniacy oraz dyrektora wydziału oświaty Andrzeja Tomczaka. Wśród licznie zgromadzonej publiczności nie zabrakło oburzonych nauczycieli, ich wychowanków oraz rodziców, którzy od wielu miesięcy bez powodzenia usiłują dowiedzieć się co tak naprawdę planują władze wobec szkół i przedszkoli, jak mają wyglądać przekształcenia, jakich konkretnie placówek dotyczą i na jakiej podstawie je wytypowano? Udział w debacie wzięli także przedstawiciele Federacji Anarchistycznej i Inicjatywy Pracowniczej, którzy rozdawali ulotki wyjaśniające swoje stanowisko względem polityki władz miasta oraz postawione przez siebie żądanie zwiększenia nakładów finansowych na edukację.

Przez pierwszą godzinę dyskusja toczyła się w gronie zaproszonych gości. Nie uczestniczył w niej Prezydent Grobelny, który pojawił się z godzinnym opóźnieniem. Według relacji Sławomira Hinca, ze względu na obecny niż demograficzny, likwidacji ulec ma od 8-12 gimnazjów. Zaoszczędzone w ten sposób fundusze (od 2 do 5 mln zł) mają być przeznaczone na poprawę jakości kształcenia w pozostałych placówkach oświatowych. Takie tłumaczenie okazało się kpiną z punktu widzenia radnego Tomasza Lewandowskiego, który zapewniał, że w skali miejskiego budżetu jest to bardzo mała kwota i zawsze można ją znaleźć w innych sferach. Jego zdaniem edukacja nie powinna być przedmiotem cięć budżetowych, zanim nie przedyskutuje się dokładnie jak poprawić jakość nauczania. Z Prezydentem nie zgadzała się też Aleksandra Sołtysiak, która przedstawiła dane demograficzne na następne lata, świadczące o tym, że już w niedalekiej przyszłości będziemy mieli do czynienia z wyżem, a wtedy szkół zabraknie. Krótkowzroczne plany Prezydenta w ogóle nie biorą tego pod uwagę. Pomijane są też analizy tego, jak w najbliższych latach zmieni się demografia poszczególnych dzielnic miasta.

Radni i przedstawicielka My-Poznaniaków byli rozgoryczeni sposobem wprowadzania przez władze planu restrukturyzacji. Decyzje, które placówki mają być przekształcane lub zamykane, zmieniają się jak w kalejdoskopie. Ponad to mimo ciągłych prób uzyskania od Prezydenta konkretnych informacji na temat restrukturyzacji, do dziś do końca nie wiadomo jak proces ten ma wyglądać. Na wysyłane do Prezydenta wnioski o udzielenie informacji Prezydent nie odpowiada, natomiast jego wypowiedzi podczas debat i komisji oświaty są ogólnikowe i niespójne. Radni oraz strona społeczna są niedoinformowani i całkowicie pomijani w kształtowaniu planów restrukturyzacji placówek oświatowych.

Identyczny zarzut wystosowała strona społeczna. Przedstawiciele poszczególnych szkół są oburzeni faktem, że nie brali udziału w przygotowaniu koncepcji przekształceń. Wiele z nich stworzyło własne, alternatywne plany restrukturyzacji. Na próżno, zdanie mieszkańców w tej dyskusji nie ma najmniejszego znaczenia. Przykładem jest obwodowe gimnazjum na Jeżycach z klasą sportową, któremu w tym roku wydział oświaty nie wydał zgody na otworzenie klasy z uczniami z innych obwodów, którzy chcieli do niej uczęszczać. Tymczasem to samo gimnazjum ma być zlikwidowane lub połączone z innym ze względu na brak wystarczającej ilości wychowanków.

Główne kontrowersje budzi jednak pomysł łączenia i likwidacji gimnazjów na Ratajach, Grunwaldzie i Winogradach. Mieszkańcy sprzeciwiają się także przenoszeniu gimnazjów do budynków, w których obecnie mieszczą się licea. Ich zdaniem łączenie trzynastolatków z osiemnastolatkami zaszkodzi gimnazjalistom. Hinc wyjaśniał, że przeniesienie gimnazjum nr 9 do budynku, w którym aktualnie mieści się XX LO, jest konieczne ponieważ szkoła podstawowa, z którą gimnazjum połączone jest obecnie, potrzebuje więcej sal. Znaczny przyrost dzieci w szkołach podstawowych nie jest jednak dla władz wystarczającym dowodem na to, że eliminowanie gimnazjów może w przyszłości przynieść katastrofalne skutki. Łatwiej jest bowiem szkołę zlikwidować, niż ją na nowo otworzyć.

Przedstawicielom władzy zarzucono także brak rzetelnej wiedzy o poznańskich placówkach oświatowych oraz to, że ich słowa i obietnice nie pokrywają się z praktyką. Prezydent jasno zaznaczał, że likwidowane będą szkoły, które są dla uczniów nieatrakcyjne, a przez to rzadziej są przez nich wybierane. W rzeczywistości wśród wytypowanych do zamknięcia placówek znalazły się takie, które niedawno przeszły gruntowne remonty i cieszą dużą popularnością. Prezydent nie chce jednak słuchać głosu mieszkańców. Jego postawa, atakująca społeczności szkolne i agresywne stawianie na swoim sugeruje, że mimo sprzeciwów, Grobelny i tak zrobi co będzie chciał.

W trakcie debaty, Prezydenci oraz radna Joanna Frankiewicz oświadczyli, że głównym celem przemian jest podniesienie poziomu edukacji w poznańskich szkołach. Jednak zapewnienia Prezydentów i radnej o ich dobrych intencjach nie przekonały strony społecznej ani części zaproszonych gości. Od kilku tygodni mówi się o likwidacji lub prywatyzacji szkół, pomijając temat poprawy stanu edukacji. Liczne protesty przeciwko planom restrukturyzacji wzięły się stąd, że od początku mówi się o „eliminowaniu“ placówek opiekuńczo-wychowawczych, a nie podnoszeniu poziomu ich nauczania. W takiej sytuacji oczywiste jest, że tłumaczenia Grobelnego i Hinca są ewidentnym kłamstwem.

Nie ulega wątpliwości, że restrukturyzacja zaproponowana przez Prezydenta opiera się głównie na łączeniu, przenoszeniu, likwidacji i przekazywaniu organizacjom pozarządowym placówek oświatowych. Wbrew sugestiom Ryszarda Grobelnego, nie poprawi to stanu nauczania w Poznaniu, ani nie zapewni młodzieży równego i łatwego dostępu do szkół. Prezydent stawia na szkoły „dobre“, bo często są  równocześnie tańsze (dostają większe subsydia od państwa). Jednak, jak zauważyli mieszkańcy, ocenianie szkół tylko na podstawie bilansu zysków  i strat ekonomicznych oraz wyników egzaminów jest błędem. Pomija się przy tym bowiem społeczną funkcję szkoły, to jaką wartość stanowi ona dla lokalnej społeczności, dla uczących się w niej dzieci oraz zatrudnionych pracowników. 

Poza granicami naszego kraju mówi się wiele o konieczności restrukturyzacji sposobów nauczania względem zmieniających się realiów. Coraz łatwiejszy i szybszy dostęp do informacji zmienia bowiem funkcje nauczycieli oraz całych szkół, takie kwestie w poznańskich dyskusjach o edukacji całkowicie pominięto. Nadal nie wiemy też jak otwierać placówki oświatowe  aby każdy młody mieszkaniec miasta chciał do nich uczęszczać i miał do nich równy i łatwy dostęp.

W rzeczywistości, dyskusja o edukacji w kategoriach zysków i strat, powinna być odbywać się w ramach rozmów o lokalnym budżecie. Tworzenie złudzeń, że debaty na temat poszczególnych działów budżetu są debatami na temat edukacji, zdrowia, dożywiania, stanu dróg rowerowych i kultury, odwraca uwagę mieszkańców od kwestii planowania całej polityki miasta. Edukacja to tylko część większego planu obniżania wydatków miasta. Podobnie dzieje się w innych sektorach, obcina się koszty komunikacji miejskiej, ochrony zdrowia, opieki instytucjonalnej, kultury, opieki społecznej, remontów dróg itd. Dlatego dyskutując o oświacie powinniśmy jednocześnie zadawać pytania: z czego wzięły się długi miasta? Jakie i czyje decyzje doprowadziły do tak złego stanu naszych wspólnych finansów? Kto ma za to płacić? Gdzie i dlaczego w taki sposób planuje się cięcia?

Poznańscy przedstawiciele władzy wykonawczej - Ryszard Grobelny oraz Sławomir Hinc po raz kolejny jasno pokazali, iż uważają za zbędną dyskusję z mieszkańcami oraz z przedstawicielami władzy ustawodawczej. Domagający się przedłużenia czasu rozmów na temat projektu, a także wprowadzenia większej ilości debat i realnych konsultacji dotyczących tego czy w ogóle, a jeżeli już to co dokładnie warto restrukturyzować, jeżeli chcemy zwiększyć jakość edukacji, radny Lewandowski otrzymał odpowiedź – według algorytmu Grobelnego nic nie wymaga dyskusji, a miasto zaoszczędzi wprowadzając konkurencję rynkową na polu edukacji.

Spotkanie pokazało też gotowość mieszkańców do walki o swoje placówki. Nie możemy jednak dopuścić do tego, aby jedna grupa społeczna osiągała swój cel kosztem drugiej, jedno gimnazjum uzyskiwało przywileje kosztem innego, przedszkola ratowały się kosztem żłobków. Musimy postawić jasne żądanie zaniechania cięć budżetowych w sektorach ważnych dla lokalnej społeczności (Prezydent może w końcu obcinać wydatki w dziedzinach takich jak promocja miasta lub radykalnie zmniejszyć pensje najwyżej postawionych urzędników). Jeśli nie będziemy rozmawiać o budżecie jako spójnej całości, możemy spowodować przerzucanie kosztów kryzysu w ramach dziedzin, których finansowania nie chcemy obniżać, np. zdrowia, polityki społecznej, oświaty itp. Co więcej, godząc się na dzielenie debaty o budżecie na poszczególne sektory i walcząc tylko o jedną z nich, tworzymy podziały między nami, które osłabiają naszą siłę.

17 lutego, o godzinie 17.00 w Krakowie ma odbyć się pod Adasiem demonstracja w obronie bezpłatnej edukacji. Czy jednak ktokolwiek się na niej pojawi?

4 lutego Sejm RP przegłosował nowelizację ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym autorstwa Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Wprowadza ona między innymi odpłatność za podjęcie drugiego kierunku studiów, likwidację stypendium naukowego, a także limit możliwych etatów kadry naukowej bez zwiększenia ich wynagrodzenia.

17 lutego (czwartek) o godzinie 17.00 organizujemy w największych akademickich miastach Polski protest przeciwko antystudenckim i szkodliwym dla całego systemu szkolnictwa wyższego postanowieniom reformy.
Wzywamy studentów i studentki, pracowników naukowych i wszystkich ludzi, którym dobro polskiej nauki i publicznej edukacji nie jest obojętne, do przyłączenia się do naszego lub podjęcia podobnej akcji protestacyjnej!

Poznańska Federacja Anarchistyczna wyraża swój głęboki sprzeciw wobec próby wprowadzenia w życie nowelizacji ustawy o szkolnictwie wyższym. Uważamy, że proponowana przez rząd reforma zakładająca m.in. wprowadzenie odpłatności za odbywanie studiów na więcej niż jednym kierunku, stoi w jawnej sprzeczność z prawem do edukacji, jakie przysługuje każdemu człowiekowi. Odpłatność ta stanowić bowiem będzie nieprzekraczalną granicę dla pewnej grupy młodych ludzi wywodzących się spoza elit. Zjawiskiem, które zaobserwować można w krajach, w których wprowadzono pełną lub częściową odpłatność za studia, jest przede wszystkim postępujący proces rozwarstwienia społecznego.

29 stycznia kilkanaście tysięcy studentów wspieranych przez związkowców z sektora usług publicznych i organizacje lewicowe wzięło udział w protestach przeciwko reformie systemu edukacji i cięciom w wydatkach socjalnych w Londynie i Manchesterze. Część uczestników londyńskiej manifestacji wzięła udział w wieczornym wiecu solidarnościowym z rewolucją w Egipcie pod ambasadą tego kraju. W Manchesterze protestujący studenci zakłócili przemówienie prezydenta ugodowej Narodowej Unii Studentów Aarona Nortmana, który musiał uciekać z mównicy przed protestującymi. W tym samym mieście doszło też do starć protestujących z policją.