FILM, KTÓRY STAŁ SIĘ VIRALEM. WOKÓŁ „NIE PATRZ W GÓRĘ”(2021) ADAMA MCCAYA

O najnowszym hicie serwisu Netflix, „Don`t Look Up”, napisano i powiedziano już wszystko.
Odczytywano go jako ostrzeżenie, paradokument, “obraz o nas”, wreszcie – zabawę konwencją “filmu o końcu świata”. Oczywiście, w różnych zakątkach internetu (i nie tylko) trwa spór o artystyczną wartość filmu McCaya, nierzadko ciekawy. Widzowie skupiają się bowiem na polityczno – społecznym przesłaniu, raz to wytykając jego banalność (w stosunku do choćby “Dr Strangelove albo jak przestałem się martwić i pokochałem bombę: Stanleya Kubricka z 1964), innym razem zwracając uwagę na zbyt słabe ostrze krytycznej analizy wymierzonej w liberalno – lewicowe status quo (tu warto sięgnąć po tekst Kasi Czajki – Kominiarczuk – link w komentarzu). A co jeśli film McCaya nie tyle jest dziełem artystycznym, co celowo miał zaistnieć jako viral?
Producentem “Nie patrz w górę” jest Leonardo Di Caprio. Ten hollywoodzki gwiazdor od lat jest weganinem, a swą pozycję stara się wykorzystywać do nagłaśniania problemu katastrofy klimatycznej. Kilka lat temu podjął ten temat w “Czy czeka nas koniec ? “ (Before the Flood, 2016). I chociaż w ostatnich latach dokumenty bywają szeroko dyskutowane w kontekście poruszanych treści politycznych (np. “Seaspiracy” z 2021), to prawdziwy efekt
“bańki dyskusyjnej” wciąż osiągają filmy fabularne, zwłaszcza polemizujące z gatunkową tradycją.
“Nie patrz w górę” to film o nieuchronności zagłady w warunkach kapitalizmu, gdzie elity polityczne i biznesowe są zblatowane, a wszelkie opcje ratunkowe (związane choćby z eksploracją kosmosu – dziś czyni to, kosztem pracowników Amazona, Jeff Bezos) zarezerwowane są dla bogatych. Gdy naukowcy chcą poinformować świat o zbliżającej się komecie, której bieg można jeszcze odwrócić, napotykają na blokadę decyzyjną polityków i ich sponsorów. Ich życiowe wybory, od próby zaistnienia w naukowo – biznesowym mainstreamie do życia na ulicy wśród wyrzutków społecznych, prowadzą nas do refleksji:

gdy prezydent i miliarder mówią na wiecu “zwyciężymy” mają na myśli siebie.

Fabuła i strona artystyczna to jedno. Ważniejsze jest jednak medialne funkcjonowanie “Nie patrz w górę”. Film McCaya, autora głośnych filmów o amerykańskiej polityce i ekonomii jak “Vice” czy “Big Short”, stał się bowiem viralem. Jest dosłownie wszędzie. Wcześniej z podobnym efektem mieliśmy do czynienia w przypadku “Squid Game”, metaforze koreańskiego kapitalizmu. O sukcesie tego serialu zdecydowała ikonografia oraz łatwa do rozpowszechniania symbolika, a także bazowanie na podstawowych emocjach. “Don`t look up” już w tytule odwołuje się do słynnego okrzyku z “Inwazji porywaczy ciał” (1956) – Obserwujcie niebo! oraz do symboli rozmaitych protestów społecznych. Z podobną sytuacją mieliśmy do czynienia w przypadku innego serialu Netflixa – “Fala”, który zainspirował choćby Zieloną Falę (również na poziomie logotypu).
Tu rodzi się pytanie czy z viralu może powstać ruch i zmiana społeczna. Komentatorzy są raczej zgodni: rewolucji nie będzie. Elon Musk i Jeff Bezos nie zostaną rozliczeni, a politycy nadal będą działać wg zasady dziel i rządź. Jednak viral o politycznym przesłaniu ma za zadanie nieustannie wywoływać do tablicy, by zadawać trudne pytania. Ma być jak niegdyś plakat, mural czy ulotka, ale też jak wirus. I nawet jeśli film McCaya staje w połowie drogi i ostatecznie zadowala się stwierdzeniem “głupi ludzie, zasłużyli na swój los”, to dla wielu odbiorców jest autentycznym wstrząsem. Czas pokażę czy również katalizatorem do działania.

Krzysztof Kołacki

 

@-TAK

Udostępnij tekst
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *