@-TAK Serwis Informacyjny - Polska WyróżnioneSekcja FA Czarny RegionZielona Fala

Ześlij deszcz i zatop to miasto… czyli jak deweloperzy i władza niszczą dolinę Bogdanki

Słyszeliście zapewne o czymś takim jak Plan Ogólny. Zastępuje on Studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego i jest najważniejszym dokumentem planistycznym w mieście, wyznaczającym dalszy kierunek rozwoju przestrzennego.

Poznań jest pierwszym dużym miastem w Polsce, które uchwaliło Plan. Nie obeszło się bez protestów i napięć na samej Radzie. Radni mówili jak to wsłuchują się w głos mieszkańców, jak go doceniają, ale ostatnie nie miał on żadnego znaczenia, bo jak dobrze wiemy dialog społeczny to fikcja, którą dla formalności trzeba odbębnić, bo hajs musi się zgadzać i deweloper też musi być zadowolony.

W toku uchwalania Planu można było oczywiście składać uwagi, wnioski.
I jeśli przyjrzymy się tym uwagom, które prezydent Jaśkowiak przyjął, a które odrzucił, to zauważymy pewną zależność – przeważająca większość uwag składanych przez stronę społeczną – organizacje, stowarzyszenia – została odrzucona, przyjęte zostały za to uwagi dotyczące zwiększenia możliwości zabudowy danych terenów i ograniczenia terenów zielonych. Warto tu podkreślić, że dla strony społecznej samo uczestnictwo w spotkaniach komisji to spory wysiłek, trwają one po kilka godzin, informacje o harmonogramie spotkań bynajmniej nie są przejrzyste i nie ułatwiają obywatelskiej partycypacji. Powtarzającym się uzasadnieniem takich decyzji jest stwierdzenie, że jest to zgodne z dotychczasową polityką przestrzenną miasta, jest to zgodne z MPZP i wydanymi już warunkami zabudowy. I teraz z urzędniczego na ludzki Jaśkowiak mówi nam: betonuję to miasto od lat i dalej będę to robić,
wasz głos mam w absolutnym poważaniu, bo nie ma on wartości inwestycyjnych, z zieleni nikt nie wyciągnie PUMu (Powierzchni użytkowo-mieszkalnej) i mamony.

Warto w tym kontekście skupić się szczególnie na jednym obszarze, który był omawiany – Sołaczu, a dokładniej rzece Bogdance, Parku Wodziczki i obszarach dookoła. Bogdanka to największy lewobrzeżny dopływ Warty, znajdujący się jednocześnie w zachodnim klinie zieleni, który pełni ważną funkcję wentylacyjną dla miasta, łącząc je z lasami podmiejskimi.

Sam Sołacz to historyczna, willowa dzielnica, która dla wielu kojarzy się z prestiżem i od lat jest łakomym kąskiem dla deweloperów. Wykorzystują oni ową ekskluzywność okolicy, położony nieopodal Park Sołacki jako strategię marketingową dla sprzedaży budowanych przez nich kloców, spieniężając otaczającą je przyrodę i jednocześnie ją niszcząc. Wielu inwestorów zakupiło ziemie położone w dolinie Bogdanki za niewielkie pieniądze (są one nisko położone, podmokłe i często zalewane, stąd niska cena). Fakt niszczenia klina, częstych zalań i podtopień budynków jest jednak niczym przy ilości zysków jakie można wycisnąć; z budowy mieszkań w takim miejscu. Miasto uchwaliło na tym terenie bardzo korzystny dla deweloperów Miejscowy Plan Zagospodarowania (szczegółową historię walki o bardziej zielony mpzp znajdziecie w Antybezradniku przestrzennym) i teraz konsekwentnie chce w Planie Ogólnym tę tendencję zachować.

W Uwagach dotyczących tego terenu żądano ograniczenia powstawania wielorodzinnej zabudowy lub powstrzymania powstawania nowej zabudowy w ogóle, ponieważ poza tym, że Bogdanka i jej okolice są ważnym przyrodniczo miejscem, przestrzenią rekreacji i odpoczynku dla mieszkańców, to także powinny być uznane za teren zalewowy. Przy każdych większych opadach Bogdanka, będąca zazwyczaj spokojnym strumieniem, zamienia się w szeroko rozlaną rzekę, podtapiając park, okoliczne ulice i m.in. podziemne garaże w nowo wybudowanych budynkach deweloperskich. W prasie znajdziemy wiele doniesień o tym, że Bogdanka wylała, że przerwała wał (co jest w zasadzie nieprawdą, ponieważ nie są one uznawane za wały przeciwpowodziowe, bo skąd nagle wały w miejscu, które nie jest uznane za teren zalewowy, oficjalnie są to nasypy). Anegdotyczny jest choćby plac zabaw w Parku Wodziczki – stworzony kosztem 2,9 mln zł, regularnie zalewany, na grupach sąsiedzkich w mediach społecznościowych bywa nazywany „wodnym placem zabaw”.

Betonowa polityka władz miasta i deweloperów, nie bierze pod uwagę, że więcej utwardzonej powierzchni, to więcej wody, którą musi przyjąć system miejskiej kanalizacji. Rozwiązaniem ma być „planowana” w bliżej nieokreślonej przyszłości budowa zbiornika retencyjnego dla wód rzeki Bogdanka i modernizacja systemu kanalizacji. To jednak tylko plany, najwyraźniej niebiorące pod uwagę ani zmian klimatycznych i związanych z nimi gwałtownych zjawisk meteorologicznych, ani stanu faktycznego. Poproszeni przez radnych miejskich przedstawiciele miejskiej spółki Aquanet nie potrafili na dziś określić, jak często faktycznie dochodzi do zalań na tym obszarze, bo nie prowadzili takich badań. W wyniku tego dla Miejskiej Pracowni Urbanistycznej i Radnych decydujących o przyszłości tego
terenu problem nie istnieje, ponieważ prawnie nie jest on uznawany za zalewowy, na oficjalnych mapach nie ma takich informacji, więc nie ma także problemu i można budować. Rzeczywistość jest jednak inna.

Dolina Bogdanki powinna jak najszybciej zostać uznana za teren zagrożony powodzią, a miasto powinno ograniczyć do zera możliwość powstawania jakiejkolwiek nowej zabudowy. W tej absurdalnej sytuacji cierpią jak zawsze nie tylko mieszkańcy, których piwnice i garaże są zalewane, ale także przyroda, która jest poświęcona w imię osiągania niekończących się zysków.

Już na koniec trzeba wspomnieć o tym jak w Poznaniu funkcje publiczne i deweloperka się przenikają. Znamiennym tego przykładem jest Wojciech Kręglewski, wieloletni Radny Poznania, członek Komisji Polityki Mieszkaniowej, Komisji Polityki Przestrzennej (tej, która opiniowała uwagi do PO) oraz członek rady nadzorczej firmy deweloperskiej UWI Inwestycje. Poza jawną sprzecznością interesów ciekawe jest jeszcze to, że razem z Kręglewskim w tej samej radzie nadzorczej zasiada Jacek Masiota, prawnik reprezentujący Spółkę Komandoria, która na zlecenie poznańskiej kurii zarządza terenem, na którym leży Os. Maltańskie (sprzedane za 421 mln zł deweloperowi). Wskazuje to na jawny lobbing w interesie kolegów po fachu. Poznań tkwi w uścisku deweloperów, na co kolejnym dowodem jest zachowanie byłego wiceprezydenta Poznania Tomasza Gussa, który piastując publiczne stanowisko, lobbował w interesie deweloperów, za co nagrodzono go ciepłą posadką dyrektora generalnego w Polskim Związku Firm Deweloperskich.

My będziemy dalej walczyć o Bogdankę, będziemy dalej walczyć o kliny zieleni, które są sensem istnienia miejsca jakim jest Rozbrat, bo to właśnie te krzaki i stare drzewa ochronią nas przed katastrofą klimatyczną i przed upałami. Nie zrobi tego deweloper ani radny. I tak się powoli żyje na tej wsi.

Wera

Federacja Anarchistyczna Czarny Region

ATAK nr 20

Udostępnij tekst

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *