4 lutego 2015 postanowiliśmy po raz kolejny przyjść na sesję Komisji Kultury w Urzędzie Miasta. Była ona szczególna nie tylko dlatego, że zwołano ją po raz pierwszy w tym roku (a do udziału zaproszono prezydenta, Jacka Jaśkowiaka). Była to tez bowiem pierwsza sesja tej komisji po uchwaleniu kontrowersyjnego budżetu miasta, w którym m. in. nie przewidziano pieniędzy na oczekiwane podwyżki dla pracowników kultury.
Na ostatniej sesji radny Michał Grześ, znany ze swego prostactwa, rzucił w stronę działaczek Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Inicjatywa Pracownicza: „"Mam alergię na anarchistów, zbiera mi się na wymioty". Po czym opuścił komisję trzaskając drzwiami. Było to w momencie, w którym Magdalena Popławska z OZZIP miała opowiedzieć o pracowniczych problemach, do których rozwiązania miasto jest prawnie zobligowane. W grudniu 2014 kuratorki, które są w konflikcie z dyrektorem Galerii Miejskiej Arsenał Piotrem Bernatowiczem, pojawiły się na posiedzeniu komisji kultury. Dyrektor je szykanuje, obcina im premie i odbiera projekty, bo w konkursie na stanowisko szefa galerii popierały jego kontrkandydatkę – twierdzą działaczki. Napisały w tej sprawie otwarty list do prezydenta.
O sprawie chciały też porozmawiać z radnymi komisji kultury. Ich pracownicze problemy zignorował nie tylko rady Grześ, ale też posłanka Joanna Frankiewicz z klubu byłego prezydenta Ryszarda Groblnego, którzy demonstracyjnie wyszli z sesji.
W tej sytuacji postanowiliśmy przyjść na pierwszą Komisję Kultury ze szczególnym prezentem dla tak poruszonego naszą aktywnością radnego. Przynieśliśmy wiadro oraz popularne „mentosy”. Będziemy przychodzić częściej na komisję, wiec niech radny Grześ nosi to wiadro ze sobą. Skoro zbiera mu się na nasz widok na wymioty, to wiadro będzie potrzebne.
Życzymy równowagi nie tylko psychicznej i wyrażamy radość z faktu, że dla władzy każdy, kto stawia opór i walczy o swe prawa jest anarchistą.
Federacja Anarchistyczna s. Poznań
W środę 27 sierpnia, przed zaplanowanym ostatnim posiedzeniem Komisji Polityki Przestrzennej Rady Miasta kliny zieleni zaatakowały urząd miasta. Happening zorganizowany został przez działaczy i działaczki anarchistyczne. Miał zwrócić uwagę opinii publicznej na niekorzystne z ekologicznego i społecznego punktu widzenia rozstrzygnięcia nowego studium zagospodarowania przestrzennego. Będzie ono głosowane przez radę miasta prawdopodobnie już we wtorek - 2 września. Komisja miała na dzisiejszym posiedzeniu uchwalić swoje kolejne rekomendacje.
Przeczytaj roównież: Poznańscy drwale:Grobelny, Mikuła, Wechta
Dziś rada miasta miała debatować na dokumentem: „Polityka mieszkaniowa Miasta Poznania na lata 2012-2022”. Dyskusja się jednak nie odbyła. Radni mieli wiele wątpliwości, zarówno co do samego dokumentu, jak też szczegółów komercjalizacji Zarządu Komunalnych Zasobów Lokalowych. Założenia „Polityki mieszkaniowej…” skrytykowało też Wielkopolskie Stowarzyszenie Lokatorów. W przerwie sesji rady pojawili się aktywiści i aktywistki WSL oraz Federacji Anarchistycznej, aby przedstawić swoje obiekcje i punkt widzenia.
Wcześniej WSL dostał informacje od przewodniczącego Rady Miasta Grzegorza Ganowicza, oraz przewodniczącego Komisji Gospodarki Komunalnej i Polityki Mieszkaniowej Tomasza Lewandowskiego. Wynikało z nich, że po piątkowym posiedzeniu wspomnianej Komisji, prezydent wycofał z sesji projekt uchwały w sprawie polityki mieszkaniowej Poznania. Zapewniono też WSL, że przedstawiciele rady zapoznają się z jego uwagi i postulatami. Nie wiadomo dokładnie kiedy odbędzie się dyskusja na kierunkami polityki mieszkaniowej. Prawdopodobnie na następnej sesji.
Więcej o stanowisku WSL czytaj TUTAJ
Nie zmieniło się także postępowanie władz miasta, które mniej lub bardziej chętnie podejmują rozmowy, ale nie zamierzają w żadnym przypadku ustępować, kiedy strona społeczna domaga się konkretnych zmian. Tak było w przypadku dyskusji nad projektem budowy osiedla kontenerowego, kiedy urząd miasta i ZKZL zignorowały nie tylko stronę społeczną, ale także radę miasta. Podobnie stało się w przypadku próby powołania „mieszkaniowego okrągłego stołu”. W obu tych konkretnych przypadkach władze miasta wypięły się na tzw. dialog społeczny i kontynuowały swoją antyspołeczną politykę.
Obecnie znowu jesteśmy w sytuacji, kiedy ruchy i organizacje społeczne są zapraszane do stołu, aby prowadzić debatę o polityce mieszkaniowej. Jednakże coraz trudniej jest prowadzić rozmowy, kiedy od dłuższego czasu, codziennie, deptane są podstawowe prawa lokatorów. Trudno jest zaakceptować fakt, że politykę mieszkaniową miasta reprezentuje w rozmowach osoba odpowiedzialna za brutalne eksmisje ciężarnych matek z dziećmi, inwalidów i seniorów. Czy osoba taka może być partnerem do rozmów, które mają przenieść radykalny zwrot w polityce społeczno-mieszkaniowej miasta? Jeżeli się ten zwrot nawet dokona, w co mamy prawo wątpić, to w takich okolicznościach nie uwzględni z pewnością potrzeb i interesów mieszkańców o niższym statusie materialnym. Traktuje się ich w tej debacie w najlepszym przypadku paternalistycznie i protekcjonalnie, a w najgorszym z głęboką pogardą - nie jak podmiot na równych prawach.
Mamy dziś do czynienia z pogłębiającą się asymetrią w relacjach pomiędzy lokatorami a deponentami i właścicielami lokali. Dzięki szerzonemu i podtrzymywanemu mitowi o tzw. trudnym lokatorze (problem ten w Poznaniu w najlepszym wypadku dotyczy 200 lokali na 237.000) właściciele i dysponenci mieszkań na wynajem na gruncie prawa i w praktycznym działaniu, pogłębiają z każdym rokiem tę dysproporcję. W efekcie tej polityki mamy zawyżone stawki czynszowe i ekstremalnie wywindowane w górę ceny mieszkań zarówno tych oferowanych na rynku wtórnym, jak też pierwotnym. Czy stan taki sprzyja tzw. szaremu obywatelowi? Przy dzisiejszym niedoborze mieszkań, rosnącym cenom czynszów i kosztom eksploatacji, o równowadze pomiędzy lokatorem i właścicielem czy dysponentem lokalu mowy być nie może. Dlatego lokatorzy padają coraz częściej ofiarami eksmisji.
W Poznaniu szacuje się, że istnieje od 15.000 do nawet ponad 30.000 pustostanów w zasobach prywatnych, spółdzielczych i miejskich. Tymczasem wiele rodzin żyje w warunkach przeludnienia. Rozwiązanie bieżących problemów mieszkaniowych nasuwa się samo. Leży ono w konieczności wykorzystania obecnych zasobów. Z drugiej strony konieczna jest aktywna polityka miasta w zakresie budownictwa komunalnego. Realizacja tych dwóch punktów doprowadziłaby do spadku cen zarówno czynszów mieszkaniowych, ale także cen lokali na rynku deweloperskim. W oczywisty sposób uderzyłoby to w zyski deweloperów, agencji obrotu nieruchomości, banki, właścicieli kamienic itd. Znając jednocześnie skład rady miasta i innych decydenckich gremiów, naiwnością jest sądzić, iż ten układ władzy, który reprezentuje interesy deweloperów i kamieniczników, jest zdolny do głębokiej zmiany na gruncie polityki społeczno-mieszkaniowej. Byłoby polityczną niedorzecznością wierzyć, że rozmowy z dotychczasową miejską nomenklaturą, mogą radykalnie odmienić sytuację średnio czy nisko zarabiających, bezrobotnych, emerytów i rencistów. Jeżeli nawet jakieś elementy programu prezentowanego przez stronę społeczną zostaną wykorzystane przez władze, to można być pewnym, że stanie się to elementem dotychczasowej gry interesów. A w takim przypadku debata na temat problematyki społeczno-mieszkaniowej z naszym udziałem jedynie legitymizowałaby eksmisje, które w dalszym ciągu trwają.
Co więcej, dotychczasowa forma prowadzenia rozmów dotyczących polityki mieszkaniowej jest realnym zagrożeniem dla uwikłanych w nie, organizujących się oddolnie, ruchów, bowiem w żaden sposób nie przekładają się ona na decyzje polityczne i praktyczne działania władz. Stwarza się tylko tego pozory, jednocześnie „wyciszając” głos protestu i zaciemniając konsekwencje antyspołecznej polityki, takie jak choćby wzrastające zagrożenie bezdomnością.
Jedyną drogą, aby dokonać zmiany, jest w tym sporze występowanie z pozycji od władz niezależnych, tworzenia alternatywnych debat prowadzonych u „samego dołu”, a nie przy „kawce i ciasteczku” w ratuszu. Konieczne jest dążenie do zmian politycznych poprzez odwołanie prezydenta i rady miasta w dzisiejszym składzie; propagowanie i wspieranie akcji społecznego przejmowania oraz wykorzystywania niszczejących i niezagospodarowanych zasobów lokalowych. Czynnie przeciwstawiajmy się brutalnym eksmisjom poprzez blokady kamienic. Wreszcie powiedzmy sobie jasno, że zaległości w płaceniu czynszów, to efekt polityki socjalnej i ekonomicznej dotychczasowych władz, na którą się nie godzimy. W efekcie nie tylko nie możemy, ale nie chcemy płacić spekulacyjnie wywindowanych cen najmu, a nasza odmowa to nic innego jak strajk czynszowy.
Jak zatem widać istnieje wiele możliwości i płaszczyzn działania, co sprawia, że nie musimy uczestniczyć w obecnych stosunkach władzy, aby stanowić realne zmiany społeczne, polityczne i ekonomiczne.
Radni wynajęli dla siebie parking płacąc za niego z publicznych pieniędzy ponad 31 tysięcy złotych. Wszystko po to by przyjeżdżając na sesję rady miasta nie musieli za parking płacić z własnej kieszeni.
Przed Urzędem Miasta jest zaledwie kilkanaście miejsca parkingowych. Dlatego 29 radnych zwróciło się do przewodniczącego RMK Bogusława Kośmidra o zapewnienie im darmowych miejsc parkingowych nieopodal Magistratu. Przewodniczący przedstawił sprawę na posiedzeniu Komisji Głównej – dowiedziała się Gazeta Krakowska w kancelarii RMK.
Radni przyjęli pomysł i na rok 2012 została zawarta umowa najmu z klasztorem oo. franciszkanów na udostępnienie 25 miejsc parkingowych w dniach gdy odbywają się sesje RMK. Opłata jednodaniowy postój 25 samochodów radnych wynosi dokładnie 1 250 zł. Na ten rok zaplanowano 25 sesji, łatwo więc obliczyć że na darmowe parkowanie dla radnych wydamy ponad 31 tysięcy złotych.
Za każdym razem gdy podejmowana jest decyzja o wprowadzeniu darmowego parkingu dla radnych ukazuje się kilka krytycznych materiałów w mediach i… nic się nie zmienia. Bogusław Kośmider rozbrajająco tłumaczy, że takie rozwiązanie są w porządku bo przecież funkcjonuje w Krakowie od lat. 31 tysięcy złotych to niby niewiele, ale niezwykle znamienne jest że zaciskanie pasa i szukanie oszczędności nie dotyczy władz.
Mieszkańcy Poznania!
Powstrzymajmy eksmisje, przepędźmy darmozjadów z ratusza!
Nie pozwólmy wybudować GETTA KONTENERÓW!
PRZYŁĄCZCIE SIĘ DO OPORU!!!
Mieszkańcy Poznania!
Powstrzymajmy eksmisje, przepędźmy darmozjadów z ratusza!
Władze miasta rozpoczęły bezwzględne działania wymierzony we wszystkich z nas. Przy coraz gorszej sytuacji w zakładach pracy, rosnących kosztach utrzymania, większym bezrobociu, każdemu może zabraknąć na czynsz czy opłaty. Zawiśnie nad nim groźba eksmisji. Jednak biurokratów z ratusza to nie obchodzi!
Tego lata zapadła decyzja o przymusowym wysiedleniu z komunalnych mieszkań ok. 300 rodzin, w tym kobiet w ciąży, dzieci i osób schorowanych. Brutalna akcja eksmisyjna do hoteli robotniczych, a potem „pod most” – trwa! Po cichu cały czas trwają eksmisje z lokali należących do prywatnych właścicieli, a liczba ich nie jest znana.
Za powód podaje się zadłużenie lokatorów. Ale czy miejscy biurokraci i prywatni kamienicznicy patrzą skąd się to zadłużenie wzięło? Nie! Może trzeba było wybierać między lekarstwami dla dzieci, a czynszem? Między łapówka dla lekarza, a rachunkiem za prąd? Ci którzy zarabiają wielokrotnie więcej niż przeciętny Poznaniak – miejscy wyżsi urzędnicy, prezydenci, radni i biznesmeni – są na to obojętni. Liczy się tylko rachunek, choćby nawet kosztem zdrowia czy życia.
Prezydent Grobelny twierdzi, że nad wszystkimi eksmitowanymi ciąży wyrok sądu. Ale czy tych, którzy stracili mieszkanie wyrokiem sądu, stać było na swojego adwokata? Nie! Czy zatem ten spór z prawnikami miasta był uczciwy? Nie! W konfrontacji z biurokratyczną machiną państwa, z góry byli skazani na porażkę.
Federacja Anarchistyczna zapowiada bezpardonową walkę o prawa każdego do mieszkania, do życia w godnych warunkach.
Będziemy bronić tych, których machina biurokratyczna przeznaczyła na wysiedlenie pod most czy do blaszanego kontenera.
Przyłącz się do oporu!
Bojkotuj skorumpowaną władzę i wybory do parlamentu!
Poinformuj innych o treściach zawartych w tym obwieszczeniu!Oświadczenie przesłane do Radnych Miasta Poznania
Oświadczenie
w sprawie eksmisji i budowy kontenerowych osiedli mieszkalnych
W związku z zaplanowanym na 30 sierpnia posiedzenia Rady Miasta Poznania wyrażamy swój zdecydowany sprzeciw i oburzenie. Po raz kolejny w programie posiedzenia nie znaleziono miejsca na przedyskutowanie palącej kwestii dotyczącej działań podejmowanych w ostatnich tygodniach przez Zarząd Komunalnych Zasobów Lokalowych, który wbrew – jak rozumiemy – intencji Rady i bez jej ostatecznej akceptacji, podjął działania w celu posadowienia osiedla kontenerowego przy ulicy Średzkiej.
Rada milczy i wydaje się być też obojętna wobec zaplanowanej i realizowanej przez ZKZL akcji eksmisyjnej dotyczącej 300 rodzin, w tym – jak wynika z danych Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie – dzieci, kobiet w ciąży i osób chorych. Wysiedlenia te odbywają się przy akceptacji prezydenta Grobelnego, który zasłaniając się wyrokami sądowymi, publicznie przyznał, że nie będzie dyskutował w tej sprawie z Radą. Do tej bezczelności posuwa się osoba, na której ciążą poważne zarzuty korupcyjne! Tymczasem społeczne konsekwencje brutalnych, masowych wysiedleń faktycznie dotykają wszystkich mieszkańców Poznania, nie tylko wskazanych do usunięcia z lokalów „na bruk”.
Federacja Anarchistyczna s. Poznań oraz Poznańska Komisji Międzyzakładowa OZZ „Inicjatywa Pracownicza” żądają:
- Natychmiastowego odstąpienia od budowy kontenerowych osiedli w Poznaniu i ogłoszenie decyzji publicznie.
- Żądamy zaprzestania zapowiadanych przez ZKZL eksmisji do hoteli robotniczych, które faktycznie są „eksmisjami na bruk”.
- W związku z prowadzoną antyspołeczną polityką, ignorowaniem głosu opinii publicznej i Rady Miasta żądamy odwołania ze stanowiska dyrektora ZKZL Jarosława Pucka.
Przypominamy, że strona społeczna przedstawiła szereg analiz i ekspertyz, socjologicznych i prawnych, dotyczących osiedli kontenerowych, na które nie doczekała się żadnej odpowiedzi, nie mówiąc, że nie zostały one przedyskutowane. Zarząd miasta nie przedstawił w tej sprawie żadnych analiz, których oficjalnie domagała się Komisja Gospodarki Komunalnej i Polityki Mieszkaniowej. Jej stanowisko zostało zignorowane. Władze miasta nie wywiązały się także z publicznie złożonych obietnic dotyczących podjęcia rzeczowej dyskusji w sprawie kontenerów. Wobec tego dictum władzy nie pozostaje nic innego, jak na bezwzględną przemoc stosowaną wobec najuboższych warstw mieszkańców Poznania, odpowiedzieć radykalnymi krokami.
Redakcja
(555)
F.A. Lublin
(14)
FA Wrocław
(31)
F.A. Kraków
(169)
F.A. Śląsk
(15)
F.A. Trójmiasto
(22)
F.A. Poznań
(288)
F.A. Łódź
(85)
F.A. Rzeszów
(23)
F.A. Częstochowa
(8)