Społeczna alienacja płci a depresja
Depresja rozumiana jako zaburzenie lub zespół (syndrom) depresyjny jest stanem chorobowym, do którego objawów (wg międzynarodowych kryteriów ICD-10) zalicza się 3 podstawowe:
– obniżenie nastroju,
– anhedonia (utrata możliwości odczuwania przyjemności),
– zmniejszenie energii (spadek aktywności),
oraz opcjonalne objawy występujące w różnych kombinacjach:
– zaburzenia koncentracji i uwagi,
– zaniżenie samooceny,
– poczucie winy i małej wartości,
– pesymizm dotyczący przyszłości,
– zaburzenia snu,
– zaburzenia apetytu,
– myśli i tendencje samobójcze.
Zgodnie z definicją, objawy zaburzenia depresyjnego trwają przez większość czasu w ciągu przynajmniej 2 tygodni i znacząco negatywnie wpływają na jakość życia osoby chorej. Zespół depresyjny może występować w przebiegu różnych stanów i chorób, w tym: zaburzeń nerwicowych, zaburzeń osobowości, zespołu uzależnienia lub nadużywania substancji psychoaktywnej, reakcji adaptacyjnej, psychozy i innych. Depresja może występować w sposób ciągły i/lub nawracać, zaś ze względu na jakość i natężenie objawów przebiegać może w formie łagodnej, umiarkowanej lub ciężkiej.
Depresja jest chorobą cywilizacyjną, co oznacza, że wraz z rozwojem cywilizacyjnym obserwuje się zwiększenie częstości jej występowania i nasilenia. Jest to choroba potencjalnie śmiertelna, gdyż wiąże się ze zwiększonym ryzykiem podejmowania prób samobójczych i dokonywania samobójstw.
Na depresję chorują osoby wszystkich grup wiekowych i płci, grup etnicznych i kulturowych, posiadające różne wykształcenie i warunki życia. Choroba charakteryzuje się różnorodnymi czynnikami ryzyka, których pojawienie się jest związane z większym prawdopodobieństwem jej wystąpienia i znacznego nasilenia. Wiele z tych czynników jest związanych z sytuacją indywidualną i może podlegać zmianom. Jednak do głównych i względnie niezmiennych czynników ryzyka depresji przywykło się zaliczać przede wszystkim kwestie związane z płcią.
Według danych uzyskanych z badań populacyjnych, depresja istotnie częściej występuje u kobiet niż u mężczyzn. Niemal dwukrotnie częściej dotyczy już dorastających dziewcząt i młodych kobiet w porównaniu z ich męskimi rówieśnikami. Co ciekawe jednak, różnica ta staje się wyraźna dopiero około 12-13. roku życia, czyli od momentu pojawienia się wyraźnych różnic płciowych w przebiegu okresu dojrzewania. Badania prowadzone w szkołach podstawowych dowiodły, że syndrom depresyjny występuje u ponad 20% dorastających dziewcząt na tle ogólnego odsetka ok. 10% w grupie wiekowej 7-14 lat. We wcześniejszych latach życia, odsetek występowania zespołu depresyjnego jest u dzieci porównywalny (ok. 9%). Statystyki mówią ponadto m.in., że dziewczęta i kobiety częściej podejmują próby samobójcze, jednak zrealizowane samobójstwa częściej dotyczą płci męskiej.
Osoby zajmujące się badaniem depresji od lat zadają sobie pytanie: skąd pochodzą różnice w częstości występowania depresji na tle płci?
Przez wiele lat uważano, że za tymi różnicami stoi różnicujący płcie profil hormonalny. Jednak najnowsze badania zdają się przeczyć, a przynajmniej nie potwierdzać tak postawionej hipotezy. W związku ze wzrostem częstości występowania depresji u dorastających dziewcząt, można byłoby się spodziewać, że wzrost aktywności żeńskich hormonów płciowych (estrogenów) idzie w parze z nasileniem ich depresyjności. Jednak okazało się, iż depresja pojawia się równie często, a być może i częściej w obliczu niedoborów hormonalnych, w tym zaburzeń związanych z metabolizmem estrogenów. Ponadto, wielokrotnie powtarzane w różnych badaniach pomiary stężenia poziomu żeńskich i męskich hormonów płciowych, jak i hormonów przysadki, tarczycy i nadnerczy u osób różnych płci nie wiązały się w żadnym wypadku w sposób jednoznaczny i niebudzący wątpliwości z poziomem nasilenia depresji. Idąc za hipotezą hormonalną, można by też spodziewać się, że różnice w występowaniu depresji zaczynają się zmniejszać w związku ze spadkiem aktywności hormonalnej w okresie przekwitania. Jednak wyniki badań przeprowadzonych u osób w wieku starszym również nie potwierdziły tego założenia. Prowadzone badania dotyczące różnic płciowych na tle morfologicznych i czynnościowych cech poszczególnych narządów (objętość, skład chemiczny, ukrwienie i unerwienie, profil biochemiczny itp.), jak i genotypu płci, także nie dały jednoznacznej odpowiedzi na pytanie: dlaczego występowanie depresji jest ilościowo i jakościowo powiązane z płcią?
Wobec braku przekonywujących dowodów biologicznych, prace badawcze skłoniły się do analizy wzajemnych powiązań pomiędzy występowaniem depresji i obciążeń środowiskowych, w tym związanych z normami kulturowymi i środowiskiem wychowania. Na podstawie prowadzonych obserwacji i badań w tym obszarze, m.in. uznana badaczka depresji Susan Nolen-Hoeksema podkreśliła znaczenie wymogów obyczajowych oraz narzucania ról społecznych i kulturowych, które już od okresu dzieciństwa są statystycznie istotnie częściej i bardziej restrykcyjne wobec dziewcząt niż wobec chłopców. Z badań Marcotte i wsp. wysnuto wniosek, iż przeżywanie narzuconej w sposób stereotypowy płci przez nastolatki jest źródłem większego nasilenia depresji w przypadku dziewcząt w porównaniu do chłopców. W innych badaniach zauważono także, że osoby (w tym nastolatki), które nie odczuwają pełni płci rozumianej binarnie mają nasilone poczucie winy i społecznego wyobcowania. Czują się zagubione wobec akcentowanej przez swoje otoczenie przynależności płciowej, której nie rozumieją. Ponieważ uczone są nie tylko ról płciowych, ale również zachowań uznawanych za typowe dla danej płci, ulegają poczuciu obcości i frustracji. U dziewcząt, od których oczekuje się ładnego wyglądu i bycia grzecznymi, może to skutkować znaczącym spadkiem samooceny, który zazwyczaj jest pierwszym sygnałem nadchodzącej depresji – pociąga za sobą obniżenie nastroju i dalsze problemy emocjonalne. Z kolei chłopcy, od których oczekuje się bycia silnymi i nieokazywania uczuć na zewnątrz, często ani nie odczuwają w sobie oczekiwanej przez otoczenie męskiej siły ani nie są w stanie dobrze się czuć ukrywając negatywne emocje przed innymi. Wyniki prowadzonych badań (2022-2023) potwierdzają powyższe wnioski. O ile jednak dziewczęta lub kobiety w czasie badania potrafiły z płaczem przyznać się do dręczących ich problemów z samooceną i brakiem akceptacji, o tyle depresyjny stan chłopców lub mężczyzn często był przez nich samych ukrywany, zaś relacjonowany był przede wszystkim przez ich bliskich, którzy obserwują ich na co dzień w domu, gdzie nie wszystko da się ukryć. W środowiskach szkolnych, nauczyciele i wychowawcy zauważają nasilony problem u dziewcząt. Widzą ich problemy w funkcjonowaniu w grupach rówieśniczych, które często odrzucają osoby nie odpowiadające grupowemu stereotypowi płci żeńskiej. Widzą też samouszkodzenia – częstsze w grupie dziewcząt. Jednak zwykle nie zauważają problematycznych objawów u chłopców, którzy w przekonaniu o przynależności do grupy męskiej usilnie ukrywają słabości wobec ogółu otoczenia. Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze jeden duży problem – co z osobami, które nie czują się w ogóle ani żeńskie ani męskie? Czyżby nie miały problemów ani żeńskich ani męskich? Otóż wręcz odwrotnie – kumulują w sobie tak jedne, jak i drugie. W czasie badań prowadzonych z użyciem narzędzia diagnostycznego Children’s Depression Inventory 2 autorstwa prof. Marii Kovacs, kilka procent osób nie potrafiło z przekonaniem określić własnej płci. Mimo, że miały wygląd dziewczęcy/kobiecy lub chłopięcy/męski, przyznawały, że wyglądają tak bo tego się od nich oczekuje. Czuły się kimś, ale ani kobietą ani mężczyzną, przy czym najczęściej przyznawały to z dużym rozgoryczeniem, zgłaszając nasilone poczucie winy i obcości w środowisku sztywnie dzielącym ludzi na kobiety i mężczyzn. Stąd, w nowych narzędziach diagnostycznych uwzględnia się zaznaczenie przez osobę badaną opcji „płeć nieokreślona”, „płeć nie-męska i/lub nie-żeńska” lub po prostu niezaznaczanie płci. Jednocześnie opracowane w procesie walidacji normy nowych metod badawczych najczęściej uwzględniają również osoby nie-płciowe.
Należy w tym miejscu mocno podkreślić, iż konserwatywne postrzeganie płciowości, które obstaje przy przekonaniu, że płcie są tylko dwie: męska i żeńska, w świetle wyników badań prowadzonych na przestrzeni minionych trzech dekad okazuje się mylne. Płeć to kwestia dużo bardziej złożona i jako taka winna być postrzegana z uwzględnieniem różnych czynników i zmiennych. Opis płci określonego człowieka nie może bazować wyłącznie na stwierdzeniu obecności odpowiednich narządów płciowych czy oznaczaniu 23. pary chromosomów w jego kariotypie. Nie można też płci definiować wyłącznie na podstawie profilu hormonalnego danej osoby. Poza tym, obok tzw. płci biologicznej, w tym płci chromosomalnej (genetycznej), gonadalnej, gonadoforycznej (wewnętrznej), genitalnej (zewnętrznej), hormonalnej, somatycznej (fenotypowej) i mózgowej, wyróżnia się także płeć psychiczną, w tym: określoną, skrzyżowaną, nieokreśloną, androgynię i niebinarność (typy: agender, bigender, pangender i płeć płynna). Największą zaś rolę w definiowaniu tożsamości bądź przynależności płciowej przypisuje się budowie ośrodkowego układu nerwowego, a konkretnie jąder podwzgórza (część międzymózgowia). W głównej mierze to w ich morfologii i fizjologii tkwi poczucie płciowe człowieka. Jednakże różnorodność wariantów rozwojowych podwzgórza pozostawia wiele znaków zapytania, nie tylko dla badaczy płci, ale przede wszystkim dla każdej osoby próbującej zdefiniować samą siebie. Należy pamiętać, że choć człowiek rodząc się ma ustaloną ogólną jakość funkcjonowania mózgu, to jego szczegółowa budowa i czynność pozostają zmienne przez całe życie – nie tylko w okresie dzieciństwa, ale również w wieku dorosłym (tzw. neurogeneza wieku dorosłego). Stąd, przynależność płciowa (ogólnie: płeć) jest zagadnieniem skomplikowanym, a wręcz praktycznie indywidualnie zmiennym. Można wręcz przyjąć, iż zmienność ludzi i ich mózgów skutkuje zmiennością płci, a koniec końców wywnioskować, że płeć to w rzeczy samej sprawa zindywidualizowana i nie zawsze odczuwana, tym bardziej nie zawsze określona. Stąd też postuluje się indywidualne podejście do zagadnień płciowości, zaś w ujęciu społecznym – minimalizowanie znaczenia tożsamości czy przynależności płciowej na rzecz dobrostanu jednostki jako człowieka oryginalnego, niepowtarzalnego i jedynego w swoim rodzaju. Konkretyzowanie płci poprzez narzucone z zewnątrz binarne podziały prowadzi do tłumienia indywidualności jednostki ludzkiej, jest ograniczające i bywa krzywdzące. W skali populacyjnej akcentowanie i alienowanie płci względem siebie staje się punktem wyjścia dla wykluczania i przemocy, prowadzących do zaburzeń tak w ujęciu jednostkowym, jak i ogólnospołecznym. Obarczone kulturowymi narzutami płciowymi jednostki często nie radzą siebie ze stereotypowo przyjętymi i powielanymi cechami, przez co czują się obco we własnym ciele, a poza tym obco względem odrzucających je społeczności selekcjonujących ludzi np. poprzez wykluczanie nie-kobiet czy też nie-mężczyzn. Skutkiem tego jest narastające poczucie winy i spadek samooceny, zaś w dalszej kolejności – obniżanie nastroju i problemy emocjonalne, które mogą stać się elementem klinicznej depresji.

Wnioski z przytoczonych badań doprowadzają do podsumowania, że akcentowanie płciowych postaw lub interesów społecznych oraz binarne klasyfikowanie ludzi pod względem płci według sztywnych ram parytetowych: kobiety – mężczyźni, przekłada się na wzrost ryzyka występowania zaburzeń depresyjnych w populacji ogólnej. Społeczeństwo, które akcentując klasyczny podział płciowy na kobiety i mężczyzn przywykło do wyłącznego i restrykcyjnego podziału ról lub interesów płciowych na kobiece i męskie, utrwala stan niezrozumienia i rosnących konfliktów zewnętrznych i wewnętrznych na tym tle. W ten sposób krzywdzone psychicznie są nie tylko dziewczynki (kobiety) i chłopcy (mężczyźni), ale także osoby niebinarne oraz te, które w ogóle nie odczuwają potrzeb identyfikacji płciowej. W obecnym czasie wiele z nich przynajmniej ma odwagę, by o tym mówić. A ile z nich pozostaje milczących, przytłoczonych i ograniczonych sztywnymi ramami prymitywnej polaryzacji ludzi na kobiety i mężczyzn? To, że ich nie słychać, nie znaczy, że ich nie ma.
Niech zatem refleksja z powyższej treści zabrzmi następująco:
Pytanie: Co by było, gdyby na każdą osobę patrzeć jako na odrębną indywidualność, jedyną i niepowtarzalną, bez wtłaczania jej w ograniczającą i wykluczającą klasyfikację na dwie wyalienowane płcie?
Odpowiedź: Myślę, że każdy człowiek miałby wówczas więcej przestrzeni na poznawanie oraz akceptację siebie i innych, a ludzie czuliby się równi sobie, bez potrzeby udowadniania tego komukolwiek. Na pewno zaś byliby zdrowsi psychicznie, somatycznie i społecznie.
(Z.)
Literatura i źródła:
1. Maji S – Society and ‘good woman’: A critical review of gender difference in depression [w:] Int J Soc Psychiatry 2018 Jun;64(4):396-405
2. Patil PA, Porche MV, Shippen NA i wsp. – Which girls, which boys? The intersectional risk for depression by race and ethnicity, and gender in the U.S [w:] Clin Psychol Rev 2018 Dec;66:51-68
3. Kuehner C – Gender differences in unipolar depression: an update of epidemiological findings and possible explanations [w:] Acta Psychiatr Scand 2003 Sep;108(3):163-74
4. Kwon H, Yoon KL, Joormann J i wsp. – Cultural and gender differences in emotion regulation: relation to depression [w:] Cogn Emot 2013;27(5):769-82
5. Hammen C – Depresja – modele kliniczne i techniki terapeutyczne; Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, Gdańsk 2004
6. Nolen-Hoeksema S – Emotion regulation and psychopathology: the role of gender [w:] Annu Rev Clin Psychol 2012;8:161-87
7. Angold A, Erkanli A, Silberg J i wsp. – Depression scale scores in 8-17-year-olds: effects of age and gender [w:] J Child Psychol Psychiatry 2002 Nov;43(8):1052-63
9. Greszta E – Depresja wieku dorastania; Wydawnictwo SWPS “Academica”, Warszawa 2006
8. Marcotte AS, Kaufman EM, Campbell JT i wsp. – Sextech Use as a Potential Mental Health Reprieve: The Role of Anxiety, Depression, and Loneliness in Seeking Sex Online [w:] Int J Environ Res Public Health 2021 Aug 25;18(17):8924

No co tu tak cicho ? Gdzie są ci wszyscy zwolennicy i zwolenniczki parytetów i parytetek opartych o binarne podziały ?
Artykuł bardzo dobry. Wręcz naukowy. Można powiedzieć, że popularnonaukowy. Czuć, że to osoba z doktoratem z medycyny pisała i to ogarnięta w temacie płci i depresji. Artykuł otwiera oczy na to, jak skomplikowane i jednocześnie zindywidualizowane jest poczucie własnej tożsamości. I jak krzywdzące może być narzucanie ludziom klasyfikacji płciowej. Oraz interesów, postaw i symboliki opartej o tą klasyfikację.
Dobra argumentacja do dyskusji politycznej, w której prawica upiera się przy tym, że są tylko dwie płcie. Ale niestety też i konieczny do refleksji na lewicy, która walczy z wykluczaniem – za pomocą innego wykluczania…
Gośka Z.
Widzę, że Lublin nadal jest zajęty bohaterską walką z kobietami, które mają czelność organizować się w wewnętrznych strukturach i ku zgubie całego lewactwa, mówić o problemach dotyczących kobiet, wyłącznie w kobiecym gronie. Żenujące jest patrzenie na to, nie będę ukrywać. Ponieważ jednak skala fikołków i bezczelności na temat tego, o co będziemy teraz oskarżać pośrednio i bezpośrednio kobiety zaczyna wymykać się spod kontroli, odeślę tutaj do innego tekstu, napisanego przez moją przyjaciółkę, gdzie jest o samoorganizacji kobiet i to napisany w sposób niehisteryczny.
https://szmer.info/post/13221091?sort=New&view=Flat
Lublin nie ma z niczym problemu. Artykuł pisze jedna osoba, która jest „kontaktem” FA Lublin. I nikt tu nie atakuje kobiet. Tylko staje w obronie równości płci i wszystkich jednostek. Równości, z którą takie zakompleksione lewaczki jak ty mają problem, bo muszą odreagowywać swoje kompleksy. Musisz się koniecznie bronić tą swoją „kobiecością”, bo bez niej nie istniejesz. A co do histerii, to histeryczka jest jedna – jak zwykle zarzuca rzeczy wyssane z palca i pokrzykuje, że ją ktoś atakuje. Inaczej nikt nie zwróciłby na ciebie uwagi. Ten tekst jest wyciągiem z badań naukowych. Myśl sobie co chcesz i żyj w iluzji wiatraków które sama tworzysz, ale wobec obiektywnych argumentów możesz jedynie poszczekiwać jak mały zagubiony piesek. To co tam sobie wymyślasz to zwykłe urojenia. Najgorsze jest jednak to, że prowokujesz i gryziesz. Sama się kompromitujesz szowinistko
“wyłącznie w kobiecym gronie” – czyli jednak wykluczając nie-kobiety. i to oczywiście nie jest wykluczenie. to jest wykluczenie ale nie-wykluczenie.
i to ty piszesz o bezczelności ?
i to ty piszesz o “niehisterycznym” sposobie pisania ?
i to ty piszesz o tym że ktoś tu atakuje kobiety ?
sama sie atakujesz
atakuj sie dalej, najlepiej tak zeby wszyscy widzieli z kim maja do czynienia…
sama jestem dziewczyną, ale jeślli taki ktoś jak ty ma cokolwiek robić lub mowic w imieniu dziewczyn, to lepiej nic nie rób i nie odzywaj sie
TLDR:
autorowi wydaje się, że jak zaczniemy ignorować problemy, które od nas nie zależą ale nas dotyczą to sobie znikną. Naukowa obudowa dookoła idiotycznej krucjaty przeciwko kobietom i parytetom.
Ja akurat podałem źródła i nie ma tu żadnej ściemy. Takie są wyniki badań. A idiotyczną krucjatę zaczęłyście wy. Walka z wyssanym z palca patriarchatem i dzielenie środowiska wg płci.
Kto prowadzi walkę przeciwko „kobietom” ? Bo ja na pewno nie. Ja jestem przeciw seksizmowi, który wy uskuteczniacie. Nie odwracaj kota ogonem. Zresztą, do was można mówić i pisać, to i tak nie dociera . Macie swój urojony świat, w którym wydaje się wam, że ktoś was atakuje za waszą „kobiecość”. Odnośnie do tego też mogę przywołać wyniki badań, bo mam do nich dostęp. Ale poza tym, może warto żebyś ty i twoje koleżanki pogadały ze specjalistą od zdrowia psychicznego skoro wydaje się wam że ktoś was „atakuje” i uciska was jakiś „patriarchat”. Na to są leki.
No i co z tego, że podałeś źródła, którymi pozornie uargumentowałeś swoje seksistowskie, patriarchalne bzdury?
“Macie swój urojony świat, w którym wydaje się wam, że ktoś was atakuje za waszą „kobiecość””
To nie jest kwestia urojeń tylko codzienności, i codziennego funkcjonowania jako kobieta. No ale uprzywilejowany mężczyzna, żyjący w świecie teorii tego nie zrozumie. Tzn. mógłby, gdyby miał odrobinę dobrej woli i nie robił wszystkiego by bronić swojego przywileju. Możesz sobie ile chcesz sugerować, że posiadanie innych niż ty poglądów to choroba psychiczna, jak robisz w komentarzu wyżej, ale nie zmienisz tego, że uprzywilejowana pozycja mężczyzn i patriarchat istnieje niezależnie od tego czy nam się to podoba czy nie.
Co tak słabo ? Tylko na tyle cię stać ? Wymyśl coś jeszcze i napisz tutaj, wszyscy czekają na ciąg dalszy… opowiedz jak cię męski patriarchat uciska wewnątrz środowiska anarchistycznego i jak trzeba robić wojnę na linii płciowej bo przecież aktywność anarchistyczna na tym polega żeby się obnosić ze swoją płcią, to przecież takie ważne, albo w co tam jeszcze wierzycie ? Widziałaś kosmitów wczoraj ? To byli samce czy samice ?
Tak dla jasności. My wiemy czym jest adres IP i co więcej, jesteśmy w stanie sprawdzić adres IP komentujących i tak się jakoś złożyło, że “różni” użytkownicy, chwalący autora i obrażający FAKS pisali z tego samego adresu. Pośród tych osób jest również sam autor, który IP dzieli z kilkoma osobami. Powtarzających się adresów jest kilka, będę więc hojna i zauważę, że te lawinę pochwał dla autora, wyzwisk pod adresem kobiet i seksistowsksich obelg nie musi rozpisywać wyłącznie jedna, ale czy jest ich wiele więcej? Możliwe tak, może nie, to już ciężko sprawdzić. Prawdą jest jedna, że wiele wpisów “różnych” osób jakimś sposobem pochodzą z tego samego urzadzenia. Strasznie to jest żenujące. Pisałbyś/pisalibyście chociaż jako ty, a nie tworzysz/tworzycie sobie sztuczny tłum popleczników
Słuchaj , wiele adresów wychodzi z jednego wi fi . Poza tym nieraz pokazuje wasze cuda różnym osobom na własnym telefonie . Masa osób jest zainteresowanych tym tematem i komentują to jak ty i „inne osoby” dzielisz i prowokujesz. Wasze IP też widać . I też widzę jak z jednego IP pisane są różne komentarze „różnych osób” pod moim adresem . Skąd wiem czy to nie 1-2 osoby? Ale nie robię z tego problemu bo wiem, że mogą być to różne osoby z jednego IP podobnie jak jest jeden szyfr z różnych urządzeń . Przestań manipulować i kłamać . Pokaż mi w którym miejscu rzucam obelgi albo seksistowskie wyzwiska. Kłamiesz od samego początku a teraz jesteś tak bezczelna że trudno to pojąć . Nie odnosisz się merytorycznie tylko ściemniasz i manipulujesz
Ja też mam dostęp do administracji strony i naliczyłem co najmniej 10 adresów IP z których są pisane komentarze przeciwko tobie i waszemu szowinistycznemu srodowisku. Z kolei po waszej anarcho seksistowskiej stronie też widzę różnych komentujących z jednego IP . Myślisz że tak będziesz sobie kłamać , że wszystkie są z jednego i ktoś ci uwierzy ? Ja podpisuje sie Autor i Z. Na zmianę. I nie robię problemu jak od was różnie się podpisują z jednego IP
i co jeszcze wymyślisz kłamczucho ?? sama piszesz “MY wiemy czym jest adres IP” i “MY jesteśmy w stanie sprawdzić adres IP komentujących”. czyli same piszecie to zbiorowo. Nie piszecie indywidualnie, tylko macie jakiś zbiorowy ból dupy i robicie sztuczny tłum tutaj. 3/4 maili którymi się podpisujecie to maile fejkowe. MY też to jesteśmy w stanie sprawdzić. a wam się nawet nie chce podać prawdziwych maili. tacy z was bohaterzy i bohaterki parytetowej rewolucji. nie da się z wami rozmawiać, jesteście zakłamaną i bezczelną bandą hipokrytek, które nie potrafią się odnieść do meritum, tylko sadzą się ze swoimi zakompleksionym bólem dupy. że taki ktoś jak ty ma w ogóle dostęp do tej strony to jest grube przegięcie.