Zaloguj

Federacja Anarchistyczna

Jesteś tu: Start / Sekcje FA / Rzeszów /
A+ R A-
Artykuły w sekcji: anarchizm

Spotkaliśmy się w skromnym gronie i dość specyficznym czasie tj. według tradycji chrześcijańskiej w wielki piątek 14 kwietnia 2017 r., by rozważać o sensie stosowania przemocy.

Pomimo, że treść naszego wydarzenia nie nawiązywała do powyższej tradycji to zbieżność dat i sam temat mógł nasuwać pewne skojarzenia.

Rozpoczęliśmy od energetycznej i osobliwej monorecytacji Talal Fleischmann, który zaprezentował w autorskim wykonaniu cztery utwory z projektu DK of CollageCore zatytułowane: „Evelyn McHale”, „Katolickie kurewstwo”, „Smród Przewidywalnego Miasta”, „Konsumencka Schizofrenia”.

Prelekcja Tymoteusza Onyszkiewicza rozpoczęła się od krótkiego wprowadzenia, po czym nastąpiły właściwe treści skupione wokół przemocy, jej historycznego rysu w dziejach anarchizmu, funkcji jaką pełniła, formy stosowanych przemocy, jej negatywnym, w perspektywie czasowej, oddziaływaniu społecznym, jak również przemocy jako formie samoobrony w bezpośrednim zagrożeniu zdrowia i życia.
Sam autor prezentacji uznał, że jedynie próbuje określić się, nie rozstrzygnąć, dość trudną kwestię stosowania przemocy w działaniach społecznych i politycznych. Jednak z prezentowanych argumentów i sposobów interpretacji przedstawionych treści można było odczuć, że prelegent opowiada się, za co najmniej zminimalizowaniem przemocy do stosowania jej jedynie w formie samoobrony w przypadku bezpośredniego zagrożenia życia i zdrowia. W szerszym jej stosowaniu widzi zaś więcej negatywów i niebezpieczeństw. Przyznaje, że „nieuzasadniona samoobroną przemoc rodzi jeszcze większą eskalację zjawiska, które w konsekwencji nie służy żadnej ze skonfliktowanych stron”. Ofiary przemocy widzi zarówno po stronie sprawczej jak i krzywdzonej. Jako alternatywną formę oddziaływań społecznych Tymoteusz Onyszkiewicz podaje szeroko rozumiany dialog społeczny, obywatelskie nieposłuszeństwo, bierny opór i unikanie opresyjnych sytuacji. Nie bez znaczenia według Tymka jest sposób w jaki jednostka reaguje na przejaw przemocy, na ile jest przygotowana świadomościowo i jakie posiada sposoby radzenie sobie z nią. W czasie wystąpienia starał się zwrócić uwagę, że anarchizm jako alternatywa dla ociekającego przemocą systemu kapitalistycznego, powinien obrać kierunek zdecydowanie przeciwny co do używania przemocy. W takiej postawie widzi wręcz możliwość szerszego propagowania idei wolności, dla której przemoc wydaje się zaprzeczeniem.

W dyskusji po prelekcji podejmowanych było wiele wątków ściślej lub luźniej związanych z prezentowanym tematem. Poruszano m.in. problematykę skuteczności postawy bezprzemocowej, rozważano na ile przemoc klas krzywdzonych spowodowała ustępstwa ze strony grupy posiadającej władzę, omawiano propagandowy aspekt przemocy, sabotaż i dywersję skierowaną na obiekty infrastruktury kapitalistyczno-publicznej, sytuację w krajach rażąco łamiących prawa i potrzeby człowieka (Białoruś, Indie). Dyskutujący próbowali rozgraniczyć przemoc fizyczną od innych jej form, doprecyzowywano stosowanie uzasadnionej przemocy i samoobrony.

Pomimo, że wywołany temat wykazał wiele różnic i kontrowersji, to podejmowanie go jest uzasadnione w warunkach narastającej wokół nas agresji i przemocy. Prelekcja i dyskusja w Rzeszowie nie wyczerpała tego obszernego i dość kontrowersyjnego zagadnienia, pozwoliła jednak zauważyć różnice w postawach wobec zjawiska przemocy.

 

 

Zbyszek - FA Rzeszów

No tak, skoro mamy okrągłą rocznicę to przydałby się  jakiś tekst okolicznościowy, jakaś historyczna wspominka wyliczająca osiągnięcia i wspaniały rozwój pośród burz i zamieci, których przez ten czas było sporo. Lata wspólnych zamierzeń i ich realizacji z wieloma ludźmi, ciężko jednak zamknąć w jakimś skondensowanym i ograniczonym jak CV podsumowaniu.

 

Do tego pojawia się mały problem z wyznaczeniem konkretnej daty początkowej całej tej historii. Dla jednych to będzie okres gdy Trojka zaczęła wydawać książki, jeszcze dla innych gdy stała się firmą, to znów gdy pojawiły się pod tą nazwą pierwsze wydawnictwa itd. Trzeba więc przyjąć, że te 20 lat to bardzo umowny wiek, bo równie dobrze mogłoby być o 5 lat więcej lubo 10 mniej. Tutaj skupimy się jednak nad tym, co jest chyba ważniejsze, szczególnie dla anarchisty,  nad drogą jaką przebyliśmy - a gdzie ona nas zaprowadzi to już inna bajka.

W drugiej połowie lat 80-tych dochodzi do głosu młode pokolenie. Nie wszyscy wtedy są małolatami, nie są to też różnice roku czy dwóch – są wśród nas bowiem starsi koledzy, którzy nie mieścili się w ramach przyjętego buntu, koncesjonowanej opozycji czy kręgu powiązań i ideowych inspiracji.

 

To jest bunt nie tylko przeciwko słabnącej komunie i „kacykowatemu” układowi, to bunt wolnej myśli, wolnego obiegu. Nie ma tutaj,  już wtedy jedynie upupionej, opozycji oraz złej komuszej władzy, jest chęć kwestionowania i jednych, i drugich, nie zauważających społecznych potrzeb, a szczególnie tego gdzie są i czego pragną młodzi ludzie. O dziwo i wbrew temu co plotą historycy oraz nasze elity wraz z mediami, w dużej mierze młodym nie chodziło wtedy po głowie by nastał upragniony kapitalizm z tzw. wolnym rynkiem, ani też narodowa wielka polska czy szybka fura i komóra.

 

W siłę rosną nowe ruchy młodzieżowe sięgające po inne środki komunikacji i wyrażania swych myśli. Muzyka z dobitnym i jasnym przekazem oraz głosem wyrażającym całe pokolenie. Mnożące się papierowe samizdaty w krzykliwej estetyce, bez ogródek opisujące nie tylko szarą rzeczywistość PRL-owskich ulic ( zresztą robiące to celniej niż opozycyjna prasa), ale i to czym żyje i co interesuje  młodego człowieka. Na ulicach pojawiają się odbijane szablony i budzące  konsternację władzy happeningi.

 

Tematy, które się podejmuje to przymusowy pobór do wojska, zbrojenia i wojny - nie tylko zniewolonej armii czerwonej, ale i „wolnej” Ameryki - problemy ekologiczne ze sztandarową budową elektrowni atomowych, brak wolności i jednostkowego wpływu w każdej dziedzinie życia, hipokryzja władzy, ale również opozycji i moralizującego kościoła.

 

Wtedy właśnie pojawiamy się my; uczniowie zawodówek oraz techników, uznawani jeszcze za małolaty, z lekko łobuzerskim podejściem do wszystkiego. Mamy za sobą pierwsze dymy z ZOMO i siniaki na dupie, trochę lektur podziemnej prasy odkłamujących ściemniony obieg informacji oraz zafałszowanej w szkołach historii, pierwsze niepowodzenia miłosne i wypite wina marki wino, zamęt we łbie oraz marzenia.

 

Wcale nas to nie wpychało w łapy konformistycznego sposobu myślenia jak wielu młodych dziś, którzy wpadają  to w prawackie, to w liberalne, mętne i uproszczone tłumaczenie świata. Zresztą co to za walka i bunt prawiczków co to walczą z komuną w ponad 20 lat po jej upadku, co to za konstruktywna i opozycyjna postawa fanów wolnego rynku i świętego prawa własności, gdy na świecie szaleje neoliberalizm ,rujnujący całe regiony i prywatyzuje się już nawet źródła rzek.

Już wtedy wiemy też, że nasi koledzy na Zachodzie, do którego tak wtedy ponoć lgnęliśmy, tak samo dostają po dupie pałą jak my - za kwestionowanie tamtejszego porządku. Nie podoba się nam jakakolwiek władza, dla nas większe znaczenie ma czarna szmata z anarchią.

 

Pomimo to, by nie stać z boku i nie kibicować biernie, a brać czynny udział w dziejącej się na naszych oczach historii, łazimy na każdą demonstrację bez względu na to kto ją organizuje, czy „Solidarność”, KPN czy też WiP.  Pal sześć, może będzie dym bo wkurwia nas władza sama w sobie, więc czemu by jej nie dokopać. Kolportujemy poza tym bibułę zawyżając swój wiek, bo nieletnim tak odpowiedzialnej roboty się nie daje.

 

W tamtym czasie jednym z lepszych i bardziej obiektywnych pism informacyjnych był PWA ( Przegląd Wiadomości Agencyjnych). Odbiera je od nas późniejsza pookrągłostołowa wierchuszka, a to przyszły szef tajnych służb w III RP,  a to wiceprezydent miasta Poznania, ale też nasi koledzy i koleżanki.

 

Chodzimy wtedy do szkoły zawodowej o profilu poligraficznym, a praktyki odbywamy we wszystkich  ówczesnych drukarniach miasta. Nieraz coś na szybko odbijemy, bywa że podwędzimy czcionki, farbę lub papier wspomagając wywrotową poligrafię. Nie wiem czemu, ale jakoś ciągnęło nas do tego, by poznać to wszystko od środka, poczuć siłę i moc druku niosącego tak niebezpieczną i wolną myśl. No i ta estyma drukarzy jako wywrotowców i konspiratorów drukujących w jakiś norach rewolucyjne odezwy...

 

Owszem, proza życia była całkiem inna. Byliśmy po prostu tanią siłą roboczą od najgorszych prac. Pomimo to sporo się człowiek uczył i to nie tylko fachu. Ten, jak się zresztą okazało, stawał się w wielu przypadkach przeżytkiem - choćby taki zecer, który nie miał racji bytu bo druk typograficzny odchodził właśnie w niebyt, na rzecz offsetowego ze składem komputerowym, a nie ręcznym.

 

W ten oto sposób tzw. wolna Polska na dzień dobry przywitała nas nowym produktem przekształceń systemowych, czyli bezrobociem. Jako, że już wtedy prowadziliśmy bogate życie kulturalno-społeczne, m.in. polegające na loferkach miejskich czyli wędrówkach bez celu w przestrzeni miejskiej, fakt ów nie bardzo nas jednak przygnębiał. Szczególnie upodobaliśmy sobie do tej włóczęgi dachy, różnego rodzaju rudery i zapomniane fyrtle, gdzie nikt o zdrowych zmysłach się nie pojawiał. Kupowaliśmy w antykwariacie na Wildzie, gdzie mieściła się nasza szkoła,  książki z półki na centymetry, a potem na dachach, przy winie spędzaliśmy czas na głośnych odczytach i dyskusjach . Nie martwiliśmy się zbytnio o przyszłość, choć ta rysowała się raczej niewesoło.

 

W tamtym czasie każdy z nas miał jakieś swoje próby tfu-rcze, od wierszydła czy opowiastki po jakąś gryzmołę, kolaż itp. Artychami jednak się nie czuliśmy i nie mieliśmy nawet ochoty. Ot, takie ujście sił witalnych, których nam wtedy nie brakowało. Udało się nawet zamieścić to i owo w jakimś pisemku, których w tym czasie pojawiło się sporo.

Podłączyliśmy się do środowiska związanego z pismem Woskówka, które poza samym wydawaniem organizowało też spotkania, wystawy oraz happeningi, m.in. w rocznicę wydarzeń na placu Tian'anmen czy w rocznicę wprowadzenia stanu wojennego pt. Co Polacy chowają w pościeli? Środowisko to wywalczyło na niecały rok, dzięki akcjom i blokadom, lokal na ul. Sierocej. Mieścił się on w pobliżu Starego Rynku, w pomieszczeniach po WKU (Wojskowa Komenda Uzupełnień) otwieranych dwa razy do roku na pobór mięsa armatniego.

 

Niedaleko dzisiejszego skłotu Od:zysk powstało w ten sposób miejsce na spotkania, wystawy, bibliotekę i czytelnię, ciemnie fotograficzną oraz występy teatralne. Niestety wywalczyć cokolwiek w tamtym czasie było łatwiej uderzając w armię, niż mierząc się z przekształceniami własnościowymi, które objęły m.in. tę kamienicę i później całe miasto, czego skutki do dziś są odczuwalne.

Całkowicie niekomercyjny lokal tworzony przez młodzież i nastawiony na aktywność kulturalną, nie był po tym w stanie podołać 10- krotności pierwotnego czynszu. W ten oto sposób zakończyliśmy działalność na ul. Sierocej, na koniec urządzając dość huczną imprezę, włącznie z posądzeniem o satanizm, oraz  z występami i wystawami pt. Kultura na mróz.

 

Wykorzystując nasze poligraficzne dojścia oraz umiejętności, robiliśmy partyzancką gazetkę ścienną zajmując oszkloną gablotę należącą w naszej szkole do ZSMP. Korzystaliśmy z pomocy jednego z naszych kolegów kształcącego się przy okazji w fachu złodziejskim i zgłębiającego tajniki zamków i różnego typu zabezpieczeń.

Korciło nas jednak ciągle, by samemu spróbować coś wydawać, bez  martwienia się o formę w jakiej to było podane czy ocenę redakcyjnego grona. No i wreszcie stało się - chłopaki z zawodówki wykorzystując erę ksera, które nie było już koncesjonowane przez władzę, rozpoczęli wydawanie jednego z wielu zinów, jakie mnożyć zaczęły się  podczas erupcji wolnej myśli  i wydawniczej rewolucji, która wtedy wybuchła. Erupcja ta charakteryzowała tzw. trzeci obieg , w odróżnieniu od skończonego kumoterstwem i układzikami drugiego obiegu. Nasz zin nazwaliśmy dźwięcznie Szelest.

Na ten czas wszystko dla nas szeleściło od nas samych, którzy dorwaliśmy się do głosu począwszy, po zmienną i trudną do ogarnięcia wtedy rzeczywistość. Szeleściło miasto, dziewczyny, lektury, nasze myśli, marzenia i pragnienia. Nasz szeleszczący zin skupił różnorodne towarzystwo. Spotkania, a raczej tfu-rcze spędy przy nożyczkach, kleju, stertach gazet i domowej roboty winie odbywały się nie w centrum miasta, a na jego obrzeżach, na jednym z ratajskich blokowisk ery Gierka. Co tydzień, w piątek wieczorem, powstawały wyklejane matryce. Zin zaczął zmieniać się w dadaistyczny kolaż. Otwartość i swobodna różnorodność , często chaotyczna,  była jego wyraźną cechą. Od poszukiwań  mistyczno chrześcijańskich jednego z kamratów, surrealizm i dadaizm, anarchizującego Abramowskiego po punkowe inspiracje. Od poezji i prozy po kolaże, teksty filozoficzne, komiks i grafikę.

Tytuły tekstów były wyklejane z literek z gazet. W ten oto sposób, nawiązując do zecerskich korzeni, doszliśmy do tego, że i całe wiersze były tak wyklejane co zabierało sporo czasu, ale czas tu nie grał roli. Każda strona mogła żyć własnym życiem. Na spotkaniach na gorąco powstawały kolaże, teksty, komiksy -  poprzez wzajemny wpływ i inspirację tak naprawdę nie było wiadomo czyjego są autorstwa. Z podpisów, skoro były one trudne do ustalenia, po prostu zrezygnowaliśmy.

 

Dzięki sieci wymiany i mail artu, mającej swe miejsce w trzecim obiegu, nasze pisemko recenzowano w innych zinach oraz pismach anarchistycznych. Szelest był coraz bardziej znany i trafiał pod strzechy, od gór aż do morza. Rozpoczął karierę pisma ogólnopolskiego, gdyż ludzie zewsząd przysyłali nam swoje tfu-rcze odpały i gotowe strony. Nie dla wszystkich jednak był do przełknięcia brak podpisywania się.

Ciągłe eksperymentowaliśmy i poszukiwaliśmy innych form ekspresji. Nawet po powieleniu uznawaliśmy pismo za nieskończone i nadawaliśmy mu indywidualny i niepowtarzalny charakter poprzez wklejki, kolorowanie odbitych stron  kredkami Bambino, szablony czy ręcznie robione okładki. W końcu i ta forma nam nie wystarczała. Rozpoczął się marsz poza formę pisma, które przekraczać już zaczęło 60 stron.

Na spotkaniach powstawały więc pojedyncze strony, nigdy niepowielane, wieszane na słupach czy przystankach tramwajowych, powstawały vlepki i  szablony odbijane na murach oraz inne wariactwa. Jako, że poszukiwania nasze oraz wspólna interakcja oscylowały m.in. wokół  idei anarchizmu to i w Szeleście miało to swoje odbicie.

Nie mogąc jednak w pełni wykorzystać ograniczonej formy zina, niektóre znaleziska ze strychów czy antykwariatów postanowiliśmy wydawać jako oddzielne wydawnictwa w formie broszur - wpierw dla przyjaciół i znajomych. Dzięki recenzjom w piśmie anarchistycznym Mać Pariadka w świat poszło jednak info  o małej oficynie wydającej reprinty klasyków oraz tomiki wierszy.

 

I dopiero w tym miejscu naszej historyjki pojawia się Wydawnictwo Trojka, a raczej Oficyna Wydalnicza Bractwo Trojka bo taką nazwę miało na samym początku. Nazwę Trojka zaczerpnęliśmy z jednej z pierwszych naszych zdobyczy wydalniczych, broszurki powstałej z tekstu zamieszczonego w piśmie Świat słowiański z 1907 r., który zarazem stał się mottem naszego wydawnictwa, najpełniej oddając to czym jesteśmy.

 

"Dusza anarchisty jest jak trojka,
mknąca w wichrolotnym
pędzie po bezgranicznej przestrzeni stepu.
Szeroka natura to pęd do obejmowania nieskończonych
widnokręgów w sferze uczuć, pragnień i dążeń,
to rozmach jakiś, wynikający ze zbytku sił fizycznych,
szukających ujścia dla siebie, ale rozmach
skojarzony z jakąś ogromną tęsknotą"

 

Wydawaliśmy jednocześnie zina Szelest, broszury anarchistyczne, tomiki wierszy, zbiory opowiadań, komiksów, fragmenty  i reprinty odjechanych tekstów. Nie mówiąc już o tym, że angażowaliśmy się w praktyczną aktywność środowiska anarchistycznego.

 

Zabaw zinowych sporo z początku było też w trojkowej oficynie.  Nie odnosiły się one tylko do tematyki wydawanych przez nas tytułów ale i projektów okładek, na przykład pierwsze 100 egz. wielce poczytnego i dosyć klasycznego reprintu Piotra Kropotkina Państwo i jego rola historyczna, z portretem tego wybitnego myśliciela, było ręcznie kolorowanych. Kropotkin ze swą bujną brodą nadawał się do tego doskonale, wprost był  stworzony do tego, by kolorować go kredkami Bambino.

 

W ten właśnie sposób dorobiliśmy się przez lata ponad 80 tytułów broszurowych, niektóre ukazały się w nakładach przekraczających 500 egzemplarzy. W naszej ofercie były i reprinty klasyków i wielo-zeszytowe opracowania o idei anarchizmu. Znalazły się też w niej teksty o świętych grzybach, gra opisowa, poradnik wyrobu win domowej produkcji, reprint o konopiach w wierzeniach i zwyczajach ludowych i inne.

Sam papier już też nam nie wystarczał bo czymże jest wydawanie bez praktyki? Przynajmniej dla nas miała i nadal  ma ona duże znaczenie. Z tego też powodu braliśmy czynny udział w aktywności anarchistycznej poprzez udział w spotkaniach, dyskusjach, akcjach bezpośrednich, demonstracjach, niezliczonych plakatowaniach itp.

 

Wykorzystując bazę na skłocie Rozbrat powołaliśmy do życia bibliotekę / archiwum anarchistyczne, w którym zebraliśmy spore zbiory książek, a przede wszystkim pism z całego świata oraz materiałów ulotnych, takich jak ulotki, plakaty, vlepki, dokumenty. Miejsce te działa do dziś i służy badaczom, studentom oraz samym aktywistom.  Prace nad nim zaowocowały wydaniem kilku numerów Biuletynu Poznańskiej Biblioteki Anarchistycznej, który przerodził się w pokaźne objętościowo pismo Przegląd Anarchistyczny. Do archiwum trafiły też  nasze książki i broszury, obecnie jest ono największym upublicznionym zbiorem aktywności anarchistycznej i pochodnych z lat 90-tych i pierwszej dekady XXI wieku w Polsce.

 

Na Rozbracie swój krótki epizod  miał też Kabaret Żenada, a kilka lat później poetycki dada bend Wduś guzik, grający na ryjach (dosłownie). W międzyczasie pojawiły się pierwsze wydane książki, wymienił się skład osobowy. Odchodziliśmy od artu, zin Szelest przestał się ukazywać, choć nadal ta forma ma swoje krótkie wejścia.

 

Bractwo Trojka stało się w końcu zarejestrowaną firmą, należy dodać że ledwie dyszącą, działającą na tzw. wolnym rynku, którego nikt nie widział, ale który jak bóg ma wielu wyznawców. Tak jak pewne kwestie wydają się niezmienne, bo Polska jest Polską a wino winem, tak nadal wolimy świat  wolnych ludzi bez jakiejkolwiek władzy i hierarchii, a wino najlepiej swojskie. Ciągle też jednak  się zmieniamy.

 

Czy stuknęło nam te 20 lat czy więcej, a może mniej, pal sześć, do diabła z tymi rocznicami.  Zdaje się, że byliśmy zawsze pod takimi czy innymi postaciami i będziemy nadal choćbyśmy nawet splajtowali (i to najlepiej z hukiem). Jeśli tylko zechcecie bądźcie z nami. Mniej czytajcie, mniej się uczcie, więcej myślcie - i tą oto antyreklamową, jak na wydawnictwo osobliwą, umieszczoną  na banerze nieraz wywieszanym na naszych stoiskach, zakończymy tę krótką historyjkę.

 

Mam ochotę na koniec ją skasować i już nie wracać do jakiś histerycznych gderań, wymienianek itp. Należą wam się jednak podziękowania za to, że z nami byliście, jesteście i może będziecie. Zapraszamy do popełnienia własnych wspominek, historyjek związanych z naszym wydawnictwem, książkami i pismami przez nas wydawanymi. Nie muszą być one w formie pisemnej, dopuszczamy różnorodność w wyrażaniu własnych myśli. Na bieżąco będziemy publikować na naszej stronie i innych nośnikach wasze wypociny.

Amen

Zapraszamy 16-17 maja na 20-lecie Bractwa Trojka połączone z 200-leciem urodzin Bakunina!


Program (może jeszcze ulegać drobnym zmianom, więc zaglądajcie na profil wydarzenia):

https://www.facebook.com/events/270853709760620/


16 maja (piątek)


godz. 17.00 Od:Zysk
Wystawa: Ruch Społeczeństwa Alternatywnego

Wystawa wykonana w większości z materiałów
(foto i teksty) RSA ilustrowała obchody 30-lecia ruchu. Gdański Ruch
Społeczeństwa Alternatywnego jest najstarszą w Polsce powojennej grupą
anarchistyczną, która zainicjowała powstanie Międzymiastówki / Federacji
Anarchistycznej, co doprowadziło do wskrzeszenia ruchu anarchistycznego
w skali kraju. Najsłynniejsze akcje to rozbicie oficjalnego pochodu 1 maja 1985 r., kampania anty-wojskowa (także na koncertach rockowych) i przeciw elektrowniom atomowym, które zakończyły się sukcesem, choć dziś ze strony władz grozi recydywa. W odróżnieniu od innych grup
opozycyjnych RSA nie poszedł na układy z komunistami ani nie zaprzestał
działalności po 1989 r., kontynuując ją w III RP.

godz. 18.00 Zemsta

Wystawa komiksu i rysunku satyrycznego "Qrde - Tuszem!"

Zbiór komiksów i rysunków prezentowanych na wystawie począł się w ciągu ostatniego 10-lecia z ilustracji zinów autorskich i pism anarchistycznych: "Inny Świat", "Bełkot", "1 zine", "Szelest", "Histeryjki obrazkowe", "GTP: Grupa Trzymająca Pędzle", "Ulica Wszystkich Świętych", "Obywatel", biuletyn gdański "Nic o nas bez nas", bułgarski magazyn "Co-mixer" oraz na wystawach w kraju i za granicą, tudzież w internecie i na pla/vla-katach. Ich tematyka kręci się wokół absurdów, hipokryzji, tragikomedii lokalnych i światowych, kontr- i sub-kultur, konfrontacji i pomocy wzajemnej. "Qrde" to satyryk wyrosły z tradycji vlepki, komentarza społecznego, humoru słownego i szopki anty-politycznej. Produkuje też serie krótkich komiksów: "Alojzy", "Klechistan", "Ruchanie Narodu", "Bieły Osieł", "Dymek dla niepalących", a także karykatury i ilustracje.

Blog artysty:
tuszem.wordpress.com

godz. 19.00 Zemsta

Art-zin a sprawa Pol-ska


Spotkanie ukazujące fenomen trzeciego obiegu na przykładzie art-zinów z lat 90, a w szczególności art-zina „Szelest”, protoplasty wydawnictwa Bractwo Trojka. Podczas spotkania zostaną zaprezentowane art-ziny.


17 maja ( sobota)


Wystawa: Ruch Społeczeństwa Alternatywnego
w sobotę od godz. 12 do 15 możliwość obejrzenia wystawy na Skłocie Od:zysk

 

KONFERENCJA ANARCHISTYCZNA
(początek godz.16 Skłot Rozbrat)

Dr Antoni A. Kamiński – Myśli Bakunina wiecznie żywe.
O aktualności dorobku tfurczego Michaiła Bakunina ( z okazji wydania na 200-lecie urodzin książki ze zbiorem jego myśli)

Dr Rafał Chwedoruk - Anarchosyndykalizm czy anarchizm i syndykalizm?
Rola syndykalizmu w dziejach ruchu anarchistycznego

Status syndykalizmu budził wątpliwości w obrębie różnych ruchów społecznych, w tym także anarchizmu. Część działaczy uważała go za doraźną taktykę, inni za integralną część idei wolnościowych. W referacie zostaną przedstawione procesy powstawania syndykalizmu, jego rola w najważniejszych dla losów ruchu okresach. Dyskurs wokół syndykalizmu, ciągnący się dziesiątkami lat, kumulował w sobie najważniejsze dylematy anarchizmu jako takiego, a także przynosił treści uniwersalne dla każdego ruchu rewolucyjnego. Poprzez syndykalizm anarchizm lokalnie odnalazł drogę do umasowienia. Poprzez syndykalizm kształtowała się, w dialogu i polemice z innymi nurtami, XX-wieczna tożsamość ruchu wolnościowego.

Piotr Laskowski – Emma Goldman. Filozofia poza filozofią

Emma Goldman już za życia stała się ikoną ruchu anarchistycznego. Od lat 60. XX wieku w świecie anglojęzycznym mnożą się jej biografie. Jest dziś niewątpliwie najszerzej opisywaną i najczęściej przywoływaną spośród wielkich postaci anarchizmu. A jednak – znaczna część autorów i autorek skupia się przede wszystkim na historii jej życia, na formach działalności rewolucyjnej, ostentacyjnie lekceważąc dorobek teoretyczny. Nie ma dla Emmy Goldman miejsca pośród wielkich twórców myśli anarchistycznej: Stirnera, Proudhona, Bakunina czy Kropotkina.

Wychodząc od książki Kathy Ferguson „Emma Goldman: Political Thinking in the Streets” spróbujemy zobaczyć Goldman jako myślicielkę, filozofkę zawsze nie na miejscu, zawsze poza całością i poza większością. Zarazem jej konsekwentne „stawanie się mniejszościową” dopełnione zostaje poszukiwaniem elementu łączącego, pozwalającego pomyśleć zespoloną społeczną wielość bez centrum, bez warunków przynależności i kryteriów uznania.

Panel dyskusyjny „Jaki feminizm?”

W trakcie 20 lat Trojka wydawała i dystrybuowała kilka pozycji związanych ruchem i myślą feministyczną. Były to min. Książki "Pracownice chińskich fabryk" Pun Ngai, artykuły w "Przeglądzie Anarchistycznym" poświęcone kwestiom reprodukcji czy historii radykalnego związkowego ruchu kobiecego, broszury Emmy Goldman czy opowiadania Ursuli K. Le Guin. Jest tak dlatego, że ruch wolnościowy potrzebuje zarówno feministycznej teorii jak i feministycznej praktyki. Nie jest ona jednak jednolita - między różnymi feministycznymi nurtami jest wiele pęknięć i sprzeczności. Chcemy wspólnie przedyskutować, jakie feministyczne nurty obecne są w ruchu, jaka praktyka i teoria za nimi stoją oraz o tym, jak chcielibyśmy czytać i wprowadzać wolnościowe feministyczne idee w życie. W panelu wezmą udział działaczki Inicjatywy Pracowniczej oraz grupy Konsensex z Poznania.


Koncert: R.U.T.A.

R.U.T.A. – Ruch Utopii, Transcendencji, Anarchii lub Reakcyjna Unia Terrorystyczno Artystowska czyli po prostu znana i ceniona kapela z pogranicza folku i hardcore punka. R.U.T.A. sławi chłopski bunt przeciwko feudalnemu systemowi wyzysku posiłkując się w swoich utworach wygrzebanymi z czeluści archiwów tekstami, obrazującymi niedolę polskich, białoruskich i ukraińskich chłopów pańszczyźnianych. Nie brak tu jednak odniesień do teraźniejszości i to nie tylko w postaci punkowej nuty z dodatkiem folkowych instrumentów. Zespół zwraca bowiem uwagę na trwającą wciąż niewole społeczeństwa wyzyskiwanego przez kastę panów. Archaiczne teksty, których używa w swoim przesłaniu są nad wyraz aktualne, są – jak czytamy na stronie grupy – prawdą przeciwko światu.

R.U.T.A. to m.in. „Paweł "Guma" Gumola (Moskwa), Robert "Robal" Matera (Dezerter), Nika (Post Regiment) oraz Hubert "Spięty" Dobaczewski (Lao Che). […] To radykalny klan muzyczny. Heretycka koalicja banitów, renegatów, kulturowych infamisów […]Cztery wieki niedoli, biedy i niewolnictwa zaklęte w pandemonicznych kompozycjach. Dźwięki proste i szczere aż do krwi. Dawne instrumenty, ludowa liryka i uniwersalne przesłanie”.

Kiermasz wydawnictw anarchistycznych

Podczas konferencji oraz koncertu będą rozstawione stoiska z wydawnictwami Bractwo Trojka, w tym z nowościami wydanymi na te okazję,,prasą i literaturą anarchistyczną oraz z książkami zaprzyjaźnionych wydawnictw.

Hide Park

Miejsce dla wypowiedzi dla każdego w krótkich, 15 min., wystąpieniach dotyczących wolnościowych aspektów każdej dziedziny życia, od praktyki do teorii oraz od historii do współczesności. Czy tak będzie zależy jednak od was samych. Zachęcamy więc do przesyłania nam swoich propozycji wystąpień wraz ze streszczeniem wypowiedzi.

W minionym roku uczestnicy i uczestniczki poznańskiej sekcji Federacji Anarchistycznej wspierali działalność na rzecz praw pracowniczych oraz lokatorskich. Konsekwencją społeczno - politycznej aktywności sekcji były mniej lub bardziej dotkliwe formy represji, o których pisaliśmy szerzej tutaj.

Dopełnieniem opisu ubiegłorocznej aktywności środowiska anarchistycznego jest poniższe kalendarium.

 

Styczeń

16 stycznia w ramach protestu wobec antyspołecznej polityki komunikacyjnej władz miasta – prowadzącej do podwyżek cen biletu, realnego odpływu pasażerów komunikacji publicznej, chaosu komunikacyjnego, braku woli do dialogu z mieszkańcami – ogłoszono Wielkopolskie Powstanie Komunikacyjne. W akcie obywatelskiego nieposłuszeństwa, grupa około 100 osób wyruszyła dwoma tramwajami, nie kasując biletów, z przystanku na Moście Teatralnym w kierunku skweru przy ulicy Półwiejskiej, gdzie odbyła się dalsza część akcji. W ramach działań sprzeciwiających się podwyżkom cen biletów, w ciągu całego miesiąca kolportowano plakaty wzywające do protestu.

 

Luty

W ramach akcji na rzecz praw zwierząt wspierano działania Stowarzyszenia „Otwarte Klatki”, m.in. akcje pod hasłem „Wyślij pocztówkę – odeślij futro do historii”

 

Marzec

21 marca zorganizowano solidarnościową pikietę z Ewą Wójciak, dyrektorką Teatru Ósmego Dnia. We wtorek rada miasta zadecydowała o jej odwołaniu. Pretekstem stały się słowa Ewy Wójciak dotyczące nowo wybranego papieża, którego ostro skrytykowała za wspieranie dyktatury wojskowej. Użyła przy tym dosadnego słowa. Sto metrów dalej, pod teatrem, pikietę zorganizowała radna PiS Lidia Dudziak, domagając się od prezydenta usunięcia Wójciak.

23 marca antyfaszyści i antyfaszystki z Poznania – łącznie około 50 osób – wsparli we Wrocławiu paradę antydyskryminacyjną, będąca odpowiedzią na eskalację nacjonalistycznej przemocy w tym mieście

 

Kwiecień

W dniach 4 i 5 kwietnia przedstawiciele Oficyny Bractwa Trojka i FA s. Poznań biorą udział w „Kongresono” czyli Pierwszy Kongres Anarchistyczny zorganizowany przez aktywistów związanych z Warszawską Federacją Anarchistyczną. Pełną relację z tego wydarznia znajdziecie tutaj.

27 kwietnia następuje otwarcie skłotu Od:zysk - określającego się mianem zaskłotowanego centrum społecznego, w którego otwarcie zaangażowane są również osoby z FA-Poznań. Od:zysk mieści się w opuszczonej i niszczejącej od lat kamienicy u zbiegu ulic Padereskiego i Szkolnej.

 

Maj

6 maja ma miejsce pierwsza otwarta debata na terenie skłotu Od:zysk. Spotkanie pt. "Wiosna Ludzi - Wiosna Arabska. Samoorganizacja i opór w Tunezji" wzbudza spore zainteresowanie.

13 maja w tym samym miejscu ma miejsce spotkanie na temat hiszpańskiego ruchu lokatorskiego.

 

Czerwiec

W dniach 1-2 czerwca odbyły się w Poznaniu pierwsze zorganizowane przez środowiska wolnościowe – w tym uczestników i uczestniczki naszej sekcji FA - dni sportów walki. Największym zainteresowaniem cieszyły się pojedynki przeprowadzone w formułach boks i K-1 w ramach turnieju Freedom Fighters. Ponadto można było uczestniczyć w ciekawym wykładzie pt. "Sport w polskim ruchu antyfaszystowskim przed 1939 r." - czytaj 1 , 2. - w nocnym kryterium kolarskim i oczywiście imprezie integracyjnej. Zobacz film.

 

Lipiec

15 lipca z okazji 224. rocznicy wybuchu Wielkiej Rewolucji Francuskiej poznańska sekcja Federacji Anarchistycznej zorganizowała happening: wieszanie poznańskich elit. O godzinie trzynastej wśród murów Starego Rynku rozbrzmiała Marsylianka, a następnie Niewidzialny Głos Rewolucji odczytał długą listę zarzutów, dobosz wybił rytm i jeden po drugim pojawili się na fasadzie budynku znani mniej lub bardziej panowie. W wydarzeniu uczestniczyło wielu poznaniaków i poznanianek. Happpening miał też swój dalszy ciąg w postaci ogłoszenia publicznej aukcji portretów powieszonych tyranów.

 

Październik

10 października kilkanaście osób - aktywistek i aktywistów skłotu Od:zysk i poznańskiej sekcji Federacji Anarchistycznej - wzieło udział w pikiecie pod siedzibą firmy spółki Savills przy ulicy Wierzbięcice. Pikieta była kolejnym elementem kampanii w obronie zagrożonego skłotu Od:zysk znajdującego się u zbiegu ulic Paderewskiego i Szkolnej w Poznaniu. Kamienica, w której mieści się skłot ma być niebawem zlicytowana, jednym z wierzycieli jest wspomniana spółka Savillas.
Do kolejnych akcji w obronie Odzysku doszło 25 października oraz w 30 października – w trakcie sądowej licytacji. Licytacja zakończyła się pomyślnie dla skłotersów – nie znalazł się żaden podmiot zainteresowany wpłatą wymaganego wadium i udziałem w licytacji. O działaniach w obronie Odzysku pisaliśmy przy okazji podsumowania represji.

 

Listopad

30 listopada odbyła się druga edycja wolnościowej ligi sportów walki Freedom Fighters. Tym razem odbyło się 9 pojedynków w formułach K-1 Rules, Boks i Grappling, w tym jedna walka kobiet (będąca jednym z lepszych pojedynków). Pełną relację można znaleźć tutaj.

 

Grudzień

12 grudnia uczestnicy i uczestniczki Federacji Anarchistycznej s. Poznań oraz szerokiego środowiska wolnościowego tradycyjnie postanowili uczcić rocznicę wprowadzenia stanu wojennego i oddać hołd ofiarom państwowego terroru.

Zakończenie roku podsumowały dwie akcje anarchistów z manufaktury, jedna odnosząca się do corocznej świątecznej konsumpcji, a druga tycząca sie problematyki lokatorskiej.

INNY ŚWIAT - 20 LAT!!!

10 sierpnia 2013 r. Dział: Informacje FA

Latem 1993 roku, światło dzienne ujrzał pierwszy numer fanzina pt Inny Świat. Był to czas, gdy każdy chciał i mógł wydawać własne pismo - muzyczne, polityczne, artystyczne, duchowe czy jakiekolwiek inne. Inny Świat początkowo był zinem muzycznym, lecz z dużym zacięciem społeczno-ekologiczno-politycznym… Był zinem, jakich ukazywało się wówczas wiele. Dziesiątki, setki, jeśli nie tysiące… W metropoliach, miastach i miasteczkach. Zapewne również na wsiach… Próbę czasu, przetrwały wyjątki. Nie wiem, czy w samym piśmie było (jest?) coś wyjątkowego, czy to może kwestia ludzi, którzy pismo tworzą - ale wtedy - w owym ‘93 roku, nigdy bym nie przypuszczał, iż „przygoda” o nazwie INNY ŚWIAT trwać będzie aż 20 lat i nadal się nie kończyć…

Inny Świat dziś, to pismo anarchistyczne - może nie jedyne, ale z pewnością jedno z niewielu, ukazujących się aktualnie w Polsce. Jego anarchizm nie podlega łatwemu zaszufladkowaniu i nie stroni od tematów drażliwych i kontrowersyjnych. Jest pismem anarchistycznym, lecz otwartym również na inną tematykę czy punkty widzenia. Anarchizm Innego Świata, to anarchizm otwarty, bezdogmatyczny i nonkonformistyczny. Być może jest to zaletą, a być może wadą pisma…

Jubileusze, przynajmniej te okrągłe, mają to do siebie, iż towarzyszą im zazwyczaj jakieś huczne obchody. Tak jest więc i z 20-leciem Innego Świata! Tym razem, nie w rodzimym Mielcu, a w gościnnym Krakowie. Dzięki pomocy ekipy związanej z Kawiarnia Naukową, możemy zaprosić wszystkich zainteresowanych na dwudniowe urodziny pisma. Imprezę pełną muzyki, idei, buntu i zabawy. Poniższy program wyjaśni wszystko…

 

W imieniu redakcji Innego Świata - JKK

 

INNY ŚWIAT - 20 lat

6. września 2013 r.
Godz. 19.00
Wjazd: 10 zł.

KRAKÓW
Kawiarnia Naukowa
Kazimierz, ul. Dajwór 16 (nowa lokalizacja)

 

BENEFITOWY KONCERT Z KTÓREGO ZYSKI ZASILĄ DALSZĄ I WCIĄŻ NIEPEWNĄ EGZYSTENCJĘ NASZEGO ANARCHISTYCZNEGO PERIODYKU!

 

EYE FOR AN EYE
Pierwsza ligi polskiego hardcore/punka z Bielsko-Białej

 

NIHILIZZM
„Nie płaczemy po politykach!” - czyli grindcore/punk terrorist z Raciborza

 

CHLEB
Break punk, czerstwy choć świeży…  prosto ze stolicy kielecczyzny!

 

ZŁO KONIECZNE
Ostrawy hardcore/punk  z Krakowa

 

+ prawdopodobnie jeszcze coś… Info wkrótce.

Po koncercie hulanki i swawole do białego rana…

 

7. września 2013 r.
Godz. 15.00

KRAKÓW
Kawiarnia Naukowa
Kazimierz, ul. Dajwór 16 (nowa lokalizacja)

 

Rafał Jakubowski - Geneza i skutki neoliberalizmu w ujęciu monetarystycznym – w sferze ekonomii, gospodarki, nauki i edukacji, kultury, psychologii i zagadnień społecznych czyli o wszechobecności systemu neoliberalnego w życiu indywidualnym i społecznym, w nawiązaniu do takich doktryn jak leseferyzm, neodarwinizm, postmodernizm, konstruktywizm.

 

Rafał Qba Jakubowski - stały współpracownik Innego Świat pisujący pod pseudonimem Powsinoga. Mieszkaniec Sudetów, działacz ekologiczny i społeczny, kiedyś wydawca pisma Żaden.

 

Walka z neoliberalizmem w praktyce:

 

Occupy Chevron!

 

Spotkanie z mieszkańcami Żurawlowa na Zamojszczyźnie, którzy od początku czerwca b.r. protestują przeciwko próbom rozpoczęcia, przez międzynarodową korporacje energetyczną Chevron, odwiertów do gazu łupkowego na ich terenie. W Żurawlowie protestują przede wszystkim miejscowi rolnicy, ale mają również poparcie wśród działaczy społecznych i ekologicznych w kraju i poza granicami. Na spotkaniu opowiedzą, dlaczego postanowili zablokować działania korporacji na swoim terenie oraz jakie formy przybiera ich walka.
Spotkaniu towarzyszyć będzie pokaz filmu „Drill Baby Drill” autorstwa Lecha Kowalskiego, znanego na całym świecie dokumentalisty polskiego pochodzenia, obecnie na stałe mieszkającego we Francji. Film ten ukazuje walkę z Chevronem prowadzona zarówno przez mieszkańców Zamojszczyzny, jak i ich amerykańskich odpowiedników.

 

Chwila oddechu:

Występ KRAKOWSKIEGO CHÓRU REWOLUCYJNEGO w którego repertuarze znajdują się pieśni robotnicze, socjalistyczne i anarchistyczne…

 

Anarchizm w teorii i praktyce…

 

Blaski i cienie rewolucyjnego syndykalizmu - spotkanie z dr Rafałem Chwedorukiem, autorem książki Syndykalizm rewolucyjny. Antyliberalna rewolta XX wieku.

 

Dr Rafał Chewdoruk - pracownik Instytutu Nauk Politycznych UW oraz komentator polityczny. Autor wielu artykułów oraz książek: Socjaliści z solidarności w latach 1989-1993 (2004), Ruchy i Myśl polityczna syndykalizmu w Polsce (2011), Rewolucyjny syndykalizm. Antyliberalna rewolta XX wieku (2013).

 

Krótkie wprowadzenie do historii Konspiracyjnych Komórek Ognia

 

W greckich więzieniach przetrzymywanych jest obecnie 10 członków anarchistycznej organizacji partyzanckiej Konspiracyjne Komórki Ognia. Od czasu Rewolty Grudniowej 2008 r. grupa ta przeprowadziła ok. 250 ataków zbrojnych na państwowe i kapitalistyczne obiekty. W tej chwili władze prowadzą przeciwko nim 3 i 4 proces sądowy, a wyroki jakie zapadły w dotychczasowych sięgają 25 lat kary pozbawienia wolności. Podczas gdy ich kontynuatorzy prowadzą walkę na zewnątrz, uwięzieni członkowie grupy rozwijają jej linię na terenie więzień, wszczynając strajki głodowe, używając sali sądowej jako trybuny dla prezentowania poglądów oraz odmawiając składania zeznań. Przygotowują także tłumaczenia, publikacje i komunikaty w których wyjaśniają założenia swoich działań oraz dyskutują sytuację i szanse współczesnego anarchizmu.
Wystąpienie będzie połączone z „premierą" pierwszej polskiej broszury o Komórkach Ognia (80 stron), będącej zbiorem listów i komunikatów, napisanych przez  członków grupy oraz pozostałych anarchistów oskarżonych w ich sprawie. Zawiera ona także komunikaty solidarnościowe innych grup, towarzyszące atakom, przeprowadzanym w solidarności z uwiezionymi członkami KKO.

O walce greckich anarchistów opowie jeden z redaktorów portalu insurekcyjnego grecjawogniu.info

 

Po serii wykładów być może odbędą się jeszcze jakieś atrakcje kulturalno-artystyczne… Stosowne informacje zostaną jeszcze podane… A z całą pewnością ucztować będziemy do białego rana!!!

Przez dwa dni trwania imprezy będzie można nabyć starsze i nowsze numery Innego Świata oraz wiele innej prasy i literatury wolnościowej czy jakieś gadżety związane z anarchizmem i nie tylko.
Będzie również można przekąsić coś smacznego oraz napić się napojów chłodzących…

Zapraszamy wszystkich stałych i okazjonalnych czytelników Innego Świata, ludzi, którym nie obca jest walka z niegodziwym systemem oraz tworzenie i propagowanie alternatyw wobec kapitalizmu oraz wszystkich innych, którzy chcieliby wiedzieć coś więcej o anarchizmie (i nie tylko), ale boją się zapytać!!!

 

Redakcja pisma anarchistycznego INNY ŚWIAT
oraz ekipa Kawiarni Naukowej

Wolnościowy klub dyskusyjny zaprasza na spotkanie i dyskusję:

 

"SYTUACJA SPOŁECZNO POLITYCZNA, ORAZ PRAWA KOBIET

W KRÓLESTWIE NEPALU, OCZAMI NEPALSKICH ANARCHISTÓW"

 

Okazją do spotkania jest obecność w Poznaniu nepalskich anarchistów i

anarchistek, członków zespołu RAI KO RIS który w ramach swojej trasy

koncertowej po Europie - Ungovernable Anti-National Tour 2013!-

zawitał także do naszego kraju.

 

Członkowie zespołu są zaangażowani w działalność społeczno-polityczną,

w Katmandu prowadzą Kathmandu Radical Bookstore i Infoshop.

 

Po spotkaniu zapraszamy na koncert RAI KO RIS i  słowackiego

Dasa Fon Flasa. Koncert jest benefitem na działalność nepalskich

anarchistów

W tym roku anarchizm w Polsce obchodzić będzie swoje 110 urodziny. Za umowny moment początków ruchu na ziemiach polskich można uznać powstanie pierwszej grupy anarchistycznej. Było to po zaborem rosyjskim, w Białymstoku w 1903 roku, tuż przed wybuchem rewolucji, która stała się okazją do walki ekonomicznej, politycznej i zbrojnej. Zaczynamy publikację cyklu trzech artykułów dotyczących historycznych początków anarchizmu w Polsce.

 

Rozbicie ruchu anarchistycznego w Białymstoku

Po zakończeniu pogromu i ogłoszeniu stanu wojennego 17 czerwca 1906 r. władze carskie postanowiły wykorzystać panującą sytuację dla ostatecznego zniszczenia ruchu rewolucyjnego. W lipcu 1906 roku Departament Policji polecił naczelnikowi miejscowej Ochrany, rotmistrzowi Fułłonowi, "oczyszczenie" ulicy Surażskiej, "będącej główną twierdzą rewolucjonistów, a zwłaszcza anarchistów, których czelność doszła ostatnio do tego stopnia, że administracja zmuszona była wydać zarządzenie o zdjęciu z tego rejonu wszystkich posterunków policyjnych w związku z bezustannymi napadami terrorystów". Zwracając uwagę na nienormalność istniejącej sytuacji, Departament Policji polecał Fułłonowi natychmiastowe przystąpienie do "likwidacji" wszystkich rewolucjonistów zamieszkałych w tej dzielnicy, w oparciu o warunki stanu wojennego.

 

W odpowiedzi swej rotmistrz stwierdzał, że rejon ulicy Surażskiej stracił już częściowo swój charakter rewolucyjnej twierdzy, nie kontrolowanej w zasadzie przez władze. "W dniach zaburzeń pogromu - pisał naczelnik Ochrany białostockiej — ulica ta i okoliczne istotnie była we władzy buntowników i żydowskiej samoobrony". W połowie sierpnia jednak rejon ulicy Surażskiej był już częściowo spacyfikowany. Krążyły tu silne patrole wojskowe i na ogół panował spokój.

 

Władze jednak zdawały sobie sprawę, że sytuacja bynajmniej nie jest przez nie opanowana i ruch rewolucyjny, zepchnięty głębiej w podziemie, nadal stanowi groźną siłę. Na ulicy Surażskiej nadal działały tzw. giełdy partii rewolucyjnych, które w tym czasie stały się podstawową formą łączności organizacyjnej. Jak podawał rotmistrz Fułłon, ,"«giełda» na ulicy Surażskiej zbiera się w każdy piątek wieczór, gromadzi się na niej masowo żydowska młodzież, która w całości jest rewolucyjnie nastrojona" i w większości uzbrojona. W raporcie swym naczelnik Ochrany wysuwał plan otoczenia "giełdy" i aresztowania jej uczestników. Podawał ponadto, że w Białymstoku często przebywają wybitni działacze rewolucyjni z innych okręgów Cesarstwa.

 

Akcja pacyfikacyjna przybrała kolosalne rozmiary. Niezależnie od częstych rewizji i aresztowań często organizowano nocne operacje policyjno-wojskowe, w czasie których otaczano całe dzielnice miasta, przeszukując skrupulatnie dom za domem, mieszkanie za mieszkaniem. Najczęściej nękano ludność ulicy Surażskiej i okolicznych. Tak np. w nocy na 11 października 1906 r. przeprowadzono w tej dzielnicy powszechne rewizje, rzekomo w poszukiwaniu broni. Broni nie znaleziono, ale aresztowano 30 osób.

 

27 września na placu Bazarnym operację rewidowania przechodniów przeprowadzał oddział żołnierzy i policjantów pod dowództwem dzielnicowego Niebracznego. Usiłowali również zrewidować grupę robotników przechodzących przez plac, ci jednak zaczęli uciekać. Gdy Niebracznyj zagroził otwarciem ognia, jeden z uciekających zaczął ostrzeliwać się z brauninga, raniąc dzielnicowego w nogę. Mimo zaciekłej i rozpaczliwej obrony, zamachowiec został ujęty. Nazajutrz o świcie stanął przed polowym sądem wojennym. Odmówił podania nazwiska, ale przyznał się, że należy do grupy anarchistów-komunistów i strzelał z całą świadomością, chcąc zabić dzielnicowego. W dwie godziny później oskarżony został rozstrzelany. Zachował się mężnie. Prosił, by mu nie zawiązywać oczu i nie przywiązywać do słupa. Prośbę jego spełniono. Przed śmiercią wznosił okrzyki na cześć rewolucji "świtającej już wolności". Stracony miał 19 lat. Był z zawodu piekarzem. Pochodził z Bielska Podlaskiego, a w Białymstoku mieszkał na fałszywym paszporcie na nazwisko Manesa Piziaka.

 

Akcję represyjną intensywnie prowadzono również w miasteczkach okręgu białostockiego. Pod koniec 1906 r. rozpoczął się ruch strajkowy wśród tkaczy supraślskich. Dla stłumienia zaburzeń skierowano do Supraśla ekspedycję karną. Rezultatem jej działalności było kilku zabitych, 30 rannych i 15 aresztowanych.

 

Straszliwe prześladowania, ekspedycje karne wzmagały nastroje odwetu. Coraz częściej stosowano terror indywi]dualny wobec policji i wybitnych przedstawicieli miejscowej administracji. Aktywność na tym froncie walki przejawiali przede wszystkim anarchiści, ponadto grupy bojowe eserowców i Bundu. W październiku 1906 roku zabito policjanta Popiełyszko, wykonawcę wyroku śmierci na rewolucjoniście Wyszyńskim. Mniej więcej w tym czasie zginął naczelnik Zarządu Żandarmerii Guberni Grodzieńskiej podpułkownik Gribojedow, który uprzednio był naczelnikiem żandarmerii w Białymstoku. W listopadzie 1906 roku ciężko ranny został szpicel Opacki.

 

Ogromne wrażenie wywarł brawurowy zamach bombowy, dokonany 25 marca 1907 roku w centralnej ulicy miasta przeciwko tymczasowemu generał-gubernatorowi Bogajewskiemu. Zamachu dokonano, gdy Bogajewski przejeżdżał ulicą Lipową. Od bomby raniony został woźnica powozu generał-gubernatora i posypały się szyby w okolicznych domach. Sam Bogajewski wyszedł jednak cało. Również sprawcy zdołali ujść przed aresztowaniem.

 

W cztery dni później przeprowadzono w Białymstoku szeroko zakrojoną akcję policyjną przeciw anarchistom, której celem było wykrycie inicjatorów i wykonawców zamachu na Bogajewskiego. Należy sądzić, że władze dysponowały informacjami agenturalnymi, gdyż istotnie udało się policji wykryć lokal organizacji anarchistycznej. W czasie przeprowadzanych rewizji w jednym domu zraniono dzielnicowego. W innym policja napotkała, w trakcie otaczania go, zaciekły opór. Z domu rzucano bomby i strzelano do policji. Po dłuższym ostrzeliwaniu policja wyłamała drzwi do domu, gdzie znaleziono jednego zabitego i jednego ciężko rannego rewolucjonistę, poza tym broń, materiały do produkcji bomb, a także odezwy anarchistów, wydane w związku z zamachem na Bogajewskiego.

 

Akcja zamachów terrorystycznych nie ustawała mimo ciężkich strat ponoszonych przez rewolucjonistów. Tak np. 4 czerwca 1907 roku zabity został w Białymstoku robotnik Jarocki, członek miejscowej organizacji czarnosecinnego Związku Narodu Rosyjskiego. 17 sierpnia przy wysiadaniu z tramwaju zabito komendanta wojskowego stacji kolejowej w Białymstoku, pułkownika Szretera, który był bezpośrednio odpowiedzialny za masakrę urządzoną na stacji kolejowej w dniach krwawego pogromu czerwcowego 1906 r.

 

Prócz zamachów grupy bojowe różnych organizacji prowadziły akcję ekspropriacyjną. Napadano na banki i kasy rządowe, na urzędy gminne itp. W lipcu 1906 r. sześcioosobowa bojówka zabrała w jednym z banków białostockich 1455 rubli. W październiku tegoż roku rewolucjoniści napadli na urząd gminy w Supraślu i skonfiskowali 89 blankietów paszportowych.

 

W Wilnie anarchistyczne grupy utworzone zostały w 1903 r. przez agitatorów przybyłych z Białegostoku, którzy przejęli część członków z Bundu. Pierwszy zamach w Wilnie zorganizował J. Kropotkin (w styczniu 1906 r.), rzucając bombę na posterunek policji, która jedną osobą zabiła, a cztery ciężko raniła. Zamachowca ujęto i w miesiąc później skazano na karę śmierci, po czym rozstrzelano. Ujęto też dalszych anarchistów, których także rozstrzelano. Podobny los spotkał anarchistów w Kownie, Grodnie i Brześciu Litewskim. Podobnie jak ich koledzy, dokonywali zamachów i ekspropriacji burżuazji.

 

Jesienią 1906 r. były próby zjednoczenia ruchu anarchistycznego Polski i Litwy. Na zwołanej w Kownie wspólnej konferencji przyjęto rezolucję, która wzywała wszystkie grupy do tworzenia federacji.

 

W pierwszych dniach maja 1907 r. anarchiści zorganizowali w Białymstoku strajk, połączony z wystąpieniami o charakterze terrorystycznym. Przedsięwzięcie to zakończyło się jednak niepowodzeniem. W czerwcu anarchista Szpindler zabił naczelnika policji, we wrześniu anarchista Gorodowojczyka dokonał zamachu na sekretarzu "carskiej ochrany". Policja prowadziła zakrojone na szeroką skalę obławy na anarchistów, które doprowadziły do tego, że pod koniec 1907 r. ruch anarchistyczny w Białymstoku został rozbity.


Anarchiści w Rewolucji 1905 - 1907 w Warszawie

 

Jesienią 1905 Federacja Anarchistyczna w Białymstoku na czele z Juda Grossmanem, głównym teoretykiem i organizatorem grup "czarnoznamieńców", zorganizowała konferencję, na której postanowiono rozpoczęcie działalności propagandowej w innych miastach, a głównie w Warszawie i w Łodzi. Do Warszawy wysłano agitatorów wśród nich anarchistę o pseudonimie Karol, którzy mieli zaszczepić wśród warszawskich robotników nieznane im hasła anarchizmu. Jednak akcja ta nie przyniosła spodziewanych efektów, gdyż pozycja PPS-u wśród robotników była zbyt silna. Sukcesem natomiast zakończyła się agitacja wśród ludności żydowskiej. W zaistniałej sytuacji utworzono w Warszawie "Federacyjną Grupę Anarchistów-Komunistów Międzynarodówka" (w literaturze spotyka się również nazwę „Internacjonał”, która jest kalką językową z rosyjskiego). Pod względem ideowym federacja reprezentowała nurt "czarnoznamieńców". Jednak wg notatki warszawskiej Ochrany nazwa "Międzynarodówka" jako oficjalna nazwa grupy pojawiła się w końcu sierpnia 1905. Grupa podzielona była na kilka samodzielnych federacji, z których każda składała się z 4 oddziałów: oddział broni - zajmował się zdobywaniem uzbrojenia i materiałów wybuchowych, oddział techniczny zajmował się drukowaniem broszur i ulotek, zadaniem oddziału literackiego było zaopatrywanie grupy w literaturę przywożoną najczęściej z zagranicy, natomiast oddział organizacyjny miał za zadanie prowadzenie agitacji (akcje propagandowe) i zdobywanie nowych członków grupy.

 

Po  raz  pierwszy  anarchiści  z  "Międzynarodówki"  dali  o  sobie   znać  9 września 1905 r., kiedy to Israel Blumenfeld wrzucił bombę do kantoru bankiera Szereszewskiego   odmawiającego   przekazania   pieniędzy   na  działalność organizacji. Jednakże nikomu nic się nie stało. Nową akcję zorganizowano 5 listopada 1905, w dniu pogrzebu prawosławnego arcybiskupa Jeronima na Woli. Na wracający z Woli oddział Kozaków rzucono bombę, która nie spowodowała żadnych obrażeń wśród żołnierzy. Według świadków czynu tego dokonało dwóch osobników należących do grupy "Międzynarodówka". Federacja ponownie dała o sobie znać wieczorem 13 listopada wrzucając 2 lub 3 bomby do kawiarni Hotelu "Bristol". Miały miejsce dwa wybuchy, które rozbiły szyby i zniszczyły niektóre przedmioty w lokalu. Ranne zostały dwie osoby (według niektórych badaczy akcja ta nie była dziełem „Internacjonału”, pomimo przypisania jej autorstwa przez policję).

 

Oprócz zamachów grupa  prowadziła  także  działalność  ekspriopriacyjną.  Jak  informował oberpolicmajster  Mejer  w  meldunku  do  generał-gubernatora  Skałona, anarchiści chodzą  po domach burżuazji  i  zostawiają mandaty  z napisem "Ostrzeżenie" po rosyjsku żądając dużych sum pieniędzy (800-1000 rubli). Po uiszczeniu opłaty na rzecz grupy zostawiają rachunki pisane po polsku i w jidisz z niebieskim stemplem organizacji. Nie wpłacenie żądanej kwoty pociągało  za  sobą  podłożenie  bomby.  Jednak  nie  wszystkie  akcje "Międzynarodówki" kończyły się sukcesem. 22 listopada 1905 policja została poinformowana, że anarchiści pojawią się na ulicy Prostej 8 po pięć tysięcy rubli. W urządzoną zasadzkę, po krótkiej strzelaninie wpadło 5 osób: Lewek Flinker, Josek Roziennik, Josek Goldszajn, Icek Salomon i Nuchin Wolf Sarna. Znaleziono przy nich: rewolwer "Nagan", kindżał, bombę oraz mandaty (jedno "Ostrzeżenie" i sześć zapłaconych). Zostali oni zamknięci w X Pawilonie Cytadeli, a następnie zesłani. Tylko Josek Roziennik został rozstrzelany bez wyroku sądowego, na mocy prawa stanu wojennego wprowadzonego 10 listopada 1905 roku.

 

Działalność grupy nie ograniczała się tylko do akcji zbrojnych. Prowadzono także działalność propagandową. Pod koniec października 1905 wydano manifest w jidisz wzywający robotników do strajku powszechnego. Nawoływano również do walki, z caratem i burżuazją, której celem miało być wywalczenie anarchistycznego komunizmu. Uznano, że należy wziąć masowy udział w strajku i rozpocząć działania mające sparaliżować funkcjonowanie państwa, a więc: przerwać połączenia telefoniczne i telegraficzne, niszczyć szyny i mosty, niszczyć urzędy państwowe, występować przeciwko burżuazyjnym lokalom. Należy oswobodzić więźniów, zająć sklepy i rozdać dobra biednym. W walce nie należy okazywać litości rodzinom burżuazji, gdyż one wcześniej "kąpały" się we krwi proletariatu. Terror ma stać się główną formą walki i przekształcić strajk w rewolucję. Drugi manifest "Duch niszczenia jest duchem twórczości" pojawił się w drugiej połowie listopada 1905 roku i wydany został po polsku. Anarchiści boleli, że ruch strajkowy ustaje, ale nie oznacza to, że walka się skończyła. Należy toczyć ją dalej, jako czystą walkę klasową, walkę o wolność proletariatu. W zajmowanych miastach należy zakładać komuny anarchistyczne.

 

Kolejny manifest pojawił się w grudniu 1905 i skierowany był przeciwko idei republiki demokratycznej. Napisany został w jidisz. Ostrzegali, że republika taka będzie tworem burżuazyjnym, osiągniętym kosztem proletariatu, w której robotnicy będą w dalszym ciągu eksploatowani. Jako przykład takiej działalności burżuazji, podają Wielką Rewolucję Francuską. Dlatego ponownie nawoływano do walki, zarówno politycznej jak i ekonomicznej, przy użyciu terroru.

W listopadzie 1905 r. udało się warszawskim anarchistom założyć kółka w: Łodzi, Pile i Częstochowie. Jednak ich rozwój (poza Łodzią) nie był tak dynamiczny, jak się tego spodziewano. Wpłynął na to fakt braku literatury anarchistycznej, drukowanej w języku polskim.

 

Po grudniowych zbrojnych wystąpieniach robotników w Moskwie i związanych z tym wydarzeniach w Polsce powstała na terenie Warszawy nowa organizacja anarchistyczna „Proletariat” która działała zaledwie kilka miesięcy

 

W grudniu 1905 roku działalność grupy "Międzynarodówka" została zahamowana przez masowe aresztowania. Dotknęły one także "Proletariat". 2 stycznia 1906 roku generał gubernator powziął decyzję o rozstrzelaniu członków "Międzynarodówki". W styczniu 1906 r. w trzech partiach zabito, na stokach cytadeli, 16 anarchistów. Egzekucje przeprowadzono bez orzeczenia sądowego, a większość z zamordowanych była nieletnia. Wydarzenie to wywołało fale oburzenia na całym świecie, wobec metod stosowanych przez carski reżim. Zginęli wówczas: Izrael Blumenfeld, Szmul-Ela Furcajg, Jakob Golszajn, Froim Grauman, Kopel Igłason, Judko Kernbajser, Dawid-Lejb Kryształ, Simcha Modzelewski, Jankel Pfefer, Moszek Pugacz, Chaim Rifkind, Szalma Rozencwaig, Karol Skurza, Szalma Szajer, Izak Szpiro,

 

Niektórym działaczom takim, jak: Rafał Barańczuk (pseud. Saszka Paryżski ), Eugenia Bruk (Pseud. Zenia), Iwan Mijakota (pseud. Jankiel ) udało się uniknąć aresztowania i wyjechać z Warszawy.

 

Natomiast władze carskie uznały, że problem anarchizmu na terenie Królestwa jest tak poważny, iż należy powołać specjalny organ, który zajmie się tymi sprawami. Tak więc 18 stycznia 1906 roku utworzona „Specjalna Komisja do Spraw Anarchokomunistów”. Kilka dni później, po skardze polskich prawników, wydano zakaz wykonywania wyroków śmierci bez orzeczenia sądu. Rozporządzenie to przekazano do Warszawy.

 

W marcu 1906 roku przybył do Warszawy niemiecki anarchista Johannes Holzmann znany jako August Waterloo lub Senna Hoy. Został on wydelegowany przez Kongres Anarchistyczny, w celu odbudowy ruchu w Warszawie i Łodzi.

 

Plonem jego akcji stało się reaktywowanie "Międzynarodówki", przy okazji powstały także mniejsze grupy: „Buntownik”, „Ekspropriatorzy”, „Czerwona ręka”, „Anarchia” i "Czerwona Chorągiewka". W lipcu 1907 r. powstała grupa kolejna o nazwie "Swoboda" (Wolność), która w sierpniu opublikowała odezwę w języku jidysz, w której nawoływała współtowarzyszy do aktywnego działania w kręgach robotniczych, w celu zaszczepienia anarchizmu na ziemi polskiej. Istniejące w Warszawie grupy dokonywały wymiany literatury i agitatorów między sobą. W końcu 1906 r. nawiązały też współpracę z anarchistami Białegostoku i Wilna.

 

Odżyła także filia "Międzynarodówki" w Łodzi, rozszerzając swą działalność na Piotrków. Pojawił się również organ anarchokomunistów drukowany w Londynie "Głos Rewolucji". Artykuły w nim zamieszczone nawoływały do walki z burżuazją oraz z socjaldemokracją oszukującą proletariat wizjami reform. Począwszy od strajków akcje anarchistów mają przekształcać się w powstanie prowadzone przy użyciu terroru. Zrekonstruowana grupa warszawska dała o sobie znać w połowie 1906 roku odezwą przeciw "kombinatorom" podszywającym się pod anarchistów. Ostro wystąpili przeciwko bandytom używającym nazwy ich organizacji do własnych celów. Zatrzymano kilka osób, które podając się za anarchistów próbowali wyłudzić pieniądze. Działacze grupy całkowicie się od nich odcinają. Wystąpiono także przeciwko PPS-owi, gdyż jej bojówki zwalczają robotników grabiących sklepy burżuazji. Jeśli akcje socjalistów będą się powtarzały to anarchiści odpowiedzą bombą na każdy strzał do robotnika. Nawołują jednak do jedności proletariatu w walce z kapitalizmem.

 

W tym miejscu należy zwrócić uwagę na role prowokacji policyjnych. Jeśli anarchiści nie wykazywali odpowiedniej gorliwości, pomagała sobie policja przy pomocy prowokatorów. Wydaje się, że szczególnie liczny był ich udział w napadach rabunkowych. Trudno dzisiaj powiedzieć jaka ich część była dziełem współpracowników policji. Akcje te miały na celu zohydzenie ruchu anarchistycznego

 

W połowie 1906 roku anarchiści rozpoczęli działalność bojową w Warszawie. Jedną z pierwszych akcji "Międzynarodówki" było zabicie pomocnika posterunkowego, Konstantynowa 27 kwietnia  Czynu tego dokonał Szyja Mirel. Następną akcję grupa przeprowadziła w marcu 1907 na ul. Grzybowskiej. Bomba była przeznaczona dla dyrektora gimnazjum rzemieślniczego. W walce zginął Gerszel Zilbergold.

 

Inne akcje grupy miały miejsce w listopadzie 1907 roku. Najpierw Froim Bekker i Moszek Pfeferblum zastrzelili na Placu Paryskim policjanta 5 rejonu Warszawy Bataszewa. Natomiast 29 listopada  Mendel Kirszenbau zabił na ul. Wałowej fabrykanta Wajntala, który nie chciał otworzyć zakładu i umożliwić robotnikom pracy. Także inne organizacje anarchistyczne Warszawy prowadziły działalność zbrojną.

 

Jednak już od grudnia 1906 roku policja prowadziła systematyczną penetrację środowisk anarchistycznych. Aresztowania rozpoczęły się w lipcu 1907 roku. 10 sierpnia 1907 oberpolicmajster Mejer przedłożył wniosek o zesłanie 46 anarchokomunistów. W dokumencie tym nie pada oskarżenie o przynależność któregokolwiek z aresztowanych do grupy "Międzynarodówka". Jedynie u jednego z zatrzymanych Lejby Wajnera znaleziono sporo ulotek federacji z marca 1907 roku, które dostał, jak tłumaczył, od koleżanki. 17 lipca 1907 roku w Ozorkowie został aresztowany Johannes Holzmann. Został on skazany na 15 lat katorgi (zmarł w więzieniu 28 kwietnia 1914 w wieku 29 lat).

 

Pierwsze aresztowania, które uderzyły bezpośrednio w federację miały miejsce między połową czerwca, a końcem września 1907 roku. W tym okresie aresztowano 28 osób, wśród nich aktywnych działaczy organizacji: Darię Samolską, posiadającą duży autorytet wśród robotników żydowskich, braci Henryka i Józefa Tobołowskich, Szmula Monchajta i 6-cio osobową rodzinę Lerman. Wszyscy zostali oskarżeni o działalność propagandową i przynależność do grupy anarchistów-komunistów "Międzynarodówka". Na mocy wyroku sądu 21 osób zesłano do guberni tobolskiej, 6 do guberni astrachańskiej i zakazano powrotu do Warszawy aż do czasu zniesienia stanu wyjątkowego. Nad jedną osobą rozciągnięto nadzór policyjny. Nowa fala aresztowań nastąpiła między początkiem października a połową listopada 1907 roku. W tym czasie zatrzymano 30 osób. Zarzucano im działalność propagandową (Jakub Finkelsztajn) i terrorystyczną (Moszek Prag-Prager, Dawid Złotykamień, Wolf Zytnik, Srul Hamerszlak) - chodziło głównie o podkładanie bomb w domach fabrykantów. Zatrzymano także dwie kobiety: Chanę Gilewicz i Leję Lidskaja znane już wcześniej policji z prób zakładania związków zawodowych wśród robotników żydowskich. Oskarżeni zostali zesłani w głąb Rosji. W tym okresie prawie całkowicie ustaje zorganizowany ruch rewolucyjny na ziemiach polskich. Jeszcze tylko jednostki prowadzą dalszą walkę. Także "Międzynarodówka" mimo znacznego osłabienia próbowała prowadzić jeszcze akcję, głównie ekspriopriacyjne. 8 stycznia 1908 roku Feliks Pogorzelski chciał uzyskać wpłatę 25 rubli od Marcina Kędzierskiego, na ul. Młynarskiej 16 grożąc mu podłożeniem bomby. Pieniędzy jednak nie otrzymał, a na dodatek został zatrzymany przez policję. 21 marca 1908 roku członkowie grupy m.in. Muchin Roenbaum, Etla Lejzerowicz, Moszek Grinberg zabrali 2,8 tys. rubli kupcowi Carkiesie. Lecz były to już ostatnie akcje. Do połowy 1908 roku federacja "Międzynarodówka" została rozbita licznymi aresztowaniami. 16 marca 1908 roku zesłano 23 działaczy grupy, 9 czerwca 1908 roku zakazano pobytu w Królestwie Polskim 36-ściu członkom grupy oskarżonym o organizowanie i udział w strajku szewców i krawców, 28 czerwca 1908 roku aresztowano 27 osób związanych z federacją. Osiem z nich zesłano do guberni jenisiejskiej, a 19-stu przedłużono areszt. 30 sierpnia 1908 roku wydano wniosek o zesłanie 17 osób, członków "Międzynarodówki". Na nocy wyroku znaleźli się oni w guberniach: jenisiejskiej i tobolskiej. Ostatni wyrok na przedstawicieli organizacji wydano 5 marca 1909 roku. Zesłano wtedy 10 osób, a nad jedną, Lejbą Bejtlem, rozciągnięto nadzór policyjny. Akcje policyjne doprowadziły do rozbicia ówczesnego ruchu anarchistycznego na ziemiach polskich już na początku 1908 roku. Dalsze aresztowania miały na celu zlikwidowanie wszelkich możliwości odrodzenia się ruchu.


Anarchiści w Rewolucji 1905 – 1907 w Łodzi

 

Do aktywniejszych ośrodków ruchu anarchistycznego w 1905 r. należy zaliczyć również Łódź.. Grupie warszawskiej udało się utworzyć (pod koniec 1905 r.) filię w Łodzi wśród robotników żydowskich i rozpocząć agitacją idei anarchistycznych.

 

Wszelkie ulotki drukowane były po żydowsku, polsku i rosyjsku, co miało ułatwić lepsze dotarcie do wielojęzycznych środowisk robotniczych. W manifeście z końca 1905 roku grupa wzywała do rozpoczęcia powszechnego strajku, który jednak powinien zostać przeprowadzony bez udziału inteligencji. Uważano ją za przeniewierczą wobec sprawy robotniczej. Bezpośrednio po ogłoszeniu tego manifestu, w listopadzie „Międzynarodówka” wydał odezwę pt. „Duch niszczenia jest duchem twórczym”, w której to występował szczególnie aktywnie przeciwko demokracji parlamentarnej, jak i przeciwko wszelakim sojuszom narodowej burżuazji z robotnikami.. W skład łódzkiej grupy wchodzili głównie subiekci i drobni rzemieślnicy. Wymuszali oni opłaty od bogatych sklepikarzy w Śródmieściu i na Bałutach pod groźbą podłożenia bomby pod dom lub sklep.

 

W październiku 1906 r., dziewięciu czołowych członków grupy: Josek Noechow Skomski (19 lat), Jankiel Ickow Wonkowiński (33 lata), Josek Mordkow Webelcki (19 lat), Binem Malkow Gyoldsztein (18 lat), Szmuł Małkow Granasztein (19 lat), Jankiel Icek Majlechow Bajsbrut (17 lat), Abram Uszerow Najchauz (19 lat.) Gersz Majlech Abramow Wajsberg (25 lat), Wiktor Beniaminow Bunemfeld (22 lata), zostali aresztowani, a następnie 25 grudnia stanęli przed sądem wojennym. Uznano ich winnym działania w organizacji anarchistycznej i skazano na zesłania na Syberię od 8 do 15 lat. Przybyły z Brukseli Johannes Holzmann przywiózł ze sobą kilka numerów anarchistycznego pisma „Głos Rewolucji” oraz 500 rubli, które podzielił między Warszawę a Łódź. Była to jednak za mała kwota, postanowiono przeprowadzić akcję zdobycia funduszy na działalność napadając na dom kupca Szloma Gedricha. Czterech napastników weszło do budynku terroryzując bronią obecnych tam i gdy jeden z nich udał się do sąsiedniego pokoju z właścicielem, padł strzał. Kupiec zginął, a na odgłos wystrzału czwórka bojowców uciekła, nic ze sobą nie zabierając. W czasie pościgu jeden z nich został aresztowany.


Na początku lipca łódzcy anarcho-komuniści wysłali dwóch delegatów na konferencję do Kowna. W lipcu policja dokonała licznych aresztowań działaczy, skazując ich głównie na katorgę oraz wydalenie. Wreszcie pod koniec roku zatrzymano przywódcę łódzkiej „Międzynarodówki” Lebus Watman, a 16 kwietnia 1908 r. policja wykryła lokal organizacji. Podczas rewizji znaleziono w nim materiały wybuchowe, pieczęć owalną grupy, wydawnictwa i gazety anarchistyczne. Aresztowano 18 osób i postawiono 2 kwietnia 1909 przed sądem wojennym w Łodzi. Brak danych co  dalszych losów aresztowanych.

część 2
część 1
W tym roku anarchizm w Polsce obchodzić będzie swoje 110 urodziny. Za umowny moment początków ruchu na ziemiach polskich można uznać powstanie pierwszej grupy anarchistycznej. Było to po zaborem rosyjskim, w Białymstoku w 1903 roku, tuż przed wybuchem rewolucji, która stała się okazją do walki ekonomicznej, politycznej i zbrojnej. Zaczynamy publikację cyklu trzech artykułów dotyczących historycznych początków anarchizmu w Polsce.


Białostocka Rada Delegatów Robotniczych

 

W kulminacyjnym punkcie rewolucji 1905 roku (listopad-grudzień), w szeregu miast w Rosji powstawały organy rewolucyjnego samorządu robotniczego: Rady Delegatów Robotniczych. Na ziemiach polskich nie przyjęły się one. Jedynym miastem w którym powstało przedstawicielstwo robotników był Białystok.

 

Początek działalności białostockiej Rady Delegatów Robotniczych przypadał na listopad 1905 roku. Większość w wyborach do Rady uzyskali działacze anarchistyczni i eserowcy. Partie socjalistyczne (PPS, SDKPiL i Bund) odniosły się wrogo do powstania Rady i próbowały dyskredytować jej działania.

 

Rada liczyła kilkudziesięciu delegatów, obradowała w często zmienianych i zakonspirowanych mieszkaniach. Program działania Rady obejmował akcje strajkowe skierowane przeciw kapitalistom, ale również walkę środkami rewolucyjnymi o wolność polityczną. Rada Delegatów Robotniczych prowadziła w ciągu kilku miesięcy swego istnienia dość ożywioną działalność wydawniczą i agitacyjną.

Na pierwszym swym posiedzeniu Rada białostocka uchwaliła tekst depeszy powitalnej do Rady Delegatów Robotniczych w Petersburgu.

 

"Wrogowie klasy robotniczej — brzmiała depesza — chcą nas zniszczyć, rozbijając nas pojedynczo. Gdy kule i bagnety wyniszczą najlepszych przedstawicieli powstałej do walki klasy robotniczej stolicy, przystąpią oni w podobny sposób do niszczenia robotników w innych miastach. Ale do tego dojść nie może. Zdradzieckie plany naszych wrogów szyte są grubymi nićmi, które łatwo zauważyć. Musimy się zjednoczyć, aby wyzwanie rzucone Wam, Towarzysze Petersburscy, podjęte zostało przez proletariat całej Rosji".

 

Do starcia pomiędzy partiami socjalistycznymi i Radą doszło w grudniu 1905 r. 20 grudnia 1905 roku wybuchł w Moskwie strajk powszechny, w ciągu dwóch dni przerodził się on w powstanie zbrojne. Na wieść o wybuchu powstania moskiewskiego SDKPiL wezwała do strajku powszechnego w obronie proletariatu moskiewskiego. Również Komitety Centralne PPS i Bundu agitowały za strajkiem solidarnościowym. Natomiast RDR w specjalnie wydanej odezwie zaatakowała "politykierów", którzy proklamowali strajk powszechny. Odezwa nie występowała przeciwko idei strajku solidarnościowego z walczącym proletariatem moskiewskim, ale dowodziła, że charakter strajku w Moskwie i Petersburgu jeszcze się nie ujawnił. W związku z czym należałoby dla zorientowania się w sytuacji odczekać ze dwa - trzy dni. W Odezwie dowodzono, że fabrykanci białostoccy czekają tylko na strajk jako na pretekst do ogłoszenia serii lokautów. Rada stwierdzała również, że proklamowanie strajku należy jedynie do kompetencji przedstawicielstwa robotników, a jest nią obecnie Rada Delegatów Robotniczych. Zapowiadano też zwołanie Rady na dzień 26 grudnia dla omówienia sprawy strajku powszechnego.

 

26 grudnia odbyło się zapowiedziane posiedzenie Rady. Przedstawiciele partii socjalistycznych uczestniczyli w zebraniu. Nie udało im się skłonić Rady do zmiany stanowiska. Większością 26 głosów przeciw 10 zapadła decyzja, by na razie nie strajkować, a przystąpić do strajku powszechnego jedynie w tym wypadku, jeżeli włączą się do niego główne ośrodki przemysłowe oraz koleje. Decyzję swą RDR ogłosiła w postaci ulotki, strajk nie został proklamowany. PPS nazwało decyzję Rady jako "chuligańską".

 

Po walkach, jakie stoczyli białostoccy anarchiści z policją i wojskiem oraz represjach, które ich dotknęły, nastąpił wśród nich podział opinii: jedni domagali się zalegalizowania działalności i prowadzenie pokojowej agitacji, drudzy — wzmoże terroru antyburżuazyjnego.

 

W połowie września 1905 r. z Genewy do Białegostoku przyjechał Izydoi Grossman zwolennik i teoretyk "czornoznamieńców". Pod jego wpływem część anarchistów utworzyła grupą, która opowiedziała się za ekspropriacją jednostkową i walka zbrojną. Pozostali stworzyli inną grupę o nazwie "Anarchia". Potępili oni "bezosobowy terror", kładąc większy nacisk na pracą agitacyjno-propagandową. Poglądy swe przedstawili w odezwie pt. „Anarchizm i walka polityczna”, prezentując w niej wszystkie założenia ideowe i taktyczne. Chcąc jednak zahamować odpływ swych zwolenników H. Londyński, czołowy przywódca "chlebowolców", zorganizował konferencją w Wilnie, w której wzięło udział 9 delegatów reprezentujących różne ośrodki anarchistyczne z zachodniej i południowej części Rosji. Konferencja jednogłośnie przyjęła rezolucją potępiającą zarówno "bezosobowy terror", jak i prywatną drobną ekspropriacją, która, ich zdaniem, odbiega od założeń filozoficznych anarchizmu. Gdy rezolucja została rozpowszechniona wśród anarchistów, Grossman uznał ją za akt dezorganizacji "czornoznamieńskich" grup i z Odessy, gdzie przebywał, udał się do Wilna. Tam podjął energiczne działania zmierzające do wzmocnienia ruchu. Aby ograniczyć wpływ "chlebowolców" w Białymstoku, zorganizował anarchistyczną konferencją, na którą zaprosił czołowych działaczy. Wzięło w niej udział 14 delegatów. W czasie konferencji zwyciężyła linia proponowana przez Grossmana, gdyż przyjęto dwie rezolucje, które opowiedziały się za "bezosobowym antyburżuazyjnym terrorem".

 

Po zakończeniu konferencji zebrani podzielili się na trzy grupy. Pierwsza na czele z Grossmanem udała się na Kaukaz, druga do Odessy, a trzecia do Warszawy. Pozostałych anarchistów 16 marca aresztowała policja carska, znajdując u nich bomby, rewolwery oraz literaturę propagandową drukowaną. Podczas wytoczonego im procesu, pod koniec 1906 r., przywódca anarchistów białostockich G. Zillber zwrócił się do przewodniczącego sądu wojennego pułkownika Griboidowa: "My nie zajmujemy się problemem, gdzie rzucimy bombę, kto i kiedy dostanie się w nasze race, szczególnie taki tyran, jak Pan zaraz zostałby zabity. Wasze szczęście, że jestem w waszych rękach". Pogróżka ta została w niedługim czasie zrealizowana, pułkownik został zabity w Grodnie przez maksymalistów. W odwecie za proces ich przywódcy, anarchiści zorganizowali zamach bombowy na posterunek policji w Białymstoku, zabijając jednego i raniąc ciężko drugiego policjanta. Po tym zamachu policja dokonała nowych aresztowań anarchistów, których przewożono w konwoju kolejowym do Grodna. W czasie transportu współtowarzyszom aresztowanych udało się przemycić w chlebie rewolwer, dzięki któremu więźniowie uwolnili się i zdobyli więcej broni, zabijając 7 konwojentów.

 

Mimo dokonanych w 1906 r. aresztowań, organizacja białostocka była federacją składającą się z 4 cechów: tkaczy, stolarzy, szewców i krawców. Ponadto funkcjonowało 15 kółek propagandowych, skupiających robotników miejscowych fabryk. W miejscowościach: Różany, Bielsk Podlaski, Ciechanów, Krynki, Orłów, Wołkowysk czy Zabłudów anarchiści także posiadali swe kółka. W 1906 r. podejmowano nadal szereg akcji zbrojnych. W styczniu został zabity na ulicy starszy stójkowy Moniuszko, a w parę dni później (na głównej ulicy miasta) został ciężko ranny właściciel zakładu krawieckiego — Lifszic. W marcu anarchiści zorganizowali zamach na posterunek policji, zabijając dwóch żandarmów i niszcząc znajdującą się tam dokumentację. W miesiąc później zorganizowali zamach na sklep Klickiego, zaś w czerwcu wrzucili bomby do mieszkań trzech fabrykantów: Richtera, Freidkina i Giendlera. Jedynie Freidkin został ciężko ranny. Organizatorem tych trzech zamachów był anarchista J. Myśliński, który został ujęty przez policję i skazany, przez sąd wojenny w Warszawie, na karę śmierci.

 

W połowie 1906 r. w środowisku białostockich anarchistów narodził się pomysł wysadzenia w powietrze i jednoczesnego podpalenia wszystkich domów tzw. burżuazyjnych przy głównej ulicy miasta. Przystąpiono nawet do prac przygotowawczych, tj. gromadzenia materiałów wybuchowych. Projekt ten napotkał na sprzeciw redakcji "Buntara" w Paryżu, której przedstawiciel przybył do Białegostoku, przekonał organizatorów planowanego zamachu, że przyniesie on ogromne szkody ruchowi anarchistycznemu, ponieważ podczas tej akcji może zginąć wielu czołowych działaczy.

 

Na przełomie kwietnia i maja członkowie organizacji bojowych partii socjalistycznych i anarchiści, przeprowadzili szereg zamachów na przedstawicieli władz i przemysłowców (min. zamachy bombowe na domy fabrykantów: Bauera, Richtera i Gidlera czy akcja ekspropriacyjna na bank Majtlocha). Wzmogła się również agitacja strajkowa.

 

W dniu 9 maja 1906 r. policja odkryła kryjówkę aktywnego anarchisty Gielinkiera, który został zabity podczas aresztowania, ponieważ stawiał opór. W odwet za to zabójstwo, jego koledzy: Niżborski (pseud. Antek) i Czerniecki (pseud. Olek) zorganizowali napad na posterunek policji, zabijając jednego z policjantów. Zamachowcom udało się zbiec.


Pogrom białostocki

 

Władze carskie nie mogąc sobie poradzić z ruchem rewolucyjnym, sięgnęły po wypróbowany sposób z przeszłości: sprowokowanie zajść antyżydowskich. Agenci Ochrany szerzyli antyżydowskie pogłoski, "nieznani sprawcy" rozrzucali ulotki nawołujące do rozprawy z Żydami. Pierwsza próba pogromu rozpoczęła się 3 czerwca, zapobiegła jemu zdecydowana reakcja oddziału policji pod dowództwem policmajstra Dierkaczowa, znanego z sympatii wobec Żydów. Kila dni później Dierkaczow został zastrzelony w tajemniczych okolicznościach. O dokonanie zabójstwa oskarżono... Żydów. 14 czerwca 1906 r. nieznany sprawca ostrzelał procesję prawosławną. Był to sygnał dla wojska, które otworzyło huraganowy ogień z karabinów. Padli zabici i ranni. Organizowany przez policję motłoch rozpoczął grabież żydowskich sklepów.

 

Organizacje rewolucyjne, w tym duża grupa anarchistów, przewidując pogrom zorganizowały zawczasu zbrojne drużyny samoobrony. Drużyny skoncentrowano w dzielnicach żydowskiej biedoty Piaski i Hanajki. Kiedy policja i motłoch skierowały się w ich kierunku, spotkały się z natychmiastową kontrakcją ze strony drużyn rewolucyjnych. W kierunku atakujących anarchiści rzucili ładunki wybuchowe, a grupy samoobrony ostrzelały tłum z pistoletów. Atak został szybko odparty, a dzielnice Piaski i Hanajki przez 3 dni trwania pogromu pozostały bezpieczne. Pogrom szalał za to na słabo zaludnionych przez Żydów dzielnicach Bojary i w okolicach Dworca Centralnego. Wojsko i chuligani bili tam i mordowali ludność cywilną. Według oficjalnych danych zginęło 88 osób, a ponad 80 zostało ciężko rannych. Setki domów, mieszkań i sklepów zostało ograbionych lub spalonych.

 

Na zwołanym tuż po pogromie wiecu robotniczym, w którym uczestniczyło kilkuset robotników uchwalono następującą rezolucję:

 

"My, robotnicy z większości fabryk białostockich, zebrani w dniu 19 czerwca w ilości około 350 osób, protestujemy przeciwko rozsiewanym przez agentów rządowych pogłoskom, jakoby ohydny pogrom był wyrazem, niechęci lub aktem zemsty chrześcijan przeciwko Żydom. Doskonale wiemy, że ta nowa zbrodnia została przez, rząd zorganizowana. Rząd, podjudzając jedną część ludności przeciwko drugiej, myśli w ten sposób osłabić walkę ludu o jego święte prawa, o wolność... Z tym większą energią będziemy zwalczali wszelkie carskie seciny z rządem na czele.

 

Piętnujemy z największym oburzeniem wszystkich tych robotników, którzy splamili swe ręce krwią bratnią i grabieżą. Będziemy ich jako zdrajców sprawy ludowej na każdym kroku bojkotowali i z fabryk wyrzucali. Chcąc przyjść z pomocą poszkodowanym, będziemy pomagali w wynalezieniu i zwróceniu rzeczy skradzionych.

 

Musimy prowadzić jak najenergiczniejszą agitację wśród szerokich mas tak samego miasta, jak i okolic, przeciwdziałając szerzonym przez rząd pogłoskom wywołującym nienawiść do Żydów".

 

Pogrom zgodnie z intencjami władz spowodował szybkie wygasanie fali rewolucyjnej.

część 1


Ciąg dalszy nastąpi

W tym roku anarchizm w Polsce obchodzić będzie swoje 110 urodziny. Za umowny moment początków ruchu na ziemiach polskich można uznać powstanie pierwszej grupy anarchistycznej. Było to po zaborem rosyjskim, w Białymstoku w 1903 roku, tuż przed wybuchem rewolucji, która stała się okazją do walki ekonomicznej, politycznej i zbrojnej. Zaczynamy publikację cyklu trzech artykułów dotyczących historycznych początków anarchizmu w Polsce.

 

Idee negacji państwa i władzy znajdowały w Rosji zawsze szerokie poparcie i uznanie w kręgach inteligenckich, gdyż reżim carski nie zezwalał na rozwój swobód politycznych. Z drugiej strony sprzeczności społeczno-polityczne, które do Rosji przyniósł kapitalizm, zaostrzyły się i każde nowinki teoretyczne, przyjmowane były z zainteresowaniem. Rozwijający się w Rosji od lat 80-tych XIX wieku ruch "tołstojowców”, a od 1901 r. Jana Wacława Machajskiego, znacznie ułatwiły drogę do rozwoju anarchizmu w Królestwie Polskim. Pierwsze grupy anarchistyczne zaczęły rozprzestrzeniać się po całej Rosji a działacze tego ruchu byli organizatorami wielu nowych ośrodków anarchistycznych.


Pierwsza grupa anarchistyczna

Anarchiści, gdy tylko pojawili się wiosną 1903 r. w Białymstoku, rozpoczęli od razu aktywną działalność polityczną. Ich przewodnim hasłem było stwierdzenie, iż: „anarchizm jest ideologią klasy robotniczej, walczy z burżuazyjnym ustrojem, popiera walkę robotników o polepszenie swych warunków materialnych”. Rozpoczęli także ożywioną agitacją wśród działających tam partii politycznych. Z rywalizujących w tym mieście grup: socjalistów-rewolucjonistów (eserowców), pepesowskich i bundowskich, anarchiści przechwytywać zaczęli tych, którzy z polityki swej partii nie byli zadowoleni. Głównym organizatorem tego przedsięwzięcia był Grzegorz Bruner (pseud. Borys). Szczególnie pomocny w agitacji okazał się inny anarchista o pseud. Zajdel (nie ustalono nazwiska), który idee rozpowszechniał wśród ludności żydowskiej, zamieszkującej Białystok. Agitacja prowadzona wśród robotników, czeladników i członków Bundu dała pozytywne rezultaty. Bund, który okazał się mniej odporny na agitacją anarchistyczną, zaczął przechodzić kryzys. Z partii tej, pod koniec 1903 r., wystąpiło 73 członków, którzy przeszli w szeregi anarchistyczne. W ten sposób, na gruncie białostockim, organizacja anarchistyczna stała się silna i wpływowa. Pozwoliło to na powołanie federacji anarchistycznej pod nazwą Międzynarodowa Grupa „Walka”.

 

Początkowo w swej pracy agitacyjnej anarchiści korzystali z literatury wychodzącej w postaci przedruków (po rosyjsku) z miesięcznika "Chleb i Wola” oraz broszur drukowanych za granicą. Dla zwiększenia ilości materiałów propagandowych zaczęto wydawać pisma hektograficzne. Opublikowano 7 broszur o treści agitacyjnej i 6 proklamacji w języku jidysz i rosyjskim. Organizacja Międzynarodowa Grupa „Walka” po 3 miesiącach działalności w Białymstoku liczyła już ponad 90 aktywistów, a zorganizowane przez nią wiece gromadziły dziesięciokrotnie większą liczbę słuchaczy. Aktywiści „Walki” uczęszczali na zebrania innych organizacji politycznych i w podejmowanej dyskusji przekonywali zebranych do anarchizmu.

 

Partie polityczne chcąc zahamować odpływ swych członków, zakazały anarchistom udziału w swoich zebraniach, a robotnikom prowadzenia dyskusji z anarchistami. Środki takie nie mogły stać się jednak skuteczne. Anarchizm zjednywał sobie sympatyków i organizacyjnych zwolenników.

 

Agitatorzy anarchistyczni dostarczali do zakładów literaturę otrzymaną z zagranicy i równocześnie namawiali robotników do zakładania kółek. Uzupełniali brakującą literaturę drukując na hektografie (w sierpniu 1903 r.) broszury pod zmieniającymi się tytułami: „Trup”, „Złodziejstwo” czy „Simon Adler”. Mimo zakazów swych partii robotnicy coraz tłumniej uczestniczyli w zebraniach organizowanych przez anarchistów, czytając ich literaturę, którą w coraz większych ilościach sprowadzano z zagranicy.

 

W lecie 1903 r. anarchiści przystąpili do walki zbrojnej. Jeden z członków organizacji Nisel Faber ciężko zranił w synagodze właściciela dużej fabryki Kaczana, który brutalnie traktował robotników zatrudnionych w swoim zakładzie. Ten sam zamachowiec, w odpowiedzi na rozpędzenie pokojowego zebrania robotników, rzucił bombę do jednego z cyrkułów, która zraniła dwóch policjantów i zabiła dwie osoby cywilne. W drugiej połowie 1904 r. anarchista Gielinkier ciężko ranił nadzorcę więziennego, nieludzko odnoszącego się do więźniów. Nadzorca zabity został z ręki tego samego zamachowca dopiero za drugim razem, po wrzuceniu bomby do jego mieszkania. W Krynkach członkowie grupy „Walka” dokonali udanego ataku na urząd powiatowy, gdzie zdobyto duże ilości blankietów paszportowych. Zamachy i rozpowszechnianie broszur: „Niech zginie własność prywatna” i „To my i czego chcemy” spowodowały, że anarchiści białostoccy od połowy 1904 r. zaczęli odgrywać ważną rolę polityczną, wkraczając w rok 1905 jako aktywna siła polityczna posiadająca grupy anarchistyczne poza Białymstokiem, w Grodnie, Bielsku, Zabłudowie, Choroszu, Wołkowysku, Orle, Krynkach i Burzanach.


Anarchiści w Białymstoku

Anarchiści na wieść o "krwawej niedzieli" w Petersburgu rozpoczęli aktywną działalność polityczną w takich miejscowościach, jak: Białystok, Kijów, Odessa, Jekaterynosław i Żytomierz. Szczególnie aktywnie wystąpili w Białymstoku, gdzie zorganizowani byli już od 1903 r., posiadali wpływy u części proletariatu tego miasta i w okolicach. Wraz z działającymi partiami politycznymi — Bundem, eserowcami, PPS-em i SDKPiL-em wywalczyli przy pomocy strajków ośmiogodzinny dzień pracy w małych zakładach, natomiast w dużych tylko dziesięciogodzinny przy równoczesnej podwyżce płac od 25% do 50%!

 

Prowadzona przez białostockich anarchistów agitacja wśród członków innych partii w końcu 1905 r. przyniosła dalsze sukcesy. Z partii "bundowskiej" i PPS-u część członków przeszła w szeregi anarchistyczne. Pozwoliło to utworzyć kolejną polską federację, która otrzymała za zadanie powiększenie swych szeregów o robotników polskich zatrudnionych w miejscowych zakładach przemysłowych. Z organizacji "bundowskiej" udało się pozyskać energicznych agitatorów: Arona Elina (pseud. Gelinker) i Całkę Sudobiczewa, którzy w niedługim czasie stali się znanymi działaczami nie tylko w Białymstoku, ale także i w Rosji. Aron Elin pochodził z rodziny żydowskiej. Prowadził w Białymstoku, Wilnie, Kownie, Jekaterynosławiu anonimową działalność zbrojną. W wieku 23 lat został przez policję zasztyletowany podczas aresztowania jesienią 1906 r. C. Sudobiczew pochodził też z rodziny żydowskiej. W listopadzie 1906 r. za działalność zbrojną został aresztowany i skazany przez sąd wojenny na karę śmierci. Wyrok wykonano w cytadeli w Warszawie

 

Utworzona pod koniec maja 1905 r. polska federacja rozpoczęła ożywioną agitację w większych fabrykach miasta. Pozyskała nowych zwolenników, którzy po otrzymaniu niezbędnego przeszkolenia w kółkach, mieli już samodzielnie rozpocząć pracę w swoich środowiskach.

 

Agitacja i propaganda anarchizmu (w Białymstoku w czerwcu 1905 r.) prowadzona energicznie przez Strigę i Rywkinda Wiktora (pierwszy zginął w 1906 r. od bomby w Paryżu, drugi został rozstrzelany bez sądu w Warszawie) przyniosła ruchowi znaczne sukcesy. Organizowane przez nich dyskusje i mityngi zyskiwały poparcie głównie wśród ludności żydowskiej, która początkowo sympatyzowała, a później czynnie popierała anarchistów. Z tej grupy narodowościowej rekrutowali się liczni działacze. Prowadzona przez nich działalność polityczna przyczyniła się do rozprzestrzenienia anarchizmu w pobliskich powiatach i guberniach. Przykładem aktywnego działacza może być były członek Bundu N. Bahrana (zginął podczas pogromu żydów w Białymstoku), który doprowadził do znacznego wzmocnienia białostockiej organizacji. Opracowywane przez anarchistów proklamacje i ulotki starano się rozprowadzać w zakładach przemysłowych oraz dostarczać do federacji i kółek, które tworzono w oparciu o profesje lub narodowość i w którego skład wchodziło 10 osób. Zebranie kółka odbywało się raz w tygodniu. Po uzyskaniu przeszkolenia zadaniem członka kółka było pozyskanie dla ruchu nowych zwolenników. W ten sposób powstawało nowe kółko. Najbardziej aktywni działacze nie tylko prowadzili szkolenia, ale uczestniczyli także w zebraniach partyjnych, na których prowadzili agitację.

 

Aby zahamować odpływ swych członków, Bund zorganizował zebranie aktywu. Wystąpił jednak na nim anarchista Fiszel Sztejnberg (zabity w Jekaterynoslawiu w czerwcu 1906 r.), który nie tylko doprowadził do rozbicia konferencji, lecz także udało mu się pozyskać dalszych działaczy tej organizacji dla ruchu anarchistycznego.

 

Anarchiści twierdzili, że w połowie 1905 r. na terenie Białegostoku i w okolicznych miasteczkach, wśród ludności żydowskiej, posiadali największe wpływy spośród innych organizacji rewolucyjnych.

 

Polska federacja anarchistyczna w Białymstoku zaktywizowała się w czerwcu i lipcu 1905 r. Czołowym działaczem w tej federacji był A. Niżborski (pseud. Antek). Do ruchu anarchistycznego wstąpił w 1905 r. Wraz z kolegami, za udział w strajku w zakładzie Wieczorka, został przez właściciela zwolniony. Należał do PPS i był początkowo przeciwnikiem anarchizmu. Jednak niesprawiedliwość jaka go spotkała i brak reakcji ze strony swej partii spowodował, że zaczął szukać kontaktów z anarchistami. Oni przekonali go, iż działalność zbrojna jest jedyną słuszną metodą walki z burżuazją. Aktywność Niżborskiego w ruchu nie trwała długo, ponieważ został zastrzelony przez policje 20 czerwca 1906 r. w Jekaterynosławiu podczas nieudanego napadu na bank.

 

W Białymstoku wraz z eserowcami anarchiści zorganizowali grupę bojową. Grupa ta podjęła walkę z Kozakami, którzy do miasta zostali sprowadzeni do rozpędzenia demonstracji robotniczych. Po zabiciu dwóch Kozaków, wycofano ich z miasta, co było niewątpliwie dużym sukcesem sił rewolucyjnych. W lutym 1905 r. anarchiści zorganizowali, wraz z eserowcami, napad na miejscową drukarnię, zdobyli znaczną ilość czcionki drukarskiej i farb, które wykorzystali do drukowania materiałów propagandowych.

 

Drukując ulotki i proklamacje, nawołujące robotników do terroru ekonomicznego, anarchiści przyczyniali się do wzrostu nastrojów rewolucyjnych w mieście i okolicy. Policji, przy pomocy konfidenta, w połowie 1905 r., udało się odkryć schowek z czcionkami drukarskimi, farbami i papierem. Podczas tej akcji policyjnej nikt nie został aresztowany. W końcu kwietnia anarchista Gielinkier dokonał zamachu na dozorcę domu, który doniósł policji o magazynie materiałów drukarskich. Zabicie dozorcy miało ostrzec innych, którzy współpracowali z policją, lub współpracę zamierzali podjąć. W czerwcu 1905 r. anarchiści zorganizowali kilka zamachów, w których zginął jeden kupiec i policjant.

 

W związku z doniesieniami o zbrojnym powstaniu robotników w Łodzi, 4 lipca 1905 r. w Białymstoku wybuchł strajk powszechny. Władze sprowadzają do miasta wojsko. Anarchiści rzucają bombę w grupę policjantów – 4 z nich zostaje rannych. Przez kilka godzin w mieście trwały walki pomiędzy policją i anarchistami.

 

W dniu 31 lipca 1905 r. z inicjatywy Bundu zorganizowano w Białymstoku pokojowa, manifestację robotniczą. Mimo wezwań policji do rozejścia tłum ciągle się powiększał. W czasie starcia z policją i wojskiem został zabity robotnik Szuster, a kilku innych zostało rannych. W odwecie za represje anarchista Gielinkier dokonał zamachu na oddział wojskowy.  Bomba, która wybuchła ranili oficera i 4 żołnierzy. Zginęła propagandzistka Bundu. Wśród żołnierzy powstała panika wykorzystali to anarchiści i wynieśli rannego zamachowca. Żołnierze przystąpili jednak do rozpędzania tłumu. Na drugi dzień (1 sierpnia 1905 r.) w Białymstoku rozpoczął się strajk powszechny. Wieczorem odbył się wiec przed budynkiem żydowskiego szpitala, gdzie leżeli ranni. Miasto zostało otoczone przez wojsko. Podczas pogrzebu niesiono czarne i czerwone wstążki. Brali w nim udział anarchiści, maksymaliści i eserowcy, działacze PPS i Bundu. Policja mimo demonstracji politycznej nie  interweniowała.

 

12 sierpnia 1905 r. oddział wojska wkroczył do dzielnicy robotniczej, bijąc przypadkowych przechodniów i zabijając jednego z nich. W pewnym momencie w zamieszaniu wybuchła bomba, która zabiła dwie działaczki Bundu i raniła 10 robotników. Wydarzenie stało się pretekstem dla wojska, które rozpoczęło masakrę, strzelając w okna domów i do ludzi na ulicy. Zginęło 38 robotników, 150 zostało ciężko rannych. O sprowokowanie rzezi władze oskarżyły anarchistów, którzy mieli rzucić bombę, jednak ponad wszelką wątpliwość była to wcześniej zaplanowana prowokacja wojska. W manifestacyjnym pogrzebie ofiar masakry wzięło udział 15 tys. osób.

 

Anarchiści z maksymalistami kierowali także walką ekonomiczną robotników w fabrykach tkackich w rejonie białostockim. W jednej z fabryk tego rejonu  właściciel został zmuszony, przez strajkujących robotników, do opuszczenia swego zakładu w którym produkcję podjęli sami robotnicy pod kierownictwem anarchistów i maksymalistów. Właściciel mając przed sobą perspektywę utraty fabryki, powrócił i spełnił wszystkie robotnicze postulaty i żądania.

 

W dwa tygodnie później w fabryce Wieczorka, która zatrudniała około 800 robotników wybuchł strajk.  Przyczyną tego było żądanie właściciela, żeby załoga podpisała deklarację pisemną, iż w ciągu roku nie będzie na terenie zakładu żadnych wystąpień robotniczych. 180 osób z załogi odmówiło złożenia podpisu.  Decyzją właściciela ci, którzy nie podpisali deklaracji, zostali zwolnieni z pracy. Na znak solidarności z nimi załoga przystąpiła do strajku. Wieczorek, obawiając się zamachu wezwał wojsko na teren fabryki. Mimo tego, iż otoczono dom właściciela, wieczorem 26 sierpnia dwaj anarchiści A. Niżborski (pseud. Antek) i Jan Gajski (psued. Nitka) wrzucili do mieszkania Wieczorka dwie bomby, które jednak nikogo nie zraniły. Przestraszony zamachem Wieczorek wycofał decyzję o zwolnieniach.

 

W tydzień później w Białymstoku wprowadzono stan wojenny. Rozpoczęły rewizje mieszkań i aresztowania. Anarchistom zlikwidowano drukarnię i aresztowano Gielinkiera, Engelsona i Pressera (zmarł 16 marca 1907 r. w Warszawskiej Cytadeli).

 

31 października, w dniu ogłoszenia carskiego manifestu konstytucyjnego,  który zapowiadał min. przyznanie ludności swobód obywatelskich i amnestię, kilka tysięcy białostockich robotników otoczyło więzienie domagając się zwolnienia wszystkich więźniów politycznych (min. anarchistów). Wojsko otworzyło ogień do demonstracji – zginęło 4 robotników.

Ciąg dalszy nastąpi.

Wolnościowy Klub Dyskusyjny
zaprasza na spotkanie i wykład

Kobi Snitz
"Anarchizm izraelski a walka o wyzwolenie Palestyny"

Podstawowa historia projektu syjonistycznego mającego na celu przejęcie kontroli nad Palestyną. Obecne metody rozszerzania i umacniania kontroli Palestyny. Historyczny anarchizm izraelski i odniesienia do Polski. 
Obecne walki ludowe i rola anarchistów.
W minionym roku większość działań poznańskiej sekcji Federacji Anarchistycznej skupiona była na kwestiach związanych z problemami lokatorskimi, w tym szczególnie miejskim projektem budowy getta kontenerowego oraz aktywizacją lokatorów w ich walce o swoje prawa. O tej części naszej aktywności pisaliśmy już w osobnym tekście.

Prawa pracownicze

Uczestnicy Federacji Anarchistycznej wspierali również działania Poznańskiej Komisji Międzyzakładowej OZZ Inicjatywa Pracownicza (czytaj Podsumowanie działań OZZ IP). Braliśmy udział w akcji upamiętniającej pomordowanych - 26 kwietnia 1920 - kolejarzy w trakcie trwających wówczas robotniczych protestów. Anarchiści byli też obecni w trakcie obchodów kolejnej 55 rocznicy wydarzeń Poznańskiego Czerwca 56, pamiętając przy ich okazji o aktualnej trudnej sytuacji pracowników HCP i nie pozwalając na to by w ramach swoistej „polityki historycznej” zapominano o dniu dzisiejszym. Wspieraliśmy działania informacyjnie odnośnie umów śmieciowych i pracy czasowej, akcje przeciwko drożyźnie i podwyżkom (1,2) oraz działania w obronie pracowników poznańskiego ZOO Centrum i  toruńskiego Plaza Centrers. Zaangażowaliśmy się również w działania przeciwko podwyżkom cen żłobków, wchodząc w skład tzw. Porozumienia Żłobkowego (3, 4 )

Aktywność społeczno-polityczna

Istotnym elementem naszych działań było wyrażenie sprzeciwu wobec pomysłu budowy elektrowni atomowej w Polsce. Doskonałym pretekstem była kwietniowa rocznica katastrofy w Czarnobylu kiedy to zarówno na świecie jak i w wielu innych polskich miastach przeciwnicy drogiej i niebezpiecznej technologii atomowej wyrażali swój sprzeciw. Szczególnego znaczenia ubiegłoroczne protesty nabrały, wobec awarii po trzęsieniu ziemi w Japonii, które skutkowało m.in. awarią reaktora elektrowni w Fukushimie.
Przy okazji wyborów parlamentarnych, poprzez różnego typu akcje plakatowe namawialiśmy do ich bojkotu (5, 6)
Nie zapomnieliśmy też „uczcić” piątej rocznicy stacjonowania myśliwców F-16 w bazie w Krzesinach, co jak często w przypadku naszych działań – zobacz raport ACK- spotkało się z reakcją policji, dbającej jak zawsze o wolność do zgromadzeń i wolność słowa.
Uczciliśmy ofiary stanu wojennego, sprzeciwiając się jednocześnie instrumentalnemu wykorzystywaniu rocznicy 13 grudnia przez zwolenników prawicowych dyktatur
Reagowaliśmy również na działania mające miejsce w innych miastach. Taki charakter miała chociażby pikieta pod siedzibą Platformy Obywatelskiej po tym jak w Gdańsku - rządzonym przez członka PO prezydenta Pawła Adamowicza – straż miejska i policja rozbiła protest lokatorski tzw. „Marszu pustych garnków”, a w Katowicach policja starała się za wszelką cenę uniemożliwić protest przeciwko Europejskiemu Kongresowi Gospodarczemu. Uczestniczyliśmy również kolejnym, sierpniowym, gdańskim „Marszu pustych garnków” oraz konferencji pt. „O mieszkanie i godną pracę”. Wspieraliśmy także protest przeciwko wydobyciu gazu łupkowego i blokadę marszu skrajnej prawicy 11 listopada w Warszawie.

Międzynarodowo

Staraliśmy się reagować także na wydarzenia polityczne na świecie. Jeszcze w styczniu uczciliśmy protestem pod Konsulatem Federacji Rosyjskiej drugą rocznice śmierci, dwojga rosyjskich antyfaszystów - Stanisława Markielowa i Anastazji Baburowoj . O sytuacji rosyjskich anarchistów i antyfaszystów staraliśmy się też informować poprzez witrynę rozbrat.org.
Informowaliśmy o przebiegu obrony berlińskiego skłotu Liebig 14 (7, 8), protestach Anty-NATO w Belgradzie czy represjach wobec aktywistów ruchu proanimalistycznego (9, 10)

Spotkania i dyskusje

Po za regularnymi, otwartymi wtorkowymi spotkaniami FA, częścią działań sekcji było też organizowanie spotkań informacyjnych i dyskusyjnych  w Klubie Anarchistycznym. W mijającym roku można było więc spotkać się i porozmawiać o sytuacji nielegalnych imigrantów, z przedstawicielami Radykalnej Akcji Solidarnej , zapoznać się z problematykom polityki państwa Izrael względem Palestyńczyków, związkowcami hiszpańskiego związku zawodowego SAT czy dowiedzieć się o bieżącej sytuacji na Białorusi – dzięki obecności na Rozbracie, anarchisty Stasa Poczobuta (brata znanego opozycyjnego dziennikarza Andrzeja Poczobuta). To właśnie obecności Stasa zawdzięczamy zapoczątkowanie akcji solidarnościowej z tróją białoruskich anarchistów - Igora Gliniewicza, Mikołaja Dziedoka i Aleksandra Frankiewicza. Częścią tej akcji było wydanie bezpłatnych pocztówek i akcja wysyłania ich do więźniów. Ten drobny gest solidarności z uwięzionymi, oraz akcje informacyjne i zbieranie podpisów pod petycją domagającej się ich uwolnienia, ma stanowić sygnał dla reżimowych władz (w tym administracji więziennej), że o przebywających za kratami nadal pamiętają ludzie po drugiej stronie. Zastanawiające jest, że nawet tak wydawać się mogło mało kontrowersyjna akcja wzbudziła odrobinę zamieszania na Wydziale Nauk Społecznych Uniwersytetu im.A.Mickiewicza. Całą dość gombrowiczowską sytuację udało się wyjaśnić z władzami uniwersytetu zapewne jednak skłoni nas ona do większej aktywności w murach poznańskich uczelni.
Wspieraliśmy także działania i wydarzenia kulturalne na skłocie Rozbrat

Internet

Nasze środowisko zaangażowane jest również w szereg projektów internetowych. Najpoważniejszym z nich jest oczywiście witryna rozbrat.org, której głównym celem miało być informowanie o inicjatywach okołorozbratowych, ale w toku rozwoju stała się również platformą dyskusji o ruchu wolnościowym, miejscem publikacji prac teoretycznych i oczywiście aktualnej publicystyki społeczno-politycznej.
W roku 2011 na stronie ukazało się ponad 350 tekstów i artykułów (w większości autorskich, publikowanych po raz pierwszy), odwiedzono ją w tym czasie około 500 tysięcy razy.
Pod koniec października, na lokalnym portalu epoznan.pl utworzony został również blog rozbrat.epoznan.pl na którym zamieszczane są informacje i publicystyka dotycząca kwestii poznańskich. Blog bardzo szybko stał się jednym z najpopularniejszych na portalu i na dziś zajmuje pierwsze miejsce pod względem ilości czytelników.
Oprócz witryn lokalnych środowisko rozbratowe zaangażowane jest w redakcję i współtworzenie stron Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Inicjatywa Pracownicza (w Poznaniu znajduje się redakcja witryny internetowej i biuletynu związkowego) , Anarchistycznego Czarnego Krzyża, Federacji Anarchistycznej, Przeglądu Anarchistycznego oraz polskiej Antify.

Działalność wydawnicza

Pod koniec 2010 r.  nakładem Oficyny Wydawniczej Bractwa Trojka ukazała się książka autorstwa Adriana Sekury „Rewolucyjni mściciele – śmierć z browningiem w ręku”. Jest to kolejna pozycja, opublikowana w ramach Serii Historycznej, opisująca działania łódzkiej grupy anarchistycznych terrorystów, która istniała w latach 1910-14. Książka powstała dzięki przeprowadzeniu przez autora dogłębnych prac badawczych w archiwach (m.in. analizował on raporty rosyjskiej Ochrany), tym samym jest to praca przyczynkarska, ujawniająca dotychczas zupełnie nieznane fakty z historii polskiego anarchizmu.

Równocześnie pod koniec 2010 r. w ramach serii Teorie Oporu Oficyna Wydawnicza Bractwa Trojka opublikowała książkę Pun Ngai “Pracownice chińskich fabryk”. Autorka opisuje w niej swoje doświadczenia jako pracownicy fabryki w specjalnej strefie ekonomicznej. Książka jest studium powstawania kapitalizmu w Chinach, szczegółowo opisuje wielopłaszczyznowe stosunki występujące pomiędzy “zacofaną” wsią a “nowoczesnymi” fabrykami. To analiza procesu wytwarzania klasy robotniczej, jak również potencjalnych źródeł jej siły w walce z narzuceniem przez kapitalizm dominacji za pomocą wyczerpującego reżimu pracy.

W kwietniu 2011 r. został opublikowany 12 nr “Przeglądu Anarchistycznego”. Tym razem najobszerniejsze działy podejmują problematykę zastosowania technologii przez władzę jak i nowych strategii kapitalistycznych, zmierzających do przełamania obecnego kryzysu za pomocą tzw. ekologicznych źródeł energii. Do niniejszego numeru została dołączona płyta z nagraniami filmów wykonanych przez osoby współpracujące z magazynem: “Strajk matek” – reportaż z działań matek walczących z władzami Wałbrzycha m.in. na drodze zajmowania pustostanów, “Burżuazja wraca do centrum” – dokument poruszający problematykę wysiedlania z centrów polskich miast ich dotychczasowych mieszkańców i rozwoju ruchu lokatorskiego, “Wspólne gniazdo” – dokument ujawniający warunki pracy w strefie przemysłowej pod Delhi w Indiach, “Dylematy anarchisty” – archiwalny wywiad z Rafałem Górskim, działaczem anarchistycznym z Krakowa, współpracownikiem “Przeglądu Anarchistycznego”, który zmarł w 2010 r.

Kwiecień to także miesiąc w którym staraniami Wydawnictwa Trojka, OZZ IP i przy wsparciu Rewolucyjnych Mścieli/ek ukazał się bezpłatny komiks „Praca, wspólnota, polityka, walka”. Jest on jest tłumaczeniem wydawnictwa grupy prole.info. W wersji papierowej można otrzymać go na Rozbracie, oraz poprzez zakładowe i środowiskowe komisje Inicjatywy Pracowniczej.

W maju Oficyna Wydawnicza Bractwa Trojka opublikowała kolejną pozycję z serii Anarchizm Idee Praktyka pod tytułem “Gentryfikacja – lokatorzy w ogniu wojny socjalnej”. To zbiór esejów poświęconych walkom lokatorskim, których autorką jest Veronika Sinewali. Surowy styl w jakim zostały napisane teksty sprawia, iż mają one charakter bardziej interwencyjny niż opisowy. Powstały one bowiem w toku działań prowadzonych przez mieszkańców Berlińskiej dzielnicy Kreuzberg.

W sierpniu w ramach serii Teorie Oporu Oficyna Wydawnicza Bractwa Trojka opublikowała książkę Harrego Cleavera “Polityczne czytanie ‘Kapitału’”.
Jej autor jest twórcą pojęcia marksizm autonomistyczny, odnoszącego się do tych nurtów w ramach ruchu robotniczego, które podkreślają znaczenie walk toczonych niezależnie od formalnych instytucji robotniczych, gospodarczych oraz politycznych istniejących w państwach kapitalistycznych. Cleaver we wprowadzeniu do książki wyjaśnia na czym polega polityczna interpretacja “Kapitału”, a następnie dokonuje politycznej interpretacji 1 rozdziału dzieła Marksa. Według autora wszelkie pojęcia przedstawione w tym rozdziale, należy interpretować w kontekście walki klas, odnosząc je tym samym do realiów bieżących walk toczonych przez robotników.

W grudniu ukazał się 13 numer “Przeglądu Anarchistycznego”, którego znaczna część porusza kwestie edukacji. Poza tym zawiera on dział poświęcony twórcom, podejmującym problem praktyki społecznej w działaniach artystycznych. Natomiast dział “Formy uwięzienia” analizuje konkretne formy funkcjonowania polskiego systemu penitencjarnego, jak i formy artystyczne powstałe w wyniku refleksji nad instytucją więzienia. Poza uniwersytetami, galeriami i więzieniami niniejszy numer “Przeglądu” porusza problematykę związaną z piłką nożną, ruchem kibicowskim i politycznym znaczeniem zbliżających się Mistrzostw Europy w Piłce Nożnej.
Co jakiś czas na ulicach Poznania można obserwować efekty działania ekipy ManuFAktura. Tym razem odnieśli się do wyborów.

Na swojej stronie emfa.pl umieścili taki oto komentarz:

Przy okazji Wyborów 2011 zrobiliśmy kilkanaście citylightów. Dopowiadać chyba za dużo nie trzeba. Nasze uczestnictwo w wyborach to legitymizacja tego systemu. Symboliczna, ale ważna. A jak ten system wygląda, widać. Nie dajmy się wkręcać w spektakularne zagrywki władzy, która tworzy fasadową demokracje. Organizujmy się poza strukturami władzy. Odrzućmy jej język. Wtedy będzie na czym budować. Bo jaką budowle buduje sie od góry w dół? A to własnie nam się proponuje. Duża część citylightow z fiutkiem szybko poznikała z przestrzeni. Najwyraźniej powiedzieliśmy trochę za dużo o stanie naszej demokracji. Aż korci by coś dopowiedzieć.
wybory2
wybory_dzien
wybory_noc

W ramach 17 urodzin Rozbratu zapraszamy na spotkanie

„Białoruski ruch wolnościowy i antyfaszystowski”

 

W ramach spotkania przedstawimy sytuację ruchu anarchistycznego i antyfaszystowskiego działającego na Białorusi. Przybliżymy skalę represji jakie dotykają aktywistów i aktywistki ze strony reżimu Łukaszenki. Przybliżymy sprawę Igora Gliniewicza, Mikołaja Dziedoka i Aleksandra Frankiewicza skazanych na wieloletnie wyroki więzienia, za rzekome akcje bezpośrednie i działalność antypaństwową. W spotkaniu uczestniczyć będzie Stas Poczobut (brat opozycyjnego dziennikarza Aleksandra Poczobuta) obecnie mieszkaniec skłotu Rozbrat, przez lata czynnie zaangażowany w białoruski ruch anarchistyczny, a także muzycy białoruskiego zespołu Mister X (który wieczorem zagra na koncercie urodzinowym Rozbratu) również związani z tamtejszym ruchem antyfaszystowskim i wolnościowym.

Spotkanie rozpocznie się o godz. 18:30 w Klubie Anarchistycznym

Nowy numer pisma "Inny Świat"

26 września 2011 r. Dział: Polska
Ukazał się kolejny numer kwartalnika anarchistycznego INNY ŚWIAT.

Na półkach empików, w sklepie Bractwa Trojka (www.bractwotrojka.pl) oraz w kilku niezależnych lokalach można znaleźć już nowy, 35, numer kwartalnika anarchistycznego „Inny Świat”.
Przewodnim tematem numeru jest znów tematy anty-atomowa. Mimo, iż pisaliśmy już wcześniej na ten temat sporo, to jednak temat jest nie do wyczerpania a życia samo podsuwa kolejne motywy by go nie odpuszczać. Miłościwie nam panująca władzuchna już zapomniał o katastrofie w Fukushimie i nadal lansuje energię atomową jako najtańsza i najbezpieczniejszą (no i oczywiście najbardziej ekologiczną…). Dlatego m.in. ujawniamy, jakich kłamstw i przeinaczeń dokonywano w czasie i po tragicznej katastrofie w Japonii w mediach polskich i nie tylko (tekst autorstwa Lecha Przychodzkiego pt. „Fukushima - tsunami kłamstw”). Równocześnie, by w sposób merytoryczny wesprzeć ciągle raczkujący polski ruch anty-atomowy, postanowiliśmy zamieścić obszerne materiały dotyczące protestów przeciwko budowie EA Żarnowiec na przełomie lat 80. i 90. ub. wieku. O kampanii przeciwko Żarnowcowi wspomina jeden z jej głównych animatorów i motorów napędowych – Tomasz Belfr Burek. Mamy nadzieje, że ten ważny historycznie materiał będzie przydatny przy dzisiejszych działaniach przeciwko planom budowy polskich elektrowni atomowych.
Poza materiałami anty-atomowymi w numerze jak zwykle znaleźć można artykuły dotyczące kontroli społecznej, represji (dział Anarchistycznego Czarnego Krzyża), omówienia książek oraz materiały historyczne...