Zaloguj

Federacja Anarchistyczna

Jesteś tu: Start / Sekcje FA /
A+ R A-
FA Wrocław

FA Wrocław

FA Wrocław jest nieformalnym zrzeszeniem osób zainteresowanych anarchizmem, działaniem antypaństwowym i antykapitalistycznym. Naszym celem jest szerzenie idei anarchizmu, anarchistycznych wartości oraz sposobów organizacji, a także stawianie oporu wobec niesprawiedliwości fundowanej społeczeństwu przez państwową machinę biurokratyczną, prawo i kapitalizm. Wspieramy każdą walkę z przejawami nierówności, będącej nieodłączną częścią wszystkich systemów hierarchicznych. Dążymy do modelu społeczeństwa bezpaństwowego, opierającego się na dobrowolnych, samorządnych stowarzyszeniach.

Więcej o nas możesz przeczytać na naszej stronie: KLIK

Adres witryny: www.wolnywroclaw.pl E-mail: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

 

 

Od wydarzeń w 2011 roku, Narodowe Święto Niepodległości stało się jednym z najgorętszych wydarzeń medialnych jesieni. Konfrontacja Marszu Patriotów z Kolorową Niepodległą przy niemałym udziale policji oraz dziennikarzy, odbiła się szerokim echem w społeczeństwie.

 

Nacjonaliści związani z organizacjami o różnorakim prawicowym charakterze, odnieśli w tej materii spektakularne zwycięstwo. Owe podzielone i zmarginalizowane grupy, urosły w dyskursie społecznym do rangi istotnej siły politycznej.

 

Można wskazywać tutaj wiele przyczyn, w czym zresztą prześcigali się różnoracy komentatorzy. Nie zostało jednak wystarczająco wyszczególnione to, że pod sztandarem patriotyzmu swój interes zaczęły realizować różnorakie prawicowe i „antysystemowe” organizacje.

 

Udział w Marszu Patriotów grup kibiców Legii i Polonii Warszawa (które to grupy na zakończenie marszu pobiły się wzajemnie) był podyktowany nie tyle pobudkami ideologicznymi lecz wojną, którą kibice wypowiedzieli rządowi Donalda Tuska po zaostrzeniu prawa dotyczącego przepisów bezpieczeństwa w czasie imprez masowych.

 

Akty przemocy, do których doszło w Warszawie w blasku fleszy, zostały przypisane działaniu lewicowych prowokatorów, antify, policji i organizatorów Kolorowej Niepodległej. Organizatorzy w iście polityczny sposób odcięli się od kibiców na tyle ostrożnie, aby nie skonfliktować się z owym pożytecznym sprzymierzeńcem. Tym czasem we Wrocławiu podobne wydarzenia obyły się wyłącznie w blasku pochodni, niesionych przez członków i sympatyków Narodowego Odrodzenia Polski.

 

 

 

Narodowe Odrodzenie Polski w marszu organizowanym przez Młodzież Wszechpolską oraz Obóz Narodowo Radykalny nie bierze udziału. Historia konfliktu sięga 2006 roku, w którym MW doniosła na policję w sprawie pikiety antyhomoseksualnej organizowanej przez NOP. W związku z tym wydarzeniem, z okazji 11 listopada swoje marsze NOP urządza w stolicy Dolnego Śląska.

 

Wrocław stał się domem dla nacjonalistów nie bez przyczyny. Skrajna prawica od zawsze posiadała tutaj silną pozycję. Z Wrocławia wywodziła się czołówka nacjonalistycznych i neonazistowskich zespołów – Honor, Konkwista 88, czy znany na scenie metalowej Graveland. To z wrocławskich list wyborczych startuje przy każdej możliwej okazji Adam Gmurczyk – zamieszkały w Warszawie ojciec założyciel NOPu, dzięki czemu zebrać może więcej wyborczych okruszków niż w swoim rodzimym mieście.

 

Skrajna prawica nie jest więc we Wrocławiu młodym wynalazkiem. Posiada swoją długą tradycję, jednakże nie stanowiła ona obiektu większego zainteresowania mediów głównego nurtu. Sytuacja ta zmieniła się jednak na przestrzeni ostatnich lat, kiedy NOP skutecznie wypracował sobie alians z neopogańską Zadrugą oraz kibicami Śląska i Sparty Wrocław, którzy na własnym podwórku przyłączyli się do walki politycznej, a raczej antyrządowej kampanii pod przebraniem nacjonalistycznym.

 

To właśnie na fali owego przymierza doszło w naszym mieście do kilku dość spektakularnych aktów przemocy. O ile jeszcze bez większego echa przeszły incydenty z Synagogą pod Białym Bocianem i wegetariańską restauracją Złe Mięso, o tyle napaść na Wagenburg bezpośrednio po marszu 11 listopada oraz próba zakłócenia wykładu Zygmunta Baumana znalazła się w czołówkach programów telewizyjnych. Dutkiewicz przyznał, że przegapił moment, w którym grupy te urosły w siłę. Media rozpisywały się o wzroście tendencji neofaszystowskich. Widmem neonazizmu stał się Roman Zieliński, którego ogłoszono omalże ideologiem wrocławskiej skrajnej prawicy.

 

Dla Narodowego Odrodzenia Polski była to nie tylko darmowa reklama i forma nobilitacji. Dutkiewicz w swojej naiwności roztrąbił w mediach dofinansowanie policji, mającej skuteczniej rozprawiać się neofaszystowskim zagrożeniem, przez co pogłębił tylko antagonizację stanowisk i utwierdził w przekonaniu Kibiców Śląska, że są ofiarami walki politycznej z opozycją antyrządową. Zieliński odniósł podwójne zwycięstwo – nie tylko zyskał darmową reklamę swojej napisanej przed laty ksiązki, ale także obnażone zostało dyletanctwo dziennikarzy, którzy bez jej lektury powoływali się na sam jej tytuł, wypełniając doskonale założenia prowokacji. Narodowe Odrodzenie Polski, będąc grupą o marginalnym popraciu społecznym i potencjale kadrowym przybrało postać polskiego „Złotego Świtu”.

 

 

 

Zauważalne wzmożenie ruchów nacjonalistycznych na polskich stadionach, nie jest w istocie niczym dziwnym. Podobne zjawiska miały miejsce w Anglii oraz są wciąż żywe wśród wielu ekip kibicowskich za granicą. Przykład angielski daje nam jednak najciekawsze porównanie. W latach reform gospodarczych za rządów Thatcher i polityki zaciskania pasa, brytyjski National Front prowadził szeroko zakrojoną kampanię wśród kibiców angielskiej piłki.

 

Podobna sytuacja ma miejsce obecnie na naszym podwórku. O ile specyficznie rozumiane prowadzenie polityki historycznej przez kibiców w Polsce oraz zdecydowane nastawienie antykomunistyczne stanowiło część krajobrazu sceny kibicowskiej od wielu lat, o tyle grupy te miały charakter w istocie apolityczny.

 

Kibice (także Śląska Wrocław) prowadzili różnorakie akcje popierania określonych sił politycznych (także liberalnych), jeżeli mieli w tym interes dotyczący ich futbolowego światka. Poszerzenie pola walki nastąpiło wraz z obostrzeniem przepisów bezpieczeństwa na stadionach, prewencyjnym aresztowaniem Piotra Staruchowskiego w Warszawie oraz wzmożonym medialnym spektaklem zagrożenia porządku społecznego ze strony kibiców.

 

Opozycja parlamentarna w osobie niektórych polityków Prawa i Sprawiedliwości, postanowiła cynicznie wykorzystać ów wzrost napięcia do ataku na rząd Donalda Tuska. Atak ów wyrażony został w kategoriach patriotycznych, powielających znane od czasu dyskusji nad integracją europejską argumenty dotyczące suwerenności i interesu narodowego.

 

W tej właśnie niszy umiejscowili się nacjonaliści różnej maści – od korwinistów, poprzez Młodzież Wszechpolską na Narodowym Odrodzeniu Polski skończywszy. Można powiedzieć, że sprawą zainteresowali się profesjonalni i profesjonalizujący się politycy oraz ideowcy mający nieco szersze interesy niż swobody obywatelskie w czasie rozgrywek piłkarskich. Podobnie jak w latach siedemdziesiątych w Anglii, dzisiaj polscy nacjonaliści budują sobie poparcie na polskich stadionach. Jak widać na przykładzie wrocławskim, zdarza im się robić to skutecznie, choć nie bez przeszkód.

 

Odtrąbiony w mediach rozłam pomiędzy kibicami a NOPem, jaki rzekomo miał nastąpić na trybunach Śląska Wrocław okazał się w istocie niewielkim zgrzytem i efektem trać wewnętrznych w grupach kibiców. Część środowiska bardzo szybko określiła powiesznie antynopowskiego baneru na trybunie prowokacją służb i próbą rozbicia jednośći wśród kibiców. Wydarzenie to obnażyło jednak pewną tendencję w obrębie grup kibicowskich – brak zgody na jednoznaczną interpretację historii Polski i kwestii martyrologii, oraz brak zgody na polityczne wykorzystywanie środowiska kibicowskiego.

 


 

Pomijając to, kto próbował podłożyć ogień pod omawiany sojusz, interesująca jest sama kwestia tego jakie argumenty faktycznie przyczyniły się do owego rozbicia stanowisk wewnątrz grupy o rzadko spotykanym w naszych czasach stopniu spójności. Argumentem tym była współpraca Narodowego Odrodzenia polski z ukraińską „Swobodą”, organizacją nacjonalistyczną popierającą czystki etniczne na Ukrainie, których ofiarami byli między innymi Polacy. Co ciekawe tąpnięcie musiało być na tyle silne, że stronnicy wrocławskiego NOPu – ustami między innymi Zielińskiego w przykładny polityczny sposób obrócili problem ze „współpracy” na „rozmawianie”.

 

Owych „rozmów” NOP prowadził więcej. Zanim bowiem rozpoznali oni swojego sojusznika wewnątrz kraju, poszukiwali oni aliansu z różnymi środowiskami nacjonalistycznymi w Europie. Przykładów hipokryzji - charakterystycznej dla wszystkich ugrupowań politycznych poszukujących popracia wśród innych grup odnaleźć można na stronie NOPu wiele. Każdy zainteresowany w łatwy sposób znajdzie opisy rozmów z organizacjami, które wielokrotnie występowały przeciwko Polakom – jak chociażby wspomiany już brytyjski National Front, który prowadził kampanię przeciwko polskim emigrantom. Wybiórczość polskich nacjonalistów nie przeszkadza im jednak, w byciu nacjonalistami na emigracji i płaceniu podatków na rzecz wspierającego znienawidzoną przez nich lewacką politykę wielokulturowości i ochrony mniejszości rządu brytyjskiego.

 

Wybiórczość jest zresztą podstawową cechą charakteryzującą nacjonalistów z NOPu. Przejawia ona się w wielu kwestiach dotyczących filozofii polityki, koncepcji narodu, etniczności, obyczajowości oraz etosu ulicy. Granicę śmieszności wyznacza tutaj podtrzymywanie postawy antypolicyjnej (zapożyczonej na okazję współpracy z kibicami) przy jednoczesnym, zawartym w programie głoszeniu konieczności utworznie silnej i wysoce dofinansowanej policji, oraz okazjonalnym składaniem przez NOP doniesień do prokuratury w sytuacjach, w których naruszono prawa i interesy organizacji.

 

W ciekawym świetle wyglądają także pozostałe postulaty nopowskich nacjonalistów – ich antykapitalistyczne poglądy gospodarcze w postaci dystrybucjonizmu, negowanie procesu transformacji ustrojowej oraz demokracji parlamentarnej w ogóle, radykalna postawa antynarkotykowa, chrześcijańskie podwaliny definicji państwa i narodu czyli w istocie treść przekonań politycznych stanowi tło dla tego, z czego NOP jest znany – antysemityzmu, ksenofobii, czy homofobii.

 

Narodowcy są jednak na tyle świadomi źródeł swojego potencjalnego poparcia społecznego, że starannie starają się ukryć ową właściwą, polityczną treść swojego ruchu. W warunkach polskich wiadomym jest, że więcej osób przyjdzie protestować przeciwko homoseksualistom niż powstaniu nowej restauracji McDonalds. Promowanie dystrybucjonizmu nie ma żadnego sensu w obliczu możliwości przywołania argumentów dotyczących żydowskiego kapitalizmu i manipulacji przez ową mniejszość mediami. Podobnie jak negowanie demokracji parlamentarnej i Unii Europejskiej nie przeszkadza narodowcom w systematycznym braniu udziału w wyborach do obydwu instytucji. Wreszcie radykalna postawa antynarkotykowa również nie znajdzie podatnego gruntu w środowiskach kibicowskich, wśród których legalne i nielegalne postaci stymulantów stanowią codzienność i źródło dochodu pewnych grup.

 

Ów powszechnie spotykany, polityczny pragmatyzm czyli zwyczajna hipokryzja nie jest niczym wyjątkowym i ideologom nacjonalistycznym również nie przeszkadza wybiórczość na drodze do narodowej rewolucji, która jest celem ostatecznym. Problem jednak w tym, że ideologia owej rewolucji wyrażona jest w kategoriach etnicznych. To zaś, czym jest naród i kto jest Polakiem stanowi jeden z największych problemów NOPu.

 

To zaś czym jest naród i co oznacza bycie jego częścią jest kwestią arbitralną. Zależność tą doskonale opisał B. Anderson, twierdząc, że narody są wspólnotami wyobrażonymi. Nie wchodząc tutaj w zawiłości antropologii etniczności, warto zauważyć w jaki sposób ową wspólnotę wyobrażają sobie nacjonaliści. Nie ma ona bowiem nic wspólnego ze wspólnotą instytucjonalną, którą konstytuuje kwestia obywatelstwa. I w tym miejscu znajduje się największy błąd intelektualny ideologów Narodowego Odrodzenia Polski. Postrzegając naród i państwo jako byty absolutne o podłożu religijnym, praktykują oni wizję narodu i państwa w sposób arbitralny i wyobrażony. Mianem Polaka nie mogą mienić się ateiści, osoby o przekonaniach lewicowych, mniejszości seksualne, liberałowie, czytelnicy Gazety Wyborczej, narkomani, komuniści i inni wrogowie polskości.

 

Ci ostatni jednakże także podlegają kwestii wyboru moralnego. Próżno szukać działań NOPu, które wymierzone byłyby w prawdziwe środowiska neonazistowskie. Wręcz przeciwnie, Blood and Honour jest stałym gościem NOPowskich manifestacji 11 listopada, i co oczywiste znajdują się tam na własne życzenie, oczywiście bez oficjalnych deklaracji wzajemnych sympatii. Z dwojga totalitaryzmów, które doprowadziły do zniszczenia II Rzeczypospolitej, wystepuje się wprost jedynie przeciwko komunistom, często podnosząc argument, że Stalin jest odpowiedzialny za śmierć większej ilość jednostek niż Hitler.

 

Jednocześnie wspólnotą wyobrażoną są także mityczni „komuniści”, którzy zależnie od interesu politycznego są albo członkami i władzami Platformy Obywatelskiej, właścicielami TVNu, czytelnikami Krytyki Politycznej, ateistami lub – co z naszego punktu widzenia najzabawniejsze – anarchistami. Tymczasem próżno by szukać jakiegokolwiek sprzeciwu członków NOPu przeciwko dawnym aparatczykom PZPR (oprócz Jaruzelskiego) czy byłym funkcjonariuszom SB (np. zabójcy księdza Popiełuszki), których pełno jest np. w firmach ochroniarskich. Starzy komuniści i esbecy żyją sobie spokojnie, nie niepokojeni przez „prawdziwych patriotów”, gdy ci polują na plastikowe tygrysy.

 

Sprawy religijne także nie stanowią szerszego problemu moralnego dla nacjonalistów, którzy wyłącznie dzięki podobnej definicji wroga, ochoczo współpracują z pogańską Zadrugą, a osoba Mariusza Szczerskiego, autora antychrześcijańskiej retoryki zespołu Honor – legendy wrocławskiego nacjonalizmu, także nie przychodzi z trudem do zaakceptowania na mocy klasyka gatunku.

 

Zamiast tego na celowniku narodowców znajduje się rewizjonista marksistowski Zygmunt Bauman, który w istocie jest ziszczeniem czarnego snu narodowca – pracownik służb PRL, morderca Żołnieży Wyklętych, komunista i Żyd. Sęk w tym, że pierwszą instytucją, która doprowadziła do wyrzucenia Baumana z Polski była PZPR i rozłamy wśród funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa, który rozpętał nacjonalistyczną i antysemicką nagonkę na żydowskich intelektualistów w 1968 roku.

 

Pokazuje to w dobitny sposób istotny pewien fakt, za który NOP i jego poplecznicy nie są odpowiedzialni i którego zapewne nie są do końca świadomi. Polska w sposób prakyczny przerabiała okres nacjonalizmu nie w dwudziestuleciu międzywojennym, gdzie ruch ów był częscią sceny politycznej, ale w czasach komuny. Przywołując znaną powszechnie metaforę – rządy komunistyczne jakkolwiek głoszące internacjonalizm i połącznie proletariuszy wszystkich krajów – były jak rzodkiewki. Czerwone na zewnątrz i białe w środku. W czasach Zbrodniczego Systemu Komunistycznego, realizowano faktyczną politykę nacjonalistyczną, ksenofobiczną, homofobiczną i anysemicką. I podobnie jak w przypadku NOPu afiszowano się inną ideologią niż ta, którą faktycznie realizowano.

 

Nikt inny jak nacjonaliści zogniskowani w Zjednoczeniu Patriotycznym Grunwald poparli Jaruzelskiego i stan wojenny 1981 roku. I nikt inny jak NOP i nacjonaliści powtarza te same argumenty i odwołuje się do tej samej ideologii, tylko że ubranej w inne szaty.

 

 

Federacja Anarchistyczna Wrocław

 

 

Pilotażowe projekty cząstkowych budżetów partycypacyjnych dzielnic Krakowa

Ocena i rekomendacje

Prezentujemy analizę przeprowadzonych w tym roku projektów pilotażowych cząstkowych budżetów partycypacyjnych dzielnic Krakowa. Jeden z nich współtworzyliśmy, drugi obserwowaliśmy jako członkowie Rady Programowej.

Analiza wskazuje zarówno techniczne, jak i fundamentalne kwestie wymagające poprawienia tak, aby można było mówić o prawdziwych budżetach partycypacyjnych.

Ostatnia część raportu zawiera  przejrzyste, tabelaryczne zestawienie przeprowadzonych projektów oraz tego, jak budżety partycypacyjne dzielnic powinny wyglądać.

Link do pełnej wersji (w załączniku .pdf): http://fakrakow.wordpress.com/2013/10/20/raport-podsumowanie-pilotazy-budzetow-partycypacyjnych-w-krakowie/

 

Federacja Anarchistyczna Kraków


październik 2013 r.
e-mail: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

Dziś, 25 października 2013 o 14ej, miała miejsce akcja w obronie poznańskiego skłotu Od:zysk, którego licytacja ma się odbyć 30 października. Demonstrujący weszli do placówki banku WBK, największego wierzyciela Od:zysku. Po występie samby odczytano oświadczenie przygotowane przez skłotersów. W miedzy czasie 4 osoby rozstawiły wewnątrz banku namiot, rozpoczynając tym samym okupację placówki. Pozostałe osoby wyszły na zewnątrz, kontynuując protest. Tymczasem "sił porządkowych" przybywało, w końcu otoczyły one kordonem pikietujących, utrudniając pieszym poruszanie się chodnikiem. Wszyscy obecni na pikiecie zostali spisani (ok. 40 osób), pomimo że policja nie poinformowała, że zgromadzenie jest nielegalne i nie wezwała do rozejścia się. Protestujących wewnątrz siłą wyniesiono tylnymi drzwiami banku, a następnie przewieziono na komisariat przy ulicy Marcinkowskiego.

Poniżej podajemy numer telefonu, pod które możecie dzwonić, by zapytać o zatrzymanych
61 841 24 11

wkrótce na stronie pojawią się zdjęcia i materiały filmowe

Solidarność naszą bronią!

Anarchistyczny Czarny Krzyż oraz Federacja Anarchistyczna
zapraszają na spotkanie
Monitoring - nie, dziękuję!


W Poznaniu mamy do czynienia z hurraoptymistycznym i bezkrytycznym podejściem polityków i mediów do kwestii inwigilacji społeczeństwa przez władzę. Planowane są dalsze wydatki z budżetu publicznego na kolejne kamery monitoringu – przy jednoczesnym pominięciu analizy kosztów,  skuteczności i konsekwencji. Nikt nie jest pytany o zdanie, dyskusji brak. Czyżby nie było w tym przypadku o czym debatować? Media generują przekaz, który silnie budzi skojarzenia z reklamą towaru i usług - unikając prezentacji różnych stanowisk. W dziedzinie reklamy dyskusja nie istnieje, nie ma miejsca na refleksje, mamy konsumować to, co się nam serwuje. Właśnie tak obecnie wygląda problematyka monitoringu, dlatego organizując to spotkanie pragniemy ten stan rzeczy przełamać.

Spotkanie składać się będzie z dwóch prezentacji dotyczących badań nad
Zagadnieniem monitoringu.

Małgorzata Szumańska, Fundacja Panoptykon
Monitoring - ukochany nieznajomy

Wystąpienie będzie poświęcone społecznym aspektom działania monitoringu, przede wszystkim opinii polskiego społeczeństwa na temat kamer oraz ich potencjalnemu wpływowi na nasze życie. Wykorzystam wyniki badań społecznych dotyczących postrzegania monitoringu w Polsce, które zostały zrealizowane z inspiracji Fundacji Panoptykon w latach 2011-13, a także wyniki innych badań i analiz związanych z tematem.

Jakub Lewandowski, autor bloga Camsoff i badacz monitoringu
Monitoring wizyjny w Poznaniu - efektywny czy efektowny?

W prezentacji zostaną przedstawione wyniki badań przeprowadzonych w ramach pracy magisterskiej nad (nie)skutecznością i (nie)opłacalnością Systemu Monitoringu Miasta Poznania. W wystąpieniu podejmę próbę dekonstrukcji motywów, dla których taki system istnieje, a także postaram się opisać koncepcję rozbudowy systemu na południe od ulicy Święty Marcin, która niedługo poszerzy monitoring w Poznaniu o kolejnych kilkanaście kamer. Najciekawsze dopiero przed nami.

Zapraszają

Federacja Anarchistyczna i Anarchistyczny Czarny Krzyż

Facebook
https://www.facebook.com/events/412190378907214/

Miejsce

Miejsce:
Klub/Księgarnia ZEMSTA
Ulica:
Fredry 5/3A
Miasto:
Poznań

Monitoring - nie, dziękuję!

23 października 2013 r. | Dział: Publicystyka

Tekst zawierający analizę problemu monitoringu; "Miejski monitoring wizyjny - cel i skuteczność versus celowość i konieczność" autorstwa Andrzeja Grzybowskiego i Łukasza Webera.

Powszechny i wszechobecny system miejskiego monitoringu CCTV(1) codziennie skupia na nas „swoją” uwagę. W coraz większej ilości miejsc jesteśmy obserwowani przez obiektywy kamer. Wspomnianej powszechności i wszechobecności towarzyszy dość znikome zainteresowanie opinii publicznej, mediów czy świata nauki – najwyraźniej monitoring stał się zjawiskiem zbyt banalnym, by wzbudzać zainteresowanie i emocje. Obojętność wobec miejskiego monitoringu skutkuje słownie jedną pracą doktorską, do której udało nam się dotrzeć. W znacznej mierze musieliśmy więc korzystać ze skrzętnie wyszukiwanych i analizowanych artykułów prasowych oraz źródeł anglojęzycznych. Dopiero od niedawna prace badawcze i analizę krytyczną różnych narzędzi służących inwigilacji i kontroli stara się koordynować Fundacja Panoptykon(2). Prowadzić to może jedynie do konkluzji, iż analizie zjawiska monitoringu towarzyszy obecnie błoga ignorancja. Mamy nadzieję, że poniższy tekst choć odrobinę ją umniejszy.

Ile „par oczu” wypatruje „złoczyńców” i w jakim kierunku zmierzają?

Miejski monitoring wizyjny to zjawisko o charakterze globalnym, zacząć więc należy od zobrazowania tendencji, w którą nasz kraj dopiero nieśmiało zaczyna się wpisywać. Dotychczas za najbardziej monitorowane państwo świata uchodziła Wielka Brytania z ilością blisko 4 mln kamer. W samym Londynie jest ich 1 mln, a według szacunków przeciętny londyńczyk jest filmowany przez kamery blisko 300 razy dziennie. Zachodnioeuropejskie tendencje znajdują swój wyraz w dynamicznie rozwijających się Chinach, gdzie dziś wiadomo o blisko 300 tys. kamer zainstalowanych w samym Pekinie „przy okazji” przygotowań do organizacji olimpiady(3).

W Polsce ilość kamer miejskiego monitoringu prezentuje się znacznie skromniej. W stolicy są to 353 kamery zainstalowane w 16 dzielnicach miasta(4), Poznań dysponuje 161 kamerami(5), Gdańsk 150(6), Wrocław 32(7), a Kraków zaledwie 17(8) (dane dotyczą tylko kamer zakładanych przez władze miasta).

Liczby te bynajmniej nie szokują, jednak wyraźnie widać tendencję do rozwoju i zwiększania zasięgu monitoringu miejskiego. Obecnie, idąc za przykładem stolicy, dąży się do tworzenia zintegrowanych miejskich centrów monitoringu. Prowadzić ma to do zakończenia swoistego chaosu związanego zarówno z instalacją kamer, jak i ich obsługą. Część kamer w polskich miastach nadal jest instalowana osobno przez policję, straż miejską czy prywatne firmy działające na zlecenie miasta. Prowadziło i nadal prowadzi to do absurdów, choćby takich jak w Lubartowie. Należące do miasta kamery obsługuje tu policja, za to ich konserwacją oraz serwisem zajmuje się firma prywatna. Kiedy dochodzi do sytuacji, gdzie „Brud na kamerach utrudnia obserwowanie tego, co dzieje się na ulicach”, urzędnicy i policjanci jedynie bezradnie rozkładają ręce, gdyż konieczne jest skontaktowanie się zarówno z firmą serwisową, jak i następnie porozumienie się z miejskimi urzędnikami co do uregulowania odpłatności. W tym czasie kamery nadal są brudne, a niektóre pozostają uszkodzone(9). Inny przykład to wadliwa instalacja kamer w Opolu. Prywatna firma zainstalowała kamery, nie zostawiła jednak rzetelnej dokumentacji, co obecnie po wygaśnięciu gwarancji utrudnia ich naprawę. Miasto musi toczyć spory z prywatnym wykonawcą w sprawie naprawy instalacji i pokrycia jej kosztów(10).

Jeśli nawet monitoring działa, konieczna jest koordynacja służb za niego odpowiedzialnych. Przez długi czas takiej koordynacji nie było między strażą miejską a policją w Poznaniu. Funkcjonariusze nie potrafili się porozumieć co do pokrywania kosztów rozbudowy i obsługi monitoringu. Nie wiadomo było, które służby mają reagować na wezwania. Część kamer obsługiwali policjanci dyżurni na komisariatach, do których obowiązków należało również odbieranie telefonów, kierowanie patrolami czy sprawdzanie danych legitymowanych osób. Chaos kompetencyjny zakończyło dopiero porozumienie miasta z policją prowadzące do stworzenia Systemu Monitoringu Wizyjnego Miasta Poznania(11). Obecnie monitoring jest więc finansowany z budżetu miasta i obsługiwany przez cywilnych pracowników dyżurnych. Pomimo to nadal 53 kamery pozostają własnością policji. Nie jest to odosobniony przykład wadliwej koordynacji działań związanych z obsługą miejskiego monitoringu, stąd dążenie do tworzenia zintegrowanych miejskich systemów monitoringu. Poza Warszawą i Poznaniem takie centra powstają m.in. we Wrocławiu i Gdańsku.

Skuteczność „Wielkiego Brata”

Skoro wspomnieliśmy o rozwoju systemów monitoringu, to warto rozważyć czy ten tak bardzo forsowany i promowany system CCTV jest faktycznie skuteczny. Oczywiście, można poprzestać na zapewnieniach, które przedstawiają nam orędownicy monitoringu: „Skuteczność monitoringu wizyjnego w walce z przestępczością nie budzi żadnych wątpliwości. Według danych z Komendy Stołecznej Policji, w miejscach objętych monitoringiem, po zainstalowaniu kamer przestępczość spadła o 50-60%”(12). Niemniej, zamiast polegać na owych „niebudzących żadnych wątpliwości” informacjach, powołamy się na stosowne badania naukowe.

Najbardziej interesujące badania dotyczące CCTV i skuteczności tej metody na terytorium Warszawy przeprowadził dr Paweł Waszkiewicz pracujący na wydziale kryminalistyki Uniwersytetu Warszawskiego. Badania te są zapewne jedynymi poświęconymi działaniu CCTV na terytorium Polski. Praca doktorska Nowe środki prewencji kryminalnej na obszarach zurbanizowanych – ujęcie kryminalistyczne. Monitoring wizyjny(13) omawia wiele interesujących wątków związanych z monitoringiem. Jednym z ciekawszych są przeprowadzone przez dr Waszkiewicza badania na terytorium warszawskiej dzielnicy Wola oraz wnioski, które z tych badań wypływają.

Dr Waszkiewicz wyróżnił dwa obszary badania i do każdego z nich dobrał podobny obszar kontrolny tak, aby mieć pewność, że wyniki nie są przypadkowe. Pierwszym obszarem eksperymentalnym było skrzyżowanie ulic Żelaznej i Chłodnej, nad którym umieszczono kamerę. Obszarem kontrolnym było skrzyżowanie ulic Siennej i Miedzianej, gdzie nie zainstalowano żadnego urządzenia. Drugim obszarem eksperymentalnym było skrzyżowanie ulic Anielewicza i Smoczej, a obszarem kontrolnym dla niego – skrzyżowanie ulic Nowolipki i Smoczej. Obszary eksperymentalne nie różniły się znacząco od obszarów kontrolnych, celem autora badań było zminimalizowanie owych różnic poprzez dobranie jak najbardziej podobnych i nieoddalonych od siebie skrzyżowań. Jedyną znaczącą różnicą miała być kamera widoczna w obszarach eksperymentalnych, zamontowana przez Zakład Obsługi Monitoringu Miasta Stołecznego Warszawy. Obszar kontrolny nie był poddany monitoringowi. Badania polegały na analizie statystyk policyjnych dotyczących ilości przestępstw w badanych obszarach oraz ich w porównaniu z wynikami anonimowych ankiet (po 100 w każdym rejonie). Ankiety przeprowadzano dwa razy: raz przed instalacją kamer oraz raz po niej. Badaniem ankietowym objęto pełnoletnich mieszkańców tych okolic. Cały opis metodologiczny można znaleźć w pracy doktorskiej Waszkiewicza.

Można by się spodziewać, że na skutek instalacji kamer nastąpił spadek ilości przestępstw na obszarach, w których zostały zainstalowane, w porównaniu z obszarami bez kamer.

Takiej korelacji jednak nie zaobserwowano(14), co jest w naszym rozumieniu dowodem na nieskuteczność monitoringu oraz brak zasadności wydawania pieniędzy podatników na instalacje kamer.

Do identycznego wniosku można dojść sięgając do opublikowanego niedawno wewnętrznego raportu Metropolitan Police (ujawnionego dzięki ustawie o swobodzie informacji w Zjednoczonym Królestwie(15)). Z raportu tego jasno wynika, iż 500 mln funtów, które wydano na monitoring w Wielkiej Brytanii (w latach 1996–2006) okazało się chybioną inwestycją. „Statystycznie rzecz ujmując, na tysiąc kamer monitoringu wideo w Londynie przypada statystycznie jedno wyjaśnienie przestępstwa”(16). Kolejnym brytyjskim głosem w tej dyskusji jest artykuł z gazety The Guardian(17). Przytoczone w nim badania, przeprowadzone przez profesora kryminalistyki Davida Farringtona z uniwersytetu Cambridge, potwierdzają wyniki uzyskane przez dr Waszkiewicza. Prewencyjny wpływ monitoringu wizyjnego można obserwować tylko w przestrzeniach zamkniętych na przykład na parkingach samochodowych.

Dochodzi do tego również kwestia „spowszechnienia” CCTV, ich wymiar „prewencyjny” staje się przez to jeszcze bardziej wątpliwy: „(…) kryminaliści nie czują lęku przed kamerami i nie migrują na tereny nieobjęte inwigilacją. Z policyjnych danych uzyskanych dzięki ustawie o swobodnym dostępie do informacji publicznych wynika na przykład, że odsetek niewykrytych sprawców przestępstw jest taki sam w Greenwich (747 kamery) jak w Chelsea (100 kamer)”(18).

Błędem byłoby stwierdzenie o całkowitej bezskuteczności monitoringu. Informacje na temat skuteczności CCTV są zresztą bardzo wyraźnie podkreślane przez policję czy straż miejską. Po 2 miesiącach funkcjonowania Systemu Monitoringu Wizyjnego Miasta Poznania, służby miejskie natychmiast postanowiły poinformować o swoich sukcesach. „Od kwietnia do końca maja obserwatorzy przekazali prawie 1200 interwencji” – mówi Wojciech Ratman, komendant poznańskiej Straży Miejskiej. „Najwięcej, bo ponad 500 dotyczyło spożywania alkoholu w miejscach objętych zakazem oraz nieprawidłowo zaparkowanych samochodów – 380”(19). Liczby te mają potwierdzać „sukcesy w walce z przestępczością”, zacierają jednak fakt, że to nie sama obecność kamer prowadzi do ujęcia przestępcy, ale interwencja wysyłanego w tym celu patrolu policji czy straży miejskiej. Znamienne, że niektóre z tych interwencji, spowodowanych tym, co zaobserwował pracownik monitoringu, okazują się bezzasadne. „Zauważono dwóch mężczyzn, którzy piłowali kłódkę, by dostać się do sklepu. Po przybyciu na miejsce patrolu policji okazało się, że podejrzani są właścicielami sklepu i po prostu zgubili klucze. (...) Do podobnego zdarzenia doszło na jednej z ulic Poznania. Pewien mężczyzna wybił szybę w zaparkowanym samochodzie. Policjanci, którzy przyjechali na miejsce byli zdumieni, gdy okazało się, że ‘wandal’ jest właścicielem pojazdu i zamknął w środku klucze”(20). 

Warto pamiętać, iż za prawdziwy sukces monitoringu winniśmy uważać nie tyle przyczynienie się do wykrycia sprawcy czy sprawców danego przestępstwa lub wykroczenia, ale również możliwość wykorzystania jego obrazu jako dowodu w sądzie. Z przykładami samego zarejestrowania obrazu przestępstwa mamy do czynienia dość często, a właściwie są one często nagłaśniane przez media. Znacznie rzadziej w przekazach medialnych przebija się informacja, że zarejestrowany obraz nie pomógł w pomyślnym zakończeniu śledztwa. O rzadkim wykorzystywaniu obrazu z kamer monitoringu w Wielkiej Brytanii wspomina artykuł z gazety The Guardian „CCTV boom has failed to slash crime, say police”(21). Przyczyny takiego stanu rzeczy wynikają często ze słabej jakości nagrań, jak i żmudnego procesu analizy nagranego materiału. ”Ogromne ilości zarejestrowanych danych często w ogóle nie były przez nikogo oglądane, brakowało też personelu odpowiednio wyszkolonego do tego typu zadań” – otwarcie stwierdza autor wcześniej przytaczanego raportu przygotowanego dla Metropolitan Police, starszy aspirant Mick Neville(22).  Prowadzi to do sytuacji, w której jedynie 3 proc. spraw o rozbój udało się zakończyć dzięki wykorzystaniu w procesie obrazu z kamer CCTV. Nie dotarliśmy do danych przedstawiających kwestię wykorzystywania nagrań z monitoringu przez polski wymiar sprawiedliwości. Należy jednak domniemywać, że chociażby ze względu na mniejsze nakłady finansowe, nie wygląda ona lepiej.

Osobną sprawą odnoszącą się do skuteczności jest przygotowanie pracowników obsługujących monitoring. Jak wspominaliśmy, dopiero od niedawna prowadzi się działania mające uregulować sam fakt, kto de facto ma odpowiadać za monitoring: policja, straż miejska, czy pracownicy cywilni. Niemniej te działania regulacyjne, które mają poprawić funkcjonowanie systemu monitoringu poprzez odpowiadanie za niego wyszkolonego personelu, nie zawsze zapobiegają nadużyciom. Znamienny jest przykład „wycieku” nagrania z warszawskiego monitoringu, który naraził sprawców nieobyczajnego zachowania(23) na znacznie poważniejsze konsekwencje. Wobec młodych ludzi, którzy przechadzali się nago po ulicach miasta, policja nie wyciągnęła żadnych konsekwencji, poprzestając na upomnieniu. Niemniej umieszczenie obszernego materiału z tego wydarzenia na stronach internetowych, bez odpowiedniego „maskowania” ich twarzy, zupełnie bezzasadnie godziło w ich prawa, było swoistą karą bez orzeczenia winy. Sytuacja ta nasuwa również pytanie o ochronę innych nagrań zgromadzonych dzięki systemowi monitoringu – ujawnienie niektórych może przecież prowadzić do znacznie poważniejszych konsekwencji, np. rozpoznanie świadka przez sprawców czynu karalnego. Trudno mówić o skuteczności CCTV, kiedy nie ma pewności co do fachowości obsługującego go personelu, jak i bezpieczeństwa gromadzonych danych.

Koszty monitoringu

Rzeczowa ocena skuteczności monitoringu nie może abstrahować od jego kosztów. Znamienne jest, że w kraju o jednym z najlepiej rozwiniętych systemów kamer CCTV, jakim jest Wielka Brytania, to właśnie wysokie koszty tego systemu coraz częściej są wykorzystywane do negatywnej oceny jego skuteczności. Anglicy wydali (w latach 1996-2006) już blisko 500 mln funtów na monitoring.(24) Warto zwrócić uwagę, że obywatele Wielkiej Brytanii mają znacznie łatwiejszy dostęp do informacji dotyczących zarówno kosztów monitoringu, jak i oceny jego działania. Samo występowanie w trybie przepisów o dostępie do informacji publicznej, daje gwarancję dostępu do informacji. Wynikiem tej dostępności są liczne raporty, strony informacyjne i ciągła debata publiczna poruszająca temat dalszego rozwijania systemu CCTV(25). 

Zarówno w kwestii dostępu do informacji, jak i określenia kosztów monitoringu, sytuacja obywateli polskich jest dość trudna. Starając się oszacować same koszty instalacji systemów CCTV, braliśmy pod uwagę dwa miasta: Warszawę i Poznań. Informacje na temat kosztów monitoringu uzyskaliśmy na podstawie ogólnodostępnych projektów miejskich budżetów.

W przypadku miasta stołecznego Warszawa w rubryce rozbudowa miejskiego systemu monitoringu widnieje kwota 10 mln zł. Suma ta ma być wydana w latach 2009-2013(26). Co bardziej interesujące, istnieje rozdział kosztów monitoringu na różne kategorie wydatków, np. nakłady na monitoring ZTM to inne kwoty niż te ujęte w rubryce rozbudowa miejskiego systemu monitoringu. Kolejnym przykładem może być zupełnie inna kategoria – choć też dotycząca monitoringu – monitoring w parkach. Przykładowo: urządzenie terenu zieleni przy ul. Karlińskiego wraz z budową oświetlenia i monitoringu oraz placami zabaw – 6,2 mln zł. Wydatki Zarządu Transportu Miejskiego na rozbudowę systemu monitoringu to kolejne 45 tys. zł. Rozbicie kosztów monitoringu na różne kategorie powoduje brak rzeczywistej informacji o całościowym koszcie monitoringu. Tak naprawdę nie jesteśmy w stanie stwierdzić, jakie są rzeczywiste nakłady na monitoring (nie wiemy, jaka część z 6,2 mln zł przeznaczonych na urządzanie terenu zieleni przy ul. Karlińskiego zostanie wydana na oświetlenie, place zabaw, a jaka na monitoring). Dotarcie do tych informacji wymaga dokładnego analizowania dokumentu, a jak widać, nawet to nie daje gwarancji uzyskania pełnych informacji.

Z bardzo podobną sytuacją mamy do czynienia, analizując wydatki na monitoring miejski w Poznaniu. Według zapisu z budżetu na System Monitoringu Wizyjnego Miasta Poznania przeznaczono kwotę 4 807 824 zł(27). Jednocześnie możemy podać przykład projektu budowy systemu monitoringu wizyjnego na obszarach Śródki, Ostrowa Tumskiego czy Chwaliszewa i wykazać, iż wydatki na monitoring zostają rozłożone na różne działy w budżecie miasta. Wspomniany projekt, którego inwestorem został Wydział Zarządzania Kryzysowego i Bezpieczeństwa Urzędu Miasta Poznania, został ujęty w ramach Miejskiego Programu Rewitalizacji – druga edycja oraz Programu Trakt Królewsko-Cesarski w Poznaniu. Dopiero wyszukując te pozycje w budżecie, możemy odnaleźć kwoty jakie wydano na projekt. Niestety na podstawie dostępnych informacji nie można się zorientować, jaka część z podanych sum została przeznaczona na sam monitoring. Na stronach internetowych urzędu miejskiego znajdują się informacje dotyczące wartości projektu – 935 100 zł(28). Wydatki na monitoring Poznańskiego Szybkiego Tramwaju również zostały ujęte osobno w budżecie miasta(29). Na miejskich stronach poświęconych Systemowi Monitoringu Wizyjnego Miasta Poznania próżno szukać informacji co do kosztów systemu. Najwyraźniej dla urzędników nie wydaje się oczywistym, iż obywateli interesuje „cena ich bezpieczeństwa”.

Dalsze „koszty” – psychologiczny wpływ monitoringu

Oddziaływanie systemów CCTV nie kończy się bynajmniej na kieszeni podatników. Niczym mantrę powtarza się, iż monitoring ma służyć poprawie bezpieczeństwa. Przytoczone wcześniej dane zdają się jednak temu przeczyć, wbrew pewnym powszechnym przekonaniom. Są one na tyle silne, iż niektóre badania potwierdzają zwiększenie się subiektywnego poczucia bezpieczeństwa po zainstalowaniu kamer na danym obszarze(30). Zastanawiające jest to, czy owo poczucie bezpieczeństwa nie wynika z dość dowolnego zestawiania informacji o zainstalowaniu monitoringu z informacjami o spadku przestępczości. W takim przypadku możemy bowiem mówić o jawnej manipulacji – spadek przestępczości ma różne przyczyny, na co wyraźnie zwracają uwagę kryminolodzy. Za jeden z istotniejszych czynników uznaje się chociażby zmiany demograficzne(31). Przykładowo spadek przestępczości w stolicy jest obserwowany od kilku lat(32) i trudno znaleźć powiązanie tego faktu z instalacją kamer. „Na niektórych skrzyżowaniach po zainstalowaniu kamer przestępczość spadła o kilkadziesiąt procent” – potwierdza rzecznik komendy stołecznej Marcin Szyndler. „A w bezpośrednim sąsiedztwie wcale nie spadała, a czasem nawet rosła” – dodaje(33). 

Poza wspomnianym subiektywnym wzrostem poczucia bezpieczeństwa istnieją również inne psychologiczne aspekty oddziaływania monitoringu. Przedstawimy je, odwołując się do rozmowy z prof. dr hab. Januszem Grzelakiem, kierownikiem Katedry Psychologii Społecznej na Uniwersytecie Warszawskim oraz byłym wykładowcą na Collegium Civitas(34). „Pierwszym z nich jest obojętność”. Nasz rozmówca wskazał, opierając się na badaniach, że w dużo większym stopniu funkcję prewencyjną przy zapobieganiu przestępczości ma przekonanie jednostki, że kara, którą jest zagrożona, będzie wymierzona szybko i jest nieuchronna. Wizja kary wysokiej i odłożonej w czasie ma znacznie mniejszą skuteczność prewencyjną. Dlatego też monitoring w roli prewencyjnej może się nie sprawdzać. „Ludzie, zakładając, że operator kamery może ich nie zauważyć, albo że egzekwowanie kary będzie odłożone w czasie (np. wymierzenie mandatu za przechodzenie na czerwonym świetle), obojętnieją na potencjalną obserwację. Zakładanie „mnie nie zauważą, jest tu swego rodzaju mechanizmem obronnym”. 

Drugim istotnym mechanizmem obronnym jednostek poddanych monitoringowi wskazanym przez profesora Grzelaka jest zapamiętywanie, które obszary znajdują się pod obserwacją. Idealnym przykładem są fotoradary. Kierowcy potencjalnie łamiący zakazy ograniczenia prędkości zwalniają przed fotoradarem i znowu przyspieszają po minięciu go.  Funkcja prewencyjna fotoradaru nie jest spełniona, kierowcy po prostu popełniają częściej wykroczenia poza miejscami poddanymi monitoringowi. Przykład ten jest bardzo podobny do opisywanego przez dr Waszkiewicza. Montowanie kamer na drzewie w parku, w którym odbywał się handel narkotykami, nie rozwiązywało problemu handlu narkotykami, a jedynie spowodowało zmianę miejsca popełniania przestępstwa. Problem nie znikł, lecz przeniósł się.

Trzecim ciekawym, rodzącym niepożądane efekty społeczne aspektem monitoringu wskazanym przez profesora jest rozproszenie odpowiedzialności. Badania psychologiczne pokazują, że szanse udzielenia komuś pomocy maleją wraz ze zwiększaniem się ilości świadków wydarzenia. Ponadto, im bardziej człowiek jest przekonany, że istnieje ktoś posiadający większe kwalifikacje do podjęcia działania w trudnej sytuacji, tym łatwiej zrzuca odpowiedzialność na jego barki. Przykładem może być sytuacja, w której osoba stojąca na przystanku autobusowym mdleje. Jeśli wśród świadków wydarzenia znajduje się policjant lub lekarz, statystycznie większość osób nie będzie reagować, jako że będzie oczekiwać, że osoby z wyższymi kwalifikacjami podejmą stosowne działania. Kolejnym skutkiem rozproszenia odpowiedzialności w wyżej opisywanej sytuacji byłoby to, że im więcej osób znajdowałoby się na przystanku, tym mniejsza byłaby szansa, że ktokolwiek pomoże osobie w potrzebie...

Przekładając zjawisko rozproszonej odpowiedzialności na kwestię monitoringu – za większością kamer powinna siedzieć odpowiednio wykwalifikowana osoba, której zadaniem jest pomagać potrzebującym. Potencjalny świadek zdarzenia może nie reagować, wychodząc z założenia, że odpowiednia osoba zrobi to za niego, osoba, której obowiązkiem jest reagować, a do tego posiadająca odpowiednie kwalifikacje. Zrzeczenie się odpowiedzialności w takiej sytuacji wydaje się bardzo łatwe. Dlatego też lepiej w tym przypadku mówić nie o rozproszeniu odpowiedzialności, a o jej przesunięciu.

Profesor Grzelak wskazał również na problem lęku wynikającego ze stosowania technik punitywnych w wychowaniu. „Budowanie odpowiednich zachowań społecznych za pomocą tzw. sterowania punitywnego, czyli za pomocą kar, wywołuje lęk. Lęk ten jest spowodowany spodziewaną karą, ale możemy tu również mówić o zmniejszaniu zaufania do innych członków społeczeństwa. Jeśli bardzo często docierają do nas sygnały o potencjalnym zagrożeniu ze strony innych członków społeczeństwa, to zaczynamy się ich bać. Obecność dużej ilości kamer może wpływać na kształtowanie przekonania, że ludzie wokół są niebezpieczni. Zakładanie, że drugi człowiek jest potencjalnym wrogiem, zmienia całkowicie relacje międzyludzkie, w sposób negatywnie odbijający się na społeczeństwie i psychice jednostki. Lęk uniemożliwiać może stworzenie wysokiej jakości życia społecznego”(35).

Wpływ mieszkańców na funkcjonowanie monitoringu

Zmiany o których już wspominaliśmy, czyli tendencja do tworzenia przez miasta zintegrowanych miejskich systemów monitoringu, wydają się sprzyjać wpływowi mieszkańców na funkcjonowanie i rozwój CCTV. Miejskie centra monitoringu są finansowane z miejskiego budżetu, a przydział środków finansowych, jak i rozwój systemu leży w gestii radnych. Wpływ mieszkańców na radnych i ich decyzje związany jest ze znacznym wysiłkiem przełamania skostniałej struktury samorządu terytorialnego. Upartyjnienie, popadanie w zależności finansowe od dużego biznesu, unikanie odpowiedzialności przed wyborcami, to jedynie kilka mechanizmów z całej gamy tych, które ograniczają samorządność w obecnie istniejących strukturach samorządowych. Co gorsza, strukturach niezwykle odpornych na wpływy obywateli(36). Wywarcie nacisku na radnych może się powieść w wypadku zorganizowania koalicji mieszkańców posiadającej odpowiednią siłę. W przypadku tematyki związanej z monitoringiem, możliwość zorganizowania oddolnych sił nacisku wydaje się o tyle utrudniona, iż w przekonaniu społecznym sumy wydawane na CCTV, jak i sama obecność kamer w przestrzeni publicznej nie wydają     się wzbudzać większych kontrowersji. Nawet jeśli dzięki uczestnictwu w obradach Komisji Bezpieczeństwa i Porządku Publicznego mieszkańcy zyskują informacje na temat kolejnych planów instalacji monitoringu, to wciąż brakuje narzędzi, które mogłyby pomóc wpłynąć na decyzje komisji. Wspominaliśmy już o nikłej ilości badań prowadzonych w Polsce poświęconych CCTV. Jak wobec tego mieszkańcy mogą przeciwstawić się rekomendacjom składanym przez przedstawicieli policji odnośnie do instalacji kamer? Wobec niewielkiej ilości rzetelnych opracowań naukowych, kwestionujący zasadność monitoringu obywatele stają wobec konieczności samodzielnego przełamywania komunałów o „bezdyskusyjnej” skuteczności CCTV.

Wszelki opór wobec instalacji monitoringu musi się również liczyć ze swoistą próbą ograniczenia go za pomocą technologicznej „ucieczki do przodu”. Wiąże się ona z rozwojem instalacji, nowocześniejszymi kamerami, inteligentnymi programami do analizy zapisu wideo, czy też polepszeniem „skuteczności” monitoringu poprzez zwiększenie ilości kamer. Takie wybiegi w kierunku unowocześnienia nadal nie odpowiadają na pytania związane choćby z kumulowaniem się kosztów i ich stosunkiem do skuteczności. Spłycają one również dyskusje na temat bezpieczeństwa do poziomu obietnic „sukcesu” osiągniętego za pomocą zaawansowanej technologii. Obecnie funkcjonujące systemy CCTV wyraźnie pokazują, że sama „obietnica” i technologia to stanowczo za mało.

Przedstawicielom władzy, którzy tak ochoczo domagają się rozwoju systemów monitoringu wizyjnego, sprzyja atmosfera przyzwolenia. Składają się na nie  ignorancja, brak woli jak i ograniczony zasób wiedzy, która mogłaby zaprzeczyć i podważyć celowość oraz skuteczność monitoringu. „Wydajemy olbrzymie pieniądze na system monitoringu, a tak naprawdę nie mamy dowodów na to, że on odstrasza przestępców lub poprawia bezpieczeństwo. Lepiej poszukajmy prawdziwych, naukowo weryfikowalnych powodów tych zmian”(37). Dążenie do rzekomego „poprawienia bezpieczeństwa” jest wystarczającym argumentem na instalację lub rozwijanie już istniejących systemów CCTV. Znamienne jest, że większość działań zmierzających do ograniczenia swobód obywateli, stłamszenia wolności i ograniczenia praw, było podejmowanych właśnie „w imię naszego bezpieczeństwa”.

Przypisy:

  1. CCTV – closed-circuit television camera – kamera telewizji dozorowej. W tekście skrót ten odnosimy do miejskich kamer monitoringu wizyjnego.
  2. www.panoptykon.org (27.09.2010).
  3. A. Grzybowski, Dyskurs dotyczący monitoringu miejskiego w świetle teorii Michela Foucaulta, s. 31.
  4. Mowa o kamerach działających w ramach  miejskiego System Monitoringu Wizyjnego, http://www.um.warszawa.pl/ (27.09.2010).
  5. „System Monitoringu Wizyjnego Miasta Poznania”,   http://www.poznan.pl/ (27.09.2010).
  6. http://www.gdansk.pl/ (27.09.2010).
  7. http://www.duw.pl/ (27.09.2010).

8) http://krakow.gazeta.pl/ (dostęp 27.09.2010).

  1. dj, „Policja spogląda brudnym okiem kamery”, http://www.dziennikwschodni.pl/ (27.09.2010).

10) usz, „Niechlujny monitoring”, http://wiadomosci.gazeta.pl/ (27.09.2010).

11) P. Żynicki, „Wielka klęska miejskiego monitoringu”, http://policyjni.gazeta.pl/ (27.09.2010).

12) http://www.zosm.pl/ (27.09.2010).

  1. Uniwersytet Warszawski Wydział Prawa i Administracji Instytut Prawa Karnego, P. Waszkiewicz praca doktorska napisana pod kierunkiem prof. dr hab. Ewy Gruzy, Warszawa 2008.
  2. P. Waszkiewicz, Nowe środki prewencji kryminalnej na obszarach zurbanizowanych – ujęcie kryminalistyczne. Monitoring wizyjny, Warszawa 2008, s. 239.

15) http://www.telegraph.co.uk/ (27.09.2010).

  1. pwi, „Raport brytyjskiej policji: monitoring wideo jest nieskuteczny”, http://www.heise-online.pl/ (27.09.2010). 
  2. http://www.guardian.co.uk/ (27.09.2010).

18) aru, „Policyjne kamery nie sprawdzają się w Londynie”, http://www.heise-online.pl/ (27.09.2010).

  1. Z. Kubiak, „Miejski monitoring jest coraz skuteczniejszy”, http://www.mmpoznan.pl/ (27.09.2010).

20) KaT, „Monitoring miejski: podsumowanie dwóch tygodni”, http://www.epoznan.pl/ (27.09.2010).

21) http://www.guardian.co.uk/ (27.09.2010).

22) „Monitoring  wideo jest nieskuteczny”, http://nt.interia.pl/ (27.09.2010).

  1. http://deser.pl/ (27.09.2010).
  2. Tamże.

25) „Monitoring w Wielkiej Brytanii był i jest przedmiotem publicznej debaty”, http://prawo.vagla.pl/ (27.09.2010).

26) http://bip.warszawa.pl/ (27.09.2010).

27) Wydatki za rok 2010, http://bip.city.poznan.pl/ (27.09.2010); zmiany w wydatkach majątkowych (zg. z załącznikiem nr 5), http://bip.city.poznan.pl/ (27.09.2010). Wydatki za rok 2009 – 4,5 mln zł, Wydatki majątkowe (zg. z załącznikiem nr 5); Wydatki za rok 2008 – 3.389.372 zł, Wydatki majątkowe (zg. z załącznikiem nr 5); Wydatki za rok 2007 – 1.558.595 zł, Wydatki majątkowe (zg. z załącznikiem nr 5); Wydatki za rok 2006 – 2.076.920 zł, Wydatki majątkowe (zg. z załącznikiem nr 6) http://bip.city.poznan.pl/ (27.09.2010).

  1. „Monitoring wizyjny – projekt realizowany w ramach MPR”, http://www.poznan.pl/ (27.09.2010).
  2. W roku 2009 na ten cel przeznaczono 1,6 mln zł – wydatki majątkowe (zg. z załącznikiem nr 5), http://bip.city.poznan.pl/ (27.09.2010).  W roku 2008 na ten cel przeznaczono 800 tys. zł . Wydatki majątkowe (zg. z załącznikiem nr 5): http://bip.city.poznan.pl/ (27.09.2010).
  3. P. Waszkiewicz, op. cit., s.249.
  4. „(…) za spadek liczby przestępstw odpowiada przede wszystkim demografia: maleje liczba mężczyzn w wieku 16-24 lat, a to oni najczęściej wchodzą w konflikt z prawem”, (E. Siedlecka, „Lawinowy spadek przestępczości”, http://wyborcza.pl/ [27.09.2010]). 

32) http://www.statystyka.policja.pl/ (27.09.2010).

33) M. Miłosz, „Monitoring nie zwiększa bezpieczeństwa?”, http://www.zyciewarszawy.pl/ (27.09.2010).

34) Rozmowa miała charakter nieformalny, a treści wypowiedziane przez Profesora Grzelaka są jego subiektywnymi odczuciami – nie jest to stanowisko Katedry Psychologii Społecznej ani Uniwersytetu Warszawskiego.

  1. A. Grzybowski, op. cit., s. 41.
  2. Zob. K.Król „Samorządność bez samorządu”, w: Przegląd Anarchistyczny, nr11, 2010, s. 35-40.
  3. M. Miłosz, op. cit.

Czas na podsumowanie zaangażowania środowisk anarchistycznych i wolnościowych w Ogólnopolskich Dniach Protestu we wrześniu br. Zacznijmy od początku. Środowiska, o których wyżej wspomniano, wystąpiły z własnym przekazem w czasie największego protestu od 20 lat,  organizowanego przez trzy największe centrale związkowe.

Jednak szkopuł tkwi w niby mało znaczących szczegółach. Pomimo tak wielkiej mobilizacji społecznej w naszym mniemaniu nie wykorzystano odpowiednio szansy, jaką ona dawała. Podczas protestów jak i w najbliższej przyszłości jesteśmy zwolennikami mobilizacji pracowniczej, wszystkich związków zawodowych, organizacji i ruchów społecznych, celem jednoznacznego przekazania układowi rządzących i biznesu (włączając to też mainstreamwową opozycję polityczną), że nadszedł czas na radykalne zmiany ustrojowe, i że mamy już dosyć przerzucania kryzysu na społeczeństwo. W większości środowisk biorących udział w mobilizacji, odbyły się wewnętrzne dyskusje nad formą i zaangażowaniem w nadchodzące Ogólnopolskie Dni Protestu, w których w większości przypadków postanowiono wziąć udział – pomimo artykułowanych wątpliwości i krytyki.

Najwłaściwszą, choć jedną z wielu, taktyką jest w tym przypadku dla nas strajk generalny wszystkich branż, w każdym sektorze gospodarki, ale też opór społeczny takich ruchów jak choćby lokatorski.

Inicjatywa Pracownicza i Federacja Anarchistyczna merytorycznie przygotowały wcześniej stronę internetową www.strajk.org oraz szereg materiałów drukowanych. Kampania informacyjna za strajkiem generalnym oraz przeciwko zmianom w ustawach oraz przepisach na modłę neoliberalną, odbyła się w wielu miastach naszego kraju. Akcje plakatowe miały miejsce w: Gdańsku, Szczecinie, Wrocławiu, Rzeszowie, Poznaniu, Warszawie, Lublinie, Krakowie, Łodzi, Zielonej Górze, Słupsku, Toruniu, Koninie, Chodzieży, Tarnowskich Górach, Kostrzynie, Katowicach, Gorzowie, Olsztynie, Częstochowie. Akcje rozdawania przygotowanych wcześniej gazet strajkowych w: Warszawie, Poznaniu, Zielonej Górze, Krakowie, Wrocławiu.

Odbyło się też szereg akcji nagłaśniających protesty oraz przekazujące nasz punkt widzenia:
- 11.09. - Kraków - Demonstracja ok. setki protestujących w obronie praw pracowniczych.
- 12.09. - Wrocław - Pikieta solidarnościowa w ramach ogólnopolskich Dni Protestu
- 11-13.09. - Poznań - Akcje informacyjne, podczas których kolportowano gazety strajkowe, z udziałem pracownic i pracowników Cegielskiego, poznańskich żłobków oraz Galerii Arsenał, nagłaśniające walki pracownicze w tych zakładach pracy i problemy z tym związane.
- 13.09. - Warszawa - zorganizowanie stoiska oraz namiotu dyskusyjnego pod sejmem z prezentacjami, spotkaniami oraz projekcją filmu o prowadzonych walkach.

Na przełomie sierpnia i września odbyły się też w Bytomiu, Poznaniu, Wrocławiu otwarte spotkania oraz prezentacje dotyczące protestów społecznych.

Wreszcie 14.09 w Warszawie około 300 osób wzięło udział w Bloku Antykapitalistycznym połączonych środowisk radykalnej lewicy oraz wolnościowych, podczas ogólnopolskiego protestu, głośno artykułującego własny przekaz i materiały.

Uważamy jednak, że Ogólnopolskie Dni Protestu nie skończyły się wraz z demonstracją w Warszawie. Ta mobilizacja, miejmy nadzieję, to preludium do szerszej i bardziej radykalnej w przekazie akcji protestacyjnej i strajku generalnego, który będzie początkiem zmian politycznych. W czym jako ruch o jasnym i wyraźnym przekazie, mamy zamiar brać czynny udział. Nadal zamierzamy prowadzić stronę strajk.org, na której będziemy zamieszczać publicystykę, analizy, relacje z akcji itp.

Już dziś zapraszamy do zakładania komisji związkowych I.P. w zakładach pracy lub komisji środowiskowych, zakładania grup anarchistycznych w waszych miastach. Zapraszamy do udziału w akcji kolportowania ulotek dotyczących wydłużonych okresów rozliczeniowych oraz plakatowań dotyczących strajku generalnego i innych, które przygotowujemy. Mamy zamiar stworzyć stałą sieć dystrybucji materiałów nie tylko w dużych miastach, ale i w mniejszych miejscowościach. Zgłaszajcie się na maila Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. .

Zapraszamy do dyskusji o taktykach i formach zaangażowania. Liczymy na wasze pomysły.

Na koniec chcielibyśmy podziękować wszystkim tym, którzy brali udział w protestach i pikietach, akcjach ulotkowych i plakatowych – bez was i waszego zaangażowania nasz wspólny przekaz wiele by stracił. Mamy nadzieje, że wspólnie będziemy nadal kontynuować naszą walkę.

Precz z państwem i kapitalizmem!

Za samoorganizacją społeczeństwa!

Czas na podsumowanie zaangażowania środowisk anarchistycznych i wolnościowych w Ogólnopolskich Dniach Protestu we wrześniu br. Zacznijmy od początku. Środowiska, o których wyżej wspomniano, wystąpiły z własnym przekazem w czasie największego protestu od 20 lat,  organizowanego przez trzy największe centrale związkowe.

Jednak szkopuł tkwi w niby mało znaczących szczegółach. Pomimo tak wielkiej mobilizacji społecznej w naszym mniemaniu nie wykorzystano odpowiednio szansy, jaką ona dawała. Podczas protestów jak i w najbliższej przyszłości jesteśmy zwolennikami mobilizacji pracowniczej, wszystkich związków zawodowych, organizacji i ruchów społecznych, celem jednoznacznego przekazania układowi rządzących i biznesu (włączając to też mainstreamwową opozycję polityczną), że nadszedł czas na radykalne zmiany ustrojowe, i że mamy już dosyć przerzucania kryzysu na społeczeństwo. W większości środowisk biorących udział w mobilizacji, odbyły się wewnętrzne dyskusje nad formą i zaangażowaniem w nadchodzące Ogólnopolskie Dni Protestu, w których w większości przypadków postanowiono wziąć udział – pomimo artykułowanych wątpliwości i krytyki.

Najwłaściwszą, choć jedną z wielu, taktyką jest w tym przypadku dla nas strajk generalny wszystkich branż, w każdym sektorze gospodarki, ale też opór społeczny takich ruchów jak choćby lokatorski.

Inicjatywa Pracownicza i Federacja Anarchistyczna merytorycznie przygotowały wcześniej stronę internetową www.strajk.org oraz szereg materiałów drukowanych. Kampania informacyjna za strajkiem generalnym oraz przeciwko zmianom w ustawach oraz przepisach na modłę neoliberalną, odbyła się w wielu miastach naszego kraju. Akcje plakatowe miały miejsce w: Gdańsku, Szczecinie, Wrocławiu, Rzeszowie, Poznaniu, Warszawie, Lublinie, Krakowie, Łodzi, Zielonej Górze, Słupsku, Toruniu, Koninie, Chodzieży, Tarnowskich Górach, Kostrzynie, Katowicach, Gorzowie, Olsztynie, Częstochowie. Akcje rozdawania przygotowanych wcześniej gazet strajkowych w: Warszawie, Poznaniu, Zielonej Górze, Krakowie, Wrocławiu.

Odbyło się też szereg akcji nagłaśniających protesty oraz przekazujące nasz punkt widzenia:
- 11.09. - Kraków - Demonstracja ok. setki protestujących w obronie praw pracowniczych.
- 12.09. - Wrocław - Pikieta solidarnościowa w ramach ogólnopolskich Dni Protestu
- 11-13.09. - Poznań - Akcje informacyjne, podczas których kolportowano gazety strajkowe, z udziałem pracownic i pracowników Cegielskiego, poznańskich żłobków oraz Galerii Arsenał, nagłaśniające walki pracownicze w tych zakładach pracy i problemy z tym związane.
- 13.09. - Warszawa - zorganizowanie stoiska oraz namiotu dyskusyjnego pod sejmem z prezentacjami, spotkaniami oraz projekcją filmu o prowadzonych walkach.

Na przełomie sierpnia i września odbyły się też w Bytomiu, Poznaniu, Wrocławiu otwarte spotkania oraz prezentacje dotyczące protestów społecznych.

Wreszcie 14.09 w Warszawie około 300 osób wzięło udział w Bloku Antykapitalistycznym połączonych środowisk radykalnej lewicy oraz wolnościowych, podczas ogólnopolskiego protestu, głośno artykułującego własny przekaz i materiały.

Uważamy jednak, że Ogólnopolskie Dni Protestu nie skończyły się wraz z demonstracją w Warszawie. Ta mobilizacja, miejmy nadzieję, to preludium do szerszej i bardziej radykalnej w przekazie akcji protestacyjnej i strajku generalnego, który będzie początkiem zmian politycznych. W czym jako ruch o jasnym i wyraźnym przekazie, mamy zamiar brać czynny udział. Nadal zamierzamy prowadzić stronę strajk.org, na której będziemy zamieszczać publicystykę, analizy, relacje z akcji itp.

Już dziś zapraszamy do zakładania komisji związkowych I.P. w zakładach pracy lub komisji środowiskowych, zakładania grup anarchistycznych w waszych miastach. Zapraszamy do udziału w akcji kolportowania ulotek dotyczących wydłużonych okresów rozliczeniowych oraz plakatowań dotyczących strajku generalnego i innych, które przygotowujemy. Mamy zamiar stworzyć stałą sieć dystrybucji materiałów nie tylko w dużych miastach, ale i w mniejszych miejscowościach. Zgłaszajcie się na maila Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. .

Zapraszamy do dyskusji o taktykach i formach zaangażowania. Liczymy na wasze pomysły.

Na koniec chcielibyśmy podziękować wszystkim tym, którzy brali udział w protestach i pikietach, akcjach ulotkowych i plakatowych – bez was i waszego zaangażowania nasz wspólny przekaz wiele by stracił. Mamy nadzieje, że wspólnie będziemy nadal kontynuować naszą walkę.

Precz z państwem i kapitalizmem!

Za samoorganizacją społeczeństwa!

Nowa odsłona "Likwidatora"!

27 czerwca 2013 r. | Dział: Polska

Zapraszamy do lektury nowej odsłony kultowego już komiksu „Likwidator” znanego rysownika Ryszarda Dąbrowskiego!

Tym razem bohater przenosi się w czasie do ogarniętej wojną domową Hiszpanii 1936 roku. Likwidator przyłącza się do kolumny anarchistów jadących na front i swoim starym zwyczajem urządza radosną masakrę - tym razem skierowaną w oddziały faszystowskie generała Franco. Nie oszczędza też komunistów i księży oraz walczy ze strasznym demonem Jezulogiem, odpowiedzialnym za religijny fanatyzm.

W jednym z epizodów spotyka nawet Georga Orwella, rzeczywistego uczestnika tamtych wydarzeń.

Komiks wydany przed Oficynę Wydawniczą Bractwo Trojka we współpracy z Federacją Anarchistyczną, opatrzony wstępem historycznym ze zdjęciami archiwalnymi.

Zakup komiksu wspiera rozwój inicjatyw anarchistycznych.

Szczegóły wydania:
Forma wydania: zeszyt (kolorowa okładka, czarno-biały środek)
Wydawnictwo: Bractwo Trojka/Federacja Anarchistyczna
Miejsce wydania: Poznań 2013

Ilość stron: 50 A-4
Oprawa: miękka

ISBN: 9788393308248
http://www.bractwotrojka.pl/index.php?option=com_virtuemart&page=shop.product_details&flypage=flypage.tpl&product_id=3379&Itemid=116

Zapraszamy do lektury nowej odsłony kultowego już komiksu „Likwidator” znanego rysownika Ryszarda Dąbrowskiego!

Tym razem bohater przenosi się w czasie do ogarniętej wojną domową Hiszpanii 1936 roku. Likwidator przyłącza się do kolumny anarchistów jadących na front i swoim starym zwyczajem urządza radosną masakrę - tym razem skierowaną w oddziały faszystowskie generała Franco. Nie oszczędza też komunistów i księży oraz walczy ze strasznym demonem Jezulogiem, odpowiedzialnym za religijny fanatyzm.

W jednym z epizodów spotyka nawet Georga Orwella, rzeczywistego uczestnika tamtych wydarzeń.

Komiks wydany przed Oficynę Wydawniczą Bractwo Trojka we współpracy z Federacją Anarchistyczną, opatrzony wstępem historycznym ze zdjęciami archiwalnymi.

Zakup komiksu wspiera rozwój inicjatyw anarchistycznych.

Szczegóły wydania:
Forma wydania: zeszyt (kolorowa okładka, czarno-biały środek)
Wydawnictwo: Bractwo Trojka/Federacja Anarchistyczna
Miejsce wydania: Poznań 2013

Ilość stron: 50 A-4
Oprawa: miękka

ISBN: 9788393308248
link:
http://www.bractwotrojka.pl/index.php?option=com_virtuemart&page=shop.product_details&flypage=flypage.tpl&product_id=3379&Itemid=116

Dzisiaj we Wrocławiu odbyła się demonstracja przeciwko polityce rządu wobec pracowników i bezrobotnych.

8 godzin pracy, 8 godzin wypoczynku, 8 godzin snu – o to walczyli nasi dziadkowie i jak się okazuje walczyć znów musi nasze pokolenie.

P1090026 P1090023

O godz. 18.00 ponad 30 osób, głównie anarchistów przeszło spod Urzędu Wojewódzkiego pod główną siedzibę PO.

Po drodze odbyło się przemówienie pod Agencją Rozwoju Przemysłu gdzie działaczka Inicjatywy Pracowniczej poruszyła temat nieludzkich warunków pracy w specjalnych strefach ekonomicznych. Mówiła o powszechnym problemie zatrudniania pracowników na umowy śmieciowe, oraz przypomniała, że w lipcu mija rocznica strajku pod zakładem Chung Hong. Do tej pory trwają rozprawy 25 członków załogi, którzy po strajku zostali zwolnieni.

Na rynku, pod Urzędem Miasta członkowie Akcji Lokatorskiej opowiedzieli o niewywiązywaniu się magistratu ze swoich obowiązków względem mieszkańców, oraz o planach likwidacji mieszkalnictwa komunalnego, które będzie skutkiem  planowanej zmiany Ustawy o Ochronie Praw Lokatorów.

Pod siedzibą PO związkowcy ZSP wykrzyczeli swoją złość przeciwko obecnej sytuacji pracowników. Podkreślili wady prekarnych warunków zatrudnienia, które razem z właśnie wprowadzonymi zmianami (likwidacją 8 godzinnego dnia pracy, przyspieszenie wyrejestrowywania bezrobotnych z Urzędu Pracy) sprawiają, że sytuacja staje się coraz gorsza oraz coraz mniej stabilna. Powoduje to nie tylko frustrację społeczeństwa ale także sprzeciw wobec tworzenia rodzin, oraz lęk przed nawet tą najbliższą przyszłością.

Na rynku odbył się także happening solidarnościowy z zabitym Turkiem Ethem Sarisuluk, który także protestował przeciwko polityce rządu. Zginął trafiony gumową kulą po kilku dniach spędzonych w szpitalu.

13.06.2013r. Druga Fala, ul. Św. Antoniego 23, godz. 19.00

Wbrew oczekiwaniom europejskich, a przede wszystkim hiszpańskich władz, Oburzeni (Indignados) nie rozpłynęli się w powietrzu. Pomimo zmasowanej krytyki ze strony neoliberałów, konserwatywnych publicystów i socjologów nie złamali się pod własnym ciężarem.
Zapraszamy na spotkanie o ruchu Occupy, które poprowadzą przedstawiciele FA/IP oraz CNT.

Skala ruchu oraz wysuwane przez niego postulaty, czynią z niego jeden z najistotniejszych elementów walki o utrzymanie podstawowych praw w dobie cięć i deregulacji oraz przenoszenia kosztów globalnego kryzysu na pracowników.

W trakcie prezentacji omówiona zostanie charakterystyka hiszpańskiego kryzysu mieszkaniowego oraz geneza ruchu antyeksmisyjnego. Dowiemy się, jak wygląda struktura oraz strategia walki grup broniących prawa do dachu nad głową. Spotkanie postaramy się zakończyć dyskusją nad przydatnością hiszpańskich doświadczeń dla lokatorów i lokatorek we Wrocławiu.

Zapraszają: Federacja Anarchistyczna Wrocław + OZZ Inicjatywa Pracownicza Poznań + Akcja Lokatorska

Dzisiaj w środę 12 czerwca, przedstawiciele inicjatywy obywatelskiej wręczyli petycję z podpisami około 1500 osób przeciwnych zamykaniu Wyspy Słodowej i Bielarskiej na noc. Przedstawicielka Zarządu Zieleni Miejskiej, która odebrała petycję w imieniu nieobecnego dyrektora, potwierdziła zamknięcie Wyspy Słodowej pod pretekstem nasadzenia nowych krzewów i traw, które są zadeptywane przez bywalców i imprezowiczów. Przyciśnięta do muru przyznała, że otrzymywała również skargi od zarządców prywatnych hoteli i apartamentów w okolicy, jak również, że nie było konsultacji ze studentami i bywalcami wysp ani nawet z okolicznymi mieszkańcami, a jedynie z radą osiedla, policją i strażą miejską. Przedstawicielka ZZM napomknęła również, że zamknięcie wysp jest tylko zamknięciem czasowym, nie trwałym i nieodwołalnym.
Petycje zostały przyjęte, czas na odpowiedź to 30 dni.

Odezwa obrońców placu Taksim – Turcja #Gezi

TO JEST NASZE WEZWANIE DO CAŁEGO ŚWIATA

11 sierpnia 2013r.

Policyjna przemoc, która rozpoczęła się w Parku Gezi rankiem czternastego dnia prostestów przeciąga się do północy. Gdy nieporadne prowokacje, wystawiane rankiem przez policje okazały się porażką wznowiono bombardowanie manifestujących puszkami z gazem łzawiącym, które trwa do tej chwili i  pozostawia setki rannych, w tym wielu rannych w głowę. Zwierzęta i rośliny wokół Placu Taksim umierają z powodu unoszącego się gazu.

Nasi ludzie, nasze dzieci na Placu Taksim i w Parku Gezi trwają w oporze, ryzykując życiem w obronie własnej godności.

Wzywamy cały świat by zamanifestował swoją reakcję, by powstrzymał przemoc policyjną stosowaną na bezpośredni rozkaz rządu i by wspierał naszych ludzi.

This is our call to the whole world

11 June 2013

Police violence that began at Taksim Gezi Park on the morning of the 14th day continues as of midnight.

After the failure of the inept play of provocation staged in the morning by the police, the gas-bomb attack that the police continues as of now has led to hundreds of injuries -including many head traumas. All the animals and birds around Taksim Square are dying because of intense gas.

Our people, our children in Taksim Square and Gezi Park continue their resistance, risking their lives to protect their dignity.

We invite the whole world to show their reaction to stop the police violence carried out by the direct order of the government, and to support our people.

TAKSİM DAYANIŞMASI / TAKSIM SOLIDARITY

biblioteka zatopiona przez armatkę wodną

In German

Wir appellieren an die gesamte Weltbevölkerung; 

Die polizeiliche GEWALT an die friedlichen Protestanten des Taksim Gezi Park Wiederstands in der Türkei, die am Morgen des 14. Tages stattgefunden hat, führt sich gegen die Nachtstunden in erheblichen Maßen weiter. 

In den Morgenstunden fand ein amateurisch und schlecht verfasstes Szenario der Polizei statt, mit Hilfe einer billigen Versuchung der Provokation, der sichtlich gescheitert ist und zu Angriffen mit Gasbomben und Wasserwerfern führte, gibt es in dessen Folge hunderte von Verletzungen. Unter diesen Verletzten, gibt es zahlreiche Menschen mit Hirnerschütterung! Aufgrund der hohen Verbreitung von Tränengas in der Luft, sterben zahlreiche Tiere und Vögel in der Umgebung ab.

Unsere Menschen, unsere Kinder auf dem Taksim Platz und dem Gezi Park führen trotz der gewaltreichen Angriffe weiterhin ihren Widerstand und riskieren ihr Leben im Namen der Verteidigung deren Ehre und Freiheit. 

Wir laden die ganze Welt dazu ein, ihre Reaktion gegen die Gewalt der Polizei zu zeigen, der eigens von der Regierung erteilt wurde und sie dazu aufzufordern, diese Gewalt zu beenden.

Taksim Dayanışması/Taksim Solidarität

Occupy Gezi!

05 czerwca 2013 r. | Dział: Zagraniczne

Od 27 maja trwa okupacja parku Gezi w Stambule (Turcja) ponieważ władze chcą wyciąć drzewa i zamienić park w centrum handlowe.

Occupy Gezi

Pierwszego dnia tysiące ludzi przyszło okupować park, aby buldożery nie mogły rozpocząć prac. Ludzie zostali na noc. Przyszli zwykli mieszkańcy, rodziny z dziećmi, młodzież.

Drugiego dnia (28 maj) pojawiło się jeszcze więcej ludzi. Około południa władze postanowiły wstrzymać budowę. Natomiast wieczorem policja zaatakowała protestujących gazem łzawiącym. Spowodowało to szybki napływ kolejnych osób. Rozpoczęły się akcje informacyjne na twitterze i w mediach wolnościowych.

Trzeciego dnia (29 maj)premier Recep Tayyip Erdoğan’s oświadczył, że bez względu na to co się będzie działo, decyzja o budowie centrum zostaje podtrzymana. Protest zaczęli wspierać artyści, zaczęto budować miasteczko namiotowe.

Czwartego dnia (30 maj) o 5.00 policja zaatakowała miasteczko namiotowe, podpalając namioty i używając gazu łzawiącego. Aby powstrzymać nieustający napływ ludzi burmistrz miasta zatrzymał metro. Ok 18.00 na miejsce przybyły armatki wodne i więcej policji.

Piątego dnia (31 maj) policja znów zaatakowała. Zostało rozstawione ogrodzenie wokół parku. Błyskawicznie rozeszły się wieści o rannych i jednej osobie zabitej. Tysiące ludzi zaczęło napływać na pl. Taksim, rozpoczęły się demonstracje w Ankarze i innych miastach w Turcji.

Szóstego dnia (01 czerwca) demonstracje w Stambule trwały całą noc. Koło południa policja zaczęła opuszczać pl. Taksim. Protest przemienił się w walkę o demokrację, zaczęto poruszać tematy wolności słowa, związków zawodowych, Kurdów, wojny w Syrii.

Siódmego dnia (02 czerwca) ponad tysiąc protestujących zebrało się w Ankarze na pl. Kizilay. Policja użyła armatek wodnych i gazu łzawiącego, by rozproszyć tłum.

Policja zablokowała w godzinach wieczornych marsz protestujących na siedzibę premiera Erdogana. Jednak oddziały policji wycofały się z pl. Taksim, co świętują wielotysięczne tłumy. Protestujący zebrali się aby posprzątać ulice i place w okolicy. Do końca dnia panował już spokój.

Rozpoczęły się demonstracje na całym świecie. Także we Wrocławiu odbyła się pikieta solidarnościowa, największa spontanicznie zorganizowana od wielu lat. Było ok 100 osób z różnych środowisk. Demonstracje odbyły się także w Londynie, Berlinie, w Stanach Zjednoczonych.

Ósmy dzień (03 czerwca) Zaostrza się brutalność policji. Zostaje oficjalnie potwierdzona śmierć jednego z protestujących. Nieoficjalnie liczba zabitych jest większa.

Dziewiątego dnia (04 czerwca) odbywa się pogrzeb zabitego Abdullah Cömert (22) w Hatay, na który przybywają tysiące ludzi. Zastępca premiera Bülent Arınç i prezydent Abdullah Gül oświadczają że następnego dnia rozpoczną rozmowy z protestującymi.

Tego dnia zaczęto także publikować listę ofiar. Ranni zostali 4177 protestujący w 12 miastach w Turcji, oficjalnie 2 osoby nie żyją, 6 jest w stanie krytycznym, 43 mają poważne obrażenia, 15 ma rany głowy, 10 straciło wzrok. Aktualizacje tutaj: http://www.ttb.org.tr/index.php/Haberler/veriler-3842.html

Bieżące informacje po ang: http://showdiscontent.com/

Lista mediów, streamingów, video, zdjęć i komentarzy(także po polsku):http://titanpad.com/turcja

Urzędnicy postanowili zamknąć na noc Wyspę Słodową – która we Wrocławiu od lat stanowi miejsce spotkań studentów i jest jedyną wolną przestrzenią w centrum miasta, gdzie można spotkać się w większej grupie, a także pić alkohol za cichym przyzwoleniem policji i straży miejskiej. Zdarzają się oczywiście kontrole i mandaty, zwłaszcza pod koniec miesiąca, lub gdy są tam nieletni (np. 1 września lub w dzień wagarowicza).

Zamknięcie Wyspy rozeszło się sporym echem. Wrocławska Federacja Anarchistyczna od dwóch tygodni rozdawała tam ulotki informujące o wydarzeniu. W pobliskich sklepach można wciąż podpisać się pod petycją. Swoje ulotki rozdawali też Libertarianie, a Krytyka Polityczna zorganizowała foto-protest.

W piątek na wyspie zebrało się jakieś 2 tysiące ludzi czekając jak 6 ochroniarzy (na tyle został rozpisany przetarg) zacznie ich wypraszać. Ludzie zorganizowali się samodzielnie, niektórzy poprzynosili petardy, pojawili się uliczni grajkowie, były media, telewizja i radio studenckie, aktywiści. Przyjechali także członkowie Indignados z Hiszpanii i Włoch. Okazało się jednak, że tego samego dnia magistrat przeniósł zamknięcie Wyspy na poniedziałek.

Następnego dnia padał deszcz i mało kto był na Wyspie i właśnie wtedy pojawili się ochroniarze. Nikogo nie wypraszali, kilka grupek siedziało i piło piwo, nikt do nich nie podszedł. Podobnie wczoraj.

Dlaczego uważamy, że Wyspa powinna zostać otwarta? Ponieważ jest to jedyna przestrzeń dostępna osobom chcącym spędzić czas w plenerze w centrum miasta, gdzie nie trzeba kupować piwa w knajpie za 10zł. Można tam także robić grille. Jest to miejsce integracji studenckiej od wielu lat. Mimo że często kończy się po prostu piciem alkoholu, to nie wątpliwie jest to najpopularniejsze miejsce spotkań mieszkańców.

Nie zgadzamy się także na to aby miasto decydowało za mieszkańców w sprawach dotyczących ich bezpośrednio. Bez konsultacji, rozmów i bez brania pod uwagę sprzeciwu. Zamknięciu Wyspy sprzeciwiają się nie tylko studenci i aktywiści, ale także okoliczni mieszkańcy oraz okoliczne sklepy. Właściwie nie ma nikogo, kto popierałby takie rozwiązanie.

Czekamy aż zmieni się pogoda i zobaczymy jak 6 ochroniarzy poradzi sobie z kilku tysiącami ludzi.ludzie solidaryzują sie na wyspie

Relacje tutaj:

Facebook:
Twitter:
#OccupyWyspa
 
Centrum Informacji Anarchistycznej - Anarchists Information Center:
Strona 2 z 2