Z podobną sytuacją mają do czynienia mieszkańcy i mieszkanki większości (jeśli nie wszystkich) miast w tym kraju. Upowszechniająca się gentryfikacja i jednocześnie szerzące się tuż obok bezrobocie i bezdomność, będące domenami kapitalizmu, doprowadzają do narastania ekonomicznej i społecznej dysproporcji pomiędzy bogatymi i biednymi, nierzadko zmuszając tych ostatnich do porywania się na desperackie akty, nie wyłączając łamania prawa poprzez choćby zamieszkiwanie w miejskich czy też prywatnych pustostanach. W ostatnim czasie również w Lublinie zajmowanych jest coraz więcej pustych mieszkań, a tym samym coraz więcej tzw. dzikich lokatorów staje w obliczu zagrożenia eksmisją.
Oto mieszkaniowa rzeczywistość miasta Lublina przedstawiona w liczbach (wg oficjalnych danych):
9194 – tyle lokali znajduje się w zasobie mieszkaniowym miasta,
931 – tyle lokali z powyższego zasobu jest zasiedlonych,
16 – tyle lokali z powyższego zasobu jest obecnie remontowanych,
zatem (9194-931-16=)8247 – tyle lokali z zasobu mieszkaniowego miasta pozostaje oficjalnie nie zasiedlonych i nie jest w trakcie remontu (nie nadaje się do użytku, popada w ruinę, czeka na sprywatyzowanie lub dla zasady stoi pusta),
3 – tyle lat wynosi czas oczekiwania na mieszkanie socjalne,
0 – tyle jest w mieście ośrodków dla osób oczekujących na przyznanie lokalu socjalnego,
ok. 90 tys. – tyle lokali mieszkaniowych potrzeba, by zaspokoić rzeczywiste potrzeby mieszkaniowe miasta,
ok. 40 – tyle lokali mieszkaniowych rocznie jest zajmowanych „na dziko”,
988 – tyle wyroków eksmisyjnych było zarejestrowanych w Lublinie na koniec 2014 roku…
Ciężko jest określić dokładną czy nawet przybliżoną liczbę powstających na obszarze Lublina w coraz szybszym tempie mieszkań będących w posiadaniu firm prywatnych. Wystarczy rozejrzeć się wkoło nie wychodząc daleko poza osiedle, by ujrzeć dziesiątki nowopowstałych i nowopowstających bloków mieszkalnych, opatrzonych symbolami określonych przedsiębiorstw oraz bannerami i plakatami o treści: „MIESZKANIA NA SPRZEDAŻ”. Znaczna część tych mieszkań ciągle stoi pusta, pozostając tym samym w rynkowej grze cenowej.
Zestawienie powyższych danych i spostrzeżeń nasuwa wniosek, że polityka miasta doprowadziła do zaistnienia tysięcy pustych lokali mieszkaniowych otoczonych rzeszą bezdomnych. Owi bezdomni, często całymi rodzinami skazani na ulicę, tułaczkę, przesypianie nocy czy przeczekiwanie zimy w spartańskich i stanowiących zagrożenie dla zdrowia i życia, uwłaczających ludzkiej godności warunkach, nie mają wielkiego wyboru… Wielu z nich pomieszkuje w pustostanach, co w rozumieniu przepisów prawa jest przestępstwem i ściąga na tych ludzi konsekwencje przewidziane w kodeksie karnym, rozpoczęcie postępowania sądowego mającego doprowadzić do wydania wyroku eksmisyjnego, w końcu wyrzucenie na bruk i pozbawienie prawa do przyznania przez miasto lokalu socjalnego. Powyższe procedury często wiążą się z rozdzielaniem rodzin i społeczną degeneracją osób, których dotykają.
Wobec tak niehumanitarnego stanu rzeczy nie można pozostawać obojętnym. Dosyć milczenia w obliczu nasilającej się arogancji i pozbawiania ludzi godności. Dosyć spekulowania i grania ludzkim życiem. Dosyć nieludzkiej polityki i prawa, które służy najbogatszym – tym, którzy je tworzą – i chroni tych, którzy je stanowią.
Jako przedstawiciele i przedstawicielki lubelskiego środowiska wolnościowego, jednocześnie mieszkańcy i mieszkanki Lublina i okolic, często sami borykający się z problemami lokalowymi, pracowniczymi i innymi, jesteśmy świadomi, że tylko solidarne i oddolne działanie ludzi połączonych wspólną sprawą jest w stanie stworzyć realny opór i wykreować rzeczywistą siłę, przeciwdziałającą wszelkim formom upodlenia i dyskryminacji. Nie zamierzamy i nie będziemy bezczynnie patrzeć na nieludzkie procedery mające miejsce w ramach realizowania polityki mieszkaniowej władz miasta…
Ciąg dalszy nastąpi!…
info również tu: http://cia.media.pl/pustostan_czy_bruk