Zakończenie wojny w Ukrainie – badania opinii publicznej
Wojna w Ukrainie ciągle trwa. Kolejne rozmowy pokojowe zakończyły się fiaskiem. Interesujące jest przeanalizowanie sondaży, aby dowiedzieć się, jaki pogląd na kwestię wojny i pokoju ma społeczeństwo ukraińskie, rosyjskie i polskie.
Niemal od samego początku, bo już w miesiąc po rozpoczęciu pełnoskalowej wojny w lutym 2022 roku, zaczęły się rozmowy pokojowe w Istambule. Tak wówczas, jak i dziś przywódcy europejscy namawiali władze ukraińskie do kontynuowania oporu. Między innymi kierujący wtedy rządem Wielkiej Brytanii, Boris Johnson, miał przekonywać Kijów, że należy walczyć dalej. Za bezpośredni powód zerwania rozmów w Istambule podaje się jednak raczej nie namowy liderów państw europejskich, ale odkrycie rosyjskiej zbrodni w Buczy. Tak czy inaczej, negocjacje pokojowe zostały przerwane, a wojska ukraińskie przeprowadziły od sierpnia do listopada tego samego roku udaną kontrofensywę, odbijając znaczną część zajętego przez Rosję kraju.
Jednakże Kijowowi nie udało się odzyskać kontroli nad całością utraconych ziem, a w 2023 roku sytuacja zaczęła się systematycznie pogarszać, zarówno na froncie, jak i wewnątrz kraju: masowe migracje, pogarszająca się sytuacja ekonomiczna, korupcja w rządzie i na niższych szczeblach władz, a także w wojsku. Trudno się dziwić, że zgodnie z sondażami Gallupa poparcie Ukraińców dla kontynuowania walki z Rosją „aż do ostatecznego zwycięstwa” gwałtownie spadło z 73% w 2022 roku do 24% w 2025 roku. Jednocześnie odsetek Ukraińców, którzy uważają, że ich kraj powinien dążyć do jak najszybszego zakończenia wojny, wzrósł w tym samym okresie z 22% do 69%[1].
Nie ulega raczej wątpliwości, że społeczeństwo ukraińskie oczekuje pokoju, nawet za cenę utraty Krymu, Donbasu i Ługańska. Świadczy o tym nie tylko zmiana nastrojów ukraińskiej opinii publicznej, ale także „twarde dane” dotyczące np. odmowy służenia w wojsku i masowych dezercji. W październiku 2025 roku opublikowano statystyki, z których miało wynikać, że spraw za uchylanie się od służby wojskowej jest aż cztery razy więcej niż, za ten sam okres rok wcześniej (w tym samym okresie 2024 roku było ok. 50 tys. spraw za dezercję)[2]. Niestety nie możemy już zweryfikować tych internetowych doniesień, bo Prokurator Generalny Ukrainy ostatecznie utajnił dane dotyczące spraw przeciwko dezerterom.
Jeżeli chodzi o Rosję, to sondaż Centrum Lewady z lipca 2025 roku wykazał, że 78% Rosjan popiera działania swojego wojska na Ukrainie (46% „zdecydowanie popiera”, 32% „raczej popiera”), a 16% jest im przeciwna. Ten odsetek poparcia jest dość stabilny od dłuższego czasu.
Z drugiej strony liczba Rosjan i Rosjanek popierających rozmowy pokojowe z Ukrainą z biegiem czasu wyraźnie wzrosła. Na początku konfliktu odsetek badanych w Rosji opowiadających się za wojną oraz pokojem był bardziej wyrównany, a w maju 2023 roku nawet więcej osób opowiadało się za kontynuacją działań zbrojnych (48%), niż za rozmowami o ich zakończeniu (45%). Badania z lipca 2025 roku wskazują, że obecnie 63% respondentów opowiada się za negocjacjami pokojowymi z Ukrainą, a zdecydowanie mniej, bo 30% za kontynuacją wojny[3].
W przypadku badań opinii publicznej w Rosji podnosi się ważną kwestię metodologiczną. Jak wiemy, kremlowskie władze wprowadziły dość rygorystyczną cenzurę i prawo karzące za wypowiadanie się po stronie ukraińskiej. Do więzienia można trafić nie tylko za konkretne działania, np. podpalenie komendy uzupełnień czy wsparcie finansowe dla Kijowa, ale także za publikowane słowa. Wiele osób jest za to więzionych. Nie sprzyja to szczeremu przyznawaniu się do poglądów na temat wojny, dlatego – wg niektórych komentatorów – w Rosji ma miejsce masowa odmowa uczestnictwa w badaniach sondażowych tego dotyczących, nawet na poziomie 90 i więcej procent, a co za tym idzie, wyniki nie są wiarygodne. Faktycznie w przypadku badań bezpośrednich („twarzą w twarz”) prowadzonych w „normalnych” warunkach, odmowa raczej nie powinna wynosić więcej niż 50%, a w przypadku wywiadów telefonicznych – 70%. Wysoki procent odmów może świadczyć, iż społeczeństwo rosyjskie ma bardziej krytyczny stosunek do działań zbrojnych w Ukrainie, niżby to wynikało z oficjalnych sondaży.
Jeżeli chodzi o Polaków i Polki, to chyba wszyscy mamy tego świadomość, co potwierdzają systematycznie prowadzone badania opinii publicznej (np. przez CBOS), że dość mocno zmieniły się nad Wisłą nastroje w kwestii wojny i pokoju na Ukrainie. W 2022 roku zdecydowana większość Polaków i Polek (od 59% do 64% badanych – w zależności od miesiąca, w którym dokonano pomiaru) miała zdanie, że „należy kontynuować walkę i nie iść na żadne ustępstwa wobec Rosji”, a tylko 23-26% była za pokojem nawet za cenę utraty przez Ukraińców części ziem czy niezależności. Jednak z biegiem czasu, kiedy szala zwycięstwa zaczęła coraz bardziej przechylać się na stronę rosyjską, opinie te uległy odwróceniu. W ostatnich badaniach CBOS-u (opublikowanych w styczniu 2026 roku) za kontynuacją wojny było 33% badanych, a 54% uważało, że trzeba wojnę za wszelką cenę skończyć. Co więcej, na pytanie jak zakończy się wojna w Ukrainie, aż 63% badanych twierdziła, że Kijów będzie musiał zrezygnować z części swojego obszaru, a mało kto wierzył – zaledwie 8% – że Rosja wycofa się z zajętych terytoriów[4].
Podsumowując: jak z tego widzimy zdecydowana większość społeczeństwa zarówno ukraińskiego, rosyjskiego, jak i polskiego jest za zakończeniem tego konfliktu zbrojnego. Śmiem twierdzić, że gdyby nie cenzura i propaganda uprawiana przez wszystkie trzy rządy, zwolenników wojny byłaby tylko garstka.
Jarosław Urbański
www.rozbrat.org
Przypisy:
[4] CBOS, „Polacy o wojnie w Ukrainie i pomocy uchodźcom”, komunikat z badań 2/2026.

Efekt jest taki, jaki od poczatku mial byc wedlug caratu – wojna na wyniszczenie, wojna hybrydowa. Wystarczylo poczekac, az zmiekna. I to sie dzieje. Smutne i prawdziwe.