Zaloguj

Federacja Anarchistyczna

Jesteś tu: Start / Archiwalia / Trójmiasto /
A+ R A-
Dziś między godziną 10 a 13 odbyła się eksmisja Kawiarni Naukowej. Miejsce setek niezależnych inicjatyw kulturalnych, a czasem także społecznych i politycznych nie pasowało do wizji władz Krakowa – firmy. Eksmisji dokonano za długi, które powstały poprzez samowolne naliczania karnego czynszu przez Zarząd Budynków Komunalnych. Nikt z ZBK nie poinformował prowadzących KN o naliczaniu kary. Eksmisja nie oznacza końca działalności! Dziś zgodnie z KNowym planem przy ulicy Jakuba 29 odbędzie się koncert zagra m.in. Translola. Start godzina 19. Pokażmy solidarność już dziś!

Info na facebooku: http://www.facebook.com/events/537409336284819/537429916282761/?comment_id=537439859615100&notif_t=event_mall_reply


Poniżej tekst Rafała Małęckiego “Ważą się losy KAwiarni Naukowej” szeroko prezentujący historię tego interesującego miejsca i wspaniałych ludzi je tworzących:

 

Trwa spór między krakowskim Zarządem Budynków Komunalnych a Kawiarnią Naukową. Legendarny klub aktywnie promujący kulturę niezależną po wielu latach dobrych relacji z miastem ostatecznie będzie musiał opuścić wynajmowany lokal. Tajemnicą poliszynela jest to, iż miasto za wszelką cenę próbuję łatać dziurę budżetową. Problem polega jedynie na tym, że prawdopodobnie żaden z urzędników nie zadał sobie trudu, by się dowiedzieć (bo trudno podejrzewać urzędników o zainteresowania kulturą spoza głównego nurtu), czym dla Krakowa jest Kawiarnia Naukowa.  Postanowiliśmy w tej sytuacji zaprezentować dziesięcioletni dorobek Naukowej.

 

W czasach osławionego kryzysu najłatwiej ciąć równo po wszystkim. W ten sposób pieniądze stały się bezpośrednią przyczyną zamknięcia słynnej progresywnej Galerii Manhattan w Łodzi* czy znamienitej Galerii Szarej w Cieszynie. Nad tym przygranicznym miastem ciąży doprawdy jakieś fatum, bo w tym samym czasie doszło do zamknięcia znanej w regionie Piwnicy Stary Targ, promującej lokalnych artystów undergroundu. Już nigdy festiwale cieszyńskie nie urządzą w tamtym miejscu swojego klubu festiwalowego. Rok 2012 będzie rekordowy jeśli chodzi o obniżone dotacje dla bibliotek publicznych, czytelnictwo kuleje (najgorszy rok od 20 lat), a na książki pieniędzy brak. Kryzys dotyka duże instytucje kultury, i retorycznie można zapytać, co w tej sytuacji mają powiedzieć kulturalne inicjatywy oddolne? A pomyśleć, że wszystko byłoby pięknie, gdyby nie źle skrojone budżety miejskie i gdyby nie marginalizowanie roli kultury. Tak też jest w przypadku krakowskiej Kawiarni Naukowej. Klub, który w zasadzie mógłby nosić nazwę „Dom Kultury Niezależnej” znalazł się pod finansową ścianą. Właściciele nie udźwigną opłat czynszowych nakładanych przez ZBK. Wprawdzie czynsz, o którym mowa jest nieco niższy niż czynsz komercyjny, jednak wciąż jest to kilka tysięcy złotych miesięcznie, zatem przyszłość Naukowej jest zagrożona. Trudno sobie wyobrazić, by lokal zniknął z kulturalnej mapy Krakowa, a jego wieloletnia działalność została zaprzepaszczona.

 

Dokonajmy teraz przeglądu wydarzeń, które tworzą historię tego miejsca. Kawiarnia Naukowa powstała w maju 2002 roku z inicjatywy Adama Kwaśnego i Lucjana Towpika. Działalność zainaugurowano koncertem Włodka Kiniorskiego, ojca stylu muzycznego flap, ciekawego zjawiska w polskiej muzyce, w którym mamy do czynienia z zupełnym muzycznym eklektyzmem. Wspaniałe wnętrza stanowiące połączenie „kamienia i elektroniki, gotyku i współczesności”, jak to się lirycznie określa w kręgach Naukowej, są wytworem działania stricte artystycznego. Maciej Gryglaszewski namalował na ścianie interesujący fresk, a Maciej Pęcak wykonał stół kamienny, którego sława sięga najwyraźniej poza granice kraju, skoro informacje o tymże obiekcie znalazły się w broszurze pokładowej belgijskich linii lotniczych. Klub w zamierzeniu miał być kontynuatorem stylistyki popularnego niegdyś Teatru Bückleina. Wielu artystów i wiele przedsięwzięć z Bückleina przeszło automatycznie pod skrzydła Naukowej i pomimo ograniczonych możliwości w pełni zadomowiło się w nowym miejscu na Kazimierzu.

 

Od początku klub starał się stworzyć niezależną scenę muzyczną pomagając armii młodych muzyków, którzy w świecie profesjonalistów stawiali dopiero pierwsze kroki. Tu powstała znana post-rockowa grupa New York Crasnals, która parę lat później, w 2008 roku, święciła triumfy na festiwalu Open’er. Innym projektem muzycznym, który narodził się w  Naukowej był zespół Translola. Hipnotyzująca muzyka post-punkowa wykonywana przez artystki Transloli zdobyła szersze uznanie. Grupa zaznaczyła także swoją aktywność na polu pojednania polsko-niemieckiego. W czasie występu w Niemczech, na placu, na którym kiedyś przemawiał Hitler, gdy niemieckie zespoły śpiewały „wiemy, że nam nigdy nie przebaczycie”, Translola zdobyła się na gest pojednania między Polską a Niemcami, oczarowując kompletnie niemiecką publiczność. Nie sposób wymienić wszystkie krakowskie zespoły związane z Naukową, wypada jednak, by w tym miejscu padły nazwy przynajmniej kilku z nich: Okularsy antidepresjon, CroDad & 100 years, Galician Glamour, Nucleon, Tele, Aloes, Halt.


Przez dziesięć lat działalności klubu w Naukowej odbyło się  ponad tysiąc koncertów.  Gościły tu znakomite zespoły i artyści z całego świata, z najróżniejszych scen muzycznych – od eksperymentalnej elektroniki poprzez indie rock, hip-hop po ciężki gitarowy noise, hard core czy scremo. Koncertowali Mount Erie, Sindre Bjerga, Emiter, Tomasz Chołoniewski, Mirna Ray, Prawatt, Towary Zastępcze, KamAs, Plum, Woddy Alien, Psychoformalina, Constans, Trottel, Sabot,  Constans, Pete the Pirate Squid,  Beyond Pink, Radio Burroughs, Alpinist, xTrue Naturex, Infekcja, Biała Gorączka, AJKS, Miraho, The Labrats Bugrand. Ta lista  jest bardzo, bardzo długa…

 

Kawiarnia Naukowa stale organizuje w swojej galerii wystawy malarstwa, grafiki, rysunku i  fotografii. Wystawiane są prace głównie młodych artystów.  Często są to ich pierwsze wystawy. Lokal przy Jakuba 29 jest  również miejscem spotkań i realizacji najróżniejszych projektów kół naukowych, organizacji pozarządowych oraz grup nieformalnych. To miejsce otwarte, które animuje oraz wspiera działania społeczno-kulturalne najróżniejszych krakowskich środowisk, których wspólnym mianownikiem jest potrzeba niezhierarchizowanej, antydyskryminacyjnej, oddolnej samoorganizacji. Tu odbywają się cyklicznie między innymi Kuchnia Społeczna, Cafecony, Radykalne Wieczorki Filmowe, Kino Bliskowschodnie czy Kulturkampff.


Te wszystkie działania kulturotwórcze nie były wspierane przez żadną instytucję, ani też przez miasto. Krakowskie Biuro Festiwalowe woli promować nowoczesną muzykę w inny sposób, np. organizując wspólnie z komercyjnym radiem RMF Maxxx imprezę o nazwie „WOW Night”, gdzie zapraszani są dj-e z zagranicy i tzw. gwiazdy, a KBF szczyci się na swoich stronach, że przez cały dzień RMF Maxxx nadaje program z płyty Rynku Głównego. Zaiste to wspaniałe osiągnięcie, tylko rodzi się pytanie, jak się w tej sytuacji miewa idea wspierania kultury rodzimej, która powstaje bez żadnego zaplecza.

 

Ale Kawiarnia Naukowa to także alternatywna scena teatralna i scena performance. Autorski spektakl Kuby Palacza „Anhelli” wg Słowackiego został tu przeniesiony z Teatru  Bückleina na początku działalności klubu. Przez kilka lat kształtował się charakter przedstawień tu wystawianych. Od 2008 roku grupa teatralna „Eloe Theater of Noise” ma tu regularnie dwie premiery rocznie. (Eloe – postać z Anhellego, piękna kobieta, która – o ironio – zwiastuje śmierć). Pomimo małej przestrzeni grupie udało się zrealizować Makbeta Szekspira, ambitny spektakl, który po Nocy Teatrów zyskał szersze uznanie, a grupa została zaproszona na występy w całym kraju. Ponadto „Eloe Theater of Noise” ma nowatorski pomysł na promowanie teatru w nowych mediach, powstają klipy teatralne, będące osobnym dziełem artystycznym, które można oglądać w Internecie. Teatralnie dzieje się w Naukowej wiele, na jej deskach obecna jest polska literatura współczesna. Wystawiano m.in. „Cafe lotnisko” Ewy Lachnit, „Made in Pornoland” Piotra Smolaka czy „Dzieci energii” albo ”Dramat na miarę naszych czasów” Kuby Palacza.

 

A skoro jest scena, to i znajdzie się na niej miejsce dla kabaretów. Wymienić wypada działalność „Kabaretu zwiększonego ryzyka”, który swego czasu ostro przecierał szlaki na scenie ogólnopolskiej. Z kolei zaprzyjaźniony z Naukową teatr aktora Adama Zduńczyka próbuje robić karierę nie poddając się komercjalizacji, co w Polsce nie mieści się w głowie, choć w Ameryce jest zupełnie normalne. I tak Kawiarnia Naukowa kreuje pojęcie kultury bez telenoweli. Nie sposób w tym miejscu nie przywołać programu telewizyjnego nagrywanego w Naukowej cyklicznie pt. „Rejony kultury”, w tej chwili bezcenne to archiwalia o kulturze tworzonej parę lat temu, do odkopania w TVP Kraków. Jeśli chodzi o twórczość audio-wizualną klub przez kilka lat był poniekąd związany z Krakowską Akademią im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego, to tu powstawały materiały do Krakowskiej Telewizji Internetowej i Radia Frycz.

 

Wymieniona powyżej lista inicjatyw offowych brzmi jak pośmiertne epitafium Kawiarni Naukowej. Na szczęście klub otacza wianuszek ludzi dobrej woli. To właśnie tu powstało Stowarzyszenie na rzecz Inicjatyw Twórczych Fabryka i Stowarzyszenie Kobieca Transmisja. Wiele środowisk wspiera działalność Kawiarni Naukowej, od genderowych po lewicowe, zapewne będą próbowały walczyć o to miejsce. Miejmy nadzieję, że nie jest to koniec Naukowej, bo o kulturę niezależną trzeba dbać, zwłaszcza w roku ogłoszonym rokiem kultury niezależnej.

 

http://www.e-splot.pl/index.php?pid=articles&id=2277

Próba dokonania dzikiej eksmisji przy ulicy Benedykta 9 została zablokowana. “Właścicielka” Agnieszka Leszczyńska chciała dokonać jej w czasie gdy trwał pogrzeb jednego z lokatorów, który nie wytrzymał całej dramatycznej sytuacji.

 


Przypomnijmy. Dramat lokatorów trwa odkąd kamienicę w niejasny sposób przejęła Agnieszka Leszczyńska. Kilka tygodni temu udało się zablokować eksmisję jednej z lokatorek. Od tego czasu “właścicielka” nęka lokatorów m.in. zamurowała im odpływy, powybijała szyby, zakręciła wodę, nasyłała na mieszkańców swojego syna Filipa Leszczyńskiego z paralizatorem i rozlała na klatce schodowej kwas masłowy. Dzień po próbie eksmisji lokatorki zmarł jeden ze starszych mieszkańców kamienicy.

 


Wczoraj wynajęci przez Agnieszkę Leszczyńską robotnicy zabrali drzwi do mieszkania jednej z lokatorek. Wezwana policja stwierdziła, że kamienicznica może zabrać drzwi gdyż należą do niej. “Właścicielka” obkleiła też cały budynek klepsydrami z cynicznymi kondolencjami dla rodziny zmarłego mężczyzny.

 


Dziś po godzinie 10 Leszczyńska wraz synem (uzbrojonym w paralizator) przyszła by wynieść rzeczy lokatorki i w ten sposób dokonać dzikiej eksmisji. Pora została wybrana nieprzypadkowo – o godzinie 10 odbywał się pogrzeb lokatora, który nie wytrzymał całej sytuacji. Na szczęście dzięki szybkiej mobilizacji środowisk broniących lokatorów oraz błyskawicznemu przybyciu policji Agnieszka Leszczyńska i jej syn zostali zmuszeni do opuszczenia kamienicy.
Wyzwiska, poniżanie, przeszukiwanie osobistych rzeczy- tak wyglądała eksmisja krakowskiej działaczki lokatorskiej Małgorzaty Witkowskiej. Kobieta wraz ze swoją siostrzenicą zostały eksmitowane do lokalu socjalnego z mieszkania które ich rodzina zajmowała od 56 lat.

Eksmisje rozpoczęła się 28 marca o godzinie 9:30. Fakt przyznania Pani Małgorzacie Witkowskiej i jej siostrzenicy lokalu socjalnego oraz psychiczne wycieńczenie walką o prawo do godnych warunków życia zdecydowały o rezygnacji z prób wstrzymania eksmisji. Niestety nawet to nie umożliwiło przeprowadzenia eksmisji w humanitarny sposób (o ile eksmisje w ogóle mogą takie być). Jak relacjonowali świadkowie wyrzucania Pani Małgorzaty ze strony urzędników padały wyzwiska od meneli, wichrzycieli i mętów społecznych, po deklarowanie, że osoby takie trzeba eliminować. Rzeczy Pani Małgorzaty były przeszukiwane urzędnicy zaglądali do szuflad, korespondencji, pism urzędowych i prywatnych zapisków. Komornik decydował co i ile może zostać zabrane do lokalu socjalnego. Rzeczy ładowano do worów jak leci, reszta na podłogę, niezależnie od emocjonalnej wartości czy przeznaczenia.

 

Małgorzatę Witkowską przesiedlono przymusowo z mieszkania o powierzchni 59 m2 zlokalizowanego przy ulicy Ogrodowej, do lokalu socjalnego o powierzchni 30 m2. Jej rodzina mieszkała tam od 1956 roku. Wtedy to ojciec pani Małgorzaty, architekt zaprojektował za darmo, a Gmina Kraków wybudowała piętro na parterowym wówczas budynku – jedno z trzech powstałych mieszkań otrzymała w zamian rodzina Witkowskich. Gmina Kraków nie wpisała tych udziałów do księgi wieczystej, ale brak też jest dokumentów przekazania tego piętra właścicielowi jednopiętrowego budynku. Mimo to sąd wydał wyrok eksmisji.

 

Całe 56 – letnie zamieszkiwanie rodziny i ponad 50-letnie zamieszkiwanie Pani Małgorzaty zebrano pośpiesznie do worów, na samochód i wrzucono do mieszkania socjalnego. Nie było czasu na segregowanie, opisywanie pudeł i worków. Eksmisji dokonał urzędnik państwowy Komornik Sądowy przy Sądzie Rejonowym dla Krakowa – Śródmieścia – Dariusz Ulfig wraz z kierownikiem kancelarii komorniczej Wojciechem Pisarkiem, dwiema pracowniczkami tejże kancelarii i firmy przewozowej A. Baran.

 

Małgorzata Witkowska została prawie bez środków do życia ponieważ obciążono ją kosztami postępowania sądowego i eksmisji. Zabrano jej ponad 50-letnie centrum życiowe, dorobek, pamiątki po rodzicach, miejsce w którym chciała i umiała żyć.

 

Dlatego przekazujemy apel środowiska lokatorskiego o pomoc finansową dla Pani Małgorzaty. W chwili obecnej komornik będzie egzekwował zapłatę za eksmisję ze środków wpływających na jej konto.

 

Pomóc Małgorzacie Witkowskiej można dokonując wpłat na konto, którego numer znajduje się TU

Mieszkańcy Poznania!

Powstrzymajmy eksmisje, przepędźmy darmozjadów z ratusza!

Nie pozwólmy wybudować GETTA KONTENERÓW!


przeczytaj oświadczenie

PRZYŁĄCZCIE SIĘ DO OPORU!!!

Trybunał Konstytucyjny postanowił, że 17 listopada zostanie uchylony przepis, który nie pozwala eksmitować ludzi na bruk za zaleganie z czynszem. Dla wielu mieszkańców Krakowa może to oznaczać przyspieszenie eksmisji.
 

Decyzja TK uchyla przepisy, zakazujące wyrzucania na ulicę osób, którym sąd w wyroku eksmisyjnym nie przyznał prawa do lokalu socjalnego. Takich ludzi w lokalach gminnychw Krakowie jest ok. 900. A w prywatnych kamienicach nawet dwa razy więcej. Do końca marca lokatorów będzie jeszcze bronił zimowy okres ochronny, ale później prywatni właściciele mieszkań łatwo pozbędą się „trudnych” lokatorów. Dziś muszą zapewniać im lokale tymczasowe. Aby dostać lokal socjalny, nie można zarabiać więcej niż 1090 zł. W rodzinie dwuosobowej limit to 910 zł „na głowę”, a w wielodzietnej 728 zł. Ludzie zarabiają ciut więcej, prawa do lokalu nie mają, ale pieniędzy na wynajęcie czegoś na rynku też nie wystarcza.

Trybunał uchyla przepis, bo uznał, że jest on niedoprecyzowany. Nie było jasne, kto ma zadbać o miejsce dla eksmitowanych . Zdecydowano, że to zadanie gminy. Do tego nowe prawo ma wprowadzić możliwość eksmitowania osób do schronisk. Od roku było wiadomo, że zmiana przepisów będzie konieczna. Posłowie i rząd nie przygotowali jednak wcześniej nowego prawa.  Gdy przepis przestanie obowiązywać, lokatorzy będą jednak chronieni prawem, które w zimie nie pozwala nikogo wyrzucać z mieszkania. Problem jednak pojawi się z końcem marca, kiedy okres ochronny minie.

Władze miasta zapewnia, że sama nikogo na ulicę wyrzucać nie będzie. Myśli jednak o kwaterowaniu dłużników bez prawa do własnego lokalu od gminy do mieszkań wspólnych. Alarmuje też Rzecznik Praw Obywatelskich w Warszawie. Wystąpił już do ministra sprawiedliwości, aby ten w trybie pilnym przygotował projekt zmian zapobiegający eksmisji ludzi na bruk.

Problem jednak w tym, że posłowie mogą nie zdążyć na czas uchwalić nowego prawa. Jesienią będą wybory. Minie sporo czasu, zanim zbierze się nowy Sejm. Dopiero później parlamentarne komisje wrócą do debaty. A czas ucieka.

GK

Działacze Federacji Anarchistyczne z Poznania, którzy biorą udział w blokowaniu eksmisji berlińskiego projektu mieszkalnego Liebig 14 donoszą, że dzisiejsza eksmisja niestety doszła do skutku.
Już w nocy okolica została zablokowana przez policjantów. W związku z blokadą skierowano do niej 2500 funkcjonariuszy. Również od wczesnych godzin rannych na dzielnicy zaczęły zbierać sie grupy osób mających na celu sabotaż eksmisji.

Główny Urząd Statystyczny podał dane na temat liczby mieszkań oddanych do użytku w 2010 r. Zgodnie z nimi w ubiegłym roku wybudowano 136 tys. mieszkań, czyli o 24 tys. mniej niż w 2009 r. i o 29 tys. mniej w porównaniu z 2008 r.

Z danych GUS wynika, że w Polsce powstają głównie mieszkania indywidualne i budowane na sprzedaż lub pod wynajem. W ubiegłym roku wybudowano 70 tys. tych pierwszych i 53 tys. drugich. Zarazem oddano do użytkowania jedynie 7 tys. mieszkań zakładowych, komunalnych oraz społecznych czynszowych.

14 grudnia 2010 r. o godzinie 9.00 komornik dokonał eksmisji domu państwa Ostrowskich w Nowej Soli. Eksmisji próbowało zapobiec ok. 20 działaczy Inicjatywy Pracowniczej i Federacji Anarchistycznej z Nowej Soli i Poznania, zostali jednak zaatakowani przez kilkudziesięciu funkcjonariuszy prewencji policji, 6 osób trafiło na komisariat przy ul. Piłsudskiego. Komornik wchodził do domu przez, wczesniej wybite, okno. Około godziny 15.00 wszyscy zatrzymani zostali wypuszczeni, postawiono im zarzuty m.in. naruszenia nietykalności funkcjonariusza policji i utrudniania wykonywania czynności służbowych. Część zatrzymanych była przez cały czas pobytu na komisariacie w zakutych kajdankach, wszystkim zabrano z portfeli pieniądze "na poczet kary". Najprawdopodobniej dzięki ogólnopolskiej akcji solidarnościowych telefonów i zainteresowaniu mediów, nie zatrzymano ich na dłużej.