Jesteśmy tu już po raz kolejny (poprzednią relację znajdziesz tu). Wyraźnie wydzielony, dość spory obszar otoczony wysokim betonowym płotem służył do niedawna nielicznej grupie mieszkańców sąsiadujących budynków, którzy zagospodarowali go i dostosowali do swoich potrzeb, wykorzystując w sposób przypominający ogródek działkowy.
Zapewne nie bez powodu lokalizacja została ustalona w miejscu, gdzie nikt nie zdecydowałby sie mieszkać dobrowolnie. Przeniesieni mają być tam lokatorzy sprawiający najwięcej problemów, czy aby na pewno? Znamy już przykład bydgoskich kontenerów, których lokalizacja jest równie peryferyjna, a eksmitowane zostały tam np. matki samotnie wychowujące dzieci i gdzie po roku użytkowania pomieszczenia nie nadają sie już do mieszkania chociażby z powodu zagrzybienia. Do tego dochodzą wysokie koszty eksploatacji. Również w Bydgoszczy władze początkowo zapewniały, że będzie to osiedle przeznaczone dla tzw. „trudnych lokatorów”. (O osiedlu kontenerowy w Bydgoszczy możesz przeczytać tu)
Zanosi sie na to, że w Poznaniu będzie podobnie. Mieszkańcy budynków sąsiadujących otrzymali już propozycje zamiany mieszkań. Za kaucja 8 tys. złotych mogą przeprowadzić sie do lokali zastępczych - co niektórzy wpłacili tę sumę, innych niestety nie stać. Do tego dochodzi oficjalny sprzeciw okolicznej ludności, którzy nie chce mieć getta wykluczonych w swojej dzielnicy.
Co w takim przypadku uczynią władze miasta? Czy po raz kolejny dopną swego nie licząc sie ze zdaniem społeczeństwa? Odpowiedź poznamy zapewne w bieżącym roku. Uważnie przyglądając się każdym działaniom podejmowanym w kierunku posadowienia osiedla kontenerowego, zamierzamy się temu zdecydowanie przeciwdziałać. Nie pozwolimy zamieść problemu pod dywan!