Antybiotyki i świnie
Zwierzęta gospodarskie, aby przeżyć, muszą być faszerowane różnymi lekami. Na świecie wykorzystanie antybiotyków weterynaryjnych rośnie. Jakie to ma konsekwencje?
Dania jest jednym z największych hodowców trzody chlewnej w Europie, a zważywszy na wielkość kraju, zarówno pod względem ludności, jak i terytorium, jest z pewnością krajem o największym zagęszczeniu świń. Średnia liczba świń przypadająca na jedną fermę wynosi 5900 osobników – najwięcej w Europie. Dla porównania w Polsce – która także jest dużym producentem wieprzowiny – przypada ich na jedno gospodarstwo jedynie ok. 200. Mowa tu o przeciętnej obsadzie stada, bo oczywiście tak w Danii, jak i w naszym kraju zdarzają się wielkie chlewnie skupiające nawet po kilkadziesiąt tysięcy tuczników.
Kilka lat temu śledziłem kanał na YouTube prowadzony przez pracownika z Ukrainy zatrudnionego na fermie świńskiej w Danii. Opisywał on, jak działa taki zakład, który skupiał – o ile dobrze pamiętam – ok. 1500 świń. Na takiej fermie kluczowym zagadnieniem jest ograniczenie śmiertelności zwierząt. Wynika ona z kilku zasadniczych przyczyn. Po pierwsze to intensyfikacja chowu zwierząt, czyli nacisk na wydajność mięsną tuczników (aby jak najszybciej przybierały na wadze) i nacisk na wydajność rozrodczą macior (aby rodziły jak najczęściej i jak najwięcej prosiąt). Intensyfikacja w zasadzie rujnuje zdrowie zwierząt. Dalej – przyczyną relatywnie dużej śmiertelności jest nadmierne zagęszczenie, a także nadmierny stres różnego pochodzenia i złe warunki higieniczne. Mówiąc obrazowo, pomieszczenia chlewni są zwykle upaprane zwierzęcymi odchodami. Do tego dochodzi np. zła jakość powietrza czy wreszcie rzecz fundamentalna – nieuwzględnianie wymogów dobrostanowych adekwatnych do potrzeb gatunkowych zwierząt [1]. Świnie chowane w takich warunkach są bardzo podatne na różnego typu patogeny, zapalenia, urazy. Ich odporność immunologiczna jest poderwana. Żeby ograniczyć śmiertelność, świniom podaje się profilaktycznie różnego typu leki, w tym antybiotyki w dużych ilościach.
Metafilaktyka – co to takiego?
Teoretycznie w Europie nie wolno podawać antybiotyków zwierzętom ani jako stymulatorów wzrostu (co kilka dekad temu było normą i nadal jest dozwolone w wielu krajach poza naszym kontynentem), ani zapobiegawczo, a jedynie w celach leczniczych. Ale to tylko teoria. Z materiału ukraińskiego pracownika wynikało, że lekarstwa podaje się systematycznie w wodzie pitnej wszystkim zwierzętom.
Teoretycznie niewłaściwe jest prewencyjne stosowanie antybiotyków w stosunku do zdrowych zwierząt, dopuszczone jest jednak tzw. metafilaktyczne stosowanie leków. Choć próbuje się podkreślić, iż tego typu podawanie leków nie ma charakteru profilaktycznego i musi być uzasadnione leczniczo, to jednak to tylko słowa. Jak to się bowiem odbywa? Lekarz weterynarii na podstawie obserwacji oraz tzw. profilu serologicznego stada i badań stara się przewidzieć, czy w stadzie wystąpi cyklicznie powracająca infekcja. A infekcje takie pojawiają się bardzo często na danym etapie produkcji. Wówczas po prostu „z góry” podaje się leki (w tym antybiotyki) wszystkim zwierzętom, bez względu na jednostkowy stan zdrowia. Weterynarz de facto tylko to „legalizuje”.
Na przykład w „Życiu Weterynaryjnym” w jednym z numerów z 2023 roku znalazłem opis (reklamę) leku pod nazwą Lismal. Jest to antybiotyk. Stosuje się go do metafilaktycznego leczenia świń. Jednocześnie w opisie leku czytamy: „U zdrowych świń na początku leczenia może występować biegunka, rozluźnienie kału i/lub zapalenie okolic odbytu”. W Europie w ten sposób (czyli grupowo) aplikowanych jest aż 86% antybiotyków stosowanych w hodowli zwierząt gospodarskich [2].
Zresztą w literaturze fachowej dość często wyraża się przekonanie o masowym i nadmiernym stosowaniu antybiotyków. Stosuje się ich – w przeliczeniu na masę ciała – dwa razy częściej u zwierząt niż ludzi. Redaktor naczelny „Życia Weterynaryjnego”, w majowym numerze z 2024 roku pisał o konieczności zahamowania „nadmiernego, często prewencyjnego, stosowania antybiotyków w produkcji zwierzęcej” [3].
Antybiotyki weterynaryjne w Polsce
Jak to się ma do Polski? Otóż Polska jest krajem, gdzie stosuje się leki weterynaryjne na szeroką skalę. Z 31 państw monitorowanych przez Europejską Agencję Leków, więcej stosuje się tylko na Cyprze oraz niewiele więcej w Hiszpanii (dane za 2024 r.). Zużycie antybiotyków weterynaryjnych w Polsce jest blisko dwa razy większe niż w krajach Unii Europejskiej. W przeliczeniu oczywiście na wielkość produkcji.
Dlaczego to jest takie ważne? Po pierwsze, z powodu dobrostanu zwierząt; w chowie przemysłowym są one bowiem celowo faszerowane różnymi środkami w celu utrzymania ich za wszelką cenę przy życiu, aż ostatecznie nie pojadą do rzeźni, a mięso nie trafi na półki sklepowe. Dotyczy to nie tylko świń, ale też kurczaków czy nawet bydła.
Po drugie, pozostałości antybiotyków i innych leków przeciwdrobnoustrojowych trafiają do ludzi, nie tylko w produktach spożywczych (przede wszystkim mięsa), ale także innymi drogami. Antybiotyki znajdziemy w odchodach i wszelkich nieczystościach wydostających się z ferm przemysłowych. Gnojowica i obornik stosowany jest jako nawóz. Leki mogą też przedostawać się do wód powierzchniowych, są przenoszone przez insekty oraz wraz z drobinami pyłu itd.
Epidemia antybiotykooporności
Nadmiar antybiotyków prowadzi do tego, że ludzi coraz trudniej jest nimi leczyć, ponieważ szczepy różnych bakterii się na nie uodporniają. W latach 2017 i 2018 opublikowano dane, z których wynikało, że na świecie umiera rocznie z powodu antybiotykooporności ok. 700 tys. osób. Szacuje się, że do 2050 roku liczba ta może wzrosnąć do 10 mln [4].
Choć podaje się, że na świecie antybiotykooporność wiąże się głównie z funkcjonowaniem opieki zdrowotnej [5], to w niektórych przypadkach masowy chów zwierząt staje się w tym aspekcie coraz bardziej znaczący. Na przykład gronkowiec złocisty to bakteria, której rezerwuarem są zwierzęta i ludzie. Patogen ten zanieczyszcza także produkty żywnościowe [6]. W związku z jego rosnącą opornością na działanie penicyliny wynaleziono metycylinę, co poprawiło w tym zakresie sytuację, ale nie na długo – pojawiły się szczepy bakterii odpornych także na metycylinę. Co więcej, okazało się, że głównym źródłem zakażenia gronkowcem jest w tym przypadku już nie środowisko szpitalne, a właśnie fermy. Na przykład w Danii w 2010 roku trzoda chlewna była nosicielem bakterii gronkowca odpornych na metycylinę w 16%, ale już w 2016 roku ten odsetek wzrósł do 88% [7]. W innych badaniach ustalono, że wskaźnik ich występowania wśród pracowników chlewni wynosi 24%–86% w Europie, 25%–45% w Ameryce Północnej i 6%–19% w Azji [8].
Unia Europejska ogłosiła, że do 2030 roku chce ograniczyć stosowanie antybiotyków weterynaryjnych o połowę, ale jest mało prawdopodobne, aby to przełożyło się w podobnym stopniu na ograniczenie antybiotykooporności. Dlaczego? W Danii stosuje się antybiotyki weterynaryjne prawie 5 razy rzadziej niż w Polsce. Ale – co symptomatyczne – lwia część prosiąt od duńskich macior, jest eksportowana do innych krajów (w tym do Polski), gdzie lokalne ograniczenia dotyczące leków przeciwdrobnoustrojowych są bardziej liberalne, a zużycie leków większe. Dania eksportuje 18 milionów żywych prosiąt, z tego duża część dociera właśnie do Polski.
Jeżeli ograniczenia dotyczące stosowania antybiotyków weterynaryjnych dotrą do Polski, kolejnym krajem masowego tuczu duńskich prosiaków być może będzie Ukraina albo centrum światowego chowu staną się kraje Ameryki Południowej (Mercosur). Oczywiście alternatywą byłaby redukcja i dekoncentracja hodowli oraz poprawienie dobrostanu zwierząt, co prowadzi zwykle do obniżenia konieczności stosowania jakichkolwiek lekarstw dla zwierząt gospodarskich. Rozproszony, ekstensywny chów prowadzony na pastwiskach i wybiegach, gdzie zwierzęta mogą funkcjonować w zgodzie ze swoimi pierwotnymi predyspozycjami, to obecnie jednak rzadkość. Mięsne koncerny nie zrezygnują łatwo ze swoich zysków, jakie przynosi im skoncentrowany chów przemysłowy.
Jarosław Urbański
www.rozbrat.org
Przypisy:
[1] Patrz: Aneta Lewandowska, „Co łączy redukcję zużycia antybiotyków i dobrostan zwierząt?”, www.topagrar.pl z dn. 30.01.2023, https://www.topagrar.pl/articles/zdrowie-swin/co-laczy-redukcje-zuzycia-antybiotykow-i-dobrostan-zwierzat-2455034 (dostęp 25.05.2024); Zygmunt Pejsak, Kazimierz Tarasiuk, „Zasady postępowania ograniczające stosowanie antybiotyków w chowie świń”, Życie Weterynaryjne 4/2023.
[2] „Antibiotic Overuse in Livestock Farming”, Alliance to Save Our Antibiotics, https://www.saveourantibiotics.org/the-issue/antibiotic-overuse-in-livestock-farming (dostęp 29.05.2024).
[3] Antoni Schollenberger, „Od redakcji”, Życie Weterynaryjne 5/2024.
[4] W tym zakresie niektóre źródła powołują się na dane WHO, inne na OECD; patrz też: „Assessing the health burden of infections with antibiotic-resistant bacteria in the EU/EEA, 2016-2020”, European Centre for Disease Prevention and Control, Stockholm, listopad 2022.
[5] „Data on antimicrobial resistance (AMR): use of antibiotics in the EU decreases but more needs to be done”, https://ec.europa.eu/commission/presscorner/detail/en/ip_22_6951 (dostęp 26.05.2024).
[6] Magdalena Podkowik i inni, „Gronkowce złociste oporne na β-laktamy – mechanizmy oporności, występowanie u zwierząt rzeźnych”, Życie Weterynaryjne 3/2013.
[7] Anna Kozajda, „Wielkoprzemysłowe fermy zwierzęce jako źródło zanieczyszczeń mikrobiologicznych”, konferencja: „Przyszłość polskiego rolnictwa. Obecne problemy i perspektywy rozwoju”, Warszawa, 26 września 2019 r., Anna Kozajda, „Emisja bakterii odzwierzęcych z ferm hodowlanych do otoczenia – aktualny stan wiedzy”, konferencja: „Polska wieś w cieniu wielkich ferm: zagrożenia, strategie, prognozy”, webinar z 8 marca 2021 r.
[8] Chen Chen, Felicia Wu, „Livestock-associated methicillin-resistant Staphylococcus aureus (LA-MRSA) colonisation and infection among livestock workers and veterinarians: a systematic review and meta- analysis”, Journal of Occupational and Environmental Medicine 2021, 78.
